Dziennik treningowy: Arek
Related posts:
- Dziennik treningowy: Osm
- Dziennik treningowy: Wojtek
- Dziennik treningowy: Reda cz. 2
- Dziennik treningowy: Paweł nr 2
- Dziennik treningowy: SirValeq
- Dziennik treningowy: Łukasz
- Dziennik treningowy: Drizzt
- Dziennik treningowy: Zbiggy
- Dziennik treningowy: Nikita
- Dziennik treningowy: Grzegorz
- Dziennik treningowy; Maciek z HGH
- Dziennik treningowy: Marek
- Dziennik treningowy: Paweł
- Dziennik treningowy: Jaco
- Dziennik treningowy: Marcin
- Dziennik treningowy: Jacek
- Dziennik treningowy: Tomek
- Dziennik treningowy: Mariolka
- Dziennik treningowy: Krzychu
- Dziennik treningowy: Mateusz
723 Comments to Dziennik treningowy: Arek
Dziękuję ! Do tej pory postanowiłem przygotować ciało do ćwiczeń poprzez robienie ćwiczeń rozgrzewających rano + treningi opierające się na pompkach, podciągnięciach, przysiadach bułgarskich, wspięciach na palcach, uginaniu przedranion opierając się rękami tyłem na parapecie. Wszystko w 6 seriach po prawie na maks – wiem – źle. Ostatnie dwa treningi przywlokłem do domu żelastwo – ciężkie hantle + tależ 20 kg od sztangi. Tym tależykiem robiłem coś ala martwy ciąg również na maksa. No i trzyma mnie ból od 3 dni w dolnym odciku pleców. Normalnie funkcjinuję, po prostu trochę boli. Pisałem ala martwy ciąg bo kurcze wcześniej nigdy nie ćwiczyłem i robiłem to na prostych nogach czyli wszystko szło w lędźwie
Do tego dołożyłem kilka “supermanów” i po sprawie. Do poniedziałku daje sobie luz ze wszystkimi aktywnościami albo nawet dłużej bo mam w przyszłym tygodniu rajd jeepami w Bieszczadach w weekend. Po rajdzie chcę powiedzieć sobie START z=i zacząć działać z wyprowadzaniem mnie na prostą. Może na jakieś założone przeze mnie chwilowe konto wysłałbym ci w poniedziałek jakieś filmiki z moimi problemami z przysiadami i skłonami abyś zobaczył z czym masz doczynienia ?:) Chciałbym jak najwięcej napisać o sobie abyś jak najlepiej mi pomógł ale nie wiem co pisać. Musisz mi podpowiedzieć. A pytać będę często i o wszystko bo z natury taki jestem, że wszystko na tip top muszę mieć obcykane bo jak coś zaczynam robić to całe serce w to wkładam. Współczuję ci więc
A tak poza tematem. . . stronę masz genialną, porady rewelacyjne, profesjonalizm nieprawdopodobny. Dlaczego tak ciężko na ciebie się natknąć w sieci i dlaczego ta strona nie robi furory w sieci ? Przecież można z tego zrobić nr 1 w wyszukiwarce !
Więc czeka nas sporo pracy.
Na razie rzecz najważniejsza. Póki nie wyrówna się balans siłowy nie rob żadnych martwych ciągów. To może poczekać. By nie doszło do uszkodzenia kręgosłupa trzeba wzmocnić nogi i brzuch. To na dzień dobry. Czyli przede wszystkim praca nad techniką przysiadów.
Ten ból w plecach zapewne wynika z tego, że w dolnej fazie nie odkładałeś ciężaru. Szczerze powiedziawszy na upartego można robić martwy ciąg talerzem, ale trzeba wtedy bardziej uważać.
Jeśli chcesz przesłać jakiś film, to póki co interesuje mnie przysiad. Bez obciążenia. Seria widok z przodu i z boku, choć z opisu już pewne rzeczy można domniemywać. ![]()
Możesz wysłać na skrzynkę treningihrdk@o2.pl
Tam wrzuca się chwilowo wszelkie filmy z treningu. Trening chwilowo faktycznie zawieś, niech organizm się zresetuje. Jak wstępnie poukładamy wszystko, to będzie można zacząć. Sprzętu mało, ale da się to obejść. Ważniejsza jest technika niż ciężar, często ludzie ucząc się techniki schodzą w niektórych ćwiczeniach do 50% a nawet 30% ciężaru, z którym dotychczas ćwiczyli.
Jak wygląda sprawa z dipsami i z podciąganiem? Masz możliwość robić? Jeśli tak, to ile jesteś w stanie wykonać powtórzeń z ciężarem ciała? Jeśli nie to jakoś to zamienimy.
To i tak póki co wstęp do wstępu. Zabawa się zacznie, jak dojdziemy do diety, ale tak jak już pisałem. Nie wszystko na raz ![]()
Dzięki za opinię. Strona według mnie stoi dobrze w wyszukiwarce. Już nawet był taki jeden, któremu to przeszkadzało
Zależy jakie frazy wpiszesz. Pozdrawiam.
dipsy, hm ja do końca nie wiem co to bo jak wrzucę grafię w googlach to różne obrazki wychodzą. Takich ćwiczeń na poręczach nigdy nie robiłem. Opierając się na parapecie – nogi proste robię sobie 6 x po 30 bez żadnego wysiłku. Podciągnięcia wyłącznie na drążku zamocowanym w futrynie a więc nie pełne. Takich podciągnięć trobię 5 serii po 6 powtórzeń na pełnym zwisie. Wszystko bardzo powoli, podchwytem raczej szerokim. Za jednym razem może z 10 zrobię ale ładnych będzie z 7. Filmik z przysiadami wrzucę w poniedziałek bo przez weekend nie mam aparatu. Co do diety to ogólnie jestem zwolennikiem zdrowego, naturalnego żywienia z odpowiednimi łączeniami. Niestety posiłki raczej węglowodanowe. Dużo owoców, warzyw, oleju jakiegoś tam ekologicznego. Soki własnoręcznie robione. Od jakiegoś czasu jak zacząłem ćwiczyć pompki, podciągnięcia i bułgarskie i po poczytaniu trochę w sieci dołączyłem rybki, owoce morza, drób pieczony, jajka, tuńczyka w puszcze ale czy jest tego 2g na kg to wątpię. Znany lekarz medycyny konwecjonalnej – znajomy mój – jakoś wpoił mi, że lekkostrawne roślinki są korzystne dla zdrowia a nie dieta oparta przede wszystkim na białku i jakoś w tym tkwię. Odżywam się więc bardzo zdrowo ale podejrzewam, że źle jeśli chce mieć wyniki w treningach. Co do sprzętu to mam ławeczkę, sztangę i hantle oraz takie małe poręcze do robienia pompek (tylko na nich robię) Ławki jednak do tej pory nie używałem bo kobita nie chce, żebym dom zagracał. Na siłownę mogę chodzić raz albo dwa w tygodniu. Częśniej raczej nie pracuję i ciężko z czasem a poza tym chcę zostawić trochę czasu na bieganie. Muszę mieć kondycję w góry. Mam też w domu orbitreka ale nie używam bo biegam. Czasem zdaża mi się po bieganiu wejść na orbitrek i 15 minut na pełnych stopach na maks obciążeniu popedałowac ale takie w zasadzie były plany. Nic regularnego.
Tak. Dipsy to pompki na poręczach. Powoli to jakoś poskładamy, jak będzie film. To co robisz jest dużo łatwiejsze i niestety o wiele mniej wydajne jako ćwiczenie. Nie ma porównania. Już lepsze są zwykłe pompki.
Co do diety i zdrowego odżywiania. To akurat całkowicie błędna opcja. Nie chcę niczego nikomu narzucać, ale takim pozornie lekkostrawnym i pozbawionym białka i tłuszczu jedzeniem tylko niszczysz swoje zdrowie. Bałagan w hormonach, odwapnienie kości itd. Proponuję na początek lekturę mojego artykułu Nowe spojrzenie na…
Warto też zerknąć na nowadebate i poczytać tam kilka tekstów, a potem możemy wrócić do tego tematu. Wiec póki co nie będę tego rozwijał.
Biorę się do czytania i nie truję już więcej. Obiecałeś, że się mną zajmiesz to dam ci ze 2-3 dni spokoju
To zdrowe żywienie to bardzo ciężki temat. Jest mnóstwo teori. Jeden uniwesytet USA udowadnia to a inny tamto. Generalnie wydaje mi się, ze nie można popadać w skrajność i należy zachować umiar i równowagę we wszystkim. Na pewno przy treningu białko jest konieczne. Ty tu jesteś szefem i ty decydujesz a jak się komuś nie podoba to nie musi tu być
. Ja będę. Będę też pisał o swoich doświadczeniach tak na zasadzie wymiany poglądów. Tym moim znajomym jest Michał Tombak. On właśnie wyznaje zasadę równowagi we wszystkim. Je mięso ale skłąnia się ku warzywkom bo łatwo się z nich pozbyć środków chemicznych. Gorzej z mięsem i tymi wszystkimi sterydami i antybiotykami którymi nafaszerowany jest drób. Stąd jego niechęć do mięsa. Propaguje czyszczenie wątroby i takie tam. Chyba nie ważne co, ważne, żeby cokolwiek robić dla swojego zdrowia. Jutro targi zdrowej żywności w Łodzi. Mam sąsiada – kolegę z którym ostatnio rozmawiałem o treningu. Chłopak wygrywający Selekcję. Olał pakowanie na siłownie i cały czas przeznaczony na trening poświęca gimnastyce. Gimnastyce siłowej. Wygląda absolutnie rewelacyjnie. Siły ma na pewno mnóstwo. Twierdzi, że taka gimnastyka daje znacznie więcej i lepszych efektów niż przerzucanie ton na siłowni. Miałem iść z nim na trening ale gdzie ja tam na poręczach walczyć mogę jak przysiad sprawi mi problem.
No tak. Sprawdza się moje stare stwierdzenie, że łatwiej przekonać człowiek do zmiany nawyków treningowych niż żywieniowych. Lata prania mózgu robią swoje. Ludzie jedzą rano owsiankę, piją olej i zamiast mięsa napychają się soją. Są przekonani, że dzięki temu będą zdrowi. Tymczasem robią w rzeczywistości wszystko, by jak najszybciej swoje zdrowie zniszczyć.
Pierwsza i podstawowa sprawa. Ja mogę tylko doradzać i przestawić swój punkt widzenia. To jest Twoja zdrowie, więc i Twoja decyzja. Jeśli nie będziesz sam przekonany do tego modelu żywienia, to nic nie da. Mam za sobą lata badania różnych teorii żywieniowych i metod treningowych. Łącznie z obserwacją tego, jak ludzie reagują na takie czy inne żywienie. Myślę, że sporo się nauczyłem i sporo się zmieniło w moich poglądach. Sam na sobie też eksperymentowałem. Dziś jestem w tym punkcie, w którym jestem nie na zasadzie zachłyśnięcia się nowymi teoriami, ale po 20 kilku latach poszukiwań. Mam poważne problemy ze zdrowiem i dlatego szukałem metod najlepszych do poprawienia tego zdrowia. Jeszcze dużo przede mną, ale i tak udało mi się zrobić rzeczy, które lekarze uważali za niemożliwe.
Czytałem kilka książek Tombaka – rozumiem, że o tego Tombaka chodzi i nie jest to przypadkowa zbieżność nazwisk. Niektóre przepisy związane z ziołami i medycyną ludową się ciekawe. Natomiast to co napisał o żywieniu, czy lewatywach, mówiąc najoględniej dalekie jest od minimum zdrowego rozsądku, o wiedzy naukowej nie wspominając. Można odnieść wrażenie, że żywienie powinno się opierać na cytrynach i to pakowanych wszelkimi możliwymi otworami ciała ![]()
Wracając do zdrowych roślinek i niezdrowego mięsa. Każdy kto ma choć trochę wyregulowany system enzymatyczny stwierdzi, że mięso jest bardziej lekkostrawne niż rośliny. Nie twierdze, że nie należy jeść owoców i warzyw, ale nie one stanowią podstawę. Natomiast unikać należy zbóż i ryżu oraz tej nieszczęsnej soi. Podobnie jak większości olejów roślinnych. To one z powodu przewagi omega 6 nad omega 3 i szybkiego utleniania się prowadzą do chorób sercowych. Dodatkowo podcinasz sobie testosteron i szybko możesz doprowadzić do przewagi estrogenów w organizmie.
Zdrowe tłuszcze to przede wszystkim tłuszcze zwierzęce plus omega 3. Tego potrzebujemy najwięcej. Natomiast węglowodany należy obniżać do niezbędnego minimum. Dorosły i ciężko trenujący facet może spokojnie zjadać po 3 gramy białka i tłuszczu na każdy kilogram masy ciała. Tylko nie oleju słonecznikowego!
Wracając do tego przekonania o pozornie zdrowym żywieniu. Stoi za tym lobbing wegetariański, producenci zbóż i soi. Tu nie chodzi o zdrowie. Polityka i pieniądze!
Jasne, że współczesne mięso pozostawia wiele do życzenia, ale byłoby naiwnością sądzić, że rośliny są w lepszym stanie. Nie mówiąc już o tym, że to mięso jako podstawa diety jest naszym naturalnym pokarmem. Dużo wyjaśniania, dlatego właśnie odsyłam do wcześniej wspomnianych artykułów. Moich i nie tylko.
Sporo osób, wystarczy przejrzeć inne dzienniki, doświadczyło znacznej poprawy jeśli chodzi o rekompozycję ciała i samopoczucie oraz ogólnie stan zdrowia, po przejściu na proponowaną przez mnie dietę. To też chyba o czymś świadczy. Pozdrawiam.
Jeszcze kilka słów odnośnie gimnastyki. Nie neguję innych dyscyplin sportowych i nie twierdzę, że każdy musi ćwiczyć akurat kulturystykę. Zajął się nią a nie czym innym z jednego prostego powodu. To jest jedyna dyscyplina, którą uprawiać może amatorsko każdy. Każdy odniesie z tego korzyść, niezlanie z jakiego pułapu staruje i jakie ma ograniczenia. Dla każdego można tak skomponować trening, by znacznie poprawił swoją sylwetkę i zdrowie. Nieważne, czy to będzie przeciętny Kowalski, szczupła dziewczyna, ktoś ze znaczną nadwagą i osoba niepełnosprawna.
Wiele osób wiesza psy na kulturystyce po kilku miesiącach treningów, a tymczasem tak naprawdę nigdy się z nią nie zetknęła. To co wypisuje się w gazetach dla kulturystów czy na większości for internetowych to są podwórkowe mądrości i zwykłe banialuki. Nie tak wygląda prawdziwa kulturystyka naturalna.
Pewnie masz rację. Sprawdzę na własnej skórze. U mnie rzeczywiście przeważały węglowodany ale tzw jedzenia śmieciowego nie było. Już 2-3 lata temu wyeliminiwał pieczywo, serki, jogurciki, soję, jedzenie mocno przetworzone, słodycze, cukier, wędliny. Staram się jeść prosto, jak najprościej i odpowiednio łączyć produkty. Jem drób, ryby, owoce morza – od niedawna coraz więcej i warzywa oraz owoce. Węgle dostarczam wyłącznie z warzyw, owoców, soków. W dużych ilościach, przez parę misięcy jadłem tylko rośliny. Olej rzeczywiście piję – często lniany – łyżkę rano. Lniany bo ma dużo omega 3 ale rzwczywiście znacznie więcej omega 6. No i pochłaniam duuuużo miodu ale nie sklepowego tylko ze sprawdzonej pasieki. Nie jadam ciasteczek, paróweczej, zupek chińskich. Jest BARDZO prosto. Wydaje mi się, że powinienem zmienić tak jak piszesz proporcje między mięsem – białkiem a węglowodanami z roślin. Tombaka znam co nie znaczy, że wierze we wszystko o czym mi mówi. Wierzę natomiast w różne metody oczyszczania się jeśli jest się chorym. Chyba tak jak pisałem wcześniej we wszystkim trzeba zachować umiar i opadać w skrajności. Sok z jednej cytryny i łyżka miodu dziennie pewnie złego w organiźmie nie wyrządzi a pożeranie ciast, pączków i frytek pewnie już tak. Golnąć od czasu do czasu też trzeba
Bez takich małych rzeszków życie byłoby mniej ciekawe.
Oczywiście masz rację, trochę miodu i cytryny nie zaszkodzi. Gorzej, gdy jest tego więcej. Serki można jeść, zależy tylko jakie. Pełnotłusty twaróg, żółty czy nawet czasem pleśniowy. Natomiast od „udoskonalanych” w stylu odtłuszczonych, homogenizowanych czy topionych trzymałbym się z daleka.
Olej lniany w sumie nie jest taki zły, w przeciwieństwie do innych, ale nie zaspokoi w żadnym wypadku zapotrzebowania na omega 3. Tam są kwasy ALA, które słabo konwertują w EPA i DHA, więc mizernie to wygląda. Bez porównania lepszy jest tu olej z ryb i tego warto przyjmować naprawdę dużo. Przynajmniej kilku gram omega 3 oleju rybiego na dobę, podzielone do kilku posiłków.
Co do oczyszczania organizmu też należy być ostrożnym. Długie głodówki czy pozostawanie tylko na sokach może doprowadzić do większego zatrucia niż normalne żywienie, podczas którego organizm zdrowy zawsze jakoś sobie radzi z usuwaniem toksyn. To jest w zasadzie temat rozległy i w Polsce prawie nieznany. Należałoby zwrócić uwagę na zatrucia metalami ciężkimi np, z ryb, ale i z plomb amalgamatowych i inne takie.
Jeden z ludzi będących dla mnie inspiracją, a mianowicie Vice Gironda prowadził dla swoich podopiecznych jakąś formę oczyszczania, ale za mało o tym wiem, by się wypowiadać. Niestety sporo jego pomysłów przepadło lub trzeba je składać ze strzępów znalezionych w sieci. Jedyna książka jest praktycznie niedostępna.
Miał niesamowite pomysły, gdy chodzi o ćwiczenia. Był też zwolennikiem diety niskowęglowodanowej w czasach, gdy wszyscy promowali dokładnie coś odwrotnego.
O alkoholu pisałem chyba z dwa miesiące temu TUTAJ – póki co tylko Ci dokładam lektur ![]()
Nie lubię skrajności i zwykle wypijam setkę czegoś mocniejszego mniej więcej dwa razy w tygodniu
Czytam wszystko. Nową debatę od rana. Trzeba eksperymentować i szukać najlepszych dla siebie rozwiązań. Ja liczę na twoją pomoc i na pewno będę się do wszystkiego stosował. W wyniki wierzę
A jakieś konkretnie kapsułki z omega 3 polecasz ? Sporo piszą o oleju z kryla
Praktycznie każdy suplement omega 3 dostępny w sklepach z suplementami, czy w aptekach, taki z oleju z ryb (a raczej wszystkie takie są) będzie dobry. Warto oczywiście patrzeć na stosunek ceny do zawartości kwasów EPA i DHA. No i raczej chronić przed nadmiarem światła i wyższą temperaturą. Olej z kryla jest bardzo dobry, lepszy niż z ryb choćby dlatego, że mniejsza szansa na utlenienie. Tylko niestety dużo więcej kosztuje. Jeśli Cię stać to oczywiście polecam.
“Można odnieść wrażenie, że żywienie powinno się opierać na cytrynach i to pakowanych wszelkimi możliwymi otworami ciała”
dobre! Sory, ze sie ‘doklejam’, ale lubie podkreslac wyjatkowe zdania.
respekt dla Ciebie Arku i dla Ciebie Stefanie!
Wiem, wiem. Jestem złośliwy
I tak daleko mi w tym do Poliquina czy Girondy. Zwłaszcza wujek Charles bywa bardzo dosadny.
hehe Tombak
Jest kontrowersyjny. Co do eleju z kryla to nie wiedziałem, że to takie drogie ! Znalazłem ne ebayu kilka ciekawych ogłoszeń:
Rzucisz fachowym okiem ?
Trudno jednoznacznie powiedzieć. Niby nic podejrzanego w nich nie widzę. Choć cenowo to jeszcze bardziej szokują
Taniej chyba jednak wszyłoby to.
Cześć, wysłałem ci 4 filmiki z przysiadem, skłonem i podciągnięciem. Masakra jak się oglądam
( Co do kapsułek to to co podesłałem mailem jest korzystniejsze. 480 kapsułem za 110 dolarów to znacznie taniej niż w Polsce. Nie wiem czy z filmików są dobre do oceny bo warunki były trudne jak będzie potzreba lepszych to pisz! Masakra !
Dodam, że ten przysiad i skłon to szczyt moich możliwości
kurde. pierwszy raz postanowiłem policzyć białko i lekko nie wiem co zrobić, żeby odpowiednio duzo tego dostarczyć. Rano raczej jem węgle przez praca a w pracy około 13 zjem ze 300g kurczaka pieczonego czy jakiegoś indyka, póżniej dołożę małą puszkę tuńczyka i wychodzi mi tego z 1g na kg – ważę 70 kg. około 17 po pracy nie jem drugiego obiadu, chyba że jakąś kaszę o którą zaraz mnie zrugasz i warzywa no ale tego białka mało co dojdzie. Nawet jak na śniadanie zaczne jeść twróg i ze 3 jajka to i tak niewiele tego dojdzie a na pewno nie zrobi się 3g. Pomijam fakt, że tego tuńczyka w puszce nie mogę przecież żreć codziennie. Czy to znaczy, że właśnie odkryłem amerykę hehe i uświadomiłem sobie, że muszę żreć białko w proszku ? Czy może wpieprzać dwa onbiady ? Raczej nie mam takiego apetytu. Tfu.
No wiesz, wiadomo węglowodany zwłaszcza postaci kaszek nic dobrego nie przyniosą. Białko powinno być w każdym posiłku. Czemu nie jeść dwóch obiadów?
Ja jem.
Możesz ćwiczyć na takiej ilości, ale nie oszukujmy się to dużo za mało, by urosnąć. Nie mówiąc już o przeciążeniu kośćca i stawów, które nie będą miały się z czego regenerować. Dla faceta to jest porcja głodowa. Jasne, że nie możesz tego zwiększyć z dnia na dzień, bo nie dasz rady zjeść a i organizm musi się przyzwyczaić, ale dobrze byłoby stopniowo zwiększać ilość.
Filmy obejrzę i ocenię, jak tylko znajdę chwilę więcej czasu. Pozdrawiam.
Czy to dodatkowe jedzenie będzie w postaci mięsa czy np. WPC to już zależy od Ciebie. Jeśli odżywka to należy dodać smalec albo masło czy śmietanę.
Obejrzałem filmy. Podciąganie jest w miarę dobrze. Tam póki co bym się nie czepiał.
Przysiad pokazuje, że jest sporo do zrobienia. Dwie rzeczy rzucają się od razu w oczy. Słabe nogi sprawiają, że ciało stara się przerzucić pracę na plecy. Więc na pewno trzeba wzmocnić czworogłówe. Należy popracować nad przysiadem, póki co bez obciążenia, ale doświadczenie pokazuje, że zwykle technika szybko się poprawia.
Druga sprawa to najprawdopodobniej przykurczone hamstringi, czyli dwugłowe uda jak i pośladki. Tu należałoby dodać jakieś ćwiczenie asystujące, by je trochę rozciągnąć.
Natomiast tych skłonów zaniechaj. Po pierwsze kręgosłup krzywi się nienaturalnie i nie tędy droga. Robiąc tak dalej będzie tylko pogłębiaj wady postawy. To samo z tym sprężynowaniem w dolnej fazie. Dużo mniej zdrowe niż poprawnie technicznie podnoszone 200kg w martwym ciągu.
Więc tak. Główny akcent poszedłby na szkołę przysiadów i poprawę nóg. Już to samo zdynamizuje resztę ciała. Oczywiście na tę resztę też się coś znajdzie.
Można zacząć myśleć o planie
Pytanie, na ile dni go rozkładamy? Od razu podpowiem, że im więcej, ale za to krótkich treningów, tym lepiej. Jednak jeśli możesz tylko 2 razy w tygodniu, to też się da. Pozdrawiam.
Dzięki. Zdaje się całkowicie na ciebie i czekam na plan. Ja rwę się do ćwiczeń i ćwiczyć mogę codziennie, zwłaszcza jeśli będą to treningi krótkie tzn do godniny. Napisałem, że ćwiczyć mogę 2 razy w tygodniu ale na siłowni. Jesli będzie trzeba 3 to też dam radę. Ja z racji swojej przeszłości (fajki i brak ruchu) zacząłem również pracować nad kondycją i biegam co drugi dzień – potrzebuję tego również w góry w które często jeżdżę i mało z nich czerpię jeśli zipię i sapię i modle się o każdy kolejny krok
Wiem, że bieganie trochę się kłóci dlatgo też moge biegać 2 razy w tygodniu chociaż. Prosze więc o plan treningowy + ćwiczenia korekcyjne i te dot rozciągania itp tak abym miał od ciebie wszystko co powinienem robić i abym wiedział, że nic innego nie powinienem. Tak jak pisałem mam w domu sztangę, hantle, drążek, ławkę ale na siłownie blisko więc no problem. Tylko, że na tą siłownie to będę chodził wcześnie rano. Za białko już się wziąłem – jaja ekologiczne żrę, polskie pesti dyni ze sprawdzonego źródła zamówione. Krewetki, miętusy, halibuty i inne ryby już w zamrażarce. Olej z Kryla zamówiony z ebaya w niższej cenie nić w Polsce i to dużo.
Dodam do tego co powyżej odnośnie przysiadów, że ja zauważyłem u siebie jakiąś blokadę w mięśniu łydki. Jak stanę na jednej nodzę i chcę zgiąć ją w kolanie (przysiad na jednej nodze) to praktucznie nie ma zakresu ruchu. Do kąta 90 stopni wiele brakuje i czuję wyłącznie blokadę ze strony łydki. Czy białko dokładać do diety stopniowo (zwłaszcza, że ćwiczeń jeszcze nie zacząłem poza tym, na początku na pewno nie będa zabójcze) czy jechać od razu pełną parą. Od kilku dni jem znacznie więcej i przede wszystkim białka a mało warzyw owoców i fakt – czuję się chyba nawet lepiej ale nie wiem czy taka drastyczna zmiana jest dobra. Może najpierw 50 węgli – 50 mięsa a później przejść w większości na białko. Nie wiem jak taki szok wytrzymają moje bebechy no i żebym w kiblu też się pojawił od czasu do czasu heh
ja do wc kilka razy na poczatku trafilem a teraz nawet owocow nie jem (wegle tylko z warzyw, duzo tluszczu i bialka) i jest mega super ze wszystkim! Stefan tym wielokrotnie pisal – pamietaj, zeby zmieniac zrodla bialka. Respekt!
reda666 ale ja się boję czegoś innego. Ja na węglach w wc jestem tyle ile trzeba ale od paru dni jak jestem bez węgli na diecie doktora Stefana to już nie jest tak dobrze. Boję się, że tam nie trafię przez kilka dni.
Witam
Ja węgle odstawiłem z dnia na dzień czego nie polecam bo na początku
czułem brak energii bo organizm nie był przyzwyczajony do pobierania energii z tłuszczy.
No i gdy przesadziłem z tłuszczami to na wizyte w WC długo nie trzeba było czekać.
Pozdrawiam
Rozłożyła mnie jakaś dziwna choroba i stąd ten poślizg, ale próbuję powoli wszystko ogarnąć i myślę, że plan dziś albo jutro dla Ciebie poskładam.
Arek rozsądniej jest zmieniać dietę powoli. Jeśli wszystko nagle przestawisz to faktycznie bebech się może zbuntować. Więc lepiej krok po kroku dodawać białka i tłuszczu a odejmować węglowodany.
Nie rób przysiadów na jednej nodze. To prosta droga do zniszczenia kręgosłupa, zwłaszcza, że zwykle pozostawiają sporo do życzenia.
OK. Czekam cierpliwie. Jestem teraz w Bieszczadach więc i tak od poniedziałku zaczynam treningi. Dzięki za rady – będę stopniowo eliminował węgle. Zdrowia !
Na początek prosty plan na rozpoznanie terenu. Myślę, że na jakieś dwa do trzech tygodni, więc się nie zniechęcaj, że taki prosty
Chodzi o to, by opanować technikę. Zwłaszcza przysiadów. Bez porządnych przysiadów nie ma ani zdrowia, ani siły ani masy.
Więc to jest cel podstawowy – zrobić poprawny przysiad bez obciążenia.
We wszystkich ćwiczeniach obowiązuje postawa techniczna, czyli naturalne krzywizny kręgosłupa, łopatki ściągnięte, brzuch lekko napięty. Nie dodawaj ciężaru kosztem techniki. Nigdy. Zapomnij o budach w stylu ruchy oszukane itp. Natury nie da się oszukać. Zwróć też uwagę na wykonanie poszczególnych ćwiczeń, bo różni się ono to całego tego „kulturystycznego” chłamu.
Rozłożyłem to na trzy dni, ale w sumie nie sądzę, byś na razie musiał w ogóle chodzić na siłownię. Rób treningi mniej więcej co drugi dzień.
Dzień pierwszy:
Przysiad – 3 serie po 5 – Staraj się siadać w tył dokładnie tak jak to opisałem w artykule o przysiadach i jednocześnie nie pochylać pleców do przodu. Cała sztuczka w tym wypadku polega na tym, że schodzisz tylko tak głęboko, jak się uda zachowując te zasady. Tu trzeba cierpliwości. Myślę, że z dnia na dzień uda Ci się schodzić minimalnie głębiej. Nie rób nic na siłę wbrew ciału.
Podciąganie na drążku – 4 serie po 5
Wyciskanie od czoła stojąc – 4 serie po 5 – chwyt na szerokość barków, ewentualnie minimalnie szerzej, ale nie za dużo. Wyciskasz w górę i zatrzymujesz na wysokości czoła-oczu. Z tej pozycji kolejny ruch w górę.
Dzień drugi:
Przysiad – 3 serie po 5 – wiadomo
Kombinowany RDL – 4 serie po 5 – w tym ćwiczeniu powinieneś w dolnej fazie czuć rozciąganie tyłu uda. Wygląda to następująco. Stoisz wyprostowany, za nic w świecie nie wolno w tym ćwiczeniu zgubić naturalnych krzywizn kręgosłupa. Nogi tylko lekko ugięte są w kolanach przez cały ruch. Trzymaną w opuszczonych rękach sztangę przesuwasz w dół tak, by ślizgała się po udach. Schodzisz tak głęboko, jak pozwoli się poprane trzymanie kręgosłupa i rozciągnięcie mięśni. Gdy już będziesz w dole odsuwasz na wyprostowanych ramionach gryf jak najdalej od ciała. Tak daleko jak się uda. Potem wracasz i wszystko w drugą stronę. Ćwiczenie wymaga skupienia i idealnej techniki. Ciężar powinien być raczej syboliczny.
Przenoszenie sztangi na prostych rękach za głowę w leżeniu na ławce – 4 serie po 5 – ćwiczenie stare, proste i skuteczne. Leżysz na ławce lub na podłodze. Przenosisz sztangę do tyłu za głowę jak najdalej się da, ale nie odrywając pleców. Nie wyginaj ich w łuk. Ręce tylko minimalnie ugięte w łokciach. Ruch powrotny zatrzymujesz, gdy sztanga znajdzie się nad klatką i znowu do tyłu…
Dzień trzeci:
Przysiad- 3 serie po 5
Wyciskanie na poziomej ławce – 4 serie po 5 – to nie jest typowe wyciskanie jakie bez końca i efektów robi się na siłowniach. Chwyć gryf tak, by kąt między ramionami a korpusem wynosił ok. 45 stopni, więc nie za wąsko ani za szeroko. W zależności od Twoich proporcji kostnych w dolnej fazie gryf powinien dotknąć dołu klatki lub góry brzucha. Taki układ sam wymusi wyciskanie po pewnym łuku.
Tylko tyle lub aż tyle
W trakcie będziemy monitorować i zobaczymy jak pójdzie. Były tu już osoby, które nie umiały zrobić poprawnie przysiadu. Kilka tygodni cierpliwości i problem zniknął. Gdyby coś było niejasne to rzecz jasna pytaj. Pozdrawiam.
Dzięki. Mam kilka pytań. być może banalnych ale to z racji tego, że wcześniej nie ćwiczyłem z ciężarami. Wyciskanie leżąc oraz przenoszenie sztangi – ok rozumiem. Gorzej z RDL oraz wyciskaniem sztangi od czoła stojąc – czy mógłbyć rzucić link do jakiegoś filmiku z youtube z poprawną techniką ? Chciałbym aby wszytsko wyszło w porządku. To samo przysiad – ze sztangą ? Jakiś filmik ?
Kolejna sprawa dotyczy szybkości ruchu oraz obciążenia. W przypadku przysiadów – ćwiczę technikę bez obciążenia z samym gryfem ? A reszta ? Czy ma wiśieć na gryfie cokolwiek aby pierwsze te 3 tygodnie wdrożyć się w to wszystko czy może konkretne obciążenie ? I czas ruchu i opuszcania sztangi, siebie na drążku itp. Rozumiem, że w dni nie treningowe biegać mogę ? Co z codzienną poranną gimnastyką i lekkim rozciąganiem ? Jesli tak to czego unikać ? (w ostatnich postach krytykowałeś skłony) Ja właśnie wróciłem z Bieszczadów
Od tygodnia jestem na “twojej” diecie. Sprawy toaletowe – wyregulowały się. Jem to co trzeba i jem dużo – czuję się lepiej po mięchu niż po samym zielsku. Pierwsze trzy dni były złe ale teraz czuję, że mam więcej siły, energii.
Tempo wykonywania wszystkich ćwiczeń ma być normalne i kontrolowane. Na razie niczego nie przyspieszamy ani nie spowalniamy.
Rzadko można znaleźć filmy z poprawnym wykonaniem czegokolwiek na youtube. Nie szukam filmów po necie, bo musiałbym przestać spać i jeść, a i tak niewiele bym znalazł. Myślę, że opis w artykule o przysiadach jest przejrzysty. Najważniejsze! Co zresztą napisałem zaraz na początku. Przysiady bez sztangi. Bez jakiegokolwiek obciążenia. Jaki ma sens obciążenie, gdy sam ciężar ciała jest na razie zbyt duży?
Jak napisałem – „Cała sztuczka w tym wypadku polega na tym, że schodzisz tylko tak głęboko, jak się uda zachowując te zasady”. Co oznacza, że na początku będzie płytko i z czasem stopniowo się pogłębi. Jak zrobisz pełny przysiad ATG bez obciążenia możemy pomyśleć o sztandze. Choć niekoniecznie, bo może się okazać wówczas, że lepiej sprawdzi się nieco inne rozwiązanie.
O ile jeszcze może poprawny przysiad w necie znajdziesz, to te 2 pozostałe ćwiczenia, o które pytasz na pewno nie. Starałam się je w miarę jasno opisać. Nie wiem co mogę dodać, ewentualnie sprecyzuj co jest niejasne w opisie.
Lekki bieg ok. Nie wiem, jak wygląda ta gimnastyka, więc trudno powiedzieć, ale jak to są jakieś wymachy krążenia itp. to sobie podaruj. Takim zestawem szybciej zajedziesz stawy niż dużymi ciężarami.
Z rozciąganiem, bym nie przesadzał, a już na pewno nie może być robione przed ani w trakcie treningu. Jeśli już to po. Zresztą masz tam jedno ćwiczenie typowo rozciągające dół. Pozdrawiam.
mhm
Nie wiem czy nie przesadzam. Zawsze staram się zrozumieć wszystko i mieć 100% pewności, że jest tak jak uważam. RDL – znalazłem coś takiego w sieci. Możesz ocenić ?
http://www.youtube.com/watch?v=aJ6F-ge-dUw&feature=related
Co do przysiadu to jak zapewnie się domyślasz jest to dla mnie największy roblem (zrobiłem próbę reszty i jest OK, wszystko rozumiem) Piszesz o naturalnej krzywiźnie kręgosłupa itd ale nie jest to dla mnie całkowicie jasne. Rozumiem, że plecy mają mieć taką krzywizne jak w pozycji wyjściowej ale czy można je pochylić choć trochę do przodu w późniejszej fazie przysiadu czy nie ? Czuję robiąc to co zrozumiałem blokadę spowodowaną mięśniem łydki i pracę ewidentną odcinka lędźwiowego a to chyba źle ?? W ogóle nie czuję nóg przy takim przsiadzie. Za cholerę nie mogę zrozumieć co się ma dziać z linią pleców patrząc na robiącego przysiad z boku. Kolejna sprawa to łopatki – ja od zawsze nie sciągałem łopatek. Szły do przodu a nie do tyłu. Czy aby je poruszyć mam jakoś je ćwiczyć tak po prostu podczas stania, siedzenia aby je rozciągnąć ? Właśnie wróciłem z Bieszczadów. Stojąc autem w Sanie, otworzyłem drzwi, oparłem jedną dłoń o uccylone drzwi a drugą o dach samochodu. Siłą hm rąk chyba wspiąłem się na dach i usiadłem na nim. Chciałem imitować dipsy (nigdy nie próbowałem na poręczach) To ćwiczenie nie sprawiło mi trudności. Opuszczałem się na maksa w dół a potem prostowałem ręcę aby tyłkiem usiąść na dachu. Dobrze mi to szło. Ale to tak na marginesie. Tego przysiadu nie rozumiem i bardzo mnie to wnerwia ! Wyciskanie od czoła stojąc – mam jakoś tak, że wykonując to świczenie dziwnie wychylam się do tyłu od pasa w górę. Plecy prostę ale jakoś strasznie się wychylam. Rozumiem, że postawa ma być cały czas prosta jak przy staniu bez obciżenia, jak świca czy strzała ? Poranna gimnastyka – potwierdzasz zero skłonów, wymachów, krążeń, skrętów tłowia ?
Thx !
aaa i jeszcze jedno. Łatwiej się robi przysiady będąc w butach niż na bosaka. W butach łatwiej bo jest wyżej pod piętą. Czy ma to znaczenie ?
Ciekaw jestem co Stefan odpowie. Ja zawsze robie na bosaka lub w skarpetach
Czym bardziej paleo tym lepiej?
Oni nie mieli addidasow.
Stefan – mozesz mi podac maila, chcialbym wyslac ci filmiki kilku cwiczen i bym chcial, bys mi powiedzial czy dobra jest technika, czy jakies bledy sa. Cwicze w domu, wiec nie mam z kim sie skonsultowac. Tak wiec bym prosil o pomoc.
Zielony, zaloz dziennik treningowy i zaufaj Stefanowi. Zobaczysz co sie bedzie dzialo! ![]()
Po prostu upgrade zycia!
Pozdrawiam!
Reda… nasz trener chyba zachorował na dobre
Mysle, ze Stefan ma swoj timimng dzialania i jest jednak duzo bardziej niesmiertelny niz Ci sie wydaje ![]()
Przynajmniej w kosmicznej perpektywie
!
Pozdrawiam!
reda666 nie ma Stefana więc może ty mi podpowiesz. Przy RDL Stefan pisał o ugietych lekko nogach w kolanach. Podczas opuszczania sztangi – OK – podczas podciągania do samej góry również ugiete ? Nawet w momencie jak stoje wyprostowany to też ugięte tak ?
Oh! Wywolany do odpowiedzi ‘zastepstwie’ Stefana nie czuje sie na miejscu, bo moja wiedza nie moze rownac sie z autorytetem Stefana.
Ja wykonuje MC dosc podobnie jak tutaj http://www.exrx.net/WeightExercises/OlympicLifts/RomanianDeadlift.html
Kiedy zaczynam podciagac do gory, to przede wszystkim pamietam, ze pracuja nogi wiec w naturalny sposob z nóg nieco ugietych – (tak, aby z prostym kręgosłupem, podniesioną głową i otwartą klatką) z którymi zaczynam ruch (nogi zgiete, tylek wysoko) chwytam spoczywającą na podłodze sztange i (pamiętając, że droga do góry w MC zaczyna się właściwie od pięt i achillesów (tak sobie przynajmniej dla siebie wizualizuje, bo przecież i tak wszystko – góra i dół – zawsze są połączone!) jadę do góry i w naturalny dla mnie sposób prostują się moje nogi i tułów.
Dopoki Stefan nie powroci (Oh Stefanie wracaj!) poszukaj w necie więcej informacji i sam zdecyduj w co wierzysz.
Tak bedzie najrozsądniej. Zobacz też co na youtube mówi o MC Jan Łuka. Wydaje mi się, że nadmierne wyprostowanie jakiejkolwiek częsci ciała raczej nie działa dobrze. (Bo długosc ruchu w mięniu i w stawie jest rózna ![]()
Sory Stefan, ze sie ładuje w nieswoje kompetencje ![]()
Arek, jak na razie Stefan jest wciaz niezastapiony… ![]()
Respekt.
a to wg opisu to nie jest RDL ale zwykly MC http://www.exrx.net/WeightExercises/ErectorSpinae/BBDeadlift.html
Hmm… moj MC to cos pomiedzy MC i RDL. Ciezko mi zaklasyfikowac. Wyslalem kiedys Stefanowi filmiki z treningu – dostalem pochwałę, więc jesli mozesz nagraj i wyślj Naczelnemu i bedziesz miał najjaśniejszą sytuację.
Pozdro!
Dzięki. Stefan na pewno się nie pogniewa. Założę się, że będzie wręcz przeciwnie !!
Reda, zanim odpowie Stefan powiedz mi jedną rzecz odnoście przysiadów. Stefan pisze o pracy bioder. Czy w początkowej fazie pracujemy biodrami aby wypiąć do tyły tyłek a potem pracujemy samymi nogami czy tyłek ma się nie ruszać a praca wyłącznie na nogach od samego początku ? Nie mogę sobie poradzić z tymi przysiadami. Wiem, że coś jest nie tak bo po pierwsze czuję bolące lędźwie a po drugie blokuje mnie mięsień łydki w wukonaniu przysiadu. Do bani ! No i ta linia pleców czy cały czas ma być w pozycji wyjściowej czy można się pochylić do przodu oczywiście utrzymując początkową krzywiznę kręgosłupa
To tak jakbys -zachowujac krzywizny – siadal na krzesle nizej i nizej i nizej pamietjac o tym, ze piszczele – w miare mozliwosci, bo wiadomo, ze i tak troche do przodu sie zginaja – powinny pozostac nieruchome. Ja cwicze majac lustra przed soba i po bokach i staram sie kontrolowac sytuacje jesli mam watpliwosci. \
/
nie wiem czy ten ‘rysunek’ Ci pomoze (i, ze sie nie rozjedzie kiedy klikne ‘post’) , ale tak wyglada moja pozycja startowa – siadam do tyłu i schodze coraz nizej (jakby co ‘\’ – to tulow a ‘/’ – nogi
Nie wiem czy to nie jest zbyt abstrakcyjne, ale tak wygldaja moje krzywizny. No i glowe trzymaj nieco podniesiona. Zaczynasz w zafiksowanej pozycji (sciagniete lopatki, kontrolowane napiecie calego kregoslupa) i nie zmieniajac pozycji jedziesz w dol i tyl tylkiem/biodrami i gdy jestes juz prawie na ziemii jedziesz do gory. W tym cwiczeniu pracuje cala zbudowana przez Ciebie konstrukcja. Dlatego ważne jest, aby cała sylweta silnie opierała się na pewnie i równo rozstawionych nogach. Jesli nie mozesz utrzymac stabilnej sylwetki i zaplanowanego toru ruchu tzn, ze masz za duzy ciezar. Z mojego doswiadczenia wynika, ze nie oplaca sie stawiac na ciezar, bo z dobra technika mozna wiecej osiagnac nawet pizgając dużo mniejszym cięzarem. Upraszczając: prosta, stabilna sylwetka z zabezpieczonym kręgosłupem, jedziesz w dól i do tyłu zaczynając od tyłka z biodrami, schodzisz w dół jak nisko możesz, starasz się minimalizowac wysunięcie piszczeli i jedziesz do góry całym ciałem, chociaz wiadomo, ze czuje sie przede wszystkim krawędzi pięt w momencie wybicia do góry. Rob powoli i technicznie obie fazy. Kontroluj w lustrze. Zobacz jak przysiady robi Jan Łuka, tylko rób je niżej niż Mistrz Łuka. Osobiście uwielbiam przysiady i powoli zmieniam się w maszynę do ich wykonywania
Dzięki. Będę analizować. Rysunku niestety nie ma. Stefan, jestem po pierwszym tygodniu. Staram się to wszystko poukładać, mam tu na myśli technikę. Przysiad jeszcze nie rozpracowany ale lada dzień prześlę ci jakieś nagranie z prośbą o ocenę. Teraz nie będe pytać bo to nic nie da. Mam natomiast pytania co do reszty zeleconych ćwiczeń rozgrzewkowych. 1. wyciskanie na ławce “po łuku” Czy to normalne, że bolą mnie nadgarstki, zwłaszcza po zewnętrznej stronie tzn po tej gdzie jest mały palec ? I co w ogóle z tą pracą nadgarstków ? Pewnie mają być cały czas nieruchomo ? 2 Plecy przy tym wyciskaniu. Odcinek lędźwiowy ma przylegać do ławki ? Aby tak było w sposób naturalny muszę podkurczyć nogi i oprzeć stopy na ławce. Może tak być czy stopy mają być na podłodze ? 3. Wyciskanie od czoła. Co z plecami ? Żadnego łuku, proste jak świeca non stop i zero odchyłu do tyłu ? 4. Kombinowany RDL. Co to znaczy kombinowany ? Czy chodzi o to odchylenie sztangi przy wstawaniu ? Jak mocno odchylać ? Pisałeś, że nogi lekko ugięte w kolanach przez cały czas. Mnie jakoś w sotatniej fazie jak już się podnosze do pozycji wyjściowej to się prostują nogi w kolanach. Nie mogę tego opanować. Mam więc kilka pytań dot. powyższych drobiazgów. Filmik z tym cholernym przysiadem prześlę za parę dni jak jeszcze trochę popracuję nad techniką. Sorry, że truję ale ty ciągle mówisz o technice i przez to mam teraz zresztą chyba jak inni twoi uczniowie manię poprawnej techniki !! Będę ją szkolił kurde w nieskończoność i tak jak reda obstawie się lustrami ze wszystkich stron ! Pozdro
Arek zaczynając od podstaw. Ten RDL ma wyglądać tak, że nogi są lekko ugięte, ale tylko bardzo lekko. Stawy kolanowe nie pracują. Te minimalne ugięcie ma jedynie na celu zabezpieczenie stawów kolanowych przed przeciążeniem. Nic więcej. Dlatego zazwyczaj pisze o prostych nogach, ale tak naprawdę proste nogi czy ręce w kulturystyce nigdy nie oznaczają maksymalnego wyprostu.
Pracują jedynie biodra. Schodzisz tak nisko jak możesz z zachowaniem krzywizn kręgosłupa. Gryf ślizga się po udach. Jak już jesteś w dole odsuwasz sztangę maksymalnie od siebie do przodu, powinieneś w tym momencie poczuć rozciąganie dwugłowych i pośladków. Ramiona też pozostają proste.
Właśnie ściągnięcie łopatek i brzucha wymusza właściwe ustawienie kręgosłupa, o ile rzecz jasna nie ma jakichś poważnych wad postawy. Dlatego też tak często to podkreślam. Brzucha nie wciągasz, a tyko lekko napinasz. Na początku jest to niewygodne, ale z czasem procentuje.
W przysiadzie może się trochę pochylić do przodu. Byle nie za bardzo. Generalnie masz schodzić tylko tyle ile Ci się uda. Z czasem jak wzmocnią się nogi i rdzeń będzie mógł schodzić coraz niżej. Aż do wersji ATG i wówczas możemy zacząć dokładać ciężary. Tu konieczna jest cierpliwość.
Łopatek na razie nie rozciągać. Wręcz przeciwnie staraj się je ściągać. Barki mocno do tyłu klatka wypięta i łopatki wędrują do siebie. To możesz robić w każdej wolnej chwili, aż stanie się naturalną postawą.
Te wyginanie do tyłu to znowu objaw słabego rdzenia. Póki co ciężar jest za duży. Zmniejsz go tak by nie było tego efektu. Gimnastykę jak pisałem, podaruj sobie. Szkoda czasu i energii. Wprawdzie sens mają pewne gimnastyki rehabilitacyjne, ale to co się powszechnie robi i rozumie pod tym terminem przynosi więcej szkód niż pożytku.
Wiem, że może być Ci trudno robić przysiady na płaskim. Wielu trenerów zaleca podkładki pod pięty, ale to wcale nie jest rozwiązane, a tylko omijanie problemu. Najpierw trzeba się nauczyć ruchu naturalnego. Więc rób przysiad albo bez butów, albo w takich w miarę na plaskiem obcasie. te wszystkie sztuczki z podkładkami mają za cel podniesienie jak najwięcej, ale kosztem zdrowia. Nie o to nam tu chodzi. Schodź tak nisko jak się uda. Powtarzam jeszcze raz. Z czasem będziesz schodził coraz niżej. Staraj się by ciężar koncertował się na środku stopy. Pozdrawiam.
Zielony. Możesz wysłać filmy tu gdzie wszyscy czyli na – treningihrdk@o2.pl
Oczywiście wszelkie omówienia publicznie, czyli na blogu. Nie bawię się w porady w mailach
Reda w normalnym MC nogi są dużo bardziej ugięte niż w RDL. Rzecz w tym, że zawsze inicjatorem ruchu są biodra. Nigdy nie mniejsze stawy jak skokowe czy kolanowe. One mają niejako podążać za tym, co na nich wymuszają biodra. Opisałem już jeszcze raz Arkowi o co mi chodzi w tym jego ćwiczeniu.
Opis Redy dotyczący przysiadów, bardzo fajny
Zresztą to się przekłada na poprawność, ktorą było widać na filmach
O wyciskaniu w staniu już pisałem. Jeśli w leżeniu bolą nadgarstki to znaczy, że chwyt trochę za wąski. Spróbuj go zwiększyć o kilka centymetrów. Nadgarstki powinny pracować nieruchomo, ale nie mają prawa boleć. Zobaczymy jak będzie jak nieco rozszerzysz dłonie.
Jeszcze do tego RDL kombinowanego, bo tak jak po kolei czytam to dopiero łapię nieudomowienia. Jak jesteś na dole to odsuwasz gryf do maksymalnego rozciągnięcia tyłu ud, ale potem wracasz nim z powrotem i w przy prostowaniu znowu szorujesz po udach. Nie wstawaj ze sztangą odsuniętą od ciała. To nie o to chodzi.
Kombinowany oznacza, że schodzisz w dół – odsuwasz gryf – przysuwasz – idziesz do góry.
Określenie plecy proste jak świeca nie jest najszczęśliwsze. Cały czas i w każdym ćwiczeniu powinno się utrzymywać naturalne krzywizny kręgosłupa. Tak jak pisałem. Dzięki brzuchowi i łopatkom.
Stefan
Mail z materialem wyslany, pytania zadalem w mailu.
Zielony. Dipsy – zdecydowanie za bardzo pochylasz się do przodu. Na razie jest to zjawisko niekorzystne. Jeśli nie możesz trzymać nóg prosto, bo poręcze są za nisko to przesuń kolana bardziej w przód. I na górze za bardzo robisz przeprost w stawach łokciowych. Kończ ruch minimalnie wcześniej.
Drążek – wygląda dobrze.
Martwy ciąg – nie wszystko widać przez ten stolik. Na pewno postaraj się bardziej spiąć łopatki, bo tam coś ucieka w górze pleców. Gryf idzie jak najbliżej ciała. Brzuch też musi być lekko spięty. Postawa niby dobra, ale momentami coś Ci ucieka.
Nie wiem, czy na tym etapie warto tak szeroko rozstawiać nogi, ale tego nie jestem pewny, bo nie widać za dobrze.
Push press – nie wiem, jak to z boku wygląda. Na pewno chwyt nieco za szeroki. Powiem tak – jeśli nie jesteś w stanie oprzeć gryfu na górze klatki, to lepiej byłoby robić zwykłe wyciskanie do czoła. W tym czasie porozciągać nieco barki i długą głowę tricepsa.
Wiosłowanie – tu jest najgorzej. Chwyt za szeroki. Ma być na szerokość barków. Nogi bardziej ugnij w kolanach. Nieco bardziej się pochyl i ciągnij do podbrzusza a nie do brzucha. To ma być ćwiczenie siłowe, a nie jakaś dziwna izolacja. Tak jak robisz teraz tracisz 90% skuteczności tego ćwiczenia. Pozdrawiam.
Fajnie, że już jesteś. Mam nadzieję, że bez uszczerbku na zdrowiu. Dobrze, że się dogadaliśmy z tym RDL bo ja wracałem ze sztangą odsuniętą hehe a teraz wiem, że odsuwam – przysuwam i wracam też lekko rolując po nogach. Cały czas pracuje nad techniką !! Problemu z nadgarstkami już nie mam. Problemu z odchyleniem do tyłu też nie. W przysiadach widzę postęp. Załapałem (również dzięki redzie bo on pisał on piszczelach aby były w tej samej lini cały czas) przysiady. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Małe pytanko odnoście przenoszenia nad głową leżąc na ławce. Czy mozna zgiąć nogi w kolanach i oprzeć stopu na ławce aby wymusić przyleganie lędźwi do ławki czy stopy muszą być na podłosze ? Wtedy w lędźwie mi się odrywają od ławki i muszę cały czas to kontrolować. I jeszcze jedno. Przenosząc za głowę używam talerza a nie sztangi. Czy ma to znaczene ? Jesli ma być sztanga to kupię krótką. Przy tym przenoszeniu bolą mnie barki i nie mam na myśli mięśni a stawy – łaczenie ramienia z korpusem. Ćwiczę co drugi dzień uczciwie. Nie ukrywam, że mało mi tego. Może dorzucimy coś lekkiego jak np pompki hm sam nie wiem. Ty decydujesz ! Chciałbym po prostu ćwiczyć dłużej bo mój plan zajmuje mi 15 minut. Odpisz mi więc co z tym przenoszeniem a ja za kilka treningów wyślę ci znowu jakiś filmik abyś mnie skontrolował. Inni koledzy po każdym treningu pisza ci sprawozdanie. Czy na tym etapie też mnie to dotyczy ?
Piję dzisiaj śliwowicę podbeskidzką 72 Volty za twoje zdrowie !
Jak to będzie z moim zdrowiem czas pokaże. Na razie jestem tak słaby po tonach prochów i 11 praktycznie nieprzespanych nocach, że strach. Akurat byłem w pokoju, w którym spać się nie dało, bo dosłownie co godzinę w nocy coś się działo, ale zostawmy to.
Z tego co piszesz wynika, że być może ławeczka jest za wysoka. To problem wielu takich sprzętów. Możesz oprzeć nogi u góry. Nie do końca jeszcze wiadomo, co się dzieje w tych barkach. Ewentualnie zrób może jakieś zdjęcie bez koszulki z przodu i z boku. Normalnie jak stoisz, chodzi tylko o to, by było dobrze widać barki.
Talerz może być. Tyle, że czasem jak się zwiększy ciężar to potrzebna będzie sztanga. No chyba, że uznamy, iż to ćwiczenie jest dla Ciebie szkodliwe i będzie trzeba z niego zrezygnować.
Plan bym jeszcze zostawił jak jest. Myślę, że wprowadzimy zmiany za jakieś 2 tygodnie. Wtedy ewentualnie się coś dołoży. Sprawozdania się przydadzą. I Tobie i mnie. Będzie na bieżąco widać jak idzie i jakie są postępy ![]()
Niestety u mnie na razie prohibicja. Zero alkoholu póki nie skończę leczenia i nie wyjdę na prostą. Pozdrawiam.
A więc leci sprawozdanie !
Tak jak pisałem w poprzednim poście staram się wypracować idealną technikę. Tak jak sugerowałeś – do wszystkich ćwiczeń symboliczne obciążenie. Po dzisiejszym treningu:
Podciąganie – 5 x 5. Wszystko idzie wg mnie bardzo dobrze. Jedynie przy ostatniej serii przy podciąganiu ręce nie są równolegle do siebie tylko troche w łokciach (przy ugięciu) rozjeżdżają się na boki. Nie wiem czy ma to bardzo duże znaczenie czy nie bo jakoś wymyśliłem sobie, że zawsze muszą być równolegle do siebie bno ale pracuję nad tym.
2. Przysiad. Zaczynam od przysiadu. WIdziałeś mój przysiad to wiesz jak to źle wygląda i jak dużo jest do zrobienia. Najważniejsze, że wiem jak to powinno wyglądać. Przy pierwszych ruchu z biodra i wypchnięciu tyłka czuję minimalny ból w lędżwiach. Zbyt mocno pochykam się do przodu ale krzywiznę zachowuję. Aby jak najlepiej pracować plecami niestety cały ciężar idzie na pięty ale stopniowo staram się aby znajdował się na środku stopy. Te pięty czuję mocno zwłaszcza przy bieganiu. Jak jeszcze nie robiłem przysiadów to przy bieganiu nie bolały a teraz je czuję. Serii robię 5 albo 6 a nie tyle ile powiedziałeś ale wynika to z tego, że zdaję sobie sprawe z błędów jakie popełniam przy każdym powtórzniu i za każdym razem staram się te błędy poprawić. Jakoś dopiero w piątej czy 6 serii czuję, że wreszcie jest tak jak chciałem ! Acha jak jestem najniżej jak tylko mogę to chwilę to przytrzymam i jeszcze lekko posprężynuję w dół aby maksymalnie rozciągnąć mięsień. Cos czuję, że mnie za to ochrzanisz ![]()
3. Wyciskanie od czoła stojąc. Nie pochylam się do tyłu, łopatki staram się mieć sciągnięte. Opuszczam sztangę tylko do oczu aby łopatki były jak najbardziej sciągnięte. Cięzar jak sugerowałeś symboliczny ale taki, żebym go czuł w mięśniach podczas wykonywania ćwiczenia bo to sprawie, że wiem jaki mięsień pracuje. Nie wiem czy podając obciążenie podajecie to łącznie z gryfem czy bez. Bez niego jest to 20 kg. Tyle samo używam do wyciskania leżąc a 15 kg do przenoszenia ale to nastepny trening. Aha przy wyciskaniu od czoła również robię 5 serii a nie 4 jak pisałeś. Nie wynika to z tego, że chcę jak najwięcej a jedynie z chęci doskonalenia techniki. Po prostu kazde moje kolejne powtórzenie jest lepsze i dopiero w 5 serii jestem zadowolony z tego co zrobię. Bólu, zakwasów, jakiegoś zmęczenia po absolutnie żadnycm ćwiczeniu nie czuję (no poza przenoszeniem sztangi leżąc) no ale o tym będe pisać podczas sprawozzdania z kolejnego treningu.
W dużej mierze ogranicza Cię słaby rdzeń. To powoduje, że robiąc ćwiczenia poprawnie technicznie nie jesteś na razie w stanie wystarczająco zmęczyć lokalnie poszczególnych mięśni. Niestety tak to jest. Naszą siłę ogranicza zawsze najsłabsze ogniwo, a gdy tym ogniwem jest kluczowa partia ciała, to tak to wygląda. Trzeba uzbroić się w cierpliwość. Jak brzuch się wzmocni, to wszystko powinno ruszyć do przodu.
Możesz robić po 5 serii, nic się nie stanie.
Możesz też przytrzymać na chwilę na dole w przysiadzie. Ważne, by zachować pozycję techniczną. Staraj się też w miarę ograniczać to pochylanie w przód, właśnie po to, by wzmocnić brzuch i dół pleców.
Zastanawia mnie ten ból pięt. Czy tam przypadkiem nie ma jakiejś wady w układzie stopy? Acha, ciężar podawaj razem z gryfem
Pozdrawiam.
Czołem Arek!
Chciałbym się odnieść do Twojego wpisu w moim dzienniku.
Prosiłeś o filmy z mojego treningu. Dla mnie nie ma problemu, ale nie wiem czy ja to na pewno najlepsze źródło treningowej poprawności. Ani moje doświadczenie ani wyniki siłowe nie predystynują mnie do bycia ‘przewodnikiem’. Myślę, że na tym blogu, poza Stefanem, to Rodzyn jest najwłaściwszym adresatem takiej prośby. Wiesz on ma ambicje, chce walczyć z innymi na zawodach a ja ćwiczę dla siebie i swoich hormonów : D Dlatego wskazuje Mr Rodzyna!
Stefan, ciężar podawać z gryfem? O to ja bym sobie mogł te 10-15 czy 20kg wszędzie pododawać i się poczuć prawie-kozakiem hehe. (przysiad 70 = 90 hehe itd, ale to chyba już za pozno, bo sie przyzwyczailem do swojej cięzarowej pokory kilogramowej ![]()
Pozdrawiam Panowie!
No pewnie, że jest wada ! Myślałem, że napisałem w pierwszym poście. Płaskostopie. Przeszkadzało mi i to strasznie w górach i na codzień. pierwsze 2 tyg biegania – masakra. Teraz wydaje mi się, że dzięki właśnie bieganiu w ogóle mi nie przeszkadza no ale fakt, czasami pięty czuję. Reda, zanim uderzę do Rodzyna pytam Stefana- szefa tej strony o opinię. Może warto aby twój dobry uczeń zamieszczał jakieś filmy instruktarzowe a nawet jeśli nie instruktarzowe to takie z błędami i twoim komentarzem. Może być w formie linka do you tube. Nam to wiele pomoże a jesli do tego nie kłóci się z twoją wizją tej strony to działajmy. Ty jesteś szefem – ty decydujesz
Sorry, może faktycznie pisałeś. Sporo tych komentarzy, a ja jeszcze nie w pełni ogarniam sytuacje po powrocie. Na razie próbuj z tymi przysiadami, tak jak ustaliliśmy. Spróbuję w wolnej chwili pomyśleć i poszukać trochę. Nie wiem, czy się da, ale może coś wymyślę, żeby to jakoś usprawnić. Wiadomo całkiem płaskostopia nie wyleczymy.
Co do filmów instruktażowych Rodzyna. Jeśli on się zgodzi, ja nie mam nic przeciwko temu. Być może dałoby się bezpośrednio na stronie je zamieszczać, ale to się muszę dowiedzieć. strona techniczna bloga to nie moja działka
Zresztą w najbliższym czasie będą tu pewne zmiany techniczne, które być może dużo rzeczy usprawnią i poprawią funkcjonalność. Na razie można wrzucać na youtube. Później, jak się da zawsze będzie można przenieść. Pozdrawiam.
W ostatnim sprawozdaniu napisałem ci, że bólu po treningu nie czuję. Dzisiaj od rana bolą mięście – wszystko wokół łopatek i boczki z tyłu pleców na wysokości lędźwi. Fakt, ostatni trening – wyciskanie od czoła stojąc jak i podciaganie starałem się robić z mocno sciągniętymi łopatkami. Dzisiaj nie wiedziałem skąd ten ból, myslałem może że coś mnie bierze ale postanowiłem na sucho bez obciążenia zrobić ruch jak przy podciąganiu i wyciskaniu i wyszło co mnie boli ! Jest więc dobrze bo wiem, że mięśnie pracują ! To nie jest ból przeszkadzający. Po prostu dałem sobie w kość a więc wszystko fajnie !
Myślę, że to raczej dobry objaw. Jak widać trening wcale nie jest taki lekki
Jeśli chodzi o filmiki to ja zawsze się sugeruję stronką z cwiczeniami, która była juz na tym blogu wiele razy wklejana. Ja się nią sugeruję, oczywiście mogę wrzucić własne filmiki, ale najpierw musialbym je poprostu nagrać ![]()
U mnie to wyglądało tak, ze ustawialem sobie lustra wokół siebie, brałem sam gryf i szlifowanie techniki. Dopiero pozniej zaczalem zabawe wiekszymi ciezarami.
Duzo sie mowi, iz kwestia techniki jest najwazniejsza, ale malo kto zdaje sobie z tego sprawe, zwykle konczy sie na chorych ambicjach – ciezar kosztem techniki, a czasami tez kontuzjami. Ludzie na silowni naprawde dziwnie patrza kiedy ja wykonuje jakies cwiczenie. Z dwoch przyczyn: albo nie znaja tego cwiczenia, a przewaznie dlatego, ze wykonuje je innaczej niz oni czyli poprawnie. To dlatego pozniej krąża historie na silowniach o kontuzjogennach cwiczeniach (czyt. martwy ciag i przysiady). Na szczescie niektorych da sie przekonac i teraz prosza mnie o rady.
Dla mnie wyznacznikiem jest ból. Jesli jest to cos innego niz zakwasy czy DOMS-y to wiem, ze cos bylo nie tak. Inna sprawa, ze niektorzy z nas maja rozne ograniczenia zdrowotne, wtedy tez trzeba brac na to margines. Jednakze poprawna technika i wytrwalosc moza tylko uczynic nas lepszym i zdrowszym co widac po autorze tego bloga, ktorego z tego miejsca pozdrawiam.
Łącze pozdrowienia,
Rodzyn
Stefan,
Sprawozdanie.
Przysiady – coraz lepiej z techniką
RDL – cały czas czuję okolice łopatek – pracują !
Przenoszenie – ze względu na te barki ramiona czuję, że to ćwiczenie nie dla mnie. Strzela, puka i inne w tych stawach. WYpracowłaem taką technikę, że boli mniej ale sam nie wiem co o tym myśleć.
Cały czas mam problem z lędźwiami przy RDL – czuję lekki ból i wynika on pewnie ze złej techniki.
Przenoszenie – czy ja leżąc na ławce mam cały czas napierać na lędźwie aby nawet na milimetr nie ruszyły się do góry czy bez przesady ?
Chyba zmniejszę jescze bardziej w RDL obciążenie – mam teraz 2 x 10 + gryf i będę robił tak jak sugeruje rodzyn czyli non stop technika.Czy bez przesady ? Jak myślisz ?
Coś mi się wydaje, że tych przykurczów masz sporo. Skoro tak to wygląda to proponuję na razie zrezygnować z przenoszenia. Może faktycznie na teraz Ci nie służy. Pewnie za czas jakiś dorzucę Ci coś na rozciągnięcie barków.
Natomiast tego RDLa bym nie odpuszczał. Tutaj ciężar naprawdę symboliczny. W przyszłości w martwych będziesz mógł dźwigać dużo, ale teraz nie o to chodzi tylko o maksymalne rozciągnięcie i aktywizację tyłu ud. Ból w lędźwiach, czyli z przodu? Cały czas, czy w jakimś określonym momencie ruchu? Może też trzeba będzie je trochę rozciągnąć, bo to dość dziwny objaw. Pozdrawiam.
No na pewno mam sporo. Zero aktywności fizycznych do niedawna. RDL jak najbardziej OK. Jak maksymalnie opuszczę sztangę to czuję rozciąganie tyłu uda i to mocno. Pośladków nie czuję. Co do lędźwi to nie jest to ból podczas wykonywania ćwiczenia w zasadzie. To pemanentny ból odkąd zacząłem ćwiczyć ale bardzo słaby. Po prostu czuje jakbym sobie ten odcinek lędźwiowy nadwyrężył. Tym się nie martwię i działam dalej a z przenoszeniem zobaczymy jak będzie następnym razem – może po prostu nie przenosić sztangi maksymalnie do tyłu aby nie dawać po dupie stawom tylko do momentu aż uznam, że jest bezpiecznie. Może w przyszłości to się wyrobi. Ewentualnie jeszcze mniejszy ciężar aby rozruszać to wszystko ? Ja nawet jak robię krążenia ramion to czuję, że jest tam coś nie tak bo chrupie. Wracając jeszce do RDL to odsunięcie gryfu co ma na celu ? Ja przy tym czuję tylko pracę rąk. Ogólnie jest super. Chodzę bardziej wyprostowany niż zazwyczaj, łopatki sciągam. Nie garbię się. Przysiad idzie w dobrym kierunku. Podciągnięcia idą coraz łatwiej. Technikę pozostałych ćwiczeń trenuję. Tylko mi trochę mało – ale o tym już rozmawialiśmy. Dieta w porządku. Co prawda nie żrę na siłę ale jem jak trzeba. Widziałem się nawet ostatnio z P. Michałem i rozmawiałem o Paleo hehe
Arek, a`propos krązenia ramion. Co mówi Stefan? (czytam całość od początku i jestem w 1/4 uf!)
‘Zacznijmy od tego, że ruch obrotowy jest dla stawu barkowego niebezpieczny i niezgodny z jego funkcjonalnością. Fakt, że do takiego ruchu jesteśmy zdolni wynika ze specyficznego układu, w którym siła „przeskakuje” z mięśnia na mięsień. To już samo w sobie nie jest dla stawu bezpieczne. Panewka stawowa zostaje zdestabilizowana. Dlatego też robienie ruchów okrężnych w stawach barkowych w ramach rozgrzewki jest całkowicie błędne i niebezpieczne. Destabilizujemy staw, a potem w czasie treningu poddajemy go wielkim naprężeniom. To się musi skończyć kontuzją. Jeśli jakiś trener poleci Wam taką rozgrzewkę, trzymajcie się od niego z daleka. Nie wiadomo, jakie inne głupoty siedzą mu jeszcze w głowie.’
W sumie logiczne
:) Kurde ale jaja
Krążenie ramion, podobnie jak spięcia brzucha, to takie „nadwyżki funkcjonalne” naszego aparatu ruchowego. Fakt, że są możliwe do wykonania nie oznacza jeszcze, że są wskazane. Może się zdarzyć, że taki ruch w życiu czasami się pojawi. Nie będzie wielkiego nieszczęścia, ale z racji, że wynikają one bardziej z pewnego luzu w budowie – zresztą koniecznego – nie należy ich nadużywać, a już na pewno nie wolno wprowadzać na treningi.
Przenoszenie ma sens wtedy, gdy jest wykonywane do końca. Więc póki co chyba lepiej całkiem z niego zrezygnować. Niebawem podjedziemy do tego trochę inaczej. W sumie tam nic takiego ze stawami barkowymi nie powinno się dziać. Coś może być też nie tak z ułożeniem panewki lub kości w stawie.
Odnośnie zapobiegania, nie chcę Ci tu za bardzo wpychać produktów marketingowych typu glukozamina itp. ale przynajmniej warto byłoby brać calcium glukonicum i robić sobie jakieś potrawy z żelatyną typu galarety (mięsne?) czy panakota. na pewno stawom dobrze zrobi. Pozdrawiam.
Jeszcze umknęło mi to pytanie o odsuwanie gryfu w RDL. Chodzi o to, by poprzez przeniesienie momentu sił maksymalnie do przodu jeszcze bardziej zmobilizować i ewentualnie rozciągnąć tył uda. Jeśli nie czujesz rozciągania to nie szkodzi, za czas jakiś poprawi się niektóre elementy. Póki co trzeba wyczuć, jak i na co reaguje Twój organizm. Pozdrawiam.
Glukozamina – nie
bo jestem obrażony na wszysto co w formie pigułek ale co do zimnych nóżek, galaretek to się zastosuję. Podczas RDL rozciaganie tyłu da jak najbardziej czuję ale podczas odsuwania sztangi mam wrażenie, że pracuje triceps. Coś nie tak robię. Bedę próbował aby dojść do odpowiedniej techniki.
Sprawozdanie po dzisiejszym:
1. Przysiady 5 serii po 6 przysiadów – cały czas praca nad poprawnością. Mój przysiad nadal jest pokraczny ale widzę postępy. RDL ewidentnie w tym pomaga. Udo z tyłu się rozciąga. Niestety cały ciężar na piętę ale tylko to pozwala mi nie pochylać się za bardzo do przodu. Wszystko idzie w dobrym kierunku.
2. Wyciskanie sztangi leżąc po łuku. 5 serii po 5 powtórzeń 20 kg + gryf. Również cały czas praca nad techniką aby czuć, że pracuje to co powinno pracować. Dzisiaj podczas wyciskania ewidentnie czułem pracujące mięśnie klatki ale samego dołu – to poprzez to wyciskanie od góry brzucha. WG mnie również wszystko idzie w dobrym kierunki i jeszcze parę treningów i opanuję technikę tak jak tego bym od siebie oczekiwał.
3. Jakoś przez przypadek zawisnąłem dziś na drążku no i jakoś tak poszło jeszcze z podciągnięciami. 5 serii po 5 powtórzeń. Tu postęp widzę największy. Mam wrażenie, że technika jest idealna hehe.
Po treningu szybkie śniadanie, tóre bardzo wam polecam ze względu na walory smakowe: pasta z awokado ze szczypiorkiem, kilkoma kroplami soku z cytryny i 2 jajkami do tego sól i pieprz. Niestety gruba warstwa powędrowała na chleb ale to tylko dlatego, że jedzenie pasty łyżkami średnio widziałem. Pa paście jaja, później śmietana 30. Mięso do pracy już w piekarniku. Dobrze mi po tym treningu ! Przy przysiadach i wyciskaniu ciężka praca nad techniką ale danie sobie w kość podciągnięciami z 15 sekundową przerwą między seriami sprawiło mi mega przyjemność !
Tego przenoszenia sztangi leżąc jeszcze nie odpuszczę. Zamienię tależ na sztangę, popróbuję z rozstawem rąk, może zjadę jakiś sposób na to, żeby nie chrupało. Pzdr !
Arek, wg mnie zrewiduj dietę po takim treningu trzeba nakręcić metabolizm a nie się karmić białą bułą z awokado!
2 jajka??? Man! Żarty! No chyba, ze czegos nie doczytalem. Pamietaj, ze chodzi o uruchomienie hormonu wzrostu a nie insuliny wiec owoce raczej slabo po treningu. To co Stefan pisze o diecie działa na mnie w 100%. Wg mnie warto temu zaufać. Ok nie mądrze się więcej. Trening time!
Pozdrawiam!
Reda niekoniecznie. Avocado jest troche “dziwnym” owocem. Zawiera sporo tłuszczu, prawie dwa razy wiecej niz wegli, a te wegle to nic innego jak blonnik. Mozna powiedziec, ze owoce marzenie
Poza tym pamietaj, iz owoce nie podnosza insuliny
one dzialaja troszke innaczej z tego co czytalem u Poliquina. Ja osobiście wyeliminowałem je z diety, sporadycznie czasem jednego na dzien jem, ale co do awokado nie bylbym taki surowy.
Reda wiem wiem. Ja napisałem wam o tym sniadaniu ze względu na walory smakowe a nie korzyści z posiłku potreningowego. Poza tym napisałem, że po pascie z dwoma jajkami doszły kolejne jajka a więc białka na śniadanie było naprawdę sporo. Chleb nie biały i tylko po to, żeby nie jeść samej pasty. Dzięki za czujność i proszę o kolejne komentarze w moim kierunku bo jak wiecie jestem zielony i popełniam mnóstwo błędów ! A co myślicie o koktailu z błonnikiem składającym się z pestek dyni, pestek słonecznika, bananów, żółtek jaja i śmietany tłustej ? Do troszkę jakiś warzyw. Ma to sens a jesli tak to o kiedy to pić/jeść ? Ja mam problem z ta dietą bo do niedwana jadłem praktycznie tylko węgle i bez tłuszczu a więc nastapiła w moim zyciu rewolucja. Próbuję stopniowo przechodzić na właściwe tory i węgle eliminować nie tak drastycznie. Mówiąc wegle mam na mysli warzywa owoce a nioe śmieci a dokładnie mówiąc jakieś jabca, soki świeżo wyciskane, koktali warzywny. Oczywiście przede wszystkim białko z mięsa i ryb. Tłusty twaróg i śmietana również. Smalec będzie robiony – taki swoiski. Olej z kryla kupiony na allegro za parę dni będzie u mnie. Matko jaki ja byłem słaby na tych warzywach !! Robiłem parę pompek i padałem na pysk a teraz chcę jeszcze i jeszcze i więcej ! heh
jeszcze raz dzięki za wasze rady i opinie. Pozdrowienia
Owoce i warzywa raczej w innych posiłkach. Przed i po treningu białko i tłuszcz. Im więcej tym lepiej. Tylko też bez omega 3. Omega również do innych posiłków. Chodzi o to, by nie zaniżać po treningu testosteronu. Reda ma rację, nie warto po treningu stawiać na insulinę, bo zawsze jest to kosztem hormonu wzrostu i testosteronu przy okazji też. Wielu kulturystów stara się o maksymalny wyrzut insuliny po treningu, takie są te typowe zalecenia – okna węglowodanowe i inne bzdury. Dla zdrowia i budowania suchej masy mięśniowej lepsze jest, gdy nie dopuszcza się do nagłych skoków insuliny, jak również cukru we krwi.
No i mam nadzieję, że ten posiłek po treningu nie był pierwszy w ciągu dnia i przed też coś jadłeś
Rodzyn co do awokado masz rację, ale ogólnie po owocach insulina skacze. Nie kojarzę co pisał o tym Poliquin, ale jak zjem jakiś owoc bez niczego innego to jestem bardziej głodny po zjedzeniu niż przed, a to świadczy właśnie o silnym wyrzucie insuliny.
Medialna nagonka zrobiła swoje i wszyscy się przejmują błonnikiem
Tak naprawdę potrzebujemy go niewielkie ilości. Po co obciążać jelita dodatkowy balastem, który w dodatku może powodować nowotwory? To co jest w warzywach czy owocach zupełnie wystarczy. Widzę to po sobie. Zawsze antybiotyki rozwalały mi układ trawienia. Teraz pierwszy raz biorę je na tej diecie i mimo, że wyraźnie piszę o taki skutku ubocznym nie mam żadnych problemów jelitowych. Trochę warzyw na dzień i nic ponad to, jeśli chodzi o błonnik. Organizm nie lubi zbędnego balastu.
Wiem, że to w naszym kraju budzi kontrowersje, ale od chleba warto się odzwyczajać lub chociaż znanie go ograniczyć. Sam nie mam problemu by jeść tylko mięso czy ser, ewentualnie wolę dodać trochę ziemniaka. Podejrzewam, że te opory są bardziej zakodowane w psychice i wynikają z przyzwyczajeń kulturowych. Nic tak nie oburza ludzi w moim sposobie żywienia, jak to, że nie jem chleba.
Pestki z dyni czy orzechy są jak najbardziej pożądane, ale słonecznika bym unikał. Za dużo w nim omega 6, których i tak mamy nadmiar w pożywieniu. Znam ludzi, którzy właśnie na słoneczniku utuczyli się niczym prosięta. Słonecznik, czy olej słonecznikowy albo rzepakowy, margaryny – to w dużej mierze przyczyna miażdżycy i otyłości. Obok nadmiaru węglowodanów.
Zawsze też lepiej zjeść owoc niż pić sok owocowy. Pić lepiej wodę. Pozdrawiam.
Cenne wskazówki. A więc po treningu i przed wyłącznie białko i tłuszcz ! Tego się będę trzymać.
“Spożywajcie mniej fruktozy, ponieważ jest ona odpowiedzialna za spowolnienie pracy tarczycy, obniżenie metabolizmu oraz zakłócenie funkcji insuliny, co znów prowadzi do zwiększenia depozytu tkanki tłuszczowej trzewnej. Fruktoza nie podwyższa poziomu insuliny, co oznacza, że glukoza nie trafia do komórek. Zamiast tego krąży po organizmie siejąc spustoszenie i narażając nasz organizm na ponowny wzrost tkanki tłuszczowej. Mój kolega żywieniowiec Robert Crayhon sugeruje, aby przeciętny Amerykanin nie spożywał więcej fruktozy niż 5-10 gram dziennie, a w przypadku osobników bardzo aktywnych podnieść tę wartość do 20-30 gram.”
PS Natomiast co do blonnika, slonecznika i rzepkowego zgadzam sie w 100%. Dla mnie to byla udreka jak mialem duzo blonnika w diecie! Teraz czuje sie o niebo lepiej.
Wracajac do insuliny to jak się ją przystopuje ALA, omega3, chromem to nie jest tak zle
aha przypomnialo mi sie wlasnie. Stefan jakie sa odpowiednie ilosci jesli chodzi o tluszcz i bialko przed treeningiem ? i jeszcze jedno. Ile optymalnie nalezy odczekac po takim posilku.. ? wiem, ze to beda wszystko dane orientacyjne i moga sie roznic w zaleznosci od osobnika, ale moze masz dla mnie jakas konkluzje ![]()
Ja zwykle odczekuje 60-80min.
Tu musiałbym z Poliquinem polemizować. Dość ryzykowne stwierdzenie. W normalnych warunkach u zdrowego człowieka każdy posiłek powoduje wyrzut insuliny. Także białkowo- tłuszczowy. Różnica polega na tym, że nie jest on tak gwałtowny. Poziom cukru w takim wypadku również jest bardziej znormalizowany i nie ma dużych skoków od hipoglikemii do hiperglikemii.
Na pewno nadmiar fruktozy zaburza gospodarkę hormonalną, także wydzielanie insuliny. Tylko to jedno zdanie mi się nie podoba, ale być może to jakiś problem związany z przekładem. Pozdrawiam.
No właśnie to sprawa bardzo indywidualna. Zależy już choćby od samej masy mięśniowej, czyli im ktoś większy tym na zdrowy rozum musi zjeść więcej. To jednak nie wszystko. Wprawdzie nie ma jakiegoś limitu przyswajania białka w posiłku, ale w praktyce to nie do końca tak, bo do większych ilości trzeba organizm przyzwyczaić stopniowo. Dalej idzie metabolizm. To jak szybko się trawi. No i to jak długo będzie trwał trening. Mniej trzeba zjeść, gdy jest krótszy, więcej, gdy planuje się dłuższą sesję. Tzn. krótki mam na myśli ok. pół godziny, a długi ok. godziny, bo w większości wypadków dłuższe w kulturystyce sensu nie mają.
Kolejny czynnik to sprawa, czy jest to pierwszy posiłek w ciągu dnia czy któryś z kolei. Jeśli nie jest pierwszy to też można zjeść nieco mniej.
Ogólnie proporcje dobowe tłuszczu do białka 1-1, ale w okolicach treningu może być przewaga białka, byle to potem w bilansie dobowym wyrównać. Biorąc to wszystko pod uwagę białka powinno być gdzieś od 20-50 gram przed i po.
Czas też zależy od prędkości przyswajania. Dla jednych będzie tak jak piszesz. Ja wolę zjeść trochę mniej, a zacząć trening już gdzieś po 20-30 minutach po posiłku. Trochę ze względów praktycznych, by zrobić trening i móc się zająć innymi sprawami. Pozdrawiam.
ok, wszystko rozumiem, teraz przeloze to na moje realie i wszystko jasne. dzieki wielkie!!
Panowie, jak wiecie do niedawna (jeszcze ze 3 tyg temu) jadem przede wszystkim rośliny. Teraz mięso, ryby, tłuszcze a warzyw i owoców coraz mniej. Piszecie, że po zjedzeniu warzyw czy owoców głodu na długo się nie nasyci i że chce się jeść więcej i częściej a posiłem złożony z mięsa i tłuszczu sprawia, że (w skrócie pisząc) najadamy się. U mnie problem jest taki, że jem mięso, ryby i tłuszcz od 3 tyg w baaardzo dużych ilościach. Zjem kawał mięcha albo całą paczkę z 700 gram ryb smażonych i chce mi się jeść. Tak naprawdę to mógłbym jeść non stop to mięso hehe. Jest więc całkiem inaczej niż piszecie bo kiedyś na warzywkach jadłem naprawdę 40% co teraz “na grubo” Jak to wytłumaczycie ? Mnie tylko przychodzi do głowy to, że organizm musi się odżywić no ale bez przesady. To nie może być wytłumaczeniem tej sytuacji, zwłaszcza jedynym. Pamiętajcie również, że oprócz biegania mój trening siłowy zajmuje 15 minut i jest absolutnie lajtowy. Kurde już wczesniej miałem o tym napisałć ale po sniadaniu z twarogu, tego awokado i kilku jajek właśnie zjadłem całą porcję polędwicy wieprzowej i to naprawde pokaźną i szczerze mówiąc jak bym dostał teraz jakieś mięso czy rybę to bym jadł dalej. Dziwne. A i jeszce jedno. Mam ochotę jeść dalej ale nie warzywa czy owoce czy jakies słodycze tylko właśnie najlepiej tłuste i smażone mięcho !! Ważę 70 kg. Ciekawski jestem jak cholera co mi odpiszecie.
Arek to wale nie jest takie dziwne. Wielu propagatorów diet białkowo-tłuszczowych pisało o podobnym zjawisku u ludzi, którzy zmieniają model żywienia. W sumie po co organizm miał się rzucać na roślinny, skoro to dla niego mało atrakcyjny pokarm? Niemal bezwartościowy. Czyli nie inaczej tylko był zagłodzony. Teraz odbudowuje straty. Co się tak naprawdę dzieje? Pewnie przez czas jakiś będziesz miał wyższy poziom hormonu wzrostu i testosteronu. Nadbudowuje się i regeneruje. Po kilu tygodniach ten apetyt nieco spadnie i wszystko się unormuje. Wówczas, nie będzie czuł tak bardzo ciągle głodu. To, że masz ochotę na mięso a nie na słodycze to już bardzo dobry objaw. Świadczy o tym, że szybko sytuacja się normalizuje.
Jeśli Cię stać to po prostu jedz i się nie przejmuj
Też teraz jem trochę mniej niż na początku, gdy zmieniłem model żywienia.
W takim razie wszystko jest w porzadku ! Jem znacznie więcej objętościowo i jakościowo niż wcześniej ale na wadze nie przybywa. To też chyba dobrze bo patrze na siebie w lustrze i mam wrażenie, że tłuszczu trochę ubywa.
Dzisiejszy trening zakończony pozytywnie.
1. Przysiady 6 serii po 6 – nadal pokraka ale to się zmieni.
2. Podciągania – 5 serii po 5. Łopatki sciągnięte mięśnie brzucha napinam celowo. Tak mam robić ?
Wyciskanie od czoła – 5 serii po 6 2kg + gryf. Plecy proste, żadnych odchyłów do tyłu itp.
Przed treningiem twaróg i jaja i tu pytanie. Jesli ćwiczę rano to po jakim czasie od śniadania zaczynać trening ?
Po treningu jaja, tuńczyk. W czyimś poście wyczytałem, że białko po treningu nie później niż 20 minut, tak ?
Pisałeś Stefan aby niekońiecznie po treningu mieszać białko z tłuszczem. Kiedy więc tłuszcz, jak długo po treningu. Wiem, że to kwestiie indywidualne ale jeśli powiesz – minimum godzinę to będę wiedział o co chodzi. A co w ogóle myślisz o rosole ?
hehe głodny jestem !
Realnie to może być tak, że waga stoi bo tłuszczu ubywa, a mięśni przybywa. Wiadomo, że sama waga nigdy nie daje pełnego obrazu sytuacji.
Białko z tłuszczom przed i po treningu. Chodziło mi o to, że tego tłuszczu w tym momencie może być trochę mniej, a potem to wyrównujesz w ciągu dnia, czyli dajesz nieco więcej tłuszczu w innych posiłkach. Odstępstwem od tej zasady może będzie branie aminokwasów po treningu. Wówczas nie jesz nic więcej, bo one już są przerobione wstępnie więc nie trzeba dodatkowej energii na ich przyswojenie, ale na aminokwasy jeszcze nie czas. Nie jest też powiedziane, że koniecznie każdy kiedyś musi je brać ![]()
Im bardziej rozkręcony metabolizm tym szybciej możesz ćwiczyć po posiłku. Ja rano zjadam białko ze smalcem, by się za bardzo nie napchać i po jakichś 20 minutach zaczynam ćwiczyć. Znam osoby, które jeszcze dwie godziny po jedzeniu czują się napchane. Jeśli się zadba o regularność posiłków co 3-4 godziny to zwykle po pewnym czasie spokojnie można ćwiczyć godzinę po posiłku.
Rosół możesz pić czy jeść, najlepiej bez makaronu czy już tym bardziej ryżu. Jeśli już to niewielka ilość makaronu lub ziemniak. Inne warzywa mogą być. Sam raczej nie jem zup bo nie lubię, ale jak ktoś chce
Pozdrawiam.
Rozumiem. O ten rosół tak zapytałem bo ja również rzadko zupy jadam a wczorakj miałem okazję zjeść świetny rosół. Czytałem gdzieś natomiast, że rosołu powinno się unikać bo to wywar z martwego zwierza. Podobno aby “uzdatnić” mięso do jedzenia (tozanieczyscczone chemią) powinno się to mięso pogotować w wodzie w wywar wylać. Tak 3 razy. Dzięki temu mamy mieso oczyszczone. Jesli to prawda to ten pyszny rosół jest właśnie tym zanieczyszczonym wywarem. Ta więc teorii jest wiele a która jest prawdziwa nie wiadomo. Trzeba zachować zdrowy rozsądek i umiar we wszystkim. Rosół raz na jakiś czas nie zaszkodzi a na pewno sprawi wiele przyjemności. To tak jak z piwkiem, owocami czy innymi.
Jak dla mnie teoria dość naciągana. Jasne, że współczesne mięso nie jest idealne, ale coś jeść trzeba. Natomiast takie tezy sugerują, że w tym mięsie nie wiadomo jakie świństwa się czają i trzeba je wygotować. Wszystko po to, by straszyć ludzi szkodliwością mięsa. Krypto-wege-propaganda
Niektórzy propagują takie tezy z w dobrej wierze, co nie znaczy, że mają rację. Obok totalitaryzmów, wegetarianizm jest jedną z najbardziej chorych ideologii, jakie się rozpowszechniły w dwudziestym wieku. Do niedawna nie chciałem tak ostro stawiać sprawy, ale z racji, że i tak bylem już nieraz obrzucany inwektywami przez fanatycznych wegetarian, za czas jakiś napiszę dokładnie co i dlaczego uważam w tym za chore. Bynajmniej nie chodzi tylko o sam model żywienia, ale również o zwichrowaną ideologię. Pozdrawiam.
O tak manifest antywegetariański! Walczmy dopóki jeszcze można białko i tłuszcz jeść! Serio, czasami -zachwoując wszelkie proporcje- wydaje mi się, że światowe władze kiedyś , dla naszego dobra, zabronią jeść białko i tłuszcz. Teoria konspiracyjna? A czy ktoś gdzieś może kupic surowe mleko? Nie? Gdyby zapytać o to kogoś 100 lat temu to też oceniłby to jako terię konspiracyjna, nie?
Pozdrawiam!
Z jednej strony jest lepiej, z innej gorzej. Pojawiają się mlekomaty. Podobno mleko z nich jest lepsze. Trudno mi to ocenić, bo sam mleka nie piję – jedynie kefiry i śmietany. Znam też ludzi zamawiających mleko kozie czy inne od rolników. Także jajka. Tu także sam mam dostęp.
No i jest druga strona medalu, którą można uznać, że teorię spiskową ![]()
Im bardziej wyłącza się z obiegu gotówkę na rzecz kart i czipów, tym łatwiej kontrolować co kupujemy. Na pewnym etapie uda się wszystko to skoncentrować z kartoteką zdrowia. Co wtedy? Bierzesz w sklepie masło, a tu przy kasie pani mówi, że nie możesz go kupić, bo już w tym miesiącu za dużo tłuszczu zjadłeś
Wszystko zaś tylko dla naszego zdrowia!
W szpitalu jedzenie miałem fatalne. Przez wiele lat nie byłem w szpitalu i zawsze było źle, ale to co teraz zobaczyłem było już straszne. Jedzenie jak w obozie koncentracyjnym! Pewnie to też dla zdrowia pacjentów. Nie miałem ochoty wdawać się w dyskusje i dlatego trochę ukrywałem to co sam jem, czyli sery, kefiry i tłuste śmietany, bo na tym tam przetrwałem. Mimo to wysłuchałem kilu kazań na temat tego, że nie jem tego co oni podają! To, że wyniki badań – poza tym co wynikało z samej infekcji – miałem wzorcowe, nie było ważne. Jak widać to żaden argument dla lekarzy.
Miejmy nadzieję, że z czasem przyjdzie opamiętanie. Głosów krytyki jest coraz więcej. Nawet pośród lekarzy. Nie pamiętam teraz nazwisk, ale są już w Polsce kardiolodzy zachęcający do jedzenia masła. Pozdrawiam.
tak kiedys nawet w gazecie wyborczej byl wywiad z pania prof, nie pamietam teraz nazwiska. namawiala do jedzenie masła i wyrzucenia margaryny. mysle, ze jest jakas szansa na poprawe.
z drugiej strony mamy np takiego ambroziaka i innych pseudospecjalistów.
Tutaj można przeczytać ten artykuł.
Cześć ! Na najbardziej popularnych stronach tzn na pierwszych wyświetlanych, dotyczących paleo w ogóle nie piszą o tłuszczach a jeśli już to, żeby ich unikać. Pomijam już niektóre beznadziejne przepisy na potrawy. Polecisz mi jakieś FACHOWE artykuły do poczytania dotyczące paleo ? Stefan, kiedy planujesz coś zmienić w moim treningu, kiedy kończymy okres rozruchowy ? Jak to widzisz w najbliższej przyszłości ? Ja trenuję wg twoich zaleceń i biegam co drugi dzień. Powiem ci, ze przez te przysiady autentycznie nie mam sił w nogach podczas biegania ! Niby przy truchtaniu pracują same łydki a więc co innego niż przy przysiadzie ale ja czuję, że całe nogi dostają w kość ! Wcale mi to nie przeszkadza.
Nowa debata. Wspominałeś kiedyś. Już tam jestem i czytam wszystko
Przupomniało mi się
Paleo stało się modnym słówkiem, więc coraz więcej takich dziwacznych stron. Tam pod szyldem paleo nadal sprzedaje się „różową dietę fit”. Fachowe linki to jednie to co znajdziesz w odnośnikach na nowejdebacie. Na polskich stronach poza tą jedną nic ciekawego nie znalazłem.
Przy bieganiu pracują tylko łydki? Pracują cale nogi, a właściwie to można powiedzieć całe ciało. Nie będziesz dobrze biegał bez silnych dwugłowych ud czy brzucha i wielu innych mięśni.
Niebawem wprowadzimy do Twojego planu pewne korekty. Myślę, że jeszcze w tym tygodniu, choć nie wiem, jak wypadną te przenosiny strony. Pozdrawiam.
No dobrze. Póki co trzeba męczyć te przysiady. Jak juz uda się zrobić pełny to będzie można ruszyć pełną parą. Na razie tylko niewielkie zmiany proponuję.
RDL zmieniamy na zwykły, czyli olej już te odsuwanie rąk skoro nie czujesz większego rozciągnięcia. Myślę, że możesz powoli zacząć zwiększać ciężar w tym ćwiczeniu. Tylko pilnuj pleców.
W dniu pierwszym i trzecim dołożyłbym półmostek biodrowy. Leżysz na plecach, nogi ugięte pod kątem ok. 45 stopni i stopy oparte o podłogę. Z tej pozycji mocno napinasz brzuch ściskasz pośladki i wypychasz biodra w górę. Na początek spróbuj bez obciążenia. Potem możesz kłaść talerze na dolnej części brzucha tylko przytrzymuj je rękami, by nie spadły. 3 serie po 12 powtórzeń.
Gdybyś miał dostęp do poręczy to można pomyśleć o zamianie wyciskania leżąc na dipsy. Pozdrawiam.
Wcinając potreningowe białko odpaliłem kompa aby napisać sprawozdanie a tu proszę – zmiany ![]()
Właśnie miałem napisać, że dopiero po dzisiejszym odsuwaniu sztangi przy RDLu czułem trochę większe rozciągnięcie ud. Wszystko poszło zgodnie z moimi oczekiwaniami. Przysiad – robiony w pierwszej kolejności – pokraczność straszna hahaha ale idzie coraz lepiej. Za bardzo sie pochylam. Będę kombinować. Przenoszenie sztangi leząc – tu mam ten problem z chrupaniem i bólem ale tylko w pierwszej serii. Później jest lepiej i robię do końca.
Co do zmian. Przy półmostku wazne jest ułożenie rąK? Czy mają być wzdłuż ciała czy za głową? Biodra na maksa w górę ? Jesli chodzi o dipsy to zaraz poszukam u ciebie na blogu opis techniki bo sprawa jest mi totalnie obca no i jutro zajrzę na jakąś siłkę zrobić rekonesans czy są te poręcze i spróbuję. Dzisiaj późnym wieczorem planowałem ci wysłać jakiś filmik z pokracznym przysiadem i innymi abyś ocenił. Widziałeś mnie zanim zacząłem cokolwiek robić a więc będziesz widział różnicę no i sprawdzisz poprawność wykonywania. Zerknij pleasee w wolnej chwili. Ah a ten ciężar przy RDL. Jak ocenić jaki będzie właściwy ? Ma to na tym etapie jakieś znaczenie ?
aaaa Stefan. Miałem ostatnio spotkanie rodzinne z ojcem, bratem ojca i moim bratem rodzonym. Absolutnie wszyscy w tej linii mają takie same ograniczenia ruchowe jak ja. Brak możliwości zrobienia przysiadu, brak możliwości zrobienia skłonu stojąc aby dotknąć palcami podłogi, brak możliwości podniesienia nogi wyprostowanej w góre aby kąt między nogą a tłowiem tworzył chociaż 90 stopni, brak możliwości zrobienia skłonu siedząc – kąt 90 stopni maks. Leżąc na brzuchu i trzymając ręcę na karku – brak możliwości podniesienia tłowia. I wiele innych przykładów. Potwierdza się to z absolutnie każdym od strony ojca. odobno z dziadkiem było to samo. Ciekawy jestem czy w takim razie można to w jakiś sposób zmienić czy skazany jestem na taką pokraczność. Chyba jakaś szansa jest bo po samym przysiadzie i RDLu widzę, że się rozciągam.
Pewnie w półmostku szybko się okaże, że ciężar ciała to za mało. Dlatego możesz zacząć kłaść talerze na brzuchu. Wtedy automatycznie rękami trzeba będzie podtrzymywać ten talerz, by się nie zsunął. Na początku bez obciążenia mogą leżeć wzdłuż tułowia. Biodra maksymalnie do góry, tak by było czuć pracę pośladków.
W RDL po prostu dołóż trochę i jeśli pójdzie dobrze i bez problemu, to na kolejnym treningu znowu nieco więcej. Tylko pierwszą serię albo i dwie z małym obciążeniem, by rozgrzać i przygotować mięśnie i stawy. Tych serii rozgrzewkowych nie musisz liczyć do puli serii roboczych.
Cóż, być może niektóre wady postawy są do pewnego stopnia odziedziczone, sam po ojcu mam dość nieciekawy pakiet startowy. Z drugiej strony obecnie mało kto potrafi zrobić popranie przysiad. Ludzie z powodu trybu życia mają coraz więcej różnych przykurczy itp.
Nie wiem, czy da się wszystko zredukować w 100%, ale na pewno sporo z tego można. Zobaczymy ile, potem ewentualnie będziemy tak dobierać indywidualnie ćwiczenia, by mimo wszystko odnieść z tego jak najwięcej korzyści.
Na koniec film, który to wszystko potwierdza. Jest o niebo lepiej. Nogi pracują dobrze, pozostaje jeszcze kwestia rdzenia – tego, by brzuch mocniej trzymał kręgosłup. To przyjdzie z czasem. Od RDL też powinien się poprawić, zwłaszcza jak się zwiększą ciężary. Za 2-3 tygodnie znowu zrobimy korektę planu. Pozdrawiam.
Oby się udało. Filmu jeszcze nie wysłałem !:) Wyślę dopiero późnym wieczorem.
Stefan, chciałem jeszcze wrócić do przenoszenia. Ja pisałem ci, że używam talerza 15kg ale nie czuję, żeby to było dobre. Czy w moim przypadku lepsza będzie sztangielka trzymana pionowo czy sztanga i szerszy chwyt ? Czy nie ma to znaczenia ?
I jeszce odnoście klasycznych pompek wykonywanych na podłodze. Nigdzie nie znalazłem nic od ciebie na ten temat. Czy jest sens abym gdzies to dorzucił w którymś dniu. Pytam z ciekawości a i bo ja po prostu bardzo lubię pompki
He! Czyli czyjś inny film oglądałem. Coś mi od razu nie pasowało
Trudno, film na maila każdy może posłać, ale skoro na blogu nic nie ma to… odpisuję tylko na blogu, a nie na maila. Jeśli Artu to czyta, to ocena jest powyżej – nogi ok, potrzeba jeszcze popracować aż brzuch się wzmocni.
Arek – czyli Twój film ocenię jak dojdzie ![]()
Osobiście wolę sztangę. Jest po prostu wygodniej i można brać ze stojaków. Kiedyś robiłem sztangielką, ale jak ciężary stały się większe nie bardzo miałem jak to brać więc zmieniłem na sztangę. To szczególnie jest ważne, jak się ćwiczy samemu i nie ma kto podać.
Chwyt mniej więcej na szerokość barków, ale poeksperymentuj. Przesuń trochę szerzej, czy trochę wężej – zobaczysz w jakiej pozycji będzie najlepiej i barki się uspokoją. Pierwszą serię i tak warto zrobić mniejszym ciężarem, żeby je rozgrzać.
Pompki mają jedną fundamentalną wadę – nie można dodawać obciążenia. Tzn. ludzie wynajdują różne sposoby, np. plecaki itd. ale nie jest to do końca bezpieczne. Najlepiej byłoby, gdybyś miał możliwość robienia dipsów. Jak się nie uda, to trochę pokombinujemy z tymi zwykłymi pompkami. Pozdrawiam.
O pompki spytałem z ciekawości. Oczywiście, chcę dipsy. Przed chwilką wysłałem ci mailem kilka linków do filmików na youtube. Myślałem, że jest coraz lepiej ale jak zobaczyłem to co przed chwilą nagrałem to widzę, że jest słabo:( Napisz please gdzie są błędy. Aaaa i nie śmiej się z mojego tatuażu. Mam 3 letnią córkę, która okleja wszystkich w rodzinie od dwóch dni !
Ok, więc o filmach słów kilka:
Wyciskanie na ławie – trochę za bardzo to udziwniłeś. Mimo wszystko to jest ćwiczenie siłowe. Za nisko idzie ta sztanga. Nie ma być na środku brzucha, lecz albo na samej górze brzucha, albo w okolicy dołu klatki piersiowej. Spróbuj gdzieś tam, gdzie kończą się mięśnie piersiowe. Druga rzecz, to w każdym ruchu powinieneś gryfem dotknąć ciała, a nie zatrzymywać się tuż nad.
RDL – tu widzę problem w górnej części kręgosłupa. Mocniej ściśnij łopatki i podnieś trochę głowę. Nie patrz za gryfem. Ważne tez, by na początku przy podnoszeniu z ziemi nie robić kociego grzbietu. Wyrób sobie nawyk, by już wtedy mieć dobrze ustawione plecy, a zejść po sztangę poprzez wypchnięcie bioder w tył i ugięcie kolan. Warto się tego nauczyć i stosować zawsze w życiu, bo to przedłuża zdrowie kręgosłupa o długie lata.
Wyciskanie do czoła – ok, tylko ta sama sprawa z podnoszeniem na początku z ziemi. Warto też z czasem pomyśleć o stojakach, ja w tym ćwiczeniu wzrośnie obciążenie.
Przysiad – zastanawiam się, czy blokuje Cię bardziej strona fizyczna czy psychiczna
Z doświadczenia wiem, że ludzi ogranicza to, że boją się, iż nagle poleca do tyłu. Może spróbuj za sobą postawić krzesło dla samego poczucia bezpieczeństwa i nagle okaże się, że zaczniesz bez problemu schodzić niżej.
Przenoszenie – ok
Pólmostek – ok
Podciąganie – ok, choć pod koniec brakuje tych kilku centymetrów, by dociągnąć klatkę do samego drążka. Mam nadzieję, że to przyjdzie z czasem.
Jak widać nie jest tak źle, trzeba po prostu stopniowo eliminować pewne niedociągnięcia i niebawem wszystko ruszy z górki. Pozdrawiam.
ohhh dobrze, że nie jest tak źle. Na swoje usprawiedliwienie powiem, ze poza kamerą jest na pewno lepiej i dokładniej – kobita mnie wkurzała
Z wyciskaniem leżąc wiem, że przesadziełm. Dopiero na filmie widać, że za nisko i pracuje nie to co trzeba. Przysiad – to nie psychika. Mięsnie blokują. A pochylenie ciała może być tak duże w ostateczności ? Mogę pochylać się tak jak widziałeś a schodzić niżej tyłkiem a w przyszłości, w drugiej kolejności korygować pochylenie ?
Lepiej nie, bo znowu utrwali się kolejny niepotrzebny nawyk ruchowy, który potem będzie trzeba poprawiać. Raczej niżej się nie pochylaj. Z czasem da radę zejść niżej, musi dać – nie ma siły
Stefan, Reda, piszę w swoim dzienniku bo Reda “zapodał” konkretne pytania dotyczące treningu a ja nie chcę wybijać cię Stefan z rytmu i wprowadzać zamieszanie. Do rzeczy. Jest taki gość Józef Słonecki. Nie chcę teraz oceniać pewnych bzdur jakie wypisuje w swoich książkach i na swoim forum, wspomnę tylko, że facet poleca dietę przodków i żywność nieprzetworzoną. W jednej z książek napisał co to pasteryzacja. Wg niego:
Proces pasteryzacji mleka odbywa się w zamkniętym urządzeniu zwanym pasteryzatorem i polega na podgrzaniu go do 100 °C i utrzymywaniu w tej temperaturze przez 1 minutę, albo podgrzaniu do 85 °C i utrzymywaniu w tej temperaturze 30 minut. Następnie mleko zostaje schłodzone do temperatury 2 – 4 °C, w której może być przechowywane do 7 dni.
Celem pasteryzacji jest zabicie zawartych w mleku bakterii chorobotwórczych. W rzeczywistości w procesie tym ginie przeszło 99% bakterii, z których większość to pożyteczne bakterie mlekowe. Ponadto wysoka temperatura niszczy część witamin, szczególnie z grupy B, a także część organicznych soli mineralnych, szczególnie węglany i fosforany wapnia.
Spasteryzowane mleko znormalizowane może być sprzedawane jako mleko spożywcze, albo wykorzystane do produkcji przetworów mlecznych – twarogu, kefiru, jogurtu, a także mleka w proszku.
Przesyłam ot tak, żeby sprawdzić co Stefan o tym sądzi. Może pojawią się przez tą okazję kolejne tematy ciekawe
pisząc o bzdurach nie miałem na myśli Paleo. Wręcz przeciwnie oczywiście
:)
Pojawił się problem z nogami. Ćwiczę wg twojego planu co drugi dzień. Biegam w dni nie treningowe. Odkąd ćwiczę zauważyłem, że bieganie idzie mi gorzej bo po prostu nogi wysiadają ! To zapewne przez przysiady. Innej opcji nie ma. Dużo pisałeś o koniecznej regeneracji. Pytanie brzmi, czy bieganie moje nie spawa, że powstaje totalny brak regeneracji i nogi absolutnie codziennie za bardzo dostają w kość ? Nie wpływa to negatywnie na efekty treningu ?
Arek dużo zależy jak biegasz. To normalne, że nowy silny bodziec mocno daje w kość nogom. Jeśli to są sprinty, albo jakieś długie maratony, to niestety będzie się to kłóciło ze sobą. Jeśli są to lekkie truchty, to nawet dobrze. poprawią regenerację. Warunek jest taki, by były lekkie. Z tego co piszesz wnioskuję, że jednak takie lekkie nie są. Trzeba to raczej czasowo trochę ograniczyć.
Arek, dzięki za kontynuację nabiałowego teamtu. Czy z tego co napisałeś, jeśli dobrze rozumiem, wynika, że twaróg robi się z pasteryzowanego mleka i wcinam jeszcze więcej tłuszczów trans?
Może to po prostu propaganda anty-twarogowa? Ja ostatnio naprawde dużo tego jadłem. I co wszystko pasteryzowane? Bakterie wybite, wapń słaboprzyswajalny i jeszcze bonus w postaci kwasów TRANS? rewelacja!
To może wyskocze na pizze z oliwkami i estrgenową wędliną bo na jedno wychodzi? Swiadomie przesadzam, i wiem, że ignorantia iuris nocet, ale, że aż tak?
![]()
Pozdrawiam!
Nie wiem, czy odpowiedziałem wyczerpująco. Jeśli będzie trzeba to możemy kontynuować wszystkie wątki poza czternastym, ten nie jest rozwojowy ![]()
Na pytanie o częstotliwość martwego ciągu znajdziesz odpowiedź powyżej. Dodatkowe ćwiczeni można dodać jeśli chcesz. Po prostu nie chciałem wprowadzać zbyt dużo zmian na raz. Pozdrawiam.
No właśnie, bez przesady, bo nie będziemy mieli co jeść. Tych utlenionych tłuszczów tam nie ma dużo. Makabra to jest przy smażeniu na oleju lub oliwie. Zresztą oliwę wystarczy na dłużej postawić na słońcu, by „wyhodować” sobie tłuszcze trans
Cześć ! To bieganie to raczej trucht 35-40 minut czyli nie wiem z 6-7 km a więc mało i wolno a jednak nogi słabe po męczarniach z nauką przysiadów. Przyszły do mnie z ebaya Omega 3 z krylla. Jak to brać tzn kiedy i ile ? Widzę w lustrze poprawę w wyglądzie po pierwszym okresie treningów. Jestem zadowolony !! aczkolwiek podobnie jak koledzy jestem brzuchaczem haha. Powiększył sie ewidentnie po tych 4 tygodniach. To chyba kwestia tego, że dużo jem albo może słabo trawię po przejściu na inną dietę. Cholera sam nie wiem. Tłuszczu tyle samo na brzuchu co było albo ciut mniej a ogólnie brzuchacz wielki ! Jestem po dzisiejszym treningu.
1. Przysiad – cały czas pokraka ![]()
2. Wyciskanie po łuku leżąc – git. 5 serii po 5 powtórzeń 20kg + gryf
3. Półmostek 3 x 12 x 15kg
4. Podciąganie: 5 x 5
Stefan, ja do każdego treningu dołożyłem wbrew twoim zaleceniom podciągnięcia. Może tak zostać ? Lubię je po prostu. Dzisiaj dociągnąłem do góry te dodatkowe 2-3 cm jak sugerowałeś. Wczesniej tego nie robiłem bo nie wiedziałem, że to takie ważne. Dzisiaj po dociągnięciu na maksa do góry po raz pierwszy poczułem co to podciąganie. Dałem sobie w kość.
Pytanie. Na poczatku pisałeś abym używał ciężarów symbolicznych (wyciskanie stojąc od czoła 20kg + gryf, leżąc – 20 kg + gryf, przenoszenie leżąc – 15kg, dzisiejszy półmostek 15 kg. RDL – 20kg + gryf) A pytanie brzmi czy nadal mam być na rozruchu z tym obciążeniem. Czy nie powinienem zwiększyć obciążenia aby czuć, że dałem sobie ostro w kość ? Chciałbym się zmęczyć. Czy to już czas czy jeszcze rozruch ? Nie pisze tu o zwiększeniu obciążenia do szczytu swoich możliwości bo wiem, że musze jeszcze pracować nad techniką ale może jak dołożę chociaż parę kilo to nadal będę w stanie pracować nad techniką a do tego coś się pomęczę a to b. lubię.
Dipsy od następnego treningu
Wiesz, sam musisz stwierdzić, czy to bieganie to za dużo czy mało. To, że nogi słabsze po treningu to normalka, po GVT niejeden zaawansowany zawodnik ma problemy z chodzeniem
Ujmijmy to tak, jeśli nie pogarsza to wyników na treningu, to ok. Jeżeli pogarsza to zmniejsz czas biegania.
Omega 3 – dużo! Przynajmniej kilka gram, ale nie oleju, a samej omegi 3 na dobę. Sprawdź ile tam jest tych omega 3 i bierz tak, by wyszło przynajmniej z 5 gram na dzień. Brać to do posiłków, najlepiej rozłożyć na kilka, przy czym nie w okolicach treningu i raczej nie na noc, bo będziesz obcinał szczyty testosteronu. Gdyby za drogo wychodziło to dokup zwykłej omegi – olej z ryb.
Co do brzucha, musimy dietę dostosować pod Twoje potrzeby. Zmierz na początek obwód w tali i do tego fałdy tłuszczowe na brzuchu. Zanotuj sobie to gdzieś i zmierz ponownie za 2 tygodnie. Wtedy podasz mi różnicę lub jej brak i będziemy kombinować. Omega 3 też powinna trochę pomóc.
Jeśli będzie postęp to możesz tak robić podciąganie, byle nie przesadzić.
Już Ci pisałem, że możesz zwiększać powoli obciążenia w RDL. W innych ćwiczeniach też. Tylko spokojnie. Dodaj trochę na następnym treningu, jak pójdzie dobrze nie będziesz łamał techniki to na kolejnym znowu trochę dodaj itd. Jeśli zacznie szwankować technika to znaczy, że jest za dużo.
Oczywiście jeszcze niby jest rozruch, ale jak już złapałeś technikę to nie ma sensu ograniczać obciążeń.
Jedynie przysiad robisz na „sucho” póki nie uda się zejść całkiem do dołu. Pozdrawiam.
Problem z pleacmi. Wczoraj robiłem przysiady. Nie jestem w stanie wyprostować się stojąc – ból ! Musze się garbic aby nie bolało. Siedzieć wyprostowany nie mogę. Okolice lędźwi. Nie wiem czy to mięśnie czy kręgi. Już przy robieniu przysiadów jak wypycham biodra i tyłek to ten odcinek lędźwiowy czuję
Coś tam jest bardzo nie tak. Rozumiem ból mięśni, bo to może się pojawić, ale tak to może być jakaś poważniejsza wady postawy. Najlepiej jakby to obejrzał dokładnie jakiś ortopeda albo lekarz sportowy, bo przez net trudno coś więcej stwierdzić.
Chyba, że spróbujesz to rozciągnąć, ale ostrożnie. Siądź sobie w poprzek ławki lub na krześle i niech ktoś trzyma mocno stopy. Odchyl się maksymalnie do tyłu, ale ostrożnie. Daj znać, czy jest lepiej. Gdyby ból się nasilił to przerwij natychmiast. No i ten lekarz i tak może się przydać. Pozdrawiam.
OK. Spróbuję. To mięśnie jednak ale napitalają okrutnie. Nie mogę się wyprostować, chodze przygarbiony. Wiesz, ja zawsze chodziłęm przygarbiony a teraz staram się trzymac postawę. W mojej “naturalnej” pozycji jest w miarę dobrze. Siedzenie na krześle cięzko. Umówiłem się z ortopedą ale dopiero na 29 listopada. A może te półmostki mnie załatwiły ? Muszę doprowadzić się do porządku
Dzięki
Być może półmostki. Nawet całkiem możliwe. Przy okazji smaruj to miejsce jakąś maścią rozgrzewającą. Tyle z tego dobrego, że wiesz już gdzie jest Twój najsłabszy punkt, który ogranicza wszystkie wyniki siłowe. Jeśli to po prostu ból mięśni to nie jest tak źle. Zrób sobie też może kilka dni bez treningu.
Ewidentnie to najsłabszy punkt. Jeszcze zanim zacząłem ćwiczyć to o tym wiedziałem. Stefan, jak przestanie boleć to bardzo prosze o jakieć ćwiczenia, które to poprawią. Trenować nadal będę tylko odpuszczę może półmostek i RDL ? Jutro mam przysiad, wyciskanie od czoła i podciąganie.
No nie wiem. W reszcie ćwiczeń też możesz mieć problem. Zobaczysz jak pójdzie. No właśnie RDL i pómostek miały między innymi ten rejon wzmocnić. Jak zaczniemy robić nagle za dużo to może być jeszcze gorzej. Jak już ból przejdzie to może na początek spróbuj ostrożniej ten półmostek z mniejszym obciążeniem.
OK !
Jestem po treningu. Po wczorajszym basenie i saunie ból minął jak ręką odjął. Dziwna sprawa. Zdwcydowałem się więc na trening z półmostkiem.
1. Przysiady 5 x 8 – wciąż pokraka ![]()
2. Wyciskanie od czoła stojąc 5×5 x 20+ gryf – wszystko ok
3. Półmostek – 20 kg. Trzymałem proste plecy. Za pierwszym razem czyli 2 dni temu zrobiłem błąd w technice – stąd chyba ten ból
4. Podciąganie 5 x 5 – super.
Wieczorem albo jutro zobaczymy co z plecami. Skoro ból przeszedł to na pewno były to mięśnie. Jak przeżyję do jutra to nadal ćwiczę półmostki. Jak nie to pewnie przerwa ?
Potreningowe białko kończy się piec w piekarniku
To dobrze, bo wczoraj to jakoś wyglądało bardzo nieciekawie
Ja też się bardzo cieszę, że to nic poważnego. Zobaczymy jutro co będzie z plecami. Dziwi mnie tylko, że wczoraj cały dzień ledwo się ruszałem a basen + sauna sprawiły, że w ogóle nie czułem bólu. Może to był jakiś skurcz, nerwoból, nie wiem. Stefan, ja wiem, że pisałeś o tym już ze 100 razy ale mnie się już zaczyna mieszać. Powiedz mi proszę o posiłkach okołotreningowych. Przed treningiem białko bez tłuszczu. Po treningu jak najszybciej białko bez tłuszczu ale czy samo białko ? Ja jem mięso i jajka a nie nabiał jako posiłki okołotreningowe. Czy do tego mięsa dodawać chociaż trochę jakieś surówki, jakąś marchewkę czy kapustę kiszoną,, wszystko w małych ilościach czy absolutnie nic ? Wyłącznie białko ? I jeszcze odnośnie przysiadów. Wiesz jakie przysiady słabe robię. Czy aby przyspieszyć to rozciąganie mógłbym zgodnie z twoim planem robić te 5 serii po kilka przysiadów w dni treningowe a w dni nietreningowe robić np 3 serie tak tylko dla techniki ? Wtedy przysiady byłyby codziennie ale w dni nietreningowe 3 serie po 5 ewentualnie 10 serii po 3. Tak tylko aby cały czas te mięśnie rozciągać i nie męczyć przy tym nóg ?
Mógł być jakiś skurcz. Czasami pojawia się silny ból i człowiek kombinuje co się dzieje łącznie z najgorszymi scenariuszami, a tu nagle po kilku godzinach ból znika.
Zarówno przed jak i po treningu białko i tłuszcz, czyli jajka czy mięso jak najbardziej mogą być. To dobra opcja. Natomiast surówka nie. Surówkę lepiej dołożyć do innych posiłków.
Nie wiem, czy ma sens dodawać tych przysiadów skoro i tak już stwierdziłeś, że nogi Cię bolą. Pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Poczekałbym jeszcze przynajmniej tydzień, a potem zobaczymy jak będzie i wówczas ewentualnie coś zmienimy. Pozdrawiam.
Witam potreningowo z brzuchem wypchanym białkiem ![]()
1. Przysiad – wiadomo ![]()
2. RDL – dołożyłem symboliczne 5 kg a więc jest 25 + gryf. Nawet lepiej mi się to ćwiczenie wykonuje jak jest ciut ciężej. Technika na bank poprawna
W przyszłym tygodniu dołożę kolejne 5.
2. Przenoszenie nad głową leżąc. Pamiętasz pisałem o chrupaniu w stawach. Dzisiaj zrobiłem rozgrzewkę lekką sztangielką trzymaną w poziomie – masakra z chrupaniem mimo symbolicznego obciążenia. Zmieniłem chwyt sztangielki na wzdłuż ciała i absolutnie nic złego w stawach nie czułem. To jest więc kwetsia chwytu ! Cieszę się, że do tego doszedłem. Wziąłem więc wąsko, jak najweziej tależ (dłonie praktycznie się stykały. Dobrze, ze tależe miały dużą dziurę w środku – idealne do chwytu) i machałem bez żadnego problemu
Z tym tależem jest jednak problem bo póki waży 15 kg to jakoś to idzie a óźniej może być gorzej. Sztanga odppada ze względu na szeroki chwyt i złe ustawienie dłonie. Hantli się trochę boję, żeby mi na głowe nie spadło. Masz jakiś pomysł ? Napompowałem się w tym przenoszeniu tak strasznie, że czuję się na 2 razy większego haha ![]()
Ambitnie zawisnąłem na drążku aby się jeszcze podciągać i…. lipa. Pierwszy raz w życiu nie byłem w stanie zrobić 3 serii i ani jednego powtórzenia nie było poprawnego. Totalny brak sił na drążku a przeciez normalnie robię 5 serii po 5 w naprawdę dobry stylu.
Ale to dobrze, widać, że mi trening własciwy służył
Przeciez podciąganie miało być nadprogramowe. Przenoszenie mnie tak wykończyło ?
Jestem baaardzo zadowolony !
Pzdr
To jest mniej więcej tak, że im węższy chwyt w przenoszeniu tym bardziej pracuje klatka a mniej grzbiet. Choć jak się przekonałeś na drążku, grzbiet też swoje musiał dostać ![]()
No właśnie z tym jest taki problem, że przy wąskim chwycie im większy ciężar tym później trudniej. Zwłaszcza jak nie ma kto podać. Jest jeszcze inne proste rozwiązanie, które możesz wypróbować. Sztanga wiadomo, można brać ze stojaków i to bardzo ułatwia. Możesz spróbować złapać ją tak, że dłonie będą niemal obok siebie. Powinno dać podobny efekt, a nie będziesz miał limitów co do obciążenia. No i ogólnie jest to bezpieczniejsze.
Wiem, że przysiad ciągle nas ogranicza, ale zakładam, że powoli jest coraz głębszy
Pozdrawiam.
Cześć, a w tym przenoszeniu rodzaj chwytu jest ważny ? Jakbym chciał (póki ciężary są małe) obrócić sztangę aby gryf był wzdłuż ciała i tak to wykonywać ? Ma to jakieś znaczenie ? Jutro mam dipsy. Pierwszy raz. Idę na siłownię. Jak mam do tego podejść ? Czy spróbować jako rozruch zrobić niepełne i żeby ich było jak najwięcej aby przyzwyczaić się do tego i w ogóle zobaczyć z czym to się je czy od razu zejść jak najbardziej w dół i spróbować się podnieść. Wtedy albo padne na glebę albo nie
Stefan, ważę się co kilka dni i masa mi spadła
Czy to znaczy, że po przejśiu na wysokobiałkową dietę zrzuciłem trochę tłuszczu a ćwiczenia siłowe są na tyle delikatne jeszcze, że nic masy mięśniowej nie uzyskałem ? Generalnie mi to nie przeszkadza. Pytam z ciekawości. Nie schudłem w końcu 5 kg tylko 2. Ważę się często więc nie jest to pomyłka w pomiarach, to realna utrata wagi. To chyba zbyt krótki okres aby wyciągać wnioski. Na bank dalej w dół nie poleci.
Szerokość chwytu jest ważna wtedy, gdy chcesz bardziej precyzyjnie zaangażować jakąś partię ciała. Dla Ciebie nie jest to tak istotne, wybierz na razie taki, który nie powoduje dyskofonu w barkach. Wyszło, że wąski, więc rób wąski. To nie oznacza, że gryf ma być wzdłuż ciała. Raczej sobie tego nie wyobrażam. Normalnie tak jak do wyciskania, tyle, że dłonie są blisko siebie. To co proponujesz to jakaś dość niebezpieczna akrobatyka.
Dipsy spróbuje zrobić na razie w pełnym zakresie, według opisu z artykułu, czyli ciało niemal w pionie, łokcie idą lekko do tyłu, łopatki spięte. Zrób dwie serie do oporu. Zobaczymy jak pójdzie i ile zrobisz, czy w ogóle uda się pełną zrobić. Później według tego ustalimy co i jak na przyszłość. Trudno coś wyrokować na oko. Oczywiście raczej uważaj, by nie paść ![]()
Waga sama w sobie to za mało, by coś wyrokować. Mogły spaść mięśnie, w co wątpię, mogło ubyć tłuszczu i wreszcie mogła zejść woda. Zamiast ważenia lepiej byłoby co dwa tygodnie robić dokładne pomiary obwodów i co ważniejsze – grubości fałd tłuszczowych. Wówczas będzie wiadomo co się dzieje.
Trochę mnie niepokoi określenie „dieta wysokobiałkowa” – fakt tego białka powinno być sporo, ale mam nadzieję, że tyle samo, albo nawet trochę więcej jesz tłuszczu. W przeciwnym razie mogą się dziać rzeczy niepożądane. No i tych warzy trochę też się przyda, byle nie za dużo. Pozdrawiam.
A więc test na dipsy !
Warzywa są. Gorzej trochę z tłuszczami. Trochę nie mam na to pomysłu (co, gdzie, kiedy i jak)
A co powiesz na pełnotłusty twaróg, śmietana, orzechy, boczek, smalec, pestki dyni?
No i dipsowego powodzeni życzę! Pamiętaj o kontrolowanym zejściu i nieprzeprostowywaniu łokci w górnej pozycji. Pozdrawiam!
Cześć Reda ! Smalec jem. Pestki duni i orzechy również. Ale czy w pestkach i orzechach jest tego wystarczająco dużo ? Do twarogów i śmietany wiesz dobrze, że trudno mi się przekonać
Coś muszę pokombinować z tym tłuszczem.
Ratunku !!! Jestem z Łodzi. Na 3 okolicznych siłowniach nie ma poręczy do robienia dipsów ! O co chodzi ?? Same maszyny i nic poza tym. Dzisiaj więc ich nie będzie. Robię wyciskanie po łuku i szukam dalej. Chociaż jeździć x km po to, żeby zrobić parę dipsów i przysiadów to nieporozumienie. Ta Łódź to mega wiocha.
Może spróbuj jakoś te poręcze zaimprowizować? Ja robię dipsy na dwóch drewnianych krzesłach. Dodam, że te krzesła wcale stworzone do dipsów nie są. Mają lekko zdobione oparcia z takim półokrągłym wcięciem na górze. Dopiero nałożenie na to złożonych ręczników pozwoliło mi jako tako prosperować. Innymi słowy nie ma się co zniechęcać tylko trzeba kombinować.
Od biedy nawet obciążenie w dipsach można czymś zastąpić. Oczywiście do pewnego momentu.
Pozdrawiam
Kup poręcze przenośne w sklepie wysyłkowym. Nie jest drogo i działa. Ja tak zrobiłem i, nie narzekam. A nawet dipsy są jedynym ćwiczeniem w którym dostrzegam stały progres ![]()
Kup i wstaw do jednej z tych siłowni albo w domu. Nie zajmują dużo miejsca. Bardzo nie lubię uzależniać swoich treningów od ‘humorów’ zewnętrznych siłowni. Czasami moge to potraktować jako dodatkową ciekawostkę i motywację, ale swój sprzęt i przestrzeń to dla mnie sportowe być albo nie być! Pozdrawiam!
Reda a masz może jakieś konkretne na myśli ? Możesz rzucić jakiś link ?
coś takiego masz na myśli ?
http://allegro.pl/marbo-home-jedyne-takie-porecze-do-pompek-i1925592993.html
jest jeszcze to:
http://www.ecentrum.kelton.pl/produkt.php/2/18/309
Potreningowo z brzyszyskiem wypchanym białkiem i tłuszczem hehe
1. Przysiad – wiadomo – pokraka !
2. Dipsy odpadły dopóki sprawy poręczy nie załatwię. Wyciskanie po łuku 6 x 8 x 25+gryf (od przyszłego treningu zaczynam powoli zwiększać. Mam jednak nadzieję, że przejdę na dipsy)
3. Półmostek 3 x 15 x 15 kg – rozruch.
4. Podciąganie 5 x 5 – napompowałem się okrutnie.
Pozdro dla wszystkich:)
O dokładnie ta firma. ‘Marbo-sport’. Nie obejrzałem linka, bo przekroczyłem limit netu i każda strona ładuje się jak chce i niestety nie widziałem zdjęcia produktu, ale wszystko poza tym się zgadza
Jak sami piszą “Prosta bezawaryjna konstrukcja”. To prawda chyba nie da się tego zepsuć.
To właśnie lubię w treningu siłowym. Kupujesz i co kupisz to starczy do końca życia i nie trzeba kalkulować z siłownianym karnetem. Co prawda więcej wydaje się na jedzenie, ale wg mnie i tak się opłaca
Awaria rury? Brak prądu? Święta? Pracownik zgubił klucz, spoźnił się, stanowisko było zajętę, było za zimno, za gorąco itd nic Ci nie grozi jeśli masz swoją siłownię! Tak myślę, że własna siłka (sztanga, obciążenie, stojaki [rack], poręcze i drążek) + własna malutka ‘ferma’ kur i -najlepiej- własnych warzyw + studnia z wodą i można ogłosić całkowitą autonomię od całego świata. No może jeszcze jakaś biblioteka w okolicy by się przydała
O tak! Własna siłownia + własne żarcie + ogród + lektury. Arkadia! ![]()
Kupując poręcze (oni powinni mnie zatrudnić!) stawiasz pierwszy krok w budowie, wspomnianej powyżej, utopii Arekadii haha.
Pozdrawiam!
:) niezłe.
Masz racje – siłownie nie są fajne. Arekadia – dobrze brzmi. Zacznę od zapewnienia sobie białka – buchnę gdzieś na wsi kilka zdrowych kur. Pisząc “buchnę” miałem na myśli kradzież hehe
Ile jedna kura dziennie jaj może dać?
Różnie. Jedne znoszą raz na tydzień, a inne nieco częściej. Raczej nie słyszałem, żeby naturalnie karmione kury robiły to częściej.
Oczywiście można zainwestować w “odpowiedni” pokarm i będą znosiły dwa jajka dziennie.
Raz na tydzień??? Skandal! To może bardziej ‘opłaca się’ własna krowa? Ile sera można ‘wydoić’ z jednej krowy?
Słyszałem, że na wsi już nikt własnej krowy nie trzyma. Reasumując, chcącym prdukować białko na własne potrzeby pozostaje zostac wegetarianami.
Ciekawe ile białka zawiera na 100g zawiera średnio mięso człowiecze…? :0
Zależy od odżywiania.
Im lepsza dieta i więcej czystej masy mięśniowej, tym więcej. Tylko nie bierz sobie tego za bardzo do serca, bo jeszcze nas tutaj pozjadasz. ![]()
A co do wyżywienia z własnej fermy, myślę że wystarczyłyby dwie krowy i kilkanaście kur.
Wyprowadzić się w góry, ciągle trenować a jeść tylko jagnięcinę z własnej hodowli – to jest to !
Tłuszcz oczywiście jest też w mięsie
W razie czego boczek jest całkiem dobrym wspomaganiem dla kulturysty naturalnego. Głośno się o tym nie mówi, ale nawet panowie na etapie mistrzostw Europy niekiedy napychali się boczkiem przed zawodami. Bo teoria o ryżu i chudym mięsku teorią, ale nawet w kręgach zawodowych niektórzy potrafią myśleć i wyciągać własne wnioski ![]()
Niestety współczesne siłownie pod tym względem to porażka i warto zainwestować we własny sprzęt, jak się ma choć trochę wolnego miejsca. Można od biedy na krzesłach, w miarę mocnych. Można zrobić poręcze, można kupić lub można jeszcze inaczej…
Arek, jeśli masz pewną nadwyżkę finansową i nieco miejsca, traktujesz trening jako inwestycję w siebie na całe życie i z domu nikt Cię nie będzie z tego powodu wyrzucał, to mam jeszcze inną propozycję. Kup solidną klatę. Wydatek rzędu kilkaset złotych. Masz od razu i poręcze i drążek i solidnego racka. Praktycznie sprzęt będzie Ci służył do końca życia. W przyszłości wszelkie przysiady, wyciskania i inne ciężkie ćwiczenia będziesz mógł robić bezpiecznie bez asysty i będzie niezależny od siłowni. Ciężkie rack pule, dociski i co tam jeszcze będziesz chciał. Więc może tak?
Do tego solidna ławka i sztanga plus sztangielki i jedyne co z czasem będziesz musiał dokupować to obciążenie ![]()
Baranina jest ok, tylko, że nie wszędzie łatwo ją dostać. Można też kupować całego prosiaka i przerabiać, ale nie każdy ma gdzie to pomieścić. Pozdrawiam.
No właśnie trochę problem z miejscem więc twoje rozwiązanie przez najbliższy rok nie wchodzi w grę. Będę musiał kupić te poręcze. Powiedz tylko czy te bez mozliwości regulacji szerokości moga być ? Wyglądają porządnie. Czy ta szerokość ma znaczenie i będziemy tam cos zmieniać w trakcie treningu czy może być stała ? Te z pierwszego linka są delikatne z tego co widze ale za to za szafę mozna schować. Niestety muszę tak kombinować. No jeszcze pozostaje siłownia ale narazie dam rade bez niej.
W zasadzie mogą być. Nie musisz za bardzo bawić się szerokością chwytu. Bardziej istotne byłoby, gdyby była możliwość takiego ustawienia, że pójdą lekko na skos, czyli od siebie, ale jak kupisz te „luzem” to się da, choć też bez tej możliwości można przeżyć
To kupię te za 99 – dwie osobne poręcze i zobaczymy.
Ewentualnie poszukaj jeszcze w necie, może na sfd, jakichś opinii, czy są stabilne i czy przypadkiem się chyboczą. Są jeszcze takie do przykręcania do ściany, no ale to już jak komu bardziej pasuje.
Już kliknałem na allegro. Co będzie to będzie. Reda polecał, słyszał dobre opinie. Jab będą lipne to mi kolega coś wyspawa. Chcę już te dipsy robić !!!!
:):):)
Stefan, dostałem maila od sprzedawcy z allegro, że poręcze dostanę za około 5 dni roboczych. Ja nie chcę tracić możliwości robienia dipsów już teraz. Nie mogę się doczekać. Kolega jest w stanie mi pospawać takie poręcze w ciągu dwóch godzin. Może będą mniej estetyczne ale to bez znaczenia. Proszę podpowiedz mi czy wymiary skopiować z tych poręczy czy może byś coś zmienił ? Wysokość 110 wystarczy ? Mam 175 wzrostu ? Długość poręczy chyba jest bez znaczenia bo podpory świadczą o stabilności, hm ?
Słyszałem kiedyś o tych za 99zł, że są trochę za wąskie i że tu utrudnia nieco ćwiczenie, bo się wpijają. Ale to nie moja opinia, bo ja z nimi kontaktu nie miałem.
Te z Marbro nie są wąskie. W porównaniu do poręczy z publicznych siłowni (w ‘badaniu’ wzięły udział dwie) nie czuję różnicy. Ale! Zważ Arku, że nie widziałem zdjęcia tych ‘Twoich’ marboporęczy. Moje są ’stamtąd’ (napis marbro jest) i nie mam powodów do narzekań.
Pozdrawiam!
Te z Marbo to dwie oosobne poręcze za 99 zł. Są osobno o awięc szerokość można regulować jak się chce. Jeśli macie na myśli grubość rurki to przecież mozna owinąć jakąś taśmą. Jak napisałem do sklepu, że rezygnuję z powodu wysyłki za 6 dni to napisali mi, że mogą wysłać dzisiaj
Walczą ! Czekam jeszcze na słówko od Stefana i albo robię albo kupuję. Te robione mają tą zaletę, że moge je zrobić krótsze. Tzn wysokość 110 cm ale długość poiręczy po co taka wielka ? Ze 40 cm chyba starczy ?
Na dłuższych mogą 3 osoby na raz robić
Jasne, że nie muszę być takie długie. Byle nie za krótkie, bo wtedy przypadkiem się przechylisz i polecisz razem z poręczami. To czy na allegro czy spawane, to już musisz sam zadecydować ![]()
Wysokość powinna być dobra, choć gdyby były robione to dodałbym z 10cm. Pozdrawiam.
Potreningowo !
Zły dzień, złe samopoczucie.
Zacznę od poręczy – babka ze sklepu zadzwoniła i powiedziała, że poręcze wysłane. Sprężyli się jak widać. Trudno, niech będą sklepowe. Jak nie spełnią moich oczekiwać to jakiś młody chłopak bez kasy na sprzęt dostanie je w prezencie a mnie kolega coś pospawa.
Dot. treningu.
1. Przysiad – wiadomo – zaczynam wątpić czy kiedykolwiek zrobię przysiad chociaż niepełny. Masakra.
2. Wyciskanie od czła stojąc 5 x 5 x 35 kg
3. Półmostek 3 x 20 x 15 kg
4. Podciąganie 5 x 5 – bajka !
Samopoczucie złe bo jestem przerażony swoimi możliwościami i siłą. Przysiad – napisałem – masakra. Wyciskanie od czoła stojąc – założyłem 35 kg, zrobiłem 5 serii i powiem szczerze, że jakby tam było 5 kg więcej to bym nie dał rady. Słaby jestem strasznie. Mam kryzys psychuczny z tego powodu !:(
Jedynie podciąganie idzie ładnie i nawet mógłbym tam coś dowiesić. Zobaczymy jak pójdzie z dipsami. Może się okazać, że żadnego nie zrobię.
W sumie to nie ma się co dziwić. 20 lat nie mam. Od dziesięciu wożę tyłek w aucie, do niedawana pliłem fajki, nie mogłem pokonać dystansu 1 km nawet truchtem. Ogólna słabość. To mój pierwszy kontakt ze sportem od podstawówki a z ciężarami w ogóle. Niby lepiej późno niż wcale, po to w końcu się do ciebie zwróciłem ale kurde załamałem się !!!!!!
Pozytywne jest to, że po dniu załamki nastąpi u mnie mega wkur…enie na całą tą sytuację i wezmę się do roboty. Inaczej sobie tego nie wyobrażam.
Lipa.
Idę żreć mięcho
Psychika tak już ma i trzeba do tego podejść spokojnie. Zwróć uwagę, że ciężary powoli idą do góry. Siły w trzy dni nie zbudujesz. Proponuję też zwiększać nie po 5kg, ale tak po 1-2kg, wtedy masz większą szansę na dłuższy progres, a i psychiki nie zajdziesz ![]()
Ok, rozumiem, że ten przysiad to słaby punkt, ale udaje się trochę niżej zejść, czy stoisz z tym w miejscu?
Będzie lepiej
Dobrze chociaż, że po treningu człowiek może się najeść mięcha do woli ! ![]()
Coś tam może z tym przysiadem jest lepiej ale sam wiesz jak to wygląda. Wiem, że masz na ten temat inne zdanie ale ja problem upatruje w jakiś rodzinnych problemach. Wszyscy w linii mojego ojca – dziadek, tata, ja, brat, wujek jeden i drugi mają te same ograniczenia ruchowe mimo, że kiedyś intensywnie uprawiali sport. Twierdzą wszyscy zgodnie, że żeby skały sra…to pewnych rzeczy w rodzinie nie przeskoczymy i tak jest z przysiadem. Pewnie sporo w tym racji. Oni jednak nie próbowali nad tym pracować a ja zacząłem. Będę go robił aż go zrobię i może to trwać nawet dwa lata ! Ja Stefan ja robie te “przysiady” to normalnie aż mi słabo się robi i mam wrażenie, że na podłogę padnę. Jakaś dziwna sprawa. Przysiad jest na tyle ograniczony, że trudno tu mówić o dźwiganiu ciężaru własnego ciała więc to nie ograniczenia siłowe. Mógłbym tych powtórzeń zrobić z 200 i się nie męczę. Tylko normalnie aż mnie mdli ! Męczyłem się jak robiłem niepoprawne przysiady (zanim do ciebie trafiłem) z jakimiś hantlami w rękach czy na jednej nodze – bułgarskie. W twoim wariancie są one na tyle nie pełne, że ja mięśni podczas ich wykonywania nie czuję.
Wyciskanie od czoła. 35 kg to przecież nic. Fatalnie być tak słabym, żeby zipieć i sapać po takim gówienku. Przecież to nawet śmiesznie na sztandze wygląda ![]()
Podciągnięcia – jest dobrze, jest poprawa, jestem zadowolony bo będzie coraz lepiej. Dipsy – zobaczymy – mam nadzieję, że nie będzie tragedii bo bym się załamał. Czuję, że nie będzie źle. Intuicja.
Za dwa dni zobaczę co z RDL. Dołożę tam jakeś kg i zobaczę z ciekawości gdzie jest granica. Może tu chociaż powalczę.
Ale to wyciskanie od czoła i przysiad to mnie normalnie załamuje.
Jedyna pociecha w tym wszystkim jest taka, że po treningach i twojej diecie:
1. Czuję się dobrze w swojej skórze.
2. Czuję się silniejszy.
3. Lepiej wyglądam przed treningiem
4. Wyglądam dobrze jak nigdy po treningu
5. Widać generalnie duże zmiany w wyglądzie, zmienia się sylwetka, palę tłuszczyk
Teoretycznie nie powinno mnie martwić ile dźwigam, ważne, że efekty są no ale ten przysiad to nieporozumienie a 35 kg w wyciskaniu stojąc hehehehe jak patrzę na tą sztangę to wybucham śmiechem
:)
Hej Arek!
“Podróż na tysiąc mil zaczyna się od pierwszego kroku”. Najważniejsze, że zacząłeś tę sportową drogę. Zobaczysz, że za kilka miesięcy będziesz podchodził do takiej sytuacji z większym dystansem.
Niećwiczący nie wiedzą, że najważniejsza w treningu (nie tylko siłowym) jest konsekwencja myśli. Ci, którzy rozumieją istotę tego sportu, zawsze, włąsciwie bez patrzenia na okoliczności, dadzą radę wykonać zaplanowany trening, bo wiedzą, że innej drogi nie ma. Tak nie ma innej drogi. Jaka jest alternatywa? Powrót przed tv i pizza? Mnie by to psychicznie rozwaiło w tydzień. Ci, którzy nigdy nie zaczęli ćwiczyć i zdobywać wiedzę w tym temacie nigdy tego nie zrozumieją. To jest ‘żelazny sport’ dlatego właśnie, że wymaga “żelaznych myśli’. Ja już wielokrotnie myślałem: “och jutro trening (np) przysiadów. Czy uda mi się wycisnąć z siebie odpowiednią siłę? No i przychodzi ten dzień, jestem przed treningiem i wiem, że kiedy zacznę to juz nie ma odwrotu… wreszcie zaczynam, rozgrzewka cos nie idzie, jakoś się męczę/zła technika/nie mam siły, no, ale konsekwentnie brnę do przodu i potem okazuje się, że może nie był to najwybitniejszy trening w życiu, ale był bezcenną cegiełką w nieustającej rzece konsekwencji (czy w rzece płyną cegły?
i dzień/tydzień/miesiąc/rok poźniej okazuje się, że właśnie ten trening był bezcenny, bo utwierdził mnie w mojej drodze/wkurzył i zdeterminował do poszukiwania informacji jak się poprawić/zmusił do poprawienia techniki a przede wszystkim udowdnił, że to ja jestem panem swoich myśli(=sytuacji) i nawet kiedy wydaje się (a to tylko pozory!), że może dzisiaj niekoniecznie, albo, że coś nie idzie, to ćwicząc już 11 lat NIGDY nie odpuściłem choćby jednego treningu i moja obecność tutaj dowodzi, że wciąż rozwijam się w tym temacie ![]()
Reasumując, momenty “załamania” pojawiają się specjalnie, aby wywołać nas do odpowiedzi i zmusić do wzmocnienia konsekwencji myśli. ‘Dobrą druzyne poznaje sie po tym jak gra kiedy jej nie idzie” (czy jakos tak) a nie kiedy ma super dzień. Oczywiście dążymy do tego aby mieć ’super dzień’ zawsze, a to wymaga połączenia wszystkich elementów. Wszystko zaczyna się w głowie! ![]()
Pozdrawiam!
PS. Może w przysiadzie inny, szerszy rozstaw stóp pomoże?
PS2 Nie ma co zwalać na ograniczenia rodzinne. Podobno rodzimy się z jałowym przełykiem pokarmowym i to flora bakteryjna, którą wychodujemy ma większy wpływ na nasze istnienie niż DNA. A DNA mamy wszyscy identyncze i to od nas/okolicznośći zależy, które geny zostaną uaktywnione i właśnie TO czyni nas nami a nie koligacje rodzinne, bo… wszyscy (Logos biologii) jesteśmy rodziną
Razem z planetami i czarnymi dziurami haha!
Aha, a zwycięzcą jesteś nie wtedy kiedy wygrasz (kogo obchodzi zwycięstwo w kontekście wieczności?
), ale wtedy kiedy walczysz do końca. Dlatego nie jest ważne ile ciśniesz tylko to, czy konsekwentnie walczysz. Keep On Fighting! Dedykacja muzyczna (musisz sam znaleźć na youtube!) Go Jimmy Go “Own Thang” Do your own thang Arek!
:):) racja racja. Dobrze to napisałeś, masz umiejętność wywierania wpływu. Wszystko to co w twoim poście od zawsze było w mojej głowie. Oczywiście nie w sprawach treningu bo dopiero zaczynam ale w innych dziedzinach. Wczoraj było załamanie + wyśmianie samego siebie jak zobaczyłem na tą mizerną sztangę haha ale już wczoraj wiedziałem, że po załamce przyjdzie wkur..ienie a dzisiaj rano obudzę się ze znacznie większą determinacją ! Juz jutro kolejny trening z czego bardzo się cieszę. Mój cel – być jedynym członkiem rodziny (w lini ojca ) co zrobi ten cholerny przysiad ! Dotarły też poręcze a więc już dziś zrobię próbę dipsów. Oby chociaż ze dwa zrobić
Wczoraj czytałem tekst Srefana o pompie i o tym jak długo powinna się utrzymywać po treningu. Ja po wieczornym treningu widzę napompowanie mięśni jeszcze rano a więc jest OK !
Dzieki Reda
Arek, gdybyś był na moim miejscu to dopiero byś się załamał. Odziedziczyłem rodzinnie taki pakiet zdrowotnym, że gdybym nic nie robił to pewnie już bym na wózku jeździł. Też słyszałem od lekarzy, że nic się nie da zrobić. Być może nie osiągnąłem przez te lata dużo, ale jednak coś i jeśli brać pod uwagę te mądre medyczne opinie, dokonałem rzeczy niemożliwych. Nie twierdzę, że da się wszystko zmienić. Być może nigdy nie dojdę do jakichś imponujących wyników. Jednak przekraczam każdego dnia własne ograniczenia i to jest w tym najważniejsze. Pozdrawiam.
No i oczywiście Reda ma jak najbardziej rację. Przy okazji spróbuj szerzej stopy rozstawić. Możesz też zrobić tak – usiądź na krześle, ustaw stopy i kolana odpowiednio, czyli dość szeroki rozstaw, podudzia tak, by kolano nie wychodziło za palce stóp i spróbuj z tej pozycji poprawnie wstać. Jak się kilka razy uda, to znajdź coś trochę niższego na czym będziesz mógł usiąść i tak samo. Potem jeszcze niższe…
ok.
opanuję przysiad
Poręcze do dipsów przyszły. Przetestowałem i są mało stabilne. Spróbowałem zrobić dipsy bez większego narazie opanowywania techniki. Nie czytałem nic jeszcze na temat dipsów. Spójrz Stefan jak to wygląda, daj jakies rady. Później będę czytać wszystko co napisałeś o dipsach. Wysłałem mailem dwa linki z moją próbą. Pzdr.
Tego się obawiałem patrząc na zdjęcie na allegro. Chybotliwe to jak diabli. Ogólnie jest dobrze. Jak jesteś w górze na początku to spróbuj ustawić od razu nogi, by nimi potem nie machać i nie zginać ich w trakcie. Zegnij w kolanach i wysuń kolana trochę w przód tak, by uzyskać pion dla całej sylwetki. Staraj się też spiąć łopatki.
Jak już połapiesz się w technice to wtedy seria kontrolna, czyli ile dasz radę zrobić i jakoś to rozpiszemy. Pozdrawiam.
OK ! A powiedz mi co z rozstawem poręczy czy mają być blisko ciała czy szerzej i czy na początek schodzić jak najniżej się da przy serii kontrolnej ? czy jako przy rozruchu o szlifowaniu techniki schodzić do samego dołu czy nie do końca a za to robić więcej powtórzeń ? Mięsień który czuję przy dipsach to naramienny, coś chyba nie tak ? Klatki i tricepsa nie czuję w ogóle.
Rozstaw je na 55 cm i staraj się zejść jak najgłębiej potrafisz. Łokcie idą na skos i do tyłu. Być może barki są w tym układzie najsłabszym ogniwem, dlatego je czujesz najmocniej.
Chybotliwe? Kiedyś trochę mi to przeszkadzało, teraz uważam, że opanowanie stabilności w dipsach to dodatkowy bodziec dla układu nerwowego i nie wpływa znacząco na sposób wykonywani ćwiczenia. Przecież jesli się na poręczach chyboczemy tzn, że wystepuje jakaś nierównowaga w ułożeniu ciała podczas wykonywaniu ćwiczenia. Przecież poręcze są raczej identyczne i proprocjonalne. Czyli chybotliwość wynika z nieproporcjonalnego zaangażowania partii ciała. Opanowanie tej chybtliwośći raczej pozytywnie wpływa na technikę. Nie mówię, że poręcze z gumy dałyby najlepszą technikę
ale, chybotliwość tych przeszkadza tylko na początku. Potem już się o tym nie myśli i jest kontrol. Pozdrawiam!
Reda jesteś na dobrym tropie
Thibaedeau promuje takie różne ćwiczenia w celu większej aktywizacji układu nerwowego. Choć ja osobiście nie lubię, jak mi się coś huśta. Mam lęk wysokości
To samo pomyślałem jak zrobiłem pierwszego dipsa. Pomyślałem, że gdybym był silny to bym to chybotanie opanował. I miejmy nadzieję, że opanuję bo spaść nie chcę. Przedtreningowe białko i tłuszcz już za mną. Trening za 40 min
Potreningowo ![]()
1. Przysiad – wiadomo – pokraka. Dzisiaj robiłem w butach i z szerzej rozstawionymi nogami tak jak sugerował Reda. Czy jest lepiej ? Wątpię, ale na pewno będzie ! Zrobiłem 6 serii po 10. Tak jak pisałem nogi mi się nie męczą a więc postanowiłem dodać trochę powtórzeń. Niech się tam rozciąga.
2. RDL – po psedudo sukcesie z wyciskaniem od czoła stojąc postanowiłem zakończyć rozruch i dorzucić na sztangę całe żelastwo jakie mam. Z gryfem 60 kg. Zrobiłem 5 serii po 5 powtórzeń myślę, że z dobrą techniką. Mógłbym coś dołożyć ale nie ma co na pierwszy raz. Kolejny trening za 6 dni zrobię z tym samym obciążeniem aby mieć pewność, że technika OK. Poza tym zobaczymy jak będzie jutro z plecami. Później dodawać skromnie po ile kg ? 2 czy po 2 na stronę ? I dalej zwiększać co trening o kolejne 2 aby za każdym razem było więcej ? Mam bardzo słaby chwyt. Sztangę przy RDL trzymałem w zasadzie w palcach. Pełną dłonią nie mogłem ze względu na “przygniatanie” skóry. W sumie się nie dziwie bo to pierwszy kontakt z żelastwem a i roboty fizycznej nigdy nie było. Palce rzecz jasna przy 60 kg słabe ale dało radę. Czy mogę owinąć gryf jakąś taśmą aby chwyt był wypełniony a dźwiganie komfortowe ?
3. Przenoszenie sztangi leżąc. 5 serii po 20 kg. Pierwsza seria 25 kg ale wiedziałem, że 5 serii nie zrobię a więc zacząłem przenosić 20 kg. Myślę, że w następnym treningu za 6 dni nie dołożę, żeby nie przesadzić a poza tym przy tych 20 kg się zmęczyłem. Poza tym przenosiłęm dwa talerze po 10 kg więc ćwiczenie było utrudnione. Kłaść się z tym, trzymać aby się nie rozjechały. Mało komfortowe. Muszę kupić krótki gryf i brać to leżąc ze stojaków. Jak krótki ten gryf Stefan ?
Generalnie czuję się usatysfakcjonowany. Pierwszy raz podokładałem ciężaru na treningu i wreszcie wiem jakie mam możliwości w wyciskaniu stojąc, RDLu, przenoszeniu. Pytanie tylko czy już od następnego treningu dokładać ? Myślę, że spokojnie mogę jakoś tak delikatnie. Przy wyciskaniu i przenoszeniu z 4 kg spokojnie a przy RDL myslę, że ciut więcej. Oczywiście aby się nie zajechać i dotrwać do 5 serii bo na upartego mógłbym się zawziąć i włożyć tam więcej. Musze więc kupić gryf, więcej żelastwa no i kwestia owijania gryfu taśmą.
Idę jeść !
Dzisiaj walka Pudziana z Thompsonem. Niech se zleją mordy. Zobaczymy czy Pudzian poprawił kondycję.
dodam jeszcze, żę po wczorajszej próbie dipsów dzisiaj czułem plecy a po dzisiejszym czuję jeszcze bardziej okolice lędźwi. Pewnie technika nie na 100%. Dzisiaj rano waga pokazała kolejny kg w dół ! Powód ? Dieta low carb a brak masy z powodu zbyt małych ciężarów ? Nie to, że się martwię, po prostu piszę to co widzę. Masa na pewno przyjdzie za kilkanaście treningów. Poza tym ja tu z ciut innych powodów jestem. Jest super
!
Zmiany wagi o kilogram nie trzeba brac powaznie. Jutro moze byc kilo do przodu i to o niczym nie swiadczy. Jesli dopiero zaczales low carba to z gospodarka wodna moze byc roznie. Przy braku wegli nie ma tak duzej retencji wody. Poza tym sama dieta low carb nie musi oznaczac spadku wagi. Jesli jemy 3gr bialka i tluszczu to nie ma sily zeby waga szla w dół. No chyba, ze kojarzymy low carba z oliwa z oliwek i garscia migdałow. Ja ostatnio dowalilem tluszczu i masa ladnie idzie, choc mysle, ze to przede wszystkim zaleta treningu.
Jesli jeszcze moge cos doradzic to dla mnie +4kg w przenoszeniu to tak jak +40 w wyciskaniu na klatke, wiec radze ostroznosc przy dokladaniu ciezaru, szkoda rotatorow.
Pozdrawiam
Dzięki za komentarz. Wszystko co piszecie jest bardzo cenne.
Dzisiaj spadł kolejny kilogram ale to już w sumie 3 odkąd przeszedłem na low carb. Jest bardzo dużo mięsa, ryb, tłuszczu w postaci smalcu, omega 3. Nabiału mało. Jem 3 razy więcej niż do niedawna i jest tego naprawdę dużo. Cóż, zobaczymy co będzie za tydzień, dwa. Tendencja musi się zmienić, nie ma mowy. Tak czy tak jestem zadowolony. Sylwetka się ładnie zmienia. Patrząc w lustro nie widzę utraty wagi, mam wrażenie, że jest wręcz inaczej. Trzeba pamiętać, żę jeszcze miesiąc temu mięsa i tłuszcz jadłem dwa razy w tygodniu a racje żywieniowe hehe były minimalne wręcz głodowe. To wszystko ma pewnie jakiś wpływ. Ta masa mnie jesdnak nie martwi. Chcę jej więcej ale nie jestem tu w tym celu co ty. Ciebie natomiast podziwiam za determinację w działaniu i świetny wygląd. Pozdro i dzięki za wszystkie komentarze.
Lepiej uważajcie z tym chybotaniem, bo niedługo zaczniemy robić przysiady stojąc na linie.
Owinąć sztangę jak najbardziej możesz, tylko zrób to tak żeby taśma się nie kręciła wokół gryfu i żeby nie była śliska. W przyszłości możesz spróbować hook grip, ale to boli przez kilkanasie treningów, trzeba się przyzwyczaić, + nie jest polecane jeśli dopiero rozwijamy siłę uchwytu.
Co do spadku wagi: nie wiem ile masz bf% nie czytalem całego dziennika, ale z własnego doświadczenia moge Ci powiedzieć że spadek nawet 10 kg masy nie musi oznaczać spadku masy mięsni. Dwa lata temu schudłem około 12kg przy diecie o której mówisz a mimo to poprawiałem systematycznie swoje maksymalne wyniki w ćwiczeniach. Dodam że miałem wtedy 2 lata siłowni za sobą więc nie był to czysty efekt początkującego, do tego miałem normalny wygląd, nie miałem odstającego brzucha, znajomi się dziwili z czego ja schudłem ąż tyle kg…
Tak jak mówisz patrz w lustro i oceniaj. Mówisz że wyglądasz jakbyś miał wiecej mieśni mimo spadku wagi wiec jest ok, też tak miałem. Prowadzisz dziennik więc masz na oku siłę i wytrzymałość, jesli te parametry idą w gorę systematycznie to nie powinieneś mieć powodów do zmartwień:) powodzenia
Ciężący dodawaj powoli i stopniowo. lepiej co tydzień dodawać po 2,5kg czy nawet mniej niż na raz po 5kg lub więcej. Tu chodzi o spojrzenie bardziej strategiczne i dalekosiężne. Co z tego, że na jednym treningu dasz radę, jak później utkniesz na tym ciężarze? Przykładowo – bierzesz teraz w RDL 60kg, dodajesz za tydzień 2kg i tak co tydzień. Nawet się nie obejrzysz, a będzie 70kg i spokojnie pójdziesz dalej. Jeśli od razu dodasz 10kg to może i zrobisz, ale w kolejnym tygodniu nie będziesz już w stanie więcej podnieść i będziesz się kręcił w miejscu. To jest częsty błąd na siłowniach, że ludzie za szybko zwiększają obciążenia. Chwilowo może i podbudowuje psychikę, ale na dłuższą metę tak naprawdę dołuje.
Z tym chwytem uważaj. On musi być pewny. Naprawdę ten gryf jest taki cienki? Jakoś mi się wierzyć nie chce, bo gdyby tak było to przy obciążeniach większych niż 30kg na stronę powinien się zacząć giąć
Możesz go czymś owinąć, ale byle to było stabilne, czyli dawało pewny chwyt.
Jaki gryf do przenoszenia to już zależy od Ciebie. Wprawdzie im dłuższy tym trudniej utrzymać równowagę, ale to tylko na początku jest problem. Wg mnie można robić normalnym gryfem i też będzie dobrze. Już bardziej sensowne byłoby, jeżeli naprawdę masz tę sztangę taką cienką, zainwestować w coś solidnego co się nie wygnie przy większych obciążeniach.
Pytanie gdzie czułeś te plecy po dipsach? Jeśli w okolicy łopatek, to dobrze. W innym miejscu to rzeczywiście coś nie tak.
Waga nie jest wystarczającym parametrem, by wiedzieć co się dzieje. Chcesz wiedzieć więcej musisz zacząć mierzyć fałdy tłuszczowe. Pomierz, porównaj za 2 tygodnie i wtedy będziemy mogli coś konkretnego stwierdzić. Bo tak to jest zwykłe wróżenie z fusów.
Uwaga Rodzyna na temat przenoszenia, jest ważna. Jeśli i tak masz z tym ćwiczeniem problemy to dodawaj po 1kg. Im mniejszy ciężar tym mniej trzeba dodawać.
Sztuczki typu hook grip na pewno nie. Przynajmniej nie teraz, a kiedyś? Też kwestia dyskusyjna. Łatwo o kontuzję. Pozdrawiam.
OK. Rozumiem. Dodawać będę symbolicznie. Muszę iść do jakiegoś sklepu i popatrzeć na te gryfy. Mój ma 2,6 cm średnicy. Owinę go jakąś taśmą.
Pytałeś jeszcze gdzie czułem dipsy. Nic dzisiaj nie pisze bo 2 dni temu to był test poręczy a trening z dipsami jest jutro. Zrobię serię próbną, zobaczymu ile tego wyjdzie i co będę czuł w trakcie i po. Od jutra definitywnie kończę z alkoholem. Coś czuję, że ma to negatywny wpływ na wszystko. Nie upijam się, nie piję dużych ilości piwa ale dwa kieliszki wódki co dwa dni wypijam. To zły znak bo idzie w niebezpiecznym kierunku uzaleznienia a więc od jutra koniec. W niedzielę golnę sobie 40ml śliwowicy 70 volt a tak to nic więcej. Jak zauwazyłeś mam zwyczaj chwialić się ograniczeniami ruchowymi. Sporo tego u mnie. Pisałem wcześniej, że co drugi dzień biegam i co drugi ćwiczę z ciężarami. Dzisiaj podczas biegania postanowiłem dołączyć jakieś skipy. Okazuje się, że. . . nie jestem w stanie kopnąć się piętą w tyłek. Masakra. Piszę ci to wszystko abyś wiedział co mi dolega i ewentualnie brał to pod uwagę przy układaniu planu. We wtorek idę do ortopedy. Niech mnie posprawdza na wszystkie sposoby. Aaaa bym zapomniał. Zanim zacząłem ćwiczyć u ciebie i zanim przeszedłem na low carb biegałem bez problemu 50-60 minut w tym jakieś delikatne interwały. Odkąd ćwiczę z ciężarami i jestem na innej diecie z trudem dobiegam 30 minut. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Niby czuję się silniejszy i w ogóle mi lepiej ale coś kurka siwa jest nie tak. Ciekawy jestem strasznie twojego zdania.
Reda ty też z tego co pamiętam pisałeś w swoim dzienniku o aerobach a dokładnie o bieganiu. Coś mi się kojarzy, że odpuściłeś trochę ten temat ? Masz jakieś przemyślenia w tym temacie ? Dzisiaj byłem w kinie na Listy do M. Jesli macie kobiety to polecam. Nie będziecie się męczyć jak na typowych komediach romantycznych. Film jest bardzo przyjemny i śmieszny zwłaszcza poprzez Karolaka. Pczywiście absolutnie niczego głębszego się nie dopatrzycie ale frajdę kobiecie zrobicie a i nastrój świąteczny ciut szybciej się pojawi.
Pozdrawiam
Wydaje mi się, że bieganie jest dla mnie jedynym sposobem na zmnieszenie poziomu tkanki tłuszczowej. Tęsknię za tym wysiłkiem tlenowym. Minusem jest to, że muszę się b. solidnie po jogu rozciągać.
Ogólnie jestem bardzo na tak i nie jestem przekonany, że to wpływa na siłę ogólną organizmu. Minus nr dwa to produkcja wolnych rodzników i ich wpływ na system immunologiczny.
Za talentem aktora K nie przepadam, nie lubię lizusów (‘K popiera Komorowskiego a potem tvn z tego samego obozu daje mu głowne role…) i ludzi, którzy nie płaca swoim podwykonawcom. Patrz remont Teatru Imka w Warszawie, który należy do aktora K. Do kina i do teateu chodzę tylko wtedy, kiedy ktoś mi za to zapłaci ![]()
Pozdrawiam!
PS. Co do kopania się piętą w tyłek, to ja chyba nigdy nie posiadałem tej możliwości.
PS2 Alko to podstępne zło.
Panowie nie wiem, czy się dobrze rozumiemy. Ja bynajmniej nie mam nic przeciw bieganiu czy innej aktywności poza siłownią. Tyle tylko, że nie można z nią przesadzać. Choćby dlatego pisałem jakiś czas temu o spacerach, ale dla kogoś to nie musi być spacer może być przebieżka. Wszystko zależy od ogólnej kondycji i przyzwyczajeń.
Natomiast jest rzeczą normalną, że gdy się zaczyna trenować na siłowni to bieganie idzie gorzej, przynajmniej czasowo. W końcu na tym polega ćwiczenie, że się te mięśnie wymęczy. Solidna seria przysiadów może czasem dać bardziej w kość niż kilkadziesiąt minut biegania. To zależy od wielu czynników.
Po GVT niejeden zaawansowany zawodnik ma czasowo problemy z chodzeniem.
Z tym kopaniem jest tak, jeśli umiałeś, a teraz nie to pewnie dlatego, że hamstringi są zmęczone.
O polskim kinie, polityce i innych takich nie będę się wypowiadał
Pozdrawiam
Ja obecnie po GVT mam problemy z dojsciem do siebie. Po treningu mam chec wezwania karetki, przychodze do domu i leze. nie jem. leze.
Potreningowo.
1. Przysiad. Po raz pierwszy widzę, chyba widze jakiś minimalny posęp
Coś tam chyba ciut niżej zeszło. Wykorzystałem okazję i zrobiłem 10 x 10 z podwójnym dnem. Niech się rozciąga. Na następnym treningu będę robił 20 serii po 10 albo 10 serii po 20. Co o tym sądzisz ? Jakoś mnie te przysiady nie męczą, pewnie dlatego, że są baaardzo płytkie. Może więc nie jest to takie głupie rozwiązanie ?
2. Dipsy. Tak jak pisałeś zrobiłem próbe ilościową abyś mógł je rozpisać. Robiłem dopisy do momentu aż nie poczułem ostrego bólu w naramiennym. Jeszcze pół centymetra w dół jak bym zszedł to na pewno bym się nie podniósł. Wyszło tego 10 sztuk z zachowaniem wydaje się w miarę poprawnej techniki. Były uczciwe. Ostatnie powtórzenie ledwo się podniosłem.
3. Półmostek – tym razem zrobiłem 3 x 15 x 20kg. Dołożę więcej następnym razem bo są możliwości.
4. Standartowo dołożyłem sobie podciąganie. Mimo dipsów poszło świetnie. 5 serii po 5 powtórzeń w pięknym stylu. Podciąhnieć jak widać nie daję rady robić w tym dniu co robię przenoszenie.
Widok w lustrze po treningu przyjemny. Napompowana cała góra. Ale taka prawdziwą mocną pompę czuję tylko po podciągnięciach. Po innych ćwiczeniach w lustrze widać też napompowanie ale tylko po podciągnięciach ją dodatkowo czuję. Rozrywa mnie.
Czas na mięso ![]()
PS. Precz z polityką.
PS2. Jutro ortopeda.
PS3. Chcę więcej !
aaa i jeszcze jedno. Podciąganie idzie mi dobrze. Czy coś tu zmieniamy ? Ilość powtórzeń ? Ilość serii ? Czy może coś tam symboliczie doczepić ? A może zmieniać chwyt i rozstaw ?
i jeszcze jedno
Po dipsach czuję tylko triceps (czuję go już 3 dzień heh)
. Wydaje się, że po przenoszeniu też ? Możliwe ? Czy moge już od poczatku zatosowac w jakąś technikę, która sprawi, że dipsy będą szły bardziej w klatkę niż w triceps ? Ortopeda dużo ze mnągadał ale mało badał. Popatrzył na plecy, kazał zrobić skłon i to wszystko. Powiedział, że na bolące lędźwie i stawy barkowe RTG nie poleca bo nie widzi potrzeby. Widzi natomiast wzmożona kifozę. Żadnych skrzywień bocznych. Przed ćwiczeniami kazaał ię rozgrzać, nie prostować i nie zginac na maksa rąk i uważać na martwy aby był technicznie wykonywany bo w przeciwnym wypadku dyski lecą.
Z przysiadami jednak lepiej iść w jakość niż w ilość, tzn. możesz dodawać trochę, ale nie za dużo co trening. Podwójne dno ok, tylko zależy do jakiego poziomu teraz dochodzisz, bo jeśli zatrzymujesz się w okolicy uda równolegle do podłogi to jest to najmniej korzystny punkt do zmiany kierunku ruchu, więc tym bardziej podwójne dno w tym punkcie nie jest dobre. Kwestia bezpieczeństwa wiązadeł. Kiedyś to opiszę dokładniej.
W podciągnięciach możesz zacząć coś dowierzać, oczywiście też bez przesady na początek.
Ogólnie niebawem zmodyfikujemy Twój plan będzie trochę nowości ![]()
No cóż, ortopeda nic odkrywczego nie powiedział, dobrze i tak, że na tym stanęło.
Skoro po dipsach bardziej bolą tricepsy niż klatka, to widocznie są w stosunku do niej słabsze. Za bardzo bym nie wprowadzał specjalnych wersji na klatkę jeszcze. Ewentualnie bardziej pilnuj nóg, ustaw je nieco bardziej z przodu. Pozdrawiam.
Ok. A więc podciągam się nadal 5 x 5 ale dowieszę jakiś ciężar. Nie mam pojęcia czy 2 kg czuje się już na plecach czy ma to być więcej, pokombinuję aby nadal robić te 5 x 5. A dipsy ? Czy nowy plan będzie do niedzieli ? W niedzielę mam własnie dipsy. Jesli do niedzieli go nie będzie to jak mam je robić ? 5 serii po 5 ? Na chwilę obecną wiem tylko, że mogę zrobić ich 10.
Dzisiaj rano zrobiłem sobie 6 i momentalnie cała góra się napompowała
:):) W sumie to dobrze, że reaguje na tak małą ilość ćwiczen. Vhyba każdy początkujący tak ma, hm ?
Aaa od dwóch dni pobolewa mnie cos pod prawym żebrem. Sprawy trawienia i wątroby to nie powinny być. Mam nadzieję, że to nic spowodowanego ciężarami !
Postaram się jeszcze w tym tygodniu nowy plan przemyśleć i rozpisać, tak więc powinien być na czas.
Jeśli ten ból pod żebrami to może być mięsień brzucha. One czasem potrafią dziwnie boleć
Stefan jeszcze jedna sprawa. Wycikanie od czoła stojąc. Po przeczytaniu twojego opisu opuszczałem sztangę na wysokość oczu czy nosa i dalej w góre. Dzisiaj spojrzałem na youtube jak inni to robią i oni nie opuszcają sztangi tak nisko tylko trzymają ja nad głową (ja opuszczam do oczu, nosa czy czoła) mam ja więc przed sobą a nie nad sobą. Druga sprawa skąd brać sztangę. Ja biorę z podłogi ale mam przecież stojaki przy ławeczce. Ma to znaczenie ? Z podłogogi większy wysiłek żeby to unieść, podrzucić itp. Sorry, że ci truje w takich drobiazgach. Pzdr
Dobrze, że zwracasz uwagę na drobiazgi. Zawsze diabeł tkwi w szczegółach. Wyciskanie do czoła, albo do czubka głowy – różnicą jest tu ROM, czyli zakres ruchu. Wiadomo, że im krótszy tym większy ciężar i do pewnego stopnia silniejsze pobudzenie mięśni, choć nie zawsze się to tak prosto przekłada. Ogólnie myślę, że na razie jeśli odnotowujesz postępy to rób jak dotychczas. Wersja krótsza przyda się na przyszłość, jako mocniejszy bodziec. Lepiej brać sztangę ze stojaków. Z czasem ciężar będzie coraz większy i powstanie niepotrzebnie nadmiernie złożona kombinacja ruchowa
Potreningowo.
1. Przysiad: 7 x 10. Cały czas mam wątpliwości co do tego przysiadu. Stefan, mnie nie męczy podnoszenie się i schodzenie. Mnie męczy to dociskanie jak już jestem na samym dole. Wtedy z całej pary dociskam aby to porozciągać. Później, jak wstaję do pionu to nie czuje żadnego wysiłku z powodu unoszenia ciężaru ciała. Nóg w pozycji równoległej do podłogi jeszcze nie uzyskałem
Coś czuję, że katowanie tego w nieskończoność może być mało efektywne. A może dorzucę chociaż gryf, żeby mnie to gniotło w ziemię i wtedy te mięśnie będą się rozciągać ? Taki efekt czuję przy RDL. Aby było bezpiecznie bym ci wysłał filmik jak to wygląda przy gryfie i byś ocenił czy to bezpieczne przy tej technice czy nie. Co o tym sądzisz ? Jesli twierdzisz, że mam nadal katować te moje pokraczne ćwierćprzysiady to OK, oczywiście będę to robił i na własną rękę nie będę wprowadzać zmian. ZAUFANIE ![]()
2. Wyciskanie od czoła stojąc. 38 kg zrobione 2 serie ale to był taniec ze sztangą po całym pokoju. Zmniejszyłem do 32 i zrobiłem w sumie 7 poprawnych serii. Dziwne, 6 kg i albo robisz ćwieczenie poprawnie albo walczysz na granicy wytrzymałości. Mam natomiast problem z braniem sztangi. Z podłogi odradziłeś a stojaki w ławce są na wysokości piersi a więc musze ugiąć kolana, jakoś do sztangi się zbliżyć i dziwnym ruchem dźwignąć to na wysokość barków. Potem poprawa pozycji i dopiero dobre technicznie powtórzenia. Tu by się przydała proponowana przez ciebie klatka ale niestety nie ma miejsca. Póki małe ciężary będę robił tak jak dzisiaj ale jak dojdzie ciut więcej to sobie tego nie wyobrażam. A w ogóle wyciskanie od czoła co ma dokładnie na celu ?
3. Półmostek. 3 serie x 20 powtórzeń x 30 kg. Poprzez to ćwiczenie ewidentnie wzmacniam dolny odcinek pleców. Służy mi.
4. Jak zwykle dołączyłem podciąganie. 5 x 5 ze świetną techniką.
Jestem tak napompowany, że czuję się na 2 x większego. Widok w lustrze miły, nigdy tak dobrze nie wyglądałem. To poprzez napompowanie oczywiście. Pojawiły się jakieś mięśnie brzucha, jedynie tłuste boczki pozostały i lekka oponka.
Po treningu zjadłem wielką, tłustą rybę
PS. Jak będzies zmi robić nowy plan to możesz mi dać więcej ćwiczeń. Chcę się ostro zmęczyć ! Mam po treningu taki power, że chętnie bym dipsy porobił. Jest sens tak przed snem albo codziennie rano zrobić jedną serię po 10 tak, żeby się lepiej poczuć przed wyjściem do pracy ?
Oł jeeeeeeee. Dobrze mi !!!!
Po terningu obudziła się we mnie bestia
Mam ochotę dorżnąć się na poręczach aż to utratu tchu albo jechać na polowanie i zastrzelić jakiegoś dzika ! haha (nigdy nie polowałem) Ewidentnie to zasługa TESTOSTERONU !
Czadu Arek! Bardzo moblizująco i pozytywna nuta rozbrzmiewa w Twoim dzienniku! Dalej do przodu po swoje!
Pozdrawiam!
Dzięki. Po moim wpisie w dzienniku przyszedł taki moment, że miałem ochotę tego upolowanego dzika pożreć na surowo ! Szczyty emocji jednak się zakończyły i poszedłem do kuchni zmywać naczynia hahahaaha
:) Od bestii do kury domowej w godzinę
:)
Tak sobie czytam wasze dzienniki i wasze menu i zdaje się, że ja mimo mniejszej znacznie wagi wcinam sporo więcej a na pewno więcej mięsa. Reda piszesz o 200-300 gramach. Ja kurde potrafię prawie kilogram wciągnąć w ciągu dnia. Zastanawiam się czy to nie jest złe ? Dla jasności – nie zmuszam się i nie jem na siłę. Jem tyle ile chcę. No i tych warzyw jakoś u mnie ostatnio bardzo mało. Do mięcha zjem jakiegoś pomidora czy paprykę i koniec. Czasem jabłko. Chyba muszę coś więcej zielska jeść. Cały czas nie mam też pewności co do posiłków około treningowych. Przed treningiem staram się jeść tylko białko i tłuszcz. Po treningu (trenuję około18) tez tylko białko i tłuszcz bez żadnych węgli przed i po treningu a i w ciągu całego dnia praktycznie zero. Czy to na pewno ma tak wyglądać ?
Aeroby. Gdzieś tam wyczytałem, że przy budowaniu masy mięśniowej lepiej robić aeroby w formie interwałów niż ciągłego np biegu. Ja ostatnio nie mam zbytnio sił nawet na 30 minut lekkiego biegania a do interwałów jakoś się przy ostatnim treningu zmusiłem siłą woli chyba. Minuta truchtu 30 sekund sprintu i tak z 7-8 razy. W sumie zajmuje to kilkanaście minut, daje w kość. Tylko czy rzeczywiście jest tak, że interwały są korzystniejsze podczas ćwiczeń siłowych (oczywiście w dni nietreningowe) A i jeszcze jedno, czy są jakieś przeciwskazania do sauny i kilku basenów bezpośrednio po treningu ?
Idąc po kolei. Możesz spróbować zrobić przysiady z gryfem i poślij filmiki w miarę dokładne, żeby było widać pracę kolan i bioder, więc najważniejsze ujęcie z boku. Ćwiczeń na pewno będzie więcej, mam już przynajmniej jedno dodatkowe asystujące do przysiadów dla Ciebie. Jasne, że robienie cały czas tego samego nic nie da na dłuższą metę. Umówmy się tak, że nowy plan ułożę, jak zobaczę te filmy z przysiadu. Tak będzie najsensowniej.
W wyciskaniu podchodzisz pod stojaki, uginasz nogi i układasz gryf na klatce. Później prostujesz nogi i robisz krok w tyłu. To kolejny przykład na to, że prawdziwe postępy dają przysiady i silne nogi, bo to później przekłada się na wszelkie inne ćwiczenia, także na górne partie mięśniowe. Wyciskanie głównie jest na barki, ale także częściowo na tricepsy i górę klatki, ale gdyby spojrzeć dokładniej to sporo innych mięśni też tan pracuje.
Zielska trochę więcej na pewno i to coś w rodzaju: szpinak, kapusta, sałata itp. No i nie możesz węglowodanów obciąć do zera bo spowolnisz tarczycę. Dlatego te 70-80 gram powinno być na dzień, albo z warzyw albo z owoców. Czasem mogą być ziemniaki czy pomidory. Wprawdzie ortodoksi z paleo ziemniaki też wyrzucili, ale wg mnie trochę czasem można zjeść.
Z tymi interwałami dąłbym sobie spokój. Była już o tym dyskusja. Możesz trochę pobiegać lub popływać, ale lekko. Według mnie większości trenujących na siłowni interwały nie są potrzebne, a aeroby tylko po to by poprawić krążenie, kondycje… Interwały są głównie dla ludzi, którzy na siłowni nie trenują.
Sana i basen ok, ale w pewnym oddaleniu, bo przydałoby się najpierw coś zjeść. No i pod warunkiem, że nie masz kłopotów z sercem, bo w przeciwnym wypadku trening plus sauna może się źle skończyć. Pozdrawiam.
Jeszcze mi się przypomniało odnośnie tego, że 6kg więcej i już się nie da poprawnie wykonać. To normalne, czasem i 1kg więcej za wcześnie się dołoży i technika pada. Między innymi dlatego radzę zawsze dodawać częściej, ale mniej, a nie nagle po 5 czy 10 kg.
Arek, dzięki za naciski w sprawie nabiału. Teraz jem jedną porcję dziennie (zamiast trzech) a w przyszłym tygodniu powinienem miec już wszystko wyjedzone i wtedy tylko mięso i jaja
Ciekawe jaki będzie efekt. Raz jeszzcze dzięki! Pozdro 100!
oby się sprawdziło.
OK Stefan. Martwi mnie trochę to, że nie mam po treningu żadnych domsów. Jedynie po 10 dipsach czułem przez 2 dni triceps a tak to luz pełny. Po wczorajszym treningu nie mogłem jeść bo mi ręce drżały ale to przeciez inna sprawa. Martwi mnie też trochę ta waga. Coraz luźniej mi w spodniach. Tak naprawde z większymi ciężarami ćwicze od 2 treningów. Może za jakiś czas tendencja się odwróci ? Palę tłuszczyk ale trochę mięśni tez by się przydało.
PS. Jem za dwóch.
Jeśli spada w pasie to należy się cieszyć, a nie martwić ![]()
Skoro poprawia się technika w ćwiczeniach, rośnie siła, to masa z czasem też przyjdzie. Niekiedy ludzie ćwiczą przez 2-3 miesiące i rośnie tylko siła, a potem nagle zaczyna przybywać mięśni. Wrzuć filmy z przysiadów, to zacznę klecić nowy plan dla Ciebie. Przybędzie ćwiczeń to i więcej bodźców dla mięśni. Pozdrawiam.
Stefan,
Wysłąłem film. Jest gryf + 20 kg. Sam gryf nie docziskał. Może nie wygląda to najlepiej na filmie a;e plecy moje były przy unoszeniu proste i zablokowane. Pierwszy raz robiłem przysiady z obciążeniem. Podoba mi się. To jest wysiłek
Stefan, wysłałem dwa maile ale coś te filmiki nie chodzą. Wysyłam po raz trzeci. Teraz ię otworzy.
a i jeszcze jedno. Jakoś dziwnie ustawiłem aparat i słabo to wyszło ale zapewniam, że kolana nie wychodza poza stopę.
ołjeeee ale się rewelacyjnie czuję. Stefan, wszyscy (Rodzyn, Reda, ja i inni) jesteśmy ci bardzo wdzięczni za wszystkie wskazówki. Wielokrotnie chcieliśmy się jakoś odwdzięczyć. Musisz nam to jakoś umożliwić. Daj jakiś adres wyślemy ci kartkę wiąteczną i kalendarz adwentowy z czekoladkami hehe
:) A tak serio to byśmy ci chociaż butlę śliwowicy wysłali. Byś raz w tygodniu sięgał do lodówki po butelczynę i pił kielicha za: przygotowanie do zawodów Rodzyna, za brzuch Redy, za moje pokraczne przysiady i inne
Najważniejsze jest głosić wszędzie dobrą nowinę naturalnej kulturystyki, balansu siłowego i myślenia o tym co i dlaczego się je.
Trochę sekciarsko zabrzmiało, ale właściwie czemu nie?
Ja traktuję napisane przez Bossa teksty z, prawie religijnym,
‘nabożeństwem”.
(Nie chcę ninejszym wpisem urazić czyichkolwiek uczyć religijnych!
)
Czy do uwiarygodnienia religii potrzebne są stwarzane przez nią cuda? Mysle, że i tutaj cuda są – wystarczy przeanalizować nasze dzienniki i przyjrzeć się postepom! Kiedy będziemy budować kościoły i budować struktury międzynarodowe? No i jakieś własne Państwo by się przydało. ![]()
Tak jak kościół ma swoich cichych agentów – tajemniczych Jezuitów, tak i hormonwzrostu.edu.pl ma swoje postaci drugiego planu zarządzające techniczno-organizacyjną stroną bloga i ‘tajemniczo’ ‘lobbujących’ sponsorów…
Pozdrawiam!
Czyżby propozycja orgiastycznego kultu ciała ![]()
Obejrzałem film. Faktycznie sam przysiad wygląda nie najgorzej pomijając problem z głębokością. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy i co warto skorygować nie tylko na treningach, ale ogólnie w życiu. Robisz dokładnie to samo, co większość społeczeństwa, gdy się schyla, by coś podnieść. Plecy wyginają się w łuk i wychodzi tzw. koci grzbiet. Chodzi mi o moment brania sztangi z ziemi.
Niezależnie od podnoszonych ciężarów nigdy to kręgosłupowi na zdrowie nie wychodzi. Warto wyrobić w sobie nawyk, by przy schodzeniu w dół bardziej zgiąć kolana a biodra cofać do tyłu, natomiast same plecy powinny być trzymane w naturalnych krzywiznach, czyli brzuch i łopatki spinasz. Początkowo diabelnie niewygodne, ale za 20 lat Twoi rówieśnicy będą narzekać na kręgosłup, a Ty nie. Więcej na ten temat pisałem w artykule o martwym ciągu.
Teraz sprawa samych przysiadów. Dochodzisz aktualnie mniej wiecej do punktu, gdy uda są równolegle do ziemie. To rodzi pewne niebezpieczeństwo. W tym punkcie wiązadła kolanowe sa najbardziej rozluźnione i staw najsłabiej chroniony, gdy więc tu zmienisz wektor ruchu dochodzi po poważnych przeciążeń. Właśnie dlatego pół przysiady nie są zdrowe ani bezpieczne, choć często je można zobaczyć na siłowniach. Przez krótki okres nic się nie stanie, ale pewne rzeczy trzeba podkreślić.
Nie możesz na tym etapie za bardzo już zwiększać obciążenia dopóki nie uda Ci się schodzić niżej. Przynajmniej o kilka stopni. Po drugie musisz się zmotywować, by jak najszybciej ten punkt przekroczyć i nadmiernie nie ryzykować.
To tyle refleksji po filmie. Teraz pomyślę konkretnie nad planem. Pozdrawiam.
W takim razie zmieniamy plan. Trzeba trochę zwiększyć zakresy i dodać kilka rzeczy.
Dzień pierwszy:
Przysiady ze sztangą (ale na razie więcej nie dodawaj) 5 serii po 10
Pociąganie na drążku 5 serii po 6
Wyciskanie od czoła – 5 serii po 10 – tu z racji, że zwiększa się zakres musisz odjąć ciężaru
Dzień drugi:
RDL – 5 serii po 10
Przenoszenie za głowę 5 serii po 12
Wstawanie z siadu 5 serii po 10 – nie wiem jak dokładnie nazwać to ćwiczenia, ale liczy się nie nazwa a wykonanie. Klękasz na podłodze. Z tej pozycji siadasz na piętach. Plecy proste. Mocno napinasz brzuch. Staraj się nie pochylać ciała. Samą siłą nóg wstajesz z tego siadu do klęku i schodzisz powoli w dół z powrotem do siadu. Niby proste, ale spróbuj za pierwszym razem bez obciążenia. Jeśli będzie łatwo, to następnym razem weź sztangielki w dłonie. Z czasem możesz zwiększać obciążenie. Nawet biorąc gryf na plecy, ale najpierw opanuj technikę. No i zobaczymy jak to pójdzie.
Wiosłowanie nachwytem, wersja siłowa – 5 serii po 10
Dzień trzeci:
Dipsy – 5 serii po 5
Podciąganie na drążku – 5 serii po 6
Docisk na tricepsy – 5 serii po 3
Tak to wygląda. Pomiędzy poszczególnymi dniami rób jeden przerwy, a po trzecim dwa. Akurat wyjdzie tydzień. Pewnie zauważysz, że teraz przysiady tylko raz w tygodniu. Tak ma być, nie możesz cały czas robić często, bo zahamujesz postępy. Także poza tym jednym dniem ich nie rób. To jest bardzo ważne. Masz zresztą inne ćwiczenia, by się zmęczyć ![]()
Spore obciążenie dla pleców, ale powinieneś dać radę. Na tym etapie to się przyda, by grzbiet rozbudować. To automatycznie zmieni całą sylwetkę. Jak coś napisałem niejasno to pytaj. Pozdrawiam.
mhm. To podnoszenie czegoś tam z podłogi i zaokrąglone plecy – pracuję nad tym. O maksymalnym obciażeniu wiązadeł i unikania podwójnego dna w chwili gdy robimy pół przysiady pisałeś – pamiętam o tym. Te przysiady ze sztangą – wczorajszy filmik to mój pierwzy przysiad z obciążeniem w życiu. Sprawił mi ogromną frajdę i czuję, że jeśli będę to kontynuować to dosłownie po kilku treningach zejdę znacznie niżej. Tego samego nie moge powiedzieć o przysiadach bez obciążenia. Może więc uznasz za bezpieczne, że będę robić przysiady ze stałym obciążeniem (bez zwiększania) aż do momentu zauważenia efektów ? Te wczorajsze 30 kg to wg mnie bezpieczny ciężar. Zrobiłem ich tylko tyle co na potrzeby nagrania ale czuję, że kilka takch serii krzywdy mi nie zrobi a poprawa natąpi szybko. Sprawiają mega frajdę. Ewentualnie będę robił tyle serii aby czuć, że kolana nie dostają w kość. Czuję obciążenie kolan – przerywam przysiady bez względu na ilość powtórzeń.
Dzisiaj robię przysiad, przenoszenie i RDL. Wczoraj kupiłem taką dziwną, krótką sztangę. Dzięki niej będę miał inny chwyt niż przy standartowej. Dłonie będa w ułożeniu takim jak ręce na kierownicy podczas jazdy samochodem.
oo już jest plan. Pisząc przed chwilą post nie widziałem tego. Zaraz biorę się za analizę.
Tak, tak te przysiady z tym obciążeniem
hmm. Czuję, że będe błagał o litość przy układaniu kolejnego planu. Podoba mi się.
Zaczynam dzisiaj od dnia drugiego.
Wstawanie z siadu – potestuję jak wrócę do domu, na pewno będzie sporo pytań.
Wiosłowanie. Znalazłem takie cos w necie:
http://www.youtube.com/watch?v=Qrl3LaDV5f4&feature=related
możesz ocenić ? Widze u ćwiczących, że dochodzi przy tym wiosłowaniu w pewnej fazie ruch, takie wybicie. Czy tak to powinno wyglądać czy może całe ciało nieruchomo a wiosłujemy wyłącznie poprzez użycie rąk ?
ten mi wygląda na ciut bardziej wiarygodnego ![]()
http://www.youtube.com/watch?v=aXZGAnzIhtE
Na tym filmie niby dobrze, ale… Gość trochę za wcześnie wprowadził to wybicie z óg, brakuje tam koordynacji tych elementów. Więc odpowiadając na Twoje pytanie. Wybicie z nóg jest ok, ale nie od razu. Najpierw trzeba opanować wiosłowanie samymi plecami. W przyszłości, przy bardzo ciężkich seriach można sobie pomagać nogami. Tam na filmie chłopak nie tylko sobie nie pomagał, ale wręcz tym przeszkadzał.
Jak chcesz zgłębić temat wiosłowania, to mistrzem w tym jest niewątpliwie Wodyn. Tu masz jego artykuł.
Nas teraz interesuje wersja siłowa. Czyli stajesz z korpusem pochylonym 45 stopni, nogi ugięte. Pamiętaj, że brzuch ma być też spięty i stabilizować rdzeń. Nachwyt nieco szerzej niż szerokość barków. Zaczynasz ruch nie rękami, ale spięciem łopatek i ciągniesz plecami, łapy podążają za tym. Celujesz bardzo niski, w podbrzusze. Łokcie powinny kończyć gdzieś na wysokości tułowia. jeśli za bardzo wychodzą do tyłu to coś jest nie tak z techniką. Ćwiczysz całe plecy, nie próbuj za bardzo izolować któregoś mięśnia. Pozdrawiam.
To co jest na drugim filmie nie i jeszcze raz NIE. Facet niby wypakowany a wiosłuje jak panienka w klubie fitness. Wygląda to okropnie. Tym absolutnie się nie kieruj. Wszystkie te internetowe atlasy ćwiczeń to stek bzdur. Niekiedy nawet im się mięśnie lub głowy mięśni mylą.
To tylko wygląda poprawnie. W zasadzie to miał być inny rodzaj wiosłowania niż ten o który nam chodzi. W praktyce wyszło nie wiadomo co. Od takich rzeczy trzeba uciekać. Boli od samego patrzenia ![]()
To już ten pierwszy filmik amatorski był znacznie lepszy.
OK. Chyba wiem o co chodzi. Ruch idzie z łopatek i pleców a ręcę podążają. Rzeczywiście ten drugi gość machał chyba samymi łapami.
Co to takiego docisk na tricepy ? To tak jak przy wyciskaniu ztangi leżąc tylko nie pełny zakres ruchu, tzn nie dotykam sztangą mostka tylko zatrzymuję sztangę w powietrzu ? Czy może chodzi o ten ruch od mostka w górę ?
Podciąganie 5 x 6. Rozumiem, że jak da radę to cos przywiesić mogę ze dwa kg czy idziemy w zwiększenie powtórzeń ?
Kończąc jeszcze temat wiosłowania – pamiętaj, że ramiona mają iść wzdłuż korpusu, a nie na boki.
Docisk robisz albo od połowy, albo jednej trzeciej czy nawet jednej czwartej ruchu do pełnego wyprostu ramion (bez przeprostów rzecz jasna). Najlepiej byłoby mieć do tego racka lub układać na dwóch równych ławkach i wyciskać z ziemi. Od biedy możesz rozstawić stojaki, ale wtedy juz bardzo trzeba uważać. Spróbuj wersji połowa ruchu lub jedna trzecia.
Z rackiem siła idzie bardzo szybko, a przy okazji i masa tricepsów. Wtedy masz deadstart i pełne bezpieczeństwo. Póki ciężary nie są bardzo wielkie możesz też leżeć na ziemi, a sztangę ułożyć na dwóch krzesłach. Byle jakichś solidnych.
Chwyt mniej więcej na szerokość barków lub nieco wężej.
Jeśli dasz radę dowieszać w podciąganiu to dowieszaj, byle raczej nie było za dużo upadków mięśniowych.
Potreningowo.
Fatalnie ! Fatalne samopoczucie i zły trening. Miałem robić 5 serii po 10 powtórzeń. Ze względu na koncert Czesława Mozila zabrałem się za trening zaraz po przyjściu z pracy. Czasu było mało. Zaczynałem od RDL. Coć mi się ubzdurało, że mam zrobić 12 serii. Cholera, nie wiem skąd się to wzięło bo przeciez miało ich być 5. Totalne zaćmienie. Tak jak w poprzednim treningu założyłem 60 kg. Zrobiłem 2 serie po 12 powtórzeń i wiedziałem, że do 12 serii nie dotrwam. Zacząłem zdejmowac po każdej serii. Skończyło się na 45 kg i 12 seriach po 12 powtórzeń haha. Jakaś totalna masakra. To chyba przez ten pośpiech. Byłem tak wykończony, że kolejne ćwiczenia robiłem na drżących i słabych łapach. Nieporozumienie z RDL coś jednak wniosło. 12 a nawet 10 powtórzeń z ciężarem 60 czy 45 kg to dla mnie zdecydowanie za dużo. Generalnie wszystko gra i power jest na więcej ale nie wytrzymuje chwyt. Paluchy słabe niewiarygodnie. Po 8 powtórzeniu (w każdej serii) cudem trzymałem sztangę. To jedyny problem bo poza chwytem ciężaru nie czułem. Przedramiona po 12 seriach napompowane jak u Papaya !! ![]()
Przenoszenie. Byłem tak zmasakrowany 12 seriami po 12 powtórzeń, że przenoszenie zrobiłem: 5 serii po 12 ale małym ciężarem bo 20 kg. I tu pytanie. Czuję jak pracują plecy tylko wtedy jak lędźwie dociskam do ławki. Jesli pozwolę aby się unosiły choćby na 1cm to ćwiczenia nie czuję. Jak lędźwie trzymam jak przybite do ławki (tak na siłę) to plecy pracują wspaniale.
Wiosłowanie (pierwszy raz w życiu) Czysty test. Założyłem w sumie 25 kg i zrobiłem 5 serii po 10 powtórzeń. Myślę, że wiem o co chodzi z techniką. Ciągnę łopatkami, czuję plecy a zwłaszcza to miejsce między łopatkami.
Czwartego ćwiczenia nawet nie próbowałem zrobić. Padłem.
Psychicznie źle bo znów poczułem swoją słabość. 2 h po treningu wypiłem piwko bo byłem na wszystko wściekły. Czekam do poniedziałku. Pytanie czy trening powtarzać czy jechać kolejny ?
Niestety pośpiech za bardzo treningowi nie służy. Zresztą niczemu nie służy. Najlepiej wypisz sobie na kartce, albo wydrukuj cały plan i zawsze przed rozpoczęciem zerknij do niego.
Na pewno tez zmiana zakresów daje taki efekt, że człowiekowi się nagle wydaje, że bardzo osłabł. To minie i nie ma powodu, by się dołować. Normalna reakcja organizmu. Normalne też, że musisz brać dużo mniejsze ciężary. Tak, by spokojnie zrobić to co jest założone. Upadków mięśniowych lepiej unikać.
W przenoszeniu właśnie to na tym polega, że ciało ma przylegać do ławki. Bardzo dobrze. Niektórzy się wyginają w łuk, a to błąd. Warto tego pilnować.
Trening rób kolejny według planu, a następnym razem po prostu uwzględnij poprawki na mniejszy ciężar – chodzi głównie o RDL.
Piwo to najlepiej daleko, daleko od treningu – tak z 4-5 godzin po
Nie no, plan poznałem w pracy a potem wpadłem do domu i wszystko w pośpiechu, żeby zdążyć na koncert. Zapomnieć, że przy każdym ćwieczeniu mam 5 serii to naprawde trzeba mieć zaćmienie. Dobrze, że stało się to wczoraj. Teraz mam dwa dni odpoczynku a od poniedziałku ogień. Zmartwił mnie trochę ten chwyt. Przez niego nie mogę robić rdl takim ciężarem jak chcę. Zmniejszać ilość powtórzeń do 8 nie polecasz ? Pisałeś kiedyś w jakimś dzienniku, że wiszenie na drążku poprawia siłę chwytu. Może to będę robił w dni nietreningowe ?
Nie zmniejszaj ilości powtórzeń i na razie nie dodawaj żadnych innych ćwiczeń w stylu wiszenia na drążku. Chwyt się szybko wyrobi, sam zobaczysz. Właśnie przy tych 10 powtórzeniach. Tylko zmniejsz te ciężary na razie. Lepiej ćwiczyć z pewnym zapasem sił i co tydzień dokładać trochę niż się zajechać w dwa tygodnie. Przykładowo trójboiści, którym przecież głównie zależy na zwiększaniu siły, unikają upadków mięśniowych jak ognia. Zawsze trenuję z zapasem. Dlatego siła im rośnie z treningu na trening. Natomiast amatorzy planów z kolorowych gazet robiący każdą serie do upadku nieraz i przez rok męczą ten sam ciężar ![]()
Rodzyn na początku pisał, że chwyt mu puszcza przy 100kg w MC, a już niedługo potem bez problemu trzymał 160kg. Pozdrawiam.
wszystko jasne
Arek, a`propos poprawy przysiadów. Czytałeś ten art Poliquina?
http://www.charlespoliquin.com/ArticlesMultimedia/Articles/Article/709/Simple_Solutions_to_Correct_Your_Squatting_Techniq.aspx
Pozdrawiam!
Odnośnie artykułu Poliquina o przysiadach. Tę technikę, by podstawiać sobie coraz niższe krzesełka już nieraz polecałem. Natomiast wszelkich podkładek pod stopy, bym unikał. Rozciąganie łydek może pomóc, ale tego też bym nie przesądzał.
Dzięki Reda. Cały czas kombinuję. Podkładek nie stosuję – robię przysiady w butach do biegania i tak jak sugerowaliście stoję w większym rozkroku. Stefan zaakceptował mój przysiad z lekkim obciążeniem. Czuję, że za kilka treningów będzie widać ogromną poprawę. Czuję, że to to.
Wszedłem dzisiaj na wagę i znów zaskoczenie. Najniższa waga od lat ! Jestem już z wami 1,5 miesięca. Wcześniej dieta węglowodanowa a od 15 października dieta polecana przez Stefana i znacznie większe ilości jedzenia niż wcześniej. Duużo mięsa, jaj, tłuszczu. Mało warzyw i owoców. Biegania znacznie mniej niż wcześniej, od tygodnia chyba w ogóle (wcześniej było co drugi dzień) Wcześniej miałem trochę tłuszczyku, teraz praktycznie wszystko się spaliło, pozostały małe boczki, troche tłuszczyku w dolnej partii brzucha. Sylwetka po ćwiczeniach się zmienia. Efekty widac po treningu jak i w dni nie treningowe czy nawet dzisiaj – 2 dni bez ćwiczeń patrzę w lustro i widze zmianę w sylwetce. Mam 173 cm wzrostu a dzisiaj waga pokazała 68 kg. Kurde, to zdecydowanie za mało nawet jak na faceta co nie stara się o masę mięśniową. WYdaje mi się, że powinienem ważyć bez ćwiczeń 73-75 kg a poprzez kulturystykę powinno przybyć jeszcze parę kg mięśni. Zdaję sobię sprawę z tego, że jeszcze tak naprawdę nie zacząłem podnosić cięższych ciężarów ale bez przesady. .. zacząłem jeść dwa razy więcej. Zacząłem jeść mięso i tłuszcz. Zacząłem dźwigać żelastwo. Przestałem biegać a masa spada. Help !
:):) Help
:) Stefan, napisz, że za parę dni wszystko się odmieni !
Powiedzmy sobie szczerze – rekompozycja ciała to nie kwestia dwóch dni. Gdyby tak było, to wokół nas chodziłyby same greckie bóstwa. Póki co należy się cieszyć, skoro waga idzie w dół, a siła rośnie znaczy, że palisz tłuszcz.
Liczy się efekt wizualny, a nie waga. Nikt w oczach wagi nie ma i nie będzie wiedział ile ważysz, jak na Ciebie spojrzy. Jeśli teraz spada BF to później automatycznie każdy dodany kilogram mięśni będzie tylko poprawiał Twój wygląd. Przy wysokim BF dodanie nawet 10kg mięśni wizualnie nic nie poprawia. Niekiedy nawet pogarsza. Popatrz na to z tej strony.
Poczekaj jeszcze, gdyby siła spadła to moglibyśmy się martwić. Przyjdzie czas, że mięśnie zaczną rosną. Zresztą teraz masz bardziej wymagający plan, więc niebawem coś powinno ruszyć. Pozdrawiam.
Według mnie, wagą nie powinieneś się się przejmować. Najważniejsze jest samopoczucie i lustro. Ja kiedyś przy wzroście 180 cm ważyłem 97-98 kg. W bicku było 46 cm
a w pasie, co tam pas ( 100 cm)… biceps był zadawalający. Ogólnie w bluzie wyglądałem na muskularnego ale jak się rozbierałem czar pryskał. Byłem dosyć otłuszczony, duży, ale gruby
Pamiętam też jednego kumpla, który przy wzroście 175 cm ważył ponad 110 kg i dalej koksował dla zwiększenia masy. Chwalił się wagą i obwodem 50 cm w ramieniu ale nawet w lecie, przy upałach chodził w bluzach… Nie muszę dodawać,że stosunek siły do masy i tych obwodów był, delikatnie mówiąc, marny..
pozdrawiam
Koleś był taką bezkształtną bryłą pooraną siecią rozstępów.
No ja wiem, racja. parę ładnych kilo by się przydało. Czekam z niecierpliwością.
173 i 68 kg to bez tragedii jak na początek. Zauważ że tłuszcz można spalać spokojnie w tempie 1-1.5kg/tydzień, natomiast mięśni nie ma co się oszukiwać w takim tempie nie zbudujesz… nie wierz w plany 5+kg masy mięśniowej w mies. Wykonaj prosty rachunek: 3 lata siłowni po 1 kg mięśni na miesiąc=36kg masy mięśniowej czyli każdy bywalec siłowni byłby z palcem w d… Pudzianem po 3 latach. Tak nie jest. Kulturystyka to dyscyplina długodystansowa. Tu przynajmniej dostajesz znacznie lepsze porady niż na byle forum.
Ja bym na twoim miejscu spojrzał na fakt że jesz więcej niż kiedyś a mimo to chudniesz. +jesz mięso itp., także mięśnie mają się dobrze. Mógłbyś się martwić o sylwetkę gdyby chodził notorycznie głodny przez nową dietę.
Ja wiem Tomek. Poza tym wolę być szczupły niż gruby (ze spadająego BF bardzo się cieszę). Piszę to również informacyjnie. Stefan jest nieprawdopodobnie zaangażowany, my się udzielamy we wszystkich dziennikach, wyciągamy wnioski, dyskutujemy itp. Te wszystkie obesrwacje na pewno się przydadzą. Wiesz, kiedyś za 2-3 lata jak będziemy już silni, wielcy (również mądrzy i bogaci zapewne ::)) Stefan bedzie mógł napisać jakiemuś młokosowi: Nie martw się chłopie, miałem kiedyś na blogu takiego Arka co przez pierwsze dwa miesiące chudł a przez następne dwa przybyło mu 5kg czystych, wspaniałych mięśni haha ![]()
Poza tym ja nie starutję od 173 / 68. Ja zacząłem od 72-73 półtora mięsiąca temu. To mnie troche wnerwia. Czekam jednak cierpliwie, popraawa będzie lada dzień. Dzisiaj mam dzień treningowy. Przed wyjściem do pracy smażyłem boczek i piekłem krowę. Zjem to wszystko, dołożę trening, po treningu znowu z pół krowy i będzie dobrze
Pzdr !
Arek, ja bym z Tobą chętnie poprowadził wspólną kuchnię ![]()
Szczególnie to jagnię z gór na mnie podziałało. ![]()
Ufam, że kiedys się wszyscy spotkamy na jakiś treningowy weekend pod okiem Stefana i każdy przywiezie jakiś worek mięsiwa! ![]()
Stefan może jakiś turnus treningowy na wakacje? Wiem, ze napiszesz, że nie, ale to byłby, bez wątpienia, mocny progresywny kopniak dla wszystkich tutaj zaangażowanych. Popatrzeć jak ćwiczy Rodzyn, posłuchać rad bezpośrednio od Bossa, wymienić uśmiechy z Arkiem i Reszta Ekipy a potem wspólna wizyta w mięsnym
Pozdrawiam!
Wiesz Reda, ja w tym roku jak wracałem z Tatr podjechałem do Niedzicy. Kupiłem jakies serki, tes sprawy i zapytałem o jagnięcine. Praktycznie na moich oczach pukneli w łeb jagnie. Wyszło tego prawie 9 kg za 150 zł. A więc cena niewiele większa niż za krowę w sklepie a doznania smakowe ogromne. Tak się w jagnięcinie zakochałem, że od czau do czasu kupuję i wrzucam do zamrażarki. Polecam. Kości co prawda ma dużo no i trzeba marynować bo to twarde ale warto. Stefana prędzej czy później na spotkanie namówimy. Blog przecież musi się rozwijać a bez zmian nie ma zmian.
Docisk na triceps ma iść w kierunku klatki czy góry brzucha ? Widziałem w necie, że niekturzy wyciskają bardzo nisko.
Hej Arek! Nie chcialem Cię krytykować, nie o to chodzi. Chodzi o to zeby nie zwariować. Ja kiedyś wazyłem co do grama ryż, kurczaka i te inne bzdety “kulturystyczne”.. daleko mnie to nie zaprowadziło. Jesli oczywiscie masz dostep do takich larytasów to jak najbardziej. Wiem co znaczy komfort psychiczny.
PS Reda o turnusie tez wlasnie dzis pomyslalem. Napewno kazdy z nas popelnia mniejsze czy wiekszy bledy w technice, Stefan wtedy by to wylapal, nie mowiac juz o innych zaletach takiego spotkania
Rodzyn, napisz mi coś o docisku na triceps. W jakim kierunku ma schodzić sztanga ? Dzisiaj robię pierwszy raz i chcę się przygotować. Tobie temat na pewno jest znany.
Arek, dokładnie tak. Tomek ma rację. Kiedyś funkcjonował tak plan treningowy – 13kg masy w 3 miesiące. Jak widać pisał to jakiś jasnowidz i to jeszcze wyjątkowy optymista
W rzeczywistości takie wyniki są możliwe tylko na wielkich dawkach sterydów.
Thibaedeau wspomina o wielu swoich klientach, korzy przez kilka miesięcy nie przybrali ani grama. Potem nagle następował skok masy.
Docisk na triceps w najsilniejszej pozycji. Dla mnie to wychodzi na wysokości klatki. Łokcie idą na boki choć niekoniecznie aż pod kątem 90 stopni. Pozdrawiam.
Potreningowo.
1. Dipsy. 5 serii po 5. Już po drugiej serii miałem dość a ostatnie powtórzenie ledwo ledwo. Ewidentnie lewa ręka jest słabsza bo właśnie ta poręcz się chwieje. Udało się zrobić całe 5 serii ale jakim sposobem to sam nie wiem. Wszystkie poprawne i maksymalnie pełne (jak na moje możliwości) Cholera wie jakie mięśnie czułem w trakcie. Wiem na pewno, że te mięśnie ledwo zipały. Po kilku minutach poczułem tricepsy ale patrząc w lustro widziałem też napompowaną klatkę. Dziwne bo górę klatki.
2. Podciąganie. 5 serii po 6. Po dipsach podciąganie nie szło mi już tak malinowo. Już po drugiej serii miałem problemy, również z dociąganiem do samej góry. Niestety ostatnie 3 powtórzenia 5 serii poszły z unoszeniem kolan do góry. Musiałem się wspomagać bo nie chciałem odpuścić. Dziwne bo jak walczyłem o te ostatnie powtórzenia to czułem wysiadające łapy a nie plecy. Jeszcze jedno powtórzenie i bym padł na dobre. Masakra. W którymś poście pytałem czy mogę dowieszać po 2 kg do podciągania. Wycofuję pytanie haha
Po dipsach nie mam najmniejszej ochoty nic dowieszać.
3. Docisk na triceps. 5 serii po 3. Tu był problem techniczny. Stojaki w ławeczce są akurat na takiej szerokości jaki chciałem mieć rozstaw rąk. Musiałem wziąć węziej niż chciałem, wyszło mniej niż na szerokość barków. Startowałem z takiej pozycji do jakiej opuszczałem. Ponieważ robiłem to pierwszy raz w życiu to kombinowałem z obciążeniem a to sprawiło, że serii wyszło z 7. 5 ostatnich z obciążeniem 50 kg i więcej bez osoby asystującej albo innych stojaków nie będzie bo nie odłożę tego na tak wąskie stojaki. Boję się, że sobie dłonie poprzycinamm. Muszę coś pokombinować tak jak sugerowałeś – z krzesłami albo coś. Albo kupić stojaki z regulowaną szerokością. Ostatnio Marek albo Maciek chyba wrzucił link do swoich. Te 50 kg dało mi w kość. Nie wiem czy pracował triceps konkretnie. Nie potrafię tego jednoznacznie określić. Generalnie słabość czułem ogólną.
Po treningu jestem mega mega napompowany. Ręcę mam jak z waty. Pompa w piersiach, tricepsie, bicepsie, naramiennym a i przedramionach też. Plecy widać w lustrze, że pracowały ale tego nie czuję.
Aaa i jeszcze jedno. Przy tak wąskim rozstawie rąk przy docisku na triceps bolały mnie nadgarstki w trakcie ćwiczenia i chwilę po. Trzymając sztangę nachwytem i patrząc na ręce przed sobą bolały mnie zewnętrzne strony nadgarstków.
Satysfakcję z treningu mam.
Było krótko a konkretnie. Ledwo zipię. Jest mi słabo. Chce mi się wypić wiadro wody.
PS. Wszystkich przepraszam za błędy ortograficzne jakie popełniam. Nie zdawałem sobie z tego sprawy. Czytam swoje posty i dopiero wtedy widzę jakie babole strzelam. To przez pośpiech. Jeszcze raz przepraszam.
PS2. Szkoda mi trochę, że te podciągnięcia podupadły trochę na technice przez dipsy na początku ale to się przecież zmieni.
Z tym wiadrem wody to uwazaj, Stefan zawsze straszy, że od tego się umiera ![]()
hihihi ![]()
No, ale, poważnie mówiąc, warto Stefan słuchać. Jeszcze niedawno pisał w Twoim dzienniku: “Tak. Dipsy to pompki na poręczach” a teraz wiesz to dobrze i n własnych poręczch (!) machasz 5×5 ![]()
Ja biore się za wizualizację jutrzejszego treningu. Push press i high pull nadchodzę! ![]()
Pozdrawiam
Zobaczymy, jak pójdzie dalej, ale skoro to idzie tak ledwo ledwo, to zastanawiam się, czy nie będzie trzeba trochę zmniejszyć ilości. Choć na razie jako metoda szokowa może być. W dipsach za bardzo nie patrz na to jakie mięśnie czujesz. Tam ich naprawdę pracuje sporo różnych mięśni.
W docisku jeśli bolą nadgarstki to znaczy, że chwyt był za wąski. Musisz to jakoś zrobić, by jednak łapać szerzej. Pozdrawiam.
A jakie powinienem robić przerwy między seriami ? Ma to znaczenie ? Ja robię minutę, maks półtorej a między poszczególnymi ćwiczeniami z 3-4
Tak może zostać. Póki co takie przerwy będą dobre.
Stefan, muszę coś pokombinować z dietą. Od paru ładnych dni nie podoba mi się proces trawienia. Jakieś wzdęcia, gazy, problemy z kiblem i inne historie. Niby dieta prosta: mięso, ryby, smalec, jajka, omega, pestki dyni, warzywa, sporadycznie owoc, sporadycznie kaszanka czy flaki ale coś jest nie tak. Porcje po okresie mega żarcia również się zmniejszyły. Do tego (wspominalem już wcześniej) już z tydzień coś mnie kłuje pod prawym żebrem i na pewno dotyczy to jelit. Zastanawiam się czy na jakiś czas nie zmniejszyć ilości mięsa aby dojść do tego co wpływa na złe trawienie a żeby nie tracić przede wszystkim białka może na okres tygodnia dwóch wspomagać się jakimiś odżywkami białkowymi ?
Od dzisiaj piję kefiry i jem kapustę kiszoną – ponoć jedne z niewielu produktów co odbudowują naturalną florę bakteryjna w jelitach. Coś musze pokombinować bo zbyt długo te problemy trwają.
To co opisujesz wygląda mi na typowy objaw nietolerancji pokarmowej. Choć nim wydałoby się tai werdykt warto się zastanowić, czy nie zjadłeś czegoś co mogło po prostu zaszkodzić.
Zaś co do samej nietolerancji. Nie jadłeś przypadkiem czegoś codziennie, przez dłuższy czas. na przykład jajek, bo to najczęstszy problem. Jajka są dobre i tanie, ale większość z nas nie powinna jeść ich dzień w dzień. Może też być co innego, po prostu pod tym kątem przeanalizuj ostatni tydzień i czasowo wyłącz to z jadłospisu. Pozdrawiam.
To chyba nie to. Niec ostatnio takiego nie zjadłem a nawet jeśli to przecież przez tydzień by nie trzymało. Jajka ? Co drugi dzień 3-4 sztuki. Nie sądze, że to to. Mięso ? Jedyne co mi przychodzi do głowy to równy tydzień temu kupiłem smalec z gęsi. Jem to i zmażę na tym. Nie sa to duże ilości, raczej powiedziałbym, że małe ale tylko to weszło nagle w moją dietę. Smalec i problemy trawienne ? Nie pasuje mi to. Posprawdzam, wyeliminuje na początek smalec i zobaczymy co z tego wyjdzie.
Smalec smalcowi nierówny. Trochę inny skład, inne proporcje tłuszczów itd. Być może akurat takiego Twój organizm nie trawi, albo nie jest do niego przyzwyczajony.
Potreningowo.
Słabizna straszna ! Trzeba to jak najszybciej zmienić bo się wstydzę.
1. Przysiad. 5 serii po 10 powtórzeń x 30 kg. Przysiady z ciężarem idą coraz lepiej. Pomysł z obciążeniem dobry. Sztanga na plecach sprawia, że sylwetkę mam bardziej wyprostowaną. Sztangę biorę z ziemi. Lekki problem przy zdejmowaniu jej z pleców (brak racka) Pytanie ! WIem, że poziom do którego schodzę to najgorszy z możliwych bo uda są równolegle do podłogi ale chciałbym się przy przysiadach zmęczyć. W tej chwili męczę się podrzucaniem sztangi a nie przysiadami. Stefan, czy mogę coś dorzucić na grzbiet albo zwiększyć ilość powtórzeń w serii do hm 15 może ? Wolałbym dorzucić parę kilo. Pisałeś o wiązadłach kolanowych – ja absolutnie nic tam nie czuję. Żadnego wysiłku również. Przysiady mam tylko raz w tygodniu. Przemyśl pleasee.
2. Podciąganie. W poprzednim planie było 5 serii po 5. Teraz 5 serii po 6. Jedno powtórzenie więcej sprawia, że ostatnie podciągnięcia w 5 serii są baardzo ciężkie.
3. Wyciskanie od czoła. 5 serii po 10. To mój ewidentnie najsłabszy punkt. Po prostu porażka. Zrobiłem wszystko ale nędznym obciążeniem 25 kg i to z lichą techniką bo wyginałem się do tyłu w sytuacjach kryzysowych. Nie ma mowy nawet o 2 kg więcej. Absolutny szczyt możliwości. Trzeba by się na tym skupić bo aż wstyd taką małą sztangielką machać ![]()
Bezpośrednio po treningu: pompy po ćwiczeniach nie czuć i nie widać. Plecy zaraz po ćwiczeniach z ewidentnie zaznaczonymi mięśniami. Kaptury zrobiły się krótsze a szersze. Możliwe czy mi się wydaje ? Mocno uwidoczniony mięsień naramienny ! Od tych podrzutów ?
Ogólnie: poza rzeźbieniem sylwetki po naszych treningach widzę wzrost objętości mięśni klatki piersiowej. Mięśnie stały się ewidentnie większe i nie mam tu na myśli sytuacji zaraz po treningu, mówię o tym co jest na stałe.
Z bebechami coraz gorzej. Od jutra eksperymenty żywieniowe. Gazy, wzdęcia, ból głowy – na pewno spowodowany sprawą jelit. Jakaś niestrawność trwająca już kilka dni. Tak jak wspominałęm jem prosto. Mięso, smalec, cebula, pomidory, jajka, marchewka, pestki dyni, emega 3, jabłko, ryby, tuńczyk w puszcze, papryka, woda, woda z cytryną i miodem, czosnek, kapusta kiszona. Nic więcej nie jadam Nie mam pojęcia czy to problem jednego produktu czy może za dużo mięsa w stosunku do warzyw ? Nie wiem. Martwi mnie to trochę bo za długo to trwa. Jutro wywalam smalec z gęsi.
Z tym braniem sztangi to póki jakoś będziesz sobie radził, ale jak wreszcie zrobisz głębszy przysiad, a potem ciężary zaczną rosnąć to bez stojaków będzie kłopot. Póki brak nam tu równowagi pomiędzy poszczególnymi mięśniami, nie chcę za bardzo dodawać Ci ćwiczeń na grzbiet. Ewentualnie możesz eksperymentalnie dorzucić ze 3 serie dzień dobry z podwójnym dnem. Tylko, że całkiem na koniec treningu. Już po wszystkim Wziąć na początek sam gryf i pilnować pleców. Praca jest podobna jak w RDL tyle, że ciężar przyłożony inaczej, więc i efekt trochę inny. Wygląda to tak. Gryf na plecach, jak do przysiadu. Robisz skłon w przód, później podnosisz się kilka centymetrów i jeszcze raz w dół, dopiero później pełny wyprost w górę – to razem jest jeno powtórzenie. Spróbuj tak ze 3 serie po 20 razy.
Ciekawią mnie efekty tego wstawania do klęku, to może znacznie pomóc ![]()
Z tymi wiązadłami jest tak. Gdybyś już coś czuł, to należałoby się martwić. Tu chodzi o dłuższą perspektywę czasową. Po prostu w tej pozycji (uda równolegle do podłogi) wiązadła są najbardziej rozluźnione i jeśli dochodzi teraz do zmiany kierunku ruchu, kolano nie jest chronione. Robienie przez krótki okres niczym nie grozi, jeśli ktoś całe lata robi tylko półprzysiady, to w końcu odczuje negatywne skutki. Szczególnie w sytuacji, gdy ćwiczy się tak z dużymi ciężarami. O tym zjawisku pisał Kreamer i Zatsiorsky. Niestety ciągle są tacy, którzy uważają, że półprzysiady są bezpieczniejsza niż pełne. Na siłowniach to widać nagminnie.
Bardzo często w sportach, gdzie wykonuje się taki ruch w części zakresu dochodzi do problemów z kolanami: siatkarze, koszykarze. Jeśli z treningu tych dyscyplin zabraknie pełnych przysiadów to trzeba się liczyć z takim problemem. O tym też pisał Poliquin.
Reasumując, trzeba starać się zejść jak najniżej się da ![]()
Z tym wyciskaniem to ewidentnie masz za duży ciężar. Lepiej nie iść na ambicje tylko go zmniejszyć i robić dokładnie. Dzięki temu siła szybciej pójdzie do góry. Bo tak to będziesz ciągle kręcił się w kółko i wyciskał tyle samo. Proponuję zmniejszyć do 20kg i co tydzień dodawać po kilogramie. Sam zobaczysz, że powinno być lepiej.
Mięsień naramienny i kaptury pewnie głównie urosły od wyciskania, choć inne ćwiczenia też miały w tym swój udział.
Na te niestrawności zrobiłbym tak. Chwilowo przez dzień albo dwa ograniczyć jedzenie. Czyli wyrzucić z dwa posiłku w ciągu dnia, byle nie te koło treningu i nie ostatni. Do tego najlepsza byłaby nalewka z orzechów, tępi bezapelacyjnie wszelkie zatrucia. Jeśli nie masz pod ręką, to choć krople miętowe. Nalewkę orzechową warto sobie zrobić, bo czasem się przydaje. zawsze może się zdarzyć zatrucie, salmonella czy coś podobnego. Moje własne doświadczenie. Normalnie salmonelle tępi się tydzień, z nalewką orzechową pół dnia i jest spokój.
Nie sądzę by problem polegał na tym, że za dużo mięsa w stosunku do warzyw. Coś ewidentnie musiało Ci zaszkodzić. Pozdrawiam.
mhm czyli “dzień dobry” na sam koniec treningu ale w którys konkretnie dzień np ten jedyny z przysiadami czy w każdy treningowy ? Do przysiadów nic nie dokładam ? Nawet z 5 kg chociaz na dwa treningi
:) ? Wyciskanie od czoła z mniejszym ciężarem ok.
Jelita. Dzisiaj mam dzień nie treningowy – nie jem. Wiem, że źle to ocenisz ale musze spróbować. Totalnie nie mam ochoty jeść – pewnie powodem są te problemy trawienne. Dzisiaj zjem trochę warzyw, trochę owoców, kaszę może jakąś rybę. Nalewkę z łupin orzecha kiedyś stosowałem. Skuteczne. Wstawanie do siadu mam na jutrzejszym treningu. Daj więcej wskazówek pleasee bo słabo rozumiem. Klękam na kolanach, plecy proste a jakie ułożenie stóp ? Podłogi mam dotykać palcami czy górą stóp ? Cos nie mogę tego zrozumieć a jak podejmuję próby to mam wrażenie, że nie o to ewidentnie chodzi.
Zacznę od jedzenia. Tylko nie pchaj w siebie kaszy! Pogorszysz sprawę. Tych warzyw też nie widzę. W sytuacji zatrucia czasem lekkie przegłodzenie pomaga, ale to albo nie jedz nic albo ogranicz się do kawałka mięsa i tyle. Same warzywa i owoce, albo ta kasza to nic dobrego.
Nalewkę robi się z zielonych orzechów, nie z łupin.
Nie wiem, czy dokładanie ciężary w przysiadach jest teraz wskazane. Mechanizm, że im więcej tym będziesz schodził niżej tak nie działa. Próbuj jakoś zejść najpierw znowu kilka centymetrów niżej. Podstaw coś za sobą dla pewności. To naprawdę pomaga.
Co do tego ćwiczenia. Normalnie siedzisz w klęku, stopy całe górną częścią spoczywają na podłodze. Pośladki na piętach. korpus wyprostowany. Z tej pozycji dźwigasz się do pionu, czyli do punktu, gdy biodra będą całkiem wyprostowane. Uda są teraz pionowo i korpus też. Opuszczasz się z powrotem w dół. Cały czas brzuch spięty. Jak będzie łatwo, to bierzesz w ręce sztangielkę i robisz ze sztangielką. Trzymasz ją oburącz na klatce piersiowej. Może też być talerz od sztangi. Pozdrawiam.
Dzień dobry tylko w dzień przysiadów.
czyli cały czas mam byc na kolanach a ja do pozycji stojącej chiałem wstawać
Teraz wszystko jasne. OK – kaszy nie jem, zielska też nie. Lekki pościk więc będzie.
Witam
Od jakiegoś czasu czytam z satysfakcją artykuły na tej stronie. Pozdrawiam przy tej okazji twórcę Stefana i czytelników.
a propos problemów z trawieniem Arka, pozbądź się może na jakiś czas kapusty z jadłospisu.
Przepraszam Stefan. Bardzo.
Grzesiek, może to i dobry trop. Rzeczywiście zacząłem ją jeść od tygodnia. No ale po zjedzeniu kapusty kiszonej (można powiedzieć, że własnej roboty) takie problemy ? Trwa to już tydzień. Boli po żebrem. Dzisiaj post. Zjadłem zupę i znów poczułem ból. Zbyt powaznie to wygląda jak na kapuste kiszoną. Koniec jednak o tym. Zobaczymy co będzie jutro
W sumie sporo niewiadomych. Może być i smalec, a może kapusta. To, że własnej roboty nie przesądza o tym, iż nie mogły się tam jakieś nieciekawe bakterie zawieruszyć. Jeśli sprawa trwa od tygodnia to już robi się poważna. Pozdrawiam.
Stefan, z problemem powoli się rozstaję. Podejrzewam, że to nie wina jednego produktu a moich bebechów co nie dają sobie rady z nową dietą. Wiesz, że wcześniej jadłem mało i przede wszystkim warzywa i owoce i bez tłuszczu a teraz nastąpiła rewolucja żywieniowa. Dużo mięsa i tłuszczu a mało warzyw. Prawdopodobnie moje jelita nie podołały z trawieniem. Może nieodpowiednia flora bakteryjna. Nie wiem. Wiem, że na dietę z małą ilością warzyw a dużą tłuszczu i mięsa muszę przejść bardziej delikatnie. Na chwilę obecną postanowiłem wprowadzić zmiany – dodać więcej warzyw, okroić trochę mięsa i tłuszczu. I tak będzie znacznie lepiej niż wcześniej, zanim tu trafiłem. Nie mogę też się tak napychać tak bardzo. Będę stopniowo wprowadzał zmiany i obserwował jak reaguje organizm. Piszę to wszystko tak informacyjnie – może się komuś w przyszłości przyda. Ponieważ chcę dostarczać do organizmu duże ilości białka myślę, że powinienm wspomóc się odżywką. Odżywka nie obciąży słabych jelit jak tłuste mięcho a białko i tak będzie transportowane do organizmu. Poradź mi proszę co mam kupić i ile tego jeść / pić. Na pewno masz doświadczenie w tym temacie.
Poeksperymentuję też z gotowanym mięsem i surowymi jajkami. Muszę do tego dojść !
Ogólnie masz rację z tym ograniczeniem. Sam nie robiłem przeskoku nagle, a stopniowo przez kilka miesięcy ograniczałem węglowodany i zwiększałem tłuszcz i białko. Zresztą to nie jest tak, że pewnym momencie dochodzi się do idealnej diety i już tak zostaje. Wolę tu autoregulację, czyli czasem jak czuję, że trzeba jem więcej, a czasami gdy mam wrażenie, że organizm jest przesycony trochę zmniejszam ilość. To zależy od różnych czynników, niekiedy nawet pory roku.
No i to co tu w różnych dziennikach od czasu do czasu wraca, czyli kwestia obserwacji organizmu. Na początek dążymy do proporcji 3 gramy białka i tłuszczu na kilogram masy ciała, ale wiadomo, że różne są metabolizmy, różne zapotrzebowania itd., więc potem trzeba być uważnym. Jednemu będzie trzeba jeszcze dodać, a inny będzie musiał odjąć.
Nie wiem ile tych warzyw miałeś do tej pory. Pewnie trochę możesz dodać, ale też z nimi nie przesadzaj, choćby ze względu na szczawiany, jak i pestycydy. W dietach wysoko węglowodanowych potrzeba dużo warzyw, bo oni strasznie dużo witamin i minerałów tracą na trawienie tego ryżu i reszty. Dla nas tego tyle nie trzeba.
Warzywa raczej wybieraj z tych tzw. zielonych, czyli kapusta, szpinak, sałata, seler.
Odżywek białkowych używam, ale i tak dodaję do nich trochę tłuszczu lub śmietany. Dla większości pewnie to będzie bulwersujące, ale jest zgodne ze starą szkołą żywienia Girondy. Jedzenie samego białka zdrowe nie jest.
Jakie wybierać? Możesz serwetkowe WPC albo WPI. WPC jest tańsze, a my jako amatorzy i tak izolatu specjalnie nie potrzebujemy. Unikałbym raczej kazeiny i już na pewno białek sojowych. Patrz też na skład co tam dodają poza tym. Czasami pisze WPC, a w środku pełno cukru.
W Polsce jest z tym kłopot, ale próbuję coś załatwić, by były dostępne dla nas inne białka, np. indycze czy wołowe, choćby za sprawą sponsora. Na razie nie ma, zobaczymy może z czasem coś się pojawi.
Póki co surowych jajek bym nie ruszał na Twoim miejscu, niech się jelita całkiem uspokoją. Później możesz, jeśli Ci to odpowiada, ale obowiązkowo parzenie skorupek, by uniknąć kolejnych niespodzianek pod postacią salmonelli. Pozdrawiam.
ołkej
Dzwoniłem do kolegi – produkuje odżywki. Ma mi przygotować kilka wiader najwyższej jakości i najniższej cenie
Potem ci napisze jak się dowiem co to jest.
No, brzmi dość tajemniczo
Sam jestem ciekawy. Produkuje odżywki od kilku lat. Pytał czy chcę mix czy serwatkę czy coś tam coś tam. Powiedziałem, ze ma być nie oszukane i wysokiej jakości no i jeszcze do tego tanie. Powiedział, że nie poleci mi pudła z półki tylko coś mi tam zmiesza wymiesza i wyśle.
Byle to nie było tak, jak z tą sprzedażą serwatki na allegro, bo serwatka a białko serwetkowe to zupełnie inna bajka tzn. serwatka to to co zostaje po oddzieleniu białka.
Potreningowo. Z dwoma wielkimi rybami w brzuchu ![]()
1. RDL. 5 x 10 x 56 kg. Wszystko ok oprócz chwytu. Zmniejszyłem obciążenie na bezpieczne od następnego treningu będę dodawać.
2. Przenoszenie. 5 x 12 x 20. Gucio. Będę dodawać
3. Wstawanie 5 x 10. Na początku seria bez obciążenia. Potem seria z talerzem 15 kg a później 5 serii po 10 ze sztangielką 26 kg. Będę dodawać sporo więcej bo tu możliwości są. Tylko w kolanach coś tam strzeli od czasu do czasu.
4. Wiosło. 5 x 10 x 30kg. Tez na pewno coś dołoże bo możliwości są.
Przy RDL i przenoszeniu liczę na poprawę siły. W pozostałych dwóch ćwiczeniach miałem za mało ciężaru ale to celowo – technika. Poza tym to ćwiczenia robione po raz pierwszy. Mam filmik z wiosłowania. Prześlę późnym wieczorem do oceny bo mam trochę wątpliwości. Jaka powinna być pozycja wyjściowa ? Co ze sztangą ? Zwisa opuszczona w dół razem z łapami i ciągniemy do brzucha łopatkami ? Ta pozycja wyjściowa mnie ciekawi – wszystko inne wiem.
Efekt w lustrze. Widoczny naramienny. Sylwetka cały czas ale powoli się zmienia. Jakieś mięśnie na żebrach się pojawiają dziwne takie. Plecy mocno zarysowane. Triceps twardy (wcześniej zwisał jak u starej baby) Coś tam na brzuchu się pojawia. Denerwują mnie boczki i góra klatki.
Pytanie odnośnie ziół. Jakoś mi przyszło do głowy aby zapytać cię o wspomaganie ziołami. Skoro sa kontrowersje co do szkodliwości białka na nerki to może trzeba pić jakieś ziółka na wszelki wypadek (widziałem w aptece – są specjalnie dedykowane na wspomaganie pracy nerek) Co generalnie sądzisz o ziołach ?
Wspominałem ci kiedyś o mojej znajomości z Michałem Tombakiem (wiem, wiem jaki masz do niego stosunek) Rozmawiałem z nim parę dni temu o ćwiczeniach, naszym żywieniu, tłuszczu, białku, paleo itd
To własnie on zainspirował mnie do rozmowy z toba na temat ziół. Ja generalnie herbaty nie lubię. Wodę z dużą ilością miodu a i owszem aczkolwiek wiadomo – miód ograniczyłem a poza tym nie mogę tego pić po i przed treningiem. Jakieś ziółka pić lubię ale takie typowe. Może więc trzeba zorientować się w temacie i pić coś bardziej specjalistycznego ?
Po treningu bardzo mi fajnie (mimo ciągłego problemu z jelitami a przede wszystkim z kuciem pod żebrem) Żałuję tylko, że nie dowaliłem sobie więcej przy wiosłach bo trochę mi mało. Tylko RDL mnie zmęczył.
PS. Kolega lipy z odżywką mi nie zrobi. To właściciel firmy produkującej – zna się na temacie. Jak dostanę przesyłkę to zadzwonię do niego i wypytam co tam wrzucił. Pzdr
Filmik z wiosłem wysłany. Dzięki
To, że w kolanach strzela to na razie nie problem. Powinno z czasem przejść, jeśli nie przejdzie to się dopiero będziemy martwić.
O wiosłowaniu napiszę później, jak spokojnie film obejrzę.
Na żebrach mięśnie? To nieźle, bo zębate przednie zwykle na końcu się pokazują i wymaga to lat ciężkiej walki. Trudniej o to niż o tzw. kaloryfer na brzuchu
Trzeba się naharować, by były wyeksponowane.
Boki brzucha zazwyczaj schodzą na końcu. Na to też trzeba czasu. Na siłę spalić się nie da. Odpowiednia dieta, omega 3 i z czasem znikną.
Wiesz, ja w tę szkodliwość białka na nerki nie wierzę. Nasi dalecy przodkowie jedli tego białka dużo więcej niż my. Gdyby to była prawda, to dawno gatunek ludzki wyginąłby na epidemię choroby nerek ![]()
Teoria wzięła się z badań prowadzonych na osobach z chorymi nerkami. Stwierdzono, że gdy zmniejszy im się ilość białka w diecie to ich stan się poprawia. Uznano, że górna dopuszczalna granica to 0,8 grama na kilogram masy ciała. Tyle, że to była norma dla chorych! Potem zrobiono z niej normę dla wszystkich. Na to dał się nabrać i Kwaśniewski i wielu innych. Dlatego też ciągle w kręgach kulturystycznych takie mity krążą. Jasne, że nie ma sensu zżerać 5 gram, jak sugeruje Poliquin. On ma pod tym względem skłonność do przesady.
Cała teoria opiera się na błędnych założeniach. Dajmy na to, że złamiesz nogę, więc chodzenie przez czas jakiś będzie Ci szkodziło. Musisz je ograniczyć, ale czy na tej podstawie można twierdzić, że chodzenie jest dla wszystkich szkodliwe?
Tyle się płacze nad szkodliwością białka, a czemu nikt nie napisze o szkodliwości wody mineralnej na nerki? Sam się nie spotkałem z tym, by komuś białko nerki zniszczyło. Natomiast woda mineralna i owszem. taki przypadek znam. Więc jeśli ma się zdrowe nerki to tym białkiem bym się nie przejmował. Jak ktoś ma chore, to oczywiście inna sprawa.
Jasne, że z Tombakiem co do żywienia się nie zgadzam
Jednak staram się czerpać wiedzę wszędzie, gdzie się da. W jego książkach jest kilka cennych wskazówek na temat ziół czy ogólnie medycyny ludowej. Nie da się też ukryć, że nierzadko szamani leczyli choroby, z którymi medycyna konwencjonalna ciągle sobie nie radzi.
Z ziołami jest jednak inny kłopot. Kiedyś szło się do apteki, czy sklepu zielarskiego i można było kupić takie czy inne. Sam pamiętam, że się tym leczyłem. Teraz niby też można kupić, ale w ciągu ostatnich 20 lat przestano sprzedawać zioła nieprzerobione. One są jakoś chemicznie obrabiane i skutek jest taki, że guzik dają. Ludzi kupują, bo zioła to brzmi bezpiecznie. No i jest moda na to, by nimi zastępować leki. Poniekąd racja, tylko trzeba mieć porządne zioła i wiedzieć jak ich używać.
Wiele lat temu dostałem mieszanki od pewnej zielarki w spadku, takiej wiejskiej baby. Wierz mi to też dawało niesamowite efekty lecznicze. Nijak się miało do sklepowego siana. Już większy sens ma kupowanie wyciągów skoncentrowanych w tabletkach. Jak choćby korzeń pokrzywy. To akurat testowałem i działa całkiem dobrze.
Żeby więc dziś bawić się ziołami należałoby je samemu zbierać lub mieć kogoś kto nazbiera, ususzyć i co ważniejsze, wiedzieć jak parzyć, bo to też trzeba umieć. Jeśli chcesz to o parzeniu mogę Ci napisać co i jak.
Natomiast informacje o samych ziołach, co na co itd. trzeba też poszukać. Przejrzyj artykuły dr Różańskiego. Dużo tego w necie można znaleźć.
Trzeba jeszcze pamiętać, że zioła nie są obojętne. To znaczy tak samo mogą pomagać jak i szkodzić, gdy ich źle używać. Pozdrawiam.
W wiosłowaniu sam ruch idzie dobrze, tylko tak. Już jak schodzisz po sztangę robisz koci grzbiet w odcinku szyjnym, nie wiem, czy tam nie ma jakiegoś skrzywienia. Rzecz w tym, by plecy ustawić sobie jeszcze jak się stoi prosto i po sztangę zejść trochę tak jak do przysiadu czyli cofając biodra i bardziej zginając kolana.
To też wychodzi później. Robisz praktycznie na prostych nogach. Zejdź niżej tzn. kolana bardziej zgięte. No i ruch w fazie pozytywnej bardziej dynamiczny. Ostatecznie to ma być ćwiczenie sitowe
Wiosło – ok. Będe poprawiać. Ten koci grzbiet to wada postawy. Dla mnie to szczyt możliwości chyba. Pamietam o tym ale rzeczywiście na filmie widać zaokrąglone plecy.
Po wczorajszym treningu mam domsy w tricepsie oraz podczas ściągania łopatek.
Ja mam obok siebie aptekę Bonifratów. Zioła ponoć sprawdzone a mieszanki wykonywane własnoręcznie. Ostatnio pijam pokrzywę i piołun. Zaparzanie piołunu to 20 sekund ziół pod wrzątkiem a potem przecedzenie i pozostawienie samego płynu. Ponoć ten proces parzenie jest istotny aby zioła nie straciły swoich własciwości. Chętnie przeczytam o twoich doświadczeniach z ziołami, może znajdziesz chwilę ?
Aaa i jeszcze jedno. Piję nalwewkę z łupin orzecha, goździków i właśnie piołunu na te dolegliwości jelitowe. Już pierwszego dnia się poprawiło. Jest prawie dobrze. Skoro orzech pomógł to może to jednak nie przeciążenie jelit a zatrucie konkretnym produktem. Diety jednak nie złagodziłem. Jem nadal po “naszemu”
:)
Za eksperta od ziół się nie uważam, akurat kiedyś miałem okazję dostać te, o których pisałem, to i wykorzystałem póki były. Natomiast parzyłem to trochę inaczej, właśnie by nie straciły właściwości. Zalane zimną wodą na małym ogniu przez dłuższy czas, tak aby nie zawrały. Potem odcedzałem na sitko i dopiero to co na sitku przepłukiwało się wrzątkiem i ta woda, która wrząca przeleciała przez zioła na sitku była do picia.
Zapewne też różne zioła parzy się nieco inaczej, ale tak głęboko już w tym nie siedzę.
Te łupiny orzecha mnie dziwią, takiej wersji nie znam. Sam robię inaczej. Włoskie orzechy zrywa się, gdy są jeszcze zielone, rozdrabnia i zalewa spirytusem, w ostateczności może być wódką. Zakręca dobrze i odstawia w ciemne miejsce. Po kilku tygodniach nadają się do użytku Nalewka jest bardzo mocna i jedna albo dwie łyżeczki wystarczą, by załatwić taką salmonellę. To akurat piszę z autopsji. Na inne zatrucia też dobre, byle za często nie brać i na byle co.
Być może to jednak było jakieś zatrucie. Wiesz jak to jest. Czasem cala rodzina je obiad, wszyscy to samo, nikomu nic nie ma, a jeden ciężkie zatrucie. Tak się zdarza. Pozdrawiam.
Potreningowo !
Nie wiem czy w ogóle trening powinien się odbyć. Cały czas mam dyskomfort związany z kuciem pod żebrem i inne, całe szczęście już delikatniejsze dolegliwości. Wczoraj w ogóle nie chciało mi się jeść i nie jadłem, dzisiaj podobnie. Do tego od dzisiaj czuję się przeziębiony, osłabiony, trochę boli mnie głowa, katar. Dziś znów totalny brak apetytu. Zjadłem w zasadzie tylko śniadanie. Trening postanowilem zrobić aby nie odpuścić a czy coś da – nie wiem. Jakie jest twoje zdanie ? Po treningu zjadłem sporo białka – chociaż to dobrze.
Jesli chodzi o sam trening to nie było źle. Lekki progres w stosunku do treningu z poprzedniego tygodnia.
1. Dipsy. 5×5 Podobnie jak w zeszłym tygodniu miałem już dość po drugiej serii. Jakim cudem dotrwałem do końca to nie wiem. Mało tego, wydaje mi się, że wszystkie powtórzenia były poprawne. Czułem kucie między piersiami, coś koło mostka – mam nadzieję, że to mięście ! Pochylałem się ciut do przodu.
2. Podciąganie. 5 x 6. Podobnie jak w tamtym tygodniu bardzo ciężko ale wszystko wykonane. Kryzys po 3 serii. Jakoś poszło. Cieszę się, że dałem radę.
3. Docisk na triceps. W tamtym tygodniu było 50 kg i pisałem, że bez asystenta więcej nie będzie. Po pierszej serii dołożyłem do 52 a po drugiej do 56 i wszystko było ok. Jest więc postęp. 5 serii po 3 oczywiście.
Ładna pompa po treningu. Pokazałem się żonie po ćwiczeniu i nie wierzyła, że mnie widzi ! Spodobało się jej
:)
Efekty treningu – twardy jestem jak skała. Triceps jak ze stali. Kaptur większy. Plecy hmmm Stefan, żona powiedziała, że moje plecy po treningu są aż za duże i wyglądam nienaturalnie. Rzeczywiście jak zrobiła mi zdjęcie i zobaczyłem to później to zrobiły się jakieś takie rozłożyste i spore objętościowo !
Coś się więc zmienia. Fajnie by było aby taki wygląd był nie po treningu a cały czas, również przed hehe
Czekam na dalsze efekty z niecierpliwością
Musze działać z tym wyciskaniem od czoła, z barkami, górą klatki i… ach ze wszystkim muszę działać ! Działajmy !
Zależy mi Stefan na sile ale jak widzę efektu w lustrze to wygląd też zaczyna mieć ogromne znaczenie.
Aaa i jeszcze jedno Stefan. Zaczynam się wnerwiać sam na siebie, że latam do lustra po treningu i przed treningiem i w ogóle jak jest okazja i się oglądam. Chciałbym postanowić, że przez miesiąc w ogóle się nie oglądam. Czy tam może być czy może to zły pomysł bo powinienem mieć świadomość zmian jakie zachodzą ?
Potreningu – wiadomo – białko. Pisaleś jednak, że piwko po 4 godzinach może być. Na piwo ochoty nie mam ale na mięso też. Mam ochotę na jakieś owoce w większej ilości bo dawno nie jadłem. Jakaś taka wewnętrzbna potrzeba. Czy po 3h po treningu mogę na noc zjeść sporo owoców ? Winogrona, granaty ? Jabłka ?
A i jeszcze jedno. Nie biegam od dwóch tygodni. Nie chce mi się.
i jeszcze jedno
Z czystej ciekawości pytam kiedy zmiany w moim planie? Plan mi sie podoba i zmian nie chcę, ćwiczę przecież dopiero ze 2 tygodnie. Chciałbym tylko wiedzieć kiedy coś planujesz i czym będziesz się kierować ? Czy 2 miesiące jedziemy na jednym potem zmiana czy może uzaleznione to jest od konkretnego przebiegu moich treningów ?
Pzdr
Kobiety są dziwne
Akurat plecy to taka grupa mięśniowa, której u faceta nigdy nie jest za dużo. Co jak co, ale nogi, barki, plecy i przedramiona zawsze mogą być większe. Inne grupy, jak znacznie odstają od reszty wielkością, to może głupio wyglądać, ale plecy?
W sumie to już miałem Ci niedawno napisać, byś nie właził na wagę częściej jak raz na miesiąc
Z tym lustrem to jest tak – jeśli Cię to motywuje, to nie ma problemu ![]()
Ze zmianami chyba poczekamy do świąt, a później w zależności od tego jak będzie to wprowadzimy zmiany – głównie kwestia przysiadu. Pozdrawiam.
Stefan a rozgrzewka ? Jak ma wyglądać w moim przypadku? Przyznam, że do tej pory się nie rozgrzewałem…
Likwiduję lustro i wagę
Pisałes Marcinowi albo Markowi na temat docisku na triceps aby po każdym powtórzeniu odkładać sztangę na stojaki. Ja robie ruch do połowy i trzymam ją w powietrzu – tak 5 powtórzeń. Też mam odkładać ?
Robię dociski na prawie raku i odkładam po każdym powtórzeniu sztangę na stojaki. Każdy ruch zaczynam od martwego punktu.
Dziekuję za troskę i pozdrawiam
Możesz w ramach rozgrzewki zrobić sobie np. kilka minut lekko na rowerku plsu jakieś wymachy, ale ruchy naturalne czyli na zasadzie push/pull. Dużo tego być nie musi. Zasada jest taka, że im większe ciężary, tym solidniej trzeba się rozgrzać. Najważniejsze jest w każdym ćwiczeniu zrobić 2-3 lekkie serie rozgrzewkowe przed tymi właściwymi. W rampie to się niejako dokonuje samoistnie, w innych po prostu robisz lekko, tak by się rozgrzać, a nie zmęczyć.
W docisku, jeśli masz solidne stojaki, to jak najbardziej z zatrzymaniem na nich. Muszą wtedy stać nad klatką, tak by normalnie na nich kończyła się faza negatywna. To daje szybszy przyrost siły. Pozdrawiam.
Potreningowo:
1. Przysiad 5 x 10 x 30 – minimalnie bo minimalnie ale chyba jest ciut niżej
2. Wyciskanie od czoła stojąc 5 x 10 x 27 (w tamtym tyg. było 25) Zmieniłem kolejność i zrobiłem wyciskanie przed podciągnięciami. Może tak być ? Dzięki temu mimo 2 kg więcej zrobiłem wszystkie powtórzenia całkowicie poprawnie czego nie było w poprzednim tygodniu.
3. Podciąganie 5 x 6. Wciąż bez zmian. Robię bo robię, żadnego progresu. Pocieszeniem jest zawsze duża popma po podciąganiu.
4. Dzień dobry. 3 x 20 x 15 kg. Nie napisałeś mi co z nogami. Trzymałem lekko ugięte aby czuć dokładnie te same mięśnie co przy RDL. Tak ma być ? Mimo symbolicznego ciężaru – zmeczyłem się. Sam nie wiem czym bo ciężaro w ogóle nie czułem ale jakoś się tak namachałem
Po treningu pompka mała. Plecy jak zwykle szersze. Zauważyłem też napompowanie mięśni klatki ale góry od zewnątrz czyli tam blisko pach. Sama góra i wewnętrzne części -płaskie i bez zmian.
Trening wyszedł dobrze aczkolwiek trzyma mnie przeziębienie no i cały czas nie jest dobrze z jelitami. Zaczyna mnie to strasznie martwić.
Pzdr
Myślę, że przysiad zbadamy filmowo po świętach i wtedy się zobaczy co z nim dalej. Możesz wyciskać przed podciąganiem, to zależy na czym bardziej Ci zależy. Byle ciągle tego nie przestawiać.
Z tym podciąganiem jak to wygląda, tzn masz pewien zapas sił, czy to już tak ledwo ledwo pod koniec?
W dzień dobry nogi tak jak napisałeś, lekko ugięte by nie przeciążać kolan. To ćwiczenie ma to do siebie, że raczej nie należy w nim szaleć z ciężarem.
Klatka u góry napompowana, to od wyciskania. Generalnie bym się nie przejmował. Sama pompa nie jest zbyt ważna. Dół klatki z czasem dipsy rozwiną – nie ma innej możliwości ![]()
Z tymi jelitami coś faktycznie za długo to się ciągnie. Jak nie masz nalewki z orzechów pod ręką to zwykłe krople miętowe z apteki i pić z 2 razy dziennie po kilkanaście kropel w niewielkiej ilości wody. Tylko bez cukru.
Jak dalej będzie problem to trzeba chyba odwiedzić lekarza. Pozdrawiam.
Zanim zacząłem ćwiczyć z tobą kilka tygodni robiłem podciąganie 5 serii po 5. W twoim treningu też 5 x 5 a potem 5 x 6 i zauważyłem nawet, że na ostatnim planie średnio mi to idzie. Brak sił już po 3 serii. Wcześniej, w pierwszych tygodniach szło łatwiej. Jest więc gorzej niż było. Dziwne. A może robić mniej serii a z obciążeniem ? Zdecydujesz po świętach.
Jelita. To ewidentnie nie zatrucie. Ja mam problemy z trawieniem. Mam wrażenie, że prawie nie trawię. Nie jest dobrze. Wzdęcia, gazy, rzadkie wizyty w wc. Próbowałem jeść mniej, próbowałem jeść ryby zamiast mięsa. Teraz jem więcej warzyw a zdecydowanie mniej mięsa. Nabiał odstawiłem w ogóle. Bez większych zmian
Nalewkę i krople przestałem brać bo nic nie dawało.
Nie wiem.
Jak jadłem przede wszystkim warzywa i owoce a mięso co 2 – 3 dzień i prawie zero tłuszczu to z tymi sprawami było idealnie. Może za szybko przeszedłem na low carb + tłuszcz.
Cały czas kombinuję z różnym żarciem i ilościami. Jak nie przejdzie za parę dni to idę do lekarza.
Może po prostu za dużo tego podciągania i za blisko maksymalnych możliwości. To wszystko trzeba ogarnąć po świętach.
Być może faktycznie za duży przeskok w żywieniu. Trzeba chyba zdrowo ograniczyć na jakiś czas ilość jedzenie. No chyba, że coś jest co Cię uczula, a czego jeszcze nie wyłapałeś.
Teraz widzę, że miałem szczęscie głupca tzw. Ja do obecnej diety dochodziłem od lutego.
Trzymam kciuki za wyleczenie. Pozdrawiam
Dzięki Rodzyn. Czy dzisiejszy trening z przeziębieniem, problemami jelitowymi ma sens ? Prawie dzisiaj nie jem a po treningu tez nie będę chciał się napychać mięsem. Gdzieś czytałem, że taki trening idzie na marne no ale jak przeciez swoją robotę zrobię i mięśnie pracowac będą. Rozumiem, że masa wtedy nie idzie a siła, wytrzymałość ?
Niby mięśnie pracują i coś tam dostają, tylko przy takim nałożeniu się chorób odpuściłbym. Bo tylko można jeszcze bardziej organizm dobić, więc nie warto. Pozdrawiam.
Odpuszczam trening
Stefan,
Weekend z jelitami był tragiczny. Nie będe pisał co i jak bo nie ma sensu. Dzisiaj byłem u lekarza. Boli mnie nisko z prawej strony znacznie poniżej wątroby. Jelito grube. Ból tylko w jednym miejscu. Jeden cm obok czy wyżej nie boli a w jednym konkretnym miejscu napitala jak cholera. Mam nadal problemy z jedzeniem. W najbliższych dniach badanie krwi, prawdopodobna gastroskopia i inne dziwactwa o których nie będe pisać. Do wszystkiego trzeba się przygotować tzn być na cczo albo jeść mało albo pić jakieś syfy przeczyszczające i inne. To wszystko sprawia, że moja dieta w nabliższych pewnie 3 może nawet 4 tygodniach będzie baaardzo skromna. Na pewno nie będzie w niej dużej ilości mięsa i tłuszczu a waga będzie szła w dół. Zresztą po tych kilku dniach akcji spadłem na wadze o kolejne 2 kg (dobrze, że tłuszczu bo to widzę w lustrze. Uwydatniły się mięśnie, również brzucha).
Stefan, dzisiaj chiałbym kontynuować trening. Napisz mi pleasee czy jest sens trenować na głodzie / minimalnych dawkach lichego żarcia ?
Nie chce odpuszczać kolejnych treningów. Strata piątkowego treningu nie zadziałała na mnie dobrze psychicznie, przerwy kilkutygodniowej sobie nie wyobrażam ! Ale czy jest sens machać na głodzie, nie dostarczając przed i po treningu prawie nic ?
Mega lipa.
Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia.
Dziękuję.
Sens jest. Jasne, że nie można się spodziewać póki co wielkich przyrostów, ale ćwiczyć możesz. To nie jest na tyle morderczy trening, byś musiał się obawiać, że bez góry jedzenia nie dasz rady. Spokojnie, zbadaj wszystko i wracaj do zdrowia.
Potreningowo.
Mimo lichego żarcia lub wręcz nie jedzenia nie czułem osłabienia.
1. RDL. W tamtym tygodniu było 56 kg. Dzisiaj 5 x 10 x 60 kg
2. Przenoszenie. Było 20 kg. Dzisiaj 5 x 10 x 22 kg. Tu mam pytanie odnoście tricepsa. Nie dawał rady i gdyby nie on to mógłbym dolożyć więcej. Zastanawiam się czy ten triceps przy przenoszeniu powinien tak pracowac czy może coś nie tak z techniką ? Używam takiej dziwnej sztangi gdzie dłonie mam ułożone tak jak ręcę na kierownicy a nie nie jak np przy przysiadach.
3. Wstawanie. Było 26 kg. Dzisiaj 5 x 10 x 34 kg. Podobnie jak ostatnio strzela w kolanach. Dzisiaj założyłem 8 kg więcej i czułem mięśnie nóg (przód)
4. Wiosło. Było 30 kg. Dzisiaj 5 x 10 x 38 kg i wersja tak jak pisałeś siłowa. Pytanie odnośnie ruchu rąk. Czy ręce a dokładnie łokcie moga iść na zewnątrz czy mają iść w lini całej ręki ?
Cieszę się, że zrobiłem trening. Lepiej mi pod względem psychiki. Nawet trochę gotowanego mięsa zjadłem po ćwiczeniach. Zobaczymy co będzie.
Pzdr
Całkiem możliwe, że sztanga łamana wymusza inne rozłożenie pracy poszczególnych mięśni i triceps bardziej pracuje, bo pewnie i łokcie musisz przy tym nieco bardziej ugiąć. Ja z zasady mam plecy dużo silniejsze od tricepsa i raczej na prostej sztandze nigdy w tej wersji przenoszenia triceps mi nie wysiadał. Najczęściej przedramię ![]()
Z tymi kolanami obserwuj, staw powinien się wyrobić z czasem. Na razie to zostawimy.
W wiosłowaniu ramiona powinny iść wzdłuż tułowia, łokcie nie mają się rozchodzić na boki. Cały czas są w tej samej odległości od siebie.
Głupio, że z tymi jelitami dopadło Cię przed świętami. Trzeba to dokładnie zbadać co tam siedzi. Pozdrawiam.
No to wiosło schrzaniłem.
Trochę dużo mam ćwiczeń angażujących triceps – docisk, prznoszenie, dips
I dobrze, niech dostaje w kość !
Z trawieniem coraz lepiej, już prawie dobrze a przynajmniej ma się na poprawę. Niestety boli w jednym konkretnym miejscu od czasu do czasu a jak nacisnę to jak cholera. To mnie martwi bo wolałbym jakieś zatrucie i ogólny ból a nie w jednym miejscu. M. Tombak ma pewną teorię, lekarz konwencjonalny inną. Tak czy tak czeka mnie szereg badań – oby sprawdziła się wersja M. Tombaka a nie przypuszczenie tych drugich ! Badania wkrótce a więc narazie negatywne myśli odrzucam. Cieszę się natomiast z tego, że mam ochotę i siłę na trening. Oby tak dalej. Gdyby nie to to bym się podłamał. Ta sztanga której używam do przenoszenia to nie sztanga łamana. Wygląda to tak:
——————–
—– I I ——
——————-
Ciekawe czy ten rysunek się wyświetli odpowiednio ![]()
Ręce trzymam tam gdzie litery I.
Mam takie domsy w tricepsie (bliżej barku a nie łokcia) że mała bania !
Jutro doprawię dipsami i dociskiem
uuuu rysunek nie wyszedł. Nie istotne.
:) opisuję, kombinuję a to jest po prostu kratownica
poniżej link. Tym robię przenoszenie.
http://www.sfd.pl/sztanga,_%C5%82amana_czy_prosta_-t378383.html
może być czy out ?
Ciekawi mnie ta teoria Tombaka. Ja przyznam nie mam żadnej, bo za mało danych, by jakąś budować. Jak możesz to napisz coś więcej.
Sztanga może być, tylko staraj się za bardzo nie uginać łokci. Z tym dostawaniem w kość różnie bywa. Przeciążenia się kumulują i skutek może być różny. Może być tak, że katowany mięsień nagle się powiększa niemal z dnia na dzień po takim ciągłym przemęczaniu, może po prostu nie rosnąć, a może paść i wyłączyć z treningów na dłużej. W skrajnym wypadku można uszkodzić nerw. Na to jak zareaguje składa się sporo czynników i trudno przewidzieć, dlatego ja już tak nie ryzykuję. Fakt, że istnieje w kulturystyce coś takie jak specjalizacja, ale jest nadużywane. Kluczowy wydaje mi się wiek. Jak się ma lat 20 to regeneracja jest fenomenalna. Później im dalej tym już nieco gorzej. Dziś sobie nie wyobrażam tak szaleć jak kiedyś ![]()
Pozdrawiam.
moj triceps tez ostatnio dostawal niemilosierne lanie, ale rozrósł sie chlopak i stawia dzielnie czola.
w koncu ma sie te 20 lat i fenomenalna regeneracje : )
W przeciwieństwie do lekarzy konwencjonalnych twierdzi, że to sprawa bakteryjna mimo bólu wyłącznie na przestrzeni 0,5 cm kwadratowego. Teraz nie mam już obołałych jelit i problemów z trawieniem. Ja prawie pewien jestem/byłem że to zmiana fizyczna jakaś a on że to punktowy stan zapalny wywołany bakteria ulokowaną w konkretnym zagięciu jelita. Trudno to zaakceptować, zobaczymy. Oby tak było. Odradza badanie jelita. Tak czy tak muszę czekać na badania, wyniki, inne badania itd. Oby miał rację twierdząc, że za parę dni będzie po wszystkim. Boli od 2 tygodni ponad. Nawet jeśli jego teoria się sprawdzi to jelito chyba zbadam (aby psychicznie lepiej się czuć). Z wieloma jego teoriami się nie zgadzam ale z drugiej strony mam ogrom dowodów na jego skuteczność w swojej rodzinie. Poza tym on cały czas, tydzień w tydzień prowadzi turnusy dla chorych a więc ma mnóstwo własnych doświadczeń (trzeba to docenić) A i jeszcze jedno. W rzeczywistości jest innym człowiekiem niż można to sobie wyobrazić czytając jego książki. Nawet jego teorie przekazywane osobiście są inne poprzez pełniejszy, dokładniejszy przekaz. Mam wrażenie, że nie był w stanie napisac tego co chciał przekazać. Moje osobiste kontakty z nim potwierdzają to. Czesto jest tak, że powołuje się na jakiś tekst w jego książce a on mówi: ARek, to nie tak… i tłumaczy. Bardzo go szanuję,jestem mu wdzięczny i cieszę się, że go znam.
No i jego poglądy żywieniowe. Stefan, też nie są całkiem odmienne od tego co tutaj się proponuje. Trzeba pamiętać, że jego zalecenia nie dotyczą osób uprawiających sport a zwykłych ludzi, mało aktywnych fizycznie i w różnym wieku, przede wszystkim tych schorowanych. Jeść poleca mało, nie najadać się do pełna ale dieta ma być urozmaicona i zawierać: tłuszcz zwierzęcy – smalec, kwasne przetwory mleczne, mięso, ryby, warzywa. Zero przetworzonych syfów. Zero soi, zero ryżu , zero pieczywa itp. Różnice polegają tylko na proporcjach między białkami a węglami. Mięso co drugi dzień, ryby co drugi dzień, drób co drugi dzień. Jeden dzień – post. Zaleca zjadanie warzyw go każdego posiłku twierdząc, że bez warzyw wartości odzywcze w mięsie nie wchłaniają się tak dobrze jak z warzywami. No i poleca kaszę czego ty nie akceptujesz i soki. Ale soki to nie dla wszystkich. Ewidentnie jest paleo. Jest też mnóstwo drobiazgów takich jak łączenie produktów a z ciekawostek to nie łączenie różnych białek ze sobą w jednym posiłku.
A jeśli chodzi o metody “oczyszczania” organizmu to fakt, są dziwne i trudne do zaakceptowania. Pamiętać jednak należy, że zaleca je osobą tylko chorym a jak człowiek jest zdrowy, organizm funkcjonuje prawidłowo to potrzebna jest tylko optymalna dieta. Jak człowiek funkcjonuje prawidłowo to poradzi sobie i z nafaszerowanym chemią miesęm i innymi dodatkami powszechnie spotykanymi w naszym pożywieniu.
No własnie Rodzyn. Ja już stary chłop jestem – 32 lata
Inaczej na pewno funkcojuję ja ty, poza tym praca, żona, dziecko i inne obowiązki, które sprawiają, że muszę wybierać priorytety i często nie może to być sport czy regeneracja. Brak czasu. Dobrze, że póki masz czas i możliwości to dbasz o siebie. Później niestety jest ciężej. No chyba, że dzieci się z domu wyprowadzą a ja będę na emeryturze to wtedy czasu będzie mnóstwo !
No to my rówieśnicy jesteśmy
Już nie piękni dwudziestoletni, zostało tylko piękni ![]()
Pozdrawiam
Wiesz, ta teoria Tombaka ma dla mnie sens. W sumie od początku stawiałem na zatrucie, a więc bakterie, choć cóż nigdy do końca nie wiadomo.
Dobrze, że napisałeś więcej o tych sprawach żywieniowych. Faktycznie wygląda na to, że w książkach trochę mu to nie wyszło jeśli chodzi o przekaz. Kilka lat temu zabrałem się do ich lektury z dużym zainteresowaniem, no i się rozczarowałem. Choć próbowałem jednej z jego metod odnoszących się do zwalczania gronkowca i ostatni bakteriogram stwierdził, że chyba się udało. Tylko, że ja przez lata próbowałem tylu metod, że sam nie wiem co pomogło
Inna rzecz, że problemu nie rozwiązało, ale to dość skomplikowane.
Być może należałoby te książki jakoś sensownie przeredagować i pewne rzeczy dopisać.
Z jedzeniem z umiarem się zgadzam, tylko no właśnie – trudno niekiedy wyliczyć co dla kogoś będzie umiarem i siłą rzeczy budując mięśnie trzeba mieć pewien rozsądny nadmiar.
Kasze akurat wbrew większości uważam za bardzo ciężkostrawną ![]()
No i te oczyszczanie to wiadomo, tu póki co pozostaję co najmniej sceptyczny. Ja też ciągle się uczę i koryguję swoje poglądy. Wiem, że wiem bardzo mało póki co
Niestety Panowie, do klubu seniora się jeszcze nie kwalifikujecie
Pozdrawiam.
:) Dodam, że zaleca marsze, biegi do pierwszego potu. Wiele ćwiczeń na kręgosłup, również siłowych. Warzywa przede wszystkim zielone (tak jak ty) Owoce – umiarkowanie. Jak powiedziałem, że ćwiczę to wspominał o większej ilości białka i tłuszczów a co do warzyw ? Hm ja czytam artykuły na nowej debacie i jakoś nie znalazłem informacji potwierdzającej zalecane proporcje między białkami, tłuszczami, węglami. Piszą, że nikt nie wie ile w paleo jedli mięcha no bo niby jak mają to wiedzieć ? Pewnie jak było mięso to jedli a jak nie to nie. Jak było trudno je zdobyć to magazynowali i oszczędzali. Jak oglądam programy przyrodnicze gdzie super drapiezniki takie jak np pantera chodzi od tygodnia głodna bo biedna nie może nic upolować to co o tym mysleć ? W przypadku człowieka jak by nie mógł nic upolować przez tydzień to jako wszystkożerca jadłby zielsko. Na pewno więc trochę głodowali – nie było innego wyjścia. A my wpier…. ile wlezie. Czasami więc dzień postu czy mniejsze porcje są więc wskazane. Na pytanie do Pana T jak być pewnym ile jeść białka aby optymalnie się budować dostałem odpowiedź, że lepiej jeść mniej czy nawet za mało ale za to jak najbardziej wartościowego czyli niekoniecznie proszek – odżywkę czy mleko z kartonu.
Oczyszczanie rzeczywiście jest kontrowersyjne. Mnie strasznie strzelało w kościacc. Wszedzie. W karku to normalnie chrupało jakby tam kamienie się mieliły. Polecił mi 3 dniowa kurację liściem laurowym (na pewno czytałeś) Niestety pomagało na tydzień – dwa a potem znów to samo – chrupanie. Uznałem, że kuracja jest do bani. Od dwóch miesięcy będąc tutaj jem dużo mięsa. I co ? Nie chrupie nic ! Wniosek ? Moim zdaniem niedobory w starej diecie – dla mnie to oczywiste. ALe czy kuracja Pana T rzecywiście jest do bani ? Ja bym nie był tego pewny. Może ja nie miałem tam żadnych zanieczyszczeń spowodowanych konserwantami na przykład a problem polegał z niedoborów ? A może Reda niedoborów nie ma ale stawy powinien oczyścić i kuracja okaże się dla niego strzałem w 10 ? Może tak być.
Jak ostatnio rozmawiałem z Panem T to powiedział mi: mamy zimę. Nie pij soków, nie jedz dużej ilości owoców i warzyw. Zimą je się więcej mięsa i tłuszczów. Ważna jest sezonowość. Logiczne to przecież. W książkach niestety tego nie ma. Czytając książki ma się wrażenie, że każe nie jeść albo jeść samo zielsko. Za każdym razem jak pytam go czy jeść to czy tamto to odpowiada mi żebym słuchał swojego orhanizmu. Z tym też się przecież zgadzamy. Jak zapytałem go wczoraj o aloes (na te bolące jelita) To powiedział absolutnie nie – bo w sprzedawanym soku w aloesu nie ma praktycznie nic. ALoes jest wysuszany do transportu a potem dolewana woda aby przybrać postać płynną. Jesli sok z aloesu z doniczki – owszem – poleca. Trzeba więc naprawdę przeanalizować jeszcze raz to co T pisze. Ja się za to wezmę. Będę analizował jeszcze raz jego książki a nie kogoś innego nie dlatego, ze uważam, że jest najlepszy i wszechwiedzący a dlatego, że mam z nim kontakt, mogę po prostu nawiązać rozmowę twarzą w twarz.
Rzeczywiście twoja wersja to bakteria. Ale ponad 2 tygodnie na powierzchni 0,5 cm kwadratowego ? Nieprawdopodobne. Z drugiej strony ja odkąd tu jestem jem dużo mięsa i ryb. Może cos zjadłem co mnie zaatakowało. Was to nie wzięło bo jestescie odporniejsi a ja na mojej wczesniejeszej diecie wege może nie miałem na to odporności. Oby tak było.
jeszcze fajną rzecz mi powiedział odnośnie cukru, który wiadomo jest złem. Jeśli człowiek nie jeśmieciowego żarcia, cukiereczków, czekoladek, coca coli i innych takich czyli cukru pochłania mało to nic się nie stanie jak będzie cukru używał do codzennego słodzenia herbaty. Trucizna, jeśli jest w małych ilościach – jest potrzebna organizmowi.
No i w tym momencie to faktycznie wygląda zupełnie inaczej i mamy o wiele więcej punktów wspólnych niż mogłoby się wydawać. Niedawno też ktoś mnie tu pytał (nie pamiętam kto, za dużo mamy wpisów
) co zrobić jak jest mało kasy. Też stwierdziłem, że lepiej jeść mniej a porządnych rzeczy niż zapychać się byle czym. O tym się już przekonałem na własnej skórze.
Ta odporność na bakterie to rzecz bardzo trudno do uchwycenia. Sam ostatnio miałem przykład, jak ktoś z rodziny musiał przenieść bakterie ze zwierzaka, którego na oczy nie widziałem. Nikomu nic nie było, a ja trafiłem do szpitala. Potem doszedłem co się stało, bo zwierzaka leczono na to samo.
Po prostu czasem jakaś bakteria trafi na słaby punkt i tyle.
Ciągle coś wyskakuje co każe mi na nowo przemyśleć wcześniejsze wnioski. Np. omega 3. Ile tego naprawdę trzeba? Bo w hurtowe ilości rekomendowane przez Poliquina nie wierzę. Zresztą jego wyliczenia i jego uczniów odnoszące się do poziomu tkanki tłuszczowej i dawkowania wg tego omega 3 – nie wytrzymują racjonalnej krytyki.
Z cukrem to ja stawiam sprawę tak, że jak jesz głównie mięso i warzywa, to czekoladka od czasu do czasu nic złego nie zrobi, a niektórym po prostu jest potrzebna. Pozdrawiam.
Pytałem o Omegę 3 ale odpowiedź dostałem nie satysfakcjonującą. Dla człowieka w średnim wieku, nie aktywnego fizycznie, raczej schorowanego wystarczy mały plasterek DZIKIEGO łososia dziennie i koniec.
Ile dla osób młodszych i co drugi dzień wyciskających siódme poty z żelastwem ? Nie wiadomo. Suplementację wszelką odradza bo nie akceptuje rzeczy przetworzonych w jaki kolwiek sposób. Na pytanie czy dużo ryb w takim razie ? Też odradza bo ryby wyjatkowo mocno są zanieczyszczone w hodowli lub chłoną wszelkie syfy z wody w której żyją dziko. A więc wszystko z umiarem. A ile tego ma byc dla kulturysty ? Tu Stefan tylko ty możesz nam coś doradzić bo ty masz w tym doświadczenie + wiesz o doświadczeniach innych. Zresztą wielokrotnie powtarzasz, że trzeba obserować jak się reaguje i mniejszać / zwiększać dawki i moim zdaniem właśnie tego się trzeba trzymać bo kazdy jest inny.
Te bakterie o których wspominałeś. Powiedział mi, że bakterie taką załapać można dosłownie wszędzie. W sklepie spożywczym stojąc w kolejce obok kogoś kto kaszle, łapiąc za klamkę drzwi a potem dotykając twarzy czy nawet po prostu oddychając powietrzem. Rady na to nie ma. Trzeba mieć zdrowy, dobrze funkcjonujący organizm, który sam sobie poradzi z takim syfem a więc trzeba mieć dobrze działający system odpornościowy. Aby to uzyskać oprócz wiadomo – dpbrego odzywiania poleca szokowanie organizmu temperaturą a więc suna, naprzemienne prysznice, chodzenie boso po trawie, również zimą po podwórku itp itd ![]()
A jesli chce się już “sztucznie” ingerować w obecność bakterii/ wirusów w organiżmie (tych dobrych i tych złych) to mozna to robic za pomocą ziół i tu poleca picie piołunu oraz ssanie goździków ![]()
Będę męczył Pana T dalej ![]()
Jedno jest pewne – jest 100% paleo.
Po świętach biorę na nowo omegę 3 pod lupę, bo coś mi się nie zgadza w panujących teoriach. Jak czegoś się dogrzebię lub coś mi wyjdzie z obserwacji to napiszę. Pewnie w formie jakiegoś artykułu.
Jak coś ciekawego od niego wyciągniesz to też pisz
Pozdrawiam.
za 2 h trening ![]()
Wracając jeszcze do tej czekoladki od czasu do czasu. Ja od 2-3 lat nie jem śmieci. Żadnego soku z kartonu z dodatkami, batoników, ciasteczek itp. No może wyjątkiem jest jak idę w góry – wtedy jadę na red bullu bo po prostu czuję się lepiej podczas wysiłku jak go wypiję, większa koncentracja itp. Wracając do tematu. Od 3 lat nie jem słodycz. WYjątkiem jest nagła chęć ich zjedzenia. Ja bym tą chęć miał raz na dwa dni to byłoby to złe, prawdopodobnie byłoby to uzaleznienie ale jesli raz na kwartał mam wielką wewnętrzną ochotę zjeść tabliczkę czekolady albo wypić pół litra coca coli to robię to. Wewnętrzna potrzeba raz na kwartał. Jestem pewien, że mój organizm tego potrzebował a dodatkowo czuję się psychicznie lepiej jak spełnię swoją zachciankę. Trzeba więc słuchać samego siebie.
Aaa Stefan. Pisałeś ostatnio o szkodliwości nadmiaru wody mineralnej. Pan T również uważa, że mineralka ciiągle pita i to w znacznych ilościach jest zła i b. negatywnie może wpłynąć przede wszystkim na nerki. Najlepsza jest kranówka
:)
Co do wody to podobno najlepsza jest kranówka odfiltrowana i przegotowana. Faktycznie duże ilości tej mineralnej, zwłaszcza wysokozmineralizowanej, są szkodliwe. Mój znajomy pił swego czasu duże ilości Muszynianki ( woda wysokozmineralizowana). Zaczeły mu puchnąć nogi. Okazało się,że od nadmiaru zwiąków mineralnych zawartych w tej wodzie.
Pozdrawiam.
Z tą mineralną nie ma wątpliwości. Też znam kilka przypadków ludzi, którzy pili mineralną według oficjalnych zaleceń i sobie nerki zajechali. W małych ilościach ok, w dużych szkodzi. Zresztą zastanawiam się czy te minerały z wody są w ogóle przyswajalne.
Można zrobić całą listę „zdrowych zaleceń”, które w rzeczywistości niszczą zdrowie. ![]()
Jak widać muszę zrewidować swoje poglądy na twierdzenia pana Tombaka. Może faktycznie jeszcze raz przeczytać jego książki mając na uwadze to co napisałeś. Kłopot w tym, że do czytania mam tyle, że się nie wyrabiam. Pozdrawiam.
Z jego zrozumieniem może być problem. Często dzwonię do niego z problem kogoś z rodziny. Wtedy daje jakiś przepis. Ja się pytam czy tez to mogę stosować a on mówi, że nie, że mnie to na dobre nie wyjdzie. On dopasowuje leczenie do konkretnej osoby. Poza tym wyobraż sobie, że podaje mi mnóstwo przepisów których nie ma w książce. Zdarza się też tak, że źle interpretuje to co on napisał. Wniosek wyciągnąłem z tego taki, że po prostu literkami w książce nie da się wszystkiego przekazać. Ale ja też mimo kontaktu z nim wrócę do książek i przyszykuję mu serię pytań
![]()
Potreningowo !
Dips. 5×5. Jak zwykle resztkiem sił już od drugiej serii. Cudem dotrwałem i nie padłem na pysk. Technika dobra.
Podciąganie. 5×6. Jak zwykle to samo co z dipsami. Cud, że dotrwałem.
Niestety ani w jednym ani w drugim brak postępów.
Docisk na triceps. Było 56. Jest 3 x 5 x 60. Tu mam problem o którym już pisałem. Ze względu na wąskie rozstawienie uchwytów w ławce muszę brać sztangę bardzo wąsko. Jeśli robię połowę ruchu w stosunku do wyciskania na klatę to jestem w stanie wziąć tylko 60 kg i nie odkładam sztangi przy każdym powtórzeniu. Jeśli uniosę uchwyty i zaczynam z wyższego poziomu to jestem w stanie wziąć znacznie więcej i odkładać sztangę po każdym powtórzeniu tak jak sugerowałeś ale niestety wtedy zakres ruchu to jedna czwarta w stosunku do pełnego ruchu np podczas wyciskania na klatę. Który wariant wybrać ?
Ten trening najbardziej mnie pompuje. Cały drżę. Idę zjeść jakieś białko jednocześnie modląc się o bebechy.
Wiem po sobie, że czasem jak się jakąś myśl ubierze w literki to wychodzi nie do końca to co się chciało. Forma bloga ma tę przewagę nad książką, że potem w komentarzach można odpowiadać na wątpliwości czy coś tam doprecyzować.
Jak nie ma postępów, to nie ma co czekać na cud. Trzeba to zmienić i nie marnować czasu. Jest za blisko Twoich maksymalnych możliwości w tych ćwiczeniach i to blokuje.
Proponuję i w dipsach i w podciąganiu zejść na 3 powtórzenia, zrób następnym razem po 6 serii. Powinno pójść lekko i o to chodzi. Trzeba odblokować układ nerwowy. To powinieneś zrobić bez kłopotu. Jak się uda, to później dodaj po serii czyli 7 serii po 3 i tak co tydzień dodawaj na razie serię. Niebawem i tak przemodelujemy trochę plan, ale z tym nie ma co czekać.
W docisku lepsza będzie ta wersja na jedną czwartą ruchu. Po pierwsze bezpieczniejsza, a po drugie siła powinna pójść w górę. Dociski można robić na różnych zakresach
Ostatnio testuję taki dziwny na barki, zobaczymy co z tego wyjdzie. Pozdrawiam.
OK ! Dzięki ! Robić więc będę więcej serii a mniej powtórzeń. To jest też lepsze rozwiązanie z powodu mojej choroby. Jem mniej, nie napycham się tłuszczem to i tak bym przyrostów masy pewnie nie odnotował. A tak to siła się chociaż poprawi. Dojdę do siebie to zrobimy coś ostrzejszego
Ok, tylko te serie też dawkuj stopniowo, tak jak napisałem. Pierwszy raz 6, drugi 7 itd. Dobrze byłoby skończyć dość lekko z poczuciem, że jeszcze dałbyś rady zrobić więcej.
OK. Rozumiem.
Stefan, właśnie zrobiłem eksperyment. Godzinę po męczącym treningu (podciąganie) gdzie ledwo zipałem wlazłem ponownie na drążek i…zrobiłem 11 pięknych powtórzeń (będąc zmęczonym po treningu !) Napisz mi (pytam hipotetycznie) co by było gdybym zamiast sugerowanych przez ciebie 6 czy 7 serii po 3 powtórzenia robił 3 serie po np 12 powtórzeń ?
Zdziwil mnie ten eksperyment bo zanim trafiłem do ciebie w ogóle nie ćwiczyłem, no może poza pompkami i podciąganiem raz na jakiś czas i wtedy 8-10 powtórzeń to był maks a teraz po męczącym treningu 11 pięknych. Progresu takiego na wprost więc nie ma, wręcz przeciwnie coraz gorzej wychodziło mi robienie 5 serii po 6 ale właśnie się okazało, że jestem w stanie na luzie zrobić 11 a jak będę wypoczety to pewnie więcej. Jak to rozumieć ?
To jest taki efekt pobudzenia nerwowego, który czasem występuje. Mięśnie mają już dość, ale nerwy są mocniej pobudzone. No i doszedł element motywacji.
Jednak to nie jest dobry pomysł, szybko się wypalisz robiąc 3 serie z praktycznie maksymalną ilością powtórzeń. Lepiej zostać przy tych 3 ruchach. Siła szybciej pójdzie do góry. To co proponujesz to jest klasyczny błąd na większości siłowni. Harują na maksymalnych obrotach i dziwią się, że efektów nie ma ![]()
Sporo można o tym pisać. Już choćby od strony psychologicznej, ale to już może bardziej jako jakiś artykuł po świętach. Ćwiczysz sobie spokojnie i nie wiesz ile naprawdę możesz zrobić, mniejszy stres, lepsze wyniki. Natomiast, gdy jedziesz na całego za każdym razem bardziej się spinasz, czy dasz radę czy nie, no i w końcu układ nerwowy odmawia współpracy.
Tak samo miałem jak ćwiczyłem klatke, nie bylo progresu przy seriach, moze minimalne i co miesiac sprawdzałem maxa, az roztrzesiony sie kladłem pod sztange (taka wielka chwila prawdy) i co?I bęc, nie bylo rekordu, no i zeby sie podbudowac to chociaz ostatni rekord sprobuje… no i co?i bęc… w głowie tylko jedno: Tyle pracy, tyle staran, tyle potu a tu jeb**y REGRES !”
Wychodzilem z siłowni zroujnowany psychicznie az pewnego dnia powiedzialem sobie ze skoro nie moge nic z tym zrobic to nie bede robił, przestalem machac jak szalony, przestałem robic co serie do upadku i jakos chyba po dwoch miesiacach z kumplami tak sobie “a chodz zobaczymy jak tam rekordy” odziwo oni moze po 5kg a ja 10kg progresu
No to mam nadzieję, że zmiana na 3 lekkie powtórzenia coś zmieni. Zwłaszcza w podciąganiu bo to robię od jakiegoś czasu a dipsy dopiero ze 3 razy więc nie ma co wymagać.
Widzieliście tego gościa ?
ci też są OK
http://www.youtube.com/watch?v=RBxRxP8OccM&feature=fvwrel
Stefan, oni tylko na drążku ćwiczą ? Zero ciężarów ? Znasz ten temat ?
Wesołych Świąt wszystkim !
Zdaje mi sie ze na tych barach mozna zrobic bardzo duzo, raz ze mozesz manipulowac iloscia serii/powtorzen plus gdy rosniesz (dokładasz ciezaru) swoim miesem
A tak na marginesie, znalazlem to przez Twoje linki, nie wiem czy nie zasmiece Ci dziennika, jezeli tak to wybacz i zaśmieć moj
http://www.youtube.com/watch?v=9bfTqL5aOyg&feature=related
Zwróc uwage na kolesia cycki przed rozpoczęciem treningu i zobacz juz po treningu
Taaak
Ostatnio jest taka moda, by udowodnić wszystkim, że ze sztangą ćwiczą tylko mięczaki. Sam system nie jest zły, ale takie stawianie sprawy to już czysty snobizm, tak samo jak trening z odtwarzaczem mp3. No i największy problem. Gdzie w tym wszystkim porządny trening nóg? W porównaniu z górą nóżki kiepskie i to widać.
Inna sprawa, dla jednego ciężar własnego ciała to będzie na początek znacznie za dużo. Dla zaawansowanego będzie po prostu za mało. Dlatego takie odrzucanie normalnego treningu na rzecz tylko obciążenia ciała jest pewnym przerysowaniem. To widać i u Tastsouline i Wade’a, który też pewnie niebawem będzie u nas modny, bo książkę chyba już po polsku wydano.
Gość na ostatnim filmie mnie nie przekonuje. Lepiej zrobić kilka porządnych podciągnięć niż 100 byle jak. Pozdrawiam.
Mi chodzilo jak mu cycki spuchły od drązka
Znaczy cały spuchł bo ale zeby cycek az tak? Taki dowód ze przy złotych idzie duuuzo
Fakt, w porównaniu z górą nóżki mają jak panienki. Inna sprawa, że nie narzekałbym dyby moja “góra” tak wyglądała. ![]()
Na czym ten system polega? Czy ci faceci rzeczywiście ćwiczą tylko z ciężarem ciała? I skąd u nich takie mięśnie brzucha skoro nie robią MC i przysiadów? Nie żebym podważał typowy trening ze sztangą, bo dla mnie silne nogi to absolutna podstawa, ale czy z tego nie wynika, że trening siłowy możnaby w sumie oprzeć o podciąganie i dipsy (pomijając nogi rzecz jasna)?
Pozdrawiam
Potreningowo.
1. Przysiad 5×10x30. Jest coraz niżej. Mam nadzieję, że niedługo dostanę zgodę na zwiększenie obciążenia ![]()
2. Podciąganie. Zmniejszyłem ilość powtórzeń a dodałem jedną serię na początek. Było więc 6 serii po 3. Nie czułem żadnego wysiłku. Może skoro robię tylko 3 powtórzenia to dadać jakieś kg ?
3. Wyciskanie od czoła. Było 27. Jest 5 x 10 x 30 kg
4. Dzień dobry. 3 x 20 x 20 kg
Jeszcze raz Wesołych do usłyszenia !
Maciek w tym nie ma nic dziwnego. Wszak mięśnie piersiowe pracują stabilizująco przy drążku. Co nie znaczy, że samo podciąganie wystarczy, by je rozwinąć.
Na czym dokładnie ich system polega nie wiem. Wydaje się, że tak jak to widać na filmach. Nie jest to nic innego jak elementy starych metod treningowych znanych od wieków. Pewne elementy były wprowadzane przez starych siłaczy. Dużo z tego robił Max Sick. Dziś coś podobnego propaguje Wade, choć dokładnie co i jak u tego ostatniego to muszę sobie jeszcze poczytać.
Podobnie także wygląda trening gimnastyków.
Brzuch nie dziwi. Oczywiście przysiady i martwy ciąg najlepiej rozwijają, ale nie tylko. Przy dipsach i drążku też pracuje. Zresztą u nich widać, że góra brzucha jest lepiej rozwinięta od dołu. No właśnie – brak przysiadów
Dużo tam nogami machają, więc to też jakaś stymulacja dla brzucha.
Czy na tym może się opierać trening siłowy? I tak i nie. Osoba już w miarę silna będzie musiała dowieszać ciężar, inaczej będzie głównie rozwijana wytrzymałość, a nie siła. Różnie też bywa z harmonijnym rozwojem. Są ludzie, którym wystarczą podstawowe ćwiczenia, ale większość na pewnym etapie musi wprowadzić dodatkowe na mniejsze partie, bo odstają od reszty. Czasem jakiś mięsień nie rośnie i wówczas podstawowe ćwiczenia nie wystarczą.
Arek – wrzuć niebawem film z przysiadu, bym miał podstawę do opracowania nowego planu.
Nic nie kombinuj z drążkiem. Rób tak jak napisałem. Ma być lekko. Znasz przysłowie o nadgorliwości?
Tu naprawdę będzie potrzebny jakiś artykuł, bo to u wszystkich się niemal pojawia. Jak idzie dobrze, to zaczynacie kombinować i psujecie progres. Niebawem coś napiszę. Pozdrawiam.
Stefan,
Na 99% moim problemem jest wyrostek. Trudno mówić o zapaleniu (boli od chyba już 3 tygodni) ale sporo objawów się potwierdza, z każdym dniem coraz bardziej. Sprawa o tyle dziwna, że w przypadku typowego zapalenia akcja trwa kilka godzin a nie kilanaście dni. Na chwilę obecną obchodzę się z samym sobą jak z jajkiem i czuję, że sztangi brać nie powinienem bo coś strzeli. Na jakiś czas odkładam treningi bo się boję naprężać mięśni brzucha itp. Mam dziwną nadzieję, że samo wszystko przejdzie bo jak by doszło do cięcia to z tego co czytałem z treningów nici przez dłuższy czas. Licho. Bardzo licho.
PS. W święta jadłem normalnie tzn duuużooo i do tego napiłem się jakiegos alkoholu i nie miało to absolutnie żadnego wpływu na moje dolegliwości. Z trawieniem jest już ok. Pozostał tylko ból w konkretnym miejscu jakies mrowienie w nodze i take tam.
Pozdrowienia !!!
Hm, z wyrostkiem to jest taka dziwna sprawa. U jednych jest nagle i trzeba od razu operować, a inni żyją z tym latami. Mimo wszystko sprawy bym nie lekceważył i dokładnie przebadał. Mój ojciec umarł z powodu wyrostka. Do dziś nie wiem, czy za późno zrobiono zabieg czy coś innego poszło nie tak. Już się pewnie nie dowiem.
Jeśli to wyrostek to pomaga trochę przykładanie w tym miejscu lodu.
Więc najlepiej zawieś treningi i sprawdź dokładnie co i jak. Pozdrawiam.
Wow. Trochę nowych ludzi przybyło
Stefan, mam już większość wyników a przede mną kolejne szczegółowe badania. Odpadł wyrostek, odpadły nowotwory jest natomiast problem z wątrobą ale jesli już to wirus bo na usg wszystko w porządku. Możliwości nadal jest wiele. Zaczyna się od spraw układu nerwowego i ucisków spowodowanych ćwiczeniami a kończy na najgorszych schorzeniach wątroby. Psychicznie jestem mega zdołowany a dobija mnie również brak aktywności fizycznej. Muszę wrócić do treningów ale boje się podnosić cokolwiek a więc muszę zacząć bardzo bardzo delikatnie. Wyślę dzisiaj filmik z przysiadu. Prosze o jakąś rozpiskę. Biorę się do roboty bo bez ćwiczeń czuję się fatalnie a dzięki nim mam nadzieję podbuduję psychikę. O wadzę nawet nie będę ci pisał ale poszła baaaaardzo w dół !
Te uciski na nerwy jakoś mało mi się wydają prawdopodobne, no ale zobaczymy co badania wykażą. Filmik poślij, choć nie wiem, czy zdążę obejrzeć i coś napisać jeszcze w tym roku.
Sytuacje znam z autopsji, kilka razy tak miałem, że wszystko ładnie szło i nagle bach coś wyskoczyło i wyniki diabli brali, także Cię rozumiem. Pozdrawiam.
Stefan, dzięki firmie w której pracuję jestem w prywatnej przychodni a więc badania i wyniki mam praktycznie natychmiastowo. Dzisiaj wykryto ostry zespół jelita drażliwego. Może to ze względu radykalnej zmiany diety ? Pewnie wiele rzeczy się na to złożyło. Miałeś z Rodzynem rację, że trzeba do optymalnej diety dochodzić stopniowo. Widocznie moje bebechy są na tyle wrażliwe, że zmiana diety doprowadziłą do takich akcji. Jutro będę miał testy wątrobowe bo w rewelacyjnej morfologii nie pasowała jedynie bilirubina. Kilka razy przekroczona norma ale jesli pozostałe wyniki krwi były świetne to podobno nie ma się czym martwić. Zobaczymy co wyjdzie na wynikach. Na początku roku mam jeszcze jedno, ostatnie, arcynieprzyjemne badanie ale wszystko wskazuje na to, że będzie okej ! Nie ma więc przeciwskazań do ćwiczeń mimo ciągłego bólu bebechów i problemów trawiennych. Mnie ćwiczenia sa bardzo potrzebne bo przez te 4 tyg moja psychika strasznie dostała po dupie. Strasznie. Wysłałem ci przysiad. Spójrz na to w wolnej chwili i daj jakąś rozpiskę. Liczę na twoje zaangażowanie i dziękuję zarazem. Do momentu jak nie dostanę nowego planu nie ćwiczę. Pozdrowienia !
Nie podoba mi się diagnoza w stylu – zespół jelita drażliwego, bo tak naprawdę to żadna diagnoza. Teraz jest taka moda, że wszystkie problemy w tej części ciała określa się tym mianem, z czego tak naprawdę nic nie wynika. Nie jestem lekarzem, ale takie mam odczucia. Zauważyłem, że w różnych dyscyplinach medycyny pojawiają się takie czy inne mody.
Nadal uważam, że coś tam jest nie tak z bakteriami. Jakieś złośliwe paskudztwo się pojawiło i tyle, trzeba je usunąć. Być może trochę jest to związane, ze zbyt nagłą zmianą w diecie, ale chyba jednak nie do końca.
Niektórzy proponują na jelita większe dawki glutaminy, ja szczerze powiedziawszy mam pewne wątpliwości więc tego nie doradzam, ale możesz trochę w tym kierunku pomyśleć i poszukać. sporo źródeł jest na ten temat.
Dbałość o psychikę to odrębna sprawa, też mi się chyba kroi artykuł o tym, bo warto, a sam widzę ile przez to może się namieszać także w sferze zdrowotnej.
Jak tylko ogarnę wszystko, podopisuję na bieżące pytania to zabiorę się za plany.
Przysiad jest ok, tylko brak mu jak zawsze tych kilku centymetrów. Organizm tak się już przyzwyczaił i trzeba mu chyba teraz większej mobilizacji, by udało się zejść niżej. Pozdrawiam.
Mam kolejne wyniki. Oprócz przekroczonej bilirubiny jest 1000% (tysiąc) ponad normę helicobacter a więc pierwsza twoja i pana T teoria się sprawdza. Jutro kolejny wynik badania a w środę ostatnie badanie. Od piątku mogę ćwiczyć.
Ok, to do piątku na pewno plan będzie
Jestem po ostatnim badaniu wymagającym nie jedzenia. Od dzisiaj bardzo powoli wracam do normalności (o ile bebechy pozwolą) Kolejne badania za 2 tygodnie więc jest sporo czasu. Przez te wszystkie wciąż trwające jazdy z jakimiś bakteriami od momentu jak zacząłem się skarżyć straciłem na wadze 6,5 kg ![]()
Od soboty, niedzzieli wracam do treningów a więc jest jeszcze czas na plan. Pzdr
Ok, czyli jutro czeka mnie pisanie planów
Ja będę delikatnie zaczynać więc jak będzie na niedzielę to tez będzie ok. Zacznę od poniedziałku z twoim planem a od dzisiaj zacznę robić jakieś podciągania i dipsy na pół gwizdka, żeby się rozruszać po 2 tyg. przerwy. Poza tym od dzisiaj zaczynam normalnie jeść a więc musi minąć parę dni na dojście organizmu do normy.
Już się nie mogę doczekać !!
:)
Całe szczęście, ze zszedł mi tłuszcz po tych wszystkich przeżyciach a nie mięśnie. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Arek bierzemy się porządnie za nogi i przysiady. To jest plan docelowy, czyli na początku rób mniej serii i lekkim ciężarem, a po tygodniu już myślę, że da się normalnie.
Dzień pierwszy:
Przysiady 5 serii po 7
Dolny docisk przysiadowy (lepszej nazwy nie mam
) 5 serii po 7 – ćwiczenie bez obciążenia. Łapiesz się czegoś przed sobą i schodzisz maksymalnie w dół, tak jak w przysiadzie, Bardzo nisko tuż do ziemi. Pilnuj, by kolano nie wyszło za obrys stopy. Plecy siłą rzeczy będą pochylone, ale pilnuj krzywizn. W tej pozycji podnosisz się niemal do poziomu w udach, ale nieco mnie. Znowu schodzisz w dół i to jest jedno powtórzenie. Czyli takie dno przysiadu.
Ćwierć przysiad 5 serii po 7 – tu możesz poszaleć z ciężarem. Robisz tylko górną ćwiartkę przysiadu. Nie schodź niżej ze względu na wiązadła. Duży ciężar i pobudzamy nerwy
Dzień drugi:
Martwy ciąg rwaniowy 5 serii po 7 – normalna wersja MC tyle, że z bardzo szerokim chwytem. tak na ok. 80 cm.
RDL 5 serii po 7
Podciąganie gryfu do mostka 5 x 7 – szeroki chwyt, gryf bardzo blisko ciała ma się niemal ślizgać po brzuchu.
Dzień trzeci:
Dipsy 5 x 7
Drążek 5 x 7
Wyciskanie od czoła 5 x 7
Nie wiem, czy w dipsach i drążku da rady tyle. Najwyżej poprawimy. Po każdym dniu robisz dzień albo dwa przerwy. Pozdrawiam.
już się nie mogę doczekać ! Mam wielkie plany na ten rok związane z moimi górami jak i córką. Musze mieć silne plecy aby wspomagać 3 letnią córkę w górach – zamierzam zabrać ją gdzieś wysoko w Tatry a sam idę na M.Blanc ![]()
Pytania.
1.Dolny docisk. Be zobciążenia jest lipa. Chociaż gryf + 10kg, mogę ?
2. Podciąganie gryfu do mostka. Proszę o więcej info jak ma to wyglądać ( z jakiej pozycji, jak ida łapy itp itd)
3. Dipsy i podciąganie. Tu nie ma szans. Nie dawałem rady 5 x 6 a co dopiero 5 x 7 ?? Spróbuję i dam znać co i jak. Generalnie nie ma u mnie absolutnie żadnego ciśnienia
:)
Dzisiaj byłem na saunie. Spotkałem kolegę w grupie chłopaków wspólnie ćwiczących na siłowni. Wyglądali NIEPRAWDOPODOBNIE ! Poza jedbym ale…
jeden miał rozstępy na łapach i klatce. To chyba mało naturalne ?
A drugi (mój dawny kumpel) Mięśnie wielkie jak stodoła a przy przywitaniu dłoń jak u kobiety. Od razu pomyślałem, że coś z nimi nie tak.
Z pozytywów związanych ze mną… mimo braku ćwiczeń od dwóch tygodni moje mięśnie piersi oraz triceps wciąż twarde jak kamień przy naprężeniu. Plecy nadal zarysowane. To dobry znak chyba.
Dziękuję i pzdrawiam !
Z dolnym dociskiem nie wiem czy się dobrze rozumiemy. Jesteś w stanie zejść na sam dół? Bo tu chodzi o to byś przyjął pozycję jaką całkiem na dole, a do tej pory nie udawało się schodzić tak nisko, więc ku pomocy ma być to trzymanie z przodu. skoro tak to już za bardzo nie będzie jak trzymać obciążenia
W tym ćwiczeniu chodzi o wypracowanie nowych nawyków i „przekonanie” organizmu, że tak się da.
Z dipsami i podciąganiem zobaczymy ile dasz radę po przerwie.
No rozstępy to problem. Niektórzy mają tendencje do szybkiego przybierania na masie. Czasem tak reaguje sie na kreatynę, jednak w większości wypadków to skutek brania sterydów i beznadziejnego żywienia.
Z tą ręką to już w ogóle dziwaczne. Może ja nigdy wielkiej masy mieć nie będę z powodu tych problemów z OUN, ale przez lata trzymania wszelkiego żelastwa przynajmniej mogę gorące garnki przenosić bez problemu
Pierwsze na co skarżą się panie ćwiczące na siłowni to właśnie to, że dłoń za bardo twardnie. Więc jak on to zrobił?
Z przysiadem rozumiem.
A podciąganie gryfu do mostka możesz coś więcej ?
Pzdr
Łapiesz gryf w miarę szeroko, pozycja stojąca, i podciągasz jak najbliżej ciała. Prowadzą łokcie, które w pozycji końcowej powinny być wyżej niż reszta. Gryf dochodzi gdzieś do mostka lub dołu klatki.
Potreningowo.
Miłe uczucie powrócić do treningów po ponad 2 tyg. przerwy.
Zacząłem od dnia trzeciego. Wszędzie miało być 5 serii po 7 ale nie wiem czy pamiętasz, że ja nie dawałem robić 5 serii po 5 i zmieniliśmy na 5 serii po 3 w dipsach i podciąganiu i z każdym treningiem miałem dodawać kolejną serię zachowując liczbę trzech powtórzeń. Spróbowałem jednak tak jak pisałeś. Zacząłem od dipsów. Zrobiłem 2 serie po 7 a kolejne 3 serie po 5. Ledwo ledwo.
Podciąganie – to samo. 5 serii po 5 ledwo ledwo. Tu trzeba Stefan coś zmienić. Ja tak robiłem od 2 miesięcy i nie było absolutnie żadnych postępów.
Wyciskanie od czoła. Jako że był to pierwszy trening zrobiłem 5 serii po 7 x 25 kg. Przed problemami zdrowotnymi robiłem 5 x 10 x 30.
PS. Masz może jaiś filmik z martwego ciągu ? Nigdy nie robiłem.
Pzdr
Ok, trochę przez tę przymusową przerwę się namieszało. Staram się monitorować dzienniki przed rozpisaniem planu, ale jest ich coraz więcej i są coraz dłuższe.
Więc rób te dipsy i podciągania z dużym zapasem po 3 w serii, tak jak pisałem poprzednio.
Siła szybko wróci ![]()
Filmów w necie nie lubię szukać. Spróbuj przejrzeć kanał Poliquina na youtube. generalnie praca podobna jak w przysiadzie, tylko nie schodzisz tak nisko i bardziej pochylasz plecy. Inny jest też w tym układzie środek ciężkości. Pozdrawiam.
Stefan, próbuję przygotować się do pierwszego MC w życiu. Pytanie, czy mogę położyć sztangę na jakimś podwyższeniu aby było łatwiej to wszystko chwycić oraz co z odkładaniem sztangi ? Czy po każdym powtórzeniu ma być odłożenie ?
Zastanawiam się również nad sensem moich treningów. Od poczatku pisałem, że kulturystą być nie chcę a nawet jak bym chciał to bym nie dał rady iść do przodu jak inni na tym blogu ze względu na wiele czynników o których pisać nie ma sensu. Zbyt wiele ograniczeń oraz ostatnie, wciąż trwające jazdy ze zdrowiem uniemożliwiaja mi profesjonalne, takie jak bym sobie życzył podejście do tematu. Chcę natomiast poprawiać swoją sprawność fizyczną oraz siłę (od kilkunastu lat nie robiłem absolutnie nic w tym kierunku) Niestety po ostatnim wczorajszym treningu źle się czuję fizycznie. Coś kurka siwa czuję przy gwałtownym wdechu. Załamka
Jeść też wg waszych wytycznych nie mogę bo bebechy siadają. Zastanawiam się czy warto walczyć z tym na siłę. Myślę, że masz podobne zdanie co ja, że nie koniecznie. Satysfakcję natomiast treningi dają ogromną. Może więc odpuszczę sobie dokładanie kg do każdego treningu ? Skupię się na wykonywaniu ćwiczeń małymi ciężarami aby w ogóle być aktywnym a przy okazji nie robić sobie krzywdy ? Nie wiem czy rozumiesz co mam na myśli? Są możliwości to dokładam kg. Nie ma, to pozostaje przy małym obciążeniu. Nic na siłe i prawie zero nastawienia na masę i ostre postępy. Lepiej chyba robić coś, cokolwiek niż nic, prawda ? Może w związku z tym dołożymy mi do któregoś dnia treningu “dzień dobry”, półmostek, wstawanie z siadu ? Jesli wszystkie cwiczenia będą nie na styku moich możliwości to może można dodać kilka w/w i innych oraz kg w przyszłości ? Fatalnie to wszystko wygląda. Bardzo ambitnie do tego podchodzę, psychicznie czuję się świetnie ale nie daję rady. Albo okres zły, albo nie nadaję się po prostu albo zbyt słaby jestem. Albo wszystko jednocześnie. Odpuścić totalnie nie chcę – to by była klęska.
Pzdr
W MC jak najbardziej możesz dać jakieś podwyższenie, tak by gryf w spoczynku był oddalony od podłoża o jakieś 25-30 cm. To odkładanie jest bardzo ważne. Musi być po każdym powtórzeniu, by wyeliminować ruch sprężynowania w dolnej fazie do czego kręgosłup ma tendencje, a co jest bardzo szkodliwe.
Mam wrażenie, że rzeczywiście ta cała afera pokarmowa mocno Cię zdołowała.
Jasne, że nie musisz za każdym razem dodawać obciążenia. Tylko, że to też w pewnej chwili sprawia, że psychika zaczyna siadać, bo nic nowego się nie dzieje. Weź to pod uwagę. Może założenie, że będziesz minimalnie dodawał co drugi tydzień?
Wiesz ja tym bardziej nie nadaję się na kulturystę, przynajmniej w powszechnym mniemaniu. Tym bardziej uważam, że postęp jest ważny nie tylko od strony fizycznej, ale też jako psychiczny motywator. Choćby dodawać po tym kilogramie. Bynajmniej nie jestem zwolennikiem skoków po 10kg.
Natomiast póki co do tego planu nic bym nie dodawał. Nadmiar ćwiczeń, nawet jeśli są robione przy zaniżonym obciążeniu, nic dobrego nie daje. W pewnym momencie wchodzi się w takie „zaliczanie” jeszcze to, jeszcze to… Lepiej zrobić jedno lub dwa porządnie, nieć tez jakieś dni bez treningów, niż naładować sobie tego za dużo.
To jest sport dla każdego, więc się nadajesz
Niekoniecznie do występów na zawodach, ale parę lat i sam zobaczysz ogromną różnicę. Pozdrawiam.
Dokładnie. Kulturystyka jak sama nazwa wskazuje polega na budowaniu swojego ciała. Każdy może, a nawet powinien o to dbać. Jedni mają predyspozycje, by startować w zawodach, inni będą podnosić ogromne ciężary, a jeszcze inni po prostu będą zdrowo (zdrowiej) wyglądać.
Także nie poddawaj się Arek! Te kłopoty żołądkowe z czasem Ci miną i prędzej czy później wszystko poukładasz. Trzymam kciuki.
Pozdrawiam
Dzięki !
Rzeczywiście jestem totalnie dołamany bo trzymaja mnie te bebechy strasznie – cały czas boli. Po ostatnim treningu ból się lekko nasilił i zaczeła drętwieć trochę noga – zmartwiłem się ! Treningi będę robic dalej ale b. delikatnie z obciążeniem. Nie odpuszczę.
Powiem wam ciekawostkę. Zacząłem trochę kombinować jak by tu uniknąć gastroskopii. Wyobraźcie sobie, że ogólnie dostępna jest endoskopia kapsułkowa w bardzo przystępnej cenie. Połyka się kapsułkę z aparatem foto, który przez 8 h robi kilkadziesiąt zdjęć całego przewodu pokarmowego ! Szok do czego już doszło
* kilkadziesiąt TYSIĘCY zdjęć oczywiście
Gastroskopia rzeczywiście jest paskudnym przeżyciem. Nigdy nie miałem, ale na samą myśl…
A ile kosztuje to z kapsułką?
Gastro można mieć z 10 cio minutową narkozą a więc zero negatywnych wspomnień. Jeśli chodzi o kapsułkę to niestety babka w mojej przychodni pomyliła się mówiąc o refundacji. Miało być 90% refundacji a później okazało się, że tylko 40 % Koszt całkowity w dobrej placówce 3500 zł a więc baaaaaardzo dużo. Biorę gastro
Potreningowo.
1. Przysiad bez obciążenia z asekuracją 5 x 7. Zszedłem jak najniżej aż do podłogi trzymając się czegoś i unosiłem prawie do momentu aż uda były równolegle do ziemi. Nie wiem na ile trzymanie się czegoś aby nie polecieć do tyłu ułatwia to ćwiczenie ale i tak czułem mięśnie.
2. Przysiad z obciążeniem (pierwsza ćwiartka) 5 x 7 x 50 kg. Niestety z podłogi podrzucać to jest za ciężko a stojaki z ławki nie nadają się. Co myślicie o czymś takim ?
http://www.marbo-sport.pl/marbo-home-stojaki-pod-sztange-2-sztuki-s001.html
Da radę zastąpić racka ? Samemu obsłużę to bezpiecznie ?
PS. Fajne te przysiady z obciążeniem
Dół stojaków wygląd stabilnie. Tylko góra nie bardzo. Chodzi o to, że to miejsce na gryf jest bardzo wąskie i przy dużych obciążeniach, czy przy dociskach, w pewnym momencie możesz mieć problem z trafieniem na stojaki. Poszukaj najlepiej z szerszą częścią roboczą. To się z czasem przydaje. Pozdrawiam.
Stefan,
Rozmaiwiałem parę dni temu z kolegą, który od 4 lat ćwiczy na siłowni 4 razy w tygodniu. Bardzo systematycznie, pod okiem doświadczonego kolegi. Wygląda absolutnie rewelacyjnie, nie bieże sterydów. Wspomaga się wyłącznie odżywkami. Nie ma na sobie prawie w ogóle tłuszczu. Sylwetka perfekcyjna. Podobnie jak my wszyscy twierdzi, ze dieta jest najważniejsza. A podstawa diety jest: ryż, makaron, drób tylko chudy. Nie je w ogóle tłuszczu. Sterydów nie beirze na bank ! Oprócz tego gra w piłkę i biega. Zaciekawił mnie tą dietą. Dziwna sprawa !
Tzn nie zaciekawił mnie. Pisze jednak o tym aby uzyskać twój komentarz. Jak to możiwe, że przy takiej diecie od 4 lat odnotowuje znaczne postępy a jego sylwetka to czyste mięśnie ?
Wiesz zawsze mogą znaleźć się jakieś fenomeny. To jest wbrew pozorom tak, że dużą rolę odgrywa tu plan treningów i dobre prowadzenie. Wbrew powszechnemu mniemaniu, dla mnie jest to równie ważne, albo nawet trochę ważniejsze niż dieta.
Nie je tłuszczu, więc niedyskretne pytanie o potencję bym zadał ![]()
Inna sprawa, że często nie stawia się sprawy jasno. Albo piszę się, że tuczą węglowodany albo tłuszcz. Tymczasem nawet sam dr Kwaśniewski, który wiadomo – był zwolennikiem przewagi tłuszczu lub niemal tylko tłuszczu w żywieniu – uważał, że najbardziej szkodliwe jest spożywanie dużych ilości węglowodanów w połączeniu z tłuszczem. Nawet on twierdził, że już lepsza jest dieta węglowodanowa bez tłuszczu.
Co nie znaczy, że jest to opcja najzdrowsza. 4 lata to nie tak długo. Może wyglądać dobrze, jeśli nie przesadza z tymi ryżami i makaronami. Niektórzy mają szybki metabolizm, ale pytanie co może z tego wyjść za 20 lat. Pozdrawiam.
Następna sprawa
Z racji tego, że ostatnio latam od lekarza do lekarza postanowiłem również zbadać swój kręgosłup (spowodowane to było również lekkim drętwieniem od czasu do czasu w prawiej nodze) Zrobiłem więc dzisiaj RTG odcinka lędźwiowego na który zawsze narzekałem i pojawiłem się u polecanego fizjoterapeuty – kręgarza. Jestem właśnie po wizycie. Mam lekkie skrzywienie kręgosłupa ale szczegóły napiszę dopiero za 2 tygodnie po konsultacji z ortopedą. Fizjoterapeuta natomiast odradził mi dzisiejszy trening z ciężarami a zalecił leżenie w gorącej wodzie. MC i RDL więc odpuszczam ale z racji tego, że muszę coś dzisiaj zrobić biorę się za dipsy i podciąganie – to nie powinno mieć negatywnego wpływu na dzisiejsze grzebanie w kręgosłupie przez kręgarza chyba.
Jesli chodzi o sam trening siłowy o którym z nim rozmawiałem, zaleca wszystkie cwiczenia wykonywane nie na stojąco. Dopuszcza w moim przypadku wyciskanie od czoła i przysiad ale delikatnie ale zdecydowanie odradza MC i RDL. Co o tym sądzisz i czy można by poszukać jakiegoś zamiennika tego ćwiczenia ewentualnie czy jest sens robienie MC i RDL sumbolicznym obciążeniem ?
Dzięki i pzdr
Jakoś nie nadążam za ich tokiem myślenia. Być może bardzo ciężkie boje nie, ale czy im się wydaje, że na siedząco kręgosłup jest mnie obciążony niż w pozycji stojącej? Najpierw niech jeden z drugim pokaże jak sam się schyla. Jakoś tkwi we mnie głębokie przekonanie, że i bez obciążenia będą robić koci grzbiet. Tak w ich mniemaniu wygląda MC, a już poprawnego RDLa na pewno nie widzieli i nie widzą w czym rzecz.
W praktyce dużo zależy od tego, jak mocne to jest skrzywienie. No i co dokładnie wyczynia ten kręgarz. Musisz wszystko przemyśleć, ale ja bym z tych ćwiczeń nie rezygnował. Niekoniecznie z maksymalnymi obciążeniami oczywiście. Pozdrawiam.
Masz rację. Dla fizjoterapeuty MC to koci grzbiet. Jak mu powiedziałem o naturalnych krzywiznach kręgosłupa i że tam się żadne kręgi nie rozjeżdżają bo nie mają jak to nie był juz tak przeciwny. OK ! MC i RDL zostaje. Dzisiaj jednak dipsów i podciągania nie robiłem a więc jutro RDL i MC.
Skrzywienie delikatne ponoć ale szczegóły będę znać dopiero za 2 tyg jak ortopeda oceni RTG.
Cały dowcip polega na tym, że jeszcze się nie spotkałem z sytuacją, by lekarz komuś doradził ćwiczenia siłowe. Gdyby niektórym odradzali, a innym nie, to może byłoby to bardziej wiarygodne. Sam się kiedyś o to pokłóciłem z lekarka, przy czym w czasie rozmowy wyszło, że ona kompletnie nie ma pojęcia o czym mowa i na czym trening siłowy polega. Żeby było jeszcze śmieszniej 9o ile to jest śmieszne) często w ramach rehabilitacji zaleca się ćwiczenia na bloczkach z podwieszonymi stawami, co de facto strasznie niszczy stawy poprzez zaburzenia balansu. Naprawdę nie wiem gdzie i kto ich uczył anatomii.
Jasne, że są przypadki, gdzie martwy ciąg czy przysiad nie są wskazane, ale to już bardzo indywidualne, więc tu nie będę się zagłębiał.
Kiedyś, wieki temu, miałem nauczyciela WF w szkole. facet widząc moje problemy zdrowotne polecił mi ćwiczenia siłowe. Oddał mi przysługę na całe życie! Niestety to był odosobniony przypadek. Pozdrawiam.
A to ja musze stnąć w ich obronie
Zarówno gość który wczoraj robbił mi RTG zalecał siłownie jak i wczorajszy fizjoterapeuta kręgarz. Odradzał jedynie MC i RDL ale rzeczywiście jest tak jak mówisz onie nie znają się do końca na tym co mówią bo dla niego MC był równoznaczny z kocim grzbietem. Dzisiaj zamówiłem stojaki pod sztangę a więc przysiadów nie odpuszczam !
Dzisiaj po południ będe robił pierwszy w życiu MC.
Pzdr !
Trafiają się odstępcy, jak choćby mój wspomniany nauczyciel ![]()
Gdyby wada była duża, też bym odradzał. A tak idąc tym tropem to nikt by przysiadów ani MC robić nie mógł, bo kto dziś ma całkiem dobry kręgosłup? Może jakieś 10-20% społeczeństwa. Wiele osób poprawiło sobie stan kręgosłupa dobrze rozumianym treningiem.
Technika odgrywa to ogromną rolę. Zła technika i można sobie zrobić krzywdę 10kg, dobra i dźwiga się bezpiecznie 200kg. Pozdrawiam.
Stefan, napisałeś:
“Inna sprawa, że często nie stawia się sprawy jasno. Albo piszę się, że tuczą węglowodany albo tłuszcz. Tymczasem nawet sam dr Kwaśniewski, który wiadomo – był zwolennikiem przewagi tłuszczu lub niemal tylko tłuszczu w żywieniu – uważał, że najbardziej szkodliwe jest spożywanie dużych ilości węglowodanów w połączeniu z tłuszczem. Nawet on twierdził, że już lepsza jest dieta węglowodanowa bez tłuszczu”
Mógłbys rozwinąć temat albo wskazać miejsce gdzie można o tym poczytać ? Chodzi o węgle i tłuszcze w konkretnym posiłku czy w ogóle w diecie człowieka ? Konkretnie mi chodzi o to czy podczas np obiadu nie zaleca się tłustego mięsa + warzywa bo to ma jakiś negatywny wpływ a co za tym idzie jak tłuszcz w obiedzie to do tego białko a np następnego dnia można wcinać warzywa z białkiem bez tłuszczu czy może chodzi ogólnie o żywienie człowieka na przestrzeni dłuższego czasu i wtedy nie zaleca się warzyw przy dużym spożyciu tłuszczu albo odradza tłuszcz jak pochłania się dużą ilość warzyw ?
Akurat tu odwoływałem się do książki Kwaśniewskiego „Żywienie optymalne”. Oczywiście, ja uważam, że Kwaśniewski poszedł o jeden most za daleko
. U niego białka jest za mało i wielokroć krytykuje większe spożycie niż 0,8 grama na 1kg masy ciała, jako szkodliwe. Przejął w tym wypadku bezkrytycznie dane z Raportu WHO, które są wynikiem błędnej interpretacji wcześniejszych badań nad ludźmi z chorymi nerkami.
Przesadził też z wyrzuceniem wszelkich niemal warzyw i owoców.
Tym niemniej niektóre uwagi na słuszne. Chodzi tu o to by nie łączyć dużych ilości węglowodanów z dużą ilością tłuszczu. Więc jak dodasz do mięsa trochę warzyw, nic się nie stanie. Zwłaszcza, że chodzi nam głównie o te warzywa, które mają bardzo mało węglowodanów tzw. zielone.
Bardziej niebezpieczny jest ryż, ziemniaki, i wszelkie mączne. Wystarczy się przyjrzeć żywieniu większości osób cierpiących na otyłość. Oni często jedzą mięso, do tego tłusty sos, ale też fura ziemniaków, makaronu itp. Nierzadko do tego piwo lub słodki deser. To jest ten najbardziej niebezpieczny wariant.
Brak konsekwencji. Bieganie bez jedzenia, a potem nagle taka bomba pokarmowa. Kolejny czynnik. Pozdrawiam.
Ok rozumiem. Zastanawiało mnie po prostu czy posiłek w dzień treningowy może być oparty wyłącznie na białku i tłuszczu a w dzień nietreningowy węgle z warzyw i owoców + białko bez tłuszczu. Jeden dzień tak a drugi tak. Jeszcze szybkie pytanie odnośnie mojego biegania. Czy spacer 3km + truch 2 km lajcikowy bezpośrednio po treningu to dobry pomysł ? Trochę mi się czas kurczy. Wczesniej biegałem co drugi dzień i ćwiczyłem co drugi dzień na przemian. Teraz doszło mi troche obowiązków i chcę trenować i truchtać jednego dnia. Ranne bieganie zimą jest mało zachęcające a więc może bezpośrednio po treningu ? Absolutny lajt – szybki marsz + trochę truchtu.
Zdaje się, że Tombak też jest zwolennikiem rozłączności, co z kolei przejął od Haya. To ma sens, ale ograniczony. Wszak jedząc mięso i tak jesz białka, tłuszcza, a nawet trochę węglowodanów. Więc według mnie jest to założenie nierealne. Podobnie, jak w roślinach też masz tak naprawdę wszystkie te składniki, tyle, że w innych proporcjach.
Sens ma o tyle, że jak np. masz już wielką ochotę na jakieś słodycze, to lepiej zjeść je później niż zaraz po obiedzie. To samo będzie z owocami, ale warzywami już bym sobie tak głowy nie zawracał.
Możesz to połączyć z treningiem. Ważne, by zwracać uwagę na poziom cukru we krwi, czyli by wszystko razem nie trwało za długo i nie było tak, że będziesz biegał głodny po treningu.
Potreningowo.
Bez żadnej napinki, z małymi ciężarami. Na kolejnym treningu nie dodam kg. Obiecałem sobie lajcik ![]()
1. MC 5 x 7 x 50 kg
2. RDL 5 x 6 x 50 kg
3. Unoszenie sztangi do mostka stojąc 5 x 7 x 35
MC pierwszy raz w życiu no i oczywiście mam wątpliwości co do wykonania. Nie wiem jak bardzo pochylać plecy a jak bardzo schodzić w dół w nogach. Wysłałem mailem dwa filmiki. Zerkniesz ? Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wyszło dobrze ale po twoich wskazówkach poćwiczę technikę “na sucho”
Dzięki
Arek nie jest źle z tym martwym ciągiem. Jedno co mi się nie podoba to góra pleców. Nawet zastanawiam się, czy panowie od rehabilitacji nie skupili się zanadto na dole, a przeoczyli coś w odcinku piersiowym. Spróbuj mocniej ściągać łopatki. Od razu jak stoisz przed gryfem, napinasz brzuch, ścigasz łopatki i w tej pozycji schodzisz do sztangi.
Ogólnie jak na pierwszy raz jest nieźle. Pozdrawiam.
Ok a praca nóg nie powinna być głębsza ? Podczas wczorajszego MC (jeszcze przez RDL) cos mnie na wysokości łopatek zaczeło napitalać ale w następnym powtórzeniu poprawiłem pozycję i w trakcie nie bolało. Cały wieczór bolało a dzisiaj jest w porządku. To chyba coś z mięśniem z jednej strony kręgosłupa. Spece od kręgosłupa rzeczywiście skupili się wyłącznie na lędźwiach. Za dwa tyg zrobie zdjęcie góry. Pzdr
Co do głębokości schodzenia w MC, to jak zwykle są różne szkoły i zdania
Według mnie jest dobrze, ostatecznie to ćwiczenie ma się czymś różnić od przysiadu. Choć jak chcesz możesz spróbować. Ważne jest to, żeby ruch zawsze inicjowały biodra a nie kolana.
Być może dopiero włączyły się do pracy te mięśnie przy łopatkach, dlatego je tak mocno czułeś. Nierzadko, jak ludzie zaczynają poprawnie robić takie ćwiczenia, to nawet po wyciskaniu na klatkę pojawia się ból w dźwigaczach łopatki.
Ewentualnie można nad tym też popracować, ale niekoniecznie wszystko na raz
A jeśli chodzi o wczorajsze unoszenie gryfu do mosta szerkoim chwytem to czy mam unosic ramiona aby pracowały barki czy pracowac mam w łokciach tylko ?
Tam głównie mają pracować barki rozumiane jako naramienne. To one powinny bardziej ciągnąć ciężar niż bicepsy. Przypuszczam, że chodzi Ci o wykończenie ruchu szrugsem. Możesz na koniec spiąć kaptury w ten sposób.
Stefan
:) Mogłeś mi napisać, że po pierwszym w życiu MC i RDlu w jednym treningu nie będę mógł robić tak podstawowej czynności jak chodzenie do ubikacji
:)
Półścięgnisty i półbloniasty ? Tył uda tylko nisko, tylko od wewnętrznej strony. Dwa dni mega domsów ![]()
Pzdr
Skąd miałem wiedzieć, że aż tak je wykończysz ![]()
Tak poważniej. Widać, że te mięśnie zostały w tyle, ale spokojnie. Skoro są takie DOMSy to jest szansa, że szybko się wzmocnią.
Inna rzecz, że często faktycznie trening nóg utrudnia życia, przynajmniej czasowo. Sam to wiem najlepiej. Ostatnio też mi się udało przesadzić i zajechać VM. Teraz cierpię i kombinuję, jak przyspieszyć regenerację. Tylko pewnych rzeczy po prostu przeskoczyć się nie da. Choć można trochę wspomóc się ziołami. Pozdrawiam.
Wciąż nie mogę na niczym siadać ![]()
Potreningowo:
1. Dips. Zrezygnowaliśmy z 5 x 6 bo nie było progresu i podobnie jak z podciągnięciami miałem robić 3 powtórzenia a więcej serii. Przy każdym treningu dokładac kolejną serię. Wyszło 6 serii po 3 powtórzenia.
2. Podciąganie. 13 serii po 3 powtórzenia i jeszcze bym coś zrobił. Tu chyba trzeba coś zmienić, prawda ? Jest sens robić kilkanaście serii ? Może 4 powtórzenia albo 3 i jakieś kg ?
3. Wyciskanie od czoła stojąc 5 x 7 x 25.
Z racji tego, że podchodze do treningu lajtowo i nie muszę co tydzień dokładać skupiłem się na absolutnie perfekcyjnej technice w każdym powtórzeniu. Podciągnięcia były idealne, wyciskanie również a dipsy wysłałem ci mailem bo cholera wie czy dobrze to robię. Staram się schodzić jak najnżej się da. Wczesniej jak robiłem 5 serii po 5 to zostawiałem sobie jakiś centumetr rezerwy a teraz schodzę absolutnie do końca. Nie wiem czy to dobrze bo mięśnie już słabo trzymają i nie wiem co ze stawami. Zerkniesz na filmik ?
Do momentu aż nie obejrzy RTG ortopeda postanowiłem wszystkie ćwiczenia z naciskiem na kręgosłup robić bardzo delikatnie. Stąd w wyciskaniu od czoła tylko 25 kg ale za to perfekcyjna technika. Nie spieszy mi się
Z racji tego, że wyciskanie od czoła, RDL, MC i przysiad będę rbić bardzo delikatnie zależy mi aby optymalnie wykorzystać podciągnięcia i dipsy.
Czy mam pompę czy nie i w jakim kierunku idą zmiany nie wiem bo nie patrzę od pierwszego treningu po przerwie ani w lustro ani na wagę. Po miesiącu się obejrzę. To ciągłe latanie do lustra mnie wnerwiało.
Spec od bakterii (ciągłe bóle z prawej strony i problemy trawienne) powiedział mi, że muszę coś robić aby się wyleczyć a wyjścia są dwa: Pierwsze to dwa silne antybiotyki co mi się bardzo nie podoba bo jestem przeciwnikiem silnych leków a drugie rozwiązanie to podobno bakterie bardzo lubią cukier i białko. Zaproponował mi abym przed kuracją antybiotykiem zrezygnował z wyżej wymienionych. Załamka normalnie. Nawet ne pytałem o argumenty bo mam już dość ale teoria jest taka, że należy wyeliminować na conajmniej 2 tygodnie białko zwierzęce ale ryby można jeść do woli. Czym się kurde różni białko ryb od białka krowy czy kurczaka to za cholerę nie wiem i nie pytałem. Tłusz jeść mogę. Czeka mnie więc jakaś dziwna dieta ale skoro nic od 2 miesięcy nie pomaga a antybiotyki to ostateczność to spróbuję. Tylko 2 razy dziennie rybska przez tyle dni to zaczne świecić na zielono chyba. Nie wiem już co o tym wszystkim myśleć i w zasadzie przestałem się martwić. Robię swoje i tyle.
Dzięki.
W dipsach spróbuj kolana przesunąć trochę w przód, by uzyskać postawę bliższą pionu. Pamiętaj o łopatkach. Schodź jak najniżej, stawy powinny się zaadaptować. Nie ma problemu.
Skoro tak poszło z podciąganiem, to następnym razem po prostu spróbuj zrobić 10 serii po 4. Nie więcej. Jak zrobisz, to znowu trochę dołożymy. Zobaczymy jak pójdzie.
Hm, te ryby dziennie mnie przerażają. Wcale nie jest to takie zdrowe, jak nam się wmawia. 2-3 razy na tydzień ok, ale dziennie? Ryby są dziś bardziej zanieczyszczone niż mięso zwierząt hodowlanych. Skoro masz unikać białka zwierzęcego, a tłuszcz możesz, to na Twoim miejscu postawiłbym przez te 2 tygodnie na masło i śmietanę. Przynajmniej nie będzie skoków cukru we krwi, a te ryby to tak co drugi dzień. Inaczej będziesz miał przewagę tłuszczów nienasyconych i skończysz jak Wikingowie na Grenlandii.
Też nie bardzo wiem czym ma się to białko różnić. Albuminy i globuliny, więc wielkiej różnicy nie widzę. Pozdrawiam.
Wczoraj powinienem zrobić ćwierć przysiad z obciążeniem i docisk na przysiad ale nie przyszły mi jeszcze stojaki. Będę jutro dopiero. Szkoda mi 3 dni przerwy. Może dzisiaj coś poza przysiadem zrobię ?
No to jedź dziś dzień drugi, potem za dwa dni dzień trzeci planu, a później dopiero pierwszy czyli przysiady. Do tego czasu stojaki dojadą
Potreningowo.
Zgodnie z ustaleniami nie robiłem przysiadów bez stojaków bo ostatnio mało bym się nie zabił.
Mamy więc:
1. MC 5 x 7 x 50. W poprzednim treningu też było 50. Nie wiem ale chyba technikę optymalną na sucho wypracowałem bo szło mi wyjątkowo łatwo i spokojnie mógłbym dużo kg dołożyć. Zostawiłem jednak bez zmian w myśl zasady “nigdzie mi się nie spieszy”
Dołożę troszkę w następnym treningu.
2. RDL. 5 x 7 x 50. W poprzednim też było 50. Tu już taki mocny nie jestem. Ciężar optymalny aby zbytnio się nie zajechać.
3. Podciąganie sztangi do mostka. 5 x 7 x 32. Było 35 ale robiłem źle – wąskim chwytem. Szerszsym jest ciężej. Odjąłem 3 kg i niech tak pozostanie jeszcze jakiś czas bo cienko to idzie.
Z racji tego, że mam ominąć trening z przysiadem a za dwa dni robić dzień kolejny – dipsy i drążek postanowiłem dzisiaj chociaż zrobić przysiad bez obciążenia – czwarta ćwiartka z przytrzymaniem. Szkoda mi było straty przysiadów więc chociaż to zrobiłem. Tak na prawde to przysiad robiłem z obciążeniem tylko raz w życiu a więc naprawdę musiałem. Mam nadzieję, że opieprzu nie dostanę.
A więc 5 x 7. Schodziłem jak najniżej aż do siadu na piętach. Raz musiałem się przytrzymywać aby nie polecieć do tyły a innym razem aby nie polecieć do przodu haha ![]()
Szczerze mówiąc Stefan, to to ćwiczenie, mimo, że jest ćwierćprzysiadem i wykonuje je z przytrzymaniem i obciążeniem jedynie własnego ciała jest absolutnie najbardziej wyczerpujące ze wszystkich ćwiczeń jakie robię. Po prostu męczy maksymalnie i mięśnie też dostają po tyłku. Widać na tym przykładzie jak słabe ma nogi ktoś, kto nie potrafi wykonać choćby jednego dobrego technicznie pełnego przysiadu.
Za dwa dni dipsy i drążek a za cztery upragniony przysiad (pierwsza ćwiartka) z obciążeniem !
PS. Dieta oparta na rybach jest nie do przyjęcia !! Chyba jeszcze ze dwa dni tak będę jadł i kończę przed czasem bo nie mogę i chyba mi nie służy.
Pzdr
Jak rozumiem robiłeś tę dolną ćwiartkę przysiadu? To jest na początku ciężkie, bo my dziś w życiu rzadko przybieramy tę pozycję i mięśnie nie są przyzwyczajone. Potem wychodzi z wiekiem balans siłowy zaburzony i bóle kolan.
Już wcześniej pisałem, że ryby dzień w dzień to jest szaleństwo ![]()
Sam długo bym tak nie wytrzymał. Pozdrawiam.
Tak, dolną. Zastanawiam się czy utrzymywać taką pozycję aby trzymając się nie polecieć do tyłu czy do przodu ? Heh chyba mało zrozumiałe pytanie
Tak czy tak jest ciężko a więc fajnie. Te ryby to po pierwsze nie można się tym najeść, po drugie jedząc je codziennie za bardzo nie smakują. Po trzecie posiłki mało urozmaicone. Po czwarte drogo jak cholera. Genralnie mam dość po 3 dniach. Dzisiaj czytałem w necie, że dieta bez białkowa wpływa pozytywnie na “wyzdrowienie” w przypadku zakażenia salmonellą. Jakie ma jednak znaczenie aby nie jeść białka zwierzęcego z wyjątkiem ryb to nadal nie wiem. Pal to licho ! Precz z rybami ! Może jeszcze troche dam radę.
No pytanie nie do końca zrozumiałe
Najlepiej trzymaj się czegoś przed sobą. Wprawdzie to wymusi pewne pochylenie pleców w przód, ale nie szkodzi. Na dole przysiadu ze sztangą też jest się pochylonym.
Co do diety, to tak jak pisałem wcześniej. Piłbym śmietanę ile wlezie
Jestem po wizycie u ortopedy. Miałem konsultację w sprawie RTG odcinka lędźwiowego. Niestety tym razem nie trafiłem na osobę zalecającą ćwiczenia, wręcz przeciwnie. Jak mu powiedziałem, że chcę poznać wady swojego kręgosłupa bo zacząłem ćwiczyć z ciężarami to popukał się w głowę
MC, przysiad i wszystko co wykonywane w pozycji stojącej – wg niego zło. Nawet bieganie odradza ze względu na mikrourazy. Zaleca natomiast ćwiczenia izometryczne na brzuch i plecy. Mniejsza o to. Nie chciał mi dać skierowania na RTG odcinka piersiowego bo zauważył, że ciągne w kierunku ćwiczeń siłowych. Stwierdził, że na zdjęciu lędźwi widać kręgosłup do 8 kręgu a więc do wysokości łopatek i że wyżej zdjęcia nie ma co robić bo tam jest dobrze. Jeśli chodzi o dół to jest skrzywienie kilku procentowe ale powiedział też, że wg starej szkoły jest to w granicach normy. Gorzej jeśli się ćwiczy. Zauważył też chyba skurcz mięśnia po prawej stronie kręgosłupa na wysokości łopatek. Rzeczywiście 4 dni temu przy MC coś mnie łupnęło ale wiedziałem, że to mięsień więc się nie zmartwiłem. Mam więc skrzywienie kręgosłupa kilka stopni. Coś czuję, że powinienm pójść do lekarza sportowego, zapłacić za wizytę i wymagać sokładnego omówienia tematu moich pleców bo z tego co do tej pory mało wynika. Jutro dips i podciąganie oraz wycisk od czoła a za 3 dni przysiad. Nie odpuszczam, zwłaszcza, że nie robię na maksa a z dużą rezerwą. Szukam dobrego lekarza aby wiedzieć czy mogę szleć w przyszłości.
Pzdr
No tak, o kompetencjach ortopedów już pisałem, szkoda słów. Lekarza sportowego warto poszukać.
Ciekawe, te jego spostrzeżenia
Chodzenie też pewnie jest szkodliwe, bo wywołuje mikrourazy. Czyli co? Położyć się i zdrowo doczekać śmierci? Pozdrawiam i powodzenia.
Stefan mam pewne spostrzeżenia ![]()
Dla przypomnienia: miałem lekki trening u ciebie przez 1,5 miesiaca, potem przerwa prawie 3 tyg a teraz dosłownie 4 treningi po przeriwe (dips, podciąganie, rdl, mc, wycisk od czoła, unoszenie ramion) W między czasie choroba związana z jelitami, duży spadek wagi. 10 dni temu około napisałem nawet, że nie wchodze na wagę i nie patrze w lustro. Dzisiaj spojrzałem. Jestem przed treningiem a więc trudno mwić o pompie. Ciało naciągnięte, tłuszczu, luźnej skóry mało. Najszerszy większy niż normalnie, widac mięśnie brzucha a największe zdziwienie to piersi ! Mam bardzo duży przyrost masy mięśniowej klatki !! Naprawdę duży. Pomóż mi w ustaleniu powodów wiedząc, że:
ćwiczyć dopiero zaczynam
jestem chory
miałem 3 tyg przerwy a po przerwie to 4 trening
na klatke nie robię nic poza jednym treningiem dipsów
o co chodzi ? Gdzie szukać powodów takiego rozrostu ?
Dieta rybna i omega ?
Może przerwa w treningach ?
No bo przecież nie same treningi, których prawie nie ma i są lekkie ?
Dzisiaj trening – dipsy i podciągnięcia oraz wyciskanie od czoła.
Miałem dzisiaj zakończyć dietę rybną ale wizyta przed lustrem korci mnie aby zrobić dalszy eksperyment.
Pzdr
Na pewno dipsy, bo to potężne narzędzie budowania klatki. W pewnym sensie także drążek. Dokładna odpowiedź jest złożona. Po pierwsze dopiero zacząłeś i robisz „tylko” dipsy. niby jest lekko. Dla porównania większość przychodzi na siłownię i katuje tę klatę do upadłego. Traci właśnie przez to ten efekt szybkich przyrostów na początku Bawią się rozpiętkami i innymi bajerami, a później płacz, że klatka nie rośnie. Bo jest przemęczona i jednocześnie niewydajnie ćwiczona. U Ciebie jest odwrotnie ![]()
Drugi czynnik to zapewne efekt superkompensacji, który w tym wypadku przebiegł trochę dziwnie, bo trwało to trzy tygodnie. Sporo napisano mądrych prac na ten temat, ale niewiele z nich wynika. Ciągle do końca nie wiadomo czemu czasem robi się przerwę kilka tygodni i wraca większym i silniejszym, a innym razem już po tygodniu przerwy są spadki. Można domniemywać, że zależy to od diety, intensywności treningu, ale też nie do końca. Tak samo, jak nie wystarczy stwierdzić, że tak akurat u Ciebie organizm reaguje, bo następnym razem może być inaczej.
Prowadzi się na ten temat mnóstwo badań, bo przecież chodzi o uzyskanie optymalnej formy. Bada się metabolity w moczu u zawodnika, poziom hormonów itd. Póki co spójnej teorii dokładnie tłumaczącej co i jak nie ma.
Wniosek? Na pewno od czasu do czasu warto robić przerw ok. tygodnia, może i dwóch. Byle nie za często, bo wtedy traci to sens i na pewno będą straty zamiast przyrostów.
Z tymi rybami nie przesadzaj, jedzenie ich na okrągło raczej nie pomoże. Prędzej dojdzie do alergii pokarmowej z powodu monotonii. Pozdrawiam.
To na pewno przez tą przerwę. Niezły numer. Prawie 3 tyg bez ćwiczeń, poźniej 4 treningi w tym tylko jeden z dipsami i klata rośnie
Nie patrzyłem tak jak wspominałem w lustro ale już wcześniej czułem, że cycki jakieś pełne się zrobiły. Ciekawe rzeczy. Dietę rybną dzisiaj kończę. To chore było. Nabiału też nie jadłem. Zero jajek, śmietany, twarogów, serów. Tylko ryby, warzywa, orzechy. Bez sensu. Niby dwa tygodnie miałem tak wytrzymać jak ja po 4 dniach mam dosłownie dość. Wracam do normalnego jedzenia od teraz.
Potreningowo.
1. Dips. Było 6 serii x 3 powt. Jest 11 serii x 3 powt. Jakaś straszna różnica. Przyznam jednak, że każde trzecie powtórzenie było z niedowierzaniem, że się jakoś podniosłem. Straszny wysiłek. Wyszło tego chyba za dużo, prawda ?
2. Podciąganie. Było 13 serii po 3 powtórzenia. Zmieniliśmy na 4 powtórzenia i wyszło 8 serii po 4 powtórzenia.
3. Wyciskanie od czoła stojąc. Bez zmian. 5 serii po 7p x 25 kg.
Zmieniamy dipsy podobnie jak w podciąganiu na 4 powtórzenia ?
Dla przypomnienia napiszę, że przed przerwą robiłem dipsy 5 serii po 5 a podciągania 5 serii po 5 i nie było zadneggo postępu w sile a wysiłek w każdej serii ogromny.
A więc zmieniać dipsy na 4 reps i zobaczymy ile wyjdzie serii a podciągnięcia ciągność do momentu aż zrobię 10 serii po 4 czy jakoś inaczej działamy ?
Dzięki.
Tak, myślę, że w ten sposób. Dipsy po 4, a podciągnięcia rób, aż się uda zrobić 10 serii.
Potreningowo.
Przysiad. Czwarta ćwiartka. Bez butów lecę do tyłu. Z butami do biegania jest OK>
Przysiad pierwsza ćwiartka 5 x 7 x 50. Miałem po pstatnim treningu dokładać ale niestety coś mnie w lędźwiach strzyka.
Wreszcie zdiagnozowali moją chorobę. Pod koniec tygodnia będę miał dwa dni bez jedzenia a później będzie już dobrze.
Pzdr !
Lecisz do tyłu? Chyba trzeba będzie popracować nad całym podudziem.
Być może nad biodrami też, a może to po prostu kwestia przyzwyczajenia. Zobaczymy co będzie dalej.
Co im ostatecznie wyszło w tej diagnozie? Takie informacje mogą się przydać na przyszłość. Pozdrawiam.
Lece do tylu ale to moze miec zwiazek z plaskostopiem. Diagnoze wysle ci mailem. Nie chodzi o chlopakow z bloga a o ludzi z mojego otoczenia zawodowego co to moga tu zajrzec. wole, zeby nie wiedzieli. Pzdr
Ok. Może być związane z płaskostopiem, nawet do pewnego stopnia musi, ale myślę, że praca nad podudziem może nieco pomóc. Pozdrawiam.
Potreningowo:
MC. 5×7x54 (było 50)
RDL. 5×7x44 (było 50)
Podciąganie sztangi do mostka 5×7x34 (było 32)
W RDL odjąłem obciążenia bo coś dzisiaj nie dawałem rady. Generalnie średnio mi idze RDL i coś w plecach strzyka. Zwłaszcza po zrobieniu MC RDL jest wykańczający.
Pzdr
Stefan, co daje L-glutamina ?
W RDL spokojnie z ciężarem, zwłaszcza po MC. Wiadomo, że skoro poszedł ciężar w martwym to RDL będzie ciężej.
L-glutamina jest podstawowym aminokwasem budującym mięśnie, ale przypuszczam, że tu chodzi Ci o coś innego. Wodyn, bodajże i Poliquin, twierdzi, że większe ilości L-glutaminy leczą jelita. Chyba jakiś czas temu wspominałem Ci już o tej teorii, że warto sprawdzić. Pozdrawiam.
Tak, chodzi o jelita. Dostałem takie zalecenie.
A mógłbyś wskazać różnice miedzy MC a RDL ? Mam na myśli to jakie mięśnie pracują a nie technikę wykonania. Ja przy RDL czuję rozciąganie uda. Czy coś więcej różni te ćwiczenia ?
W RDL pracuje bardziej tył uda i biodra. W MC część z tego obciążenia przechodzi na czworogłowe uda. To chyba jest najważniejsza różnica, gdy chodzi o zaangażowanie mięśni.
Potreningowo.
1. Dips. Było 6×4 później 11 x 3. Miałem zmienić na 4 powtórzenia. Dzisiaj wyszło 8 x 4 więc jest jakiś postęp. Wszystko z wielkim trudem.
2. Podciąganie. Było 13 x 3. Potem 8 x 4. Dzisiaj 9 x 4 a więc również lekki postęp.
3. Wyciskanie od czoła. Było 5×7x25. Dzisiaj 5×7x28.
Pytanie odnoście podciągania. Dzisiaj przeczytałem, że pewien spec z innego forum twierdzi, że łokcie przy podciąganiu mają być w pionie, stanowić jedną linie (patrząc z tyłu) z przedramieniem i że łokcie powinny przylegać do ciała. Czy rzeczywiście taka jest technika Stefan ? Spróbowałem dzisiaj węższym chwytem (tak na szerokość barków) wcześniej robiłem szerzej no i starałem się aby łokcie się nie rozchodziły tylko były jak najbliżej ciała. Czułem, że pracują bardziej łapy niż plecy. Czy na pewno dobrą technikę zastosowałem ? Napisz pleasee Stefan, chcę się trzymać tylko twoich wytycznych.
Kończę trzeci tydzień treningów. Mam pewne przemyślenia. Weź proszę to Stefan pod uwagę przy ewentualnych zmianach.
Podciąganie i dipsy – chcę to katować do oporu. Zwiększać ilość serii czy powtórzeń czy dodawać obciążenia a więc trzymajmy się tych ćwiczeń zawsze a wprowadzajmy jedynie jakieś urozmaicenia, wariacje. Wyciskanie od czoła i unoszenie sztangi do mostka. Strasznie tu jestem słaby a więc ównież te ćwiczenia cieszą. RDL i MC. W MC chcę dać ciut więcej pary a RDL coś mi nie służy. Chodzę po nim jakiś powykręcany. Przysiad – katujmy aż będzie jakiś ciężar a w zasadzie aż będzie w ogóle można to nazwać przysiadem. Nie wiem czy tak można ale obecny plan chciałbym pozostawić na dłużej ale miło by było gdybym powrócił do wiosłowania i przenoszenia sztangi leżąc bo brakuje mi troche ćwiczeń zwłaszcza w te dni z MC i przysiadem. Są wtedy tylko dwa ćwiczenia. MC i RDL a za dwa dni tylko przysiad pierwsza ćwiartka i przysiad czwarta ćwiartka.
Z racji tego, że nie robię na maksa, zostawiam pewne rezerwy i odchodzę do tego wszystkiego bez ciśnienia to może warto coś dodać ?
Dzięki ! Pozdro !
Nie wiem, czy do końca rozumiem problem z łokciami. Jeśli przyciśniesz ramiona do ciała to wyjdzie z tego niemal ciężka izolacja na bicepsy. Nic dziwnego, że łapy wysiadały, skoro nagle miały przejąć całą pracę pleców. Łokcie w tym ćwiczeniu muszą być trochę w oddaleniu od ciała. Nie ma siły. Chyba, że będziesz miał już bardzo silne ręce i potraktujesz to właśnie jak ćwiczenie na łapy ![]()
Widzę, że trzeba będzie tez trochę zmienić strategię w tych ćwiczeniach, ale nowy plan (lub poprawki) dam radę rozpisać gdzieś w następnym tygodniu. Rozpiszę to z rozciąganiem.
RDLa bym nie odpuszczał. Potraktuj to bardziej jako ćwiczenie rozciągające niż siłowe. Czyli póki co dodawaj powoli w MC, a RDL zostaw na tym obciążeniu.
Tak z innej beczki trochę? Próbowałeś pić piołun? Pozdrawiam.
Piołun zacząłem pić przez 2 tyg jakieś 3 miesiące temu i wtedy zaczęły się problemy. Później przerwa – ciut lepiej. Następnie powrót do piołunu – znów gorzej. Tak więc odpuściłem od 2 tyg wszelkie ziółka, czosnki, cebule, alkohol, wszystko co może podrażnić bebechy. Eksperymentuję.
W takim razie należałoby dokładnie przebadać woreczek żółciowy. Jeśli tam leży źródło problemu, to faktycznie wyjdzie na to, że tłuszczu nie będziesz mógł dużo jeść już przez resztę życia.
Niby kolejna teoria, która pasuje. Objawy się zgadzają. Zmiana diety na wysokotłuszczową również. Zorientuję się jakie badania cię robi aby sprawdzić woreczek poza USG. Jesli krew to miałem robione wszystkie badania świata
Po wczorajszych dipsach mam domsy na całych piersiowych. Pierwszy raz również na górze klatki aż do obojczyka. Ciągna się wzdłuż obojczyka od mostka aż w kierunku naramiennego. Dosłownie cały piersiowy. Patrzyłem w lustro na plecy. Ewidentnie urosło ale między łopatkami a domsy czuję również wyżej. Czworoboczny ? To za sprawa jakiego ćwiczenia ?
Co do zmian w planie to bez pośpiechu. Pamiętaj tylko, że bardzo mi zalezy na postępach w dipsach i podciąganiu i mc i że brakuje mi jakiś dodatkowych ćwiczeń w dniu z MC i w dniu z przysiadem. Aaaa i mam domsy na dole brzucha
Jakby nie było, czworoboczny pracuje niemal przy każdym ćwiczeniu, które wykonujesz. Dlatego też jest dla mnie kompletnie bez sensu, jak widzę w planach dla początkujących szrugsy.
No tak ale kapturów nie czuję nic. Zero. ANi pracy ani domsów. A to chyba góra czworobocznych ?
Tak, tzw. kaptury to góra czworobocznych. Cały wygląda TAK.
No tak. To ja kapturów nie czuję. Wszystko oprócz góry czworogłowych. Nie ważne. Dzięki. Zdobyłem nowe info na temat mięśni pleców
Potreningowo.
1. Przysiad – czwarta ćwiartka 5×7
2. Przysiad – pierwsza ćwiartka. Było 5×7x50. Dzisiaj 5×7x70
Dałem 20 kg więcej. Nigdy nie robiłem maksów, nie wiem jakie mam możliwości stąd takie dziwne dokładanie wychodzi. Na następnym treningu dołożę z 6-8 kg.
To jest ten dzień gdzie brakuje mi ćwiczeń. Przysiad i koniec – czuję niedosyt. Czuję się wręcz źle. Może skoro nie robię ćwiczeń mocno się eksploatując to dasz mi w przyszłym tygodniu coś dodatkowo ? Podobnie w dniu z MC.
Przy okazji sprawdzałem jak wygląda mój przysiad bez obciążenia. Nadal porażka. Nie widzę, żebym w ogóle głębiej schodził. Nadal udo nie jest nawet równolegle do podłoża. Zero postępu. Coś jest nie tak. Zrobiłem nawet filmik ale nie wysyłam bo nie ma sensu. Domsy po dipsach na całych piersiowych nadal mnie trzymają
:) heh
Myślę nad tymi modyfikacjami. Na pewno dorzuciłbym w tym dniu rozciąganie. Tylko ciągle mam wątpliwości w jakiej formie. Pozdrawiam.
Ja ze zbyt dużym entuzjazmem do tego rozciągania nie podchodzę. Kiedyś próbowałem i bez skutków. Wiem, że nie lubisz jak się zgania na geny ale patrząc na stronę ojca i ich ograniczenia bardzo wątpie, że uda się coś ze mną zrobić. W sumie to się nawet do tego przyzwyczaiłem i nauczyłem żyć. Żałuję tylko tego przysiadu. Kurde, tyle przysiadów, tyle RDL a tu nic. Po prostu nic a jeśli już to 3 cm. Coś czuję, że będę musiał mocno pracować nad RDLem a w przysiadach te ćwiartki trzepać.
MC miałem na myśli a nie RDL.
Wiem o co Ci chodzi. Jak przejrzysz strony w necie o rozciąganiu to wszędzie praktycznie jest to samo. W rzeczywistości nie można do każdego podchodzić tak samo i różnice między rozciąganiem a rozciąganiem są kolosalne. Wystarczy porównać poizometryczne z redreresyjnym. Całkiem inna bajka. Trzeba tu brać pod uwagę co i dlaczego się rozciąga oraz jaka jest przyczyna ewentualnych ograniczeń ruchowych. Kostna, mięśniowo-nerwowa, torebkowa itd. To dlatego często rehabilitacja nie daje efektów, bo wszystkim zaleca się to samo, bez szczegółowego rozpoznania. Dlatego też ciągle się zastanawiam co tutaj zastosować. Pozdrawiam.
Sorry za głupie pytanie (jestem świezy a tych sprawach) ale oglądałem na jakiejś stronie eksperymenty kilku gościi trwające 10 tyg mające na celu powiększenie masy. Czy zawsze jest tak, że żeby zdobyć masę – mięśnie najpierw trzeba się zalać, również tłuszczem ? Kurde, patrzyłem na wyniki tej akcji i rzeczywiście goście parę kilo przybierali ale kosztem sylwetki.
Nie! Właśnie z tym walczę w kulturystyce. Można robić masę i jednocześnie palić tłuszcz. Robienie masy „na prosiaka” nie jest ani zdrowe ani sensowne. Przybierzesz więcej to fakt, ale to „więcej” to tylko woda i tłuszcz. Plany typu „13kg masy w 3 miesiące”. Pięknie, tyle, że 10kg z tego to nie mięśnie. Nie mówiąc już o tym, że nie da się przewidzieć ile kto faktycznie przebierze. Pozdrawiam.
Ufff. Twoja odpowiedź przyniosła mi wielką ulgę.
Potreningowo.
1. MC. Było 5×7x54. Jest 5×7x70. To mój trzeci MC w życiu. Dałem 70 kg. Nastepnym razem dam z 6 kg więcej bo są możliwości. Chcę się skupić na MC bo te przysiady nie wychodzą. Stąd prośba o ocenę – wysyłam filmik i pytanie co z praca nóg. Może z racji braku przysiadów robić głębszy ruch nogami ?
2. RDL. Zacząłem traktowac jako ćwiczenie rozciągające. Było 5×7x50. Dzisiaj 5×7x40.
3. Unoszenie sztangi. Było 5×7x34. Jakaś masakra. 5×7x30 z ogromnym trudem.
Stefan,, przeanalizuj please ten MC. Może spróbować swojego maksa ? Wczesniej robiłem 50. Teraz 70 a jakie mam możliwości to nie wiem i nie wiem ile dokładać. Poza tym kwestia głębokości.
Dzięki.
MC wygląda dobrze poza początkiem. Jak schodzisz po gryf to u góry pleców pojawia się koci grzbiet. Powinieneś już nim się schylisz po sztangę to skorygować i nawet bez ciężaru zejść prawidłowo. Oczywiście, że możesz spróbować zejść biodrami bardziej w dół.
Maksa nie warto sprawdzać. Szkoda czasu. Jak idzie dobrze to po co to psuć? Dodawaj po mniej więcej 5kg na trening i dzięki temu dłużej będzie progres. W końcu i tak dojdziesz do pewnej granicy.
Bardziej zastanawia mnie czemu to unoszenie poszło gorzej niż uprzednio. Czyżby zmęczenie po MC, albo góra dostała za dużo? Pozdrawiam.
Ten koci wytykasz mi za każdym razem. Staram się jak mogę. Muszę jeszcze nad tym popracować. U mnie unoszenie sztangi do mostka czy wyciskanie stojąc zawsze szło fatalnie. Jakieś śmieszne ciężary a i tak ledwo zipałem. Może rzeczywiście MC dał mi popalić. Niby zapas mocy jeszcze czułem spory ale to w końcu 20 kg więcej niż na poprzednim treningu. Ja w ogóle mam problem z techniką w tym ćwiczeniu. Unoszę sztangę baaardzo nisko niestety
Czasem się wydaje, że siły sporo a później trening pokazuje prawdę. Ja tam już takim odczuciom u siebie nie wierzę
W tym unoszeniu ma być nisko. Najwyżej do mostka lub góry brzucha.
Stefan, musze wrócić do szybkich spacerów / truchtu. Musze pracowac nad kondycją aby być w stanie chodzić po górach. nie biegam od 3 miesięcy (wcześniej biegałem co drugi dzień po ok 6 km) Chciałbym zacząć chodzić na szybkie spacery ok 4 km + 1km-2km truchtu tak ze dwa razy w tygodniu. Trenując w góry zakłada się plecak z obciążeniem ok 30 kg. Jak to się ma do moich treningów siłowych, czy coś koliduje, kiedy to robić itp ?
Nie będzie za bardzo kolidowało, jeśli podejdziesz do tego na spokojnie. Czyli nie zaczynaj od razu od tych 4 km. Zrób sobie na początek kilometr i powoli zwiększaj odległość. Za jakieś 2-3 tygodnie dodaj ten trucht. Potem można powoli myśleć o dodatkowym obciążeniu. Tu też bym dokładał stopniowo i ostrożnie. Zresztą teraz pogoda też nie jest najszczęśliwsza do takich manewrów. Jak gdzieś pojedziesz na lodzie z 30kg na plecach to się może źle skończyć. Pozdrawiam.
Potreningowo:
Dips. Było 8×4. Jest 10×4
Podciąganie. Było 9×4. Jest 10×4. Cel osiągnięty. Cieszę się, bo w tych dwóch ćwiczeniach jest ewidentny postęp. Co prawda kazdy trening dips – podciąganie to była walka o życie do końca no ale wynik to wynik – udało sie i jest coraz lepiej.
Wyciskanie od czoła. Było 5×728. Jest 5×7x30.
Bardzo mi zalezało aby w 4 tygodniu zrealizować cel – 10 serii bo wspominałas o zmianach w moim treningu. Teraz spokojnie i z satysfakcją będę mógł realizowac kolejny cel
Arek więc tak zgodnie z założeniem planu póki co nie zmieniamy, tylko dołożymy trochę.
W pierwszym dniu mam pewne wątpliwości. Tu mógłbyś jeszcze robić lekko wykroki w miejscu, ale zaczynasz wracać do biegania, więc przemyśl czy razem nie będzie tego na razie za dużo. jak chcesz może dodać na początek ze 3 serie po 7 na każdą nogę.
W drugim dniu dodałbym wiosłowanie jednorącz w opadzie. To się częściowo przełoży na wynik w drążku. Też zacznij spokojnie 3 x 7 na każdą rękę.
W trzecim dniu proponuję na koniec dodać zwykłe pompki na podłodze już po wszystkim. Zrób sobie spokojnie 3 serie po 10 i za każdym razem dodawaj 2 powtórzenia, czyli tydzień później 3×12 itd. Staraj się zejść maksymalnie głęboko. Możesz pod klatką położyć piłeczkę tenisową i za każdym razem dotykać jej ciałem.
Chcesz spróbować lekkie rozciąganie poizometryczne? Na razie tylko jedno ćwiczenie, ale musi być pomoc drugiej osoby. Pozdrawiam.
Super !
Spójrz na to wiosłowanie.
http://www.youtube.com/watch?v=E44kCoCvoww
Tu chyba powinna być bardziej praca łopatkami niż całą łapą ?
Pompki. Mam takie poręcze, żeby zejść maksymalnie nisko klatką więc wykorzystam.
Wykroki z obciążeniem ? Na razie maszeruję w górskich, ciężkich butach więc jest OK ale jak zacznę biegać to nóżki dostana w kość.
Aaa i co z podciąganiem i dipsami. Nie wiem czy pamiętasz, robiłem 5serii po 5 i nie było w ogóle postępu. Zmieniliśmy na 3 powtórzenia i robiłem seriee na maksa. Wychodziło tego po kilkanaście więc zmieniliśmy na 4 powtórzenia. Wyszło mniej niż 10 serii a w ostatnim treningu udało się to osiągnąć. Robiś więc więcej niż 10 serii czy może wracamy do 5 powtórzeń ? A może mniej powtórzeń i jakieś kg ?
Tak, bardziej ma pracować łopatka, ale głównie w pierwszej fazie ruchu. Zaczynasz tak jak na drążku czyli od łopatki potem idzie ręka. Łokcie bliżej korpusu niż na filmie i mniej huśtania korpusem.
W dipsach i drążku zrobimy tak: Zejdź teraz znowu do 3 powtórzeń, ale dowieś sobie 2kg. Jak w ten sposób dojdziesz do 10 serii po 3, to wtedy rób serie po 4. Jak też zrobisz 10 pełnych serii, wieszasz 4kg i znowu robisz po 3 powtórzenia. Na razie nie wchodź na 5 ruchów, bo Cię zablokuje psychicznie.
Robimy to rozciąganie?
Aaaaaa
:) Nie chciałem nic sugerować bo ty jestes tu szefem ale te dodatkowe kg bardzo mnie ucieszyły !!!
Rozciąganie jak najbardziej !
Dzięki wielkie.
Ok, więc tak. Musisz zatrudnić żonę, albo inną dorosłą osobę. Robisz to 2-3 razy na tydzień. tajemnica sukcesu polega na dobrej współpracy rozciąganego i rozciągającego. Spróbujmy na razie z czterogłowym uda.
Kładziesz się na podłodze na brzuchu. Uginasz nogę w kolanie, druga osoba dociska ją w stronę pośladka, ale ostrożnie. Jak tylko pojawi się lekki ból sygnalizujesz to i ona w tym miejscu się zatrzymuje. Teraz starasz się z powrotem prostować nogę, a ona blokuje to prostowanie. tak przez 4-5 sekund i znowu powrót, czyli znowu dociska piętę w stronę pośladka. Później znowu starasz się prostować. Tak z 5 razy. Potem zmiana nogi.
OK. Dzięki.
A wykrok taki ?
http://www.youtube.com/watch?v=JPoGiWJEsR0
A przy wiosłowaniu w opadzie mam być nachylony pod kątem 45 stopni ?
Otworzyli mi pod nosem mlekomat
Nadaje się to do mieszania z białkiem ? Ja nigdy mleka nie piłem ale skoro prosto od krowy to się chyba skuszę. 3,5 zł za litr. Tłuste około 4% bez żadnej sterylizacji, pasteryzacji i innych.
Wykroki takie, ale pilnuj bardziej pleców niż ten na filmie. No i w rękach sztangielki.
W tym wiosłowaniu opad 90 stopni, czyli korpus równolegle do podłoża.
Mlekomaty wszyscy póki co chwalą, więc powinno być ok.
Potreningowo.
1. Przysiad ostatnia ćwiartka 5×7
2. Przysiad pierwsza ćwiartka 5×7x74 (było 5×7x70)
3. Dodałem wykroki. Obciążenie 20 kg (dwa talerze po 10 kg)
3 serie po 7.
Ledwo chodziłem po wykrokach. Robiłem 7 powtórzeń jednej nogi a potem zmiana. Czy może mam robić raz jedna noga raz druga naprzemiennie ? Spociłem się przy wykrokach jak nigdy. Niezłe
:)
Właśnie skończyłem 4 tyg treningu. A w zasadzie jak to się fachowo nazywa ? Ćwiczę co drugi dzień a nie 3 razy w tygodniu a więc czwarty tydzień nie jest odpowiednim określeniem. Czwarty tydzień treningowy czy jakoś inaczej się to fachowo nazywa ? Pzdr
Możesz tak robić wykroki, jak robisz. Pewnie chodzi Ci o określenie – mikrorcyl
Mikrocykl ![]()
Wracam do żywych. Z jelitami nadal nie ejst gucio ale przynajmniej totalnie ustąpiły inne dolegliwości. Wszystko wskazuje na to, że za parę dni będzie w porządku. Biorę się więc do roboty na ostro ! PS. Zaczęło przechodzić jak odstawiłem wszelkie ziółka. Nic innego nie brałem, żadnych leków itp. Jak widać na podrazione jelita zioła (teoria o bakteriach) to nie był dobry pomysł.
Stefan,
Jako ciekawostkę napiszę, że po wczorajszych przysiadach i wykrokach miałem większą pompę w górnej części ciała, zwłaszcza na klatce niż w dniu w którym robie podciąganie i dipsy. Możliwe to czy mam zwidy ?
Z tymi ziołami to bardzo ciekawa sprawa. Może faktycznie coś drażniło jelita. Wiesz, im więcej wiem, tym wiem, że nic jeszcze nie wiem
Ale to już wiedział Sokrates!
Z klatką możliwe. Głównie za sprawą trzymania obciążenia w wykrokach, ale nie tylko. Przykładowo sprinterzy ćwiczą na klatkę, żeby poprawić wynik w bieganiu. Większość ludzi, czy nawet tzw. trenerów na siłowniach myśli, że przysiad jest tylko na nogi. Jak szybko idziesz klatka też pracuje. Dlatego też śmieszy mnie panująca obecnie moda na Nordic Walking i tłumaczenie, że tak pracuje więcej mięśni. Kurcze, podpierając się kijem może chodzić osoba niepełnosprawna, albo jak wchodzisz na stromą górę, a robienie z tego modnego sportu jest cofaniem się w ewolucji do łażenia na czworakach
Dobre
Potreningowo. Pierwszy dzień nowego mikrocyklu.
1. MC. 5×7x78 (było 70) Jest więc 8 kg więcej. Tu już się zmęczyłem całkiem mocno. W ostatnich powtórzeniach puszczał chwyt ale to chyba poprzez spocone dłonie no i pierwszy raz w przypadku MC czułem triceps. Zdziwiło mnie to bardzo bo w żadnym dzienniku nie czytałem o tricepsie podczas MC. Piekł przyjemnie. Jak to możliwe, że łapa nie pracuje a triceps działa ? W przyszłym tygodniu nie dołożę 8kg tylko 4kg maks.
2. RDL. 5×7x46 (było 40) Tu możliwości są znacznie większe ale ćwiczenie traktuję jako rozciągające i żadnego ciśnienia na ciężary nie mam. Za 2-3 tygodnie może zacznę go mocno eksploatować.
3. Unoszenie sztangi do mostka. 5×7x34 (było 30)
4. Wiosłowanie sztangą w opadzie (symboliczny ciężar)
Stefan, wieczorem wyślę filmik z wiosła i z unoszenia do mostka bo ja to chyba źle robię a nie chcę tracić czasu. Czuję moc i muszę to wykorzystać.
Podczas napinania mięśni bardzo uwidoczniły mi się mięśnie skośne brzucha. Wygląda to jak oponka a w zasadzie boczki dopóki się tego nie dotknie i nie stwierdzi, że to twarde mięso a nie tłuszcz. Śmiesznie to wygląda i nie ukrywam, że mało atrakcyjnie
:(
Bardzo mi miło ćwiczyć pod twoim okiem. Pozdrowienia i wielki szacuneczek dla ciebie. Dzięki.
Poniekąd łapy pracują, tylko bardziej statycznie. Z MC spokojnie. Dokładaj teraz już powoli, będzie dłużej progres. Tak po 2-2,5 kg.
Te skośne z czasem powinny wyglądać lepiej. Pozdrawiam.
Chciałem wysłać filmy ale nie wiem gdzie
Wiem, że stara skrzynka nie działa, wiem, że powstała nowa ale w żadnym dzienniku tego nie widzę. Może pod jakimś artem podałeś. Pzypomnisz ?
Dzięki.
Stefan, filmiki wysłałem.
Pzdr
Obejrzałem filmy. Wszystko wygląda ok. Taka sugestia jeszcze odnośnie unoszenia do brzucha. Skup się na barkach i myśl w czasie ćwiczenia, że ciągniesz barkami. Pozdrawiam.
Super
Myślałem, że jest wszystko źle ! Jestem po wczorajszym MC i RDL i znów ledwo chodzę. Mega domsy w z tyłu da. Są wręcz nietykalne. To już chyba piąty taki trenin z rzędu. Będzie mnie trzymać ze dwa albo trzy dni. Czy można to jakoś zmienić ?
Tym bym się nie przejmował. Widać masz czas gwałtownego rozwoju tych partii. Możesz ewentualnie smarować jakąś maścią rozgrzewającą lub robić masaże. Pamiętasz tę formę masażu kijem lub rurką? Sam masaż jest bolesny, ale bardzo skuteczny. Pozdrawiam.
Mnie bardziej chodziło o jakieś może ćwiczenia w ciagu tygodnia, które by sprawiały, że domsy by się nie pojawiały.
Dzisiaj wieczorkiem trening. Wczesniej robiłem dipsy i podciągnięcia z ciężarem ciała. Najpierw 3 reps później 4reps aż dojdę do 10 serii. Cel osiągnięty. W nowym planie mam dowiesić 2 kg i robić 3 reps aż dojdę do 10 serii. Czy jeśli dzisiaj w trakcie treningu okaże się, że idzie wyjątkowo łatwo to po kilku seriach dowiesić kolejny np kg czy nie ? Pytam bo chciałbym aby trening był optymalnie wykorzystany. Czekam na ten dzień cały tydzień
:)
Pozdro
i jeszcze pyt. dot. pompek klasycznych. Robić normalnie czy tak jak polecałeś Maćkowi – dłonie do siebie ?
Nie, jak pójdzie lekko na drążku to nie dodawaj, dopiero następnym razem. Wbrew pozorom tak szybciej siła pójdzie do góry. Ludzie mają największe problemy z progresem w ćwiczeniach, na których im najbardziej zależy, bo zwykle niepotrzebnie je żyłują.
Planowałeś te spacery i truchty. One poniekąd właśnie powinny spełnić taką rolę zmniejszania DOMSów, więc nie ma sensu dodawać czegoś jeszcze. To i tak musiałby być podobny wysiłek, czyli lekki aerobowy.
Z pompkami zobaczysz, na ile jeszcze będziesz miał siłę. Jak pójdą zbyt łatwo to możesz spróbować te w wersji close pushups. Pozdrawiam.
Kiedyś mi do do głowy przyszła jedna dziwna myśl, a dzisiaj czytam:
“Ludzie mają największe problemy z progresem w ćwiczeniach, na których im najbardziej zależy, bo zwykle niepotrzebnie je żyłują.”
Dokładnie to! Wtedy pomyślałem, że może mi psychika płata figle bo przecież jak to możliwe…
Jedyny klopot to jak uchwycić tę subtelną granicę pomiędzy “zrobiłem trening za lekko” a “niepotrzebnie żyłowałem”, masz tu jakąś radę Stefanie? Obie rzeczy wydają się być dość odległe ale w praktyce jest już trudniej, szczególnie że bez zbliżenia się do upadku mięśniowego to większość treningów wydaje się lekka… No może poza GVT ale jego jeszcze nie próbowałem: p
Przepraszam Arku, że tak wchodzę w Twój dziennik ale ta kwestia sądzę, że jest nie do przecenienia: )
Wydaje mi się, że o wiele lepiej robić za lekko niż za ciężko. Zauważyłem na wsi, gdzie jeździłem na wakacje, że spośród dwóch synów pewnego kowala ten który się cały czas obijał i wymigiwał od pracy, był dużo mocniej zbudowany, niż ten, który zawsze mu we wszystkim pomagał. No ale ostatecznie to może być też kwestia różnych predyspozycji.
Pozdrawiam
Najrozsądniej jest, poza pewnymi wyjątkami zawsze zachować pewien zapas sił w każdej serii lub chociaż nie dopuścić do tego by upadek nastąpił w którejś z pierwszych. W praktyce to zawsze zależy od planu, długości serii, czy przerw itd.
Najgłupsze rozwiązania to typowa piramida Weidera i HIT. W tym pierwszym jeszcze można liczyć przez czas jakiś na progres, w tym drugim po 3 tygodniach CUN klęknie.
Do tego trzeba dodać nastawienie psychiczne. Jeśli przed każdą następną serią zaczynasz się trząść, czy ją zrobisz, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie zrobisz. Dlatego lepiej ćwiczyć z tym zapasem sił. Wtedy łatwiej uznać, że jest lekko. Lepiej dodawać mniej niż za dużo. Pozdrawiam.
Mogę potwierdzić dobroczynne działanie spacerów i truchtania na powietrzu na DOMSy. Sam codziennie jestem z psami w lesie i po takim wyjściu zawsze mięśnie mają się lepiej.
Stefan, na pewno masz rację. Jednak prawie wszyscy dopiero zaczynamy przygodę z ciężarami a dla młodych i ambitnych ludzi porada w stylu – nie dawaj z siebie wszystkiego, rób tak, żeby było lekko – jest ciężka do zaakceptowania. Oczywiście wszyscy przestrzegamy twoich zasad ale na pewno każdego z nas korsi, żeby dowiesić więcej. Cóż – lata doświadczeń kontra zapał świeżaków
:)
Co do domsów. Dla mnie ważana jest kondycja. Spacery czy szybkie marsze – nie mam czasu na godzinę spacerowania no chyba, żebym to robił w nocy. A jeśli chodzi o bieganie… Bieganie dwa dni po MC i RDLu na wielkich domsach jest w moim wykonaniu absolutnie nie realne. Padam na pysk po kilometrze. Chyba jednak totalnie odpuszczę to bieganie bo raczej nie ma w moim przypadku wtedy mowy o regeneracji. Zmniejsze przerwy między seriami i nastawię się tylko na spacery. Trudno.
Kulturystyka to przezwyciężanie własnych ograniczeń. Po latach mogę stwierdzić jedno. Największym dla mnie nie były uszkodzenia nerwów obwodowych, czy wady postawy. Nie brak kasy na dietę, bo i tak bywało. Największym ograniczaniem było moje EGO! Im szybciej dojdzie się do tego, tym lepiej ![]()
Spacer będzie ok. Zawsze możesz stopniowo zwiększać jego intensywność. Pozdrawiam.
Potreningowo !
Wydawało mi się, że o wszystko co dotyczy dzisiejszego treningu cię dopytałem, niestety nie przewidziałem jednej sprawy.
1. Dips. W nowym planie po osiągnięciu celu 10 serii miałem zejść do 3 powtórzeń ale z dodatkowymi kg. Jeszcze dzisiaj ustaliliśmy, że w trakcie dodatkowych kg nie dodaje. Zrobiłem więc 10 serii po 3 reps + 2,5kg ale było dziecinnie prosto. Wiedziałem, że kg dodać nie mogę ale nie wiedziałem co z seriami. Wcześniej robiłem po kilkanaście. Postanowiłem więc, że robię do pierwszego mocniejszego wysiłku i odpuszczam aby nic nie było na siłę. Wyszło 15 serii po 3reps x 2,5 kg
2. Podciąganie. Ta sama zasada, ten sam wynik. Do pierwszego większego wysiłku. 15 serii x 3reps x 2,5kg
3. Wyciskanie od czoła. 5 x 7 x 32 (było30)
4. Pompki klasyczne. Zasugerowałeś 3 serie po 10 i co tydzień 2 powtórzenia. Zastanawiałem się o co ci chodzi z tymi pompeczkami, przecież ja bez problemu zrobię 30. W drugiej serii przy 8 powtórzeniu nie podniosłem się niestety. Łapy zrobiły się jak z waty i odmówiły współpracy. Padłem na glebę. Ręce trzęsły się jeszcze parę minut. Niestety
:(
Wypiłem odżywkę białkową. Jak pomyślę o jedzeniu to chce mi się wymiotować. Nie wiem czy coś do siebie wmuszę. Jakaś dziwna historia z tym jedzeniem, upadkiem no i tymi seriami.
Co w przyszłym tygodniu z podciągnięciami i dipsami ? Serii pewnie uznasz, że za dużo. Zmieniam obciążenie na + 1,5 kg aby było 4 kg czy powtórzenia z 3 na 4 ?
Wczoraj miałem gastroskpię. Tym samym zakończyłem ostatecznie diagnostykę mojego choróbska. Wiem, że nic nie wiem. Zarówno w jelicie jak i żołądku niewielkie zaczerwienienia błony śluzowej + HP. To sprawia, że cały proces trawienny nie działa jak trzeba. Nie wszystko jest wchłaniane, przyswajane itp itd. Nie ma co więcej we mnie badać. Chyba musze się zdecydowac na antybiotyk. Niestety w przypadku HP kuracja polega na podaniu 3 antybiotyków a to bardzo osłabia. Do bani
:(
PS. Mam 3 letnią córką będąco na etapie ciągłych pytań: a co to, a dlaczego, kiedy itp itd. Dzisiaj doszedłem do wniosku, że ilość jej pytań jest mimo wszystko znikoma w porównaniu z gradem pytań zskierowanym pod twoim adresem codziennie, przez nas wszystkich
:)
Pzdr
Kurcze, Stefanie, to co mówisz o zapasie sił w każdej serii tyczy się również przy trenowaniu danego elementu tak rzadko jak raz na tydzień?
Przykładowo wczoraj robiłem rampę martwego ciągu na 5 powtórzeń i wyglądało to tak:
leciutko: 30kg, 40kg, 50kg,
powoli nieco ciężej: 60kg, 65kg,
ciężko: 70kg, 75kg,
bardzo ciężko: 77,5kg (3 powtórzenia),
czyli widzimy, że miałem tak naprawdę trzy serie które bardziej odczułem. W ostatniej serii przy drugim powtórzeniu już czułem że ledwo idzie i wiedziałem, że pociągnę jeszcze góra 2-3 razy, czy w tym momencie pomimo że następny trening będzie dopiero za tydzień to powinienem był odłożyć sztangę?
Ja wykonałem jeszcze jedno podejście, które było bardzo ciężkie ale poszło i wtedy uznałem że to koniec martwego ciągu (myślę, że to jeszcze nie był upadek i czwarte powtórzenie było jeszcze w moim zasięgu ale to już by było totalne żyłowanie).
Przepraszam że tak ciągnę ten temat ale sam powiedziałeś, że to bardzo ważne i chciałbym mieć pewność, że dobrze rozumiem “zapas sił”.
Jak już tu zagościłem to może ja coś odpowiem: ) Mam dwie hipotezy.
Myślę Arku, że przyczyna pompek może tkwić w tym, że:
1) Wykonywałeś je po wielu ćwiczeniach. Zauważ jak dużo dipsów zrobiłeś, Ty niekoniecznie musiałeś je poczuć ale organizm w jakimś stopniu je na pewno odczuł. Bo jednak natłukłeś trochę serii: ) Potem podciąganie, tu co prawda pracują zgoła inne mięśnie ale np. mnie podciąganie bardzo męczy i potem długo nie mogę unormować oddechu. Czułeś w tym momencie że już oddech masz bardzo przyspieszony i całe ciało osłabione?
2) Może miałeś w głowie, że pompki dla Ciebie są łatwe i podświadomie zacząłeś robić te 10 powtórzeń bardzo powoli i bardzo dokładnie technicznie?
To wszystko mogło się skumulować i wpłynąć na wynik…
I trzymam kciuki za Twoje wyzdrowienie, próbuj myśleć pozytywnie i walcz dzielnie z wszelkimi dolegliwościami!
Dzięki
:)
Na pewno jest tak jak piszesz. Co prawda po dipsach, podciąganiu i wyciskaniu, mimo przerw – 1 minuta max, średnio się czułem zmeczony ale organizm tak jak mówisz dostał w kość. Takie niewinne pompki mnie dobiły totalnie. Śmieszne to bo co to jest mogłoby się wydawać parę pomek. A jednak. Pierwszy upadek w mojej “karierze” Łapki jak z waty normalnie. Totalny brak sił. Biceps odmówił współpracy.
Z tymi seriami w dipsach i podciąganiu. Fakt, robiąc te ćwiczenia z ciężarem 2,5 kg czuję się zmianę. Zawsze to coś nie naturalnego w porównaniu z ciężarem ciała ale ale 3 powtórzenia to bardzo mało. Nawet 1 minuta przerwy dawała taką regenerację, że miałem wrażenie, że bym te serie mógł robić w nieskończoność. Niestety przy 4 powtórzeniach już tak malinowo u mnie nie jest. A 5 to już istna walka o życie przy każdej serii. Stefan ma jednak na mnie jakąś dziwną, szalona taktykę. Zmiana ilości serii, powtórzeń, ciężaru. Jeszcze tylko przerwami nie zaczął szachować
:) Jak widać efekty są. Stały progres. Oby tak dalej
Bardzo lubię te ćwiczenia. Już się programuję na 10 serii + 4kg na przyszły tydzień
Czuję moc. Muszę jakieś pomiary zrobić czy fotki aby mieć porównanie za pół roku. Oby były zmiany !
Stefan, masz tu coraz więcej ludzi i jak piszesz mało czasu. Może warto by wprowadzić pewną zmianę. Każdy by miał dziennik a w nim suche info dotyczące wyłóącznie treningów.
Pogaduszki okołotreningowe byłby w innym miejscu. To by ci ułatwiło pracę. Klikasz w dziennik Arek i wiesz co ćwiczę, kiedy, jaki progres itp itd. Wątpliwości Arka, pytania i pogaduchy o dietach, chorobach i innych omawiało by się dodatku do dziennika czy coś w tym stylu ?
A i jeszcze jedno. Pierwszy raz sprawdziłem czas treningu. Wyszło 55 minut mimo przerw między seriami – równa minuta i między poszczególnymi ćwiczeniami – 3 minuty. W porównaniu z innymi chłopakami jakoś strasznie długo.
Stefan pamiętaj.
REGENERACJA I RELAX PO WYKONANEJ PRACY TO PODSTAWA SUKCESU. NIE ZAPOMNIJ WIĘC O TYM ABYŚ MIAŁ SIŁĘ NAS TRENOWAĆ
:) Reda boi się, że kiedyś internet wyłączą a ja zaczynam się bać, że będziesz miał dla nas coraz mniej czasu. Relaksuj się błagam
:)
Tak, też tak mam, przy małej liczbie powtórzeń i stosunkowo małym ciężarze trudno odczuć zmęczenie: ) I dokładnie tak samo zauważam, że 5 powtórzeń przy takiej długości przerwy to już jest duuuużo powtórzeń: )
Twój pomysł wg mnie jest ciekawy i warty rozważenia bo inaczej to Stefan zostanie zasypany podobnymi pytaniami. Ja gdy mam jakieś pytanie to staram się nie zadawać go w dzienniku, a znaleźć najbliższy mu tematycznie artykuł, nie zawsze mi to wychodzi ale w większości tak… Wtedy jest ono w jego kategorii i więcej ludzi przeczyta odpowiedź gdy będzie zainteresowana takim tematem. Myślę, że wprowadzenie takiego zalecenia by ułatwiło pracę Stefanowi. Choć z drugiej strony też fakt, że część rzeczy fajnie jest usłyszeć stricte pod swoim adresem w swoim dzienniku…
Dipsy – no i bardzo dobrze. Nie wiem, czemu nie podoba Ci się, że dobrze poszło? Następnym razem spróbuj z 5kg dowieszonymi. Powinno też pójść dobrze.
Podciąganie – to samo. Wszystko razem powinno zaowocować wzrostem siły w tych dwóch ćwiczeniach.
Pompki – no właśnie, tu trudno było przed faktem stwierdzić ile dasz rady zrobić po całej reszcie. Spokojnie, następnym razem powinno być trochę lepiej.
Próbowałeś z tą glutaminą? Pytam, bo ciekawi mnie, czy to w praktyce rzeczywiście działa na jelita, czy nie.
Drizzt – wszystko zależy od planu. Rampę masz robić do upadku, bo w tym wypadku upadek nie jest taki sam, jak przy innych metodach. Tu układ nerwowy stopniowo się rozkręca. Jak robisz typowy trening objętościowy, wygląda to inaczej. Tak samo w typowo siłowych.
Kwestia częstotliwości tak naprawdę nie ma nic do rzeczy, gdy chodzi o upadek. Nie chodzi o to, że np. ćwicząc to samo raz na 3 dni nie może być upadków, a ćwicząc co 10 mogą. Gdyby tak było, to HIT by się sprawdzał, a się nie sprawdza!
Na częstotliwość wpływa już raczej ten zapas sił, czy musi być większy, czy mniejszy. Rzuć okiem na plan Łukasza.
Wreszcie sprawa najważniejsza. Nie ma takiego planu, w którym trenujesz mięsień raz na tydzień. Jest to mit. Chyba, że w ogóle będziesz trenował tylko raz na tydzień.
Weź sobie pod uwagę choćby takie hamstringi. Trenujesz je MC, ale też przysiadami! To samo będzie z czworogłowymi. W MC pracuje cały grzbiet, więc np. także najszersze grzbietu, potem większość tych mięśni męczysz na drążku itd. Powiązań jest mnóstwo. nie można patrzeć na jedne trening z mikrocyklu w oderwaniu od całości.
Nad pompkami Arka nie ma co debatować. Skoro normalnie zrobiłby 30, tych chyba jest oczywiste, że po dipsach i wyciskaniu do czoła nie był w stanie tyle wykonać! Niby jak? Tricepsy, klata i barki miały w tym czasie wolne?
Na razie jest ok, jeśli chodzi o odpisywanie. Otwieram sobie powiadomienia wątkami, także póki co wszystko pod kontrolą. Przynajmniej na tyle na ile to możliwe. Oczywiście lepiej pytać pod konkretnym artykułem, jeśli pytanie nie dotyczy konkretnie planu danej osoby.
Regeneracja fajna rzecz, inna sprawa, że obecnie ciągle pojawiają się wszelakie problemy i stresujące sytuacje, ale taki urok życia
Pozdrawiam.
Stefan ja się cieszę z dipsów i podciągania !:) Jak w przyszłym tygodniu zrobię 10 serii z 5kg to w ogóle będę szczęśliwy
:) Łapki dzisiaj nadal mam jak z waty. Generalnie totalny brak sił w bicepsie. L-glutaminę wziąłem. Lekarz zalecił małą dawkę, ja kupiłem taką w sklepie sportowym ale nie mam pojęcia czy działa. Biorę również jakieś delikatne leki oraz cynk, selen, magnez. Niby jest coraz lepiej ale trawienie nadal nie jest okay. Biorę się za ten antybiotyk za parę dni.
Stefan czyli z atydzień jak uda mi się zrobić 10 serii po 3 re z 5 kg to na następnym treningu robię 4 reps z 5kg. Jak znów dojdę do 10 serii to zmieniam powtórzenia znowu do 3 reps ale już 7 kg, tak ? Chcę się dowiedzieć już teraz aby nie truć ciągle. Dzięki
Wiesz to zależy, jak Ci pójdzie. Jak będzie dobrze, to logicznie się nasuwa, że działają tu niskie zakresy i najsensowniej będzie dołożyć kilogramów i dalej robić po 3 powtórzenia.
Stefan, po środowym treningu mam takie domsy na klatce i najszerszym, że nie mogę się dotknąć. O dziwo domsy w całkiem innych miejscach niż podczas podciągania/dipsów bez obciążenia. Nawala dół najszerszego i góra klatki przy obojczyku. Dół nie.
Dzisiaj dzień przysiadów i wykroków. Planowany trening o godz 18. O 20 będę pił akkohol. Czy w tym wypadku jest sens robienia treningu czy przełożyć na niedzielę ? Wtedy przerwa wyniesie od środy do niedzieli.
Wszedłeś w fazę ostrego wzrostu. To są bardzo dobre objawy, choć nie zawsze przyjemne ![]()
Więc najlepiej robić kolejny trening według planu.
Co do alkoholu. Pierwsza sprawa, zaraz po treningu solidny posiłek. Na tyle oczywiście na ile jelita pozwalają. Dużo tu zależy od dawki. Jeśli będzie to ilość umiarkowane, to paradoksalnie może pomóc. Najważniejsze, by starać się wydłużyć przerwę między treningiem a alkoholem. Jeśli będzie to możliwe, to odwlekaj tego pierwszego drinka, np. nie pij o 20.00 a o 20.30 albo jak się da to o 21.00. I tak kluczowa tu jest dawka. Ostatnio prowadzę pewne obserwacje w tym temacie, ale za wcześnie na wnioski
Pozdrawiam.
OK ! ![]()
Pochwalę się. Już dwa dni w marynacie leżą sobie tylne golonki wieprzowe. 4 sztuki weszły na 7,4 kg !!! Są gigantyczne. Przychodzą znajomi no i pasowałoby do golonek coś golnąć. Z drugiej strony szkoda treningu no a poza tym takie golonki były by idealnym posiłkiem potreningowym. Ehhhh zrobię tak jak piszesz. Napiję się ale nie dużo i jak najpóźniej
Podczas treningów strasznie chce mi się pić. Czasami wspomagam się odżywką białkowa z mlekiem. Czy w przerwach między seriami można sobiepopijac odżywkę czy są jakieś przeciwskazania ?
Jak wypijesz w sumie równowartość 200-300 ml wódki, to nic nie powinno popsuć. Oczywiście tolerancja na alkohol to rzecz indywidualna.
Teoretycznie można pić podczas treningu. Niektórzy nawet mocno to akcentują. kiedyś też tak robiłem. Potem przestałem z dwóch powodów. Obecnie mam bardzo krótkie przerwy między seriami i nie ma na to czasu. Po drugie przy ciężkich ćwiczeniach miałem ochotę zwracać co wypiłem.
Więc tak. Z umiarem możesz, ale jeśli żołądek zacznie źle reagować, to lepiej przestać. Pozdrawiam.
Żyć nie umierać
:) Dzisiaj po południu będę więc trenować, pić i jeść golonkę. Taki sport to ja lubię
Popijanie wódki między seriami raczej nie wskazane ? Hehehe to żart oczywiście
:) !!
„trenować, pić i jeść golonkę” – definicja nowoczesnej kulturystyki
Zrobiłem wczoraj trening.
1. Przysiad ostatnia ćwiartka 5×7
2. Przysiad pierwsza ćwiartka 5×7x78 (było 74)
3. Wykroki 3×10x20 (było 20)
Zero postępów w przysiadach. Rozciąganie robię i nic to nie daje. Podczas przysiadów (pierwsza ćwiartka) z obciążeniem generalnie nie męczę się w ogóle. Czuje pracę mięśni nóg i wysiłek dopiero jak zejdę niżej no ale nie mogę tego robić ze względu na kolana. Sytuacja patowa. Wczoraj pierwszy raz zrobiłem rozgrzewkę na orbitreku. Wyobraź sobie, że ja na przykegających stopach nie mogę na tym jeździć. Muszę odrywać pięty – takie mam ograniczenia. Wykroki męczą jak diabli, nawet serce wali jak szalone.
Stefan, nie wiem czy jest sens robić te przysiady. Minęło już parę miesięcy i nie ma absolutnie żadnego postępu jeśli chodzi o rozciąganie. Dosłownie zero. Pierwsza ćwiartka przysiadu z 78 kg w ogóle mnie nie męczy – mięśnie nie pracują. Nie wiem więc czy takie ćwiczenia w ogóle coś dają. Pomyśl nad jakimś zamiennikiem pleasee.
Golonki były rewelacyjne
Trzeba to faktycznie dobrze przeanalizować. Na razie nasuwają mi się dwie uwagi.
Na wyniki rozciągania trzeba poczekać kilka tygodni. Na razie trudno cokolwiek stwierdzić.
To z orbitrekiem pokazuje kolejny problem – przykurcze w łydkach.
Chcę to sobie spokojnie poukładać w głowie nim cokolwiek doradzę. Na pewno te przykurcze będą Cię ograniczały. Wiem po sobie jak to jest. Wiem też, że nie zawsze da się to zmienić. Zwłaszcza, że im później tym mniej można bezpiecznie zrobić. Jednak jeszcze bym wszystkiego nie przesądzał. Przeanalizuję i pomyślę.
Potreningowo.
Niestety trening się nie udał. Przerwałem w trakcie.
1. MC. 5×7x 82 (było 78)
2. RDL 4×7x 48 (było46)
3. Unoszenie sztangi do mostka – przerwałem pod wóch seriach.
4. Wiosło. Brak.
Okrytna słabość, brak energii i motywacji. Pewnie to przez alkohol w piątek w nocy, przez kaca sobotniego i podejrzewam, że również przez to, że trening robiłem dziś rano. Zazwyczaj ćwiczę po południu, po całym dniu solidnego jedzenia a nie jak dzisiaj po śniadaniu i odżywce. Przerwałem bo nie było w ogóle sensu a i satysfakcji z wykonywanej roboty.
Następny trening jutro albo w środę. Powtórzę dzisiejszy albo zrobię kolejny albo może jakoś to połączę ? Nasępny trening to dipsy, podciąganie, wyciskanie od czoła i pompki klasyczne. Może mógłbym do tego dodać to czego nie zrobiłem dzisiaj czyli wiosłowanie sztangielką w opadzie albo unoszenie sztangi do mostka ? Jak to najlepiej rozegrać ?
No cóż. Wygląda na to, że alkoholu było za dużo
Zresztą, jak jest kac to też znaczy, że było za dużo. Zmiana pory treningu też zrobiła swoje. Jednak zwróć uwagę, że siła nie spadła, a jedynie kondycja zawiodła, co w takim momencie jest normalne.
Nie ma sensu zawracać. Zrób normalnie kolejny trening według planu. Nic tam nie dodawaj, bo tylko przedobrzysz i straty będą większe.
Zastanawiam się na tą kwestią przysiadów u Ciebie. Musimy jedną rzecz określić, czy na pewno jest to ograniczenie związane z budową kostną, czy jednak przykurcze mięśniowe. To pierwsze sugeruje to co pisałeś o podobnych problemach w rodzinie. W tym wypadku warto dalej robić rozciąganie mięśni – takie lekkie poziometryczne, ale cudów nie będzie. Za późno na zmiany. Może 20 lat wcześniej coś by się dało zrobić, a może i nie. W taki wypadku zmieniamy też układ treningu na nogi. Nie ma sensu, byś się cały czas dołował tymi przysiadami.
W drugim wypadku jest inaczej. Jeśli to przykurcze mięśniowe, z czasem im większe będą ciężary, tym mogą pojawić się większe problemy z mięśniami. W tym wypadku trzeba byłoby wszystko jednak jakoś porozciągać. Jak to widzisz? Przypuszczam, że opowiesz się za pierwszą opcją, ale tu sam musisz to stwierdzić. Lepiej ode mnie znasz swój organizm
Ja więcej przez net nie będę wiedział. Pozdrawiam.
To ewidentnie alkohol. Nie sądziłem, że tak długo oddziałuje. Piłem przecież w piątek późnym wieczorem. Do niedzieli to kupa czasu. Podczas MC serce biło jak szalone. To nauczka na przyszłość nie tylko podczas ćwiczeń siłowych. Często chodziłem w góry po piciu dzień wcześniej. Wszystko niby było okey ale w sysuacji trudnej/kryzysowej mogłoby to wyjść.
Sam widzisz Stefan, że z tymi nigami to bardzo chciałem. Obawiam się jednak, że nic tu nie zdziałamy. Te same przupadki ograniczeń w rodzinie. Po tak długi treningach dosłownie zero poprawy. Zrobiłem ostatnio Przysiad bez obciążenia – nic ni eposzło w dół. Ani nawet kilka stopni. Zróbmy więc zmianę a jak się dowartościuję trochę w poprawie siły i sylwetki to powrócę do rozciągania i powalczę jeszcze.
Stefan, jaki wpływ na masę/wytrzymałość/siłę ma ilość powtórzeń w serii i ilość samych serii ? Robię dipsy i podciągnięcia po 3 powtórzenia i po 10 czy ponad 10 serii.
Ok, przerobimy więc niebawem ten trening na nogi.
Pytanie o wpływ długości serii na poszczególne parametry to temat rzeka. Trochę o tym było w różnych artykułach. Najprościej ujmuje się rzecz tak, że im dłuższa seria tym bardziej wzrasta wytrzymałość, a mniej siła maksymalna. Pracując nad wytrzymałością robisz dłuższe serie, ale mniej. Siłę buduje się zwykle większą liczbą krótszych serii. Tylko, że tak naprawdę sprawa jest bardziej skomplikowana. Dochodzi manipulacja przerwami. Im dłuższe przerwy robisz, ale krótkie serie z dużym obciążeniem, tym bardziej budujesz siłę. Przy bardzo krótkich przerwach poprawiasz wytrzymałość, a dokładniej tzw. kondycję siłową. Trzeba by tu jeszcze rozróżnić wytrzymałość beztlenową i tlenową. Więc tę beztlenową można kształtować robią np. superserie po 2 powtórzenia i z krótkimi przerwami.
To samo masa. Budując siłę maksymalną budujesz głównie masę miofibrylarną, a pracując nad wytrzymałością siłową masę sarkoplazmatyczną. Przy wytrzymałości tlenowej mięśnie nie urosną prawie wcale lub po długim okresie. Wystarczy zobaczyć maratończyków.
natomiast w treningu siłowym nigdy nie ma tak, że wzrasta jeden parametr. Tylko zwykle jeden szybciej, a inne wolniej, w zależności od rodzaju treningu.
Więc w Twoich dipsach głównie wzrasta teraz siła i hipertrofia miofibrylarna, ale jeśli przerwy są krótkie to wytrzymałość siłowa tych łańcuchów kinmeatycznych także. Jeśli są dłuższe, to szybciej idzie siła w górę, a wytrzymałość raczej mało. Pozdrawiam.
Więc zmieniamy dzień nóg.
Ćwierć przysiady mogą zostać. Chodzi mi o tę górną ćwiartkę. Tam ciężar idzie do góry, a jest to dużo bezpieczniejsze niż przysiad do polowy. Więc to zostawiamy. Natomiast tę dolną ćwiartkę wyrzucamy.
Robisz nadal wykroki. 3 serie po 10 na każdą nogę. Po nich robisz też wykroki, ale boczne. Również 3 serie po 10. Tu ostrożnie z ciężarem na początek. Wygląda to tak. W obu rodzajach wykroków schodź nisko. Nawet najlepiej, jak kolano znajdzie się na chwilę na podłodze.
Taki trening powinien się przydać również, jako zaprawa do chodzenia po górach
Pozdrawiam.
Dobra. Super.
Po wczorajszym MC tym razem nie mogę się podnieść nawet po lekkim schyleniu. Jakiś dziwny okres mega domsów po każdym treningu mam. Trzymają dwa dni i nawalają okrutnie. Jutro badania w Warszawie a więc trening dopiero w środę. Mam wątpliwości co do pierwszej ćwiartki przysiadów z obciążeniem. Ja Stefan czuje wusiłek jak podnoszę sztangę ze stojaków, jak przemieszczam się z nią dwa kroki do przodu i jak ja odkładam. Samo ćwiczenie natomiast w zakresie 45 stopni nie obciąża moich mięśni. Czuję je tylko jak schodzę do połowy ale przecież tego mam nie robić. Nie o to więc chyba chodzi. Nie to mnie męczy co powinno. Nie może być przecież tak, że odkładanie i pobieranie sztangi to wysiłek a same powtórzenia nie. Czy w związku z tym na pewno jest sens abym to kontynuował ? Jeśli uznasz, że mimo wszystko to wartościowe ćwiczenie to ok, nic już nie gadam tylko robię swoją robotę
Dzięki
To teraz pomyśl sobie o zawodnikach zbierających ze stojaków 200kg, albo więcej ![]()
Wprawdzie możesz się nie czuć zmęczony, ale to nie zmienia faktu, że siła od tego rośnie. Tak to potraktuj, głównie jako ćwiczenie budujące siłę.
Samo zabranie takiego ciężaru też przecież wywołuje szereg reakcji adaptacyjnych w organizmie. Więc na razie nie warto z tego rezygnować. Być może z czasem wyczerpiemy możliwości tego ćwiczenia, ale póki co niech jest.
OK
Potreningowo
:):)
Z racji tego, że jutro jestem cały dzień poza domem a w środę trening mógłby być zagrożony to postanowiłem działać dzisiaj. Mój ulubiony dzień treningowy – dipsy.
1. Dipsy. W tamtym tygodniu zrobiłem 15 serii po 3 reps + 2,5 kg. Dzisiaj udało się to samo z 5 kg ![]()
2. Podciąganie. Ten sam postęp. 15 serii po 3 powtórzenia + 5 kg.
3. Wyciskanie od czoła stojąc. 5 x 7 x 34 (było 32) Cięzko. Za tydzień zmniejszam do 32 bo te 34 to był koszmar.
4. Pompki klasyczne 3 serie x 8 powtórzeń. Podobnie tak jak w tamtym tygodniu blisko upadku. Te popmki to normalnie na dobicie są. Zło !!
Jak po każdym treningu z dipsami czuję moc ! Uwielbiam ten dzień treningowy. Szczerze mówiąc za pozostałymi nie przepadam ![]()
Stefan, cały czas mam wątpliwości co do tych 3 powtórzeń i 15 serii w dipsach i podciąganiu. Z tygodnia na tydzień dodaję po 2,5 kg i idzie. Aż mi się nie chce wierzyć, że za tydzień zrobię to samo z 7 kg. To byłby cud jakiś. Czy nie powinniśmy tak tego poukładać aby było z 5 powtórzeń i 6-7 serii ? W zasadzie pytam tylko z ciekawości a robić będę tak jak napiszesz. A może chociaż wejść w zakres 4 powtórzeń i zobaczyć ile serii wyjdzie ? Myślę, że 10 to byłby ogromny sukces. Doradź coś proszę.
Martwi mnie też brak postępu w wyciskaniu od czoła. Niby dodaje po 2 kg ale to walka o życie. Powinienem zejść do 26 kg coś mi się wydaje i zaczać od nowa.
PS. Co sądzisz o żółtym serze ? (żart oczywiście
:))
Dodam jeszcze, że wciąż nie odnotowałem wzrostu masy ciała. Zaczynałem od 72-3 kg. Ważę 67 kg. Początkowo spadek spodowowany był zmianą diety a potem pewnie chorobą. Mimo tylu treningów waga nie poszła do góry. Nie zaobserwowałem również spadku ilości tłuszczu. Może coś tam spadło ale na pewno nie z brzucha. Poprawiła się natomiast i to znacznie sylwetka. Urósł najszerszy, klatka. Nie wiem jak to wszystko tłumaczyć bo trochę jedno wyklucza drugie no ale jest jak jest. Żałuję teraz, że nie mierzyłem obwodów, może to by coś wyjaśniło. Tak czy tak jestem zadowolony z treningów, poprawy siły, samopoczucia no i ze zmian w sylwetce. Szkoda mi natomiast, że nie ważę po tym wszystkim chociaż z 2 kg więcej. A i jeszcze jedno. Od 4 treningów jak się nie mylę, nie mam bezpośtrednio po ćwiczeniach pompy. Jeśli już to pompkę albo pompeczkę hehe
Mam natomiast mega hiper giga domsy po każdym treningu. Trwają około 2 dni i naprawdę są uciąliwe. Podczas dzisiejszego treningu w ostatnich seriach czułem przyspieszone bicie serca. Przerwy międy seriami – równa minuta. Serii 15 w podciąganiu i dipsach. Chyba to jest powodem ? Uwielbiam dzień z dipsami, za pozostałymi nie przepadam. Mimo zaufania do Stefana mam jakieś wewnętrzne obawy przed plecami w RDL i MC oraz przysiadach. Te ostatnie dodatkowo mi nie wychodzą. To tyle jeśli chodzi o małe podsumowanie. Dalej robię swoje i czekam na wyniki. Pzdr, Dzięki.
Hej Arek,
RDL nie robiłem, ale mc, jeśli Stefan nie oprotestował Twojej techniki, nic się nie bój. Ja miałem przez kilka tygodni zeszłego lata problemy z kręgosłupem a teraz, mimo, że pizgam duuużo więcej i częściej, jest zdrowo.
Może Ci się nie podobać, że w tym ćwiczeniu pracują mocno skośne brzucha, co, tak mi się wydaje, poszerza na swój sposób brzuch, ale satysfakcja z siły i bezpieczeństwa mięśni posturalnych jest ogromna. Jeśli wcześniej nie robiłes mc to te ciężary, które wybrałeś mogą być zbyt wycieńczające. Na pewno jednak, jeśli możesz, to mc jest bezcenne.
Co do masy ciała, to, wydaje mi się,że nie ma możliwości, aby siła rosła a mięśnie nie. Dynamika wzrostu mięśni może być różna, ale wcześniej czy poźniej przełoży się to na wzrost masy ciała.
A i ćwiczenie dolnych partii ciała naprawdę warto polubić, bo to one dają prawidziwą krzepę nie tylko w nogach.
Może rozbij dołącz ulubione ćwiczenia do dni, które lubisz mniej. Zapytaj Stefana o “wstępy” na taboret ze sztangielkami. To wcale nie jest łatwiejsze ćwiczenie niż przysiady i myślę, że można na tym budować silne cztero i dwu głowe. Można kombinowac z wysokością stołka. Najlepiej , jesli Stefan, możesz się na temat tego ćwiczenia sam wypowiedzieć, bo chyba ten temat nie był jeszcze poruszany.
Jeszcze sprawa pompy – wg mnie “pompa” onacza tylko, że “napompowałeś mięsień krwią”. a we krwii jest tlen jeśli dobrze dedukuję. i to nie znaczy nic więcej. ani wzrostu siły ani obwodu. wpompowałeś krew do mięśnia (a więc składniki odżywcze) to jest ok, ale to nie równa się wiekszej masie czy sile mięśnia. tak to rozumiem.
I jeszcze to: kiedyś myślałem, że nie dam rady porzucić sera, a teraz (mam jeszcze dwie zamrożone na skałę bryły na balkonie)juz prawie o nim zapomniałem i mi go nie brakuje.
Mam nadzieję, ze nie masz pretencji, że się tak rozpisałem w Twoim dzienniku. ![]()
Pozdrawiam
Cholera. Rozpisałem się i w tym momencie komp padł. Terab będzie krótko. Oczywiście nie mam żadnych pretensji.
W MC mam problem natury psychicznej. Ufam Stefanowi ale podczas wykonywania treningu mam w głowie opinie na temat jego szkodliwości. Zastanawiam się czy zaraz mi coś łupnie czy dopiero po treningu nie wstanę. Do tego dochodzą ograniczenia ruchowe zaobserwowane w przysiadzie. Podczas MC z większym obciążeniem mam wrażenie, że nie schodzę wystarczająco w dół nogami a za bardzo pochylam się do przodu. Wyślę filmik aby rozwiać wątpliwości. Może do tego powinienem odjąć obciążenia i zacząć dokładanie po troszku od nowa ?
Co do masy. Najpierw parę kg spadku a teraz, w górę nawet nic nie drgnie. Siła ewidentnie idzie. Tłuszczu raczej nie ubywa. Może po prostu poprzez lata braku aktywności fizycznej moje mięśnie zmieniają się z “galaretowatych” na bardziej ubite ? No bo nie sądze, że po takim czasie wynikiem moich wszystkich treningów jest zmiana sylwetki związana jedynie z napompowaniem mięśni ? To by była klęska.
Tak czy tak jest ok. Motywację mam nadal dużą. Czuję się dobrze. Dzięki
W mc sztanga powinna iść jak najbliżej ciała, pierś wypięta do przodu, ja sobie wizualizuję, (w przysiadzie też) że wstaję jakby do tyłu. Zobacz na youtube jak mc robi Jan Łuka, myślę, że można mu całkowicie zaufać. No i jeśli Stefan nie ma nic przeciwko Twojej technice i nic Cię nie boli (domsy sie nie liczą) to nie ma się co zastanawiać tylko trzeba robić mc. Ale zawsze tak, żeby wiedzieć, że następny trening także da się zrobić dodając minimum obciązenia, a jeśli odczuwasz duży niepokój czy się uda czy nie to wg mnie (i u mnie to świetnie działa!) następuje zmiana zakresów i od razu jest więcej siły i zabwa zaczyna się właściwie od początku a ciężar cały czas rośnie. Ja przed treningiem właściwym robie 4-5 stacyjną rampę po 4 powtórzenia, tak jest dużo łatwiej i naturalniej podnosić duże dla siebie ciężary z serii właściwych. Reasumując jeśli jest techinka to mc musi być.
Co do Twojej wagi, to zauważ, że ćwiczysz kilka miesięcy i wszystko w Tobie adaptuje się do tej rozrywki, ja macham już ponad 10 lat i dopiero metody Stefana pokazują mi mój prawdziwy potencjał, więc Ty ćwicząc od razu pod okiem Stefana jesteś i będziesz zawsze do przodu.
Stefan Technika + cierpliwość i konsekwencja = postęp do końca życia. To równanie bez niewiadomych!
Więc w dipsach zwiększ ciężar na 7-7,5kg. To samo w podciąganiu.
Niepotrzebnie sobie to teraz psujesz w głowie. Ważne jest nastawienie. Za tydzień zrobisz i już. Jak nie zrobisz też nic się nie stanie. Może będzie 7 serii, a może 12. Póki co idzie do przodu więc tego nie psujmy.
Widocznie w tym wyciskaniu do czoła barki i tricepsy są już zmęczone. Więc spokojnie. Na razie niech zostanie jak jest.
Wagą się nie przejmuj. W sumie ważniejsza jest siła i efekt wizualny. Nikt Cię nie będzie ważył na plaży
Pamiętaj, że u niektórych osób tak jest siła idzie do góry, a dopiero po długim czasie rusza masa. Pewnie te zawirowania chorobowe też miał w to swój wkład.
Wspięcia na taborety może kiedyś, a raczej na jakąś solidną ławkę, Na razie są dwa rodzaje wykroków. Więc będzie coś nowego.
Co do MC, to tak jak pisze Reda. Spokojnie i do przodu. W pewnych momentach można się zacząć bać ciężaru. Tak też bywa. Jednak na tym to polega, by te lęki przełamywać.
Arek problem polega na tym, że co jakiś czas ucieka Ci gdzieś wiara w siebie i swoje możliwości
Pozdrawiam.
Nie nie. Z wiarą jest okey. Wcześniej rzeczywiście były chwile słabości ale tak jak pisałem czuję moc i jest mi z tym świetnie !
Tak po prostu zrobiłem lekkie podsumowanie i przy okazji , wiadomo wyszły jakieś problemy. Generalnie czuję się super. Za tydzień w dzień dipsowy zrobię + 7kg a za dwa tygodnie 10 a serii musi być co najmniej dziesięć i koniec ![]()
Z wagą jest jak jest. W sumie to ja się tu pojawiłem aby być silniejszym i to uzyskuję. Masa hm wiesz, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Stefan, te wykroki. Ja trzymam w każdej łapie po 10 kg. Nogi dostają strasznie w kość. Zacząłem od pierwszego treningu od 10 kg i średnio tu widzę dokładanie. Zmniejszyć czy robić nadal 20 kg ?
To zmniejsz na razie do 6kg na rękę, a w tych bocznych nawet do 3kg. I zacznij na nowo dodawać z treningu na trening. Widocznie za dużo dałeś na początek.
Potreningowo.
1. Przysiad 1 ćwiartka 5×7 + 80 kg (było78)
2. Wykroki przedni 3 x 10 na nogę + 7 kg
3. Wykrok boczny 3 x 10 na nogę + 7 kg
W moich “ukochanych” ćwierć przysiadach dodałem 2 kg. Wykrok przedni – będę sukcesywnie dodawać po 2 kg. Wykrok boczny – zabiłeś mnie !! Przed treningiem zastanawiałem się o co ci chodzi z tym wykrokiem bocznym. Przecież to to samo co przedni tylko noga na bok
Teraz już wiem. Generalnie ból nóg w trakcie wykonywania. Ból po. Jestem 20 minut po treningu i non stop przebieram nogami aby znależć pozycję w której nie będą mjie boleć. Całe !! Jestem zmasakrowany wykrokiem bocznym. Boję się jutra
:)
Kocham wykrok boczny i nienawidzę zarazem ![]()
Od 3 dni zaczęło mi się “odbijać” starym rybskiem i to przez cały dzień po wzięciu kapsułek z omega 3. Wcześniej tego nie mialem. To samo pudełko. Czy to możliwe, że to reakcja organizmu aby więcej tego nie brać ? Nie umiem tego inaczej wytłumaczyć.
Boże… moje nogi !!!!!!!!!!!!
W tych wykrokach to po 7 kg na łapę było. Niby ciężar nie duży ale w wykrokach bocznych mam wrażenie, że te mięśnie pracowały pierwszy raz w życiu.
“Generalnie ból nóg w trakcie wykonywania. ”
To chyba o ty, wlasnie pisal Poliquin mowiac o “soreness”?
Arek, czy nie wziąles znowu za duzo jak na pierwszy raz? Ja zaczynalem przysiady 10×10 30 kilogramami, wydawalo mi sie, ze to o wiele za malo, a teraz robiac 10×7 x67.50kg wiem, ze to byl bardzo dobry wybor. Polecam wiec pokorne wybory. /chociaz juz np. w objetosci swoich treningow pokorny nie bylem (pamietamy, pamietamy,) i wciaz mi z tym bardzo dobrze./
Pozdrawiam!
Reda, skoro zaczęliśmy sobie znów pisać w dziennikach to warto wrócić do “naszej” sprawy. Przesyłam ci piątkę, mam nadzieję, że ty mnie również i liczę na dalsze, koleżeńskie stosunki. Jeśli cię uraziłem tym co ci napisałem – przepraszam. Ty mnie niczym nie uraziłeś więc nie przepraszaj ![]()
Wiesz, ja wykrok przedni robiłem już dwa razy i miałem w łapię 2 x 10 kg. Robiłem, na końcu czułem przód uda ale szło. Ustaliłem ze Stefanem, że zmniejszam ciężar aby móc dokładać. Tak też dzisiaj zrobiłem. Miałem po 7 kg na rękę. Tak jak pisałem, nie sądziłem, że wykrok boczny to całkiem inne ćwiczenie, stąd ten sam ciężar co w przednim. Myliłem się. W trakcie nie było sensu zmieniać. To nie jest tak, że mięśnie zipały i sapały i resztkiem sił podnosiły te 14 kg. To nie był ich szczyt możliwości. Ja mam po prostu wrażenie, że one do tej pory nigdy nie pracowały. Tak jakby były pierwszy raz w użyciu. Za tydzień zmienię na 5kg aby później dokładać.
Właśnie dlatego radziłem 5kg na początek ![]()
Co do tych ryb i omega 3. Zaczynam się zastanawiać, czy u wszystkich, którzy o tym wspominają nie chodzi o rzecz aż nazbyt banalną. Być może po prostu te kapsułki były wystawione na światło za długo lub przechowywane w za dużej temperaturze i się utleniły? Pozdrawiam.
stefan, w tych wykrokach na co szczególnie zwracamy uwagę ? proste plecy, aby kolano nie wychodziło poza stopę – wiadomo. coś jeszcze ? Jakoś chodze przy wczorajszym ale uda przy samym tyłku czuję i to zdrowo. z moją omegą powinno być ok. mam wrażenie, że może nagle organizm zaczął mieć dość ? spróbuję z innym opakowaniem i zobaczę.
“Ja zaczynalem przysiady 10×10 30 kilogramami, wydawalo mi sie, ze to o wiele za malo, a teraz robiac 10×7 x67.50kg wiem, ze to byl bardzo dobry wybor.”
Pamietam Reda jak wtedy niewybrednie to określiłeś; p
Jak tam nogi Arku? Zyją czy wchodzisz schodami na rekach?
500 comments!
Na nic więcej raczej nie trzeba zwracać uwagi. Angażujesz mocniej wewnętrzną stronę uda, a cały tył łącznie z pośladkami pracuje też inaczej. Pozdrawiam.
O dziwo jest w porządku. Wczoraj w trakcie ćwiczeń i po umierałem. Nóg nie czułemn. Dzisiaj mam domsy jak to domsy. Dziwne to wszystko jakieś bo już się wczoraj bałem, że do pracy nie pójdę.
Chodzę jak kaczka. Dzisiaj RDL i MC – będzie bolało.
Skończyło mi się obciążenie. Mam 90 kg z czego powyżej 70 to ciężarki po 1 kg. Gryf robi się za krotki. Muszę coś dokupić. Mam dodatkowo jeden talerz 20 kg a więc pogtrzebuję tylko drugi. Okazuje się, że to cudo kosztuje 140 zł !!! AAaaaaaa.
Dla mnie to szok bo 90 kg dostałem w prezencie. Nigdy nie sądziłem, że trochę żelastwa ceni się tyle co tani odtwarzacz DVD samsunga
:)
Kłopot w tym, że jak dokupisz drugi to mogą się różnić i ciężarem i średnicą.
Nie masz jakiegoś znajomego ślusarza? Wyszłoby taniej. Pozdrawiam.
Wyskoczyłem do sklepu i kupiłem. Tamte były z Go sport. Dokupiony również. Jest inny z wyglądu. Wrzuce na wage i sprawdzę czy sa odchyły. Stefan, piszesz dużo ostatnio o negatywach w podciąganiu. Mam się również zastosować czy czekać na moment jak nie będzie postępów w dokładaniu kg ?
Nie. Na razie nie rób negatywów. Jak będzie zastój to może. Póki co idzie dobrze, to nie mieszajmy
Ok. Miałem na myśli wolną faze negatywną a nie same negatywy. pytałem z ciekawości. na razie idzie to nie ma co dokładać urozmaiceń. A rampa w moim przypadku ? Pytam też z ciekawości wyłącznie po to aby mieć większą wiedzę. pzdr
Na razie też nie. Nie staraj się naprawiać skoro jeszcze się nie popsuło
Nie ma sensu zmieniać czegoś co w danym momencie daje dobre efekty.
Nawet się zastanawiam, tak po obserwacji reakcji Twojego organizmu, czy takie treningi objętościowe na małych zakresach nie będą dawały najlepszych efektów we wszystkich ćwiczeniach.
stefan, od lat nie jem słodyczy, nie słodze, nie piję soczków sklepowych itp. owoce do niedawna jadłem ale przestałem. od paru dni mam mega ochotę na owoce. słuchac organizmu ?? Jakiś czas temu tak miałem z tuńczykiem z puszki. Jadłem codziennie przez miesiąc. teraz jak na spojrzę to chce mi się wymiotować. a więc jeść te słodycze bo to oznacza potrzebę organizmu czy się powstrzymywać ?
sorry, że imie z małej napisałem ale coś mi shift pada chyba.
Ja zwykle słucham. Z tym, że trzeba to odpowiednio interpretować. Widocznie czegoś jest za mało. Owoce to nie słodycze. Dużo lepiej zjeść jakiś owoc niż wypić sok, nawet ten domowy. No i druga rzecz, niekoniecznie trzeba teraz ładować w siebie to przez miesiąc. Po prostu przesadziłeś w drugą stronę
Zresztą tuńczyk z puszki to kiepski pokarm, ma więcej rtęci niż stare termometry. Pozdrawiam.
Potreningowo
W tamtym tygodniu trening z MC był porażką. Byłem 2 dni po piciu alkoholu, byłem mało zmotywowany, trening przerwałem. Odniosę się więc do treningu jeszcze wcześniejszego.
1. MC. 5×7+80 (było78)
2. RDL 5×7+50 (było48)
3. Unoszenie sztangi do mostka 5×7+36 (było34)
4. Wiosłowadzie sztangielką w opadzie 5×7+13 na rękę (było3×7+7)
Stefan. Trening łatwy, przyjemny, bez wysiłku. Czułem mega moc a wszystko było dziecinnie proste. W ogóle dzisiaj mam zajebisty humor, tryskam energią i czuję się silny jak nigdy. Czuję się wyjątkowo rewelacyjnie !!
Niestety jest to chyba czymś spowodowane. Może ty będziesz miał jakieś info dotyczące nagłego przypływu hiper mocy… mianowicie…
Z racji 3 miesięcznych problemów jelitowych i ciągłego braku diagnozy, cudownie lekarze, na wszelki wypadek postanowili “przeleczyć” mnie trzema antybiotykami przez okres 14 dni a wcześniej 3 dniowa kuracja pigułami przeciw robakom. Od wczoraj wieczór te tabletki biorę i od dzisiaj czuję moc. To na pewno ma wpływ bo innego wytłumaczenia nie widzę. Taki przypływ energii pojawił się u mnie pierwszy raz od wielu wielu lat. Lek nazywa się Vermox. Wiesz coś może o jego dziwnych właściwościach poza przeciwpasożytniczymi ?
Hehe, niedługo lek na robaki zacznie królować na dyskotekach!
Myślisz, że zamiast wódki z red bullem będzie wódka z tabletką na odrobaczenie ?:)
To naprawdę dziwne. Pierwszy taki przypływ energii od lat. Będę brać to cholerstwo jeszcze dwa dni. Zobaczymy co się będzie działo w trakcie i po odstawieniu. A może jutro będzie już w normie a ten dzień tak przypadkowo był jakiś szalony. Nie wiem. Sprawdzałem w necie i nie natknąłem się na nic co by mogło potwierdzać moje przypuszczenia. Składnikiem leku jest jedna substancja czynna. Jesli miałby takie działanie ktoś by to zauważył.
Trudno tu coś dokładnie stwierdzić. teoretycznie lek głównie mają wchłaniać robaki, a człowiek w niewielkim stopniu
Tylko, że w medycynie nieraz między teorią a praktyką zieje przepaść. Sam po sobie wiem, że wiele lekarstw działało na mnie całkiem inaczej niż wedle lekarza powinno.
Oczywiście może to być także przypadkowa korelacja. Niemniej niektóre antybiotyki osłabiają, a inne mają działanie anaboliczne. Wykorzystuje się to choćby przy nieuczciwym tuczeniu trzody chlewnej. Pod wpływem antybiotyków rośnie u nich i masa mięśniowa i tłuszczowa. Potem my cierpimy.
Pozostaje jeszcze czynnik indywidualnej reakcji organizmu. Bada się lek pod kątem statystyki. Jeśli na ileś tam procent tak zadziałał, to uznaje się, że jest dobry dla wszystkich. Co też jest sporym przekłamaniem. Potem, jak mówisz lekarzowi, że na Ciebie działa inaczej to on nie przyzna Ci racji. W jego książce pisze tak a tak. jak pacjent twierdzi co innego to kłamie. Studia medyczne oduczają krytycznego myślenia, ale to już inny temat
Pozdrawiam.
“Bada się lek pod kątem statystyki. Jeśli na ileś tam procent tak zadziałał, to uznaje się, że jest dobry dla wszystkich.”
Tutaj jest sprawa bardziej skomplikowana i nie sadze Stefanie żeby ktokolwiek kompetentny wyciągnał taki wniosek. A jeśli po badaniach klinicznych by jakiś biostatystyk tak powiedział to albo będzie to wysoce nieudany skrót myślowy albo będzie on totalnym ignorantem co nie ma pojęcia o czym mówi. Badania kliniczne rządzą się pewnymi prawami, w szczególności należy odpowiednio budować eksperyment, mieć próbę kontrolną itp. Potem gdy już mamy wyniki na próbie losowej to chcemy uogólnić wyniki na całą populację i w tym miejscu wkracza statystyka matematyczna. Tu mógłbym pisać długo ale napisze krótko: nigdy przenigdy żaden empiryczny eksperyment nie da podstaw do stwierdzenia, że dana hipoteza jest w 100% prawdziwa (czyli w szczególności sprawdza się dla każdego osobnika). Nigdy się tak nawet nie formułuje wniosków! Poprawnie się mówi iż przy ustalonym poziomie istotności dana hipoteza zostaje bądź nie zostaje odrzucona. Warto mieć tego świadomość.
A to co mówią ludzie bądź czasami nawet lekarze to inna bajka…
Posłużyłem się skrótem myślowym, co nie zmienia faktu, że w praktyce tak to właśnie wygląda.
Człowiekowi, który m.in. studiował filozofię nie musisz tłumaczyć zależności między wynikami empirycznymi a budowaniem hipotezy. ![]()
Gdybyśmy chcieli mieć 100% dokładność musielibyśmy przebadać 100% przypadków, czyli w tym wypadku wszystkich ludzi. Także tych, którzy się jeszcze nie urodzili.
Znam teorię metodologii badań. Tylko naprawdę myślisz, że jest ona tak skrupulatnie przestrzegana. Sama kwestia błędów metodologicznych, wpływu obserwatora będącego obarczonym konkretnym paradygmatem, to obszerny temat. Od kilkudziesięciu lat pojawiają się głosy, że trzeba to zmienić i co? Poczytaj dokładnie na nowejdebacie o różnych badaniach i zafałszowaniach. O tym, że często skuteczność była porównywalna do tej, jaką uzyskiwano w grupach kontrolnych na placebo, a mimo to lek dopuszczano.
Jeszcze jeden szczegół na temat placebo. Jak dodano do niego coś co powodowało skutki uboczne, to automatycznie zwiększała się skuteczność samego placebo. Czyli tak naprawdę czynnikiem sprawczym była psychika. Lek był skuteczniejszy dopóki wywoływał skutki uboczne, a placebo nie. Gdy i placebo zaczęło takie skutki wywoływać, nagle było równie skuteczne jak sam lek!
Pamiętaj też, że statystyka jest najbardziej perfidnym rodzajem kłamstwa. Tu można niemal bez ograniczeń manipulować danymi, odrzucać niewygodne itd.
Dodaj do tego naciski ze strony firm farmaceutycznych, czy ogólnie środowisk. Badanie danej taki wynik, bo oczekuje się, że taki da!
rak samo jest np. z badaniami wpływu wysiłku fizycznego, określonych ćwiczeń itd. na organizm. Niekiedy dają wręcz kuriozalne wyniki. Każdy kto ma trochę doświadczenia musi je wyśmiać. I tak się je publikuje pod szyldem „naukowe”.
Niemniej chodzi mi w tym wypadku o inny drobny szczegół. Lekarz przepisuje Ci lekarstwo, które wg książki ma działać tak a tak. Ty wracasz po tygodniu i mówisz, że działa inaczej. Co się dzieje? W większości wypadków lekarz nie przyjmuje tej informacji zwrotnej. Nie potrafi wyciągnąć z tego żadnych wniosków. To jest gorsze nawet od błędów metodologicznych popełnianych podczas eksperymentów. Pozdrawiam.
Ależ ja się z Tobą zgadzam Stefanie. No może poza jednym.
Skomentowałem Twoją wypowiedź głównie dlatego żeby zasygnalizować Czytelnikom iż istnieje odpowiednia metodologia oraz istnieją naukowcy, którzy potrafią rzetelnie ocenić oraz nazwać wyniki swojej pracy. To dzięki nim świat poszedł bardzo do przodu przez ostatnie 2k lat. Nie wszyscy o tym wiedzą, a nawet ci którzy wiedzą to patrząc na otaczającą rzeczywistość łatwo o tym zapominają.
I fakt, pseudonauka bardzo lubi się dowartościowywać i tytułować się nauką, stąd tak ważne żeby umieć rozgraniczyć jedno od drugiego. A przyznam, że dla laika może to być trudne.
Tych którzy się jeszcze nie urodzili oraz wszystkich tych którzy już umarli… I czy byli tacy sami? Także krótko mówiąc nierealne.
Z placebo przyznam, że nie do końca wiem co miałeś na myśli. Ono z samej definicji placebo ma nie być fizycznie aktywne, a “wpływać” na psychikę. Przykładowo jeśli w jakimś eksperymencie skuteczność leku w próbie kontrolnej oraz próbie losowej będzie np. 80% to w żaden sposób nie możemy powiedzieć że lek działa! Będzie to znaczyło że eksperyment jest źle zaplanowany i istnieje jakiś trzeci czynnik który powoduje zdrowienie w obu grupach.
A nie zgadzam się Stefanie jedynie z tym co napisałeś o statystyce że jest perfidnym kłamstwem. I muszę to napisać bo zbyt wiele wartościowych informacji tu przekazujesz żebym Tobie mógł coś takiego przepuścić: )
Patrząc z punktu widzenia praktyków jest ona zwykłym narzędziem (nadmienię że z punktu widzenia matematyka statystyka matematyczna jest to piękna abstrakcyjna teoria). Tak jak nóż, można nim pokroić mięso a można wbić komuś w serce. Czy powiemy że nóż jest mordercą? Tu wszystko zależy od człowieka jak wykorzysta dane narzędzie i to on będzie mordercą bądź kłamcą. Może on użyć statystyki dla dobra ludzkości, a może mu brakować wiedzy bądź moralności i wypatrzy wyniki.
Statystyka jest tak często narzędziem manipulacji, że naprawdę nie mogę jej traktować jako uczciwe narzędzie. Mimo, iż istnieje coś takiego jak statystyka matematyczna, żaden szanujący się matematyk nie potraktuje jej poważnie. Wiem z pierwszej ręki ![]()
Nie pamiętam, gdzie to było z tym placebo. Chyba gdzieś w artykule na nowejdebacie o leczeniu chemicznym chorób psychicznych.
Chodzi o to, że ludzie spodziewają się, że lek wywoła jakieś sutki uboczne. Jak ich nie ma to zakłada się, że dostało się placebo. Jeśli pojawią się skutki uboczne, to „acha przecież placebo nie wywołuje takich rzeczy, więc dostaje prawdziwy lek” i na zasadzie reakcji psychicznej zachodzi poprawa. Powiązanie psyche z fizjo w leczeniu to stara prawda, tyle, że ciągle mało wykorzystywana. Wiesz czemu ci bardziej mądrzy i doświadczeni lekarze każą swoim ciężko chorym pacjentom dbać o wygląd? Golić się dziennie itd.?
Rozbieżność pomiędzy założeniami metodologicznymi a poprawnością to już temat rzeka. Presja sławy i pieniędzy jest ogromna. Nie jest też łatwo znaleźć się w druku w prestiżowych czasopismach. Jak opiszesz coś niezgodnego z paradygmatem, a jeszcze nie masz wyrobionego w branży nazwiska – zapomnij!
Masz rację, że laikowi trudno się połapać. Ja tylko protestuje, przeciw bezkrytycznemu przyjmowaniu wszystkiego co ma etykietę „badania naukowe”.
Mnie np. przeraża powszechne leczenie chorób układu nerwowego kortykosteroidami. Mimo oczywistego bezsensy, nadal tak się robi. To znowu dużo pisania, a i odbiegamy od tematu.
Myślę, że mniej więcej obaj rozumiemy o co chodzi
Pozdrawiam.
Ostatnio wpadła mi w ręce wyrwana strona z jakiejś gazety, gdzie opisywano badania jakichś statyn. Były dwie grupy badanych, każda 100-osobowa. Jednej podawano placebo, a drugiej tę statynę. Po kilku latach w pierwszej grupie zmarło 3 badanych. W drugiej 2. Statystycznie o ok. 30% mniej. Potem w wynikach napisano, że lek zmniejsza o 30% śmiertelność w chorobach serca. Żeby była jasność nie podano nawet na co zmarli ci wszyscy badani. W tej sytuacji równie dobrze mógł ich potrącić samochód…
Pozdrawiam
Właśnie o to mi chodzi. Statystyka nie jest wbrew pozorom nigdy obiektywna. Siłą rzeczy uogólnia się najpierw dane, a potem już wychodzą nam wyniki jakie chcemy.
Kurde, chłopaki ! Lekarze i firmy farmaceutyczne to zło. Koniec i kropka. Im dłużźej żyję tym częścciej dochodzę do wniosku, że rację bytu ma jedynie chirurg. Wszystkich innych można uniknąć. Oczywiście wszystko to w wielkim skrócie i uproszczeniu. Pzdr.
PS. Drugi dzień dziwnego leku i brak mocy. Teoria się więc nie potwierdziła.
Nie do końca jestem przekonany co do Twoich intencji w pierwszej części wypowiedzi ale zgaduję, że to co napisałeś o szanującym się matematyku to w formie żartu, w każdym innym przypadku powinieneś przestać słuchać tej “pierwszej ręki” gdyż bredzi i nie wie co mówi. To tak jakby powiedzieć, że twierdzenie które jest poprawnie udowodnione nagle tajemniczo staje się kłamstwem, nonsens…
Co do placebo to przykład który opisałeś jest całkowicie naturalny. Każdy w eksperymencie ma myśleć, że może dostawać lek, im bardziej przyjmujący placebo tak myślą to nawet lepiej! Trudniej będzie fałszywie przyjąć hipotezę że lek działa gdy nie działa (bo wtedy porównujemy z wyższymi wyzdrowieniami w grupie kontrolnej).
I dokładnie tak jak mówisz, psychika odgrywa kolosalną rolę! W końcu to dzięki niej kwitnie jedno z największych kłamstw lecznictwa – homeopatia.
I też jak myslisz czemu chciałem żeby mój nowy plan był ułożony w 100% przez Ciebie: p
I zgadzam się Stefanie, bezkrytycznemu myśleniu zawsze powinniśmy mówić nie.
Co do przykładu: szanowny Marku oraz szanowny Stefanie, wiecie o czym tak naprawę ten przykład mówi? Otóż mówi dwie krótkie rzeczy:
- ludzka głupota jest nieograniczona (co już przede mną Einstein stwierdził),
- statystyka jest po prostu niezbędna, bez niej takie kwiatki się właśnie pojawiają… A to że prawie nikt jej nie zna to cóż, niech się ludzie nauczą.
Drzzit – Zacznijmy od tego, czy tu na pewno wiesz czym jest matematyka, że piszesz o bredzeniu? Czy uważasz, że dla ścisłego umysłu matematycznego coś takiego jak interpretacja losowo dobranych danych będzie poważną nauką? Chyba jednak się nie rozumiemy, a przypuszczam, że nie sensu tego dalej ciągnąć. Pozdrawiam.
Nie lubię się tytułować bo dla mnie ważniejsza jest wiedza i merytoryczna dyskusja ale zostałem wywołany to napiszę. Tak się składa, że jestem absolwentem matematyki, moim hobby była probabilistyka, a pracę magisterską pisałem ze statystyki matematycznej pod okiem wyśmienitego profesora zajmującego się tą dziedziną.
I tak, dokładnie tak uważam, a nawet nie tyle będzie co jest poważną nauką posiadającą swoje twierdzenia, które należycie użyte potrafią określić prawdopodobieństwo interesujących badacza zagadnień. Oczywiście pod warunkiem że się nią zajmuje osoba, która wie co robi, czyli np. nie student psychologii/socjologii/medycyny który miał jeden semestr statystyki (w dodatku opisowej) i mu powiedziano, że jak kilka rzeczy doda, coś odejmie, podzieli i wyliczy medianę to coś mu z tego wyjdzie. Owszem, wyjdzie, ale taka bzdura jak widzieliśmy powyżej, że ktoś sobie wyliczył jakiś procent i myśli że odkrył prawdę o świecie. Na jakiej podstawie? Czego użył? Sprawdził założenia użytych twierdzeń? Od razu odpowiem, że żadne narzędzia, z takich danych nie pozwolą wyciągnąć takich wniosków. Więc tak jak mówiłem, nie jest to efekt użycia statystyki, a właśnie jej nieużycia.
Myślałem, że naprawdę żartowałeś Stefanie, przepraszam jeśli ktoś Tobie bliski coś takiego Ci powiedział i tak to skomentowałem, ale nawet jeśli miał dobre chęci i nie chciał Cię wprowadzić w błąd to wiedz, że bardzo mocno się niestety rozminął z prawdą.
Ok, wiesz cała rzecz polega na swoistym nieporozumieniu. Nie do końca jestem przekonany do statystyki. Na pewno masz rację co do praktyki, jaką możemy zaobserwować.
Statystyka jako narzędzie ok. Tylko sam wiesz, jak to wygląda w większości wypadków.
Zostawmy to. Natomiast fakt pozostaje faktem, że używając czy nadużywając różnych narzędzi próbuje się często naginać fakty. Nie tylko w medycynie, dietetyce czy farmaceutyce. Podobne rzeczy obserwowałem w różnych naukach humanistycznych, które też mnie interesują. Nie odmawiam im statusu nauk, choć wiem, że tam bardzo łatwo ściemniać i wielu dostaje tytułu za stek bzdur.
Tego na pewno nie ma w matematyce. Tam się ściemniać nie da. Albo wiesz o co chodzi albo nie
Z tym się chyba ze mną zgodzisz
Tak, teraz nie sposób się nie zgodzić. Cieszę się, że zachowujesz otwarty umysł: )
Żeby ta dyskusja przyniosła coś konkretnego to może pokuszę się o przykład który zilustruje
czytelnikom jak wyglądają rezultaty użycia prawdziwej nauki, a nie pseudonauki. Istnieje coś
takiego jak przedział ufności dla wskaźnika struktury. Brzmi mądrze ale co
to oznacza? Przykładowo robimy sondaż, temat modny przy okazji wyborów i często budzący
wiele emocji. Przepytaliśmy 1000 osób i 57% poparło kandydata A, 43% kandydata B. No dobrze,
jest sondaż, ale jakie naprawdę kandydat A ma poparcie? Tego oczywiście nie wiemy, bo jak
słusznie Stefan stwierdził musielibyśmy zapytać wszystkich obywateli a to już niczym by się
nie różniło od wyborów.
Ale… używajac tzw. twierdzeń granicznych (czyli tu już musimy pamiętać że wymagają one
pewnych założeń – np. na wybór próbki) możemy otrzymać taki oto wynik:
z prawdopodobieństwem około 95% możemy stwierdzić, że w prawdziwych
wyborach wynik kandydata A będzie zawierał się w przedziale [54%, 60%]. Czy
to silna informacja? Kwestia gustu, niemniej na pewno pełna pokory i świadomości ograniczeń.
Na tym właśnie polega różnica między nauką a pseudonauką. Ta druga lubi mówić, że coś wie na
pewno, podczas gdy nie wie nic. I tak właśnie Szanowni Czytelnicy rozpoznawajcie między nimi
różnicę.
Wybacz Arku że Ci trochę nabałaganiłem w dzienniku.
Pozdrawiam!
Ale mi rozstrzeliło linie…
No właśnie niepokoi mnie tu ów wybór próbki. Od niego może sporo zależeć. Jakie miasto tudzież rejon kraju wybierzemy do badania, jak zostaną sformułowane pytania i w jakim momencie. Np. po jakimś kontrowersyjnym wystąpieniu pana A czy pana B.
Do tego dochodzi zjawisko wpływu publikowania naszych wyników na ostateczny wynik wyborów. O tym też swojego czasu było głośno
Trochę tak, jak znany w fizyce wpływ obserwatora.
Trochę odchodzimy od tematu, ale poteoretyzować czasem warto, by pokazać różne zależności. Pozdrawiam.
Tak dobór, próbki jest tu właśnie elementem probabilistycznym. Gdyby takiego elementu nie było to moglibyśmy znaleźć wzór analityczny, a tak to się nie da. Można sobie teoretycznie wyobrazić, że mamy populację jednego miliona ludzi, w tej populacji tylko 100 osób popiera kandydata A, a my do sondażu wybieramy 100 osób… Jest to prawie nierealne ale jednak teoretycznie może się zdarzyć, że akurat wstrzelimy się w te 100 osób i wynik wyjdzie całkowicie odwrócony.
W praktyce kluczowe jest żeby tak dobierać próbkę aby każdy element populacji mógł do niej trafić z takim samym prawdopodobieństwem. Czyli absolutnie nie faworyzujemy ludzi w jakimś wieku, mieście, województwie czy też blondynów. I jeśli badacz nie będzie miał nieuczciwych intencji to jest to jak najbardziej do zrealizowania.
Kontrowersyjne wystąpienie samo w sobie nie jest kłopotem, po prostu wtedy otrzymamy wynik nastrojów społecznych właśnie po nim (same wybory też często się zdarzają po różnych dziwnych wyczynach polityków). Tylko ważne żeby to uczciwie podkreślić prezentując te wyniki.
Zaprezentowanie wyników oczywiście może wpłynąć na wybory, to jest czysta psychologia i zawsze warto o niej pamiętać.
Niemniej pamiętajmy, że to wszystko są już nasze ludzkie interpretacje wyników czyli aspekty poza statystyczne – statystyka tylko dała pewien rezultat (w moim przykładzie dała trzy liczby: prawdopodobieństwo oraz dwa krańce przedziału) na pewien ustalony moment czasowy (dzień eksperymentu). Dzień później, czy w dniu wyborów na wskutek kolejnych wybryków polityków czy właśnie psychologii rezultaty mogą być zgoła inne.
Jak widać zagadnienie jest złożone i dochodzimy do tego od czego się zaczęła dyskusja. Ludzie mają potężne narzedzie i tylko od nich zależy jak z niego skorzystają (w przypadku kłamstwa to raczej jak nie skorzystają).
Pozdrawiam
Potreningowo:
1. Dips. 15×3+7,5kg (było 5kg)
2. Podciąganie 15×3+7,5kg (było 5kg)
3. Wyciskanie od czoła. 5×6+36kg (było 34)
5. Pompki klasyczne 3×9 (było 3×8)
Stefan, udało się. Liczyłem na 10 serii a udało się całe 15
:) Jak powiesiłem te 7,5 kg na pasku to już wiedziałem, że nie dam rady. 7,5 to już waży. Jakoś się udało ale to była walka o życie i za tydzień za bardzo nie wierzę, że powtórzę dzisiejszy wynik a o dokładaniu to nie ma mowy. Poszło ale niestety ucierpiała trochę technika. Przy dipsach rozluźniałem brzuch i coś tam plecy mnie wspomagały a w podciągnięciach ruch ciała nie był w jednej lini tylko jakoś dwu stopniowo to szło. Nie było szarpania, nie było machania nogami i jakiejś tam rozpaczliwej walki ale wzorowo też nie było. Poza tym powtózrenia pełne, wykonywane powoli. Wyciskanie od czoła 7 powtorzenie nie było realne. T powtórzenie = upadek. Dlatego robiłem 6. Tu po 1,5 minuty przerwy jakoś dawałem radę.
Mega ciężko. Pierwszy raz po treningu jestem w wystających żyłach. Łapy nabrzmiałe. Zresztą przy podciąganiu to właśnie biceps czułem jako najsłabsze ogniwo.
Mam niedosyt, że nie zachowalem idealnej techniki ale z drugiej strony jestem b. zadowolony z ilości serii bo aż nie wierzyłem, że dam radę.
Co za tydzień ? Dkładać do 10 kg i zrobić mniej serii czy jakaś modyfikacja ? Aaa i co z wyciskaniem od czoła ? Tu notorycznie nie ma postępu.
Dzięki i pozdro !
Dodam, że już po kilku seriach było ciężko. Dałem radę tylko dlatego, że robię 3 powtórzenia a nie więcej no i resztkiem sił jakoś idzie. Potem szybka regeneracja i powtórka. Tydzień temu i wcześniej robiłem przerwę równą minutę. Dzisiaj 1,5 minuty.
A co do wyciskania. Powyżej napisałem, że zrobiłem 6 powtórzń a nie 7 bo 7 me by oznaczało upadek a 6 jeszcze dawałem radę. z tym wyciskaniem od czoła jest pewnie tak słabo bo jestem zmasakrowany 45 powtórzeniami w dipsach i podciągnięciach. Może wycikanie od czoła przeniesiemy na inny dzień albo damy pomiędzy dipsy a podciąganie ? trochę mi szkoda tego ćwiczenia.
Dodam również, że dzisiaj boli mnie dół pleców ale tylko z jednej strony. Ból podobny jak przy ćwiczeniach martwego. Dziwne – po dipsach i podciąganiu prostowniki ??
Konkretny masz ten trening Arku. Fajnie by bylo jakby Stefan nam tlumaczyl skad takie a nie inne cwiczenia, przyczyny wystapienia takich i takich zakresow powtorzen, serii – sporo bysmy sie wtedy nauczyli odnosnie samodzielnego ukladania planow treningowych.
Przyznaje ze 15 seerii z 7.5kg to juz konkretne wyzwanie : D Brawo! : )
Dzięki. Ja tez bardzo się cieszę bo ewidentnie z treningu na trening daję radę z + 2,5 kg. Obawiam się jednak, że to tylko za sprawą 3 powtrzeń. Cztery dały by może 8 serii ale to przeciez i tak dobrze wiedząc, że niedawno robiłem 5 serii po 5 bez obciążenia i nie dawałem rady. Problem jest inny. Ja chudnę !!!
Jak zaczynałem ćwiczyć to ważyłem 73 kg a teraz 67 i ani drgnie. 2 dni temu wazyłem nawet 66,5 kg ! Chyba założę blog w którym tematem głównym będzie: jak ćwiczyć na siłowni z postepami, jeść górę mięsa dziennie i chudnąć
:) Dobrze chociaż, że sylwetka się zmienia. Urósł mi najszerszy, piersiowe oraz pojawiło się sporo mięsa między łopatkami. Tłuszczu nie ubywa
Dziwne to wszystko ale póki jest postęp w sile to nie rozpaczam. Robię swoje. Jeszcze raz dzięki. Cieszę się jak dziecko z dipsów i podciągania.
Sluchaj Arku, ale Ty miales (nie wiem czy masz dalej) dosyc powazne problemy zdrowotne i to przez kilka miesiecy jak dobrze pamietam (uporales sie z tym juz? ). Musisz to miec na uwadze. Swoja droga ja rowniez sporo czasu utrzymywalem stala wage i drgnac nie chciala, potem zmienilismy trening ze Stefanem, polepszylem diete i nagle wchodze na wage a tu 90kg prawie. Dla mnie rowneiz najwazniejsze jest lustro. Mam nadzieje, ze jak uporasz sie ze zdrowiem to wszystko pojdzie do przodu. Nalezy pamietac, ze nadmiar miesni to ostatnia rzecz jaka jest potrzebna naszemu organizmowi wiec tym bardziej jak walczy z choroba ciezko mu bedzie doprowadzic sie do nadkompensacji.
Ja mam wzorowe warunki do wzrostu – nie ruszam sie za bardzo poza silownia oprocz spacerow, mam 21 lat, duzo spie wiec tez ciezko abysmy wszyscy rosli tak samo. Ja ufam Stefanowi, niepotrzebnie wielu ludzi po 20 komentarzach sie “obraza” i juz ich nie widac potem, no ale to ich problem.
serdecznosci,
rodzyn.
“Niepotrzebnie” to moim zdaniem nieodpowiednie słowo w tym przypadku. Z tego co zauważyłem sporo ludzi w ogóle nie czyta artykułów Stefana, a potem się dziwią że im coś karze zmieniać. Nie chodzi nawet o to, że każdy się musi zgadzać z podejściem Stefana, ale jeżeli ktoś chce dziennik, to jednak powinien wiedzieć na co się pisze. Nijak nie rozumiem po co ludzie o nie proszą, żeby potem stwierdzic, że się nie zgadzają z taka koncepcją treningu i diety. Wystarczyłoby wcześniej przeczytac chociaż kilka artykułów. Zawczasu by wiedzieli, że to nie dla nich.
Pozdrawiam
Masz rację Rodzyn. Mam 32 lata, wcześniej nie trenowałem. Problemy jelitowe nadal trwają. Za dwa dni zaczynam przygodę z 3 antybiotykami. Ze snem ostatnio również źle – generalnie nie wysypiam się. To wszystko na pewno ma wpływ na wyniki. Wierzę, że po 2 tygodniach antybiotyków problemy wreszcie miną a wtedy na pewno przyjdą sukcesy i to duże ! Chciaż wiesz, ja tu dla poprawy samopoczucia i siły przede wszystkim się pojawiłem. Siła wzrosła, samopoczucie również. Jeszcze nie dawno miałem ciało kolesia, który po prostu nie ma nic wspólnego ze sportem a teraz mam sylwetkę młodego chłopaka czynnie uprawiającego sport. Jest więc dobrze. Apetyt jednak rośnie w miarę jedzenia i trochę by się chciało więcej ale to nic. Załatwię sprawy związane z chorobą i będzie lepiej. Liczę tylko, że te antybiotyki mnie nie osłabią zbytnio. Nie chcę przerw w treningach i gorszych wyników. Generalnie własnie dobre wyniki sprawiają, że psychicznie czuję się dobrze. Po ponad 2 miesiącach ciągłych problemów, dziesiątek badań i permanentnego bólu non stop to wieli sukces, że w ogóle daję radę i cieszę się z tego jak idzie.
Poważna nazwijmy to z ogóła “choroba” Ci€ spotkała. Mam nadzi€j€, z€ uczyni Ci€ to j€szcz€ silni€jszym. Naw€t j€sli prz€rwa b€dzi€ koni€czna to j€st€m p€wi€n, z€ Ci pomoz€. Głód silowni dobrz€ robi. Wrocisz z wi€ksza d€t€rminacja. Brawo za to, z€ mimo tych dol€gliwosci si€ ni€ poddal€s. J€sli uporasz si€ z j€litami to b€dzi€ wi€l€ latwi€j o nowa mas€. Z t€go co widz€, to z R€da j€st€sci€ rowi€snikami, St€fan j€st j€szcz€ starszy takz€ sa to powody aby wi€rzyc, z€ Twoj€ mi€sni€ j€szcz€ sporo urosna.
PS wybacz za €uro, al€ jakis wirus nawi€dzil moj syst€m. Musz€ prz€formatowac go.
Pozdrawiam
No widzisz.
Idzie mocno do przodu, więc dobrze będzie jak tego nie popsujemy. Więc uwaga!
Za tydzień zrób i dipsy i wyciskanie od czoła w zakresie 2 powtórzenia w serii. Czyli dipsy 15 serii x 2, jak masz możliwość to dowieś sobie 8kg, albo coś kolo tego. Natomiast wyciskania zrób z 5 serii po 2 i na razie spokojnie weź sobie do tego te 36kg.
Powoli chyba się klaruje pewne optimum metodologiczne dla Ciebie ![]()
No niestety samą masę póki co ograniczają te problemy jelitowe, więc prawdopodobnie po ich ogarnięciu masa ruszy w górę. Zresztą i tak budując siłę w pewnym momencie zaczyna się nabierać masy. Póki co mięśni raczej nie tracisz skoro w lustrze jest lepiej.
Metody i założenia treningowe staram się wyjaśniać w artach. Tak jak stwierdził Sas-Nowosielski – układanie planu to zawsze pogranicze wiedzy, doświadczenia i sztuki.
U Arka ewidentnie wyższe zakresy nie dawały postępu, a na niskich nagle siła idzie do góry. Co oznacza korelacje układ nerwowy i włókna szybkokurczliwe. Raczej predyspozycja właśnie do sportów siłowych niż wytrzymałościowych. Przynajmniej w górnych partiach ciała. Nogi jeszcze zbadamy. 15 serii dlatego, że w celu wywołania zmian adaptacyjnych musi być jednak w sumie kilkadziesiąt powtórzeń. Średnio pisze się o 30.
Ból w dole pleców jest możliwy. Niekiedy przy dużym wysiłku włączają się mięśnie i partie ciała, które teoretycznie nie mają tam nic do roboty. Zjawisko cross training. Dość ciekawe zależności, ale to by się przydało ująć w artykuł. Więc tylko póki co tyle tytułem wyjaśnienia. Pozdrawiam.
Cześć !
Nie za bardzo zrozumiałem rozpiskę na przyszły tydzień. Dipsy i podciągania 15 serii x 2 powtórzenia a wyciskanie 5 serii po 2 ? Tylko 2 powtórzenia w wyciskaniu zamiast 7 ? Jeśli tak to okey, zobaczymy co z tego wyjdzie. Jesli mają to być dwa powtórzenia w dipsach i podciąganiu to dokładam do 10 kg (było 7,5) Dam radę przy dwóch powtórzeniach na bank.
Patrzyłem na swoje plecy w lustrze wczoraj i ewidentnie tam jest największy przyrost. To miesień czworoboczny. Nie wiedziałem że ten mięsień jest taki długi. Jest znacznie większy ale patrząc na mnie z tyłu. Nad obojczykiem czyli to co widze patrząc z przodu bez zmian żadnych. Dzisiaj dostałem ostre domsy na prostych brzucha (po podciąganiu i dipsach) Pierwszy raz boli mnie brzuch po treningu. Niestety boli mnie też mięsień brzucha pod żebrem z prawej strony ale nie na wierzchu tylko jakby od wewnątrz ciała. Może jakiś skurcz mały albo co. Bałem się, ze to wątroba po lekach ale ewidentnie nie. Rozejdzie się. Dzisiaj przysiad i wykroki
Ok. Dobrze zrozumiałeś. We wszystkich tych trzech ćwiczeniach po 2 powtórzenia. Tak jak napisałeś.
Proste brzuch jak najbardziej pracują przy tych ćwiczeniach.
Czworoboczny jest dość długi. Niekiedy wręcz omawia się część dolną i górną, jako dwa oddzielne mięśnie i osobno ćwiczy, ale póki co nie warto sobie tym głowy zawracać.
Czy w MC dotknięcie podłoża ma być symbiliczne aby nie nastąpiło sprężynowanie czy ma to być całkowite odłożenie sztangi, szybkie rozluźnienie chwytu a potem wzmocnienie chwytu, mobilizacja i w górę ? Oczywiście wszystko też trwa 0,5 sekundy ale w drugim przypadku jest ewidentna przerwa a w pierwszym tylko chwilowe muśnięcie podłoża. Pytam bo trudno mi uchwycić ten moment a nie chciałbym sobie zrobić krzywdy.
Chwytu nie musisz rozluźniać, ale faktycznie ciężar powinien na chwilę całkiem spocząć na podłożu. Dokładanie ta sama zasada dotyczy wszystkich deadstartów np. docisków czy wiosłowania z odkładaniem itp.
Potreningowo:
1. Przysiad pierwsza ćwiartka. 5×7+86 (było 80)
2. Wykrok przedni. 3×10 na nogę + 9 kg na rękę (w sumie 18 kg) Było 14 kg
3. WYkrok boczny. 3×10 na nogę + 7kg na rękę (w sumie 14)Było 14 kg
Dodałem 6 kg do pierwszej ćwiartki – bez problemu. Dodałem po 2 kg na łapę do wykroku przedniego – bez problemu. W ostatnim tygodniu umierałem po wykroku bocznym a więc pozostawiłem ciężar bez zmian. Tym razem było bez problemów – raczej lekko i przyjmnie. Jest natomiast pytanie dotyczące techniki. Poniżej link otrzymany od ciebie Jesli stopa pozostająca w tyle ma zachowywać się dokładnie tak jak u tego gościa to ja nie jestem w stanie zgiąć nogi w kolanie. Ta noga jest na sztywno. Wtedy ćwiczenie jest cięższe. Jeśli stpę pozostawioną w tyle lekko przekręce i oderwę piętę podczas wykonywania ćwiczenia to wtedy uginam nogę w kolanie ale nie ma za bardzo wtedy różnicy w porównaniu z wykrokiem przednim. Jak więc robić ? Noga pozostająca w tyle może być na sztywno ?
http://www.exrx.net/WeightExercises/Quadriceps/DBSideLunge.html
No minimalnie ta noga pozostająca w tyle się zgina przy takim układzie jak u tego gościa ale trudno tu mówić o jakimś kącie i o dotykaniu do podłoża a w trakcie rwie w pachwinie. Pozostaje więc przy mojej wersji jednocześnie prosząc o coś wspomagającego rozciąganie.
aa i jeszcz ejedno, tak informacyjnie. Od samego początku mojej obecności tutaj nie miałem absolutnie żadnej popmy na nogach, nie mówiąc już o przyroście masy. Nogi są jakie były. Nie pisze tego aby narzekać na brak masy bo to już sobie wyjaśniliśmy. Siła idzie a więc jestem zadowolony. Piszę tylko informacyjnie abyś wziął to pod uwagę przy jakiś zmianach w przyszłości dla mnie. Na razie jednak wykroki są dla mnie nowością, cieszą, męczą więc jest ok. Przysiad pierwsza ćwiartka ze względu na coraz większe obciążenie też zaczyna cieszyć mimo małego zakresu ruchu. Dzięki
Powinno to wyglądać tak jak w tym linku. Więc musiałbyś się starać przybliżyć do tej wersji. Tu faktycznie kolanem nie dotkniesz ziemi, jest to bardziej lekkie ugięcie. Problem może być ze względu na ten brak rozciągnięcia, czy raczej inny układ stawów – diabli wiedzą, co dokładnie. Staraj się trzymać stopę jak tam pokazano, a kolano niech się ugina tyle, ile dasz radę.
Kwestia rozciągania – a jak z tym poizometrycznym czworogłowego? Robisz je? Dodać coś możemy tylko trzeba znowu rzecz dobrze przemyśleć, by nie kręcić się w kółko.
W sumie nie dziwi mnie, że masa nóg nie idzie. Tak naprawdę ich jeszcze porządnie nie zaktywowaliśmy. Dotychczas DOMSy w nogach to bardziej wynik nowości ćwiczeń niż naprawdę solidnej pracy. Pozdrawiam.
Cześć. Rozciąganie robię raz na dwa – trzy dni ale zdaje się, że bez żadnych efektów.
Potreningowo.
1. MC. 5×7+82 (było 80kg)
2. RDL. 5×7+52 (było 50kg)
3. Unoszenie sztangi do mostka 5×7+38 (było 36kg)
4. Wiosłowanie sztangielką w opadzie 3×7 na rękę + 15 (było 13kg)
MC – ciężko i to bardzo aż zacząłem mieć obawy o technikę a co za tym idzie o bezpieczeństwo. Myślę, że cały czas, podobnie jak w przysiadzie hamuje mnie ten nie rozciągnięty mięsień a co za tym idzie za bardzo pochylam plecy do przodu.
W pozostałych ćwiczeniach wszystko w najlepszym porządku. Przy wiosłowaniu mam spory zapas mocy a więc za tydzień dołożę ze 4-5 kg bo teraz jest po prostu za lekko.
Im człowiek starszy, tym trudniej coś zmienić. Do rozciągania trzeba szczególnej cierpliwości. Jak coś jest nie ruszane przez tyle lat to niekiedy trzeba roku, by zauważyć znaczącą poprawę zakresu ruchu.
W martwym ciągu możesz po prostu powtórzyć, choć 2kg na tydzień to wcale nie jest zły wynik. Pozdrawiam.
Dzisiaj robię dipsy i podciągania – 2 powtórzenia. Wczesniej robiłem 3 powtórzenia i wychodziło 15 serii a co tydzień dokładałem 2,5 kg. Dzisiaj więc 10 kg i tylko 2 powtórzenia. Robić tyle serii ile dam rady do oporu ?
I jeszcze wyciskanie od czoła. Robiłem 5 serii po 7 + 36 kg. Teraz mam robić 5 serii po 2 powtórzenia. Czy w związku z tym zwiększyc mocno ilość kg ? Pzdr
W podciąganiu i dipsach zrób góra 15 serii. Nie więcej. Jak zrobisz to dobrze. Następnym razem znowu dołożymy ![]()
W wyciskaniu może zwiększyć, ale na początku nie za dużo. Zacznij powiedzmy od 40kg i dokładaj 5kg co trening. Pozdrawiam.
Potreningowo.
Trening trwał 55 minut a więc długo. Z tego powodu przerwy między seriami – równa minuta.
1. Dips. 15 serii po 2 powtórzenia + 10kg (było 15×3+7,5)
2. Podciąganie. 15 serii po 2 powtórzenia + 10kg (było15×3+7,5)
3. Wyciskanie od czoła stojąc. 5×2+40 (było 5×736)
4. Pompki klasyczne. 3 x 10 (było 3 x9)
Dziwny trening przez te dwa powtórzenia. Było ciężko ale poszło. Po złych doświadczeniach z plecami i brzuchem w poprzednim tygodniu, tym razem pilnowałem się. Brzuch cały czas napięty, plecy również, szło jak powinno. Dipsy głębokie do końca. W podciąganiu broda była nad drążkiem ale nie tak wysoko jak przy mniejszym obciążeniu. Wyciskanie od czoła robiłem pierwszy raz ze stojaków, żeby tego wszystkiego nie podrzucać. Zaczynałem więc ze sztangą na wysokości brody i lekko ugiętymi nogami w kolanach. Osiągałem pozycję startową i leciały powtórzenia.
Ahh … klatkę przy mostku a więc od wewnątrz a trakcie dipsów rozrywało. Przy podciąganiu natomiast czułem, że cwiczenie wykonuję bicepsem. Dziwnie jakoś.
Pzdr i dzięki
Dodam jeszcze, że ten trening w zeszłym tygodniu czyli 3 reps i 7,5 kg był znacznie trudniejszy. 2 powtórzenia to bardzo mało. Następuję szybka regeneracja i resztkami sił się drugie powtórzenie robi. Nie wycieńcza tak jak 3 powtórzenia, nie daje tak w kość. Po tamtym treningu cały drżałem i ledwo żyłem. Dzisiaj po prostu zrobiłem swoje. Może jednak wrócimy do 3 powtórzeń ? Jeśli masz jednak pewne plany wobec mnie i 2 powtórzeń to siedzę cicho i słucham zaleceń
:)
Dodam jeszcze, że ten trening w zeszłym tygodniu czyli 3 reps i 7,5 kg był znacznie trudniejszy. 2 powtórzenia to bardzo mało. Następuję szybka regeneracja i resztkami sił się drugie powtórzenie robi. Nie wycieńcza tak jak 3 powtórzenia, nie daje tak w kość. Po tamtym treningu cały drżałem i ledwo żyłem. Dzisiaj po prostu zrobiłem swoje. Może jednak wrócimy do 3 powtórzeń ? Jeśli masz jednak pewne plany wobec mnie i 2 powtórzeń to siedzę cicho i słucham zaleceń
Domsów brak. Pierwszy trening w historii po którym nie mam absolutnie żadnych domsów. Nic.
Arek pamiętaj, że nie DOMSy są najważniejsze, a wzrost siły. Wzrost siły zawsze prędzej czy później oznacza wzrost masy funkcjonalnej. DOMSy nie zawsze. Niekoniecznie też zawsze masz być po treningu kandydatem do reanimacji.
Skoro poszło tak dobrze, to dokładany. W dipsach i w drążku dalej serie po 2 powtórzenia, ale z 13kg. Zrób ile serii się uda, ale nie więcej jak 15, czyli to co do tej pory. Pozdrawiam.
Okey
Dzisiaj mam wykroki. Na początku miałem robić 3 serie po 10 na nogę i dokładac ciężaru. Czy mogę robić 5 serii ?
Stefan, piszesz cyt: “skoro wyszło tak dobrze to dokładamy do 13″ Pytanie czy rzeczywiście można powiedzieć, że wyszło dobrze ? W końcu to dwa reps a nie trzy. Ja mam wrażenie, ze nie było tu przyrostu siły. Po prostu trening był łatwiejszy poprzez 2 reps. Zobaczymy co będzie za tydzień – czy uda mi się zrobić 15 serii z 13 kg. Jak tak – to zwracam honor – jest ewidentny przyrost siły
Jeśli uważasz, że dasz radę 5 serii to możesz robić.
Fakt, tylko 2 powtórzenia i między 2 a 3 jest spora różnica, ale weź pod uwagę, że ciężar też większy. Jakby to zliczyć to podciągnąłeś się w sumie 30 razy z ciężarem 10kg, ale dodaj sobie teraz jeszcze ciężar ciała, to już tak źle nie wygląda ![]()
Jak zaliczysz 13 to znowu zrobimy małą zmianę taktyki. Pozdrawiam.
Potreningowo.
1. Przysiad 1 ćwiartka 5×7+88kg (było 86kg)
2. Wykrok przedni. 4×10na nogę + 22 (było 3×10+18)
3. Wykrok boczny. 3×10 na nogę + 18 (było 3×10+14)
W Wykroku mam problem z powrotem do pozycji startowej. Robię to na dwa razy.
Pytanie dotyczące łopatek. Zawsze się garbiłem, zawsze miałem łopatki nie sciągnięte. Chciałbym to zmienić. Czy oprócz pilnowania postawy jest jakieś ćwiczenie które mogłoby skorygować wadę ? Motylka dla dzieci przeciez nie kupię
Stefan, wszedłem w dobry okres. Rosną mi mięśnie. Widzę zmiany z treningu na trening. Ludzie widzący mnie bez koszulki sami gadają, że widać, że ćwiczę, że się zmieniam. Nie chcę zapeszać bo może to przypadek ale drgnęła również waga. Mało bo mało ale to dobry znak.
Jestem w trakcie 14 dniowej kuracji antybiotykowej. Ponoć te antybiotyki mają sprawić, że będę się czuć wycieńczony. Na chwile obecną tego nie czuję i mam nadzieję, że nie poczuję !! Tak jak pisałem mam dobry okres ewidentnych zmian.
Pzdr
Te łopatki są dla mnie bardzo istotne. Jak je sciągne to widać naprawdę fajne mięśnie piersiowe
Urósł najszerszy. Urosły barki. Czworogłowy ewidentnie. Jak biorę sztangę do przysiadów to czuję, że opieram gryf na fajnych “poduszeczkach”
Oby tak dalej. Nie są to zmiany spektakularne i nie ma się co chwalić zdjęciami ale cieszą oko i ewidentnie widać, że ćwiczę. Sylwetka zaczyna mi się podobać. Może to przypadek a moze to katowanie 15 serii sprawiło bo jakoś bezpośrednio po tym nastąpiła spora zmiana. Może jak pójdzie tak dalej to poeksperymentujemy ze zwiększeniem ilości serii również w innych ćwiczeniach ?
Jeśli chodzi o łopatki, ściąganie, mobilność itd. to poeksprymentuj z TYM. Zwłaszcza to przenoszenie ręcznika z tyłu za plecami.
Też powoli dochodzę do wniosku, że optimum zakresów dla Ciebie to 5-2 i dużo serii. Prawdopodobnie z czasem będziemy tak ustawiać wszystkie ćwiczenia, albo przynajmniej większość. Pozdrawiam.
Stefan, dopadła mnie choroba. Conajmniej 10 dni będę wyłączony z treningów. Ospa wietrzna w wieku 32 lat ! Przegięcie. I to jeszcze w momencie gdzie dzień wcześniej pisałem, że wszedłem w okres przyrostu masy. Na chwilę obecną ledwo zipię i mam gorączkę. Wkurzyłem się i jak już z tegow wyjdę to biorę się ostro do roboty
Pozdr
No to życzę powrotu do zdrowia. Sam nieraz to przechodziłem. Wszystko idzie świetnie, a tu nagle coś się przyplącze i większość włożonej pracy przepada.
Stefan, minęły cztery dni ospy. Przede mną na pewno jeszcze cały przyszły tydzień. Jutro ostatni dzień gdzie biorę 3 antybiotyki na raz na te moje sprawy jelitowe. Od wtorku mam tylko jeden antybiotyk przez tydzień. Gorączkowałem przez pierwsze dwa dni ospy tj czwartek i piątek. Wczoraj i dzisiaj czuję się dobrze. Na tyle dobrze, że mam ochotę pojeździć na orbitreku a najlepiej coś podźwigać. Korci mnie to bardzo również z tego powodu, że ostatni trening miałem w środę a więc przerwa nie byłaby zbyt długa. Może popróbować coś z treningiem ? Czytałem, że powikłania możliwe przy ospie w wieku dorozłym to zapalenie płuc lub nawet serca a więc to nie zachęca do ostrych ćwiczeń. Siadł też układ odpornościowy. Ale czy jeśli będę się podczas treningu czuł dobrze i dźwigne wszystko zgodnie z planem to czy to nie jest znak, że mi nie szkodzi ? A może robić na pół gwizdka ? 3-4 powtórzenia przy RDL, wiosłowaniu, MC i maks 3 serie. A przy podciąganiu i dipsach 2 powtórzenia i serii nie 15 jak ostatnio a na przykład 5 a za to obciążenie 16 kg a nie 13 jak było w planach ? Mam na myśli to aby zbytnio nie obciążać serca długim treningiem. Serii mało, powtórzeń mało a ciężar duży. Czy to ma sens. Nie ukrywam, że trochę mnie boli brak treningów. A prawdę mówiąc nie mogę DO JASNEJ CHOLERY przeżyć tej przerwy !!
:):)
Jakie jest twoje zdanie ? Jeśli dopuszczasz jakiś delikatny trening to jakby to miało wyglądać ? Oczywiście jak powróci gorączka to bym nie ćwiczył. Dodam jeszcze, że gorączki nie mam i żadnych prochów na jej zbicie nie biorę. Nie wiem co robić. Aa i jeszcze jedno. Pierwsze dwa dni praktycznie nie jadłem ale od wczoraj mam wilczy apetyt. To też dobry znak.
Ok. Powiedzmy tak. Daj sobie jeszcze jeden albo dwa dni luzu, a potem możesz zacząć tak jak piszesz, czyli w miarę spokojnie obcinając ilość serii przynajmniej o połowę. Jak będziesz widział, że czujesz się źle to przerwij. Jeden tydzień tak lekko, a potem jak nic nie wyskoczy to już można normalnie, Pozdrawiam.
Potreningowo.
Z góry przepraszam za samowolkę. Z treningu wyszedł jakiś straszny dziwoląg. Wszystko to jednak z tego powodu, że nie wiedziałem jak będę reagować w trakcie. W tym dniu standartowo robiłem 5 serii i 7 powtórzeń w każdym ćwiczeniu. RDL odpuściłem bo nie chciałem się zbytnio meczyć. Zrobiłem więc:
1. MC. 10reps + 40 kg / 5r + 60kg / 5r + 70kg / 5r + 80kg / 5r + 90kg / 5r + 94 kg. Wyszła więc z tego rampa tak ? Sorry, że pytam a nie szukam na blogu ale niestety częśniej mi wyskakuje błąd strony niż treść
Proszę więc o definicję rampy. Jak widzisz w ostatniej serii dołożyłem do 94 a to najwięcej w mojej karierze. Na ostatnim treningu było 5 x 7 + 82 kg
2. Unoszenie sztangi do mostka. Podobnie jak w MC stopniowałem ciężar. Utrzymałem 5 serii. Zacząłęm od 30 kg później 34 / 40 / 44 / 48 kg. Na ostatnim treningu było 5 x 7 x 38 kg.
To stopniowanie obciążenia sprawiło, że maksymalnie wziałem więcej niż na zwykłych treningach no ale zaczynałem od trochę mniejszego obciążenia no i powtórzeń było 5 a nie 7. Serii specjalnie robiłem tylko 5.
3. Wiosłowanie jednorącz w opadzie. Tu nie stopniowałem obciążenia. Zrobiłem 5 serii po 5 powtórzeń + 19 kg w ręcę. Na ostatnim treningu było 5 x 7 + 15.
Jak widać choroba chyba nie wpłynęła negatywnie na trening. Generalnie był łatwy i przyjemny. Dużo łatwiejszy od standartowych. W ogóle się nie zmęczyłem. Coś czuję, że ja mam słabą wytrzymałość i po prostu dobijały mnie te 7 powtórzeń bo przy 5 ciu powtórzeniach dzisiaj nie czułem zmęczenia przy przecież większym ciężarze. Ja się w ogóle nie zmęczyłem. Oczywiście znaczny ciężar przy MC w ostatniej serii i przy pozostałych ćwiczeniach czułem ale to nie było tam męczące jak zazwyczaj no i czułem to tylko w ostatnich seriach.
Przeanalizuj to prosze Stefan, może to co napisałem przyda się przy zmianie zakresów u mnie.
Pytanko odnoście wiosłowania jednorącz. Czy łokieć ma iść przy ciele tak jak przy dipsach na triceps czy na zewnątrz tak jak przy dipsach na klatkę ?
Za dwa dni mam trening z dipsami i podciąganiem. Założę jakieś grube dresy, zeby mnie pas nie ocierał (cholerne strupki !) i powinienem dać radę. Nie chcę aby trening był długi i abym czuł nawalanie serca w trakcie. Zmniejsze więc ilość serii do 7 (zamiast 15). Powtórzenia nadal będę robić 2. Obciążenia ostatnio miałem 10 kg. Może więc teraz przy 7 seriach dam 15 kg ? Jak to widzisz ?
Dzięki !
Tak. Rampa jest wtedy, gdy ta sama ilość powtórzeń i dokładasz co serię ciężar.
W wiosłowaniu jednorącz łokieć idzie wzdłuż ciała, przynajmniej w tej wersji.
Wiesz, mam wrażenie, że masz raczej predyspozycje siłowe niż wytrzymałościowe. Pozostaje pytanie, co chcesz bardziej rozwijać ![]()
Dipsy i podciąganie możesz tak zrobić, jak piszesz. Pozdrawiam.
A ten ostatni ciężar w rampie musi się zakończyć taką samą ilością powtórzeń czy nie koniecznie ? Może się przecież okazać, że np zrobi się dwa powtórzenia i finish. To dopuszczalne ?
Też to zauważyłem. Różnicę widać zwłaszcza przy unoszeniu na ostatnim treningu. Pisałem ci, że 38 kg to maks i więcej nie daję rady (przy 7 reps) a tu nagle 5 reps i bez żadnego problemu 10 kg więcej przy rampie.
Stefan ja bym chciał być i silny i wytrzymały i dobrze zbudowany
:)
A tak serio bo wiem, że musimy ustalić priorytet to chciałbym przede wszystkim dobrze wyglądać i pod tym kątem prowadzić treningi jeszcze ze kilka miesięcy. Jak się nacieszę efektami i poprawą sylwetki to nie mam ambicji roznąć w nieskończoność tylko priorytetem będzie dla mnie siła i wytrzymałość.
Jeśli w jakiejś serii już nie zrobisz zamierzonej ilości powtórzeń to po prostu koniec ćwiczenia. To jest ostatnia seria.
Teraz spokojnie po chorobie wracaj do tego planu, a za jakiś czas będziemy kombinować. Może jakąś periodyzację nieliniową. Zobaczymy jeszcze.
Potreningowo.
1. Dips. 15s x 2r + 15kg (było 10kg)
2. Podciąganie 15s x 2r + 15kg (było 10kg)
3. Wyciskanie od czoła. 5s x 2r + 44kg (było 40kg)
Wczoraj wieczorek testowałem nowy sposób mocowania obciążenia do pasa i zawiesiłem 15kg. Ciężar mnie przeraził po zrobieniu 2 dipsów i 2 podciągnięć. Dzisiaj miałem robić z ciężarem 12-13kg ale nie miałem jak podczepić małego krążka do pasa (nie mam jeszcze linki ani łańcucha) no i zostałem przy 15 kg. Po 7 serii – tyle było w planach postanowiłem dobić do 10. Po 10 zrobiłem jeszcze 2 serie a jak byłem przy 12 to do 15 przecież dam radę
:) Zanotowałem więc przeskok o 5 kg. Obym za tydzień nie musiał robić z 17 – proszę ! ![]()
Trening trwał długo. Za długo chyba bo 1h20m. Dlatego też odpuściłem pompki.
Technika przy dipsach i podciąganiu jak najbardziej poprawna. Bez rzucania nogami, machania głową itp itd. Musiałem mocno trzymac napięty brzuch i plecy bo to puszczało. Łapa też oczywiście puszczała ale to oczywiste. W porównaniu z ciężarem 7.5 kg w dzisiejszych dipsach dobrze by było jakiś 1 cm niżej zejść a w podciąganiu ciut wyżej się podciągnąć. Broda była nad drążkiem ale przy obciążeniu poniżej 10 kg dochodziłem znacznie wyżej.
Trening wyczerpujący w trakcie. Zaraz po treningu nie czuję zbytnio zmęczenia.
W przyszłym tygodniu jak będę mógł się pokazać ludziom to kupie łańcuch i karabińczyk to będę mógł wieszać małe krażki po 1 i 2 kg. Dzisiaj wyszło jak wyszło.
Pzdr
No widzisz. Nie doceniasz swoich możliwości.
To teraz na 2 tygodnie schodzisz na 5 powtórzeń w serii. Dowieś za pierwszym razem 5kg i zrób 10 serii, albo tyle ile się uda. Pozdrawiam.
Ołkej ! ![]()
Robię od dwóch dni to ćwiczenie na łopatki z ręcznikiem. Baaardzo fajne. Czy masz coś na łydkę ciekawego ? Pisałem ci kiedyś, że jeżdżąc np na orbitreku nie jestem w stanie nie odrywać pięty. Ta łydka troche mi przeszkadza przy chodzeniu w górach. Można to jakoś próbować rozciągnąć ?
He, a nie chciałeś się rozciągać ![]()
Łydki najlepiej atakować w pozycji siedzącej. W siadzie kładziesz gryf na udach nad kolanami i robisz wspięcia na palce. Ciężar raczej niewielki. To ćwiczenie wbrew wszystkim mądralom nie nadaje się do pracy siłowej. Do tego potrzebna jest maszyna. Kombinowałem wiele lat i po prostu nie wyobrażam sobie kładzenia, jeszcze samodzielnie, 100kg albo i więcej na uda. Ktoś kto pisze takie rzeczy, chyba nigdy na siłowni nie był.
Więc ciężar raczej symboliczny. Zaczynasz od punktu 0 czyli od podłogi. Robisz 3 serie po 70 powtórzeń. W górnej fazie starasz się maksymalnie spinać łydki. Następnym razem podkładasz pod palce deseczkę i w dolnym położeniu dotykasz piętami podłoża. Jak będzie lekko to podwyższasz podkładkę itd. Z czasem zakres ruchu powinien być coraz większy. Spokojnie można robić 2 razy na tydzień. Zawsze po treningu, nigdy przed. Pozdrawiam.
Stefan, nie mogę robić wpisów w moim dzienniku. Mógłbyś przerzucić ?
Krzychu, mam nadzieję, że się nie pogniewasz.
Potreningowo.
1. Przysiad (pierwsza ćwiartka) 5×7+100kg (było 5×7+88)
2. Wykrok przedni. 3×10+26kg (było 5×10+22kg)
3. Wykrok boczny. 3×10+22kg (było 3×10+18kg)
W przysiadzie coś mi się pomyliło i zamiast równych 90kg dałem równe 100kg. Dopiero jak po treningu robiłem notatki to zobaczyłem pomyłkę. Wykroki. Jak widzisz co tydzień dodaję po 4kg. W przednim mam więc 13 kg na rękę a w bocznym 11. Czy nadal mam dokładać i robić te same zakresy ? Może w związku z moimi ukochanymi górami powinienem robić więcej serii tak powiedzmy 7 a za to mniejszy ciężar ? Jak to najlepiej rozegrać aby wykorzystać podczas górskich wędrówek ? Dodam, że to moje chodzenie po górach to wędrówki po Tatrach Wysokich a nie Zachodnich a więc bardziej w pionie niż w poziomie.
Za dwa dni robię MC, RDL i wiosło. Ostatnio robiłem w rampie. Wracam do starego planu czyli dokładam wszędzie po 2-4 kg i robię 5×7 + kg czy robimy jakieś zmiany ?
No i rozciąganie. Czy rozciągać się można bezpośrednio po treningu ? Dzięki i pzdr
Rozciągać się możesz jak najbardziej po treningu.
Zróbmy tak. W MC i wiosłach po 10 serii x 3. Tu spokojnie, przerwy minuta, albo nawet 90 sekund. Stały ciężar i dokładaj z treningu na trening.
RDL rób też ze stałym teraz, ale daj 5 serii po 5 i tu za bardzo się nie spiesz z dokładaniem. Dodawaj mniej.
Teraz nogi. Przysiad jeszcze zostawiamy tylko zejdź na 5×5. Zacznij od tego 100kg i dodawaj.
Wykroki. Tu zaszalejemy trochę.
Zostaw na razie ciężar jak jest. Rób też 10 serii po 3, ale skracaj przerwy. Zrób 40 sekund. Po tygodniu 30 itd. Jak dojdziesz do 10 sekund między seriami to zaczniesz dodawać obciążenie. Pozdrawiam.
Potreningowo:
1. MC. 10 x 3 + 86kg (było 5×7+82kg)
2. RDL 5×5 + 56kg (było 5×7+52kg)
3. Unoszenie do mostka 10×3+50 kg
4. Wiosło 10 x 3 na rękę + 21 kg (było 19kg)
Trening ciężki i mało przyjemny. Jakoś dzisiaj nie ten dzień. Niby miało być łatwo bo 3 reps a by ło naprawdę ciężko. Stefan. Miałem już kilka przerw spowodowanych chorobą i widzę, że jak jestem bezpośrednio po przerwie to idzie zajebiście a jak mam typowy trening co 2 dzień to idzie słabiutko. Mam podejrzenie, że wolno się regeneruję i trening co drugi dzień jest dla mnie zbyt dużym obciążeniem. Obserwować to dalej czy na podstawie tego co napisałeś podejmiemy decyzje o treningu co trzeci dzień ?
Stefan,
Po rozciąganiu z użyciem ręcznika przeskakuje mi coś w stawach w barkach. Kontynuować czy to zły znak ? Od tygodnia w dni nie treningowe jeżdżę na orbitreku (za tydzień – dwa powrócę do biegania / maszerowania z plecakiem. Orbitrek traktuję jako przygotowanie) Wcześniej, kilka miesięcy temu po 40 minutach byłem zlany potem i wyczerpany. A teraz 40 minut nie robi na mnie absolutnie żadnego wrażenia. Od 3 miesięcy nie biegam również po lesie. Czy to możliwe, że ćwiczenia siłowe poprawiły moją kondycje i to tak mocno ??
Z tą częstotliwością treningów to ma sens. Jeśli masz, a wszystko wskazuje na to, że tak, predyspozycje raczej siłowe to mniejsza częstotliwość będzie ok. Dołóż sobie ze dwa dni na regenerację do planu.
Ćwiczenia siłowe mogły poprawić kondycję. Co do tego strzelania stawów – zmienia się mobilność, zakres działania, więc muszą się trochę „poprzestawiać”. Za kilka tygodni powinny przestać strzelać. Pozdrawiam.
Potreningowo.
1. Dips. 5×5+5kg (było 15×3+15kg)
2. Podciąganie 5×5+5kg (było 15×3+15kg)
3. Wyciskanie od czoła stojąc. 5×2+46kg (było5×2+44kg)
4. Pompki klasyczne 3×11
Generalnie słabość. Wszystko ledwo ledwo a ostatnie powtórzenie w podciąganiu wspomagane machaniem nóg. Ogólnie bardzo ciężko.
Szczerze mówiąc to myślałem, że po 15 seriach po 2-3 powtórzenia i 15 kg na pasku w dipsach i podciąganiu, 5 serii po 5 powtórzeń + 5kg przyjdzie mi z łatwością a jednak była walka o życie i mroczki przed oczami ![]()
Co o tym myślisz Stefan ?
Pobawie sie w jasnowidza i przpowiem co mysli Stefan! : D
organizm sie musi zaadoptowac poprostu do nowych zakresow. wszystko w porzadku. jedyne co to moze mogles tak nie walczyc do konca. wiadomo jak to z upadkami miesniowymi bywa ![]()
Pozdrawiam, Arku
PS jak tam zdrowie ?
Dokładnie tak. Przeskok z niskich zakresów na wyższe zwykle mocno orze kondycyjnie organizm. Dla Ciebie i tak raczej te 5 to będzie w większości wypadków górna granica zakresowa
Dzięki. po ospie mam jeszcze wywalone węzły chłonne. Kilka gul pod uchem a więc jeszcze do siebie nie doszedłem ale ogólnie czuje się dobrze. Dzisiaj rano waga pokazała + 2kg więc coś się zmienia na plus. Robię swoje, ciśnienia nie mam a efekty treningów lub ich brak będę oceniać dopiero za jakieś 2-3 miesiące. Teraz nie ma to sensu.
Po dipsach ból stawów przy krążeniu ramion się nasilił.
Ból stawów może być po chorobie lub lekach. Krążenia ramion?
Napisałem krążenia aby było wiadomo o jaki ruch mi chodzi ale oczywiście nie ćwiczę w ten sposób
Generarlnie jak podnoszę rękę, sięgam coś z tyłu z z przodu unoszac ja jednoczesnie to czuję w pewnych zakresach ruchu ból i przeskakiwanie. Ewidentnie nie spowodowane choroba a rozciaganiem z ręcznikiem + dipsy.
Spokojnie, daj tym stawom trochę czasu.
Stefan, chciałbym jeszcze pomęczyć temat regeneracji. Ewidentnie przebiega to u mnie wolno, bardzo wolno. Do tego dołożyłem ostatnio w dni nie treningowe orbitrek, który jeszcze przez dwa tygodnie zastąpi mi marszobiegi. Wychodzi więc na to, że ćwiczę codziennie. Mimo braku zmęczenia podczas jeżdżenia na orbitreku, na następny dzień czuję słabość w nogach jak np wchodzę po schodach. Jak ten temat najlepiej rozegrać ? Może biegać wyłącznie w dzień treningowy np rano przed pracą a wieczorkiem trening z ciężarami ? No bo chyba bieganie po treningu siłowym przez 40 minut nie jest sensowne ?
Właśnie tak byłoby sensowniej.
Bieganie po treningu ma większy sens niż przed. Bo potem trening wypadnie gorzej. Natomiast bieg po sprawi, że szybciej usunięte zostaną metabolity i regeneracja powinna się z czasem poprawić. Na pewno nie ma sensu zaczynać od 40 minut. Początkowo też będzie ciężko, ale z czasem organizm się zaadaptuje.
Mimo wszystko te dodatkowe dni wolne od siłowni wprowadź. Taki masz organizm i trzeba to optymalnie wykorzystać, zamiast próbować przeskoczyć naturę
Okay. A więc popołudniowy trening, później żarcie a późnym wieczorem truchcik.
Przeczytałem w “kolorowej gazetce” jak to pisze Stefan
:), że tylko 60% białka przyswajamy z mięsa wołowego i wieprzowego i aż 90% z mięsa króliczego ! Wiadomo, że nie zacznę pożerać ogromnych ilości królików od jutra ale temat mnie zaciekawił. Czy masz Stefan jakąś wiedzę na temat przyswajania białka z mięsa ?
Przyznam szczerze, że nie wiem do końca jak to jest z tym przyswajaniem. Na pewno dużo zależy od enzymów. Wydaje mi się, że takie opinie to kolejna próba dyskryminacji czerwonego mięsa.
Jednak ostatecznie decydują czynniki indywidualne. Np. wiele osób chwali sobie gęsi, a ja bardzo źle na nie reaguje. Natomiast wołowinę i to surową mógłbym jeść kilogramami, powstrzymuje mnie tylko obawa przed pasożytami.
Królików zbyt mało jadłem, by stwierdzić, jakby mi służyły.
Było już tyle bajek pod tytułem „badania naukowe dowiodły”, że uważam, że najlepsze mięso to takie, które danej osobie najbardziej służy.
Jeszcze TO. Pozdrawiam.
Stefan, nic nie mogę wysłać od kilku dni. Wysyłam na maila, ok ?
Nie nie wierzę ! Poszło. O co chodzi ?
Nie wiem co ta strona wyczynia. Mimo poprawek nadal ma humory i takie rzeczy się dzieją. Jest kolejny projekt zmian, ale co i kiedy to jeszcze sam nie wiem.
Stefan, dwa poprzednie sprawozdania wysłałem mailem. Może dzisiejsze
uda się wkleić.
Dips 5×5+7 (było5×5+5)
Podciąganie 5×5+7 (było5×5+5)
Wyciskanie od czoła 5×2+48 (było 5×2+46)
Podobnie jak w tamtym tygodniu bardzo ciężko. W podciąganiu upadek
przy ostatnim powtórzeniu ostatniej serii. Wycisk ledwo ledwo. Pompki
klasyczne tylko jedna seria.
Coś mi nie idzie od 3 treningów. Ani iły ani chęci powiem szczerze i
silnej woli. Zły okres.
Przejście na zakres 5×5 w dipsach i podciąganiu miało być tylko na dwa
tygodnie. Co więc za tydzień ? Znowu duża ilość serii i tylko 3
powtórzenia ? Może pociągniemy 5×5 jeszcze tydzień. Wkurza mnie to, że
nie daję rady. Trzeba to przezwyciężyć jakoś. Może najwyżej zrobię tym
samym ciężarem ? No chyba, że szykujesz coś specjalnego to oczywiście
przyjmę z zadowoleniem ![]()
Za 3 dni dzień z ćwierć przysiadem i wykrokami. Pisałem ci mailem, że
w ogóle nie czuję tych przysiadów. Może jakiś zamiennik ?
Dzięki. Arek
Hm. Maile nie doszły. Może wysłałeś na starą skrzynkę?
Pierwsza rzecz to trzeba by odpocząć kilka dni. Druga to taka, że cykl 7 dni może być za krótki. Musiałby Ci chyba rozpisać coś na 9 dni. Teoretycznie można spekulować, że jest za długi, ale skoro po przerwach lepiej idzie, więc jednak stawiam na to pierwsze. Pozdrawiam
A jaki jest nowy adres ? Może być i na 9. Będziemy próbować. Co chwilę użalam się jak stara baba. A to coś mnie strzyka a to zachoruje a to złe samopoczucie. Kurde jak mnie to wnerwia !
Chociaż z drugiej strony Stefan postęp jakiś jest w tych dipsach i podciąganiu bo pamiętam, że na początku robiłem 5×5 bez obciążenia i to był maks a teraz jak by nie było +7kg. Dziwi mnie tylko, że zawsze mi świetnie szły podciagania a nie dipsy a teraz to się odwraca. No i te cholerne ćwierć przysiady ! Tfu ![]()
Robię dwa dni przerwy. Wczoraj trenowałem. Następny trening w piątek. Pzdr
Teraz już olej te maile, ale na przyszłość, jakby co: hgh994@interia.pl
Postaram się na dniach poskładać nowy plan. Ostatnio też mi się wszystko w życiu sypie
stąd tak robię z doskoku. Pozdrawiam.
W takim razie powodzenia życzę
Stefan,
Jak będziesz układać coś nowego dla mnie to pamiętaj, że chcę dostawać mocny wycisk
:) Fajnie by było jak byśmy trenowali klatkę i plecy. Absolutnie nie pozbawiaj mnie dipsów i podciągania. Chciałbym tego jak najwięcej. Nie bierz również pod uwagę tego, że treningi mnie męczą i nie twórz nic delikatnego. Musi być ciężko a ja zły okres przezwyciężę. Aaa no i wolę treningi z b. krótkimi przerwami. Lubię się spocić i czuć wyczerpanym. Może więc coś z większą ilością serii i powtórzeń ale z mniejszymi ciężarami ? Oczywiście akceptuję wszystko co rozpiszesz. Ty jesteś tu szefem – ty decydujesz ![]()
Od kilku ładnych treningów nie mam w ogóle domsów poza domsami na brzuchu po dipsach i podciąganiu.
Pzdr ARek
Widzi mi się tu autoregulowany trening objętościowy
Sam się tym bawię od wielu miesięcy.
Przyjmę wszystko ![]()
Dzisiaj jeszcze robię przerwę a jutro dzień treningowy. Z planem mi się nie spieszy, jutro mogę jeszcze działać po staremu z moim “ukochanym” ćwierć przysiadem.
Arek, moja propozycja planu:
D1.
Wykroki w przód 10×2 (3,4,5)
Wykroki w bok 10×2 (3,4,5)
D2.
Podciąganie na drążku 10×2 (3,4,5)
Wiosłowanie jednorącz 10×2 (3,4,5)
D3.
Wolne
D4.
Dipsy 10×2 (3,4,5)
Przenoszenie na klatkę 10×5 (6,7,8,9,10)
D5.
Weighted Inverted Row 10×2 (3,4,5)
Power wymach w opadzie 10×2 (3,4,5)
D6.
Wolne
D7.
Push press 10×2 (3,4,5)
Docisk na triceps 10×2 (3,4,5)
D8.
Uginanie ramion chwytem neutralnym 10×2 (3,4,5)
Unoszenie ramion leżąc 10×5 (6,7,8,9,10)
D9.
Wolne
Większość ćwiczeń jest ułożona w systemie 10 serii po 2 powtórzenia. Robisz stałym ciężarem. Jeśli zrobisz wszystkie 10 po 2 wtedy następnym razem robisz 10×3 itd. aż do 10×5. Jak zrobisz dokładasz obciążenie i znowu zaczynasz 10×2 itd.
W dwu ćwiczeniach zaczynasz od 10×5 i znowu, jeśli zrobisz następnym razem 10×6, aż do 10×10 wtedy zwiększasz lekko obciążenie i zaczynasz od nowa.
Jeśli nie zrobisz zamierzonej ilości to następnym razem powtarzasz tę samą ilość z tym samym obciążeniem.
Przerwy między seriami 1 minuta. Więc w sumie powinieneś każdy trening zmieścić w pół godziny. Mniej więcej.
Ten plan z samej idei może służyć bardzo długo, bo bodźce zmieniają się w miarę postępów. No chyba, że coś jednak nie będzie tak jak trzeba. Jak coś jest niejasne to oczywiście pytaj
Pozdrawiam.
Dzięki !:)
Jasne, że mam pytania.
Ciężar. Czy jesteś w stanie jakoś na oko określić od jakich ciężarów powinienem zaczynać ? Ma być lekko czy blisko maksów skoro zaczynam tylko od 2 reps ? Z doświadczenia wiem, że przy 2 powtórzeniach możliwości mam znacznie większe niż przy 5 i teoretycznie mógłbym poszaleć blisko maksów tylko co jak wejdę na 3 czy 4 reps ? Wtedy pasowałoby nie zmniejszać ciężarów, prawda ?
W dipsach robiłem ostatnio 15 serii po 2 reps + 15kg jak się nie mylę. Zaczynać od takiego ciężaru czy to przesada ?
Czy mogę prosić ciebie albo chłopaków o jakieś linki do:
1. Power wymach w opadzie
2. Push press
3. Uginanie ramion chwytem neutralnym
I aby zaspokoić moją ciekawość napisz mi please dlaczego tylko 2 ćwiczenia w jednym treningu ?
Coś takiego znalazłem
http://www.youtube.com/watch?v=IGD4onh_p9k
http://www.youtube.com/watch?v=g0gEsMc1JZ4
http://www.youtube.com/watch?v=3tQsmvcJ41E
W push press wybicie ma iść z nóg z tego co widzę ?
Dzięki
Najlepiej ciężar średni, choć pewnie za dużo Ci to nie rozjaśni. Spróbuj tak w okolicach 70-80% maska jakim zrobiłbyś 2 powtórzenia.
W dipsach zacznij od tych 15 kilo.
Push press film może być. Tak, ma tu być wybicie z nóg.
Uginanie neutralne też.
Power wymach to nie to, za chwilę spróbuję coś znaleźć.
Masz 2 ćwiczenia, czyli 20 serii na każdym treningu. W sumie nie ma sensu w podobnym układzie robić więcej jak 2-3 ćwiczenia. Też tak robię. Potem już człowiek zaczyna być rozkojarzony i odrabia pańszczyznę, a nie o to chodzi
Power wymach – tylko pilnuj pleców. Łokcie w przeciwieństwie do normalnego wiosłowania mają iść maksymalnie w bok, a nie wzdłuż ciała.
No dobra. Wszystko wydaje się jasne. Jak bym miał jakieś wątpliwości w trakcie to podeślę filmik. W starym planie miałem dzisiaj mieć wykroki + ćwierć przysiad a w nowym tylko wykroki. Na pożegnanie mojego “ulubionego” ćwiczenia zrobię jeszcze dzisiaj te przysiady
Potreningowo.
Wykrok przedni 10×2 na nogę + 13 na rękę w sumie 26kg
Wykrok boczny 10×2 + w sumie 22kg
Pożegnanie z przysiadem 5×5+110kg
Same wykroki to bardzo mało jak na jeden trening. Mam nadzieję, że jak zwiększę ilość powtórzeń do 3 i wyżej to będzie ciekawiej. Ponieważ te wykroki nie spowodowały żadnego zmęczenia to zmniejszyłem przerwy do zera. Zrobiłem po prostu wszystko na raz. Od przyszłego tygodnia trzymam się planu.
Przerwy są konieczne. Choćby krótkie. Zupełnie inaczej wygląda trening bez przerw, a choćby z 10 sekundowymi między seriami. To są całkiem inne światy, inne parametry się rozwijają. Robiąc serię po np. 100 powtórzeń po pewnym czasie odnotujesz spadki siły, a wytrzymałość i tak niewiele się poprawi.
Zauważ, że na początku każdy niemal jak dostanie nowy plan to twierdzi, że jest lekko. Po pewnym czasie zmienia zdanie
Potreningowo.
Podciąganie. 10×2+15kg
Wiosło sztangielką. 10×2+23kg na rękę.
Pzdr
Stefan, może byśmy zrezygnowali z docisku na triceps ? Mam problem natury technicznej. Zlikwidowałem ławeczkę z przymocowanymi na stałe stojakami a kupiłem takie wolnostojące, regulowane. Nie mam za bardzo gdzie jej trzymać a rozkładać to i składać raz na 9 dni, żeby zrobić docisk za bardzo mi się nie widzi. Z przenoszeniem na klatkę jakoś bez ławeczki bym sobie poradził.
Szkoda, bo to bardzo wartościowe ćwiczenie.
Trzeba coś zamiast niego wrzucić na tricepsy. Może rób w takim razie wyciskanie francuskie leżąc. Tylko nie blokuj w tym ćwiczeniu łokci. Niech sobie idą spokojnie na boki w trakcie opuszczania gryfu do czoła. Pozdrawiam.
Potreningowo.
1. Dips. 10×2+15kg
2. Przenoszenie na klatkę. 10×5+17kg.
W dipsach ciężko. Nie wiem czy w przyszłym tygodniu dam radę zwiększyć do 3 powtórzeń. Ledwo ledwo to idzie. Technicznie wszystko pięknie ale blisko upadków i mroczki przed oczami.
Przenoszenie to jakaś masakra. Pisałeś pamiętam kiedyś, że obnaża wszystkie słabości. 17 kg i było ciężko. Poza tym wspominałem ci kila miesięcy temu podczas przenoszenia (robiłem je wtedy chyba ze 3 razy tylko), że bolą mnie stawy barkowe. Im węższy chwyt tym mniej ale bolą. Ostatnio bolą również po dipsach. Dzisiaj nie było ciekawie. Kupię porządne zaciski i spróbuję sztangielką, może wtedy będzie lepiej. W kratownicy jest chwyt około 20-23 cm więc dość sporo.
Rozejrzę się za ławeczką, żeby nie odpuścić docisku.
Kupiłem tabletki i susz korzenia pokrzywy. Susz jest na receptę !!
Stefan, power wymach w opadzie. Za bardzo nie wiem jak powinny iść łapy. Czy maksymalnie szeroko a wtedy nie spina się tak łopatek a ręce prawie wyprostowane w łokciach czy może ręce zgięte w łokciach a ćwiczenie ma polegać na spinaniu łopatek. Czuję, że ta pierwsza wersja będzie prawidłowa bo trudniejsza i bardziej angażuje mięśnie naramienne ale z linka jaki mi podałeś to nie wynika.
Potreningowo.
Weighted Inverted Row. 10×2+20kg na brzuchu.
Power wymach w opadzie. 10×2+6kg na rękę.
Podciąganie – bardzo fajne ćwiczenie i wcale nie takie łatwe. Przy kilku powtórzeniach da w kość. Muszę rozpracować technikę aby jak najbardziej je wykorzystać.
W wymachu w opadzie ciężar symboliczny. Dla mnie ciężkie ćwiczenie.
Po wczorajszych dipsach mam takie domsy na tricepsie, że nie jestem w stanie wyprostować ręki w łokciu. Sprawa dziwna bo dipsy robię od wielu tygodni i nigdy domsów na tricepsie nie miałem.
Dzięki i pozdro.
Ten triceps nie boli mnie po dipsach a po siłowaniu na rękę. W poniedziałek robiłem dipsy a w niedzielę kilkanaście razy się siłowałem. Nawala nadgarstek i triceps a w zasadzie cała łapa tak po prostu nawet jak nic nie robię. Na dipsach się dobiłem. Mam nadzieję, że szybko przejdzie.
Pzdr
Ten ból stawów może wynikać z tego wrodzonego układu. Pracują pod nieco innymi kątami i stąd może być problem. To wychodzi przy większych ciężarach. Miejmy nadzieję, że się wyrobią. Jak nie to trzeba będzie bardzo starannie przebrać ćwiczenia dla Ciebie.
Power wymach właśnie tym się różni od normalnego, że ręce zginają się w łokciach. Jest może i łatwiejszy, ale daje możliwość wzięcia większego ciężaru.
Z tym tricepsem to jest tak, że jak się wymagający plan to niekiedy jakiś dodatkowy wysiłek nagle strasznie daje w kość. Czasem może być potem problem na treningach. Niby nic, a mięsień wysiada
Pozdrawiam.
Stefan, chciałem cię jeszcze pomęczyć w kwestii tego mojego biegania. Jak wiesz, przy 173cm i wadze 70kg mam trochę denerwującego tłuszczyku na sobie. Chciałbym go zlikwidować jednocześnie zajmując się poprawą kondycji poprzez trucht. Kondycja jest tu priorytetem ze względu na hobby-górskie wycieczki. Po kilku miesiącach przerwy jeździłem trochę na orbitreku a od kilku ładnych dni biegam. Aby nie złapać kontuzji zacząłem bardzo delikatnie: rozgrzewka, 1 min marszu, 4 minuty lekkiego biegu, truchciku i tak 5 razy. Za każdym razem zwiększałem czas biegu. Teraz jest to 6 “serii” po 6 minut truchtu a przerwy polegające na marszu wynoszą 40 s. Lada dzień zacznę truchtać w trybie ciągłym, przez 30-40 minut maks. Wspomniałeś, że widzisz to raczej po treningu (stosuję się) ale za bardzo nie wiem dlaczego tak ma być. Trochę mi to nie pasuje, bo po treningu siłowym zjadam solidny posiłek a potem mam wrażenie, że go spalam podczas biegania no i idę spać. Czy rzeczywiście tak powinno być ? Może ze względu na to, że praktycznie nie trenujemy nóg a więc nie ma mowy o przeciążaniu ich poprzez bieganie przed treningiem siłowym powinienem biegać wcześnie rano po jakimś symbolicznym śniadaniu, później w ciągu dnia jeść, po to aby wieczorem trenować siłowo, wciągnąć białko i iść spać ? Może takie rozwiązanie byłoby korzystniejsze jeśli chodzi o spalanie tłuszczyku poprzez bieganie no i korzystniejsze jeśli chodzi o przyrosty mięśni na treningu siłowym ? Dodam jeszcze, że to ranne bieganie przed pracą by mi odpowiadało bo to zastrzyk energii na cały dzień już od pierwszych chwil pojawienia się w pracy.
Dużo tak naprawdę zależy od czynników indywidualnych. Mamy tu kilka różnych spraw, które najpierw wypada rozpatrzeć oddzielnie.
Zacznijmy od samej koncepcji przed czy po treningu. Wszystko zależy od tego, czy dla Twojego organizmu taki bieg będzie dużym wysiłkiem czy raczej małym. Jeśli dużym to trening będzie gorszy. Oczywiście sporą rolę odgrywa przyzwyczajanie. Może spróbować rano, zobaczysz jak to się potem będzie przekładać na wyniki.
Co do samego jedzenia to niezależnie od tego czy biegasz po treningu czy nie to i tak jakiś posiłek na noc być musi.
Poniekąd to bieganie przełoży się na kondycję, ale bardziej wytrzymałościową niż siłową. Tłuszczu na tym zbyt dużo nie spalisz. Teraz dochodzimy do kolejnego problemu. Zrzucanie tłuszczu to mimo wszystko dieta, tylko pytanie ile masz aktualnie BF? Bo inaczej to będzie wyglądało u kogoś kto ma 30%, inaczej u kogoś kto ma 20%, a inaczej przy 10%. To są inne światy i inne strategie żywieniowe. To o czym dotychczas była mowa na blogu to pewien fundament żywienia. Jednak, gdy chce się znacznie zredukować tłuszcz trzeba czasami nieco bardziej tą dietą pomanipulować. Pośrednio poziom BF świadczy o aktywności hormonalnej i o wrażliwości poszczególnych receptorów. Więc to pierwsza rzecz, którą musisz zmierzyć. Potem możemy pójść dalej. No i zakładam, że z tymi jelitami już jest ok? Pozdrawiam.
Poranne biegi mnie nie męczą. Wręcz przeciwnie – ładują energią na cały dzień. To lekki trucht w zasadzie, trudno tu mówić o konkretnym wysiłku. Zdecydowanie bardziej męczą mi się nogi na orbitreku, którego już używać nie będę. Cholera wie ile mam tego BF. Popatrzę jak to zmierzyć i dam znać. Ewentualnie zamierzam ci wysłać na dniach filmik z nowych ćwiczeń typu push press i power wymach do oceny to będziesz widział jak to wygląda. Jeśli chodzi o hormony. Ostatnio badano we mnie wszystko co się da zbadać i to wieloma metodami. Tarczycę również. Sprawdziłem tez poziom testosteronu – jest zaraz przy górnej granicy normy. Generalnie wszystkie wyniki badań mam bardzo dobre. Niestety dolegliwości jelitowe nadal są. Delikatne i mało przeszkadzające ale nie jest idealnie. Generalnie nikt nie wie o co chodzi. Jeśli chodzi o dietę to staram się jeść dużo ale nie na siłę. Na siłę mogę dopchać się jedynie szejkiem ze śmietaną ale nie typowym jedzeniem bo już bym po prostu nie dał rady. Jedzenia do siebie nie wmuszam. Nie jem na siłę. Głodny nie chodzę. Jem zdrowo. Wyeliminowałem wszystkie syfy. Jem tylko to co mi służy. Proporcje między B/W/T mam odpowiednie. Gorzej z samą ilością. 3g tłuszczu i 3 białka raczej nigdy nie osiągam. Raczej jest tego-1,5-2,5 maks dziennie ale za to w odpowiednich proporcjach. Na pewno cięcie nic nie da bo jest tego mniej niż zalecasz. Do 1 grama schodzić przecież nie będziemy ? Raczej bym się zastanawiał nad zwiększeniem bo przyrostów nie ma a nie w drugą stronę.
Sprawdź to BF, bo to jednak sporo podpowie.
W takim razie przed bieganiem rano możesz zjeść trochę masła, smalcu albo śmietany. Całkiem na czczo nie jest wskazane.
Potreningowo.
1. Push press. 10×2+34kg
2. Wyciskanie francuskie. 10×2+ 26 kg.
Mam zajebisty problem ze stawami. Łapy mnie pieką, mam wrażenie, że eksplodują. Pojawia się to po najmniejszym wysiłku i trwa godzinami. Zaczęło się od tego niedzielnego siłowania albo od przenoszenia sztangi. Dzisiejszy trening był głupotą bo umieram normalnie.
Są jakieś sposoby na sprawdzenie BF poza tymi magicznymi przyrządami gdzie się łapie za dwie elektrody i wszystko wiadomo ?
Dzięki, pozdro
Staw przede wszystkim łokciowy ale też nadgarstki no i trochę barkowy. Jakaś masakra !!
Trochę się tego obawiałem. Wydaje się, że wychodzi teraz to nieco inne ustawienie stawów. Kiedyś już o tym dyskutowaliśmy. Skoro tak to trzeba będzie porządnie pomyśleć o zmianie. Tzn. czy problemem jest tylko przenoszenie?
Inna sprawa, że te stawy mogą znacznie ograniczać przyrosty masy. Tak to niestety jest.
Mierzenie BF – TU są kalkulatory. Wystarczy suwmiarka lub coś podobnego. Pozdrawiam.
Stawy łokciowe są rozwalone przez niedzielne siłowanie na rękę. Było naprawdę ostro. Jeśli chodzi o barkowe to im węższy chwyt przy przenoszeniu tym jest lepiej. Ostatnio ćwiczyłem kratownicą. Następnym razem będzie to sztangielka a więc powinno być w porządku. Niestety link do kalkulatorów nie działa.
Dzięki za link.
Potreningowo.
Uginanie ramion chwytem neutralnym 10×2+11kg na rękę. Oba ramiona jednocześnie.
Unoszenie ramion leżąc. 10×5+5kg.
Niestety ból stawów rozwalał strasznie. Mam teraz dzień przerwy a później wykroki, mam więc nadzieję, że przez te 3 =4 dni dojdę do siebie. Chyba zacznę brać coś na stawy bo zawsze miałem z nimi problemy. Ciężko mi idzie z tymi treningami siłowymi. Nie dam się jednak
W podciąganiu i dipsach robię 10×2+15kg i jest ciężko. W następnych treningach mam dojść do 5 reps a dopiero wtedy dokładać kg. Zastanawiam się Stefan, czy nie zmniejszyć obciążenia do 10 kg. Dzięki temu zachowam idealną technikę i jest szansa, że dojdę do 5 reps. Co o tym myślisz ?
Dzięki za wszystko !
Faktycznie zbyt długie żyłowanie blisko maksymalnych możliwości do niczego dobrego nie prowadzi, więc masz rację. Zmniejsz do 10kg i spokojnie do przodu
Pozdrawiam.
Drugi tydzień treningowy nowego planu – 3 reps
1. Wykrok przedni 10×3+26kg
2. Wykrok boczny 10×3+22kg
Stefan, może dodamy coś na nogi ? Mam tylko wykroki.
Siema. Wspominałem ci kiedyś o kumplu, właścicielu firmy produkujących odżywki. Dzisiaj przywiózł mi kolejne gifty.
1. Koncentrat białek serwatkowych WPC
2. Koncenrat białek kazeinowych. Kazeina micelarna 100%
Wspomninał, że poleca się spożywanie kazeiny micelarnej na noc bo wolniej się wchłania czy coś takiego. Mógłbyś coś więcej ?
Kłopot w tym, że bez przysiadu mamy niewielkie pole manewru. W grę wchodzą głównie albo maszyny, albo np. taki żuraw, którego chyba nie dasz rady jeszcze zrobić.
Pomyślę jeszcze nad czymś specjalnym, ale póki co mi do głowy nie przychodzi.
WPC, jak najbardziej. Natomiast do kazeiny nie jestem przekonany. Według mnie szkoda pieniędzy. Typowy produkt wypromowany marketingowo. Przez całe lata tłuczono nam do głów, że źle się przyswaja. Nagle nowy pomysł. Po co wyrzucać? Trzeba ludzi przekonać, że to białko „ekskluzywne”. Wolno się wchłania, a może po prostu słabo się wchłania? Kazeina jest specyficznym rodzajem białka, z którego rosną cielakom roki i kopytka. Nieprzypadkowo nie ma jej w mleku kobiety, a w krowim jest. Pozdrawiam.
A może mógłbym robić tak jak kiedyś przysiad (pierwszą połówkę) z jakimś bezpiecznym obciążeniem np 30-40 kg. Oczywiście bym się starał zejść jak najniżej. Mały ciężar a dużo powtórzeń. Ma to sens ?
Ja te odżywki dostaje w prezencie. Czyli WPC – wiadomo a z kazeiną nie będę eksperymentować – nie jem.
Ćwierć przysiady przez jakiś czas mogą być, za to półprzysiady już nie, bo to za bardzo obciąża wiązadła kolanowe. Moment najbardziej niekorzystny dla zmiany kierunku ruchu. Więc jak chcesz to np. może na koniec robić długie serie ćwierć przysiadów.
A jakieś np wejścia na podest z hantlami ?
Potreningowo.
1. Podciąganie. 10×3+10kg
2. Wiosło jednorącz w opadzie. 10×3+23kg (na rękę)
Z podciąganiem słabo. Na początku był mega postęp a teraz wręcz przeciwnie. Robiłem przecież 15 serii po 2 reps + 15 kg a tu ciężko przy 10 seriach z 10 kg. Zobaczymy co będzie później. W dipsach za to jest lepiej niż w podciąganiu (wcześniej było odwrotnie). Zobaczymy jak będzie za 2 dni.
Pzdr
A dałbyś radę z takimi wejściami, w których kolano nogi wstępującej byłoby na początku nieco wyżej niż biodro?
Te dłuższe przerwy pomiędzy dniami już wprowadziłeś?
Działam zgodnie z planem czyli:
D1.
Wykroki w przód 10×2 (3,4,5)
Wykroki w bok 10×2 (3,4,5)
D2.
Podciąganie na drążku 10×2 (3,4,5)
Wiosłowanie jednorącz 10×2 (3,4,5)
D3.
Wolne
D4.
Dipsy 10×2 (3,4,5)
Przenoszenie na klatkę 10×5 (6,7,8,9,10)
D5.
Weighted Inverted Row 10×2 (3,4,5)
Power wymach w opadzie 10×2 (3,4,5)
D6.
Wolne
D7.
Push press 10×2 (3,4,5)
Wyciskanie francuskie 10×2 (3,4,5)
D8.
Uginanie ramion chwytem neutralnym 10×2 (3,4,5)
Unoszenie ramion leżąc 10×5 (6,7,8,9,10)
D9.
Wolne
Coś mi się wydaje, że te wyniki w podciąganiu i dipsach to raczej kwestia psychiki. Jak byłem nastawiony na 15serii x 2 reps + 15 kg to dawałem radę ale ostatnia seria była tragiczna. Jak mam dużo mniej do zrobienia – 10 serii z mniejszym obciążeniem to też ostatnia seria jest fatalna. Może to o to chodzi, że wiem, że to już ostatnia seria i padam po prostu ale poprzez psychikę. Możliwe ?
Wejścia na podest około 55 cm wysoki przetestowałem. Przy tej wysokości kolano jest trochę wyżej niż biodro. Wziąłem 2 x 10kg do ręki aby zobaczyć jak będzie z równowagą i jakoś to idzie. Chwila na przyzwyczajenie i będzie dobrze. Robić w dzień wykroków w takich samych zakresach ?
Psychika może czasem dużo namieszać. Problemem jest też to, że zarówno w drążku, jak i w dipsach ciężar wyjściowy to nasze ciało, więc tak naprawdę już na starcie dość dużo. Początkowy postęp szybko spowalnia, bo ciągle jest blisko maksymalnych możliwości. Trzeba trochę cierpliwości, trochę po oszukiwać układ nerwowy i wszystko ruszy. ![]()
Wejścia na podest w dniu wykroków, ale zacznij z mniejszym ciężarem. Pamiętaj, że będzie już PO wykrokach. System serii i powtórzeń ten sam. Ogólnie masz od razu całkiem niezłą zaprawę pod chodzenie w górach. Pozdrawiam.
OK. Dzięki. Dzisiaj dipsy i przenoszenie. Zobaczymy jak tu pójdzie i co będzie ze stawami. Zacząłem brać glukozaminę z boswelią. Dołączam więc wejścia na podest
Zacząłem biegać / truchtać. 2 dni temu było to już 3×13 minut truchtu z trzema przerwami 1,5 minuty na marsz. Następny trening będzie 2 x 20 z jedną przerwą aby docelowo biegać 40 minut w sposób ciągły, nie więcej. Staram się to wszystko tak wpleść w dni treningów siłowych aby masa na tym nie ucierpiała. Wziąłem się też trochę za wspinaczkę ściankową, tak rekraacyjnie aby pokonać lęki wysokości w zasadzie tylko a latem albo dopiero w przyszłym roku spróbować coś na skałkach w jurze. Nogi musza być silne !
Jutro albo w czwartek zmierzę BF.
Pzdr
Potreningowo.
1. Dips. 10×3+10kg
2. Przenoszenie. 10×6+17kg
W dipsach jak zwykle ostatnia seria ledwo ledwo. Ja Stefan muszę sobie zakodować, że mam robić 15 a nie 10 serii. Na 10 skończyć i napisać, że więcej nie dałem rady
Ciekawe czy tak łatwo można się oszukać ?:)
Przenoszenie to dla mnie piekielnie wyczerpujące ćwiczenia. Podobało mi się. Chwyt najwęższy z możliwych i zero problemów ze stawami barkowymi ![]()
W brzuchu wielka, tłusta potreningowa ryba ![]()
Pzdr.
A po treningu nie lepiej tłuszcze nasycone? Czy cos mi się pomyliło, że nienasycone hamują testosteron? Nie wykluczam, że cos pomyliłem?
Wysłałem dwa filmiki, oceń pleasee. Dzięki.
Reda, nie miałem nic innego oprócz hodowlanego łososia – tfu ! Smaczny był ale mało zdrowy.
wg mnie zablokowac nie zablokuje jesli w calej diecie jest mnostow nasyconych to i tak cholesterol gdzies tam sie uzbieral. najwazniejsze, ze Arek zapodal latwoprzyswajalne bialko.
PS
Faktycznie przenoszenie to wyczerpujace ale efektywne cwiczenie
No tak lepiej nasycone, ale nie popadajmy w skrajności
Filmy potem zobaczę, jak się zdążę wyrobić. Pozdrawiam.
Potreningowo.
1. Weighted Inverted Row. 10×3+20kg. W następnym treningu zejdę do 15kg bo sprawdziłem, że nie robię pełnego ruchu. Przy 20 kg brakuje mi ze 2-3 cm do pełnego zakresu a to chyba źle.
2. Power wymach. 10×3+9kg na rękę.
Na wstępie życzę wszystkim wesołych świąt !
Zrobiłem pomiary fatu. W podanym przez ciebie linku jest kilka metod pomiaru a więc i wyniki są różne. Jeśli wezmę pod uwagę tą metodę, która wymaga pomiarów takich miejsc jak uda, triceps, biceps czy te miejsca gdzie tłuszczu nie mam to wyniki oscylują w granicach 13-15% BF. Jeśli metoda zawiera wyłącznie takie miejsca jak brzuch, klatka, dół pleców, subcapular, midaxilary a bez tricepsa, łydki czy uda to wychodzi tego więcej. W skrajnie złym pomiarze 20% fatu.
Dodam od siebie, że jak już schudłem po rzuceniu palenia do około 74kg (teraz ważę 69 a zanim rzuciem ważyłem 82 a jak paliłem to 65) i byłem na diecie w zasadzie wegetariańskiej, do tego jadłem bardzo mało, mnóstwo owoców, soków i warzyw, od czasu do czasu jakieś posty i zero ruchu to miałem w miejscach kluczowych czyli pierś, brzuch, dół pleców tyle samo tłuszczu co teraz. Sytuacja się w zasadzie nie zmieniła jak zacząłem biegać – chyba jakieś 8 miesięcy biegania po 40 minut co drugi dzień. To samo – ten sam tłuszcz w tych miejscach. We wrześniu tamtego roku przestałem biegać i trafiem do ciebie. Sylwetka się zmieniła mimo, że nie mam przyrostów masy, wyglądam zdecydowanie lepiej ale tłuszczu na brzuchu, piersiach i z tyłu pleców tyle samo ! Nie widzę więc żadnej różnicy w ilości mojego tłuszczu na przestrzeni ostatniego 1,5 roku będąc na skrajnie różnych dietach i różnych aktywnościach / nieaktywnościach fizycznych. Być pomoże poprzez aktualną dietę i trening z ciężarami trochę tłuszczu mi ubyło a trochę mięśni przybyło ale na pewno nie w tych kluczowych miejscach. Jest więc zagadka do rozwiązania.
Pzdr wszystkich. Niebawem wrzucę fotki tego cholerstwa.
Coś jak widać blokuje. Po świętach przyjrzymy się temu bliżej. Trochę tego dużo, jak na konkretną strategię manipulacyjną, ale jeszcze rzecz przemyślę. Pozdrawiam.
Potreningowo.
1. Push Press 10×3+34kg
2. Wyciskanie francuskie 10×3+26kg
Wracając do BF. Jak stoję wyprostowany to nikt by nie pomyślał, że mam w ogóle jakieś fałdki tłuszczu. Dopiero jak się schylę to na brzuchu się pojawia. Podobnie z cyckami. Podam wymiary fałd:
Klatka – 1,5 cm
Midaxilary – 1,5
Biceps – 0,5
Brzuch – 2,5
Suprailac – 1.0
Udo – 1,0
Łydka – 1,0
Subcapular – 1,5
Triceps – 0,5
Dół pleców 1,5
Moja aktualna dieta to lekka przewaga tłuszczy nad białkiem. Nie jem wędlin tylko kupuję świeże mięso i jakoś je obrabiam. Wołowina a przede wszystkim wieprzowina – boczek, brzuszek, karczek, żeberka. Dużo jak wiejskich – jajecznica z 4-5 na maśle lub gotowane na miękko. Raz na dwa dni mniej więcej szejk – białko + mleko + śmietana. Chleba, makaronu, ryżu, słodyczy, soki – zero. W ogóle piję bardzo mało na tej diecie. Wydaje mi się, że litr maks. Codziennie rano szklanka wody z łyżeczką miodu spadziowego. Jakiś ser z pleśnią – tłusty. Rzadko twaróg – tłusty. Jeśli chodzi o węgle to oprócz łyżeczki miodu dziennie w zasadzie tyło zielone warzywa – szpinak, brokuły, sałata. Do tego ogórek, pomidor. Codziennie wypijam też sok z jednej cytryny. Wydaje mi się, że mam za mało węgli z warzyw. Tu na pewno nie ma co ucinać. Ewentualnie można pomyśleć nad zwiększeniem ilości białka. Jeśli chodzi o trening to jest prawie codziennie. Na 9 dni mam tylko 3 wolne. Ćwiczeń mało bo dwa ale za to 10 serii. Jestem na 3 powtórzeniach ale mam dojść do 5 więc będzie sporo machania. Mam już za sobą kilka dni joggingu. Wczoraj biegłem 2×20 minut z przerwą 2 minuty. Za dwa dni,, nie wcześniej pobiegnę 1×30 minut a potem 35 i 40. Ewentualnie 2 x 25 a później 1×30 i do 40 minut ciągłego biegu. Tempo bardzo wolne. Jem od kilku dni korzeń pokrzywy. Tak naprawdę nie wiem co by można było jeszcze zmienić poza dorzuceniem białka na jakiś czas. A może po prostu trzeba czekać. Regularnie ćwiczyć (sylwetka powoli się zmienia) i zobaczyć co będzie za parę miesięcy.
Pzd i dzięki
Poliquin kilka razy pisał (a także kilku fajnych autorów na t-nation), że ruch typu jogging praktycznie nie ma wpływu na kompozycję ciała, a wręcz działa mocno hamująco u kogoś, kto chce przyrostu masy mięśniowej.
SirValeq, wiem. Ja jednak muszę mieć dobrą kondycję aby komfortowo chodzić po górach. Biegania więc odpuścić nie mogę.
Z tym BF bym poczekał. Trzeba podejść do tego na spokojnie, szczególnie, że wcześniej były te zawirowania z jelitami.
Oczywiście, że ruch aerobowy niewiele zmieni w kompozycji sylwetki, jednak chodzi o coś innego. Jest potrzebny dla poprawy krążenia, a nawet po to, by rozeszły się szybciej metabolity po wysiłku siłowym. W sumie było już o tym. Nie ma sensu popadać w skrajności. Pozdrawiam.
Obejrzałem filmy. Przenoszenie ok. Co do unoszenia ramion to trochę mylące było to ustawienie kamery i nie wiem też czy sam ruch był taki trochę szarpany, czy to skutek przeskakiwania klatek
No tak, może zbyt skrajnie zabrzmiał mój komentarz. Nie jestem oczywiście zagorzałym wrogiem aerobów. W końcu sam chodzę codziennie na dynamiczne spacery z okazjonalnym truchtem. Po prostu chciałem zauważyć, że teoria zmiany kompozycji ciała dla pospólstwa wydaje się znacząco zmieniać w ostatnich dekadach i coraz więcej trenerów widzi, że nawet dla przeciętnego Kowalskiego czy Smitha lepsze są kompleksy sztangowe lub dobre interwały niż taki jogging czy nordic walking.
Oczywiście masz rację. Jeśli ktoś biega po dwie godziny i myśli, że przez to będzie lepiej wyglądał to raczej się gorzko rozczaruje. Niektórzy nawet mogą dzięki temu zwiększyć poziom BF
Potreningowo
uginanie ramion. 10×3+11kg na rękę (dwie łapy jednocześnie)
unoszenie ramion leżąc. 10×6+5kg
Czy przy wchodzeniu na podest kolano ma być znacznie wyżej niż biodro czy wystarczy 1-2cm ? Wejścia pełną stopą a nie na palcach, tak ? Może bym dodał jeszcze któregoś dnia MC albo RDL ? Zawsze narzekałem na bóle lędźwiowe. Odkąd zacząłem robić MC i RDL ból minął a dolny odcinek pleców zrobił się znacznie mocniejszy. Może więc dodam ale bez żadnych sporych ciężarów. Kilka serii po 8 – 10 powtórzeń małym ciężarem ? Aktualny plan będzie może służyć przez kilka miesięcy a więc trochę mi szkoda MC i RDL.
Sivaleq, potwierdzam to co piszesz. Biegałem grubo ponad pół roku co drugi dzień po 40-50 minut po kilku latach zerowej aktywności fizycznej. Zauważyłem minimalne zmiany w sylwetce jedynie. Inna sprawa, że u mnie jakoś wszystko tak opornie idzie. Trudno podawać mnie za przykład. Pzdr
Przydałoby się jednak trochę więcej niż 2 cm. Oczywiście pełna stopa.
Możesz w takim razie dodać ten RDL na takich zasadach, jak piszesz. Tak ze 3-4 dni po nogach.
O! A ja biegałem zawsze lightowo po treningu (4x w tyg 20-30 minut) i raz w tygodniu nawet po dwie godziny (około 12-14 km) i moja sylwetka zmieniała się zawsze dość dynamicznie.
Zawsze bf sie zmniejszał, ale przy tym tez się trochę jednak zajeżdzałem no i wyniki siłowe były, deliktanie mówiąc, mierne, więc już fanem biegania nie jestem. ![]()
Ale powtarzam, na kompozycję mojej sylwetki bieganie – areoby wpływało bardzo wyraźnie. Biegając ważyłem 75 (Sierpień 2011) teraz nie biegam i ważę 92-94
. Wtedy jadłem węgle z płatków owsianych i owoców, teraz wiadomo. Wtedy mogłem
“zawsze ściągac koszulkę”, teraz, pierwszy raz w życiu usłyszałem (w sobotę
) “Pączusiu” (ale to było serdeczne więc przyjmuję.) no i teraz jednak raczej staram się nosić bluzę niż chodzić topless ![]()
Wtedy może i wyglądałem, ale doprowadziłem się do kontuzji, teraz nie wyglądam, ale na zdrowie nie narzekam
Potreningowo.
1. Wykrok przedni 10×4+13kg (na nogę)
2. Wejścia na podest 10×4+10kg w łapach
3. Wykrok boczny. 10×4+11kg (na nogę)
Na nowym planie treningowym powrócił ból po prawej stronie brzucha. Ujawnia się przy przenoszeniu, unoszeniu ramion leżąc i przy wejściu na podest w momencie gdy wchodzę prawą nogą. To ten ból, który mniej lub bardziej dręczy mnie od zdaje się ponad 5 miesięcy czyli praktycznie od momentu jak zacząłem ćwiczyć. Zauważyłem, że jeśli podczas w/w ćwiczeń bardzo mocno naprężę brzuch to ból jest mniejszy. Tak się Stefan zastanawiam czy tam czasem nie ma jakiejś przepukliny małej, czegoś co się uwydatnia podczas ćwiczeń i blokuje jelito ? To mniej więcej po środku linii łączącej pępek a kość biodrową. Kłujący ból przy dotyku na powierzchni 1,5cm kwadratowego. Miałem kilka razy dokładnie badany mocz, krew, kał, do tego USG, gastro, kolono. Wszystkie wyniki rewelacyjne. Może ćwiczenia siłowe sprawiły, że problemy się pojawiły ? Już normalnie nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Lekarz zaczyna twierdzić, że sobie chorobę uroiłem ! Leki, zioła, antybiotyki nie przynoszą żadnych zmian. Co o tym myślisz ? W poniedziałek mam kolejną wizytę u gastrologa. Postaram się wymusić badania jelita cienkiego i pójdę na wizytę do jeszcze jakiegoś speca. Jak nie będzie żadnego światełka nadzieji to za miesiąc jadę na 5 dniowy rajd a więc będę miał przerwę w treningu, którą przy okazji wydłużę do 2 tygodni. Zobaczymy czy coś się zmieni.
Szlag by to trafił !
Reda od sierpnia 2011 ponad 15 kilo ?? Wow !
Ten ból jest na tyle nisko, że w grę wchodzą tylko jelita a nie wątroba, woreczek czy trzustka. Jelito grube mam OK. Cienkie trudno zbadać a poza tym z cienkim ludzie w zasadzie nie mają problemów no chyba, że przy wyjściu z żołądka a więc na górze. Nawet nie wiem jakie badania robi się na cienkie poza rezonansem. 5 miesięcy to zdecydowanie za długo. Robi się niebezpiecznie. Do bani
Skoro ten ból jest bezpośrednio powiązany z ruchem to sytuacja się zmienia diametralnie. Może być przepuklina, może też być jakiś mięsień nadwyrężony w tym miejscu i wreszcie może być przykurczony i dlatego boli. Gdybym wiedział, że to te ostatnie to robisz rzymskie krzesło i badamy skutki, ale jeśli to przypadkiem przepuklina to można sprawę pogorszyć. Więc nim zaczniemy eksperymentować przydałoby się upewnić. Warto zapytać lekarza o tę ewentualność związaną z przepukliną? Badanie raczej nie jest skomplikowane. Pozdrawiam.
Wcześniej podczas ćwiczeń mnie nie bolało. Na nowym planie boli podczas wykonywania ćwiczeń, które nie wymagają maksymalnego napięcia mięśni brzucha np unoszenie ramion leżąc. Nie wiem więc czy ból jest spowodowany bezpośrednio ćwiczeniami. Zobaczymy co mi powiedzą w poniedziałek. Mam tez możliwość położyć się na 3-4 dni do szpitala (po znajomości) może się zdecyduję. Dzięki, pzdr
a o co chodzi z tym rzymskim krzesłem ?
Stare zapomniane ćwiczenie, które rozciąga lędźwie i dół brzucha. Na przykurcze w tym rejonie pomaga. Wygląda to TAK.
Stefan, wziąłem 3 x nospę i ból przy dotyku zniknął. To chyba dobry znak. Może to potwierdzać moją ostatnią hipotezę, że moje cierpienia spowodowały ciężary. Zobaczymy czy nospa pomoże następnym razem. Wszystko wskazuje na to, że skręca mi się jelito cienkie. Ku.. wa mać jakie dziwactwa !
Walczymy dalej
Rozciągajmy to cholerstwo. Krzesło rzymskie muszę wyczaić na jakieś siłowni. Ja mam ławkę więc ruch nie był by pełny. Co można popróbować oprócz tego ?
Dzięki!
PS. Po wczorajszych wejściach na podest chodzę jak pokraka
Za dużo na raz bym nie wprowadzał, zwłaszcza jeśli to faktycznie jelito a nie mięśnie czy ścięgna. Kiedyś nie było specjalnego sprzętu do takich ćwiczeń i jakoś sobie wszyscy radzili. Wystarczy ławka. Siadasz w poprzek, a nogi ktoś trzyma, albo podkładasz pod gryf. Pozdrawiam.
Potreningowo.
1. Podciąganie 8×4+10kg
2. Wiosło jednorącz 10×4+23kg
Poniżej mój plan. Niestety przy 4 powtórzeniach w podciąganiu nie dałem rady 10 serii. Od piątej szło b. słabo. Co za tydzień w takiej sytuacji ?
Podciąganie na drążku 10×2 (3,4,5)
Wiosłowanie jednorącz 10×2 (3,4,5)
Zrób tak, 8 serii x 2, a potem seria do oporu ile zrobisz. Skoro teraz było 10kg to zrób w ten sposób z dowieszonym 5kg.
Czemu wiosła chcesz robić na 2? Też źle poszły? Proponuję w wiosłach 10 serii po 5, a potem zwiększamy obciążenie. Trochę nie rozumiem tego zapisu na końcu. Pozdrawiam.
Wszystko jest ok. Ja po prostu wkleiłem plan początkowy. Doszedłem do 4 reps, za tydzień robię 5 a potem wracam do dwóch ale dokładam kg.
Dzisiaj spróbuję krzesła rzymskiego
Nie będę nic układać w serie tylko po prostu potraktuję to jak ćwiczenie rozciągające.
Potreningowo.
Dips. 8×4+10kg
Przenoszenie na klatkę. 10×7+17kg
W dipsach bardzo ciężko od 3 serii. Miałem zrobić 10 serii ale nie było szans. Od 4 serii na pograniczu upadku. Przy pierwszym powtórzeniu 9 serii upadek. Jakaś straszna lipa. Idą mi te treningi bardzo opornie. Czasami mam wrażenie, że się cofam a nie idę do przodu. Może powinienem się cofnąć do 5 kg aby mieć stały progres ?
Przy przenoszeniu ciężko a przede wszystkim bardzo wyczerpująco. Mega pompa bezpośrednio po. Uwielbiam to ćwiczenie ze względu na to że jest tak wymagające.
Po tych kilku miesiącach mam ćwiczenia które lubię i te których nie znoszę. Dipsy zaczęły zaliczać się do tych drugich niestety. Podobnie podciąganie. Nie lubię ich bo są trudne. Nie chcę wybierać łatwych ćwiczeń. Chcę je robić dalej ! Cofnąć się do 5 kg tak aby dojść do 5 reps + 5kg a później 2 reps + 7kg ? A może poje ambitne podejście jest złe i właśnie powinienem szukać tych ćwiczeń, które mi odpowiadają i tylko na nich się skupić ? Co robić ?
Wielkie pozdro.
PS. Stefan, robię rozciąganie uda wg twoich zaleceń i ćwiczenie Wodyna z ręcznikiem. Potrzebuję jakieś na rozciągnięcie łydki ale nie to co mi ostatnio proponowałeś. Masz coś jeszcze w swoim arsenale ?
Możesz się cofnąć do tych 5kg w dipsach. To jest normalna strategia w sporcie. Kiedyś też byłem załamany, gdy dochodziłem do pewnego pułapu i dalej nie szło, ale to normalka i prędzej czy później dochodzi się w każdym ćwiczeniu do takiego punktu wtedy trzeba coś zmienić. W głównych ćwiczeniach zwykle oznacza to zmniejszenie ciężaru i pięcie się w górę od nowa.
Gdyby progres był nieograniczony i nie wymagał żadnej strategii to wszyscy w końcu podnosiliby po 400kg ![]()
Rozciąganie łydek dokonuje się praktycznie w każdej pozycji, w której pięta schodzi dużo poniżej palców. Więc czy to będzie na siedząco, czy na stojąco, ale idea jest ta sama, choć nieco inne oddziaływanie na mięśnie. Istotą rzeczy jest tu ta podkładka pod palce. Równie dobrze możesz stać na schodku palcami i strać się jak najniżej opuścić piętę. Oczywiście czegoś się przy tym trzymając. Pozdrawiam.
Stefan, wyjeżdżam na kilka dni. Nie będę mógł ćwiczyć. Przerwę miałem mieć za miesiąc ale jakoś tak wyszło, że teraz też muszę. Za parę dni mam tomograf – może to coś wyjaśni w kwestii bólu. Dzisiaj lekarz powiedział, że jelita mam na bank zdrowe.
Dzięki i pzdr
PS. Po ostatnim treningu – przenoszenie 10×4 – mega mega domsy na klatce
Miło
i szkoda zarazem, że kolejna przerwa w treningach.
Jak dotychczas przerwy dobrze robiły na Twoje wyniki
Więc może tym razem też. Pozdrawiam.
Zgadza się ! 4 dni nie ćwiczę i mam wrażenie, że mi przez ten czas mięśnie urosły. To możliwe ?
Jestem po tomografii komputerowej z kontrastem. Wyniki oczywiście w porządku. Nie ma absolutnie żadnego punktu zahaczenia. Wielokrotne badania krwi, moczu również w porządku a ból w jednym miejscu nadal jest. Lekarze rozkładają ręce i twierdzą, że nic mi nie dolega, że nic nie wskazuje na jakiekolwiek dolegliwości i jedyne co mogą zrobić to wyciąć mi wyrostek na moją prośbę. Oczywiście bez wskazań lekarskich. Padło na wyrostek bo w tej okolicy zlokalizowany jest ból (jak dotknę to miejsce to podskakuję z bólu!) ewentualnie mogą skierować do psychiatry heh
Jestem tym cholernie zmęczony. Pół roku. Do poniedziałku nie ćwiczę. Zobaczymy czy to coś zmieni.
Jest możliwe. Widocznie masz sporą przewagę włókien szybkokurczliwych. Warto to wykorzystać, bo w kulturystyce to prawdziwy skarb. Większe obciążenie i dłuższa regeneracja. Tak ogólnie to widzę.
Czy jak do tego bolącego miejsca przyłożysz lód to ból się zmniejsza? Jeśli nie to wątpię, że to wyrostek. Zresztą skoro badania nic nie wykazały to mam wrażenie, że zamiast szukać przyczyny chcą cokolwiek zrobić. Hura można kroić pacjenta! Z tym się już też nieraz spotykałem. Pozdrawiam.
Tak tak właśnie tak jest. Ja naciskam na nich mocno. Chcą na wszelki wypadek tam zajrzeć i go wyciąć ale tak jak mówisz dla świętego spokoju bo absolutnie żadnych wskazań nie ma. Tomograf to bardzo dokładne badanie. Robię przerwę w ćwiczeniach i jem mniej tzn nie jem na siłę no i z racji braku treningów nie piję szejków białkowych. Jeśli ból minie do poniedziałku to wracam do treningów ale zaczynam od zera tj od absolutnie minimalnych obciążeń. Coś czuję, że to przez ciężary (wszystkie wyniki świetne) Może dzieje się tak, że jelito pod wpływem treningu siłowego się skręca. Cholera wie. Dzięki i pzdr
Stefan, właśnie wróciłem z gór. Mimo pierwszego wyjazdu w tym roku i braku aklimatyzacji szło mi się absolutnie rewelacyjnie. Miałem power w łapach, nogach i dobą kondycję. To wszystko za sprawą ćwiczeń siłowych ! ![]()
Potrzebuję jednak ćwiczeń na nogi – pierwsza ćwiartka przysiadu ale nogi naprzemiennie a nie jednocześnie. Może bułgarski ?
Nie ćwiczę już tydzień a ból z boku nadal dokucza. To oznacza, że nie są winne ćwiczenia siłowe. Wracam więc do treningów ale zmieniam dietę – eliminuję tłuszcze. Muszę sprawdzić z jakiego powodu dręczy mnie to cholerstwo od 6 miesięcy ! Nie pozwolę przecież na własną prośbę aby zajrzeli mi w bebechy ! To bez sensu. Muszę sprawdzić wszystkie możliwości. Co zrobić aby nie jeść zbyt dużo tłuszczu a nie robić sobie krzywdy ? Więcej warzyw ? Wiem, że zadaję ci trudne pytanie ale zrozum, że muszę przetestować wszystkie możliwości. Badań już mi nie chcą żadnych robić (zresztą wyniki mam świetne) Ćwiczenia nie wpływają negatywnie na ból. Pozostaje sprawdzić tłuszcze. Jak to nie przyniesie po 2 tyg rezultatu to idę do wróżki !
PS. Dzisiaj zdobyłem arcytrudny wierzchołek (przy wsparciu przewodnika przypadkowo poznanego na szlaki). Raki, czekany, prawdziwa wspinaczka
Było bombowo ale bardzo niebezpiecznie. Czuję się świetnie.Dzięki ćwiczeniom siłowym czułem się pewnie i czułem moc ! Dzięki !
swietna relacje, az poczulem klimat tej wspinackzi ![]()
ale prosze oszczedz te tluszcze, jesli one tyle chorob lecza, to nie moga byc zle. trzeba sie jeszcze nad tym zastanowic.
Gdyby problem dotyczył tłuszczu, to wskazywałoby na woreczek żółciowy. Ograniczając tłuszcz musiałbyś też ograniczyć białko. Nie może dominować w diecie. Warzyw może być więcej, tylko jeszcze zależy jakich.
Generalnie spróbowałbym zwiększyć ilość kiszonek.
Może jakaś kuracja nalewką z orzechów. Jak coś tam siedzi to jest szansa to wygonić ![]()
Kondycja wzrasta przy ćwiczeniach siłowych z krótkimi przerwami między seriami. W zasadzie chodzi tu o moc. Wg mnie to najkrótsza droga do celu. Możesz sprawdzić jak Ci pójdzie z tymi bułgarskimi, bo one są dość trudne. Potem to jakoś poukładamy w całość. Pozdrawiam.
Rodzyn, muszę sprawdzić te tłuszcze. Robię to bardzo niechętnie ale nie mam innego wyjścia. Lekarze zaczęli twierdzić, że mnie nic nie boli, że to sobie wymyśliłem. Problemy zaczęły się około pół roku temu, jakieś 3-4 tyg po przejściu na low carb i rozpoczęciu ćwiczeń. Może to zbieg okoliczności a może nie. Myślałem, że może przez ćwiczenia jakiś ucisk albo coś ale boli jak bolało. Teraz wracam do ćwiczeń a zmieniam dietę.
Stefan, wysoko w górach chodzi się małymi kroczkami. Czasami na palcach (zima – raki) a czasami pełną stopą np latem jak są widoczne stopnie skalne. Noga w kolanie ugina się więc na 1/4 w takim zakresie jak przy ćwierć przysiadzie. Oprócz bułgarskiego wrócić do ćwierć przysiadu i np robić dużo serii, dużo powtórzeń ale małym ciężarem np 50kg ? Ma to sens ?
Sens ma, tylko z czasem pojawi się ten sam problem co u siatkarek, o których pisał Poliquin.
Tu musi się pojawić jakieś przynajmniej jedno ćwiczenie, w którym będziesz schodził poniżej równoległości ud do podłoża. Zerknij na razie tutaj.
Nie działa link
Stefan,
Wczoraj zrobiłem pierwszy trening po przerwie – podciąganie i wiosłowanie. Niestety bezpośrednio po treningu zaczęło dość mocno boleć. Jednak treningi mają negatywny wpływ. Nie chcę po raz kolejny opisywać całej sytuacji i snuć jakiś przypuszczeń. Pewnie wszyscy (ja przede wszystkim) mają już dość moich problemów z bebechami.
Trudno mi zrezygnować definitywnie z treningów. Muszę ćwiczyć z ciężarami, chociaż z symbolicznymi i może nie nastawiać się na masę a na wytrzymałość czy kondycję. Pomóż mi stworzyć plan, który delikatnie wdrażany sprawiłby, że nie będzie mnie boleć przez ćwiczenia. Jedyne co zauważyłem to niekorzystny wpływ ćwiczeń angażujących brzuch. Wiem wiem, załamać się można bo wszystkie polecane przez ciebie ćwiczenia je angażują. Trzeba by na pewno wyeliminować wiosło jednorącz, podciąganie i dipsy oraz na bank wejścia na wysoki podest. Przy tych ćwiczeniach na chwilę rozluźnia się brzuch a potem mocno pracuje. Podobnie unoszenie ramion leżąc. Czy można coś z tym zrobić ? Wiesz, ja mam teraz takie podejście, żeby robić cokolwiek a nie odpuścić. Zdaję sobie sprawę, że nie będę mieć wyników a i ty pewnie zaproponujesz mi ćwiczenia, które źle oceniasz ale w ogóle nie będziesz ich proponować.
Spróbujmy proszę.
PS. Tylko mi nie pisz błagam, że mam się zapisać na fitnes
:)
Trochę to się zrobiło skompilowane. Muszę się na tym spokojnie zastanowić.
Wiem wiem, nie wygląda to dobrze. Mogę zacząć od zera, od machania samym gryfem tylko po to, żeby się ruszać. O robieniu masy zapominam
Może powinienem robić dłuższe rozgrzewki bo przyznam, że prawie ich nie robiłem. Nie patrz na moja sprawę pod kątem kulturystyki please. Chcę coś robić z ciężarami po prostu. Traktować to jak poranna gimnastykę a może za parę miesięcy będę w stanie coś dźwigać jak się to wszystko w bebechach poukłada, porozluźnia itp. Na spokojnie Stefan, nie naciskam, nie ma ciśnienia. Dziękuję.
Staram się patrzeć tak, żeby dotrzeć do sedna problemu
Arek powodzenia! Nie szarżuj organizmu, powoli do celu, a napewno będziesz zadowolony
Pozdrawiam.
Dzięki Kuba ! ![]()
Stefan, zrobiłem dzisiaj trening. Mam zamiar testować wszystkie ćwiczenia i eliminować te, które wpływają niekorzystnie na ten punkt w bebechach.
1. Dipsy. Postanowiłem zrobić bez obciążenia. 10 serii po 5 powtórzeń – idealne technicznie. W trakcie i bezpośrednio po kłucia nie było. Wyszło super.
2. Przenoszenie na klatkę. 10 serii po 8 powtórzeń + 15 kg. Tu kłucie było w trakcie wykonywania i bezpośrednio po. Następnym razem zanim to wszystko poukładamy do kupy zrobię przenoszenie tylko z 5 kg, lekko zmodyfikuję ruch i potraktuję jako ćwiczenie rozciągające.
Za jakieś dwa dni jak się ból nie nasili jutro to zrobię push press z minimalnym obciążeniem np 15 kg. Wcześniej robiłem chyba 40kg. Dużo serii i dużo powtórzeń np 10×10 i dołożę wiosłowanie sztangą w opadzie. Wiosłowanie jednorącz odpada. Jeszcze później zrobię power wymach i Weighted Inverted Row wszystko z minimalnym obciążeniem ale 10×10. Będę ci na bieżąco pisał co mi służy a co sprawia ból.
Z wyciskaniem francuskim i uginaniem ramion na biceps nie powinno być problemów i tu zastosuję normalny ciężar. Przy uginaniu ramion wezmę sztangę a nie sztangielki.
Jak już wszystko przetestuję to będę wdzięczny za wspólne wyciągnięcie wniosków i poskładanie tego do kupy. Nie wiem tylko czy stosować połowę tego obciążenia co zawsze czy może zejść do absolutnego minimum np sam gryf aby nic się w brzuchu nie naprężało i stopniowo dodawać po 2 kg. Trochę to będzie głupie machanie przez wiele tygodni ale może ma to sens ? Jak by ci przyszły do głowy jakieś inne ćwiczenia to super ![]()
PS. Dzięki dzięki dzięki !!
Ja się nie znam, ale może masz naciągniety, któryś z mięśni poprzecznych brzucha i stąd to kłucie?
Powodzenia!
No właśnie to co na razie z tego wychodzi to to, że ból się pojawia wtedy, gdy ćwiczenie wymaga mocniejszego napięcia brzucha. Zmniejszenie ciężarów i taki dobór ćwiczeń, jaki proponujesz jest rozwiązaniem czasowym. Należałoby raczej w końcu wyłapać co tam jest nie tak.
Jeżeli jest naciągnięty lub przykurczony jakiś mięsień no to badania jakie miałeś tego nie są w stanie wykryć. Koncertowały się na narządach wewnętrznych.
Pamiętam o problemie i cały czas kombinuję
Pewnie macie racje ale pamiętajcie, że zaczęło się od problemów trawiennych i to ogromnych, które stopniowo ustępowały. Coś więc na bank oddziałuje/oddziaływało również na jelita – jakiś skurcz czy co, który może coś blokuje. Wyniki tomografu,usg,krwi,gastro i innych paskudztw idealne.
Nie chcę zapeszać ale po wczorajszym, wcale nie lekkim treningu ciężar i kłucie po prawej stronie czułem a dzisiaj pierwszy raz od miesięcy nie !:)
Ja tam sobie dalej będę delikatnie kombinować i może coś wymyślimy. Na pewno wiem, że niekorzystne są wejścia na wysoki podest, wiosłowanie jednorącz czyli to gdzie pod napięciem jest bardziej jedna połowa brzucha i następują tam naprężenia i rozluźnienia w trakcie ich wykonywania. Coś czuję, że na maszynach nie było by problemów ale od razu mówię, że na siłownię publiczną chodzić nie będę bo nie chcę, nie mogę i nie znajdę tyle czasu.
Wspominałem tez o eksperymencie z ograniczeniem tłuszczy. Jeszcze tego nie zrobiłem i na razie nie będę.
Stefan, jaki jest adres twojego bloga o odchudzaniu. Nie mogę znaleźć a chciałem podesłać znajomej.
Myślę, że chodzi o to:
kuracjeodchudzajace.com.pl
Dzięki Grzegorz.
Potreningowo.
Nie wiem czy w moim przypadku jest sens pisać o ciężarach skoro zaczynam totalnie od zera. Na chwilę obecną powróciłem do ćwiczeń i testuję po czym mnie boli a po czym nie. Nie chcę zapeszać ale ostatnie dni jest dobrze ![]()
W związku z tym jeszcze bardziej zejdę z kg aby znów nie doprowadzić do.. czegoś tam co sprawia mi ból.
1. Push press. 10×5+30kg. Następnym razem zrobię 10×6.
2. Power wymach. 10×5+9kg na rękę.
Bez bólu. Przy PP w pierwszych dwóch seriach bolało tam gdzie zwykle ale potem poszło dobrze. Bardzo pilnuję brzucha.
Następny trening w niedzielę.
Zrobię uginanie na biceps, wyciskanie francuskie i może podciąganie ale bez kg. Tak z 5 serii po 7-8 reps jak da radę oraz delikatnie RDL. Nogi następnym razem bo w poniedziałek jadę znów w góry, muszą być wypoczęte.
Przy krześle rzymskim nie czuję rozciągania brzucha a jedynie pleców – lędźwi przede wszystkim. Potrzebuję czegoś na rozciąganie brzucha.
Tak, to ten blog. Z tym, że tam pisze kilka osób i zdarzają się artykuły całkiem sprzeczne z moimi ![]()
To przetestuj jeszcze to na rozciąganie brzucha. Pozdrawiam.
Potreningowo.
1. Podciąganie. 5×5+5kg
2. Unoszenie ramion 10×5+11kg na rękę
3. Wyciskanie francuskie 10×5+26kg
Po ćwiczeniach pojawił się lekki kłucie. Jestem prawie pewien, czuję, że jak ostro porozciągam ten brzuch i będę robił dłuższe rozgrzewki to będzie wszystko w porządku. Póki co zwalniam jeszcze bardziej aby się wszystko uspokoiło. Od jutra do środy wieczór w górach. W czwartek robię dipsy i przenoszenie. Stefan, a może aby dać trochę wytchnienia brzuchowi zrobić wyciskanie sztangi po łuku ? Czy w wyciskaniu francuskim łokcie mogą iść trochę na boki ?
No i czuję ten punkt dosyć mocno ![]()
Ciekawi mnie czy to po powrocie do treningów (4 razy ćwiczyłem od przerwy) czy może jakieś konkretne ćwiczenie z dzisiejszego treningu ? Brzuch pracuję najbardziej przy podciąganiu i to równomiernie więc chyba to pierwsze niestety.
Boli nawet jak leżąc na plecach unoszę lewą nogę (boli po prawej) lub jak wstaję z fotela i brzuch się napręża.
Cóż, w czwartek kolejny trening. Nie odpuszczę. Muszę trenować ! ![]()
PS. Przy wyciskaniu francuskim czuję rwanie ale przy samym łokciu a nie w połowie. Coś chyba robię nie tak.
Masz jakieś ćwiczenie na górę klatki i na kaptury ?
Moja koleżanka z b.dużą nadwagą po 3 tyg. na twojej diecie zeszła z wagą już 5 kg
Ciągle nie mamy pewności co tam siedzi, czy to problem mięśni lędźwiowych czy raczej jelita.
Przy wyciskaniu francuskim łokcie niech swobodnie idą na boki, nie blokuj ich. U wielu ludzi ta nazbyt izolowana forma powoduje dyskomfort, a nawet kontuzje łokcia.
Góra klatki i kaptury? Wiesz ja znam setki ćwiczeń, ale nie w tym rzecz. Bo kłopot mamy z tym bólem i trzeba wreszcie wyłapać co jest nie tak. Nie chciałbym, by trening opierał się tylko o izolacje, bo to nie najlepsza droga. W zasadzie ostateczność.
Oczywiście brzuch pracuje przy podciąganiu, tak jak i przy dipsach. Może robić wyciskanie na ławie, ale to tak naprawdę niczego nie rozwiąże. Może inaczej. Czy Twoją ławkę można ustawić lekkim skosem w dół? Pozdrawiam.
Cześć !
Znów lipa. Właśnie wróciłem z gór. 15-30 km dziennie i ok 9h chodzenia a w tym jakieś 4h pod dużym kątem. Niestety prawy bok czułem od czasu do czasu. To źle bo to znaczy, że to chyba jednak nie ćwiczenia. Już sam nie wiem. Może jedno potęguje drugie. Dodam jeszcze, że dieta była fatalna, jedzenie śmieciowe no ale cóż – innej możliwości nie było. Jadłem za trzech i to maksymalnego gówna. Na pocieszenie dodam, że mam naprawdę dobrą kondycję, czuję się podczas dużego wysiłku w górach dobrze. Nogi mam silniejsze niż w tamtym roku, ręce również. Czułem się silniejszy. Czułem się pewnie. Od jutra powrót do normalnego jedzenia i ćwiczeń.
Mojej ławeczki w dół nie da się ustawić, jedynie w górę. Pzdr
Potreningowo (mimo wszystko)
1. Dips. 10 serii x 6 powtórzeń (było 10×5) bez obciążenia
2. Przenoszenie na klatkę. 10×7+17kg (było 15)
3. Wyciskanie na klatkę na ławeczce. 5×6+44kg
To wyciskanie to eksperyment. Robiłem pierwszy raz w życiu. Chciałem sprawdzić jak pracuje brzuch. Znając twoje nastawienie do wyciskania, odradzasz ?
Przenoszenie b. ciężkie.
Po treningu miło ![]()
Wszystko robię bez składu i ładu lekko eksperymentując.
Po górach siadło mi kolano
Trening nóg będzie więc dopiero za kilka dni.
Dzięki i pzdr
Potreningowo.
1. Push press. 10×6+30kg
2. Uginanie ramion sztangielką. 10×6+9kg na rękę
3. Unoszenie ramion leżąc bokiem. 10×6+4kg
Ok, to wyciskaj na normalnej ławie. Tylko nie flaruj za mocno łokciami
Nie wiem ki diabeł tam siedzi w tym brzuchu
Jeszcze możesz poeksperymentować z robieniem mostka. Pozdrawiam.
Potreningowo.
1. Podciąganie. 7×6 bez obciążenia.
2. Power wymach 7×6 + 7 kg na rękę.
3. Wiosło jednorącz. 7×6 +19kg
Stefan, treningi wykonuję bez planu. W zależności od nasilenia bólu ćwiczę z mniejszym lub większym obciążeniem i z różną ilością serii. Nie ma w tym żadnego ładu. Z jedzeniem też różnie. Nie ma sensu abym pisał sprawozdania a w każdym narzekanie na ból. Odpuszczam sprawozdania. Będę dalej eksperymentował z ćwiczeniami i dietą. Niedługo będę mieć wyniki rezonansu. Jak się wszystko ułoży to wracam i działam pełną parą. Bardzo ci dziękuję za dotychczasowe wsparcie.
Odpuszczam wiosłowanie jednorącz bo wtedy najbardziej boli. Zamienić na wiosłowanie sztangą w opadzie ? Łokcie przy wiosłowaniu sztangą mają iść blisko ciała a nie na bok, tak ? Pisałeś o wyciskaniu sztangi na ławie. Robić to w klasyczny sposób czy może po łuku ?
Jeszcze raz bardzo dziękuję i pozdrawiam.
Jeśli przy wiosłach sztangą nie boli to rób takie – łokcie idą wzdłuż ciała.
Wyciskanie po lekkim łuku. Złap nieco szerzej niż szerokość barków, nie rozkładaj łokci za mocno na bo, niech sobie idą pod kątem gdzieś 45-60 stopni w stosunku do korpusu.
Na razie z tego widać tyle, że szkodzą te ćwiczenia, które mocniej obciążają jednostronnie skośne brzucha. Pozdrawiam.
Ostatnio ładnie poprawiła mi się klatka i najszerszy. Podejrzewam, że to za sprawą dużej ilości powtórzeń. Nie mam na myśli pompy bezpośrednio po treningu a ogólny wygląd. Parę dni temu robiłem dipsy 10 serii po 6 powtórzeń. Chciałbym zwiększać ilość powtórzeń o jedno za każdym treningiem czyli następnym razem robić 10 x 7 a jak już dojdę do maksa to dopiero wtedy dowiesić 3-5 kg i zacząć od 5 powtórzeń. Podobnie przy podciąganiu i przenoszeniu. Czy taka ilość serii i powtórzeń tj 10×10 ma sens ?
Chciałbym też powrócić do RDL i moich pseudo przysiadów. Czy małe obciążenie i podobne zakresy będą tu dobrym rozwiązaniem ? Nie chcę po prostu ładować na siebie zbyt dużo kg tylko potraktować to bardziej lajtowo.
a wyciskanie na ławie robić np 6×6 czy może rampa albo zwiększać ilość powtórzeń ?
Możesz ogólnie zrobić tak prawie we wszystkich ćwiczeniach np. zacząć od 6 serii po 6 i dokładać gdzieś do 12, potem zwiększyć ciężar i znowu zacząć od 6, a co trening zwiększać o 1 powtórzenie.
RDL nie ma problemu. Z przysiadami chodzi Ci o te ćwierć przysiady? A może spróbowałbyś przysiadów kolarskich wg opisu Poliquina? Czyli z podkładką pod pięty itd.
Wszystkiego chcę spróbować ![]()
Jak się robi kolarskie ?
Wrzucałem Ci już kiedyś linka – http://www.charlespoliquin.com/ArticlesMultimedia/Articles/Article/643/Jak_zbudowa%C4%87_silne_nogi_i_zdrowe_kolana.aspx?lang=PO
Zasada jest taka, że dajesz wysokie podkładki pod pięty a korpus starasz się trzymać w miarę pionowo. Zobacz jak głęboko uda Ci się tak zejść.
Zgadza się. Dzięki.
Czy będąc na dipsach 8×8 bez szans na kolejną serię. Na następnym treningu starać się zrobić 9 serii i 8 reps czy może 8 serii i 9 reps ? Do czego dążyć ? Ma to istotne znaczenie ?
Celem jest 10 serii po 10.
Kiedyś mi się obił o uszy temat mostkowania – unoszenia dołu pleców podczas wyciskania sztangi. Jak wygląda poprawna technika ? Plecy chyba jak przybite do ławeczki, prawda ?
Z dipsami, jak wolisz. Obie strategie mają sens, choć w zasadzie chyba lepiej dodać serię aż dojdziesz do 10 i potem powtórzenia.
Na temat mostkowania, jak zawsze jest sporo różnych opinii. Przez długi czas byłem przeciwnikiem. Ostatnio jednak analizując wszystko od nowa dochodzę do wniosku, że jeśli ktoś wypracuje sobie od początku poprawne mostkowanie to ma to sens, natomiast jeśli już wyciska dość sporo i nigdy nie robił mostka to może sobie tylko krzywdę zrobić. Więc tak, możesz spróbować mostka, ale zacznij od symbolicznych ciężarów i skup się na tym mostku. Pamiętaj, by łokcie zawsze szły pod lekkim kątem. Nie rób pełnej flary na boki. Łopatki ściągnięte. Nogi muszą być mocno zaparte o podłoże.
Z własnego doświadczenia mogę polecić wsuwanie się pod sztangę przy pomocy mięśni pleców. Tzn. nie kładziesz się od razu pod sztangą, tylko nieco dalej (niżej na ławce), po czym wsuwasz się pod nią, ale nie odpychając nogami, tylko tak, jakbyś rozpoczynał ruch podciągania. Nie rozluźniasz już pleców aż do ukończenia ćwiczenia. U mnie zapewniało to bardzo ciasne ułożenie pleców, a przez to większą siłę i zero bólu w stawach trakcie ćwiczenia.
Dzięki Sir..
A nogi ugięte w kolanach i stopy ułożone na ławce można trzymać ?
Nie, albo robisz mostek, albo trzymasz nogi na ławce i izolujesz bardziej klatkę. Razem może się źle skończyć.
Co do mostka jest jeszcze jedno ale – zobaczymy czy nie odezwie się przy tym ten ból w brzuchu. Pozdrawiam.
Stefan, chciałbym wyeliminować z treningów push press bo przy wykonywaniu coraz bardziej coś strzyka w stawie barkowym. Co robić w zamian ?
Na chwilę obecną trenuję
1. Dips, Przenoszenie, Wyciskanie
2. Push press, uginanie ramion na biceps, wyciskanie francuskie
3. Podciąganie, power wymach, wiosło
4. RDL, przysiad, wykrok
Dzięki
Pokombinuj z wyciskaniem od czoła przy czym staraj się znaleźć taką pozycję ustawienia łokci, by nic nie strzykało. Raczej wiec lekko w przód niż całkiem na boki.
Cześć !
Chyba jestem na dobrej drodze do wyzdrowienia. Za jakiś czas napiszę, jak rzeczywiście będę mógł się pochwalić brakiem problemów.
Cały czas co dwa dni trenuję. Zacząłem wszystko od nowa, treningi są średnio intensywne i z mniejszym obciążeniem. O dziwo, mimo wszystko wydaje mi się, że mięśnie powoli ale rosną.
Niestety przy wyciskaniu od czoła również czuję ból w prawym stawie barkowym. Prawdopodobnie coś nadwyrężyłem. Skoro nie Push press i wyciskanie od czoła to co mógłbym dodać ?
Wielkie wielkie dzięki
W takim razie na razie odpuść wszelkie wyciskania w górę. Niech ten bark odpocznie.
Cześć !
Miałem dzisiaj dzień “dipsowy” tj:
1. Dipsy 7×7+2kg
2. Przenoszenie na klatkę 10×8+19kg
3. Wyciskanie na ławie 5×7+46 kg
Czy jest sens aby w tym dniu treningowym zamienić kolejność ćwiczeń i przenoszenie lub wyciskanie robić jako pierwsze a dipsy na końcu ? Od wielu miesięcy dipsy robię jako pierwsze i nie ukrywam, że 50 powtórzeń z 1min przerwy między seriami daje w kość. Może takie urozmaicenie przyniosło by korzyści? I jeszcze jedna sprawa. Czy z racji tego, że dipsy angażują również triceps warto w ten dzień dodać wyciskanie francuskie ? Dzięki
Leave a comment
Szukaj na stronie
Partnerzy
Categories
- Akcesoria i sprzęt
- Dieta (bez mitów i ryżu)
- Dzienniki treningowe – od teorii do praktyki
- Endokrynologia stosowana
- Inne dyscypliny sportu
- kontakt
- Książki o treningu siłowym
- Metody treningu
- Opis ćwiczeń
- Przepisy low carb
- Przetrenowanie i kontuzje
- Psychologia sportu
- Recenzje: książki, suplementy, przyrządy
- Redukcja
- Rehabilitacja
- Suplementy
- Trening dla kobiet
- Trening dla początkujących
- Trening niepełnosprawnych
- Trening poszczególnych grup mięśniowych
- Trening zawansowanych
- Uncategorized
- Używki a kulturystyka
Recent Posts
Recent Comments
- Mariolka on Dziennik treningowy: Mariolka
- Piotrek on Dziennik treningowy: Piotrek
- Grzegorz on Dziennik treningowy: Grzegorz
- SirValeq on Dziennik treningowy: Tomek
- Oskar on Dziennik treningowy: Oskar
October 14, 2011