Trening niepełnosprawnych – błędy metodologiczne cz. 1

Inaczej ustawione cele treningów

W wypadku osób niepełnosprawnych trening siłowy będzie musiał spełniać nieco inne cele, niż u ludzi zdrowych. Choć w rzeczywistości nie są to cele aż tak odmienne. Wszak trudno jednoznacznie przeprowadzić podział, kogo można uznać za w pełni sprawnego, a kogo nie. Sprawę komplikuje styl życia, jaki większość ludzi obecnie prowadzi. Wady postawy są nagminne. W tym wypadku budowanie masy mięśniowej bez ćwiczeń rehabilitacyjnych może okazać się ślepą uliczką, a czasem drogą wprost do zniszczenia sobie zdrowia.
Osoba niepełnosprawna może trenować pod konkretne zawody. Na przykład wyciskania na klatkę lub nawet kulturystyki niepełnosprawnych. Jednak taki program treningów nie może przesłonić celu nadrzędnego. Zwykle niepełnosprawność przekłada się w mniejszym lub większym stopniu na ograniczenia ruchowe. Pomijam tu złożoną sytuację osób niewidomych, czy na przykład głuchoniemych. O tym może przy innej okazji.
Zdrowy młody człowiek chce budować masę mięśniową. To zdjęcia kulturystów pchają go na siłownię. Nie oszukujmy się. Na początku cel jest jeden. Zdobyć podziw w oczach dziewczyn (kobiet) i kolegów. Cel nie jest zły, pod warunkiem, że nie doprowadzi do sytuacji budowania tej masy mięśniowej za wszelką cenę.
Osoba niepełnosprawna ruchowo musi nad masę przekładać zdolności motoryczne, czyli wszystko to co ułatwi jej funkcjonowanie w społeczeństwie. Buduje masę mięśniową o tyle, o ile idzie to bezpośrednio w parze ze zwiększeniem siły i sprawności. Odwołując się do profesjonalnej terminologii kulturystycznej – przekłada masę funkcjonalną nad masą plastyczną.
W tym miejscu widzę pierwsze zagrożenie metodologiczne. Zwłaszcza w kulturystyce niepełnosprawnych. Całkowicie rezygnuje się z ciężkich ćwiczeń wielostawowych na rzecz mało wydajnych izolacji. Bez urazy, ale… jest to droga do rzeźbienia „bicepsików”, która nie ma nic wspólnego z odpowiednio rozumianą metodologią.

Złote ćwiczenia

Muszę oczywiście rzecz wyjaśnić, bo za chwilę posypią się gromy na moją głowę. Panowie i panie po AWF myślą, że mają w tej sprawie monopol na prawdę. Wiadomo przecież, że osoba na wózku nie będzie robiła martwego ciągu. Trudno też od niej wymagać przysiadów. Jednak jeśli z litości (bo inaczej tego nazywać nie mam zamiaru) posyła się ją wyłącznie na maszyny, to jest to niepoważne.
Zwykle taki człowiek może robić pompki na poręczach. Jeśli może to niech robi! To da dużo lepsze pobudzenie układu nerwowego niż wyciskanie w leżeniu. Pomijam tu przygotowanie do zawodów, ale nawet w tym wypadku wplecenie takich pompek może okazać się bardzo korzystne.
Podobnie wygląda sprawa z podciąganiem się na drążku. Jeśli potrafi się choć raz podciągnąć, to niech się podciąga. Bez asysty lub jeśli trzeba z asystą. Nie zamieniajmy tego niepotrzebnie na wyciągi. Tego typu ćwiczenia wymagają czynnej asysty trenera i dlatego wielu woli skierować podopiecznego na maszyny i samemu się nie przemęczać.
Wyciągi i maszyny mogą okazać się niezbędne przy bardzo małej sile mięśniowej, jednak warto dążyć do tego, by dana osoba ostatecznie była w stanie siłą ramion i grzbietu lub klatki piersiowej, podnosić swoje ciało, a nawet więcej ponad jego ciężar.
Można także robić wiosłowania w leżeniu na brzuchu na ławce. Sposobów jest dużo. Czasem potrzebna będzie pomysłowość i kreatywność połączona z wiedzą o anatomii. Największym problemem w wypadku osób z uszkodzonymi kończynami dolnymi będzie wszelkie wyciskanie w górę z powodu nacisków na nieamortyzowany kręgosłup. Tu należy zachować daleko idącą ostrożność.
Jeśli natomiast kończyny dolne pozostają sprawne, to nie wolno unikać przysiadów. Choćby miały być robione bez obciążenia. To co ważne, to właściwa technika ruchu. Odsyłam do mojego artykułu o przysiadach.

Błędne myślenie lekarzy i rehabilitantów

Nie szkodzi, że osoba niepełnosprawna nie zdobędzie takiej wielkiej masy mięśniowej, jak ktoś zdrowy. Liczy się każdy kilogram więcej, jaki jest się w stanie podnieść. Lekarze, którzy ciągle jeszcze są przeciwni treningowi takich osób na siłowni, działają może w dobrej wierze, ale na ich szkodę. Dobry trening siłowy może znacznie poprawić komfort życia i dodać pewności siebie. Tylko nieliczne przypadki zupełnie uniemożliwiają podjęcie takich treningów. Są też o wiele zdrowsze dla stawów niż tak ciągle u nas popularna, a bardzo szkodliwa, rehabilitacja na wyciągach bloczkowych. Należy równomiernie ćwiczyć układ nerwowy, układ krążenia, mięśnie, układ oddechowy i wreszcie stawy. Odciążenie stawów na bloczkach jest pozornym dobrodziejstwem. W rzeczywistości prowadzi do stopniowego upośledzenia ich funkcji.