O siłowni, hormonach i całej reszcie, czyli krótki wstęp

Zapewne Eugen Sandow nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wielki ruch zapoczątkowuje. To dopiero późniejsze pokolenia nadały mu miano ojca współczesnej kulturystyki. Dziś już niewielu go zna i o nim pamięta. Jego metodykę treningową zarzucono od dawna uznając ją za przestarzałą i mało efektywną. Jednak musi zdumiewać, iż nie korzystając z żadnych sterydów ani suplementów, bo trudno podejrzewać, iż miał dostęp do takich środków sto lat temu, doszedł do niesamowitych wyników siłowych. Szacunek budzi także jego wygląd, a obwód ramienia 49 cm do dziś bywa marzeniem wielu amatorów.

Nie mam zamiaru opisywać całej historii kulturystyki To raczej zadanie dla zdolnego encyklopedysty. Dość powiedzieć, że przez lata zmieniały się metody oraz podejście do poszczególnych zagadnień związanych z tym sportem. Kiedyś trener i jego podopieczny musieli znać podstawy budowy mięśnia i funkcje najważniejszych mięśni szkieletowych. Dziś, mimo, iż dla wielu nadal kulturystyka sprowadza się tylko do takiej wiedzy, to za mało nawet dla amatora ćwiczącego w domu. Machać żelazem każdy może. Wiadomo, że jeden mięsień prostuje to co inny zgina i tyle. Trzeba się przyłożyć do pracy i nic więcej. Proste? Wcale nie!

To co trzeba dziś wiedzieć odnosi się zarówno do hormonów, jak i funkcjonowania układu nerwowego. Współczesny profesjonalny trener musi być ekspertem od gospodarki hormonalnej i od neurologii. Może brzmi to na wyrost, ale tak wygląda współczesna kulturystyka. Niestety, to co można w tym zakresie wyczytać w polskim internecie jest bardzo ubogie. Mamy wielkie fora sportowe, ale ileż tam przesądów i mitów, podawanych z niezwykła pewnością siebie. Są też oczywiście ludzie znający się na rzeczy, ale jak wszędzie, także i tu – to mniejszość.

Na tym blogu będziemy starali się przybliżać wszystko to co związane jest z siłownią i najnowszymi badaniami naukowymi w tej dziedzinie. Pewnie też nie unikniemy błędów, więc otwarci jesteśmy na sugestie i rzeczową dyskusję.

Pisząc o hormonach – testosteronie, hormonie wzrostu, insulinie i innych – nie mam na myśli leków sterydowych, lecz to co jest w stanie wyprodukować najwspanialsza fabryka na świecie – nasze ciało. Możemy zachodzące w niej procesy poprawiać za pomocą treningu, diety i suplementów. Możemy je też pogarszać stosując się do zaleceń z kolorowych pisemek. Człowiek uciekający się do dopingu nie ma zwykle pojęcia o metodologii treningu. Nie można takim ludziom odmawiać determinacji. Często bardzo ciężko pracują, ale to co naturalny kulturysta uzyskuje dzięki dobrze dobranemu mezocyklowi, oni mają w strzykawce. Co gorsza właśnie tacy ludzie robią za ekspertów. Dla nich to co będzie tu pisane może wydać się śmieszne i niewarte uwagi. Dla tych, którzy szukają nie tylko wielkiej masy mięśniowej, ale też zdrowia, może okazać się przydatne.

To co tu będzie można znaleźć, to porady metodologiczne na temat treningu, wiedzę na temat diety oraz suplementacji. Z racji, że wielu już w kulturystyce powołując się na naukę, tworzyło w rzeczywistości hermetyczne doktryny, zastrzegamy sobie możliwość popełniania błędów i prosimy o uwagi i opinie. Zamieszczane artykuły będą wypadkową poszukiwań teoretycznych i praktycznego wieloletniego doświadczenia.