Jaki jest najlepszy trening na masę?

Obok diety i odżywek to właśnie najlepszy trening na masę jest najczęstszym przedmiotem pytań i poszukiwań. Czy taki trening istnieje?

W poszukiwaniu straconego czasu… na siłowni

Zastanawiam się ilu trzeba lat, by człowiek przejrzał na oczy. Jednym wystarczy kilka miesięcy, a inni na zawsze pozostają niewolnikami błędnych teorii. Mam w tym momencie rzecz jasna na myśli treningi siłowe i kulturystyczne. Sam straciłem tyle lat kierując się bzdurami z kolorowych gazetek i bzdurnych książek, że aż wstyd pisać ile. Więc nie będę podawał ile lat mi zajęło dojście do punktu, w którym choć trochę otworzyły mi się oczy. Nie twierdzę, że teraz już wszystko wiem. Jestem raczej na progu wiedzy o treningach i żywieniu, ale mogę chyba uczciwie stwierdzić, że obecnie dowiaduję się więcej w ciągu tygodnia niż przez te wszystkie stracone lata.
Dość już tych osobistych wynurzeń, choć przyznam, że jest to trochę frustrujące, gdy człowiek zda sobie sprawę ze straconego czasu. Między innymi dlatego teraz piszę te teksty, by pomóc innym zobaczyć coś więcej ponad kulturystycznego fast-fooda. Ładne opakowanie a w środku… pomijam niecenzuralne słowo, jakiego powinienem użyć!
Nie zawsze zdobywanie prawdziwej wiedzy, która rzeczywiście pomaga w rozwijaniu siły i masy mięśniowej, zależy od poziomu inteligencji. Tym się pocieszam. Czasami potrzebny jest przypadek. Jakiś artykuł dający do myślenia lub spotkanie z człowiekiem, który otworzy nam oczy. Ważne, by mieć otwarty umysł i nie przylgnąć zanadto do dogmatów. Wymaga sporej odwagi porzucenie dotychczasowych przekonań i przyznanie się do tego, iż błądziło się przez wszystkie te lata.
No cóż. Nic dziwnego, że świetle tego co się u nas publikuje o kulturystyce oraz tego czego się nie publikuje, siłownie pełne są sfrustrowanych ludzi, którzy nie potrafią przybrać na masie ani zwiększyć swoich osiągów siłowych. Rok albo dwa wszystko idzie dobrze, a potem już nic. W tej sytuacji pozostaje tłumaczenie się genetyką. Zwykle jednak nie chodzi o genetyczny limit rozwoju, lecz o brak wiedzy. Trenerów też mamy w kraju niewielu. Mowa oczywiście o tych z prawdziwego zdarzenia. I tak kręci się i napędza koksowniczy interes. Dilerzy liczą pieniądze…

Najlepsza metoda treningu na masę?

Niczym Świętego Graala szuka się magicznych programów na masę mięśniową. Przetrząsa internet w poszukiwaniu metody na tę szczególnie oporną partię. Jak mieć większe bary? Jak poruszyć łapy? Moja klata nie rośnie! Znamy takie posty z niejednego forum sportowego. Co ciekawe większość ćwiczących wyśmiewa diety cud na odchudzanie z kolorowych pisemek dla kobiet. I słusznie, bo na nic innego nie zasługują. Jednak ci sami ludzie z uporem wierzą w cudowne programy treningowe.
Dubluje się programy zawodowców. Oto świetny trening Arnolda na bary. Może dla niego był świetny, ale wątpię, że dla Ciebie będzie! Po pierwsze są to programy dopasowane indywidualnie, a po drugie nikt rozsądny nie ćwiczy cały rok tak samo. Ta prawda jako tako dociera do bardziej świadomych. Jednak nawet oni pozostają zwykle dogmatycznie przywiązani do określonych programów. W imię tego przywiązania dyskredytuje się wszystko inne. Na czoło wysuwa się tu zwłaszcza HST i grono fanatyków ćwiczących tym systemem. Sam w sobie do pewnego stopnia program nie jest zły. Jednak nie jest najlepszy, jak twierdzą jego zwolennicy. Dlaczego? Bo nie ma najlepszego programu treningowego. Są tylko lepsze i gorsze. Rzecz jasna tych beznadziejnych jest więcej.

Istota pracy trenera

Nawet, jak już się człowiekowi otworzą oczy i zaczyna czytać publikacje trenerów z górnej półki, jak choćby Gironda, Thibaudeau czy Poliquin, grozi mu popadnięcie w niebezpieczne schematy. Thibaudeau stworzył kilka lat temu HSS-100. Dziś już sam dano odszedł o tego programu, ale znajdą się tacy, którzy będą go ślepo stosowali. Na pewno jest dobry, ale nie można korzystać z niego cały rok. Innym przykładem będzie Niemiecki Trening Objętościowy Poliquina. Wszystko to ma nas naprowadzić na właściwe tory, ale nie oznacza to, że mamy stosować te programy bezkrytycznie.
Istotą pracy tych trenerów jest kierowanie indywidualnym rozwojem poszczególnych zawodników. Nikt nie zaprzecza, że osiągają w tym zakresie niesamowite wyniki. Jednak kluczem do zrozumienia będzie tu słowo „indywidualnym”, czyli dopasowanym do potrzeb i możliwości danej osoby. Publikowany program jest zwykle pewnym uśrednieniem. Dobrze, że takie książki i artykuły są przez nich pisane. Stanowią nieraz światło w tunelu. Musimy też zdawać sobie sprawę, że ich motywem nie jest tylko pomoc nam amatorom z zabitych deskami siłowni. Chodzi także o prestiż, reklamę no i oczywiście pieniądze. Żeby coś się dobrze sprzedawało musi mieć odpowiednią nazwę i być dopracowane ze szczegółami.

Dopasowanie programu i stworzenie makrocyklu

Człowiek rozsądny i świadomy swojego organizmu powinien dopasować taki program do siebie. Do tego, jak reaguje jego organizm. Z drugiej strony nie chodzi o przerzucanie się z programu na program bez żadnego porządku i rozeznania. Weźmy wspomniany Niemiecki Trening Objętościowy. Każde ćwiczenie wykonywane w 10 seriach po 10 powtórzeń. Co 5 dni poszczególne grupy mięśni. Jednak nikt nie każe ćwiczyć Ci co 5 dni. Możesz co tydzień lub jeszcze inaczej. Zauważyłem, że większość programów Poliquina opiera się o schemat pięciodniowy. Magiczna liczba? W kulturystyce nie ma magicznych liczb. Możesz robić 10 serii po 10, a po 4 tygodniach 10 serii po 8, potem 10 po 6 itd. W ten sposób masz już duży mezocykl i stały przyrost siły. To tylko przykład.
Rzecz w tym, by nie wyrzucać na raz tego co działa i skakać od programu do programu. Jeśli coś daje przyrosty masy mięśniowej to z tego nie rezygnuj. Cała sztuka polega nie na odszukaniu magicznego programu na masę mięśniową, ale na rozumnym przygotowaniu rocznego makrocyklu, w którym poszczególne etapy będą wzajemnie z siebie wynikały. Po takim roku Twoja sylwetka będzie nie do poznania.

Manipulacja parametrami

Mamy do dyspozycji sporo parametrów, którymi możemy manipulować. Niekoniecznie ciągle trzeba zmieniać ćwiczenia. Można zmieniać obciążenie, czas przerw między seriami, ilość powtórzeń, ilość dni odpoczynku oraz intensywność. Im większa intensywność tym więcej czasu potrzeba na regenerację. Z drugiej strony trudno odgórnie ustalić co znaczy trening intensywny. Ty sam musisz to wiedzieć. Czy bardziej intensywne będzie ćwiczenie z mniejszym ciężarem i krótkimi przerwami, czy też z dużym ciężarem i długimi przerwami? Wszystko zależy od tego co wcześniej robiłeś i do czego twój organizm jest przyzwyczajony. Zwykle zmiana jednego parametru pociąga za sobą odpuszczenie sobie w innych. Raz skrócisz czas między seriami, a innym razem zwiększysz obciążenie. Wszystko to musi być robione z głową.
Nikt nie ułoży nam dobrego programu dla nas samych. chyba, że pracujesz z ponadprzeciętnym trenerem, który na bieżąco monitoruje Twoje postępy i koryguje błędy. Wszak niewielu ma takie szczęście. Nie trzeba by było tego całego mojego pisania, gdyby więcej było ludzi kompetentnych i na nich trafiali początkujący. Jednak w każdej dziedzinie jest tak, że prawdziwych fachowców mamy niewielu, a partaczy całe tłumy.

Odpowiedź do artykułu “Jaki jest najlepszy trening na masę?

  1. Pingback: Trening a odchudzanie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz też: