Przysiady bez stojaków

Formularz kontaktowy

Niestety nasz formularz kontaktowy nie działa idealnie, co oznacza, że dość często wiadomości z niego giną. Niemniej niektóre dochodzą i za chwilę pragnę się odnieść do jednej z nich. Robię to w formie artykułu, bo podane informacje mogą się przydać wielu osobom. Dlatego też nie prowadzę prywatnej korespondencji w sprawach treningu i diety. I tak zaczynam już cierpieć na brak czasu. Tyle tytułem wstępu. Przejdziemy do rzeczy.

Pytanie

Oto pytanie, jakie do mnie dotarło:
Witam.
Trafiłem niedawno na Twoją stronę i niezwykle podoba mi się filozofia treningu, która prezentujesz. Nie będę się tu wdawał w szczegółową historię mojej 4-miesięcznej przygody z siłownią, bo na razie chciałbym zapytać tylko o jedno.
Otóż na siłowni, do której uczęszczam, nie ma wolnostojących wysokich stojaków ani racka… Niestety, taka przykra rzeczywistość. Do tej pory (od ok. 1,5 miesiąca) robiłem przysiad korzystając z suwnicy (maszyny?) smitha – tzn. sztanga chodzi po dwóch pionowych prowadnicach. Czy w takim układzie lepszym rozwiązaniem byłby inny rodzaj przysiadu, aby ciężar był rzeczywiście wolny? Może sztanga nad głową, albo z przodu, o ile uda mi się zarzucić odpowiedni ciężar? (na razie nie jest on i tak pewnie zbyt duży)
Pozdrawiam,
PW

Jak sobie poradzić?

Na pewno robienie przysiadów bez stojaków jest problematyczne. Nie warto też bez naprawdę ważnych powodów zdrowotnych, rezygnować z tego ćwiczenia. Wręcz przeciwnie, jeśli masz mało czasu, rób tylko przysiady. O ich zaletach nie będę się w tym miejscu rozpisywał. Było to już poruszane wielokrotnie.
Zdecydowanie odradzam przysiady na maszynie Smitha. Jest to najgorszy z możliwych wyborów. Wymusza na kręgosłupie bardzo nienaturalną pracę. Na skutki nie będzie trzeba długo czekać. Z pewnym przymrużeniem oka powiem, że już lepiej ćwiczyć nogi na suwnicy, wypychając ciężar siedząc. Jednak nie traktujcie tej porady zbyt poważnie. Możemy poradzić sobie inaczej.
Po pierwsze. Większość przysiadów, jakie za chwilę opiszę będzie limitowana siłą naszych rąk, więc w tej sytuacji jesteśmy skazani raczej na dłuższe serie. To wcale nie jest takie złe rozwiązanie. Nogi powinny być silne, ale też wytrzymałe.
Z tej racji najprostszym rozwiązaniem są przysiady z sztangielkami trzymanymi w dłoniach. Nawet przy niewielkich ciężarach serie po 20-30 powtórzeń mogą dać w kość.
Możemy też trzymać sztangę z tyłu w opuszczonych rękach (za pośladkami), byle tak dobrać wielkość talerzy, aby startować z pozycji niższej niż równoległość ud do podłoża.
Kolejna możliwość to przysiad bułgarski, ciężkie i solidne ćwiczenie.
Dalej idą przysiady Zerchera. Opis łatwo znaleźć w internecie.
Można też robić przysiady trzymając jeden koniec gryfu przed sobą, gdy drugi jest oparty o róg pomieszczenia. Tzw. Lumberjack squat. Można go zobaczyć Tutaj w piątym punkcie.
Na koniec wspomniane w pytaniu przysiady ze sztangą nad głową. Mordercze ćwiczenie dla całego ciała. Trudniejsze niż klasyczny przysiad. Trzeba jednak pamiętać, że podchodzić do niego mogą osoby z absolutnie zdrowym kręgosłupem i mocnym rdzeniem. Jeśli wcześniej bawiłeś się spięciami brzucha, nie ryzykuj. To nie jest ćwiczenie dla Ciebie. Przed przystąpieniem do niego odwiedź przynajmniej trzech ortopedów. To nie jest żart!
Oto najprostsze propozycje rozwiązania problemu. Tym co nas zwykle ogranicza nie jest brak sprzętu, lecz kreatywności!

10 odpowiedzi do artykułu “Przysiady bez stojaków

  1. zielony

    Mozesz dogadac sie z wlascicielem, ze kupisz stojaki, a w tej cenie dostaniesz tam wejsciowki darmowe na zwrocenie kosztow.

  2. SirValeq

    Ja się właśnie nie mogłem tak dogadać z właścicielem (powiedział, że z takich stojaków nikt nie skorzysta i niepotrzebnie zajmą mu miejsce), więc zmieniłem siłownię…

    1. stefan

      Panowie, najlepszy numer będzie taki, jak się dogadacie z właścicielem, kupicie stojaki, a potem sami nie będziecie mogli sie do nich dopchać 🙂
      Ćwicząc w domu oszczędzasz na więcej mięcha w diecie 🙂

  3. Reda

    A ja mam swoje stojaki 😀 I swoją sztangę i sztangielki i drążek. Nie obowiązują mnie święta, problemy z wodą i brakiem prądu. No i suma, którą zaoszczędziłem ćwicząc w domu jest już przynajmniej czterocyfrowa. Może tylko jakieś podkładki gumowe 0pod sztange dokupię, bo nie chcę straszyć sąsiadku z dołu przy MC 😀

  4. Tomek221

    +czas który poświęcasz na dojście i powrót z siłowni zwykle wystarczyłby na zrobienie całego treningu w domu.

  5. piter

    Brak tak podstawowego sprzętu to nie tylko bolączka małych osiedlowych siłowni, lecz wielkich sieciówek. Przykładem niech będzie Tiger Gym w trójmieście, który nie ma ani klatki ani stojaków. Jest jedynie suwnica i ludzie biedni robią te przysiady na suwnicy.

  6. Reda

    I wtedy, gdy już dopadnie ich kontuzja, jeśli będą na tyle mądrzy, aby chcieć sobie pomóc, zaczną szukać i może trafią tutaj. Taka była i moja droga. Nie żałuję. Vivat google! 😀