Przepisy low carb

Odpowiadając na liczne prośby i pytania daję w tym miejscu możliwość wymieniania się ciekawymi przepisami diety low carb. Może sam dowiem się czegoś ciekawego. Z czasem będę także tu zamieszczał swoje przepisy, choć ja jem dość prosto.

tekst_po_najechaniu_mysza

Na razie na zachętę wrzucam zdjęcie moich kiełbasek zrobione tuż po ich wykonaniu. Przepisu na razie nie podaję, bo nie do końca wyszło mi to co chciałem, więc będę to musiał jeszcze dopracować. Smacznego.

167 odpowiedzi do artykułu “Przepisy low carb

  1. Arek

    Żarcie własnej roboty jest najlepsze ! Ja również preferuję proste, chłopskie jedzenie. Uwielbiam boczek surowy wędzony robioony na patelni grillowej a jak się już zrobi to roztapiam na nim smalec. Smalec uwielbiam z gęsi. Trochę droższy ale smak absolutnie rewelacyjny !. Rybę robię w podobny sposób. Ostatnio kupiłem od baby ze wsi kaczkę, kurę i kurczaka. Wszystko to piekę podlewając smalcem. Duuuże krewetki ale nie gotowane !! Czyli te czarne a nie czerwone. Są świetne ale niestety piekielnie drogie. Mięso z chrzanem. Troche kapusty kiszonej albo buraków. Jajka jem na miękko w całości i bez soli. W Biedronce jakiś czas temu był łosoś świeży. Też robiłem na patelni grillowej i w ostatniej chwili polewałem smalcem. Kurde ale ja mało urozmaiconą dietę mam.

  2. Arek

    Od czasu do czasu zjem jakiś twaróg. Mięcho okładam dużą ilością czosnku. Przyznam, że jem kaszę gryczaną ale wg mnie służy mi.
    Do mięcha i boczku z chrzanem wypijam kielicha czystej, zimnej wódki albo Śliwowicy 70% 🙂
    Od poniedziałku jednak zarządzam 2 miesiące totalnej abstynencji aby udowodnić żonie, że nie mam problemu 🙂
    Pzdr

    1. stefan

      Tak. Mnie szokują tzw. diety kulturystyczne. Największa pomyka, oprócz złych proporcji składników, to próba upchnięcia w każdym posiłku wszystkich mikroelementów. Tak jakby organizm nie umiał sobie pewnych rzeczy gromadzić. Wiadomo, że powinno się dostarczać wszystko, ale w skali kilku dni, a niekoniecznie każdego posiłku. Jeśli np. przez pół dnia nie dostarczę witaminy C, to nic złego się nie stanie. Gorzej, jeśli jej nie będzie przez kilka tygodni.
      Skutek jest taki, że diety są tak przekombinowane, że faktycznie wychodzi to masę pieniędzy, a w rezultacie jest monotonne, bo kto będzie tak układał dietę na każdy dzień z inną kombinacją.
      Low crab ciągle wszystkim kojarzy się tylko z redukcją, a tymczasem to silny stymulator hormonu wzrostu, testosteronu itd., czyli dieta anaboliczna.
      Sam jem podobnie jak Arek, tyle, że nie mam dostępu do rolników i muszę kombinować z tym co jest w sklepach. Pozdrawiam.

  3. rodzyn

    Arek Ty to nazywasz mało urozmaiconą ? : D
    Teraz jak na blog zacznąc wchodzić „kulturyści” to zlapią sie za głowę, ze tak mozna jesc : )
    Ja często na siłowni słyszę „Rodzyn, a Ty dalej na low-carbie?”, a jak mówie,ze jeszcze nawet przytyłem na tej diecie… hmm są zszokowani : ) i od razu wybrniecie z sytuacji „hmm no Tobie widac sluzy, hmm.. ja bym nie dal rady..” no i zmiana tematu : D

  4. Arek

    Rodzyn, u mnie ta kaczka to raz na jakiś czas oczywiście 🙂 Kurczaka całego pieczonego polecam i jadam cześciej. Smaruję go czosnkiem, solą i pieprzem a w tyłek napycham cebuli. Podlewam podczas pieczenia smalcem. W sumie w życiu piekłem całego zwierza może z 5 razy a więc żaden ze mnie kucharz ! Jesli jednak ktos chciałby upiec kurczaka to zdradzę pewną tajemnicę 🙂 Bardzo istotna kwestia to technika pieczenia. Chodzi o to, żeby piekarnik podgrzać do 210 stopni i przez 50 minut trzymać ptaszysko w takiej temperaturze. Po prawie godzinę zmniejszyć temp do zaledwie 110 stopni. Gwarantuje to wyjątkowo soczyste mięso.

    1. stefan

      Rozumiem, że ten sposób dla wszystkich ptaszysk? Bo niebawem będę męczył kaczkę 🙂
      Po tym zmniejszeniu do 110, ile jeszcze ją trzymać w piecu?

  5. Arek

    Ja testowałem na kurczaku. Prawie godzinę w rozgrzanym do 210 stopni. Oczywiście w tym czasie trzeba go przewrócić na drugą strone a potem prawie drugą godzinę juz na 110. Kaczkę piekłem dwa razy ale nie tym sposobem i nie wiem czy tez to zadziała. Moje kaczki piekły się 3,5 h. Żeby były soczyste wypychałem im dupska pomarańczami. Mieszczą się ze 3 sztuki i zaszywałem szyję i tyłek. Wyszły świetne. Tez nie mam dostępu do rolników. W sklepie z warzywami gdzie kupuję jajka wiejskie zapytałem czy kobita od jajej nie ma jakiejś kaczki na sprzedaż i tak znalazłem kontakt. Aaa piekę bez termoobiegu i pod przykryciem. Oczywiście pierwszy okres pieczenia kurczaka w b. wysokiej temp bez przykrycia. Dopiero potem przykrywam. Niestety co 15-20 minut trzeba podlewać tłuszczem. W przypadku kurczaka smalcem a w przypadku kaczki jej własnym tłuszczem. Naczynie do pieczenia wysmarowane smalcem.

    1. stefan

      Dzięki, poeksperymentuję. Rzeczywiście to pomarańcze to może być dobry pomysł, bo na jabłka reaguje niemal alergicznie.

  6. Mare_k

    Fajna sprawa. Moja rodzinka to specjaliści w wykonywaniu takich wyrobów. Chętnie podzielę się ich przepisami.

    Mała sugestia do Ciebie Stefanie. Widać metody wysyłania swoich pomysłów drogą przez „Kontakt” nie działają. Mógłbyś uruchomić dział typu „Sugestie i problemy ze stroną”.

  7. Arek

    Dzisiaj na pierwszej stronie onetu:

    Kwasy tłuszczowe omega-3, w które obfitują np. ryby morskie i olej lniany, mogą chronić nerwy obwodowe przed uszkodzeniem i wspomagać ich regenerację – wynika z pracy, którą publikuje pismo „Journal of Neuroscience”.

    Rola nerwów obwodowych polega na przekazywaniu informacji między ośrodkowym układem nerwowym (mózgiem i rdzeniem) a poszczególnymi narządami. Uszkodzenie tych nerwów, np. z powodu wypadku czy urazu, powoduje zaburzenia czucia, bóle, osłabienie, a nawet porażenie mięśni unerwianych przez ten nerw, które może prowadzić do niepełnosprawności.

    Jak przypominają autorzy pracy, nerwy obwodowe słabo regenerują się po uszkodzeniu. Dlatego istnieje zapotrzebowanie na terapie, które chroniłyby komórki nerwowe przed uszkodzeniem, a także sprzyjały ich regeneracji.

    Wcześniejsze badania wskazywały, że wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega-3, w które obfitują zwłaszcza ryby morskie, mogą działać terapeutycznie w różnych schorzeniach neurologicznych.

    Naukowcy z Kolegium Queen Mary Uniwersytetu Londyńskiego oceniali ochronne właściwości tych związków wobec neuronów oraz ich wpływ na regenerację włókien nerwowych po uszkodzeniu.

    Badania prowadzono na zmienionych genetycznie myszach, które miały wbudowany gen fat-1, kodujący enzym o nazwie desaturaza kwasów tłuszczowych omega-3. Dzięki temu, w organizmie gryzoni powstawało więcej tych korzystnych tłuszczów.

    Pierwsze doświadczenia wykonano na włóknach nerwowych wyizolowanych od myszy zwykłych i zmodyfikowanych genetycznie. Symulując uszkodzenie, do jakiego może dojść podczas wypadku lub urazu, badacze bądź rozciągali komórki nerwowe, bądź pozbawili je dopływu tlenu.

    Okazało się, że wyższa zawartość omega-3 w neuronach zmodyfikowanych zwierząt zapewniała dobrą ochronę przed uszkodzeniem z obydwu powodów.

    Następnie naukowcy miażdżyli nerw kulszowy (który unerwia stopę, goleń i grupę tylną mięśni uda) u gryzoni z obu grup. Ponownie okazało się, że w ciągu 7 dni po urazie funkcje nerwu szybciej wracały u myszy produkujących więcej omega-3, również mięśnie zwierząt rzadziej ulegały zanikowi.

    – Potrzeba więcej badań, ale nasza praca wskazuje, że kwasy tłuszczowe omega-3 mogą chronić uszkodzone komórki nerwowe, co jest pierwszym istotnym krokiem do regeneracji tkanki nerwowej – komentuje prowadząca badania prof. Adina Michael-Titus.

    Jej zdaniem związki te mogą w przyszłości znaleźć zastosowanie w leczeniu uszkodzeń nerwów obwodowych.

    Liczne badania z ostatnich lat potwierdzają, że długołańcuchowe, wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega-3 korzystnie oddziałują na zdrowie człowieka. Mogą one m.in. łagodzić stany zapalne i wzmacniać odporność, są też niezbędne do prawidłowego rozwoju układu nerwowego dziecka.

    Głównym przedstawicielem tych związków jest kwas alfa-linolenowy, z którego organizm produkuje samodzielnie kwas dokozaheksaenowy (DHA) oraz eikozapentaenowy (EPA). Aby jednak do tego doszło, kwas alfa-linolenowy musi być obecny w naszej diecie. Jego źródłem są np. siemię i olej lniany, orzechy włoskie, olej rzepakowy. DHA i EPA możemy sobie z kolei dostarczyć jedząc tłuste ryby morskie.

    1. stefan

      Panowie, ostrożnie z tym wklejaniem tekstów z innych stron. Tłumaczenie artu Poliquina niedawno wyrzuciłem, bo on nie pozwala zamieszczać takiehc tłumaczeń poza jednym portalem. Co do innych to różnie bywa, ale nie przesadzajmy ze zbyt długimi cytatami. Takie czasy.
      Na tyle na ile pozwala mi na to zgromadzona wiedza na temat układu nerwowego, wydaje mi się to strasznie naciągane. Zmiażdżone nerwy regenerują się po 7 dniach tylko dzięki omega 3? Wolne żarty.

  8. requ

    Rezygnacja z węgli może przynieść wiele korzyści nie tylko podczas diety kulturystycznej, ale i w normalnej, codziennej, zdrowej diecie. „Piramida żywieniowa’ powinna być przewrócona o 180st.- 40 lat owej metodyki tylko pogłębiło choroby cywilizacyjne,- otyłość, cukrzycę itd. Społeczeństwu wmawia się się, że tłuszcze zwierzęce to zło, wywyższając węglowodany pod niebo. Tymczasem nie ma żadnych wiarygodnych badań nt. ‚szkodliwości’ cholesterolu. Czy wiecie, że skład paszy dla świń nie różni się prawie wcale od dygmatowej diety, która ma ludzi odchudzić? Na szczęscie trend w żywieniu powoli się zmienia, ale nadal są to nieliczne głosy. Stefan,- odwalasz kawał dobrej roboty.

    Jestem osobą szczupłą, przez wielu nazywaną „ekto” (wtf?). Przybieranie na masie było katorgą. 7g węgli/kg 2g białka ,-wg forumowych znawców tematu było tolekarstwem na uprgniony wzrost. Osobiście jadłem jeeeszcze więcej, tak, że ryż wychodził mi już bokami. Efekt? Praktycznie zerowy. Gdybym ciągnął to dalej pewnie zostałbym cukrzykiem.
    Na szczęście trafiłem na Pumę, Stefana- uciąłem drastycznie węgle, dałem więcej białka oraz tłuszczu- żekłbym przyrost natychmiastowy. Z czasem węgle uciąłem całkowicie, jedząc marginalne ilości tylko przed/po treningu. Przyrost był podobny ( w sumie bez węgli masowałem dość krótko, na dodatek zaraz po przerwie, więc ciężko mi się wypowiedzieć czy bez węgli można przytyć, być możę Stefan wypowie się na ten temat?)
    Zauważyłem masę innych korzyści; koniec wzdęć, nadmuchanego brzucha, o wiele lepsze samopoczucie, przestały piec mnie oczy, nie są już zaczerwienione (co na prawdę było ogromnym problemem) oraz przedewszystkim koniec z trądzikiem! Mimo, że wcześniej przebyłem roczną kurację Izotretynoiną- co jakiś czas wyskakiwały nowe syfy. Przez pewien okres z braku czasu,- żywiłem się ‚normalnie’ tak jak wcześniej- czyli śniadanie/kolacja kanapki, normalny obiad, w międzyczasie jakieś szybkie ww. Efekt- po 1,5 tyg SYFY WITAJCIE! Szybko powróciłem do starego modelu żywienia i zażegnałem problem. Dla świętej pewności po miesiącu powtórzyłem ‚eksperyment’… oczywiście pryszcze wróciły… Aktualnie, z uwagi na kontuzję nie ćwiczę, lecz te wszystkie doświadczenia utrwaliły mnie w przekonaniu, iż możemy obyć się bez węgli. Żyję zdrowo i smacznie

    Pierwszym krokiem w przestawieniu mojej diety było wyeliminowanie pieczywa. Zacząłem spożywać więcej jajek i nabiału. Na węgle pozwalałem sobie tylko w porze obiadowej,- głównie ziemniaki. Z biegiem czasu do swojego arsenału żywieniowego wprowadzałem coraz więcej dań. Tego modelu żywienia po prostu trzeba się nauczyć i nie da się tego zrobić w 1 dzień! Z czasem węgle uciąłem całkowicie (ew. dodaje trochę w postaci panierki do mięs),- po prostu nie czuję głodu i chęci na słodkie. Na początku było ciężko,- mimo, że zjadłem kawał mięcha to czułem ogromnyyy głód, mimo, że żołądek był pełen. Wytrzymałem 2-3 dni i organizm się całkowicie przestawił 🙂
    Niebawem wracam na siłownię i zobaczę czy masa będzie szła do przodu :):) Ważę zaledwie 70kg/180cm, więc…

    Na razie podzielę się z jednym z przepisów na szybie i smaczne danie, gdy będę miał chwilę postaram się wrzucić więcej:

    =SMAŻONY SER=
    -ser edamski ( bądź inny, który równie dobrze się rozpuszcza. Najlepiej kupywać ser ‚zza lady’ niż te pakowane w supermarketach)
    -jajko/a
    -bułka tarta
    -przyprawy: czosnek papryka sól

    Kostkę sera kroimy na niezbyt grube ‚paluszki’ (wielkości paluszków rybnych). Jajko/a należy rozbełtać razem z przyprawami. Ser obtaczać w jajku-bułce min 2x razy,- by ser nie wytopił się poza panierkę. Smażymy na rozgrzanym smalcu, na średnim– ogniu.

    1. stefan

      Witam. Wiesz może na pytanie czy da się budować masę bez węgli odpowiem trochę bardziej okrężnie. Tzn. nie rezygnowałbym całkowicie z węglowodanów i nie obcinał ich do zera. Te 70 gram na dobę to pewna rozsądna dawka, by zapewnić sobie odpowiednią pacę tarczycy. Przy okazji nie obciąża się tak wątroby, która przy całkowitym braku węgli musi przerabiać część białka na glukozę. Jest to także mało ekonomiczne rozwiązanie.
      Tę niewielką ilość węglowodanów najlepiej dostarczać z warzy i owoców. Natomiast panierki unikam. Mąka nie jest dobrym źródłem.
      Kolejna ciekawa sprawa, że u Lutza ludzie bardzo wychudzeni, bo niektórzy i tak reagują na duże ilości węglowodanów, czyli ci zwani na forach kulturystycznych ekto- nagle przy zmianie modelu żywienia samoistnie przybierali kilka kilogramów mięśni nawet bez treningu.
      Obecnie próbuje się karmić i ludzi i zwierzęta soją i mączką kukurydzianą. Jakaż oszczędność, znaleziono zastosowanie dla odpadów przemysłowych 🙂 Stąd tak mocny lobbig za soją i wegetarianizmem. Tysiące ludzi, może i w dobrej wierze, daje się manipulować i myśli, że poprzez wegetarianizm pomagają zwierzętom, są zdrowsi i lepsi moralnie. Żyją złudzeniami. Co ciekawe spotkałem się już z tak silną agresją ze strony wege, że stawia to pod znakiem zapytania to ich pokojowe nastawienie i miłość do wszystkich stworzeń. Pozdrawiam.

  9. requ

    Fakt,- bułka tarta czy mąka nie są najlepszym rozwiązaniem na panierkę. Lubię zjeść pstrąga w migdałach,- musiałbym kiedyś spróbować panierki ze zmielonych migdałów lub orzechów.

    1. stefan

      No, pomysł ciekawy. Ewentualnie pestek z dyni? Wszystko się rozbija o cenę. Wiadomo bułka tarta, albo mak są stosunkowo tanie. Orzechy, pestki z dyni plus minus 30 zł za kilogram.

  10. requ

    Znasz może jakieś ciekawe linki, bądź blogi, gdzie można poczytać nt. masowania low carb?
    Większość nowych body-builderów, tudzież sezonowców swoje pierwsze kroki kierują na wiadome forum. Wchodzą w podpięte tematy i wyczytują iż bez węgli oraz nadwyżki kalorii nie ma masy.Sam jedząc ponad 4k kalorii nie zrobiłem ani odrobiny mięsa. Nie ma się więc co dziwić iż takie schematy się ucierają w tym środowisku. Nikt nawet nie próbuje zmieniać/ próbować czegoś nowego co w efekcie zmienia się w masa-redukacja-masa-redukcja…

    1. stefan

      Jeśli chodzi ogólnie o żywienie, to możesz poczytać nowadebatę. Oczywiście z pewna dozą krytycyzmu, ale jest to obecnie najbardziej rzetelna strona w języku polskim. Natomiast w połączeniu z kulturystyką nic nie znalazłem. Trzeba szukać na angielskojęzycznych stronach. Choć też trzeba uważać, bo obecnie low carb stało się pojęciem modnym i niekiedy rozumie się pod tym terminem co komu wygodne.
      Warto poczytać dr Ellisa, czy dr Eadsów. Tu jest blog Eadsa. Nie miałem okazji dokładnie go przejrzeć.

    1. stefan

      Zamiast cukru można dać stewię, jak ktoś potrzebuje słodkiego.
      Inna rzecz to ten budyń waniliowy. Sklepowe budynie są na etylowanilinie. Wielu ludzi jest na to uczulonych, choć zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy. Więc lepiej zrobić domowy budyń na żółtkach. Przepisu nie znam dokładnie, bo sam nie robię, ale mogę się dowiedzieć. Pozdrawiam.

  11. Tomek

    Przy diecie low carb można wcale nie dodawać cukru. Dla mnie wszystko co ma cukier jest za słodkie, nawet niektóre owoce 🙂

    1. stefan

      No tak. Głównie na gości. Chyba, że reszta domowników nie podziela naszych poglądów żywieniowych.

  12. Arek

    Ja również od kilku lat nie słodzę. Zamiast tego używam miodu ale też w rozsądnych ilościach. Stewię (koncenrat) kiedyś używałem ale smak mi totalnie nie odpowiada. Paskudztwo.

  13. Mateusz

    O tej stewii wcześniej nie słyszałem, nie korzystałem nigdy, choć cukier już odstawiłem lata temu z diety, dobrze wiedzieć że jest jakaś alternatywa dla słodzików aspartamowych.

    Stefan z innej paki – wcinasz jeszcze białka z odżywek??

    Ja też w zasadzie prosto jadam. Jajka jak jajka – raz gotowane, raz jajecznica na maśle z cebulą i dodatkami wg życzenia, innym razem zaś surowe, czy w postaci omleta. Gdyby ktoś miał jeszcze smaczny sposób na jajka to dawać znać.

    Mięsko to w przyprawy na milion sposobów i do piekarnika aż skórka będzie chrupiąca, mniam..właśnie zrobiłem przed chwilą całą brytfankę. Nie ma lipy ha ha… Lubię też z owocami mięso brzoskwinia, pomarańcze właśnie, ewentualnie ananas świeży.

    Warzywa to zazwyczaj świeże wcinam, lubię też sobie pomieszać na jakąś surówkę, sałatkę do mięsa. Nie używam majonezu, jak już to trochę musztardy, czy najmniej przetworzonego ketchupu bez skrobii modyfikowanej genetycznie – jeden taki w markecie znalazłem, rzecz jasna najdroższy ale w smaku dobry.

  14. Arek

    Ja tam wszystko wcinam z chrzanem 🙂 Co do jajek. Też oczywiście jem smażone ale najbardziej uwielbiam gotowane na miękko i uwaga – zimne ! Spróbujcie kiedyś zjeść takie. po prostu zalewam zimną wodą a po paru / parunastu minutach obieram i zjadam w całości bez żadnych dodatków poza solą. Bomba ! 🙂

    1. stefan

      Białka z odżywek jem, choćby ze względów czasowych. Tyle, że dodaję albo smalcu albo śmietany. okresowo też aminokwasy. Wieczorem tauryna z magnezem, tylko, że nie codziennie, a tak mniej więcej co drugi dzień.
      Musztardę też stosuję 🙂 Chrzan rzadziej, może pora do niego powrócić. No i przyprawy. Pieprz, imbir, sól, czasem tabasco czy papryki sproszkowane. Pozdrawiam.

  15. Tomek

    A co z przepisem na kiełbaski zamieszczone powyżej? 🙂
    Znasz jakieś dobre sposoby na potrawy ze smalcem?
    trudno jest go wkomponować w jakąś potrawę a mój organizm zaczął dobrze reagować na energię pozyskiwaną w ten sposób.
    Pozdrawiam

    1. stefan

      Kiełbaski zamieszczone powyżej wymagają dopracowania, a na razie nazbierało się sporo innych spraw i jakoś nie mam czasu teraz robić kolejnej partii. Pierwsza wersja była aż nadto prosta. Kilogram karczku i pół kilo słoniny, zmielone, przyprawione i wepchane w jelita. Potem suszone. Wędzić póki co nie miałem jak. Po suszeniu zamrożone, a później gotowane. Jednak trzeba tam bardziej bardziej namieszać z rodzajami mięsa itd.
      Smalec zwykle jem do śniadania, tak po prostu 🙂 Na smalcu możesz smażyć, jeśli już czasem musisz. Co więcej? Tak jak pisałem, ja jem dość prosto, więc może ktoś inny podsunie jakieś bardziej skomplikowane przepisy ze smalcem. Pozdrawiam.

  16. Marek

    Sernik Low Carb
    Składniki
    •1/2 kg sera
    •3 jajka
    •6 łyżeczek roztopionego masła
    •1 budyń waniliowy
    •rodzynki
    •gdyby był za gęsty dodać mleko

    Etapy przygotowania

    1.Do dużej miski należy wrzucić przemielony ser biały. Dodać żółtka, budyń i wymieszać.
    2.Z białek należy ubić pianę i dodać do reszty.
    3.Następnie należy dodać masło i rodzynki. Wszystko dokładnie wymieszać i wrazie potrzeby dodać mleka.
    4.Forme do ciasta wysmarować margaryną i wysypać bułką tartą
    5.Piec około 1 godziny w temperaturze 180 stopni. Wierzch ciasta powinien nabrać złocistego koloru

    Zrobiłem i był świetny. Ani grama mąki czy cukru. Słodki smak był i tak dzięki budyniowi i rodzynkom. Oczywiście można zamiast rodzynek dodać jakiekolwiek inne owoce. Gdyby już się skrajnie nie trzymało można sypnąć nieco mąki, ale ja się obyłem. Z budyniem też niby można kombinować „po domowemu” ale nie wiem jak.
    Pozdrawiam

    1. stefan

      Przepis fajny. Pytanie, czy musi być tak margaryna? Może posmarować po prostu masłem? No i ten budyń waniliowy. Niektóre osoby są wręcz uczulone na etylowanilinę. Ja w tym tak mocno nie siedzą, ale z tego co wiem da się zrobić budyń z żółtek i mleka. Spróbuję się dowiedzieć to napiszę jak. Pozdrawiam.

  17. Marek

    AAA rzeczywiście… Przepis znalazłem w internecie i go tutaj po prostu wkleiłem. Ja wysmarowałem wszystko masłem. Na początku nie wiedziałem nawet o co Ci chodzi. 🙂
    Przepis na budyń byłby faktycznie bardzo cenny, bo to jedyna nienaturalna rzecz w tym przepisie.
    Pozdrawiam

  18. Arek

    Klęska 🙁
    Jak zakomunikowałem w domu, że zamierzam zrobić ciasto to mnie kobieta wyśmiała ! Smiała się ze mne cały weczór. Do mnie pieczenie ciast napawdę nie pasuje. Ale co tam ! Kupiłem produkty i zrobiłem. Niestety przedobrzyłem bo dałem 5 jajek. Wszystko inne jak w przepisie. Rósł rewalacyjnie. pachniał bombowo. Niestety pod koniec pieczenia jedna strona zaczęła opadać. Po wyjęciu z piekarnika opadł cały… Szczerze mówią to jakby go posmarować drzemem i zawinąć to mógłby za grubego naleśnika robić haha. Ciepły jeszcze. W smaku dobry. Przeanalizuję porażkę i podejmę za tydzień, dwa kolejną próbę.
    Pozdrowienia !

    1. stefan

      He. Nie jestem seksistą, ale robienie ciast zostawiam kobietom. Po prostu też się do tego nie nadaję. Wolę zajmować się mięsem 🙂
      Pytałem w sprawie tego domowego budyniu. Tam niestety potrzebna jest mąka i cukier. Z cukru można zrezygnować. Mąka? No cóż niewielka ilość od czasu do czasu może jakoś ujdzie. Niebawem podam ten przepis, jak będę miał szczegóły. Pozdrawiam.

  19. Marek

    Ja mam lepiej bo moja dziewczyna potrafi przypalić wodę, więc nawet jak coś nie wyjdzie, to się nie śmieje 🙂
    Co do źródła, to tak naprawdę szukałem po prostu przepisu na sernik bez mąki. W oryginale chcieli jeszcze szklankę cukru do tego dodać i coś tam jeszcze, ale przerobiłem po swojemu.
    Jeśli chodzi o mąkę, to zawsze można dodać ziemniaczaną jeśli ktoś nie chce zbóż zjadać. Mi wyszło bez mąki całkiem dobre i w jednym kawałku. Ważne, żeby robić dosyć płaskie to ciasto.
    Pozdrawiam

    1. stefan

      Też myślę nad ziemniaczaną. Zawsze to lepsza opcja, ale muszę się dowiedzieć, czy w tym budyniu tak się da.

  20. Marek

    Ktoś się pytał o przepisy na jajka, więc podaję przepis na jajecznicę z białym serem. Nigdize tego w tej formie nie znajdziecie, bo to mój własny pomysł. Smakuje wybornie.

    rozbijamy jajka i bełtamy je ze sobą, żeby była w miarę jednolita masa. Dodajemy wedle gustu soli i kminku. Wlewamy na rozgrzaną patelnię z roztopionym smalcem albo masłem. Chwilę smażymy trochę mieszamy i kiedy jajecznica jest już prawie gotowa (może to byc szybko może dłużej – wedle gustu) dodajemy białego sera. Mieszamy i jak tylko zacznie „puszczac soki” zdejmujemy z patelni. Ważne, żeby dodac go na sam koniec.
    Smacznego

  21. Drizzt

    A w jaki sposób Szanowni Czytelnicy jedzą wątróbkę? Stefan jak pamiętam polecał jedzenie podrobów, a ja ja osobiście bardzo lubię wątróbkę drobiową. Czy np. zwykłe usmażenie jej na patelni z cebulką jest w porządku? I pytanie na czym usmażyć, najlepiej na maśle?

  22. Arek

    Akcja SERNIK part 2.
    Dodany budyń (bez cukru) oraz trochę miodu. W smaku jako tako. Pozostali domownicy mieli możliwość posypania cukrem pudrem. Wszyscy zadowoleni 🙂

  23. Drizzt

    To ja jeszcze bym chciał zapytać o jajka, bo wygląda, że w przyszłości będę ich dużo gotował: )

    Otóż jak gotujecie jajka żeby dobrze skorupka odchodziła?

    1. stefan

      Moje obserwacje raczej potwierdzają teorię Marka. Jednak może być i tak, że w rzeczywistości jest z tym tak, jak z kolorem żółtka i zależy od tego, czym kury były karmione.

  24. Marek

    Wtedy najprawdopodobniej popękają. Do wrzątku trzeba wkładać bardzo powoli. Moim zdaniem najlepiej wcześniej je wcześniej tym wrzątkiem zalać i dopiero przełożyć do garnka.
    Jeśli chodzi o obieranie skorupki to zwykle sypie się trochę soli do garnka, ale i tak reguła jest taka, że im świeższe i lepsze jajka, tym skorupka gorzej odchodzi.
    Pozdrawiam

  25. Arek

    Ja znam tylko taką teorię, że jajka świeże to skorupka schodzi bez problemu. Wrzucam do wrzątku i od chwili zagotowania liczę 4m15s. Wychodzą na miękko. Zalewam zimną wodą i jem zimne bez żadnych dodatków nawet soli. Jakoś tak lubię.

  26. Marek

    Co kucharz to teoria 🙂
    Mi zawsze wszyscy powtarzali, że trudność odchodzenia skorupki to wyznacznik świeżości i jakości jajka. Innymi słowy takie z trójką na pieczątce łatwo obrać, ale są beznadziejne. A takie z zerem albo od własnej kury są wspaniałe, ale i tak go nie zjesz bo nie obierzesz. 🙂
    A tak serio, to różnie bywa. Raz schodzi łatwo, a raz trzeba się napracować.

  27. Drizzt

    A co sądzicie o mikrofali i podgrzewaniu w niej potraw?

    Mam nadzieję, że tu już będzie większa zgodność: )

    1. stefan

      Sporo głosów przeciw. Przyznam, że nie mam wyrobionego zdania. Nie mam takiego sprzętu, nigdy tego bliżej nie badałem. Chętnie poczytam Wasze opinie. Dorzucę jeszcze od siebie – płyta indukcyjna? Bo o tym jeszcze jest cicho, a wszak zasada działania podobna. Pozdrawiam.

  28. SirValeq

    Napisałeś Stefan w innym miejscu: „Mimo wszystko, są pewne marki serów, które uważam za jadalne.”

    Mógłbyś bardziej szczegółowo? Nikt Cię chyba nie zabije, jeśli sypniesz nazwami własnymi, bo to przecież będzie pozytywna reklama.

    1. stefan

      Na pewno Gouda. Póki co nie narzekam. Są jeszcze takie całkiem dobre sery z większymi dziurami z nieco wyższej półki cenowej. Teraz nazw nie pamiętam. Przy okazji postaram się sprawdzić.

  29. Arek

    Panowie a co z rosołem ? Ostatnio mam wielką ochotę. Gotować nie umiem ale spróbuję zrobić pierwszy rosół w życiu. Troche wołowiny, jakieś skrzydło z indyka i włosczyzna. Jak to się ma do naszej diety ? Ile w tym tak na oko interesujących nas składników i mniej więcej proporcje ? Czy po 3 h gotowania w ogóle coś pozostaje czy wszystko wyparuje ?

    1. stefan

      Osobiście nie przepadam za rosołem, ale jak ktoś lubi to nie ma problemu. Tylko trzy godziny to faktycznie dość długo. Ja tak długo nigdy żadnego jedzenia nie męczę 🙂
      Ilość białka i tłuszczu będzie zależała od tego ile tam mięsa wrzucisz. Wiadomo, że ze skrzydełek niewiele tego będzie.

  30. SirValeq

    Macie jakieś ciekawe patenty na wytopienie własnego smalcu? Chodzi mi o przyprawy etc.

  31. Arek

    Rosół zrobiony ! Całkiem zacna zupka mi wyszła. Wołowina gotowana z chrzanem jako posiłek potreningowy jest rewelacyjna. Pytanie tylko co z niej pozostało po 2,5 h gotowania.. Tak czy tak pychota.

  32. Marek

    Już o to pytałem i stanęło wtedy na tym, że nawet jeśli nie jest najgorszy, to zawiera dużo tłuszczy roślinnych, więc lepiej unikać. Generalnie szukamy przepisu na taki domowy z jajek 🙂

    A ja tymczasem wrzucam nowy przepis:

    Kroimy karczek w kostkę, przyprawiamy i wrzucamy na patelnię (tudzież grillujemy albo pieczemy). Czas obróbki wg upodobań. W międzyczasie mieszamy jogurt grecki z posiekanym czosnkiem i siekamy ogórka, pomidora, rzodkiewkę i rwiemy sałatę (im krócej smażymy tym wcześniej należy to wszystko przygotować).
    Potem kładziemy mięso na talerz i przykrywamy sałatą (powinna byc dosyć drobno porwana). Dookoła talerza układamy plasterki ogórka, a trochę bardziej od wewnątrz pomidora. Potem nakładamy nasz sos czosnkowy na środek kompozycji i dekorujemy rzodkiewką.

    Jeżeli ktoś szuka sposobu, żeby przekonać dziewczynę, do diety low carb, to polecam. Jeszcze powiedzcie, że jej to nie utuczy i podajcie z jakimś półsłodkim, czerwonym winem (polecam Kadarkę) przy świecach, a nadwyżka hormonów znajdzie błogi upust. 🙂

  33. Piotrek

    Cześć,

    Zamieszczam przepis w formie cytatu jaki dostałem od kumpla.

    Zupa Serowa
    Kup 4 kostki sera topionego z biedronki za 1 zł sztuke, pol kilo miesa mielonego z biedronki, 1 por i kostki rosolowe. Na pol litra wody potrzebna jest jedna kostka rosolwa. Por kroimy w drobna kostke i gotujemy razem z woda i kostkami rosolowymi. na patelni smazymy mieso i doprawiamy wg uznania. Ser nalezy roztopic w osobnym garnku z odrobina wody z porem. Jak sie roztopi i mieso usmazy to wszystko wrzucamy do jednego garnka i jeszcze chwile i mamy gotowa smaczna zupe za 10 zł na 3 dni

    Co o tym myślicie?

  34. SirValeq

    Mięso wiadomo, lepiej zmielić samemu. Kostkę rosołową też lepiej zastąpić solą i dobrej jakości przyprawą typu „Kucharek”, albo jeszcze lepiej świeżymi jarzynami.
    No i nie wiem co jest w serze topionym z biedronki (czy jakimkolwiek innym) – tzn. ile jego procent pochodzi z mleka, a ile z laboratorium chemicznego. 🙂
    Pomysł nie jest zły, ale może lepiej zastąpić ser topiony np. startym własnoręcznie jak najtłustszym (40%+) serem żółtym?

  35. rodzy11

    ja bym nie zjadl : )
    Stefan pisał, ze ser topiony nie jest dobry, u mnie bynajmniej w diecie sie nie pojawia.

    Moje proste propozycje:
    – pulpety – zmielone mieso i słonina, usmazone na smalcu
    – papka low carb – ser twaróg+maslo lekko roztopione (ubijamy na jednolita mase)+smietana (gesta smietana dla lepszej konsystencji)+orzechy+rodzynki+duzo kakao
    – szejkowanie – wrzucamy do mixera kilka jajek i inne „pyszne” rzeczy, ktore mamy pod reka. Ja czasem rozpuszczam smalec w mikrofali i wrzucam, do tego np odzywka bialkowa do smaku, cynamon i mamy jedzonko na 2 posilki.

    Te 3 rzeczy bardzo ulatwiaja prowadzenie diety, mozna je zrobic wczesniej i zabrac na caly dzien do pracy/szkoly. Przygotowanie nie zajmuje duzo pracy. Papka low carb na naturalnym kakao jest naprawde pyszna 🙂
    Wazne jest tez, ze pochloniecie tego zajmuje „ulamki sekund”.

    Pozdrawiam

    1. stefan

      W mięsie mielonym z Biedronki raczej mięsa nie ma. Ser topiony ta faktycznie wielka zagadka dla chemii i to niekoniecznie organicznej 🙂 Kostka rosołowa to już chemiczny Ali 🙂 Więc faktycznie to co napisał SirValeq – mięso można po mielić samemu, ser żółty, a przyprawy. Choćby na takim allegro można dostać mnóstwo, jakie się tylko chce.

  36. rodzy11

    *Masło lekko roztopione – wyciagam z lodowki i przez ok 2h topi sie powoli w temp pokojowej.

  37. Arek

    Siemano !
    Ostatnio pokochałem rosół i żeberka. Ponieważ nie jestem kucharzem, zrobiłem w życiu w sumie kilka zup i żeberek postanowiłem napisać jak to u mnie wygląda. Może się komuś przyda. Walory smakowe ogromne, wartości odżywcze również z racji dużej ilości tłuszczu i białka zarówno w zupie jak i mięsie. Mam pewne wątpliwości czy po 2,5h gotowania rosołu jeszcze coś w nim oprócz wody jest no ale robię go bo lubię.
    1. Rosół. Do 3l wody wrzucam skrzydło indycze + 500 g wołowiny, najlepiej poprzerastanej „galaretką” pręgi. Po około 1,5h gotowania dodaje włoszczyznę a wcześniej przyprawy. Sól, pieprz w ziarenkach – około 20szt. 2 ziarna ziela angielskiego i jałowca oraz listek laurowy. Gotuję około 2,5h na absolutnie minimalnym ogniu. Tak małym, że muszę się przyglądać czy coś się gotuje bo tylko od czasu do czasu jakiś tam bąbel się pokaże. Tak zwanych szumowin nie wyrzucam. Gotowana wołowina z chrzanem lub sosem chrzanowym – rewelacja. Zupę jem bez makaronu.
    2. Żeberka wieprzowe. Pasek żeber – ponad 1kg kroję co jedno albo dwa żebra, wrzucam do naczynia żaroodpornego, zamkniętego. Temperatura 200 stopni. Czas – 1h. Przyprawy – sól, pieprz, chili, cebula. Miękkie, soczyste, smakowite, TŁUSTE !.
    Polecam. Banalnie proste do przyrządzenia.

  38. SirValeq

    Ja ostatnio upiekłem rolowany boczek.
    Było go 1.75kg, natarłem go solą i wyciśniętym czosnkiem. Potem jedną stronę tymże czosnkiem (cała duża główka) i majerankiem obłożyłem i zawinąłem tak, by wszystko to wylądowało w środku. Potem obłożyłem liśćmi laurowymi, związałem, owinąłem folią aluminiową i na 24h do lodówki. Potem piekłem ok. 1h 20min w temperaturze 180 stopni w foliowym rękawie. Jadłem na zimno przez kilka dni – cudo.

  39. Marek

    Polecam deser z boczkiem:
    Potrzebne będą: suszona śliwka, orzech włoski, plasterek boczku (w miarę długi), wykałaczka
    Orzech wciskamy w śliwkę i zawijamy ją w boczek. Nabijamy na wykałaczkę, tak żeby się trzymało i na 10 minut do piekarnika rozgrzanego do 150 stopni (na wszelki wypadek trzeba boczek obserwowac, bo dawno tego nie robiłem i nie jestem pewny czy na pewno 150 stopni, a jak się za długo robi, to się może zwęglic)

    I jeszcze jeden słodki przepis na święta:

    Muffinki
    100g masła
    1 duży banan
    2 jajka
    dwie łyżki kakao
    pół szklanki maślanki

    Składniki dokładni mieszamy i wlewamy do foremek. Potem do piekarnika. Tutaj też nie pamięta na ile stopni i na jak długo, więc chętni muszą popróbowac. Sam niedługo będę je robił, to napiszę.
    Pozdrawiam

  40. Arek

    Jak wpiszesz w google hasło: „przepis na masło orzechowe domowymi sposobami” to zobaczysz ile tego wyjdzie :):)

  41. Marek

    Właśnie wpisałem już po napisaniu posta 🙂
    Ale szczerze mówiąc średnio mi pasują te wszystkie przepisy. Będę sam nad czymś kombinował.

    1. stefan

      Panowie, przecież cała rzecz sprowadza się do zmielenia orzechów. Zwykle ziemnych. I tak nie rozumiem po co to komu. Zwłaszcza, że nie ma czego tym smarować. Prościej jeść orzechy, przy czym najbardziej wartościowe pozostają i tak laskowe ewentualnie włoskie.

  42. Marek

    Smarować można paluszki. A potem oblizywać 🙂
    Ogólnie chodzi mi o uzyskanie kolejnego fajnego i zdrowego deseru.
    Dlatego chcę pokombinować nad różnymi składnikami, żeby i smak i konsystencja były jak najlepsze.
    Myślałem, żeby rzeczywiście zmielić orzechy i zmieszać to z kilkoma łyżkami miodu. Do tego ewentualnie jakaś wanilia albo inne przyprawy.
    Zastanawiam się też nad dodaniem zwykłego masła ale nie mam pojęcia co z tego wyjdzie.
    A propos, mówi się, że spośród orzechów, ziemnych jako jedynych należy unikać. Ile w tym prawdy, a ile pseudonauki?
    Pozdrawiam

    1. stefan

      Na pewno są najmniej wartościowe. Czy trzeba unikać nad tym się nie zastanawiałem. Trzeba sprawdzić dokładnie skład. Przede wszystkim ile tam jest omega 6, bo to może być problem.

  43. SirValeq

    Z tego co wiem, to właśnie duża ilość omega-6 jest problemem w przypadku ziemnych, tak jak np. w ziarnach słonecznika.

    1. stefan

      Całkiem możliwe. Też mi się tak kojarzy. Słonecznik wiadomo, dużo omega 6 i łatwo sobie wszystko popsuć, a przy okazji zdobyć kilka kilo fatu na dokładkę.

    1. stefan

      Jak do tego dodamy omega 6, której pełno w innym jedzeniu i kiepską konwersję ALA to rzeczywiście lepiej sobie je podarować. Dzięki za znalezienie info.

  44. stinkpink

    znalazlem przepis na zupe serowa:

    – 60 dag porow
    – lyzka masla
    – 20 dag śmietanki kremówki
    – 10 dag obeschniętego żółtego sera
    – (1kostka śmietankowego serka topionego)
    – 500 ml rosolu/bulionu
    – przyprawy: sol, pieprz, galka muszkatalowa – do smaku

    instrukcja: pory w talarki, zeszklicz na masle, wrzucic do rosolu – gotowac 10min, dodac smietane, starty ser i przyprawy, zmiksowac blenderem, zostawic chwile na wolnym ogniu.

    osobiscie zrobilem bez porow a z cebula (czerwona i zwykla), nie miksowalem bo cebula byla odpowiednio pokrojona, zamiast serka topionego wrzucilem wiecej sera zoltego (mialem pare koncowek), na sam koniec dodalem wycisniety zabek czosnku (jestem czosnkowym fanem) – smakowalo;)

  45. Reda77

    ja tak z ciekawości, nie potępiam, ale po co jeść taką zupę?
    🙂 Piszę to z perspektywy osoby, która w ogóle zup nie jada.

  46. stinkpink

    hej, przeciez nie pisze jak przyrzadzac cielecine na forum dla wegetarian:P

    czasem zdarza sie ze gotuje „na winie” – co sie nawinie to do gara;) zostanie rosol – mozna wypic solo, zostana skrawki sera (zazwyczaj kupuje niekrojony) – mozna przegrysc i o nim zapomniec. a mozna wrzucic do kotla i zrobic zupe.

    przedwczoraj zrobilem taka zupke popoludniu i powiem ze zjadlem jako ostatni posilek – tluszczyk, troche bialka, malo wegli i raczej lekka kompozycja na zoladek.

    ogolnie to propozycja na jakies urozmaicenie a nie pomysl na zasadniczy posilek kazdego dnia. poza tym, zdaza sie czasem gosci przyjac a nie wszyscy podzielaja upodobania do wiekszej ilosci tluszczu w diecie – wtedy cos takiego jest pewnego rodzaju kompromisem.

    z reszta, z czego ja sie tlumacze? 😛

    1. stefan

      Nie wiem 🙂 Przecież nikt Cię nie krytykuje. To tylko luźne dywagacje, a przepis jest jak najbardziej ok.

  47. Arek

    Dzięki za przepis. Ja spróbuję. Czasem ugotuję za dużo rosołu, wtedy wykorzystam 🙂
    Dla urozmaicenia – świetna sprawa !

  48. rodzy11122

    ja w sumie nigdy zupy nie lubilem. od dziecka na kotletach jechalem 🙂 ciekawe czy to ma jakies znaczenie. czasem warto sobie przypomniec takie naturalne instynkty.

  49. Marek

    Ja jutro jestem zaproszony na tatara 🙂
    Ogólnie też jestem za urozmaicaniem menu. Ja mógłbym wprawdzie życ tylko i wyłącznie na kiełbasie i jajkach ze smalcem, ale moja dziewczyna ma trochę większe wymagania. Zupa rzeczywiście wygląda ciekawie. 🙂
    Pozdrawiam

    1. stefan

      No właśnie niekoniecznie, bo ten wrzątek nie dojdzie w niektóre miejsca. Nigdy też nie probowałem jakby smakowało takie parzone mięso. Natomiast wiem, że surowej wołowiny, czy wątróbki mógłbym zjeść znacznie więcej niż po obróbce. Tak jakby to surowe mięso powodowało u mnie większą aktywność enzymów. W dzieciństwie byłem niejadkiem, ale jak był tatar to nagle zmieniałem się w żarłoka.
      Teraz raczej nie jem surowego mięsa, bo nie mam ochoty zafundować sobie jakiegoś tasiemca. O ile jajka wystarczy sparzyć skorupkę i można jeść surowe, to na mięso póki co nie mam sposobu. Pozdrawiam.

  50. Marek

    A propos surowego mięsa. Wiadomo, że im krótsza obróbka, tym lepiej. Pytanie jakie jest minimum? Czy wystarczy sparzyć mięso wrzątkiem? Pewnie nie. Ale gdyby je najpierw zmielić, to już inna sprawa. Wtedy wystarczyłoby wrzucić do garnka zalać wrzątkiem, pomieszać i odcedzić. Prawie surowe.

  51. Marek

    Właśnie dlatego proponowałem, żeby najpierw je zmielić. W ten sposób wrzątek dojdzie wszędzie. Dla pewności można parzyć w ten sposób trochę dłużej. Mieszając w ten sposób pół minuty nie byłoby chyba tak źle?

    1. stefan

      Muszę to na spokojnie przemyśleć 🙂 Z tego co wiem na pewno nie może to być mięso, które wcześniej było zamrożone, bo po rozmrożeniu bardzo szybko mnożą się tam bakterie. Szkoda, bo zamrożenie z kolei wybija wszystkie pasożyty.

  52. Reda77

    Ja bym jeszcze wrócił do tematu naczyń kuchennych któych używamy do jedzenia.
    Aluminiowe sztućce opakowania masła, plastikowe miski…
    Z jednej strony staramy sie unikać metali ciężkich w rybach z drugiej strony dostarczamy ich sobie z aluminiowych zaparzaczy do kawy itd.
    Jak wygolądałby idealny zestaw jedzeniowy? Wszystko drewniane?

    1. stefan

      Mnie w zasadzie bardziej martwi sama woda, jaka płynie w kranie niźli naczynia. Na Śląsku w niektórych miejscach nawet po przegotowaniu jest paskudna. Ponoć nawet gorsza niż w Warszawie.
      Wracając zaś do naczyń. Idealne pewnie byłyby drewniane i gliniane, czyli cofamy się o tysiąc lat 🙂 Albo też po prostu jemy w porcelanie i wtedy jest wyższa kultura. 🙂
      Co jak co, ale np. na smak kawy jestem wyczulony i muszę mieć do niej porządną filiżankę. Smakuje całkiem inaczej.

  53. Reda77

    Ja od wielu lat piję tylko wodę z warszawskiego kranu i z innych też. Nie gotuje, nalewam do plastikowej (niestety) butelki i pije jej dużo. To najlepszy napój świata! naprawdę uwielbiam swoją wodę! Nigdy się nie zatrułem i nigdy na niej nie zawiodłem. Juz tak pije z 10 lat.
    No i co do wody to wierzę (sa na ten temat rozmaite badania), chociaż tutaj wchodzi pewien rodzaj magiczności świata (której jednak nawet na tzw „zdrowy rozum” nie da się całkowicie wykluczyć, chyba wszyscy się tu zgodzimy?), w każdym razie uważam, że o wodzie należy myśleć zawsze jak najlepiej a nawet na swój sposób ją „czcić”. Wydaje mi się, że ważniejsze od jakości wody są pozytywne mysli w niej zawarte. Przypominam, że my także w większości składamy się z wody… Może brzmi to nieco ezoterycznie
    (Chyba założę jakiś blog „kulturystyka ezoteryczna” 😉 ale nie możemy sprowadzic człowieka tylko do medycznego wymiaru, prawda?
    Ok czyli czas poszukać drewnianych naczyć i sztućców.

  54. Tomek221

    Co do wody popieram Reda77. Też piję z kranu w Warszawie bez przegotowania i nic mi nie jest. Nie wiem jak tam u was na Śląsku jest, kopalnie, przemysł ciężki itp. Tak ogólnie to kiedyś był reportaż/badanie na temat wody w którym stwierdzono że technicznie do picia nadaje się nawet woda bezpośrednio z Wisły na wysokości Warszawy. Smak to już inna sprawa. W niektórych miejscach jest tyle chloru że woda aż śmierdzi.

    1. stefan

      Ja sam, że tak powiem z wody, którą mam w kranie nie jestem zadowolony. Raczej nie wyobrażam sobie picia jej bez przegotowania, a i to pozostawia wiele do życzenia. Porównanie z Warszawą stąd, że właśnie słyszałem to od osób przyjeżdżających ze stolicy, które też bardzo narzekały na wodę na Śląsku w porównaniu z tą warszawską.
      Marek – nie wiem, jakoś ten patent na mięso do mnie nie przemawia. Nie jestem pewny czy to rzeczywiście usunęłoby dokładnie ewentualne pasożyty i też nie wiem, jak by coś takiego później smakowało. Trochę szkoda mięsa, by to sprawdzać.
      To, że teraz mamy wszystko mamy nazbyt pasteryzowano to fakt niewątpliwy. Piwa niepasteryzowane to tak naprawdę piwa poddawane mikrofiltracji, więc ściema.
      Niestety trudno jest uciec od spożycia mąki tak całkowicie. Czasem ze względów towarzyskich coś niemal na siłę w człowieka wpychają, więc trochę trzeba. Niemniej mnie samego do takowych rzeczy nie ciągnie. Pozdrawiam.

  55. stinkpink

    dyskusja widze wciaz zywa;)
    ja zakupilem filrt do wody britta (dzbanek) 2 lata temu i powiem ze zmienia duzo. polecam. woda jest bardziej miekka, wrecz aksamitna. pijam srednio 4-5l dziennie. ha! wspomne ze kawa smakuje zupelnie inaczej na przegotowanej filtrowanej wodzie.
    wczesniej to roznie z tym piciem wody bywalo, ale byl kiedys „skecz” George’a Carlina o zarazkach i cos w nim prawdy jest. kiedys dzieciaki (ja tez) kapaly sie w rzece, kopaly w piaskownicy, jadly z ziemi, pily kranowe. teraz rodzice nie wypuszczaja spod skrzydla, w pilke graja tylko na xboxie, jedza prawie sterylnie, a wiekszosc zarcia jest witaminizowana, albo pasteryzowana (chyba az nadto). ciezko nawet dostac dobre piwo bo wszystkie siki smakuja podobnie, nawet „niby” niepasteryzowane piwo duzych browarow… a uklad immunologiczny sie obija i byle co powoduje przeziebienie albo za przeproszeniem sraczke.

    przepraszam za przydlugi wstep… przypomnial mi sie wart polecenia corbon bleu:
    – piers kurczaka (ze schabu tez robilem, ale piers wydaje sie lepsza)
    – plaster synki (ew. boczku, boczek lepeij sie komponowal ze schabem)
    – plaster zoltego sera
    – musztarda (najlepiej Dijon)
    – ogorek kiszony
    – ziola prowansalskie, sol

    moja instrukcja: ogorek przekroic na 4czesci wzdluz, posmarowac szynke/boczek musztarda, zawinac szynke na ogorku (cos jak roladka), obwinac to plastrem sera, owinac calosc rozbitym na cienko filetem posypanym sola i ziolami, mozna przebic wykalaczka (ale jak sie polozy dobrym koncem to sie elegancko samo zasmazy) i na rozgrzany olej.

    nie zabiera zbyt duzo czasu a jest zaskakujaca alternatywa dla jedzenia w kolko kotletow;) do tego mozna pokroic pomidory (najlepiej male) w cwiartki albo osemki do miski, wgniesc 2-3 zabki czosnku, odrobina soli i troche oliwy/oleju – nie za duzo wegli, troche antyoksydantow z czosnku, dobry pomysl na surowke..

  56. mariusz

    1 usmazyc pieczarki z cebulka przyprawic czym sie tam chce ja daje papryke ziola prowansalskie i sol, wrzucic mieso mielone wolowe, robi sie w 5 min smakuje swietnie
    2 na blaszce ulozyc rozbite i przyprawione piersi kurczaka na to ukladamy usmazona cebule (do cebuli dodaje albo papryke albo pieczarki i przyprawy) mozna to jeszcze posypac pestkami z dyni i na sama gore starty ser zolty piecze sie to w piekarniku jakies 15 – 20 min nigdy nie mierzylem czasu oceniam po wygladzie sera
    3 tunczyk z puszki mieszamy z posiekana cebula i papryka moza dorzucic troche oliwy z oliwek
    4 ser bialy ze smietana szczypiorem i rzodkiewka

    a teraz przyznac sie bez bicia jak czesto jecie cukier i make? ja musze przynajmniej raz w tygodniu oszamac jakas pizze albo inne paskudztwo i siedze pozniej na kiblu za kare ale i tak warto 🙂

  57. Reda77

    Ja nie jem mąki w ogóle (ok tydzień temu zjadłem trochę domowego pasztetu kumpla a tam była bułka tarta), węglowodany tylko z orzechów, czasami jabłka i warzyw. I już. Ani mnie nie ciągnie, ani nie znajduję w insulinowym-zamuleniu niczego przyjemnego. A! Jeszcze w czwartek pije 1-2 Ciechana Miodowego. I to już wszystko. Mnisi bezmączny żywot prowadzę 😉
    A pizza to taka ściema, że musiałby mi ktoś zapłacić za jej konsumpcję.

    Mam pytanie z innej (ha-ha hehe) beczki…
    Co ze zjedzeniem człowieka? Nie mam takich planów, ale z czysto teorertycznego punktu widzenia, co jest najwartościowsze? jaki sposób obróbki najlepszy no i czy gdyby podano Wam pysny stek wysmażony z i info, że to człowiek to byście skosztowali choć kęsa? Ja mam pełna lodówkę (boczek, części kurczaka, słonina, słonina wędzona, golonka od mamy, kawałek ryby, smalec, masło, warzywa) więc nie będę na nikogo polował, pytam czysto hipotetycznie (to dla abw i innych służb, które szukałyby krypto-ludożerców 😀 )
    Kotlet z człowieka?

    1. stefan

      Aktów kanibalizmu było i jest więcej na świecie niż się oficjalnie podaje. Zwłaszcza w okresach głodu i wojen. Pomijając problemy etyczne to ma to swoją złą stronę w postaci chorób, głównie tzw. kuru – śmiejącej się śmierci. Więc dla mnie zjedzenie człowieka to jest naprawdę ostateczność.
      Co do mózgu, to bezskutecznie szukam mózgu wieprzowego, bo chce sobie zrobić z jajkami, pamiętam z dzieciństwa, i nigdzie nie mogę kupić. Ot, czasy dobrobytu.

  58. stinkpink

    wlasnie dobrobyt..
    bylem w ten weekend u rodzicow i m.in. dowiedzialem sie ze pierwszym miesem jakie zjadlem byl golabek (mlody golab ku scislosci – hodowany, nie uliczny), podobno z dziada pradziada u mnie w rodzinie wszyskie dzieci na tym sie chowaly.. w zyciu nie widzialem golebi w sklepie czy na targu. slabo tez z dziczyzna, konina..

    kiedys w jakims programie podrozniczym, chyba Tony’ego Halika, bylo cos z jakiejs krainy gdzie jeszcze kanibalizm wystepuje. reporter probowal – podobno nie jest dobre czlowiecze mieso.

    swoja droga, Stefan, nie zastanawiales sie czy nie byloby dobrym rozwiazaniem zainstalowac tu forum? sporo tu postow offtopic.. znaczy mnie nie przeszkadza (bo sam to generuje) 🙂

    1. stefan

      Od jakiegoś czasu pojawiają się różne wizje, także ta z forum. Być może w tym kierunku pójdziemy. Jeszcze nie sam nie wiem.

      1. stefan

        Ten dobrobyt polega na tym, że można dostać mnóstwo pseudojadalnego śmiecia. Mózgu dawno nie widziałem. Od kilku miesięcy jest problem z kupieniem płuc. Wybór mięsa w niektórych regionach też marny. O jego jakości nie ma co wspominać.
        No, ale mamy 10 tysięcy rodzajów batoników, czipsów i takich rzeczy, które nawet nie wiem, jak się nazywają 🙂

  59. SirValeq

    Pytanie: mając do wyboru lody zawierające dodatek tłuszczów roślinnych (zapewne utwardzonych, bo niby jakich?) oraz takie z dodatkiem lecytyny sojowej – które będą mniejszym złem? 🙂

    1. stefan

      SirValeq stawiasz mi pytanie w stylu czy lepiej było żyć pod Hitlerem czy pod Stalinem 🙂
      Najlepiej w miarę unikać i tego i tego, ale nie warto popadać w paranoję. Jestem przeciwnikiem fanatyzmu w jakiejkolwiek postaci. Jak raz na jakiś czas zjesz takie lody to ostatecznie ziemia się nie zawali. Choć ja jak np. idę latem do lodziarni ze względów towarzyskich to zwykle zamawiam bitą śmietanę. Pewnie też nie do końca jest ze śmietany 🙂

  60. stinkpink

    stefan, melduje ze przeczytalem jakis czas temu ktoras pozycje Poliquina i ten podaje jesc low-carb w tygodniu a w weekend robic ladowanie weglowodanowe. niby nie ma to znaczacego wplywu na gospodarke hormonalna.
    poza tym, pewnie znasz/znacie te stronke: http://scoobysworkshop.com/ – jegomosc podaje (a jest bardzo restrykcyjny co do diety- mimo ze ma inny model zywienia) ze spokojnie mozna do 3 cheatmeal’ow w tygodniu wykonac byle nie byly to kolejne posilki.

    1. stefan

      Macie rację, że w dużej mierze to marketing. Pewnie manipulacje węglami są wskazane, ale tu dużo zależy od takich czynników jak źródło tych węgli czy poziom BF, który poniekąd jest też odbiciem stanu przyswajalności pokarmów przez organizm. Do tego za jakiś miesiąc wrócimy przy redukcji Rodzyna.
      Cheat meal 3 razy na tydzień to już śmiech na sali. Czemu nie 7, będzie jeszcze łatwiej 🙂 Pozdrawiam.

  61. SirValeq

    Według mnie ładowania czy cheat meale to tylko chwyt marketingowy, żeby złapać więcej ludzi do grona swoich fanów. Przeciętny frytkożerny Amerykanin łatwiej połknie Poliquina, jeśli ów pozwoli mu w weekend się zapchać węglami, niż konsekwentną dietę.

  62. rodzy11122

    SirValeq widze, ze w wielu kwestiach sie zgadzamy. Popieram Twoje zdanie. Po co caly tydzien dbac o diete i pozniej pieprzyc wszystko ladowaniem ? Bez sensu, po co w ogole ? jesli ludzie ladują wegle czy tez jedza cheat meal to podobno dla zzaspokojenia psychiki. ja jak cos bym zjadl z poza diety to czulbym sie na maxa zle.

  63. Reda77

    Mnie musieliby toruturować, żebym zjadł kaszę, czekoladę, chleb czy frytki albo pizzę. Co to za przyjemność?

    Stink Pink – czy to jest ten Scooby z youtube? Bo jesli tak to on jest kulturysta naturalny, ale, o ile dobrze pamietam, to nie widzialem aby pokazywal jak robi martwy ciąg albo przysiady. Raczej kojarze gościa jako domowy fitness i nie restrykcyjna dieta z gazetek…

  64. stinkpink

    Piotrek, najlepiej mi podchodzi boczek wedzony, ale tak na prawde, to moje „gotowanie” polega na wykorzystaniu tego co mam w lodowce. raz robie to tak, raz inaczej i to mi sie podoba nie nie jem w kolko tego samego w pewien sposob..

    SirValeq, rodzy11122, zasadniczo popieram i podzielam Wasz punkt widzenia. tez sam z siebie nie jadam „spoza listy”, mysle jednak, ze cheat meal jest dobry w pewnym stadium poznania swojego ciala, metabolizmu.. jesli ktos zaczyna swoja przygode z aktywnoscia fizyczna i odzywianiem, to jest to jakies oparcie. bo jest grono ludzi ktorzy jak zrobia cos inaczej (cheat meal, pomina trening) to stwierdzaja ze zawiedli i porzucaja wszystko. taki system zero-jedynkowy. pozniej w miare rozwioju swiadomosci wiesz, co Cie ile kosztuje, mozesz zrobic kalkulacje i stwierdzasz ze cos ci sie nie oplaca po prostu.

    moze to nonszalancja, ale przyznaje, ze nie robie wielkiej sprawy jesli jestem zmuszony zjesc cos niedozwolonego- u cioci na imieninach, czy cos mnie w miescie zatrzyma. wybieram owszem mniejsze zlo i tak jak stefan, biore bita smietane w lodziarni ale nie laze caly dzien bijac glowa w mur z tego powodu ze byla tak lyzka cukru..

    a scooby to zaiste koles z YT. aczkolwiek wydaje mi sie ze w ramach wlasnego rozwoju powinnismy szukac, sprawdzac i odrzucac to co nie jest akceptowalne. nie mowie ze ten jegomosc jest moim guru ale ma sporo ciekawych artykulow na ktorych temat cywilizowani ludzie moga podyskutowac.

    koniec koncow, stefan stworzyl swietna strone i cytuje wielu autorow i koncepcji jednak, nie przypominam sobie zeby ktoras przyjal od A-Z. okreslil swoja „droge” ktorej sie trzyma, na podstawie wiedzy i doswiadczenia. i to mi sie podoba.

  65. Piotrek

    Scooby, kiedyś często odwiedzałem jego witrynę. Nawet w jednym z videoblog (albo jakoś tak) przyznawał, że jest w pewnym sensie wegetarianinem. Raz w tygodniu wychodzi do restauracji zjeść jakieś mięso. A tak to żyje na fasoli, bananach, lentylkach i odżywkach białkowych (te raczej są pochodzenia zwierzęcego, dla tego gdzieś tam mówił że jest tym wegetarianinem, ale nie do końca). Mogę się mylić:).

    Pozdrawiam.

  66. Reda77

    Dla mnie zawodnicy, a`la Scooby przestali być istotni w momencie kiedy poznałem blog Stefana. I nie ma już powrotu do wegetarian jedzących lentilki i banany.

    1. stefan

      Tak naprawdę mamy dwie różne sprawy, które zostały pomieszane w związku z cheat mealem.
      Pierwsza to taka, o której pisałem. Czyli czasem ze względów towarzyskich trzeba coś tam trochę zjeść. Faktycznie nie ma co z tego powodu walić łbem w mur. Jednak w tym wypadku nie ma też sensu, ani nie powinno się wprowadzać dodatkowych cheatów. Bo wtedy już na pewno będzie za dużo tego dobrego.
      Teraz druga wersja. Masz ambitny cel, chcesz zejść do powiedzmy 6%BF. Na zawody czy w innym celu. Tu już nie ma zmiłuj się. Nie ma imienin u cioci, nie ma torciku u znajomych. Koniec kropka. Sory Winetou! W tym wypadku, gdy już masz odpowiednio niski BF, ale jeszcze daleko Ci do tego 6%, wprowadzasz cheaty. Tylko na pewnych określonych zasadach.
      Pierwsze – raz na kilkanaście dni.
      Drugie – w dni bez treningu.
      Trzecie – nie polega to na żarciu pizzy i czipsów, a tylko na podaży większej ilości węglowodanów z owoców.
      Jak ktoś promuje cheaty bez tych zasad to kompletnie nie rozumie w czym rzecz. Pozdrawiam.

  67. stinkpink

    jak zwykle racje prawisz 😉 i w pelni sie zgadzam, choc nigdy jeszcze nie bylem na takim poziomie zaawansowania – przyznaje bez bicia..

    wracajac na chwile do tematu glownego:
    mialem dzis ochote na cos slodkiego i wykombinowalem ze smietanka 30% ubija sie z bialkiem! moze nie odkrylem ameryki ale:
    – 200g smietanki (robilem na tej z lidla)
    – 1/2 porcji odzywki bialkowej (tu ostrowia)
    nawet nie trzeba slodzikow.
    ubijalem w wysokim, waskim naczyniu niestety blenderem bo mi sie domowy mikser spsul ostatnio..
    nastepnym razem sprawdze czy z cala porcja sie ubije..

  68. Marek

    Nie wiem czy pisząc o słodzikach miałeś na myśli właśnie słodziki, czy chodziło ci ogólnie o coś do słodzenia, ale ja jak słyszę, że ktoś używa słodzika, mam od razu zawroty żołądka. Robię dużo wszelkiej maści deserów i jedyne czego używam do ich słodzenia to miód i słodkie owoce. Wiecie jak fenomenalny deser można zrobić ze szklanki śmietany i dwóch łyżeczek miodu?
    Ogólnie mam wrażenie, że dużo ludzi strasznie panikuje jeśli chodzi o dietę. Wiadomo, że jak ktoś ma ściśle oznaczone cele, takie jak udział w zawodach itp. to musi dbać o dietę w 100%. Ale nie widzę powodu, dla którego ktoś inny miałby się do tego stopnia zadręczać. Jeżeli ktoś ćwiczy tyko dla siebie, to odmówienie czekoladki, kiedy wszyscy się częstują podchodzi pod fanatyzm! Inna sprawa, że takich sytuacji w życiu jest tyle, że nie ma najmniejszej potrzeby wprowadzać specjalnie czegoś dodatkowego. Ja w przeciwieństwie do redy nie uważam wszelkich tego typu pokarmów za niesmaczne. Przeciwnie. Odkąd jem je średnio raz na dwa tygodnie w niewielkich ilościach zacząłem je dużo bardziej doceniać i traktować jako swego rodzaju nagrodę.
    Pozdrawiam

    1. stefan

      Zgadzam się z Markiem. Sam mam podobnie. W domu nie sięgam po słodkie, ale jak ktoś częstuje czekoladką to zjem trochę dla spokoju. Lepsze to niż za każdym razem prawić kazania o żywieniu.

  69. Reda77

    no ja pamiętam swoją przygodę sprzed roku z wielkanocnym mazurkiem. zjadłem i jeszcze kawałek i sie zamuliłem. i od tego czasu nie lubię takich opcji. czekoladka mi niewiele daje. tzn cenię jej smak, ale jej nie potrzebuje, a jeśli nie potrzebuję to nie będę mnożył potrzeb, bo po co. co innego boooooczek 😀

  70. stinkpink

    Mam podobne przemyslenia w temacie. co wiecej, kiedys, jadac np na swieta do domu (5-7dni) zawsze ostrzegalem, jem to a tego nie. ze moja mama lubi kucharzyc to wymyslala zamienniki dla mnie i chyba bylo z tym wiecej cyrku niz to warte. duzo wiecej roboty i moj niepokoj bo ciezko zamienic niektore rzeczy. a jak sie skonczyly to trzeba bylo siegnac po to co wszyscy. ale ostatnimi razy w ogole sie tym nie przejmuje. jem normalnie, bez obrzarstwa. easy come, easy go – jak to mowia. w koncu ile BF mozna „zdobyc” w tydzien? wiekszosc to i tak woda od soli i wegli.

  71. Kuba

    Gdzie zaopatrujecie się najczęściej w mięso ?
    Ja mam dalszą rodzinę na wsi i mam możliwość kupna sprawdzonego świniaka jednak nie mam tyle pieniędzy na raz i zazwyczaj jeśli ich odwiedzam to załatwiam sobie tylko kilka kilo niestety wszystko co dobre szybko się kończy, odległość do rodzinki to 100km więc za często ich nie odwiedzam i tutaj pytanie, czy w jakiś większych sklepach można kupić w miarę dobre jakościowo mięso ? Mam na myśli np. Biedronkę – wołowina 26/kg, czy to mięso „można” jeść ? Analogicznie z np. mrożonym morszczukiem, makrelą. Może ktoś ma jakieś sklepy mięsne/rybne we Wrocławiu godne polecenia ? Dzięki.

    1. stefan

      Wiadomo, że mięso w marketach będzie gorszej jakości ale jeść można, jak nie ma innej możliwości. Tylko nie kupuj mielonego w paczkach, bo tam to już nie wiadomo co jest.
      Ryby mrożone sobie podaruj. 2/3 to woda. Szkoda pieniędzy.

  72. Kuba

    A czy mieso z typowego spozywczaka bedzie lepsze niz takie zapakowane w (niestety…) plastikowe pudelko z biedronki czy to jedno i to samo? Moze zapytac w sklepie skad pochodzi mieso? Po prostu chcialbym ustalic gdzie stale zaopatrywac sie w mieso, ktore bedzie w miare ok pod wzgledem jakosci i ceny. Dzieki tez Stefan za odpowiedz w sprawie aminokwasow.

    1. stefan

      Teoretycznie takie mięso powinno być lepsze. Można pytać sprzedawców, ale na ile uzyska się zadowalającą odpowiedź to już trudno powiedzieć. Tak naprawdę nie ma co za bardzo kombinować. Po prostu kupować świeże mięso i już. W większości wypadków i tak nie dojdziemy z jakiej hodowli pochodzi. Pozdrawiam.

  73. Mike

    Witam, mam pytania odnośnie low-carb:

    Składniki mojej diety wyglądają mniej więcej tak:
    – pierś z kurczaka
    – wątróbka drobiowa ( lubię i jem dużo )
    – łosoś ( pracuje w knajpie więc mam dostęp do całych świeżych płatów
    – jajka ( zazwyczaj L/XL koło 6-10 dziennie )
    – tuńczyk w puszce

    – śmietana, twaróg (tłusty/pół t.), serki wiejskie, orzechy/pestki z dyni), masło/smalec

    – kapusta, brokuły

    – białko UNS/ ostrowia, omega3, vita-complex, magnez

    ______________________________________________________

    * Z czym jeść wątróbke, kurczaka, łososia, tuńczyka tak żeby dostarczyć B i T około 1 do 1 ?? . Dla przykładu z jajkami robię tak : 3-4 jaja XL do pojemnika + śmietana 18 %. Pijam takie coś rano i przed snem, ew. wieczorem takie coś a na noc twaróg. Szejka z białka robię podobnie. Jakieś liście kapusty czy sałaty zjem do tego, brokuły. Węgle dostarczam tylko z owoców i tu też pytanie , lepiej dorzucić około 30-40 gW przed i po treningu czy jakoś inaczej ?

    Najbardziej jednak interesuje mnie co dorzucać do tego mięsa żeby dostarczać odpowiednie ilości T. Czy po prostu mam zjeść np 200g wątróbki, warzywko i tyle ??

    1. stefan

      Witam. Zakładam, że w kółko nie jesz tego samego, więc wszystko zależy od rodzaju mięsa. Trzeba sobie mniej więcej sprawdzić proporcje białka i tłuszczu. Jeśli przykładowo jesz pierś z kurczaka to warto dorzucić do tego smalcu albo masła, tudzież boczki. Jak zmienisz ją na udko to nie musisz dodawać tłuszczu itd.
      W wątróbce też przeważa znacznie białko, więc warto dorzucić tłuszczu.
      Z węglowodanami sprawa jest trochę bardziej skomplikowana. To ile ich jeść zależy od poziomu BF i tego, jak na dziś funkcjonują Twoje receptory komórkowe. Więc, by powiedzieć coś więcej warto w miarę dokładnie zmierzyć BF.
      Raczej węglowodany lepiej jeść w większym oddaleniu od treningu. Pozdrawiam.

  74. Kuba

    Kolega wyżej wspomniał o tuńczyku. Wiele osób mówi, że raczej powinno się unikać tej ryby z powodu dużej zawartości metali ciężkich, może czegoś jeszcze ? Co na ten temat sądzicie ?

    Jeszcze mam jedno pytanie poza tematem, Stefan nie myślałeś kiedyś o tym aby przekształcić bloga w obecnej postaci w forum ?

    1. stefan

      Ta, z tuńczykiem bez przesady.
      Na pytania o forum już odpowiadałem wiele razy, chyba Tobie też. Jest taki pomysł, ale to nie zależy tylko ode mnie. Zobaczymy.

  75. Mike

    Czyli ogólnie jeśli dobrze Cie zrozumiałem to te posiłki w których występuje u mnie mięso lub ryby należy dodać smalec lub masło ew. śmietana ? :

    150g kurak + smalec 25g/ masło 30g
    200g udko + smalec 10g/ masło 15g
    150 wątróbka + smalec 20g/ masło 25g
    185 tuńczyk + 30g smalec/ masło

    1) Staram się w posiłku mieć zawsze około 30gB czy tłuszcz powinien być na tym samym poziomie ??

    2) Czy 1g/1 kg wagi ciała,zielonych warzyw w ciągu dnia będzie optymalny ?

    3) Śmietana 18 % czy więcej ?

    Z góry dziękuje za odpowiedzi 🙂 Pozdrawiam

    1. stefan

      Powinieneś tak układać jadłospis, by tłuszczu na dobę było mniej więcej tyle samo ile białka. Nigdy mniej. To jednak nie znaczy, że w każdym posiłku musi być tak dokładnie. Może, ale nie musi. Chodzi o sumę na dobę.
      Tłuszcz faktycznie najlepiej uzupełniać masłem, smalcem czy śmietaną. Pamiętaj, że orzechy to też tłuszcz, choć raczej nienasycony, ale ogólnie do puli możesz wliczać, byle nie stanowiły głównego źródła tłuszczu. To samo odnośnie omega 3, jeśli bierzesz, a warto trochę brać.
      Warzyw zielonych jedz ile chcesz. Nie musi być ich dużo, ale powinno pojawić się w posiłkach.
      Śmietana 18% to nie śmietana. 30%, albo jeśli uda się kupić to nawet więcej. Pozdrawiam.

  76. Mike

    Wielkie dzięki za odpowiedź :), jeśli to nie będzie problem to wstawię tu kilka posiłków z mojego aktualnego jadłospisu i proszę o sprawdzenie czy wygląda to ok.

    1. posiłek w formie szejka, 4-6 jaj mieszam ze śmietaną, potem banany, takiego szejka pije zazwyczaj 2 razy dziennie. Bardzo szybko da się przygotować i wypija też w momencie : ) . Pierwszy posiłek dnia bo o 7 rano ciężko mi cokolwiek innego zjeść.

    jajka
    śmietana 36%
    banan 200g

    2. kurczak z patelni ~ 150g ( bardzo krótko go trzymam )
    kurczak
    smalec/masło
    brokuły 50-75g

    3. wątróbka z cebulą na patelni, na koniec z 50g orzechów włoskich
    wątróbka
    smalec/masło
    brokuły 50-75g
    orzechy

    4. Typowa odżywka białkowa 80-90%
    WPC
    śmietana
    Pestki dyni

    5.
    Łosoś 100g
    serek wiejski 100g
    pestki dyni

    6. Na noc twaróg ze śmietaną
    Twaróg ~200g
    śmietana 36%

    *smalec, masło, śmietana w posiłkach uzupełnia tłuszcze do poziomu białka
    *pestki dyni i orzechy stosuje aczkolwiek tylko dodatkowo
    *odżywkę białkową robię z wodą, potem dodaje śmietanę
    *zazwyczaj w ciągu dnia mam 7 posiłków, prawie zawsze ponad 35gB i 35gT
    *w dni treningowe odżywkę białkową stosuje dodatkowo zaraz jak tylko skończę ćwiczyć, godzinę później idzie posiłek z mięsem
    *rozgrzewkę zaczynam około 1,5 h po ostatnim posiłku.
    *zacząłem łykać aminokwasy między seriami ( 10g z odżywki wystarczy podczas takiego treningu ? )
    *omega 3 łykam po 2g rano i wieczorem + magnez 1g na noc
    *w tym momencie wychodzi mi około 3,6 gBiT na 1 kg + 70-100gW z owoców, które jem w oddaleniu około 3-4 godzinnym od treningu.
    *pytanie odnośnie obróbki termicznej mięsa: patelnia-smalec/masło-mięso, mogę tak robić za każdym razem czy lepiej zaopatrzyć się w jakiś inny sprzęt ?

    Wybacz, że się tak rozpisałem ale staram się dowiedzieć czy dobrze myślę i wszystko co tutaj wyczytałem dobrze zrozumiałem 🙂

    Pozdrawiam

  77. SirValeq

    3,6g/kg to sporo. Może napisz jeszcze pokrótce o swojej aktywności w ciągu dnia/tygodnia, bo możesz mieć tego za dużo.

  78. Mike

    4 razy w tyg trening +/- 1:15 h – rampa, praca raczej tryb siedzący, jakiś spacer, pobiegać, rower.

  79. Tomek

    Czemu śmietana 18% się nie nadaje? W tych 30% (np Rama) często można znaleć tłuszcz roślinny.

    1. stefan

      Mike – jedzenie ok. Jak chcesz to możesz tak smażyć mięso. Nie ma problemu. Faktycznie może tego być za dużo. Zobaczysz, jak pójdzie dobrze masa mięśniowa to zostaw, jak zauważysz, że zwiększa się ilość tkanki tłuszczowej, to zacznij odejmować.
      Tomek – uważasz, że 18% to jest śmietana? To tak samo, jak wódka bez alkoholu. Czy nadal będzie to wódka, czy raczej woda? 🙂 Trzeba wyszukiwać takie, w których nie ma tłuszczów roślinnych. Z tłuszczem roślinnym to dla mnie też nie śmietana.

  80. stinkpink

    Mike, a wlasciwie do wszystkich, pytanko:
    czy od tylu surowych jaj nie masz/macie problemow?

    tzn, czytalem ze sarmonella jest tylko na skorupkach, ale przy wbijaniu jaj ..no moze miec ono kontakt z zewnetrzem skorupki.
    Poza tym, jest utarte ze nadmiar jajek nie jest zdrowy..

  81. Marek

    To co jest utarte, z reguły jest też wytarte, więc nie należy się tym za bardzo przejmować. 🙂
    Co do jajek nie mam żadnych problemów, ale ja jadam tylko te z numerem 0 albo 1, ewentualnie jak mam to wiejskie. Salmonella jest na skorupkach, więc warto jajka sparzyć wrzątkiem. Na początku konsystencja może się wydawać nieco dziwna, ale po jakimś czasie można przywyknąć. A w smaku są prawie jak jajka na miękko, tylko lepsze. 🙂

  82. Reda77

    ja jadam wszystkie jaja w postaci twardej jajecznicy na maśle ze smalcem. przed, bezpodrenio po treningu i często na kolację też. jadam wszystkie 0,1,2,3 i 666 zjem też.
    myslę, że gdyby wybrać na bezludną wyspę tylko dwa pokarmy i przeżyc jak najdłużej to moim wyborem były by gotowane jaja i orzechy.

  83. Tomek

    Do tej pory jadłem bardzo dużo śmietany 18% opatrzonej napisem ,,wiejska”. W jej składzie nie znalazłem nic podejrzanego. Nie mogę się doszukać ile % tłuszczu powinna mieć prawdziwa śmietana ale biorąc pod uwagę że z prawdziwej śmietany robi się masło to pewnie dużo więcej niż przeciętna. Mógłbyś napisać coś o swoim doświadczeniu związanym z tym produktem?
    Pozdrawiam 🙂

  84. rodzy111223

    „*zacząłem łykać aminokwasy między seriami ( 10g z odżywki wystarczy podczas takiego treningu ? )
    *omega 3 łykam po 2g rano i wieczorem + magnez 1g na noc”

    ad1: aminokwasy z odzwyki to nie to samo co prawdziwe aminokwasy. roznica polega na tym, iz wolne aminokwasy nie przechodza juz przez system trawienia, ida jakby prosto do miesni (to tak w wielkim uproszczeniu). trzeba jednak uwazac, aby byly to aminokwasy hydrolizowane, innaczej to poprostu bialko w tabletkach. przykladem hydrolizowanych sa BCAA firmy fitmax.

    ad2:omega 3 – 2gramy w dawce jednorazowej? troszke duzo, lepiej rozbic na kilka dawek mniejszych w ciagu calego dnia. Magnezu 1gram to tez troche duzo jak dla mnie. Juz lepiej rozbij na 0,5grama po treningu i tyle samo na noc. Takie duze dawki i tak nie zostana odpowiednio wykorzystane.

    1. stefan

      Podejrzewam, że porządna śmietana powinna mieć przynajmniej z 40% tłuszczu, ale takiej już w sklepie się nie zobaczy. Moje doświadczenie ze śmietaną? Jem i tyle. Zwykle 30% z Piątnicy, czasem cały kubek 400ml na raz.
      Z tymi aminokwasami z odżywek to nie byłem pewny co to oznacza 🙂

  85. Mike

    OK, zrobię w ten sposób zejdę do 3gB i 3gT/kg i będę kontrolował jak to wychodzi. Czyli amino firmy fitmax można bez obaw kupować i mieć pewność, że są ok ? ile by pasowało brać tego w ciągu dnia ? albo w jakich porach ( przed snem, w trakcie treningu ? ) . Omega zmienię na 3-4 razy po 1g w ciągu dnia. Mg 500mg po treningu + 500mg przed snem.

  86. rodzy111223

    od razu mowie, ze nie jestem na uslugach firmy fitmax, jestem na tym forum od dawna, wiec mozesz miec pewnosc, ze nie klamie. aminokwasy te sa w rozsadnej cenie i na prawde dobre jakosciowo. moglbym CI polecic huma pro, albo animal nitro, ale po co wydawac 100zl, jak wiekszej roznicy nie odczujesz. na aminokwasy masz kilka sposobow, najwazniejsze by spozywac je na tzw. „pusty zoladek” czyli w sporym ok 2-3h oddaleniu od posilkow.
    – najbardziej ekonomicznie – po treningu (podwojna dawka)
    – mniej ekonomicznie – rano zaraz po przebudzeniu (ok 40 min pozniej sniadanie) + po treningu
    – najmniej ekonomicznie – rano, po treningu, pomiedzy posilkami.
    – Stefan podawal informacje na temat stosowania podczas treningu, mozesz sprobowac.

    Wbrew powszechnym zaleceniom dawka przed treningiem i na noc w niczym nie pomoze, poniewaz w tych porach najwazniejszy jest solidny posilek.

  87. Reda77

    Taka sama prawda jak inne „prawdy” na pakerzy.org.
    Kwejkowi też we wszystko wierzysz? 😉
    Uda kurczacze, wątroba kurczacza, serca —> KOCHAM.
    Nabiał, łosoś, inne nie jem. Czuje się znakomicie, najlepiej w życiu 😀

  88. SirValeq

    Z tylu różnych miejsc słyszy się, że w kurakach najwięcej jest różnego rodzaju „sztuczności”, że pewnie jest w tym sporo prawdy. Ja akurat rzadko jem drób, najwyżej raz w tygodniu, ale jeśli ktoś jest na diecie „kulturystycznej” to rzeczywiście je tego na tony… Sam z resztą tak miałem przez pierwsze 4 miesiące, zanim zostałem Oświecony. 🙂

  89. Ma_rek

    Ostatnio było coś o zbawiennym soku pomidorowym też 🙂 Ja jem różnie, ale wolę nabiał+jajka, może nie tyle co wolę, co są tańsze i łatwiejsze do przyrządzenia, więc częściej sie pojawiają. Później kolejno to już wątróbki, kuraki, mięcho. Wiem,że nie dojadam czasem, więc nie panikuję, gdy waga stoi.

  90. Reda77

    Valeq kury to są cuda! Karmią je tylko soją, a one przerabiają to wszystko na dobre mięsko, które na pewno nie jest soją!
    Kur king! 🙂

  91. Paweł

    panowie waże 74 kg chciał bym wbić na mase koncze redukcje na glikemicznej diecie i nienawidze ryzu i makaronu chce się przerzucić na piekno diety tłuszczowo białkowiej ale niemam pojecia jak to pod kulturystyke i fitness policzyc przy tej wadze prosze o pomoc moj e-mail nowas89@gmail.com szukałem info u kilku dietetykow to albo kosmos cena albo olewka