Wszystko co kulturysta (i nie tylko) powinien wiedzieć o alkoholu cz. 1

Pogoda barowa i alkoholowe ciągoty

Jako, że za oknem rozszalały się „deszcze niespokojne” i mimo, iż w kalendarzu mamy lato, to pogoda jest tego rodzaju, że w niektórych środowiskach nazywa się ją barową. To mimo woli przywodzi na myśl alkohol i relaks przy drinku. Najlepiej przy ciepłym kominku. Kominka niestety nie posiadam, natomiast sam alkohol budzi wiele kontrowersji. No i kusi…
Jakby na to nie patrzeć żyjemy w kraju, w którym nadużywanie alkoholu jest niemal społeczną normą. Być może dziś jesteśmy bardziej alkoholowo wyedukowani, pijemy trochę mniej i częściej sięgamy po bardziej wykwintne trunki. Mimo to nikogo nie dziwi pijany człowiek na ulicy. Widok taki wydaje się swojski i przynajmniej wiemy, że to nasz kraj rodzinny. Z bogatymi tradycjami.
Wiele osób zaczyna swoją przygodę z alkoholem pod pewną presją społeczną. Trudno mi porównywać współczesną szkołę, czy zakłady pracy z tym co miałem okazję obserwować wiele lat temu. Nie mam obecnie wglądu w sytuację, a tendencyjne doniesienia medialne to dla mnie za mało wiarygodne źródło. Zapewne w zakładach pracy pije się teraz mniej, jednak i dziś zdarzają się nie tylko robotnicy na budowach, ale i pijani lekarze przyjmujący swoich pacjentów.

Trenerzy na temat alkoholu

Zajmijmy się jednak kwestiami bardziej nam bliskimi. Jak ma się picie alkoholu do uprawnia kulturystyki. Być może nawet należałoby się zapytać bardziej ogólnie o wszystkie dyscypliny sportowe. Nie będę tak generalizował i skupię się na tym co jest mi znane z własnego doświadczenia.
Pytania o to, czy można pić pojawiają się co jakiś czas na różnych forach i portalach kulturystycznych. Przewinęły się także tutaj. Dlatego też postanowiłem opisać rzecz bardziej dokładnie i wyczerpująco. Jest to oczywiście tylko mój punkt widzenia i niekoniecznie trzeba się z nim zgadzać.
Większość trenerów stwierdzi kategorycznie, że picie alkoholu jest złe i nie można mówić o treningach, czy zdrowym trybie życia, a jednocześnie oddawać się tej zgubnej przyjemności. Niektórzy podejdą do tego bardziej z pozycji zrozumienia dla ludzkiej słabości. Przykładem może być poradnik Poliqiuna dla pijących wino.
Natomiast swoisty wyłom prezentuje nam przywoływany niedawno Martin Berkhan w swoim artykule o alkoholu i jego związku z budowaniem mięśni i utratą tkanki tłuszczowej. Tak jak i uprzednio stawiał kontrowersyjne tezy w sprawie żywienia, tak i teraz pozwala sobie mieć własne zdania w kwestii picia alkoholu. W poprzednim artykule krytykowałem jego tezy, teraz pozostawiam Wam do oceny to co napisał, a sam spróbuję ująć rzecz z własnej perspektywy.
Na pewno pytanie „pić czy nie pić?” będzie ważne dla kulturysty. Głównie z dwóch powodów. Po pierwsze interesują nas realne wyniki. Nie ma sensu katować się na siłowni, pilnować diety, by potem wszystko zaprzepaścić w przydrożnym barze. Drugi powód to nasze zdrowie. To najbardziej różni kulturystę naturalnego od sterydowego. Nam zależy na zdrowiu. Dlatego też nie sięgamy po sterydy i uważamy je jedynie za lek będący w gestii lekarza przepisującego go na określone schorzenia. Czy tak samo mamy potraktować alkohol?
Może nie każdego, ale większość z nas mimo to kusi ten drink od czasu do czasu. Czy możemy ulec pokusie i jak za tę pokusę przyjdzie nam zapłacić?

Cztery proste warianty picia alkoholu

Najpierw musimy zdać sobie sprawę, że ogólne pisanie o piciu alkoholu mija się z celem. Bowiem przez picie można rozumieć bardzo różne zjawiska. Uogólnijmy je sobie do czterech. Pierwsze to częste upijanie się na umór, drugie to upijanie się od czasu do czasu, trzecie będzie polegało na częstym popijaniu sobie małych ilości alkoholu i wreszcie czwarte będzie to tzw. picie kontrolowane.
Oczywiście jest to pewne uproszczenie, bo wariacji na temat może być więcej, jednak pomoże nam zrozumieć w czym rzecz i dlaczego tyle już napisano i powiedziano o szkodliwości alkoholu. Każda z tym opcji tak naprawdę wywołuje inne skutki. Przypatrzmy się im nieco bliżej.

Zjawisko częstego upijania się i jego skutki

Myślę, że mogę powiedzieć, że widziałem w życiu bardzo dużo. Miałem też niestety zbyt często kontakt z ludźmi nadużywającymi alkoholu notorycznie. Takimi, którzy przynajmniej kilkanaście razy w miesiącu byli pijani niemal do nieprzytomności. Widziałem, jak stopniowo osoby te niszczyły sobie zdrowie. Dlatego też nie mogę napisać tak po prostu, że nie ma nic złego w piciu. Po pierwsze następuje degeneracja na płaszczyźnie emocjonalnej. Ten aspekt jest poruszany w pismach psychologicznych natomiast całkowicie pomijany w tzw. literaturze prozdrowotnej. Tam od razu przechodzi się do testosteronu, bo na to słowo kulturysta staje się czujny! My zostawmy na razie testosteron. Przyjdzie i na niego czas.
Degeneracja psychiki niszczy bliskie relacje, ale też powoduje spadek motywacji. To już powinno zainteresować adeptów sportów siłowych. Motywacja psychiczna jest bardzo ważna na treningach. Nie mam tu na myśli idiotycznego nakręcania się muzyką i mylenia psychicznego haju z solidną koncentracją. Potrzeba ćwiczenia przy muzyce zawsze będzie wyrazem pewnej niedojrzałości. Tu chodzi o zdolność do zmobilizowania się, by na trening pójść, tam zrobić co trzeba z pełną koncentracją i zaangażowaniem, a później zadbać o dietę i wypoczynek. Człowiek nadużywający alkoholu nie będzie do tego zdolny.
Stan silnego upojenia alkoholowego jest co tu dużo mówić stanem zatrucia. Świadczą o tym szczególnie wymioty, ale nie trzeba wymiotować, by organizm był zatruty. Jeśli rzecz powtarza się często, to tak jak przy wszelkich częstych zatruciach, zdrowie może być dość szybko niszczone.
Tego typu alkoholizm – bo czas nazwać rzecz po imieniu – kojarzony jest zwykle z marskością wątroby. Procesy metaboliczne zostają na tyle zachwiane, że wątroba wysiada pierwsza. Od czasu do czasu mogą również odmówić pracy nerki, a to z tej prostej przyczyny, że dochodzi do dużych wahań w sferze gospodarki wodnej.
Teraz mam dla Was perełkę. Coś co zdarza się o wiele rzadziej, ale nikt nie może zaręczyć, że akurat nam się nie przytrafi, gdy zaczniemy nazbyt lekko żyć. Duże ilości alkoholu mogą uszkodzić ciała suteczkowate (corpus mamillare) znajdujące się na obszarze podwzgórza. Dochodzi wówczas do zespołu Korsakowa. Jest to schorzenie neurologiczne wykryte właśnie przez Korsakowa i nazwane tak na jego cześć. Polega na bardzo poważnych zaburzeniach pamięci. Niektóre osoby żyją tylko w czasie teraźniejszym. Zupełnie nie pamiętają co robiły przed kilkoma minutami. Osoby zainteresowane tematem odsyłam do publikacji Aleksandra Łuri lub Oliviera Sucksa.
Wreszcie może się zdarzyć, że na skutek nadużywania alkoholu dojdzie do zawału mięśnia sercowego. W tej chwili nie dysponuję dokładnymi danymi, ale widziałem parę razy osoby nadmiernie pijące, które często łapały się w okolicach serca, a po kilku latach dochodziło do ciężkiego zwału. Niekiedy od razu do śmierci.
Na koniec zostawiłem sobie ów nieszczęsny testosteron. Faktycznie częste picie powoduje spadek poziomu tego hormonu i po pewnym czasie może nawet dojść do impotencji. Nie dochodzi też do konwersji na DHT, co w zasadzie uniemożliwia budowanie masy mięśniowej. Plusem jest w tym wypadku fakt, że alkoholicy rzadziej łysieją. Wyjaśnienia na temat związku testosteronu z włosami przekraczają zakres tego tekstu.
Taki wywód może przestraszyć nawet zatwardziałego alkoholika i pewnie zaczynacie rozumieć dlaczego większość trenerów, czy promotorów zdrowia tak gwałtownie protestuje przeciwko piciu napojów procentowych. Gdybym w tym miejscu skończył, obraz byłby katastrofalny, ale póki co nie jesteśmy nawet w połowie drogi.