Psychologia sportu w kulturystyce cz. 1

Psychologia dopingująca do wyczynu

Skoro jak dotąd od strony naukowej metodologia treningu czy odżywiania, ujmując rzecz kolokwialnie, leży i kwiczy, trudno oczekiwać czegoś więcej od tzw. psychologii sportu. Mimo tego sprawa wydaje się trochę dziwna. Profesjonalne zespoły zatrudniają psychologów, którzy mają pomóc w osiąganiu lepszych wyników sportowcom. Na Zachodzie kilku specjalistów pracuje na ostateczny sukces jednego zawodnika. U nas jest odwrotnie.
Jednak trudno znaleźć cokolwiek co mogłoby nam realnie pomóc na siłowni. Być może nikt z psychologów sportu nie pisze żadnych artykułów, a może problemem jest właśnie owo nastawienie na wyczyn. To ono może sprawiać, że skacząca wokół zawodnika grupa specjalistów motywuje go do większego wysiłku, ale i przy okazji do tego, by nie zwracał uwagi na swoje zdrowie. Każdy sport wyczynowy stawia na sukces. Nikogo nie interesuje, że za 5-10 lat dzisiejszy medalista będzie inwalidą sprzedającym odżywki w podrzędnym sklepiku. Motywuje się zawodnika, by szybciej kończył rehabilitacje po kontuzji i wracał do treningów. Wiadomo, krótsza rehabilitacja i mikrourazy się nawarstwiają. To zaś prowadzi do coraz poważniejszych kontuzji. Jeśli taką pomoc mieliby nam oferować psychologowie sportowi, to my kulturyści naturalni grzecznie im podziękujemy.

Cele nadrzędne i podrzędne

Chcę to mocno podkreślić. Kulturystyka naturalna nie jest sportem wyczynowym. Kto tego nie rozumie powinien zmienić dyscyplinę sportu. Niech tylko nie mówi, że jest kulturystą naturalnym. Zycie ukształtowało we mnie inne spojrzenie niż to, jakie widuje się na większości siłowni. Nie ma nic złego w dążeniu do tego, by mieć więcej masy mięśniowej lub aby więcej podnosić. Zło zaczyna się wtedy, gdy robimy to kosztem zdrowia.
Na pierwszym miejscu stoi nasze zdrowie. Taki jest cel nadrzędny. Oznacza to rehabilitację i usuwanie wad postawy. Dopracowanie własnej zdrowej diety, poprawę wydolności, funkcji motorycznych i libido. Tak, tak wyznacznikiem dobrych treningów i dobrej diety jest poprawa potencji. Jeśli dzieje się odwrotnie, czyli potencja spada, coś robisz źle – bardzo źle. To najlepszy wskaźnik!
Dopiero za tym wszystkim idzie masa mięśniowa i siła. To znaczy powinna iść równo z tamtymi, ale nie ich kosztem! Co mi z tego, że będę miał na sterydach wielką klatę i wszystkie kobiety będą się za mną oglądały, gdy za 5 lat będę impotentem? Czy fakt, że dźwignę 10 kg więcej jest warty uszkodzenia sobie kręgosłupa?
Miało być o psychologii. Jednak warto sobie poukładać cele treningowe. Już sam ten fakt będzie warunkował nasze podejście do treningów i do diety. Będziemy też bardziej krytyczni wobec metod oferujących 3 cm w łapie w ciągu miesiąca.

Praca mózgu, koncentracja, muzyka i inne pułapki psychiczne

Zwykle pisze się tylko i wyłącznie o motywacji. Jak poprawić swoją motywację do treningów? To dość błędne podejście. Kolejny dziwaczny mit. Ludzie szukają jakiegoś powera niczym ćpun kolejnej działki. Reakcja psychika-ciało nie jest taka prosta.
Spróbujmy to przeanalizować trochę poważniej niż robią to typowi autorzy i dres-spece. Każde ćwiczenie jest zdaniem złożonym. Podchodząc do serii nie tylko angażujesz mnóstwo mięśni i jednostek motorycznych. Angażujesz też olbrzymią ilość połączeń nerwowych pomiędzy mózgiem, a mięśniami. Nawet, gdy machasz bezmyślnie sztangą Twój umysł musi dokonać wielu podświadomych wyliczeń toru ruchu oraz szacowania własnych sił.
Gdy zaś chcesz wykonać tę samą serię w pełni poprawnie technicznie, praca układu nerwowego wzrasta. Więcej pacy umysłowej musisz wykonać świadomie. Dajmy już spokój stereotypom o bezmyślnych mięśniakach. Zbudowany został przez koksiarzy. Praca na siłowni wymaga zarówno zaangażowania mięśni, jak i intelektu. I przy układaniu planu i przy jego realizacji. Zwiększasz ciężar co serię, w Twoim mózgu dokonuje się szybkie przeliczanie, gdy tylko zaczniesz serię i okaże się, że ciężar jest większy. Wylicza się wtedy bardziej optymalny tor ruchu i rozłożenie sił. Kolejno odpalane są poszczególne jednostki motoryczne. Rusza wielka magistrala sygnałowa.
Na razie poprzestańmy na tym. Co nam to konkretnie daje? Jeśli sięgniemy do badań psychologów nad wydajnością pracy, dowiemy się, że lekkie pobudzenie emocjonalne sprzyja wydajności, duże pobudzenie zaburza koncentracje i zmniejsza wydajność. Jeśli więc przychodzisz na siłownię nabuzowany psychicznie nie zrobisz dobrego treningu.
Tymczasem wszyscy sugerują, że tak właśnie najlepiej ćwiczyć. Głośna muzyka. Gironda twierdził już dawno, że przeszkadza. Ja dziś po wielu eksperymentach mogę stwierdzić to samo. Muzyka na siłowni to pomyłka. To wyraz niedojrzałości i snobizmu. Jasne, rozbudza. Tyle, że rozbudza za bardzo. Powoduje dekoncentrację. Bez koncentracji nie ma dobrego treningu. Machać sztangą każdy potrafi, ćwiczyć niewielu.
Wiele razy przekonałem się, jak mylące mogą być takie odczucia. Nieraz wchodziłem na siłownię z poczuciem, że dziś wszystko pójdzie bardzo dobrze. Pełnia sił, pobudzenie psychiczne i… Ledwo robiłem to co zrobić miałem. Innym razem przychodzę przytłoczony i zastanawiam się, czy gryf ruszę z miejsca. Dziwna sprawa. Po pierwszych lekkich seriach niesamowicie wzrastała aktywacja nerwów i mięśni, a potem już szło bardzo dobrze. To trening poprawiał odczucia psychiczne, a nie odwrotnie. Nie dajcie się zwieść. Nie tylko kolorowym gazetkom, ale i własnej psychice.