Nowe spojrzenie na dietę masową i redukcyjną cz. 2

Z biografii sympatycznego królika

Na tym etapie proponuję bohaterem naszych rozważań uczynić królika. Z czasem przewiną się tu także inne zwierzęta. Pozornie niewielki to ma związek z kulturystyką czy zdrowym żywieniem. Jednak później związek sam się wyklaruje.
Królik ogólnie jawi nam się jako zwierzak sympatyczny. Wiadomo, że „króliki najbardziej lubią robić inne króliki” i pewnie dlatego mają tylu „krewnych i znajomych”. To na marginesie tych rozważań może podsunąć nam myśl, że królik na potencję nie narzeka.
Nie wiadomo co dokładnie stało się przyczyną wyboru królika na królika doświadczalnego. Wszak to popularne powiedzonko zawdzięczamy właśnie temu, że sporą część badań na zwierzętach przeprowadza się właśnie na królikach. Z powodów etycznych raczej nie wykonuje się takich eksperymentów na ludziach. Musimy zrozumieć te powody, niemniej, gdy następnym razem będziemy czytali, że badania naukowe udowodniły to czy tamto przypomnijmy sobie królika. Potem stańmy przed lustrem… ale nie uprzedzajmy faktów.
Teraz przypomnijcie sobie co królik zwykle jada. Głównie marchew, sałatę itp. Zapewne nikt z Was nie widział królika pożerającego z zadowoleniem golonko czy kawał boczku? Sam obraz wydaje się nam bardzo zabawny.
Na pewno także pamiętacie te wszystkie apele o to, by ograniczyć tłuszcz w diecie. Mamy ciągle w pamięci gromy rzucane na cholesterol. Jest szkodliwy dla serca, powoduje miażdżycę i szereg innych niebezpiecznych chorób. Większości lekarzy i dietetyków zaleca ograniczyć tłuszcz w diecie, a przynajmniej ten „zły” tłuszcz. O dobrych i złych tłuszczach opowiemy sobie później. Teraz kluczowe pytanie brzmi – skąd oni to wiedzą? Oczywiście z badań naukowych. Jakie to były badania? Dwóch rodzajów. Jedne przeprowadzano głównie na królikach, a drugie to badania epidemiologiczne. Stąd właśnie nasze zainteresowanie sympatycznym królikiem.
W badaniach okazało się, że karmione dużą ilością tłuszczów nasyconych króliki szybko umierały na serce. To właśnie cholesterol doprowadził do zgonu. Wiosek wydaje się aż nazbyt oczywisty. Cholesterol jest szkodliwy i powinniśmy ograniczyć nasycone kwasy tłuszczowe. W przeciwnym razie skończymy jak królik.

Królik i tygrysek

Czy jednak na pewno? Odwróćmy tę sytuację. Wyobraźcie sobie tygrysa zajadającego marchewkę, albo innego drapieżnika z rodziny kotowatych. Zresztą jakiegokolwiek drapieżnika. Warto wiedzieć, że wszystkie koty potrzebują zewnętrznej podaży tauryny. Bez niej wysiada ich układ nierowowy, czego objawem jest np. ślepota. Zaś tauryna znajduje się tylko i wyłącznie w mięsie. Kot żywiony marchewką długo nie pożyje.
Generalnie drapieżniki cenią sobie tłuste mięso. Potrzebują sporo białka i tłuszczu, a więc i wchłaniają w siebie dosyć dużo cholesterolu. Jakoś im to nie szkodzi. Będziemy musieli w tym towarzystwie gdzieś ulokować człowieka. Pytanie tylko, czy bliżej królika czy może bliżej tygrysa?

Cholesterol a hormony

Pójdźmy dalej tropem cholesterolu. Możecie nawet zajrzeć do Wikipedii, by zauważyć swoistą schizofrenię poglądową. Cały czas opisuje się ważną rolę biologiczną, by na końcu powtórzyć stary dogmat o szkodliwości cholesterolu. Jest to wprawdzie zrobione dość delikatnie i nazwane „zaburzeniami gospodarki lipidowej”, jednak termin ten nie został wyjaśniony. Daje więc możliwość do podtrzymania starej tezy. Tym zaburzeniom też będziemy musieli przyjrzeć się bliżej.
Pamiętam jeszcze dobrze, jak mniej więcej 25 lat temu wielu lekarzy w kraju apelowało o zmianę podejścia. Na podstawie swojej praktyki stwierdzili, że zmiana żywienia i ograniczenie tłuszczów nasyconych prowadzi do zaburzeń gospodarki hormonalnej u kobiet. To był początek tego co widzimy obecnie w naszym kraju. Właśnie wtedy zaczął się masowy napływ teorii i żywności z Zachodu. Wydawało się, że otwarł się przed nami raj na ziemi. Już wówczas powinniśmy byli przypatrzeć się sylwetkom sąsiadów zza Odry. Potem głosy lekarzy szybko ucichły. Gdy „fakty nie potwierdzają teorii, tym gorzej dla faktów!”
Zaburzenie dotknęło nie tylko panie. Skąd u nas nagle taki popyt na leki na potencję? Ano właśnie stąd, że przeszliśmy na dietę dla królika, czyli coraz mniej cholesterolu. Skoro zaś mało cholesterolu to mało testosteronu. Teraz możemy sobie pozwolić na dość odważny, ale nie pozbawiony racjonalnych podstaw wniosek. Dieta kulturystyczna ostatnich pięćdziesięciu lat to dieta niskotluszczowa. Tak więc wielcy twardziele z okładek i plakatów siłą rzeczy muszą mieć niski poziom naturalnego testosteronu. Więc rozwój solidnej muskulatury na takiej diecie jest niemal niemożliwy. No nic to. Wszak można sięgnąć po strzykawkę. Skoro więc ktoś cały czas je ryż i chude mięsko, a rozwinął wielkie mięśnie to…

Energia dla mózgu i serca

Bardzo często wspomina się o tym, że paliwem dla mózgu jest glukoza. To podsuwa myśl, że powinniśmy jeść dużo cukrów. W praktyce jednak organizm może sobie spokojnie glukozę zsyntetyzować. Natomiast przyjmowanie czystej glukozy na dłuższą metę może skończyć się cukrzycą i przy okazji uszkodzeniem trzustki.
Przy tym trudno gdziekolwiek znaleźć informacje o tym, co napędza nasze serce. Bowiem byłoby to już zbyt kontrowersyjne w zestawieniu z obowiązującymi dogmatami. Nasze serce, jako jedyny narząd potrzebuje do pracy nasyconych kwasów tłuszczowych. Tak więc może się nagle okazać, że to właśnie dieta niskotłuszczowa osłabia serce i prowadzi do jego uszkodzenia.
Oczywiście musimy zachować przy tym pewną ostrożność. Choćby w związku z doniesieniem o kłopotach sercowych dr Atkinsa i zgonach kilku jego pacjentach. Jednak dieta, w której zwiększa się ilość nasyconych kwasów tłuszczowych kosztem węglowodanów, to niekoniecznie dieta Kwaśniewskiego czy Atkinsa – o czym już wspomniałem.
W przypadku wcześniejszych problemów z sercem konieczna jest współpraca z lekarzem i stale monitorowanie stanu serca. Niezbyt rozsądna będzie również nagła zmiana modelu żywienia. To może wywołać zbyt silną reakcję szokową organizmu. Dlatego też lepiej robić to stopniowo. Za podobnie szokujące można uznać tak popularne w kulturystyce nagle przeskoki z tzw. diety masowej na redukcyjną.
Sprawa nie jest prosta, dlatego też niektórym niuansom będziemy musieli przyjrzeć się dokładniej. Przed kolejnym odcinkiem proponuję przejrzeć się w lustrze i zastanowić czy przypominamy choć trochę królika? Warto też zamieszczać swoje wnioski i uwagi komentarzach.

2 odpowiedzi do artykułu “Nowe spojrzenie na dietę masową i redukcyjną cz. 2

  1. Tomek221

    Ludzi którzy mówią że bez glukozy mózg nie może prawidłowo funkcjonować można zgasić pytaniem z czego składa się mózg (poza wodą oczywiście). Pewnie się zdziwią że w połowie z tłuszczu…

    a co do źle skonstruowanych eksperymentów to można tu dorzucić wpływ spożycia soli na ciśnienie krwi. Testy wykonano podając szczurom dzienną dawkę soli o równowartości dla człowieka 500g i ku zaskoczeniu naukowców zaczęły one zdychać

    1. stefan

      Mózg faktycznie potrzebuje glukozy i nią się „odżywia”. Tyle tylko, że nie oznacza to automatycznie, że glukoza ma być w naszym pożywieniu. Spokojnie jest wytwarzana z innych składników.
      Co do soli to się zgadzam. Jej spożycie nie ma wiele wspólnego z ciśnieniem krwi. Podobnie jak kawa czy alkohol.