O hurtowym przyjmowaniu suplementów cz. 3

Suplementacja, jako sztuka

Następną substancją, na którą chciałbym zwrócić Waszą uwagę, jest witamina B6, ale nim o niej…
Co jakiś czas wybucha gdzieś kłótnia na temat tego, czy suplementy są potrzebne czy nie. Odnosiłem się do tego tematu już wielokrotnie. Przy aktualnej jakości żywności oraz obciążeniu wysiłkiem fizycznym, jakim jest trening siłowy, na pewnym etapie stają się potrzebne. Przy czym należy je przyjmować z umiarem i z rozsądkiem.
Suplementacja jest do pewnego stopnia sztuką, tak jak i układanie planów treningowych. Czerpanie wiedzy o suplementach tylko z internetu zwykle prowadzi na manowce. Jak wykazałem we wcześniejszych częściach, nie możemy ufać nawet uznanym autorytetom w tej dziedzinie.
W powszechnym odbiorze sztukę przeciwstawia się wiedzy. Ma ona być działaniem spontanicznym. W rzeczywistości prawdziwy artysta do stworzenia dzieła sztuki potrzebuje nie tylko talentu, ale również odpowiedniej wiedzy i doświadczenia. Malarz musi wiedzieć, jak przenikają się kolory, jak na siebie oddziałują poszczególne farby itd. Pisarz, nawet literatury sensacyjnej, musi posiadać pewną wiedzę. Jeśli jej nie ma to wychodzą mu niewiarygodne bzdury. Wielu tzw. autorów powieści sensacyjnych nie odróżnia pistoletu od rewolweru i traktuje je jako synonimy. Żałosne. Przykłady takie mogę mnożyć, ale nie w tym rzecz.
Po suplementy może sięgnąć każdy. Mamy ich pod dostatkiem. Jednak pisząc o suplementacji, jako sztuce, staram się wykazać, że wymaga ona wiedzy i doświadczenia, a poniekąd trochę intuicji.

Nadmiar witaminy B6

Wróćmy do nieszczęsnej witaminy B6. Na setkach, może tysiącach stron, znajdziecie informację, jak to jest potrzebna. Trzeba przyjmować ją szczególnie w sytuacjach silnego stresu. Pomaga w wchłanianiu magnezu itd. Szkoda, że trudno natrafić na informację o zagrożeniach z nią związanych.
W pewnym momencie doszło do tego, że niemal każdy producent stara się do wszystkie dodawać witaminę B6. Widziałem już takie magnezy apteczne, które w rzeczywistości miały magnez w ilościach symbolicznych, natomiast witaminy B6 zawierały dawki zdolne powalić solidnie zbudowanego słonia.
Coraz trudniej kupić aminokwasy bez omawianej witaminy. Choć zwykle problemem nie jest jeden konkretny suplement (poza pewnymi wydatkami), to przyjmując np. aminokwasy i magnez, możemy narazić się na przedawkowanie B6. Niekoniecznie też od razu. Witaminy kumulują się w organizmie, gdy jest ich za dużo, zaczynają działać toksycznie.
Co nam grozi w takiej sytuacji? Jeśli jest to niewielki nadmiar, to po kilku tygodniach, czy miesiącach od odstawienia suplementów, wszystko powinno wrócić do normy. Jeśli zaczynamy odczuwać mrowienie, pojawiają się drgawki, to już jest bardzo źle. W skrajnych wypadkach może dość do trwałego uszkodzenia układu nerwowego. Skutkiem będzie brak koordynacji i osłabienie mięśni, czy nawet pogorszenie zdolności intelektualnych. To już nie będzie problem dotyczący jedynie kariery na siłowni, ale może zrujnować całe życie.
W USA ostrzegali przed tym neuropsychologowie już w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Ich głosy zostały zagłuszone. Skąd my to znamy?

Święta krowa kulturystyki – białko

Spory o białko trwają i są niemniej zażarte, jak te o tłuszcz. Co jakiś czas pojawia się ktoś, kto dowodzi, że wcale nie trzeba dużo białka. Są tacy nawet w kręgach sportowych. Niekiedy w oparciu o badania naukowe. Tu macie przykład. Mnie osobiście one nie przekonują.
Do pewnego punktu można budować masę bez odpowiedniej ilości białka. Z czasem jest coraz bardziej pod górkę. Natura bardzo nie lubi, gdy się u niej zadłużamy. Niekiedy o te długi upomina się po latach i wtedy jest gorsza niż mafijny windykator. Niedobór białka odbija się również na stanie kości, a to zwykle wychodzi w nieco późniejszym wieku.
Hałasuje się ciągle jakoby szkodził nadmiar białka, gdy tymczasem o wiele bardziej niebezpieczny jest jego niedobór. Nie możemy stawiać znaku równości między zdrowym człowiekiem, a osobą chorą na nerki. W normalnych warunkach trudno przedawkować białko.
Prosty parametr może nam powiedzieć, czy jemy go już za dużo. Koniecznym warunkiem jest dłuższy czas na diecie low carb. Jeśli mimo obcięcia węglowodanów tłuszcz na brzuchu rośnie, oznacza to, że jesz za dużo białka. Proste?
Jednak nie w tym rzecz. W tym artykule zajmuję się suplementacją. Więc pytanie brzmi, ile białka możemy przyjmować z suplementów? Rozsądna odpowiedź brzmi, że jakieś 20-30% dobowej puli. Dlaczego nie więcej? Ano nie wolno nam doprowadzić do sytuacji, gdy organizm niemal zapomni, jak pozyskuje się białko z naturalnych źródeł.
Czasowo można tę zasadę pominąć, gdy np. przeprowadzamy wyjątkowo ciężkie treningi i zależy nam na szybkich przyrostach. Tak samo, jak nie wolno bez przerwy wykonywać bardzo ciężkich treningów, tak samo nie wolno na co dzień przesadzać z suplementacją białkiem.
Osobny problem to dodatki soi czy pszenicy, by tanio zapewnić odpowiedni procent białka w odżywce. Poniektórzy producenci mieli już wpadki w tym zakresie. Warto śledzić w internecie co pisze się o poszczególnych białkach. Skoro mamy za nie płacić to niech to będzie białko o wysokiej jakości.

51 odpowiedzi do artykułu “O hurtowym przyjmowaniu suplementów cz. 3

  1. rodzyn

    „Prosty parametr może nam powiedzieć, czy jemy go już za dużo. Koniecznym warunkiem jest dłuższy czas na diecie low carb. Jeśli mimo obcięcia węglowodanów tłuszcz na brzuchu rośnie, oznacza to, że jesz za dużo białka. Proste? ”

    Dawno nie komentowalem artykułow, aczkolwiek teraz musze. Wg mnie wcale to nie jest takie proste. W jednych dietach bialko odchudza, a w drugich tuczy ? Widze, ze sprawa robi sie co raz bardziej zlozona niz prosta. Jak widac ludzki organizm to skomplikowana machina. Odkladania tluszczu na brzuchu w wyniku zbyt wysokiej podazy bialka wiaze sie Stefanie z tym, iz w wyniku spozycia bialka rowniez „wlacza” sie insulina? Slyszalem, ze w przypadku spozycia bialka insulina jest hamowana przez hormon antygoniste.
    Wybacz jak zwykle za moja chaotycznosc.

    Pozdrawiam

    1. stefan

      Mówimy tu o diecie, w której podaż składników jest zrównoważona, czyli gramatura tłuszczu i białka zbliżona. Wtedy dla niektórych te wyjściowe 3 gramy to może być za dużo. Nadmiar musi się gdzieś odkładać.
      Tak się nie dzieje na dietach, w których białko przeważa np. Ducana, ale po pierwsze koszty zdrowotne mogą być poważne – wątroba haruje jak wścieka, by przerobić część białka na glukozę, a po drugie ile oni w rzeczywistości jedzą na takiej diecie? Obiad to jedna pierś z kurczaka i tyle. Tu działa też psychika. Niby można jeść ile się chce, ale każdy kto się tak odchudza będzie się i tak podświadomie ograniczał. To zupełnie inna bajka niż my wpychający mięcho na kilogramy 🙂
      Białko też pobudza wydzielanie insuliny. Tak jak i tłuszcz. Chodzi o to, że nie ma takich nagłych wyrzutów, jak przy węglowodanach.
      Masz rację, to nie jest takie proste i organizm działa bardziej skomplikowanie. Należałoby np. zacząć badać jakie rodzaje pokarmów każdy z nas przyswaja dobrze, a jakie nie, np. nie każdy rodzaj mięsa dla każdego. Czy też dyskutowana już kwestia nabiału. Tu uprościłem rzecz maksymalnie, bo chodziło mi o podejście do suplementacji. Pozdrawiam.

  2. Mateusz

    Ja ostatnio dałem sobie spokój z suplementacją białkiem. Prędzej się przerzuce na aminokwasy. Nawet i najdroższe białko naprawdę cieńko wygląda jeśli chodzi o składniki chemiczne użyte do produkcji – coś trzeba jeść przy ciężkich treningach, ja na razie wolę wpinkalać więcej naturalnego jedzenia. Ostatnio testowałem z wiejskim twarogiem , bo mam dostęp do naturalnej wiejskiej śmietany, masła, nawet mięsa ale drogie i nie testowałem na razie. Twarogi średnio znoszę, sporadycznie będę je jadł bo dają trudności w przewodzie pokarmowym u mnie.

    1. stefan

      No właśnie. Niekiedy kluczem jest czas i wtedy białko się przydaje. Inna sprawa, to może faktycznie należałoby porównać cenowo ile np. mamy białka z takiego wiejskiego nabiału za tę samą cenę co z suplementacji. Może sie okazać, że ten drogi nabiał nie będzie aż tak drogi.
      Twarogu też osobiście nie przyswajam.
      Niekiedy paradoksalnie bywa i tak, że organizm po latach musi się na nowo przyzwyczaić do bardziej naturalnego żarcia. O ile mamy dojścia i możliwości 🙂

  3. Reda

    A z ciekawości, jakie są ceny takich wiejskich dóbr nabiałowych? I, przy okazji, po co jeśc białkową odżywkę, jeśli ma się czas na normalny posiłek?

  4. Mateusz

    Dokładnie, w zasadzie kluczem myślę w dzisiejszym zabieganym świecie jest sięganie po odżywki, które nie zabierają czasu. Ja staram się robić sporo jedzenia na zapas – głównie mięso na kilka porcji piecze najczęściej w piekarniku. Gorzej jest z jajami, tutaj wolę świeże. Ostatnio zresztą dokucza mi trochę monotonia z tym jedzeniem – tuzin jaj, pół kilo piersi z kurczaka, mieszam warzywa , trochę owoców, śmietana, orzechy, omega – 3, masło. Staram się ostatnio przyprawiać w najrozmaitszy sposób by to smakowało nieco odmiennie niż klasyczne przyprawy w których obtaczam mięso.

    Ceny naturalnego jedzenia w moim przypadku to :

    Jaja wiejskie – 0,50 zł/szt.
    Twaróg wiejski – 12 zł/kg
    Połówka kurczaka – 16 zł
    Cały kurczak – 32 zł
    śmietana 1l – 7 zł
    Mleko 1l – 2 zł
    Masło – nie pamiętam, podam kiedy indziej bo płaciłem ostatnio za całość

    Trzeba się troche przeprosić z tym wiejskim zapachem i smakiem, ale da się przyzwyczaić 🙂

  5. Mateusz

    Ja mam do Was pytanie : jak sobie radzicie z monotonią jedzenia mięsa, jaj, warzyw itd. ? Jak często sięgacie po coś innego co lubicie jak słodycze, przekąski, piwko etc. ?

    1. stefan

      Fakt, faktem, niekiedy można doświadczyć pewnej monotonii.
      Staram się przeplatać różne mięsa i różnie przyprawiać.
      Alkohol, to wiadomo, czasami się pojawi. Pity w sposób kontrolowany nie stwarza problemów. Nawet poniekąd pomaga. Częściej jest to jakaś wódka niż piwo.
      Ze słodyczami jest tak, że jak ich nie mam w domu, to i nie ma problemu. Jednak po świętach zostało tego w cholerę. Więc od czasu do czasu w niewielkiej ilości.
      Sporo zmienia już sama kompozycja z takimi czy innymi warzywami. Dodatki grzybów itp.
      Niekiedy i tak jestem zmuszony przez kobietę do zjedzenia czegoś mniej ortodoksyjnego.
      Ceny, jakie podałeś wcale nie są takie wysokie. Śmietana chyba nawet taniej niż w sklepie. Ten kurczak mi się wydaje jakiś bardzo drogi, ale może dlatego, że nie wiadomo ile waży. Zresztą ja zwykle kupuję udka, więc nawet nie wiem, jak cenowo wychodzi cały. Pozdrawiam.

  6. requ

    Z tymi rewolucjami po twarogu to na prawdę zależy od jakości i sposobu ów wytwarzania. Mi po niektórych twarogach,- głównie chudych, sztucznie odtłuszczanych- brzuch robi się jak bańka.

  7. Reda

    Co to za ceny? Mateusz? Byłeś w jakimkolwiek sklepie w Polsce? To jes t wg Ciebie drogo? Zajrzysz do Tesco.
    Trochę się wzburzyłem 🙂 Zajrzyj do sklepu (gdziekolwiek w Polsce) i porównaj ceny, które podałeś. Bym powiedział (żartobliwie!), że to „bezczelność” z Twojej strony, że uważasz, że TO DROGO (!)

  8. Reda

    A co diety, to nie doświadczam, żadnej monotonii, nie używam przypraw, zmieniam tylko warzywa. Jedyne dodatki to orzechy, czasami jabłko, a z używek kawa i max dwa piwa w tygodniu. Nie wyobrażam sobie, że mógłbnym wrócić do słodyczy, zamulenie po jedzeniu cukru to nie jest stan, który sprawia mi przyjemność. A z mięś przede wszystkim udka (3x tańsze i lepsze niż pierś!)
    I wciąż nikt mi nie odpowiedział po co (jeśli mamy czas) pobierać białko z odżywki zamiast normalnego jedzenia?

    1. stefan

      Reda, pierwszy powód to właśnie czas. Przydają się jeśli nie mamy czasu. Drugim jest objętość żołądka. Niektórzy mają problemy, by wcisnąć w siebie tyle białka, ile im potrzeba. Przynajmniej w pewnych okresach, gdy trzeba go szczególnie dużo.

  9. Marek

    A czy pośrednim powodem nie jest też łatwość przyswajania? Po treningu trzeba jak najszybciej dostarczyć makroskładniki, a najszybciej się wchłaniają w formie płynnej. Poza tym zawsze to jakaś odmiana. Ostatnio pada mnóstwo pytań o zabijanie monotonii w diecie. Przyjemnie jest wypić sobie szejka po treningu. Przy okazji zaspokaja pragnienie.

  10. Mateusz

    Reda napisałem, iż nie testowałem tylko kurczaków ze względu właśnie na cenę, gdyż mam dostęp do dobrej jakości piersi z kurczaka po mniejszych cenach. Co do reszty to jestem wniebowzięty , że po takich pieniądzach jest szansa i że w ogóle jest szansa kupić jedzenie mniej przetworzone!!

  11. Arek

    Ja od czasu do czasu kupuję całego kurczaka ze wsi i piekę. Nebo w gębię. Nigdy nie sądziłęm, że może to być taki rarytas. Warunek jest tylko jeden – musi być ze wsi a nie z marketu czy od baby a rynku co to zaopatrzenie w markecie robi. Podobnie z rosołem na wiejskiej kurze. Od niedawana na nowo odkrywam wspaniałe smaki tradycyjnych i prostych dań. Bo niby co mogłoby zachwycić w kurczaku ? A jednak.
    Co do białka. Niestety zacząłem to pić jako uzupełnienie posiłku okołotreningowego.

  12. Tomek221

    ja skończyłem z odżywkami białkowymi odkąd przełameałem się do picia surowych jajek 🙂 zero czasu przygotowania i tylko kubek i widelec trzeba umyć 🙂

  13. Kemper

    Sporo badań było w tym temacie, wyniki były takie przyswajalność białka z surowych jaj, jest nieporównywalnie mniejsza z tą z jaj po obrobce termicznej.
    Juz jakis czas tu wpadam, i domyslam sie, ze pewnie znasz temat i mnie podpuszczasz
    😀
    Ja też do wszelakich badań podchodzę z dystansem, i, i tak zacząłem pić surowe jaja, niestety u mnie kończy się to tak ze po pol godziny zaczyna mnie mulic w zoladku, a po godzinie juz laduje na toalecie, i mam wrazenie ze przez caly dzien nie trawie juz jak trzeba.
    Po połączeniu jaj ze sporą ilością węglowodanów (czego Ty tez nie popierasz) jest troche lepiej, ale i tak bardzo źle.
    Podobną reakcje miał moj kolega ktory robil szejki oparte o surowe jaja..
    wiem ze kazdy ma inny organizm, ale jednak działamy podobnie i ciezko mi uwierzyć w to że coś przez co ja prawie wydalam jelito, u innego działa na zdrowie, dlatego doradzam zeby jednak surowe jaja sobie odpuścić.

    swoją drogą powodem moze byc jakość żywności, bo o ile pamiętam, za dzieciaka piłem surowe jaja, z tym ze od wlasnej kury (i w mniejszych ilosciach), i mleko od krowy,a nie pamietam zebym mial jakies problemy.
    Teraz ani z jajami, ani z duzymi ilosciami mleka sobie nie radze.. to drugie to niby sprawa oczywista, laktoza, ale nie wiem czy przypadkiem jeszcze cos innego nie gra tu roli.

    1. stefan

      Zasada podstawowa, jeśli coś komuś nie służy – szkodzi, to nie powinien tego jeść. Są tacy co zjadają po 30-50 surowych jajek na dzień i mają się dobrze, dożywają późnej starości w wyśmienitej formie. Co nie znaczy, że każdy powinien ich naśladować.
      Dla większości byłoby to raczej zabójcze. Przyczyn może być wiele. Brak pewnych enzymów, albo ma się do dyspozycji kiepskiej jakości jajka. Wychodzi i tak na to samo w praktyce.
      Badania, jak wiadomo bywają lepsze i gorsze. Z jednej strony dowodzą nam, że ścięte białko z jajek jest lepiej przyswajalne, a z drugiej, że alkohol szkodzi w budowaniu masy, bo ścina białko.
      Pisałem to już wiele razy. Nikogo na siłę do jedzenia surowych jajek nie namawiam. Trzeba być z tym ostrożnym i już. Ostatecznym wyznacznikiem nie są jakieś tam badania, ale reakcja własnego organizmu.
      Kemper nie podpuszczałem Cię, po prostu w kontekście wcześniejszych wpisów wydawało się, że twierdzisz, iż ogólnie jajka przed treningiem są niewskazane 🙂 Pozdrawiam.

  14. Reda

    Gironda zjadał, był mistrzem i polecał kogielmogiel do końca życia. Widać nie każdy jest Girondą. Ja też wole jajecznicę (jedzenie!) niż surowe jaja (napój).

    1. stefan

      Requ – Nie, nie do wszystkiego. Jak coś szkodzi, to z czasem będzie szkodziło coraz bardziej.
      Znasz opowiadanie o odzwyczajaniu konia od jedzenia? Jakby po kilku tygodniach nie padł z głodu, to pewnie by się przyzwyczaił 🙂

  15. rodzyn

    rowniez czytalem artykuł gdzie autor udowadnial, iz czlowiek nie jest przystosowany do picia surowych jajek. cos powoduje, ze dopiero po obrobce termicznej sie nadaja. jak to znajde to wam podesle.
    pozdrawiam

  16. Tomek221

    u mnie akurat żadnego rozstroju żolądka nie ma po wypiciu jajek, meleko zresztą też przyswajam bez zarzutów. Też czytałem to badanie. Jednak mam wątpliwości: metodyka badań była bardzo skomplikowana – nie znam się na chemicznych znacznikach i metodyce tego typu badań dlatego nie jestem w stanie ocenić czy było ono wykonane poprawnie. Natomiast wiem że matka natura nie pozwala na wydalenie składników przydatnych biologicznie także nie wiem co mogło by się dziać z tym nieprzyswojonym białkiem… Może tego nie ogarniam poprostu, przyznaje się że medycyny nie studiuję ale tak poprostu staram sobie to wyobrazić technicznie, suma na wejściu i wyjściu powinna się zgadzać, a białka człowiek nie wydala (przynajmniej zdrowy osobnik). Jakby któś miał szerszą wiedzę na ten temat to bardzo chętnie wysłucham.

  17. Tomek221

    BTW ja też wolę generalnie jajecznicę. Chodziło mi o sytuacje w których w przeszłości z braku czasu sięgnąłbym po odżywkę białkową.

  18. krzychu

    co do jajek, polecam kawe rozpuszczalna z jajkami =) ja tak najczesciej aplikuje jajka, lyzeczka kawy rozpuszczalnej pare jajek zalewam woda i pije..osobiscie mi to smakuje

    1. stefan

      Krzychu chyba nie wiesz jaki syf jest w kawie rozpuszczalnej. Nie ma to nic wspólnego z kawą. Brrr.

  19. Reda

    Krzychu, to prawie tak dziwny sposób na spożywanie jajek, jak dziwne jest jedzenie tylko sera. 🙂
    A sypana kawa, to syf. Co innego włoska z niezniszczalnego ekpresu przelewowego 🙂

    1. stefan

      Sypana jak sypana, ale rozpuszczalna to Czarnobyl.
      Z przelewowego jest lura. Porządna kawa z ciśnieniowego, albo z moki – nie mylić z mokką 🙂

  20. Paweł

    Chciałbym spróbować z jajkami na surowo ale nie wiem jak sie do tego zabrać.Czy muszą to byc jaja z chowu ściułkowego od ilu zacząć? itp.. no i żeby salmoneli się nie nabawić

  21. Tomek221

    ja jem zwykle z marketu. Wiem że nie są najwyższej jakości i pewnie maja znacznie mniej witamin i minerałów…

    jeżeli chodzi o ilość to zwykle 4-5. Ale zaczynałem od 2-3 max 4 bo trzeba się do smaku przyzwyczaic. Radzę dobrze wymieszać bo uczucie całego żółtka przechodzącego przez gardło nie jest przyjemne i zbiera się na zwrócenie czasem, a szczególnie jak zaczynasz i nie jestes psychicznie pozytywnie do tego nastawiony 🙂

    salmonella? no cóż niby istnieje jakieś ryzyko ale ja jakoś się nie zaraziłem od 2 lat. Myśle że to jest raczej wyolbrzymione przez ludzi którzy chcą się wytłumaczyć dlaczego nie spróbują wogóle z surowymi jajkami. Kiedyś czytałem jakiegoś bloga po ang i w komentarzach było kilkanaście wpisów od ludzi którzy jedza jajka na surowo od kilku lat i nie chorowali.

    1. stefan

      Na siłę nie ma co się zmuszać. Jak chcesz spróbować to faktycznie zacznij od niewielkiej ilości. Możesz do nich dodawać śmietany. Ryzyko zarażenia Salmonellą istnieje, dlatego konieczne jest oblanie skorupek wcześniej wrzątkiem.
      Jednak jak się boisz to lepiej nie próbuj 🙂

  22. Paweł

    Dziękuje za pomoc zaczne od 2 jaj ze śmietaną w wolny dzień od pracy bo nie wiem jak się skończy.Niebawem dam znać co z tego wyszło

  23. Marek

    Stefan, mógłbyś napisać dwa słowa o salmonelli? Rodzice mnie nią straszą od dzieciństwa i nauczyli mnie m.in. myć zawsze ręce po dotykaniu jajek, obcinania końcówek bananów, żeby pod żadnym pozorem nie zamrażać ponownie choćby lekko roztopionych lodów itd. Ile w tym wszystkim prawdy i czym naprawdę grozi zatrucie salmonellą w naszych warunkach?

    1. stefan

      Zagrożenie jest realne. Choć w praktyce różnie to bywa. Jeden myje ręce wręcz obsesyjnie i łapie wszelkie paskudztwo, a drugi prawie wcale się nie myje i nic go nie rusza 🙂
      W bananach to chyba głównie lamblie. Ogólnie lepiej uważać i pilnować takich rzeczy. Na pewno nie wolno nic zamrażać dwa razy. Jajka, jeśli jem surowe parzę wrzątkiem skorupkę. Dostaje takie prosto ze wsi i nieraz widać, że są po prostu brudne. Z marketu niby wymyte, ale to nic nie zmienia.
      Kiedyś lubiłem surowe mięso. Nawet uważam, że jest lepsze. Nie każde, bo przykładowo drób się nie nadaje. Teraz się boję. Kontroli sanitarnych coraz więcej, a jakość mięsa coraz gorsza.
      30 lat temu wpychałem tatar jak głupi. Ogólnie jako dziecko byłem niejadkiem, jak dostałem tatar mogłem jeść bez ograniczeń. Teraz chętnie bym sobie zrobił, ale powstrzymuje mnie właśnie obawa przed pasożytami.
      Też jako dziecko miałem salmonelle. Od lodów. Widocznie coś w lodziarni było nie tak. Wszyscy w rodzinie się pochorowali. Tydzień się leczyli. Ja w tym samym dniu pojechałem do ciotki na wakacje. Jak na drugi dzień zacząłem wymiotować to dała mi nalewkę z orzechów i do obiadu byłem zdrowy. Teraz staram się na wszelki wypadek zawsze taką nalewkę mieć w domu.
      Obecnie modna jest tzw. grypa jelitowa, choć objawy są na tyle podobne do salmonelli, że trudno odróżnić, więc pewnie niektóre przypadki to jednak salmonella.
      Czym grozi? Znajoma wylądowała w szpitalu z powodu odwodnienia i utraty elektrolitów, bo z jednej strony leci wszystko z człowieka, a z drugiej nie da się nawet patrzeć na jedzenie czy płyny. Pozdrawiam.

  24. SirValeq

    Stefan, co sądzisz o suplementacji witaminą D? Ostatnio zauważyłem, że Poliquin jest dużym zwolennikiem czegoś takiego.

    1. stefan

      Poliquin jest ogólnie zwolennikiem brania suplementów w ilości – wagon towarowy na dobę. To mi się u niego coraz mniej podoba.
      Teoretycznie jedząc jajka, sery, podroby czy czasem jakąś rybę i odpowiednio dawkując słońce nie powinno mieć się niedoborów tej witaminy. W praktyce zawsze dochodzi pytanie o to na ile skład naszego pokarmu odpowiada teorii? Wiadomo, jak to bywa. Więc można suplementować, ale moim zdaniem raczej w niewielkich ilościach. Coraz bardziej się skłaniam ku temu, że wszelki nadmiar w suplementacji może wyrządzić więcej złego niż dobrego.

  25. rodzyn111

    Dokladnie, widzialem na filmiku jak ladowal przez pol godiny suplmenty przed treningiem : )
    a wlasnie moze ktos ma pomysl co warto stosowac przed treningiem ? (nie chodzi mi o konkretne produkty)

  26. Arek

    Dziwna rzecz mnie dopadła. Od dwóch tygodni po suplementacji omegą odbija mi się starym rybskiem. Kupiłem więc 3 nowe małe opakaowania różnych firm aby wyeliminować temat utlenienia itp itd. Niestety ciągle to samo. Przesyt ??

    1. stefan

      Być może przesyt, skoro nie chodzi o przeterminowanie czy utlenienie preparatu.
      Ja po moich dziwnych skokach ciśnienia odstawiłem omega 3 na 6 tygodni i teraz biorę małe dawki. Na razie jest dobrze.
      Więc może najlepiej odstawić na miesiąc?

    1. stefan

      Jeśli już kupować BCAA, to w stosunku 2-1-1, bo tam gdzie leucyny jest 8 razy więcej to tak naprawdę prościej byłoby kupić samą leucynę. Pozdrawiam.

  27. iliq

    Witaj. Zastanawia mnie kwestia suplementacji. Testowałeś, może już ten olej krylowy? Masz, może już jakiś sprawdzony magnez? Moja dieta nie jest coprawda najlepsza, jadam co prawda 5-7 posiłków dziennie, węglodowodany też raczej umiarkowanie głównie warzywa i owoce, czasem trochę ryżu czy chleba a tak na ogoł staram się jeść białko z tłuszczem. Sytuacja tak się potoczyła, że zamiast pracować muszę się domem zajmować i de facto muszę jeść to co rodzice kupią. Staż treningowy mam rok, poczym miałem przerwę przez kontuzje stawy barkowego, nistety trochę poleciałem z alkoholem i innymi odżywkami i ździadziałem i teraz to wszystko udbudowuje. z 34 w bicepsie spadło mi do 32 i siła też dość mi spadła (zaczynałem od 29 cm). Ułożyłem plan treningowy, który ćwiczę 3 razy w tygodniu:
    A:
    -przysiady pełne bez obciążenia (30-30 + jedna seria max przy kolanach złączonych, przygotowania do pistoletu)
    -wyciskanie hantli na ławce skośnej (klata) 3×8-10
    -martwy ciąg 3×5-8
    -pompki na poręczach 4×5
    -wyciąg uginanie przedramion młotkowo (biceps) 2×8-10
    B:
    -przysiady ze sztangą 3×8-10
    -podciągnięcia do poziomu trzymając sztangi na racku do przysiadów, leżąc na ziemi (docelowo 3×30 poczym przerzucam się na podciąganie scyzorykowate)
    -pompki na kolanach (docelowo 3×30 potem przerzucam się na zwykłe)
    -wyciąg uginanie przedramion młotkowo (biceps) 2×8-10
    -wyciskanie fransukie gryfu leżąc 3×10

    do tego codziennie 3h pracy umysłowej (nauka angielskiego 1h i 2h na studia z informatyki). Zastanawiam się czy w mojej sytuacji suplementować sam magnez czy kompleks witamin. Jeżeli sam magnez to jaki byś polecił i czy opłaca się myśleć o krylach przed wprowadzeniem diety opartej na lepszej jakości mięsie bo obecnie podstawę stanowi mięso z kruczaka (przygotowywane) + jajka + sery.

    1. stefan

      Co do oleju z kryla nie ma co testować. Po prostu bardzo dobre źródło omega 3 jeśli kogoś stać. Więc jeśli masz problemy z kasą, to wystarczy zwykły olej z ryb.
      Magnez bez witaminy B6, trochę tego jest do wyboru w aptekach. Warto co jakiś czas zmieniać, bo organizm się przyzwyczaja.
      Twój plan to straszne wydziwianie.
      O tym, że pistolety niszczą kręgosłup już pisałem. Przysiady z nogami przy sobie? Niby po co? Żeby jeszcze bardziej zaburzyć balans mięśnia czworogłowego? Tak bardzo dobrze masz rozwinięta głowę VM, że chcesz na siłę atakować VL?
      Cztery podstawowe ćwiczenia i na razie wystarczy. Bez takiego wydziwiania. Pozdrawiam.

  28. SirValeq

    Natknąłem się na to przeglądając low-carbowe blogi:
    http://www.drbriffa.com/2002/07/14/food-and-behaviourthought/
    Co prawda nie ma linku do tego brytyjskiego badania, ale może coś w tym jest. Czy regularne przyjmowanie 1-2g omega-3 i trochę witaminek może uspokoić dziecko lub nastolatka i „nawrócić go na dobrą drogę”? A może są jakieś badania pokazujące wpływ diety w młodym wieku na późniejsze problemy z prawem?
    Do tego wspomniał też o cukrze, który jest mózgowi potrzebny. Wiadomo – z poziomem cukru we krwi lepiej w żadną ze stron nie przeginać.

    1. stefan

      Na pewno takie dywagacje są dość niebezpieczne. Dieta to tylko jeden z elementów. Zbyt wiele czynników wchodzi w grę. To tak jak z tym co niedawno wyczytałem, jak to dr Kwaśniewski twierdził, że samą swoją „optymalną” dietą jest w stanie wyleczyć stwardnienie rozsiane. Dla mnie to jest optymalna, ale ignorancja i zarozumiałość!

  29. Reda77

    Lombardo w XIX wieku po kształcie czaszki rozpoznawał przestępce i architekta, Ty O Drogi Sir Valeq możesz oceniać po diecie. Tylko pamiętaj, że to jest miecz obosieczny. Zależnie od tego kto jest akurat przy włądzy… 😉

  30. SirValeq

    Nie chodzi mi o segregację. Bardziej o to, że pewnie warto dbać o dietę dziecka, bo ma wpływ nie tylko na jego rozwój fizyczny, ale przede wszystkim psychiczny i emocjonalny.