Czy na pewno prawda o kawie? cz. 2

Takie moje fanaberie

W tej części mam zamiar pozwolić sobie na trochę fanaberii. Spróbuję napisać co nieco o gatunkach, rodzajach kawy i o sposobach parzenia. Jestem w tym temacie od lat i zauważyłem, że czynniki te mają duże znaczenie. Termin kawa sam w sobie jest dla mnie zbyt nieostry, by można na nim budować jakieś teorie.

Gatunki kawy

Najprościej rzecz ujmując istnieją trzy gatunki kawy. Jednak w obrocie handlowym znajdują się w zasadzie tylko dwa: arabica i conephora. O trzeciej, czyli coffe liberica nawet mało kto słyszał. Arabica ze względu na walory smakowe, to dwie trzecie światowego obrotu handlowego. Natomiast conephora, zwana od jednego ze swoich podgatunków robustą, wypełnia niemal całą resztę. Bez nadmiernego wgłębiania się w szczegóły dopowiem tylko, że robusta zawiera o wiele więcej kwasu chlorogenowego i kofeiny.

Kwas chlorogenowy

W tym miejscu od razu czas na kolejną szpilkę. Otóż kwas chlorogenowy jest silnym antyoksydantem. Dodatkowo zmniejsza poziom napięcia związanego ze stresem. Teraz najciekawsze. Zwiększa czułość komórek na insulinę! Wręcz poprawia metabolizm cukrów. Część z tego i kilka innych wniosków znajdziecie tutaj. Oczywiście nie należy tych wyników traktować bezkrytycznie. Chciałbym tylko pokazać, na jak śliskiej nawierzchni się poruszamy.

Rodzaje kawy, smaki i podróbki

W praktyce konsumenckiej wszystko zaczyna się jeszcze bardziej komplikować. Poważni producenci zwykle mieszają te dwa gatunki kawy, by uzyskać optymalny smak. Tak jest choćby w przypadku kaw włoskich z wyższej półki, jak na przykład Illy. Oznacz to, że napis „100% arabica” nie powinien nas aż tak bardzo cieszyć i wcale nie świadczy dobrze o jakości takiej kawy.
Sam zarówno ze względów smakowych, ale i zdrowotnych polecam właśnie kawy włoskie. Niekoniecznie te z górnej półki. Natomiast to co sprzedaje się masowo u nas zazwyczaj niewiele ma wspólnego z kawą. Jest też faszerowane jakimiś podejrzanymi chemikaliami, których dotychczas nie udało mi się zidentyfikować. Dotyczy to szczególnie pewnej niemieckiej marki, tak u nas popularnej. Moje obserwacje wykazują, że ten wyrób z powodu wysokiej kwasowości szybko niszczy śluzówkę żołądka. Sporo osób pijących ten rodzaj kawy skarży się na problemy z żołądkiem, czy też nadkwasotę. Gdy próbuję im uświadomić ten związek zwykle napotykam na silny opór. Przypuszczam też, że wszystkie negatywne opinie są wynikiem uznania za kawę właśnie tej chemicznej niewiadomej.
Podobnie będzie z tzw. kawą rozpuszczalną. To już zupełnie rzecz z prawdziwą kawą nie mająca nic wspólnego. Co tam może być w składzie możemy się tylko domyślać. Smak? Wybaczcie, ale mnie smak wody po wypranych skarpetkach jakoś nigdy nie pociągał.
Tak więc jeśli kawa, to kawa włoska lub kawa ziarnista z renomowanej palarni, którą zmieli nam pani na miejscu albo zmielimy sobie w domu ręcznym młynkiem. Wbrew pozorom dziś już wcale finansowo nie wychodzi to drogo. Jak się człowiek rozejrzy i nabierze doświadczenia w branży, to nawet całkiem tanio.

Kilka słów o parzeniu kawy

Kultura związana z piciem kawy ciągle jeszcze u nas leży i kwiczy. Nie tylko w zakresie doboru kawy, ale też sposobów jej parzenia. To ma wpływ zarówno na walory smakowe, jak i na aspekt zdrowotny. Na szczęście coraz więcej jest kawiarń, które sprzedają dobrze zaparzoną kawę.
Ciągle u nas modna kawa plujka, zwana całkowicie błędnie kawą po turecku, jest pod tym względem najgorszym wyborem. Długotrwały kontakt gorącej wody z kawą powoduje dodatkowe wydzielanie różnych substancji toksycznych. Być może o smakach się nie dyskutuje, ale nie mogę nie napisać, że smakowo też jest to dość podła mikstura. Gdyby Turcy wiedzieli co my nazywamy kawą po turecku, już dawno mielibyśmy kolejny najazd turecki lub choćby szaleńca z bombą w centrum któregoś z większych miast.
Zresztą sama kawa po turecku – ta prawdziwa – też musi budzić sporo zaostrzeń. Głównie z powodu domieszki dużych ilości cukru, co jak pamiętamy nie jest dobrym połączeniem. Długotrwałe wyparzanie jej w specjalnym rondelku także powoduje uwalnianie toksyn, dlatego tej formy również nie polecam. W naszym kraju i tak niewielu potrafi ją przyrządzić, o ile w ogóle o niej słyszeli.
Powyższe zagrożenia nie istnieją, gdy parzy się kawę w ekspresie przelewowym. Tyle tylko, że kawa taka jest smakowo dość kiepska. W zasadzie dla osoby ceniącej sobie walory estetyczne spożywania kawy, całkowicie niewarta uwagi.
W kolejnej części pozwolę sobie kontynuować moje fanaberyjne rozważania na temat parzenia kawy. W tej sprawie nie powiedziałem (napisałem) jeszcze ostatniego słowa. Zresztą trzeba jeszcze dojść do sedna sprawy, czyli odpowiedzieć na pytania związane ze związkiem kawy czy kofeiny z treningiem kulturystycznym.

10 odpowiedzi do artykułu “Czy na pewno prawda o kawie? cz. 2

  1. Mateusz

    Osobiście nie pijam kawy, gdyż nie pociąga mnie. Pijałem kilka lat dwie szklanki herbaty zielonej dziennie, odstawiłem kilka tygodni temu dla zbadania jej faktycznego związku z testosteronem i reakcją organizmu. Czuje się dobrze i testosteron jest stale wysoki od pewnego czasu – dzięki diecie, treningowi, zadowoleniu z siebie. Nie potrzebuje też zielonej herbaty do szczęścia mocno.

    1. stefan

      Wiesz, ja kawę piję więc trochę występuję jako adwokat diabła, ale chciałbym sprawę przedstawić w miarę obiektywnie, o ile to możliwe. Na końcu postaram się bardziej sprecyzować swoje stanowisko. Jeśli kogoś nie ciągnie do kawy to rzeczywiście nie ma po sensu zaczynać. Jednak nie taki diabeł straszny… 🙂

  2. Drizzt

    Moje pytanie nie dotyczy stricte kawy, ale nie znalazłem nigdzie tematu bliższego spożywaniu płynów (no może poza tym o alkoholach; p).

    Otóż tak, do tej pory lubiłem bardzo pić soki, najróżniejsze, np. soki z kartonu, sok otrzymany po rozcieńczeniu syropu, czy też soki domowej produkcji. Tylko że szklanka soku to już jest około 20g węglowodanów. Więc łatwo uzbierać ich dużo…
    Zatem co najlepiej pić?
    – kawę? Przyznam, że nie jestem fanem, można trochę wypić ale to i tak zaspokaja niewielki procent potrzeb na wodę,
    – mleko bądź maślanka? Je z kolei lubię ale każde z nich ma około 11g węgli w szklance produktu, więc też łatwo uzbierać dużo węgli,
    – herbatę? Tutaj nie mam zdania, w każdym razie bez cukru nie lubię więc dla mnie raczej odpada,
    – sok? Tak, z soku nie będę rezygnował ale zdecydowanie ograniczę ilość więc wciąż muszę szukać głównego napoju…
    – czysta przegotowana woda? Dla mnie wydaje się to najlepszą opcją… I od wczoraj tak właśnie sobie sączę „czystą”: )

    1. stefan

      Mleko i maślanki, jak najbardziej mogą być. Z sokami bym uważał, zwłaszcza tymi ze sklepów. W zasadzie ogólnie lepiej zjeść jakiś owoc niż pić sok. Nie ma takiego skoku insuliny. Też najczęściej piję wodę przegotowaną. No i nie sugeruj sie oficjalnymi wytycznymi dotyczącymi picia wody. Ograniczając węglowodany nie musisz pić jej aż tak dużo.

  3. Drizzt

    Ok, brzmi rozsądnie: )

    A mleko i maślanki to tylko w dzień czy mogę również wieczorem? Przykładowo idę spać o godzinie 23, a między 21 a 22 wypijam sobie dwie szklanki maślanki, w porządku czy lepiej unikać?

  4. Drizzt

    Dzisiaj wypróbowałem Twojej metody śmietana + WPC i nie wiem czy nie dałem za dużo śmietany bo w ustach bardzo tłusto mi się zrobiło: p Niemniej kombinacja mi się podoba: )
    Zatem jak mówisz, że wieczorem też może być śmietana to w takim razie od dzisiaj już zawsze do WPC będę dodawał śmietany. Z reguły biorę je trzy razy dziennie po 30g więc i śmietany się uzbiera całkiem przyzwoita ilość.

    Pozdrawiam

  5. Reda

    a ja od zawsze pije zimną wode z kranu. nie gotuje i jest mi dobrze.
    Podobno najwazniejsze jest, aby dobrze o wodzie myslec, bo same desrruktywne mysli moga ją uszkodzić. (oooo powiało mistycyzmem ) 😀
    Stefan, najpewniej, jak zwykle, sceptyczny, ale co szkodzi myslec o wodzie i sobie (70% nas to woda!) dobrze? 🙂 Ja uwielbiam wodę ze swojego kranu i mogę mówić o niej tylko rzeczy nan naj najlepsze! 😀
    Niniejszym pozdrawiam wszystkie wody świata.

    1. stefan

      Woda wodzie nierówna. W różnych miastach Polski różnie to wygląda. W niektórych można pić z kranu, w innych lepiej tego nie próbować. Przykładowo w Warszawie woda jest dużo lepsza niż na Śląsku. Druga sprawa to nie każdy może pić surową wodę.

  6. Workhouse

    Proszę patrzcie na śmietanę obecnie na rynku trudno ją kupić a ta co jest ogólnie dostępna to jest z ze skrobią modyfikowana i wcale nie piszą ile jest czego