Wprowadzenie do diet pulsacyjnych

Samym treningiem, bez diety, żaden sportowiec, ani tym bardziej kulturysta nie ma co marzyć o osiąganiu dobrych wyników w dziedzinie, którą uprawia. Z punktu widzenia kulturysty dieta ma jeszcze większe znaczenie. Dziś opowiem co nieco o dietach pulsacyjnych.

Bez diety nie ma masy mięśniowej

Nie od dziś wiadomo, że ważnym czynnikiem w budowaniu masy mięśniowej jest dieta. Podkreślają to zarówno eksperci, jak i ci, którzy do końca nie wiedzą o czym mowa. Trzeba też zawsze pamiętać, że sama dieta bez treningów i regeneracji nic nam nie da.

Dietetyczny żłobek

Skupmy się jednak na diecie, a zwłaszcza na tych jej aspektach, o których jakoś internetowi eksperci nie wspominają. Na początku ułożenie diety wydaje się bardzo trudne, Tak naprawdę to dopiero początek. Prawdziwe trudności zaczynają się później. By zdobyć wstępną orientację wystarczy wyliczyć z odpowiednich wzorów zapotrzebowanie kaloryczne. Teraz na każdy kilogram ciała przeznaczmy 2 gramy białka, a resztę zapotrzebowania rozpisujemy pod tłuszcze, jak i węglowodany.
Już w tym miejscu pojawia się sporo nieporozumień. Podana przeze mnie ilość białka to wartość dla początkujących. Z czasem musi być go więcej. Po drugie nie wolno dyskredytować żadnych kwasów tłuszczowych. Nie ma czegoś takiego, jak złe tłuszcze. Tę bzdurę słyszy się na siłowniach i powtarzają ją ciągle specjaliści z Bożej łaski. Ileż to razy czytaliście o zdrowych tłuszczach? Ciekawe rozróżnienie. Tak naprawdę zdrowe są wszystkie tłuszcze, trzeba tylko dobrze dobrać ich ilości i proporcje. Wyjątek stanowią tłuszcze typu trans. Tych trzeba unikać.
Unikamy także węglowodanów prostych. Radzę skupić się na złożonych. Nie wolno zapominać o wodzie i warzywach. Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na białko, wzrasta zapotrzebowanie na wodę i warzywa. Duża podaż białka i zbyt mało wody to prosta droga do uszkodzenia stawów i innych narządów. Nie będę w tym miejscu wdawał się w szczegóły, gdyż mamy zająć się dietami pulsacyjnymi.

Dietetyczne przedszkole

Mając za sobą ten wstępny etap opuszczamy już dietetyczny żłobek. Na początku organizm dobrze reaguje zarówno na treningi, jak i na dietę. Z czasem musimy zmieniać pewne elementy treningu, ale także diety. W przeciwnym razie przestaniemy obserwować przyrosty masy mięśniowej. Zawsze powtarzam, że monotonia jest wrogiem postępu. Dotyczy to w równej mierze diety. Może nawet bardziej niż treningu.
Wszelkie monotonne żywienie po wstępnej fazie prowadzi do spadku aktywności hormonalnej. Ciągle jeszcze układa się diety w oparciu o kurczaka i ryż. Po ilu dniach człowiek dostanie mdłości na myśl o ryżu i kurze? Dietę trzeba urozmaicać. Im bardziej urozmaicona, tym lepiej. Nie można każdego dnia jeść tego samego. Ważne, by zgadzała się suma składników pokarmowych. Tak dochodzimy do dietetycznego przedszkola. Niestety mało kto w tej dziecinie kończy żłobek!

Dietetyczne ABC – szkoła podstawowa

Sporo osób pyta ekspertów dlaczego mimo treningów i diety nie przybierają na masie mięśniowej. Czynników może być sporo. Zwykle nie mówi się o wadach postawy, ani nawet o monotonii żywienia. Eksperci zalecają wówczas jedzenie jeszcze więcej i zakup suplementów. Do pewnego stopnia mają rację. Zwykle z czasem trzeba zwiększać ilość składników, zwłaszcza białka. Tu już nic nie dadzą wyliczenia kaloryczne ani wzory na zapotrzebowanie. Wyznacznikiem jest obserwacja swojego organizmu. Nie przybywa masy mięśniowej? Dodajesz białka? Dalej nic? Dodajesz trochę tłuszczu i węglowodanów? Zamiast mięśni rośnie brzuch? Zmniejszasz węglowodany lub badasz, czy proporcje składników są właściwe itd. Dopiero teraz mamy przed sobą naukę dietetycznego ABC, czyli początek lat szkolnych.

Czas na dietę dla zaawansowanych

Do pewnego czasu, a więc przez kilka lat, to co napisano powyżej będzie dawało dobre rezultaty. Jednak z czasem nawet perfekcyjnie dopasowana dieta przestanie być wystarczającym bodźcem do dalszego wzrostu. Rzecz jasna jeszcze mamy po drodze przejście z diety na masę do diety redukcyjnej. Zazwyczaj większość kulturystów stosuje tego typu diety na przemian.
Osobiście nie jestem zwolennikiem zbyt ciężkich diet na masę ani rygorystycznych redukcji. Dla kulturysty amatora to jedynie nadmierne obciążenie organizmu, a nierzadko też portfela. Nie ma sensu nadmiernie się obtłuszczać przy robieniu masy, by potem robić ciężką redukcję. Lepiej cały rok pilnować poziomu BF. Dzięki temu na diecie redukcyjnej nie będziemy tracić masy mięśniowej.
Co jednak z tymi pulsacjami? Sprawa wygląda dość ciekawie. Musimy mieć świadomość, że nasz organizm szybko przyzwyczaja się do impulsów, lubi też się lenić. Ostatnią rzeczą, na której mu zależy jest nadmiar tkanki mięśniowej. Dlaczego? Ponieważ oznacza to większe zapotrzebowanie energetyczne. Gdy już przyzwyczai się do regularnych posiłków co 2-3 godziny, do tego, że zawsze otrzymuje tyle samo białka oraz innych składników, nie widzi potrzeby, by cokolwiek zmieniać. Spada aktywność hormonalna. Nie musi już pobudzać wysokiego poziomu testosteronu, hormonu wzrostu IGF-1 ani tzw. hormonów walki, głównie adrenaliny. Trenujemy coraz ciężej, a odpowiedzi ze strony gruczołów brak!
W zasadzie przestajesz być drapieżnikiem, który musi starać się upolować jedzenie. Trening nie jest już wystarczającym bodźcem, a Ty zmieniasz się w tygrysa w… zoo. Większość jedzenia zamiast w masę mięśniową zamienia się w tłuszcz.
Problem zauważono już dawno. W zakresie pulsowania składnikami pokarmowymi, zwłaszcza białkiem, prowadzili eksperymenty kulturyści z lat pięćdziesiątych. Potem przyszła era sterydów oraz zasad Weidera i większość kulturystów przestała używać rozumu. Niestety.
Dziś wraca się do starych wzorców i podejmuje nowe eksperymenty w tym zakresie. Christian Thibaudeau zaproponował kilka wersji pulsacji węglowodanami. U nas ciągle „eksperci” nic o tym nie wiedzą, ale na Zachodzi szuka się nowych ciekawych rozwiązań.
By bawić się pulsacjami trzeba nie tylko opanować podstawy żywienia, ale dobrze znać swój organizm i rozumieć jego reakcje. Pulsować możemy wszystkimi składnikami. Można do tego celu wykorzystać również suplementy, a można oprzeć się na zwykłym jedzeniu.
Tyle tytułem wstępu. Mam nadzieję, że ten artykuł pozostawi niedosyt wiedzy. Już wkrótce postaram się zamieścić kolejne opisujące dokładniej różne diety pulsacyjne. Materiał jest dość rozległy i trudno dostępny, więc proszę uzbroić się w cierpliwość.

Odpowiedź do artykułu “Wprowadzenie do diet pulsacyjnych

  1. Pingback: Artykuły tematyczne » Archiwum bloga » Korzyści z treningu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz też: