Czy na pewno prawda o kawie? cz. 1

Kawa – raz w niełasce, a raz w łasce

Obok alkoholu, używką (jeśli można to tak nazwać), która wzbudza wiele kontrowersji jest kawa. Był czas, że zaczęto na niej wieszać psy. Setki badań dowodzących, jak to kawa niszczy zdrowie. Powoduje choroby serca, odwapnienie kości itd. Kofeina to samo zło. Do dziś znajdziecie ortodoksyjnych przeciwników kawy, którzy uważają, że jeśli ktoś dba o swoje zdrowie, to musi jak ognia unikać kofeiny.
Potem nagle ktoś zwietrzył na tym interes. Z racji utartego przekonania, że kofeina pobudza, uznano, że można wprowadzić tzw. napoje energetyczne dla sportowców, a za nimi przeróżne suplementy z kofeiną. Amatorzy „kopa” przed treningiem rzucili się na nie z dziką namiętnością.
W tym kontekście należało przywrócić do łask samą kawę. Więc szybko pojawiło się mnóstwo publikacji na temat prozdrowotnego wpływu tego napoju. Jak zawsze poparte badaniami naukowymi. Skąd my to znamy!
Wreszcie mamy artykuł opublikowany jakiś czas temu na Nowejdebacie. Bardzo cenię tę stronę i jej autorów. Można tam znaleźć sporo ciekawych i niezależnych informacji oraz odnośniki do badań. Jednak przyznam, że artykuł o kawie mnie rozczarował. Czyżby tylko dlatego, że sam piję kawę i trudno pogodzić mi się z prezentowanymi tam opiniami o jej szkodliwości? Oceńcie sami.

„Przekonujące” badania

Zacznę z grubej rury. Jak dotychczas nikt z robiących badania na temat wpływu kawy na organizm nie zasłużył w najmniejszym stopniu na wiarygodność w moich oczach. Nigdzie nie spotkałem się z informacją na temat tego o jaką kawę chodziło, jak parzoną oraz na jakiego rodzaju diecie były osoby badane. Dochodzi jeszcze jeden czynnik, ale o nim potem.
Dość stwierdzić, że badania te nie mają żadnej wartości bez podania tych parametrów. Dotyczy to w równym stopniu wniosków podanych na Nowejdebacie. Być może w szczegółowych wynikach takie informacje się znajdują. Jednak to co dociera ostatecznie do nas nie zasługuje na uwagę i na poważne traktowanie. Skoro ich nie znam i nikt ich nie publikuje to skąd mam wiedzieć, czy ktokolwiek z badaczy zwracał na nie uwagę.
O kłótniach fanatyków zwalczających kawę czy też ją popierających nawet nie wspomnę. Tam już zupełnie takich danych nie znajdziecie. Co jakiś czas ktoś mi zarzuca, że nie przytaczam badań naukowych. Bez obaw, gdy znajdę wiarygodne to je przytoczę.

Związek z cukrzycą

Już samo połączenie problematyki picia kawy z insulinoodpornością wskazuje, że coś tu jest nie tak. Po pierwsze, skoro powoduje zwiększenie odporności na insulinę wypicie kawy plus coś słodkiego u zdrowego człowieka, to co jest badane? Wpływ samej kawy, czy połączenia jej z cukrem? Kofeina zwiększa problemy u cukrzyków? Toż to taki sam argument, jak ten, że więcej jak 0,8 grama białka na kilogram masy ciała szkodzi na nerki. W rzeczywistości wszystkie badania dotyczyły chorych na nerki, a potem transponowano je bez powodu na ogól populacji. Tu mamy to samo.
Coś co szkodzi osobom z określoną chorobą nie może stanowić argumentu za tym, że szkodzi wszystkim. Są ludzie uczuleni na białko jaj. Czy to oznacza, że nikt z nas nie powinien jeść jajek? Człowiek z połamanymi nogami nie powinien chodzić, czyli my wszyscy…
Zgadzam się, że połączenie kofeiny z cukrem to dość kiepski pomysł z punktu widzenia zdrowia. Do tego mnie te badania przekonują. Zresztą i bez badań sam to już dawno zauważyłem. Czy to jednak nie potwierdza mojego wcześniejszego zastrzeżenia, że nie bierze się pod uwagę diety badanych?

Kofeina jako stymulant

Sporo uwagi w artykule, do którego tutaj się głównie odnoszę, poświęcono kawie jako stymulantowi. Otóż moje wieloletnie obserwacje wskazują na to, że jest to mit. Kawa nie jest stymulantem. Kołatanie serca, czy większa koncentracja, albo wreszcie lepsza wydolność na treningu, to zwykle reakcje organizmu do kawy nie przyzwyczajonego. Bardzo szybko te pozytywne i negatywne skutki mijają.
Można wprawdzie dowodzić, że te przyzwyczajenie nie świadczy wcale o mniejszej szkodliwości kawy. Fakt, nie świadczy. Na razie tego aspektu nie będę rozwijał. Póki co w tym miejscu upada teoria o kawie jako dobrym stymulancie przed treningiem czy też pracą intelektualną. Zazwyczaj to raczej sprawa placebo.
Choć musimy tu zrobić pewien wyjątek. Część osób rzeczywiście źle reaguje na kawę. U nich po wypiciu tego napoju kortyzol idzie gwałtownie w górę. Dotyczy to mniej więcej 20-30% społeczeństwa. Te osoby nie powinny pić kawy wcale. Tu nie chodzi o zmniejszenie ilości (o ilości będzie jeszcze w swoim czasie), ale całkowite zaprzestanie picia kawy i wszelkich napojów zawierających kofeinę.
Łatwo stwierdzić, czy się należy do tej grupy. Świadczą o tym dwa objawy. Albo silne pobudzenie, albo nagłe poczucie senności krótko po wypiciu kawy. Choć reakcje tak odmienne, obie wskazują na niekorzystną odpowiedź hormonalną.
To dopiero część moich uwag na temat kawy. W następnej części pozwolę sobie na dywagację na temat rodzajów kawy i sposobów parzenia. Warto to zrobić, bo jak widać nikt nie poświęca temu nawet minimum uwagi. Szkoda!

33 odpowiedzi do artykułu “Czy na pewno prawda o kawie? cz. 1

  1. adam

    z tatą się kłóce bo mówi mi że bzdurą jest tutaj przytoczony Twoj tekst że za cene kg chleba mozna kupic kilogram miesa. Mowi ze my kupujemy chleb za 2,10 pół kg wiec koło 5zł nie kupi miesa no chyba że drób ale to nie nie jest normalne mieso kupione w sklepie miesnym ktore kosztuje 15zł wiec 3:1 mieso 3xdrozsze

    1. stefan

      Nie ma się o co kłócić. 🙂 Miałem w tym wypadku na myśli podroby. Spokojnie kupisz za tyle wątróbkę, serca, żołądki. Przecież to jest pełnowartościowe mięso! Niekoniecznie i nie zawsze trzeba kupować tylko te drogie.

    1. stefan

      Właśnie zaglądam na ostatni rachunek. Faktycznie poszły do góry, ale chodziło mi o idee, a nie dokładne wyliczenia. Pewnie chleb też zdrożał lub zdrożeje.

  2. adam

    mówi że kazdy ma swój pogląd, ja jestem otwarty na wszystko i uważam że warto spróbować, a starsi ludzie jak wiadomo trudno zmienic cos w nich o czym zawsze byli świecie przekonani. Chociaz po nim sie tego nie spodziewalem. Chyba mam za slabe argumenty 😉 bo on mi cos tam w necie pokazuje ze potwierdzone naukowo badaniami

    1. stefan

      Nie ma sensu nikogo na siłę przekonywać. Czemu ludzie urodzeni na początku ubiegłego wieku dożywali spokojnie 80-100 lat? Bo większość życia jedli masło a nie margarynę. Nikt im jedzenia nie faszerował soją itd. Więcej się ruszali…
      Spokojnie 60 cm wystarczy.

  3. adam

    on sie ze mnie snieje bo mowie mu ze teraz chleb bedzie dla mnie dodatkiem do jakiegos dania a on sie zasmiał tak jak napisales ludzie tego nie rozumieją

  4. Reda

    naukowymi badaniami tak jak i statystykami mozesz udowodnic co zechcesz, ale myslec musisz juz samodzielnie. Ty wybierasz komu wierzysz 😀 i ty odczuwasz konsekwencje tej wiary.

  5. adam

    a i argumentuja sie ze ludzie zyli kiedys krocej a teraz dluzej sie pracuje wiec ludzie pozniej umierają

  6. adam

    no zgadza sie tylko jak kazdemu mowie ze tak powinno sie odzywiac to mysla ze bk sobie z nich robie i ze dlugo nie pociągne

  7. Reda

    No coz, Ty i oni przekonacie się wcześniej czy pożniej kto miał rację. Cierpliwości! I jesli wyjdzie, ze jednak to oni mieli racje, to skrobnij tutaj posta na ten temat zanim ostatecznie zamkniesz oczy, ok? 🙂

  8. adam

    sory nie pisali tylko mowili, Stefan właśnie stoje przed wyborem kupna poręczy na allegro. Mam pytanie czy 60cm rozstawu(szerokosci) wystrczy czy szukac szerzej? Nie mam za bardzo miejsca a chcialbym kupic takie wkrecane do sciany

  9. adam

    gdy zaczne cwiczyc to spozycie bialka i tluszczow przed treningiem i po treningu powinno byc wieksze? Jesli tak to ile mnie wiecej czasu po i przed?

  10. adam

    mam szybką przemiane nigdy nie moglem przybrac choc jadlem wszystko po trochu, sera juz troche nakupowalem jeszcze nigdy takiej ilosc nie jadlem. Teraz mysle na ile posilkow podzielic ten kilogram sera, bo cos mi kolega mowil ze jesli zjem na dwa razy to tylko strata pieniedzy…bo przeze mnie przeleci

    1. stefan

      Kolega jak widać ma permanentną biegunkę 🙂
      Na dzień musisz mieć te 5-6 posiłków. Inna rzecz, że nie możesz cały dzień jeść tylko ser. szybko się przekonasz, że mam rację.

  11. adam

    nie ni,e nie jem tylko sera jadam normalny obiad z miesem ziemniakami i burakami, od czasu do czasu makaron albo kasze jeczmienna baddz gryczana choc nie wiem czy to takie dobre. W pracy twarog ze smietaną, a ser to koło ćwiczeń bede jesc. A kolega ma 30 lat fajnie jest zbudowany choc ma troche brzucha, jest dosc niski lecz jakos wszyscy maja do niego szacunek (m.in dlatego ciagnie mnie na treningi) i cale zycie je glownie jajka 😉 a jak powiedzialem mu o treningu do pół godziny to mowi ze to jakies zarty he a niech sie smieje mysle ze chyba faktycznie nie ma co sie przesilac bo potem po treningu w pracy chodzilem taki troche przytlumiony. Druga sprawa to nagadalem tacie o tej soji ze margaryna bardzo szkodzi. To teraz bedziemy zamawiac od cioci z gospodarstwa maslo ktore sama robi

  12. Reda

    Stefan, powinieneś zrobić blogowa policjo-agenturę – jeśli ktoś ma tu dziennik treningowy, to zgadza się, że kontrolerzy low carbs mogą wpaść do niego o każdej porze dnia i nocy i wybrac mu ziemniaki,kaszę,makaron z talerza. Ale by było:
    Rodzina przy niedzielnym obiedzie. Zbliżenie na sztucce nabierające, mięso, sos, warzywa i… ziemniaki… nagle! puk puk do drzwi – spojrzenie przez wizjer – dwóch facetów w mundurach hormnon wzrostu. -Synu, to do ciebie -Kto to tato? -Prosze otworzyć mamy nakaz! Jesteśmy strażnikami low carbs! Syn: och tato oni przyszli po moje ziemniaki, jestem zgubiony (walenie w drzwi nasila się) Ojciec: to ja lepiej otworze, bo jeszcze są gotowi drzwi zepsuć! Syn: nieeeee! Ojciec otwiera drzwi, wpadają kontrolerzy łapiąc syna za nogi wytrząchąsają z niego wszystkie ziemniaki, szufelką zbierają resztę z talerza. Na odchodne grożą palcem i zostawiają kartke: „Keep it low carb! Stefan pozdrawia”
    😀
    + bany za niski cholesterol 😉

  13. adam

    no tak masz racje, powinienem miec wlasny wątek a nie zasmiecac komentarzami. Szkoda ze nie idzie kasowac to bym pokasowal i tak jakby mnie nie bylo tu.

  14. adam

    jeszcze jedno pytanie czy ser rozpuszczony powiedzmy robiac zapiekanke traci na wartosci np białka?

    1. stefan

      Adam – z tym masłem to dobry pomysł. Ograniczaj węglowodany. najlepiej całkiem wyrzuć wszystkie pochodne zbóż. Rozpuszczony ser nie traci na wartości. Kiedyś było głośno o tym, że jest rakotwórczy, ale to kolejny mit. Wszystko już ogłaszano, jako rakotwórcze.
      Reda – wiesz, ja jestem zwolennikiem wolności wyboru. Każdy dorosły powinien mieć możliwość wyboru także jedzenia. Świadomie i dobrowolnie. Jak ktoś chce być wege, jego wybór. Jednak powinno się mieć dostęp do uczciwych badań i informacji. Problem zaczyna się, gdy rodzice wege żywią dziecko mlekiem sojowym. Co z tym zrobić?
      Wiesz, że w Finlandii zaczęto odbierać dzieci rodzinom preferującym low carb? Więc odwrotna sytuacja. Jednak gdyby powstała taka policja, jaka opisujesz też byłbym przeciw 🙂 Nie zgadzam, się na to, by jakakolwiek władza zaglądała ludziom w talerze. Pozdrawiam.

  15. adam

    dzieki ze sie za mna wstawiles, odnosnie sera to szybko zaspokaja pragnienie jedzenia nawet 150g i juz dalej mi sie odbija, wiec robie odstep paru godzin i nastepne 150g. Mam zamiar zrezygnowac tylko nie od razu tylko stopniowo. Margaryny juz nie jem. Od paru dni jem ser i czuje w palcach drentwienie i lekki bol w sciegnach ale to moze byc tez od pracy bo mam monotonna i cagle one pracują chociaz ostatnio nie wykonuje nic ciezkiego. Pare tygodni pojem i zrobie sobie badania. Węglowodany połączone z tłuszczem zwierzecym i białkiem mogą mieć jakiśnegatywny wpływ dla naszego organizmu?

    1. stefan

      Drętwienie palców na pewno nie jest od sera. Bez przesady. To raczej sygnał, że albo już uszkodziłeś albo jesteś tego bliski – jakiś nerw. Nie zawsze musi to być wynikiem ciężkiej pracy. Czasami złych nawyków. Wielu ludzi ma cieśń nadgarstka od złego ustawienia rąk przy pisaniu na komputerze.
      Ostatnie pytanie jest tak ogólnikowe, że nie wiem o co Ci chodzi. Duża ilość tłuszczu w połączeniu z dużą ilością węglowodanów jest najbardziej szkodliwym modelem żywienia. Sprecyzuj to będę mógł napisać więcej.

  16. Reda

    i w tym miejscu Stefan dajesz link do FAQ i wszystko jasne. a tak „stuku stuku” w kibord 😉 Pozdrawiam Cie Adamie. Nie wszuystko jest od razu jasne, ale na pewno warto pytac.
    Adam, cholesterol i jego wysokosc jest ok. wiaze sie to ze stanem anabolicznym a wiec wzrostem testosteronu i o to, mniej wiece, chodzi 🙂
    Poczytaj arty Stefana. warto.

    1. stefan

      Może i tak, tylko takie FAQ wymaga sporo pracy. Mnie też się nie chce ciągle wałkować podstaw, gdy można by pójść dalej.
      Adam – temat wpływu diety na stan zdrowia jest bardzo rozległy. Cholesterol jest w tym wszystkim średnio ważny. Można mieć podwyższony poziom cholesterol i żyć zdrowo. Można mieć niski i zachorować na miażdżycę. Wiesz ile chorób może np. wywoływać pszenica?
      Nie podam tu każdemu wszystkiego na tacy, zwłaszcza gdy pytanie jest tylko pozornie proste. Szukaj, czytaj, myśl krytycznie. Poczytaj sobie artykuły na nowejdebacie, np. na temat stopniowego zaniżania norm cholesterolu i robienie ze zdrowych ludzi chorych tylko dzięki manipulacjom na papierze.
      Sprawdź co jest gorsze, cholesterol czy statyny!
      Poczytaj książkę Lutza, jest dostępna w Polsce i po polsku, więc łatwo do niej dotrzeć. Pozdrawiam.

  17. Reda77

    Hej! Wracam do tematu kawy, bo dopiero niedawono wydedukowałem, że mój „zaparzacz przelewowy” jest zrobiony z aluminium. Poczytałem trochę o aluminium. Z mojej lektury wynika, że należy aluminium unikać, a wysokie temperatury (zaparzanie kawy) to nienajlepszy pomysł. Kiedys (a może wciąż?) istniały nawet leki na żołądek (Malox!) oparte na glinie czyli aluminium czyli po prostu bezczelnie koncerny farmaceutyczne truły (i trują) swoich klientów.
    Niestety w aluminium pakuje sie tez masło i pewnie nie tylko.
    Pytanie dlaczego firmy to robią (bo tak jest taniej?) a opłacane przez podatników rządu na to pozwalają (aluminum, fluor itd) (no dlaczego?) pozostanie zapewne bez odpowiedzi… Ale jeśli ktoś z Was ma jakąś teorię lub więdzę to z chętnie poznam.

    Aluminium (Al) ! Zło !

    1. stefan

      Zaparzacz przelewowy? Tzn. chodzi Ci o mokę? Po naszemu kawiarkę,czyli wodę lejesz na dole przechodzi przez sitko z kawą i wylatuje u góry w pojemniku? To jest ciśnieniowy tyle, że ma ok. 2 bary. Jeśli tak to też mam podobny i też aluminiowy. Ogólnie aluminiowe są bardziej cenione niż stalowe. Natomiast nad samą szkodliwością tego aluminium jakoś nie myślałem, choć faktycznie kiedyś przestrzegano przed takowymi garnkami.

  18. Reda77

    Tak tak o taki mi chodzi.
    „Ogólnie aluminiowe są bardziej cenione niż stalowe.” Dlaczego?

    .salve.net.pl/info.php?id=pierwiastki/glin

  19. Reda77

    z innego adresu:

    „Gdy około 50 lat temu wprowadzono w użycie benzynę ołowiową zaczęto obserwować stopniowy, a potem szybki wzrost zawartości ołowiu w kościach całej populacji, która stykała się z samochodami, a to za pośrednictwem kurzu pokrywającego miasta. Zawartość ołowiu w tym kurzu jeszcze 5 lat temu biła wszystkie rekordy dopuszczalności.

    Przełożyło się to na bardzo dynamiczny wzrost zawartości ołowiu obserwowanego w kościach statystycznego europejczyka i obecnie stężenie to jest około dwa tysiące razy wyższe niż w latach dwudziestych i trzydziestych dwudziestego wieku. W przypadku ołowiu jest tak, że organizm nie odróżnia ołowiu od wapnia, stąd gromadzi go tam gdzie jest gromadzone 95% wapnia organizmu, to znaczy w kościach.

    Rzecz ma się podobnie tylko z rtęcią i aluminium. Dlatego właśnie te trzy metale są kumulowane, to znaczy stale się nagromadzają, i im dłużej człowiek żyje tym więcej ma tych trzech metali w swoim wnętrzu.

    Od około 5 lat benzynę ołowiową zastąpiono benzyną bezołowiową co spowodowało dość szybką normalizację zawartości tego metalu w środowisku miast.

    Wcale jednak to nie oznacza iż tak samo jest we wnętrzach naszych organizmów. Tam metale te są skumulowane i zabezpieczone mechanizmami ochronnymi. Usunąć je z ustroju można jedynie poprzez inteligentny proces chelatacji.

    Można by na to skażenie i wynikające stąd zagrożenie machnąć ręką i obecnie żyjące pokolenie po prostu spisać na straty nic nie robiąc, tak jak było to do tej pory. „

    1. stefan

      Są cenione bardziej w „środowisku kawowym”. Uważa się, że smakowo kawa jest lepsza. Tak naprawdę chodzi pewnie o to, że początkowo były tylko aluminiowe i dlatego są uważane za lepsze. Oczywiście na kuchenkę indukcyjną musi być stalowa 🙂 Wiem, wiem teraz pojawi się problem szkodliwości takich kuchenek 🙂
      Aspekt zdrowotny moki to już inna sprawa. Można stwierdzić, że przy ogólnym poziomie zanieczyszczeń ta odrobina niewiele zmienia. Jednak ogól to zwykle suma drobnostek. Ponoć też jest to jakiś stop testowany i nieszkodliwy. Tylko czy i na jakiej podstawie w to wierzyć?
      Póki co ta, która mam służy mi już chyba z piętnaście lat. Jak będę zmuszony kupić nową to rozważę, czy nie wybrać stalowej.