Tłuszcz na brzuchu. Kortyzol i inne czynniki cz. 3

Jeszcze o brukowej psychologii

Kwestia stresu doczekała się ogromnej masy literatury. Większość z tego to publikacje ludzi, którzy może i aspirują do miana domorosłych psychologów, ale w rzeczywistości jedynie kopiują typowe stereotypowe powiedzonka od swoich poprzedników. Tak samo, jak istnieje mnóstwo bzdur napisanych na temat treningu i diety w kulturystyce, również w brukowej psychologii wielu używa sobie jak może. Przy czym stres jest tematem najpopularniejszym.
Chcę być dobrze zrozumianym. Nie ma nic przeciwko psychologii, jako rzetelnej nauce. Jednak z racji, że jest to nauka dość trudna w weryfikacji, 90% tego co trafia do księgarń oraz można znaleźć w internecie jest stekiem kompletnych bzdur. Powtarzam tu to co napisałem niedawno w odpowiedzi na jeden z komentarzy. Chcecie pogłębić wiedzę z psychologii sięgajcie po poważne podręczniki akademickie. Akurat w tej dziedzinie Amerykanie mają całkiem dobre wyniki i trochę z tego przetłumaczono na język polski. Warto również pójść dalej i poczytać prace z neuropsychologii czy neuropsychiatrii. Natomiast wszelkie popularne psychologiczne how-to radzę omijać z daleka.
Dodam jeszcze, że nawet wobec tzw. poważnych badań naukowych należy zachować sporą ostrożność. Światło na ten problem może rzucić książka Tomasza Witkowskiego „Zakazana psychologia”. Autor opisuje szereg nadużyć, czy wręcz oszustw w świecie naukowym psychologów. Zachęcam do lektury.

Unikać stresu?

Co z tym stresem? Ileż to razy radzi się nam unikać stresu. Przyjrzyjmy się temu co naprawdę kryje się za tą poradą. Zgodnie z definicją stres pojawia się zawsze wówczas, gdy organizm staje przed wyzwaniem adaptacyjnym. Co to oznacza? Idziesz na siłownię i podnosisz ciężary. Dążysz do wywołania procesu adaptacji, więc musi pojawić się stres.
Idźmy dalej. W pracy dostajesz do wykonania nowe zadanie. Pojawia się stres. Można rozszerzyć ten przykład na wszystkie okoliczności, w których musimy się nauczyć czegoś nowego. Niezależnie czy w zakresie naszej motoryki, czy też intelektu.
Problemy osobiste i lęki z nimi związane również często oznaczają stres. Boimy się o bezpieczeństwo drogich nam osób. Czasem popadamy z nimi w konflikty, co z kolei rodzi obawę, że nie jesteśmy wystarczająco akceptowani lub możemy zostać porzuceni. Myślę, że temat znany z życia i nie ma sensu teraz się nad nim rozwodzić.
Przykłady można mnożyć. Nie w tym rzecz. Ograniczyć stres tak naprawdę oznacza ograniczyć to wszystko o czym była mowa powyżej. Czyli aktywność fizyczną, aktywność intelektualną i relacje międzyludzkie. Wręcz ich unikać? Paradoksalnie całkowita izolacja wcale nie zmniejszy napięcia, lecz je pogłębi. Jesteśmy stworzeni jako istoty społeczne i nie możemy zamknąć się w czterech ścianach bez wywołania poważnych konsekwencji zdrowotnych.

Fundament strategii radzenia sobie ze stresem

Problemem nie jest więc sam stres, lecz to jak sobie z nim radzimy. Oznacza to wypracowanie właściwej strategii. Przy czym jednym przychodzi to łatwiej, a innym trudniej. Jest po części związane z typami temperamentów, o których wspomniałem wcześniej. Innym czynnikiem będzie wychowanie i atmosfera w domu rodzinnym. Ani zbyt ochronna postawa rodziców wobec dziecka (bezstresowe wychowanie), ani też rodzina patologiczna nie są dobrymi środowiskami dającymi fundament do wypracowania sobie takiej strategii. Rzecz jasna to dwa przykłady skrajne. Zwykle balansuje się gdzieś pomiędzy nimi.
Musimy także pamiętać o tym, że zbyt duża dawka przeciwności – tak psychicznych, jak i nadmiar silnych bodźców fizycznych, mogą sprawić, że nawet najbardziej poukładana i silna jednostka przestanie sobie z tym radzić. W praktyce oznacza to, że bodźce treningowe nie mogą przekroczyć pewnego progu, po którym organizm nie będzie w stanie nadążyć z adaptacją.
W życiu zaś może dojść do szeregu nieszczęść lub jednego, ale bardzo poważnego, z którym na krótko lub na dłużej nie będziemy w stanie sobie poradzić. Jeśli tego typu wydarzeń będzie w życiu zbyt wiele, to z czasem może dojść do nerwicy. Wtedy nawet najmniejsze niepowodzenie będzie wywoływało niewspółmierny oddźwięk w psychice i w organizmie.
Gdy już dojdzie do czegoś takiego wszystkie dobre rady, w stylu: nie przejmuj się, jakoś to będzie, głowa do góry – należą do najtańszego towaru, jaki serwują ludzie kryjący niewrażliwość pod maską przyjacielskiej troski. Niekiedy trzeba samemu porządnie od życia oberwać, by zrozumieć jak głupie są takie odzywki. Pomagają nie pocieszanemu, ale pocieszającemu!

117 odpowiedzi do artykułu “Tłuszcz na brzuchu. Kortyzol i inne czynniki cz. 3

  1. rodzy11122

    o WItkowskim bylo ostatnio w Gazecie Wyborczej. Tak jak Stefan pisze, autor opisuje szereg naudzyc i oszustw w swiecie psychologow.

  2. Marek

    Stefan, jak oceniasz portal psychologia.net.pl? Wydaje się, że mają dosyc wartościowe artykuły.

    1. stefan

      Z tym portalem psychologicznym bywa różnie. Mają i dobre rzeczy i niestety sporo psychologii pseudonaukowej tzw. sukcesu itp. Nie da się tego jednoznacznie ocenić.

  3. Klama

    Witam

    Nie wiedziałem gdzie napisać, więc napisałem w najbardziej aktualnym artykule. Nie wiem za bardzo od czego zacząć bo trochę głupot w życiu zrobiłem ale spróbuję po kolei. Mam teraz 19 lat swoją przygodę z siłownią zacząłem jakieś 3 lata temu. Było to nie przemyślany trening, robiłem to co koledzy i można powiedzieć co każdy. Wyciskania, ćwiczenia na maszynach, hantlach ogólnie wszystko źle robione technicznie, liczył się tylko ciężar. Tak ćwiczyłem około 1,5 roku. Jak zaczynałem ważyłem 84 po tym okresie miałem 91 przy wzroście 176 i 22% tłuszczu. Wyglądałem jak świnia byłem wolny, miałem słabą kondycję i jak na taką wagę to byłem słaby siłowo. Postanowiłem coś z tym zrobić, zacząłem biegać i robić plany na niby rzeźbę(dużo powtórzeń intensywnie i na maszynach). Trochę wtedy zmieniłem dietę. Wcześniej nie zwracałem na dietę uwagi jadłem co chciałem. Zmiana wyglądała tak, że zacząłem pic tylko wodę, prawie zero słodyczy i fastfoodów, jadłem dużo jaj i nabiału. Ogólnie cały czas się katowałem biegałem po 10km co drugi dzień czasem jak miałem siłę to częściej. W jakiś rok takiego życia schudłem do 74kg ale odbiło się to oczywiście na sile, na masie i przede wszystkim na zdrowiu. Zaczęły boleć mnie kolana. Byłem u ortopedy i okazało się, że mam uszkodzoną łękotkę boczną. Przestałem biegać i chodziłem na basen czekając na artroskopię. W okresie chodzenia na basen kupiłem trochę sprzętu( drążek, poręcz, hantle, gryf łamany + obciążenia na 55kg) ćwiczyłem z tym dosyć ciężko po 1,5 godziny 3 razy w tygodniu. Ćwiczenia jakie robiłem to wyciskanie nad głowę z przed klatki, pompki różnego rodzaju, podciągania na drążku, podciągania gryfu do brody-(teraz wiem że był to błąd), wiosłowania itd. Na nogi nie robiłem nic bo bolało kolano. Trening ten robiłem 3 razy w tygodniu a pomiędzy nim chodziłem na basen i tam też się ciężko katowałem. Po artroskopii problemu z kolanem już praktycznie nie ma(robię jeszcze ćwiczenia wzmacniające głowę przyśrodkową mięśnia czterogłowego uda tzw. VMO i rozciągam pasmo biodrowo piszczelowe, ponieważ lekarz stwierdził przybarcie obu rzepek – prawdopodobie to od tego biegania) mogę już spokojnie biegać i robić pełne przysiady. Ale pojawił się nowy problem zaczęły mnie boleć i strzelać barki. Wydaje mi się, że to od tego pływania( bo pływałem naprawdę ciężko i dużo, kraulem), złego treningu i praktycznie żadnego czasu na regenerację. Wtedy znalazłem taką stronkę http://www.mnbbc.com/content.php/232-Rehabilitacja-zakompleksionej-sylwetki-czyli-co-piszczy-w-lopatkach-a-co-chrupie-w-barku
    Zacząłem wykonywać te ćwiczenia. Przestałem chodzić na basen bo i tak pływało mi się coraz gorzej i nie robiłem już żadnych ćwiczeń. Zająłem się natomiast rehabilitacją. Robiłem ćwiczenia na kolana, które zalecił lekarz i ćwiczenia na barki z tamtej strony. Po 1,5 miesiąca barki przestawały boleć było lepiej. Zacząłem stopniowo zwiększać trening. Do rehabilitacji dokładałem ćwiczenia na bicepsy, tricepsy, łydki, przedramiona takie które nie obciążały by barków. Do tego postanowiłem zapisać się na trening MMA i zacząłem skakać na skakance. Wszystko było ok robiłem to ok 1 miesiąc.
    A jeszcze zapomniałem o ważnej rzeczy. Od kiedy przestałem chodzić na ten basen i wykonywałem te ćwiczenia rehabilitacyjne zaczął boleć mnie kręgosłup w odcinku lędźwiowym był to lekki ból myślałem, że po prostu źle śpię. Wyczytałem gdzieś, że dobrze jest podkładać zrolowany ręcznik pod odcinek lędźwiowy i spać na wznak( niby to miało pomóc). Sprawa się pogorszyła bolało jeszcze bardziej ale jakoś się tym bardzo nie przejmowałem. Robiłem sobie dalej ćwiczenia rehabilitacyjne. A co do kręgosłupa to zacząłem się prostować i starałem się nie garbić, zresztą do tej pory to robię.
    Wracając do tego co pisałem wcześniej. Wszystko było dobrze barki mniej bolały, czułem się dobrze jedyne ale to ten kręgosłup. Postanowiłem wrócić do cięższych ćwiczeń: podciąganie na drążu, pompki z obciążeniem na plecach, przysiady na wzmocnienie VMO(chodzi mi o ćwiczenie z tego filmiku http://www.youtube.com/watch?v=S5BDi8Oj5eM to drugie) pompki na poręczy, wykroki tylne, unoszenie bioder, unoszenie ramion z obciążeniem z przodu, unoszenie ramion w pochyleniu, unoszenie ramion bokiem i jeszcze ABS2 ( z tego co wyczytałem z tego bloga to był to gwóźdź do trumny dla mojego kręgosłupa, ćwiczenie to wykonywałem, także wtedy kiedy chodziłem na basen- więc to może od tego te bóle kręgosłupa. Ćwiczenia te wykonywałem 2 razy w tygodniu we wtorek i czwartek, trwały one ponad 1 godzinę. W sobote zajmowałem się łydkami, przedramionami, karkiem, bicepsem i tricepsem. W poniedziałek robiłem trening interwałowy 10x 100m, w środę jeździłem na rowerze 20 minut a następnie biegałem dość intensywnie prze 30 minut, a w piątek skakałem na skakance 30 minut. Te treningi aerobowe robiłem zawsze rano przed szkołą, ponieważ wieczorem miałem jeszcze trening MMA. Co do diety to była bardzo uboga mało węgli mało tłuszczy i białka (ogólnie mogę powiedzieć, że była to głodówka) miało to niby służyć spalaniu tkanki tłuszczowej a tak naprawdę to wyniszczyłem swój organizm. Trenowałem tym planem 1 miesiąc powiem, że wydziałem efekty ale zaczęły mnie boleć od nowa barki i nadal bolał kręgosłup(ale przeniósł się w odcinek piersiowy pod łopatkami, w sumie to on już wcześniej się tak przemieścił) czułem się jak dziadek 90 letni. Zacząłem szukać informacji dlaczego i trafiłem na tą stronkę. Czytam od wczoraj sporo artykułów i zauważyłem, że popełniałem mnóstwo błędów. Teraz ważę 71kg mam 12% tłuszczu od tych 3 lat nic nie urosłem ale dalej mam 176. Proszę o pomoc bo sam już nie wiem co robić. Chciał bym być zdrowy i silny za rok myślę startować do szkoły oficerskiej ale z takim zdrowiem to mogę zapomnieć. Nie mówię, że jest jakoś fatalnie ogólnie jestem dość sprawny ale ten ból w kręgosłupie i w barkach. Co do lekarzy to może się wybiorę do tego ortopedy co robił mi kolano bo wydawał się kompetentny ale chciał bym to sam naprawić ćwiczeniami bo są to wydaje mi się jakieś duże zmiany. Chciał bym ktoś kto się zna doradził mi. Mam zamiar przejść rehabilitacje ale na razie nie wiem jakie ćwiczenia i potem zacząć od nowa ćwiczyć takim planem i ćwiczeniami jakie są na tej stronie. No i oczywiście wziąć się z dietę low carb bo przemawia za nią wiele. Potrzebuje kogoś kto poprowadził by mnie w tej drodze bo sam już nie wiem co robić. Na tą chwile bark boli mnie jak dotykam z przodu (chodzi tu chyba a zespół cieśni pod barkowej). Co do kręgosłupa to jak robię przysiad( bez obciążenia) to pochylam się bardzo do przodu po inaczej nie utrzymam równowagi i przy wyprostowanych plecach w najniższym punkcie przysiadu boli mnie kręgosłup w odcinku piersiowym pomiędzy łopatkami(może to coś pomoże i zobrazuje mój ból). Jeśli schylam się do martwego ciągu( też bez obciążenia) boli w tym samym miejscu. W odcinku lędźwiowym nie odczuwam już żadnych bóli. Na razie może tyle, proszę o odpowiedź i pomoc.

  4. Klama

    ” Co do lekarzy to może się wybiorę do tego ortopedy co robił mi kolano bo wydawał się kompetentny ale chciał bym to sam naprawić ćwiczeniami bo są to wydaje mi się jakieś duże zmiany.” co do tego fragmentu do chodziło mi o NIE DUŻE zmiany.

    1. stefan

      Klama – na początek dwie uwagi. Pierwsza taka, że obecnie mam mało czasu, będę starał się pomóc, ale czasami to trochę potrwa nim odpiszę.
      Druga, przy takim nawarstwieniu kontuzji o dość niepewnej etiologii zrezygnowałbym czasowo z MMA czy z długich biegów. Tu trzeba się skupić na leczeniu i rehabilitacji.
      Ćwiczenia z artu z linka są głównie ćwiczeniami na stożek rotatorów. U Ciebie podejrzewam sprawa jest bardziej złożona. Natomiast to z tego filmu z youtube możesz sobie podarować tym VMO nie wzmocnisz nawet za 100 lat.
      Na początek należy zrobić tak:
      – jak wygląda na dzień dzisiejszy kręgosłup – od góry do dołu, czy nie ma jakichś patologii. To powinien sprawdzić ortopeda.
      – zbadać czy nie ma faktycznie cieśni lub innego urazu w okolicach barków
      – czy stawy barkowe, ramienne itd. są prawidłowo względem siebie ustawione.
      Z ćwiczeń póki nie wiadomo więcej, można się skupić na jednym. Mianowicie na nobarbell squat z podwójnym dnem. Czyli trzymasz się czegoś przed sobą, schodzisz do samej ziemi w przysiadzie, idziesz kilka cm w górę, jeszcze raz do ziemi i dopiero do góry – to jest jedno powtórzenie. Rób dziennie ze 3 serie po 10 razy przez tydzień i daj znać, czy kolana bolą, czy też coś się poprawiło. No i wyniki konsultacji z lekarzem a propos tego co podałem wyżej. Pozdrawiam

  5. Klama

    Dziękuję za odpowiedź. Zastosuję się do wskazań. Dam znać za tydzień.

  6. hwd

    Jak zwykle odstapie od tematu posta. Co myslicie o masle osełkowym z biedronki. Cena ok 7zł za 375g. Skład podany na opakowaniu jest ok.

  7. Tomek221

    osobiście używam tego z biedronki ale pakowanego po 200g. Uważam że jest ok, skład podany, 100% tłuszczu zawartego w tym maśle to tłuszcz mleczny i o to chyba głównie chodzi pod kątem technicznym

  8. hwd

    Dzieki. Sprawidziłem firme która robi to dla biedronki. Niby tzw „renomowana”… mam nadzieje ze tam ptasich odchodów nie ładują bo jakos nie mam zaufania do tych marketów z najnizszej ligi.

    1. stefan

      Problem polega na tym, że dziś nie można mieć zaufania do niczego 🙂 Kiedyś gwarantem jakości była cena. Dziś już niekoniecznie. Sam widziałem drogie wędliny za 40zł napchane glutenem. Natomiast bywa i tak, że te rzeczy z dolnej półki nie ustępują tym z górnej. Jedyne co można robić to czytać skład i obserwować reakcje swojego organizmu po spożyciu.

  9. Klama

    Witam

    Miną już tydzień, więc czas, żeby coś napisać. Na razie po tygodniu wykonywaniu tych przysiadów nie odczułem jakiejś znacznej różnicy. Ból tak jak wcześniej, raz jest raz nie ma. Na pewno mogę stwierdzić, że ładnie pod czas tych przysiadów czuję VMO. Możliwe, że jest to za krótki czas, więc będę je robił dalej. Coś więcej o swoim zdrowiu będę mógł powiedzieć jutro, ponieważ umówiłem się na wizytę do ortopedy.

    Pozdrawiam

  10. Kuba

    To ja także w najaktualniejszym wpisie zadam pytanie.
    Wracam do treningów po znacznej przerwie spowodowanej
    pracą, studiami a ostatnio nawet poprawianiem matury,
    ostatecznie na obecną chwilę mam sporo wolnego czasu.

    Chciałbym rozpocząć trening ze złotymi ćwiczeniami jednak
    zależy mi na takim rozplanowaniu żeby połączyć to z lekką
    redukcją bo już wskaźnik BF jest za duży. Dzisiaj zrobiłem przysiady rampa x10, skończyłem niestety już przy 70kg
    chociaż czułem, że jeszcze bym coś wrzucił ale nie chciałem
    się forsować przy pierwszym treningu od paru miesięcy.
    Jutro planuje zrobić kilka interwałów biegowych.
    Czy przeplatanie DT z DN gdzie będę robić interwały
    będzie dobrym rozwiązaniem ? Niedziela może pozostać wolna.

    Przez ten tydzień będę rampować x10 złote ćwiczenia aby się
    lekko wdrożyć a od następnego zmniejszę zakres powtórzeń. Plan będzie wyglądać mniej więcej tak, że w DT będzie 3-5 złotych ćwiczeń, w DN jak pisałem – interwały. Do tego dieta LC,
    postaram się o utrzymanie białka na poziomie 3g, tłuszcze podobnie, węgli będę unikać poza ilością niezbędną więc
    nic odkrywczego. Co ewentualnie byście zmienili, dodali
    aby całość trzymała się ‚kupy’ i miała sens jeśli teraz
    tak nie jest ? Dzięki za pomoc.

  11. Reda77

    ” Dzisiaj zrobiłem przysiady rampa x10, skończyłem niestety już przy 70kg”

    co to znaczy niestety? dla mistrza swiata co cisnie 400 iles kg to moze niestety, dla kogos kto mistrzem swiata jest juz duzo bardiej „stety”. Mysl samodzielnie i oceniaj swoje postepy wg swojej miary a nie miary innych.

    „chociaż czułem, że jeszcze bym coś wrzucił ale nie chciałem
    się forsować przy pierwszym treningu od paru miesięcy.
    Jutro planuje zrobić kilka interwałów biegowych.”

    ja mysle, ze sie jednak przeforsowales i nie znasz swoich mozliwosci i jestes na najlepszej drodze do szybkiego zajechania sie.

    no i treningi wg mnie sa dla ludzi, ktorzy trenuja niezaleznie od ilosci czasu. chyba, ze jestes sezonowcem 😉
    Pozdrawiam! 😀

  12. Kuba

    Powiedziałem niestety, ponieważ chcąc nie chcąc jakiś czas temu
    było tego żelastwa troszkę więcej i spadki zawsze bolą.
    Nie sądzę abym się przeforsował bo jak pisałem byłem
    w stanie jeszcze zrobić kolejną serię.
    No ale może masz rację, dawno nie trenowałem i teraz
    trochę ciężko mi ocenić swoje możliwości.
    A co do ilości czasu to po prostu jestem zbyt dokładną
    osobą co mi niekiedy bardzo przeszkadza kiedy wiem,
    że będę musiał odpuścić trening z pewnych względów
    tracę motywacje zamiast zyskać jeszcze większą siłę
    do następnego treningu. No cóż, pracuję nad tym.
    Nigdy się nie uważałem za sezonowca po prostu tak
    się złożyło, że teraz się zaczyna legendarny ‚sezon’ i wraz
    z nim moje treningi bądź co bądź już trochę za późno
    jeśli miałbym myśleć o sezonie 🙂 Pogoda sprzyja bieganiu
    więc wolałbym teraz zrzucić nadmiar bf póki warunki pozwalają
    robić to w sposób przyjemny niż katować się zimą w domu.
    Czekam na odpowiedź co do mojego wcześniejszego wpisu. Pozdrawiam.

  13. Piotrek

    Cześć Kuba,

    Ja napiszę nt. interwałów.
    W moim dzienniku napisałem, że chciałbym rozpocząć sprinty w celu redukcji BF, ale Stefam zasugerował, aby zaczął od krótki truchtów w takim celu, aby nie „rozhuśtać” kortyzolu. Więc myślę, że lepiej było by też zacząć od lekki truchcików i potem stopniowo zwiększać intensywności i powoli wchodzić na interwały, zwłaszcza jeżeli miałeś naprawdę długą przerwę.

    Pozdrawiam.

  14. Kuba

    Dzięki za odpowiedź, to cenna uwaga tylko chyba mógłbym
    pominąć ten etap, ponieważ przez okres przerwy 2-3 razy
    w tygodniu stosowałem krótki 20 minutowy bieg aerobowy
    trochę szybszym tempem więc chyba nie ma co zaczynać
    od truchtania w takich okolicznościach.
    Mam nadzieję, że Stefan znajdzie chwilkę aby mi odpisać.

  15. Marek

    To ja może dla odmiany wrócę do tematu. 🙂
    Stefan, co rozumiesz przez pojęcie „brukowej psychologii”? Pytam, bo wpadła mi ostatnio w ręce „Potęga podświadomości” Murphy’ego. Zasadniczo książka mi się spodobała, chociaż dużo za dużo w niej boskości i momentami przesłanie robiło się wręcz nachalne. Moim zdaniem lepiej by było, gdyby taką książkę napisać rzeczowo i konkretnie. Inną sprawą jest intencja autora, ale nie chcę za bardzo odbiegać od zasadniczej treści mojego pytania. Mianowicie, co sądzisz o całej tej filozofii? Jeśli o mnie chodzi podobają mi się niektóre szczegóły, natomiast umiarkowanie przemawia do mnie główna teza książki, jakoby podświadomość kierowała absolutnie każdym aspektem życia. Tutaj autor posuwa się trochę za daleko. Z drugiej strony stuprocentowa wiara we własne możliwości pozwala dużo osiągnąć. Innymi słowy takie rzeczy jak autosugestia czy wizualizacje wydają mi się jak najbardziej na miejscu. Także jeśli chodzi o sposób myślenia. Sam kiedyś napisałeś, że jak ktoś boi się sztangi przed treningiem, to już zaliczył pierwszy upadek.
    Zastanawiam się tylko, czy nie wiążą się z tym pewne zagrożenia? Czy ktoś, kto ma np. nerwicę albo depresję, może bezpiecznie podjąć coś takiego? Do pewnego stopnia na pewno tak, ale gdzie przebiega granica, między pracą nad sobą i radzeniem sobie z życiowymi problemami, a udawaniem, że ich nie ma? Innymi słowy ryzyko może polegać na tym, że kogoś może spotkać tragedia, a on dalej będzie się uśmiechał i twierdził, że wszystko jest w porządku. Kiedyś czytałem o takim facecie, który przez 20 lat po śmierci żony zmagał się z depresją, która minęła w chwili, gdy rozpłakał się podczas jakiejś terapii grupowej. Przez 20 lat udawał, że jest twardy i że życie po prostu toczy się dalej.
    W sumie nie jestem tak do końca pewny, czy Murphy o tym nie pisze, bo jestem dopiero w połowie lektury, ale takie wątpliwości same się nasuwają. Poza tym pisałeś gdzieś kiedyś o różnych zagrożeniach związanych z wykorzystaniem w sporcie i nie tylko różnych technik relaksacyjnych, autosugestii czy hipnozy. Zwłaszcza tej ostatniej. Mógłbyś to rozwinąć? Jakie zagrożenia niesie hipnoza? O treningu autogennym czytałem, że u niektórych ludzi może powodować różne zaburzenia. Sam nie wiem, czy do końca dobrze go przeprowadzam, bo mam tendencję do zasypiania w trakcie. Jest to przydatne wieczorem, ale przez to nie do końca jestem pewien rezultatów. W sumie to kolejne moje pytanie. Pisałeś kiedyś na drugim blogu o treningu autogennym, ale nie przypominam sobie, żebyś pisał coś o ewentualnych zagrożeniach.
    Pozdrawiam

  16. Reda77

    ” Z drugiej strony stuprocentowa wiara we własne możliwości pozwala dużo osiągnąć. Innymi słowy takie rzeczy jak autosugestia czy wizualizacje wydają mi się jak najbardziej na miejscu. Także jeśli chodzi o sposób myślenia”

    Wodyn jest tutaj ciekawym przykładem – odpowiedzią, bo on stosuje te wszystkie pozytywne myślenie i rózne „ezoteryczne triki” (budzi kundaliniego przed serią itd) i wyniki, NIE DA SIE UKRYĆ, ma imponujące. Stefan jest w tym temacie akura na nie, ale mnie się wydaje, że każdy powinien wybrać i stosować to co dla niego działa. Ja od kiedy zrozumiałem, że mogę przewidzieć przyszłość (teraźniejszość!) bo jestem jednym z jej twórców wiele spraw w życiu sobie ułatwiłem i jest mi psychicznie bardzo dobrze cały czas.
    Sorry, za wtrącenie, ale chciałem podać wodynowy przykład.
    Pozdrawiam!

  17. Marek

    Ja się trochę źle wyraziłem z tą stuprocentową pewnością. Za tym powinna iść moim zdaniem świadomość własnych ograniczeń i w efekcie umiejętność wykorzystywania swoich możliwości. Cały wic polega na tym, że opierając się wyłącznie na pozytywnym myśleniu można łatwo zatracić poczucie realności. A potem przyjemny sen może się skończyć.
    Wydaje mi się, że z pozytywnym myśleniem jest trochę jak z HITem: jest to dobre narzędzie, ale nie jedyne i pułapką jest opieranie się tylko i wyłącznie na tym jednym sposobie.
    Pozdrawiam

  18. Reda77

    Jesli zyjesz, robisz dal siebie i innych rzeczy fajne i masz 100% pewnosc, ze to Ci wyjdzie i wychodzi, to co w tym złego? Jeżeli naokoło „wszystko płonie”, ludzie Cierpią (najczęsciej z własnego emocjonalnego ego wyboru) a Ty utrzymujesz emocjonalną kontrolę i jesteś po jasnej, nie-panikarskiej, konstruktywnej stronie świadomości to co w tym złego? Słyszałeś o tao? O buddyzmie? Nie da się tego tak po prostu zignorować.
    Ja kiedy robiłem swój rekordowy jak na razie trening przysiadów to miałem 100% pewności, że się uda i gdy podczas, którejś z serii ta pewność opadała o procent lub dwa to od razu było mi dużo ciężej i rzeczywiście zaczynałem wątpić i żeby sobie nie zrobić krzywydy musiałem od razu wracać do absolutnej pewności, że się uda i rzeczywiście za każdym razem się udawało!
    Między fantasmagorią i 100% zaufaniem jest jeszcze coś – ROZSĄDEK. I to też jest rzecz do wytrenowania. Ja mając 32 lata ufam sobie dużo bardziej niż kiedyś, o rzeczach, ktróe robie myślę pozytywnie ( w ogóle to określenie „myslenie pozytywne” to z jakieś Pani Domu jest. mozemy zmienic np na ‚kontrolowanie myśli i emocji’? )i one też tak pozytywnie wychodzą. Kontrola myśli i emocji oraz poszerzanie wiedzy o czakrach i trzecim oku – szyszynce, tu zawieraja się wszystkie sekrety i chociaz wielu ludzi zachodu je odrzuca, ajko iepotwierdzone naukowo, to oni tylko zubożają swoje życie i odbierają sobie moc, którą daje wiedza i świadomość, że Ty i Kosmos to to samo. Oczywiście każdy wybiera co mu odpowiada, bo ma wolną wolę i to jest najfajniejsze. Jedni lubią być smutni, inni chorzy, a jeszcze inni zakochani i kazdy dostaje wg własnego życzenia. Ja dostaję wszystko czego pragnę i nad czym pracuję, aby to do siebie przybliżyć. To wiąże się z rozwijaniem umiejętności świadomego (na tyle na ile to możliwe haha) wyboru emocji i myśli, która mną kieruje. Wcześniej tego nie robiłem, bo nie wiedziałem, że mam na właściwie wszystko wpływ. Teraz robię i różnica jest np. wprost proporcjonalna do moich wyników siłowych sprzed roku i teraz.

    Raz jeszcze przypominam o Wodynie, który stosuje te wszystkie wizualizacje, medytacje i przy okazji jakoś tak się składa, że jest Mistrzem w tym co robi. Przypadek?
    Przypadki nie istnieją. To tylko nieznajomość faktów.

    No i mamy jeszcze całą fizykę kwantową, która mówi to samo co szamani z całego świata.
    Bardzo polecam film (jest na youtube) „Down The Rabbit Hole. What The Bleep Do We Know” gdybyś Marku znalazł czas, aby go obejrzeć, moglibyśmy dyskutować dalej 🙂

  19. Reda77

    „opierając się wyłącznie na pozytywnym myśleniu można łatwo zatracić poczucie realności”

    no tylko, że tę realność to określasz („zdrowy rozsądek’ oczywiście wymagany) TY.
    obejrzyj film!
    zresztą renesansowi naukowcy tez to juz wiedzieli dlatego studiowali strukturę oka. wiedza o tym , ze to Ty stwarzasz swiat (na roznych poziomach) jest sekretną wiedzą znaną człowiekowi od tysięcy lat, ale nie mówią o tym w wiadomościach. Poczytaj trochę o kabale, o oku horusa, o nlp, za dużo jest śladów tej tajemnicy we wszystkich kulturach świata, aby wszystko było nieprawdą. Zresztą mi za dowód wystarczy dzisiejszy piękny dzień, który stwarzam(y).
    I radość, która powoduje, że wszystko co robie jest łatwe i robię to z radością 😀

  20. SirValeq

    Nie przesadzaj z tym monopolem na prawdę, bo zalatuje kaznodziejstwem. Nie ważne kto jakie ma poglądy, ale twierdzenie, że rozgryzło się cały Wszechświat brzmi… zabawnie.

  21. Oskar

    Klama – nie pasuje wiec zmieniam na moje imię (Oskar)

    Do Stefan

    Jestem właśnie po wizycie u ortopedy. Na razie mogę powiedzieć niewiele.

    Jeśli chodzi o kolana jest to zespół bólu rzepkowo-udowego (PFPS – patello-femoral pain syndrome)na razie nadal mam robić wzmacnianie (izolowane) głowy przyśrodkowej mięśnia czworogłowego (VMO strenghtening) i rozciągać pasmo biodrowo-piszczelowe (ITB stretching). Jeśli będzie brak poprawy po miesiącu, potrzebna viscosuplementacja do stawu (zastrzyki z kw. hialuronowym) cena za 1 – 460zł, więc trochę się wykosztuje ale zdrowie najważniejsze.

    Jeśli chodzi o barki to jest coś nie tak z jakimś mięśniem przyczepionym do mięśnia dwugłowego bicepsa i przechodzącego przez bark ale to jest jeszcze do diagnozy.

    W czwartek mam dostać skierowanie na badania: (CRP, RF, przeciwciał B. Burgdorferii, RTG obu kolan w projekcji Merchanta, AP na stojąco i boczne). Dopiero po tych badaniach będę mógł powiedzieć coś więcej o barkach, kręgosłupie i ogólnie o moich stawach. Bo możliwe, że bóle w moich stawach są spowodowane jakąś chorobą, dlatego tyle tych badań.

    Na razie prosiłbym o jakieś dobre ćwiczenia na te kolana, bo te przysiady w tym wypadku chyba odpadają.
    Prosiłbym jeszcze o założenie dziennika, bo wydaje mi się, że nie ma sensu dalej się rozpisywać pod tym artykułem.

    Pozdrawiam
    Oskar

  22. Marek

    Reda, jakby Ci to powiedzieć, wierzę w biologię, neurologię, ewolucję, fizykę, chemię itp. Wierzę też w pewne rzeczy w jakiś sposób ponadnaturalne, ale całkowicie odgraniczam tę wiarę od poprzedniej. W sporcie czy psychologii nie ma moim zdaniem miejsca na religię. Człowiek funkcjonuje w pewien określony sposób. Faktem jest ogromny wpływ psychiki na ciało. Możnaby długo wymieniać: efekt placebo, choroby wywołane przez różne stany psychiczne, tzw. cudowne uzdrowienia i wiele innych. Ale żeby wszystko? Całe moje życie zależy tylko i wyłącznie ode mnie? To naprawdę poważna przesada. Poza tym całe to pozytywne myślenie i kontrola nad emocjami może się okazać najzwyczajniej niebezpieczne. Często jest tak, że to emocje są pierwotne, a świadoma reakcja wtórna. Poza tym cała ta filozofia zakłada wystrzeganie się myśli negatywnych i tzw. złych emocji. To już jest prosta droga do depresji i wszelkiej maści nerwic. Słyszałeś o długotrwałym wypieraniu, jako przyczynie zaburzeń psychicznych? Potem dochodzi do takich sytuacji, że facet, który cały czas się uśmiechał i był taki radosny nagle ni z tego ni z owego popełnia samobójstwo. Nie obraź się, ale ja Twoje wyniki interpretuję raczej dobrze prowadzonym treningiem niż siłami kosmosu. Podobnie z Wodynem. Inna sprawa, że zapewne nie każdy rodzaj medytacji czy modlitwy będzie szkodliwy. Na razie chodzi mi tylko, o to co pisze Murphy i pokrewni. Jeżeli to, w co wierzysz i co robisz, naprawdę przynosi Ci dobre efekty, to wspaniale, ale uważałbym z przenoszeniem tego na ogół populacji.
    Na marginesie, widziałem ostatnio taki komiks: starszy facet leży w szpitalu i mówi do lekarza: „panie doktorze, modlitwa mojej rodziny trzyma mnie przy życiu” na to lekarz odłącza kroplówkę, a facet o mało się nie przekręca. Lekarz podłączając kroplówkę z powrotem: „a więc to jednak nie modlitwa”.
    Pozdrawiam

  23. Reda77

    Sir Valeq, to jest kaznodziejstwo, jesli tak chcesz to nazywac i interpretowac. Masz wolną wolę. Jakokolwiek to nazwiemy. A mi rózne sprawy mimo zawikłania i ‚wieloskładnikowosci’ wychodzą mi na tzw. ‚pozytywnym flow’ 😀
    To nie tyle jest kaznodiejstwo imho, ale umiejętność 😀

    Marek, ja nic o religi nie pisałem.

  24. Marek

    Dla mnie mówienie o jedności z kosmosem zakrawa na religię. Wiem, że do końca tak nie jest i że jest spore rozróżnienie między religią i filozofią. Może rzeczywiście źle się wyraziłem. Ale moich poglądów to nie zmienia.

  25. Reda77

    Marek piszesz: „Dla mnie mówienie o jedności z kosmosem zakrawa na religię”

    ale czy nauka mówi coś innego o naszej do Kosmosu przynależności? 🙂

  26. Reda77

    A Ty Marku jak myślisz, czy to, że to, że jesteś połaczony z Kosmosem to coś szczególnego czy nie? 😀 😉

    1. stefan

      Kuba – jeśli faktycznie biegałeś to możesz przejść do interwałów.
      Dyskusja na temat czy to psychologii itd. to szeroki temat. Problemem jest już np. używane słownictwo. Ja lubię precyzję, więc choćby używanie słowa „filozofia” w tym kontekście jest dla mnie błędne. Filozofia to konkretna nauka z odpowiednimi narzędziami, a nie zbiór poglądów pana X na Y. Dlatego też cała dyskusja ma posmak światopoglądowy, a w takie się nie wtrącam. Inna rzecz, że np. czy to NLP czy wszystkie formy terapii wywodzące się z freudyzmu oparte są na przekłamaniach. Poczytajcie choćby wspomnianego w ostatnim artykule Witkowskiego. Zbyt dużo w psychologii opiera się obecnie na nawiedzonych książeczkach.
      Zagrożenia związane z medytacją istnieją. Niekoniecznie też trzeba odwoływać się do Wschodu. Więcej tu.
      Wiara w siebie wiarą w siebie, ale faktycznie trzeba zachować zdrowy rozsądek. Nadmiar jak zawsze i w każdej dziedzinie może prowadzić do fanatyzmu.

      1. stefan

        Oskar, dziennik zaraz założę.
        W jaki sposób chcesz wyizolować VMO? Rzecz w tym, że się nie da, a większość problemów bierze się właśnie z izolowania ud. Nie mniej ni więcej, ale przysiady. Porządne technicznie z dość szerokim rozstawem stóp i pilnowaniem kolan jak diabli. Wprawdzie można jeszcze robić żabie czy kolarskie, ale to nie dla Ciebie na tą chwilę.
        Masz robić długie serie, nawet dziennie jak dasz radę po 50-70 powtórzeń.

  27. Reda77

    Ok 🙂 Pozwól, że w taki razie zapytam:
    A co znasz mniej zwyczajnego niż Kosmos? 🙂
    i czy, jeśli jesteś w stanie coś wymienić, to to co wymieniłeś nie jest, aby częścia Kosmosu? Hmm?
    A, tak przy okazji, sprawdzałeś/wiesz co znaczy „Kosmos”?

    Pozdrawiam! 😀

    1. stefan

      Kuba musisz zrozumieć jedno. Za bardzo rzucasz ogólnikami. To na ile może być intensywny wysiłek zależy od wytrenowania organizmu. Jak będzie za intensywny to efekt będzie odwrotny od zamierzonego. Jeśli natomiast jesteś na to przygotowany to nie baw się skakanką tylko np. rób sprinty.

      1. stefan

        Bidon skoro wiesz lepiej ode mnie to po co mi zawracasz głowę? Nie mam czasu powtarzać tego samego w kółko. Skoro na kolejnej sesji treningowej jesteś słabszy to robisz wszystko źle. Świadczy o tym choćby ta seria na maksa. Był artykuł o wiosłowaniu. Tobie się nie chce go poszukać. Nie chce Ci się zajrzeć do artu Wodyna o wiosłowaniu itd. Chcesz wszystko na talerzu. Wybacz, ale osobom o takim nastawieniu nie pomagam.

  28. Marek

    Reda, napisałem, że nie ma nic bardziej zwykłego niż fakt, że wszyscy żyjemy w kosmosie. To trochę tak jakbyś mnie zapytał, czy uważam za niezwykłe, że mrówka jest częścią mrowiska. W jakimś sensie pewnie i jest to niezwykłe, ale tu właśnie przebiega różnica między nauką i szeroko pojętą metafizyką. Ja o metafizyce, podobnie jak Stefan, dyskutować nie lubię, chyba że wieczorem przy winie.

    Stefan, a co z Murphy’m i wykorzystaniem tego w psychologii? Na ile bezpiecznie można stosować tego typu metody, żeby nie popaść choćby w takie wypieranie? I co z treningiem autogennym? Czy on też niesie jakieś zagrożenia? Ciężko coś znaleźć na ten temat w necie, poza paroma ogólnikami. Pisałeś też o zagrożeniach związanych z hipnozą. Czy to działa na podobnej zasadzie co medytacja?
    Pozdrawiam

    1. stefan

      Kolejne sprostowanie. Metafizyka, albo jak kto woli ontologia to też dziadzina nauki, choć obecnie raczej nieco w cieniu. Kolejne słówko, które zwulgaryzowano w ramach pseudo-inteligenckiego żargonu.
      Nie czytałem Murphy’ego, więc nie chcę się wypowiadać. Ogólnie chodzi o to, żeby rozsądnie szacować swoje możliwości psychiczne, tak jak się szacuje fizyczne. Czyli, jak podnosisz 50kg to się nie rzucaj od razu na 100. Jak ktoś ma niestabilną psychikę to nie powinien brać się za pewne formy medytacji. To samo, jeśli np. boi się utraty kontroli nad ciałem, albo innych zjawisk specyficznych, które mogą się pojawić. Trening autogenny jest ok pod właśnie tymi warunkami. Trzeba uważać na te techniki, które promują hiperwentylację itd.
      To naprawdę jest temat bardzo obszerny i trudno go tak pokrótce podsumować.

  29. rodzy111223

    Stefan mam pytanie. Co sadzisz na temat wyciskania sztangielek na barki siedzac. Uwazasz to cwiczenie za bezwartosciowe ? Nie widzialem aby pojawilo sie u kogolwiek w planie z prowadzacych dziennik. Zawsze uwazalem, ze to swietne cwiczenie na barki stad pytanie.
    Jeszcze odnosnie nowego planu. Masz juz dla mnie koncepcje redukcji ? Jesli mozesz poswiecic troche czasu dla mnie to bede bardzo wdzieczny. Przy okazji wypadaloby tez podyskutowac jak wplesc w to wszystko sprinty.
    Jutro bede konczyl 5 minicykl na klatke. Od poniedzialek zaczynam ostatni – 6. Potem planuje przerwe.

    Dzis w ramach rozruchu poszlo 6 sprintow. Odleglosc jest dosyc krotka. Mierzylem dzis czasy i za kazdym razem bylo to ok 9sek.

    Jak wroca moji rodzice z wczasow to postaram sie zamiescic wymiary mojej sylwetki albowiem samemu ciezko wszystko pomierzyc. Tymczasem musze sobie sam radzic z calym domem, praca, nauka i treningami, ale podoba mi sie to ; )

    Ostatnio mala zmiana w diecie -> zmniejszylem liczbe posilkow, jem obecnie rzadziej, ale duze ilosci na raz. Staram sie jesc srednio co 4h jak zaczynam czuc lekki glod. Zmiane wprowadzilem po lekturze tego -> http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/nauka/zdrowy-jak-czlowiek-paleolitu,1,5131582,wiadomosc.html

    czekam na recenzje reszty „dziennikowcow” : )

    Pozdrowienia!

    1. stefan

      Ciężko ostatnio z czasem. Dużo rzeczy się dzieje, na które nie mam wpływu, ale jakoś spróbuję pomóc Ci poskładać tę redukcję. Zdaje się, że jeszcze kilka osób też czeka na nowe plany.
      Wyciskanie sztangielkami na pewno jest mniej wydajne niż sztangą, do tego łatwiej przy nim o kontuzję, dlatego raczej nie polecam. Oczywiście można, ale jeszcze zostaje pytanie jakie, bo jest sporo odmian. Najzdrowsza wydaje się ta z chwytem neutralnym i raczej bez nazbyt niskiego opuszczania ramion. Pozdrawiam.

  30. SirValeq

    Rodzyn, ja też nie jem z zegarkiem w ręku, co 3h. Czasem mam przerwę 2h, czasem nawet 5 – zależy od mojej aktywności, poprzedniego posiłku etc. Nie boję się panicznie uczucia głodu. Pory i wielkość posiłków to też jest coś, co trzeba dopasować pod siebie indywidualnie.

  31. Bidon

    Witam
    Na wstepie chcialbym pogratulowac swietnych artykulow oraz swietnej stronki, trafilem na nia pare dni temu szukajac informacji odnosnie przysiadow.

    Przejrzalem wszystkie artykuly jednak wedlug mnie brakuje jednego arta ukierunkowanego do osob, ktore dopiero co zaczynaja przygode z cwiczeniamia. Fajnie by bylo jak by w takim arcie znalazly sie informacje potrzebne swiezakom czyli – jakim planem cwiczyc, dokladne opisy wszystkich zlotych cwiczen jak i innych (np. RDL, wioslowanie itp.), cos o diecie. Co prawda mozna te informacje zdobyc czytajac twoja strone, ale sa one pofragmentowane w roznych artykulach oraz komentarzach i trzeba sie sporo naszukac zeby je znalezc.
    Napisze cos o sobie
    wzrost 186 cm
    waga 76 kg (sporo tkanki tluszczowej)
    wiek 23 lata
    Co do postawy to niestety garbie sie oraz odstaja mi lopatki.
    Kiedys pamietam, ze za malolata w okresie podstawowki marzylem o wielkim bicepsie, porzadnej klacie i kaloryferze na brzuchu (tylko to cwiczylem) ;p jednak szybko zniechecalem sie do cwiczen gdyz cwiczylem praktycznie codziennie, a efektow brak.
    Pamietam, ze pare dni po takim zaniechaniu cwiczen doznalem szoku gdyz udalo mi sie wykonac duzo wiecej podciagniec niz podczas cwiczen. Aktualnie juz wiem w czym tkwil problem.

    Od poniedzialku (czyli sa juz za mna 3 dni treningowe) cwicze lekko zmodyfikowanym planem fbw wedlug Traktora76 z sfd http://www.sfd.pl/FBW-t460830.html (ostatni post)
    Moj wyglada nastepujaco:
    1. Przysiad
    2. RDL
    3. Wyciskanie sztangielek na lawce (do tego celu uzywam laweczki skosnej do brzuszkow, kladzionej na lozku (lawka jest lekko wtedy pochylona). Kladac sie na lawce nogi spoczywaja mi na lozku na stopach). Tutaj wedlug Ciebie najlepszym rozwiazaniem by byly porecze jednak niestety nie mam nawet wolnej sciany aby je zamontowac.
    4. Wioslowanie sztanga w opadzie
    5. wyciskanie w staniu
    6. Podciaganie na drazku – tutaj niestety musze wspomagac sie fotelem na ktorym opieram nogi gdyz normalnie nie jestem w stanie wykonac nawet jednego podciagniecia.

    Niestety mam problem z wyciskaniem sztangielek, otoz podczas wykonywania tego cwiczenia czuje nieprzyjemne uczucie (nie zawsze) w lopatkach, z mojej perspektywy wyglada to tak jak by nie chodzily po wlasciwym torze tylko o cos zahaczaly.

    Cwiczeniami chcialbym nabrac masy oraz sily, chcialbym tez zlikwidowac moje wady postawy.
    Pozdrawiam 🙂

  32. Bidon

    Zapomnialem jeszcze dodac, ze po tym tygodniu cwiczen jestem raczej lekko oslabiony silowo, nie wiem czy to jest normalne czy nie, ale kiedys w przeszlosci jak robilem pompki to takze w w ciagu pierwchych mniej wiecej dwoch tygodni bylem raczej oslabiony, za to pozniej sila juz zaczynala rosnac.

    1. stefan

      Witam.
      Wszystko jest opisane na stronie i uważam, że łatwo znaleźć. metodyka od podstaw dla początkujących jest w serii o układaniu mezocykli treningowych.
      Co do samego treningu to nie napisałeś ile razy w tygodniu go robisz, ani jak dobierasz ciężar. Mogę tylko podejrzewać, że notorycznie zajeżdżasz układ nerwowy. Jeśli na kolejnej sesji treningowej jesteś słabszy zamiast być silniejszym to zawsze oznacza, że coś jest ŹLE!
      Do tego dochodzi kwestia diety. Nalazłoby też zdrowo popracować nad tymi łopatkami.

  33. zielony

    Medytacja, to stan nie dzialania umyslu. Stan wyostrzonej swiadomosci. Nie mozna uzyc zadnej techniki, bo technika spowoduje aktywnosc umyslu. Umysl tworzy sen. Kiedy dwoch ludzi usiadze kolo siebie na lawce, oni wcale nie siedza kolo siebie, jeden sni o pracy, o zonie, i inych sprawach. Drugi czlowiek tez sni o kochance, a nowym aucie i tysiacach sprawach. Oni wcale nie sa zainteresowaniu terazniejszoscia. Jeden z nich moze czuc sie jak w piekle, bedzie przygnebiony, zestresowany, a drugi moze czuc sie jak w niebie, bedzie szczesliwy i radosny. A wydawalo by sie, ze sa w tym samym miejscu w tej samej rzeczywistosci.

    Medytacja to poprostu bycie tu i teraz. Nie ma mysli, bo oczym chcesz myslec w terazniejszosci? Zobaczysz zachod slonca i powiesz ” jaki piekny zachod slonca” – to tylko zapis z pamieci, skad masz wiedziec czy to piekny zachod czy nie? Widziales juz rozne zachody przypomniales sobie porownales, uaktywnil sie umysl – wypowiedzials cos z pamieci, cos pochodzacego z umyslu. A rzeczwystosc jest przed oczami.

    Podnoszenie ciezaru tez sprowadza do terazniejszosci, skupisz swoja uwage na danej chwili, nie rozmyslasz o problemach, zmierzasz sie z rzeczywistosca. Podnosisz ciezar i maksymalnie wyostrasz swoja swiadomosc. Przestajesz sie identyfikowac z umyslem. Umysl sie nie narzuca, Jedynie ty stajesz sie jego panem. jedynie co robisz, to liczysz sobie powtorzenia. Jak robisz serie nie myslisz, co w pracy sie dziela, co jutro bedzie. Robiac serie cwiczenia, jestes bardzej medytacyjny niz kiedykolwiek. Nie odczuwasz przygnebienia, nie cierpisz, jedynie po treningu twoj nastroj moze sie pogorszyc, bo wkroczy umysl. Nie spelniles jego pragnien – on chcial podniesc 150, a ty tylko 140 – luka miedzy tym co sobie wyobraziles, a tym co jest, powoduje napiecie, z tego napiecia rodzi sie cierpienie.

    Jesli bedziesz obserwowal umysl, staniesz sie bardziej swiadomy – to zauwazysz, ze takie mysli powoli zaczynaja znikac, jest ich coraz mniej, mniej energi tracisz na zle stany, staniesz sie bardziej szczesliwy co doda ci energi. Szczesliwy czlowiek ma zawsze wiecej energi do zycia.

  34. Reda77

    Bardzo ciekawy tekst. Zgadzam się właściwie we wszystkim poza:
    ” A rzeczwystosc jest przed oczami.”

    bo to wszystko zaczyna się wewnątrz 😀

    ŚWIATŁO! 😀

    1. stefan

      Zielony ja się nie zgadzam. Gdybyś naprawdę podjął kiedykolwiek medytację albo poważną pracę nad sobą to nie wypisywałbyś takich rzeczy. Nie wiem czy nazwać to kwietyzmem, czy tylko dumaniem w stylu Pani Domu. Mylisz pojęcia i tyle. Spróbuj pomedytować na poważnie przez przynajmniej 10 lat to może zrozumiesz.

  35. qrek1

    „Zmiane wprowadzilem po lekturze tego”

    Przeczytałem rzeczony artykuł i pozwolę się z nim nie zgodzić. To że w paleolicie ludzie postępowali tak a nie inaczej, wcale nie znaczy że było to dla nich zdrowe. Oni postępowali tak bo sytuacja ich do tego zmuszała. Ci którzy przeżyli to po prostu ludzie którym nie szkodził sposób życia ludzi paleolitu. Tak więc twierdzenie że sposób życia ludzi z tamtego okresu jest najlepszy dla zdrowia, jest pozbawione podstaw naukowych. Najwyżej można twierdzić że żyjąc taka jak kiedyś, nie zrobimy sobie krzywdy, bo mamy geny ludzi, których takie życie nie zabiło.

    1. stefan

      Qrek1 – co rozumiesz przez naukowe a co przez nienaukowe? Skoro ludzi ewoluowali na takiej diecie i się rozwinęli jako gatunek żywiąc się w ten sposób przez setki tysięcy lat to należy temu przeciwstawić dwudziestowieczną naukę o żywieniu, która wywołała epidemię cukrzycy i otyłości uznać ją za właściwą, bo jest NAUKOWA? Tego eksperymentu to zdaje się nie przetrwają najsilniejsi 🙂

  36. Kuba

    Próbowałem znaleźć coś na blogu o skakance ale nie udało się.
    Co sądzicie o dołożeniu do interwałów biegowy, w ramach redukcji, ćwiczeń ze skakanką ? Jaka jest efektywność takiej aktywności ? Kiedy najlepiej je wykonywać, DT, DN ? Ile czasu, jakim tempem, może też zastosować interwały na skakance ?

  37. Bidon

    Dzieki Stefan za odpowiedz.

    Cwicze 3 razy w tygodniu (poniedzialek sroda piatek), a dzisij byl moj 4 dzien treningowy i chyba wlasnie nie wziales na poprawke tego faktu. Byc moze sie myle, ale jak zaczyna sie cwiczyc to organizm musi przyzwyczaic sie do nowych bodzcow, dlatego nie wydaje mi sie, ze ktokolwiek juz na drugiej sesji treningowej moglbybyc silniejszy.
    Po pierwszych trzech sesjach bolaly mnie wszystkie te miesnie ktore wykonuja glowna prace przy cwiczeniach(szczegolnie biceps przy przedramieniu i przedramie), natomiast po dzisiejszym treningu (4 sesja) jedynie czuje lekkawy bol w bicepsie, nawet chyba przybylo mi juz troche sil, poniewaz w piatek mialem problem z wyciskaniem w staniu (miesnie szyi strasznie bolaly), a dzisiaj bylo juz dobrze. Zreszta w przeszlosci jak probowalem cos machac ciezarami (co zwykle konczylo sie po miesiacu, jednak teraz mam mega motywacje i po kazdej sesji treningowej nie moge sie doczekac nastepnej 🙂 ) to tez w pierwszym tygodniu zawsze kiepsko bylo z miesniami (mocno bolaly oraz byly lekko oslabione).
    Co do treningu to wykonuje 3 serie po okolo 10-15 powtorzen (zalezy jakie cwiczenie).
    Przysiad – 18kg
    rumunski martwy ciag – 22kg
    Podciagniecia – maksymalna ilosc powtorzen
    wioslowanie – 14kg
    wyciskanie sztangi w staniu 12kg
    wyciskanie sztangielek na lawce po 5kg

    Masz jakies przciwwskazania co do treningu?

    Dieta wyglada tak, ze staram sie po prostu duzo jesc (jakies jajeczka, bialy ser itp.) (zreszta sam pisales, ze poczatkujacy nie powinien sie za bardzo przejmowac dieta). Jak juz wczesniej pisalem mam sporo tkanki tluszczowej (np. miesni brzucha w ogole nie widac) i nie wiem czy powinienem najpierw to zrzucic czy jednak nie przejmowac sie tym.

    Byc moze nieuwaznie przegladalem arty, ale nie znalazlem informacji jak wykonywac poprawnie nastepujace cwiczenia: wioslownie sztanga w opadzie, Rumunski martwy ciag, wyciskanie sztangi w staniu, wyciskanie sztangielek, podciaganie na drazku. Jesli nie byloby to problemem to prosilbym o dokladne wytlumaczenie (badz tez wskazanie filmikow) jak wykonywac powyzsze cwiczenia.

    Wade postawy mam chyba odkad pamietam, jednak dopiero teraz postanowilem wziac sie za siebie i oprocz cwiczen staram sie tez caly czas byc wyprostowanym, na razie jest trudno bo przy wyprostowanej sylwetce prawie caly czas bola mnie mniesnie gzbietu (prostowniki oraz miesnie w okolicy czworobocznego).

  38. zielony

    stefan – to czym jest medytacja wg Ciebie? Bo twierdzisz, ze nie rozumiem. Czyli musisz uwazac za medytacje cos zumepnie innego.

    1. stefan

      Zrozum, że nie ma niczego bez systematyczności i włożonej pracy. Dotyczy to tak samo medytacji, jak i innych dziedzin życia. Np. jak nie będziesz pracował nad relacjami z ludźmi to nigdy naprawdę nie będą dobre. Aby uzyskać odpowiedni stan umysłu potrzebna jest taka czy inna technika. Nie wystarczy siedzieć i nic nie robić, bo tylko tracisz czas. Żeby cokolwiek osiągnąć trzeba długich lat zmagania z uciekającymi myślami, pracy z wyobraźnią, zmysłami itd. Zauważ, że nie przypadkiem każda tradycja religijna wypracowała jakieś techniki. Czy zajrzysz do buddystów, czy do Loyoli, czy do średniowiecznych mistyków itd. Nawet szamani mieli swoje sposoby. Zresztą z tym jest tak, że podobnie jak do dźwigania dużych ciężarów jedni mają lepsze predyspozycji inni gorsze.

  39. qrek1

    Naukowe jest zapewne patrzenie na to co teraz jemy i jak wpływa to na nasze zdrowie. Nie jestem wcale przekonany, że XX wieczna „nauka” o żywieniu była tak na prawdę naukowa. Na pewno za naukowy można uznać fakt, że spożywanie w nadmiarze węglowodanów prowadzi do otyłości cukrzycy i wielu innych chorób. Zwłaszcza gdy powiązany jest z brakiem aktywności fizycznej.

    Tak przy okazji, na bloga natrafiłem szukając przyczyn bólu w barku, którego nabawiłem się wyciskając sztangę leżąc. Ćwiczenia zaniechałem, rozpocząłem trening rotatorów. Zacząłem robić przysiady, choć na początku było ciężko wykonać poprawnie, bo wysoki jestem.
    Najbardziej zdziwiony jestem tym jak pozytywnie wpłynęło na mnie robienie pompek na poręczach. O ile 3 miesiące temu miałem trudności z wykonaniem pojedynczego dipsa, to przedwczoraj robiąc je w rampie razy 5, doszedłem do 12,5kg podwieszone, którymi zrobiłem 3 powtórzenia. W między czasie obwód w napiętym bicepsie powiększył się z 36 do 38cm. A wszystko to pomimo notorycznego nadużywani alkoholu. Naprawdę fajna strona Stefanie, działa bardzo inspirująco i motywująco.

  40. zielony

    stefan – i widzisz, ja mam zupelnie inne spojrzenie na medytacje i nie tylko ja bo wielu mistykow, oswieconych ludzi tez o tym mowi, lub mowilo. Zachodni czlowiek jest skupiony na umysle. Nie widza nic po zanim, zachodnia psychologia mowi, ze nie ma nic po za umyslem. Nauki wschodnie sa inne. Tam siegaja glebiej, po za umysl, do swiadomosci.

    Nie ma zadnej techniki by medytowac. Wszelkie techniki dotycza tylko tego, bo odsunac to co przeszkadza medytacji. mozna zrozumiec co mieli na mysli oswieceni ludzie, jak budda czy chrystus.

    CZemu jezus powtarza, ze: masz oczy to patrz, masz uszy to sluchaj? Nie mowil do gluchych czy slepcow. Mowil do normalnych ludzi, ale ludzie nie potrafia patrzec, Bo za ich wzroskiem siedzi umysl i znieksztalca, intepretuje, ocenia werbalizuje.
    Medystacja, to stan nie-dzialania umysli, wszelki przejaw dzialania umyslu odsuwa nas od medytacji. Mozna to wywnioskowac ze slow oswieconych ludzi. Oczywiscie zgadzam sie z tym, zeby dojsc do medytacji to trzeba systematyki i i wlozonej pracy, ale ta pracy tylko dotyczy tego, by zlikwidowac chalas w umysle, ktory przeszkadza medtytacji i to robimy za pomoca swiadomosci.

    Swiadomosc jest po za umyslem, za pomoca swiadomosci mozemy rozroznic to co jest rzeczywiste, a tym co na temat myslimy.

  41. Bidon

    Stefan, nigdzie nie pisalem, ze wiem cokolwiek lepiej od Ciebie, jesli Cie urazilem to przepraszam.

    Napisalem jak wyglada moj trening i jezeli bedziesz mial chwilke to prosilbym abys odniosl sie do niego i napisal co robie zle i co powinienem zmienic, maksymalna ilosc powtorzen w podciagnieciach wziela sie z tego, ze wlasnie tak Traktor76 z forum sfd zalecal (jest on raczej jednym z bardziej ogarnietych uzytkownikow forum wiec po prostu mu zaufalem), jednak jesli uwazasz, ze taki sposob wykonywania cwiczenia jest bledny to zmienie ilosc powtorzen.

    Opis cwiczen po ponownym gruntownym przewertowaniu stronki znalazlem, wiec przepraszam za to.

    1. stefan

      Najważniejsze rzeczy Reda Ci napisał. Na pewno masz przemęczony układ nerwowy i mięśnie. Zacznij od tygodnia przerwy. Sam zobaczysz, że to pomoże. Poza rampą nie rób serii do upadku. Musisz ustalić częstotliwość treningu w zależności od tego, jak jesteś obciążony w życiu – poza siłownią.
      Rób np. przysiad w rampie x 5, potem MC rampa x 5, później dipsy i podciąganie – nie wiem ile jesteś w stanie zrobić. Jak nie masz możliwości robić dipsów to rób wyciskanie sztangi na ławie chwytem na szerokość barków. Napisałeś dużo, ale tak naprawdę nie podałeś zbyt wiele informacji, więc trudno mi cokolwiek więcej stwierdzić. Zbadaj kręgosłup i podaj konkrety o tych wadach postawy. Weź sobie do serca to co napisałem wcześniej – na każdej kolejnej sesji masz być silniejszy a nie słabszy. Jak będzie inaczej to trzeba kombinować co jest nie tak, a nie dorabiać teorię do niepowodzeń.

  42. Reda77

    Bidon,

    Stefan w ten sposób sugeruje, abys nie ustawał w czytaniu artkułów opublikowanych na blogu, az nie przeczytasz wszystkich. Komentarze pod dziennikami też ważne.
    Zadanie niełatwe może, ale dużo pomaga.

    Co do treningu, to pewnie powinienieś zacząc od zbudowania wiedzy na temat swoich wad kręgosłupa i potem zacząć rampą ćwiczyć złote ćwiczenia 3 razy w tygodniu. To bardzo zadziałało w moim przypadku. Dało podwaliny pod siłę, wyprostowało sylwetkę, wzmocniło rdzeń. Nic więcej (wyciskanie na ławie etc) poza złotymi ćwiczeniami na początku.
    Dieta – tłuszcze przede wszystkim nasycone, mięso, jaja, smalec, masło tłuszcz białko w proprcjach około 2:2 na kg masy ciała.
    + trochę omegi 3.
    No i technika wszystkich ćwiczeń bardzo ważna.
    Do tego trochę pokory i cierpliwości oraz dyscyplina umysłu i dobra technika, i jeśli wady kręgosłupa czy inne sytuację Cię nie spowolnią, to za rok sam się zdziwisz jak dużo dałeś sobie domagająć się od Stefana odpowiedzi.
    Pomoż sobie, a świat także Ci pomoże. Ha-ha.
    Powodzenia!

  43. Bidon

    Dzięki Reda77 i Stefan za wskazówki.
    Przeczytałem Twój artykuł o rampie i ta metoda wydaje się być idealna dla początkujących, tak też właśnie dzisiaj ćwiczyłem. Moje odczucia są takie, że taki trening wydaje się być mniej męczący dla mięśni, inna sprawa, że w niektórych ćwiczeniach dźwignąłem więcej niż przy poprzedniej metodzie, więc z tą ewentualną przerwą od ćwiczeń poczekam do końca tygodnia.

    Mój tryb życia jest niestety siedzący i dlatego mam takie słabe wyniki siłowe.

    Wyciskać mogę tylko sztangielki, ponieważ nie mam stojaka na sztangę.

    Podciągam się z podpórką gdyż inaczej nie dam rady podciągnąć się nawet jeden raz. Co myślisz jednak o powtórzeniu negatywnym?

    Pojawił się też niestety problem, otóż wczoraj (trening miałem przedwczoraj) gdy chciałem się podciągnąć na drążku to poczułem ból w plecach (lewa strona) gdzieś mniej więcej między kręgosłupem i łopatką (dolny czworoboczny). Ogólnie jak chodzę lub siedzę to nic nie czuje (chyba, że wygnę plecy w nienaturalny sposób), za to jak leżę i przeniosę środek ciężkości na lewy bok to podczas oddychania czuje w tym miejscu ból. Miałem obawy czy nie przeszkodziłoby mi to w dzisiejszym treningu jednak przy żadnym ćwiczeniu nie czułem bólu i dosłownie zapomniałem, że coś mi tam w lewym boku doskwiera.

  44. Reda77

    Bidon,

    Siedządcy tryb życia i wyniki siłowe, jeśli się mądrze trenuje są skorelowane.
    Jeśli nie masz stojaka to go zdobądź. Długo jedną parą sztangielke (chyba, ze masz full wypas) nie pociagniesz treningu. Jak chcesz robić przysiady bez stojaka?
    Czy zmieniłeś juz swój trening na złote ćwiczenia czy kontynuujesz to co wpisałes powyżej? 😀
    Pozdro

  45. qrek1

    @stefan

    Wpisy i dzienniki treningowe czytam już od 3 miesięcy i od tego czasu staram się trenować z duchem i ideą wpisów. Jeśli można proszę o założenie dziennika treningowego. Chcę się podzielić postępami które odnoszę i wysłuchać krytyki odnośnie tego co robię w źle a co dobrze.

    Jeśli będziesz chciał założyć mi dziennik, to zacznę od złożenia sprawozdania z ćwiczeń z ostatnich miesięcy, odkąd zacząłem w moim mniemaniu ćwiczyć zgodnie z zasadami promowanymi przez ciebie.

    1. stefan

      Ok, dziennik zaraz założę. Czemu nie 🙂 Tylko sam widzisz, że póki co czasem trzeba będzie dłużej poczekać na odpowiedź.

  46. Reda77

    Qurek,

    Lepiej napisz od razu (tu czy w dziennku treningowym) więcej. Ile masz lat, jakie masz kontakty ze sportem, jak pracujesz, czy nie masz wad kręgosłupa i inne zdrowotne sprawy, ile masz czasu na treningi, czy notujesz stały postęp czy się przetrenowujesz i słabniesz. Jakie masz plany, potrzeby i w ogóle. Czym więcej i jaśniej napiszesz tym więcej dasz Stefanowi materiału do działania jego fascynującej intuicji. Pomoż sobie a Stefan (=Kosmos!) pomoże Tobie.
    Powodzenia! 😀

  47. qrek1

    Tak więc
    Wiek: 33
    wzrost: 188
    waga: 91
    Za młodu stwierdzono u mnie skoliozę i podobno się garbiłem. Z garbieniem ostro zawsze walczyłem ściągając łopatki i wydaje mi się, że je wyeliminowałem. Tak więc problemów zdrowotnych nie mam.

    Na siłownie zacząłem chodzić w wieku chyba 16lat. Pamiętam że nie byłem w stanie wycisnąć 40kg na klatkę. Nie była to kwestia siły, ale raczej umiejętności ustabilizowania sztangi. Nie ma sensu opisywać co robiłem (wspomnę tylko że zero ćwiczeń na nogi), ale w wieku 23 lat udało mi się wycisnąć 80kg 2 razy. Podciągałem się 10 razy przy wadze 86kg. Potem zaprzestałem chodzenia na siłownię, ale starałem się zawsze coś robić choć trochę, typu pompki albo podciągnięcia…

    Jakieś 5 lat temu stałem się posiadaczem sztangi i treningi wznowiłem od poziomu 68kg 2razy (cały czas mówię o wyciskaniu na klatkę). Z powodu zaniedbań w diecie, wieczornego stylu życia oraz nieregularności treningów, postępów żadnych nie było. Potem gdzieś wyczytałem, że klatkę wystarczy ćwiczyć raz w tygodniu… Sprawdziłem i okazało się że u mnie to nie działa.
    Stwierdziłem że muszę ćwiczyć ją 3x w tygodniu, tak jak kiedyś, gdy chodziłem na siłownię. Tak wyglądał trening:
    20x28kg 10x48kg 2x68kg (max możliwości), a następnie schodzenie z ciężarem co serię o 5kg w dół i robienie w każdej serii max ile mogę, ale tak by mnie sztanga nie przygniotła (niestety nie mam nikogo do asekuracji).
    Ćwicząc tą działającą metodą, doszedłem do tego, że mój maks ciężar 68kg podnosiłem 12razy. Dokupiłem wiec 2 talerze 22kg. Ćwicząc tak dalej doszedłem do 82kg podniesionego 5 razy. Potem zacząłem się trochę odchudzać, w sensie trochę biegać, trochę mniej jeść i w ciągu roku, wprawdzie schudłem 3-4kg, ale żadnego progresu w podnoszeniu nie było, a nawet lekki regres. Dodatkowo na wiosnę zaczął mnie bark boleć. Co dziwne(?) nie podczas samego podnoszenia, ale w sytuacji gdy chciałem ruszyć ręką w tył. Dzięki bólowi w barku trafiłem na tę stronę i trochę poczytałem.

    Zacząłem robić przysiady, pompki na poręczach, codziennie ćwiczę rotatory, a wyciskania na klatkę zaprzestałem.

  48. Kuba

    Panie Stefanie czy jest szansa na jakiś nowy wpis ?
    Zaglądam codziennie z nadzieją i czekam niecierpliwie.
    Wiem, że ostatnio dużo na głowie a ja tylko pytam
    aby zaspokoić własną (i może innych czytelników) ciekawość 🙂

    1. stefan

      Na razie ciężko, może w następnym miesiącu uda się kolejną część wrzucić. Póki co warto śledzić dzienniki, zwłaszcza w tym temacie redukcję Rodzyna 🙂

  49. Kuba

    Rozumiem. Zatem mam krótkie pytanie. Czy są jakieś niedozwolone formy obróbki termicznej żywności ? Przeszukałem bloga głównie pod kątem smażenia, potwierdziło się to co wiedziałem czyli kategoryczny zakaz używania do tego celu olejów roślinnych. Więc rozumiem, że na smalcu, maśle a szczególnie klarowanym można smażyć do woli ? Po prostu dajmy na to boczek, w moim przypadku przyrządzanie go na patelni jest najsmaczniejszą formą. Idąc dalej jak jest z gotowaniem mięsa ? Dzisiaj przyrządziłem sobie w ten sposób karkówkę z biedronki bo w innej formie jakoś mi nie podchodziła, no cóż była z promocji. Ostatnia kwestia to przyrządzanie potraw na parze gdzie występuje wyższa temperatura niż podczas gotowania a gdzieś czytałem, że każde zwiększanie temperatury obróbki termicznej pogarsza pokarm pod względem oczywiście wartości odżywczych. Jest jeszcze piekarnik, który chyba oferuje najwyższa temperaturę jednak zazwyczaj nie mam czasu na takie ekstrawagancje i z obecną częstotliwością spożywania takich potraw chyba nie ma co się martwić. Dochodząc do sedna sprawy, jak często można smażyć ? Czy gotowanie w wodzie i na parze jest rzeczywiście takie zdrowe ?

    1. stefan

      Dokładnie tak. Im mniej obróbki termicznej tym lepiej, ale tylko tam gdzie się to da. Dużo zależy od stanu układu trawienia. Możesz smażyć czy gotować, jak wolisz. Warto to po prostu urozmaicać.

  50. Reda77

    „Dochodząc do sedna sprawy, jak często można smażyć ? Czy gotowanie w wodzie i na parze jest rzeczywiście takie zdrowe ?”

    Wszystkie te czynności od Września 2011 wykonuję bardzo często (smażony booooczek!) i czuję się tak zdrowo jak nigdy wcześniej. Jak często można smażyć? hhaha -trzeba!- codziennie! 😉

    Stefan czesto pisze, ze gdyby dalo rade (ze bez robali miecho) to by jadl na surowo, ale jaj na surowo za bardzo nie poleca jakby co. Czyli czym mniej przetworzone tym „paloeretycznie” lepiej 😀

  51. Kuba

    A warzywa zielone można jeść bez limitu ? Wiem, że trzeba ich jeść dużo ale czy można przedobrzyć ? Dzisiaj do mięcha zrobiłem brokuł na parze polany podgrzanym masłem i żałowałem, że tylko jedną sztukę przygotowałem a to tylko zielenina z jednego posiłku.

  52. Reda77

    „A warzywa zielone można jeść bez limitu ? Wiem, że trzeba ich jeść dużo ale czy można przedobrzyć ?”

    Jesli zjesz za dużo i to spowoduje dyskomfort w trawieniu to będziesz wiedzial, ze zjadles za duzo. Każdy ma swoje limity. Na pewno jednak warto je jeść.
    Stefan nie poleca warzyw do posiłkow okołotreningowych i na sen. Mowi, ze blokują testosteron. Zapewne nie całkowicie, ale jednak.

    1. stefan

      Tak. Niby można jeść bez limitu, ale też bez przesady. W końcu człowiek to nie krowa, mamy dość krótki układ pokarmowy i zielenina wcale tak dobrze się nie trawi, jak to niektórzy głoszą. Nawet uważam, że dzieci do lat 5 nie powinny wcale jeść warzyw.

  53. Bidon

    Witam
    Pojawil sie problem, w piatek czyli w drugim dniu treningowym w ktorym przeszedlem na rampe nabawilem sie kontuzji(?), otoz troche przesadzilem z obciazeniem (prawdopodobnie w rdl) przez co czuje bol gdzies w okolicy laczenia sie miesnia prostownik z miednica (prawy bok), nie jestem w stanie do konca stwierdzic czy to miesien pobolewa czy kosc jednak bardziej wydaje mi sie, ze to kosc :/ Bol wystepuje najczesciej gdy siedze (nie jest jakis straszny).
    W zwiazku z powyzszym w poniedzialek przysiad i rdl robilem z mniejszym obciazeniem, a dzisiaj tylko z sama sztanga.

    Nie wiem co teraz mam robic, jeszcze na dodatek mam dziwne wrazenie, ze przysiady w moim przypadku sluza do oslabiania miesni, a nie do ich wzmacniania.

  54. Reda77

    Technika jest najważniejsza. Jeśli odniosłeś jakąś kontuzję to nie znaczy, ze przecholowałeś z ciężarem, ale, że odpuściłeś technikę. Pamiętaj o trzymaniu (zaczynając od sciagnietych łopatkach a na pośladkach kończąc) naturalnych krzywizn kręgosłupa. Wiesz jak to w ogóle wygląda?
    Stefan zapewne skorzysta ze swojej intuicji będzie wiedział, ale pomożesz mu dając więcej informacji na temat miejsca, rodzaju i powstania tego bólu.

    Przysiady trenowane w logiczny, spójny sposób dają siłe zawsze i każdemu. Na pewno nie jesteś wyjątkiem. Może Twój CUN (nie wiesz co to sprawdz a artach Stefana) zamiast się wzmacniać obrywa bezsensownie?

    Zdrowia życzę!

    Czy koość sama może boleć? A to nie tkanka miękka wokól powoduje ból? Nie wiem, ale może ktoś zna odpowiedź?

  55. Reda77

    Stefan,
    przy okazji wiosny widze, ze ludzie naookolo mnie reaguja alergicznie, kaszlą kichają itd.
    Alergia powoduje stan zapalny właśnie o stanie zapalnym chciałbym porozmawiać. Wiadomo, że jeśli jest go tyle ile potrzeba jest dobrze, mięsnie rosną psychika też, jeśli za dużo zaczyna się rujnowaniezdrowia, psychiki i przetrenowanie.
    I teraz pytanie: jakie znamy sposoby zmniejszania stanu zapalnego?
    Czy inaczej wywołane stany zapalne należy zwalczać na inne sposoby?
    Czy wyregulowany układ hormonalny zmniesza negatywny wpływ stanu zapalnego (hmm sam sobie odpowiem, ze najprawdopodbniej tak, bo sprawny uklad hormonalny reguluje wszystko wszystko hmm).
    Podstawowe pytanie: Jak zmniejszać stan zapalny? Nie myślę o sobie, ale o tych, którzy cierpią zdrowotnie z powodu długotrwałęgo stanu zapalnego.
    Pozdrawiam!

  56. qrek1

    „Czy koość sama może boleć?”

    Kość może boleć jak najbardziej. Wystarczy się uderzyć by wiedzieć że tak jest.

    1. stefan

      Kość może boleć, ale raczej trudno o kontuzję kości. Można uszkodzić mięsień, ścięgno albo staw. Kość jedynie przez bezpośrednie uderzenie.
      Bidon – Skoro boli z jednej strony to zapewne też nierówno ciągniesz gryf. Lekka dysproporcja wystarczy.
      Po pierwsze kilka dni odpoczynku, po drugie po powrocie skup się na technice a nie na ciężarach. Zacznij od niewielkich obciążeń. Póki co jesteś przemęczony i wszystko jest dla Ciebie kontuzjogenne. Weź sobie 4 podstawowe ćwiczenia i rób jedno dziennie, potem dzień odpoczynku i od nowa. Nic więcej. Organizm Ci podziękuje.

      1. stefan

        Reda – Poliquin kiedyś się rozpisywał na temat tego, że większość ludzi jest w stanie permanentnego ogólnego stanu zapalnego. Moim zdaniem przegiął. Wiele osób ma miejscowe zapalenia – to fakt. Np. zatok. Nie zawsze da się to w pełni wyleczyć, szczególnie gdy trwa długo albo bazuje na czynnikach wrodzonych.
        Z mojego doświadczenia, na pewno dieta, ale to wiesz. Tłuszcz dobrze robi na układ oddechowy. Kuracja witaminą C, ja robiłem 1 gram dziennie przez miesiąc. Dłużej chyba lepiej nie. Pomaga na stres i trochę przeciwzapalnie. Obniża aktywność nadnerczy, a więc działa na hormony: kortyzol, adrenalina itd. Miejscowe stany zapalne to wiadomo – okłady, maści. Więc by coś dokładniej stwierdzić trzeba byłoby określić miejsce zapalenia.

  57. Kuba

    Co do witaminy C to ile radzisz dziennie przyjmować ?
    Podobno Linus Pauling dziennie przyjmował ok. 20g (żył 93lat).
    I jeszcze ciekawy cytat z doctoryourself.com

    „A gorilla gets about 4,000 mg of vitamin C a day in its natural diet. The US RDA for humans is only 60 mg. Someone is wrong, and I don’t think it’s the gorillas.”

  58. Bidon

    Stefan, a moge podczas tego odpoczynku wykonywac inne cwiczenia nie obciazajace za bardzo tamtego bolacego miejsca np. podciaganie na drazku, wyciskanie na plaskiej, uginanie ramion ze sztanga czy lepiej w ogole nic nie robic?

    Jeszcze co do tego bolu to dokladniej rzecz mowiac jest on umiejscowiony mniej wiecej w okolicach kolca biodrowego tylniego gornego (patrzac na plecy to jest to taki doleczek).

  59. Reda77

    Moze z powodu kiepskiej techniki przeciazyles odcinek ledzwiowy i wyskoczyl ci krazek miedzykregowy? Czy to bol promieniujacy?

  60. Bidon

    Sam nie wiem, wydaje mi sie, ze czasami promieniuje oraz czasami bol jest kujący. Ale jak by to byl krazek miedzykregowy to bol chyba powinien byc w okolicy kregoslupa?

    1. stefan

      Kuba – ja brałem 1 gram po posiłku. Nie wiem czy większe ilości mają sens. Ogólnie zraziłem się do tego, by brać cokolwiek w zbyt dużej ilości z suplementów.
      Bidon – jesteś ogólnie przemęczony. Tak to widzę z tego co piszesz. Odpocznij tydzień, jak ból nie przejdzie to idź do lekarza. Jak przejdzie skup się na 4 podstawowych ćwiczeniach. Budujesz dach nie mając fundamentów i skutki tego właśnie odczuwasz.

  61. Kuba

    Jest jakaś szansa na garść informacji co do układania planu ‚pod boks’ ? Treningi mam w poniedziałki, wtorki, czwartki, soboty. W poniedziałki trening stacyjny a więc interwały z różnymi ćwiczeniami z piłkami, krążkami, kettlami itd. Przy boksie chyba złote ćwiczenia powinny się sprawdzić tylko należałoby odpowiednio dobrać ciężar, ilość serii i powtórzeń. Mógłbym ćwiczyć w środę oraz piątek 2x dziennie stosując inne plany na rano i wieczór. Ktoś ma doświadczenie w tworzeniu takich planów ? Nie wiem czy Stefan miał kiedyś do czynienia z takim czymś aczkolwiek jego wiedza nie zna granic więc są duże szanse. Głównie chodzi o dynamikę, siłę uderzenia. Dzięki za pomoc, może jakieś linki?

    1. stefan

      Najlepiej byłoby to oprzeć o doświadczenie kogoś kto boks trenuje i ma z tym duży kontakt.
      Podstawowa sprawa to to, że masz tego dużo. 4 treningi specjalizacji. Chcesz dorzucić od razy 2 dni po 2 razy. Może być za dużo. To nie jest tak, że możesz rano i wieczorem robić dowolne rzeczy. Musi być skorelowane. Proponowałbym jak już to dodać tylko 2 treningi raz na dzień. Siła dynamiczna, moc, kondycja siłowa – ten kierunek.
      Musisz też rozkręcić metabolizm i porządnie się żywić. Nie jakiś tam ryż czy płatki, ale mięcho i jajka. Przynajmniej 3 gramy tłuszczu i białka na kg masy. Więc jak? Bierzemy się za to?

  62. Kuba

    Wróciłem do treningów, oczywiście amatorsko i nie mam w planach startów póki co, chciałbym jakoś połączyć wzrost dynamiki ze zwiększaniem masy. Dlatego pomyślałem żeby przygotować jeden plan pod siłę eksplozywną (?) a drugi typowo masowy. Nie wiem jak to wyjdzie w praniu ale przy dobrej misce na pewno nie będzie gorzej.

  63. SirValeq

    Sporo wątków o treningu pod różne sztuki i sporty walki jest na forach t-nation. Z tego co pamiętam, to często polecają ćwiczenia olimpijskie, sprinty i ćwiczenia podstawowe w dynamicznych odmianach.

  64. izrail

    Dla osób które interesują się relaksacją itp polecam:

    http://www.seremet.org/kurs-relaksacji/

    większość informacji raczej nie osiągalna w internecie.
    Do tego także polecam całą tematykę Huny : )

    Stefan:
    „Trzeba uważać na te techniki, które promują hiperwentylację itd.” mógłbyś troszke rozwinąć? Chociaż sam nie kojarzę takich technik.

    Dziwi mnie z jaką lekkością niektórzy piszą o medytacji i co wogle przez nię rozumieją, cóz : P

    : )

    1. stefan

      Kilka razy zetknąłem się z takimi praktykami u tzw. guru od jogi. Nie pamiętam teraz nazwy, ale był też nurt psychoterapii, który bazował na oddychaniu prowadzącym do hiperwentylacji. Podobnie jeśli chodzi o zwolenników Leonarda Orra.
      Mnóstwo jest takich praktyk egzystujących gdzieś na splocie pseudonauki i religii.
      Kojarzysz może stary film dokumentalny o Woodstock? Tam też się tak zabawiali przed jednym z koncertów.
      Tej lekkości bym się nie dziwił. Rzecz trudna do zweryfikowania, więc wiele pole manewru dla wszystkich mądrali 🙂

  65. izrail

    Tak tak, ale czy to są jeszcze techniki relaksacyjne to nie jestem przekonany: ) Hiperwentylacja zazwyczaj występuje tam gdzie jest mana, prana i wiec mamy tutaj Hune, Indian, Hinduizm itd. I wszystko jasne. Lecz samej relaksacji w ten sposób sobie nie wobrazam: P Tylko dlaczego powinno się uważać na ta hiperwentylacje? Gdzieś już się zetknąłem, że może to być niebezpieczne ale nie do końca były to jasne informacje: P Oczywiście jeśli mamy tu sytuacje kiedy jesteśmy bliscy omdlenia albo mdlejemy to nie ma o czym dyskutować nawet: P ale jak ze wszystkim wentylacja wentylacji nie równa: P

    Takie czasy: )

    1. stefan

      Częsta hiperwentylacja może doprowadzić do zasadowicy oddechowej. To najważniejsze zagrożenie. Zresztą inny problem z medytacjami to np. nagła utrata kontroli nad ciałem u osób, które nie są do tego przygotowane lub nawet nigdy nie powinny wchodzić w podobne stany z powodu niestabilnej psychiki.
      Weź pod uwagę, że ten aspekt religijny czy parareligijny łatwo się wpycha w temat. Przykładem jest joga, często traktowana właśnie jako system tylko i wyłącznie ćwiczeń fizycznych czy relaksujących, gdy tymczasem wcale tak nie jest. Wprowadzanie jogi na lekcje WF co niekiedy miało miejsce jest nieodpowiedzialnym idiotyzmem.

  66. izrail

    Kultura zachodnia wszystko spłyca. Wszystko traci swoja otoczkę, głębszy sens. Mówisz, że joga na WF- ie jest idiotyzmem. Tylko też pojęcie jogi u człowieka wschodniego znaczy całkiem co innego. Króluje kult ciała sam w sobie no i kariera. Dbanie o zdrowie diete itp. zaczyna powoli być modne. Gdzie słowo MODNE tez jest tu ważne ; /. Ale dbanie o ducha, wnętrze jest co najmniej nie ma miejscu: )

    Myślisz, że osoba z niestabilną psychika, zaburzeniami jest w stanie się wyciszyć, cokolwiek osiągnąć w tej tematyce?
    Sam interesuje się całą tematyka relaksacji, podświadomości itp. Faktycznie to co można osiągnąć mogło by być i niebezpieczne dla osoby nie przygotowanej ale z 2 str wydaje mi się, że nie da się takich stanów osiągnąć bez przygotowania: )
    Troszkę z innej beczki. Nasza kultura, ludzie kompletnie nie doceniają takich rzeczy. Kto ostatnio przysiadł i pomyślał o swoim życiu? Kto popracował troszkę z oddechem itp. Nieliczni. A mimo, że jest to prawie nic, może nam dać bardzo dużo: )

    Oj, troszke poważnie się zrobiło: P

    Pozdrawiam: )

    1. stefan

      Poważnie, ale też dość komplikowanie 🙂
      Kiedyś sporo siedziałem w tej tematyce. Sporo materiałów źródłowych, obserwacji i wreszcie pacy nad sobą. Zauważyłem wiele zjawisk, których większość nie widzi albo widzieć nie chce. Zetknąłem się z jednostkami, które na skutek bezkrytycznej fascynacji Wschodem zwichrowały sobie psychikę – skończyło się leczeniem.
      Z drugiej strony to nie tylko Wschód. Techniki wypracowane w Europie mogą działać tak samo – i od strony pozytywnej i od negatywnej. Na ten temat jeszcze mniej się mówi i pisze. Też znam kilka przypadków, które skończyły się leczeniem w zamkniętych zakładach.
      Są ludzie naprawdę na tyle słabi psychicznie, a niekiedy jest to też związane z pewną niezdolnością do autoanalizy i nabrania dystansu do siebie, czy nawet ze zbyt niskim poziomem inteligencji, że w moim odczuciu lepiej dla nich, by się nie brali za medytację, relaksację itp.
      Może kiedyś uważałem, że to dla każdego. Dziś po różnych doświadczeniach już nie. Ostatecznie dużo zleży od danej jednostki. Jedni mogą próbować samodzielnie, inni tylko w oparciu o mądre prowadzenie, a część nie powinna wcale. Kolejna sprawa to wielka społeczna niechęć do uczenia się, do czytania, szukania… Wielu uważa, że rodzi się ekspertami i kończy jak kończy 🙂

  67. izrail

    Widzisz, ja tego doświadczenia nie mam, jeszcze młody dupek jestem: P Wiec mogę Ci tylko przyznać racje. Może kiedyś sam będę mógł się tak wypowiadać: )
    Z własnego doświadczenia wiem, ze gdy się w to „bawiłem” że tak ujmę, przez życie naprawdę kroczyło się inaczej, pełniejszym samym w sobie.

    Z ta niechęcią do nauki czytania jest naprawdę duży problem. Znam bardzo dużo ludzi, którzy nigdy nie czytali ksiązki poza lektura szkolna. Którzy nie maja zainteresowań itp. marnotrawienie zycia.

    Temat rzeka, nie miejsce i czas na takie dyskusje chyba: P

    1. stefan

      Jak widać masz więcej rozsądku niż ja 20 lat temu 🙂 Bo mnie się wtedy wydawało, że już dużo wiem. Musiałem solidnie oberwać, widzieć właśnie takie przypadki, o których nie chcę szczegółowo pisać, bo to były sprawy dość osobiste dla tych ludzi, by się nauczyć trochę pokory. Dziś jestem dużo ostrożniejszy. Tym bardziej krytyczny wobec różnej maści internetowych porad na temat medytacji.
      Warto sobie poczytać, jeśli komuś starczy czasu i cierpliwości, np. książki pisane przez średniowiecznych mistyków. Rzecz jasna z poprawką na epokę i kontekst religijny. U Teresy z Avilla czy Jana od Krzyża są fragmenty, gdy pomimo swojej religijności i promowania kontemplacji, zabraniali niektórym osobom medytować właśnie ze względu na ich słabą konstytucję psychiczną.
      W dwudziestym wieku odkryto jakby na nowo medytację i świat zachodni się nią zachłysną bezkrytycznie. Częściowo skutek nadmiernej formalizacji tradycyjnej religii, a częściowo mody na Wschód.
      No i rzeczywiście temat musiałby popłynąć dość daleko od głównego nurtu strony 🙂

  68. izrail

    Masz na myśli jakieś konkretne pozycje jeśli chodzi o ten mistycyzm? Pomijając Terese i Jana: P Jeśli czas pozwoli to z chęcią bym poczytał. Pewnie dostępu do takich ksiąg za bardzo nie ma, osobiście nie przepadam za czytaniem z monitora.

    Dzięki za dialog: )
    Brakuje kategorii na takie tematy nie w temacie: P

  69. Marek

    Ja od siebie mogę dodać, że sama praca nad sobą bardzo uczy takiej pokory, o jakiej piszesz. Tak mi się wydaje, że to nawet nie tyle kwestia wieku, czy doświadczeń, ale po prostu dojrzałości.
    Ja o sobie nie mogę jeszcze powiedzieć, bym bardzo daleko zabrnął pod względem tej pracy, bo systematycznie robię to dopiero od paru tygodni. Niemniej widzę już pewne efekty, jeśli chodzi o zmianę podejścia do niektórych wydarzeń. Powoli staję się mniej nerwowy i bardziej kontroluję emocję. Nie to, że ich nie odczuwam. Przeciwnie. Jak jestem zły to jestem zły, ale nie krzyczę od razu na wszystkich dookoła.
    Wydaje mi się, że wiek ma też bardzo duże znaczenie. Ja mam 22 lata, więc łatwiej mi się uporać ze swoją psychiką niż komuś, kto jest dwa razy starszy. Najlepiej by chyba było, gdyby taką pracę rozpoczynali już ludzie całkiem młodzi. Brakuje niestety takich nauczycieli i autorytetów, którzy by ich poprowadzili. Ja miałem ogromne szczęście, że znalazłem Twoje blogi, ale coraz trudniej tak trafić.
    Pozdrawiam

  70. izrail

    Cześć Marek: ) Z tym wiekiem to teoretycznie chyba na odwrót powinno być. Osobie w średnim wieku 30-40 powinno być w jakimś sensie łatwiej.
    Naprawdę ciekawa sprawa, człowiek staje się zdystansowany, wyciszony. Co nie zawsze jest akceptowane. Ja zaobserwowałem też wyraźny przypływ energii.
    Troszkę z innej beczki, nie wiem jak Stefan odnosi się do osoby E. Fromma ale osobiście mogę polecić „O sztuce miłości”. Fakt, że czytałem to dość dawno i nie wiem jakie miał bym teraz odczucia. Na pewno zazębia się z całym tematem.

    1. stefan

      Żeby za daleko nie zabrnąć – w moim odczuciu nie każde dzieło mistyczne daje korzyść 🙂 Niektóre strasznie bałamucą, jak choćby Anny Katarzyny Emmerich. Z tego co warto pewnie Obłok niewiedzy, czy z nowszych na pewno konkretny jest Thomas Merton. Naukowe opisy związane tak z religią, jak i symboliką czy np. jogą są w pismach Eliade.
      Fromm jak najbardziej jest jednym z rozsądniejszych psychoanalityków 🙂
      Wydaje mi się, że niestety dojrzałość nie idzie w parze z wiekiem. Niektóre osoby jakoś szczególnie niepoukładane na starość stają się po prostu nieznośnie. Kolokwialnie – to co miało urok u młodej kobiety, u starej doprowadza otoczenie do szału 🙂
      Niekiedy faktycznie człowiek z wiekiem się uspokaja i wycisza, ale bywa tak, że tylko pogłębia się frustracja, że nic w życiu nie wyszło itp. Wielu ludzi zatrzymuje się w rozwoju psychicznych gdzieś na poziomie nastolatka i potem już tak i zostaje. Im bardziej niedojrzali tym często głośniej domagają się szacunku z powodu wieku.
      Dobry kierunek w pracy nad sobą polega na tym, że jak człowiek dostrzega, że sam nie jest doskonały to zaczyna też być bardziej wyrozumiały wobec wad innych.

  71. Marek

    Im ktoś starszy tym powinien być dojrzalszy, ale to powinno wynikać właśnie z lat pracy nad sobą. Jeżeli ktoś całe życie nic w tym kierunku nie robił, to w wieku 40 lat będzie miał sporo do przepracowania. Ktoś, kto zacznie w wieku 15 lat będzie miał tego zwyczajnie mniej. Co nie znaczy, że każdy 15latek będzie w stanie podjąć taką pracę. Inna sprawa, że zna wielu 30latków, którzy zachowują się nie lepiej niż rozbrykane nastolatki.

  72. izrail

    Zdaje sobie sprawę, dlatego zapytałem o jakieś konkretne propozycje. Teraz każdy pisze książki: P i ostatecznie jest tyle pozycji na temat wszystkiego, że sztuka jest coś rozsądnego z tego wybrać: ) Dlatego dzięki bardzo.

    Co do dojrzałości to też kompletnie się nie zgadzam, że wiek jest jej wyznacznikiem. Bardziej miałem na myśli to, że tak osoba zazwyczaj już w jakimś sensie jest ustabilizowana, coś tam przeżyła. Natomiast takie 16 to burza hormonów, szarpany najróżniejszymi uczuciami itp.: P Takie tam dywagacje. Najbardziej mnie frustruje to, że dojrzałość utożsamia się z byciem poważnym, wryyy: P

  73. Marek

    To czasami śmiesznie wygląda, jak ktoś próbuje zgrywać takiego dojrzałego i na siłę stara się być poważny w sytuacjach, które zupełnie tego nie wymagają. Niektórzy to nazywają kijem w tyłku. 🙂

    1. stefan

      Zgadza się, jednym z wyznaczników dojrzałości jest też zdolność do śmiania z samego siebie.
      Poza tym w psychologii jest też coś takiego, jak odpowiednia dojrzałość dla danego wieku, czyli np. dziesięciolatek może być dojrzały wg kryteriów przyjętych dla 10-latka itd.

  74. Bidon

    Witam ponownie.
    Bylem u lekarza w zwiazku z tym bolem plecow (bol sie troche poszerzyl gdyz zaczalem go czuc w posladku i udzie (w mniejszym stopniu niz na plecach)). Lekarz przypisal mi dicloratio uno (lek przeciwzapalny z wlasciwosciami przeciwbolowymi) oraz mydocalm forte (lek ograniczajacy napiecie miesniowe).

    Ogolnie to odnioslem wrazenie, ze lekarz troche na odczepnego przypisal mi te leki, gdybym nie zaczal tematu o dyskopati to chyba nic bym sie nie dowiedzial. Pozniej po rozmowie kazal mi sie polozyc na lozku po czym podniosl mi raz jedna noge (wyprostowana), a potem druga jednoczesnie pytajac mnie czy nie czuje bolu (czulem cos jakby mrowienie, ale to chyba bylo spowodowane tym, ze mam bardzo slabo rozciagniete miesnie i sciegna). Po tym badaniu stwierdzil ze to moga byc korzonki.

  75. izrail

    I na lekach tylko się skończyło? Żadnego skierowania? Jak jesteś nie rozciągnięty to cie ciągnie, a nie mrowi. Juz pominę fakt, że lekarz używa sformułowania korzonki…: P

  76. Bidon

    Rodzinny. Powiedzial, ze jak bol nie zniknie po 7-10 dniach to kazal przyjsc po skierowanie do jakiegos rehabilitanta, jednak moim zdaniem najpierw powinien dac skierowanie na przeswietlenie, szkoda ze sie od razu nie upomnialem :/

    1. stefan

      Lekarz poszedł po najniższej linii oporu. Zgadzam się z wypowiedziami powyżej. Problem z kręgosłupem. Rehabilitacja tak, ale po dokładnym badaniu a nie na oko. Niech Ci da skierowanie do ortopedy, bo tam też trzeba mieć skierowanie i poszukaj jakiegoś sensownego.
      Póki nie ma dokładnych badań nie ma co kombinować, bo można tylko większą krzywdę sobie zrobić.

  77. Vlad

    Bidon – mrowienie może wskazywać na ucisk na krążek. Lekarz sprawdzał Ci tez czucie w stopach? Jak nie to idź do ortopedy. RTG powinno być zdecydowanie – ja przy mniejszych objawach dostałem skierowanie na RTG. Z drugiej strony lekarze nie kierują na rtg „od reki” bo to nie jest zdrowe badanie a do tego nie daje dobrych efektów przy diagnozowaniu dyskopatii

    To że „samo przejdzie” nie znaczy że nie wróci. Mi przeszło ale wiem że coś jest nie tak (mimo zapewnień ortopedy). Trzeba ostrożnie wzmacniać rdzeń.

  78. izrail

    Musisz zażądać skierowanie na RTG i do ortopedy. Potem pewnie będzie trzeba hajs na TK wyłożyć, bo z nfz czeka się koło 4-5miechów… Wiadomo że takie badania nie są za zdrowe i nie można nimi szafować na prawo i lewo ale jak mamy objawy neurologiczne to się nie ma co zastanawiać… Na pewno musisz teraz uważać na plecy. Oby to nie było nic poważnego i szybko przeszło: )

    ps.
    Rób sobie przeprosty jak opisałem w „rehabilitacji” w leczeniu na ziemi. 5-10 razy dziennie po 10 powtórzeń: )

  79. izrail

    Nie nie, gafa z mojej strony bo jednak tego nie opisałem. Ma to wyglądać tak:

    Ćwiczenie 3 – ekstensja w leżeniu. Chory pozostaje w pozycji leżenia twarzą w dół. Umieszcza dłonie pod barkami by następnie wyprostować łokcie i unosić tułów do momentu wystąpienia bólu (jest to zupełny relaks miednicy, lędźwi i nóg, pod warunkiem, że pacjent jest w stanie rozluźnić te partie). Czas takiej „figury” to 1 – 3 sekundy i powrót do pozycji wyjściowej. I znowu powtarzamy, starając się odchylić tułów jeszcze. Powrót. I znowu aż do momentu całkowitego wyprostowania stawów łokciowych. Uwaga 1 – trzymamy się zasady utrzymania „wygiętych” pleców przez 1 – 3 sekundy, lub też skrócenia w przypadku bólu. Centralizacja – jest bardzo korzystna i musi wystąpić,

    Ważne by głowa była ustawiona prosto, a z tym wyprostem łokci to już zobaczysz jak będzie szło. Do tego ktoś może przytrzymać Ci biodra albo przycisnąć kość krzyzowa, żeby nie odrywać właśnie bioder od ziemi. Prosze; )

  80. Bidon

    Troche obawiam sie robic te przeprosty z racji wystepujacego bolu.

    Co do badania rtg to troche poczytalem na ten temat i na takim zdjeciu widac tylko i wylacznie kosci wiec jaki sens mialoby to badanie w moim przypadku?

  81. Reda77

    Może rób na razie przeprosty z ograniczonym ROM, jak dalej boli to ogarnij jeszcze kilka ortopedów i pomyśl gdzie moga miec rację, a gdzie nie. Jeden, jesli ból nie ustepuje, nie wystarczy.