Przerwa od treningów – czy jest wskazana?

Jeśli ktoś przeczyta uważnie kilka moich artykułów na tym blogu, to pewnie zorientuje się, że wprawdzie podchodzę do spraw treningu i żywienia dość poważnie, to jednak nie dogmatycznie. We wszystkim łatwo o przesadę. W dbaniu o swoją formę i zdrową dietę także. Ważne jest regularne ćwiczenie i przestrzegania zasad dietetyki, o ile połapiemy się w gmatwaninie sprzecznych poglądów i uznamy niektóre za właściwe.
Od czasu do czasu potrzebna nam jest przerwa od treningów.

Jak często pozwalać sobie na przerwy?

Poza zwykłymi okresami regeneracji, raz na czas jakiś musimy zafundować sobie absencję na siłowni. Stara zasada głosiła, że powinny to być dwa wakacyjnie miesiące. Trudno w czasie upałów o zmobilizowanie się do ciężkiego treningu. Osobiście uważam, że to trochę za długo. Niemniej dwa lub trzy tygodnie latem bez siłowni dobrze nam zrobią.

Zwolennicy HST stosują planowane roztrenowanie co sześć lub osiem tygodni. Ja zwykle po każdym bloku, który trwa około 32 dni, robię kilka dodatkowych dni wolnych. Latem zwykle opuszczam dwa tygodnie. To pozwala na pełną regenerację zmęczonego organizmu i na wypoczynek psychiczny.

Co z dietą w czasie przerwy od treningów?

Pozostaje kluczowe pytanie, co z dietą. Często pisze się o tym, by na czas wakacyjnych wyjazdów nie rezygnować z diety. W zasadzie się z tym zgadzam, choć nie do końca. Po pierwsze nie przesadzajmy. Jeśli cały rok trzymamy się diety, to przez te dwa tygodnie możemy sobie pozwolić na drobne odstępstwa. Wszak pewnie będziemy jedli coś w restauracjach i barach.

Ważne, by dbać o regularność posiłków i jeść w tym czasie przynajmniej cztery razy na dobę, a najlepiej częściej. Wprawdzie można zaopatrzyć się w batoniki proteinowe, ale nie jest to konieczne.

Jeden fast-food tygodniowo jak najbardziej

Thibaudeau radzi, by planując swoją dietę pozwolić sobie na jeden posiłek bezwartościowy w tygodniu (np. w fast-foodzie). Ważne, by zaplanować to wcześniej i trzymać się tego jednego dnia. W ten sposób oszukamy naszą psychikę i reżim dietetyczny nie będzie tak uciążliwy. Myślę, że podobnie do sprawy można podejść w skali roku. Nie zapominajmy, że w tym wszystkim trzeba mieć jeszcze możliwość, by cieszyć się życiem. Nie komplikujmy też życia innym odmawiając na wakacjach wchodzenia do takich czy innych lokali gastronomicznych.

Suplementy i używki w czasie przerwy

Radzę też porzucić na czas tych kilku tygodni suplementy. Dzięki temu oczyścimy receptory i po powrocie na siłownię nasze organizm będzie lepiej reagował na suplementację.

Trzeba też napisać kilka słów uczciwie o alkoholu. Wcale nie uważam, by należało stawiać sport i alkohol na dwóch przeciwstawnych biegunach. Nawet w czasie ciężkich treningów, jedno piwo na tydzień lub inna niewielka ilość alkoholu, wypita w dużym oddaleniu czasowym od siłowni, szkody nie zrobi.

Wbrew dogmatycznym okrzykom oburzenia i gromom, jakie właśnie ściągam na swoją głowę, ośmielam się twierdzić, że pomoże w regeneracji układu nerwowego. Byle z tym nie przesadzać. Mnie naprawdę chodzi o jedno piwo lub drinka tygodniowo, a nie o całonocne libacje!

Rzecz jasna w czasie cyklu kreatynowego, odstawiamy całkowicie alkohol.
Podobnie sprawa wygląda w czasie wyjazdu. Kilka piw, czy innego alkoholu na wyjedzie, nie będzie niczym złym. Jednak i tu nie wolno popadać w skrajności i pić do upadłego.

Kulturystyka i sporty siłowe powinny uczyć nas rozsądnego korzystania z życia, a nie fanatyzmu lub niekontrolowanych wyskoków. Takie były pierwotne założenia tego sportu. Co z tego zostało widać…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz też: