Rzecz o dipsach cz. 3

Od problemu do problemu

Z dipsami możemy mieć dwojakiego rodzaju problemy. Pierwsze będą dotyczyły sytuacji, gdy stosunek siły do wagi ciała wypada niekorzystnie lub gdy po prostu nie mamy gdzie robić dispów. Paradoksalnie drugi problem może się pojawić wówczas, gdy ćwiczenie to wychodzi nam aż za dobrze i dochodzimy w nim do imponujących wyników. Spróbujmy przyjrzeć się temu bliżej.

Gdy sił bak, aby przeżyć w puszczy…

Teoretycznie każdy z nas powinien podnieść samego siebie w górę. Ruch tak naturalny i prosty, że pozornie nie ma nad czym się rozwodzić. W zasadzie dla naszych przodków mogła to być funkcja podstawowa związana z przeżyciem. Gonieni przez rozjuszonego zwierza (nie z tych, które bez problemy włażą na drzewa), łapali się gałęzi podciągali do góry, a później przechodziło to w coś w rodzaju dipsa, by znaleźć się jeszcze wyżej. Wtedy można było usiąść na gałęzi i poczekać aż zwierz się zniechęci. Jeśli nawet z polowania nie wracało się z mięsem, to przynajmniej warto było w ogóle wrócić.
Jednak nie ma się co łudzić. Od tamtych czasów wiele się zmieniło. Polowanie w supermarkecie nie wymaga już takiej sprawności. Ruchu mamy coraz mniej, więc i mięśnie słabsze. Rzecz w tym wypadku dotyczy niektórych kobiet, osób z pewnym obciążeniami zdrowotnymi, jak również osób starszych, które w późnym wieku zdecydowały się na rozpoczęcie treningów. Do tej listy musimy dopisać wszystkich z większą nadwagą. Wiadomo, że na skutek oficjalnych zaleceń dietetycznych i jakości współczesnej żywności, takich ludzi ciągle przybywa.
Pytanie, na które trzeba sobie odpowiedzieć na wstępie dotyczy tego jaki realnie jest stosunek posiadanej siły do masy ciała. Każdy kto czytał moje artykuły wie, że zalecam w pierwszych miesiącach opieranie się tylko i wyłącznie na tych ćwiczeniach podstawowych, do których dipsy niewątpliwie należą. Teraz to zalecenie muszę nieco sprecyzować.
Jeśli człowiek nie ma szans zrobienia ani jednej pompki na poręczach, to powinien z dwa do trzech tygodni skupić się na wyciskaniu na poziomej ławie. Nim zarzucicie mi, iż zaprzeczam sam sobie, pozwólcie, że wyjaśnię.
Chodzi tu o wyciskanie do brzucha z takim układem ramion, by w stosunku do tułowia szły pod kątem 45 stopni. Po pierwsze ma to na celu wzmocnienie wyjątkowo słabych łańcuchów kinematycznych, a po drugie ustalenie realnej siły danej osoby. Co wcale nie oznacza, że wyciskanie będzie tak samo dobre i skuteczne, jak nasza pompka na poręczach.
Dzięki temu zabiegowi uzyskujemy pewną wiedzę podstawową o możliwościach człowieka. Przelicznik nie będzie doskonały, bo sporo zależy od proporcji, ale jako podstawa do wyliczeń nam wystarczy. Powiedzmy, że pracujemy z panią Kasią, która niezrażona stereotypami zapragnęła uczciwie ćwiczyć na siłowni. Może niegrzecznie jest pytać o wagę (tak jak i o wiek) kobietę, ale cóż. Tym razem trzeba. Nasza pani Kasia waży 60kg (dla równego rachunku).
Po trzech tygodniach wyciska 20kg! To zaledwie jedna trzecia wagi jej ciała. Co oznacza, że w dipsach, gdzie przełożenie jest korzystniejsze, może mogłaby podnieść jakieś 25-30kg. W tej sytuacji wysyłanie ją na poręcze jest niepoważne. Cóż można zrobić? Ano musi jeszcze kilka miesięcy wyciskać nim będzie mogła spróbować swoich sił w pompkach na poręczach. Obecnie jedyne co mogłaby zyskać na poręczach to kontuzja!
Może być inaczej. Pani Kasia wyciska w podany sposób 40kg. Wiec dwa razy więcej niż w poprzednim przykładzie. To oznacza, że znajduje się niemal na granicy możliwości wykonania przynajmniej niepełnego dipsa. Możemy szacować, że byłaby zdolna podnieść się ważąc 50kg. Kłopot w tym, że waży 60kg. Jednak kłopot nie aż tak wielki.
W tej sytuacji najprostsza strategia to kilka tygodni ruchów negatywnych. To powinno szybko doprowadzić do wzrostu siły. W tym wypadku nie ma sensu marnować czasu na wyciskanie na lawie. Po pewnym czasie można zastosować niepełne dipsy i stopniowo zwiększać zakres powtórzeń. Nawet nie wiadomo kiedy nasza pani Kasia zacznie trenować z dowieszonym ciężarem.
Podałem tu dwa dość proste przykłady. Narzuca się pytanie, jaki procent wyciskanego ciężaru pozwala przejść na poręcze. Procenty ładnie wyglądają w takich artykułach, bo nadają publikacji znamiona naukowej i poważnej. Jednak w życiu i na siłowni aż tak dobrze się nie sprawdzają. Różnice mogą wynikać z wielu czynników. Ogólnie możemy przyjąć, że wyciskanie 80-90% wagi ciała oznacza, że czas próbować swoich sił na poręczach. Dla bardzo zdeterminowanych nawet 70%, ale wtedy trzeba zachować dużą ostrożność.
Być może zwykłe pompki byłyby lepsze niż wyciskanie, ale wiem z doświadczenia, że nie sprawdzają się u mniej wytrenowanych kobiet. Nie dają nam również jasnego obrazu sytuacji, a progresja na gryfie o 1-2kg pozwala zrobić szybsze postępy.
Pozostaje nam zająć się jeszcze drugą stronę medalu, czyli momentem, gdy dipsy stają się zbyt łatwe i dowieszanie ciężaru coraz bardziej kłopotliwe. O tym niebawem.

13 odpowiedzi do artykułu “Rzecz o dipsach cz. 3

  1. adam

    hej chcialem sie Ciebie o cos zapytac. Brat w tym roku bedzie miec 17 lat ma 183cm wzrostu a nasz ojciec 193cm ja mam 188 wiec jestem nizszy od niego cwicze tak jak juz pisalem od 15stego roku zycia i wydaje mi sie ze cwiczenia przyhamowały moj wzrost, bo przeciez dzieci z reguly powinni byc wyzszsi od rodzicow. On zaczal ćwiczyc mając 16 lat i w tym czasie nagle przestał rosnąć a chciałby jeszcze urosnąc. Teraz tak on posługuje się moim planem czyli ten który mi podałeś bez martwego i przysiadow. Ma zaprzestac cwiczen i czekac do lat 18stu? Czy może niektóre ćwiczenia dobrze wpłyną na jego wzrost? Jesli tak to jakie i jak je wykonywac z jakim obciazeniem? Jest juz dosc silny troche słabszy ode mnie, ale czy np nie zaszkodzi mu trening? Różnie wszedzie piszą, nie wiem co myśleć i sie zastanawiamy co ma teraz robić.

  2. rodzyn111

    Jesli kazde dziecko mialoby byc wyzsze od rodzica to po ziemii by stapaly Goliaty i inne potworki. Myslmy racjonalnie. Wzrost to korelacja roznych nachodzacych na siebie czynników. Jedne z nich to geny, ale nie w takim rozumowaniu, ze moj ojciec jest wysoki to ja bede wyzszy. Moj kumpel ma 2 metry wzrostu, a jego ojciec ok 170cm, i jaki z tego wniosek ?
    Sadze, ze w wieku 16 lat mozna wykonywac wszystkie zlote cwiczenia, tylko trzymac sie z dala od upadkow miesniowych.
    Pozdrawiam

    1. stefan

      Dokładnie tak. Poza tym dbać bardziej o poprawność techniczną niż o ciężar. W Szwecji wprowadzono trening siłowy dla dzieci w wieku lat 10 w ramach WFu. To jest stary mit, że trening hamuje wzrost. Nawymyślano już na ten temat tyle bzdur, że szkoda słów.

  3. adam

    jakby nie patrzec pokolenie teraz jest sporo wyzsze niz wczesniejsze wiec z czasem może byc i wiekszosc gigantow. Mit pewnie tak tylko dlaczego akurat gdy zaczął ćwiczyc to nagle przestał rosnąć to jest najbardziej ciekawe.

    1. stefan

      Zbieżność dwóch rzeczy w indywidualnym przypadku o niczym jeszcze nie świadczy. Nawet nie wiadomo, czy przestał rosnąć. Przede wszystkim rośnięcie przebiega skokowo – nie wiem, czy o tym wiesz. Zwykle też najpierw facet idzie w górę, a potem zaczyna się rozrastać wszerz. To jest najlepszy moment, by dobrze ukierunkowanym treningiem pomóc naturze. Porządny technicznie trening na umiarkowanych ciężarach i można w tym wieku zyskać tyle i tak szybko, że potem już nigdy nie będzie takie szansy. Większość traci ten czas albo na gry komputerowe albo na jakieś bzdury wg zasad Weidera – człowieka, który zrobił najwięcej, by zniszczyć kulturystykę.
      Nieprzypadkowo w tym wieku natura pcha młodych ludzi do wszelkiej aktywności. Tylko dziś się tę naturę gwałci zamiast jej słuchać.
      I jeszcze z innej beczki. Czy rzeczywiście ma sens starać się o większy wzrost niż 180cm? Po co? Masz rację. teraz ludzie są wyżsi, ale czy na pewno jest to dobry objaw? Pozdrawiam.

  4. Drizzt

    Dokładnie o tym samym pomyślałem, czy mając 183cm można się martwić tym, że się już nie urośnie? Moim zdaniem to już jest całkiem wystarczający wzrost. Także wizualnie. No chyba że ktoś lubi się schylać żeby pocałować dziewczynę: )

  5. adam

    tak mu tez powiedzialem ze perfekcyjna technika jak i nie za duze przeciazenia ciezarami w koncowej fazie rampy. On chce dobrze wygladac no i dziewczyny w tym wieku sie zaczynają 🙂 masz racje nie chcialbym miec 200cm uwazam ze do 190 to jest akurat. Dzewczyny tez są juz wyzsze mam koleaznke 178cm i mowie żeś musiala taka wysoka urosnąć 🙂

    1. stefan

      To jak się wygląda wizualnie, to też sprawa proporcji. Nawet dodam, ze mając te 175 cm łatwiej o dobry wygląd niż przy 190 cm. U faceta klucz to różnica między talią a barkami.

  6. adam

    Jest też kwestia tego iż patrzę na typów koło 180cm i jak są bardzo szerocy umieśnieni to wyglądają troche jak chodzące klocki a facet co ma 190 to wygląda bardziej proporcjonalnie. Oczywiscie mowie tylko wizualnie, a rzeczywiscie jesli dobrze sie z tym czuje to jego sprawa, bo co ma zrobić że wyzszy nie urósł, nic.

  7. adam

    im niższy tym łatwiej zrobić mieśnie. Np Robert Rurneika wygląda jak klocek a ma 175. To on nie ma wyrobionych proporcji tak?

    1. stefan

      Ja piszę o kulturystyce naturalnej, a Ty tu takie przykłady. Phi. Zobacz sobie Girondę – 174 cm wzrostu, 71 cm w tali. Widzisz różnicę?

  8. adam

    no ta koks. Tak widać Gironda jest szczupły i ma podobną sylwetkę do mojej tylko mi brakuje tak wyrobionych motylów no i ma wiecej miesni wyrobionych. Wolałbym jednak wiecej masy mięśniowej mieć 🙂