Siłownia, nerwy i… plaża

Refleksje z plaży

Wprawdzie pisałem już o treningu brzucha oraz o podstawowych błędach związanych z tą partią ciała, to jednak czuję się zobowiązany wrócić do tematu. Choćby dlatego, że artykułów powielających te błędy jest w internecie mnóstwo. Wtórują im kolorowe czasopisma dla kulturystów. Potrzeba więc sporego wkładu pracy, by zrównoważyć tę niezdrową tendencję. Na szczęście jest jeszcze kilka osób, które podzielają moje poglądy i wypowiadają się podobnie na forach sportowych.
Tak się złożyło, że spędziłem właśnie tydzień nad morzem. Wiązało się to rzecz jasna z wizytami na plaży. To zaś skłoniło mnie do przeróżnych refleksji. W końcu, jak człowiek siedzi na tej plaży, to sobie rozmyśla na dowolne tematy. Siłą rzeczy podgląda też innych plażowiczów i ocenia ich sylwetki. Po latach ćwiczeń na siłowni trudno się od takich ocen powstrzymać. Może nie jest to do końca właściwe, co ze skruchą przyznaję, ale skoro już miało miejsce, to może warto wyciągnąć z tego kilka przydatnych dla nas wszystkich wniosków.
Muszę niestety przyznać, że mało osób obojga płci może poszczycić się ładną figurą. Dotyczy to nawet pięknych pań. Część miała bardzo widoczną nadwagę, a część wyglądała na niedożywione. Mimo apeli o zdrowy tryb życia, z roku na rok jest coraz gorzej. Wydaje mi się, że największa winę w tym względzie ponoszą propagatorzy diet niskokalorycznych i głodówek. Takie praktyki wcale nie prowadzą do posiadania ładnej figury. Tym tematem zajmę się szerzej przy innej okazji.

Te nieszczęsne mięśnie brzucha

U wielu mężczyzn było widać wyniki ciężkiej pracy nad mięśniami brzucha, jaką wykonali zapewne w ostatnich tygodniach. Cóż, dzięki temu skutecznie zablokowali sobie dalszy rozwój muskulatury. To też było widać! Byli zazwyczaj przerażająco chudzi i jedne co było widać, to właśnie te „wypracowane”, a w rzeczywistości niezbyt silne mięśnie brzucha.
Przed takim podejściem do ćwiczenia przestrzegałem już nie raz. Jeśli ćwiczy się na brzuch więcej niż raz w tygodniu, to na pewno spowoduje się tym ogólną blokadę dalszych postępów. Potem trudniej to będzie odblokować. Trzeba sobie wreszcie uświadomić, że rzeźbienie brzucha jest ostatnim elementem budowania sylwetki. Nigdy, przenigdy, pierwszym! Najpierw trzeba wyrobić sobie ogólną siłę i masę. Dotyczy to także mięśni brzucha. Zwykle klatkę piersiową ćwiczy się raz lub dwa razy w tygodniu. Natomiast brzuch, który jest w życiu i niemal na każdym treningu poddawany poważnym i ciągłym obciążeniom, katujemy nonszalancko bez umiaru. Zachęcają nas do tego stada samozwańczych trenerów, którzy nie mają zielonego pojęcia o anatomii.
Często czytam i słyszę banialuki o tym, że brzuch się szybko regeneruje. Ciekawe po czym? Bo po ciężkim treningu brzucha czuję zwykle ból nawet przez trzy do czterech dni! Oczywiście trenując dziennie przestaniem czuć ból, ale to nie znaczy, że brzuch się rozwija!

Wrażliwe nerwy

Ostatnio coraz częściej cytuje się stwierdzenie Vince’a Girondy o tym, by początkujący nie trenowali brzucha. Ten wielki autorytet kulturystyczny uważał, że zbyt szybko podjęty trening tej partii ciała powoduje nadmierny stres splotu słonecznego i hamuje przyrost masy mięśniowej. Po latach obserwacji i eksperymentów muszę przyznać mu rację.
Mogę też chyba rozwinąć nieco tę teorię. Zazwyczaj nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale w naszym ciele znajduje się pięć takich punktów, które powinno się traktować dość ostrożnie. Oprócz wspomnianego splotu słonecznego mamy nadgarstki i miejsca tuż nad kostkami. Nerwy przebiegające w tych punktach są wyjątkowo wrażliwe. Stara szkoła zalecała, by początkujący przynajmniej przez rok nie ćwiczyli brzucha, przedramion i łydek. Jeśli ktoś przychodzi na siłownię po raz pierwszy, to rzeczywiście najgorsze co może zrobić to skupić się na tych grupach mięśniowych.
Zwykle w treningu dla początkujących zaleca się ograniczenie jedynie do dużych ćwiczeń złożonych. Argumentacja jest taka, że angażują dużo mięśni naraz więc dają największe przyrosty masy mięśniowe. To prawda. Jednak mniej znanym aspektem tego podejścia jest fakt, że wspomniane w powyższym akapicie grupy mięśniowe są wówczas angażowane w ramach całego łańcucha funkcjonalnego. Mogą się rozwijać, a jednocześnie wspomniane punkty nerwowe nie są nadmiernie drażnione.
Wiele osób skarży się na problemy z rozwojem łydek i przedramion. Podejrzewam, że przyczyną może być właśnie to, że zbyt szybko podjęły trening tych grup mięśniowych. Kulturystyka to rozwój planowany na lata, a nie szokowanie organizmu, bo za miesiąc mamy się pokazać na plaży. Nie warto. Lepiej poczekać rok lub dwa i wtedy wyglądać naprawdę dobrze.

Wnioski dla początkujących

Oto kilka rad dla początkujących w związku z omawianym zagadnieniem:

  1. Przez pierwszy rok nie ćwicz oddzielnie brzucha, łydek i przedramion;
  2. Skup się na ćwiczeniach złożonych;
  3. Po roku możesz zacząć ćwiczyć brzuch, ale tylko raz w tygodniu z ukierunkowaniem na siłę;
  4. Możesz po roku zacząć ćwiczyć przedramiona, jeśli odstają bardzo od innych grup mięśniowych, ale nie przesadzaj z ich treningiem;
  5. Podobnie rzecz się ma z łydkami. Radzę zacząć ich trening od chodzenia z niewielkim obciążeniem (dystans 50 metrów), które stopniowo należy zwiększać. Dopiero po półtora roku można pomyśleć o wspięciach na palce w różnych odmianach.

Możecie mi wierzyć lub nie. Zapewne więcej zwolenników znajdą mityczne poglądy cięgle lansowane w gazetach i na forach. Może jednak warto dać szansę swojemu ciału i za rok lub dwa naprawdę pokazać się na plaży w całej okazałości – w pozytywnym tego słowa znaczeniu?
5,5_S