Tłuszcz na brzuchu. Kortyzol i inne czynniki cz. 2

Trochę o podziałach na typy

Padło już pytanie w jednym komentarzu, dlaczego jednym przychodzi łatwo przybieranie na wadze, a innym nie. Dlaczego jedni nie mają problemu ze zbijaniem fatu, a innych sprawia to sporo trudności. No właśnie. Dlaczego? Wielu osobom wystarczy zmiana na low carb, by BF zmniejszał się niemal w oczach. Jednak nie wszystkim i nie zawsze. Byłoby znacznym uproszczeniem twierdzić, że nic już więcej nie trzeba robić.
Te różnice od zawsze zastanawiały. Tak naukowców, jak trenerów czy samych ćwiczących. Ostatnio również całe rzesze amatorów odchudzania. Nieudolną próbą ogarnięcia problemu był tak modny w kręgach kulturystycznych podział na hardgainerów i resztę bandy. Nieudolny, bo budowanie teorii w oparciu o trzy typy jest nie tylko uproszczeniem zaczerpniętym z przedpotopowej psychologii (pierwsza polowa ubiegłego stulecia), ale wprost zabiegiem marketingowym. Przecież w tym nigdy nie chodziło o nic innego, jak zwiększenie sprzedaży gainerów. Jakoś dziwnym trafem 80% ludzi dowiadywało się, że jest hardgainerami (sic!).
Natykałem się też na inne podobne podziały. Dieta w oparciu o grupy krwi, czy jakieś cuda w stylu Wojownik, Łowca, Pasterz i coś tam jeszcze. Wspominałem już kiedyś, że gdybym miał wspierać się na tego typu teoriach, to już wybrałbym rozbudowaną charakterologię LaSenne’a. Przyporządkowuje ona pewne cechy morfologiczne typom temperamentów. Typów podstawowych mamy 8, a potem dochodzi 16 typów mieszanych, bowiem podstawowe też nigdy nie występują w natrze w postaci czystej.
Przełożenie tej teorii na realia sportowe mogłoby dać ciekawe wyniki, ale obawiam się, że jest to tak ogromna praca, że nigdy nie zostanie wykonana. Lepiej więc dać tego rodzaju podziałom spokój, chyba, że ktoś chce poznać swój temperament i indywidualnie dopasować do niego metodę treningową. Jest to poniekąd możliwe.

Uproszczony przegląd różnic

Więc co nas właściwie różni od siebie? Procesy biochemiczne przebiegają tak samo. Potrzebujemy tych samych składników pożywienia itd. Jednak na efekt końcowy składa się mnóstwo czynników. Przytoczę tylko część: wydajność układu nerwowego, aktywność hormonalna, aktywność enzymatyczna, przewaga określonych włókien mięśniowych, wady postawy i wreszcie przeróżne choroby, które mogą nas nękać. To tylko bardzo uproszczony obrazek, ale i tak pokazuje jak bardzo skomplikowana jest sytuacja.
Część tych cech mamy już na starcie, czyli są wrodzone. Niektóre są wynikiem prowadzenia określonego trybu życia. Jeśli coś robimy przez dziesięć lat, to skutki tego mogą być trudne do odwrócenia. Zwłaszcza, gdy dzieje się to w okresie rozwojowym. Zaś pakiet, z którym się rodzimy jest nie tylko wynikiem puli genów. Znaczenie ma także to jak żywiła się matka podczas ciąży, czy podlegała silnym stresom itd. O chorobach dziedzicznych nie ma nawet co wspominać.

Dochodzimy do kortyzolu

Podam tu jeszcze przykład banalny i odwołam się do potencji. Jak wiadomo jeden może dziennie, inny raz na tydzień, a niektórzy i pięć razy na dzień. Rozbieżność wielka i bynajmniej nie uzależniona tylko od wieku, ale dla medycyny wszystkie te „możności” mieszczą się w normie. Skoro taka różnica zachodzi w wymiarze seksualnym, który też nie tylko jest zależy od testosteronu, ale od szeregu czynników, to podobnie będzie w innych sprawach. By trochę rozgrzać atmosferę dodam, że w niektórych wypadkach także kortyzol stymuluje potencję. O tym jednak nie przeczytacie w necie, ani w kolorowych gazetach.

No właśnie kortyzol. Tak naprawdę posługujemy się tutaj kolejnym uproszczeniem. Bardziej precyzyjnie należałoby mówić o aktywności nadnerczy. Większej czy mniejszej. Nadnercza wydzielają trzy grupy hormonów: glikokortykoidy, mineralokortykoidy i androgeny. Kortyzol jest tylko jednym z hormonów pierwszej grupy. Ważnym hormonem wydzielanym przez rdzeń nadnerczy jest także adrenalina i noradrenalina.

Z kortyzolu zrobiono w kulturystyce czarny charakter i demona numer jeden. Ciągle pisze się o potrzebie jego blokowania tak, że wielu ludziom wydaje się, że najlepiej byłoby całkowicie zahamować wydzielanie tego hormonu. Tymczasem wcale tak nie jest. Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. Bez kortyzolu nie pociągnęlibyśmy zbyt długo…

11 odpowiedzi do artykułu “Tłuszcz na brzuchu. Kortyzol i inne czynniki cz. 2

  1. SirValeq

    Ten kortyzol i potencja to pewnie to, co dzieje się na wojnach. Myślę, że film „Casualties of War” dobrze to obrazuje. Żołnierze, o ile można ich tak nazwać, wcale przecież nie mają dobrych warunków do produkcji testosteronu, ale bardzo silny stres wywołuje u nich chorobliwą i wypaczoną chęć uprawiania seksu. Tylko jeden z nich, który lepiej radzi sobie ze stresem, nie podziela ich niezdrowych zainteresowań i to może wcale nie dlatego, że jest lepiej wychowany itp., tylko dlatego, że jego ciało lepiej utrzymuje hormony w równowadze (tak, wiem, że reżyser nie to chciał pokazać, ale w rzeczywistości tak może się dziać).

    1. stefan

      Filmu chyba nie widziałem, ale mniej więcej o to chodzi. Zresztą zjawisko znane, że w czasie wojny dochodzi do większej ilości poczęć niż w czasie pokoju. Natura niejako stara się wyrównać straty 🙂
      Sprawa o tyle złożona, że długotrwały stres zmniejsza niby potencję, ale nagły wyrzut kortyzolu ją wzmaga.
      Sam doświadczyłem na sobie, gdy parę lat temu pchano we mnie kortykosteroidy. Skutki zdrowotne takiego leczenia niestety opłakane, ale to już inna sprawa. W każdym razie pierwszy tydzień brania leków libido poszło w górę jak nigdy w życiu. Dopiero potem nagle spadło poniżej normy.

  2. Wojtek

    Witam,
    proszę o założenie dziennika, jeśli istnieje taka możliwość.
    Wysłałem wiadomość z formularza i nie dostałem odpowiedzi, więc
    zostawiam komentarz pod artykułem wg zaleceń.

  3. Workhouse

    Witam
    No i doczekałem się kolejnej części. Ciekaw byłem jak podejdziesz do tego nieszczęsnego kortyzolu i generalnie to właściwie tak by należało do niego podchodzić jak to przedstawiasz a mianowicie jest on niezbędny dla funkcjonowania naszego organizmy i raczej cały ambaras w tym aby mógł on funkcjonować w harmonijnym układzie hormonalnym. Problemy zaczynają się wówczas jak pod wpływem rożnych czynników środowiskowych, żywieniowych, emocjonalnych itp dochodzi do zaburzeń w konsekwencji czego układ hormonalny się rozstraja a kortyzol zaczyna odgrywać rolę tego czarnego charakteru ale mało kto zdaje sobie z tego sprawę że podobnym czarnym charakterem może być każdy inny hormon bo wówczas nie ma tylko jednego winnego tylko jest ich cała banda. Jasnym też pozostaje fakt że przy rozregulowanych hormonach szybko zauważymy jaką plagą dolegliwości zostaniemy dotknięcia nadmiar tłuszczu wcale nie będzie największym problemem?. Rzeczywiście sprawa jest skomplikowana jednak możemy podejmować pewne działania które mogą być pomocne w utrzymaniu prawidłowej gospodarki hormonalnej.Zresztą z pewnością poruszysz te aspekty w dalszych artach.
    Pozdrawiam

  4. Maciek

    Witam! Dawno mnie tu nie było… Stefan, znalazłbyś, bądź moze juz masz jakis odwoływacz do tej „charakterologii LaSenne’a” ?

    Nie slyszalem nigdy o tym a chetnie uslyszalbym wiecej

    1. stefan

      Poszukaj książki „Z tajników naszego ja” ks. prof. Janusza Tarnowskiego. Wprawdzie jest tam sporo odwołań religijnych, ale jest to chyba najkonkretniejsze opracowanie tematu po polsku. Może nawet jedyne. Dokładne opisy typów, testy itd.

  5. Piter

    stefan, może powiesz coś więcej o wpływie kortykosteroidów na zdrowie? Obecnie większość alergologów uważa, że są niezbędne przy leczeniu astmy oskrzelowej na którą choruje od dziecka, w/w leki w postaci wzienej biore już kilkanaście lat.

  6. Shihan

    Stefan, mam problem: jakiś czas temu poszedłem pograć na orlika w nogę i przy oddawaniu strzału coś mi „pierdykło”, że boli mnie czworogłowy. Jak przyspieszyć ten okres, w którym mięsień dojdzie do siebie? Możestosować jakieś maści ? No i czy mozna robic przysiady , czy lepiej sobie odpuscic?

    1. stefan

      Shilhan – Jeśli to faktycznie czworogłowy to wstrzymałbym się z przysiadami czas jakiś. To samo z MC.
      Najpierw daj mięśniowi odpocząć, smaruj, rób prysznice naprzemienne, jakieś masaże. Po pewnym czasie jak będzie lepiej rozruszaj najpierw lekki truchtem, a dopiero potem coś bardziej wymagającego. Chyba, że nie będzie lepiej to do lekarza.
      Piter – problem kortykostreoridów nie jest jednoznaczny. Tak samo, jak np. hormonów anabolicznych. Nie zawsze są złe. W wielu chorobach mogą pomóc, choć czasem ich stosowanie nie jest wskazane. Nie jestem lekarzem, więc moja opinia to tylko prywatne zdanie oparte na obserwacjach i krytycznym myśleniu.
      Sam powinieneś po sobie widzieć, czy lek Ci pomaga. Jeśli tak to jego stosowanie jest uzasadnione. Z tego co wiem, w przypadku astmy zwykle pomaga. Czy to najlepsza forma leczenia tego nie wiem. Trudno też do końca oszacować koszta zdrowotne.
      Natomiast problem jest taki, że lekarze już obecnie zaczynają takie leki przepisywać na więcej chorób dróg układu oddechowego, a to już moim zdaniem nie ma sensu. Tak samo, jak nie ma sensu kuracja kortykosteroidami w tabletkach w przypadku chorób nerwowo-mięśniowych. To już moje zdanie, ale mam wrażenie, że taka kuracja tylko pogarsza stan chorego.
      Inny też będzie skutek wziewki, a inny tabletek czy zastrzyków. Nie sądzę, żeby leki wziewne na astmę były aż tak szkodliwe, jak te w tabletkach. Tyle mogę stwierdzić na dzień dzisiejszy. Pozdrawiam.

  7. krzychu

    maści napewno stosować, sam pare dni temu mialem problem z lokciem, do tego mam taki pas specjalny robilem oklady zimne,gorace na zmiane.. pare dni i przeszlo :).