Kulturysta na spacerze cz. 2

Spacer wpisany w fizjoterapię

Problematykę HITu i jego łączenia tudzież nie łączenia z treningiem siłowym proponuję zostawić na inną okazję. To odrębny temat. Jak widać może nawet wzbudzać pewne kontrowersje. Rzecz najważniejsza to pamiętać, że intensywność treningów musi być dopasowana do aktualnych możliwości organizmu. Nie można nieustannie eksplorować go ponad miarę.
Spacer, jako zabieg czy jako dopełnienie treningu kulturystycznego, sytuuje się gdzie indziej. Tutaj nie chodzi o to, by dociążyć organizm dodatkową aktywnością, lecz raczej go odciążyć. Pozornie wydaje się to paradoksalne. Po solidnym treningu nóg nawet spacerek może wydać się niemałym wyczynem. I właśnie dlatego nie powinniśmy zaniedbywać takiej bardzo lekkiej aktywności.
Ma ona walory regeneracyjne i należy ją zaliczyć właśnie do metod regeneracji – najtańszej formy fizjoterapii powysiłkowej – niż do metod treningowych. Gdy przegląda się różne artykuły na temat zabiegów wspomagających regenerację, można tam znaleźć sporo wszelkich porad związanych z masażem, prysznicami itd. Są też bardziej zaawansowane metody, związane z pewnymi kosztami. Spacer nic nie kosztuje. Nawet nie wymaga zaangażowania drugiej osoby, jak to ma miejsce przy masażu, choć zaangażować można. Do tego jeszcze za chwilę powrócę.

Spacer jako zabieg regeneracyjny

W czasie spaceru mięśnie pracują, choć daleko im do takiej pracy, do jakiej zmuszamy je na siłowni. Łatwo się przekonać, że lekki ruch powoduje, iż regeneracja przebiega znacznie szybciej niż, gdy po treningu cały dzień przesiedzimy w fotelu stosując się do wspomnianej w poprzednim cyklu maksymy kulturystycznej. Dlaczego tak się dzieje?
Odpowiedź jest prosta. Wymuszamy lepszą cyrkulację krwi. To powoduje, że substancje odżywcze szybciej i w większych ilościach dostają się uszkodzonych komórek mięśniowych. Szybciej też odprowadzane są metaboliczne odpady. Tak więc proces regeneracji postępuje dużo sprawniej. Nie bez znaczenia będzie dodatkowa porcja tlenu, choć to już jest zależne od tego gdzie mieszkamy i gdzie mamy możliwość spacerowania.
Kluczem do sukcesu jest dobranie właściwego czasu i tempa takiego spaceru. To nie ma być wyczyn. Ma to być wysiłek dużo poniżej poziomu naszych możliwości kondycyjnych. W żadnym wypadku nie chodzi o dodatkowe zmęczenie się. Rozsądne minimum oznacza 20-30 minut przynajmniej ze 3 razy w tygodniu. Co nie znaczy, że nie może być więcej. Najlepiej dawkowanie zwiększać stopniowo.

Wpleść w swoje życie

Ideę spaceru musimy realistycznie wpleść w nasze życie. Powiedzmy sobie, że ktoś kto i tak dużo chodzi np. do pracy, czy w jakimś innym celu, nie musi specjalnie wytyczać sobie czasu na dodatkowe spacery. Natomiast osoba prowadząca siedzący tryb życia i dojeżdżająca niemal wszędzie samochodem jest bezwzględnie do tego zobowiązana. Nawet jeśli nie trenuje kulturystyki, albo wręcz tym bardziej jeśli nie trenuje i nie uprawa żadnego sportu. Problemy zdrowotne szybko się pojawią.
Kiedyś w jakimś wywiadzie prof. Lew Starowicz powiedział, że 20 minut spaceru dziennie jest absolutnym wymogiem dla każdego, komu zależy na dobrej potencji. Oczywiście mowa była o ludziach nieaktywnych.
Dodatkową korzyść możemy odnieść, gdy na spacery będziemy zabierać swoją partnerkę. Panie zwykle bardziej od nas lubią romantyczne przechadzki, czego nie potrafię do końca wyjaśnić, ale jest to fakt potwierdzony. Więc pewnie partnerka ucieszy się z regularnych spacerów we dwoje.
Nie możemy jednak zapominać o pogodzie. Spacer przy temperaturze minus 30 stopni niekoniecznie będzie należał do przyjemności. Dlatego też można zamienić go w czasie złej pogody np. na jazdę na rowerku treningowym. Z tym zastrzeżeniem, że tak samo jak w przypadku spaceru ma to być bardzo lekki wysiłek. Do rowerka można się uciec także wtedy, gdy okolica, w której mieszkamy odstrasza od spacerów.

By nie popadać w skrajności

Przesłanie tego artykułu jest proste. Nie ograniczajmy naszej aktywności tylko do siłowni, a z drugiej strony nie posuwajmy intensywności treningów do takiej skrajności, by później nie być już w stanie wyjść z domu na pół godziny. Skrajności zawsze są niebezpiecznie i zazwyczaj niezdrowe.

3 odpowiedzi do artykułu “Kulturysta na spacerze cz. 2

  1. Mateusz

    Yhm…czyli takie było przesłanie tego artykułu. Pozostaje podpisać się pod tym, spacery to cudowne umilenie czasu, dotlenienie mózgu i całego ciała, pomaga rozładować napięcie i emocje, uspokoić się, wyciszyć i przyspieszyć regenerację 🙂 Ja lubię i po górach pochodzić, ale to już nieco intensywniejszy wysiłek.

    1. stefan

      No właśnie. Też w pewnym momencie doszedłem do wniosku, że w amatorskim treningu nie powinno się popadać w skrajności, tylko dbać o całość we wszelkich aspektach. Śmieszne, bo śmieszne, ale można doprowadzić do sytuacji, że człowiek będzie podnosił na treningu raz 200kg w martwym ciągu, a dostanie zadyszki po przyniesieniu siatki ze sklepu. Z punktu widzenia zdrowia i funkcjonalności lepiej już dźwigać te 150kg, ale mieć też dobrą kondycję i lepszą wydolność oraz krążenie.
      Forma spaceru i poziom nachylenia terenu to już rzecz indywidualnego wytrenowania. Jak dla kogoś nie stanowi to żadnego wielkiego wysiłku to może nawet dziennie biegać po górach i trenować w siłowni 🙂
      Sauna do pewnego stopnia może się przydać, jako zabieg poprawiający regenerację, choć raczej nie należy z tym przesadzać. No i nie jest to dobre dla kogoś, kto ma choćby najmniejsze problemy z sercem. Wiadomo też, że nadmierne poddawanie organizmu ekstremalnym temperaturom także osłabia. Czyli nie więcej jak raz na tydzień. No i wymaga to dodatkowego uzupełnienia płynów. Pozdrawiam.

  2. Marek

    Ja już od dawna porzuciłem mit o przetrenowaniu na zasadzie: „jak ćwiczysz, to nie wolno ci się ruszać poza tym”. Zresztą takie podejście jest o tyle śmieszne, że nie ćwiczy się dla ćwiczeń, tylko dla zdrowia. Trenuję po to, żeby lepiej się czuć podczas innych aktywności, do których zaliczają się też między innymi spacery, chociaż wiadomo o co chodzi przede wszystkim. 🙂 Dobre połączenie tego co nas ćwiczy i tego co nas relaksuje zawsze wyjdzie na plus. Tak nawiasem mówiąc, co sądzisz o saunie? Ja się po niej czuję bardzo dobrze, ale też męczy bardzo.