Nowe spojrzenie na dietę masową i redukcyjną cz. 8

Różnice między ludźmi

Jestem do pewnego stopnia w stanie zrozumieć oburzenie, jakie u niektórych wywołuje taka wizja diety. Podobnie zresztą zachowuje się wielu moich znajomych, którzy w rozmowach próbują zarzucać mnie mnóstwem stereotypowych poglądów. Bynajmniej nie jestem człowiekiem, który bezkrytycznie zachłysnął się jakąś wyssaną z palca wizją. Ostatecznie mam za sobą długie lata eksperymentów i obserwacji, jak również mnóstwo lektur. Dziś jestem w tym punkcie, choć kilka lat temu sam byłem bardzo sceptyczny wobec takiego modelu żywienia.
To wszystko sprawia też, że nie chcę pewnych rzeczy lansować na siłę i nadmiernie uogólniać. To także jest niebezpieczne. Uważam, że każdy z nas potrzebuje białka i tłuszczów zwierzęcych jako podstawy swojej diety. Ilość będzie różna. Zależna od płci, obciążenia fizycznego, czasem pewnych schorzeń czy wreszcie możliwości finansowych. To wszystko musimy brać pod uwagę.
Liczne obserwacje przekonują mnie, że część populacji lepiej będzie funkcjonowała na nabiale i jajkach niż na mięśnie. Gdybym miał się odwołać do statystyk, to zazwyczaj dotyczy to kobiet. Także w sferze źródeł pokarmu można dopuszczać takie zróżnicowanie. Nie należy go tylko mylić ze słynną dietą według grup krwi. To bowiem tylko kolejna marketingowa bzdura.
Co wpływa na takie zróżnicowanie? Nie wiem. Nie chcę spekulować i budować kolejnej ładnie brzmiącej, a jednocześnie niczym nie potwierdzonej teorii. Natomiast będę protestował przeciw poglądowi, że niektórym ludziom służą duże ilości węglowodanów. Tak nie jest. Myślę, że na zmniejszeniu ilości tego składnika w diecie oraz na czerpaniu go jedynie z owoców i warzyw, skorzystać może każdy. Przede wszystkim zdrowotnie.
Czemu paniom służy zazwyczaj lepiej nabiał, a panom mięso? Może kiedyś znajdziemy na to odpowiedź. Dziś musimy zadowolić się samą obserwacją.

Jak zmienić dietę

Zmiana nawyków żywieniowych nastręcza sporo trudności. Także tych społecznych. Trzeba się liczyć, że nasz sposób żywienia nie będzie akceptowany. Nasłuchamy się także sporo banałów o cholesterolu i innych.
Jednak nie tylko znajomi i rodzina będą protestować. Poniekąd także nasze ciało. Ono potrzebuje czasu, by się przestawić. Musi zacząć na nowo produkować enzymy rozkładające więcej tłuszczu i zmienić cały system metaboliczny.
Przechodząc na dietę niskowęglowodanową musimy mieć wzgląd na stan naszego zdrowia i na wiek. Im ktoś starszy, im bardziej chory, tym musi to robić bardziej ostrożnie. Dlatego nie napiszę Wam teraz, że macie zacząć od zaraz. O wiele lepiej i bezpiecznej będzie stopniowo zmieniać proporcje w diecie. Odejmować co tydzień nieco węglowodanów, a dodawać białka i tłuszczu. Dzięki temu wszystko przebiegnie łagodnie i bez żadnych objawów ubocznych.
Od czasu do czasu warto zrobić sobie badania, przy czym należy pamiętać, że poziom cholesterolu to wynik, który tak naprawdę niewiele mówi. Osoby mające lekko podwyższony cholesterol są zwykle zdrowsze od tym z zaniżonym. Zresztą same normy cholesterolu ciągle się zmieniają i ciągle są coraz bardziej zaniżane. Najwięcej szkód wyrządza nie sam cholesterol, lecz leki mające go obniżać. Dużo więcej powiedzą nam w tym kontekście badania poziomu trójglicerydów.

Zamiast zakończenia

Chyba w tym miejscu wypadałoby na razie skończyć, by sprawy nie przegadać. Pewnie pozostanie jeszcze sporo wątpliwości. Siłą rzeczy muszę też liczyć się z ostrą krytyką. Póki co doświadczenie osób, które zdecydowały się na taki model żywienia jest przeważnie pozytywne i to dla mnie pozostaje najważniejszym argumentem w dyskusji.

Darmowe zdjęcia – to niewiarygodne- super jakości zdjęcia zupełnie za darmo do użytku prywatnego i komercyjnego.

157 odpowiedzi do artykułu “Nowe spojrzenie na dietę masową i redukcyjną cz. 8

  1. Piotr

    Zastanawia mnie jedna kwestia którą poruszyłeś w poprzednich częsciach. Napisałeś, że nawet prawdziwy razowiec nie powinien być głowym źródłem węglowodanów w diecie ale nie uzasadniłeś dlaczego, mógłbyś wyjaśnić?

  2. Marcin

    Od 4 tygodni jestem na diecie niskowęglowodanowej. Wyeliminowałem ze swojego jadłospisu płatki owsiane, ryż, makarony i różne kasze, i przede wszystkim pieczywo. Jedynym źródłem cukrów są warzywa i owoce. Wprowadziłem takie produkty jak: masło, smalec, śmietana, tłysty nabiał. Zwiększyłem ilość wieprzowiny i podrobów.
    Ogólnie ilość tłyszczy pochodzenia zwierzęcego znacznie wzrosła kosztem węglowodanów. Obawiałem się takich eksperymrntów. Ku mojemu zdziwieniu mam więcej energii, znikły wzdęcia i tzw. „gazy”. Zauważyłem,że zmniejszyła mi się ilość tłuszczu w okolicach brzucha. Nie narzekam na brak siły i, co jest drugoplanowe, tzw. „pompy” na treningach. Nie spodziewałem się takich efektów.

  3. Reda

    Mnie w tym sposobie zywienia wszystko zachwyca:
    cale jaja, tluste ryby, drob, duzo orzechow, pestek dyni, twarogu, warzywa i owoce – wreszcie jem ‚normalnie’ a nie ‚kulturystycznie’. Zastanawiaja mnie dwie sprawy:
    1. Siemie lniane – lubie i jem stad czy to podchodzi pod ‚produkty zbozowe’? Moze to glupie pytanie, ale siemie wciaz kojarzy mi sie ze zrodlem zdrowych tluszczy.
    2. Czesto jem jaja z orzechami lub jaja + rybe z orzechami i pestkami dyni (syci i smakuje i nie powodu ssacych skokow ig). Jem tez twarog. To sa w wiekszosci produkty obnizajace ph, zakwaszajace, tak? Nie czuje zgagi lub innych kojarzacych sie ze zgaga opcji, ale moje ph nigdy nie bylo 5.5, stad moje myslenie czy nie poniose zadnych konsekwencji. 🙂
    Oczywiscie jem duzo warzyw i kilka owocow, ale nie do kazdego posilku. Zdaza sie, ze jeden posilek to jaja + orzechy, nastepny ryba i orzechy, potem twarog, a gdzies pomiedzy kawa. (warzywa dopiero pozniej) to wszystko chyba jakos mnie zakwasza? Tzn. czuje sie bardzo dobrze i lepiej niz na diecie ‚platkowo-kulturystycznej), ale wciaz badam swoj organizm.

    1. stefan

      Piotr – do pewnego stopnia wyjaśniłem, choć może nie zostało to wyraźnie wyakcentowane. Dlatego, że produkty zbożowe nie są dla nas pokarmem naturalnym. Wprawdzie ciemne pieczywo, jeśli nie jest oszukiwane, jest mniej szkodliwe, ale mimo wszystko nie jest to najlepszy pokarm.
      Marcin – dokładnie tak jest z tą pompą. Silna i krótkotrwała pompa to w uproszczeniu oznaka, że mięśnie są niedożywione. Długo otrzymująca się świadczy o stałym dopływie składników odżywczych do mięśni. Wszystko dlatego, że nie ma takich skoków cukru we krwi jak przy dużych dawkach węglowodanów.
      Reda – siemię lniane jakoś ujdzie, choć tak jak już wspominałem to jest gorsze źródło omega 3. Zdrowe tłuszcze? Wszystkie są zdrowe prócz tych trans, czyli oprócz margaryn i olejów roślinnych. Liczą się też proporcje poszczególnych kwasów. W uproszczeniu, zawsze musi być więcej nasyconych jak nienasyconych. Zaś z nienasyconych omega 3 powinna być w dużo większych ilościach niż omega 6. Można też dodać sobie omega 9, ale tych nam wystarczy z orzechów.
      O ph już pytałeś. Mam mieszane uczucia. Szczerze powiedziawszy zaczynam wątpić coraz bardziej w tą teorię o zakwaszeniu. Poczytaj wywiad z dr Ellisem. Nie twierdzę, że ma rację w 100%, ale to daje do myślenia.

  4. hwd

    Co do owocow to rozumiem ze wszystkie? jak banan, jabłko a nie te „leśne” tylko czyli jakies poziomki etc?
    Druga sprawa – chyba mozna sobie zmiksowac odzywke białkową z masłem?

    Ja przeszedlem na tluszcz w sumie z dnia na dzien. Pamietam ze zaraz na początku wybralem sie na dluzsza przejazdzke rowerem jak to czesto mam w zwyczaju. Nie powiem, przyszedł moment ze ledwo jechałem. Pamietam ze przez pewien początkowy okres czasu mialem „grześka” w plecaku awaryjnie gdybym naprawde zle sie poczuł. Ale w sumie z niego nie skorzystałem a po ok tygodniu juz czułem sie normalnie.

    1. stefan

      Niektórzy twierdzą, że leśne, ale nie ma co aż tak wybrzydzać. Choćby dlatego, że nie zawsze można je mieć i nie każdego na nie stać cały rok. Osobiście nie jestem aż tak radykalny, niech każdy je jakie owoce chce. Nie cierpię jabłek i gruszek, ale to nie oznacza jeszcze, że będę je wszystkim odradzał 🙂
      Spokojnie można mieszać białko z masłem albo ze smalcem. Byle było to masło a nie jakiś miks.
      Do takiej diety jedni się adaptują szybciej inni wolniej. Zależy od wielu czynników. Np. osoby starsze powinny to robić najwolniej i najostrożniej. Pozdrawiam.

  5. Marek

    A mógłbyś jeszcze rozwinąć, w jaki sposób można spożywać masło czy smalec? Bo cały czas mam z tym pewien kłopot. Do tej pory jadałem te rzeczy ale na kanapkach. Nie wyobrażam sobie jedzenia samego masła. Miksowanie z białkiem to jeden sposób. A jakieś inne?
    W sumie możesz potraktować to pytanie ogólnie jako pytanie o źródła tłuszczy w diecie. Nie tylko jakie, ale też jak je jeść. Bo o ile z mięsem, boczkiem czy serem nie ma problemu, o tyle nie wiem skąd jeszcze brać tłuszcze.

    1. stefan

      Jeśli wziąć pod uwagę proporcje tłuszczu i białka w mięsie, to u większości będzie jeszcze potrzebne dodawanie trochę tłuszczu, a przynajmniej kwasów nasyconych. Zwykle na początku polecam proporcje 1 do 1, czyli np. dla intensywnie trenującego faceta 3 gramy na każdy kilogram masy ciała. Tzn. 3 gramy białka i tyle samo tłuszczu. Potem należy już obserwować swoje ciało i korygować. Być może trzeba coś odjąć a coś dodać. Poliquin sugeruje, że niektórzy nawet powinni jeść po 5 gram białka. Bywa i tak. Z drugiej strony niektóre osoby ograniczone zdrowotnie nie będą potrzebowały nawet tych 3 gram, bo ich organizm tego nie wykorzysta. Więc po co jeść ponad potrzebę? To samo dotyczy tłuszczu.
      Wracając do tego mięsa. Średnio relacja proporcji wynosi 1,5 gram białka do 1 tłuszczu. Więc należałoby coś dodać. Trochę jeszcze nasyconych, a trochę nienasyconych. Przy czym prócz omegi 3 inne nienasycone nie powinny być podawane w dużych ilościach. Więc prócz masła, smalcu czy słoniny nada się jeszcze śmietana. Jako dodatek nienasyconych; orzechy i pestki z dyni. Z owoców np. awokado. Natomiast unikałbym słonecznika. Siemię lniane, bo dużo osób o nie pyta, ostatecznie też może być, byle nie za dużo.
      Jeśli ktoś bazuje bardziej na serach to sytuacja jest inna. Tu możemy w przybliżeniu przyjąć proporcję 1 na 1. Więc nie trzeba już pchać w siebie więcej nasyconych. Wystarczy dodać orzechy no i obowiązkowo omega 3 z oleju z ryb.
      Przy boczku powstaje odwrotna sytuacja, czyli trzeba uzupełnić białko. Jeśli połączy się mięso i boczek to uda się to ładnie wypośrodkować.
      Jeżeli dodatkowo bierzemy odżywki białkowe typu koncentraty to znowu powstaje deficyt tłuszczów w diecie. Co oznacza konieczność dodania właśnie albo masła, albo smalcu albo śmietany. Tudzież boczku 🙂
      Sam od kilku miesięcy biorę białko ze smalcem i póki co się sprawdza. Można sobie wymieszać masło czy śmietanę z warzywami. Na dziś raczej więcej pomysłów nie mam. Najważniejsze w tym wszystkim będzie różnicowanie rodzajów mięs czy nabiału albo przeplatanie tychże. Wbrew pozorom na tej bazie (dodatkowo) z jajkami można sporo przepisów sobie powynajdować. Inna rzecz, która mnie wkurza, że u nas ludzie jedzą tylko wieprzowinę i kurczaki, kogo stać to jeszcze wołowinę. Jak się dopytuję o inne mięsa to się okazuję, że nikt nie zamawia do sklepów, bo nie ma zbytu. Nie wiem, czy taka odpowiedź jest zadowalająca, ale u mnie ten model żywienia się sprawdza. Pozdrawiam.

  6. Marek

    Ja staram się jeść jak najróżniejsze mięsa. Wołowina, cielęcina, kurczak, indyk, ryby, wieprzowina – to na co dzień, a jak się uda to kaczka czy baranina. Przy tym za każdym razem kupuję jakąś inną część (włącznie z podrobami, które mi zasmakowały ostatnio 🙂 ). Także źle nie jest. Problem mam właśnie z tłuszczami, bo póki co nie mam jakoś głowy, żeby liczyć składniki. Białka po prostu jem jak najwięcej i przy każdej okazji. Tłuszczy nie unikam, ale też nie wiem czy jem ich dosyć. Na razie do wszystkiego dodaję śmietany, polewam masłem. Dzisiaj kupiłem smalec to spróbujemy 🙂
    Boczek mi bardzo zasmakował, ale przecież nie można jeść codziennie tego samego. To zresztą mój główny problem. Mięsa jest tyle rodzai, że można wręcz wybrzydzać. A tłuszczy czystych raptem parę.
    Inna sprawa, że mój organizm dopiero się przestawia na większą ilość tłuszczy. Na początku były z tym problemy, ale teraz już lepiej je toleruję.
    Pozdrawiam

    1. stefan

      Kilka lat temu po takiej ilości tłuszczu jak jem teraz pewnie wylądowałbym na dłużej w ustronnym miejscu 🙂 Dlatego właśnie uważam, że powinno się przestawiać powoli.
      Co do ilości to nie sądzę, by trzeba było trzymać się tego co do grama. Tak mniej więcej i powinno być dobrze. By sobie na początku wyrobić jako taką orientację można zajrzeć do tabeli kalorycznych. Tyle tylko, że nas rubryka z kaloriami nie interesuje, a tylko te z ilością białka i tłuszczu. Przy czym trzeba pamiętać, że to są wartości idealne, a nie realne. We współczesnym mięsie jest mniej białka niż podają te tabele, więc co do białka to od każdej wartości odjąłbym z 20%. Np. jak w tabeli jest 20 gram na 100, to przyjąłbym 16. Pozdrawiam.

  7. Piotr

    Stefan – rozumiem, ale właściwie to jak to jest, że choroby i inne dolegliwości „cywilizacyjne” przypisujesz akurat produktom zbożowym?
    Argument, że w/w problemy zaczęły się razem z przejściem od kultury zbieracko-łowieckiej do rolniczej jest nie do końca dla mnie jasny ponieważ ten przełom zapoczątkował zmiany nie tylko w odzywianiu

    1. stefan

      Masz oczywiście rację. Żywienie to tylko jeden z elementów układanki, choć jeden z ważniejszych. Warto wiedzieć, że taką dietą (białkowo-tłuszczową) leczono otyłość już w dziewiętnastym wieku. W pierwszej połowie dwudziestego lekarze uważali, że choroby płucne powinny być leczone większą ilością tłuszczu w diecie. Taka był serwowana w sanatoriach. Cały zamęt zaczął się od rewelacji Keyesa i jego medyczno-politycznych manipulacji.
      Co do innych czynników, to stopniowe zmniejszanie ilości ruchu. Pomyśl ile w ruchu spędzali ludzie pierwotni. Ile kilometrów przebywali. Cywilizacje rolnicze zmieniły model żywienia na gorszy, więc spadło zdrowie i skrócił się czas życia. W najniższych warstwach społecznych jadło się najgorzej, ale za to najwięcej pracowało fizycznie i to trochę ratowało sytuację.
      Nawet nasi pradziadkowie i dziadkowie ruszali się 10 razy więcej niż my. Chodziło się kilometry do pracy, do kościoła itd. Nawet ja sam kilkanaście lat temu dziennie pokonywałem z 5-7 km. Teraz wolę się nie przyznawać, choć u mnie wchodzą w grę też inne czynniki. Niezależnie od tego i od tego co wtedy się jadło to i tak ten ruch sprawiał, że byli zdrowsi od nas.
      Co my robimy? Ile na dzień siedzimy przed kompem, telewizorem czy w aucie? Dalej można by pisać sporo o zanieczyszczeniach środowiska. To razem sprawia, że jest statystycznie źle, jak jeszcze nigdy nie było. Dodaj do tego, że coraz mniej ludzi pracuje fizycznie, że jak idą na siłownię to siadają na snobistycznej maszynie i mają w swoim mniemaniu czyste sumienie, bo poćwiczyli.
      Więc jeśli zmienisz model żywienia to już znacznie poprawia Twoją sytuację. Przy okazji zaczniesz się więcej ruszać, bo taka dieta daje więcej chęci do ruchu. Będziesz miał lepsze libido, więc… a to też poprawia zdrowie.
      Mam w zamyśle artykuł o spacerach, taki niby nieważny czynnik, ale nie wiem kiedy uda mi się go napisać. Pozdrawiam.

  8. Osm

    Witam! Przeczytałem sporo Pana artykułów i jestem pod ogromnym wrażeniem. Wiele rzeczy,o których Pan pisze stosowałem wcześniej,a o wielu się dowiedziałem dopiero tutaj. Mam jednak pytanie i zarazem prośbę. Widziałem,że sa prowadzone tutaj dzienniki treningowe. Czy jest możliwośc,żeby stworzyc taki dziennik dla mnie? Byłbym ogromnie wdzięczny,ponieważ zależy mi na ciagłym rozwijaniu swojego ciała i podnoszeniu poprzeczki 😉

    1. stefan

      Oczywiście możliwość jest. Na razie jeszcze jakoś się wyrabiam 🙂 Zresztą niektóre osoby czasowo zawiesiły swoje dzienniki. Zaraz stworzę taki dziennik.

    1. stefan

      Szczerze powiedziawszy taki smalec ze smażenia nie jest najlepszy. Zwykle daje małe ilości, jeśli już smażę i tego tłuszczu już nie jem. Organizm bardzo źle na to reaguje.

  9. Jaco

    Także chciałbym( jeśli oczywiście jest taka możliwość)
    abyś założył mi na twojej stronie dziennik treningowy
    Pozdrawiam

  10. marek

    Właśnie obejrzałem film Fat Head (pl.Grubi, nie głupsi) i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że stanowi idealne podsumowanie tej serii. Kilka szczegółów co prawda może się nieco różnić, ale chyba się nie obrazisz jeśli go tutaj zareklamuję 🙂
    http://www.youtube.com/watch?v=WVXi6f7X00A
    Moim zdaniem, każdy, kto dba o swoje zdrowie powinien ten film obejrzeć. Choćby po to, żeby zrównoważyć wszechobecne ogłupianie.

  11. Reda

    Wracajac jeszcze do dr Grega Ellisa i kwestii ph –
    Ellis mowi, pozwole sobie sparafrazowac, ze nie mozemy zmienic swojego ph przy pomocy diety, poniewaz organizm dba o homeostaze i tak jest zbudowany, ze zawsze dazy do utrzymania swojej normy. Ok, ale czy ta zasada ‚madrosci organizmu’ jest taka oczywista? Przeciez jedzac duzo zbozowych i przetworzonych wegli bede mial wyzsze (tak mialem 🙂 cisnienie niz jedzac inaczej. Wiem, ze cisnienie to co innego niz ph, ale co z powyzsza zasada braku wplywu jedzenia na dzialanie organizmu?

    Swoje (zapewne pelne inorancji, bo nie czyje, ze zglebilem ten temat!) wnioski oparlem na tym fragmencie wywiadu z Ellisem:

    MM: Co sądzisz o dyskusji na temat balansu zasadowo-kwasowego?

    DE: Ta teoria to śmieć. Pozwól, że ci wyjaśnię. Wiesz jaka jest temp twojego ciała?

    MM: 36,5C.

    DE: Uważasz, że moja też?

    MM: Tak.

    DE: Ok – jest dla ciebie oczywistym, że twój organizm jest regulowany przez wrodzony mechanizm homeostazy – który ma każdy z nas. Większość życiowych funkcji jest ściśle regulowana – poziom cukru we krwi, pH czy temperatura. Każde wahanie może prowadzić do śmierci. pH krwi to ok. 7,35, pH komórki mięśniowej ok. 7.0. Każda próba zmiany poziomów pH będzie działaniem przeciwko systemowi regulacji. Stąd pomysł, że możemy zmienić balans kwasowo-zasadowy jest absurdem. Jedzenie czegokolwiek nie zmieni tego balansu.

    i filmach na youtube kanalu Ellisa ‚byebyecarbs’

    1. stefan

      Wiesz, poniekąd masz rację. Podałem to jako jedną z koncepcji, sprzeczną z obowiązujących dogmatem. Zaznaczyłem, że nie wiem czy ma rację. Przy bliższym przyjrzeniu się sprawie, ta wypowiedź jest rzeczywiście zbytnim uproszczeniem. Gdybyśmy tak potraktowali wszystko to cała dyskusja o jedzeniu i to co jest zdrowe, a co nie, straciłaby sens.
      U Ellisa ważniejszy jest fakt, że długoletnie żywienie się samym mięsem nie zniszczyło jego zdrowia, a wręcz odwrotnie. Podobnie jest w wielu innych przypadkach.
      Sam nie lubię skrajności, dlatego uważam, że do tego mięsa warto dodać kilka rzeczy. Trochę warzyw, owoców czy orzechów. No i wymóg współczesności – omega 3.
      Już wcześniej gdzieś pisałem, że nie mam do końca wyrobionego zdania na temat balansu kwasowo-zasadowego. Teoria budzi moje wątpliwości, ale ciągle szukam czegoś więcej, by ostatecznie wyrobić sobie taką czy inną opinię. Pozdrawiam.

  12. Osm

    Witam. Bardzo ciekawe artykuły ! Mam do pana 1 pytanie,ale odnośnie treningu. Czy podciąganie w wąskim cwycie podchwytem można traktować jako ćw. na biceps ? Pozdrawiam!

    1. stefan

      Lepiej takie pytania zadawać w dzienniku, albo w artykule związanym z danym ćwiczeniem, tak żeby komentarze nawiązywały bezpośrednio do tematu artykułu. Tego „pana” myślę, że możemy sobie darować 🙂 Po prostu Stefan.
      Zaś co do samego pytania – oczywiście tak. Nigdy nie będzie to ćwiczenie tylko na biceps, bo trudno się podciągać bez angażowania grzbietu, a nawet o czym mało kto wie tricepsów, ale na pewno podciąganiem można ładnie rozwinąć bicepsy i brachialisy. Są tacy, którzy nigdy nic innego nie ćwiczyli na te mięśnie i rozwinęli je całkiem dobrze. Pozdrawiam.

  13. Osm

    Przepraszam,ale mój starszy brat korzysta z tego samego komputera co ja ;d Poleciłem mu ta stronę (też cwiczy 🙂 ). Zapomniatł zmienic nick i się zrobiło zamieszanie.

  14. Piter

    Nie wiedziałem gdzie zamieścic pytania,więc pytam pod ostatnim artykułem 🙂 A mianowicie: co sadzisz o treningu HST ? I czy wg Ciebie powinno robic się powiedzmy tydzień przerwy m-dzy cyklami? Cwiczę już kilka dobrych lat i szukam nowych alternatywnych treningów. Z góry dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam 😉 !

    1. stefan

      Cóż, w sprawie HST odsyłam do mojego artykułu TUTAJ i jego następnych części.
      Pytanie o przerwę jest też bardzo ogólnikowe. Raz na jakiś czas taki tydzień się przyda. Jak często i kiedy? To już zależy od mnóstwa czynników. Rzecz dość indywidualna. Sporo zależy przede wszystkim od tego, jak intensywnie się trenuje i jakie możliwości regeneracyjne ma dany organizm.

  15. Piter

    Rozumiem,że można miec zastrzeżenia,ale wiele osób,w tym moich przyjaciół, bardzo ceni sobie HST. Zyskali tym sposobem sporo masy mięśniowej. Nie mówię o trenowaniu cały czas tym sposobem,ale myślę,że warto taki trening wypróbowac (powiedzmy 1, 8-tygodniowy cykl). Widzę,że jest Pan bardzo sceptyczny,co do wszystkich metod,które w Pana mniemaniu sa złe. Prezentuje Pan zachowanie typowego demagoga i raczej postawę nonkonformistyczna,co jest bardzo interesujace. Oprócz wypowiedzi tych trenerów i doktorów,ma Pan potwierdzenie swoich wypowiedzi w jakichś innych publikacjach. Zastanawia mnie fakt czy ma Pan jakiś uraz do systemu czy kulturystów,że obraża ich Pan niemal w każdym artykule? Podświadomie czy też świadomie. Rozumiem,że raz czy dwa można o nich wspomniec,ale cały czas? Nienawidzi ich Pan tylko dlatego,że biora sterydy? Bo taki wniosek można wysnuc. Pozdrawiam.

    1. stefan

      Ja też rozumiem, że można się ze mną nie zgadzać, ale jeśli zamiast merytorycznej dyskusji ktoś bawi się we „wnikliwą psychoanalizę”, myli krytykę z nienawiścią, to nie mam ochoty kontynuować.

  16. Osm

    Dobrze,porzucmy ten temat,bo nie przyszedłem tu,żeby się kłocic 🙂 Wszyscy mamy prawo do swej opinii. Co do treningu. Zamiast typowego HST co by Pan powiedział na takie rozwiazanie: trening 3x w tyg., i powiedzmy na każdym treningu: przysiady/mc+dipsy+push press+podciaganie na drażku. Przysiady z martwym zamiennie. I tak na każdym treningu. Ilośc serii i powtórzeń dobrana indywidualnie.

  17. Osm

    Przepraszam,ale to nie ja jakby co ;d Próbuje brata przekonac,ale uparty chłop z niego. Lubi dyskutowac ;D

    1. stefan

      Istnieje kilka modeli treningu. Powiedzmy, że podstawowe możemy wyróżnić trzy. Potem wariacji na temat są już setki. HST wpisuje się w jeden z nich. Od czasu do czasu nie jest złe, natomiast denerwuje mnie dogmatyka w jaką obrósł ten plan. To tyle ogólnego wyjaśnienia.
      O tych modelach treningu trzeba by sporo wyjaśniać. Może kiedyś w formie artykułu, bo tak pokrótce będzie tylko zamęt.
      To co proponujesz nie jest złe. Także na pewny etapie zadziała. U niektórych nawet na długo. By zadziałało trzeba odpowiednio dobrać liczbę serii i powtórzeń. Tych serii nie może być za dużo i w takim planie trzeba unikać serii upadowych. Zawsze musi zostać jakiś zapas. No i co 2-3 tygodnie należałoby zmieniać zakresy.

  18. Piter

    Mhm. Czy dodałby Pan do tego np.jeszcze wiosłowanie sztanga? Czy te 4 cwiczenia wystarcza. Myślę,że powiedzmy 3-4 serie główne na cwiczenie będa dobre… P.S. Bardzo przepraszam za to zamieszanie z moim bratem. Chłopak musi sobie w końcu kupic nowy komputer 🙂 wysłał mnie do Pana,bo mówił,że takie ciekawe artykuły. Ciekawe i kontrowersyjne 🙂 Pozdrawiam!

    1. stefan

      Wiem, że czasem piszę w sposób kontrowersyjny. Krytykuję, bo drażni mnie to co wypisuje się w bezkrytycznie w różnych pisemkach i na stronach. Forma też musi przyciągać i zainteresować. Mimo to nie pozwalam sobie na takie zwroty, jakich pełno w artykułach na T-Nation nawet u tych autorów, których cenię.
      Można dodać wiosłowanie. Dużo zależy do poziomu zaawansowania danej osoby, a także od innych czynników. Np. obciążeniem wysiłkiem poza siłownią. Taki plan siłą rzeczy musi mieć ograniczoną liczbę ćwiczeń. 3-4 serie mogą być, byle bez upadków.
      Sporo zależy od psychiki. Dla jednego będzie to w sam raz, a inny się zanudzi monotonią i już samo to sprawi, że nie będzie robił postępów. To też trzeba brać pod uwagę. Pozdrawiam.

  19. Marek

    Pozwolę sobie wrócić w dyskusji do dietetyki 🙂
    Pisałeś kilka razy, że niewielkie spożycie węglowodanów jest niezbędne dla prawidłowej pracy trzustki. Mógłbyś to rozwinąć albo podać jakieś źródła? Czy chodzi o wydzielanie insuliny? Jeśli tak, to przecież nie tylko za sprawą węglowodanów jest wydzielana.
    Poza tym zastanawia mnie jak wygląda metabolizm białek i tłuszczy. Co się z nimi dzieje po spożyciu? Na Nowej Debacie bez problemu można znaleźć opis metabolizmu węglowodanów. Przy okazji Mateusz Rolik nadmienia tylko, że insulina odgrywa jakąś rolę w transporcie białek, ale tego nie rozwija.
    Pozdrawiam

    1. stefan

      Z tego co pamiętam wspominałem kilka razy o tarczycy. Bardziej z powodu hormonów tarczycy pewna ilość węglowodanów jest potrzebna. Hormony tarczycy w dużym stopniu regulują między innymi metabolizm.
      Każdy pokarm wywołuje wydzielanie insuliny. Tyle tylko, że jedynie węglowodany zwłaszcza proste robią to w tak gwałtowny sposób. Metabolizm białek i tłuszczów to dość obszerny temat. Jeśli chcesz go drążyć to chyba najlepiej będzie zajrzeć TUTAJ. Tam jest to opisane z punktu widzenia biochemii. Pozdrawiam.

  20. Łukasz

    Ja mam takie 2 pytanka. Co sadzisz Stefan na temat miodu, czy to jest tak, ze kiedys ludek neandertalczyk wetknal glowe do ula i liznal troche miodu. Czy to jest zly cukier?
    Druga sprawa to czy jest mozliwosc zeby zobaczyc jak wygladasz, chodzi mi czy jestes szczuply/dobrze zbudowany, jakies zdjecie masz na blogu lub gdzies. Po przeczytaniu artykulow widze, ze od dawna tak jadasz oraz, ze aktywnie cwiczysz. Dr Ellis to trzeba przyznac, ze rezultaty ma wysmienite, 5% bf no i na zdjeciu niezle. Musze przyznac, ze po wdrozeniu takiego trybu odzywania jestem pozytywnie zaskoczony. Pozdrawiam

    1. stefan

      Witam. Miód jako źródło węglowodanów może być. Byle jego spożycie utrzymywać na niskim poziomie i wliczać w bilans wszystkich węglowodanów.
      Przykład neandertalczyka nie jest tu zbyt adekwatny. Mieliśmy pewnie wspólnych przodków, ale neandertalczyk to inna gałąź ludzkości. Odmienny gatunek. Na tyle na ile można spekulować ich metabolizm nieznacznie różnił się od homo sapiens i prawdopodobnie jedli jeszcze mniej węglowodanów. Może wcale. Jedna z hipotez na temat ich wyginięcia stwierdza, że właśnie dlatego wyginęli, że po ustąpieniu lodowca zabrakło dużych zwierząt, które dostarczały im mięsa. Inna, że wytłukli ich nasi przodkowie, ale to już odrębna sprawa 🙂
      Kilka razy na tym blogu nadmieniałem, że pragnę zachować anonimowość. Powodów jest kilka. Mnie ograniczają poważne problemy zdrowotne i sam nigdy imponującej masy mięśniowej nie zbuduję, więc nie mam ochoty czytać potem złośliwych komentarzy. Mimo to zdobyłem parę kilo mięśni, a myślę, że wiedzy też trochę. I o to mi chodzi. Liczą się konkretne założenia metodologiczne, a nie moja osoba. Tym się dzielę.
      Inna rzecz, że nie ciągnie mnie do świateł jupiterów 🙂 Pozostaje też kilka innych powodów osobistych.
      Napiszę Ci tylko tyle. Próbując przeskoczyć naturę próbowałem jeść tony ryżu. Efekt – wielki brzuch. Teraz rosnę lepiej przy niskiej podaży węglowodanów, a brzuch systematycznie spada o ok. 1 cm na miesiąc. Pozdrawiam.

  21. Łukasz

    Oczywiscie kazdy chce pozostac anonimowy i szanuje to:) Ze swoich obserwacji narazie moge powiedziec, ze po zmniejszeniu ilosci wegli, a w zamian zwiekszenie ilosci miesa/serow czuje sie lepiej, lzej i zniknely wzdecia jakie byly po jedzeniu platkow owsianych itp.
    Co do efektow to mam nadzieje, ze beda. Cwicze 5x w tyg, oby energia do cwiczen byla. Ale jak sam napisales, organizm potrzebuje troche czasu na przestawienie sie na inne zrodlo zasilania. Pozyjemy, zobaczymy 🙂 Ale strona warta uwagi, wiec trafia do zakladek 🙂

  22. Mateusz

    Myślę, że tą pracą tarczycy nie ma się co przejmować. Spokojnie jedząc kilka porcji owoców jesteśmy w stanie zapewnić podstawowe zapotrzebowanie na ten makroskładnik. Chociaż kłania się tutaj indywidualizacja, ja mogę lepiej reagować na zmniejszoną podaż tego makroskładnika, natomiast kolega już może odczuć spadek energii i witalności. Myślę, że Stefan też do tego doszedł, że nie ma idealnej recepty dla wszystkich, tylko są optymalne dla większości społeczeństwa. Tym optymalnym wyborem jest właśnie białko i tłuszcz oraz kilka porcji warzyw i owoców. U mężczyzny zwiększa produkcję testosteronu endogennego, solidna dawka białka przed snem plus ewentualna suplementacja magnezem czy aminokwasów daje uczucie pełnego, efektywnego snu oraz zwiększa pulsacyjne wydzielanie GH , a co za tym idzie czynnika insulinopodobnego , który jest równie anabolicznym hormonem pomocnym w budowaniu sportowej sylwetki i zachowaniu zdrowia. Efekty diety i treningu można obserwować fizycznie pod postacią : zwiększonego zarostu, poprawy potencji, twardszej erekcji, lepszym samopoczuciem, likwidacją takich odczuć jak : wzdęcia, pełność w żołądku, bóle brzucha.

    Powodzenia

    1. stefan

      Lepiej bym tego nie ujął. Dokładnie tak to wygląda.
      To co zwykle podaję w ramach diety, czyli ilość poszczególnych makroskładników, to jest punkt wyjściowy i orientacyjny. Najważniejszy, by węglowodany nie były w przewadze. Później trzeba obserwować swój organizm i ewentualnie dodawać czy odejmować tego czy owego. Np. podaję zwykle 3 gramy białka, ale są osoby, które z różnych powodów nie będą w stanie zmusić swoich mięśni do na tyle intensywnej pracy, by to wykorzystać. Chodzi tu choćby o różne ograniczenia zdrowotne. Sam należę do takich osób. W tym wypadku nie ma sensu jeść tyle białka. Będą też osoby o dużym potencjale, dla których i 4 gramy na kg może być za mało.
      Problem w tym, że większość ludzi woli proste recepty „jedz tyle, pij tyle”, bo ma wrodzoną niechęć do samodzielnego myślenia. Inna rzecz, że czasem po prostu boimy się zrobić coś inaczej niż wszyscy. Boimy się porzucić utarte plany treningowe czy dietetyczne. To też taki skutek uboczny „myślenia demokratycznego” – większość ma zawsze racje! Pozdrawiam.

    1. stefan

      Do oleju MCT podchodzę z pewną rezerwą. Pierwsza rzecz to fakt, że kwasy tłuszczowe jakie zawiera są dość rzadko spotykane w normalnym pożywieniu i stąd wiele osób na dzień dobry ma problemy jelitowe po nim. Wystarczy przejrzeć wypowiedzi na forach. Być może organizm jest w stanie się zaadaptować, ale skoro nie jest to nic koniecznego dla naszego zdrowia to nie wiem, czy ma sens. Druga sprawa to koszt. MCT mimo wszystko jest stosunkowo drogi i osobiście wolę wydać te pieniądze na mięso czy choćby białko. Trzecia sprawa wiąże się jeszcze z tym przyswajaniem. U niektórych po MCT może może dojść do większego dokładania się tkanki tłuszczowej. Z powodu tego, że organizm nie jest w stanie za dobrze wykorzystać tego rodzaju tłuszczu. Generalnie odradzam. Pozdrawiam.

  23. Mateusz

    Ja dochodzę natomiast obserwując siebie do wniosku by wzmacniać układ nerwowy. U mnie jest on bardzo wrażliwy na podstawowe bodźce i już delikatny stres. Jeśli chodzi o suplementację to świetnie działa na mnie Omega-3, być może pomyślę o testowaniu z większą dawką niebawem. Dodatkowo magnez z białkiem przed snem to dobry pomysł. Suplementacja dodatkowa wapniem i witaminą C też daje porządne rezultaty. Teraz testuje Argininę, zaraz Kreatynę i Taurynę. Powinno dać wspaniałe rezultaty.

    Z ilością białka nie szaleje, 3 gram na pewno nie mam na kilogram masy ciała, wydaje mi się że nie jest to do końca wykorzystywane na chwilę obecną przez mój organizm. Staram się rozsądnie zjadać dobre ilości białka, tłuszczy i węglowodanów.

    Pozdrawiam

  24. Mateusz

    Zapomniałem dodać, że jeśli chodzi o układ nerwowy – dużo lepsze efekty treningów osiągam redukując stres, utrzymując pozytywne myślenie, nie zapominając o odpoczynku. Jednak mimo tego wszystkiego natura obdarzyła mnie wysoką wrażliwością już na delikatne bodźce stresowe i emocjonalnością, stąd gdy staram się ograniczać te bodźce lub lepiej sobie z nimi radzić wraz z doświadczeniem życiowym i wiekiem, szybciej poprawia się moja siła i generalnie funkcjonowanie na codzień 🙂

    Dobra jest funkcja bloga, można wymieniać się poglądami, dzielić się doświadczeniami i odczuciami. Planuje też coś własnego stworzyć i po mału zacząć pisać coś od siebie.

    1. stefan

      Wiem z własnego doświadczenia, że stres potrafi znacznie zniweczyć efekty treningów. Między innymi dlatego też uważam, że w Twoim wypadku treningi objętościowo są najlepszym rozwiązaniem na dziś. Po prostu mniej obciążają układ nerwowy. Obecnie testuję inne rozwiązania i możliwości, ale za wcześnie o tym pisać.
      Z racji, że sam mam problemy z nerwami obwodowymi funkcjonowanie układu nerwowego znajduje się obecnie w centrum moich zainteresowań 🙂
      Możliwości omega 3 też zdaje się są większe niż do tej pory się wydawało. Jednak z racji, że jest to suplement większość moich znajomych boi się brać większe ilości. Do pewnego stopnia ich rozumiem. Sam się zastanawiam jaka jest rozsądna ilość. Pewnie też za jakiś czas spróbuję ją jeszcze nieco zwiększyć. Co ciekawe omega 3 redukuje znacznie chęć na węglowodany, przynajmniej to zauważyłem u siebie. Pozdrawiam.

  25. Piter

    Stefan,czytałem w jednym z artykułów Poliquina,że warto spożyc bezpośrednio po treningu węglowodany proste. Sam jesteś (tak wywnioskowałem) zwolennikiem Poliquina. Jak się do tego odniesiesz?

    1. stefan

      Ogólnie jestem zwolennikiem Poliqiuna, albo lepiej to ujmując mam sporo szacunku do jego wiedzy i doświadczenia. Co nie oznacza, że muszę zgadzać się z nim we wszystkim w 100%. Inna rzecz, że sam Poliquin z czasem zmienia swoje stanowisko w wielu sprawach. To akurat jest normalne u każdego, kto jest otwarty na nowe doświadczenia. Ten blog ma ponad rok, a jak dobrze poczytasz, to też zauważysz pewną ewolucję w niektórych moich poglądach.
      Sam Poliquin także się do tego przyznaje.
      I z jeszcze innej beczki – dużo zależy od źródła węglowodanów. Jeśli to są owoce, to ok. Jak ktoś naprawdę potrzebuje w tym momencie węglowodanów to może być. Natomiast jeśli się przyjmuje czystą glukozę czy inne odżywki carbo, to według mnie jest już niepotrzebne igranie ze swoim zdrowiem.
      Więc przyjmijmy, że z owoców można, choć sam wolę postawić po treningu na białko i tłuszcz. Pozdrawiam

  26. Mateusz

    Ja obecnie testuje żywienie bez owoców, ciekaw jestem czy fruktoza faktycznie okaże się tylko czynnikiem hamującym efektywne spalanie tkanki tłuszczowej przez organizm bazując na solidnej porcji naturalnego zwierzęcego białka i dobrej porcji tłuszczu, najlepiej nasyconego ze zwierzaka oraz troszkę zieleniny 😀 Pojem sobie tak przez 4-6 tygodni to ocenię jak działa to na mój organizm i się podzielę.

  27. rodzyn

    Poliquin wspominał o tym, ze dopiero gdy zejdzie sie do 10% BF to można zacząc jeść owoce o niskim IG. Pozostaje niewyjasnione czy z IG jest faktycznie cos na rzeczy, czy to kolejna medialna papka.
    Do tej pory miałem problem z rzuceniem owoców, ale zmotywowaleś mnie do tego by również spróbować 😉
    tylko może być problem z wypróznianiem, trzeba będzie z innych źródeł błonnik skombinować. Oczywiście nie jakieś szalone 40gr, które jest tak głośno promowane. Od dawna tyle nie spożywam i wypróżniam się lepiej niż przy tonach ryżu. I popularne gazy utożsamiane kiedyś z białkiem to też wydaję mi się wina węgli. Spuchnięty brzuch, gazy.. dobrze, ze to już nie moja bajka. a wszystko przez ten niepozorny blog 🙂
    Pozdrawiam

    1. stefan

      Dla mnie wskaźnik IG jest tylko kolejną próbą ratowania diet opartych na węglowodanach. Nawet jeśli Poliquin też się nim czasem posługuje. Wystarczy wziąć pod uwagę fakt, że przecież większość owoców ma niższe IG niż przetwory mączne. Jedzenie tej samej ilości węglowodanów z owoców, a z makaronu. Na czym brzuch urośnie?
      Nadmiar gazów świadczy o złej pracy jelit lub o tym, że jakiś pokarm jest źle przyswajany. Warto wtedy przeanalizować po czym się pojawiają, bo zwykle okazuje się, że ten pokarm należy wyeliminować z diety, bo nasz organizm go nie toleruje.
      Błonnikiem bym się nie przejmował. Jeśli w diecie są warzywa zielone i orzechy to w zupełności wystarczy.

  28. Reda

    Moim skromnym zdaniem nie nalezy rzucac owocow, tylko jesc je w poslilku z orzechami, siemieniem lnianym i np. wheyem. No i taka jedna/dwie porcje nieduze , tak zeby frukotza/insulina nie uspily konsumenta 🙂
    Jem glownie bialko/tluszcz, ale jablko+maliny+siemie+orzech+peska dyni+whey+cynamon —> i wiem, ze organizm np.jesli poprzedniego dnia jadlem duzo twarogu twarogu, miesa, z radoscia przyjmuje tego rodzaju owocowa strawe. Trawienie, samopoczucie, wszystko git!
    ‚rzucanie owocow’ to brzmi ekstremalnie troche. dla mnie. platki inne wegle – nie ma problemu, ale owoce?

    1. stefan

      Reda owoce nie są złe jeśli je się je z umiarem, ale Mateusz ma rację. Jeżeli komuś zależy na szybkim zmniejszeniu odporności na insulinę to czasowo dobrze jest je całkowicie odstawić.

  29. Mateusz

    Rodzyn – i coraz bardziej ta teoria mnie przekonuje. Im niższy procent tkanki tłuszczowej tym na więcej węglowodanów możemy sobie pozwolić bez szkody dla metabolizmu i pozostałych procesów biochemicznych. Dochodzę po mału do wniosku, że nawet te „zdrowe owoce” popularnie promowane przez media blokują efektywność spalania tkanki tłuszczowej.

    Błonnikiem to tutaj w ogóle się nie powinieneś przejmować, warzywa zawierają go o wiele więcej i sporo mikroskładników, więc układ pokarmowy będzie zadowolony.

  30. Reda

    OK, tzn. chodzi o to, aby odsunac widomo cukrzycy?
    Przepraszam jesli to pytanie jest naiwne, ale jaki jest jeszcze powod zmniejszenia odpornosci na insuline poza ulzeniem swojej trzustce? I czy nie jest tak, ze po powrocie do owocow beda one tak samo mocno (mocniej?) powodowaly wyrzut insuliny?

  31. Marek

    A nie jest tak, że insulinooporność jest zła zawsze i wszędzie i jako tako należy się jej pozbyć, bo jest stanem nienaturalnym? Tak mi się do tej pory wydawało, a z tej dyskusji wynika, że insulinooporność ma każdy z nas tylko jedni w większym stopniu, a drudzy w mniejszym.

    1. stefan

      Reda – cukrzyca to już jest ten najgorszy możliwy scenariusz. Sam fakt wysokiej odporności komórek na cukrzycę w pierwszym rozrachunku prowadzi do tego, że zbiera się tkanka tłuszczowa, bo jedynie w komórkach tłuszczowych organizm jest w stanie zbierać nadwyżki cukru, których nie dają rady wchłonąć inne komórki. Im większa ilość tkanki tłuszczowej tym wyższy poziom aromatazy, co oznacza w uproszczeniu, że zamiast testosteronu masz coraz więcej estrogenów. Jak to wpłynie na zdrowie i co niektóre męskie funkcje łatwo się domyślić.
      Więc każdy z nas powinien dbać, by ta odporność była jak najniższa. Jeśli ktoś przez lata zajadał się ryżem i zbudował sobie wielki brzuch, to najlepiej stopniowo obcinać wszelkie węglowodany aż do minimum i na czas unormowania aktywności hormonalnej zrezygnować z owoców. Natomiast jeśli masz niski BF to spokojnie można, czy nawet powinno się dodawać trochę owoców do diety. Dodatkowy warunek to oczywiście odpowiednia podaż białka i tłuszczu – w tym omega 3.
      Najprościej dokładnie sprawdzić swój BF i to da odpowiedź, czy w tym momencie jeść owoce czy jeszcze nie. Jeśli masz poniżej 10% to można, jeśli dużo więcej, najlepiej czasowo się wstrzymać. Pozdrawiam.

  32. Reda

    Ok rozumiem, ale czy tylko owoce (zakladam, ze inne zbedne rzeczy juz wykluczylismy) buduja tkanke tluszczowa? Hipotezyzyjac – co z tego, ze odstawie owoce jesli np. ostatni posilek (duzy tluszczowo-bialkowy) spozyje tuz przed snem. Czy od takiego powtarzanego czesto dzialania nie wzrosnie B-F? I czy BF zbyt niski nie powoduje, ze stajemy sie jego zakladnikiem? Tzn. moj bf nie jest chyba ekstremalny (szczegolnie w porownianiu z okresem weglowodanowym : ) ale tez nie czuje, ze jestem w tym momencie w ‚formie startowej’. Oczywiscie moglbym miec mniej b-f, ale w porownainu z poprzednimi latami nie mam powodow do narzekan na jakosc swojej budowy. Nigdy nie mierzylem bf, moze teraz jest na to czas. Ale szczeerze mowiac, wole byc uzalezniony od sily i kondycji niz niskiego bf. Tzn. nie mam nic przeciwko niskiemu bf (jestem calkowicie za!), ale czy to wtedy nie zostane czytelnikiem menshelfa? Wiecie o co mi chodzi: Proznosc.

    1. stefan

      Same owoce nie powodują tycia. Tak samo białko i tłuszcz zwierzęcy. Musiałbyś tego jeść olbrzymie ilości, by urósł brzuch. Trzeba na to spojrzeć z innej perspektywy. Co tak naprawdę powoduje otyłość? Ilość zjedzonych kalorii? Nie. Otyłość jest wynikiem zaburzeń hormonalnych i metabolicznych. Na tym opiera się biosygnatura Poliquina. Porównanie fałd tłuszczowych w różnych miejscach i wnioski, jakich hormonów jest za dużo, a jakich za mało. Potem indywidualny dobór diety według tych obserwacji, by doprowadzić do wyregulowania organizmu.
      Skoro tak, to niski BF – powiedzmy u faceta ok. 5-7% u kobiety z 15-18% świadczy o tym, że hormony są w równowadze. Jeśli doprowadzi się swoje ciało do takiego stanu i będzie w miarę przestrzegać diety, to nie ma obaw by znowu nagle przytyć. Nawet jeśli czasem pozwolisz sobie na dietetyczny „skok w bok”. Byle nie za często.
      Większość tych zaburzeń wynika z nadmiernej podaży produktów mącznych, ryżu i tej przeklętej wszechobecnej soi. Na czas regulacji czasem trzeba odstawić i owoce, choć same w sobie szkodliwe nie są. O to chodzi Mateuszowi. Gdy już osiągnie się optimum można ich jeść nieco więcej i to już nie spowoduje tycia. Tak samo jak mit o tym, że można się otłuścić na białku i tłuszczach zwierzęcych. Można, ale tylko przy koszmarnie wielkich ilościach i braku aktywności fizycznej. Pozdrawiam.

  33. Marek

    A czy jest jakiś wyznacznik poziomu wrażliwości na insulinę? Jest jakaś jednostka, która to określa? Domyślam się, że to bardziej skomplikowane, bo różne komórki uodparniają się w różnym tempie, ale po czym poznać, że ta wrażliwość jest na właściwym poziomie?
    Pozdrawiam

    1. stefan

      Nie wiem, czy istnieje jakaś konkretna jednostka. Generalnie wszystko opiera się o badania poziomu tego hormonu we krwi i poziomu cukru. Typowe badanie jest wykonywane w wyspecjalizowanych ośrodkach (hyperinsulinemic clamp technique). Podaje się pacjentowi z zewnątrz dożylnie insulinę i glukozę. Co kilka minut bada się poziom cukru we krwi. Wyznacznikiem jest to jak szybko dochodzi do usunięcia glukozy z krwi przez organizm. Im szybciej tym niższa jest odporność na insulinę.
      Mniej precyzyjna metoda to wynik cukru we krwi ze zwykłej morfologii na czczo. Niestety nie pamiętam teraz jaki powinien być prawidłowo.
      Tak bardziej praktycznie. Wiadomo, że jeśli ma się spore zapasy tkanki tłuszczowej to można uznać, że odporność na insulinę jest bardzo wysoka. Im niższy BF tym zwykle jest lepiej. Bywa jednak tak, że niektóre osoby wcale nie są otyłe, ale wręcz wychudzone mimo, że jedzą dużo. To też może świadczyć o wysokiej insulinoodporności. Choć może być wynikiem zaburzenia pracy tarczycy, ale coraz bardziej się przekonuję, że te dwie rzeczy są ze sobą powiązane.
      Czyli w sumie tak, jeśli masz niski BF ale nie jesteś chorobliwie wychudzony, nie odczuwasz nagłych skoków cukru we krwi i napadów wilczego głodu, to raczej wszystko jest w porządku. Pozdrawiam.

  34. Piter

    Stefan,chciałbym jeszcze wrócic do kwestii treningu. Zainteresowałem się ostatnio treningami typu full body workout. Po kilkuletnich cwiczeniach splitem,jak i FBW, znalazłem dosyc ciekawe rozwiazania. Z racji tego,iż pracuję,mogę sobie pozwolic jedynie na 3 dni treningu. A więc,wracajac do sedna. Jakie jest Twoje zdanie n.t. treningów typu: 5×5 Regiego Parka(mój 2. idol po Arnoldzie :D), Upper/lower body-chyba wiadomo o co chodzi ;), push/pull. Oczywiście każdy z tych treningów opierałbym na podstawowych cwiczeniach. Liczę na pomoc,pozdrawiam 🙂

    1. stefan

      W sumie pytanie rzeka. Każdy z tych planów może mieć zastosowanie i może być dobry. Choć nie musi. To co zawsze podkreślam, to sprawa dopasowania planu do swoich indywidualnych możliwości, potrzeb organizmu, stażu i innych czynników.
      Jeśli ktoś rozwija się równomiernie to może ćwiczyć takim planem. Jak długo to też rzecz do ustalenia. Osobiście uważam, że przy treningu opartym tylko o ćwiczenia złożone najlepiej jest zmieniać zakresy powtórzeń w serii co jakieś 3-4 tygodnie. To daje zazwyczaj najlepsze efekty. Można ćwiczyć tak samo i dłużej, tylko efekt końcowy zawsze będzie gorszy.
      Teraz druga strona medalu. Jeśli ktoś robi dłuższy czas taki plan oparty tylko o podstawowe ćwiczenia i widzi, że np. ramiona odstają od reszty i są mniejsze, to FBW mu nie wystarczy, bo będzie musiał się skupić dodatkowo na jakich izolacjach z mind-muscle, by to wyrównać. Zaś nie ma sensu, by sesja trwała długo, więc w takim wypadku najrozsądniejsza decyzja to trening dzielony lub przynajmniej dołożenia sobie dodatkowej sesji skupiającej się na słabej partii.
      Najprostszy wyznacznik – popatrz na swoje przedramiona, jeśli w stosunku do innych grup rosną szybo, są duże i na nie nie narzekasz – wniosek jest prosty. Rób proste treningi oparte o ciężkie ćwiczenia złożone. Szkoda dla Ciebie czasu na bawienie się detalem. Przynajmniej na razie.
      Jeśli jest odwrotnie, czyli przedramiona masz stosunkowo małe do reszty – potrzebujesz bardziej urozmaiconego i precyzyjnego planu. Prosty wyznacznik, ale zwykle pokazuje dobrze jaki kierunek obrać.
      Tak to mniej więcej wygląda i w zasadzie odnosi się do wszystkich metod, o których wspomniałeś. Przy czym zaznaczam, że trening dzielony rozumiem nieco inaczej niż to pokazują kulturystyczne gazety. Zresztą push/pull czy uper/lower to też do pewnego stopnia trening dzielony, choć w zasadzie bliski jest raczej FBW.
      Żeby było ciekawiej, dopowiem, że oprócz tego istnieje jeszcze model adaptacyjny oparty na całkiem innych założeniach. Dobrze sprawdza się przy pewnych ograniczeniach zdrowotnych, choć i osoby zdrowe mogą nim ćwiczyć. Tyle tylko, że wymaga dużo więcej cierpliwości niż to co się zazwyczaj robi, więc nie tylko nikt tak już nie ćwiczy, ale nawet trudno znaleźć informacje na jego temat. Może kiedyś napiszę specjalny artykuł 🙂 Pozdrawiam.

  35. Piter

    Dzięki za obszerne wyjaśnienie. Czyli mówisz,że w przypadku,w którym ramiona zaczna odstawac od reszty to dodac po prostu cwiczenia na biceps i triceps? A jeszcze wracajac do diety. Zrobiłem ostatnio shake’a,w którym były surowe,sparzone jaja,mleko i owoce leśne. Myślisz,że można to uznac za wartościowy posiłek? I drugie moje dotyczy kawy. Słyszałem,że najlepiej pic ja z ekspresu,bo podobno najzdrowsza. A co sadzisz o rozpuszczalnej,albo sypanej? Pozdrawiam.

    1. stefan

      Tak, trenujesz dodatkową tę grupę, która odstaje od reszty. Inna sprawa, że wówczas wprowadza się techniki aktywizacji połączeń nerwowych mózg-mięsień. Natomiast przedramiona (nie ramiona) to najlepszy wyznacznik możliwości układu nerwowego u danej osoby.
      Jeśli nie masz problemów z przyswajaniem mleka, to posiłek jak najbardziej dobry.
      Pisałem niedawno cały artykuł o kawie. Z tym pytaniem są związane dwie sprawy. Jedna ściśle zdrowotna, a druga dotyczy tzw. kultury picia kawy. I w jednym i w drugim wypadku lepszy będzie ekspres. Tyle tylko, że porządny ekspres ciśnieniowy 15 barów, chyba że ktoś ma taki kawiarniany, tam to się trochę inaczej liczy. Druga możliwość – tańsza – to moka (nie mylić z moccą). Natomiast tzw. kawa po turecku nie dość, że nie jest kawą po turecku, bo to całkiem inna bajka, to jeszcze na skutek dłuższego kontaktu kawy z wodą powstają w niej szkodliwe substancje. Kawa rozpuszczalna to już kompletna porażka. I smakowo i zdrowotnie. Diabli wiedzą co tam jest naprawdę. Podobnie jak z kawą bezkofeinową. Wcale nie jest zdrowsza. Wręcz przeciwnie. Poddana dodatkowej obróbce chemicznej jest bardziej szkodliwa.
      No i warto zwrócić uwagę na to co się pije pod nazwą kawy. Dobra kawa włoska (też nie każdej firmy) albo wprost z palarni. gdybym miał pić chłam jaki u nas się masowo sprzedaje to wolałbym już wcale kawy nie pić. To samo dotyczy zalewajki czy rozpuszczalnej. Pozdrawiam.

  36. Piter

    Aha. W sumie z przedramionami nie najgorzej,ładnie się to wszystko (chyba ;D) prezentuje. A z tolerancja laktozy nie mam problemów 🙂 generalnie,to kawę właśnie pije tylko z ekspresu. A kawa zbożowa 😀 ?

    1. stefan

      W sprawie kawy zbożowej pewnie nie będę obiektywny, bo mam poważny uraz z dzieciństwa i sam zapach wywołuje u mnie odruch wymiotny 🙂 Jeśli ktoś lubi, to myślę, że jedna czy dwie na dzień wielkiego zamętu w diecie nie spowoduje. Jednak nie wierzę, by miała być zdrowsza od normalnej.

  37. Reda

    Drogi Stefanie, czy moglbys w blizszej przyszlosci popelnic artukul poswiecony biosygnaturze Poliquina? Wiem, ze fragmenty tego tematu mozna juz znalezc na Twoim zajebistym (TAK!) blogu, ale synteza w jednym miejscu bedzie i tak bezcenna.
    Respekt

    1. stefan

      Z biosygnaturą niestety nie jest tak prosto. To co wiem, wiem z darmowych informacji w internecie, a trochę sobie dopowiedziałem z własnych analiz i obserwacji. Poliquin udostępnia tylko pewne fragmenty. No i też ma pełne prawa autorskie do tej metody. Prowadzone są specjalne szkolenia, po których dostaje się certyfikat i można stosować tę metodę w pracy z ludźmi.
      Z osób piszących po polsku w necie mamy panią o nicku Nuril no i Wodyna. Czytając ich wypowiedzi można czasami dowiedzieć się trochę więcej na ten temat. Oboje są po takich kursach, nie wiem którego stopnia. Tyle tylko, że sytuacja jest nieco dziwna. Poliquin, podobnie zresztą jak ja, bardzo nie lubi wegetarianizmu i uważa go za patologię. Natomiast wspomniani wyżej są wegetarianami 🙂 i próbują to jakoś pogodzić. Więc na to też trzeba brać pewną poprawkę.
      Ogólnie rzecz wiadoma, tyle ile można wywnioskować. Przykładowo – dużo tłuszczu na brzuchu – nadmiar kortyzolu, dużo na łopatce i tricepsach – za mało testosteronu (zwłaszcza u faceta); tłuszcz na udach – nadmiar estrogenów – u panów rzadziej, u kobiet oznacza to, że za mało jest progesteronu itd. Natomiast pewne sztuczki i kruczki przy układaniu diety do poszczególnych problemów są dla mnie tajemnicą. Stopniowo staram się wypracować własną analizę, no ale trzeba być przy tym ostrożnym, by nie zostać oskarżonym o naruszenie czyjejś własności intelektualnej.
      Bodajże w listopadzie Poliquin ma być w Polsce i będzie w telewizji sfd. To taka ciekawostka, bo nie sądzę, by tam jego wypowiedzi wykraczały poza standard tego co udostępnia darmowo.
      To jest tak:
      najniższy stopień wtajemniczenia – artykuły w necie
      wyższy – książki, jeśli jakieś zdobędziesz – akurat o biosygnaturze chyba nie ma żadnej
      najwyższy – bezpośrednie uczestnictwo w kurach, gdzie można się dowiedzieć rzeczy, których nie ma ani artykułach ani w książkach. Pozdrawiam.

  38. Piter

    Stefanie,mam jeszcze 1 pytanie co do treningu. Czy wiesz może,który trening 5×5 jest oryginalny,spisany przez Regiego? Bo spotkałem się z takim,na którym robi się to samo co trening. Na innym z kolei przeplatane jest A/B. Znów na innym widziałem,że robi się na każdym treningu siady… Wiesz coś o tym?

    1. stefan

      W sportach siłowych trudno czasem ustalić dokładnie autorstwo takiej czy innej metody. Nie mówiąc już o odmianach. Zwłaszcza obecnie, gdy po necie krążą setki odmian. Zresztą sami zawodnicy nie robili ciągle tego samego planu. Zmieniali i poprawiali. Niekiedy z roku na rok podawali w czasopismach już zmienione wersje planu. Być może ten artykuł trochę naświetli sprawę.

  39. Drizzt

    Wymieńmy trochę mięs:
    – drobiowe,
    – wieprzowe,
    – wołowe,
    – cielęce,
    – z indyka,
    – z kaczki,
    itp.

    Interesuje mnie które z mięs uważamy za najlepsze (oraz najzdrowsze) w treningu na masę? Oczywiście zapewne najlepiej urozmaicać źródło mięsa, to racja, ale i tak z reguły jest tak że jednych jemy więcej niż innych, więc jakich więcej? Czy może starać się jeść różne mięsa po równo?

    Powód moich rozważań jest taki, że próbuję zwiększyć ilość tłuszczy w mojej diecie, co nie jest takie łatwe i szukam różnych sposobów, np. zauważyłem że do tej pory jadłem najwięcej drobiu, z kolei wieprzowina ma więcej tłuszczu i gdybym zaczął jeść jej więcej to proporcje białka/tłuszcze byłyby lepsze. Tylko pytanie czy wieprzowina faktycznie jest zdrowsza… Tutaj właśnie dochodzimy do postawionego na początku pytania.

    1. stefan

      Raczej dziś trudno odpowiedzieć na pytanie, które mięso jest najzdrowsze. Zapewne te z hodowli eko. Jeśli chodzi o gatunek to powinieneś po prostu dobierać te, które najlepiej Ci służą. I masz rację – urozmaicenie jest tu bardzo ważne. Jeśli czegoś bardzo nie lubisz, czujesz się po tym gorzej, to nie ma sensu pchać tego do diety. Może to dziwnie zabrzmi, ale najwięcej masy da Ci to mięso, które najbardziej Ci smakuje 🙂 Ja np. nie bardzo przyswajam tłuszcz z gęsi czy kaczek, więc raczej ich unikam.

  40. Arek

    Drizzt,
    Tłusty twaróg – w Makro (nigdzie indziej nie widziałem) jest eko łukta czy coś w tym stylu. Ma tyle tłuszczu, że nie uwierzysz jak zobaczysz.
    Śmiatana i smalec do białka z odżywek – sposób Stefana
    Generalnie smalec do przygotowania mięcha
    Tłuste ryby
    No i boczek – gruby plaster smażonego boczku. Czasem sam, czasem z jajecznica czy do ryby.
    Jajka
    Orzechy
    Masło
    Pestki dyni
    Z tym tłuszczem wcale takich problemów dużych nie ma.
    Jesli do tego wybierać będziesz tłuste mięsa a nie jak mój kolega tylko piersi kurczaka z których wycina pół centymetrowe tłuszczyki to nie ma absolutnie żadnych problemów.

  41. Drizzt

    U mnie domownicy preferują mniej tłuste rzeczy, w szczególności twaróg, ale to w takim razie będę jadł ze śmietaną 30% i od razu się zrobi tłuściej: )
    Choć do tej śmietany to muszę się przyzwyczaić, dziś wypróbowałem specjał Stefana o którym Arku wspominasz i zrobiłem nietęgą minę: p

    Też dzięki za stronę, bardzo szczegółowe dane i na pewno się przydadzą.

    Skoro już mówimy o rybach…
    1) Co powiecie o śledziu w oleju? W 100g ma 20g białka oraz 15g tłuszczu także też wygląda w porządku, no tylko pytanie o ten olej…
    2) Makrela wędzona jest w porządku? Podobny skład jak wyżej…
    3) I jeszcze pozostaje kwestia filetów, z jakich ryb je warto jeść? Np. mintaj? Tylko tu by mi zależało na tym zeby to był faktycznie filet bo bardzo nie lubię zabaw z ośćmi…

    A orzechy gdzie kupujecie?

    I jak jeść masło bez chleba? Samo połknąć to chyba by mnie bardziej zamuliło niż dzisiejsza przygoda ze śmietaną: p

  42. Arek

    Śledź w oleju to baaardzo zły pomysł. Po pierwsze leją tam olej roślinny (nas interesują tłuszcze zwierzęce) a po drugie jest to olej rafinowany – najgorszej jakości. Makrela wędzona – ja znów oglądałem program jak się teraz wędzi i ma to niewiele wspólnego z prawdziwym wędzeniem więc odpuszczam. W rybach również nie toleruje ości. Generalnie jak wyczuwam ość to koniec jedzenia. Podobnie jak ty wchodzą więc w grę filety albo ryby bez ości. Wybieram ryby dzikie a nie hodowlane. Hodowlane to karp, pstrąg, panga, sum, łosoś i inne. Polecam natomiast mintaja, morszczuka z ryb tanich – dziko łowione ale niestety chude. Podobnie z dorszem. Zajebisty jest halibut ale cena zabija. Z mrożonych kupuję mirunę, gładzicę, śledzia, miętusa. Co do orzechów to jak kupisz gdzieś w warzywniaku to na pewno mają nasze. Nie ma to więc większego znaczenia. Pestki dyni kupuję też nasz bo chińskie sa ponoć do bani. Aaa i jeszcze to masło. Też mam problem z jedzeniem masła bo ni jem chleba. Zacząłem przygotowywać sobie mięso do pracy i po usmażeniu/ugotowaniu/upieczeniu po prostu wkładam do pojemnika i wrzucam trochę masła czy smalcu z gęsi. Wtedy roztapia się to na jeszcze ciepłym mięsie no i tak to jem 🙂 Ja natomiast nie jem twarogów, serów, mleka, śmietany. Nie służą mi. Stefan pisał, że niektórzy tak mają, że lepiej reagują na mięso niż na nabiał. Pamiętaj aby wprowadzać zmiany bardzo powoli. Ja zrobiłem to z dnia na dzień i rozwaliłem sobie bebechy i cholera wie co jeszcze. Trzyma mnie już prawie trzy miesiące. Mam mega problemy trawienne. Przedobrzyłem a teraz cierpie fizycznie no i ćwiczenia siłowie też nie idą tak jak trzeba bo dieta delikatna i za mało białka i tłuszczu. Gdybym wprowadzał zmiany stopniowo to bym już był na diecie optymalnej a wyniki w budowaniu mięsni by były. Tak więc uważaj na tłuszcz jak wcześniej nie jadłeś tak jak ja. No chyba, że jesteś mocniejszy niż ja, młodszy to wtedy może dasz radę.

    1. stefan

      O rybach Arek już napisał dokładnie co i jak. Unikaj pangi, o czym już wspomniałem w Twoim dzienniku.
      Do tłuszczu przyzwyczajaj się powoli, ale systematycznie 🙂 Badaj jakie tłuszcze Ci służą, a jakie nie. Ja np. mogę bez problemu wypić pół litra śmietany, a kaczka mnie rozkłada.
      Boczek to tajna broń kulturysty 🙂 Niejeden robił na nim definicję mięśni.

  43. Reda

    Ja przeżyłem jedną żołądkową rewolucje, a poza tym prawie z dnia na dzień się przerzuciłem i od września 2011 do teraz jest codziennie żywieniowo i trawieniowo bardzo ok. polecam booooooooooczeeeeeeeeeeek !

  44. Arek

    Drizzt,
    Jak widzisz różne sa przypadki. Jeden daje radę inny nie. Na pewno jednak każdy ci zaleci aby robić to stopniowo.

  45. Drizzt

    To szkoda z tym śledziem, bo przyznam, że o ile nie jestem jakimś wielkim miłośnikiem ryb to akurat śledzia całkiem lubiłem. A może da się kupić śledzia jakoś inaczej zrobionego niż w oleju? Albo jakoś zdrowo samemu go przyrządzić?

    Co do makreli wędzonej… Myślisz że aż tak źle jest? Bo wiesz w jakich czasach żyjemy, o czym by człowiek nie obejrzał programu to już mu sie odechciewa tego jeść, i slusznie! Ale jednak coś jeść trzeba. Przykładowo drób jest hodowany w delikatnie mówiąc średnich warunkach, a i tak przeciez go jemy bo wychodzi lepiej niz rzeczy które już są całkiem sztuczne. Przynajmniej ja tak sobie tłumacze jedzenie drobiu.

    Ok, to mintaj i morszczuk odnotowane.

    Kurcze, Arku, bardzo groźnie brzmi gdy piszesz, że rozwaliłeś sobie bebechy, mogę spytać co przez to rozumiesz?
    Ja od paru dni staram się właśnie stopniowo zmniejszać węgle (co ku mojemu zaskoczeniu idzie całkiem łatwo, już się pożegnałem z chlebem, połową ziemniaków, większością makaronu, większością soków i cukrem, zatem dziennie węgli mam teraz około 1g na kg masy ciała więc olbrzymi postęp), a zwiększać białko i tłuszcze. Choć patrząc jak mocne są to zmiany to nie wiem czy organizm też by powiedział że to jest stopniowe. Ważne że nie dzieje się to w jeden dzien a myślę że rozłoży się na jakiś tydzień bądź dwa. Zobaczymy jak będzie, staram się być w miarę ostrożny: ) Zresztą w swoim dzienniku pisałem o tym, iż więcej tłuszczów niż obecnie niecałe 2g na kg masy ciała organizm nie chce, więc może sam mi daje sygnał żebym póki co za bardzo nie zwiększał. I właśnie nie zwiększam, niech się do tego przyzwyczai. To i tak dużo więcej niż kiedyś miałem.
    Walcz dzielnie z trawieniem i pamiętaj że dobre nastawienie psychiczne to połowa sukcesu!

    Reda,
    a przed dietą miałeś tłuszczyk na brzuchu? Jesli tak to jak wyglądała sytuacja po przejściu na dietę? I ile jesz gramów tłuszczów dziennie?

  46. Reda

    Yo! Przed tym jak trafiłem tutaj, miałem dość proporcjonalną, umięśnioną sylwetkę, choć dużo mniejszą niż obecnie, i taką ilość bf, że ludzie (no nie jest to jakies topowe kryterium) pytali co jem i jak cwiczę, traktowali mnie jak autorytet. Po przejściu na dietę i treningi Stefana zalałem się tłuszczem jak chyba nigdy dotąd.
    Ale!
    Wtedy (czyki zanim zacząlem ‚stefanować” miałem kontujzę stożka rotatorów, problemy z kręgosłupem i raczej sylwetkę niż siłę bo dużo biegałem, teraz: mam oponę na brzuchu jak nigdy wcześniej, ale nie mam żadnej kontuzji, mam silny rdzeń, mój testosteron i samopoczucie są odpowiednio wysokie, siła rośnie, poznałem skuteczne metody treningowe, przeczytałem kilka ważnych książek i jestem spokojny, ze nauczę się także jak skutecznie zmniejszać bf oraz – to już plan na następny sezon – robić masę bez tej nieefektownej oponki 🙂
    Ile jem tłuszczu? Zaczne liczyć gdy będę zbijał bf (juz calkiem niedługo)
    dzisiaj np zjadlem:
    sniadanie przed treningiem – jajecznica 5 jaj
    po treningu – to samo
    obiad 1 – boczek 130gram, 170g podudzia kurczaczego
    obiad 2 – to samo + warzywa
    kolacja – boczek i tuńczyk z puszki (mam mięso ale nieugotowane a kolacje trzeba było zjeść!). Boczek i jajecznica na smalcu oczywiście.

    A w ogole to mysle, ze moj bf to glownie efekt zmniejszenia zapotrzebowania kalorycznego (zamiast biegać 5 razy w tygodniu od wrzesnia 2011 biegam zero razy ) i zwiększenie ilości kalorii w diecie. (wczesniej na obiad chuda piers kurcaka i warzywa, teraz udo i boczek na smalcu). Organizm troche się dał zaskoczyć a, że jadłem też dużo nabiału do 750g dziennie tlustego garwolinskiego (ogólnie nie polecam) to w pewnym momencie przestala mi sie moja sylwetka podobac. Teraz wciaz staram sie nie zdejmowac za czesto koszuli, bo brzunio nieco razi, ale do wiosny – lata poprawię co należy, a siły, testoseronu i samopoczucia nie oddałby za żadne skarby! 😀
    Wiedzo przybywaj!
    Pozdrawiam!

  47. Drizzt

    Twardy zawodnik, tyle jajecznic i boczków: )
    Rozumiem, że oprócz tłuszczu również mięśnie Ci poszły, więc [z racji, jak sam piszesz, zmniejszonej ilości biegania] może powinieneś proporcjonalnie zmniejszyć wszystkie makroskładniki?
    Jak znajde chwilę czasu to przestudiuję Twój dziennik i przelicze z ciekawości czego ile Ty tam masz. Gdyż ja jednak wolałbym uniknąć oponki: p

  48. Reda

    Każdy by wolał uniknąć 🙂 jednakżwe kiedy wcześniej jadłeś mniej i duzo biegałeś a potem, zgodnie z zalecenieami bloga, jesz więcej i nie biegasz, to, pomimo, że człowiek nie jest piecem, wybór brzuch czy nie – nie zalezy od Ciebie 🙂
    Możesz łatwo znaleźc w moim dzienniku kontrowersje związane z moim nieprzygotowaniem na oponkę. Nie jestem typem, który mierzy sie i ogląda w lustrze codziennie i jak się wreszcie przyjrzałem to juz nie mogłem żyć w błogiej iluzji i skonfrontowałem swoje stanowisko z wiedzą Stefana… 😀 Była awantura! Arek się obraził w imkieniu Stefana, nawet poprosił, abym go całkowicie ignorował, bo taki ze mnie (szczery) potwór 😀 Stefan był, delikatnie mówiąc, w szoku, a Marek i Rodzyn starali się pomóc. To była ciekawa sytuacja, bo poznalismy sie wszyscy nieco b. emocjonalnie, co wg mnie jest ważne 😀

    „Rozumiem, że oprócz tłuszczu również mięśnie Ci poszły, więc [z racji, jak sam piszesz, zmniejszonej ilości biegania]

    Tak jak napisałem, nigdy nie miałem tylu mięśni i takiej siły. Co prawda jeszcze tego nie widać, ale (w tej chwili) nie chcę być zakładnikiem spojrzen innych ludzi. 🙂

    ” może powinieneś proporcjonalnie zmniejszyć wszystkie makroskładniki?”

    ile proporcjonalnie i co zmniejszać będe wiedzial w trakcie i po redukcji. Nie da rady tutaj trafiając i jedząc wtedy głownie warzywa, jeszcze zmniejszać ilości jedzenia, bo, (w najgorszym wypadku, będziesz miał problemy z regeneracją) to się mija z celem treningu siłowego imho. Zaczynanie planu treningowego od scinania ilosci jedzenia nie jest rozsądne man. 🙂
    Przez ileś lat treningu zimą zawsze się zalewałem (brak biegania bo snieg) a latem „wyglądałem”, ale to był raczej taki metroseksualny fitness niż treningi siłowe. Teraz uczę się jak połączyć siłę i sylwetkę bo jeśli to co jesz i co robisz daje Ci większą moc (niz to co robiles i jadles wczesniej) to warto przy tym zostać.
    Fitness stajl zostawiam zwolenikom sarkoplazmy 😀 a dzięki temu, że nie biegam, to przy konkretnych treiningach mój system immunologiczny ma krzepę! 😀
    Pozdrawiam!

  49. Arek

    Drizzt,
    Ja przed pojawieniem się tutaj byłem totalnie nie aktywny fizycznie. Zero kontaktu ze sportem, zwłaszcza z ciężarami. Dieta przed pojawieniem sie u Stefana to przede wszystkim warzywa, owoce, soki. Raz na dwa dni mięso czy ryba ale w małych ilościach. Nabiał – zero. Generalnie racje głodowe lub nawet celowe głodówki w celach „zdrowotnych”. Mięso jeśli już to chude. Nagle z dnia na dzien zacząłem jeść tłuszcz i mięso w znacznie większych ilościach a warzyw prawie w ogóle. Efekt: w przeciągu dwóch miesięcy…schudłem 6kg. Dziwne nie ? Później niestety zaczeły się problemy trawienne, ból w jelitach i mnóstwo innych objawów. Nie wyleczyłem się do tej pory. Latam od lekarza do lekarza i nikt nic nie wie. Trwa to już prawie 3 miesiące. Kombinuje z dietą, lekami, jeżdżę na przeróżne badania i nic. Jest od tygodnia troche lepiej ale nadal jest źle. Za tydzień mama badanie, które powinno wiele wyjaśnić. Zobaczymy. Prawdopodobnie moje dolegliwości związane są z nagłą zmianą diety i z ilością pochłanianego żarcia. Może doszły do tego jeszcze pechowo jakieś inne czynniki. Nie wiem. 2 tygodnie odpuściłem treningi a od 4 ćwiczę znowu ale delikatnie, bez ciśnienia i napinania. Muszę cię zmartwić, że na tłuszczyk na diecie białkowo tłuszczowej narzekają tu wszyscy. Musisz poeksperymentowac i tak jak powtarza Stefan patrzeć na reakcję organizmu i odpowiednio ucinać/dodawać węgle i tłuszcz.

  50. Arek

    Przed pojawieniem się tutaj biegałem 5-7 km co drugi dzień. Przestałem i nie ukrywam, że jest mi z tym źle. Od pary dni powróciłem do marszo biegów a za 2 tyg około będę znów biegał. Oczywiście trucht i 5 km maks aby zbytnio się nie zajechać. Jak biegałem to miałem większą odporność. Zwłaszcza jesienią przy niższych temperaturachp podczas nocnych biegów. Zima i mróz sprawia, że tym bardziej chcę wrócić do biegania – truchtania. Jak widzisz kazdy ma inne doświadczenia. Każdy z nas jest inny. Musisz kombinować i szukać najlepszych rozwiązań dla siebie. Spójrz na ludzi w około siebie. Jedni żrą słodycze na potęgę i są chudzi a inni jak tylko troche cukru jedzą to im w tłuszcz idzie.

  51. Drizzt

    Reda,
    no no, kto by pomyslał, taki spokojny portal, a takie rzeczy się działy: ) To jeszcze dziś to spróbuje doczytać, na razie nie umiem sobie wyobrazic żeby Ci Arek powiedział zebys ignorował Stefana: p
    Choc hmm… chyba ze miałes na myśli, że Arek powiedział Stefanowi zeby on Ciebie ignorował: p
    Ja dopiero od paru dni zglębiam temat diety także nie będę nic doradzał, niemniej w teorii samą ideę rozumiem tak:
    1) jest możliwe równocześnie zdobywac mase i tracić tłuszcz,
    2) startujemy z jakiegoś pułapu, przykładowo tłuszcze i białka 3g, węgle 1g, patrzymy co się dzieje i wtedy coś zwiekszamy albo zmniejszamy. W Twoim przypadku tj. gdy rosną zarówno mięśnie jak i tłuszcz (bo to oznacza, że organizm otrzymuje wiecej niż potrzebuje i naddatek odkłada sie jako tłuszcz) to przypuszczam, że należałoby obciąć białko i tłuszcze do np. 2,5. Potem dalej obserwować. Piszesz:
    „Nie da rady tutaj trafiając i jedząc wtedy głownie warzywa, jeszcze zmniejszać ilości jedzenia, bo, (w najgorszym wypadku, będziesz miał problemy z regeneracją) to się mija z celem treningu siłowego imho.”
    Czyli rozumiem, że sytuacja startowa była taka:
    – przestajesz biegać, zamiast jeść warzywa zaczynasz się odżywiać zgodnie z w/w zasadami. I teraz tak: jeśli tutaj nie zmieniałeś proporcji stopniowo (przykładowo przejście z jedzenia warzyw na 2g białka i tłuszczy byłoby już na pewno samo w sobie mocno odczuwalne dla organizmu) a wrzuciłeś 3g białka oraz 3g tłuszczy (do których organizm nie był przyzwyczajony) to wierzę, że efekt był taki jak mówisz. Wtedy jedyne co bym polecał to jednak zejść z tej liczby. Na ile rozumiem Stefana to po prostu trzeba patrzeć na swoje ciało i dynamicznie reagować. W sytuacji gdy już widzisz ze tłuszcz rosnie to ja bym dlugo nie czekał i jednak obcinał makroskładniki. Potem zawsze możesz je znów zwiększyć.

    Arek,
    bardzo ciekawie piszesz, tylko nie rozumiem… mówisz że przy takiej diecie na tłuszcz narzeka dużo osób, a Ty wchodzac na taka diete schudłeś! Brzmi paradoksalnie… No nic, wygląda że kolejny dziennik do przeczytania: )
    Choć dwa pierwsze zdania tj.:
    „Przed pojawieniem się tutaj biegałem 5-7 km co drugi dzień.”
    „Ja przed pojawieniem się tutaj byłem totalnie nie aktywny fizycznie.”
    Trochę sprzecznie wyglądają i utrudniają jakies dalsze analizy. Mógłyś doprecyzować?

  52. Arek

    Już wyjaśniam.
    W pierwszym okresie „stefanowej diety” schudłem 2-3 kg i to samego tłuszczu. Później kolejne 4kg i to już nie tłuszczu niestety. Spowodowane to było początkiem choroby. Weź to pod uwagę. To nie kwestia diety wyłącznie ale niedomagań bebechów. Talk mi się wydaje. Jesli chodzi o aktywność fizyczną. Mam 31 lat. Od połowy szkoły średniej – zero aktywności fizycznej. Pół roku przed pojawieniem sie tutaj zacząłem biegać bo już się po prostu sypałem z powodu nic nie robienia. Po około 2 miesiącach od rozpocżęcia biegania robiłem to regularnie tj co drugi dzień i 5 km. Więc jakaś aktywność parę miesięcy przed pojawieniem się tutaj była ale na przestrzeni ostatnich 12 lat było to kilka miesięcy więc to pominąłem :):) Pzdr
    Co do oponki. Poczytaj dzienniki Rodzyna, Redy i innych to będziesz wiedział o czym mówię. Reda już ci dużo przekazał. Ich dzienniki to kopalnia wiedzy. Pzdr

  53. Arek

    Drizzt,
    Ja uwaznie będę śledził wpływ diety na twój organizm bo zdaje się, że mamy podobne sylweetki tzn piszesz o wadze poniżej 70 kg jak dobrze pamiętam. Ja ważyłem zawsze 73-75. Teraz po / w trakcie choroby 67. Wiek 31. Wzrost 172. Masy mięśniowej więc baaaardzo potrzeba.

  54. Arek

    Stefan,
    Wiesz, że wcześniej miałem styczność z teoriami tzw lekarzy niekonwencjonalnych. Jest tam mowa o żywieniu rozdzielnym. Teoria mówiąca przede wszystkim o tym, że nie należy spożywać białka z tłuszczami. Ja jestem całym sercem za low carb i dieta białkowo – tłuszczową ale korci mnie, żeby spróbować rozdzielać białka od tłuszczy w posiłkach. Wiem, że to będzie bardzo trudne i nie wykonalne w 100% ale coś mnie korci. Nie mam nic do stracenia i tak nawalam z dietą w związku z jelitami. Co o tym myslisz ?

    1. stefan

      Śledzie można kupić solone, odmoczyć i robić własne potrawy. Bez problemu.
      Na temat BF Redy faktycznie dyskusja już była. Myślę, że samo wyeliminowanie nabiału może częściowo pomóc. Resztą zajmiemy się niebawem. Chodzi też o to, byście tych zaleceń 3 gramowych nie traktowali nazbyt dogmatycznie. Dla niektórych będzie to za dużo. Kluczowa jest tu obserwacja swojego organizmu. Jeśli brzuch rośnie to nie ma na co czekać tylko faktycznie trzeba obciąć białko i tłuszcz, a potem dalej obserwować.
      jest też logiczne, że im większa aktywność fizyczna tym więcej pokarmu potrzeba i odwrotnie. To każdy również musi brać pod uwagę, czyli rodzaj pracy i dodatkowy ruch poza siłownią. Bynajmniej nie chodzi o to, by się ruszać jak najmniej, a tylko, by robić to z głową i odpowiednio do swojego wytrenowania. Jeden będzie potrzebował tylko lekkich spacerów, a inny musi trochę pobiegać czy popływać.
      Przy odpowiedniej podaży białka i tłuszczu oraz niskiej węgli, opona ni ma prawa rosnąć. Rzecz w tym, by znaleźć dla siebie ilość właściwą.
      Arek – taka rozdzielność jest dla mnie niewykonalna. Zwróć uwagę, że mięso czy jajka to głównie białko i tłuszcz. Skoro tak jest w naturze, to i do tego jesteśmy naturalnie przystosowani. Dajmy jednak na to, że byłoby to możliwe. Wówczas spożywając samo białko nasilasz proces glikolizacji aminokwasów. Niepotrzebne obciążanie wątroby, jak i utrata składnika, które ma przede wszystkim budować a nie napędzać. Pozdrawiam.

      1. stefan

        Jeszcze jedno. Bierzcie pod uwagę, że nam właśnie chodzi o to, by budować czystą masę mięśniową bez podwyższania BF, a raczej powoli je obniżając. Dlatego każdy musi się obserwować i zgodnie z tym dobierać ilość jedzenia. Nie ma czegoś takiego, że ktoś waży np. 70kg to ma jeść tyle a tyle. To jest sprawa indywidualna. Jest coś takiego, jak kalibracja diety, czyli dostosowywanie ogolonych zasad, do szczególnych przypadków.
        Jeszcze jeden czynnik. Klimat. W ziemie naturalne jest, że trzeba jeść więcej. W lato mniej. To też miejcie na uwadze.
        Ta strona jest adresowana do ludzi myślących krytycznie 🙂 Nie ma nic całkiem na gotowe. Więc można też mnie krytykować, byle merytorycznie i z sensem, w oparciu o wiedzę i fakty, a nie slogany. Ja znam swój organizm. Waszych nie znam, dlatego potrzebna jest współpraca i doprecyzowywanie szczegółów.

  55. Drizzt

    Jeszcze o jedną rzecz chciałbym zapytać. Wspomniałeś Stefanie, że ile byśmy nie ustalili tłuszczy oraz białek to zawsze tłuszczy powinno być co najmniej tyle co białek. Dlaczego tak jest?

    Przykładowo ja teraz stopniowo dążę do 2,5g białka, czy w związku z tym gdy już to osiągnę, a będę jadł np. 2g tłuszczy to tylko ryzykuję, że będą mniejsze efekty mięśniowe czy może to nawet być niekorzystne dla zdrowia? I jeśli tak to dlaczego?

    Pozdrawiam!

    1. stefan

      Może być niekorzystne dla zdrowia. Nie znam wszystkich zawiłości biochemicznych, ale… W takiej sytuacji wątroba jest bardziej przeciążona, bo białko jest przerabiane na glukozę. Masz też obniżony poziom hormonów anabolicznych. To dlatego dieta Ducana wprawdzie odchudza, ale w perspektywie lat nie jest bezpieczna dla zdrowia.
      W niektórych krajach Ameryki Południowej w ten sposób dyktatury pozbywamy się przeciwników politycznych. karmiono ich w więzieniach tylko chudym mięsem. Świetne prawda? Ci ludzie bez żadnych tortur, bez trucizn, a tylko z powodu samej diety po kilku miesiącach umierali.
      Można się żywić samym mięsem, ale to nigdy nie może być wyłącznie chude mięso.
      Jeśli nie jesteś w stanie jeść tylko tłuszczu to musisz też ograniczyć białko. Trudno, ale lepsze to niż podkopywać sobie zdrowie.

  56. Drizzt

    Tak, co do diety Ducana identycznie rozumuję. Zresztą to jest oczywiste, że bez tłuszczy nie sposób być zdrowym, przecież np. witaminy A, D, E oraz K rozpuszczają się tylko w tłuszczach.
    Natomiast nie wiem czy w swojej odpowiedzi nie wpadłeś trochę ze skrajności w skrajność – zupełne niejedzenie tłuszczy.
    Ja w przykładzie podałem 2,5g białka oraz 2g tłuszczów (które jakby nie patrzeć dają olbrzymią ilość energii), czy wtedy będzie zachodziła konieczność przerabiania białka na glukozę? Ale na tak szczegółowe pytanie obawiam się, że możesz nie mieć wiedzy aby odpowiedzieć, nie wiem czy ktokolwiek umie to dokładnie przeliczyć. Zbyt wiele skomplikowanych mechanizmów się pojawia. No chyba że ktoś to empirycznie jakoś przebadał…

    Swoją drogą to przewaga białek nad tłuszczami jest pośrednio ukryta w każdym Twoim planie. Zauważ, że polecasz na start np. 3g białka, 3g tłuszczów oraz dodatkowo okołotreningowo 70g-80g białka. Czy to w takim razie też nie jest niezdrowe?

  57. Reda

    O ile się nie myle, hehe występuję w roli adwokata Stefana (wiadomo, że Stefan adwokata nie potrzbuje, ale jestem akurat przy kompie ) 🙂 wydaje mi się, że Stefan zawsze mowi, aby nigdy nie jeść samego białka, więc i to około treningowe to z tłuszczem spożyc by należało.
    O ile sie nie myla inaczej wyglada sprawca z aminokwasami, tak?

  58. Marek

    Okołotreningowy tłuszczyk podbija testosteron, więc moim zdaniem jest bardzo wskazany. Teoretycznie spowalnia wchłanianie białka, ale chyba bez węgli to i tak dużo lepiej funkcjonuje? Aminokwasy trzeba jeść oddzielnie od wszystkiego, bo inaczej są traktowane jak zwykłe białko.

    1. stefan

      Z witaminami, jak najbardziej racja.
      Co do proporcji, to zwróć uwagę, że w chudym mięsie też trochę tłuszczu jest, a mimo to jego jedzenie jako jedynego pokarmu też nie będzie zdrowe.
      Pisałem wyraźnie, że białko w okolicach treningu również z tłuszczem. Odstępstwa mogą być tylko czasowe i na krótką metę.
      Aminokwasy to faktycznie trochę inna historia. Są już częściowo przetrawione i bierzemy je w oddaleniu od innych posiłków. Niemniej w tej sytuacji warto później zjeść więcej tłuszczu.
      To kiedy organizm zacznie korzystać z białka przerabiając je na glukozę trudno dokładnie wytyczyć. To zależy od wielu czynników.
      Wiedza, wiedzą, ale prosta analiza diety ludów pierwotnych pokazuje, że najzdrowszy jest właśnie taki układ.
      Taki dr Kwaśniewski poszedł w drugą skrajność, czyli bardzo dużo tłuszczu, a bardzo mało białka. Kłopot w tym, że takie proporcje nie występują w naturze. Nikt tak nigdy przed nim nie jadł. Mogę się też domyślać, że nigdy nie pracował z ludźmi obciążonymi naprawdę wielkim wysiłkiem fizycznym, bo po prostu w tym wypadku ta dieta się nie sprawdzi. Pozdrawiam.

  59. Drizzt

    Szanowni Czytelnicy, zgadzam się, że tłuszcz pomimo iż spowalnia wchłanianie białka to zwiększa poziom testosteronu, co sumarycznie może wyjść na plus i warto tego spróbować w okolicach treningu. Tylko…
    to wszystko jest nie ma temat. Jest duża różnica pomiędzy wariantami:
    – 3g białka i tłuszczy + 1g białka okołotreningowo (zauważmy, że tutaj nikt nie mówi, iż te 3g tłuszczy nie mogą być częściowo spożyte w okolicach treningu);
    – 3g białka i tłuszczy + 1g białka i tłuszczy okołotreningowo.

    Przeczytałem już bardzo dużo artykułów z tego portalu i w żadnym nie zauważyłem aby tłuszczy spożytych w okolicach treningu nie wliczać do diety. I jednak skłaniałbym się, że właśnie takie były intencje Stefana, iż białka okołotreningowe traktujemy wyjątkowo, one mają pójść na czystą budowę mięśni.

    No tylko że wtedy pojawia się sprzeczność z tym co zostało powiedziane kilka komentarzy powyżej…

    1. stefan

      Całe nieporozumienie wynika z faktu, że o posiłkach okołotreningowych pisałem dość dawno, gdy jeszcze ostrożnie podchodziłem do zmian diety. Dziś uważam, że najlepsza opcja to również białko i tłuszcz w okolicach treningu.

  60. Reda

    Zajrzałem do swoich notatek i znalazłem taki fragment:

    ” Jednak najważniejsza różnica polega na tym, że oddzielnie liczy się składniki diety, a oddzielnie sam posiłek okołotreningowy. O co tutaj chodzi? Z badań dr Poliquina wiemy, że 2 gramy białka może jeść modelka, ale nie kulturysta pragnący zbudować masę mięśniową. Wymagana jest tu ilość od 3-5 gram na każdy kilogram masy ciała. Różnica będzie uwarunkowana ilością i intensywnością treningu oraz obciążeniem pracą zawodową i wreszcie indywidualnym metabolizmem.
    Załóżmy, że potencjalny Jaś musi spożywać te skromne 3 gramy. Waży 70kg, co daje nam 210 gram białka na dobę. Tę ilość dzieli w miarę równo pomiędzy wszystkie posiłki, ale nie posiłek okołotreningowy. W dni treningu do tej puli dodaje 30-40 gram białka przed i po treningu. (…)
    (…) Tłuszcze na ogół nie pojawiają się w posiłku okołotreningowym, ale te dwa składniki omówię za chwilę bardziej dokładnie i w odniesieniu do poszczególnych koncepcji dietetycznych.”

    hmm…

  61. Drizzt

    Ok, dziękuje za ujednoznacznienie.

    W każdym razie mi to jeszcze bardziej utrudni życie: ) I bez tego miałem kłopot z upchaniem w siebie takich ilości tłuszczy… Ostatnio coraz bardziej zaczynam lubić śmietanę i daję jej coraz więcej do białka, myślę że to będzie fajne dla równowagi.

    Czyli teraz gdy jestem w okresie przejściowym (w sensie diety) to czy np. 2g białka, 2g tłuszczy, oraz okołotreningowo 1g białka i 1g tłuszczy będą w porządku? Szczególnie że moje obecne treningi nie są zbyt intensywne…

    1. stefan

      Tak, tak będzie dobrze. Może się też okazać, że takie ilości wystarczą i nie będzie sensu jeść więcej. to już czas pokaże.

  62. Drizzt

    A i przy okazji, Ty Stefanie starasz się żeby dawać ile gramów śmietany do białka?

    Pozdrawiam!

    1. stefan

      Jeśli jem białko, to zwykle dodaję smalcu. W sumie mniej, bo połowę gramatury białka, ale w późniejszych posiłkach dodaję więcej tłuszczu.

  63. Drizzt

    Ostatnio u mnie w domu zauważono zwiększone zużycie tłuszczy, w związku z tym przypomniano mi o tym, iż dawniej mówiło się że jedzenie tłustych rzeczy może zaszkodzić wątrobie. Chciałbym zapytać Stefanie, czy tłuszcze mogą jakoś negatywnie wpływać na wątrobę? I drugie pytanie, co tak naprawdę wątroba robi z tłuszczami?

    Przejrzałem Internet i jedyne co znalazłem to fakt, iż wątroba może się otłuszczać, cóż, dokładnie tak samo jak człowiek. Więc sprawa wydaje się być wyjaśniona, jemy węglowodany, wątroba je zamienia na glukozę, później glukozę na glikogen i otłuszczenie gotowe. Zatem widać, że winowajcą otłuszczenia wątroby są na pewno węglowodany. Ale wciąż pozostaje otwarte pytanie co z tłuszczami? Tutaj jakoś nie mogę dotrzeć do informacji co z nimi się dzieje w wątrobie…

    1. stefan

      Fakt. Jeśli zabraknie odpowiedniej ilości substratów energetycznych, wątroba musi wykonać dodatkową pracę w postaci glikolizacji białka. Ostatnio nawet pojawiły się tezy o glikolizacji tłuszczów, ale jakoś mnie to nie przekonuje.
      Jasne jest, że zaszkodzić może wszystko co w nadmiarze. Kłopot zawsze polega na tym, by oznaczyć co to znaczy ten nadmiar. Picie alkoholu też niszczy wątrobę, ale przecież nie wtedy, gdy wypijesz jednego drinka na tydzień. Nie można porównywać takiego picia, z chlaniem dziennie litra wódki.
      To samo z tłuszczem. Ciężka praca fizyczna wymaga większych ilości. Jak nie pracujesz fizycznie, nie ćwiczysz, to nie ma powodu, by jeść więcej niż powiedzmy 1 gram na kg masy ciała. Wysiłek fizyczny pobudza wiele reakcji się sytuacja się zmienia.
      Tłuszcz tak naprawdę staje się szkodliwy wówczas, gdy miesza się go z dużą ilością węglowodanów. Przeanalizuj typowy obiad, a zobaczysz w czym problem. Potem do niego jeszcze słodki deserek. Tak powstała mitologia na temat tłuszczu, bo faktycznie takie żywienie, jeszcze w dużych ilościach to szybka droga do wielu chorób. Dawniej jadło się podobnie, ale w dużo mniejszych ilościach, więc i zagrożenie było mniejsze. Mniej było sztucznych pokarmów! To też robi swoje.
      Przyczyny powstawania tłuszczu wisceralnego są takie same, jak tego podskórnego. Przewaga podaży pokarmu nad zapotrzebowaniem lub/i pokarm niewłaściwy, w niewłaściwych proporcjach. Pozdrawiam.

  64. Drizzt

    Hmm teraz znalazłem informację, że wątroba wytwarza żółć, która z kolei jest niezbędna do rozbijania cząsteczek tłuszczów na mniejsze, które dopiero mogą być strawione. Może tu istnieje ryzyko, że wątroba będzie musiała wytwarzać bardzo dużo żółci i wpłynie to na nią jakoś negatywnie?

  65. Reda

    Wydaje mi się że to co może wątrobie zaszkodzić to dodatkowa praca nad przerobieniem białka, które nie ma pokrycia w tłuszczu. Ale nie znam precyzyjnego wyjaśnienia tego mechanizmu.
    Z radością poznam.

  66. Drizzt

    A co rozumiesz przez „glikolizacja białka/tłuszczy”?
    Sam próbowałem poszukać i z podobnie brzmiących terminów to znalazłem np. glikolizę ale ona oznacza rozbicie cząsteczki glukozy więc chyba nie o to Ci chodzi. Inne blisko brzmiące terminy to glikacja oraz glikozylacja, może któryś z nich? Ich też jakoś nie mogę dopasować do omawianego zagadnienia bo w nich również potrzebne są cukry…

  67. SirValeq

    Od przyszłego tygodnia zamierzam przejść na dietę białkowo-tłuszczową (oraz wznowić treningi). Mam tak, że wolę radykalne zmiany, więc pewnie zrobię to na przestrzeni góra dwóch dni. Ryzyk-fizyk.
    Oczywiście zamierzam wpychać w siebie tyle zielonych warzyw, ile tylko zmieszczę, ale zastanawiam się, czy specyfiki typu Hepatil Complex i Raphacholin mogą być przydatne przy takiej przemianie? Starszym członkom mojej rodziny zazwyczaj pomagają na dolegliwości wątrobowe. Ja nigdy tego nie brałem, bo nie miałem potrzeby, ale myślę o zastosowaniu jakiejś małej dawki w celach prewencyjnych.
    No i zamierzam wcześniej już zacząć suplementować się omega-3.

    1. stefan

      Chodziło mi o przemianę białka w cukry. Muszę poszukać, jak to się precyzyjnie nazywa.
      Z tymi tabletkami na wątrobę bym odpuścił. Nie ma sensu. Zielone warzywa się przydadzą, ale z umiarem. Raczej nie na kilogramy 🙂

  68. Reda

    Ja przeszedłem radykalnie na białko i tłuszcz i poza jednym kryzysem (a to i tak raczej wina pseudo wędzonej ryby niż tłuszczu) było i jest znakomicie.
    Może najpierw sprawdz czy Ci to dobrze wchodzi, bo, połykania farmaceutyków „na zapas” nie wydaje mi się jakieś najrozsądniejsze, nie uważasz?
    Pozdro!

  69. SirValeq

    Zmusiłem to obejrzenia tego filmu „Gruby, nie głupsi” ojca i jest nadzieja, że wreszcie po 20 latach schudnie. Teraz oglądam w necie wykłady Taubes’a. Przykre, że nie mówi się o tym, ile problemów stwarzają węglowodany. Ja dzisiaj jak spojrzałem tylko na ryż, to mną wzdrygnęło.

    1. stefan

      Tak, Taubes jest obecnie głównym propagatorem low carb, choć z niektórymi jego wnioskami nie do końca się zgadzam. Czasem za bardzo przejaskrawia, np. w kwestii wysiłku fizycznego. Pozdrawiam.

  70. SirValeq

    Pewnie robi to celowo, by zmusić ludzi do myślenia na temat „calories in – calories out” w odniesieniu do tycia. Może z czasem jego poglądy też się doszlifują i amplituda kontrowersji zmaleje.

    Ja od 18 wczorajszego dnia przyjmuję węgle tylko w postaci warzyw i na razie jednego jabłka. Reszta jedzenia to jajka, śmietana 36%, boczek, karczek. Dokładniej ważyć zacznę od poniedziałku lub niedzieli – teraz po prostu przyzwyczajam się do tego.
    Póki co czuję się dobrze. Myślę, że kilka owoców pomoże mi przebrnąć przez okres przemiany, a z czasem, na kilka tygodni testu, spróbuję je wyeliminować całkowicie poza okazjonalnym grejpfrutem (bo jestem od nich chyba uzależniony).

    1. stefan

      Taubes robi dużo dobrego, więc raczej należy go wspierać 🙂 Ja wolę odejść zupełnie od pojęć typu kalorii, BMI itp., bo są wg mnie kompletnie nieprzydatne, a nawet mylące.
      Całkowicie z węgli nie rezygnuj, jakieś owoce czy warzywa się przydadzą. Nie ma co popadać w skrajności.

  71. SirValeq

    Węgle z warzywek mam (brokuły, marchew, fasola, pietruszka, seler). Spoko spoko, wiem (chyba) co robię. 🙂
    Mogę też już zauważyć, że bez chleba/płatków/ryżu w ogóle dzisiaj nie byłem śpiący.

  72. Reda

    Fasola, chyba nie jest godna polecenia.
    A co do braku senności to ja też bardzo sobie chwalę ten skutek low carb diety.
    ja ostatnio jem, z warzyw, tylko kiszona kapuste i takie ogórki. Czy ktoś wie czy z tym można przesadzić? Na nic nie narzekam jakby co. A węgle to chyba głownie z orzechów pobieram, bo, poza tym,jem tylko jaja, mięso i boczek. Ile w ogóle jest węgli w 100g pestek dyni, orzecha włoskiego i orzecha brazylijskiego?

  73. rodzyn

    Jesli mowimy o kiszonych to ja bym nie przesadzal, ale do 1-2 posilkow dziennie sadze, ze jest OK. Znam ludzi, ktorzy na kilogramy tego jedza i nic im nie jest, ale wolalbym uwazac 🙂
    Podobno to bardzo dobry zwyczaj Polakow z tą kapusta. Kiedys slyszalem o korelacji pomiedzy wodka i kapusta, ale nie pamietam o co dokladnie tam chodzilo. W kazdym badz razie jak sie duzo pije to powinno sie jesc kapuste : )
    Ilosc wegli w orzechach mozesz sprawdzic w tabelach. Chyba srednio ok 15gr/100gr wychodzi.
    PS tak tak, fasola odpada.

    1. stefan

      Z fasolą faktycznie należy uważać. Trochę czasem można zjeść, ale często i dużo nie jest wskazane. Po pierwsze z powodu tego, że ciężko się trafi, a po drugie zawiera filoestrogeny.
      Kiszonki są zdrowe, oczywiście ze wszystkim można przesadzić. Reda pamiętasz to lekarstwie i truciźnie? 🙂
      Kiszona kapusta ma to do siebie, że zabezpiecza jelita przed pasożytami, a nawet w sytuacji, gdy już są, pomaga się ich pozbyć. Nie wiem dokładnie dlaczego, ale fakt jest sprawdzony i potwierdzony. Nie wiem czemu mało sie o tym pisze, np. w kontekście leczenia pasożytów u dzieci. Tzn. mogę się domyślić. Lepiej kupić preparaty wyprodukowane przez firmy farmaceutyczne…
      Węglowodany działają usypiająco, bo przyspieszają transport tryptofany, dlatego pani dietetyk kadry kulturystycznej zaleca spożywanie węgli na noc. Tak się kombinuje, gdy oficjalna dietetyka zawodzi. 🙂
      Drizzt – tak chodziło mi ten proces. To szczególnie widać w dietach typy Ducana.

  74. Reda

    Patrzę co internet pisze o kapusćie kiszonej. Pomyślałem, będe przebiegły, zobaczymy jakie sa minusy. Google nie znalazł nic z „niezdrowa” i zaproponował „zdrowa”. Sapri sprawdzcie, same peany o kapuście kiszonej, jej vitaminach i pozytwnym wpływie na jelito grube. Bardzo mi się to podoba, bo kapusta jest tania i się szybko nie psuje, no po wygląda, że tytutł nalepszego warzywa na jesień i zimę należy do kapusty kiszonej. Inne kandydatury? Ja mam! Ogórek kiszony! Trzecie miejsce rzodkiewka. Co Wy na to Panowie?

    1. stefan

      Dobroczynny wpływa kapusty kiszonej na jelita znam z autopsji. Faktycznie jest niezastąpiona pod tym względem. Jednak ma inne działanie niż liściaste zielone, do których tez kapusta należy, ale świeża. Poza tym brokuły, kalafior itd. Choć wcale nie uważam, że trzeba jej jeść na kilogramy. Świetny jest surowy seler potarty na tarce.

  75. Ma_rek

    Ja mam pytanie o sens diety low carb, przy niskim budzecie. Gdy przechodziłem na nią kilka miesiecy temu wyglądało to następująco.
    85kg spadlo do 81, potem do 80, trzymalo się na tym poziomie przez około 2-3 miesiace, ale ostatnio znowu spada,dzis na wadze miałem 78 kg. Sylwetka owszem, uległa poprawie, ale to w koncu 7kg mniej, a przyrost widocznie slaby, bo nie rekompensuje utraty wagi.

    Codziennie na sniadanie zjadam 5 jajek (ostatnio dolozylem 1 pajde chleba), pozniej staram się jeść jak najwiecej białka, 500g serka wiejskiego takze prawie co dzien zjadam, reszta posilkow tez staram się białkowo. Czasem nie uda się zjesc 4-5 posiłkow/dzien.

    Tak jak już wspomniałem, narazie jest to dla mnie max jaki mogę osiągnąć z jedzeniem białka, czy w takim przypadku uzupełnić to węglowodanami (którymi „zalewam się” dość szybko (np. 5kg w miesiac)), czy dalej ciągnąć tą sytuację?

  76. Reda77

    Stefan FAQ i masz więcej czasu na pisanie nowych artów.
    Może każdy z nas powinien sie postarać napisać kilka artów do FAQu Ty bys zweryfikował i mógłbys odsyłać ludzi do odpowiedzi na zadane po raz 24209 pytania? 😀

    Pozdrawiam!

    PS. Oczywiscie, warto pytać, ale… 😀

    1. stefan

      Ja bym postawił pytanie o sens niszczenia sobie zdrowia poprzez napychanie się dużymi ilościami węglowodanów.
      Kolejne pytanie o realną ilość tłuszczu w tej diecie? O warzywa? Chleb nie jest dobrym wyborem jeśli chodzi o węglowodany. Co ciekawe, niby niski budżet, a wybierasz chleb, który nie dość, że jest niezdrowy to obecnie coraz droższy.
      Moja odpowiedź brzmi prosto, lepiej jeść mniej a dobrze niż dużo niepotrzebnego balastu.
      Kolejna sprawa – sama waga nic nie mówi. Pytanie o poziom BF to raz. Jak na treningach? Siła wzrasta czy maleje?
      Przybrać na wadze jest łatwo, tylko po co jeśli 99% z tego to będzie tłuszcz i woda?
      Reda – tak jak pisałem wczoraj w Twoim dzienniku, są pewne wizje i plany, ale co się z tego wykluje to nawet ja jeszcze nie wiem 🙂 Może faktycznie coś takiego zrobimy. Pozdrawiam.

  77. Ma_rek

    Dokładnie stefanie podzielam taki tok myślenia, poczytałem już trochę, do otłuszczania się chyba nie mam skłonności, brzuch mi ladnie schodzi, a nie odmawiam sobie tłuszczu zwierzęcego. Co do chleba, on zawsze w domu jest, dlatego go przegryzam ostatnio. Samego BF nie mierzyłem jeszcze.

    Co do siły, w tych seriach które robię, jest cały czas poprawa, bardzo ladnie ruszyly nogi, drążek trochę stoi w miejscu. Spadły wyniki w cwiczeniach ktorych nie mam w planie, ale to raczej normalne. Wyzbywam się resztek mlodzieńczych stereotypow co do siłowni, pogoni za ciężarami, skupiłem się w 100% na technice.

    Chciałem właśnie się upewnić, czy idę dobrą drogą. Kilka tygodni temu odstawiłem wszelkie wspomagacze, typu resztki odzywek+kreatyne. Pamiętam siebie ważącego te 85 kg i wiem, że to były bukłaki z wodą i węglowodanami, a nie mięśnie. Diety więc nie zmienię, teraz mam pewność, dzięki za odpowiedź.

    1. stefan

      Z drążkiem wiele osób ma problemy. Wynika to głównie z tego, że na dzień dobry ciężar ciała jest bliski maksymalnym możliwościom. Trzeba więc kombinować. Robić ruchy częściowe, fale, często zmieniać zakresy itd. No i solidne wiosła jednorącz też w dłuższej perspektywie poprawiają drążek. Pozdrawiam.

  78. Reda77

    Stefan, ten powyższy Twój wpis z pytaniami to mógłby już jako art do FAQ pójść 😀
    Bedzie jeden mniej do stworzenia 😀

    1. stefan

      Oprócz bułek na wędliny też uważaj. Coraz więcej nie ma nic wspólnego z mięsem, a jest robiona z soi i z pszenicy.
      Do posiłku najlepiej pić wodę w miarę w minimalnych ilościach. Tzn. takich by Cię „nie zatkało”. Więcej lepiej pić w pewnym oddaleniu od jedzenia. Pozdrawiam.

  79. Reda77

    Kuba, lepiej zapytaj czy w ogóle warto brać kanapki do szkoły, to będzie bardziej zasadne (skumaj, że kanapka to najczęściej mąka, a mąka nie jest low carb i na tym blogu „tepimy” wszystko co jest z mąki. Powtórze: nie jemy mąki, jemy mięso, jaja, tłuszcze nasycone, orzechy i jesli ktos lubi pasteryzację to nabiał też). A co do picia, to raczej nie ma sensu popijanie do jedzenia. Ja w ógóle niczego nie popijam. Kiedy chce mi się pić to piję wodę z warszawskiego kranu. Pychota! 😀

  80. Kuba

    No rozumiem, ale rano nie mam czasu na zjedzenie śniadania. Do szkoły mam zamiar brać bułki grahamki z jakąś wędliną. Ogólnie mi chodzi o popite niekoniecznie po jedzeniu, np. po w-f’ie, albo gdy nadzejdzie atak pragnienia 😀

  81. izrail

    Temat diety bardzo ciekawy. Najśmieszniejsze jest to, że negowana jest cała aktualna polityka i norma żywieniowa a i w pewnym stopniu podejście medyczne i edukacyjne. A mimo to wszystko co tu jest napisane wydaje się takie logiczne i powinno być na porządku dziennym. Przerażające jest to, że już w szkole wbijają takie rzeczy, które ostatecznie nie maja odzwierciedlenia w rzeczywistości.

    Jedynie nie do końca jestem przekonany co do takich ilości białka. 3g z wejścia wg mnie dla większości będzie za dużo. Do tego nie można też zapominać o chorobach że tak powiem „pobiałkowych” chociażby – dna. Tu nie do końca jestem przekonany.

    Mi po niecałych 2.5g tak Bilirubina skoczyła że miałem żółte biała: P

    Pozdrawiam: )

    1. stefan

      Z doświadczenia nabytego w ostatnich miesiącach wynika, że jednak dla większości 3 gramy to może być za dużo. Jednak dla niektórych nie. Powiedzmy, że ciężko ćwiczący będą zwykle oscylować pomiędzy 2-3 gramy. Kobiety nieco mniej.
      Kłopot polega na tym, że zwykle problemy zdrowotne stwarza raczej niedobór niż nadmiar białka. Zwłaszcza na low carb. Tu trudno o zbyt dużą ilość białka. Z zasady musi go być więcej.
      Inna sprawa to proste pytanie, ile w tym czasie jadłeś tłuszczów zwierzęcych? Bo jeśli mniej niż białka, to się nie dziwię.
      Inna możliwość to wcześniejsze uszkodzenie wątroby, które dopiero wtedy się ujawniło. Wiadomo, że inaczej będzie wyglądał dieta zdrowego człowieka, a inaczej przy chorobach narządów związanych z metabolizmem. Pozdrawiam.

  82. Kuba16

    Izrail- doszedłem do tego samego wniosku. Po tylu latach wmawiania nam co jest zdrowce, co nam szkodzi- spotkanie Pana Stefana, który pokazuje jak jest naprawdę…Szacun. 🙂

  83. izrail

    Te żółte oczy były akurat na diecie weglowodanowej. Z watroba itp wszystko ok. Wg mnie po prostu treningi były za słabe na taka podaż białka.

    Aktualnie jestem tak na oko : P w1 b1 t1+ : )

  84. SirValeq

    1. Czy lubczyk (świeży) ma jakiś wpływ na testosteron?
    2. Czym oprócz treningu można zwiększyć apetyt? (na mnie np. działa wypicie mięty, ale może jest jakaś alternatywa)

    1. stefan

      Trawa poprawia tylko na początku, potem powoduje dziury w pamięci itd. Zapomina się o jedzeniu. Apetyt poprawia jeszcze np. piołun. Lubczyk może i działa, ale z mojego doświadczenia bardzo słabo.

  85. Span1ard

    Dziury w pamięci krótkotrwałej pojawiają się rzeczywiście ale tylko jeśli się przesadza. Co ciekawe Po odstawieniu wszystko wraca do normy. Dla porównania po przesadzaniu z alkoholem już nie jest tak pięknie i kolorowo. Mam wielu znajomych amatorów ganji, którzy są absolwentami Politechniki Łódzkiej, wydziału Mechanicznego.
    Przy długotrwałym nadużywaniu rzeczywiście nadludzki apetyt znika. Pojawia się jego brak.
    Z niczym nie należy przesadzać. Trochę Stefan jednak demonizujesz to jaranie:-)
    Z używkami jak z ogniem można się ogrzać albo poparzyć 😉

  86. Arek

    Jasne. Mam przyjaciela kulturystę amatora obracającego się w środowisku zawodowców z tytułami mistrzowskimi i to tymi najpoważniejszymi. Nie będę wchodził w szczegóły kto i co bo to mało ważne. Na ostatniej rozmowie udowadniali mi, że sterydy mądrze stosowane to samo dobro dla ciała i ducha. Span1ard, umiesz określić tą granicę kiedy sterydy, alkohol, dragi podobnie jak ogień, ciepło ogrzewają a kiedy parzą ? Bo ja nie.

  87. Reda77

    Kiedys juz byla taka dyskusja alko-weed tutaj. Doszlismy do wniosku wlanie, ze nie mozna przesadzac i, ze Stefan trochę demonizuję cannabis 😉

    1. stefan

      Jak kto woli. Miałem do czynienia i z alkoholem i z trawą. Takie a nie inne wyciągnąłem z tego wnioski. Obecnie modne jest twierdzenie, że trawa to nic złego i stawianie jej na równi z alkoholem. Ja się z tym nie zgadzam.

  88. Marcin

    Ja też mam doświadczenie z obiema używkami. Kiedyś myślałem,że trawa to nic złego- kiedyś…. Rzeczywiście częste palenie powodowało u mnie tzw. dziury w głowie. Z trawką jest też tak, że dla jej wzmocnienia, dodaje się różnych specyfików w tgrakcie jej uprawy i po, i trawa trawie nie równa.
    Nie demonizuję jej, trzeba podejść tylko do tematu rozważniej i mieć świadomość,że częste palenie nie rozejdzie się po kościach. Podobie jest z alkoholem, tylko,że ten jest legalny.

  89. Arek

    To też zależy od człowieka. Mnie alkohol nie służy w ogóle. Nawet w małych ilościach sprawia, że czuję, że nie działam tak jak powinienem. Mało tego, mam skłonności do uzależnień. W moim przypadku alkohol to zło. Mimo, że dość często piję – muszę się bardzo ale to bardzo pilnować, robić przerwy, ograniczać itp. A sterydy ? Ponoć podobnie jak alkohol – poprzez efekty – mięśnie – sprawiają, że człowiek czuje się pewniejszy siebie, silniejszy, jest mu po prostu lepiej. Temat wyglądu pomijam bo to oczywiste. Dzięki temu ludzie czują się lepiej psychicznie, leczą się z kompleksów itp.

  90. Reda77

    Skutecznie leczyć się z kompleksów (imho) można tylko czerpiąc wszystko z samego siebie. Jesli swoje szczescie, satysfakcje, pewnosc siebie czerpie sie z innego czlowieka lub używki (oczywiscie silownia jest poza wszystkimi kategoriami! 😀 ) to zawsze wczesniej czy pozniej przegra. Moze nie jest to najłatwiejsze, ale nasze spelnienie i szczęscie jest juz w nas i trzeba popracowac aby to odkryć. To wnetrze wg mnie jest fundamentem szczęścia i siły 😀
    Jak niedawno napisał Wodyn: „Strong is happy”
    😀

    1. stefan

      Reda z tymi kompleksami masz rację, choć dla niektórych bynajmniej nie jest to łatwe. Proces długi i żmudny, dlatego prościej im sięgnąć po sterydy. I nie chodzi tylko o masę, ale właśnie o zepchnięcie kompleksów w podświadomość.

  91. SirValeq

    Ja bym się nie lubił, gdybym wiedział, że swoje efekty osiągnąłem dzięki sterydom. Ale pewnie zupełnie inne podejście mają zawodowi sportowcy i trochę ich rozumiem.