Dlaczego barki nie rosną? – Teoria kulturystyki dla tych, którzy chcą zrozumieć więcej cz. 1

O czym nie przeczytacie w gazetach dla kulturystów

Dlaczego barki nie rosną? To dość popularne pytanie. Zresztą równie dobrze można pytać o każdą inną grupę mięśni. Chyba nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że każdy z ćwiczących ma swoją piętę Achillesową – coś co odstaje od reszty i wygląda gorzej. Mamy też swoich faworytów. Grupy mięśniowe rozwinięte lepiej od pozostałych. To już nie jest powodem zmartwień, ale nie da się ukryć, że również zaburza symetrię.
Zadam teraz pytanie, które na pierwszy rzut oka może wydać się bardzo głupie. Dlaczego nie jesteśmy idealni? Istnieją pewne kanony proporcji ciała. Pomijam tu wzorce wypaczone, ale jest rzeczą naturalną, iż każdy z nas chciałby być proporcjonalnie zbudowany. Drobne różnice zdań na temat tego co to dokładnie znaczy zostawmy teraz na boku. Teoretycznie jesteśmy tak zaprogramowani, by rozwijać się równomiernie. Po drodze to programowanie uległo wielu różnym dodatkowym czynnikom. Lista chorób z jakimi ludzie się rodzą jest bardzo długa. Nie wiem, czy jest ktoś idealnie zdrowy. Obawiam się, że nie. Niemal każdy rodzi się z jakimiś wrodzonymi defektami. Gdy są drobne mówi się, że dziecko jest zdrowe. Przy poważnych orzeka się niepełnosprawność. De facto nie widziałem jeszcze człowieka pełnosprawnego w 100%. No chyba, że po wielu latach racjonalnego treningu i rehabilitacji.
Takimi rzeczami nie zajmują się autorzy popularnych artykułów dla kulturystów. Nikt nie chce, by mu ciągle przypominać, że nie jest całkiem zdrowy. Lepiej napisać super plan na masę mięśniową.
Oczywiście wady wrodzone to tylko pewien procent problemu. Dalej idzie nasz tryb życia. Z tym też jest coraz gorzej. Przesiadywanie przed komputerem po kilkanaście godzin na dobę może zrujnować nawet najbardziej żelazne zdrowie.
Nie jestem fanem piłki nożnej. Niemniej zapamiętałem uwagę pewnego byłego zawodnika, który odpowiadał na pytanie dlaczego w ponad pół wieku temu Polska odnosiła sukcesy, a dziś jest jak jest. „Myśmy po szkole biegali i grali przynajmniej po 5 godzin dziennie”. Ot, tajemnica sukcesu! Naturalny rozwój cech motorycznych. Dziś gra się w piłkę na komputerze, a „amerykańscy uczeni” dowodzą, jak bardzo to rozwija. Co rozwija? Chcesz rozwinąć refleks, siłę i kondycję? Zacznij uprawiać sport. Prawdziwy sport. Chcesz rozwijać inteligencję i pogłębiać wiedzę? Czytaj książki! Grami komputerowymi jedynie rozwijasz wary postawy.
Najbardziej zabawny we współczesnej kulturystyce jest ten lęk przed przetrenowaniem. Broń Boże nie więcej jak 4 serie w ćwiczeniu, a potem już resztę dnia wcale się nie ruszać. Fakt, że treningi nie powinny być zbyt długie, ale to nie zawsze oznacza zachowawczy minimalizm.
Nie zapominajmy też o jakości pożywienia. Większość tego co jemy znacznie się różni od pokarmów z przed pół wieku. To kolejny powód naszych kłopotów z symetrią. Zaburzenie gospodarki hormonalnej nie może doprowadzić do pięknej sylwetki.

Kłopot z old school

Metodologia treningu zawsze opiera się na pewnych ogólnie przyjętych założeniach. Są one wynikiem obserwacji i eksperymentów. Jednak nie można zapominać, że bezkrytyczne przenoszenie metod z przed kilkudziesięciu lat nie może dać dobrych efektów. Każda epoka musi wypracować swoją metodologię.
Szczególnie widoczne to jest w odniesieniu do zwolenników starej szkoły treningu. Są to ludzie, którzy mają słuszność, gdy chodzi o powrót do korzeni rozumianych, jako zwrot ku złotym ćwiczeniom. Panujący obecnie snobizm i siłownie pełne maszyn na każdą grupę mięśniową to ślepa uliczka. Trudno się nie zgodzić, że proste plany składające się głównie z przysiadów, martwych ciągów, podciągania na drążku itd., są o wiele lepsze i skuteczniejsze. Dają realną siłę i masę mięśniową.
W ten sposób ćwiczyli nasi dziadkowie i ich rówieśnicy. Większość z nich rosła równomiernie i nie potrzebowała dodatkowych izolacji i sztuczek technicznych. Kłopot w tym, że oni mieli na starcie to, czego my nie mamy. Lepsze zdrowie, lepszą motorykę, lepsze naturalne jedzenie. Dzięki dużej dawce ruchu od małego dobra koordynacja ruchowa pozwalała im w pełni wykorzystać te ćwiczenia.
Weźmy choćby przykład bocznego akronu mięśni naramiennych. Pracują izotonicznie lub izometrycznie niemal w każdym złotym ćwiczeniu. Czemu więc większość z nas narzeka na ich rozwój? Wprowadzamy dodatkowe warianty ćwiczeń, byle jakoś je poruszyć. Reg Park robiąc swoje 5×5 nie musiał się tak wysilać! Cóż – on nie miał komputera.
My narzekamy na oporne grupy mięśniowe. Takich nie ma! Każdy mięsień łatwo rozwinąć tylko… no właśnie!

Mądrość epoki sterydowej. My biedni przetrenowani

Niegdyś ludzie chodzili po kilkanaście kilometrów dziennie i było to coś normalnego. Potem przyszedł Mentzer i uznał, że trzeba robić jedną serię na tydzień, a po niej się nie ruszać tylko ciężko sapać w fotelu. Pojawiły się zasady Weidera w stylu – jeśli nie musisz biegnąć to idź, jeśli nie musisz iść… – znacie to? Ha, ileż lat straciłem wierząc w podobne bzdury. Jasne, że budując masę mięśniową trzeba ograniczyć inną aktywność sportową, ale nie znaczy to, że mamy unikać jakiegokolwiek ruchu poza siłownią. W ten sposób spowalniamy wszelkie naturalne procesy w organizmie i potem faktycznie każdy wysiłek staje się dla nas wyzwaniem. Takie dziwne skoki w stylu mocny trening na siłowni i potem nieustanne przesiadywanie w fotelu, nie tylko mogą wykończyć nasz układ krążenia, ale i pogłębiać wady postawy.
Jeśli weźmiecie do ręki stare książki o sportach siłowych, napisane nim wspomniani panowie zaczęli mieszać w interesie, to zauważycie, że zalecano tam umiarkowane formy ruchu jako dodatek do właściwego treningu.
Tudor Bompa podkreśla, iż lepsze wyniki w konkretnych sportach mieli ci, którzy wcześniej ogólnie rozwijali swoje zdolności motoryczne. Czyli ogólny rozwój przed specjalizacją. W naszej dobie oznacza to dość proste zabiegi. Tu nie trzeba się wysilać na nadmierną pomysłowość. Jeśli możesz zostaw samochód i idź na piechotę. Nie musisz to nie używaj windy. Idź po schodach itd. Proste dodatkowe porcje ruchu. Nie tylko nie stracimy przez to masy mięśniowej, ale usuniemy metabolity z mięśni, poprawimy krążenie i polepszymy nasze zdolności regeneracyjne. Unikniemy być może wad postawy. Choć temu trzeba obecnie poświęcić nieco więcej uwagi. O tym już wkrótce.

2 odpowiedzi do artykułu “Dlaczego barki nie rosną? – Teoria kulturystyki dla tych, którzy chcą zrozumieć więcej cz. 1

  1. rodzyn

    Stefan, jakie odżywki polecasz ? osobiscie od dluzszego czasu stosuje tylko odzywki bialkowe, w zasadzie tak do nich przywyklem, ze nawet nie uznaje ich za odzywke.

    1. stefan

      Suplementacja to bardzo rozległy temat, a pytanie dość ogólne. Na pewno białko, bo z tym większość osób ma problemy. Za mało białka – grzech główny. Przy wysokiej intensywności mogą przydać się aminokwasy. Jakie to już zależy od celu i potrzeb. Na pewno przydaje się kreatyna, ale rozsądek nakazuje brać nie więcej, jak dwa razy w roku lub 3-4 ale w krótszych cyklach. Kreatyna daje efekty, ale nie zastąpi ciężkiej pracy i diety. Branie jej na okrągło to wyrzucanie kasy. Wszystko pójdzie do WC.
      Czasem można brać gainery, ale tu trzeba uważać. Ostatnio jest coraz mniej normalnych i coraz mniej mi się podoba ich skład. Same carbo to proszenie się o problemy zdrowotne – nie warto. Czasami przydają się dodatkowo minerały czy witaminy, ale z umiarem.
      Dalej to już wchodzimy w suplementy specjalne. Tu już sporo zależy od osoby, celu, stażu i indywidualnych potrzeb. Trudno coś pisać ogólnikowo. Na przykład nie każdy może i powinien brać NO Boostery, zwłaszcza przy problemach z krążeniem lub ciśnieniem. Pozdrawiam.