Koncentracja podczas treningu

Stosunkowo mało pisze się na temat koncentracji i wizualizacji w czasie treningu siłowego. Tymczasem koncentracja podczas treningu jest niezmiernie ważna. Wizualizacja też się przydaje.

Jednak stan rzeczy jest, jaki jest. Nie można się temu dziwić. Mimo, iż temat jest ważny, trudno sensownie się w jego ramach wypowiadać.

Ktoś inny, bardziej doświadczony, może pokazać Ci jak wykonywać dane ćwiczenie poprawnie technicznie. Może pomóc ułożyć Ci plan treningu i dietę. To jest do zrobienia. Podobne informacje może przekazać zdalnie za pomocą opisu, choć przyznaję, że sam mam kłopot, by w miarę zrozumiale opisać jakieś ćwiczenie. Pewną pomocą mogą też być filmy, zdjęcia i rysunki.

Problem z nauką koncentracji

Zupełnie inaczej rzecz się ma z koncentracją. Można wskazać na jej ważność, ale nauczyć jej drugą osobę, nie można. Tego każdy musi nauczyć się sam. Większość nie opanowuje tej sztuki nigdy. Sam osobiście przyznaję, że nie zawsze mi wychodzi. Bywają lepsze i gorsze dni. Czasem jestem zbyt rozkojarzony, a innym razem bez problemu uzyskuję pożądany stan umysłu.

Od razu zaznaczam, że nie mam nic wspólnego z całym tym bełkotem o energiach wewnętrznych i innych takich. Przeniesiono do nas wykastrowane elementy wschodnich religii i teraz różni mądrale z uduchowioną miną mruczą coś bez większego sensu o energiach. Dziś każdy chce być postępowy i coś tam marudzi o pozytywnej energii. Nie będę tu rozwodził się nad tym tematem, dość stwierdzić, że nie tędy droga.

Generowanie siły

Spróbujmy sobie to nieco uporządkować. Najważniejszą częścią naszego układu nerwowego jest mózg. By przejść od bezmyślnego machania żelazem do prawdziwego treningu siłowego, trzeba sobie uświadomić, że ćwiczymy nie tylko mięśnie, ale przede wszystkim umysł.

Siła w pierwszym rzędzie jest generowana przez impulsy nerwowe, to one pobudzają mięśnie do pracy. W tym tkwi tajemnica siły. Właśnie dlatego czasami szczupły facet ma więcej siły niż wielki paker. Po prostu ma bardziej wydajny układ nerwowy.

Wszyscy skupiają się na hipertrofii włókien mięśniowych. Kombinuje się z treningami, by pobudzić włókna wolnokurczliwe i szybkokurczliwe (w rzeczywistości jest ich o wiele więcej rodzajów), a zapominają, że najważniejszy jest układ nerwowy. Co z tego, że pobudzisz długą serią włókna wolnokurczliwe, jeśli tym samym przyhamujesz układ nerwowy. Wybierasz się na maraton? Ok, może tak ćwiczyć, ale masy mięśniowej i siły z tego nie będzie.

Podobnie działa typowa progresja zalecana w kolorowych pisemkach z pod znaku Weidera. 15-12-10-8 itd. Kompletne nieporozumienie. W ten sposób realne postępy są bardzo wolne, a z czasem wcale ich nie ma. Progresja jest potrzebna, by stopniowo pobudzać nerwy, ale powinna się odbywać w tym samym zakresie ruchów, albo przynajmniej zbliżonym.

Akomodacja układu nerwowego i znużenie

Teraz sprawa następna. Mózg zawiaduje tymi impulsami. Nie zawsze świadomie. Czasami podświadomy lęk może nas przystopować i uniemożliwić postęp. Również mózg szybko się nuży. Coraz trudniej wykonywać nam tę samą mozolną pracę. Szybko stracimy zapał. Dotyczy to zwłaszcza obecnych pokoleń ciągle bombardowanych zmiennymi impulsami przez media.

Sam zauważyłem, że od kiedy mam w domu stały dostęp do internetu, trudniej mi się na dłużej skupić na jednym zajęciu.
Nie oznacza to, że mamy wszystko zmieniać z treningu na trening. To też błąd. Musi przecież zajść proces adaptacji i musimy widzieć postępy. Z treningu na trening może się tylko zmieniać ciężar ( na większy), czas przerw między seriami (na krótszy) lub ilość powtórzeń (gdy uda nam się z danym ciężarem zrobić jedno albo dwa więcej). Jednak generalnie schemat powinien wyglądać tak samo.

W zależności od indywidualnych predyspozycji i rodzaju treningu, zmiany należy wprowadzać co 4-6 tygodni. Wtedy zmieniamy ćwiczenia lub ich układ itd. Innym rozwiązaniem jest robienie sobie dłuższej przerwy pomiędzy kilkutygodniowymi blokami. W ten sposób wykorzystamy najlepiej potencjał mięśni i układu nerwowego.

Koncentracja i wizualizacja – na czym to polega?

Teraz dopiero dochodzimy do koncentracji i wizualizacji. Niektórzy piszą, że Arnold wyobrażał sobie jak rośnie ćwiczony w danym momencie mięsień. Można i tak, choć istotą rzeczy jest uzyskanie swoistego stanu skupienia, którego nie potrafię lepiej opisać. Kto tego doświadczył, wie o co mi chodzi. Pozostali muszą się nauczyć.

Niełatwo o to na publicznych siłowniach. Plotki, muzyka i wygłupy nie sprzyjają mobilizacji układu nerwowego. Z jednej strony trzeba w danym momencie wzbudzić kontrolowaną agresję, a z drugiej zachować spokój i skupienie. Wchodzi się w czasie serii w rodzaj świadomego transu. Dzięki temu ciężarem, którym jesteś w stanie wykonać 2 powtórzenia, robisz 4.

Nie muszę tłumaczyć, jak się to przekłada na przyrosty masy i efekty treningu. W takim stanie mózg o wiele lepiej mobilizuje połączenia nerwowe Im dłuższa seria, tym trudniej zachować skupienie. To kolejny powód, dla którego jestem zwolennikiem raczej krótkich serii.

Niezależnie od tego co sądzę o elicie zawodowych kulturystów, jedno im przyznać uczciwie trzeba. Sztukę koncentracji mają opanowaną do perfekcji. Niezależnie od tego, ile strzykawek w siebie wbijesz, gdy robisz przysiady z 300kg na grzbiecie, chwila dekoncentracji i lądujesz w szpitalu! Tak, jak napisałem, tego nikt Was nie nauczy, ale posiąść też sztukę musicie, jeśli chcecie cokolwiek osiągnąć w tym lub każdym innym sporcie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz też: