Dziennik treningowy: Reda
Zacznę od tego, że w tym wszystkim widzę sporo fascynacji Wschodem. Nie wiem, czy świadomej czy nie. Nie chcę się też wypowiadać na temat tego, czy to dobrze, czy źle. Sam jestem nieco sceptyczny. Ogólnie tego wysiłku w różnorakich formach jest trochę dużo. To niestety należałoby się zastanowić nad celem. Czy chodzi o kondycję rozmienianą ogólnie, czy pod jakiś bardziej sprecyzowany cel. Czy też priorytetem ma być masa i siła. Wtedy należałoby sporo zmienić.
Zacznijmy od treningu:
Po pierwsze rozgrzewka nie ma trwać dłużej niż 5 minut. To nie ma być męczenie organizmu, a tylko lekkie rozgrzanie aparatu ruchowego: stawów, ścięgien i mięśni. Plus rozbudzenie krążenia, wydzielania enzymów… itd.
Nadmiar różnych wygibasów w tym momencie nadmiernie destabilizuje stawy i wiązadła, więc na dłuższą metę może być niebezpieczne. Ruchy powinny być proste. Bez żadnych krążeń ramion itp.
Skąd się wzięła ta Walsawa? Brzuch ma być lekko spięty. Efekt Waslawy jest związany z zatrzymywaniem oddechu i stwarza zagrożenie dla serca. Na pewno nie tędy droga. Czegoś takiego nigdy nie polecałem nikomu.
Pomiędzy seriami masz odpocząć. Ewentualnie możesz spokojnie spacerować. Te „tańce” w końcu się źle skończą dla kręgosłupa. Takich rzeczy nie wolno robić w połączeniu z treningiem siłowym. Podobnie jak rozciągania. Jeśli już to po lub w oddaleniu czasowym od właściwego treningu. Nigdy przed ani pomiędzy seriami.
Czemu przysiady na końcu? Najlepiej od nich zaczynać. Niepokoi mnie ten martwy ciąg sztangielkami. Czy ciężar w dolnej pozycji spoczywa na podłożu w każdym powtórzeniu? To jest warunek konieczny bezpiecznego martwego ciągu.
Podciąganie pełne to podciąganie do klatki piersiowej. Do szyi to nie jest pełny ruch. Jeśli potrafisz zrobić pełne, to lepiej robić mniej poprawnych niż więcej niepełnych.
Trening bardziej przypomina kondycyjne kompleksy sztangowe niż masowo-siłowy. Tu znowu wracamy do pytania o cel.
Dieta. No cóż? Dużo tu tych warzyw, a niewiele białka i tłuszczów zwierzęcych. Na oko widać, że za mało. Od razu trzeba sprostować panią dietetyk – 2 gramy białka to nie jest żaden maks, to dla trenującego faceta jest minimum i to minimum głodowe. Zwykle na początek proponuję wypróbować 3 gramy białka i 3 gramy tłuszczu na kilogram masy ciała. W tym przydałoby się trochę omega 3 z tłuszczu ryb. Płatki owsiane zastąpiłbym jakimś jedzeniem dla ludzi, kawałkiem mięsa, pełnotłustym serem albo czymś w tym rodzaju. Piszesz, że je lubisz, więc to już zależy od Ciebie, ale odsyłam do lektury cyklu, który właśnie powstaje.
Jajka jemy całe. Czemu tylko 2 żółtka na 5 jajek? Warzywa są ok, ale wyraźnie jest ich za dużo, a za mało konkretów w diecie. Po treningu też raczej nie powinno być warzyw, zamiast nich spora dawka białka. To podstawa.
Ok, to na razie tyle z tego co mi się nasuwa. Teraz możemy krok po kroku wyjaśniać szczegóły.
Related posts:
- Dziennik treningowy: Reda cz. 2
- Dziennik treningowy: Osm
- Dziennik treningowy: Wojtek
- Dziennik treningowy: Paweł nr 2
- Dziennik treningowy: SirValeq
- Dziennik treningowy: Łukasz
- Dziennik treningowy: Drizzt
- Dziennik treningowy: Zbiggy
- Dziennik treningowy: Nikita
- Dziennik treningowy: Grzegorz
- Dziennik treningowy; Maciek z HGH
- Dziennik treningowy: Arek
- Dziennik treningowy: Marek
- Dziennik treningowy: Paweł
- Dziennik treningowy: Jaco
- Dziennik treningowy: Marcin
- Dziennik treningowy: Jacek
- Dziennik treningowy: Tomek
- Dziennik treningowy: Mariolka
- Dziennik treningowy: Mateusz
590 Comments to Dziennik treningowy: Reda
Bardzo dziekuje za czas, ktory mi poswiecasz.
Rozpisalem sie wiem. To dlatego, ze staram sie byc precyzyjny. Nie oczekuje szybkiej odpowiedzi. Podziwiam Twoje skuteczne zarzadzanie czasem i doradcza opieke nad tyloma osobami. Dlatego uraduja mnie kazdy pojedyncze zdanie a`propos tego co napisalem. Respekt dla Ciebie i wszystkich madrze trenujacych.
—-
1.
Co do ‘mysli wschodu’ mam dla niej duzo szacunku.
Wybralem jednak ‘gry z grawitacja’ w formie dzwgania a nie yoge (tez szacunek) wiec to chyba nie do konca tak jak myslisz. Tzn. trening jest moja medytacja, i trenujac potrzebuje wpelni synchronizowac sie ze swoim CUN, ciezarem i grawitacja. Moze jest to droga do oswiecenia, ale odczuwalna sila przy ogolnej sprawnosci kondycyjnej to podstawa mojego samopoczucia. Mam swoj temperament i kocham dziwgac. Yoga styl tak jako rehabilitacja. Silownia to esencja.
—
Piszesz, ze moje treningi to glownie wytrzymalosc (zgadzam sie calkowicie!), ale
Sila i masa, od kiedy stosuje opisany poprzednio schemat treningu, rosnie a CUN nie czuje sie zajechany (dzisiaj koncowka drugiego tygodnia i juz ‘jaram sie’ jutrzejszym treningiem. (g.10 Start! )
2.
Pozwole sobie polemizowac co do rozgrzewki (aaa polemizuje z guru juz w pierwszym poscie
) –
Czuje, ze potrzebuje poczuc ‘pierwszy pot’ i ustabilizowac ten poziom pobudzenia zanim zabiore sie do realizowania powtorzen treningowych (traktuje rozgrzewke jako czesc treningu, szczegolnie serie rozgrzewkowe).
Kilkakrotnie, szczegolnie zima kiedy jest chlodniej w mieszkaniu, nie poczulem ‘pierwszego potu’ i trening nie wydal mi sie tak efektywny i kontrolowany. Oczywiscie to moga byc tylko przyzwyczajenia i nawyki, jednakze, jak na razie, dzialaja i przy rozsadnie zaplanowanych seriach nawyki te pozwalaja mi zmiescic trening wlasciwy w 1h.
3.
Co do wygibasow, to jakis za bardzo szczupak nie jestem i nigdy nie bylem wiec przesady chyba w tym nie ma… ale
oczywiscie zwroce na to uwage!
Z Walsawa cos pewnie pokrecilem. Bede ostrozniejszy w uzywaniu terminow, ktore nie do konca przeanalizowalem.
Szlo mi o to, ze kiedy np. zamierzam podniesc w martwym to tuz po solidnym zamknieciu chwytu biore solidny wdech, ktory, poprzez zwiekszenie napiecia miesni brzucha, zwieksza stabilizacje kregoslupa. Tak to przynajmniej czuje.
Tance pomiedzy seriami wycofuje. Potrzebuje jednak – czuje, ze to mi pomaga, ze oddala mnie od kontuzji – swiadomie rozluznic na chwile kregoslup aby potem znowu wykorzystac go obciazajac w solidnej serii laczonej.
4.
Przysiady na koncu, poniewaz sa super fajnym killerem i lubie wiedziec, ze killer juz za chwile juz za momencik wiec np. to podciaganie to bardziej ‘wypoczynek’ bo real juz za chwile… a potem przerwa. I od poczatku – martwy, dipsy, drazek, przysiady.
Swoja serie laczona zaczynam i koncze w ten sposob cwiczeniami, ktore najmocniej obciazaja moj CUN. Tak to czuje.
5.
Hmm… przyznaje, ze w martwym sztangielki nie zawsze laduja na ziemi. (sprezynowanie kregoslupem=zlo wiem.)
Wykonalem w ten sposob ostatnia serie przedwczorajsza – po kazdej gorze, odkladalem na dole i aby podniesc zaczynalem -jakby- od pierwszego powtorzenia. Czyli nie wykonywalem zamknietej serii x10 ale raczej 10×1. Po ostatnim powtorzeniu takiego dla mnie ‘ewenementu’ poczulem sie dziwnie. Docisniety, nie mdlejacy, ale… tak docisniety. Wydaje mi sie, ze takie ‘powtorzone jedynki’ wymagaja dwa razy tyle mocy co zamkniety uklad x10.
Widac tez pewnie, ze nie do konca rozumiem jak rownoczesnie odlozyc sztangielki i nie stracic przy tym wypracowanej stabilnej, amortyzowanej sylwetki. Odlozenie ciezaru kojarzy mi sie z… odlozeniem a wiec chwilowym ‘rozluznieniem’ a zeby dzwignac ponownie bezpiecznie, potrzebuje zbudowac na nowo caly ‘dzwig’.
6.
W podciaganiu z przyjemnoscia cofne sie, aby wplynac pozytywnie na wlasciwa technike.
Moze to naiwne pytanie: ktora dokladnie czesci klaty powinienem dotknac drazka. Potrzebuje sobie zwizualizowac final tego ruchu.
7.
CEL: konsekwentne budowanie sily masy i nietracenie wytrzymalosci. Lubie i potrzebuje wykonac trening zbudowany z ruchow zlozonych, ktore angazuja jak najwiecej ‘ciala’ i ktore powoduje, ze po treningu marze o posilku alimentacyjnym. Wazne jest tez dla mnie dzialanie roznorodne. Treningow jednorodnych (np. tylko przysiadow) juz sie w zyciu narobilem
(moze za malo kto wie
)
W treningu dzielonym, w ‘dniu barkow i trica’ zawsze mialem problem z wystarczajaco ‘zwierzecym’ pobudzeniem. Male partie miesniowe nie daja mi tej satysfakcji co duze, wielostawowe (my love) dlatego tez z tak wielka radoscia powitalem ‘zlote cwiczenia’ w swoim treningu. (a one polubily mnie. nawet moje rotatory
)
Wracajac do CELU – wiem, ze powinienem, ale nie potrafie nazwac jednym slowem. Tak jak jest daje mi radosc, jest wytrzymalosc, jest sila, jest masa i, zaleznie od tego ile wegli lub areobow, rzezba. Jest tez codzienna moc radoci.
7.5
Wiem jednak, ze za bardzo przywiazuje sie do danego treningu i potem wydaje mi sie, ze to bedzie dzialac juz zawsze… no i potem bum! sciana i np. rotatory mowia ‘haha myslales, ze juz wiesz? to masz!
)
Chcialbym przejsc caly sezon treningowy madrze periodyzujac nic nie tracac i madrze zyskujac + dodac do tego cwiczenia na zwiekszenie sprawnosci, gietkosci, dynamiki. Nie wiem czy da sie to wkleic na raz.
Na pewno nauka periodyzjacji jest najwazniejsza, bo jak ktos jest uzalezniony od trenigu nie jest mu latwo wypoczywac zaplanowany tydzien, kiedy czuje, ze juz po 4 dniach mam ‘krzepe’ i ,ze kolejny dzien bez treningu raczej mnie zmeczy niz zregeneruje no i z zaplanowanej periodyzacji nici…
8.
Warzyw duzo, bo lubie pelna miche. Tak lubie. ‘Umiem’ robic redukcje na ‘pelnej misce’
Tluszcze z dwu wiejskich serkow, jaj 5-jaj i 200g ryby to za malo? Cholesterol mam odpowienio -zgodnie z pozytywna opcja myslenia o cholesterolu!-wysoki, przewaza bardzo HDL, trojglicerydy niskie. (oczywiscie pani lekarz najpierw zaczela straszyc o za duzo! ja jej na to, ze HDL = mniejsze ryzyko chorob serca, LDL = wieksze, wiec o chodzi? Powtorzylem kilka razy i przestala sie czepiac.)
Co do ilosci bialka w diecie i cytowanej dietetyczki, to tylko szlo mi tylko o to, ze jej 2g przy 0.8 robia roznice na poczatku dyskusji o kompetencjach w temacie diety sportowej.
35whey+11orzechow braz (nie wiem ile maja bialka w sumie)+bialko z pestek dyni i z platkow owsianych (lubie i wydaje mi sie, ze obnizaja ig owocow. kiedys objadalem sie jablkami i caly czas mialem ochotwe na nastepne. teraz ‘w zestawie’ juz tak nie mam. Z racji tamtego nawyku nie lubie i raczej nie jem owocow osobno. + bialko z ok.30g siemienia lnianego to -moje kalekie wyliczenia- ok 50-55g bialka w jednym posilku czyli
alimentacja 1+2 = 100g
+ alimentacja 3 (tu 200-250g ryby czyli 40g bialka) + alimentacja 4 (2 serki wiejskie, kazdy po 200g+posypka 15g odzywki= ok 40-50g
to juz jest bialka 180. moze cos zle licze. staram sie ![]()
no i alimentacja nr 5. Dzisiaj 5jaj,3 zoltka ok 30g.
W sumie 210-20g. Waze 76. czyli do 3g/kg brakuje niewiele…
Zauwazylem tez po lutowej chorobie, ze nawet mniejsze ilosci powalaja mi na konsekwentna budowe i rekonstrukcje.
Omega 3 suplementuje oczywiscie kiedy mniej ryby to wiecej.
Czasami robie to bardziej pulsacyjnie.
Bardzo lubie te platki… no i potrzebuje (???0 zjesc ‘na slodko’ wiem, ze to wyrzuca insulona wiec robie to raczej tylko przed i po treningu. Czuje, ze dobrze to dziala zarowno na sily przed treningiem, jak i szybsza reg potreningowa. Z drugiej strony to moze zwiekszac insulinoodpornosc. W badanich nie ma zagrozenia, ale nie jestem tez bardzo daleki od ambulatoryjnej granicy. Wiem, ze te granice nie sa w pelni obiektywne, ale staram sie rozpatrywac takze ten punkt widzenia.
Nie chce dodawac do owocu miesa, doswiadczenie uczy mnie, ze fruktoza z laktoza nie najlepiej mi wchodza (wzdecia)nie do konca rozumiem co masz na mysli piszac ‘cos w tym rodzaju’
Warzywa tu wracamy do tematu ‘pelnej michy’ pozwalja mi zobaczyc swoj posilek jako duuuzy. W dziecinstwie wpychano we mnie zarcie i nie minal jeszcze rok od kiedy przestalem sie przejadac. Dobrze, ze zawsze byla silownia, bo bym sie spasl. Psychicznie potrzebuje pelnej michy. Jak juz wspomnialem potrafie na pelnej misce robic skuteczna redukcje, wiec nie do konca chodzi o kalorie, a raczej o dluzszy czas konsumpcji i wiecej opcji do gryzienia.
No i warzywa daja mi iluzje, ze moje ph nie jest zbyt odlegle od 5.5.
9.
Art na temat zywiena zaraz czytam.
Mysle, ze w ciagu tygodnia uda mi sie przeczytac wszystko razem ze wszystkimi dziennikami treningowymi.
Robie tez notatki. Podesle Ci kiedys w pliku, moze przyda Ci sie do ksiazki, ktora mam nadzieje wydasz wkrotce (mysle, ze my uzytkownicy Twojej wiedzy, -wyznawcy [zart!]- powinnismy pomoc Ci w takiej publikacji i czerpania z niej potem zasluzonych lukrow
Jakuzzi, helikoptery te sprawy
10.
Jutro TRENING i potem woda chill ooo tak!
W nocy pracujac jako dj na nogach stoje i piatek – zaczynam od rozruchu zastanych przez noc i sen stawow i potem basen.
Moze byc w ramach regeneracji?
11.
Nastepny trening planuje w Niedziele.
Zamierzam odjac troche ciezaru, wykonac nie d10 ale po 15 powtorzen, z nieco krotszymi przerwami i w 4 tygodniu dodac tak aby przekroczyc ciezar z drugiego tygodnia i w piatym wyjechac, lezec w jeziorze/morzu i czytac przez 5-6 dni.
Co potem nie wiem jeszcze. To zalezy od tego czego dowiem sie od Ciebie i z lektur dodatkowych rozmaitych.
Na poczatku pazdziernika szykuje mi sie kilka intensywnych jobow w teatrze i chcialbym znowu wtedy nieco zejsc z natezeniem trenigow nic nie tracac z wczesniejszych dzialan.
Takie tylko szkice to sa.
12.
Dziekuje!
No dobrze. To spróbujmy po kolei: ![]()
1. Tu nie będę się wypowiadał. Myślę, że na razie temat Wschodu i jogi możemy zostawić na boku. Masa i siła rośnie to dobrze. Pytanie podstawowe, jak w tym wszystkim wygląda progresja ciężaru?
2. Tak jak pisałem. Nie widzę sensu robienia takiej długiej rozgrzewki. Pamiętaj, że przed każdym ćwiczeniem i tak powinno się zrobić kilka lekkich serii rozgrzewających już konkretnie pod to dane ćwiczenie. Można też stosować system stopniowej aktywacji, jak np. rampa.
3. Oczywiście wdech jak najbardziej. Chodzi o to, by tego powietrza nie wstrzymywać za długo, bo to się może negatywnie odbić na sercu. Stąd problemy wielu ciężarowców ze starej szkoły. Wszelkie zabiegi rehabilitacyjne czy mobilizacyjne na kręgosłup lepiej robić poza ciężkimi treningami. Odpoczynek między seriami służy właśnie odpoczynkowi!
4. Przysiad jest najbardziej wymagającym ćwiczeniem. Dlatego, by w pełni wykorzystać jego potencjał lepiej od niego zaczynać. Zresztą być może należałoby nieco przemyśleć Twój plan. Mam wrażenie, że sporo potencjału marnujesz właśnie przez jakieś wygibasy i wymysły. Jak masz siłę biegać zaraz po treningu to znaczy, że na treningach się obijasz
Bez urazy, ale po solidnym treningu nóg ludzie mają problem dojść do domu.
5. Sama nazwa martwy ciąg bierze się właśnie z tego, że każdy ruch zaczynamy z martwego punktu. Co oznacza, że ciężar zawsze spoczywa na sekundę na podłożu. To jest bardzo ważne. Oczywiście w takim wariancie podniesiesz nieco mniej. Przynajmniej początkowo. Jednak chodzi o bezpieczeństwo kręgosłupa. Jeśli nie odłożysz, to w dolnej pozycji następuje lekkie sprężynowanie. Wtedy masz więcej siły, ale bardzo mocno przeciążasz krążki międzykręgowe. Szybko może pojawić się ból kręgosłupa. To dlatego krążą potem mity o tym, jak to martwy ciąg niszczy kręgosłup.
Masz po prostu dotknąć ziemi lub jeśli talerze są za małe to postawić sobie w tym miejscu jakąś skrzynkę czy niski taborecik. Byle się nie zarwało. Robisz wdech i dopiero do góry.
6. W podciąganiu na szerokość barków podchwytem drążek powinien dotknąć lub niemal dotknąć górnej części klatki piersiowej. To oznacza, że nie podnosisz się po prostej tylko po łuku. Im wyżej tym bardziej korpus odchyla się do tyłu.
7. Mimo wszystko masz już sporo tego stażu, więc może warto było trochę bardziej przemyśleć plan i coś dodać. Choćby push pressa i wiosłowania. Trening dzielony nie musi wyglądać tak, jak to się opisuje w gazetkach. Jeden dzień to a drugi tamto. Możliwości jest sporo i to lepszych. Inna sprawa, że ćwiczenia na triceps itd. wprowadza się wtedy, gdy mimo ćwiczeń podstawowych małe mięśnie zostają w tyle.
Periodyzacja to przede wszystkim – w wielkim uproszczeniu i początkowo – manipulacja zakresem powtórzeń w głównych ćwiczeniach. Z czasem także tempem. Wtedy można się przekonać, jak prosta seria zmienia się w katorgę
Minimum na dziś – musisz zmieniać zakresy co 3 tygodnie. Kolejne zasadnicze pytanie. Ile razy ten trening robisz w tygodniu?
8. Tu będzie najtrudniej. Często powtarzam, że łatwiej człowieka namówić do ćwiczenia niż do zmiany nawyków żywieniowych. Warzywa są ok, ale nie widzę sensu napychania nimi brzucha do upadłego. Nie licz niepełnowartościowych białek roślinnych. Licz tylko i wyłącznie pochodzenia zwierzęcego. To może być mięso, choć nie musi. Jeśli wolisz nabiał. Byle nie jeść ciągle tego samego.
Z rybami jest ten kłopot, że ich tkanki pochłaniają sporo rtęci i innych ciężkich pierwiastków. Wiadomo, że z perspektywy zdrowotnej nie wygląda to dobrze. Dodatkowo rtęć utrudnia zdobywanie masy mięśniowej czy też tracenie tłuszczowej. Do pewnego stopnia może to nawet dotyczyć plomb amalgamatowych w zębach. Tak więc z tymi rybami nie wolno przesadzać. Raz lub dwa na tydzień. I dlatego też, jak również z powodu gorszej jakości współczesnego mięsa a nawet jajek potrzebne jest dodatkowo omega 3 z oleju rybiego. Tu nie ma takich zanieczyszczeń.
I powtarzam. Jajka je się całe. Nie chcę tu cytować dość niepoprawnych politycznie komentarzy Poliquina, ale jak jesz 5 jajek to znaczy, że jesz też 5 żółtek a nie 3!!!
Orzechy i pestki z dyni też ok. Dodatkowo masz omega 9 i stymulację testosteronu, ale nie wliczaj tego do bilansu białek. Do płatków mam stosunek negatywny. To już pisałem. Według mnie szkoda zdrowia.
Co ma wspólnego laktoza z mięsem? Ten cukier znajduje się głównie w mleku, a nie mięsie.
O cholesterolu i proteolipidach nie będę się teraz rozpisywał. Temat rzeka.
9. Póki co to nie bardzo widzę to wydanie książki. Do tego potrzebny jest jeszcze wydawca
Biorąc pod uwagę to co się u nas wydaje, a czego nie – marne szanse ![]()
10. Basen może być. Pamiętaj tylko, że nocna praca niesie z sobą pewne ograniczenia i musisz to brać pod uwagę. W praktyce oznacza to, że trzeba większą wagę przywiązywać do regeneracji. Zwłaszcza praca stojąca. Długie stanie w miejscu nie jest dla naszego układu motorycznego korzystne.
11. No właśnie. Trochę te plany treningowe są chaotyczne. Może by to jednak uporządkować, by był konkretny progres. Takie skakanie po zakresach z tygodnia na tydzień w tym momencie nie ma sensu. Nawet gdyby miało to być coś w rodzaju planu schodkowego Wodyna, to powinno być przemyślane.
Tyle moich uwag. Mam nadzieję, że ująłem wszystko co najważniejsze. Jeśli mam być szczery to na dziś jest to bardzo chaotyczne. Naprawdę proponowałbym rzecz uporządkować i zbudować konkretny plan w oparciu o Twoje możliwości czasowe, sprzętowe i podanie konkretnych ciężarów. Pozdrawiam.
Niskie uklony i wdziecznosc ![]()
—-
1. Progresja ciezaru konsekwentna. Po 5 dniach przerwy, cwiczylem w tym tygodniu sztangielkami 2×30kg. Wiem, ze niewiele, ale zalezy mi na sprawdzeniu ‘czy wszystko dziala’.
W trzecim tygodniu zamierzam przejsc na sztange i wykonywac po 10 powtorzen konkretniejszym ciezarem. Mysle, ze bedzie to na poczatku okolo 50-60kg, aby ‘przypomniec sobie’ co to jest sztanga i doszlifowac technike. Do pasa na dipsy dopne 15kg zamiast tegotygodniowego 10kg.
W podciaganiu planuje 5 powtorzen ‘doklatkowych’.
O wrazeniach z progresji ciezaru wypowiem sie konkretnie w niedziele.
Plan:
-dam przysiady na poczatek-
przysiady x10 + dipsy x10 + podciaganie 5 podchwyt do klatki + x10 martwy ciag precyyzjnie tak jak opisales.
przysiady+dipsy+podciaganie+martwy ciag x 5
2. Skondensuje rozgrzewke.
3. Oczywiscie wdech tylko tuz przed podnoszeniem.
Przerwa sluzy odpoczynkowi tak bylo dzisiaj i bedzie
4. Mam sile biegac po, ale nie jest to ‘wyczyn’ tylko czilowa bardziej regeneracyjna przebiezka. Czuje w nogach ten trening i biegam duzo wolniej niz wczesniej. Czuje roznice wydolnosciawa wiec moze az tak sie nie obijam ![]()
Teraz ciezar mniejszy bo bardzo mi zalezy aby zadna kontuzja nie zespula mi humoru.
Dzisiaj (drugi tydzien) mimo, ze to ostatni (trzeci) trening w tygodniu organizm zniosl dobrze i nawet wahalem sie czy nie dodac jeszcze jednej serii. Ale jako, ze jak juz zaczne dodawac to nie znam umiaru, zbastowalem i na koncu zrobilem 5×15 pokornego scarecrowa.
5. Dzisiaj w martwym dotykalem za kazdym razie podloza, ale nie rozwiazywalem chwytu i postawy. Czyli jednak najlepiej na dole polozyc na chwile, zlapac ‘luz’ i jakby zaczac za kazdym razem od nowa, tak?
6. Podciaganie – wszystko jasne.
7. Stazu troche jest. Chociaz nie wiem czy zadbalem wczesniej wystarczajaco o balans silowy. Teraz dzieki ‘zlotej czworce’ czuje wieksza krzepe calosciowa a nie podzial na poszczegolne partie ciala.
Push press, troche sie obawiam o rotatory. Slusznie?
Wioslowania poprawnego i solidnego nie robilem chyba nigdy. Zawsze byl to bardziej tylko dodatek to treningu plecow.
Juz mam apetyt na to cwiczenie
Periodyzacja – tak tutaj mam za soba rozne eksperymenty. Ostatnio niestety nie zaplanowalem regeneracji i przerwy tylko cisnalem co sie dalo no i, jak juz wspominalem, poczulem ograniczenia ciala 31 latka. I dlatego trafilem tutaj. Wiem, ze wszystko jest szansa
Kiedys robilem trening 4x, teraz, od dwu tygodni 3x w tygodniu i przyznaje, ze bardzo mi z tym dobrze i wygodnie i regeneracyjnie fajnie.
8. Warzywa. Tak zapychanie nie ma sensu. Takze z powodu tego co sie w nich znajduje poza sama istota warzywa. Hmm.
Liczyc tylko bialka pochodzenia zwierzecego?
OK!
Nie jesc caly czas tego samego. Staram sie, ale jeszcze zwieksze rotacje.
Ryby dwa razy na tydzien? Trzy? Wiem, ze sa w wiekszosci z Chin i sa zanieczyszczone
hmm. Staram sie zmieniac rodzaj ryby. Zdaza sie ryba z puszki. (zlo wiem.)
Omega 3 jest.
Jaja cale! z przyjemnoscia
Do odlozenia platkow musze jeszcze dojrzec. Nie jem ich bardzo duzo…
Laktoza w serze, oczywiscie. Wspominalem tylko, ze fruktoza w polaczeniu z laktoza nie robia mi i najlepiej.
9. Ksiazka! Nigdy nic nie wiadomo. Mysle, ze to bedzie HIT !
10. Jasne.
11. Mozliwosc sprzetowe i czasowe sa (bo jestem uzalezniony wiec zawsze wykombinuje tak zeby zaplanowany trening zrobic
)
Sztanga, polsztanga, sztangielek (w sumie z 6 par) obciazenie 140, porecze, drazek na scianie, nawet mam atlas yorka (juz nie korzystam
i rowerek (czasami czytam troche pedalujac gdy czuje, ze juz siedzenie, stanie i lezenie znudzilo mojek stawy).Dwie gumy. Lawka z mozliwoscia ustawienia.
Nie mam klatki dlatego nigdy nie kozaczylem z przysiadem.
Mieszkam na drugim pietrze i nie chce straszyc sasiadow
Nigdy nie mialem ambicji na mierzenie ‘maksow’, ale kiedys na sztandze na lawce bylo 100kg (teraz mniej, ale nie mam ochoty sprawdzac
przysiad tez ok 100(choc z dzisiejszej perspektywy dysponuje lepsza tehnika wiec ciezar mniejszy bedzie -do czasu!- ),
martwy 140kg. Skonczylo mi sie wtedy obciazenie i gryf, ale bicie rekordow kg nigdy nie bylo moja ambicja za to czesto bilem rekordy objetosciowe (nie mialem takich ambicji , ale tak wychodzilo… )
Nie wiem wiec jak do konca precyzyjnie podac konkretne ciezary.
Moze powinienem zrobic trening z rampa na kazdym ze zlotych cwiczen (bedzie tego duzo, tu znowu odzywa sie moje uzalenienie od objetosci…) i w ten sposob sie okreslic?
Czy rampa to moze byc 10 powtorzen w serii czy raczej badac na 6-7-8?
12.
Konkretny plan o tak!
Respekt.
W takim razie odniosę się tylko do kilku spraw. Ten martwy ciąg na końcu niech na razie tak będzie. Trzy razy w tygodniu jest ok, pod warunkiem, że nie atakujesz maksymalnych ciężarów. Czyli nie ma żadnych serii upadowych. Zawsze musi zostać jakiś zapas sił. Tyle tylko, że skoro jest taka częstotliwość to zmieniałbym zakresy nawet co 2 tygodnie, czyli co 6 treningów.
Gdybyś chciał przejść na rampę z atakiem na ciężar to zdecydowanie trzeba byłoby to pozmieniać i zmniejszyć częstotliwość wykonywania poszczególnych ćwiczeń.
Masz rację co do tych rotatorów. Dlatego jednak wstrzymamy się z rozbudową planu na kilka tygodni. Proponuję jechać tak jak jest z pewnym zapasem sił. Spokojnie zwiększać ciężar z treningu na trening i ćwiczyć rotatory. Jak już się trochę wzmocnią tak za 6-8 tygodni, wtedy spróbujemy czegoś mocniejszego. Póki co damy im trochę czasu.
Więc tak – 2 tygodnie po 10 ruchów w serii – potem 2 tygodnie po 7 w każdej serii i 2 po 5. oczywiście ciężary cały czas wzrastają. Później zobaczymy jak będzie. Skoro energia Cię rozpiera to warto byłoby to konkretniej wykorzystać.
Acha i nie rób z tego kompleksów sztangowych. Robisz 3 serie przysiadów (+ seria albo dwie rogrzewkowe na początek) i potem 3 serie kolejnego ćwiczenia itd.
W martwym po prostu dotykasz podłoża. Nie luzujesz chwytu tylko po tym krótkim spoczynku do góry. Nie wiem, jak to inaczej wytłumaczyć
Mniej więcej tak jak piszesz.
Sam nie toleruję laktozy, ale nie w każdym serze jest. W żółtym na przykład nie ma. Tak samo w kefirze czy śmietanie. Bo jogurtów nie polecam. To co u nas jest w sklepach to najgorsze świństwo.
Klatki nie masz, ale masz jakieś stojaki do robienie przysiadów? Bo bez tego będziemy musieli trochę pokombinować. Pozdrawiam.
Hurra! ![]()
—
Oczywiscie, ze mam stojaki! Zapomnialem, bo stoja z boku gdyz w dloniach sztangielki.
Kiedys po serii konkretnych przysiadow tak mi jeden stojak przy zakladaniu sztangi odjechal, ze musialem ekwlibrystycznie stopa przysuwac z 120na plecach, ale, jak zwykle, obylo sie bez ofiar ![]()
—
—
Dwa tygodnie po 10 powtorzen wlasnie sie koncza, wiec w niedziele pozwole sobie na x7 ze sztanga i wiekszym ciezarem.
Czuje, ze bardzo mi pasuje codwutygdniowa zmiana zakresow ![]()
Rotatory tak. Wzmacniam konsekwentnie. Czy w dni pozatreningowe takze?
—
Ok. Odpuszczam kompleksy sztangowe. Napisales abym robil po 3 serie np. przysiadow, czy to znaczy, ze mam zrezygnowac z 5 serii wlasciwych kazdego cwiczenia i ograniczyc sie do 3 + rozgrzewkowe?
?
Oczywiscie moge potraktowac rozgrzewkowe z wiekszym ciezarem niz dotychczas… nie ukrywam, ze, jako, ze ciezary nie beda jeszcze duze to obawiam siezmniejszy mi sie nieco objetosc treningu… nie wiem jak to psychicznie zniose, bo ‘potrzebuje’ sie troche zajechac w ostatnich seriach. ![]()
Tzn. poczuc, ze nastepnej juz tak bardzo robic nie chce i nie musze ![]()
Przy 3 seriach apetyt dopiero sie obudzi a tu juz pusty talerz…
chociaz… gdyby spojrzec na to tak:
Niedziela plan:
przysiad x (?) (3 to malo. kiedys robilem jakies niepoliczalne ilosci serii i teraz te 3 to dziwnie sie bede czul. ( 5? +2 bardzo techniczne rozgrzewkowe? )
Mam swoje przyzywczajenia, ale oczywiscie jestem tutaj, aby sluchac, zadawac pytania i uczyc sie konsekwentnie.
Najchetniej: 2 rozgrzewkowe lekkie tylko technika, 2 rozgrzewkowe w zakresie i intensywnosci (kg) pozyczonej z osatniego tygodnia i 3 konkrety x7.
potem:
Dipsy.
Tutaj 3 to za malo za malo za malo.
Kiedys robilem niezliczone serie laczone na klate … a, jako, ze ze ciezar u pasa tez nie jakis extremalny to czuje, ze bedzie niedosyt…
5 akurat, zeby poczuc, ze cos sie wydarzylo
?
chyba, ze tak jak przy przysiadach –
2 rozgrzewkowe bez obciazenia, 2 rozgrzewkowe z 10kg u pasa po 10 powtorzen i 3 x 7 z 15kg ?
dalej:
Podciaganie.
Podchwyt na szer barkow 5×5 do klaty.
czy moge tez dodac 5×5 nachwytem do klaty?
Mam nadzieje, ze po pierwszej fazie, podchwytowej bede juz czul i w nachwycie bede sie musial ograniczyc np do 3 powtorzen w serii. ?
Nie nalegam, bo i tak podciagniecia do klatki beda duza nowoscia a za chwile konkret martwy ciag
i wreszcie:
Martwy ciag.
Sztanga. Talerze za kazdym razem spoczywaja na podlodze, ‘upewnienie chwytu’, wdech i w gore.
Sztange trzymam nachwytem.
Tez, jesli moge zaproponowac, tegotygodniowe sztangielki x10 potraktuje jako dwie rozgrzewkowe i potem 3×7 konkretow. Ok?
O tak! Po takim treningu poczuje moc!
Potrzbuje jednak nie odmawiac sobie regeneracyjnego spokojnego joga i rozciagania po. OK? to juz nie bedzie wysilkowe a bardziej spacerowe z docelowym rozciaganiem i uspokojeniem CUN.
—
jeszcze apropo`s techniki:
Z martwym juz wszystko prawie jasne. Dotykam podloza (tak bylo dzisiaj) i:
1)
zostaje tam na podlodze na ‘dluzsza’ chwile czy
2)
tylko dotykam [delikatnie puk] i w gore?
W sensie: czy caly, pelny wdech brac na dole po odlozeniu czy traktowac calosc 7 powtorzen jako calosc?
Piszesz o ‘krotkim spoczynku’ wiec domyslam sie, ze chodzi o jakby ‘nowe rozpoczecie’ a nie ‘nastepne’ w serii – czyli o opcje 1)
Reasumujac: Podnioslem, ‘dojechalem’, ide w dol, jestem na podlodze, stop, pluca puste, ciezar utrzymuje podloga, ja nie rozluzniam chwytu, biore duzy nowy wdech i do gory.Jest gora, powoli zjezdzam w dol, jestem na podlodze, stop. ‘upewnienie chwytu’, wdeeeeeeech, w gore itd. Tak?
—–
Laktoza wchodzi mi calkiem dobrze, lubie serek wiejski ![]()
Kiedys laczylem serek np z truskawkami, ale teraz wole bardziej jednorodnie. Zolty ser? Juz zapomnialem, ze cos takiego istnieje!
Nie tesknie.
—
A! I mam jeszcze sztange lamana ![]()
—
Radosc!
Martwy ciąg tak jak opisujesz.
Być może należysz do osób, które potrzebują większej objętości, ale na razie proponuję ją obniżyć choćby dla dobra tych rotatorów. Na rotatory jak najbardziej codziennie lekko.
Dlatego właśnie te podciągania też bym ograniczył. One najbardziej obciążają rotatory w tym planie. Spokojnie, jak wszystko wróci do formy to wtedy możemy przemaglować grzbiet na całego. Pamiętaj, że taka kontuzja lubi się odnawiać jeśli nie doleczy się jej do końca.
Reszta chyba jest ok, w razie czego z czasem się wyjaśni.
No i jeszcze tak jogo i rozciąganie. Możesz robić byle nie przed treningiem ani nie w trakcie. Albo po, albo w dłuższym odstępie czasowym.
Witam!
Jestem po treningu. Wrocilem z czilowego joga, zrobilem lekki streching (zamierzam powtorzyc wieczorem) i zjadam surowe marchewki podnoszac powoli IG…
Rozpoczalem trening od bardziej zwartej, mniej wygibasowej rozgrzewki.
Potem przeszedlem do polaczonej rozgrzewki: martwy + dipsy + drazek + przysiady
W dwu pierwszych seriach rozgrzewkowych stosowalem ciezar ciala lub lekkie sztangielki.
Potem wykonalem 2 cykle m+d+dr+p x10 z obciazeniem z zeszlego tygodnia.
CUN sie rozgrzal i czulem, ze ide do przodu.
Nastepenie przeszedlem do treningu wlasciwego.
Mimo Twojej rady, aby wystartowac przysiadami zaczalem od martwego ciagu.
3×7 Na sztandze 80kg. Wrzucilbym wiecej, ale zalezalo mi na technice, no i chwyt lewej dloni byl najslabszym ogniwem. Wiem, ze lepiej, aby puszczal chwyt niz cokolwiek innego ![]()
Duze taleze na sztandze powoduja, ze ta wersja martwego ciagu jest duzo krotsza niz ta ze sztangielkami, dlatego tez, poza slabszym lewym chwytem, ta wersja jest mniej ekonomicznie wymagajaca. Sztangielki zdecydowanie bardziej daja mi w kosc mimo mniejszego ciezaru. Ale i tak martwy lubie w kazdej postaci ![]()
Najgorsze bylo jednak to, ze w porwnaniu do ‘kompleksow sztangowych’, musialem odpoczywac dluzej pomiedzy seriam (zamiast przygotowywac sie do nastepnego cwiczenia)i, co powoduje, ze moj CUN zwalnia i temperatura oraz temperament treningu spada.
Jako, ze mam dwutygodniowe porownanie pojedynczych cwiczen i ‘kompleksow sztangowych’, to przyznaje, ze praca z tymi drugimi lepiej mi robi, dynamizuje i kondensuje trening. Po prostu kiedy jedna partia miesni odpoczywa (wiem, ze to nie do konca prawda, bo przeciez i tak pracuje cale cialo) to moge wykonac inne cwiczenie. Tutaj, w wersji pojedynczej pozostaje oczekiwanie.
Chyba rozumiem, juz, ze typowo silowe, ciezarowe treningi nie sa dla mnie najciekawsze.
To co mnie kreci to polaczenie wytrzymalosci z sila i zdecydowana dynamika treningu.
Nastepnie dipsy 3×7 z 15kg u pasa.
Tutaj tak samo, duzo mniej mnie to zmeczylo niz dipsy wlaczone w stacje.
Podciaganie podchwyt – wciaz nie do konca ogarniam dotkniecie klata do drazka, troche ograniczaja mnie dodatkowe uchwyty neutralne, ktore producent umiescil na drazku, ale to zadna wymowka.
Poszlo latwo. Zbyt latwo. Nie poczulem zmeczenia ani pelnego silowo-ambicjonalnego zaangazowania. Powieniem dopiac ciezar, ale staralem sie postawic na technike.
Tak rehabilytacyjno-regeneracyjnie wyszlo.
Wreszcie przysiady ze sztanga.
3×7 x60kg.
Nieduzo, ale to byl powrot po kilku tygodniach do sztangi i zalezalo mi bardzo na technice.
Wiem, ze to tylko przyzwyczajenie, ale nie dalem z siebie wszystkiego – ze sztangielkami jest latwiej – jesli w serii jest cos nie tak – za duzo kg lub krzywo, to odkladam i juz. a tu, jesli nie dam rady wstac to musze zrobic lubudubu… dlatego tez nie chcialem schodzic za nisko… moze powinienem wziac jeszcze mniej na sztange, ale wtedy mimo wykoniania zaplanowanej liczby powtorzen z bardzo niskim zejsciem… nogi beda niedotrenowane bo sa przyzwyczajone do wiekszej intensywnosci i objetosci.
Po takim treningu nie czulem satysfakcji, raczej bylem zly, ze zajelo to tyle czasu, a ja czuje sie wciaz niedotrenowany. (tutaj odzywa sie jedno z moich uzaleznien objetosiowych).
Dlatego tez po wykonaniu ‘treningu wlasciwego’ wrocilem do sztangielek. Dodalem kg i wykonalem jeszcze dwa obwody martwy+dipsy+drazek+przysiady x 10.
Nowy ciezar na sztangielkach, po wykonainu treningu wlasciwego ze sztanga byl lekki jak piorko co tez bylo ciekawym doswiadczeniem.
Dopiero wtedy po tych dwu dodatkowych obwodach poczulem, ze wykonalem solidny trening.
Nie lubie przestojow, potrzebuje byc caly czas w akcji i to najchetniej naprzemiennie gora-dol. Dzieki porownaniu poprzednich tygodni i tego treningu pozwalam sobie to powiedziec z wieksza pewnoscia.
Reasumujac 3 serie w cwiczeniu i wykonywanie 3serii danego cwiczenia pod rzad wymaga ode mnie mniej (tzn wiem, ze wymaga inaczej) zaangazowania CUN i zmniejsza dynamike treningu co mi zdecydowanie nie odpowiada. Wiem, ze moge skrocic przerwy miedzy seriami, ale np. robiac seriami ‘tylko’ przysiady ‘chlodze’ gore i czuje mniejsze pobudzenie niz robiac przysiady w trakcie cyklu stacyjnego.
Takie wnioski na goraco.
Po – rotatory + light jog + strech.
Aha, po czwartkowej nocnej stojacej pracy zamiast planowej regenaracji wykonalem chyba 4godzniny spacer (nagle zmienil sie plan dnia – guma w rowerowej oponie
a kolejnej nocy mialem kolejnego dj-stojacego joba… Bardzo to odczulem tej nocy i nastenpny dzien to bylo juz tylko lezenie i basen. Kiedys regenrowalem sie nieco szybciej haha.
Ten spacer naprawde dal mi w kosc. Szczegolnie kregoslupowi.
Po poludniu tamtego spacerowego dnia tj. w piatek czulem, ze wolne rodniki i inne babilony mnie atakuja. Wieczor tez byl pracowity i po przeanalizowaniu wszystkich bodzcow atakujacych po powrocie w sobote o 2 w nocy do domu, wyjatkowo, przygotowalem sobie szame – tunczyk, kurczak warzywa i ciepla cebula, co ukoilo mnie i mysle, ze wzmocnilo.
Sobota – tez sie czulem atakowany, ale wiedzialem, ze, przy zachowaniu ostroznosci, wszystko idzie we wlasciwym kierunku.
Dzisiaj po treningu czuje sie bardzo dobrze. Zaraz ide na regeneracyjny basen. Chwila plywania i 10 minut w jakuzzi. ![]()
Znam juz troche swoj organizm i nie dam sie pokonac!
Zauwazylem tez, ze suplementacja witaminami E, B, D3, C, Selenem, Q10 oraz cynkiem, omega, wapnem, magnezem (nie razem wiem.), zelazem, chromem, naprawde na mnie dziala i jesli zmniejsze ich konsumpcje (szczegolnie po ostatnim treningu w tygodniu przed dwudniowa przerwa) czuje sie zaatakowany
—-
Bardzo dziekuje za opinie na temat tego co napisalem.
Respekt!
Całkowity chaos i bałagan. Po co mam cokolwiek doradzać skoro jest to zupełnie olewane? Po całej nocy posiłek z samych marchewek? Wybacz, ale ja nie mam ochoty pomagać nikomu w niszczeniu sobie zdrowia. Nie jestem żadnym guru, ekspertem czy trenerem, ale szanuję swój czas. To nie ma sensu. Skoro chcesz robić po swojemu to rób, ale też na swoje konto. Nie na moje.
Moja opinia? Po co Ci ona?
‘Całkowity chaos i bałagan’
I tak jest progres
‘ Po co mam cokolwiek doradzać skoro jest to zupełnie olewane?’
Z ‘calkowicie’ sie nie zgadzam.
Dodalem 2 serie do kazdego cwiczenia, to chyba nie jest calkowite olanie?
‘Po całej nocy posiłek z samych marchewek?’
A czy ja gdzies takiego napisalem?
‘Wieczor tez byl pracowity i po przeanalizowaniu wszystkich bodzcow atakujacych po powrocie w sobote o 2 w nocy do domu, wyjatkowo, przygotowalem sobie szame – tunczyk, kurczak warzywa i ciepla cebula’
Skad te marchewki?
‘Wybacz, ale ja nie mam ochoty pomagać nikomu w niszczeniu sobie zdrowia’
Jasne. Wydaje mi sie jednak, ze jakiegos grzechu anty zdrowotnego nie popelnilem. Czuje sie dobrze piszac te slowa.
‘To nie ma sensu. Skoro chcesz robić po swojemu to rób, ale też na swoje konto’.
Zawsze robie ‘na swoje konto’, bo jak inaczej?
Twoja opinia pozwala mi poznac zdanie, ktore nie jest moim zdaniem i tym samym czyni to ja bezcenna.
Czy dodanie 2 serii do kazdego cwiczenia jest az taka bombastyczna dezynwoltura?
Oczywiscie, to Ty decydujesz na co poswiecasz swoj czas i szanuje Twoje decyzje. Jestes madrym czlowiekiem i na pewno nie podejmujesz decyzji pod wplywem impulsu.
Nie do konca jednak rozumiem Twoja reakcje. Czy naprawde spowodowaly ja te dwie dodatkowe serie? Chyba nie? A jesli nie to co? Wybacz, ze sie tak dopytuje, ale chce zrozumiec, i poza tymi dodatkowymi seriami nic mi nie przychodzi do glowy… Twoja reakcja jest dosyc ostra i -wydaje mi sie – nie do konca sprawiedliwa. Oczywiscie szanuje ja i kiedys pewnie zrozumiem to lepiej.
Dzis prosze jednak o wiecej informacji -jesli moge- takie zyczenie wyrazic.
Dziekuje.
Respekt
„Wrocilem z czilowego joga, zrobilem lekki streching (zamierzam powtórzyć wieczorem) i zjadam surowe marchewki podnoszac powoli IG…
Rozpoczalem trening…”
Co mam rozumieć z tej wypowiedzi? Obraz jaki się wyłania to:
cała noc nieprzespana
potem rozciąganie
zamiast solidnego posiłku surowe marchewki
po tym wszystkim trening!
Jeśli tak to mam rozumieć to nie dziw się, że się wkurzam. Staram się na tym blogu szanować pewne indywidualne upodobania i dostosowywać w miarę wszystko do trybu życia poszczególnych osób. Wiadomo, każdy z nas ma swoje życie i nie wszystko da się poukładać idealnie.
Chcesz dodatkowego ruchu poza siłownią? Ok nie ma przeciwwskazań, ale musisz to zabezpieczyć i od strony żywienia i od strony regeneracji. Potrzebny jest także sen i trochę odpoczynku bez wysokiej aktywności fizycznej. Tu nie chodzi o to co będzie za tydzień czy dwa. Tylko o reperkusje zdrowotne za dziesięć czy dwadzieścia lat temu. Uwierz mnie też trochę czasu zabrało by to zrozumieć. Przez ileś tam lat spałem po 4 godziny i wydawało mi się, że wszystko jest dobrze. To samo z jedzeniem. Lata mijają i później dużo rzeczy wychodzi. Trzeba też mieć nieco czasu, by spokojnie posiedzieć – dosłownie!
Teraz sam trening. Tu chodzi o konkretny planowany i JAK NAJKRÓTRZY WYSIŁEK. Nie dodawaj niczego tylko dlatego, że akurat coś Ci się wydaje. Na razie miało być mnie także ze względu na rotatory.
Przy okazji jest to dobry czas by wyłapać ewentualne dysproporcje w balansie siłowym. Choćby po to, by uniknąć kontuzji na przyszłość. Tu dochodzimy do fundamentu. Pytanie o poprawność techniczną poszczególnych ćwiczeń. Zwłaszcza przysiadu. Najlepszy byłby film. Może się okazać, że od tego trzeba zacząć.
Więc propozycja jest ciągle taka. Rób podstawowy plan 3 serie przysiadów na początku i potem po 3 pozostałych. Będzie czas, by ogarnąć technikę. Potem podejmij jakąś decyzję, czy chcesz budować masę i siłę w rozumieniu kulturystycznym, czy raczej kondycję. To można zrobić, ale albo albo. Mogę ułożyć plan i taki i taki, ale coś wybierz!
Mogę nawet spokojnie dać Ci sadystyczny plan, po którym będziesz wyczołgiwał się z siłowni ze łzami w oczach i przeklinając moją skromną osobę
Ale najpierw trzeba się do tego przygotować. I od strony technicznej i żywieniowej. Taki trening na żywioł nigdy nic na dłuższą metę nie daje. Przemyśl to wszystko i zdecyduj co i jak chcesz robić. Pozdrawiam.
Aloha, pozwalam sobie odniesc sie ponizej do Twoich slow:
‘„Wrocilem z czilowego joga, zrobilem lekki streching (zamierzam powtórzyć wieczorem) i zjadam surowe marchewki podnoszac powoli IG…
Rozpoczalem trening…”
Co mam rozumieć z tej wypowiedzi? Obraz jaki się wyłania to:
cała noc nieprzespana
potem rozciąganie
zamiast solidnego posiłku surowe marchewki
po tym wszystkim trening!’
To najwyrazniej moja wina. Brak przejrzystosci i klarownosci zdan.
Planowalem napisac, ze:
Jeden z dwu dni bez treningu i jedna z nocy nie byly tak regeneracyjne jak to zaplanowalem.
2. Teraz jest niedziela. Sobotnia noc przespalem cala 8-9 godzin.
3. Jestem po trenigu i, jako, ze nie chce podnosic IG skokowo (tym co zwyklem jesc po trningu – swoja alimentacje nr 2 opisana wczesniej) to pisze kilka slow zjadajac marchewke.
Tak dlatego, ze po treningu, dosc dlugim, wole powoli wprowadzac pokarm w ktorym jest dosc duzo fruktozy. Najpierw marchewka, 5 minut przygotowuje posilek potreningowy i dopiero konsumuje wiecej wegli (+bialko +tluszcze bo nie rozdzielam ).
Raport treningu zaczalem pisac jedzac marchew, potem pisac przestalem, zjadlem porzadnie, przeczytalem tekst jeszcze raz, wkleilem, wyslalem i poszedlem lezec w jakkuzi
4. ‘Zamierzam powtorzyc’ – rozciaganie przed snem.
Takie komunikaty probowalem zawrzec w raporcie z treningu. Najwyrazniej, za co przepraszam, niewystarczajaco panuje nad sztuka slowa pisanego.
Trening na marchewkach po nieprzespanej nocy to nie moja bajka. Pisalem, ze wiele glupoty w treningu moim jest i bylo, ale bez przesady, ok?
‘Teraz sam trening. Tu chodzi o konkretny planowany i JAK NAJKRÓTRZY WYSIŁEK’
Jasne. Wspominalem jednak otwarcie i szczerze o swoich nawykach, ograniczeniach, – u z a l e z n i e n i a c h – nie jest latwo tak po prostu sie odciac. To jest ewolucja a nie rewolucja.
‘Przy okazji jest to dobry czas by wyłapać ewentualne dysproporcje w balansie siłowym. Choćby po to, by uniknąć kontuzji na przyszłość.’
O tak, na tym zalezy mi najbardziej.
‘Tu dochodzimy do fundamentu. Pytanie o poprawność techniczną poszczególnych ćwiczeń. Zwłaszcza przysiadu. Najlepszy byłby film. Może się okazać, że od tego trzeba zacząć.’
Postaram sie sprawnie to (nagranie) zoorganizowac.
‘Więc propozycja jest ciągle taka. Rób podstawowy plan 3 serie przysiadów na początku i potem po 3 pozostałych. ‘
Jasne. Przysiady na poczatku. Czy rozgrzewkowe moga byc tak jak wspominalem? Czyli z konkretnym obciazeniem na sztangielkach?
Dziekuje za Twoje uwagi, opinie i propozycje i prosze o ‘wykasowanie’ z mojej ‘kartoteki’ ‘trenowania po nieprzespanej nocy na marchewkach’
Szybka reasumpcja:
1. Przysiady na poczatek.
2. 3 serie wlasciwe i nic nie dodaje.
3. Film z przysiadow.
Pozdrawiam!
Przejdźmy więc do konkretów, bo życie ucieka.
Tak, może być taka rozgrzewka.
Zrób jak będziesz mógł dwa filmy z przysiadu. Jeden przodem, drugi bokiem. Zobaczymy, jak to wygląda w praktyce.
Po treningu masz wykorzystać swoisty wyż hormonalny. Większość stawia wówczas na insulinę. Ja proponuję zdrowszy model. Zamiast podbijania insuliny lepiej postawić w tym momencie na testosteron i hormon wzrostu. Dlatego też na pierwszym miejscu stoi białko. Dużo białka. Może być w postaci aminokwasów, może być w postaci odżywki lub po prostu normalnego posiłku – jajka, ser, mięso – co wolisz. To nie jest dobry moment na marchewkę. Wiem, że się uczepiłem tej marchewki, ale tak to jest.
Tak samo nie patrz na IG. Indeks glikemiczny to kolejna pseudonaukowa bzdura. Dzięki temu próbuje się dzielić węglowodany na lepsze i gorsze. To nie do końca jest tak. Większość owoców ma wysokie IG, a z nich raczej nie przytyjesz. Ryż czy kasza mają niskie IG, a spokojnie można na nich wyhodować wielki brzuch i dorobić się insulinoodporności. Takie rzeczy jak IG czy BMI i inne zostawmy czytelniczkom „Pani domu” czy jak tam się teraz takie piśmidła nazywają. Pozdrawiam.
Witam!
Melduje, ze
Rozgrzalem sie bezwygibasowo i konkretnie.
Wykonalem dwa obwody wprowadzajace ze sztangielkami.
Przeszedlem do treningu wlasciwego:
1. Przysiad 3×7x70kg
2. Porecze 3×7 x20kg
3. Martwy ciag 3×7 x85kg
4. Podciaganie 3×5 (7kg+ciezar ciala)
5. 3×15 rotatory.
Potem 10g bcaa, lekki jog i lekkie rozciaganie.
Planuje ewoluowac dietetycznie dlatego chce zapytac (troche jakbym znal odpowiedz, ale wole zapytac i sie upewnic)
Moj posilek potreningowy to 50g whey + orzechy +pestkidyni +siemie lniane +dwa jablka i 3-4 lyzki platkow owsianych.
czy ten posilek da sie uznac, za zdrowy i nie niszczacy trzustki czy jak najszybciej -dla swojego zdrowia i dobra- powinienem zmienic go na np:
6 calych jaj + orzechy + pestki + warzywa + siemie lniane (ufam siemieniu.)
Dodam jeszcze, ze po poslilku potreningowym opisanym powyzej dosc szybko zjadam nastepny DUZO BARDZIEJ KONKRETNY – mieso, jaja, ryba, warzywa.
Film z przysiadow postaram sie dostarczyc w czwartek, otatecznie w niedziele pojade na publiczna silownie i znajde tam operatora. Teraz nie mam nawet telefonu, aby to nakrecic.
Jeszcze pytanie: Wiem, ze nie powinnismy rozmawiac o IG oraz bilansie kalorycznym, czy PH jest tematem dozwolonym na Twoim blogu?
Dziekuje za Twoje zdanie.
Pozdrawiam!
Posiłek potreningowy da się przeżyć
, choć tak dla ścisłości siemię lniane to takie sobie źródło omega 3, kwasy ALA niezbyt wydajnie są przetwarzane w naszym organizmie. Więc niby można, ale osobiście stawiałbym bardziej na olej z ryb. Z tym drobnym zastrzeżeniem, że ani omega 3 ani warzywa raczej nie powinny znaleźć się w posiłkach okołotreningowych. W innych jak najbardziej.
Płatki to… wiadomo ![]()
To nie jest tak, że IG czy kalorie to tematy zakazane. Po prostu uważam, że tak naprawdę nie mają wielkiego znaczenia w żywieniu i nie warto sobie nimi zawracać głowę. Jeśli ktoś ma sensowne argumenty, że jest inaczej to oczywiście może je przytoczyć.
Na temat PH za bardzo na razie nie chcę się wypowiadać. Uczciwie powiem tak. Nie mam do końca zdania. Dr Berardi uważany obecnie za wielki autorytet w dietach sportowych mocno lansuje tę ideę i potrzebę alkalizacji. Niestety przyłapałem go na tylu nonsensownych twierdzeniach, ze dla mnie autorytetem nie jest.
Dla przeciwwagi dr Eliis – postać mniej znana, ale jest to jeden z przedstawicieli nurtu paleo i trenujący naturalny kulturysta – uważa, ze można żyć na samym mięsie a całe to gadanie o zakwaszeniu organizmu to bzdura. Sporo ludzi tak postępuje i żyje.
Tu znowu zastrzeżenie. Ta teoria przekonywałaby mnie gdyby nie to, że współczesne mięso z względu na sposób karmienia zwierząt jest niepełnowartościowe. Dlatego też uznaję potrzebę pewnych dodatków. Jak choćby suplementację omega 3, bo z tym najbardziej obecnie się miesza.
Tak więc sprawa pozostaje dla mnie otwarta. Zawsze możemy podyskutować lub jeszcze szukać argumentów za i przeciw. Pozdrawiam.
Witaj!
1. Trening – czwartek.
Konkretna rozgrzewka.
Dwie serie rozgrzewkoe ze sztangielkami (30kg) (obwod martwy, dipsy, podciaganie, przysiady) po 10 powtorzen w serii.
1. Przysiad 7×70kg x3
Pytanie – przy tym ciezarze moja technika nie jest tak dobra (mniejsza kontrola goleni) niz przy ciezarze mniejszym. (wiadomo!
Z mniejszym moge zejsc nizej i precyzyjniej.
Przy 70kg kolana nie przekraczaja lini stop, ale nie jest to najwyzsza mozliwa kontrola. Tzn nie ma chyba skandalu technicznego, ale brakuje perfekcji.
Czy lepiej zmniejszyc ciezar np do 40kg i robic bardzo nisko i bardzo precyzyjnie, do czasu az mi ‘technika urosnie?’
Drugie pytanie – czy warto, w ciagu dnia, bez poprzedzajacej rozgrzewki, co pewien czas robic 2-3 serie przysiadow technicznych, b. niskich ze sztanga tylko?
Czuje tez, ze dol przysiadu mam ‘nierozruszany’. Kiedys robilem niskie przysiady, potem naczytalem sie, ze to zlo i robilem prostopadle. Czuje, ze dol ma do nadrobienia (piszczelowe ha). Lubie w ciagu dnia usiasc w ‘paleo pozycji’ i tak czytac etc. czuje wtedy, ze pracuja miesnie piszczelowe. Czy warto robic to czesciej? Np po serii technciznej tylko ze sztanga? Posiedziec troche?
2. Porecze
3×7x20kg
Pytanie – jak rozciagac klate? Czuje, ze by sie przydalo, ale nie za bardzo mam pomysl jak wyjsc poza -zle dla moich rotatorow- lezenie na lawce ze sztangielkami.
3. Martwy ciag
3×7x85kg
4. Podciaganie, podchwyt na szer barkow.
3×5 x8.50kg (+moja waga okolo 76-77kg)
5. Rotatory
Scarecrow 3×15
Tutaj moze powinienem dodac takze inne cw w przyszlym tygodniu?
na razie cwicze z samymi gryfami od sztangielek.
—-
Tak, jak wspominalem, ewoluuje dietetycznie
2. Alimentacja
Dzisiaj posilek przedipotreningowy bez platkow.
Nie czuje, zeby mi ich brakowalo., wiec zegnam platki.
Dzisiejsze sniadanie:
2 jablka, pol moreli, orzechy, pestki dyni, siemie lnianie, whey 50g.
Moze tak zostac?
Pozwol, ze zapytam dlaczego odradzasz korzystanie z siemienia nie w okolicach tuz przed i po treningowych?
Mam pytanie odnosnie trzustki (wciaz zastanawia mnie wynik cukru we krwii 96 blisko ambolatoryjnego ‘limitu zdrowia’ 99). Nie uzywam cukrow poza tymi w jablkach, pestkach dyni, warzywach i laktozie w serze.
Jak myslisz, czy na ten wynik moze miec wplyw wypijana prawie bezposrednio po posilku czarna kawa?
Mysle o zwiazku kawy i insuliny.
Internet mowi m.in, ze:
”Kofeina zmienia wrażliwość organizmu na insulinę i może powodować gwałtowny wzrost poziomu cukru po jedzeniu’
To sie zgadza z moimi odczuciami, po kawie czuje ’ssanie’ w zoladku i jestem jakby glodniejszy niz przed.
Jednakze pije kawe po fruktozowym posilku a wiec to moze byc raczej efekt fruktozy niz kawy. No i nie wiem gdzie jest prawda. Czy fruktoza trawiona jest szybko czy wolno? Rozne zrodla roznie informuja.
Z drugiej strony ten sam tekst informuje:
”Umiarkowane i systematyczne picie kawy powinno być polecane szczególnie osobom na diecie, gdyż picie jej wyszczupla, tzn. zmniejsza wydzielanie insuliny, obniżając ryzyko otyłości i cukrzycy typu II. ‘
Gdzie indziej pisza tak: ‘Picie kawy zapobiega hiperglikemii, zwiększa wrażliwość na insulinę oraz przeciwdziała stłuszczeniu wątroby’
‘Zespół japońskich naukowców z Nagoya University, kierowany przez dr Fumihiko Horio wykazał, że picie kawy zapobiega rozwojowi cukrzycy typu drugiego. Ich zdaniem za zaobserwowany efekt w dużej mierze odpowiada zawarta w niej kofeina.’
Czyli ta sama substancja – ‘kofeina’ i dwa wykluczajace sie stanowiska.
Jakie jest Twoje zdanie?
Ja na razie raczej zrezygnuje z picia kawy, choc byl to punkt mojego porannego programu dnia co Ty na to? Czy mozesz polecic jakis inny napoj, ktory podobnie delikatnie focusuje glowe a jest rozsadniejszy w uzyciu?
—
Bezposrednio po treningu zjadlem cale jajo, skubnalem indyka i wolowiny. Pol godziny pozniej zjadlem powtorke alimentacji 1 (owoce, orzechy, whey) i poczulem znowu ssanie. Hmmm, czy to moze znaczyc, ze cukier skacze i morduje stopniowo swoja trzustke? Jesli tak to czy powinienem w ogole wycofac owoce z diety? Lubie, ale mam takie doswiadczenie, ze po owocach chce jesc dalej.
Oczywiscie potrafie powiedziec stop, ale niepokoje sie czy to ’ssanie’ nie jest sygnalem, aby pomyslec.
Czuje sie teraz zagubiony w tym fruktozowym temacie i prosze Cie o pomoc.
3. Video
Najpewniej w niedziele. Wciaz nie mam mozliwosci technicznej nagrania materialu.
Wiem, ze to nagranie jest wazne i, ze pomoze mi w poprawieniu balansu silowego.
4. Przy okazji rozmowy o diecie i nie tylko.
Dr Nakamatsu (polecam tez dokument na you tube) to czlowiek inspirujace w wielu dziedzinach
http://www.spiritofjapan.fora.pl/made-in-japan,19/yoshiro-nakamatsu-wynalazca,354.html
5. Dziekuje!
Witam.
1. Na pewno technika zawsze jest ważniejsza od obciążenia. Czyli lepiej robić mniejszym obciążeniem, ale z techniką coraz bliższą perfekcji. Dodawać bardziej ostrożnie, gdy już opanuje się technikę.
W sumie możesz robić sobie te dodatkowe przysiady z samym gryfem w ciągu dnia. Nie powinno zaszkodzić. Jeśli pod pojęciem „pozycji paleo” rozumiesz siedzenie tak jakby w dolnej fazie przysiadu z prawie prostymi piszczelami i tyłkiem przy podłodze, jak robią to ludy pierwotne, to jak najbardziej. Jeśli pozycja ta Cię nie męczy, nic nie boli w trakcie albo po to jest to zdrowsze od krzesła. Niestety nie każdy z nas jest w stanie ![]()
2. Rozciąganie klatki najlepiej robić leżąc w poprzek ławeczki. Opierasz się tylko plecami o ławkę i stopami o podłogę. Wąski chwyt, im wężej tym lepiej i przenosisz jak najdalej za głowę na prawie prostych rękach, ale bez wyginania korpusu. Dokładnie opisałem to w artykule o rodzajach przenoszenia. Ćwiczenie mocno rozciąga i można nim szybko zwiększyć obwód klatki. Przynajmniej początkowo.
Co do kofeiny to też odsyłam do mojego artykułu o kawie. Tam wypisałem wszystkie za i przeciw, przynajmniej z mojego punktu widzenia. W skrócie, jeśli mocno reagujesz na kawę, to lepiej jej nie pić. Jeśli nie reagujesz mocno, to dwie dziennie przy dobrej diecie krzywdy nie zrobią. Jak sam widzisz ciągle jesteśmy karmieni „badaniami naukowymi”, które wzajemnie się wykluczają. Dlatego podchodzę do takich wyników z dużą dozą sceptycyzmu.
Te skoki cukru we krwi są raczej na pewno związane z owocami. Widzę to po sobie. Dodam owoc do posiłku i od razu jestem znowu głodny. Według mnie trochę za dużo masz tych owoców. Już to nieraz obserwowałem – im więcej człowiek je węglowodanów tym bardziej jest głodny. Zbyt silne wyrzuty insuliny! Nam raczej zależy na ich zmniejszeniu. Będę jeszcze o tym pisał niebawem więcej.
Z tym siemieniem chodzi o to, że omega 3 w jakiejkolwiek postaci, nawet te biedne kwasy ALA powoduje określoną reakcję hormonalną, która akurat nie jest dobrze widziana w okolicach treningów. Choćby taką, że częściowo hamuje testosteron. Przy dużej ilość kwasów nasyconych w diecie wszystko się wyrównuje i jest ok, ale okres około treningu jest szczególnym szczytem hormonalnym i nie warto tego zakłócać.
Nakamatsu – widziałem film o nim i powiem tak: Facet na pewno ma na swoim koncie kilka wielkich wynalazków, ale przy okazji tak mu się rozdęło ego – co na filmie aż nadto raziło – że uwierzył, iż zna się na wszystkim i na wszystko należą mu się patenty. Obok tych konkretnych wynalazków sporo głupich gadżetów nikomu niepotrzebnych. Jak wreszcie się zabrał za dietę, to już zupełnie wyszło żałośnie. Takie jest moje zdanie o tym panu. Pozdrawiam.
Hej!
Dziekuje za wszystkie Twoje opinie.
Bardzo duzo daje mi kontakt z Twoja wiedza. Ciesze sie, ze sie nia dzielisz
Polecam Twoj blog innym zainteresowanym.
Kilka postow temu zapropnowales treningi:
‘Zlote cwiczenia’. Powtorzenia (ciezar rosnie)
2 tyg x 10
2 tyg 3×7
2 tyg 3×5
Teraz przyszedl czas na ostatnie dwa tygodnie tej rozpiski.
Nie czuje sie bardzo zmeczony, nie czuje sie tez najswiezszy treningowo. W tym sezonie nie zrobilem 10-14 dniowego odejscia od silowni i stad m.in cialo wyraznie opowiedzialo sie za przywroceniem balansu silowego (jeszcze miesiac temu w gole nie wiedzialbym o co chodzi ) kontuzja rotatorow i inne delikatnie sygnaly sugerujace, ze kiedys moga byc problemem jesli sie tym w pelni nie zaopiekuje.
Jak rozumiem (i chce zrobic) teraz dwa tygodnie
po 5 powtorzen w serii z wiekszym ciezarem niz w tygodniu x7.
Robie rozgrzewke, solidne serie rozgrzewkowe i wykonuje
przysiadyx5,dipsyx5,martwyx5 i podciaganiex5 wiekszym ciezarem niz w tygodnu minionym.
Co dalej? I kiedy? Cialo i mozliwosci czasowo-pogodowe podpowiadaja swiadoma regeneracje, lezenie w rzece, jeziorze, morzu, laki pola i takie luzujace wszystko (poza miastem) sytuacje.
Chcialbym takze wtedy przeprowadzic swiadome czyszczenie watroby, dac na luz nerkom itd. Taki reload zrobic.
Nigdy w pelni nie przeprowadzalem takiej operacji, teraz wiem, ze musze sie tego nauczyc lub moj organizm sam sie o to upomni w mniej przyjemnych okolicznosciach.
Prosze Cie o rade. No i co/jak cwiczyc po powrocie? Kiedy zrobic te pelna regeneracje?
Mam tendencje do zbyt ostrego powrotu, skoku i prawie sie zajechania po powrotach, wiec BARDZO -jak zwykle!- zalezy mi na Twoim zdaniu.
Mam tez pytanie co do przysiadow.
Jak nalozyc zmniejszenie ciezaru i podbicie techniki (nieruchomosc goleni, zjazd tylkiem do samego dolu) z dwoma tygodniami po 5 powtorzen w serii? Zmniejszam tym samym w tym cwiczeniu objetosc i intensywnosc, kiedy w pozostalych cwiczenaich ciezar rosnie.
Mysle, ze przy optymalnej technice, powieninem mec na sztandze 40kg, to duza roznica w porownaniu z 70kg z zeszlego tygodnia. Czy 40kgx5 x 3 to nie za malo w kontekscie poprzednich tygodni?
Moze stawiajac na technike zwiekszyc zakres przysiadow z mniejszym ‘technicznym’ ciezarem (kazdy ciezar jest ‘techniczny’ wiem!) zamiast 3×5 – 3×15?
‘Siad paleo’ rozumiem dokladnie tak jak opisales.
Co do wyrzutow insuliny i owocow, piszesz, ze za duzo ich w diecie. W sumie byly 4 jablka i 1 morela na caly dzien… Z czego radzisz mi zrezygnowac?
Kawy, po lekturze Twojego i innych art, nie odstawilem. Zrobilem slabsza ![]()
Dzisiaj na sniadanie 5 jaj na twardo oraz orzechy i pestki dyni. Jakie jest Twoje zdanie na temat takiego sniadania oraz posilku przed/po treningowego? Uwazam, ze kazde danie z orzechami jest pyszne
Potem czarna kawa i raczej obylo sie bez znanego po zestawie owoce i kawa = ssanie.
W niedziele planuje zdobyc material video z treningu.
Nakamatsu – dobry egotyczny zawodnik. artysta
inspirujacy idywidualista, no uprawia sumo wiec moze znalazl dla siebie ‘zlota sciezke’, ja wciaz szukam.
Dzieki Tobie widze wiecej. Dziekuje!
W normalnych warunkach wygląda to tak. Powiedzmy, że kończysz cykl z 7 powtórzeniami z 70kg w danym ćwiczeniu. Zaczynasz piątki. Na pierwszym treningu robisz po 5 w serii z tym samym ciężarem 70kg. To powinno wydać się dość lekkie i nieco zluzuje CUN. Dopiero na kolejnym dodajesz kilka kilo i robisz dalej serie po 5. Tak do końca, na każdym minimalnie zwiększając obciążenie.
Co do przysiadów to faktycznie trochę nam się to skomplikowało. Na tym etapie 15 powtórzeń to nie jest dobre rozwiązanie. Im dłuższa seria tym trudniej pilnować techniki. Proponuję tak. Zejdź do 50kg i też rób po 5 powtórzeń. Zobaczysz jak będzie z techniką. Jeśli dobrze to potem możesz powoli zwiększać. Niekoniecznie dużo. Może nawet być o 1kg na każdym treningu.
Jak chcesz i potrzebujesz to później możesz zrobić sobie regeneracje z zupełnym off od siłowni. Myślę, że tydzień wystarczy. Chyba, że masz jakiś planowany wyjazd na dłużej. Co do tych wszelkich czyszczeń wątroby to też pozostaję sceptyczny. Najlepsza jest po prostu zdrowa dieta. Jedyne co bym zmienił to olał na czas regeneracji suplementy no i trochę ogólnie zmniejszył ilość pożywienia, ale bez przesady. Pamiętaj, że głodówka jest dla organizmu stanem najbardziej toksycznym. Wszelkie te tzw. diety oczyszczające tylko obciążają organizm.
Co po powrocie? Ano wracasz do dziesiątek. Jeśli przerwa nie będzie zbyt długa to zaczynasz od ciężaru, na którym skończyłeś wcześniej ten etap, czyli serie po 10 i znowu z treningu na trening trochę dokładasz.
Owoce. Sam widzisz, że zmniejszenie dało pozytywną reakcję organizmu. Na tym to właśnie polega. Trochę odjąć tego, trochę dodać tamtego i obserwować reakcje. Nie wiem ile dokładnie. To musisz sam ocenić. Na pewno głównie wyrzuciłbym te płatki. Pozdrawiam.
Witaj!
Platki juz wylecialy z menu i za nimi nie tesknie.
Kawy nie pije po konsumpcji owocow i zniknal efekt owocowo-kawowego ssania i wystrzalow insuliny.
Najblizsze dwa tygodnie zamierzam zrealizowac tak jak napisales.
Na kazdym treningu cwicze tez oczywiscie rotatory (teraz dodam dwa nowe cwiczenia). Jest super. Juz prawie zapomnialem, ze mialem te kontuzje. To jest moja definicja sukcesu – nie przestawac cwiczyc i jednoczesnie zaleczyc kontuzje i wzmocnic slaby punkt. Dziekuje!
Po dwoch tygodniach wykorzystam tydzien poszerzajacego horyzont ‘urlopu’ od silowni, chociaz wiem, ze nie bedzie latwo odstawic ukochany nalogu na tych kilka dni.
Rozumiem, ze po powrocie
2tyg x10, 2tyg x7 i 2tyg x5.
Caly czas tylko (az!) zlote cwiczenia?
Mam tez dodatkowe pytanie, wczesniej robilem przysiady ‘prostopadle’, teraz nizej. Po treningu czuje, ze kolana nieco narzekaja na te sytuacje.
Zastanawiam sie czy jest to wynik tego, ze przestalem wykonywac dodatkowe cwiczenia na dwuglowe uda (bilans silowy?) czy dlatego, ze zwezilem troche szerokosc ustawienia stop, a moze efekt martwego ciagu i przysiadow na jednym treningu (ee chyba nie?) Zamierzam wrocic do poprzedniego nieco szerszego (tzn stopy bardziej niz mniej na szerokosc barkow, palce na zew.) i przeanalizowac sytuacje.
Nie do konca wiem tez jak to sie stalo, ze po ostatnim treningu juz nastepnego dnia czulem sie zregenerowany i nawet nocny job mnie nie zniszczyl. To lubie!
Diete przesunalem diete w kierunku bialkowo-tluszczowym:
Sniadanie – jajka, orzechy, pestki,
po treningu – mieso, orzechy, pestki
w ciagu dnia jedna porcja owoce+orzechy+whey
potem twarog itd.
Jutro pierwszy trening x5. Juz sie nakrecam ![]()
Potrzebuje poczuc, ze z kolanami jest wszystko ok. Jesli przez 10 lat bylo dobrze to przyczyna jest nowa.
Badam to. Przy okazji spojrz jak robi przysiady Jan Luka http://www.youtube.com/watch?v=u_0MkSxbUWU Nie da sie ukryc, ze w temacie jest guru. On nie schodzi bardzo nisko. Wiem, ze ani Ty ani ja nie znamy odpowiedzi, ale musze zapytac: Dlaczego on nie schodzi nizej? Jakie jest Twoje zdanie?
Pozdrawiam!
Odnośnie przyszłego treningu to dokładnie tak. Myślę, że można ten plan przerobić jeszcze raz jak jest, a potem pomyślimy jak go trochę rozbudować. Sporo prawdy powie nam film ![]()
Fakt ten przysiad Luki za głęboki nie jest. Pewnie nawyk z zawodów trójbojowych, gdzie liczy się przede wszystkim rekord. Tym niemniej dla każdego kto ćwiczy dla siebie i dla zdrowia, jako fundament obowiązuje wersja ATG (ass to grass). Z czasem można dodać różne bardziej egzotyczne wersje, ale najpierw musi być baza.
Co dokładnie dzieje się z tymi kolanami? Bolą stawy? Strzelają? Czy może ścięgna? Ogólnie na pewno lepszy jest nieco szerszy rozstaw stóp. Pozdrawiam.
Witam!
Dzisiaj po raz pierwszy trenowalem po sniadaniu zlozonym z:
5 jaj + orzechy + pestki
Z kolanami jest juz ok, wrocilem do starego, szerszego ustawienia stop i jest duzo przyjemniej. Mam tez wieksza kontrole nad przysiadem dzieki czemu moge zejsc nizej i nie musialem bardzo ciac ciezaru w celu szlifowania techniki.
Przysiad
3×5 x70kg
Porecze
3×5 x 27kg
Martwy ciag
3×5 x90kg
Podciaganie podchwyt
3×5 x10kg
Rotatory.
Pierwszy raz w zyciu robilem trening oparty na 5powtorzeniach w serii. Nie wiem czy to posilek przedtreningowy czy zmniejszenie objetosci spowodowalo -hmm nazwe to ryzykownie- ‘pelne treningowe zuzycie’nie nastapilo. Czulem potrzebe jeszcze 1-2 serii kazdego cwiczenia… Przy 7 bylem bardziej kontent, no, ale to byly pierwsze ‘5′ w zyciu.
Po treningu lekki jog, streching. Bezposrednio po dwa jajka i drob.
Potem, pozwalam sobie raz dziennie na zestaw fruktozowy: owoce+orzechy+siemie+whey.
Dalej twarog i troche jogurtu naturalnego,
Drob i warzywa
Dwa serki wiejskie i whey.
Do tego konsekwentna suplementacja.
Czuje sie znakomicie, regeneruje sie tez bardzo dobrze. Nawet czajace sie kontuzje gdzies zniknely. Moze wiecej tluszczu w posilkach i zmniejszenie ilosci wegli spowodowaly, ze wyprodukowalem wiecej testosteronu i mnie ‘posklejalo’ na nowo?
No niezle! Nie moge na nic narzekac ![]()
Zastanawiam sie czy jest to spowodowane zmniejszeniem objetosci treningu, stabilizujacym sie bilansem silowym czy zmiana diety.
Bardzo dziekuje za wiedze, ktora sie dzielisz.
Zrobilem filmiki. Oscara za zdjecia nie bedzie. Ocen prosze czy cos tam widac, dostarcze lepsza jakosc zgodnie z Twoimi wskazowkami. Gdzie wyslac?
Pozostaje w niskim uklonie.
Pozdrawiam!
Możesz przesłać tutaj: treningihrdk@o2.pl
Zajrzę w najbliższych dniach
Melduje sie ![]()
Drugi trening (z trzech w tym tygodniu) z 5 powtorzeniami w seriach.
Przysiad
3×5 x 65kg (zmniejszylem z 70, bo postanowilem, ze nie bedzie zadnych sciem z technika. Dupa tak nisko jak przy obciazeniu 40kg, kontrolowany ruch do gory.
Porecze
3×5 x27kg
Nie dodalem ciezaru, bo mam za krotki lancuch i dzis/jutro zdobede dluzszy, ktory pozwoli mi dopiac wiecej, bez lapania dodatkowego ciezaru stopami i innych niepowaznych kombinacji. No, ale i tak bylo dosc walecznie
Martwy ciag
3×5 x95kg
Tutaj dodalem 5kg. Tez bylo dosc walecznie, ale bez nadmiernej szarpaniny. Oczywiscie za kazdym razem ciezar spoczywal na ziemi. Chwyt lewej dloni nie pozwalal na pelnia harmonie, ale poprawialem przed ponownym podniesieniu.
Podciaganie w podchywcie na szer barkow
3×5 x12.50kg
Dodalem 2.50 Byla walka. Technika w ostatnich powtorzeniach nieperfekcyjna. Zobacze na nastepnym treningu czy to jednak nie za duzo.
Chce raz jeszcze BARDZO CI PODZIEKOWAC! Cwicze 10 lat, mam 31 lat i jeszcze nigdy nie czulem takiej sily, powera i sie tak szybko nie regenerowalem. Wreszcie sie nie przetrenowuje, moj trening trwa krocej i nie musze po kazdym treningu rozciagac calego ciala.
JEST EXTRA!
ten nadchodzacy (za dwa tygodnie) tydzien przerwy bedzie trudny ![]()
Potem rzuce sie z radoscia na powtorke tego planu (ciezar caly czas rosnie, oczywicie pamietam!) i nie ukrywam, ze ‘wychylam juz glowe’ co bedzie dalej…
Wszystkie twoje rady trafiaja w ‘10′.
Ksiazka musi byc!
Jak juz bedziesz mial tylu podopiecznych, ze bedziesz musial wprowadzic oplaty za swoje porady, to przeznacz czesc na fundusz wydawniczy. Ludzie pytaja mnie o rady a ja schylam nisko glowe i mowie ‘nic nie wiem’ – tu jest wiedza – http://www.hormonwzrostu.edu.pl. Dzisiaj odeslalem do Ciebie dobrego zioma, muzyka (wady postawy, zero treningu, dieta…) Victora z Venezueli. Chlopak nie ma nawet sprzetu, ale wiem, ze NIGDZIE NIE ZNAJDZIE MADRZEJSZEJ RADY NIZ U STEFANA.
Moja dieta to teraz glownie
drob, tluste ryby, twarog, jaja, orzechy, pestki dyni.
Kosztuje wiecej, ale SUPER WARTO CIE SLUCHAC.
Przepraszam za wszystkie capslocki, ale sie po prostu jaram tym wszystkim jak nigdy dotad.
Dziekuje dziekuje dziekuje !!!
PS. czy mozesz zdradzic co bedziemy dodawali w cyklu nr3? Jeszcze kilka tygodni do tego czasu, ale co zrobie jesli Donald czy inny ‘Zbawiciel’ zabierze internet? Znowu zostana mi kolorowe pisemka. NIEEEEE!
Uklony (coraz nizsze!)zalaczam.
Dziękuję. Nie wiem czy wysłałeś te filmy, bo na skrzynkę nie doszły, a mogłyby wiele powiedzieć. Ten tydzień wolnego na pewno dobrze zrobi, lepiej trochę potęsknić czasem za treningiem niż iść do siłowni z poczuciem, że „znoooowu” trzeba.
Co potem możemy dodać? To zależy od kilku czynników. Po pierwsze ten przysiad. Po filmie może się okazać, że przyda się jakieś dodatkowe ćwiczenie asystujące, by poprawić balans siłowy. Druga rzecz. Masz za sobą 10 lat treningu, może i robiłeś błędy, któż ich nie robi
ale ostatecznie jest to jakiś staż, więc być może warto byłoby zlustrować krytycznie sylwetkę i ocenić, która partia odstaje, czyli jest słabiej rozwinięta od innych no i właśnie na nią dodać jakieś ćwiczenie lub dwa. To tak na początek. Potem się zobaczy co będzie wymagało jeszcze dodania.
Koledze oczywiście mogę w miarę możliwości pomóc, choć jeśli te wady postawy są poważne to pierwsza moja rada wizyta u lekarza i rehabilitanta z mocnym postanowieniem, by nie dać się zbyć lub znaleźć wreszcie takiego, który będzie chciał leczyć i korygować. Trudne, ale możliwe, choć zdaję sobie sprawę, że nie zawsze się udaje. Tzn. mam nadzieję, że z tą Wenezuelą to nie chodzi o kraj, bo mój zasób słownictwa hiszpańskiego jest dość ograniczony ![]()
No i miejmy nadzieję, że od netu nas nie odetną
Pozdrawiam.
Teraz filmy doszły. Z tego co widać nie jest źle, choć faktycznie widać niewiele. No i aparat czy kamera były przewrócone na bok. Zdjęcie dość łatwo przekręcić, z filmem trudniej ![]()
Jak będziesz robił jeszcze raz to przysiad z przodu i z boku. Skupmy się na razie na tych przysiadach. Przypuszczam na postawie tych filmów, że wielkie poprawki nie będą konieczne.
UF! Oczywiscie przygotuje lepsze nagrania. To byl moj debiut sportowo-filmowy ![]()
Staram sie pilnowac techniki, dlatego ciesze sie, ze nie napisales, ze wszystko jest zle. Dobrze jest moc sobie troche ‘poufac’. ![]()
Dziekuje! Powerem, ktory dostaje dzieki Twojej opiece i treningowi dziele sie ze swiatem. W imieniu Swiata – RRRESPEKT!
Witam!
Dzisiaj trening zamykajacy pierwszy tydzien po 5 powtorzen w serii.
To nie byl ‘dzien mega sily’
Przysiad
3×5 x67.50kg
Dodalem 2.50kg. Technicznie nie tak dobrze jak np. z 40 kg. Nie tak naturalnie gora dol i nie tak nisko. Troche szarpaniny… (no, ale to ciezar na 5powtorzen wiec wiadomo, ze jest mniej komfortowo hmm)
Na pewno kolejny cykl zaczynajacy sie od 10 powtorzen w serii pozwoli mi wiedziec wiecej jaki ciezar nalezy mi sie w tygodniach po 5 powtorzen w serii.
Z 67.50kg nie schodze tak nisko i precyzyjnie jak z 40kg i okolicami. Powrot to ‘10′ za dwa tygodnie da mi dodatkowa mozliwosc-motywacje do szlifowania techniki.
Porecze
Jakos dzisiaj nie czulem ‘krzepy wojownika’ na poreczach. ![]()
Nowy, inny sposob zaczepu ciezaru (dajacy mozliwosc dopiecia wiecej bo wydluzajacy uklad lancucha), zaczalem od 27kg zrobilem 4 powtorzenia… Odjalem kg, zjechalem do 25kg i znowu tylko 4 powtorzenia. Mialo byc 5, wiec odjalem, schodzac na 22kg i bylo
1×5, 1×4 1×3+1+1 (staralem sie ominac nieudane powtorzenie, dlatego kiedy czulem, ze nastepne bedzie chybotliwo-rozpaczliwe, kontrolowanym ruchem konczylem poprzednie i dopiero po chwili wykonywalem kolejne.
Najwyrazniej przekozaczylem poprzednio z ciezarem, nie do konca realistycznie ocenilem swoje mozliwosci. Z drugiej strony nowy system zawieszenia (nizej zawieszony ciezar) i to, ze staram sie schodzic nizej niz poprzednio, tez moglo miec wplyw.
Mysle, ze na nastepnym treningu zaloze pokorne 20kg i zrobie 3×5 x20kg obserwujac sytuacje.
Martwy ciag
3×5 x97.50
Technicznie bez zachwytu. W ‘pieszczeniu techniki’ szczegolnie ogranicza mnie sila lewego chwytu.
Pociaganie w podchwycie na szerokosc ramion
2×5 x10kg, 1×3+1+1
Rotatory
Mam pytanie, czy jest moze gdzies w internecie film, ktory pokazuje jasno jak wykonuje sie cwiczenie A na rotatory? Zawsze korzystalem glownie z cwiczenia B. Chcialem dzisiaj dodac A, ale nie potrafie utrzymac kata prostego majac ramiona w bok i przedramiona w dol (palce skierowane w dol, w kierunku podlogi). W druga strone – czyli startujac od przedramion w pozycji rownoleglej do podlogi i konczac ruch z ‘dlonmi wskazujacymi sufit’ wydaje mi sie, ze rozumiem o co chodzi i, ze czuje ten uklad kinetyczny. A w cwiczeniu A nie wiem czy ograniczaja mnie stawy czy brak wyobrazni. Jesli wyrazam sie niejasno to moge narysowac to w jakims programie graficznym, choc nie bedzie to piekne ![]()
Staralem sie takze nagrac przysiady z boku i z przodu.
w tym celu wykonalem chyba z 10 dodatkowych serii po 3 powtrorzenia z ciezarem 40kg… Dlaczego az 10? Kiepski ze mnie filmowiec i caly czas w kadrze nie mialem tego co potrzeba.
Moja technika tez na filmie mnie nie zachwycila. Widzialem, ze w niektorych seriach,bylo ok a w innych mniej pilnowalem i koncentrowalem sie na prostych i nieruchomych goleniach.
Kiedy patrze w lustra cwiczac (jedno mam przed soba, dwa po bokach) to wydaje mi sie, ze z ta kontrola nieruchomosci goleni jest nieco lepiej. Film pokazuje, ze jednak potrzebuje wiekszej koncentracji na nieruchomosci piszczeli. Tak mi sie przynajmniej wydaje.
Pozwale sobie za kilka chwil wyslac filmy na ktorych technika wydaje mi sie lepsza i taki, ktory mnie az tak nie ucieszyl.
Pozostaje w szacunku
Pozdrawiam!
Przeszukiwanie netu za filmami, na których ktoś coś robi poprawnie technicznie to bardzo niewdzięczne zadanie. Szkoda czasu. Zobacz tu. To jest połączenie A i B. W dolnej fazie faktycznie nie dochodzisz całkiem do końca, ale jeśli w ogóle masz w tym ćwiczeniu problem to albo chodzi tu o ograniczoną ruchomość w stawach albo ciężar jest za duży na początek.
O przysiadach wypowiem się jak dojdą filmy. Pozdrawiam.
Witaj!
Melduje, ze filmiki poszly.
Dziekuje za link rotatorowy!
A przy okazji znalazlem ciekawy blog.
http://wolny-strzelec.blogspot.com/
Bede sie tam jeszcze wczytywal, ale najpierw po raz drugi i trzeci przeczytam wszystkie arty na Twoim blogu ![]()
respekt
Obejrzałem pokaz filmowy. W sumie w przysiadach nie ma się czego przyczepić. Jest dobrze. Czyli musisz tak dobierać ciężar, by robić jak na tych filmach. Jeśli przestanie wychodzić, to oznacza, że póki co obciążenie jest za duże. Zresztą przy takiej technice można będzie niedługo wprowadzić przysiad z podwójnym dnem. Dzięki temu bardziej wymęczysz nogi, wzmocnisz VMO a nie będzie trzeba szaleć z ciężarem.
Odnośnie tego bloga to nie bardzo rozumiem, jak można promować dietę paleo i jeść jajka smażone na oleju. To jakaś totalna pomyłka. Potem na obiad kapuśniak. Toż to dieta dla anorektyczki a nie normalnego faceta. I jeszcze ten chleb. Od razu widać, że autor nie ma pojęcia o czym pisze i niszczy sobie zdrowie. Pozdrawiam.
Dziekuje”!
W blog tamten -tak jak wspomnialem sie nie wczytywalem- i rzeczywiscie autor bardzo konsekwentny nie jest
Dzieki Twojej Wiedzy otworzyly mi sie oczy na nowe sprawy (propaganda zbozowa, zdrowie, dieta, trening i w ogole nonkonformizm w wysleniu o tzw. normach ). I teraz juz zawsze bede blogoslawil cia-masonskiego googla za to, ze skierowal mnie do Ciebie. Viva google! ![]()
Uklon.
Witam!
Dzisiaj pierwszy trening drugiego tygodnia po 5 powtorzen w serii.
Nie da sie ukryc, ze trening absolutnie bez ’szpanerki’
Wczoraj na sniadanie zjadlem 100g wedzonego lososia, 3 jajka, orzechy i mnie pozamiatalo. Udalo mi sie jeszcze w ciagu dnia zjesc troche owocow i orzechow +whey, oraz drob i warzywa… a potem juz od godziny 17 naprzemiennie lozko, termofor i -sorry, za dosadnosc- ’sikanie dupa’ (hmm…).
Nie wiem co sie stalo, wiem, ze na mysl o tej rybie wciaz mnie telepie
![]()
Dzis rano nieco lepiej, choc pojawilo sie, jak to przy zatruciu, subtelne oslabienie i brak apetytu.
Zdecydowalem, ze czuje sie na tyle dobrze, ze zrobie trening solidnie, ale bez dodawania obciazenia. Przede wszystkim zalezalo mi na ‘uruchomieniu sie’. Do wyboru mialem albo lezec i sie kurowac (czyli wkrecac, w oslabienie), albo uzyc mysli do pobudzenia swojego normalnego dzialania.
Z racji odczuwanego oslabienia troche wydluzylem przerwy pomiedzy seriami.
Przysiady
3×5 x60kg Zdecydowalem odjac ciezar, aby szlifowac technike i nieupasc moralnie
gdyby sie okazalo, ze jednak zbyt chuchrowato sie czuje… To pierwsze cwiczenie w treningu, dlatego bardzo zalezalo mi na jego kontrolowanym i poprawnym wykonaniu.
Porecze
3×5 x22.50kg
Martwy Ciag
3×5 x92.50kg Tutaj, podobnie jak w przysiadach, bylem pokorniejszy niz wczesniej. Mysle, ze moglem dodac kg, ale, z racji podrtutego stanu nie chcialem kozaczyc.
Podciaganie w podchwycie
2×5 x10
1×3 +2 x10
Rotatory – wlaczylem nowe cwiczenia.
Obylo sie bez biegania po treningu. Rozciaganie tak.
Reasumujac – trening bez rewelacji, czulem, ze organizm (bulgoty w zoladku i dodatkowe cieplo-zimne poty
) pamieta poprzedni ‘niedojedzony’ i lezacy dzien.
Teraz (wiadomo! po treningu!) jest lepiej, ale trawienie do konca jeszcze nie dziala tak jak sie przyzwyczailem.
Dlatego bezposrednio po zamiast tlustosci jajeczno orzechowych zjadlem twarog. Zobacze co jeszcze sie wydarzy
Ostatnio w lutym mialem podobna sytuacje zoladkowa + temperatura i sie wylaczylem w ogole na tydzien.
Teraz, w porownaniu z tamtym, jest super-extra ![]()
Tylko gdzie jest moj apetyt?
![]()
Pozdrawiam!
Coś musiało być nie tak, albo z tą rybą, albo z jajkami. Czasem trafi się na coś starego i zatrucie gotowe. Nie da się tego do końca uniknąć. Pewnie przez jakiś czas będzie Cię odrzucało od takiego jedzenie. Też normalka, więc póki co trzeba ryby i jajka chyba odstawić i przeczekać. Sam będziesz widział po reakcjach swojego organizmu.
Wiem jak to jest i kiedyś też próbowałem w takich sytuacjach ćwiczyć na siłę, ale wiem, że to nie ma sensu. Lepiej sobie odpuścić na jeden albo nawet kilka dni.
W takich sytuacjach u mnie sprawdzają się krople miętowe, a przy bardziej mocnych zatruciach nalewka na orzechach, ale to trzeba mieć wcześniej przygotowane. Jak chcesz to mogę podać przepis na przyszłość
O! teraz po zjedzonej jajecznicy z warzywami i pysznym snie (z Programem Drugim PR, w tle rozne ‘jezzy’, ‘klasyki’ i relacje podroznikow) czuje sie juz chyba tak jak lubie ![]()
Jajecznica weszla! ![]()
Ciesze sie, ze wykonalem ten trening. Moze sie myle, ale czasami wlasnie taki trening jest wazniejszy dla mojej psychiki. Mysle sobie: jesli udalo mi sie wykonac solidny trening mimo lekkiego oslabienia, to trening na ‘full zdrowiu’ bedzie kosmiczny!
Tak przynajmniej teraz czuje. Bardzo pozytywnie. Jaja tak! Ryba… eee… moze pozniej. Duuuuuzo pozniej.
Krople mietowe hmm… nalewka na orzechach?
? Nigdy nawet nie myslalem, ze taki ’stan skupienia orzechow’ jest mozliwy. Bardzo prosze o przepis ![]()
Pozdrawiam!
To jest stary sprawdzony przepis. Leczy w kilka godzin nawet przy silnym zatruciu salmonellą. Wiem, bo przerabiałem to na sobie i na wielu innych osobach. Przy czym to jest silna mikstura, wiec na pierwsze lepsze problemy żołądkowe nie należy od razu po nią sięgać. Pije się jedną łyżeczkę, jak nie pomoże od razu to drugą po kilku godzinach.
Potrzebne są orzechy włoskie, ale zrywane na początku lata, jak jeszcze są zielone. Rozdrabnia się je i zalewa spirytusem. Mocno zakręca i chowa w ciemnym miejscu. To cały sekret. Kilka tygodni to musi sobie postać w spokoju, potem jest gotowe do użytku nawet przez kilka lat.
Proporcje mniej więcej takie: 3 orzechy na 150 ml spirytusu. Za dużo nie ma sensu robić, bo to wystarcza na długo. W końcu nie codziennie mamy silne zatrucia
Witam!
Zatrucie staje sie (powoli) tylko zlym wspomnieniem. Apetyt tez stopniowo wraca. Teraz to juz ja decyduje kiedy ide do lazienki! (Hurra)
Przysiad
3×5 x65kg
Dosc walczenie. Bez rewelacji technicznej. Z mniejszym ciezarem schodze nizej. Nie wykluczam, ze role odgrywa tutaj psychika, ktora mysli: ‘czym nizej tym trudniej wstac… a co bedzie jak nie dasz rady wstac? glosne lubudu? chcesz tego?). No i zamiast po prostu walczyc z ciezarem, wlacza mi sie myslenie, czy w 4 powtorzeniu zejsc rownie nisko jak w poprzednich? I w ‘mechanizmie obronnym’ schodze nisko… ale nie tak jak moglbym majac pewnosc, ze moge po prostu zostawic sztange na dole…
W kolejnym cyklu, zaczynajac od 10 powtorzen dopilnuje aby ciezar w seriach po 5 dawal mi wycisk, ale rownoczesnie pozwalal na wykonanie pelnych, precyzyjnych, asstograss powtorzen.
Porecze
3×5 x25kg
Martwy ciag
3×5 x97kg
Podciaganie
2×5 x10 kg
1×4 +1 x10kg
Kolejny trening bedzie ostatnim w tym cyklu.
Trening ten wypada w czwartek, potem chce wyjechac z miasta (wreszcie!) na tydzien i zaczac znowu 3xwtygodniu od niedzieli. Czyli zamiast 7 dni, wyjdzie mi 9 dni przerwy. Zastanawiam sie czy tego najblizszego treningu nie wykonac np w piatek, aby skrocic przerwe do 8 dni. Jakie jest Twoje zdanie? Moze nie jest to az tak istotne?
Wiem, ze przerwa sie przyda, ale juz sie nakrecam powrotem i niedzielnym treningiem
Dziekuje za przepis. W ogole moze popelnisz jakis art na temat kuchni. Wiem, ze w necie mozna znalezc przepisy, ale nie ukrywam, ze zajrzalbym do Twojego talerza
oraz poznal gusta Twoich kubkow smakowych ![]()
I tak na przyszlosc jeszcze zyczenie-inspiracja, do artu na temat ‘Jak podrozowac i nie tracic tego co sie wypracowalo’. Wiem, ze to chyba niemozliwe, bo nikt nie da rady targac ze soba obciazenia, ale moze sa jakies patenty, jesli ktos laduje gdzies na Goa i nie ma dostepu do sprzetu ani do tokarza?
Rrrrespekt!
I jeszcze dodatkowe pytanie:
Lubie jesc twarog, zarowno ze smietana jak i ‘jogurtembezdodatkucukru’. Jednakze twarog (200g) nie syci mnie tak jak inne posilki.
Wiem, ze moge dodac warzywa, jednak czasami lubie zjesc twarog ‘na slodko’ z dodatkiem smakowej odzywki.
Jak myslisz, czy dodanie orzechow, pestek dyni do twarogu jest nierozsadne z powodu utrudnionego wchlaniania magnezu (ew. innych mineralow)? Czy to ma sens, poza nasyceniem zoladka?
Taki polmisek twarogu z orzechami to juz jest dla mnie porzadna porcja na 2-3 godziny. Bez dodatkow po godzinie zaczynam sie rozgladac za kolejnym posilkiem.
Dziekuje za Twoja opinie.
Pozdrawiam!
Taka bariera psychiczna może faktycznie istnieć w przysiadach. By ją zwalczyć można sobie z tylu podstawić jakieś bardzo niskie krzesełko albo pudło i robić czasowo box-squady, ale musi być naprawdę niskie. Zresztą dla podbudowania stwierdzę, że u Ciebie problemów z techniką przysiadów nie ma.
Osobiście doradzałbym jednak te 9 dni przerwy skoro tyle wyjdzie. To się naprawdę przyda. Gdzieś kiedyś chyba coś pisałem o urlopie, ale nie mogę teraz tego znaleźć. Generalnie nie jestem zwolennikiem poszukiwania siłowni na wyjeździe czy taszczenia z sobą sprzętu. Uważam to za co najmniej niepoważne. Jak urlop to urlop. Jeśli ktoś uczciwie trenuje to raz na jakiś czas taka przerwa jest konieczna. Trzeba wtedy wypoczywać i cieszyć się życiem. We wszystkim potrzebny jest umiar i rozsądek.
Spokojnie możesz dodać orzechów czy pestek do twarogu. Lepsze to niż ten jogurt. Uczciwie mówiąc mam jak najgorsze zdanie o sklepowych jogurtach. Nie wiem co tam jest, ale na pewno nie bakterie, przynajmniej te, które teoretycznie powinny być. Spece od marketingu wymyślają jakieś nieistniejące szczepy i nadają im niby to mądre nazwy.
Fakt, że może i wchłanianie minerałów będzie trochę gorsze, ale bez przesady. Według mnie nie jest to aż tak istotne, żeby się przejmować. Pozdrawiam.
Witam!
Jako, ze byl to ostatni trening przed 9dniowa przerwa zalezalo mi o stworzeniu na te 9 dni jak najlepszego wspomnienia
Przysiad
Optymistycznie zalozylem 69kg. Wykonalem dwa powtorzenia i pokornie uznalem, ze z dobra technika nie wykonam pieciu. To pierwsze cwiczenie i potrzebuje w nim poczuc sile i kontrole. Zrezygnowalem wiec z podbijania ciezaru. Pokorne:
3×5 x 65kg
Porecze
Tutaj takze optymistycznie dolozylem 1kg. Efekt sredni.
1×5 28.50kg 1×5 x25kg 1×4 x25 +1
Martwy ciag
3×5 x100kg (yeeee!)
Podciaganie
1×15 x11kg, 1×4 x11kg, 1×3 x11kg +1 +1
Teraz po calym cyklu ‘10,5,7′ wiem juz troche wiecej z jakim kg powinienem zaczac nastepny cykl ‘10,5,7′ zeby cwiczyc skutecznie i swiadomiej planowac progress. Tak mi sie przynajmniej wydaje ![]()
Moje propozycje obciazenia na start, pierwszy tydzien 10 powtorzen w serii:
Przysiad 25kg asstograss.
Porecze 12-15kg
Martwy ciag – 70-80kg
Podciaganie – 0kg. (jeszcze nigdy nie wykonalem chyba 10 poprawnych technicznie podciagniec
3×10 to ciekawe wyzwanie.
Dziekuje za Twoje opinie, oceny i rady.
Mam jeszcze pytanie kulinarne – zjadam drob, kalafiora, inne warzywa w jednej misce, to wszystko jest dosc suche i, zeby to zmienic dodaje dosc szajsowatego sosu kupionego w sloiku. Wolalbym zastapic ten sos tanszym i w pelni przeze mnie kontrolowanym.
Szukalem przepisow w necie, ale ci ‘kucharze’ sa dosc niepowazni.
Czy masz moze jakis patent na dobry, soczysty sos? Aha, po tym jak poczytalem o wplywie warzyw psiankowatch na stawy, raczej nie jem pomidora, baklazana, szpinaku. Z pomidora byloby najlatwiej, ale…
Pozdrawiam!
PS. A w niedziele rano moooooooorza szum!
To co mi się powoli wyłania z tego obrazka to fakt, że dwugłowe uda są znacznie silniejsze niż czworogłowe. Nad tym będzie warto pomyśleć. Druga nierównowaga dotyczy łańcuchów kinematycznych pull i push w górnej części ciała. Trzeba będzie nadgonić podciąganie na drążku.
Co do sosów to proponuję pokombinować trochę z masłem i musztardą plus jakieś przyprawy: pieprz, cynamon, papryka, imbir itd. Także śmietana tylko trzeba uważać, by się nie zważyła. Z takim zapleczem plus jakieś rozdrobnione warzywo, czosnek czy nawet owoc można stworzyć cuda. Nie mam żadnych specjalnych przepisów, bo zwykle takie rzeczy robię na wyczucie i jak podają obiektywne źródła podobno mi wychodzi
Pozdrawiam.
O Przepraszam!
ERRATA:
Jest:
Przysiad: 25kg
Powinno byc
PrzysiadL 45kg
Wybacz moja nieuwage. Cos mi sie w glowie nie polaczylo, mimo, ze czytam posta raz jeszcze przed wyslaniem.
Oczywiscie, mimo tej poprawki, bardzo mi zalezy na wyrownaniu wszystkich lancuchow kinetycznych i balansu silowego.
Za patent na sos bardzo dziekuje. Musze przyznac, ze potrzebuje odrobine wiecej informacji, bo nigdy nic na masle nie przygotowywalem. Nie wiem ile i czy to sie nie przypali? ![]()
Pozdrawiam!
No cóż, nie wiem jak to przedstawić opisowo. Masła na pewno trzeba pilnować i gdy tylko zacznie się topić dodawać inne składniki, ewentualnie dodać trochę wody wtedy, by się nie przypaliło.
Odnośnie tej równowagi to trzeba byłoby trochę ten Twój plan rozszerzyć i najlepiej podzielić przynajmniej na dwie sesje. Pomyśl nad tym na urlopie
Pozdrawiam.
Bardzo chetnie plan poszere i podziele. Nie chcialbym jednak, o ile to mozliwe, rezygnowac z obecnego szkieletu treningowego.
Potrzebuje Twojej pomocy w tym temacie.
To co wiem:
1. Trening 3x w tygodniu robi mi swietnie.
2. Nie chce wracac do treningu dzielonego – w jednym dniu jedna grupa miesniowa.
3. Swietnie sie czuje w treningu zlozonym ze zlotych cwiczen.
4. Ten ostatni cykl dal mi bardzo duzo satysfakcji sliowej i psychicznej.
5. Moze dodamy cos/zmodyfikujemy do tego planu, lub chociaz potraktujemy go jako baze dla dalszego udoskonalenia?
Tych kilka tygodni, podczas ktorych intensywnie korzystam z Twojej wiedzy to moje najciekawsze tygodnie treningowe. Wiem, ze do czegos daze, jestem w procesie i czyje progress.
Prosze Cie o dalsza pomoc i rady.
Wiem, ze moge samemu cos kombinowac/dodawac, ale nie ukrywam, ze Twoje rady sa dla mnie w tym momencie bezcenne.
Serdecznie pozdrawiam!
Bardzo dziekuje!
Z drugiej strony, napisales wczesniej, ze mozemy jeszcze raz ten cykl powtorzyc. Nie mam nic przeciwko
Na pewno kg w poszczegolnych cwiczeniach i technika pojdzie do gory.
Dopytuje sie, bo nie wiem czy dodajemy/dzielimy i modyfikujemy juz teraz czy trzymamy sie poprzedniej opcji?
Jestem otwarty na wszystkie Twoje uwagi.
Ufam Twojej Wiedzy.
Respekt.
Ok, w takim razie zróbmy tak. Jeszcze raz cały cykl i na koniec porównamy wyniki z poszczególnych ćwiczeń. Później jeśli będzie trzeba trochę to pozmieniamy.
Przy okazji dodam, że ja nieco inaczej rozumiem trening siłowy niż to się przyjęło w gazetowej kulturystyce, ale wszystko wyjaśni się z czasem
Ok. Wszystko jasne. Ciesze sie, ze mam treningowy obraz kilku nadchodzacych tygodni. Lubie ‘widziec’.
Dochodzi mi w pierwszej polowie pazdziernika troche zajec w dziedzinie teatru, wiec czasem bede musial wstac nie o 7.30, jak zwyklem, ale wczesniej, zeby zrobic trening ale nieukrywam, ze to dla mnie dodatkowa moblilizacja. (Zreszta jako rezyser to ja ustalam godziny prob haha ![]()
Lubie takie kontrolowane wyzwania i wiem, ze mnadrze wykonany trening silowy skutkuje sila i koncentracja na caly dzien a w efekcie lebszym przedstawieniem ![]()
Doloze wiecej regeneracji basenowej ![]()
Dziekuje za pomoc w prowadzeniu dziennika!
Witam!
Cykl 2, Trening 1 ‘10′ powtorzen.
Przysiad
3x 40kg x10
Zależało mi bardzo na tym, aby schodzić jak najniżej, trzymać proste piszczele i w ogole przede wszystkim wszystkie powtorzenia wykonac z jak najlepszą techniką. Dlatego wybrałem ciężar nieduży za to pozwalający mi na harmonijne wejście w cykl.
Pompki na poręczach
1×10kg x10
2×10kg x7 +x3
Tutaj poczulem, ze sila spadla. Przed przerwa 10kgx10 robilem jako serie rozgrzewkowe.
Martwy ciąg
10×70kg x3
Podciąganie
1×6 +x4
1×5 +3+2
1×4 +2 +2 +2
Podciągania robie po martwym ciagu, ale to mnie nie tłumaczy. Potrzebuje ‘podciągnąć się’ w podciąganiu. (ha!) Może dodać trening specjalnie na doskonalenie tej umiejętności? Może moja technika najbardziej mnie ogranicza? Ogólnie podciąganie wygląda slaaaaaabo.
+rotatory, jog, strech
Wiem, już, że 9 dni przerwy to troche za dużo. Dopiero teraz wieczorem czuje, że odzyskuje ‘krzepę’. Przez te 9 dni fizycznie wlaściwie się nie ruszałem, nie pływałem, nie rozciągałem.
Nie lubie tracić sportowego rytmu. Nastepnym razem 4 dni max luzu, a potem aktywny wypoczynek. Tym razem przerwa efektywna intelektualnie, ale co to za wypoczynek bez fazy zmęczenia
Poczatek 2 Cyklu sklania mnie do pytania o dietę. Teraz wygląda to tak:
1. 8 rano 3 jaja, 200g twarogu, śmietana, orzechy, pestki dyni
TRENING
2. 200g kurczaka, śmietana, orzechy, pestki dyni
3. 200g mięsa/ryby lub 5 jaj i warzywa
4. 250g twarogu, śmietana, orzechy, pestki dyni
5. 5jaj, warzywa lub podobnnie jak w 1.
(+ czasami jabla dwa, dynia, orzech, siemie, whey)
Na wyjezdzie skladnikowo nie zaniedbywalem diety, ale z racji braku endorfin wyprodukowanych na treningu jadlem wiecej niz planowalem. ![]()
Chociaż czlowiek to nie piec, to te dodatkowe ilosci dodatkowe i bezruch wplynely nieco na ksztalt sylwetki, ale czuje, ze juz wracam do formy ![]()
Dlatego tak wazne jest dla mnie, aby poznać Twoje zdanie na temat mojego obecnego menu.
Bardzo dziekuje za pomoc i każdą myśl, którą się ze mną dzielisz.
Respekt
Wiesz, długość przerwy i jej konsekwencje zaleją od wielu czynników. Zdarzało mi się już, że po tygodniu przerwy odnotowywałem spadki, a było i tak, że po 2-3 tygodniach wracałem silniejszy, bo dopiero organizm się w pełni zregenerował. Znaczenie ma tu i to co robisz w czasie przerwy i intensywność treningów w stosunku do aktualnych możliwości organizmu, jak i kilka innych szczegółów. Tak więc nie ma co od razu przyjmować ile ma trwać kolejna przerwa. Z czasem intensywność wzrośnie i ten tydzień może wtedy nawet być za mało.
Jeszcze jedna ważna uwaga. Jak się zmienia zakres powtórzeń na większy to zawsze na pierwszym treningu człowiek ma wrażenie, że jest słabszy. To normalne i wcale nie wynika z przerwy, wiec może tu tkwić przyczyna Twojego rozczarowania.
Odnośnie podciągania to na początek zaproponowałbym Ci to co Markowi (zajrzyj do jego dziennika), czyli poeksperymentować z rodzajem chwytu i znaleźć dla siebie najlepszy na dzień dzisiejszy. Jeśli to nie pomoże to spróbujemy jeszcze inaczej.
Dieta: w sumie wygląda dobrze. Dokładną gramaturę składników musiałbyś sobie już sam wyliczyć i donieść do wagi ciała. Wtedy będzie wiadomo ile czego jest. Tylko mam nadzieję, że dziennie nie jesz tego samego. Rodzaje mięsa trzeba zmieniać i jajka też na coś innego, bo łatwo się nabawić alergii pokarmowej, jak człowiek je dzień w dzień dokładnie to samo. Pozdrawiam.
Witam!
Przysiad
3×10 x45kg
Mam pytanie (wiem, ze nieprecyzyjne) : na ktorej czesci ciala koncentrowac sie kiedy potrzebuje ‘naprawde’ cisnac do gory tj. w momencie krytycznym. Czy sa to piety? Czy piety i krawedzie stop? Biodra? Nie do konca wiem. Tzn cialo wie zapewne lepiej ode mnie, ale chcialbym miec wieksza kontrole mysli nad cala sekwencja.
Pompki na poreczach
2×10 x 8.5kg
1×6 +2 +2 Spodziewalem sie, ze bedzie spoko 10, ale widac akurat skonczyla sie pierwotna moc.
Martwy ciag
3×10 x80kg
Dodalem 10kg (troche duzo w nastepnych dniach juz tak nie zakozacze i bede zwiekszal obciazenie bardziej stopniowo).
Podciaganie
1×7 +3
1×5 +3+2
1×4 +3+3
Wydaje mi sie, ze blokuje mnie tu takze psychika. Podswiadomie zapewne mysle, ‘jak mam wykonac 3×10 powtorzen, jesli nigdy nie wykonalem 1×10 poprawnych podciagniec?’
Chwyt -podchwyt na szer barkow- uwazam za wygodny. Moze zmienic zakres na bardziej przystosowany do mojej psychiki/sily?
Mysle, ze 6 powtorzen to raczej 3x zrobie, 7 powtorzen to bedzie wyzwanie. Zauwazylem tez, ze 5podciagniec z ciezarem nie sa dla mnie trudniejsze niz 5 bez ciezaru. Nie rozumiem dlaczego tak jest, ale moze tez jest to jakas podpowiedz, aby trwac przy zakresie 5 powtorzen i dodawac ciezar?
Ogolnie czuje, ze wracam do treningowego drylu i troche sie nawet ‘zajechalem’
tzn. poczulem, ze to byl konkret trening.
respekt
Też nie jestem do końca pewny o co pytasz
Jednak zakładam, że się domyślam
Ująłbym to tak. Generalnie na żadnej grupie mięśniowej w przysiadach się nie skupiamy, ale „sterowanie” odbywa się biodrami. Tzn. zaczynasz od siadania w tył biodrami i na dole też zaczynasz od dźwigania bioder do góry. Inne stawy powinny podążać za biodrami.
Z psychiką jak z dzieckiem. Lepiej wspierać niż zamęczać na siłę. Jeśli najlepiej czujesz się w podciąganiu na piątkach, to rób na razie po 5 i dokładaj ciężar. Pozdrawiam.
Super! Dziekuje za potwierdzenie moich intuicji.
Szacunek.
Witam!
Przysiad
2×45kg x10
1x 47.50 x10
Jakie jest Twoje zdania na temat takiej progresji? Dwie pierwsze serie z ciezarem z poprzedniego treningu i ostatnia z nieco wiekszym. Na nastepnym treningu dwie pierwsze z obciazeniem z trzeciej serii z poprzedniego treningu.
Zalezy mi na czuciu techniki przysiadu i dlatego psychicznie dwie pierwsze serie sa dla mnie ciezsze niz ostatnia z dodanym ciezarem.
W innych cwiczeniach staram sie robic progresje z treningu na trening, czyli jesli na poprzednim wykonalem zalozona liczbe powtorzen bez przerwy w serii. Jesli sie przeliczylem to odejmuje lub sprawdzam na nastepnym treningu czy moze byl to wypadek przy pracy czy jednak przekozaczylem z ciezarem i musze dla dobra tehcniki odjac.
Pompki na poreczach
2×8.5 x10
1×8.5 x8 +2
Martwy ciag
3×82.50kg x10
W martwym jest mi najlatwiej wykonac zaplanowane powtorzenia, bo zawsze w momencie krytycznym moge, kiedy sztanga spoczywa na ziemii, poprawic chwyt i ‘zaczac na nowo’ w innych bojach grawitacja nie jest juz tak bardzo po mojej stronie
Wiadomo.
Podciaganie
2×5 x2.5kg
1×4+1 x2.5kg
jog.strecch.rotatory.
To byl koniec pierwszego tygodnia drugiego cyklu po 10 powtorzen w serii.
Czuje sie bardzo dobrze i trening (wyzwanie hej!) sprawia mi coraz wieksza i wieksza przyjemnosc.
Teraz dwa dni regeneracji. Tez super!
Zalaczam niskie uklony. Respekt.
Spokojnie możesz tak robić z przysiadami. Może nawet za jakiś czas zafundujemy Ci w tym ćwiczeniu metodę rack up and the down, bo jakoś mam wrażenie, że Ci się spodoba
Pozdrawiam.
Witaj Drogi Stefanie! Jak zwykle na wstepie chce Ci podziekowac za czas i wiedze, ktorymi sie ze mna dzielisz.
Wspolpraca z Toba daje mi nielimitowane sily rqdosci i kreatywnosci. Kocham Jesien! Dziekuje!
Pozwole sobie takze zauwazyc, ze swiat – Polska! potrzebuje Twojej wiedzy w postaci ksiazki. Wiem, ze juz o tym pisalem, ale ostatnio znowu o tym myslalem. Mysle, ze powinno powstac (a moze juz jest?) ‘Stowarzyszenie Kulturystyki Naturalnej’ i poprzez rozne granty i akkcje promowac to co najfajniejsze w tym sporcie.
Nasze spotkanie nie jest przypadkowe nie tylko dlatego, ze wielu ludzi teatru (aktorzy, rezyserzy, aktorki a nawet dyrektorzy teatrow) potrzebuja w MADRY sposob cwiczyc. Bez twojej wiedzy (nie mogac z niej skorzystac) trafaiaja na zwykle silownie gdzie cwicza nie tak skutecznie jakby mogli i czesto dosc szybko wyczerpuje sie ch zapal. Dlatego potem mamy tzw aktorow charakterystycznych… Teatr i Ciebie laczy takze BIOMECHANIKA, ktora w historii teatru odegrala i odgrywa wyjatkowa role dzieki Wsiewolodowi Meyerholdowi. To wszystko sie laczy. Wiedza jest kula.
Trening!
Aha, wstalem o 6 rano, zjadlem 270g twarogu, smietana, pestki dyni orzechy braz. kawa wloska
trening zaczalem o 7.30. Bylo super! Power!
Moze to moj czas zwyzki hormonalnej i bardziej naturalna pora na trening niz 10? W kazdym razie czuje sie znakomicie i mocno endorfinonakrecony
Przysiad
2×10 47.50kg
1×10 50kg
Chyba jednak bede robil progresje juz w drugiej serii, bo jakos dwie pierwsze ‘za latwo’ poszly.
Ciesze sie, ze mam coraz wieksza kontrole nad calym przysiadajacym ukladem. Przysiadam nisko, wstajac nie giba mnie na zadna ze stron (wczesniej wydaje mi sie, ze najpierw jakby aktwyizowalem prawa strone a dopiero potem dociagalem lewa, teraz pamietam o lewej od razu), gryf sciskam moco dlonmi.
Pompki na poreczach
3×10 x 8.5kg
Uf! Ostatnia pompka w ostatniej serii heroiczna, ale plan wykonany wiec czas na progresje.
Martwy ciag
3×10 x85kg
Podciaganie
2×5 x 2.5kg
1×4 +1
No tutaj z progresja wciaz musze poczekac. Staralem sie to ost podciagniecie zrobic, ale poleglem
+rotatory+jog+strech.
Mam pytanie o suplementacje. Czy myslisz, ze
2tyg po ‘10′powt. – glutamina przed,po i przed snem.
2tyg po’7′ powt – jw. + hmb
2tyg po ‘5′ powt – jw. + tribbulus?
+ 15 minut przed tren bcaa i po przed jogiem jeszcze raz.
Mocno pozdrawiam!
Cóż, pomijając wszelkie problemy rynku wydawniczego, pozostaje jeszcze sprawa tego, że i tak więcej ludzi zagląda do netu niż do książek. Wcale nie jestem z tego powodu szczęśliwy, ale tak jest. Inaczej też wygląda to u nas, a inaczej w USA. Nie mówiąc już o tym, że najwięcej zabierają wszelkie organizacje, które ponoć mają chronić autorów, ale to odrębny temat…
Na Zachodzie są różne federacje kulturystyki naturalnej. Nie wiem nawet czy u nas. Kiedyś sporo działałem społecznie, choć w innej branży i jestem zniesmaczony. Znam kulisy różnych stowarzyszeń. Wybieranie zarządów, ordery, przemówienia, zakulisowe intrygi i zero konkretów. To nie nie dla mnie ![]()
Zainteresowało mnie to co napisałeś o teatrze. Masz jakieś osobiste kontakty w branży?
Giornda przygotowywał aktorów do filmów. Tych starszej daty, jak np. Clint Eastwood i innych. Choć ponoć Clint się strasznie obijał na treningach ![]()
Biomechanika jest ciekawa, ale sam często potykam się o swoje braki w ścisłym wykształceniu. Biorę z tego tyle ile może się realnie przydać w praktyce treningowej, bo przecież nam nie są potrzebne skomplikowane wzory na układ momentów sił poszczególnych mięśni i wykresy funkcji robione na podstawie takich wyliczeń. ![]()
Faktycznie nad ranem u faceta dochodzi do szczytu hormonalnego. Wydziela się dużo testosteronu, więc jeśli dobrze Ci się ćwiczy o tej porze to jak najbardziej. To rzecz indywidualna, bo ja mimo tego testosteronu o tak wczesnej godzinie na treningi zdecydowanie się nie nadaję ![]()
Widzę, że te przysiady u Ciebie i tak idą w stronę rampy
ale ok. Tak może być. Możliwe, że na początku prawa strona była silniejsza, teraz to się wyrównuje.
Suplementacja: co do glutaminy miałem długi czas opory. Można przeczytać zarówno bardzo pozytywne opinie, jak i bardzo negatywne. Te drugie są związane z działaniem na układ nerwowy. Jednak myślę, że nie jest tak źle i powoli bardziej pozytywnie patrzę na ten suplement. Być może za czas jakiś wypróbuje na sobie specjalny cykl oparty na glutaminie. Natomiast nie bardzo ją widzę w okolicach snu. Najlepszym momentem będzie przyjęcie zaraz po treningu większej ilości, albo później jeszcze w ciągu dnia, ale zawsze w oddaleniu od posiłków. To jest zasada dotycząca wszystkich aminokwasów. Branie ich z jedzeniem mija się z celem. Szkoda pieniędzy, bo ulegają powtórnej animizacji i traci się wszelkie korzyści z dodatkowej suplementacji nimi.
HMB nic realnie nie daje. Może w jakiejś kombinacji z innymi suplementami. Póki co takiej nie odkryłem, więc uważam, że nie warto kupować i brać.
Tribulus? Czy ja wiem? Jeśli nie masz problemów z testosteronem to dużo i tak nie da. Zostawiłbym go na nieco późniejsze lata. Dobrą alternatywą tribulusa jest także korzeń pokrzywy, ale to też tak na przyszłość.
BCAA jak najbardziej, ale najlepiej zaraz po treningu na tej samej zasadzie jak glutamina. Na razie masz treningi krótkie więc nie ma sensu brać w trakcie, ale w przyszłości można i tak. Pozdrawiam.
Jeszcze mi się nasunęło z tym podciąganiem. Może chcesz je trochę podgonić negatywami? To by się dało zrobić
Dziekuje za opinie!
Wydaje mi sie, ze w rankingu dostepnosci ksiazka – net, wciaz zwycieza ksiazka. W necie jest ‘wszystko’, ale tak rozdrobnione, ze bez wlasnego ‘przepisania’ mozna sie zgubic. W ksiazce wszystko jest poddane narracji autora. Np na Twoim blogu sa bezcenne informacje czesto w komentarzach do dziennikow innych trenujacych. Nie zawsze latwo jest na to trafic. Ksiazka ma okladke, promocje, trafia w jakis segment rynku a dostepna na polce w kategorii sport z tytulem np. ‘Kulturystyka naturalna – jak madrze cwiczyc, wygladac i robic postepy do konca zycia’ znajdzie wielu zainteresowanych samym tytulem. W sklepach typu go sport nie ma wielkiego wyboru literatury kulturystycznej. Wlasciwie nie ma zadnego
A Ty masz ksiazke (tzn, jak sam uwazasz wstep) juz w duzym stopniu przemyslana. Mysle, ze gra jest warta swieczki. Agentem literackim jeszcze nie bylem, ale kto wie?
Co do Stowarzyszen, tak oczywiscie rozumiem, wiem o czym myslisz.
Na pewno jednak warto dac szanse innym poznac Twoja mysli także w formie pozablogowej.
W teatrze mam sporo osobistych kontaktów. Zastanawiałem sie co chcę robić w życiu i zdecydowałem, że męczyć się chcę tylko na treningach wiec studiowałem w Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie przez 10 lat
Najpierw Wiedze o Teatrze a potem od 2006 Rezyserie Dramatu. No i teraz jako rezyser teatralny wykonuje swoja prace poprzez osobiste kontakty z aktorami, dyrektorami, sceografami, muzykami, paniami krawcowymi itd. Pracowalem z roznymi ludzmi z okladek pism (Krzysztof Majchrzak, Jacek Poniedzialek, Beatą Ścibakówna, Mirosław Zbrojewicz, aktorami Teatru Narodowego a z Karoliną Gruszką chodziłem do jednej klasy w podstawówce
także wielu moich kolegów i koleżanek ze studiów zdążyło już porobić konkretne kariery), prawie z każdym rozmawiałem o siłowni i nie raz spóźniłem się na próbę z powodu zbyt długiego treningu
![]()
Zreszta nie tylko zawodowcy/etatowcy nie mają czasu. Także ludzie z teatrów alternatywych, teatrów fizycznych często zamieniają obiady na słodkie batoniki i paluszki.
Styl życia studenta i człowieka teatru jest mało zdrowy. Niewielu z nich myśli co je, aktorki odchudzają sie głodówką, kawą i papierosami… Każdy dyrektor ma brzunio itd. Chociaż (!) w Teatrze Narodowym w Warszawie jest silownia (!) a dyr nacz jest dobrym pingponigistą
(dyr art. dobry tenisista)
Oczywiście na siłowni ćwiczyłem tylko ja w czasie robienia tam asystentury ![]()
Myślę, że Twoja wiedza mogłaby się przydać szczególnie ‘biednym kawowo-papierosowym aktorkom’, które muszą cały czas oglądać się za siebie, patrzeć w lustro i czuć się zagrożone przez młodsze, jędrniejsze koleżanki. Nie polecam zawodu aktora, choć sam w serialu lub reklamie zagram i kasę (dla mnie dużą!) chytnę. Tutaj ja-rzymianin noszacy branke
http://www.youtube.com/watch?v=SnqHQ0oWR58&feature=related
DD
W necie jest film jak SStallone ćwiczy.np. http://www.youtube.com/watch?v=cOTHwyRrZjo&feature=related W Polsce jest jeden aktor z Wro (nie pamietam nazwiska w tym momemcnie przepraszam), ktory pokazywal sie w KiFie, ale nawet Krzys Majchrzak, mimo, ze jeden pokoj w domu przeznaczyl na siłke jak Sly w wiek 65 lat nie wyglada. Kariera aktora to labirynt, nic dziwego, że aktor nie ma czasu ogarnąć kompetentnie swojego zdrowia.
Coś na temat biomechaniki Meyerholda – http://www.youtube.com/watch?v=dUUgaQqgBS0&feature=related ten klip nie oddaje zlozonosci metody, ale ilustruje jej efekt – organiczny wyraz sceninczny.
Poranna porę, tak akurat świat mnie potrzebuje
przetestuje na wszystkich treningach w tym tygodniu, beda miał więc więcej wniosków w czwartek na ostatnim treningu po 10 powtorzen.
Poczatek ‘7′ wypadnie mi kiedy bede poza domem. Oczywiście znajdę siłownię i wykonam swój trening.
Oczywiście bardzo chętnie nadrobie podciąganie negatywami. ![]()
Dziekuje! Pozdrawiam!
W takim razie te negatywy na drążku wprowadzimy, jak będziesz miał okres bardziej ustabilizowany. Bo tak na wyjazdach ciężko może być. To też wymaga nieco większej regeneracji.
Niestety to co opisujesz to bolączka nie tylko życia aktorów. Jak tylko komuś tłumaczę jak się odżywiać i trochę zadbać o siebie to ciągle ten sam argument – brak czasu. Argument nie do końca prawdziwy. Prosty przykład – dziś każdy ma telefon komórkowy. Ceny połączeń są niewielkie, dużo rzeczy załatwiamy przez telefon, więc czasu powinniśmy mieć więcej. Tymczasem o wiele trudniej się z kimś umówić towarzysko niż kilkanaście lat temu. Bo nie mają czasu!
Jak człowiek nie ma czasu, by zadbać o swoje zdrowie, o swoje samopoczucie, to po co mu ten czas? Mówię rób jedną serię przysiadów bez obciążenia dziennie. To trawa kilka minut, a korzyści po latach ogromne. I co słyszę? Nie ma czasu! Wada kręgosłupa, ból pleców trzeba coś z tym zrobić, ale znowu słyszę, że nie ma czasu.
Złość mnie bierze, bo ja muszę dużo trudu włożyć, żeby swoje zdrowie doprowadzić do jakiego takiego stanu. Lata poszukiwań, czytania i eksperymentowania. Tymczasem widzę, jak ludzie zdrowi szybko się tego zdrowia pozbywają.
Co do książki to cóż. Może otworzy się jakaś furtka. Zobaczymy
Witaj!
Wiem, ze sie powtarzam, ale pozwol, ze raz jeszcze podziekuje za przywilej korzystania z mozliwosci kontaktu z Toba.
Yeah!
Dzisiaj znowu pobudka o 6, nabial i trening od 7.30. Tym razem juz nie bylo takiego super-powera, ale i tak super przyjemnosc.
Wiadomo!
Przysiad
2×50kg x10
1×52.50kg x10
Technicznie bez dumy. Jeszcze nie rozgryzlem od czego to zalezy. Staram sie wszystko robic tak samo i koncentrowac sie tak samo i czasami caly mechanizm od razu dziala, a czasami czuje jakby nie do konca cala biomechanika byla po mojej stronie a to skutkuje mniejsza sila i czestszym chwilowym wypoczynkiem ‘na gorze’ zamiast dziesiecioma harmonijnymi technicznie przysiadami. Ale zawsze schodze nisko i nie przekraczam lini kolan.
Pompki na poreczach
2×9.25kg x10
1×9.25kg x 8 +2
Martwy ciag
3×87.50kg x10
(oh yeah! wycisk argh!
)
Podciaganie
3×2.5kg x5
Yeeee! Wreszcie zrealizowany plan. Czas wiec na progresje ciezaru.
Na koncu wykonalem jeszcze jedna serie 10 przysiadow z ciezarem 40kg, aby zafikskowac/przypomniec sobie pelna techniczną kontrolę.
+rotatory +jog +strech.
Czuje, ze przydaloby mi sie jakies madre cwiczenie na rozciagniecie przedramion (szczegolnie prawej reki) po treningu. Nic mnie nie tam nie boli, ale wydaje mi sie, ze dodatkowa koncetracja na tych miesniach pozwoli mi zlikwidowac widmo kontuzji.
Po treningu bezposrednio musialem gnac na probe wiec teraz dopiero mam czas na regeneracje i cieplą kąpiel. Oh Tak!
Wracajac jeszcze do tematu teatralnego – mam nadzieje, ze kiedys uda sie polaczyc Twoja Wiedze z potrzebami ludzi teatru. Gdyby wiedzieli jak bardzo to co robisz jest skuteczne i bezcenne na pewno zaspamowali by bloga swoimi dziennikami treningowymi. A tak pozostaje im niedojadanie, wyciskanie na lawce i trening bica…
Co do czasu i tego, ze powinno go byc wiecej a jest mniej, to wydaje mi sie, ze to jest kwestia indywidualnej decyzji “na co zabraknie mi czasu”. Ja dzisiaj spoznielem sie odrobine na wazna probe [gwiazda musiala czekac
] poniewaz musialem wykonac rzecz dużo ważniejsza – TRENING. Przesyłam strzał światła prosto w Twoje Serce. Big Up!
Co się dokładnie dzieje z tymi przedramionami? Skoro nie boli to czemu spodziewasz się kontuzji
Oczywiście można coś dorzucić na przedramiona jeśli potrzebują dodatkowej stymulacji, albo są małe w porównaniu do reszty. Tylko na razie nie jestem pewny w czym problem. Musiałbyś napisać coś więcej.
Oczywiście masz rację z tą indywidualną decyzją. O to mi chodziło. Ludzie narzekający na brak czasu często żyją w chaosie życiowym i mimo ciągłego zabiegania są mniej wydajni niż ci co czasu mają dużo. Jeśli człowiek nie ma czasu dla siebie, trudno by miał go dla innych. Nie chodzi tylko o ćwiczenie czy żywienie. Jak ktoś nie ma czasu przeczytać jakiejś książki, zadbać o swój rozwój, to po co mi się z nim spotykać i nudzić w jego towarzystwie, gdy nie ma nic interesującego do powiedzenia. Są tacy ludzie. Po paru minutach rozmowy człowiek zaczyna tęsknić za samotnością ![]()
Twoje uwagi na temat treningu aktorów podsunęły mi pewien pomysł. Na razie jest bardzo mglisty i wymaga sporo przemyślenia, poszukania materiałów i analizy, a potem eksperymentów. Więc to nic na szybko. Zresztą przy bliższym przyjrzeniu może się okazać, że jest głupi i nie tędy droga, ale gdyby jednak okazał się coś wart to mogłoby być pewne novum. Zobaczymy. Pozdrawiam.
test
O wyglada na to, ze dziala w takim razie juz bez testu:
Witaj Stefanie!
dzis tradycyjnie pobudka 6 i 7.30 trening.
Postanowilem ustabilizowac ciezar. Poczuc sie z nim pewnie i bezpiecznie. Miec pewnosc, ze dane obciazenie nie bylo przypadkiem tylko norma. Dlatego nie dodawalem dzis obciazenia. Troszczylem sie o technike i psychike. Tak podsumowalem 2tygodnie po 10 powtorzen.
Przysiad
2×50kg x10
1×52.50kg x10
Dipsy
3×9.50kg x10
Martwy ciag
3×85kg x10
Podciaganie
3×3kg x5
Nastepny trening to wyjazdowa niedziela w Olsztynie. Znajde silownie, wezme pas i lancuch i dam z siebie wszystko. Oby tylko silke otwarta i wyposazona odpowiednio znalezc.
Co do przedramienia bede obserwowal. Wydaje mi sie, ze prawe przedramie jest zmuszone do nadrabiania za lewe i przez to bardziej uzywane. Nie boli.
Obserwacja trwa.
Ciekawe jestem co przyszlo Ci do glowy w sprawie aktorow…
I jeszcze dwa tematy:
Pozdrawiam!
Z reguły bardziej używamy ręki dominującej i zwykle jest i trochę silniejsza i nieco większa od drugiej. Jest też lepiej unerwiona, o czym łatwo się przekonać na tej prostej zasadzie, że zwykle jest zręczniejsza i potrafimy nią dokładniej wykonywać precyzyjne prace. Do pewnego stopnia można to wyrównać treningiem, choć zwykle trwa długo i pewna różnica zawsze pozostaje. Ważne, by nie była coraz większa. Dlatego też już Gironda wolał ćwiczenia bilateralne zamiast unilateralnych, choć czasami warto od tej zasady odstąpić. To samo dotyczy ruchów homolateralnych, które powinny przeważać nad heterolateralnymi.
Jeśli dysproporcja jest duża, wtedy czasem dodaje się pozornie wbrew tej regule jakieś ćwiczenia unilateralne lub wprowadza specjalne asystujące heterolateralne. Jednak myślę, że w tym wypadku za wcześnie na takie zabawy.
Trening dla aktorów – trudno to na razie nawet nazwać pomysłem. Raczej mglista wizja. Oparta trochę o elementy, które znam, a trochę o takie, które jeszcze wymagają sprawdzenia. Połączenie mind-muscle z relaksacją poizometryczną i kilkoma innymi technikami. Oczywiście na bazie podstawowych ćwiczeń. Na razie za wcześnie, by pisać coś więcej. Nawet nie wiem póki co, od której strony się za to zabrać.
Pozdrawiam.
Witam! Przepraszam, ze wklejam nie w swoj dziennik treningowy. Stefan mi pozwolil
Oczywiscie prosze o przeniesienie. Publikuje tu bo nie moge wkleic tego w moj dziennik treninegowy, nie, aby sie ‘chwalic’ przed wszystkimi, ale oczywiscie czytanie jest dozwolone ![]()
Drogi Stefanie, dzisiaj pierwszy tydzien i pierwszy trening drugiego cyklu, 7 powtorzen w serii. Trening wyjazdowy przeprowadzony w Olsztynie.
Ciesze sie, ze udalo mi sie wykonac dzisiejszy trening i moja konsekwencje uwazam tu za najwieksza wartosc. Zapomnialem pasa i lancucha na wyjazd. Pozyczylem pas i kombinowalem z dopinaniem ciezaru, potem wlasciciel pasa akurat zaczal cwiczyc i musialem pas oddac, sztanga wazaca ok 20kg (wydaje mi sie, ze moja domowa jest lzejsza) oraz nie do konca oznakowane sztangielki (jak wiesz uzywam ich w stopniowej rozgrzewce)… reasumujac nowa silownia, nowa przestrzen, inne sztangi i ciezary, brak mozliwosci precyzyjnego podpiecia ciezaru w dipsach i podciaganiu, do tego czas, ktory biegl wyjatkowo szybki…
CHAOS ![]()
Przysiad.
Nie wiem jak liczyc. Normalnie robie dwie rozgrzewkowe po 10 z ciezarem 40kg, tutaj rozgrzewke robilem 20kg i wcale nie czulem, ze to malo. Dodatkowy ciezar sztangi robi swoje.
2×7 x40kg (+wiekszy, nie wiem o ile ciezar sztangi)
1×7 x 45kg
Dipsy
2×7 x15kg
1×5 +2×15kg
Martwy ciag
Zalozylem 80kg (nie myslac o ciezarze sztangi) i po 3 powtorzeniach odlozylem. Za duzo!
3×7 x 70kg (+dodtkowy ciezar sztangi)
Podciaganie
1×5, 1×4 +1, 1×3+1 ze sztangielka okolo 3-5kg.
Technicznie to bylo slabe wszystko. Moze to wina rozgrzewki? Z powodu tak wielu ‘nowych wrazen’ nie do konca wszedlem w rytm swojego treningu. Dlatego po wykonalem jeszcze dwie serie przysiadow po 7 powtorzen z 40kg (w celu sprawdzenia czy jestem dzis akurat slaby, czy cos mi techicznie wczesniej nie palilo) oraz dwie serie martwego, dipsow z ciezarem cialo z podwojonym dnem oraz podciagan. Dopiero wtedy poczulem, ze wykonalem jakis trening… Zrobilem jeszcze rotatory, na bieg i rozciaganie wlasciwie zabraklo czasu.
Mam wiele pytan odnosnie treningow wyjazdowych. Z racji zawodu czesto bede korzystal z wyjazdowych silowni. Musze nauczyc sie jak przeliczac kg i czerpac maksymalna korzysc z wyjazdowych treningow.
Mam nadzieje, ze te dodatkowe serie nie byly glupota, bo teraz mam wrazenie, ze pomimo braku odczuwalnej satysfakcji, zaskoczylem cialo intensywnoscia treningu (nowy nieuswiadomiony ciezar sztangi). Licze, ze zaskoczylem pozytywnie, a nie negatywnie.
Ogolnie robienie treningowy wyjazdowych, kiedy tuz po mam probe z grupa ludzi, ktorzy sa ode mnie calkowicie zalezni jest wymagajace, ale musze meic nad tym kontrole, aby robic w zyciu to co daje mi szczescie czyli: cwiczyc, grac muzyke ska i robic teatr.
Dziekuje za wszystkie uwagi! Pozdrawiam!
Przeniosłem, mam nadzieję, że po takiej operacji wszystko wróci do normy i Twój dziennik Cię znowu polubi ![]()
Problem zmiany miejsca i sprzętu przewija się tu co jakiś czas. Niestety to siłą rzeczy zaburza trening. Dwie sprawy. Fizyczna i psychiczna.
Fizyczna – Trudno powiedzieć, czy gryf i talerze ważą tyle samo co te w domu czy na zazwyczaj odwiedzanej siłowni, bo tak naprawdę wszystko jest ważone na oko. Nieraz nawet sprzęt renomowanej firmy różni się od znamion 2-3kg. Kupujesz dwa talerze do pary i okazuje się, że wcale nie ważą tyle samo. Powiedzmy pół kilo różnicy. Teraz jeśli się tych różnic nazbiera na gryfie, to zaczyna być dziwnie. Więc trzeba się przyzwyczaić, że 10kg na wyjdziecie to nie zawsze to samo co 10kg w domu.
To samo dotyczy średnic – sztangi, drążka itp. Jeśli będą nieco większe, to znowu wynik będzie inny.
Psychiczna – organizm pracuje najewektywniej w znanej sobie przestrzeni. W dodatku te różnice ciężarów, nawet gdy wiemy o nich też mogą negatywnie wpłynąć na naszą psychikę, co może skutkować spadkiem możliwości. Psychika jest kapryśna, a psyche kulturysty to już prawdziwa złośnica ![]()
Prosty przykład z życia. Okryłem dziś nagle, że mam o 2 cm mniej w udzie niż miałem. Co jest grane? Nic przyjemnego, zwłaszcza, że testuję inny model treningu. Co się okazało? Wcześniej mierzyłem się starym metrem, który był już bardzo rozciągnięty. Stąd różnica. Rozumowo sobie to wyjaśniłem, ale psychika jeszcze nie przyszła do siebie po tym szoku ![]()
Może niedoskonałym, ale najpewniejszym rozwiązaniem dla Ciebie będzie rampa w każdym ćwiczeniu. Nie patrz na ciężary tylko np. masz zrobić 7 przysiadów w serii. Zacznij od gryfu z małymi talerzem. Dołóż trochę i zrób kolejną serię. Znowu dołóż itd. Tak długo, aż nie dasz rady zrobić już tych pełnych i poprawnych technicznie 7 przysiadów. Wtedy kończysz. Trochę więcej wyjdzie tych serii, ale nie będziesz musiał się martwić ciężarem. Na jednej siłowni wyjdzie np. 40kg w ostatniej serii, a na drugiej 50kg – bo będą mieli inaczej poważone. Pozdrawiam.
Bardzo dziekuje za Twoje rady!
Nie wykluczam, ze wroce jutro (dzis W-wa jutro lub dzis w nocy) znowu Olsztyn na te silke i tym razem odniose pelne zwyciestwo!
Zastanwiam sie nad jednym, mimo, ze wczorajszy trening byl dosc solidny objetosciowo i intensywnosc byla wymagajaca, to dzis czuje sie bardzo swiezo. Plecy (ledzwia) nie czuja sie zmeczone, jest w ogole bardzo przyjemnie Nie mowie, ze po innych treningach jestem zdychajaca detka, ale po ostatnim trening w tygodniu czuje, ze to byl ostatni trening w tygodniu i teraz obowiazkowo dwa dni przerwy. A teraz czuje sie juz zregenerowany. (no, ale to poczatek tygodnia treningowego….). Zastanawiam sie czy ma na to wplyw to, ze nie wykonalem swojego 20minutowego joga po treningu? Skad az taka swiezosc?
Mam tez pytanie czy moglbym skorzystac z polecanych przez Ciebie niektorym blogowiczom cwiczen ‘mind muscle’? Wydaje mi sie, ze -szczegolnie w przysiadzie i podciaganiu- bardzo by mi to pomoglo w wycisnieciu maksa ze swoich terazniejszych mozliwosci. Szczegolnie lewej stronie ciala chcialbym pomoc. Jestem praworeczny, ale lewonozny, mimo to w przysiadzie czuje (moze sie wkrecam…) ze prawa strona pracuje bardziej. Szczegolonie w momentach kryzysowych kiedy naprawde sytuacja wymaga ostatecznej aktywacji, wtedy wydaje mi sie, ze opieram sie bardziej na prawej stronie i dopiero dokladam lewa, a gdyby udalo mi sie w rownym stopniu aktywowac obie strony to hoho!
Chce takze zapytac: Nic nie wspominales o basenie i rowerze jako formie dodatkowej aktywnosci lub regenracji. Jakie jest Twoje zdanie w przydatnosci obu aktywnosci zarowno w regeneracji jaki i treningu bodybildera?
Kolejna sprawa (wiem, ze duzo pytani i more to come!) chcialbym nastepny cykl zaczac od pracy nad perfekcyjna technika, tzn. tak wypracowac wszystkie zlote cwiczenia, ze sam moglby komus wytlumaczyc i pokazac odpowiedzialnie jak je precyzyjnie wykonywac. I jak to (prace nad perfekcyjna technika czyli z malymi obciazeniami) polaczyc z treningiem silowym, ktory gwarantuje konsekwentny wzrost?
Dalej: Dzieki ostatnim intensywnym dzialaniom w teatrze spodziewam sie kilku dodatkowych zlotych na koncie dlatego myslalem o sprawieniu sobie prezentu i zamowieniu oraz przeczytaniu ponizszych pozycji.
Dalej: Dzieki ostatnim intensywnym dzialaniom w teatrze spodziewam sie kilku dodatkowych zlotych na koncie dlatego myslalem o sprawieniu sobie prezentu i zamowieniu oraz przeczytaniu ponizszych pozycji. Akceptujesz liste lektur?
Lista zakupow z sporty.pl Co myslisz?
Przyda sie? ![]()
Postep technologiczny a sport u progu XXI wieku 1 szt. – 9
Bóle kręgosłupa 1 szt. – 12
Wskazówki do ćwiczeń z fizjologii wysiłku fizycznego 1 szt. – 12
Model lepko – sprężysty w badaniach stabilności postawy człowieka – Studia i Monografie nr 65 1 szt. – 8.9
Uczenie się motoryczne przewodnik do nauczania czynności ruchowych i techniki sportowej 1 szt. – 2
Bóle kręgosłupa zdrowie w pytaniach i odpowiedziach 1 szt. – 15
Biomechanika układu ruchu człowieka 1 szt. – 45
Korekcja bocznych skrzywień kręgosłupa 1 szt. – 25
Niektóre zaburzenia statyki ciała i ich korekcja 1 szt. – 35.5
Postawa ciała jej wady i korekcja 1 szt. – 18.00
Wady postawy ciała Diagnostyka i leczenie 1 szt. – 19.5
Kultura Fizyczna nr 5-6/2005 1 szt. – 1.5
Kultura fizyczna nr 3-4/2006 1 szt. – 1.5
Rocznik naukowy Nr 23 AWF KATOWICE 1 szt. – 2
i juz zupelnie last but not least:
Tydzien temu robilem teatralne czytanie “Przeglądu Filozoficzno-Literackiego”, numeru poświęconego “Filozofii biologii”. http://teatrczasopism.wordpress.com/2011/10/08/szyszynki-zadrgaly/ 370 stron naukowego (z różnych fascynujących dziedzin) jezyka o mechanizmach, plastyce naszej biologii i innych fascynujacych tajemnic człowieka. Przygotowalem sie sumiennie i przeczytalem calosc. Tam jest wiele artykułow, ktore naswietlaja interesujace nas sprawy z nowej, zaskakujacej strony. Sam nigdy po to pismo nie siegniesz. Nie mowie, ze masz czytac cale, ale mi to poszerzylo bańkę. Raz jeszcze: to nie jest numer o filozofii, ale o biologii czlowieka. Czy moge przeslac Ci egzemplarz? Wiem, ze wolisz pozostac anonimowy, ale przeciez moge wyslac na kazdy wskazany przez Ciebie adres.
Sluze spisem tresci, to na pewno pozwoli Ci zdecydowac:
Marcin Miłkowski – Biologia jako nauka szczegółowa i nauka szczególna
KLASYKA
Jakob von Uexküll – Biologia lub fizjologia (przeł. A. Pobojewska
i M. Półrola)
Ernst Mayr – Filozoficzne podstawy darwinizmu (przeł. P. Łoś)
ROZPRAWY
Aldona Pobojewska – Nowa biologia Jakoba von Uexkülla
Stephen Jay Gould, Richard C. Lewontin – Pendentywy w katedrze św. Marka
a paradygmat Panglossa. Krytyka programu adaptacyjnego
(przeł. K. Bielecka)
Radosław Gaczoł – Spór Richarda Dawkinsa ze Stephenem Jayem Gouldem
wokół teorii samolubnego genu
Ruth Garrett Millikan – Funkcje biologiczne – dwa paradygmaty
(przeł. J. Klimczyk)
Peter Machamer, Lindley Darden, Carl F. Craver – Myślenie w kategoriach mechanizmów (przeł. W. Hensel)
Maciej Dombrowski – Emergentyzm w filozofii biologii
– stanowisko Joachima Metallmanna
Dawid Lubiszewski – Inteligencja zbiorowa czyli czego możemy nauczyć się
od mrówek? Na styku biologii z innymi dziedzinami nauki
Andrzej Stępnik – Geneza kodu genetycznego a dylemat jajka i kury
Robert Poczobut – Od rozszerzonego życia do rozszerzonego umysłu (poznania)
Marcin Jażyński – O czym myśli ciało?
Paweł Gładziejewski – Kultura, wrodzoność i ewolucja ludzkiego umysłu
Milena Z. Fisher – O sztuce z punktu widzenia naturalisty
Eckart Voland – Preferencje estetyczne w świecie artefaktów – przystosowanie do osądu
„uczciwych sygnałów”? (przeł. J. Luty)
FORUM PHILOSOPHICUM
Hippokrates – Prawo (przeł. W. Wrotkowski)
Wojciech Wrotkowski – … … …
(Pl., Ep. VII, 341 b7 – 342 a1). Platońskie modele i szczyty
filozoficznego poznania w ujęciu Giovanniego Reale
Maciej Malicki – O gwoździach Searle’a. Analiza składu
RECENZJE
Szymon Wróbel – Narodziny człowieka oderwanego (recenzja
Jak Homo stał się sapiens Petera Gärdenforsa)
UF! Przepraszam za chaos ! Ostatecznie udalo mi sie wkleic wszystko co zaplanowalem
Przeniosłem, choć to faktycznie męczące. Na początek taka rada, jeśli nie chce akceptować komentarzy, to zmień sobie trochę nicka np. Reda1, bo czasem z jakichś niewyjaśnionych przyczyn strona się na kogoś obraża. Pewnie komentarz wtedy będzie czekał na akceptację, ale przynajmniej powinien wejść. Reszta później, bo na razie muszę przerwać.
Na pewno każda dodatkowa aktywność spowalnia regenerację. Zwłaszcza np. rozciąganie po treningu, wbrew obiegowym opiniom spowalnia a nie przyspiesza regenerację mięśni. Więc może tak być.
Z mind-muscle sprawa wygląda nieco inaczej. To jest technika wykorzystywana do pobudzania opornych mięśni lub bardziej ogólnie, ale tylko w ćwiczeniach izolowanych. Im bardziej złożone i wielostawowe ćwiczenie, tym miej wskazane jest jej stosowanie. Dlatego też nie można jej wykorzystać w ćwiczeniach podstawowych typu przysiad, martwy ciąg itd. Tutaj zaangażowanych jest tyle grup mięśniowych, że skupianie się na konkretnych mięśniach w czasie ruchu może szybko doprowadzić do kontuzji.
W Twoim przypadku, jeśli rzeczywiście dysproporcja jest na tyle duża, to być może pomogłoby wprowadzenie jakichś ćwiczeń heterolateralnych, czyli takich, w których poszczególne kończyny wykonują innych ruch. Tutaj albo wykroki, albo przysiad bułgarski. Na początek bezpieczniej byłoby wprowadzić wykroki. Ma to jednak pewien niuans, do którego za chwilę dojdę przy okazji omawiania perfekcyjnej techniki.
Basen czy rower jak najbardziej może być. Chodzi o to, by był to wysiłek lekki, więc musi być dobierany indywidualnie. Wiadomo co jednego zmęczy, dla innego nie będzie problemem. Natomiast jeśli głównym celem jest kulturystyka, czyli kształtowanie sylwetki, to raczej bardziej intensywną aktywność w innych sportach należy ograniczyć. Przynajmniej czasowo wtedy, gdy zależy nam na budowaniu masy mięśniowej.
Jeśli chcesz poprawić technikę, choć moim zdaniem z tego co widziałem na filmie, nie jest źle, to możesz zacząć robić wolne fazy negatywne. Czyli np. schodzenie w przysiadzie w dół 57 sekund, a potem jak najszybciej w górę. Tak można przy wszystkich ćwiczeniach, choć w martwym ciągu raczej trzeba do tego podjeść bardziej ostrożnie. Wiadomo też, że automatycznie ciężary będą dużo niższe, ale intensywność serii znacznie wzrośnie.
Tu dochodzimy do istoty problemu, gdybyś chciał tak robić przez kilka tygodni, dołożyć jeszcze wykroki, to może być problem z regeneracją. Zwłaszcza, że jesteś dość aktywny poza domem. Więc w tej sytuacji należałoby, albo podzielić jakoś ten trening przynajmniej na dwa, albo ćwiczyć nieco rzadziej.
Odnośnie lektur, to nie wszystkie z wymienionych czytałem ale:
Postęp technologiczny…. – To akurat warto. Dla nas najbardziej interesująca jest tam druga część na temat ochrony i pacy kręgosłupa, choć oczywiście trzeba pamiętać, że zalecenia do zakładania pasa na trening dotyczą czołówki ciężarowców, a nie kulturystów amatorów. Pierwsza część to taka ciekawostka, a trzecia to już ścisłe badania naukowe.
No i właśnie a propos książek z biomechaniki. Nie chcę żebyś się rozczarował. To jest zazwyczaj modelowanie matematyczne, wzory i wykresy pomiaru siły i momentów sił niektórych mięśni. Przez to naprawdę trudno się przedrzeć. Lepiej na początek pożycz coś z biblioteki, będziesz widział czy starczy Ci cierpliwości, by się przez to przedzierać ![]()
Natomiast odnośnie tych książek o wadach postawy, kręgosłupie itd., trudno powiedzieć trafiają się różnie. Lepsze i gorsze. Na pewno mogę polecić „Kręgosłup w stresie” – jeśli uda się kupić. Sporo przydatnych informacji, wyjaśnienie relaksacji poizometrycznej. Natomiast z odżywiania „Życie bez pieczywa”.
Dziekuje za odpowiedz! Ogolnie raczej nie mam problemow z regeneracja, jedyne co mnie nieco niepokoi to regenracja odcinka ledzwiowego. Mam wrazenie, ze mniej martwego ciagu, wiecej podciagania moze mi pomoc w odciazeniu czesci ciala, ktora subtelnie przypomina o sobie oraz w poprawieniu sie w podciaganiu. Moze robic martwy w dwa z trzech dni treningowych a w ten jeden dolozyc podciaganie?
Najchetniej dokonczylbym ten cykl tak jak poprzedni i potem naniosl zmiany. Bardzo bym nie chcial, aby odcinek ledzwiowy (na przekroju kregoslupa ten fragment -wcale nie niespodzianka!- nazywa sie… sacrum
) zahamowal moje postepy i treningi. Sila jest, radosc jest no i sztywnosc w dolnym odcinku tez… Staram sie odginac w druga strone (zgodnie z zaleceniem fizykoterapeuty) podpierajac dlonmi oraz lezac na pilce i na brzuchu, ale jak na razie to za malo, aby calkowicie pozbyc sie (nieduzego, ale jednak) dyskomfortu.
Jestem po hotelowym sniadaniu (nawet smalec -nie jadlem z 15 lat!- maja mniam mniam) i zaraz drepcze zrobic rampe do tej samej silowni co poprzednio. ![]()
Pozdrawiam!
Teraz została jeszcze sprawa czasopisma. Rzeczywiście wygląda ciekawie. Być może zdziwiłbyś się, jakimi dyscyplinami się zajmuję.
Filozofią też, choć niestety nie ma czasu, by wszystko zgłębiać tak jak by się chciał. Więc póki co mimo, że czytam po 5 książek na raz i tak kolejka rzeczy do przeczytania ciągle rośnie. Nie wiem, kiedy ją zmniejszę. Ciągle coś wydaje się interesujące, coś mi jest potrzebne na już, a tymczasem moce przerobowe człowiek ma ograniczone
Dlatego spokojnie, raczej póki co nie ma sensu, byśmy sobie przesyłali materiały w formie papierowej
Pozdrawiam.
Ok, pozmieniamy trochę w następnym cyklu. Przy okazji będę miał trochę czasu, by pomyśleć na tymi lędźwiami. ten dyskomfort jest z przodu, czy bardziej w dole pleców?
Uf! Juz po treningu! Zawinalem troche szamy ze sniadania
Wrocilem na te sama olsztynska silke i zrobilem pierwsza w zyciu rampe (yeee!)
Przysiad. Zaczalem od troche zbyt skokowej progresji.
x7
20kg, 25kg, 30kg, 35kg, 40kg, 42.50kg
Dipsy
5kg, 7.5, 8.5, 9.5, 10.5, 11
Martyw. Tutaj zaczalem chyba ze zbyt niskiego pulapu, bo wlasciwie moglbym nie-konczyc… sporo tego wyszlo.
40, 45, 50, 55, 57, 59, 61, 65, 66, 68, 70, 75kg
Podciaganie. No tutaj, po tylu seriach martwego wlasciwie nie bylo juz co zbierac…
5x z ciezarem ciala, 4x x1kg, 4×1kg i dwie serie po 3-5 powtorzen nachwytem dolozylem. Staralem sie nadrabiac mala liczbe powtorzen powolnymi negatywami.
Jezeli chodzi o plecy to dyskomfort jest w czesci dolnej plecow z stylu. Czasami (ale nigdy na lub tuz po treningu), czuje cos pomiedzy subtelnym paleniem i laskotaniem mniej wiecej od prawej strony ledzwi do polowy posladka. Nie jest to bol, raczej upomnienie o ‘wcisniecie mazi’ w kierunku odwrotnym niz robi to pochylenie do przodu.
dziekuje za Twoja opinie dotyczaca pisma i zamowionych lektur. Pozdrawiam!
Pozwole sobie dodac, ze dzisiaj, mimo, ze wczoraj po treningu nie bylo basenu ani innej swiadomej regeneracji, co wiecej prawie od razu po tkwilem godzine stojac w pochyleniu nad tekstem, potem siedzac na krzesle i w teatrze na swietnym zreszta show “Stolik” Grupy Karbido (4 facetow, stol z wbudowanymi mikrofonami i archetypowe rytmy i kolarze dzwiekowe), potem znowu siedzac (bez poduszki podledzwiowej itp
) trafilem do lozka okolo 3 nad ranem i budzac sie dzis czuje sie fajnie napuchniety (wczorjasza rampa yeah! i nie czuje zadnego dyskomfortu w ledzwiach. Przyznaje, ze myslallem, ze jesli cos ma sie wydarzyc to ta wczorajsza rampa to zweryfikuje no… dzis czuje sie bardzo fajnie: swiezo i bez jakichkolwiek sygnalow ze strony kregoslupa, czy innych czesci ciala ![]()
Zastanawiam sie od czego to zalezy. Czy moze zdecydowalo to, ze tych powtorzen martwego bylo tak wiele, ale rownoczesnie intensywnosc (kg) narastala bardziej stopniowo? W kazdym razie bardzo sie ciesze, ze nie ma bezposredniej korelacji miedzy wykonywanymi przeze mnie cwiczeniami i jakims uszczerbkiem na zdrowiu. Moze moje ledzwia potrzebuje wiekszej ilosci serii, aby dostac wiecej krwii? Takie tylko hipotezy stawiam, Ty wiesz wiecej
Zakwasow juz od kilku dobrych lat raczej nie miewam, duza objetosc treningow przez wiele lat zrobila swoje
Jutro jestem jeszcze w Olsztynie i znowu pojde w to samo miejsce pocwiczyc. Rampa? Pozdrawiam!
No z ta krwia to napisalem nie-naj-madrzej, bo przeciez kregoslup dziala dyfuzyjnie. szukam prawidlowosci stad ta z definicji falszywa (?) teza.
Zastanawiam się, czy ten ból w dole pleców nie jest związany z uciskiem na jakiś nerw, ale to jeszcze należałoby dokładnie przemyśleć i przeanalizować.
Witam! Bardzo polubilem rampę ![]()
Druga rampa w zyciu hurrrra!
Wszystko x7
Przysiad
20, 25, 27.50, 29.50, 31.50, 33.50, 35, 37.50, 39.50, 41.50, 43.50
Dipsy
5, 6, 7, 8, 9, 10
Martwy
45, 50, 55, 60, 65, 67.50, 70, 75, 77.50
Podciaganie (x5)
0, 1, 2
rotatory.
Zaraz ide na basen, bo tutaj w Olsztynie jest fajny i sa bicze wodne, sauna, jakuzzi – uwielbiam festiwale teatralne! hehe. jedyny ‘minus’ to to, ze malo zmieniam zrodla bialka, bo na sniadanie jajka, zawijam troche na pozniej i tez jem jajka i znowu twarog i jajka, no, ale tak tylko do soboty
Wciaz wszystko bardzo mi smakuje. I love rampa! ![]()
Co do kregoslupa, to chyba tak to dziala, ze wysuwa sie (?) krazek miedzykregowy i uciska i stad ludzie maja rozne rwy kulszowe i inne opcje. Fizykoterapia mowi chyba, ze ow krazek, czy maz (brak mi informacji) mozna wciskac spowrotem
Ogolnie nie czuje jakiegos duzego dyskomfortu i jestem calkowicie sprawny, jednakze czuje, ze okolice kolca kulszowego czegos ode mnie chca. ![]()
Pozdrawiam!
Aha, jeszcze pytanie: czy w domu na nastepnym treningu, pierwszym w drugim tygodniu siodemek moge dalej robic rampe?
Lubie rampe, bo zaczynajac od mniejszego ciezaru mam czas i sile, aby szlifowac technike. No i nie zastanawiam sie czy dzisiaj jestem silny czy nie, bo po prostu nie ma takiej potrzeby, aby o tym myslec. Lubie rampe. Uklony! Viva Olsztyn!
Spokojnie możesz cały czas jechać rampą. Właśnie na tym to polega, że stopniowo rozgrzewasz ciało i aktywizujesz układ nerwowy.
„Postęp technologiczny a sport…” – tam znajdziesz trochę na temat funkcjonowania krążków międzykręgowych. Pozdrawiam.
Witaj Stefanie!
Jak Twoje zdrowie? Gdzie tylko moge rozglaszam Twoja chwałę, mądrość i profesjonalizm – mam nadzieje, ze szczera intencja tych powielanych dowodów na Twoja wyjatkowosc przeklada sie na konsekwentna poprawe Twojego samopoczucia!
Wrocilem juz z Olsztyna do Wwy, zrobilem pierwsza w zyciu rampe na swoim sprzecie. W wynikach widac o ile -mniejwiecej- lzejsza jest moja-nieolimpijska domowa- sztanga ![]()
Wczoraj od razu po powrocie gralem koncert i zlapalem tylko 4ipol godziny snu, ale wole zrobic trening o stalej porze i pojsc spac wczesniej niz zmieniac plan dnia. Wazna jest dla mnie -tego ucze sie od Ciebie- konsekwencja i kontrola mysli. Jeden ze starozytnych filozofow – Epiktet powiedzial, ze ‘Mysl mozna pokonac tylko inna mysla’ – i ta zasada ZAWSZE sprawdza sie w moim zyciu (i na treningu! hehe) i dzieki temu jestem szczesliwy kazdego dnia(!)
No, ale brak 3 godzin snu spowodowal, ze na poczatku nie moglem troche przebic ’skorupki’, ale kiedy juz rozpoczalem rampe… ah! Uwielbiam treningi na rampie. To mi super robi na technike i psychike
No i objetosc treningu jest -tak jak lubie- konkretna.
—
2 Cykl. 2 Tydzien po 7 powtorzen.
Tak jak wspomnialem – inny, domowy sprzet – widac wyraznie o ile lzejsza jest domowa sztanga.
Przysiad x7
40, 42.50, 45, 47.50, 50, 52.50, 55, 57.50, 60, 62.50, 65kg
Dipsy x7
5, 6, 7.25, 8.50, 10, 11, 11.25
Martwy ciag x7
40, 50, 55, 60, 65, 70, 75, 80, 82.50, 85, 87.50, 90kg
Podciaganie x5
0, 1, 2.50, 2.75, 3.25
Teraz kotwicze w Warszawie wiec mozemy juz dodac negatywy ![]()
Mam jeszcze pytanie co do rampy – czy to tak dziala, ze w nastepnym treningu przesuwam np. dzis martyw nr1 to bylo 40kg a nr2 50, wiec next trening nr1 to 50kg, nr2 55kg i tak sie dalej przesuwac zaczynajac od wiekszego obciazenia?
I jeszzcze jedno
Wiem, ze sie powtarzam, ale NIGDY nie czulem takiej satysfakcji z treningu i konsekwentnych postepow. Do tego dieta bialko+tluszcz robi BARDZO DOBRZE (libido yeee
– no i caly czas spotykam ludzi oraz sytuacje, ktore mnie bardzo inspiruja. Znajomosc z Toba Stefanie to duzy przywilej! Dziekuje! Dajesz duzo mocy! Oczywiscie dziele sie tą radocha z innymi i wraca do mnie jeszcze wiecej ![]()
Paczka ze sporty.pl zbliza sie do mnie wiec Zatorsky jest juz prawie moj! BIG UP!
A! Jeszcze jedno, moj znajomy ‘wzial sie za siebie’ i zaczal z zona biegac. Mowi, ze idzie mu coraz lepiej i po treningu -bo tak mu wszyscy mowia- wypija litr coli (aaa!). Powiedzialem mu, ze wg mnie to mu rozwala trzustke. Czy mozesz to skomentowac jednym profesjonalnym zdaniem a ja przekaze to ziomowi i moze uda sie nieuczynic z nich klientow glaxosmith? ![]()
Pozdrawiam!
Wiesz moje zdrowie niby powoli się poprawia, ale idzie to znacznie wolniej niż początkowo zakładałem. No i ciągle nie potrafię stwierdzić co to jest, a to dość ważne, by wiedzieć czy przypadkiem czegoś nie zrobiłem sam źle i czego w przyszłości unikać.
Wystarczy, że domowa sztanga ma nieco mniejszą średnicę i już przez to będzie wydawała się lżejsza.
Z tymi ciężarami w rampie to nie idzie tak szybko. Jak np. zacząłeś od 40kg i druga 50kg to rób tak dłuższy czas. W pierwszych dwóch seriach ma być odczucie, że jest bardzo lekko to tzw. feel-sety wg Thibaudeau – wstępnie rozkręcające układ nerwowy. Potem jedziesz dalej. Jeśli z czasem tych serii będzie już za dużo, to wówczas i tak zaczynasz z tego samego pułapu, ale zwiększasz skok. Czyli 40-60 itd. Z tym, że im bliżej maksymalnego obciążenia skok musi być znowu mniejszy.
Faktycznie z tą coca-colą masz rację. Organizm po wysiłku potrzebuje normalnego jedzenia, a tu dostaje porcję cukrów prostych razem z kofeiną. Szybki wyrzut insuliny, podwyższony cukier we krwi, ale też szybki spadek. Raz się zdarzy, pół biedy. Jeśli ktoś tak robi często to musi dojść do uszkodzenia wysepek Langerhausa trzustki i w konsekwencji zaniku produkcji insuliny, czyli do cukrzycy. Pozdrawiam.
Warto też podsunąć temu znajomemu lekturą nowego artykułu na nowejdebacie.
Witam!
Tradycyjnie juz zaczynam od podziekowan dla Ciebie Stefanie. Zawsze zylem bez idoli, ale korzystajac z Twojej Wiedzy i obserwujac swoje postepy trudno nie byc twoim fanem. Dobrze, ze nie jestem specjalnie religijny, bo nastepnym moim krokiem byloby zalozenie Kultu Stefana! ![]()
Dzieki Tobie codziennie wyraźniej czuje jak potężną siłę stwarzającą ma MYŚL. (Szczegolnie uprzytamniam to sobie kiedy wykonuje ostatnie powtorzenie w rampie przysiadów bedac na dole haha
)
Powaznie – od kiedy zalożylem tutaj swoj dziennik czuje swoją człowieczą MOC!
To sie przeklada na radochę z każdego dnia – budzę się rano z uśmiechem, robie postepy na treningu, mam powera, znakomite sampooczucie, realizuje wszystkie projekty tak, ze mi sie naprawde podoba, spotykam ludzi mądrzejszych i bardziej utalentowanych od siebie, którzy mówią o innych -jeszcze bardziej utalentowanych- cały czas się uczę i doskonale swoją ciekawość świata – ogólnie – permanentna inspiracja i hiperszczęśliwość!
A jak Twoje zdrowie Idolu? Pamiętaj, ze My (blizej nieokreslona grupa bohaterow dziennikow treningowych na niniejszym blogu) jestesmy Twoim dluznikami i jesli w jakikolwiek pozytywny sposob mozemy Ci w czymkolwiek pomoc, gdybys czegos potrzebowal, to strzelaj od razu, bo Twoje szczescie jest naszym celem!
Dziekuje, ze moge sie od Ciebie uczyc!
—
2 Cykl, 2 Tydzień, 7 powtórzeń w serii, Dzień 2. Rampa (LOVE!)
40, 42.50, 45, 47.50, 50, 52.50, 55, 57.50, 60, 62.50, 65, 67.50,
Dipsy
5, 6, 7.25, 8.25, 10, 11, 12.50, 13.50
Martwy ciąg
40, 50, 55, 60, 65, 70, 75, 80, 82.50, 85, 87.50, 90
Podciąganie x5
0, 1.25, 2.50, 3.75
Rotatory.
Dzieki Rampie juz nie czuje potrzeby biegania po treningu ![]()
A i mam juz Zatsiorskiego! Dzisiaj skończę czytać. Niesamowita lektura! Czytam uważnie, z ołówkiem w ręku i mam kilka pytań, ale zostawiam je do zakończenia lektury.
Dziekuje za link do artu na nowejdebacie.
Klaniam sie nisko.
Twoj fan – REDA
Trening czwartkowy – ostatni w serii ‘7′. Identyczny jak poprzedni. Radocha! Duza objetosc rampy. Lubie! Teraz czas na rampe ‘5′ przez dwa tygodnie. A potem?
2 Cykl, pierwszy trening pierwszego tygodnia ‘5′
Raaaaaaaaaaaampa!
Przysiad
40, 42.50, 47.50, 52.50, 55, 60, 62.50, 65, 67.50, 70, 72.50, 75kg
Dipsy
5, 7.50, 10, 12.50, 15, 16, 18.50, 20, 21, 22.50, 23.50kg
Martwy ciąg
50, 55, 60, 65, 70, 75, 80, 85, 90, 95, 100, 105kg
Podciąganie
0, 1.25, 3, 4.25, 6kg
+2×5 nachwyt
+rotatory
+stretch
A potem wannnnnaaaa!
Lubie takie niedziele! Milo tez, ze dopiero po wyjsciu z wanny cofnąłem czas i z godziny 15 znalazłem się w 14
Bonus!
Troche dużo mi tych serii wychodzi, może powinienem więcej kg dodawać? Bo taki trening trwa prawie dwie godziny. ![]()
Oczywiscie na trening i regeneracje czas zawsze znajde, a duza objetosc treningowa nie jest dla mnie nowością. Czuje krzepe! Good! Pozdrawiam!
Reda z tego co wiem to mozna porownywac nasze staze treningowe i wnioskuje, ze rowniez powinienes miescic rampe w zakresie 6-8 serii. Wnioskuje rowniez z niektorych wpisow Stefana, ze u niego optimum to jest obecnie 10, choc to odrebna kwestia i nie ma w ogole porownania do nas “szarakow”. Widzę, ze masz rowniez doladowanych sporo innych cwiczen czy ogolnie rzec biorac czynnosci na treningu, przez co mozesz nadmiernie obciazac CUN. Wiadomo 2h pracy fizycznej to jest nic przy tym co wyrabia gornik podczas dniówki, wiec spokojnie Twoje miesnie sie zregeneruja, ale tu własnie pod uwage trzeba brac rowniez regeneracje CUN. To jest jedna sprawa. Kolejną rzecz moze juz bardziej moja osobista jest kwestia glikogenu. Wydaję mi sie, iz my na diecie low-carb nie mamy jego sporych zapasow (licze na skonfrontowanie tego stwierdzenia przez Stefana) przez co wydaje mi sie, iz nasze treningi powinny byc jak najkrotsze, ale tak jak powtarzam to moje dosyc subiektywne zdanie. Pozostaje rowniez kwestia spadku testosteronu po 45 min treningu. Zreszta Stefan jest rowniez fanem krotszych treningow, ale za to mozliwie jak najwiekszej ich ilosci, przez co domniemywam, iz moje stwierdzenia mieszcza sie w uzasadnieniu jego krotkich serii treningowych.
Pozdrawiam,
Rodzyn
Bardzo dziękuje za twoje uwagi. ![]()
Tez mysle, ze 6-8 (10) etapow rampy to optimum. Potrzebowalem sprawdzic ‘jak dziala rampa’. Teraz juz wiem wiecej jak dziala na mnie i to daje mi wieksza kontrole nad dodawaniem obciazenia ( wiem np, ze gdybym dodawal po 1kg to bym przez zaly dzien chyba jedno cwiczenie robil ![]()
Mimo duzej objetosci, moj CUN ma sie dobrze. Kiedys bylem ‘zagubiona owieczką’ i cwiczylem tez dlugo, tyle, ze z mniejszym sensem i jadlem wegle normalnie. Zeszlej zimy bylem tym nieco wycienczony. Porownujac stan dzisiejszy z rokiem 2010 to dzisiaj czuje sie jak Ubermensch
W ogóle jak zaczynam pierwszy trening w tygodniu (po dwu dniach przerwy) to po dobrej rogrzewce mógłbym z 5 godzin trenować (wiem, ze nie o to chodzi oczywiscie). Nie czuje zmęczenia, nie miewam zakwasów. Jestem uzależniony od treningowych endorfin to chyba dlatego.
Co do glikogenu to jestem spokojny, nie jem wegli, ale przed treningiem zjadam 250-300g tlustego twarogu, smietana, orzechy brazylijskie i pestki dyni wiec najwyrazniej dostarczam wystarczajaco skladnikow, aby podczas treningu konsekwentnie zrobic swoje. W ogole ta rampa jakos specjalnie mnie nie wycieńcza, ale to tez pewnie dlatego, ze z racji wybranego zawodu i traktowania treningu priorytetowo mam czas na regeneracje. Pamietam, ze Stefan najbardziej ceni krotkie treningi i oczywiscie calkowicie sie z nim zgadzam. Nawet mam od niego uwage w dzienniku, o tym, ze jesli wyjdzie za duzo rampy to dodawac wiecej kg. Nie do konca wiedzialem ile to jest ‘za duzo’, ale podane przez Ciebie cyfry brzmia przekonujace. Ostatnio metoda kopiuj-wklej zrobilem sobie stefanowy skrypt. Jeszcze tylko zedytuje, pogrubie, wytluszcze, podkresle, zrobie spis tresci, wydrukuje, zbinduje i juz nie bede sie obawial ‘zamkniecia internetu”. To samo zamierzam zrobic z “blogiem bolące stawy” tak na wszelki wypadek. Oczywiście dzieki temu przeczytam wszystko raz jeszcze bardzo uważnie dajac sobie szanse na podniesienie poziomu wiedzy.
Bardzo cenie sobie Twoje uwagi. Jestem na nie zawsze bardzo otwarty.
Respekt.
Tzn, wiesz powtarzam, ja specjalista nie jestem, ale mam pewne swoje przemyslenia – tego wlasnie Stefan mnie nauczyl – krytycznego myslenia i nie ufania utartym metodom czy dogmatom.
Co do kwestii Twojego opracowania, to jakbys byl uprzejmy to wrzuc na jakiegos sendspace i podziel sie posilkiem ;d sam chetnie bym skorzystal!
teraz pozostaje czekac na Stefan, potrzebuje opracowania nowego treningu no i kwestia interwalow bo chce wykonczyc ten brzuszkowy tluszcz do zera ; )
Pozdrawiam,
Rodzyn
Oczywiscie sam staram sie myslec krytycznie, dlatego Twoje przemyslenia i wnioski sa dla mnie tak wazne.
Co do opracowania, chcesz teraz bez spisu tresci i wytluszczonych bajerow, czy wolisz poczekac az przebrne przez wszystko i dostaniesz powytluszczane wg moje widzi mi sie ? : ) Jak wolisz. Jestem przekonany, ze Stefan rozumie naszą zapobiegliwość. Czekamy na Stefana. Co do brzuszka, to jako, ze przez ostatnie 10 lat cwiczylem wlasnie w tym ‘beztluszczowym’ celu (oczywiscie popelniajac niezliczone bledy : ) to teraz (zima idzie Panie!) stawiam na sile i mase. Zawsze duzo biegalem, ale teraz rampa zalatwia mi wszystko
.
Stefanie powracaj! Jakby co bedziemy apostolami Twoimi Stefanie i spiszemy Tewangelie! (Ewangelia Rodzyna i Ewangelia Redy niach niach niach ;D
Jeśli zamierzasz zrobic upgrade tego opracowania to chetnie zaeczekam, nie spieszy mi sie
Obecnie staram sie wyszukiwać jakieś nowe źródła wiedzy, nawet w gazetach jak MD czy Body Perfect jak sie dobrze przefiltruje material – mozna znalezc cos dla nas ; )
Oczywiście też stawiam na mase i siłe, ale wydaję mi się, ze wlączenie interwałów do treningu mogło by nawet pomoć w nabieraniu czystej masy. Trzeba sie brać do roboty! ;d
Pozdrawiam!
Cykl 2, Tydzien 5, drugie ‘5′
Rampa!
Na jutrzejszym treningu planuje byc jeszcze bezwzgledniejszym wobec techniki i koncentracji podczas wszystkich działań. Nie żeby nie zwracał na to uwagi wcześniej, ale taka ‘dodatkowość’ jest mi potrzebna w końcówce cyklu jako bodziec odsuwający uwage od ciężaru a focusujący na tym co najważniejsze. Oczywiście ciężar cały czas rośnie wiec wszystko dobrze pracuje.
Porównując wyniki z poprzedniego cyklu, widzę, że kilogramowo najprawdpodobniej poprawie ‘tylko odrobinę’ się we wszystkich bojach, ale czuję wyraźnie, że w drugim cyklu jestem silniejszy – mimo zbliżonych ciężarów mam nad wszystkim dużo lepszą kontrolę techniczną, w przysiadzie i dipsach schodzę niżej itd. Niezależnie więc od ostatecznych wyników w pstepach kg wszystko działa tak jak sie spodziewam. Teraz na ostatnim treningu drugiego tygodnia ‘5′ zamierzam skrócić rampę do 6-8 etapów i zwiększyć dodawane co serię obciążenie. Przyszły czwartek to będzie ostatni trening w tym cyklu. Potem kilka dni przerwy i no właśnie i co? Co dalej?
respekt dla wszystkich czytających : ) Tak jak i Wy mam nadzieje, ze Don Stefan, wkrótce zaszczyci nas swoim Zdrowiem i Wiedzą!
Przysiad
40, 42.50, 47.50, 52.50, 57.50, 60, 62.50, 65, 67.50, 70
Znowu dużo tego wyszło. Na nastepnym inaczej pododaje kg, aby skrócić rampę.
Dipsy
6, 10, 12.50, 15, 17.50, 20, 21, 23.50, 25
MC
50, 60, 70, 80, 90, 95. 100
Podciąganie (ciekawe, że z kg i bez wychodzi właściwie tyle samo serii hmm)
3, 4.25, 6, 7.25
rotatory.stretch.
Yeah!
Rrrrrrrrampa!
Przysiad
40, 50, 60, 65, 67.50, 70, 72.50, 75
Dipsy
10, 12.50, 16, 20, 25, 27.50, byla proba na 30kg, ale weszlo tylko 4.
MC
60, 70, 80, 90, 100… 105 bylo 4 razy, 5 nie weszla.
Podciaganie
Za ‘ostro’ zaczalem…
5, 7.50. 8.75 i juz sie spompowalem.
+rotatory
+konkret strech
Teraz dwa dni zasłużonej przerwy.
Reda, wy już doswiadczeni jesteście, ze stażem dużym a ja dopiero zaczynam. Może wrzuć gdzieś fotki z postepów w treningu w celu motywacji takich jak ja. Koksów w wyszukiwarce oglądac nie chce. Trochę to głupio brzmi, że facet faceta chce oglądać
Zapewniam, że kobietami jestem zainteresowany
:)
heh
Reda dodawaj więcej w rampie. Rodzyn ma rację ok. 6-8 serii. Większe skoki ciężaru, a dopiero pod koniec nieco mniejsze. Dwie godziny to zdecydowanie za dużo. Powinieneś to zmieścić w godzinę. Jak się nie uda, to być może czas na zmianę i jakiś podział treningu?
Glikogen nie jest aż takim problemem. Na tłuszczu organizm inaczej pracuje. Inna sprawa, że przy długim treningu za bardzo spada poziom cukru we krwi i to było najważniejszym argumentem Girondy przemawiającym za krótkimi treningami. Kto jeszcze nie doświadczył hipoglikemii ten niech się cieszy, bo to rzecz bardzo nieprzyjemna
Raz się tak wpakowałem i więcej nie mam ochoty. Dawno to było i byłem wtedy młody i bardziej głupi niż teraz
Stefanie! Super, ze wrociles! Jako nasz Guru masz ‘obowiazek’ troszczyc się o siebie. Wiem, ze to nielatwe, ale my czerpiemy siłę z Twojej siły Man! : )
Ja dzisiaj po treningu znowu TO poczulem – MOC i WOLNOŚĆ aarghh! Uwielbiam to!
Zgodnie z Twoją wytyczną zrobiłem wszystko, aby zmieścić trening właściwy (bez rozgrzewki, rotatorów i strechingu) w godzinie. Udało mi się! Ciężar trochę mniejszy, ale rzeczywiście tak skoncentrowany trening powoduje, że czuje jak moje hormony buzują. Super! Dziękuje za tę wskazówkę!
Rrrrrrrrrrrrrrrrampa!
(rozpisałem czas wykonywyania, bardziej dla siebie, orientacyjnie na przyszłośc)
Przysiad (od godziny 10.55 do 11.12)
50, 55, 57.50, 60, 62.50, 65, 67.50, 70 [8 etapów]
Dipsy (11.14 – 11.29) Najwięcej czasu zajmuje dopinanie ciężaru.
10, 15, 20, 22.50, 25, 27.50, (30kg starałem się bardzo, ale ostatnie powtórzenie nie weszło
[6 etapów]
MC (11.32 – 11.45)
60, 70, 80, 85, 90, 92.50 [6 etapów]
Podciąganie (11.47 – 11.55)
0, 3, 4, 5
Po MC mam mocno zdarte odciski i trzymam się drążka bardziej palcami niż całą dłonią. Mam nadzieję, że to nie dyskwalifikue mojego wykonania tego ćwiczenia. Po prostu nie mogę się skoncentrować silnego chwytu. Nie jestem jakąś płaczącą panienką (chyba), ale dyskomfort chwytu jest taki, że musze złapać nieco inaczej.
Mam do Ciebie Stefanie wiele pytań. Przeczytałem Zatiorskiegio, czytam całego Twojego bloga od początku i Poliquina i zaglądam w inne miejsca. Pozwól, że będę stopniowo owe pytania zadawał.
Pierwsze najwazniejsze: Zostały mi jeszcze dwa dni treningowe rozpisanego przez Ciebie planu. Wszystko super i bardzo mi odpowiada. Co prawda nie pobiłem/nie pobije raczej siłowych rekordów, ale na pewno poprawiłem technikę no i udowodniłem,że nie rezygnując z niczego mogę się zmieścić w godzinie. tak zaplanowane treningi nie spalają mojego CUN, raczej nie powodują kontuzji i mimo swojej objętości są skoncentrowane i dynamiczne.
Dlatego bardzo mi zależy na rozpisaniu kolejnego planu. Wiem, że bardzo mi odpowiadają trzy treningi w tygodniu, i wszystkie złote ćwiczenia na każdym treningu. Na myśl o splicie robi mi się trochę niedobrze. Równocześnie jednak chciałbym wciąż poprawiać swoje wyniki siłowe (tzn nie chodzi o kg, ale o czucie większej siły, np. robiąc przysiady z podwójnym dnem nie muszę dźwigać więcej, ale i tak wiem, że krzepa i kontrola ciężaru urośnie itp) i jestem bardzo otwarty na Twoje wskazówki. To moje podciąganie wciąż nie wygląda najlepiej.
Prosze o następny plan i szkic na następne tygodnie.
Bardzo mi także zależy na zarysowaniu całego kilku(kilkudziesięcio) miesięcznego ‘NadCyklu’
Wciąż wielką radość dają mi ćwiczenia ciężkie. Nie czuję miłości do ćwiczeń izolacyjnych (oczywiscie kiedy uznasz, że sa one potrzebne to wykonam je z zaangazowaniem i radoscia! ![]()
Tym planem nie czuje się znużony i każda seria i trening daje mi satysfakcje (choć rekordów siłowych nie ma to na pewno jest technika i wytrzymałość!).
Zauważ proszę, że zmieściłem wszystko w godzinie więc daje radę realizować wszystko w ciągu jednej jednostki treningowej.
Bardzo dziękuje za Twoj czas i odpowiedź.
Kibicuje każdemu Twojemu chromosomowi i telomerom!
Siła myśli rządzi światem!
Pozdrawiam!
Aha1 i Jesli mogę to zalezy mi na tym, aby zostac przy Rampie bo to najfajnieszy sposób trenigu jakiego dotychczas doświadczyłem.
W ogóle jest super!
A jak na wiosnę-lat dodamy (tak/nie?) jakieś areoby skromne + baseny i skrócimy przerwy pomiędzy seriami lub/ i pobawimy się w inne spoosby spalania tkanki tłuszczowej to chyba wykupie sobie miesięczny bilet pkp i będe co weekend jeżdził do Sopotu, aby z wytatuowanym adresem Twojego Bloga promowac Blog i siebie. Żartuje! Ale! Czuję potencjał! Dzieki!
Spokojnie możesz pytać. Domyślam się, że lektura Zatsiorsky’ego wzbudza wiele wątpliwości. Szkoda, że nie przetłumaczono całej książki. Tej, której fragmentem jest druga część. Po angielsku bardzo ciężko się to czyta. No i kosztuje majątek.
Chwyt na pewnym etapie ogranicza, ale z czasem się wyrobi i wtedy łapy będą nie do zdarcia ![]()
Tak próbuję ocenić Twoje możliwości psycho-fizyczne i podejście do treningu i instynkt podpowiada mi, że przydałby się teraz mocny bodziec w postaci up and the down. Pozostalibyśmy przy głównych ćwiczeniach i trzech dniach, ale z małym podziałem. Tzn. np. w poniedziałek trening A, w środę B, w piątek A, w poniedziałek B itd.
W podciąganiu negatywy, a resztę tą nową techniką, która jest podobna do rampy, tyle, że ostrzejsza
Serii będzie nieco więcej, więc stąd podział, a i w każdym ćwiczeniu dzięki temu będziesz miał na starcie więcej energii. Co Ty na to? Pozdrawiam.
Haha! Wiadomo! Całkowita otwartość!
Spijam każde słowo i oblizuję puchar wiedzy!
Stefan czy to Ty jesteś świętym gralem sportów siłowych? Takie mam podejrzenia ![]()
Respekt!
Reda, ja jestem facetem, który urodził się z tak poważnymi problemami zdrowotnymi i ograniczeniami, że żaden trener nigdy by się mną nie zajął. Niektórzy lekarze wręcz uważali, że nie powinienem nic dźwigać. Dlatego musiałem sam szukać i kombinować. To czym się dziele, to właśnie owoc tych lat poszukiwań – błędów i wypaczeń ![]()
W takim razie plan wyglądałby tak:
Trening A:
Przysiady i dipsy
Trening B:
MC i podciąganie
Pomiędzy każdym powinien być 1-2 dni przerwy.
Technika dla wszystkich ćwiczeń oprócz podciągania wygląd tak. Robisz w seriach po 4 powtórzenia. Zaczynasz tak jak dotychczas, czyli czymś w rodzaju rampy. Dokładasz ciężar co serię do momentu, aż nie zrobisz już 4 ruchów, ale to nie koniec. Teraz idziesz w drugą stronę, czyli jak nie zrobisz odejmujesz ciężar i robisz znowu serię, znowu odejmujesz i tak, aż wrócisz do obciążenia, od którego zacząłeś. Brutalność tej metody polega na tym, że przerwy między seriami trwają tylko tyle, byś miał czas zmienić obciążenie. I od razu robisz następną.
Inaczej w podciąganiu. Tu ustawiasz sobie krzesło pod drążkiem i wykonujesz tylko fazę negatywną czyli opuszczanie w dół. To co jest ważne, to hamowanie tego opuszczania – staraj się opuszczać najwolniej jak się da. Robisz po 3 powtórzenia w serii do momentu, gdy już nie uda się zrobić 3, bo po prostu będziesz niemal spadał. Przerwy w tym wypadku ok. 2 minut. Pozdrawiam.
Super! Bardzo dziękuje! ![]()
Przerwy i system kumam. W jakim czasie powinienem zmieśić trening 1h?
I jeszcze dwa pytania:
1. 10 Listopada kończe ten cykl. Nastepny zamierzam zacząć 17 Listopada. Czyli po tygodniu przerwy. Ile ma trwać nowy Cykl? 6 tygodni tak jak poprzednie?
Jeszcze prośba, czy możesz O Drogi Stefanie, naszkicować mi (cieniutką kreską, w jednym dwu słowach) kolejne miesiące? Tak żebym, mniej więcej, miał przed sobą plan “NadCyklu”?
2. Podciąganie negatywy: Opuszczam bardzo powoli. Nie staram się zatrzymać, ale cały czas się powoli opuszczam. Rozumiem. 3 powtórzenia, czyli jak już zjadę na dół, ręce wyprostowane, to puszczam, luzuje i jeszcze raz Wchodzę na krzesło i podciągam się do góry i znowu powoli opuszczam? Czy w ogóle bez podciągania i tylko wystarczająco wysokie krzesło znaleźć? ![]()
Poza tym wszystko jasne! Dziekuję dziękuję dziękuję!
To duży przywilej uczyć się od takiego stoickiego wojownika jak Ty. Big Up Filozofie!
Myślę, że nowy cykl gdzieś od 3-5 tygodni. Zobaczymy jak Twój organizm na to zareaguje, bo mimo wszystko to jest dość mocna metoda. Później pewnie trzeba będzie trochę wyluzować, więc coś lżejszego. Następnie ewentualnie analiza sylwetki i wytyczanie celów. Sam zobaczysz, czy na przykład jakaś grupa mięśni nie rozwija się gorzej. Jeśli tak to coś na nią dołożymy. Jak wszystko będzie dobrze to po prostu rozszerzy się program o dodatkowe ćwiczenia podstawowe. To tak mniej więcej.
Najlepiej byłoby tylko robić opuszczanie, czyli na tyle wysokie krzesło, by nie było trzeba dociągać. O ile takie będzie pod ręką
Nie zatrzymujesz się, ale strasz się to opuszczenie robić maksymalnie wolno wyhamowywać je głównie mięśniami grzbietu. Pozdrawiam.
Dziekuję! To bardzo ciekawe informacje!
Mam pytanie co do nowego planu. Intuicja i stan mojego przedramienia (jest ok, ale czuję, że jest hmm przeciażone i wiem, że przed treningiem potrzebuje zawsze zadbac o konkretną rozgrzewkę tego tej czesci ręki. Dlatego wydaje mi się, ze… zmiana treningu A na przysiady i negatywy i B – martwy ciag + dipsy pozwoli mojemu przedramieniu pracować inaczej niz w MC + Negatywy Podciąganie i troche się odpocząć.
Poliquin pisze o dwu głownych bojach na jednym treningu i jako przykład daje (http://www.charlespoliquin.com/ArticlesMultimedia/Articles/Article/110/Five_Things_I_Learned_from_Doug_Hepburn.aspx) np -jesli dobrze zrozumialem. – podciaganie i przenoszenie za glowe czyli u mnie bylby to trening B-MC i dipsy a jako A proponuje – Przysiady i negatywy.
Jakie jest Twoje zdanie na temat mojej intuicji? Czy nie rozwala to planu?
Pozdrawiam!
Możesz tak zrobić. O ile Twój grzbiet nadąży z regeneracją. Poliquina warto czytać i analizować, ale też trzeba pamiętać, że jego plany są pisane pod zawodowców, więc ludzi wyselekcjonowanych mających określone predyspozycje, czas na regeneracje itd. Także ludzi o wile bardziej wytrenowanych i nie ma co ukrywać, podejrzewam, że trenujących nie tylko na naturalnym wspomaganiu ![]()
To oznacza, że niektóre plany mogą być dla amatora za ciężkie.
Wszystko wygląda pięknie. Na przykład taki Thibaudeau jest uważany za naturalnego siłacza. Sam wspominał o tym, że raz wziął jakieś prochy i wylądował w szpitalu na reanimacji. Ma wadę serca i już nic nie bierze. Tylko małe ale… Miałem w ręce jedną z jego książek – wycofaną z obiegu – w której wraz z innym autorem przedstawia cały proces przemiany fizycznej treningiem, żywieniem i… makabrycznymi dawkami sterydów, diuretyków itd. To tak na marginesie, ale warto zdawać sobie sprawę z tego, jak naprawdę wygląda to wszystko na poziomie zawodowym czy olimpijskim. Pozdrawiam.
Jasne! Staram sie trzymać madry dystans od wszystkich zasad dla zawodowców. Nie mam takich ambicji, aby sie z nimi ścigać. czytałem wczoraj tekst Poliquina o wadach treningu areobowego i powiało grożą!
Dobrze, ze przezylem swoje dość częste bieganie
Uf!
Czyli:
A – przysiady i negatywy
B – MC i dipsy
Wszystko up and down.
Aha, piszesz ‘ o ile twoj grzbiet nadąży z regeneracją’ czy to znaczy, że trenując przysiady i negatywy na jednym treningu, bardziej zmęcze grzbiet niż wykonując MC i negatywy? tzn. wiem, że to właśnie to znaczy, bo tak wynika z Twoich słów, ale wolę pozbyć sie wszystkich wątpliwości. Pozdrawiam! Dobrego dnia!
PS. Może jakiś nowy dział z linkami do tekstów, które szanujesz? Moglibyśmy śledzić ntwoj tok lektur i myśli…
Chodzi o to, że wprawdzie przy martwym ciągu najbardziej pracują nogi, ale grzbiet też dostaje ostro w kość. Generalnie powinien wytrzymać, bo ostatecznie plecy to taka grupa mięśniowa, którą najtrudniej wykończyć, ale wiadomo, że w konkretnych przypadkach różnie to bywa.
Trudno byłoby z tymi linkami. Większość wiedzy czerpię jednak z książek tudzież z własnych obserwacji i eksperymentów. Jeśli czytam coś w necie to na zasadzie bardzo selektywnej. Wybieram te pomysły, które wydają się coś warte i badam, a odrzucam to co uważam za mało przydatne.
Jasna sprawa. Dziękuje! Wczoraj kolega (nie trenujący) poskarżył mi się na ból barku – od razu zdiagnozowałem rotator! Ha! Stefan Ty jestes niesamowity! Dziekuję, że mogę ziomowi pomóc – powiedzieć żeby nie szedł do lekarza tylko poczytał wpierw. W środę go przepytam! Ludzkość każdego dnia ma u Ciebie większy dług. Może to brzmi pompatycznie, ale patrząc w odpowiedniej skali to jest nie do obalenia!
Kiedy wracasz do treningów? Pozdrawiam!
Ból barku może mieć bardzo różne przyczyny. Zwłaszcza u osoby nietrenującej. Może być np. jakiś ucisk na nerw lub uszkodzony staw. Myślę, że lekarz jednak by się przydał.
Próbuję lekko ćwiczyć, ale te antybiotyki, które biorę tak mocno dają po układzie nerwowym, że za dużo się zrobić nie da. Ćwiczę bardziej po to, by poprawić trochę krążenie i przyspieszyć regenerację po chorobie. Pozdrawiam.
Reda a co z tymi areobami i bieganiem ? Napisz cos więcej. Ja biegam co drugi dzień od prawie roku.
To chyba zalezy jak sie biega. Ogolnie wysilek areobowy napedza kortyzol i powoduje wiekszy stres oksydacyjny niz sporty silowe i w rozumieniu Poliquina raczej nie istnieje zaden powod, aby biegac w znaczeniu wykonywac treningi tlenowe – areobowe. Tak to rozumiem.
Witam kolege Rede.W odpowiedzi na twoje pytanie(chyba dobrze trafiłem w dziennik) nasówa mi jedna myśl.Czy to nie jest tak że w czymś jesteśmy lepsi a w czymś gorsi.Dipsy są dla mnie nowym ćwiczeniem.Zaczynalem od samych powtórzeń negatywnych.Dzięki złotym radom Stefana poczyniłem znaczne postępy w sile masie i odrzywianiu.A jeśli chodzi o przysiady to musiałem zredukować ciężar o jakieś 20% na rzecz prawidłowej techniki.Jestem na tym blogu od niedawna i wciąż dowiaduje sie o nowych rzeczach.Mimo tylu lat treningu wciąż czuje się początkujący. Ps.czy twój nik wywodzi się z miejscowości w której mieszkasz? Reda województwo pomorskie? rozumiem jeśli chcesz pozostać anonimowy pozdrawiam
Właściwie to tak jest. Jednak warto pamiętać, że wydzielanie kortyzolu zależy w dużej mierze od wytrenowania danej osoby. Ogólnie jeśli ktoś trenuje na siłowni to dodatkowe aeroby bardziej przeszkadzają niż pomagają. Z jednym zastrzeżeniem. Jakiś lekki dodatkowy wysiłek, ale lekki – co podkreślam – ma sens. Poprawia krążenie, wydolność i przyspiesza regenerację.
Argh! znowu mam problemy z umieszczaniem dluzysz wpisow w swoim dzienniku (chlipu chlip!)
test test test
Już tuż tuż idą zmiany
O! To weszło! Zobaczymy czy to też wejdzie.
Witaj Niezłomny Stefanie! Jak treningi? Zdrowie? Inne działania?
Jestes, tak jak my wszyscy, skazany na Zwyciestwo. Duch Twoj niezłomny! (oo jakoś tak Słowackim poleciałem excuse me). Nie znam nikogo kto nie poznałby Twojego bloga i nie mówił o Tobie z podziwem i szacunkiem.
A przy okazji, Stefan, interesowałeś sie kiedys teozofią? Madame Bławacki te klimaty? Wg mnie (mało jeszcze poznałem) to wcale niegłupie jest – idea wiecznej pamięci.
Trening. YEAH! Rampa tak tak tak!
Został mi już tylko jeden trening w tym cyklu ![]()
Widzę jak koledzy pięknie trenują. Super! Dziękuje Wam wszystkim za inspiracje. Pozdrawiam każdego czytjącego to.
Przysiad 11.20-11.34
50, 52.50, 55, 57.50, 60, 62.50, 70
Dipsy 11.35-11.48
10, 15, 20, 25, 27.50 i ehh 4×30 a tak by to ładnie wyglądało gdyby weszło ostatnie. Niestety. Nawet nie próbowałem iść do góry. Nie wiem czy to (psycha ąz 30kg aaa ;D czy po prostu to jeszcze nie ten moment. 30kg! I am going to get (lift) you (up!)!
MC 11.50-12.03
60, 70, 80, 90, 100,tylko 4x 102.50
Podciąganie 12.05-12.12
0, 3, 5 mało, ale zaczynam chyba lepiej kumać technikę.
Przedramie nie jest już problemem. fajnie! Lubie korzystać z umiejętności auto-naprawy i umiejetności dedukcji ![]()
Troche się chyba psychicznie zafiskowałem, że 70 przysiadzie ASG to dużo i analogicznie 30 w dipsach, 100 w MC. Ale jestem spokojny (ha1) zamierzam mieć progres przez całe życie więc największe cięzary po osiemdziesiątce będą ![]()
Pozdrawiam!
PS. Jeśli nie udało mi sie wkleić do swojego dziennika to wkleiłem w ‘Dipsy” Przepraszam i prosze o przeniesienie jesli to możliwe.
o dzisiaj jest przychylność systemu. Jak miło!
To może ta ‘zaległość’ też wejdzie?
Sprawdzam…
Wszystkie objawy zioma, zgadzają się z moimi doświadczeniami z czasu kontuzji rotatora. Daleko mi do wszechwiedzy ; D ale w tym przypadku postawiłbym nawet 100petrozylionów na to, że to kontuzja “stożka rotatorów”.
uf! i druga czesc. w jednym kawałku nie chciał przyjąć.
A przy okazji, co myslisz o Metodzie McKenziego w rehabilitacji kręgosłupa? .
Witam. Wiesz, akurat dla mnie teozofia to poważne nadużycie z jakiej, by na to nie patrzeć strony. Zresztą tę panią przyłapano na wielu oszustwach. Gdybym miał polecać coś z dziedziny szeroko rozumianego religioznawstwa, teorii symboliki itd. to bardziej Eliade albo Ricoeur. No, ale to całkiem inne tematy ![]()
Trening ok. Jeśli dobrze kojarzę to od następnego tygodnia zmieniasz rampę na up and down?
Być może chodzi o rotatory
Zwróciłem tylko uwagę, że są inne możliwości.
Hej! Tzn zacząć nowy trening zamierzam po kilkudniowej przerwie. Nie ukrywam, że NIE czuje się zmęczony obecnym cyklem. Ja w ogóle nie miewam domsów. To nie o to chodzi, że sie chwalę, po prostu opisuje swój stan – Nic mnie nie boli (no może zginacze bioder dzień później), ale na treningach naprawdę się staram i raczej są przyrosty.
Powiedz prosze, czy to dobrze, że teraz zaplanowałem przerwę?Jutro 10.XI ostatni trening i potem od 11 XI do 18 XI (myślę o tym, aby po górach trochę pochodzić ):D i 19 XI start nowego cyklu czyli up and down. Dobrze skleiłem czy niekoniecznie? ![]()
Twoje zdanie o naprawie kregosłupów wg McKenziego?
http://www.mckenzie.pl/ Na mnie podziałało natychmiastowo.
Pozdrawiam!
Przerwy co jakiś czas są jak najbardziej korzystne. Wprawdzie może stracisz minimalnie trochę siły, ale to się później szybko odzyskuje, a organizm ma możliwość w pełni się zregenerować. Niekoniecznie należy je robić często, ale tak mniej więcej ze 3 razy na rok jak najbardziej.
Metod terapeutycznych jest obecnie mnóstwo. Tak jak pisałem powyżej, nie chcę się wypowiadać na temat czegoś czego bliżej nie poznałem. Mogę w wolnej chwili poczytać o tym trochę, ale same informacje w necie to zazwyczaj za mało, by coś definitywnie stwierdzić.
Zapewne też różnie to wychodzi w zależności od tego na kogo się trafi. Pośród terapeutów i rehabilitantów, tak jak we wszystkich zawodach są lepsi i gorsi fachowcy
Reda w Tatry jedziesz ? Gdzie ?
Stefanie, przyznaje, że twórczość Bławackiej znam mało, ale inni -bliżsi mi- apologeci ‘wiecznej pamięci’ (Nietzsche, Heraklit, Jorge Luis Borges, fizyka kwantowa) powoli przekonuja mnie, że wszystko jest częstotliwością (wibracja) i, że ta wibracja jest wieczna.
Można np zmierzyć wibracje (magnetyzm) naszych serc, uchwycić fale mózgowe…
Moje podejście do życia zmieniło sie m.in po obejrzeniu filmu “What The Bleep Do We Know” http://www.youtube.com/watch?v=tSk51Lp-vHU
To taka pop wersja wiedzy, która bardzo niesprawiedliwe (imho) jest spychana przez ‘expertów’ na pozycje ‘fantasy’.
Wiem, że produkuje wibrację (częstotliwość) i to ode mnie zależy jej jakość. Zasada jest taka, że przyciagam to co sam produkuje. Mam na to (prawie codziennie!) wymierne dowody. Wg mnie to działa również na siłowni. W ogóle, dzięki teatrowi, otarłem się o kilku nieśmiertelnych. Przy jakiejśc okazji napiszę o tym więcej. A może kiedys zorganizujemy wszyscy seans spirytystyczny (wibrujące stoliki te sprawy) i wezwiemy ducha Girondy? ![]()
Wybacz, te ‘niesiłowe dyrdymały’ [choć ta świadmość przekłada się na moje podejście do treningu!], ale dzisiaj bez treningu nie mam co wpisać, a uwielbiam mieć powód do wchodzenia na Twój blog. ![]()
Tzn. mam szereg pytań precyzyjnie sportowych, nasuwających się z lektur, ale, nieukrywam, że interesują mnie Twoje poglądy na inne, ważne dla mnie tematy. Jestes Mędrcem i dlatego pozwalam sobie wychodzić poza temat dziennika treningowego. Każde obcowanie ze zdaniem Twoim O Mędrcze! jest dla mnie nauką.
Robota Eliadego jeśli idzie o rolę symbolu jest nieoceniona, założe się, że coś-ktoś przez niego przemawiało. Ricoeura znam raczej z komentarzy i zapośredniczeń. Ale Ty masz Stefan szeroką bańkę!
Ciekawe czy większą niż bic ![]()
Oczywiście żartuje, bo nie rozmiar (ja nigdy nic nie mierzyłem, chyba, że na casting specjalnie, ale tez o bica nikt raczej nie pytał
a proporcje się liczą. Co wiedzeli starożytnie Egipcjanie, wiedział Heraklit (wg mnie jego Logos to nic innego jak złota proporcja) i wiedzą to dziś naukowcy rozmaitych dziedzin i inni ‘mierzyciele’ świętej geometrii.
TRENING – Trzy przerwy… O to ja juz jedną wykorzystałem i teraz druga! Myślałem, że po każdym cyklu należy i dlatego tak to zaplanowałem. Jak pisałem, nie czuje znużenia ani zmęczenia i mógłbym tej przerwy nie robić, ale nie wiedziałem, ze można nie robić izaplanowłem po tych górach podreptać nieco. No chyba, że uważasz, że teraz przerwa niekonieczna, to zmienię plan, bo wolnym człowiekiem (mniej-więcej) jestem
Arek,
ziom mnie zaprasza do siebie do Piwnicznej Zdroju ![]()
moja wiedza geograficzna jest słaaaba. Jadę w Tatry? Wiem, że to woj.małopolskie… Chyba muszę doczytać ![]()
Vivat grawitacja!
Koncepcji filozoficzno-fizycznych jest mnóstwo. Czasem coś wnoszą, czasem są wynikiem kompleksów danego myśliciela
Wiadomo – rozległa tematyka. Mało kto też zdaje sobie sprawę ze współczesnych fizycznych prób opisu świata. Dla przeciętnego pochłaniacza bełkotu z TV to dopiero fantastyka.
Sporo problemów stwarzają różnice językowe. Czym innym będzie materia czy energia dla neoscholastyka, a czym innym dla fizyka. Niekiedy mówią o tym samym, ale operując innymi pojęciami i dlatego się nie rozumieją.
Wiesz, podałem ten limit trzech przerw na rok. Tak orientacyjnie. Jeśli treningi są wyjątkowo ciężkie i intensywne, to trzeba robić przerwy częściej. Jeśli jak piszesz nie czujesz się zmęczony, to nie trzeba tak często. Zależy od możliwości organizmu, wieku itd. Spokojnie można w czasie przerwy jechać w góry czy coś w tym rodzaju. Niekoniecznie trzeba ją przesiedzieć w fotelu ![]()
Jak masz pytania sportowe, to pytaj jak najbardziej
W najbliższym czasie będzie przestój związane z przenosinami strony, ale jak będzie można, to będę odpowiadał. Pozdrawiam.
Reda jak Ty mozesz nie miec domsów! Daj mi mocy Bracie ! ![]()
ja po wczorajszych dipsach (5 kilo obiciazenia! o zgrozo!) nie moge reki wyprostowac w łokciu!
Zastanawiam sie jak ja sie na drazku podciagne!
PS Reda dzieki za material, podsylaj tez jakies stronke, jak masz jakies godne polecenia, poza nasza strona startowa of course
Stefanie,
tak się zastanawiałem – nie czuje się znużony czy zmęczony tym cyklem więc najchętniej pocisnąłbym od nowego tygodnia jeszcze ten cykl w formie up and down – nie wiem ile by najlepiej należało- tygodni.
Jeśli radzisz trzy przerwy to wole tę drugą ‘wykorzystać’ później. To mi też lepiej wpisuje się w plan, bo 19 i 26XI mam występy artystyczne poza Wwa (Wrocław i Żary. Ktoś wpada? Zapraszam! ) i wszystko ładnie się wpisuje w treningowy i zadaniowy kalendarz.
Co Ty na to? Kręci mnie ‘zabawa’ w up and down!
Mogę nie kończyć teraz? Jakie jest Twoje zdanie?
Pozdrawiam!
Rodzyn, z artykułów Stefana wynika, że jak nigdy nie ma domsów, to się tez nie ma przyrostów,
ale z tym się nie zgadzam. Wygląda na to, że tych kilka lat przedługich treningów pozytywnie wpłynęło na moją tolerancję dla dużej objętości złotych ćwiczeń. Mimo, że nie wykonywałem ich w takiej formie jak teraz, to wszystkie ‘od zawsze’ były w moim tygodniowym planie. Może to jest powód?
W dipsach chciałbym wreszcie chytnąć 30kg. Pamiętam z Twoich ze Stefanem rozmów, że to można liczyć, że na ławce to co u pasa + cięzar ciała. Hmm nie wydaje mi się, abym pocisnął na płaskiej (oczywiście nie zamierzam nawet tego próbować, bo po co?
) 110kg
Chociaż kto wie? Haha! Pozdrawiam!
U mnie wlasnie teoria DOMS-ow sprawdza sie w 100%! Zawsze ciagna u mnie przyrosty. Z ławką nie ma sie co mordować, masz racje, ze standardowych cwiczen na klatke, to w sumie tylko za wyciskaniem sztangielek tesknie
ale moze Stefan da mi sie jeszcze kiedys wyszaleć, Stefan tez kiedyś pisał o wyciskaniu sciskajacym – mam nadzeieje, ze dolaczy kiedys do mojego planu, albowiem bardzo fajnie mi wchodzilo to cwiczenie.
Jeśli moge cos doradzic z przerwa, to na Twoim miejscu – dwa dni odpoczynku po starym planie i do walki z nowym. Sylwester i swieta juz za rogiem wiec przerwa bedzie konieczna – tak sadze!
Jeśli nie czujesz się zmęczony, a potem będziesz miał wyjazdy to spokojnie możesz teraz zacząć nowy plan.
Przypuszczam, że ten brak DOMSów wynika z tego, że zawsze miałeś bardzo dużo ruchu. Z jednej strony to dobrze, bo jest spora tolerancja na wysiłek, z drugiej trochę trudniej będzie rozwinąć masę. Jednak nic straconego, z czasem treningi będą coraz cięższe i pewne przyjdzie taki moment, że zaczniesz mocno odczuwać ich skutki ![]()
Ten ciężar na poziomej ławie wcale nie jest taki niemożliwy. Wiele osób przekonało się, że ciężar ciała plus obciążenie w dipsach przekłada się mniej więcej na wyciskanie nawet jeśli się go wcale nie robi. To tylko nie działa w drugą stronę, czyli wyciskanie na lawie nie poprawi tak bardzo dipsów, jak i np suwnica nie poprawi wyniku w przysiadzie. Właśnie dlatego te ćwiczenia podstawowe są tak cenne. Oczywiście może na początku byś tyle nie wycisnął, bo organizm musiałby się przyzwyczaić do nowego ćwiczenia, wypracować optymalny tor ruchu itd., ale po kilku tygodniach jest to realne. Tyle, że faktycznie póki co szkoda na to czasu i energii. Pozdrawiam.
Tak, tak, zapomniałem, że zbliża się koniec roku – jakoś mi ten czas za szybko leci – więc i tak większość będzie miała przymusową przerwę.
Rodzyn – Zobaczymy jak będzie z tym wyciskaniem ściskającym. Jestem ciekawy na razie, czy uda się gilotyną rozwinąć u Ciebie wewnętrzną stronę klatki
Uf! Super! Dziekuje Panowie za rady! W takim razie w niedzielę nowy plan! A góry poczekaja ![]()
YEAH!
Trening Rampa x 5
Przysiad 10.37-10.55
50,55,60,65, 67.50, [i tu gdzies sie najwyrazniej pomylilem w liczeniu, bo nastepny ciezar to] 72.50, i wreszcie 75kg (no, ale to juz byla techniczna rzeżnia ![]()
Dipsy
5, 10, 15, 20, 25 i 30 (yeee! wreszcie ‘pekło’ chociąz opiate powtórzenie ‘trwało wieki’i parę razy podczas drogi w górę zdążyłem stracić pewność, że się uda i odzyskać ja po chwili. Ostatecznie się udało! ![]()
MC
60, 70, 80, 90, 100, 105 bardzo chciałem, ale tylko 3
![]()
Podciaganie
0, 2, 5, 6, 7.50
Nowy plan Vivat! Vivat Kulturystyka Naturalna! ![]()
Pozdrawiam!
Witam!
Po czwartkowym treningu mam juz wszystkie od ciała informacje. Wydaje mi się, że -łącząc Wasze sugestie- ze świadmością swoich możliwości, że jednak, krótka dodatkowa przerwa (złoty środek) bedzię optymalna. (4 dni pomiędzy czwartkowym i następnym treningiem).
Normalnie po czwartku mam dwa dni regeneracji i następny trening w niedzielę, tym razem, odpuszczę niedzielę i wezmę się na serio za bary z grawitacją od wtorku. A potem juz prawie non stop wto niedz czw. Niedzielę chciałbym traktować -tak jak dotychczas- jako początek nowego tygodnia treningowego. Przeczy temu ponowny start od wtorku, ale coś wymyślę. Pozdrawiam!
PS. Czy to już jest ten nowy serwer?
[Pozdro dla Mr Programisty! Czy ćwiczy? ;D ]
Jeszcze pytanie: Chciałbym zdobyć wiedzę i papier, aby móc dzielić się legalnie z ludźmi, ktorzy tego potrzebuja, swoim podejściem do spraw sportu, rehabilitacji i żywienia. Chciałbym zrobić kurs, nie wiem jeszcze w jakim dokładnie kierunku. Myslę np, że rehabilitacja kręgosłupa metodą McKenziego wydaje mi się obiecującym tropem. Czy możesz, O Drogi Stefanie, doradzić mi jaki kurs i gdzie mógłbym wziąć pod uwagę? ależy mi na tym, aby pogłębiać wiedzę zdobywaną tutaj i móc się nią z czystą, motywującą intencją dzielić z innymi.
Pozdrawiam!
Serwer jeszcze jest stary. Nie wiem dokładnie czemu takie opóźnienie, ale chyba się nie wyrobił przed długim weekendem i pewnie przenosiny będą w następnym tygodniu. Póki działa to można pisać ![]()
Tak na marginesie – de facto niedziela to pierwszy dzień tygodnia, choć większość myśli, że poniedziałek ![]()
Z tym kursem to trudna sprawa. Tak jak pisałem za mało wiem o metodzie McKenzzie, żeby się wypowiadać. Krytyka jaką słyszałem dotyczyła tego, że lekceważy się tak wszystkie inne metody i w zasadzie nie dopuszcza treningów z obciążeniem. Ja osobiście nie bardzo sobie wyobrażam realne wzmacnianie rdzenia bez obciążenia. No chyba, że po ciężkich wypadkach w początkowej fazie rehabilitacji. Nie wiem, czy jest to krytyka zasadna, bo może być inaczej.
Są też kursy Poliquina, niedawno interesowała Cię biosygnatura. Oczywiście jest to drogie i zdaje się trzeba jechać za granicę. W szczegółach się nie orientuje. To co mi się ostatnio nie podoba to kierunek w jakim zmierza Poliquin. Coraz bardziej nad wiedzą przeważa marketing i niektóre artykuły są dla mnie dość dyskusyjne. Druga rzecz, to fakt, że ludzie, którzy przeszli takie kursy nagle stają się całkowicie bezkrytyczni wobec tego co mówi i pisze Poliquin. To też dla mnie sygnał ostrzegawczy.
Są pewnie i zwykle kursy dla rehabilitantów. Ile są warte? Trudno powiedzieć. Myślę, że zdajesz sobie sprawę, że często pomiędzy posiadanymi papierami a realną widzą może ziać wielka przepaść
Trudno mi tu coś doradzać, bo jakoś nigdy specjalnie się takimi kursami nie interesowałem. Z powodu tego, że lekarz z góry mnie skazali musiałem sam szukać i eksperymentować. Pozdrawiam.
Zbieram Stefan kolejne pytania do Ciebie, ale najpierw zadam to:
Może byś się rozejrzał Drogi Redaktorze Naczelny za odpowiadającym Ci kursem poliquinowskiej sygnatury i wyliczył ile to kosztuje, a my czytelnicy bloga, krok po kroku, co miesiąc odkładając np. po 100zł każdy wysłalibyśmy Cię tam? I potem mieli przywilej korzystania z Twojej poszerzonej wiedzy? Co Ty na to? Wszyscy by na tym skorzystali.
Pozdrawiam!
Raczej nie. Nie bardzo się widzę na takim kursie. Pewnie byłoby to ciekawe doświadczenie i nie powiem, by nie można się tam dużo nauczyć. Kłopot podstawowy to moja sytuacja życiowa i zdrowotna. Stąd też moje dość indywidualne podejście. To co ja u siebie leczę treningiem i dietą, jak dotychczas na świecie jest postrzegane jako zupełnie nieuleczalne i beznadziejne. Nie chcę się tu za bardzo na ten temat rozpisywać. Za wcześnie. Póki co nie zaleciłbym tego komukolwiek oprócz siebie. Zbyt duża odpowiedzialność. Reasumując, wymaga to zupełnie innego podejścia niż poliquinowskie.
Lepiej skupmy się na bardziej konkretnych pytaniach
Pozdrawiam.
Drogi Stefanie, moja druga lektura ‘wszystkich Twoich treści, dodała pytań, wątpliwości i ciekawości.
To na pierwszy ogień:
“Nowe spojrzenie na dietę masową i redukcyjną cz. 7″
Komentarze, 15 Września 2011
Twój komentarz pod artykułem.
“W tłuszczu mlecznym z omega 3 masz głównie ALA. Pasteryzacja powoduje utlenianie, więc zmienia strukturę tych kwasów z cis na trans”
Hmm, czy to znaczy, że jedząc ostatnio większe ilości pasteryzowanej śmietany 18% wlałem w siebie litry tłuszczy trans
?
Ups? ![]()
Pozdrawiam!
Pasteryzacja pasteryzacji nierówna. Są różne metody pasteryzacji. Te łagodne, czyli w temperaturze ok. 80-90 stopni nie powodują jeszcze wielkich szkód, gdy chodzi o białka i tłuszcze czy enzymy. Im wyższa temperatura tym gorzej. Niestety mając w ręce produkt pasteryzowany nie zawsze jesteśmy w stanie stwierdzić, jak był pasteryzowany. Pozdrawiam.
Zapytam wprost: czy to oznacza, że taka smietana (a sa jeszcze niepasteryzowane?) zawiera kwasy trans i jedząc jej dużo je się dużo kwasów trans i robi się sobie żle?
tz. raczej zle czy raczej dobrze?
zakładam, że mówimy o smietanie po statystycznej ’sredniej’ pasteryzacji.
Za bardzo się nie znam ale z tego co wiem pasteryzacja długa to minimum 80 stopni a krótka 100. Myślę, że wszyscy producenci ze względu na czas wybierają to drugie rozwiązanie. Wysoka tepmeratura na pewno pozbawia wielu wartości odżywczych. Dotyczy to np miodu, którym powinno się słodzić wodę najwyżej 50 stopni bo w przeciwnym wypadku w miodzie nie pozostaje nic wartościowego. A więc Reda musisz unikać wszystkiego co przetworzone zgodnie z ideą Paleo. Tam przeciez nie było śmietan pastreryzowanych i homogenizowanych. Ja kupuję śmietanę 18% i wtedy nie jest pasteryzowana bo te tłustę wszystkie są. Najlepiej śmietany w ogóle i twarogu unikać i gdzie indziej szukać białka i tłuszczu a jesli już chcesz urozmaicać dietę nabiałem to popytaj mamy, babci, sąsiadek może znają jakąś stara babę co do twarogi robi. Parę dni temu okazało się w luźnej gadce, że mój sąsiad robi prawdziwe masło. Postawiłem mu 6cio pak taniego piwa i zrobi tez dla mnie a w przyszłości inne rzeczy. Wtedy masz gwarancję, że produkty te sa wartościowe. Gorzej z terminami wazności no ale coś za coś.
No właśnie i tak źle i tak niedobrze. Z pozycji konsumenta zawsze jesteśmy jakoś tam przegrani. No bo Arek ma rację, ale też 18% to już trudno nazwać śmietaną. Przyznam, że nie wiem czy można kupić jakąś porządną 30% niepasteryzowane. Sam do tego podchodzę tak, że w zasadzie większość tłuszczu w tej śmietanie to jednak nasycone, więc one się nie utleniają, a racji, że nie jem olejów czy margaryn to w sumie nie ma tego dużo i mogę założyć margines błędu. Nie można popadać w skrajności.
Najlepiej faktycznie kupować nabiał prosto ze wsi z małych gospodarstw, no ale nie każdy ma możliwość. Są też wspomniane mlekomaty, ponoć z tego mleka da się spokojnie zrobić twaróg, czyli powinno być w miarę naturalne.
To jest tak, że obecnie musimy balansować co do jedzenia i nieraz wybierać po prostu mniejsze zło. Pozdrawiam.
Dokładnie. Dlatego też ja ze śmietany zrezygnowałem bo 30% to pasteryzacja a 18% nie warto w ogóle kupować. Trzeba szukać kontaktów na produkty własnej roboty najlepiej wśród ludzi ze wsi. Ja tam jestestem totalnym przeciwnikiem przetworzonej żywności. Tesciowa jutro mi smalec robi, sąsiad masło a później twarogi. Mam namiar na gościa co ma drób i jagnięcinę własnej hodowli w rozsądnych cenach to cos kupię i do zamrażarki włożę. Jajka zerówki alebo jedynki a nie trójki. Trzeba jak najbardziej minimalizować to co złe w obecnej żywności. Oczywiście raz na jakiś czas trzeba zjeść urodzinowy tort, golnąć kielicha albo nawet mocniej się ochlać i puszkę coca coli tez wypić raz na tydzień albo dwa ale to tylko dla czystej przyjemności i pod warunkiem, że się wcześniej na to “zapracuje” poprzez eliminowanie w diecie chemii. Staram się tak robić.
Zgadzam się
Na tle na ile oczywiście ktoś ma dostęp do naturalnych wyrobów. A tort? Najlepiej śmietankowy
Drogi Arku,
‘Za bardzo się nie znam ale z tego co wiem pasteryzacja długa to minimum 80 stopni a krótka 100. Myślę, że wszyscy producenci ze względu na czas wybierają to drugie rozwiązanie. Wysoka tepmeratura na pewno pozbawia wielu wartości odżywczych’
Wszystko jasne, tylko, że mi nie idzie o utratę ‘wiel wartości odzywyczych;, ale zamianę tłuszczy dobrych na TRANS, które dobre nie są. Ja akurat śmietany jem dużo i dla mnie to ważne. Bo jesli i tak się ‘rozwalam od środka’ tym co jem to czemu nie jeść całkowicie niezdrowo. Co za róznica tłuszcze TRANS tu czy tam? To jedna sprawa.
‘. A więc Reda musisz unikać wszystkiego co przetworzone zgodnie z ideą Paleo. Tam przeciez nie było śmietan pastreryzowanych i homogenizowanych.
Jasne to wiem. Staram się jak mogę, ale jeszcze nie założyłem własnego gospodarstwa wiejskiego. Zacznę się rozglądać.
“Ja kupuję śmietanę 18% i wtedy nie jest pasteryzowana bo te tłustę wszystkie są’”
Nie rozumiem tego zdania. Możesz rzucić nieco więcej światła?
‘ Najlepiej śmietany w ogóle i twarogu unikać’
Czy możesz podzielić się ze mną źródłem tej wiedzy? Stefan tego nie skomentował. Czy to znaczy Stefanie, że się zgadzasz z przekoniem Arka? Co się nagle wydarzyło, że należy unikać twarogu i śmietany???
Stefanie,
‘ Sam do tego podchodzę tak, że w zasadzie większość tłuszczu w tej śmietanie to jednak nasycone, więc one się nie utleniają, a racji, że nie jem olejów czy margaryn to w sumie nie ma tego dużo i mogę założyć margines błędu. Nie można popadać w skrajności.’
Zrobię sobie gdzieś za pół roku badania krew/mocz porównam z poprzednimi (cholesterol, low density i trójglicerydy) i wtedy Wam powiem czy ‘w sumie nie jest tego za dużo’.
Moze warto na to (zło pasteryzacji) Stefanie zwrócić uwagę? W żadnym z Twoich tekstów nie ma śladu o ‘niebezpieczeństwie’ korzystania z produktów pasteryzowanych. Jeśli zdajesz sobie z tego sprawę, to uczciwie będzie napisać o tym we fragmentach, w których rekomendujesz śmietane. (chyba, że blog ma tez śmietanowego sposnora i nie możesz choćbyś chciał ;–)
Arek gratuluje ogarniętych sąsiadów! Zazdroszczę!
Ale Coli bym nie pił, bo to straszny syf i zwykli korporacyjni mordercy. Wystarczy poszukać w sieci informacji o ich zbrodniach na wiejskiej ludności a Ameryce Południowej. Ogarniętych sąsiadów Arka i Was serdecznie
Pozdrawiam!
Witam potreningowo!
Dzisiaj, po czterech dniach przerwy, pierwszy trening ina ‘Up And down Style’.
Bardzo ciekawe wyzwanie! Wszystko x4
Szczegóły
Godzina 10.36 – 11.07
UP: 40, 45, 47.50, 50, 52.50, 55, 57.50, 60, 62.50,65 ->
DOWN: 10.51 – 11.07
Trochę dużo serii, ale jakoś po przerwie (nie lubię przerw!) było mi ciężej niż zwykle, stąd mniej kg dodawane na początku rampy. Tempo starałem się trzymać (pomiędzy seriami tylko zmiana obciążenia i hops następna ).
Liczę na jakieś domsy potreningowe, bo i była przerwa i nowe wyzwanie. Jeśli i teraz domsy sie nie pojawią, to już chyba nigdy.
Wnioski:
Po przerwie słabo mi psychika odpala. Zobiłem rozgrzewkę (tradycyjnie lekko 3×10powtórzeń mc+dipsy+podciąganie+przysiad) i założyłem zwyczajowe 40kg (bez kg sztangi) mimo tylko 4 ruchów w serii nie nastroiło mnie bardzo optymistycznie. ![]()
Widzę w lustrze, że, właściwie niezależnie od ciężaru, mój punkt krytyczny, mniej więcej, to moment kiedy podnoszę się z samego dołu i znajduję się nieco niżej niż mając uda prostopadle do ziemi, wtedy, zamiast cisnąć na obie strony, czuję, że ratuje się bardziej stroną prawą, wtedy też sztanga na plecach zmienia nieco położenie. Gdyby spróbować narysować to przy pomocy ascii to kierunki wyglądały by tak: prosto |, kryzysowe niewielkie chybnięcie na prawo / wyrównanie \ i dalej juz prosto|.
Kolejna sprawa to całkowity, niezależny od ciężaru brak eksplozywności. Zawsze starałem się wykonywać przysiady bardzo uważnie i ta uważność obecnie kontroluje moją eksplozywność. Czytałem na Twoim blogu Stefanie, że powolna droga w dół i w górę implikuje utratę siły. Coż może to jest mój przypadek? Może powinienem dodać ćwiczenia na ekslozywność w siadzie lub zmienić technikę ich wykonywania?
Chciałbym wyrównać kg przysiadu z MC, ale nie wiem jak to zrobić. W MC zawsze, kiedy wiem, że nie dam rady, mogę odłożyć sztangę, w przysiadzie MUSZĘ wiedzieć to wcześniej,, bo potem pozostaje już tylko dramatyczny hałas i efektowny rzut sztangą na podłogę. Jszcze nigdy do tego nie doszło i chciałbym, aby tak pozostało.
To ‘zagrożenie’ siedzi mi na głowie i także zapewne ogranicza poprawę wyników w siadzie.
Zapewne należałoby kiedyś zainwestować w rack. Myślę, że gdy moj przysiad i MC zrównają się (w górę, nie w dół!
to zacznę o tej inwestycji myśleć intensywniej. Wiadomo! Postępy motywują do kolejnych inwestycji! ![]()
Wiadomo, że nie o rekordy chodzi, ale sam piszesz wszędzie, że albo wszystko działa i siła rośnie, albo nie działa i siła nie rośnie.
Oczywiście, to dopiero początek nowego planu i będę dużo mądrzejszy za kilka tygodni.
Wtedy porównam powyższy wpis i będę wiedział to czego teraz nie wiedziałem ![]()
Dipsy
11.10 – 11.42
UP 5, 10, 15, 20, 25, 27.50, 30, 32.50 (x 3.5) DOWN 30… itd
Przekroczyłem nieznacznie godzinę, ale zerwała mi się sprzączka w pasie kulturystycznym i dokończyłem dipsy w zwykłym pasku ’spodniowym’. Wytrzymał. Uf!
Postanowiłem także sprawdzić, ‘przyłożyć się’ do negatywów w podciąganiu.
Mam problem. Najprawdopodbniej z powódu słabej techniki w momecie ‘wychodzenia brodą ponad drążek’ boli mnie i przeszkadza mi przedramię. Obawiam się, że w najbliższych negatywyach bedę raczej koncentrował się na przedramieniu niż na istocie tego ćwiczenia.
W nachwycie jest ok, ale tam znowu o ograniczeniach przypomina delikatnie rotator.
Myślałem, że te kilka dni przerwy zmieni stan przedramienia, ale niestety, to nie wystarczyło. Jest lepiej i zapewne gdybym się w ogóle przez kilka miesięcy nie podciągał to mógłbym o tym zappomnieć, ale wiadomo, że takie rozwiązanie nikogo nie interesuje.
Chciałbym jakoś wzmocnić ten słaby punkt. Myślę, głownyym winowajcą jest ta nędzna technika w podciąganiu. Czy mogłbys, proszę, wskazać mi jak powinno takie doklatkowe podciąganie wyglądać? Drepczę w miejscu tutaj, od kilku tygodni z powodu bólu przedramienia nie mogę skoncentrować się na technice lub poszukać nowej, tylko staram się po prostu wykonać, za wszelką cenę, podciągniecie. 80% ruchu jet ok, ale ostatnie 20% czuję, że przedramię nie ma komfortu.
I jeszcze jedno, zawsze po sezonie letnim, tak jakoś wychodziło, że stopniowo czym zimniej, tym mniej biegałem, jadłem nieco więcej i brzuch z przodu troche, a dużo w szerz zaczynał zajmować więcej miejsca. Wydaje mi się, że nie jest to ‘otłuszczenie’ bo zawsze dość łatwo ,im bliżej było lata, dodając bieganie i basen, pozbywałem się profilu ‘trójbojowego’ na rzecz ‘kulturystycznego’. Nie ukrywam jednak, że w porównaniu z minionym rokiem kiedy o tej porze roku jadłem dużo piersi kurczaczej, jaja, wędzone ogony z łososia (zło!) warzywa, jakieś kromki razowego i dziesiątki jabłek (bardzo dużo) i teraz moja sylwetka wygląda dość podobnie. Jestem raczej ‘zalany” i mój tułów układa się bardziej w kształt kwadratowy niż trójkątny ![]()
Codziennie zjadam około 500-750g twarogu, dwie śmietany, 200g mięsa, 10-12 jaj, orzechy, pestki dyni, oczywiście warzywa. Rozumiem, że w zeszłym roku wychodowałem ‘kwadracik’ na fruktozie, a w tym sezonie? A może to po prostu brak dodatkowego ruchu poza siłownią, lub po prostu kwestia pory roku? (czy od pory roku można przytyć lub nabrać wody? haha) Chciałbym to zrozumieć, bo, niezależnie od tego co jem (i czy są tam węglowodany czy nie) o tej porze roku wyglądam tak samo
No, ale też w tym roku jestem zdecydowanie silniejszy niż w roku ubiegłym. Ciekawi mnie też jak w ogóle w tym systemie treningowym wygląda etap poprawiania sylwetki? Bez dodatkowych areobów, kiedy przerwy między seriami już mam ograniczone do minimum, pozostaje zmiana żywienia. Ale co to właściwie znaczy? Miałbym jeść mniej? O ile mniej? Czy to nie za przbliża tak pojętej ‘redukcji’ do głodzenia się z kolorowych gazetek? ![]()
Aha! Skończyłem czytać wszystkie Twoje arty. Badź gotowy na deszcz pytań. Nie wszystkie będą ‘wygodne’, ok?
![]()
Pozdrawiam!
Reda ze śmietana miałem na myśli to, że tłusta czyli ta powyżej 30 zawsze ale to zawsze jest pasteryzowana. Mówię o tej sklepowej. Można kupić niepasteryzowaną ale niestety 18 tłuszczu maks a to mało i trzeba się zastanowić czy warto pić taka smietane w ogóle czy może poszukać jakiegos innego produktu. Generalnie nabiał – twaróg, mleko, śmietana i inne podobne zaliczane są do produktów zawierających “gorsze” białko. Kwestie tłuszczu opisałem powyżej. Dlatego tez jesli można to powinno się białko pobierać bardziej wartościowe np z mięsa, ryb czy jaj a nabiał traktowac jako uzupełnienie diety ewentualnie dla jej urozmaicenia. Ja specjalistą nie jestem. Uczę sie. Uczę się przede wszystkim od was. To co powyżej, przeczytałem na nowej debacie i wywnioskowałem z wypowiedzi Stefana. Nie piszę tego aby się mądrować a jedynie po to aby potwierdzić się (nas wszystkich) w tym przekonaniu i sprowokować Stefana do dalszych wypowiedzi na ten temat. Pozdro all !
Stefan czy korzystając z okazji mógłbyś coś na temat twarogu a w zasadzie w temacie dużej ilości twarogu się wypowiedzieć ? Reda pisze o 700 g twarogu i 200 mięsa je. Też miałem takie parę dni ale szybko z tego zrezygnowałem bo pomyślałem sobie, że 100 g twarogu i 500 g mięsa to lepsze rozwiązanie. Działanie czysto intuicyjne. Jak to powinno być z tymi proporcjami – twaróg czy mięso ?
Oczywiście, że im mniej przetworzona żywność tym lepiej. Tak jak piszę, nabiał to jednak w dużej mierze nasycone kwasy, więc nie jest tak źle, a nie każdy ma dostęp do gospodarstw wiejskich.
Nie, spokojnie póki co nie mamy sponsora pośród producentów śmietany
Po prostu nie uważam, by akurat pasteryzacja nabiału była aż tak szkodliwa dla zdrowia, jak inne rzeczy, o których wspominam. Staram się zachować pewną równowagę, bo inaczej może się okazać, że nie będzie co jeść. Wiadomo mięso zwierząt hodowlanych – sterydy i antybiotyki, warzywa – pestycydy, nabiał – pasteryzacja. Pozostanie już tylko zdrowo umrzeć śmiercią głodową.
Więc najważniejsze, unikać tam gdzie się da żywności przetworzonej, ale bez paniki. Unikać soi, unikać ryżu i przetworów mącznych. Już to samo w sobie daje nam bardzo dużo. Jasne, że cola to świństwo, sam kiedyś lubiłem teraz już nie. Tylko jeśli ktoś wypije trochę raz na tydzień – machnąć ręką. Musimy czasem wypośrodkować między zdrowiem a przyjemnością. Bardzo męczący są ludzie popadający w skrajny fanatyzm, obojętnie na jakim punkcie.
Spróbuję trochę zgłębić sprawę, to może napisze coś więcej o tej pasteryzacji. Być może ważniejsze jest, by unikać produktów homogenizowanych, ale to znowu odrębny temat.
Co do badań krwi i moczu, aż się ostatnio zdziwiłem, że wyszły tak dobrze mimo infekcji. Co mnie martwi to tylko to, że cholesterol był nawet trochę za niski
Trójglicerydy idealnie.
Często po przerwie jesteśmy tak jakby trochę rozkojarzeni. To minie, a przerwa się przydaje, więc tym bym się nie przejmował. Tak jak pisałem, siłą rzeczy serii wyjdzie więcej.
Skoro tak mocno odczuwasz tę różnicę w przysiadach to należałoby się nad tym bardziej zastanowić. Różnica w sile hamstringów? Przemyślę to jeszcze i spróbujemy coś zaradzić. Ogólnie wiadomo, przysiad jest wymagający i fizycznie i psychicznie – stąd tak wielu szuka wymówek, by go nie robić ![]()
Wiesz, nie musisz w przysiadach dochodzić do maksymalnych obciążeń, jak już czujesz, że się robi ciężko to możesz przejść do fazy down. To tak dla bezpieczeństwa.
Podciąganie – zaczynasz od całkowitego zwisu, najpierw podnosisz się samym ruchem łopatek, a potem dopiero włącza się reszta grzbietu i ręce, dochodzisz do punktu, w którym klatka dotyka drążka. To tak normalnie. Przy negatywach w drugą stronę, czyli najlepiej zacząć z klatką tuż przy drążku i wolno opuszczać się w dół.
Przedramię podejrzewam mięsień promieniowy, ale najlepiej rzuć okiem na model i napisz, który wg nazewnictwa na stronie to jest mięsień. Ja już sobie to przetłumaczę ![]()
Ciekawe jest to co piszesz o sylwetce i porach roku. Jeśli to jest faktycznie takie cykliczne, hm, normalnie podejrzewałbym kortyzol, a tak? Może zaczyna się z jakiegoś powodu gromadzić woda? Robi się chłodno i mniej wypacasz, mniej słońca i spada synteza wit. D3 itd. To tylko taka hipoteza robocza. Normalnie na tej diecie nie powinno tak się dziać. To też jeszcze sobie przemyślę na spokojnie i jak mi coś przyjdzie do głowy to napiszę.
Pytania jak najbardziej, mogą być też niewygodne
Pozdrawiam.
Do nabiału nie podchodziłbym jak do gorszego białka. W zasadzie jest to białko zwierzęce. Jasne, że taka kazeina jest gorzej przyswajana, ale bez przesady. Tylko odradzam suplementację białkiem kazeiną, bo to wg mnie jest marketingowe przegięcie.
Kiedyś byłem przeciwnikiem nabiału. Życie trochę to zweryfikowało. Po prostu niektórzy ludzie lepiej funkcjonują na nabiale, a inni na mięsie. Z reguły to kobiety wolą więcej nabiału, a faceci bardziej mięso, ale to nie jest reguła bezwzględna. Każdy musi sam ocenić na ile nabiał mu służy. Część populacji musi go ograniczać. Sam nie piję mleka, ani nie jem twarogu, bo mi szkodzą, ale mój organizm dobrze reaguje na śmietanę, kefiry czy sery żółty. Znowu można stwierdzić, że żółte sery to coś tam… Tylko, tak jak pisałem. Coś jeść trzeba i trzeba też mieć jakąś pulę pod urozmaicenia.
Ryby są trochę przereklamowane. Współczesne ryby z farm hodowlanych są niewiele warte. Zresztą trzeba odróżnić demagogię od faktów. Eskimosi jedzą ryby. Stanowią one ok. 20% ich diety. Reszta to mięso! Robiono badania kości Wikingów wymarłych na Grenlandii. Co się okazało? Ich dieta nie była zdrowa, bo składała się z samych ryb! Organizmy były wygłodzone, w przeciwieństwie do mieszkających nieopodal Eskimosów.
Ostatnio robi się sporo takich badań i wyniki są ciekawe, bo zaprzeczają oficjalnej dietetyce
Pozdrawiam.
Acha, jeszcze sprawa dynamiki. Tempo w dół, czyli faza negatywna zawsze powinna być nieco wolniejsza niż pozytywna. To, czy tylko kontrolowana czy bardzo wolna to już zależy na czym w danym momencie bardziej Ci zależy. Jeśli na masie to wolna, jeśli na kondycji i dynamice to nie aż tak. Natomiast dla siły ważna jest faza pozytywna, tu należy wstawać czy wyciskać w miarę szybko, eksplozywne. Tylko bez przesady. Trzeba zrozumieć jedną rzecz. Wiadomo, ze im ciężar większy tym dynamika spada. By zrobić naprawdę eksplozywny przysiad musiałbyś ograniczyć obciążenie do jakichś 20-25%. Myślę, że na teraz to nie ma sensu.
Dziękuję za Wasze odpowiedzi. To duzy przywilej dyskutować w takim gronie.
Zanim ‘zaatakuję’ Cię Stefan pytaniami, pozwól, że zapytam:
Co właściwie daje system uo and down?
Mam też pytanie, wydaje mi się, że dzieląc treningi powiększe jeszcze różnice miedzy MC i prysiadem. A to chyba nie o to idzie? No i dwa: mam jeden trening, w któym oba ćwiczenia (przysiady, dipsy) dają popalić i jeden w którym właściwie umiem wykonać tylko jedno (MC) a drugie to będzie permanentna nauka techniki. Nigdy (!) w zyciu nie udało mi się dotknąć drążka klatką. Czy uda mi sie w czwartek? Hmm.
I trzecie sprawa. Zawsze zamykałem tydzień treningowy w tygodniu kalendarzowym. Teraz uległo to zmianie i nie czuję się z tym komfortowo. Chyba, że mam to liczyć jako plan i że w tym planie świadomie zaplanowany jest dwa razy trening A i raz trening B
Tylko dlaczego w takim razie tak mało podciągania w którym jestem najsłabszy?
Najchętniej pozostałbym przy wszystkich złotych na jednym treningu. Bo przy takim podziale dzień po treningu jest trochę dniem straconym. Może więc wrócić do złotych na jednym treningu? I robić 4 powtórzenia? Moge nawet zrobić wersję mega turbo i robić wszystko up and down i mieścić się w godzinie. To będzie niezły sprint, ale dam radę. Czuję, że nie lubie tego ‘fragmentarycznego’ treningu i dzielenia. To już było. (przez 10 lat!) Tak nie lubię. Lubie być cały przećwiczony. Czuć ‘naddatek pracy’ całości a nie wybranych partii. Tak wiem, że przy przysiadach pracuje całe ciało, ale… Nie sądzę też, aby zmęczenie poprzednimi bojami miało wpływ na siłę w nastepnych. Moje wyniki w MC po Przysiadach sa raczej nieobalalnym dowodem?
Reasumująć: jestem wrogiem dzielenia treningu i wychodzenia w planie poza tydzień kalendarzowy. Co o tym myślisz?
Pozdrawiam!
I jeszcze pytanie a`propos tezy kortyzolowej.
Jak to niby działa? Że stres i kortyzol hop do góry = brzuch? No ok, ale jeśli jem mniej i wykonuję więcej treningu tlenowego to brzuch znika. Czy to znaczy, że mniejsze porcje i trening tlenowy redukują kortyzol? Nikt chyba, na poważnie, nie myślał o tej tezie? Czy dzieci w Afryce nie mają tłuszczu bo nie jedzą czy dlatego, że maja niski poziom kortyzolu?
I w drugą stronę – intensywny trening siłowy, brak wysiłku tlenowego, dieta tłuszczowo białkowa – brzuch jest. Brak intensywnego treningu, brak wysiłku tlenowego dieta białkowo tłuszczowa – brzuch jest. Brak treningu, brak wysiłku tlenowego, dieta węglowodanowa – brzuch jest.
I co ma do tego kortyzol? Jakoś nie widzę -w swoim wypadku- różnicy. Wydaje mi się, że jedyne co ma wpływ -przynajmniej na mój- brzuch to ilość (a nie rodzaj!) składników pokarmowych (tak. mniejsza micha) i wysiłek tlenowy lub HIT. Nie zauważyłem, aby długość przerw pomiedzy seriamiw i/lub objętość treningów miała na to wpływ.
No to od czego to zależy? W tym momencie – z mojego doświadczenia – wynika tylko jedna odpowiedź – biegasz – tkanka tłuszczowa znika, nie biegasz – gromadzisz. To trochę pod prąd tego czego tutaj się dowiedziałem, ale tak to co roku obserwuję. Wolałbym widzieć inaczej, ale kto wie, może kiedys wszyscy po całej ‘paleo przygodzie’ wrócimy do kanapek? Żartuje, ale sprawa jest ciekawa.
Pamiętam, że Poliquin gdzieś pisał, że to jest słabość areobów, że kiedy przestaje się je wykonywac – pojawia się tłuszcz, no, ale jak zrzucać bez nich. Nie jeść? Bez sensu.
Reda Bracie! Ja tez mam podobne doswiadczenia i podobne spojrzenie. Napewno brak weglowodanow pomaga, nepewno sam ich brak powoduje, ze jestesmy szczuplejsi. Jak bardzo? Jedni “chudna w oczach” drudzy przezywaja cos takiego jak Ty i ja. Faktem jest, ze na dietach ketogenicznych szybko sie chudnie, ale nikt z kolorowych gazet stosujac diety ketogeniczne nie je 3gr fatu/kg masy ciala! Stąd rozsadek podpowiada, ze musi chodzic o kalorie! Wiem, ze Stefan krytykuje jakikolwiek wypowiedzi o kaloriach, ale nalezy je brac pod uwage wg mnie. Prosty fakt – spalacz wiecej kalorii poza silownia – miesnie nie urosną. Pisał o tym Poliquin i kazdy przyzna racje temu latwemu stwierdzeniu.
Wracajac do naszych brzuchow to u mnie rowniez nie spada. Kilka cm zeszlo, ale wiadomo, ze to nie jest szczyt marzeń. I tu nasuwa sie kilka hipotez – albo zla dieta z przeszlosci dalej daje o sobie znac, albo bedzie trzeba dodac dodatkowy wysilek.
Poliquin pisze o treningu silowym+HIIT. Moze jest to wracanie do starej “redukcji”, ale ja innego sposobu nie widze i poddam sie temu, kiedy bedziemy szlifowac detale ze Stefanem. Napewno trening silowy w moim wypadku tez wtedy bedzie wygladal nieco innaczej, zobaczymy jak pojdzie z masą. Natomiast popularne aeroby to dla mnie sposob jedynie na lekkie pobudzenie metabolizmu, polepszenie krazenie – ogolnie nie warto. Natomiast do HIIT-u mam duzy szacunek. To tyle.
Wracajac do kwestii smietany. Mowi sie wiele o paleo. Ale czy Paleo marzyli o wielkich plecach i klatce?! Trzeba dopasowac diete do celow. Jesli chce byc zdrowy – okey, zjem dwa steki, 5 jajek z wolnego chowu i do tego dziczyzna na kolacje. Jesli chce meic miesnie, to niech mi ktos uczciwie wytlumaczyc jak taki blisko 90kg facet ma urosnac na tym? Wyliczajac ja potrzebuje 270gram fatu i 270 gr bialka, jak mam niby to dostarczy bez smietany i masła? Zapychac sie orzechami? Bzdura.. dla mnie to tylko dodatek tak jak pestki dyni czy omega3. Ile tluszczu mozna wydostac z miesa.. ? Marne kilka gr, no chyba ze jemy wieprzowine. Szczerze sam nie wyobrazam sobie dnia bez smietany. Ponadto swoja lodowke dziele z rodzicami wiec staram sie jesc troche mniej kontrowersyjnie i nie robic z siebie dziwolaga, wiadomo trzeba jakos urozmaicac, ale tak jak mowie – moich domownicy i tak sa na skraju akceptacji, a o samodzielnych zakupach nie ma mowy – chyba kwestia honoru dla mojej Mamy
. No coz, kiedys i tak trzeba bedzie “pojsc na swoje”
Pozdrawiam,
Rodzyn
Myślę, że z czasem ta różnica się mimo wszystko wyrówna tzn. między MC a przysiadami. Zawsze możemy zwiększyć pulę ćwiczeń, by to poprawić. Kłopot jest raczej z Twoim nastawieniem, bo wszystko co wychodzi poza robienie całego planu w jednym dniu szybko odrzucasz ![]()
Up and down, to dość mocne narzędzie. Normalnie nie zalecałbym tego tak szybko, w Twoim wypadku chodzi o to, że masz wypracowaną dużą kondycję. To rzecz jasna nic złego, wręcz przeciwnie, ale ma swój minus. Trudniej będzie teraz wypracować masę. Dlatego taka metoda, by niejako przeskoczyć to ograniczenie.
Tydzień jest tylko i wyłącznie pewną umowną jednostką czasową. Wynika z tradycji i religii. Nie chcę tu podważać czyichkolwiek przekonań religijnych, tyle tylko, że w kulturystyce czy ogólnie w sporcie ten schemat nie zawsze się sprawdza. Tydzień kulturystyczny, czyli mikrocykl może trwać od 3-14 dni. Zależy to od wielu czynników. Nie jest optymalne zawsze i wszędzie upychać wszystko w 7 dniach. No chyba, że ogranicza nas siłownia publiczna i względy społeczne. Jeśli ma się swój sprzęt to ma się też więcej możliwości w tym zakresie.
Jasne, jeśli bardzo chcesz może to robić wszystko na jednym treningu. Twój wybór, ja tylko doradzam
Kwestia celów i priorytetów, bo w ten sposób bardziej będzie wzrastała kondycja siłowa niż inne parametry. Musisz to przemyśleć pod tym kątem. No i prędzej czy później zabraknie miejsca na ewentualne ćwiczenia dodatkowe-wyrównujące. Musisz to wziąć pod uwagę i podjąć jakąś decyzję.
Jeszcze inaczej – jeśli masz takie nastawienie, że nie masz zaufania do treningu dzielonego, to też nie będę się przy tym upierał, bo robienie czegoś wbrew przekonaniom zwykle nie przynosi dobrych efektów.
Cóż, z tym kortyzolem rzuciłem bardzo hipotetycznie. Być może jest coś w tym co pisze Poliquin. Tu mogą wchodzić w grę i czynniki klimatyczne i sporo innych rzeczy. Nie mam zamiaru na siłę przycinać żywych ludzi do teorii. Możesz na próbę obciąć jedzenie o 10%. Zobaczymy co będzie. Na pewno czegoś się nauczymy, a nie powinno to zaszkodzić. Jeszcze przy okazji – ile bierzesz omegi 3 na dziś? Czy w ogóle bierzesz?
To tak też nawiązując do wypowiedzi Rodzyna. Fakt, nie wierzę w liczenie kalorii, ale jasne. ilość też robi swoje. Jeśli jest tego naprawdę dużo, to może się trochę odkładać. Przy czym nie aż tyle ile na węglowodanach. W przypadku Rodzyna na razie nie ma sensu obcinać, teraz rozkręcamy hipertorfię na maksa. Przy okazji, jak już BF nie jest tak wysoki, to tych resztek najtrudniej się pozbyć
Łatwiej zejść z 30% na 20% niż potem poniżej 10%. Podobnie jak kłopot mają osoby przy 40%BF, ale to już inna historia i nieco inny problem.
Wiec Reda jeśli chcesz obetnij na próbę wszystko o 10%.
Ja juz i tak odkad z Toba cwicze nie mieszcze sie w koszulkach, a niby sile robilismy ![]()
Pozdrawiam
No cóż, temat pasteryzacji mleka już była wałkowany. Pan Słonecki wypisuje na swojej stronie różne rzeczy. Próbowałem kiedyś czytać, ale dałem sobie spokój
Autor kładzie duży nacisk na homeostazę organizmu, a tymczasem my nie chcemy trwać w stanie obecnym, ale się rozwijać. Przekraczać swoje ograniczeni!
Mniej więcej tak wygląda pasteryzacja. Czy faktycznie zabija wszystko? Do pewnego stopnia, ale i tak do kefirów, jogurtów czy śmietan potem dodaje się bakterie. Tylko nie tyle i nie takie, jak podają reklamy
Nie polecam jogurtów, bo jak dla mnie są za bardzo „poprawiane”. Resztę tak, no bo coś jeść trzeba – to jest life motyw tej dyskusji.
Do tego pan S wychodzi z błędnej przesłanki o korzyściach wynikających z zawartości wapnia w nabiale. I tak jest on słabo przyswajalny.
Chyba zacznę unikać terminu paleo, bo jest strasznie już nadużywany. Jak widzę przepis pana propagującego rzekome paleo – chude mięsko smażone na oliwie – to mam ochotę zachować się jak typowy człowiek paleo. Wziąć maczugę i autora takich bzdur zdzielić przez łeb.
Ale zdzielić przez łeb maczugą czy wielkim kawałem surowego mięsa ?
:) Tak Tak, Pan S odradza również wszelkiego rodzaju aktywności fizyczne aby oragnizmu “nie wytracać” Ale jeść każe tłusto.
Rodzyn, ćwiczysz siłę i nie mieścisz się w koszulkach ? Ciekawski jestem co będzie dalej na Stefanowych poradach. Ja już się nie mogę doczekać jakiś wyników !
Arek – ruszą przysiady, to i masa ruszy. Nie ma innej możliwości
Nie wiem. Najsmieszniejsze jest to, ze przez miesiac nic bezposredniego na barki nie robilem, a wlasnie w tym miejscu jest mi ciasno teraz bardzo w ciuchach. Mysle, ze plecy poszly do przodu (a raczej na boki
), a barki za nimi. Plecy to moja najsilniejsza partia wiec nie ma sie co dziwic. Nie mialem w domu maszyn to musialy sie cos ruszac, a teraz tak jak Stefan co mowi i co jest meritum tej strony. Chcesz byc wielki? Przysiad i martwy czeka
O! Rodzyn!
Jaki konkret wpis! Uwielbiam takie
Dziękuję!
U mnie hiertrofia też bardzo aktywna więc nie narzekam, jednakże proporcjoalnie (jak co roku do zdobywanej masy
) urósł mi brzuch. Tzn nie jest to jakiś ‘tłuścioszek’
ale wybity do przodu w wszerz ‘brzuch’ proporcjonalnie wiekszy, szerszy do zdobywanej masy. Oczywiście w tym roku z silniejszym rdzeniem to wszystko jest bardziej konkretne, ale porównując z ’sezonem’ ;D jest inaczej.
Dieta obecna bardzo mi odpowiada i na pewno daje dużo.
Drogi Stefanie,
nie idzie mi o wszystkie ćwiczenia na jednej sesji,co powiesz na taka kombinacje?
Mamy segmenty ABC – 3 dni w tygodniu.
Zlote cwiczenia mozna rozdzielic na te 3 dni. Zrobic ‘up and down’ z glownego cwiczenia A – przysiad, B – MC, C – Dipsy, plus rampe z drugiego zlotego cwiczenia. czyli np.
A – Przysiad upenddown + rampa MC
B – MC upanddown + Dipsy
C – Przysiad rampa i Dipsy upenddown
Jestem bardzo ciekaw Waszej opinii Panowie.
Trening zbyt dzielony, źle, gazetkowo mi się kojarzy.
Masa rośnie dynamicznie więc na razie nie jest źle. ‘Czekam’ na siłę ![]()
Omegę 3 biore w miarę regularnie – 3 – 5 capsow 1×1000.
Muszę się zastanowić jak obciąć. Czasami używam wagi a czasami bardziej oka. 10% odjąc to moze nie byc latwe
Wolę dodawać ![]()
Nie wiedziałem, ze wapń slabo z nabialu przyswajalny. To co sie z nim dzieje? Czy nalezy suplementowac wapn w takiej sytuacji? Jak myslisz?
Arek,
Przysiady są super! Pamiętaj, prosze, aby pozdrowic ode mnie sąsiadów! Szacun.
@Stefan + (oczywiście) w każdym segmencie ABC lub dwu, podciąganie.
@ A`propos przedramienia. Wg mojej analizy na wskazanej przez Ciebie stronie są to: pronar redondo y musculos flexores
Super strona! No i odlotowo, że po hiszpańsku! ![]()
Pozdrawiam!
Oto, długo oczekiwany, deszcz pytań!
1. Co się takiego wydarzyło, że w ciągu kilku miesięcy tak bardzo zmieniła się Twoja ocena węglowodanów w diecie?
Cytat: “‘nie żałujcie sobie insuliny po treningu. W tym momencie to ona jest najbardziej pożądanym hormonem’
2. W jaki sposób dowiedziono, że trening powyżej godziny powoduje wydzielania się kortyzolu? Kto był badany? Ile ćwczył? Czym to zmierzono? Tym, że po treningu dłuższym niż 1h rósł mu brzuch? Czy wliczono w to rozgrzewkę? Jakiego rodzaju?
3. Dlaczego polecasz konsekwentnie tylko kilka zielonych warzyw? Co z pomidorem, ogórkiem (wiemy, nie łączymy), kalafiorem, sałatą, cukinią? Gorsze czy po prostu są mniej ‘zielone’?
4. ‘Przysiady i martwe ciągi to bardzo ciężkie ćwiczenia. Jeśli traktujesz je poważnie, to trudno się spodziewać, być mógł z pełnym zaangażowaniem i maksymalnymi docelowymi ciężarami, zrobić oba na jednej sesji treningowej.’
Ja traktuję poważnie oba cwiczenia i uważam, że mozna je ‘z pełnym zaangażowaniem i maksymalnymi docelowymi ciężarami, zrobić oba na jednej sesji treningowej’
Jak narazie moje doświadczenie mówi, że można. Rozumiem, że wg wg Twojej tezy jednak w pewnym momencie coś zacznie przeszkadzać, tak?
5. Czy uczucie glodu to tylko niski poziom cukru czy cos jeszcze?
6. ‘Motywacja nie ma nic wspólnego z emocjonalnymi uniesieniami.’
Całkowiecie zaprzeczam. Jako człowiek, sportowiec i rezyser teatralny. Motywacja wynika bezpośrenio z emocji, a te jak wszystko mogą mieć różną częstotliwość i motywować lub demotywowac do danego działania. Dlatego tzw ‘kotwice’ w NLP (i samo NLP) nie są wcale takie głupie.
Wg mnie warto, ‘po prostu’ swiadomie wybierać/kreować emocję najbardziej przydatną do osiągnięcia obranego w danej sytuacji celu. Każdy jest w stanie zdobyć tę sprawność.
7. ‘bełkot związany z NLP, czy brukową “psychologią sukcesu”‘
Uważam, że przy pomocy myśli kreujemy rzeczywistość. Wiedza wielu cywilizacji o szyszynce (pineal gland) dowodzi, że słowo-myśl-częstotliwośc ma materialne (cokolwiek to znaczy!) przełożenie na tzw. rzeczywistość.
Myśl jest narzędziem najpotęzniejszym. Wg mnie wszystko co jestem w stanie zobaczyć-zwizualizować-poczuć jest osiągalne.
8. Jakie jest Twoje zdanie na temat przechowywania żywności w plastikowych pojemnikach? Wiadomo, że wiele (wszystkie?) plastiki, szczególnie w wyższej temperaturze napędzają estrogeny. Czy jesteś ortodoksem w tej sprawie?
9. Co się stało z autorami starszych dzienników? Zapas, Mateusz, Mariolka? Zabrakło im ducha i czasu na konsekwencję? Tylko Rodzyn trwa na stanowisku. Co się z nimi stało? Poszli do pizzeri i już stamtąd nie wyszli? Zostali zjedzeni przez innych, bo za mało cisnęli (na pewno Rodzyn zjadł przynajmniej dwójkę) M.I.A ?
![]()
Pewnie to ich powinienem zapytać.
10. ‘W wolnym czasie zobaczcie sobie jakiś film antropologiczny o życiu Indian z Amazonii lub innych ludów pierwotnych. To co mnie uderza, to praca w przysiadzie. Goleń jest prosty, korpus prosty, a pośladki przy ziemi. Nie siedzą, lecz znajdują się w w dolnej fazie przysiadu.’
Czy możesz polecić jakis wybrany tytuł takiego filmu?
Pytanie: Czy naprawdę mają 100% prosty goleń w najniższej fazie przysiadu? Rozumiem, że wychodzenie kolan poza obręb stóp da się skontrolować, ale 100% goleń? 100%?
11. Piszesz, że podwójne dno wzmacnia ‘vastus medialis’ czy to ćwiczenie nie ułatwioby mi podniesienia wyników w siadzie?
12. Dlaczego nie należy spożywać warzyw w posiłku przed snem?
14. Dużo piszesz na blogu o ‘dojrzałości’. Całkowicie się zgadzam. Dlatego pozwolę sobie zapytać czy możesz wyjasnić o co chodzi w Twoim hmm ‘konflikcie’ (?) z Pumą? Gdzieś piszesz o nim per Pan z dużym emocjnalnym dystansem. Mało się orientuje w forach kulturystycznych, ich ilość i wieloróżność zdań nie pozwalała mi tam nic znależć.
A`propos, może przy okazji popełniłbyś art o forach i ich głownych personach? Nie musiałby byc to tekst zaangażowany emocjonalnie, taki przegląd polskiego netu, bez ocen i sądów, raczej o tym co, kto Cię zainspirowało, raczej pozytywne sprawy. Czytelników chyba to ci nie odbierze? A przy okazji, jesli mogę zapytać, czy frekwencja na blogu rozpędz się? Jakie są -mniej więcej – statystyki?
Wracając do pytania. Zastanawia mnie jak tak świadome osoby jak Ty czy jak zakładam (choć nie znam piśmiennictwa) Puma (i inni) możecie trwać w jakiejś niesympatycznej niezgodzie. Wiadomo, nie znam okoliczności, ale wydaje mi się, że trening i dieta to zbyt cudowne sprawy, aby mogły dzielić świadomych ludzi. Tzn. ja tez sie i świadomie oddzielam wegan czy wegetarian, ale dopóki oni mi czegoś nie zabraniają konfliktu nie ma. Więcej światła? (to były ostatnie słowa umierającego Goethego
) Więcej światła! ![]()
Pozdrawiam!
Pytania miazga! Czekam na odp Stefana ![]()
PS Co miales na mysli piszac, ze kogos zjadlem
.. ?
Akurat trafiles z pytaniem, wczoraj wlasnie myslalem o Mateuszu. On bardzo gorliwym uczniem był, nawet mielismy sie spotkac. Duza wiedze zdobyl podczas tego krotkiego pobytu na hormonwzrostu.edu.pl.
Swego czasu sie nawet zastanawialem czy oni dalej nie wspolpracuja ze Stefanem tylko w jakiejs innej formie. Wszystko jest owiane nutka tajemnicy, bo Mateusz mial kontakt prywatny ze Stefanem
Witam!
Nie ma domsów. W takim razie już ich nie będzie. Mnie to odpowiada. A Wy Panowie musicie pocierpieć
2.5 godzinne treningi przez 10 lat zrobiły swoje. Domsy nie dla mnie.
Stefan, mam jeszcze pytanie, czemu właściwie w tym planie zmniejszylismy częstotliowść wykonywania MC? Jaki jest powód?
ABA – 3 jednostki treningowe. MC tylko w A. Dlaczego?
Tak trzymam się podziału tygodniowego bo i bez tego mam dość luźny kalendarz i dlatego potrzebuję zamknąć tydzień treningu tygodniu kalendarzowym. Inaczej sie pogubię i nie będę już wiedział jak to liczyć. Ile tygodni stsuję już dany plan itp. Po wczorajszym czuję się raczej bez niespodzianek, tylko, w porównaniu z poprzednim treningiem raczej niedotrenowany. Wczoraj nie było MC i opodciągania więc ciało właściwie nie zmęczone. Po co mi ten dzień przerwy? (to nie znaczy, ze chce ćwiczyć codziennie. To juz było i, mając prawo do porównań, widze, że co drugi dzień jest lepiej. Pisałeś, ze ‘potem coś lżejszego’, ale wychodzi, że to już teraz? Wcześniej następnego dnia regenerowałem całe ciało a teraz 50% (tak wiem, ze przy przysiadach pracuje całe ciało, ale po coś mC wymyślono, prawda?
To trochę za lekko. Ja nie mam jeszcze 75 lat i to nie jest mój pierwszy tydzień treningowy w życiu
![]()
Szczerze – po nowym planie spodziewałem się więcej obciążeń a nie mniej. Siłowo też z racji ‘upanddown’ obciążeniem nie zaszaleje, nic nie zapowiada, aby wyniki, poza kondycją w danym ćwiczeniu, wzrsły więc dlaczego taki plan a nie inny? Nie mam się za specjalnie bystrego więc najpewniej wielu aspektów nowego planu nie rozumiem i dlatego pytam ![]()
Pozdrawiam!
argh! Miało byc ‘MC tylko w B’ grrr!
@Rodzyn
No tak mi się skojarzyło, że Ty dużo składników potrzebujesz, i to oni zniknęli a Ty wciąż trwasz… Z powyższego wynika, że oni zjeść Ciebie nie mogli ![]()
Tęsknię za Mariolką, tak dzielnie walczyła i musiała pokonywać setki stereotypów i co? Po prostu pewnego dnia nie wykonała treningu i zrezygnowała? Uznała, że już wystarczy? Odcięli ją od netu?
Pozdrawiam
PS. Czytam tę debatę z Inter-American Institute, do której link wkleiłem Ci do dziennika, robię wypisy, jeśli nie masz czasu czytać całości to Ci prześlę mój wybór. Ogólnie z debaty wynika, że NWO to nie jest tajemnica czy konspiracja tylko oczywisty dla wszystkich umieszczonych na wysokich stołkach w świecie anglosaskim plan działania. Persony dyskutujące a szczególnie Dugin (oficjalna prawa ręka Putina!) wiedzą chyba o czym dyskutują? Ciekawe czy plan zostanie zrealizowany w tym dziesięcioleciu czy następnym? Dobrze, że Arnie jest z nimi
Cóż Reda, nie da się ukryć, że Twój organizm reaguje dość specyficznie. Większości powiedziałbym, że na takim treningu, jak proponujesz się zajadą. Jako, że jestem jednak zwolennikiem daleko idącej indywidualizacji, to cóż. Możesz spróbować. Zobaczysz co będzie. Jeśli się przetrenujesz to przyznasz mi rację
Jeśli urośniesz, to będziemy wiedzieli, że tak trzeba w Twoim wypadku postępować ![]()
To oczywiście ciągle przeszkadza w jednym. Trudno tu wprowadzić więcej ćwiczeń, które mogą się przydać. Przy okazji przypomnienie – miałeś mi napisać, o który dokładnie mięsień chodzi w przedramionach!
Być może masz akurat takie predyspozycje, więc spróbuj jak piszesz. Negatywne opuszczenie co drugi dzień też może przez czas jakiś poprawić wynik w tym ćwiczeniu. Tylko trzeba uważać, bo za kilka tygodni progres się wyczerpie i wówczas trzeba będzie z tym trochę przystopować.
No i ten brzuch. Tutaj pytanie zasadnicze, czy na pewno jest to tłuszcz? Możliwości są trzy. Albo przybyło tłuszczu, albo zebrała się woda, albo urosły mięśnie i wypchnęły nieco brzuch do przodu. Nie oszukujmy się, dobrze rozwinięte mięsnie brzucha też mają swoją masę i trudno oczekiwać od faceta podnoszącego duże ciężary, że będzie miał talie modelki. Taka talia po liftingu nawet u kobiety wcale dobrze nie wygląda. Znowu się rozpęta dyskusja ![]()
Pierwsza rzecz – zmierz fałdę tłuszczową na brzuchu. Szkoda, że nie zrobiłeś tego wcześniej, mielibyśmy teraz porównanie, ale i tak się przyda.
Ewentualnie obetnij tylko trochę białko, a tłuszcz zostaw. Czyli nieco mniej mięsa i twarogu, a dodaj trochę masła czy śmietany dla wyrównania.
Jeśli jesz mięso i warzywa, a stawy nie dokuczają, to póki co suplementacja wapnem nie jest konieczna.
Teraz widzę, że jest o przedramieniu. Niebawem się tym zajmę
Witaj!
o przedramieniu pisałem kilka postów wyzej:
Reda
November 15, 2011
@ A`propos przedramienia. Wg mojej analizy na wskazanej przez Ciebie stronie są najprawdopodobniej to: pronar redondo y musculos flexores
Super strona! No i odlotowo, że po hiszpańsku!
Pozdrawiam!
Dziekuję!
No dobrze, spróbuję się zmierzyć z Twoimi pytaniami:
Pierwsze – od dłuższego czasu przypatrywałem się różnym dietom i modelom żywienia. Długo byłem bardzo krytyczny wobec większego spożycia tłuszczu. Raz dlatego, że wszędzie czytałem, że to złe, a po drugie, tak bylem wychowany. W domu jadło się wprawdzie mięso, ale unikało tłustszego. Głównie z powodu ojca. Potem sam miałem tak rozregulowany organizm, że źle reagował na tłuszcz. Obserwowałem siebie i w końcu musiałem przyznać jedno – większa podaż węglowodanów zwiększa mi wagę, ale tylko dlatego, że rośnie brzuch. Ich ograniczeni powoduje, że brzuch się zmniejsza, a mięśnie nie!
Zacząłem obserwować ludzi, co jedzą i jak to wpływa na ich wygląd i zdrowie. Do tego doszedł przykład mojej partnerki, która od lat je serki i ogólnie nabiał, a jest bardzo szczupła. Nie robi przy tym nic szczególnego w kierunku odchudzania.
W końcu sam spróbowałem. Stopniowo ograniczałem węglowodany, a dodawałem tłuszczu i białka. Przy okazji trafiłem na inne od oficjalnych stanowiska w tej kwestii. Przypomniałem sobie, że w dzieciństwie, gdy był tatar nagle mój organizm przechodził metamorfozę. Potrafiłem tego zjeść kilka razy więcej niż innych rzeczy.
Jeszcze jeden poboczny element skoro mam uczciwie odpowiedzieć. Po kilku latach dołka finansowego poprawiła się moja sytuacja i mogę być bardziej wybredny, gdy chodzi o jedzenie. Nie muszę się już napychać byle czym. Trywialne, ale prawdziwe
Drugie – badania były robione, choć w tej chwili trudno mi przytoczyć dokładne dane. Być może coś można znaleźć u Bompy. Na pewno badał to Poliquin lub korzystał z jakichś badań. Przy czym godzina to jest czas umowny. Nie chodzi o to, że akurat po godzinie. Gdyby napisać, że po zbyt długim treningu, to jeden uzna, że długi znaczy 3 godziny, a inny 20 minut. Trzeba więc wyznaczyć jakieś umowne mniej więcej.
Już wspominałem, że poziom kortyzolu zależy od wytrenowania organizmu. Im bardziej jesteś przyzwyczajony do jakiejś pracy, zarówno w sensie intensywności, jak i długości trwania, tym mniejszy będzie wyrzut kortyzolu. Organizm stopniowo się adaptuje.
To twierdzenie jest związane z jeszcze jedną obserwacją. Sportowcy różnych dziedzin mają różny poziom tkanki tłuszczowej. Maratończycy są bardzo szczupli, ale ich BF jest większy niż u sprinterów. Nie sposób biec tak długo i nie mieć większej ilości tłuszczu.
Trzecie – tu odpowiedź jest prosta. „Mniej zielone” tzn. w pierwszym rzędzie, że możesz je jeść, ale musisz pamiętać, że są źródłem węglowodanów. Jest ich znacznie więcej niż w typowych zielonych warzywach. Nawet pomidor ostatnio nie jest już uważany za warzywo, a raczej za owoc.
Czwarte – no właśnie. Już wspomniałem dziś, że Twój organizm reaguje specyficznie. Jest faktem, że do pewnego momentu jest to możliwe. Można tak ćwiczyć. Z czasem nauczysz się wymagać od swojego organizmu coraz więcej. Coraz mocniej będzie angażował układ nerwowy i mięśnie. Jedna seria przysiadów czy MC będzie większym wyzwaniem dla organizmu niż teraz cały trening. Stopniowo czas na regenerację się wydłuża, bo wysiłek jest większy.
Powiedzmy sobie wprost, że początkujący nie jest w stanie zmobilizować swojego organizmu tak, jak zaawansowany. Pomiędzy oczywiście rozciąga się pewna skala. Mięśnie będą go bardzo bolały itd. ale to jest nic w porównaniu z demolką, jaką zaawansowany robi swojej motoryce każdą ciężką serią.
Taki Thibaudeau dźwiga w martwym bodajże 400kg, ale wykonuje to ćwiczenie raz na dwa tygodnie. Byłoby bezsensem ćwiczyć tylko raz na dwa tygodnie, dlatego pojawia się trening dzielony. Trzeba jakoś wypośrodkować pomiędzy intensywnością a częstotliwością. No i dochodzą wtedy różne ćwiczenia asystujące, które mają poprawić wynik w tych podstawowych ćwiczeniach.
Wprawdzie nie uważam, by warto było amatorowi pchać się na tak maksymalne ciężary, ale to już inna historia.
‘Cóż Reda, nie da się ukryć, że Twój organizm reaguje dość specyficznie. Większości powiedziałbym, że na takim treningu, jak proponujesz się zajadą. Jako, że jestem jednak zwolennikiem daleko idącej indywidualizacji, to cóż. Możesz spróbować. Zobaczysz co będzie. Jeśli się przetrenujesz to przyznasz mi rację Jeśli urośniesz, to będziemy wiedzieli, że tak trzeba w Twoim wypadku postępować’
Możemy tak to sprawdzić. Takie wyzwania bardzo mnie motywują. Jestem bardzo ciekaw czy moja intuicja dobrze mi podpowiada
To w tym tygodniu w czwartek zrobię trening B z Twojego planu czyli
MC upendown + negatywy
w sobotę zacznę testować swoją propozycję czyli
A – Przysiad upenddown + rampa MC, i dalej,
we wtorek moje B MC upanddown + Dipsy rampa i
w czwartek moje C: Przysiad rampa i dipsy up and down.
Powtórzeń tyle, ile w Twoim planie czyli 4 z wyjątkiem negatywów.
Jak długo testujemy?
Jak sprawdzić czy to działa? Jak rozumiem wzrost siły przy zachowaniu poprawnej techniki wybieramy jako podstawowe kryterium?
‘To oczywiście ciągle przeszkadza w jednym. Trudno tu wprowadzić więcej ćwiczeń, które mogą się przydać’
Pozwole sobie zauważyć, że w nowym planie napisanym przez Ciebie dla mnie (za co jestem bardzo wdzięczny!) nie było innych ćwiczeń niż te, które wpisałem w swoją propozycję. Jeśli tylko powiesz, że są potrzebne, oczywiście jestem za modyfikacją planu.
Czy poza ‘groźbą przetrenowania’trzyma mój plan trzyma się kupy? Każde ćwiczenie jest w up and down oraz w zwykłej rampie. Czy to jest ok? Dla mojego CUN to może być fajne, bo np po po przysiadach upandown jestem pobudzony i zrobienie wtedy rampy (ale juz nie upanddown bo to by mnie mogło zjechać, chociaż kto wie?) MC -myslę, że- pozytywnie wpłynie na moje wyniki ![]()
Co do brzucha to na pewno są mięśnie + woda, aż tak łatwo i szybko sie nie otłuszczam. Zresztą teraz nosze na sobie tyle bluz (wszędzie od 11 lat zawsze także zimą na rowerze a w domu lubię mieć delikatnie uchylone drzwi balkonowe
), że sam już nie wiem czy to już brzuch czy kolejna bluza. ![]()
Co do obcinania białka, to właśnie wróciłem z mięsnego więc raczej
utnę z twarogu.
Teraz były porcje po 250-220g to zejdę do 200 (głód zagląda w oczy ![]()
Dziękuję za pomoc, wyrozumiałość i wsparcie mojego idywidualnego myślenia! Vivat!
Pozdrawiam!
Piąte – tak, to głównie sygnał, że spada cukier we krwi. Przy bardzo silnym spadku dochodzi do hipoglikemii, a to dość nieprzyjemne doświadczenie. Dużo zależy od naszych przyzwyczajeń. Organizm się przyzwyczaja, że dostaje jeść o określonych porach i tak rozdysponowuje składniki, że jak przychodzi czas to jest gotów na nowe ![]()
Ktoś kto nie ćwiczy może stosować naszą dietę jedząc 2-3 razy na dobę, jeśli chce się zbudować trochę mięśni, trzeba częściej. Właśnie Giornda uważał, że nie należy ćwiczyć dłużej jak godzinę, by cukier we krwi nadmiernie nie spadł.
Szóste i siódme – tu najtrudniej będzie nam się zgodzić. Zwróć uwagę, że jednak myśli a emocje to nie to samo. Wprawdzie człowiek to jedność psychofizyczna, ale ten podział jest konieczny, by cokolwiek wyjaśnić.
Jestem przeciwnikiem NLP, bo wg mnie jest to oszukiwanie ludzi. Napędzanie ich w sztuczny sposób. Na krótką metę może i działa, zwłaszcza gdy ktoś nie jest zbyt krytyczny. Po 5-10 latach, czasem dłużej, zepchnięte w podświadomość negatywne emocje wychodzą i to w paskudnej formie. Potem nagle człowiek popełnia samobójstwo, wpada w depresje lub wchodzi do baru i zaczyna strzelać. Wszyscy zastanawiają się dlaczego. Był taki sympatyczny i niczego mu nie brakowało.
Negatywne uczucia trzeba przeżywać i przepracowywać, a nie udawać, że ich nie ma. To jest temat na długą dyskusję. Jednak uważam, że mam tu sporo do powiedzenia. Nie wchodząc w szczegóły – miałem dość koszmarne dzieciństwo. Musiałem wiele lat układać swoją psychikę. Robiłem to bez pomocy psychologów itd. Dzisiaj słyszę, że mam bardzo silną psychikę. Byłem potem kilka razy w trudnych okolicznościach życiowych i jakoś nigdy się nie załamałem.
Wracając do treningów. Po prostu motywacja wypływa z decyzji. Jest normalne, że raz czujesz się lepiej a innym razem gorzej. Bo ktoś Cię skrytykował, bo kobieta rzuciła, bo coś tam jeszcze… Nie można od tego uzależniać swojego życia. Robię swoje mimo, że nie czuję się akurat super hiper. Nie raz jak się tak czułem to trening wbrew pozorom wychodził gorzej!
NLP na pewno nie. Bardzo nieprzyjemny sposób manipulowania ludźmi, by nie użyć tu mocniejszych określeń. Myśl ma pewien wpływ na rzeczywistość, ale tu znowu musielibyśmy znacznie odbiec od tematu.
Ósme – ogólnie lepiej ich unikać. Na tyle na ile się da. Może nie jestem ortodoksem, bo nie zawsze jest to możliwe. Jeśli nie musisz nie stosuj. Faktycznie niektóre tworzywa napędzają ksenoestrogeny. Zastanawiam się, czy np. pojemnik używany przez lata nie stracił już na szkodliwości, ale to tylko taka luźna i niepotwierdzona myśl.
Dziewiąte – no sam się zastanawiam. U Zapasa zmieniła się sytuacja życiowa. Nie wiem co się stało z Mateuszem i Mariolką. Może też coś wyskoczyło. Kilka spraw dość prywatnych faktycznie omawiałem z Mateuszem, ale na zasadzie wyjątku, bo to naprawdę były dość prywatne rzeczy. Później nie wiem co się stało. Nie mam wieści. Mam nadzieję, że wrócą i ich nieobecność nie wiąże się z tym, że mieli jakieś problemy z wpisami na blogu.
Dziesiąte – filmy oglądałem kiedyś w TV. Teraz szukam czegoś w necie, jeśli znajdę to gdzieś na stronie powrzucam linki. Wiesz może te 100% to była lekka przesada, ale na pewno kolano nie wychodziło poza palce stóp.
Jedenaste – na pewno tak, ale w Twoim wypadku trochę bym z tym poczekał. Skoro teraz up and down to nie wprowadzajmy za dużo na raz. No i oceń się prze lustrem, czy VM jest mniejszy, czy nie
Dwunaste – głównie dlatego, że osobiście wbrew większości uważam, że warzywa są trudniejsze do strawienia niż np. mięso. To tylko pozornie wydaje się paradoksalne. Dlatego, by nie zakłócać snu, czy nie osłabiać się na treningu radzę dodawać je do innych posiłków, a w okolicach treningu i przed snem sobie podarować. W nocy regeneracja opiera się głównie o białka plus tłuszcz pomagający w przemianie i przekształcający się w cholesterol, a dalej testosteron i kilka innych hormonów.
Trzynaste, jak widzę pominąłeś. ![]()
Czternaste – tu nie mam ochoty się rozpisywać. Na pewno też nie będę nigdy pisał na temat poszczególnych for czy osób. Czemu miałoby to służyć? Wywoływaniu wojen personalnych? Każdy kto czyta sam doszuka się punktów wspólnych i różnic w poglądach. Czasem mogę się odnieść do takiej czy innej wypowiedzi, ale na tym koniec. Przestawiam tu swój punkt widzenia.
To o co pytasz, stwierdzę tyle – to nie ja wystąpiłem z dzikimi oskarżeniami i straszeniem. Więcej nie mam ochoty pisać, właśnie ze względu na dojrzałość, bo nie sądzę by obrzucanie się oskarżeniami publicznie było jej świadectwem. Koniec tematu ![]()
I jeszcze może tak, gdy ktoś lub coś konkretnie mnie zainspiruje pozytywnie czy negatywnie, to podaję nazwiska i jeśli to możliwe linki. Przecież pojawiają się tu takie rzeczy, czy zagranicznych trenerów, czy Wodyna, czy lekarzy jak Lutz, czy odniesienia do nowejdebaty.
Statystyki wyglądają tak, że na dobę jest ok. 500 wejść.
O! Delikatne domsiki na czterogłowych ud oraz tylnych barkach pojawiły się. Klata i tric rosną, ale bez domsów
Jest kondycja
Nie wiem, czy odpowiedziałem wyczerpująco. Jeśli będzie trzeba to możemy kontynuować wszystkie wątki poza czternastym, ten nie jest rozwojowy ![]()
Na pytanie o częstotliwość martwego ciągu znajdziesz odpowiedź powyżej. Dodatkowe ćwiczeni można dodać jeśli chcesz. Po prostu nie chciałem wprowadzać zbyt dużo zmian na raz. Pozadrawiam.
Teraz jeszcze o Twoim przedramieniu. Z tego co podałeś wynika, że należałoby wzmocnić pronację i fleksję przedramion. Jednak, by nie wpędzić się w kolejne kłopoty należałoby wprowadzić też funkcje przeciwstawne czyli supinację i ekstensję.
To razem daje 4 dodatkowe ćwiczenia na przedramiona. No i pytanie najważniejsze. Chcesz to robić? Można sprawę rozwiązać tak, że przedramiona i rotatory robisz 2 razy w tygodniu na osobnych sesjach. Może być wieczorem, może być w wolne dni, bule było te regularnie. Małe grupy mięśniowe, więc trening lekki i przyjemny, acz wartościowy
Decyzja należy do Ciebie, jak się zgodzisz to opiszę ćwiczenia.
AD 1
Ciekawa historia z tym tatarem. Pamiętam, że kiedyś uwielbiałem babcine szaszłyki – mięso, cebula, musztarda. Dzisiaj kupiłem musztardę
Wizyta w mięsnym była konkretna. Wszystko co jem trawię bardzo dobrze. Ciekawe, że po konsumpcji 200g twarogu ze śmietaną i orzechami, jestem dużo bardziej i dłużej syty niż po analogicznym posiłku mięsno-warzywnym. Węgle zło wiadomo.
AD 3
‘Tu odpowiedź jest prosta. „Mniej zielone” tzn. w pierwszym rzędzie, że możesz je jeść, ale musisz pamiętać, że są źródłem węglowodanów. Jest ich znacznie więcej niż w typowych zielonych warzywach. Nawet pomidor ostatnio nie jest już uważany za warzywo, a raczej za owoc.’
Pomidor owocem? No, ale przecież nazwa nie ma pływu na ilość węglowodanów? Co masz na myśli pisząc ‘znacznie więcej’? Jeśli radzisz nie liczyć -jeśli ktoś nie ma ekstremalnych problemów z trzustka- węgli z nabiału, to skąd ta nagła potrzeba liczenia węgli w pomidorze? ![]()
AD 5
‘Właśnie Giornda uważał, że nie należy ćwiczyć dłużej jak godzinę, by cukier we krwi nadmiernie nie spadł.’
Mnie się bardzo podoba to godzinne ograniczenie. To bardzo mobilizujące! Ale co do głodu i poziomu cukru, to nie kumam. Można przecież zjeść normalny posiłek, potem zjeść owoce i człowiek po chwili znowu będzie ‘głodny’ a nie naprawdę ‘głodny’. Niski poziom cukru może przecież oznaczać jego wahanie a nie autentyczną żywieniową potrzebę organizmu.
AD 6 i 7
‘tu najtrudniej będzie nam się zgodzić. Zwróć uwagę, że jednak myśli a emocje to nie to samo. Wprawdzie człowiek to jedność psychofizyczna, ale ten podział jest konieczny, by cokolwiek wyjaśnić.’
I emocja i myśl są zmeirzalnymi impulsami elektrycznymi (elektromagnetycznymi). Myśl wywołuje emocję. Emocja wg mnie to po prostu myśl jeszcze nienazwana i niesklasyfikowana.
NLP to narzędzie. Można nim oszukiwać ludzi jak i im pomagać. Tak samo jak kulturystyką czy teatrem. Uważam, że praca nad świadomym odczuwaniu emocji jest zawsze wartością pozytywną. A jeśli ktoś spycha negatywne emocje i nie chce ich nazywac, czy tez sie do nich przyznac, to przecież nie jest wina NLP? NLP i rubryka w Pani Domu o treści ‘myśl pozytywnie i będzie miło’ to nie jest to samo.
‘Po prostu motywacja wypływa z decyzji’
Zgadzam się całkowicie!
‘NLP na pewno nie. Bardzo nieprzyjemny sposób manipulowania ludźmi, by nie użyć tu mocniejszych określeń’
Taka jest struktura świata, jeśli posiada się większą wiedzę i środki, można manipulować ludźmi w większej skali. Ważne, żeby raczej być manipulującym (reżyserem) niż manipulowanym (aktorem). Oczywiście na ile to jest możliwe. Sama manipulacja jest i będzie, niezaleznie od tego czy dobrzy ludzie beda sie na to oburzac czy nie. ![]()
Roberto B. Cialdini mądrze o mechanizmach manipulacji pisze.
AD 8
Plastykowe opakowania. To jest chyba tak, że one zaczynają syfić od jakiejś określonej temperatury. Np. teraz orzechy w folii na balkonie raczej spoko, a kiedy słońce zacznie to wszystko topić i sklejać to słabo.
AD 9
Zaginieni posiadacze dzienników.
Dlaczego mieli by mieć jakieś problemy w związku z wpisami na blogu? Bojówki antycholesterolowe? Obrońcy zwierząt?
Jak wpisy tutaj miały by im zaszkodzić?
AD 10
Kolana i paleo filmy.
Uf! Dobrze, że jednak nie mieli 100% prostego golenia. Ja się zawsze staram miec jak najprostszy w siadzie, ale to 100% trochę mnie zaniepokoiło ![]()
AD 13
Pominąłem ![]()
AD 14
Rozumiem, rozumiem. Szczegóły mnie nie interesują. Rozumiem, że ‘Bodybildingowi Praktycy i Myśliciele’ mimo potęznych osiągów mają także swoje emocjonalne ograniczenia. Myslałem, że to przede wszystkim domena ‘artystów’, ale, jak widać, nie ma przed tym ucieczki.
Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
Dzisiaj pozbieram pytania z lektury Zatsiorskiego i potem już będę tylko potakiwał. (haha żartuje!) ‘Wątpię więc myślę, myślę więc jestem”
Nie znasz dnia ani godziny kiedy kolejny pytajnik spłynie na koniec frazy. ![]()
Pozdrawiam!
‘Dodatkowe ćwiczeni można dodać jeśli chcesz. Po prostu nie chciałem wprowadzać zbyt dużo zmian na raz.’
Hmm, rozumiem. Z Twoich pism wynika, że początkujący właściwie przez pierwsze dwa lata powinien korzystać tylko ze złotych ćwiczeń. Ja aż taki początkujący nie jestem, ale nigdy nie robiłem push pressa i wiosłowania dlatego także myślę, że na to jeszcze za wcześnie.
Na razie chciałbym dowiedzieć się więcej o sobie realizując swój ambitny (?) plan treningowy. Oczywiście kiedy uznasz, że to już ten moment, to ja w to wchodzę. Inna sprawa, że nauka techniki trochę mi zajmie więc może się juz tak np na koniec, przed rozciaganiem lekkim trochę sprawdzić technicznie w tych bojach?
‘Teraz jeszcze o Twoim przedramieniu. Z tego co podałeś wynika, że należałoby wzmocnić pronację i fleksję przedramion. Jednak, by nie wpędzić się w kolejne kłopoty należałoby wprowadzić też funkcje przeciwstawne czyli supinację i ekstensję.
To razem daje 4 dodatkowe ćwiczenia na przedramiona. No i pytanie najważniejsze. Chcesz to robić? Można sprawę rozwiązać tak, że przedramiona i rotatory robisz 2 razy w tygodniu na osobnych sesjach’
Bardzo chętnie, ale chciałbym włączyć te dodatkowe ćwiczenia w sesję treningowe ABiC. Tak jak rotatory zawsze na koniec treningu robię i nie wliczam już w czas treningu. Lubię rozgrzać się, zrobić trening i potem już o tym nie myśleć. Treningi dwa razy dziennie, to nie dla mnie. Co innego dodatkowa aktywność HIT czy jakas gra w piłkę, to przychodzi mi łatwo. Reasumując. Tak! Proszę o te ćwiczenia, bo bez nich będę upośledzony. Zalezy mi, aby włączyc je w juz zaplanowane sesje treningowe.
Pozdrawiam!
Ad, ad 3 – jasne, nie chodzi o nazewnictwo. Tylko o świadomość, że tam tych węglowodanów jest jednak więcej. Liczyć czy nie liczyć? Nie ma dla mnie sensu liczenie kalorii, ale liczenie składników, przynajmniej orientacyjnie jak najbardziej. Im mniej problemów z trzustką i insuliną, tym może ich być trochę więcej, byle nie za dużo. Lutz podaje normę 72 gramy na dzień. Nie trzeba się tego sztywno trzymać, ale tak coś około będzie rozsądnie. No i raczej nie z ryżu czy mąki.
Ad, ad 5 – zjesz owoce to i następuje silniejszy wyrzut insuliny, więc jeśli nie masz problemów, to po chwili poziom cukru spadnie. Z punktu widzenia zdrowia chodzi o to, by ten poziom nie był nigdy za wysoki, ale też nie spadał za nisko. Jeśli na czczo masz poniżej 70 to też należy się zacząć martwić. No i wiadomo, organizm przyzwyczaja się do takiego czy innego rodzaju karmienia, choć nie każdy przynosi mu korzyść.
Ad, ad 6-7 – tu raczej się nie dogadamy. Ciardinii to inna historia bogaty dorobek badawczy itd. Natomiast NLP bazuje na tym czego się obecnie oczekuje w biznesie – przerobić człowieka na maszynkę do odnoszenia sukcesu, im szybciej tym lepiej. Do mnie to absolutnie nie przemawia.
Ad, ad 9 – chodziło mi to, że mogli mieć podobne problemy z wpisami jak niedawno miałeś Ty czy Rodzyn i się zniechęcili. Miejmy nadzieję, że nie.
Ad, ad 14 – myślałem, że wiesz. Wiedza nie zawsze idzie w parze z dojrzałością
Bez przesady. Raczej nie pisałem, że aż dwa lata nie można nic dokładać. To już kwestia indywidualna. Na pewno przez pierwsze kilka miesięcy. Później zależy. No i często dochodzą ćwiczenia rehabilitacyjne. Mnie tylko chodzi o to, że ludzie robią po 50 ćwiczeń i dziwią się, że nie rosną. Plany zwykle przeładowane. Zamiast zrobić porządnie jedno, trzeba wszystko zaliczyć.
Często piszesz HIT a pewnie chodzi Ci o HIIT, bo to zupełnie co innego ![]()
No dobrze, ćwiczenia na przedramiona. Myślę, że na początek każde po 2-3 serie poszczególnych ćwiczeń po 20 ruchów w serii. Ciężar raczej niewielki, tak by wszystko zrobić. Na początku pewnie będziesz musiał trochę poeksperymentować z ciężarem.
Zginanie nadgarstków – przedramiona powinny leżeć na ławce, wystaje tylko nadgarstek i dłoń. Możesz siedzieć na końcu ławki i oprzeć przedramiona między udami lub klęknąć przed i oprzeć przed sobą. Dłonie są skierowane do góry i ruch uginania samymi nadgarstkami. Pełny zakres.
Prostowanie nadgarstków – to samo tyle tylko, że dłonie teraz są skierowane w dół. Więc tu siedzenie odpada, raczej w klęku, bo by leżały będziesz musiał je rozstawić szerzej. Ruch odwrotny do pierwszego ćwiczenia, prostujesz nadgarstki w górę.
Obrót do wewnątrz (pronacja) – robisz na przemian siedząc na końcu ławki. Przedramię oparte tak, że dłoń jest skierowana w górę. Trzymasz sztangielkę za koniec. Obracasz tylko dłoń ruchem nadgarstka tak, by sztangielka z poziomu przeniosła się do pionu. Tu w początkowej fazie drugi koniec jest skierowany na zewnątrz.
Obrót na zewnątrz (supinacja) – robisz na przemian siedząc na końcu ławki. Przedramię oparte tak, że dłoń jest skierowana w dół. Trzymasz sztangielkę za koniec. Obracasz tylko dłoń ruchem nadgarstka tak, by sztangielka z poziomu przeniosła się do pionu. Tu w początkowej fazie drugi koniec jest skierowany do wewnątrz.
Nie wiem, czy opisy są czytelnie. Zwłaszcza dwóch ostatnich ćwiczeń, W internecie nigdzie nie widziałem tych ćwiczeń, by podać linka. Jak coś to doprecyzujemy o co chodzi.
Witam potreningowo!
Stefanie! Dziś dopiero zrozumiałem, że Twoja propozycja nowego planu bardzo mi odpowiada.
Coż, mogę tylko posypać głowe popiołem. Na ‘pełną’ samodzielność przyjdzie jeszcze czas
Wykonałem A (przysiad + dipsy upandown) we wtorek i B (mc updown i negatywy) dziś i, włączając jeszcze ćwiczenia rehabilitacyjne, wszystko bardzo mi pasuje. Ciesze się, że mogę korzystac z Twojej wiedzy!
W moim dzienniku jest już kilka moich ’sprzeciwów’, które szybko ewoluowały w zrozumienie dla nowej metody i radość z jej realizacji. Proszę więc o pobłażanie i wyrozumiałość dla moich ‘gorących’ decyzji, bo i tak robię po chwili to co radzisz ![]()
Ćwiczenia dodatkowe opanowałem. Twój opis jest czytelny i bardzo precyzyjny. Czuję, że przedramiona weszły na drogę konsekwentnego wzmocnienia. Bardzo dziękuje! Powiedz, proszę jak to robisz? Skąd czerpiesz tak precyzyjną wiedzę rehabilitacyjną? Ktoś wskazuje miesień, który boli, a ty ‘czary mary’ i podajesz celne ćwiczenie rehabilitacyjne. Wiem, że to polega zawsze (tak?) na wyrównywaniu balansu siłowego, ale jak Ty to robisz? Jak osiągasz tę bezwzględną celność osądu?
Reasumując, jadę Twoim planem, dokładnie wg Twoich wytycznych, aż powiesz, że zmieniamy/dodajemy. Po wtorkowym, tak jak wspominałem, pojawiły się delikatne domsiki, ciekaw jestem co będzie jutro po dzisiejszym treningu.
(negatywy!)
Negatywy w podciąganiu bardzo bardzo ciekawe! Mam jednak duży problem. Po prostu nie wiem jak dotkąć drążka klatką. Podciagam się na maxa do góry, biceps styka sie już z przedramieniem a do drążka klatka ma jeszcze jakieś 10-15cm. Nie wiem jak podnieść się wyżej. Brakuje mi wyobraźni. Nie potrafię tego zwizualizować. ![]()
TRENING
MC upanddown
UP 10.23 – 10.36
40, 60, 70, 80, 90, 95, 97.50, 100
DOWN 10.36 – 10.47
Negatywy (b. ciekawe!)
5 serii po 3 powtórzenia. Pytanie: ile mniej więcej sekund powinno trwać optymalne opuszczanie? Czym dłużej tym lepiej? W dyscyplinie w tym ćwiczeniu pomaga mi liczenie. Czy 30 sec jest ok? Więcej?
Ogólnie fajny, intensywny trening i wreszcie zrozumienie nowego planu.
Siła! hehe ![]()
Aha, zainspirowany jednym z wpisów, zastanawiam się nad kupnem magnezji lub talku. Co jest lepsze? Nigdy z tego nie korzystałem i moje doświadczenie w temacie jest zerowe. Czuję, że to mi może pomoć w MC gdzie śliskość dłoni ma duży wpływ na jakość chwytu.
Oczywiście piszać HIT miałem na myśli HIIT.
Bardzo dziękuję za pomoc! Pozdrawiam
PS. Stefan, czy Ty znasz sposób na każdą kontuzję? Może jakiś sposób na nieśmiertelność teź. Tzn ja raczej tego nie potrzebuję, ale pytam z ciekawości
Jest poniekąd zrozumiałe, że po kontuzji można nabrać nieufności do pewnych rozwiązań. Także spokojnie. Niekiedy trzeba czasu, by odreagować i spróbować na nowo.
Czy ja wiem, czy zawsze udaje mi się utrafić w problem? Niekiedy trzeba coś poprawiać. Rzecz w tym, że bardzo dużo już w życiu spędziłem czasu na siłowni i na analizowaniu, jak co i dlaczego działa. Dość często podawana w artykułach kulturystycznych wiedza anatomiczna jest dość pobieżna. Nie uwzględnia wielu funkcji poszczególnych mięśni. No i zależności między nimi.
Coraz mniej zresztą czytam takie rzeczy, wolę skupić się na publikacjach naukowych, choć czasami ciężko przez nie przebrnąć.
W sumie i tak rzadko udaje mi się wymyślić coś nowego, bo istnieje sporo ćwiczeń, które ktoś dawno wymyślił, tyle, że zostały zapomniane. Jednak te 3 i 4 ćwiczenia na przedramiona to mój pomysł, a przynajmniej nigdzie z tym w takiej wersji się nie spotkałem.
Skoro na drążku biceps się już ściska z przedramieniem, a klatka nie dochodzi do drążka to może wynikać z proporcji kostnych. Możesz też spróbować w końcowej fazie bardziej obrócić ciało w poziom tzn. odchylić korpus mocniej do tyłu. W każdym razie minimum poprawności jest takie, by drążek znalazł się niżej niż broda. To z dotknięciem klatki to jest pewne maksimum poprawności i u niektórych osób może do końca nie wyjść. Pewnie też zainteresuje Cię ten artykuł Poliquina.
Właśnie 30 sekund będzie ok. Poliquin też o tym wspomina.
Chyba lepsza będzie magnezja. Nieprzypadkowo używa się jej na zawodach. Tyle, że niestety brudzi, ale pozwala znacznie poprawić wynik w MC. Zwłaszcza w up and down, gdy ręka może się bardzo pocić.
Co do nieśmiertelności to trafiłeś w mój czuły punkt. Byłem kilka razy świadkiem śmierci, widziałem jak rozpada się osobowość, kogoś kto dla mnie był jakimś autorytetem w dzieciństwie, a potem w ostatnich dniach zupełnie nie kontaktował. Więc mnie to trochę przeraża i po cichu na tą nieśmiertelnością kombinuję
To, że dotychczas nikomu się nie udało, nie znaczy, że nie mogę być pierwszy
Ktoś pierwszy uniósł się nad ziemię, inny w kosmos.
„Umieranie jest skutkiem złego wychowania” Woody Allen. Pozdrawiam.
Świetny ten poliquinowski art! Właśnie czytam.
‘Jedno z podstawowych praw biomechaniki dotyczy produkcji siły, która jest równa sumie momentów sił generowanych w poszczególnych stawach’
Stefam, czy można zamówić u Ciebie jakiś art o biomechanice? Wiem, to złoznona sprawa, ale takie zdanie jak powyższe, niby banalne i oczywiste, a jednak bezcenne, może wielu z nas pozwolić więcej zrozumieć z naszych igraszek z grawitacją. Czytam dalej…
Temat nie tylko złożony, ale i obszerny. Pewne elementy pojawiają się w poszczególnych artykułach, a tak to cóż. Biomechanika to też mnóstwo wzorów i wykresów, które tutaj możemy sobie podarować. wiesz, hasło zbyt obszerne. W kontekście poszczególnych ćwiczeń, czy aparatu ruchowego na pewno coś tam jeszcze z czasem się pojawi w kolejnych wpisach. Pozdrawiam.
To może jakiś po prostu obszerny wstęp na temat? Bo takie zdania jak powyższe, o sumie siły są bardzo cenne. Nie chodzi mi o wyczerpanie tematu, ale o muśnięcię go w taki sposób, abyśmy, my trenujący, mogli trochę poznać temat. Wiadomo, że biomechanika to własćiwie całe życie na Ziemi, ale może podarować nam choć trochę światła?
Obiecuję, że pomyślę, bo na razie nie wiem z której strony można by to było ugryźć, by przy okazji faktycznie miało jakąś wartość praktyczną dla ćwiczących, a nie było tylko z mojej strony popisywaniem się znajomością regułek ![]()
Na dobry początek możesz spróbować tego: T. Bober, J. Zawadzki – Biomechanika układu ruchu człowieka
Pozdrawiam.
Witam potreningowo!
Dzisiaj wyjazd i wczesna pobudka, koncert we Wrocławiu gram (Art Cafe Kalambur zapraszam około 21, gramy ska, rocksteady i reggae!), więc pobudka o 6.30, śniadanie i ukochany (hehe) trening ![]()
I Love You upanddown! Szczególnie w przysiadach.
Podobaja mi sie (oczywiście najbardziej już po treningu
) te chwile kiedy jest sztanga, ja, przysiad, zmiana obciążenia, sztanga, ja itd i potem to samo w dół. Pyszności!
Trening A Upanddown x 4
Przysiad
UP 8.35 – 8.47
40, 45, 50, 55, 60, 65, 70, 72.50
DOWN 8.48 – 8.59
Dipsy
UP 9.00 – 9.17
7.50, 15, 20, 25, 27.50, 30, 32.50, 33.50 (ostatnie x2 +2)
DONW 9.18 – 9.32
Radość!
Dziękuje za wskazanie lektury probiomechanicznej. Bardzo mnie to wszystkointeresuje. Pragnęhcę nadrobić braki i móc pomóc pozyskną wiedzą, tak jak TY STEFANIE! innym z otwartymi makówkami
O nieśmiertelności wypowiem się wkrótce
Jednakże, już teraz, wydaje mi się, że nie będziesz pierwszy. Hrabia Saint-Germain, Francis Bacon też znali tę sztuczkę. Kontrolujesz szyszynkę – wydzielanie melatoniny i już masz władzę nad cyklem dobowym. A władza nad dniem i nocą to juz prawie niesmiertelność. Alchemicy nie poszukiwali sposobu na zamienianie metalu w złoto, ale patentu na nieśmiertelność. To tak jak z wolną energią. Już dawno udało się osiągnąć efekt perpetum mobile (Nicola Tesla!), ale ‘władcy’ nie mają interesu w przekazaniu tej wiedzy. (JP Morgan i Tesla!)
I jeszcze prośba/pytanie – może jakaś seria artykułów o chwycie? Wybacz, że Ci tak bezczelnie ’składam zamówienia’, ale nie ukrywam, że jestem uzależniony od Twojej wyjątkowej wiedzy. Mam nadzieje, że kiedyś trochę podgonię zawartość Twojej głowy. ![]()
Wyjątkowy z Ciebie facet Stefan.
Jakiś adres skrzynki pocztowej daj to Ci wyślemy prezenty pod choinkę! Bo dla mnie codziennym prezentem jesteś TY! ![]()
Maximum Respekt! Wrocław! Nadchodzę!
Próbkę tego jak wyglądają typowe pozycje z biomechaniki miałeś w trzeciej części „Postęp technologiczny a sport…”. Pewnie zauważyłeś, jak trudno tego typu opisy przełożyć na praktykę treningową zwykłego amatora
Pewnie też dlatego mało komu się chce w to wgłębiać.
A propos melatoniny, niedawno też o niej wspominałeś. Chyba będę musiał sobie zafundować, bo po lekach już minął piąty dzień, a efekt uboczny czyli bezsenność jakość nie ustępuje. Możesz napisać coś więcej? Ile i jak długo brałeś?
Temat „o chwycie” jest już bardziej konkretny i łatwiej będzie coś napisać niż odnośnie ogólnego o biomechanice. Wprawdzie coś tu już kiedyś było o przedramionach, ale zawsze można wrócić do tematu i ewentualnie przedstawić go z nieco innej strony. Pozdrawiam.
Witam! Moje doświadczenia z melatoniną.
W sumie korzystałem w życiu około 20 razy. Przed snem około pół godziny zażywam jedną tabletkę “Melatonina LEK-AM” 3mg. Efekt delikatna, jakby przytulenie, miłe zaśnięcie. Efekt nie jest mocny i wcale po tym spać iść nie trzeba, ale jeśli jest się juz nieco znużonym to miło i nieagresywanie współgra w oddaniu się w objęcia Morfeuszowi. Z mojego doświadczenia wynika, że jedna malutka pastylka 3mg (są też 5mg), po obudzeniu dodaje-jakby- poczucie 1-dwu godzin snu więcej. Nigdy się na Melatoninie nie zawiodłem, ale nie wiem też jak działa na innych i czy u mnie nie występuje efekt placebo ![]()
Pozdrawiam!
Dzięki. Przemyślę jeszcze czy zastosować, ale jak problem po antybiotyku ze spaniem będzie się utrzymywał, to będę musiał coś z tym zrobić. Pozdrawiam.
Witam!
Drogi Stefanie, mam pytanie. Pisałeś wielokrotnie, że podstawowe kryterium postępów jest więcej siły i używanego kg. Jak to się odnosi do faktu, że dwa miesiące temu i miesiąc w MC wychodziło regularnie po 100×5 a teraz ledwo cisnę 100×4? A 105 jest tak samo odległe jak dwa czy trzy miesiące temu. Na pewno magnezja pomoże mi wzmocnić chwyt (wysuwa mi się sztanga z dłoni), ale chyba coś i tak jest nie tak? Podobnie w przysiadzie kiedyś 75kg teraz 70 i nie czuję, żeby siła i pewność rosła. Skróciłem do minimum przerwy pomiędzy seriami, ale nigdy nie zauważyłem, żeby długość przerwy miała znaczący wpływ na siłę w danym boju. Po dłuższej przerwie bywa mi nawet ciężej niż bez niej.
Jest progres siłowy w dipsach, ale poza tym, przyjmując za kryterium postępu, Twoje słowa, to nie tylko stoję w miejscu (przysiad i MC), ale nawet trochę się cofnąłem (przysiad i MC).
Wciąż nie wiem do czego służy up and down. Tzn na pewno jest większa liczba serii i krótsze przerwy pomiędzy i, zakładam, że to buduje wytrzymałość mięśniową, ale co z siłą?
Skróciłem czas treningu do godziny, przerwy pomiędzy seriami do minimum, ale to właściwie niczego nie zmieniło. Poza tym, że trening trwa krócej. Czy masz jakiś sekretny plan dotyczący mojej osoby, i mogę zakładać, że kiedyś moja siła wzrośnie czy po prostu mój układ nerwowy nie pozwala mi dźwigać więcej? Moj ‘rekord’ w MC (jakieś 3 lata temu, przechwytem) to 140kg. Biorąc pod uwagę ostatnie miesiące, nie zanosi się, abym się zbliżał do tego wyniku. Wyniki pokazują, że raczej w drugą stronę zmierzam
![]()
Czy pozostaje mi liczyć na ‘cud magnezji’ czy jest coś co może mnie w tym temacie zaskoczyć?
Staram się być cierpliwy i sumienny, ale to 70kg w przysiadzie i 100kg w MC przydało by się wreszcie regularnie przekraczać. Szczególnie, że kilka miesięcy temu udawało mi się, mimo, że wszystkie złote wykonywałem na jednym treningu.
I jeszcze wracając do domsów. Pojawiły się (leciutkie, nieporównywalne z prawdziwymi domsami!) raz w pierwszym tygodniu up and down po treningu przysiadów no i to był raz. A teraz śladu po domsach znowu nie ma. Co to znaczy? Czy mój organizm adaptuje się tak szybko? Czy to dobrze czy źle?
Trening
MC
UP 9.58 – 10.10
Chciałem sprawdzić inną progresję. Wszystko aby przełamać 100kg, ale…
60 70 80 90 95 100 i 105 (2serie 3 i 3+1)
DOWN (dodałem 4 serie) 10.10-10.25
Może stosuję złą progresję? Próbowałem z róznych pułapów i zawsze 100kg to jest jakiś ‘magiczny moment’ gdzie następuje koniec moich możliwości.
Negatywy 5 serii po 3 powtórzenia.
Ćwiczenia rehabilitacyjne wykonuję zawsze, choć nie zawsze o tym piszę.
Stefanie! Potrzebuję poczuć swoją krzepę i udowodnić sobie, że moja siła rośnie. Co mogę zrobić? Twoje plany wykonuje sumiennie i z najlepszą wolą a mimo to kontrola nad kg nie rośnie. Trochę mnie to drażni. Wrrrr
Help! ![]()
Pozdrawiam!
PS. Jestem pokorny i nie chcę nikomu niczego udowadniać, ale jest też we mnie sportowy duch, który każe mi przekraczać siebie.
Reda, niestety czasem tak bywa, ja sie zatrzymalem przy 160kg i przez caly miesiac sie wokol tego krecilem. Mysle, ze w tym wypadku trzeba dodac jakies cwiczenia asystujace, ale nie tylko one, poprostu inne cwiczenia, uzupelniajace i izolacje jesli jest na nie pora.
To dlatego do konca zycia nie bedziesz w stanie cwiczyc tylko 4 podstawowych cwiczen na kazdym treningu. Popatrz na to w ten sposob – robisz przykladowo rampe x 3. Przedramie raczej slabo sie rozwijasz. Zmieniasz zakres rampy na 10, ciezary spadaja, ale przedramie dostaje niezle w kosc. Zmieniasz z powrotem na rampa x 3 i bijesz rekord. Dlaczego? No bo wlasnie wzmocniles chwyt.
Inny przyklad – zaczynaszz wykonywac “Dzien dobry” – wzmacniaja sie prostowniki.
Odwrotny przysiad – bicepsy uda.
Przyklady mozna mnozyc – to wszystko pozwoli Ci poprawic wynik w martwym ciagu.
Reasumujac, nie przejmuj sie rodzajem progresji, nie gloryfikuj magnezji. Jesli masz teraz wykonywac “up and down” to nie przejmuj sie, ze sila nie idzie – widocznei teraz masz sie skupic nad innym aspektem. Moim zdaniem sily sie nie zrobi z krotkimi przerwami. Adaptacja organizmu tego wymaga – “uzbrojenie” zapasów atp, spokojna praca serca itp, to dlatego trojboisci robia 3-10 min przerwy.
Pozdrawiam
Czołem Rodzyn! Dzięki, za wpis!
Pozwól, że odniosę się do Twoich słow:
‘Reda, niestety czasem tak bywa, ja sie zatrzymalem przy 160kg i przez caly miesiac sie wokol tego krecilem’
Rozumiem, gdybym się kręcił miesiąc to bym się jeszcze nie przejmował, ale ja się kręcę już lekko ponad dwa miesiące wrr ![]()
W MC 5×100kg robiłem 22 Września, równo dwa miechy temu. Dzisiaj zrobiłem 4×100 i koniec. Przysiad 3×5powtórzeń 70kg 11 Września i 4x 72.50kg 19 Listopada…
“To dlatego do konca zycia nie bedziesz w stanie cwiczyc tylko 4 podstawowych cwiczen na kazdym treningu”
Już od dwu tygodni tak nie ćwiczę. Mam MC i przysiady na osobnych treningach i dlatego wymagam od siebie więcej, ale nic z tych wymagań nie wynika. Brakuje mi siły.
Za to w dipsach widzę i czuję progres. Tyle samo kg waży mniej, w innych bojach tego nie odczułem tak wyraźnie, a też chciałbym. Na przykładzie dipsów widać, że to jest możliwe.
No nic. Jestem cierpliwy ćwiczę dalej i z nadzieją, że kiedyś będę mógł się pochwalić czymś poza wytrzymałością siłową, choć nie ukrywam, że za nic bym wypracowanej wytrzymałości nie oddał!
Pesymistyczna wersja moze byc taka, ze w dipsach tez bedziesz mial zastoj niedlugo, czego oczywiscie Ci NIE zycze.
Najwazniejsze pozytywne myslenie
Pozdrawiam
A tego mam zawsze dużo ![]()
Proszę bardzo pozytywne myślenie. Szast-prast! ![]()
Po kilku tygodniach treningów zdecydowanie ustabilizowała się moja siła. Wiem jakie są moje średnie możliwości. To ważne, bo daje ważne punkty zaczepienia dla treningowych działań. Mój rdzeń jest silny jak nigdy i wzmacniam go konsekwentnie 3x tygodniu. Technika we wszystkich bojach poprawiona o 50-80%. Nie wykonuję już areobów i nadmiernej ilości treningów i czuję wyraźnie, że mój system immunologiczny jest silniejszy. Szybciej się regeneruję. Zmieniłem dietę, dzięki czemu zmniejszyłem udział trzustki w moim metabolizmie. Dieta mi służy. Łatweiej mi o koncentrację i rozpoczęcie działań. Nauczyłem się, że kontuzja to nie koniec świata, ale szansa na zdobycie wiedzy i, że bezcenną wiedzę można pozyskać. Moja sylwetka ma się dużo lepiej, praca nad łopatkami i utrzymywanie naturalnych krzywizn dobrze zrobiło kręgosłupowi. Poznałem Was Panowie i jest mi bardzo dobrze w tym elitrnym klubie.:D.
Tak więc zdecydowanie przeważają pozytywy i łatwo mi o
pozytywne myślenie. Miłoby było by także dodać nieco kg do tego obrazka.
Reda oprocz tego,ze bujasz sie po calej Polsce to skad w ogole jestes ?
zajebiscie pozytywny czlowiek z Ciebie.
piona dla Ciebie.
Piona przyjęta – odbijam!
Ogólnie tak właśnie w życiu wykombinowałem/kombinuję, żeby mi było miło w życiu, dlatego też łatwo mi być pozytywnie do świata nastawionym, bo to też mi świat proponuje w odpowiedzi.
Po Polsce aż tak strasznie dużo nie jeżdzę, czasami zagęszczam, ale nie mam ambicji, aby ‘cały czas pracować’, no i lubię po treningu mieć czas na wannę, więc specjalnie w życiu (poza siłownią haha!) nie napinam.
A urodziłem się i mieszkam w Warsaw City ![]()
Pozdrawiam!
mnie prawdopodobnie czeka przeprowadzka, tylko jeszcze nie zdecydowalem czy warsaw czy cracov.
wrzucam fotki na swoj dziennik – zachecam do komentowania.
uprzedzam, ze to nie bylo pozowanie
Pozdrawiam,
r.
Wbijaj do Krakowa, to będziemy razem trenować.
Wbijaj do Warszawy, to będziemy razem trenować ![]()
Wszyscy chcą trenować z Rodzynem!
Jak najbardziej nadal podpisuję się pod stwierdzeniem, że siła jest wyznacznikiem postępu. Tyle tylko, że trzeba to dobrze zrozumieć. Porównywać można tylko wyniki serii przeprowadzonych w tych samych warunkach. Co oznacza te same ćwiczenia, w tej samej kolejności, na tym samym sprzęcie itd. Sam piszesz, że zmniejszyłeś przerwy pomiędzy seriami. Tu masz odpowiedź na pytanie.
Up and down jest swego rodzaju terapią szokową, która ma u Ciebie pobudzić hipertrofię. Nie jest to stricte trening zwiększający siłę, bardziej wytrzymałość siłową. Tylko teraz spójrzmy na to z szerszej perspektywy, bowiem czas przerw jest jednym z kluczowych parametrów. Gdy po zakończeniu tego cyklu zmienimy wszystko i zaczniesz robić dłuższe przerwy, na co specjalnie położę akcent, zobaczysz, że i siła nagle pójdzie w górę.
Teraz jest czas swoistej akumulacji. Ona zaprocentuje w najbliższych miesiącach.
Przerwa ma niesamowite znaczenie. Normalnie pełna regeneracja ATP trwa od 3-5 minut. Wszystkie plany zakładające krótsze przerwy bazują na zasadzie wypalania mięśnia do końca w możliwie najkrótszym czasem. W momencie, gdy najważniejszym priorytetem jest siła maksymalna, zawodnicy – widać to szczególnie w trójboju – robią po 10 a niekiedy więcej serii na 3-2 powtórzenia i z długimi przerwami. Ciężar zwykle 85-90% 1MR. Plus ćwiczenia asystujące. Więc podkreślam – przerwa ma kolosalne znaczenie.
na razie jest dobrze. Później jeśli chcesz iść w kierunku siły, to trzeba byłoby tak ułożyć plan, ale niestety przy okazji zacząć go bardziej dzielić i co ważniejsze zmniejszyć częstotliwość wykonywania głównych ćwiczeń. Być może tu leży przyczyna tego, że nie odczuwasz domsów. Pozornie czujesz się wypoczęty, ale też nie dochodzi do realnej nadkompresji.
Więc póki co spokojnie. Niebawem, jeśli się zgodzisz to podciągniemy siłę w górę. Te 140kg jest wkrótce całkiem realne
Pozdrawiam.
Ogólnie rzecz biorąc partner by sie bardzo przydał! Szczegolnie teraz kiedy musze sie trzymac tempa wykonywania powtórzenia. 5s w pierwszej serii z czasem w ostatniej serii trwa juz tylko 3s
Poza tym, to dobra motywacja i napewno osiagane wyniki cwiczac z partnerem bylby duzo lepsze.
PS Reda oglądaj się za lokum dla mnie! ![]()
a sluchaj, duzy market musi byc w poblizu, tak zeby jajek nie brakło dla nas dwóch
PS 2 ładnie wszystko to Stefan podsumowal i zreasumował, dokładnie to samo starałem sie przekazac.
Pozdrawiam
Rodzyn, daj mi znać kilka tygodni przed swoją bilokacją, a ja postaram się spełnić/pomóc w realizacji Twoich wytycznych.
Aha, jeśli to nie za bardzo osobiste pytanie: kiedy ćwiczysz?
Raczej rano czy ‘nierano’?
Dzięki Stefan na precyzyjną odpowiedź na mojego posta!
Piszesz: ‘na razie jest dobrze. Później jeśli chcesz iść w kierunku siły, ‘
Ten kierunek wydaje mi się ciekawy, bo dotychczas jakoś ’silny’ się nie czułem. To mogłoby byc ciekawe doświadczenie
![]()
Korzystając z okazji zapytam, jakie są jeszcze inne, możliwe kierunki? Budowanie masy mięśniowej? Wydaje mi się, że masa mięśniowa konsekwentnie rośnie Powoli lustro na przedpokoju staje się za małe.
Hipertrofia trwa. Nigdy nie czułem się taki hmm ‘duży’ jak teraz
Kolejne kierunki: wytrzymałość mięśniowa – chyba trochę jest? Tzw szczegóły – chyba na to za wcześnie? Czy dobrze ogarnąłem możliwości czy o czymś zapomniałem?
Piszesz dalej: “to trzeba byłoby tak ułożyć plan, ale niestety przy okazji zacząć go bardziej dzielić i co ważniejsze zmniejszyć częstotliwość wykonywania głównych ćwiczeń.”
Och! No jak trzeba to trzeba, byle tylko obyło się bez oddzielnych treningów dla barków oraz bica.
Nie lubię trenować małych partii na oddzielnych treningach… no, ale to nie były treningi polecane przez Ciebie, Drogi Stefanie. Jestem otwarty na Twoje sugestie. Pewnie, jak zwykle, najpierwsz będzie szok
potem ‘bunt’ i wreszcie pokorna akceptacja
Jeśli uznasz, że nadchodzi czas zmiany… zmieniajmy!
“Być może tu leży przyczyna tego, że nie odczuwasz domsów. Pozornie czujesz się wypoczęty, ale też nie dochodzi do realnej nadkompresji.
Więc póki co spokojnie.”
Hmm, ciężko mi mieć pewność w tym temacie. Może być tak jak piszesz. Mam też w zwyczaju pić słabą kawę godzinę/pół przed treningiem. O ile się nie mylę, to chyba także może mieć wpływ na odczuwanie domsów. Ale chyba nie aż tak duży.
“Niebawem, jeśli się zgodzisz to podciągniemy siłę w górę. Te 140kg jest wkrótce całkiem realne”
Chętnie, pod warunkiem, że i w przysiadzie i w MC 140
![]()
Czy trening nakierowany na siłę musi wiązać się ze zmniejszeniem dynamiki treningu czy niekoniecznie? Bo up and down i rampa właśnie dlatego tak mnie nakręcają, bo trening jest właściwie wycięty z życia – start! przepływ! koniec! Lubię ten stan. Jak to jest z ‘treningiem siły’?
Mam jeszcze pytanie odnośnie ćwiczeń na ramiona,
1) “Zginanie nadgarstków – przedramiona powinny leżeć na ławce, wystaje tylko nadgarstek i dłoń.(…) Dłonie są skierowane do góry i ruch uginania samymi nadgarstkami. Pełny zakres.
2) Prostowanie nadgarstków – to samo tyle tylko, że dłonie teraz są skierowane w dół. Ruch odwrotny do pierwszego ćwiczenia, prostujesz nadgarstki w górę ”
Czyli, doprecyzowując, w 1) Dłoń wewnętrzną stroną -czyli jakby podchwytem- trzyma sztangielkę, nadgarstek w dół i powrót do pozycji startowej czy jeszcze pełny zakres do góry i znowu w dół itd. ?
Czyli jedna sekwencja: równolegle do podłogi, cały zakres w dół i do pozycji startowej czy jeszcze wyżej niż startowa + powrót do równoległego położenia, to jest całość?
2) Analogiczne pytanie jak do 1)
3) “Obrót do wewnątrz (pronacja) – robisz na przemian siedząc na końcu ławki. Przedramię oparte tak, że dłoń jest skierowana w górę. Trzymasz sztangielkę za koniec. Obracasz tylko dłoń ruchem nadgarstka tak, by sztangielka z poziomu przeniosła się do pionu. Tu w początkowej fazie drugi koniec jest skierowany na zewnątrz.”
Czy dobrze dedukuję, że do poprawnego wykonania tego ćwiczenia, powinienem mieć obciążoną tylko jedną stronę sztangielki? Tę za która NIE trzymam. Tak?
Pisząc tu “dłoń jest skierowana w górę”, masz na myśli wnętrze dłoni czy drugą stronę?
Moje rozumienie tego ćwiczenia w formie ascii przy trzymaniu prawej strony sztangielki nachwytem.
start (prawa ręka trzyma nachwytem z prawej strony sztangielki, obciążenie po jej lewej stronie) _
3/4 ruchu: \
i wreszcie finał |
i powrót \ _
itd. _\|\ _\|
Cały czas trzymam prawą ręką za prawy koniec nachwytem i podnoszę lewy, obciążony do pionu
i w
4)
“Obrót na zewnątrz (supinacja) – robisz na przemian siedząc na końcu ławki. Przedramię oparte tak, że dłoń jest skierowana w dół. Trzymasz sztangielkę za koniec. Obracasz tylko dłoń ruchem nadgarstka tak, by sztangielka z poziomu przeniosła się do pionu. Tu w początkowej fazie drugi koniec jest skierowany do wewnątrz.”
ascii art: _ / | / _ —> jedna cała sekwencja.Trzymam prawą ręką podchwytem.
Dobrze kojarzę czy pomyliłem 3 z 4 i poza tym dobrze czy zupełnie pokręciłem czy w ogóle nie tak? Po wczorajszym treningu czuję, że przedramiona trochę popracowały więc chyba coś zadziałało? Wcześniej nie było to tak odczuwalne
Może dlatego, że po mc i negatywach przedramiona, już wcześniej, dostały swoje i tu były zmuszone do większego niż pooprzednio wysiłku?
Pozdrawiam!
Ta masa, która idzie w górę to częściowo wynik up and down.
Mniej więcej kierunki i możliwości są takie jak napisałeś. Oczywiście przy masie także wzrasta siła i odwrotnie, ale można bardziej postawić akcent na jedno lub na drugie. Przy treningu typowym na siłę w zasadzie masa idzie wolniej. Raczej też nie ma tam miejsca na osobne dni na małe partie mięśniowe.
Tak zupełnie na marginesie to dopowiem, że z tym różnie bywa. Teraz mam dla siebie plan bardzo rozdrobniony i to na dziś mi odpowiada, co nie znaczy, że w przyszłości tego nie zbije w większe bloki. Dużo zależy od tego, czy ktoś w danym momencie potrzebuje popracować nad napięciem lokalnym i mind muscle, czy nie. To taka dywagacja.
Nie sądzę, by kawa miała wpływ na DOMSy. Sam piję kawę przed treningiem, nawet nie z jakichś specjalnych powodów, tak mi to wychodzi w palnie dnia, a niektóre mięśnie potrafią mimo to boleć diabelnie. Inna sprawa, że z tym jest naprawdę różnie. Np. klatka boli mnie często jak diabli, a taki grzbiet raczej wcale. Już bardziej miewam DOMSy na brzuchu. Więc to zależy od wielu czynników, także od osoby. W sumie to na razie nie ma na ten temat żadnej konkretnej teorii naukowej, czemu jednego boli bardziej a innego mniej, czy czemu niektóre mięśnie bardziej bolą. Niektórzy myślą, że to zależy od intensywności, ale tak nie jest.
Jeśli lubisz dynamikę, możemy w przyszłości zapożyczyć część koncepcji z WSB, czyli dzień max efford i dzień dynamic effort. Nikt jeszcze tak nie ćwiczy tutaj, więc byłoby coś nowego. To ewentualnie jest propozycja dla Ciebie na następny rok. Przy czym dynamika nieco inaczej rozumiana niż to co robisz teraz.
W prostowaniu i zginaniu nadgarstków robisz ruch w pełnym zakresie, czyli na tyle na ile pozwala ruchomość w stawach. Jak najniżej w dół i potem do góry do maksymalnego napięcie mięśni.
W pronacji i supinacji trzymasz sztangielki za jeden koniec, drugi obciążony. W pronacji na starcie sztangielka jest poziomo w stosunku do podłoża, a na końcu pionowo. Obciążony koniec znajduje się po prawej stronie prawej ręki, i po lewej lewej ręki, czyli są jakby na zewnątrz. Dlatego można to robić oboma rękami na raz. Natomiast w supinacji końcówka jest do wewnątrz i idzie do góry. Więc trzeba robić na przemian, bo inaczej sztangielki by się zderzały. Tam gdzie piszę dłoń, chodzi mi o wnętrze dłoni.
Właśnie tego się obawiałem, że trudno będzie przejrzyście opisać te ćwiczenia. Pozdrawiam.
Ależ Stefanie, przecież okazało się, że opisać się dało wcale nietrudno, bo z Twojego opisu wynika, że jednak wykonywałem te ćwiczenia poprawnie
Tak jak kiedyś wspominałem, chcę swoją radością ze zdobywanej tu wiedzy i ćwiczeń dzielić się z innymi, dlatego zastanawiam się nad ‘zrobieniem’ kursu instruktora kulturystyki. Jak na razie mało jeszcze szukałem, dlatego znalazłem tylko to http://www.kursyinstruktorskie.edu.pl/kulturystyka_kulturystyki Dariusz Karpiński jest twarzą tego kursu.
Wygląda na to, że kurs jest dość intensywny i krótki. Patrząc na kolejność i nazwy bloków kolejnych segmentów wiedzy nie oczekuję tam ‘oświecenia’, obawiam się nawet, że pojawią się fragmenty, które nie będą zgadzały się z paradygmatem wiedzy z tego bloga, ale… cóż kurs jest krótki, zmobilizuje mnie dodatkowo do zaglądania w atlas i, mam nadzieje, kilka innych źródeł. Raczej nie będę dyskutował z wykładowcą. Nie widzę sensu przekonywania do swoich racji kogokolwiek poza mną
Kurs trwa dwa tygodnie no i potem mam legitymację i mogę legalnie (i to nawet nie tylko hobbistycznie) pozytywnie sportowo pompować innych. Rozejrze się jeszcze za innymi kursami (przekroczony limit netu nie pozwala na swobodne surfowanie
ale już jestem ciekaw Twojej opini Stefanie o kursowym pomyśle. Zawód? Reżyser teatralny i trener kulturystyki. To ciekawie wygląda
“Jeśli lubisz dynamikę, możemy w przyszłości zapożyczyć część koncepcji z WSB, czyli dzień max efford i dzień dynamic effort. Nikt jeszcze tak nie ćwiczy tutaj, więc byłoby coś nowego. To ewentualnie jest propozycja dla Ciebie na następny rok. Przy czym dynamika nieco inaczej rozumiana niż to co robisz teraz.”
Chętnie, co prawda nie wiem co to jest WSB, i wleczący się internet nie pozwala mi się dowiedzieć, ale brzmi to obiecująco. Ciekawi mnie także ta inaczej tutaj rozumiana dynamika. Hmm.
A jutro przysiad i dipsy up and down, no i w sobotę (mc i negatywy) trening wyjazdowy! Gram koncert w Żarach
Koledzy ogrnęli już siłownię na miejscu. Jest sztanga i drążek! Uf! Czynna w sobotę od rana i do tego między 7 i 9 tylko 6zl za godzinę
Oba treningi będą bardzo krzepiące, a ten wyjazdowy motywuje mnie dodatkowo.
Pozwól jeszcze na zadanie zaległych pytań z Zatsiorskiego
1. ‘U zawodnikow, ktorzy wykonuja takie cwiczenia jak przysiady ze sztanga, ale zaniedbuja wzmocninenie m brzucha i rozciagniecie zginaczy biodra obserwuje sie dobre przystosowanie miesni tylnych uda, gdy tymczasem miesnie brzucha sa slabe a zginacze biodra napiete’
Jak to? Przecież przysiad wzmacnia mięśnie brzucha i o co chodzi z zaniedbywaniem rozciąganiem zginaczy biodra? Zginacze napinają się od przysiadów? No i czy każdy musi je rozciągać? O co chodzi z tymi słabymi mięśniami brzucha w powyższym cytacie? Dlaczego w myśleniu Zatsiorskiego nie zachodzni korelacja między przysiadami i wzmacnianiem rdzenia?
2. A`propos kontuzji części lędzwiowej kręgsłupa:
‘(…) gdy bol nie ustepuje, zastanow sie
Czy wykonywales zbyt duzo przysiadow?zbyt duzo?
“-” martwych ciagow?
Jak to? Co tzn zbyt duzo? Przecież jak zle technicznie to i pojednym moze byc slabo a jak dobrze to i 200 powtórzeń raczej nie zaszkodzi. Tak? Dlaczego Zatsiorski używa zbitki “zbyt dużo’ w kontekście przysiadów i mc? Przecież oba te ćwiczenia wykonywane poprawnie nie są zagrożeniem.
3 – już poza Zatsiorskim –
Wspominałeś, że inni akolici Poliquina i innych wartych czytania trenerów (o ile dobrze pamiętam Puma? I jakaś dziewczyna, której imienia nie pamiętam, Wodyn, o ile dobrze kojarzę, chyba nie trafił na tę listę…) są wegetarianami?!? Dobrze zapamiętałem? Jak to możliwe, że żywiąc się tak różnie mogą osiągać wartościowe wyniki? Czy do głosu dochodzi tutaj jedna z fundamentalnych zasad istnienia wszystkiego czyli – paradoks?
4. Przeczytałem całe ‘zdrowe stawy’, wspominasz tam, że w jednym ćwiczeniu zerwałeś oba mięśnie promieniowe. Co to było za horror ćwiczenie? Pytam, bo NIE zamierzam próbować tego w domu!
Pozdrawiam!
Mam jeszcze jedno pytanie, od kilku tygodni dużo bardziej ’strzelam stawami’. Po lektrurze ‘Zdrowych stawów’ zwróciłem na to większą uwage. Wcześniej tak nie strzelałem. Dół jest ok, ale obręcz barkowa (i łokcie choć dużo mniej i ciszej) gdy długo pozostaje w jednej pozycji i np. podnoszę się ‘klika” głosno niczym lewy przycisk myszy. Co może byc powodem? Brak ztargetowanych dla tej partii ciała ćwiczeń czy błędy w żywieniu? Może jednak te 700g nabiału dziennie (nie zawsze) wypłukuje coś? Dzisiaj kupię glukozaminę, co jeszzcze powinienem zrobić? Najbardziej chyba strzela mi ta częć odpowiadająca za ruch wykonywany przy treningu ‘kapturów’. Kiedyś wykonywałem to ćwiczenie a teraz od kilku miesięcy już nie, nie żebym tęsknił, ale może ma to jakiś związek? ![]()
Pozdrawiam!
No i nie strzelam tym non stop, raczej po dłuższym bezruchu. Rano słyszę to wyraźnie. Tak teraz myślę, że ‘pykają-strzelają’ mi te stawy, które kiedyś były zaangażowane w wyciskanie na barki. Może w ten sposób ciało domaga się push pressa?
Hmm, a może bardziej pomóc w niestrzelaniu może przenoszenie? Nie domagam się tych ćwiczeń, tylko zastanawiam się co mogło mieć wpływ na tak zdecydowanie bardziej słyszalne strzelanie okolic obręczy barkowej i łokci. Czy to, że kiedyś wykonywałem oddzielne ćwiczenia na te partie mogło mieć wpływ na to, że nie strzelałem? Chociaż teraz też chyba przecież korzystam z tych stawów? Głośno myślę i proszę o radę. Pozdrawiam!
Też na pewnym etapie miałem taki problem, później jakoś zszedł. Tak się zastanawiam co pomogło. U mnie chyba głównie ograniczenie węglowodanów, czyli przekładając to na stawy mniejsze zużycie minerałów, a tym samym stawom teraz dostaje się ich więcej.
Tyle, że u Ciebie dieta już także się zmieniła.
Kiedyś miałem strzaskane kolano w wypadku. Miesiąc w gipsie, potem czas na rozruszanie. No i zaczęło strzelać jak diabli. lekarze, jak to oni stwierdzili – tak już będzie. Wtedy jeszcze nikt o glukozaminie nie słyszał. Ładowałem w siebie calcium gluconicum, mocno bandażowałem przed treningiem o mocno obciążałem. Po kilku tygodniach problem zniknął.
Poza tym od czasu do czasu jem coś z prawdziwą żelatyną, czyli nie np. galaretki ze sklepu, ale robione desery w domu. Ostatnio u mnie moda jest panakota
Spróbuj coś w tym kierunku.
co do tego kursu kulturystyki, pewnie masz rację. Raczej oceniam go podobnie. Nie ma co spodziewać się tam rzetelnej wiedzy, ale jeśli chcesz zrobić papiery, to oczywiście jedna możliwość. Potem możesz sam zgłębiać temat i prowadzić innych w sposób, który uznasz za właściwy, a niekoniecznie taki, jak to pokażą na kurcie panowie z okładek kolorowych gazet.
Jeśli w przysłodzi znajdziesz odpowiednie fundusze lub sponsorów, to może nawet powstać z tego coś więcej ![]()
WSB to szkoła trójboju w USA – Westside Barbell. Opracowali dość ciekawą własną metodykę. Najbardziej znana postać to Louis Simmons. Tylko, że trzeba to na nowo rozpracować, bo nikt nie ukrywa, że panowie ładują w siebie tony koksu
Trzeba ich metodykę przełożyć na naturę.
Zatsiorsky jest teoretykiem sportu wyczynowego. Jego uwagi dotyczą głównie ludzi, którzy przekroczyli w przysiadach czy MC przynajmniej 200kg. Dla przeciwwagi mamy opinię Girondy, który twierdzi, że nie powinno się dodatkowo ćwiczyć brzucha. Tak naprawdę oba te poglądy się zbiegają. Bo sam Gironda już bardzo zaawansowanych zawodników wprowadzał specjalne ćwiczenia na mięśnie proste brzucha. Nigdy u początkujących.
Na początku przysiad i MC, a nawet dipsy, podciąganie czy push press i wiosła, wszystko to wzmacnia brzuch i nie ma sensu go dodatkowo przeciążać. Gdy już podnosisz naprawdę dużo, może się okazać, że brzuch stanie się tym najsłabszym ogniwem, a to jest niebezpiecznie i wtedy wprowadza się dodatkowe ćwiczenia na brzuch. Tyle tylko, że nie mają one nic wspólnego z tym co się zazwyczaj poleca lub wyczynia na siłowniach ![]()
Wówczas przy okazji, dla zachowania równowagi może dorzucić coś na rozciąganie zginaczy bioder. Wszystko powyższe będzie także dotyczyło uwag Zatsiorsky’ego na temat pasa. Ma to sens, ale dopiero przy wielkich ciężarach. Początkujący czy nawet średniozaawansowany zakładając pas na trening tylko sobie szkodzi.
Tym samym torem pójdzie uwaga o częstotliwości przysiadów i MC. Gdy ciężary są już wielkie, nie robi się ich tak często, a przynajmniej nie w wersji z maksymalnym obciążeniem. Martwy ciąg niekiedy tylko raz na dwa tygodnie, a w międzyczasie ćwiczenia asystujące. Po prostu z czasem organizm potrzebuje coraz wiecej czasu na regenerację, bo przeciążenia są coraz większe. Zaniedbanie tego grozi albo kontuzją, albo kumulacją drobnych urazów.
Co do Polskich „absolwentów” Poliquina. Ta dziewczyna to nuril. Na pewno ich uwagi na temat treningów są wartościowe. Żywienie? Nuril wg mnie nie bardzo, natomiast z Wodynem jest inaczej. Jasne, że też warto go czytać. Nawet niekiedy odsyłałem do jego wypowiedzi. Rodzyn robił niedawno jedno ćwiczenie jego pomysłu. Wodyn twierdzi, że jest wege, ale zjada 30 surowych jajek dziennie i sporo suplementów. Więc białka i tłuszczu ma pod dostatkiem. Tyle, że przy okazji specyficzny metabolizm, bo większość szybko dostałaby uczulenia na jajka.
Zerwałem nie mięśnie, ale nerwy promieniowe. To nie chodziło o konkretne ćwiczenie tylko o mohą głupotę. Dzień wcześniej robiłem ciężki zestaw ćwiczeń, który przy okazji mocno dał się we znaki temu obszarowi. Na drugi dzień dźwignąłem większy ciężar bez rozgrzewki i bach. Może jeszcze by się to samo zregenerowało, ale w następnych dniach próbowałem „rozruszać” zamiast dać sobie wolne na dłużej. To było sporo lat temu. Później skończyło się leczeniem u neurologa i przez 2 miesiące nie umiałem nawet podnieść kubka czy zawiązać butów.
Temat wody czasem się tu przewija. Na pewno, na diecie z niskimi węglowodanami nie trzeba pić tak dużo. Wszystkie normy odgórne, że każdy ma wypić tyle a tyle to kompletna bzdura. Czy 50kg dziewczyna potrzebuje tyle wody ile 100kg facet? Więc to zależy i od wagi i od płci i od aktualnej temperatury otoczenia, a wreszcie od wysiłku czy diety. Znane są przypadki śmierci na skutek przedawkowania wody. Bo ktoś sobie wziął do serca głupawe normy i pił po 3 litry dziennie, a w dodatku duże ilości na raz.
Sam mam jeszcze jedną wątpliwość odnośnie wody. Im więcej się pije tym większe pragnienie! Musze tę sprawę przemyśleć, ale generalnie uważam, że nie trzeba pić tyle ile się zaleca. Zwłaszcza jedząc tak jak my. Nerki też dzięki temu będą zdrowsze. Pozdrawiam.
Witam!
Dzisiaj wyszło tak:
Przysiad
UP 10.18 – 10.33
40, 45, 50, 55, 60, 65, 72.50, 75 gdzieś się pomyliłem w liczeniu i stąd ten przeskok z 65 na 72.50, najwyraźniej już wcześniej było więcej niż 65. Dzieki takim pomyłkom jestem przekonany, że gdybym nie wiedział ile mam na sztandze (np kolega zakłada a ja nie patrzę ilę) to bym cisnął więcej.
Aha, wydaje mi się, że najciężej jest mi wystartować z dółu, więc dodatkowe wzmocnienie VM mogło by chyba bardzo pomóc. Szczególnie lewa noga ma tendencje to chęci uciekania do środka w momentach kryzysowych.
DOWN 10.34 – 11.02
Dipsy
UP 10.49 – 11.02
5, 10, 15, 20, 25, 27.50, 30, 32.50 3+1 + zerwany pasek
DOWN 11.04 – 11.24
32.50 x 4, 30×3 +1, 25 3+1 + zerwany pasek. Down zajęło mi więcej czasu, bo ciągłe problemy z paskiem (rozwiążę to wkrótce) i dodałem kilka serii, bo problemy z podwieszeniem obciążenia rozbijały rytm ćwiczenia.
No i chyba muszę skoncentrować sie bardziej na pionie moich dipsów, dopiero teraz widzę, że mam wpływ na ‘pion’ poprzez ugięcie nóg do tyłu. Myslę, że 90 stopni to jest max, bo potem już bardziej się pochylam. Mam tylko nadzieję, że dotychczas z powodu nie tak pilnowanej pionowości ćwiczyłem coś jeszcze poza tricepsem…
Muszę to podszlifować i pilnować. Podobnie z łopatkami. Zamierzam zwrócić na tu większą uwage. Jeszcze bardziej pilnować napięcia łopatek. No i to strzelanie (bo strzelam coraz więcej) mnie zastanawia. heh. ![]()
Pozdrawiam!
Jak skończymy ten cykl, to wrzuci się przysiady z podwójnym dnem. Może coś jeszcze. Tylko oczywiście wówczas siłą rzeczy ciężar będzie mniejszy ![]()
Do dipsów to chyba już przydałby się łańcuch? Jak ciężar przekracza 10kg to już paski są dość ryzykowne, a co dopiero przy 30kg. W sklepie z artykułami rolniczymi lub metalowymi można taki tanio kupić.
Jeszcze a propos tego strzelania. Niektórym pomagają fat-gripzy, tylko trzeba zamawiać z zza oceanu, ale zawsze można pomyśleć o jakimś zastępczym rozwiązaniu. Może to i trochę moda, ale Wodyn ostatnio wszystkim to zaleca na stawy
Fat grip na stawy? Ale jak ten wynalazek ma się do stawów?
Mogę prosić o link do wodynowego pomysłu? Zanim mój net pozwoli mi to znaleźć będzie już jutro.
Szukałem długo, w jego dziennikach i wypowiedziach. Tu jest to odnośnie wiązadła. Fat-gripz pojawia się ostatnio często u Wodyna, choć bez szczegółowego tłumaczenia. Wiec z mojej strony – rzecz ma się tak, że po pierwsze mięśnie muszą wykonać więcej pracy, bo jest trudniej, a jednocześnie ciężary stają się mniejsze, więc zdejmuje się częściowo napięcie ze stawów czy wiązadeł. Tak to wygląda w teorii, w praktyce nie próbowałem, ale gdzieś tam – znalezienie takich rzeczy po kilku tygodniach od przeczytania w necie to prawie niemożliwość – pojawiają się wypowiedzi ludzi, którym to pomogło. Generalnie nie musi być fat-gripz – chodzi o znaczne zwiększenie średnicy, w której chwytasz dłońmi. Byle było to stabilne i pewne. Pozdrawiam.
Hej Reda!
Planuje sie wyprowadzic jak skoncze ten rok studiow. Przez wakacje bedzie duzo czasu aby to na spokojnie wszystko dograć. Ja podobnie jak Ty ogladalem sie ostatnio za kursami na instruktora fitness/kulturystyki, ale wlasnie tylko po to aby miec papier, poniewaz nasza filozofia napewno sie nie bedzie pokrywac nad tym co jest promowane na tego typu kursach. Niestety w moim miescie ciezko o taka praca. Raczej to wyglada tak, ze sam musisz sobie znalezc klientow, a silownia Ci nic nie placi. Wiem, ze w Warszawie jest calkiem innaczej. Moja kuzynka nawet mnie namawiala zebym sie czym predzej wyprowadzal, bo jest praca. Praktycznie metry od jej mieszkania potrzebowali kogos do pracy na silowni. O dziwo nie trzeba bylo miec nawet papierow. Oceniali kandydatow na podstawie tego co umieli, a nie tego ile papierow przyniesli. Odnoszac sie jeszcze do linka, ktorego zamiesciles, to znalazles akurat kurs o najnizszej renomie, choc najbardziej popularny. Mysle, ze nawet dla nas jest to dobra opcja, poniewaz on jest najkrotszy, mam nadzieje, ze rozumiesz moj tok myslenia.
Pytales jeszcze o ktorej cwicze. To powiem CI, ze u mnie to jest specyficzne. Godzine mojego treningu tak naprawde wyznaczaja pory roku, w lecie 18-19 najlepiej sie czuje, a w zimie odpowiednio wczesniej. Dlugi czas cwiczylem na nieocieplanym strychu, wiec chyba stad takie przyzwyczajenia. Teraz cwicze na profesjonalnej i przestawilem sie na treningi w okolicy poludnia. Jest mniej ludzi poprostu, dzieki czemu nikt mnie nie zaczepia, nie pyta o rady, mam wiekszy spokoj i koncentracje. Niestety nie mam pracy obecnie, wiec mam nijaki komfort wyboru..
Pozdrawiam
Reda zobacz jeszcze TU.
Witam!
Sobotni trening w Żarach był heroiczny i był egzemplifikacją tezy o walce i zwycięstwie, którą wpisałem w dziennik Arka ![]()
Jeszcze w Warszwie zleciłem moim gospodarzom sprawdzenie od której siłka i czy jest drążek i sztanga. Wszystko potwierdzone, siłka od 7 w sobotę…
Okazało się, że siłka od 13.30, drążek krzywyy (!), brak poręczy (a to jeden z elementów mojej rozgrzewki. Wiadomo każdy ma swoją, moja składa się ze złotych ćw x3 po 10 powtórzeń wszystkiego + rotatory i hops. ) Początek treningu: rozbita rozgrzewka, tropikalny upał w podziemiach Pływalni Wodnik i odczuwalny brak siły. Może dlatego, że inna godzina treningu i inna już prac układu hormonalnego. Już w podciganiu na drążku poczułem, że krzepy dzisiaj nie ma.
Trening (sztanga olimpijska, w domu mam lżejszą czyli wszystko powinno być + 10kg mniej więcej)
MC
40, 50, 60, 70, 80, 82.20, 85, 90, idąc w dół dodałem kilka serii rozbijając 5kg na 2.5kg
negatywy
hardcore na krzywym drążku. 3×5
Zrobiłem rotatory, przedramion już nie dałem rady, rozwaliła mi się koncentracja. Za to poinformowałem kilka osoób, że ważny jest bilans siłowy i,że przysiady to raczej pełne
Koledzy byli nawet otwarci na dialog. Nie rozciągałem się też już (brak koncentracji) za to poszedłem przepłynąć się kilka razy w basenie ![]()
Tak więc wartością tego trening jest to, że w ogóle sie odbył i, że walczyłem o to do końca haha. W Żarach z kulturystyką słabo. Za to koncert extra!
Pozdrawiam!
Hehe, to nie siłownia, a raczej obóz przetrwania
Tak poważnie, to normalne. Zmieniają się warunki to i wyniki są trochę gorsze i to co piszesz o koncentracji, to też zwykle tak bywa. Zwłaszcza, jak zaczyna nas denerwować, że czegoś nie ma, co inne krzywe itd. Takie są uroki ćwiczenia na wyjeździe, tego raczej nie przeskoczymy. Pozdrawiam.
Stefanie, dziekuję za wskazanie wodynowych linków. Kumam pierwszy, w drugim nie wiem na co mam zwrócić uwagę. Ciekawy jest czyjś wpis na dole strony pierwszego linku skierowany do Wodyna
“pomagasz młodym w układaniu planów treningowych i spełnianiu ich marzeń czy nie?”
To jakaś pretensja chyba?
Niełatwo być expertem!
Wodyn czasem reaguje nerwowo, choć w tym względzie akurat go rozumiem. Jakby nie było jest obecnie dość sławną osobą i pcha się do niego mnóstwo ludzi, by im układał plany, radził itd. Wielu z nich wystarczyłoby poczytać trochę, robić podstawowe ćwiczenia, a nie zawracać głowę. Zwłaszcza, gdy dość często jest tak, że po prostu nie słuchają tego co im radzi.
Jak widać ma mało czasu. Zrozumiale będzie zwracanie się po poradę w jakichś szczególnych przypadkach, np. naprawy stawów itp. No i potem pojawiają się pretensje, że nie odpowiada, że odsyła ludzi. Każdy uważa, że jest najważniejszy na świecie, co tylko częściowo jest prawdą ![]()
Tym bardziej takie pretensje są nieuzasadnione skoro Wodyn pomaga za damo. Pozdrawiam.
W tym drugim linku chodziło o to, że Wodyn wspomina o grubych chwytach na poręczach, jako remedium na ból barków i nadgarstków.
Muszę to napisać, bo mnie to męczy:
Chcę jeszcze wrócic do kwesti bf. Właściwie po każdym treningu czuję, że mój rdzen staje się silniejszy i ogólnie jest fajnie, ale to co mnie deprymuje to konsekwentnie rosnąca oponka na brzuchu. Nigdy takiej jeszcze nie miałem. Nawet kiedy jadłem jabłka na kilogramy. Domyślam się/mam nadzieję, że to rozrastający się rdzeń rozsadza dół tułowia, jednakże nie zmienia to mojej ogólnej oceny estetycznej. Nigdy się nie wstydziłem swojej sylwetki, ale teraz brzuch naprawdę jest i zaczyna mi fizycznie (jego ciężar i bezwład) przeszkadzać. Jeśli wkrótce będziemy robić siłę, to w okolicach lutego będa potrzebował chodzić wszędzie z jakąś półeczką na brzuch. Trawienie, dieta, wszystko jest ok (brak gazów, dobre trawienie), ale rosnący obwód brzucha to nie jest to na czym mi zależy. Wystarczy, że przed treningiem się przebieram i zerknę w lustro i to bardzo deprymuje. Nie wiem czy wyglądam jakbym cokolwiek ćwiczył, siła też specjalnie na to nie wskazuje. Człowiek się stara a wygląda gorzej niż ci co się nie starają. Przecież nie będę zasłaniał luster. Proszę cię Stefan o pomoc w tej sprawie, bo jeśli chcę pomagać innym to najpierw muszę umieć pomóc sobie. Nie chce mi się mierzyć jakimiś szczypcami mojeg bf. Po prostu widzę, że brzuch zaczyna mnie wyprzedzać, nie oczekuje od siebie figury modela, ale nie chce się wstydzić zdejmując t-shirt przy świetle i innuym opowiadać i samemu się uspokajać, że teraz masa więc spoko moge tak wyglądać. Nigdy się nie wstydziłem a teraz zaczynam. W tej chwili uważam, że nic mnie nie obchodzi kulturystyka, która dopuszcza brak estetyki i zaburzenie proporcji ludzkiego ciała.
Wiem, że nabudowana masa mięśniowa umożliwi mi szybsze spalanie bf, ale pamiętam, że pisałeś, że w kulturystyce naturalnej podział treningów masa/siła/rzeźba właściwie nie obowiązuje a moim przypadku bez zdecydowanego oddzielenia obecnej chwili od fazy wyraźnej redukcji dołączę po prostu do permanentnych brzuchaczy. Ani moja siła ani jedzenie węglowodanów (ostatnio nawet warzyw wyszło mniej a brzuch dalej hop!) ani rodzaj treningu nie usprawiedliwiają mojgo wystającego brzucha. Rodzyn pisał, że 20%bf męczy go psychicznie. Ja nie wiem ile bf mam, ale nie potrzebuję znać miar procentowych. Wystarczy mi estetyka. Komu mam w sprawie estetyki wierzyć jak nie sobie? Przecież nie żelaznym szczypcom. Rosnąca oponka (wyraźnie niemalejąca) przede wszystkim odbiera motywacje do treningów. Wydaje mi się, że moje ciało potrzebuje wysiłku tlenowego, bo bez tego rosnący rdzeń po prostu deformuje mi sylwetkę. Oczywiście kiedy zaczynałem trenować pod Twoim okiem bf też był, ale patrząc w lustro czułem motywację, bo wyglądało to całkiem fajnie. Były proporocje, a siła stopniowo rosła, niestety ‘brzunio; konsekwetnie też, co zauważalne jest dziś wyraźnie. Teraz siła już nie rośnie a brzunio po każdym treningu zauważalnie idzie do przodu i w szerz (szczególnie po lżejszym treningu z mc)(tak samo było kiedy jadłem węglowodany, wtedy tłumaczyłem sobie, że to pewnie zatrzymywanie wody itp). O swojej diecie pisałem wielokrotnie.
Co powienienem zrobić, aby czuć się lepiej ze sobą i treningami. Zabawa fajna, ale powoli sylwetka mi się deformuje w trójboistę a operuję wciąż ciężarami jakie dźwigają chude dziewczynki. Chcę się nauczyć kulturystyki bez fazy brzucha. Jaki jest na to sposób?
Proszę Cię o pomoc Stefan, bo to męczy. Dlatego pisze.
Myślałem, że dzięki nowej diecie i metodzie treningowej coś ogarnąłem w tym temacie a znowu wydaje mi się, że nie wiem nic. Zależy mi Twojej opini sytuacji. Mogę zrobić jakieś foty, ale wydaje mi się, że nie wniosą one wiele nowego. Oponka to oponka. Jak juz pisałem teoria kortyzolowa wydaje mi się nie do udowodnienia. Najbardziej mi napędza kortyzol oglądanie swojego rosnącego brzucha w lustrze ![]()
Help!
(Sory, że trochę się skarże, ale taka jest prawda tej akurat chwili) ![]()
Pozdrawiam!
Reda, ja na Twoim miejscu bym ten BF jednak zmierzył. Nie dlatego, że procenty są ważne, ale dlatego, że bez pomiaru nie będziesz wiedział, czy obwód twojego pasa to tłuszcz czy mięśnie. Mi na przykład przybyło w pasie, tak samo jak tobie. Na początku mnie to martwiło, ale potem jak mierzyłem BF okazało się, że tłuszczu tam z miesiąca na miesiąc jest coraz mniej, a teraz zaczyna to być coraz bardziej widoczne.
A sam pomiar zajmuje jakieś 10 minut łącznie z obliczeniami. Ja obliczałem to wg tej metody:
“Mierzymy: klatkę, brzuch oraz udo.
BD = 1.1093800 – (0.0008267 x X3) + 0.0000016 x X32) – (0.0002574 x X4)
X3 = Suma pomiarów (klatka, pępek, udo)
X32 = Suma pomiarów (klatka, pępek, udo) podniesiona do potęgi drugiej.
X4 = Wiek w latach.
Podobnie jak w wypadku kobiet, teraz korzystamy z wzoru:
BF% = (457 : BD) – 414.2 lub BF% = (495 : BD) – 450.”
Najpierw wyliczasz BD, a potem podstawiasz do wzoru na BF%. Ja do pomiaru użyłem klucza francuskiego. ![]()
Pozdrawiam
cytat dnia “Najbardziej mi napędza kortyzol oglądanie swojego rosnącego brzucha w lustrze”
Moim zdaniem trzeba zarzucić hardcore trening Redzie ![]()
Reda wiele lat cwiczył bardzo ciezko, do tego biegał – organizm był przyzwyczajony, ze musi miec duze zapasy energii by to wszystko “przezyc”. Teraz kiedy Reda nawet nie wychodzi zmeczony z silowni organizm nie wie co ma zrobic z tymi zapasami energii, ktore szykowal na 2h treningu i bieganie. To tak jakby zolnierz zaczal grac w golfa – nie ublizajac graczom.
Zastanowilbym sie tez na przyjmowaniu zaraz po treningu “grubej” ilosci aminokwasów i tylko aminokwasów (w tym przede wszystkim leucyny), ewentualnie do tego jeszcze chrom, CLA, magnez+B6.
To jest moje zdanie, zobaczymy co Stefan na to.
Pozdrawiam
Marek, to na pewno są przede wszystkim mięśnie, bo najbardziej ‘rozpychanie’ dołu tułowia widać po mc, który buduje skośne mięśnie brzucha. Mięśnie są ok, ale, i bez treningu mam szeroką talię i to po prostu źle wygląda. Inne mięśnie nie rosną tak szybko i to rozwala proporcję. Zaczyna mi brzuch przeszkadzać w wygodnym noszeniu spodni i w ten sposób przypomina o sobie. Potem robię trening, myślę sobie spoko, spoko taka faza, odzyskam proporcję (a z drugiej strony przychodzi mi myśl: odzyskam? Ale dlaczego je straciłem? Trenując? A co zaraz będę robił Trenował… aha ale po co właściwie?). Wreszcie wieczorem idę spać. Wstaję rano i czuję, że masa rośnie. Brzuni jest ‘do przodu”. Wkrótce w toalecie będę potrzebował peryskopu. Juz tak miałem w zyciu (regularnie – przestaje biegać = brzunio. To się zwykle wiąże z przyjściem zimy, kiedy nie da się biegać, bo wszędzie są zaspy. Tym razem przestałem biegać wcześniej i stan pro-brzunio również przywitał mnie wcześniej. Jeśli podtrzymam ten stan, to na wiosnę będzie rekord i siły i masy i przede wszystkim masy brzucha. Co mam odpowiadać jak ludzie mówią, o brzuch ci urósł? Muszę im tłumaczyć wszystko? (Wiem, że nic nie musze) Machnąć ramionami? Uważam, że światem rządzi proporcja i jestem jej niewolnikiem. Nie chce mi się każdemu dawać ulotki z filozofią tego bloga tłumacząc dlaczego najpierw wchodzi mój brzuch a potem ja
Chcę być silny i wyglądać na silnego. To chyba nie jest patologia? W dodatku moją piętą achillesową jest podciąganie. Z coraz większym brzuchem trudno wykonywać to ćwiczenie lepiej.
“Reda, ja na Twoim miejscu bym ten BF jednak zmierzył. Nie dlatego, że procenty są ważne, ale dlatego, że bez pomiaru nie będziesz wiedział, czy obwód twojego pasa to tłuszcz czy mięśnie”
Nawet jeśli to mięśnie, to wywalony brzuch do przodu i na boki wygląda po prostu nieestetycznie.
“(…)Najpierw wyliczasz BD, a potem podstawiasz do wzoru na BF%. Ja do pomiaru użyłem klucza francuskiego.”
Ta skomplikowana struktura matematyczna, którą podałeś powyzej, to chyba żart? Po co mi takie kalkulacje? Przecież to dziecinnada – miarki, centymetry itd. Tu urosło, tu trochę zeszło no bez jaj. Staję przed lustrem i widzę, czy fajny kierunek czy nie. Albo widać, że coś ćwiczę i jest coraz lepiej, albo jestem jednym zalanym klocem z wywalonym brzuchem i jest słabo. Naprawdę myślisz, że mierzenie się ‘kluczem francuskim’ może zmienić sposób postrzegania siebie? Wybaczcie, ale takie mierzenie się centymetrem to jeden z powodów dlaczego ‘normalni’ ludzie mają prawo śmiać się z kulturystów. Czym takie mierzenie rożni się od mierzenia się głupiej anorektycznie-psychotycznie popieprzonej modelki?
Rodzyn,
BCAA przyjmuję zaraz po treningu (mam bcaa z glutaminą…) przed rozciąganiem.Reszta minerałów, które wskazałeś, poza CLA, jest zjadana tuż po posiłku potreningowym. I masz rację, dla mnie krótki trening (np mc + negatywy) jest jakby połowa treningu. Przysiady + dipsy już bardziej czuję jako całość.
Marek, gość się źle czuję w swojej skórze i koniec. Nie obchodzi go ile ma BF, jak bardzo wpływa na to rozrost rdzenia itp. Gość chce wyglądać na sportowca a nie brzuchacza i czerpać satysfakcję z treningów. Oprócz poprawy siły, sprawności i zdrowia jestesmy tu także dla wyglądu. Jesli komuś rosnie brzuch i jest to ewidentnie tłuszcz bo o tym pisze Reda to cos musi być nie tak i koniec.
Od żadnych ćwiczeń tłuszczu nie przybywa. Powodem musi być dieta. Nie chcę abyście odebrali, że się mądruję bo przyznaje, że wiedzę mam małą w porównaniu z wami ale coś trzeba pozmieniać ewidentnie. Może rzeczywiście suplemetacja jak pisze Rodzyn a może skoro jestescie kulturystami naturalnymi to zaczać od zmiany żarcia. Pisałeś o tym, że pochłaniasz straszne ilości nabiału. Ja same złe rzeczy o nabiale czytałem. Zrób eksperyment i zamień na jakiś czas te serki, twarożki i mleko na mięso. W wielkim skrócie: mięso jest naturalne i nieprzetworzone a twarogi i serki niestety odwrotnie. Są jedynie produkowane z produktów naturalnych. Ryż zresztą też a jaki jest szkodliwy. Ciekawi mnie opinia eksperta – Stefana bo sam przy niskiej wadze mam oponkę. Niby się zmniejsza i pojawiają się jakieś mięśnie przy wysiłku ale na dole ewidentnie jest warstwa cholernego tłusczu. Tfu.
PS. A może my jemy za dużo ?? Dostarczać białaka i tłuszczu – OK – wiadomo ale może jest tego zbyt dużo i niepełnowartościowe. Może rzeczywiście jakby zmniejszyć ilość jedzenia ale za to dostarczać wysokowartościowego tłuszczu i białka, mało tego dobrze przyswajalnego to by się coś zmienio na lepsze. Na pewno jnaczej porganizm przyswaja białko z mięsa a inaczej z śmietany pasteryzowanej. Każde białko jest inne i kazdy z nas jest inny. Podobnie jak Srefan kazdy z nas powinien eksperymentowac i szukać najlepszych rozwiązań dla siebie. Oczywiście wszystko na podstawie wniosków wyciągniętych przez osoby bardziej doświadczone w temacie czyt. Stefan.
Reda powodzenia. Stanowcze nie dla brzucha jak u Karolaka !
Reda ja tez mam problem. Pisałem o tym w ostatnim poście w swoim dzienniku. Na poczatku rako zacząłem biegać. Jeszcze w marcu nie mogłem pokonac 1km. Ciężka praca, spory wysiłek i byłem w stanie biegać 40 – 50 minut ciagle, mało tego wplatając w to lekkie interwały. Odkąd jestem na “paleo” cudem pzrebiegam 30 minut czyli jakieś 5 km (nie wiem dokładnie) Cudem ! Nie rozwijam się, wręcz się cofnąłem i to sporo. Dlaczego ??? Mam nadzieję, że do tego dojdę. Sorry, że w ciut innym temacie, liczę na to, że najblizsze posty wyjaśnią trochę temat naszych brzuchów.
Arek,
1. cd dyskusji o nabiale http://www.ppr.pl/artykul-rozmowa-z-prof-dr-hab-grazyna-cichosz-154288-dzial-32.php
2. Piszesz: “Jesli komuś rosnie brzuch i jest to ewidentnie tłuszcz bo o tym pisze Reda to cos musi być nie tak i koniec.”
NIC TAKIEGO NIE NAPISAŁEM. Prosze, czytaj uważniej co pisze.(Proszę)
3. “Od żadnych ćwiczeń tłuszczu nie przybywa. ”
A masz jakieś swoje wyniki badań na ten temat? dla mnie
-ignoranta- Oczywiste jest, że budując mięśnie MUSISZ też budować tkankę tłuszczową, organizm jest i zawsze będzie składał się z tłuszczu. ‘Nowe mięśnie’ muszą także spowodować ‘nowy tłuszcz’ chodzi tylko o to, aby proporcje tych nowych tworów były odpowiednie. U mnie idzie to zawsze tak – większa masa = dużo więcej wszystkiego. I założe się, że nawet jedząc poniżej zapotrzebowania kalorycznego, ćwicząc ‘na anabolizm’ i mając trzustkę pod kontrolą wyprodukuje tkankę tłuszczową. A z czego? Nie mam pojęcia!
Takie są moje osobiste doświadczenia w tym temacie.
Co do biegania, to wiadomo, że dodatkowy wysiłek/brak regeneracji ma na to wpływ. Osobiście nie czuję jakiegoś spadku formy biegającej, ale to pewnie dlatego, że nie biegam ![]()
Myślę nawet, że gdyby Twoja forma biegacza wzrosła pomimo, że odpowiedzialnie ćwiczysz na siłowni to byłby to zły znak. W moim wypadku obecna dieta w ogole nie wplywa na kondycje. Zawsze było z tym dobrze. Największy plus to brak zamulenia umysłu po posiłku.
A co do Ciebie to chyba nic dziwnego, że podwajając sumę wysiłku w tygodniu organizm rozkłada siły równomiernie na wszystkie aktywności?
Ciekawa sprawa, pewnie jeszcze nie raz do niej wrócimy, jest z tymi stanami zapalnymi przy areobach, ale także tymi powodwanymi treningiem siłowym i ich korelacją ze zdrowiem.
Zastanawiam się jeszcze jak to jest z jedzeniem nabiału z orzechami. Z jednej strony to jest -dla mnie- po prostu pyszne i sycące, z drugiej strony powoduje, że nie przyswaja się ani wapno ani magnez. To po co to jeść? Żeby musieć (ja nie suplementowałem wapna i teraz strzelam kosteczkami oj strzelam! nie wiem czy tylko od tego, ale badam sprawę) suplementować to co już się raz zjadło. Głupota!
Ale jeśli to prawda, to czy jedząc orzech, który zawiera i wapno i magnez cokolwiek się z tego Ca i Mg przyswaja?
Coraz więcej pytań aaaaaaaarghhhhh!
Uważasz, że wszelkie pomiary to dziecinada? Może i tak, jeśli komuś zaczyna zależeć tylko na cyferkach, a nie na tym, żeby przekładały się na dobrą sylwetkę. Ja lubię wiedzieć jakie mam obwody poszczególnych części ciała, głównie dlatego, że to pozwala na obserwację ich rozwoju. Tak samo z BF. To po prostu pewien wyznacznik. Do pewnego stopnia odnosi się to również do wagi ciała.
Nie jestem żadnym fanatykiem w tym względzie i też uważam, że liczy się to, co pokazuje lustro i ciężar na sztandze, a nie centymetr, czy fałdomierz. Po prostu lubię cyferki, a odpisując, źle zrozumiałem o co ci chodzi. Myślałem, że Ty nie wiesz czy ten wzrastający obwód brzucha to tłuszcz czy mięśnie. Ale z tego co teraz rozumiem wynika, że Tobie chodzi o proporcje, a to zupełnie inna sprawa.
Pozdrawiam
Tak tak. Chodzi mi o proporcje. A ten wzór, który wstawiłeś naprawdę robi wrażenie!
“Sam pomiar zajmuje jakieś 10 minut łącznie z obliczeniami. Ja obliczałem to wg tej metody:
“Mierzymy: klatkę, brzuch oraz udo.
BD = 1.1093800 – (0.0008267 x X3) + 0.0000016 x X32) – (0.0002574 x X4)
X3 = Suma pomiarów (klatka, pępek, udo)
X32 = Suma pomiarów (klatka, pępek, udo) podniesiona do potęgi drugiej.
X4 = Wiek w latach.”.
Naprawdę wyliczyłeś bf wg tego wzoru? Najfajniesze są te cyfry po przecinkach, mnożniki i potęgi. Brakuje mi tylko całek ![]()
Tak uważam, że mierzenie co tydzień/dzień obwodów centymetrem to może nie “dziecinada”, ale gzaetowyboroczowo-sorosowo-niu-ejdżowa-delikatnie mówiąc —> metroseksualność. I tak jak do bravogirl dodają wisiorek i lusterko plastykowe tak do Sdw czy KiF powinni dodawać ‘cudowną kulturystyczną miarkę, która da ci pełną kontrolę nad dietą i treningami.” Liczy się proporcja a nie wielkość. Tu się chyba zgadzamy? Zresztą nie mam wiele przeciwko wystającym brzuchom, tylko, że za nimi (za brzuchami) powinny iść ciężary wprost do wystawania brzucha proporcjonalne a nie odwrotnie.
PS. Cyferki także bardzo lubię. Najbardziej te z Thelemy, Kabały i szkoły pitagorejskiej.
Krótko i na temat. Już nieraz pisałem, że te 3 gramy to jest tak na początek. Potem trzeba obserwować organizm. Moja rada jest prosta. Już ją niedawno podawałem. Zmniejsz białko i tłuszcz o jakieś 10-20% i zobaczymy co będzie się działo. Stopniowo trzeba dopasowywać podaż składników do realnych potrzeb i do metabolizmu. Te 3 gramy to nie jest jakiś dogmat, to jest punkt wyjścia. Niektórzy mogą potrzebować więcej, a inni mniej. Pozdrawiam.
Ok. Postaram się od jutra WSZYSTKO przed jedzeniem kłaść na wadze. Rodzyn pisał, że uważa, że to jest chore, ale właściwie czemu by nie sprawdzić pod lupą jak działa mój metabolizm. Dotychczas ważyłem tylko źródła białka, a teraz już będzie zabawa na całego. Pytanie: Jak wazyć np udo kurczaka? Zeskrobać skórę zwazyć oddzielnie i potem tak samo mięso? Czy czerpać z jakichś ogólnych tabel uniwersalizujących i zapewne przekłamujących wyniki?
Nie musisz do razu ważyć tak dokładnie. Możesz się kierować tabelami, po prostu chodzi o to, by o te kilka procent obciąć białko i tłuszcz. Można jeszcze kombinować w sposób bardziej złożony, ale zacznijmy od najprostszego.
Najważniejsze jest to, by nagle nie zmniejszać o zbyt dużo, tylko stopniowo. Jeśli ok. 10% nic nie da to zejdziemy jeszcze niżej. Pozdrawiam.
No to od jutra zamieniam dziennik treningowy w dziennik żywieniowy. ![]()
Mój układ pokarmowy i dziennik treningowy będą wiedieć to samo, tylko, że jeden pozna temat wewnętrznie a drugi zewnętrznie. Mam nadzieję, że pomożecie mi liczyć, bo nigdy wszystkiego nie zliczałem. Żeby odjąć 10% (to przecież miara prawdziwie aptekarska!) muszę podliczyć wszystko bardzo dokładnie. W takim razie w tym tygodniu liczę (także na Wasza pomoc) a w nastepnym odejmuję przy pomocy szkiełka i oka.
Ciekawy eksperyment. Motto: Chcesz zachować proporcje? Zachowaj je w kuchni. Hm.
No i jednak psychika zmusiła mnie do napisania tego posta ![]()
Stefan, szanuje Twoje wytyczne treningowe i dietyczne, ale -tak się jeszcze poprzyglądałem- i, bez miarki, widzę, że to idzie w złym kierunku. Na pewno głowny powód tak wyraźnego zaburzenia proporcji to dieta oraz prawie trzykrtotnie mniejsza aktywność fizyczna niż przez poprzednie 10 lat. Potrzebuję wyrażnej zmiany w treningu i diecie. Odejmowanie teraz 10-20% to skazwywanie mojej psychiki na nieakceptację jakiejś częci siebie przez dłuższy czas.To nieciekawa perspektywa.
Potrzebuje zmian w planie treningowym. Siła i masa są bardzo ważne, ale przy tak wyraźnej utracie proporcji – negatywnie nastawionym układzie nerwowym nie znaczą nic.
Dlatego proszę Cię o nowy plan, akceptujący moją prośbę o większe dynamiczne zaangażowanie mojego ciała. Druga prośba dotyczy poprowadzenia, krok po kroku przy budowaniu diety. To co i ile jadłem od września do teraz doprowadziło do obecnej sytuacji, kiedy piszę te słowa. Jutro, po treningu, pójdę do jakiejś apteki się zważyć. Ostatni raz robiłem to latem (77kg), wcześniej przez lata około 80. Teraz ‘na oko’ 84. Ciekawe ile wykaże apteczna waga.
Uważam, że dobrze jest czasami znaleźć się w sytuacji kryzysowej, bo to mobliluzuje do zdobywania wiedzy i w ogólnym rachunku prowadzi do pozytywnych rozwiązań. Teraz, niestety, się trochę zdeformowałem (jeszcze tydzień, dwa temu nie do końca chciałem w to uwierzyć) i potrzebuję wrócić do stanu bezwstydu
Gdybym miałbyć trenerem, nie chciałbym, aby ktokolwiek z moich klientów tak wyglądał.
Jutro, oczywiście, wykonam zaplanowany trening, myśle, że dodam też skasowane kilka miesięcy temu, potreningowe lekkie bieganie.
W następnym tygodniu dodam do trzech sesji biegania potreningowego jedną oddzielną sesję biegania. Muszę także zwrócić dużą uwagę na swoje menu. Jestem dowodem na prawdziwość tezy, że “człowiek jest piecem” i, że nadmiar kalorii (tych z tłuszczu i białka) bezlitośnie dodaje cm w pasie.
Prosze Cię Stefan o pomoc w realizacji moich celów. Dotychczasową droge podsumuję swoim obecnym hasłem-poglądem na kulturystykę:
Siła tak! Masa tak! Ale Proporcja przede wszystkim.
Dziękuję za zrozumienie moich potrzeb Stefan. Jak widzisz jestem trochę krnąbrnym uczniem i niełatwo mnie prowadzić. Mam nadzieję, że, tak jak ja, w mojej obecnej sytuacji i prośbie widzisz nowe możliwości, a nie ich ograniczenie.
Pozdrawiam!
dr Cichosz wg mnie ciekawie:
http://www.ppr.pl/artykul-rozmowa-z-prof-dr-hab-grazyna-cichosz-154004-dzial-32.php
Fragment:
“Pani Profesor! Twierdzi Pani, że tłuszcz mlekowy jest najcenniejszym i niezastąpionym składnikiem diety. Tymczasem, tłuszcze zwierzęce kojarzone są powszechnie z otyłością, miażdżycą, zawałami serca, udarami mózgu. Co Pani na to?
Grażyna Cichosz: – Prawdą jest, że przeciętny konsument kojarzy tłuszcze zwierzęce z różnymi schorzeniami dietozależnymi. Jest to – bez wątpienia- konsekwencja agresywnej reklamy tłuszczów roślinnych..Gdyby tłuszcze roślinne, również margaryny wykazywały reklamowane prozdrowotne właściwości to problem miażdżycy dawno już i definitywnie byłby rozwiązany.Wiemy doskonale, że tak nie jest. Co drugi zgon w państwach uprzemysłowionych spowodowany jest powikłaniami miażdżycy. Poza tym, pomimo ograniczenia spożycia tłuszczów zwierzęcych i znacznego (6 a nawet 10-krotnego) wzrostu spożycia rzekomo prozdrowotnych tłuszczów roślinnych w ciągu ostatnich 40 lat ponad 4-krotnie wzrosła zachorowalność na nowotwory. Bardzo dynamicznie wzrasta również zachorowalność na choroby neurologiczne i neurodegeneracyjne.”
“Najczęściej przyczyną miażdżycy jest zbyt duża podaż energii w diecie, niezależnie od tego czy pochodzi ona z tłuszczów czy węglowodanów. Wartość energetyczna całodobowych posiłków Amerykanina, Anglika i Fina wynosi 3200 kcal, a miażdżycę naczyń krwionośnych stwierdza się 5-krotnie częściej niż w Indiach i Japonii, gdzie przeciętna dieta zawiera ok. 2000 kcal. Konsekwencją nadmiaru energii w diecie jest hiperlipidemia, otyłość i cukrzyca typu 2..Każdy z tych czynników 3-4-krotnie zwiększa prawdopodobieństwo miażdżycy.
+++
Kolejne, pod względem częstotliwości występowania, zagrożenie to brak równowagi pro-i antyoksydacyjnej organizmu (tzw. homeostazy). Nadmiar w diecie WNKT omega-6 (ich źródłem są przede wszystkim oleje roślinne)nawet 100-krotnie zwiększa zapotrzebowanie na antyoksydanty Niedobór antyoksydantów prowadzi do stresu oksydacyjnego, który wiąże się z powstawaniem nadmiaru wolnych rodników tlenowych. To z kolei, prowadzi do peroksydacji nienasyconych kwasów tłuszczowych w fosfolipidach strukturalnych oraz stanów zapalnych naczyń krwionośnych.
Skutkiem diety wysokowęglowodanowej jest hipertrójglicerydemia, która dotyczy kilkunastu procent populacji. Zastępowanie tłuszczu w diecie węglowodanami powoduje wprawdzie niewielki spadek cholesterolu całkowitego i LDL-cholesterolu, ale prowadzi jednocześnie do spadku HDL-cholesterolu oraz znacznego wzrostu VLDL- cholesterolu (uznanego czynnika ryzyka miażdżycy) i trójglicerydów a także wskaźników krzepliwości krwi”
“Najczęściej przyczyną miażdżycy jest zbyt duża podaż energii w diecie, niezależnie od tego czy pochodzi ona z tłuszczów czy węglowodanów”
To mnie zaintrygowało szczególnie, ale i cały wywiad wydaje mi się dość sensowny.
Witam po treningu,
Przysiad x 4
UP 11.26 –
0, 10, 20, 30, 40, 50, 55, 60, 62.50, 65, 67.50, 70
DOWN 11.44 – 12.04
Dipsy
UP&DOWN 12.05-12.26
5, 10, 15, 20, 25, 30
+rotatory+przedramiona+rozciąganie
Dotchczasowe menu dnia:
1. g. 9.30 Twaróg tłusty garwoliński 200g, śmietana milkland 18% 100ml, 35g orzechów brazylisjkich, 28g pestek dyni, cynamon
2. (po treningu) g.13.45 78g boczku, jajecznica z 5 jaj, czosnek
3. 14.35 dokładnie jak w 1.
Zrobiłem trzy foty z przodu i z boku, wrzucę kiedy internetowe łącze mi pozwoli. Teraz idę się zważyć.
Pozdrawiam!
Wracam z godzinnego spaceru. W aptece stał automat do pomiarów “Keito”.
Pani farmaceutka podała mi srebrny żeton. Maszyna poprosiła o wiek (prawie 32) Wrzuciłem żeton…
Wyniki:
Wzrost 173
Waga 90kg (minus koszula, bluza dresowa, spodnie, zawartość kieszeni, buty)
(Wg mnie prawdopodbna ‘naga” waga – 85kg)
Tkanka tłuszczowa (mierzona w nie do końca poważny sposób chyba, bo pomiar polegał na trzymaniu uchwytów maszyny dłońmi) 22,3%
Masa tkanki tłuszczowej 20kg
Czysta masa 70kg
—
Normy wg maszyny Keito
Prawidłowy wskaźnik TT – 17-23%
Prawidłowa masa TT – 14.3-20,9kg
—
Wg tych norm mieszcze się (jeszcze!) w normach maszyny Keito, choć w przyszyłym tygodniu raczej je już przekroczę.
Pozdrawiam!
Wykorzystam Twoje doświadczenia, żeby spytać o coś Stefana.
Mianowicie, jak oceniasz tego typu maszyny do mierzenia BF%? Takie do końca niepoważne to nie jest, bo to polega nie tylko na trzymaniu uchwytów dłońmi, tylko na tym, że przesyłany jest przez nie impuls elektryczny, którego prędkość przepływu pozwala to obliczyć. Jak sądzisz, czy takie mierzenie daje wiarygodne wyniki?
Pozdrawiam
Ja tez mierzylem na tym urzadzeniu. podobne wyniki mialem.
zastanawiam sie czy buty zaliczylo do czystej masy czy do tkanki tluszczowej ; d (moze to zalezy czy skóra byla z tłustego zwierzecia cha cha)
ale ta maszyna ma jedna zalete – dobrze mierzy cisnienie. tylko potrzebny do tego zloty zeton.
Pozdrawiam
Proszę o przeniesienie do mojego dziennika. Chyba za dużo tam ostatnio wpisuję, bo ten post nie chce się tam umieścić. Dziękuję za pomoc. ![]()
-
Posiłek nr 4: g.18
230g kurczaczej nogi (kości nie liczę)
450g warzyw, czosnek (yee!)
g.21 Posiłek nr5 jeszcze nie wiem ale na pewno 40g białka tam się doliczy i tłuszcz też.
Jasne, możemy zmieniać. Zresztą i tak powoli czas na to. To co widzę po tych kilku miesiącach. Faktycznie jak dla Ciebie wysiłek na siłowni nie wystarczy. To jest mój najważniejszy wniosek
Wiadomo, że wszystko trzeba dopasowywać pod osobę i często potrzebny jest czas, by wyczuć dany organizm jego potrzeby itd.
Niedawno było i sile, więc pytanie czy robimy porządny plan siłowy. Główny akcent na poprawę wyników w głównych bojach?
Od razu druga sprawa z tym związana. Jeśli chodzi o proporcje, to skoro nawet przy up and down brzuch rósł, to dodatkowy ruch poza siłownią jest konieczny. Choć normalnie wydaje się to nielogiczne, ale w Twoim wypadku stwierdzę tak – nie ma sobie co żałować aktywności poza siłownią. Tyle ile czujesz, że potrzebujesz. Zwłaszcza, że plan będzie bardzo wymagający dla CUN, ale kondycyjnie dużo mniej męczący. Jeśli do tego damy odjęcie tych 10% w diecie to razem powinno pójść w dobrym kierunku.
Jak rozumiem – ma przykładzie przysiadów – dochodzisz do 70kg i nie dajesz rady zrobić z nimi 4 ruchów, by podejść do większego ciężaru?
Porządne maszyny laboratoryjne są w tym względzie dość dokładne. Natomiast trudno powiedzieć jak to się ma do takiej w aptece. W laboratoriach robi się takie pomiary bez ubrania, to też sporo zmienia. Na moje oko, jakiś błąd pomiarowy tam jest. Patrząc na foto Rodzyna, to jednak wydawało mi się, że BF będzie poniżej 20%, no ale moje oko też może mieć jakiś tam margines błędu ![]()
Jeśli cały czas robić pomiary na tej samej maszynie, to masie jakiś wynik poglądowy. Gdy na innych to już nie jest takie pewne. Ja na każdej wadze ważę inaczej. Pozdrawiam.
Rodzyn, Reda czy możecie polecić mi jakiś konkretny pas do dokładania obciążania przy podciągnięciach i dipsach ?
Arek na początek wystarczy zwykły, póki ciężary są niewielkie. Później najlepiej kupić cienki łańcuch, albo wybrać się do sklepu ze sprzętem dla alpinistów – linka plus karabinki
Stefan, prosto i krótko, bo mi się skasował cały długi post ![]()
Tak chcę poprawić siłę w głownych bojach, ale nie za cenę rosnącego bf.
Nie chcę treningu, który mnie NIE OBCIĄŻA KONDYCYJNIE
.NIE CHCĘ TAK ĆWICZYĆ!
Potrzebuję łączyć siłę z kondycją na każdym treningu. Inaczej jestem niedotrenowany i rośnie mi brzuch. Mam nadzieję, że to zdanie jest wystarczająco jasne.
Nie chciałbym całkowicie rezygnować z uczestniczenia w Twoim blogu, ale NIE MOGĘ SIĘ ZGODZIĆ na treningi, które, dając wiele dobrego(!), niszczą mi psychike.
A tak się stanie jeśli obciążę CUN ( i dołoże mu “radość” z coraz większego brzucha).
Nie chcę, powodowany treningami, które nie angażują kondycyjnie, musieć codzienne biegać i zbijać nabity tłuszcz.
NIE CHCĘ TEGO TO JUŻ BYŁO.
Minus 10% w diecie to raczej za mało. Odjąłem tyle kiedy proponowałeś. W tym tygodniu odjąłem drugie 10%. Brzuch rośnie jak rósł. Potrzebuję bardziej dynamicznych zmian w treningu ich spersonalizowanie pod moją osobę. Oczywiście mogę zgodnie z treningiem na siłę wykonać mało serii i potem biegąć pół dnia aby mnie nie załało, ALE
TO MNIE CAŁKOWICIE NIE INTERESUJE.
“Jak rozumiem – ma przykładzie przysiadów – dochodzisz do 70kg i nie dajesz rady zrobić z nimi 4 ruchów, by podejść do większego ciężaru?”
Nie tyle “dochodze” (co zakłada pewną uniwersalizację, o ile się nie myle?) ale w ostatnim treningu “doszedłem” do 70kg. Wszystko jest opisane w moim dzienniku treningowym. Wczoraj doszedłem z poprawną technika do 70kgx4 i uznałem, że następna seria będzie wykonany już z gorszą techniką, dlatego przeszedłem do fazy down.
“Jeśli cały czas robić pomiary na tej samej maszynie, to masie jakiś wynik poglądowy. Gdy na innych to już nie jest takie pewne. Ja na każdej wadze ważę inaczej”
To ja zawsze będę chodził na maszynę Keito, nie mam daleko i jest free.
Proszę Cię Stefan o plan, któy uwzględnia moje potrzeby. Nie traćmy czasu. Widziałeś wielokrotnie moje prośby o większą dynamikę treningu, ale nie dowierzałeś, że wiem co mówię. “Ciesze się”, że mój body fat wreszcie Cię przekonał. Jutro wrzuce foty więc będziesz wiedział/widział to nieco lepiej.
Prosze Cię o plan, który wspomoże osiągi siłowe w głownych bojach i odwróci deformację mojej sylwetki. Bardzo dziękuję za pomoc.
Pozdrawiam!
No dobra ale wszedłem na sklep SFD i nie widze w ich pasach żadnego ucha do którego można by przymocować jakąć linkę + ciężar. Jak to montujecie ? Czy mam po prostu zamontować zwykły pasek a do niego drugi pasek z obciążeniem ? A w przyzłości kupię uprząż wspinaczkową
Ok, ja Cię rozumiem. Tylko nie mieszajmy pewnych rzeczy. Pisząc o obciążeniu CUN chodziło mi o serie po 2-3 powtórzenia i znacznie dłuższe przerwy między seriami. Przynajmniej w głównych ćwiczeniach. To jest warunek konieczny, by siła poszła do góry.
Jak to połączyć, by jednocześnie było dynamiczne i na mocno Cię zmęczyło? Tu muszę trochę pomyśleć. Ćwiczenia dynamiczne, o których pisałem to ćwiczenia asystujące małym ciężarem, gdzie najważniejsza jest szybkość wykonania. Tylko zaczynam podejrzewać, że to nie wystarczy dla Ciebie.
Idąc dalej. BF jakby nie było głównie zależy od diety. Coś gdzieś musi być nie tak. Czy tylko ilość? Zaczynam się zastanawiać, czy nie chodzi o jakiś konkretny pokarm, który należałoby odstawić. Pomyśl nad tym.
Ja spróbuję to wszystko ogarnąć i złożyć jakiś wybitnie ciężki plan dla Ciebie
Wrzesień 2011. Mój -chyba- trzeci wpis do mojego dziennika treningowego:
Cytat:
“Chyba rozumiem, juz, ze typowo silowe, ciezarowe treningi nie sa dla mnie najciekawsze.
To co mnie kreci to polaczenie wytrzymalosci z sila i zdecydowana dynamika treningu.”
Teraz już wiem, że nie ‘chyba’, ale NA PEWNO.
Przy typowo ciężarowych rośnie mi masa mięśniowa i masa brzucha. Pewnie mógłbym to jakoś zahamować jedząc połowę tego co jem, albo jeszcze mniej, ale to całkowicie odpada. Nie po to ćwiczę, aby jeść jak chuda modelka.
Można przecież zdobywać siłę i kondycję, jedząc normalnie a przy tym zachowywać normalne proporcje budowy ciała.
Arek, nie wiem jak szybko i ile będziesz dokładał, ale jak się uprzesz (jeśli musisz) to i bez pasków i łańcuchów utrzymasz obciążenie między udami. Takie ściskanie (zgodnie z zasadami biomechaniki, zgadza się?) nawet dodaje siły. Wiadomo, że lepiej stosować tę metodę w sytuacjach ostatecznych (np. kiedy podczas treningu lub serii zerwie się pasek), ale da radę.
Pozdrawiam
OK. Dzięki i sorry, że w twoim dzienniku. Na pewno cię to wkurza bo chcesz jak najwięcej info na tematy związane z tobą. Obiecałem sobie, że już się w twój temat wtrącac nie będę bo powstaja jakieś nieporozumienia i niezrozumienia ale ostatni raz (wybacz) to zrobię. Kwestia brzucha i tłuszczu to kwestia na 99% diety. Zrób eksperyment i wypieprz na 2 tygonie cały cholerny nabiał (śmietany i twarożki) a zastąp to mięsem a tłuszcz tłustym mięsem i smalcem
Idę o zakład, że twój problem minie.
OK. Koniec. Milczę
:) !!
“Ok, ja Cię rozumiem”
Uf! Dziękuję!
“Tylko nie mieszajmy pewnych rzeczy. Pisząc o obciążeniu CUN chodziło mi o serie po 2-3 powtórzenia i znacznie dłuższe przerwy między seriami. Przynajmniej w głównych ćwiczeniach. To jest warunek konieczny, by siła poszła do góry”
Tez tak to właśnie rozumiem. Dlatego jestem zaniepokojony. Taki trening bardzo obnizy dynamike treningu. Jestem całkowicie przeciwko takim rozwiązaniom. Protestuję.
Długie przerwy miedzy seriami i ćwiczeniami nie są dla mnie.
Na pewno. (przynajmniej dopóki mam dostęp do jedzenia)
Tak a nie inaczej jestem skonstruowany.
“Tak to połączyć, by jednocześnie było dynamiczne i na mocno Cię zmęczyło? Tu muszę trochę pomyśleć. Ćwiczenia dynamiczne, o których pisałem to ćwiczenia asystujące małym ciężarem, gdzie najważniejsza jest szybkość wykonania.”
Nie chodzi mi o szybkość wykonywania, ale ustawienie treningu tak, aby po rozgrzewce aż do kónca treningu nie było czasu, aby mysleć o czymkolwiek iinnym niz zakładaniu cięzaru do następnej serii.
“Tylko zaczynam podejrzewać, że to nie wystarczy dla Ciebie.”
Tez tak może byc, ale trening może mi ułatwiać lub przeszkadzać w zachowaniu proprcji ciała.
Boje się tej myśli, ale może siłownia po prostu nie jest dla mnie? Przy moim metabolizmie bez dużych objętośćiowo i dynamicznych i angażujących CUN cwiczeń jestem skazany na niepowodzenie. Chociaż wiem np, że serie wielokrotnie łączone są jakims sposobem. Mysle tez, że trening stacyjny (nigdy nie próbowałem) może być jakimś rozwiązaniem.
“Idąc dalej. BF jakby nie było głównie zależy od diety.”
Nie zgadzam się z Twoim stanowiskiem Stefan.
Moje doświadczenia sa inne. Gdybym jadł tak jak jem i nie cwiczył na siłowni a zamiast tego biegał bf byłby dużo nizszy. Chyba nie warto robic eksperymentu, aby to udowodnic, ale postawiłbym na to jakies konkretne pieniądze.
“Coś gdzieś musi być nie tak. Czy tylko ilość? Zaczynam się zastanawiać, czy nie chodzi o jakiś konkretny pokarm, który należałoby odstawić”
Ale co? Nabiał, orzechy mięso, warzywa czy wodę?
Ja nic innego nie jem. Piję wodę i 1-2 kawy. I już.
Jeśli chodzi o to twaróg, to kiedys jadłem tyle samo (tyle, ze połtłustego) i do tego ciemne pieczywo i (przy poprzedniej objętości treningów) nigdy nie miałem takiego brzunia jak dziś.
To nad czym się zastanowić? Co odstawić? Mięso, nabiał, orzechy czy warzywa? Aha, używam jeszcze przypraw: bazylii, oregano i cynamonu.
“Pomyśl nad tym.”
No nie potrafię nic więcej wymyslic. Niezależnie jak jem (i co!) – brak bardzo dynamicznego treningu a`la wykonywane przeze mnie kompkleksy sztangowe = rosnący bf.
“Ja spróbuję to wszystko ogarnąć i złożyć jakiś wybitnie ciężki plan dla Ciebie”
Bardzo dziękue i, nie ukrywam, że bardzo na Ciebie liczę na Twoją pomoc Stefan. Wiem, że Twoja wiedza łączy pierwiastki kosmosu, a jeśli tak, to i dla mnie (mnie a nie jakiejś tam innej osobie trenującej) coś tam się znaleźć musi. ![]()
Pozdrawiam!
PS. Trochę mam żal do siebie, że nie posłuchałem swojego pierwotnego instynktu, który kazał mi biegać, bo teraz będę musiał biegać i zrzucać więcej niż gdybym nie przestawał.
Mea culpa. No i dobrze, że w perspektywie wieczności moje “problemy” są raczej nieistotne
Arek, wg mnie potrzebujesz, nie wiem jak to się nazywa, takiego zaczepu jakiego używają alpiniści do połączenia linek. Ja mam takie trzy. Jeden podpinam do pasa, jeden do jednej koncówki łańcucha (który przeprowadzam przez środek talerzy) a drugi z drugiej i oba dopinam do “zaczepu” przy umocowanym przy pasie, na sprzączce pasa lub dodanym przez producenta pasa, do pasa, uchwycie.
Pozdrawiam!
Dzieki Arek! Jak najbardziej zachęcam Cię do udzielania się w moim dzienniku. Z wielką ciekawością czytam wszystkie wpisy.
Może racja z tym nabiałem… tzn. kiedyś w ogóle (właściwie nigdy) nie jadłem smietany, teraz wychodzi około 300ml dziennie dodanej do twarogu. To mógłby być ewentualny “winowajca”, ale… jak jeść suchy twaróg? Mam jeszcze trochę tej śmietny więc zjem do końca tego tygodnia i może skusze się na taki eksperyment. Zresztą już niedługo psychika zmusi mnie do bardziej radykalnych działań, bo brzuch zaczyna mi wystawać nawet spod najszerszych bluz i trochę mi się smutno z tego powodu robi a smucić się nie lubie
zawsze to jakaś porażka, nie? Traktowac coś priorytetowo, regulować pod to swoje zycie i w efekcie miec dokladną odwrotność celu dla, którego to sie robi. Zawsze uważałem, że jak ktoś ma takie negatywne efekty to znaczy, że po prostu jest głupi. No i wreszcie trafiło na mnie ![]()
Głupota nie boli, tylko “wystaje”
Przestałem chodzic na basen a dzisiaj miałem casting do reklamy, ale byly potrzebne osoby “zgrabne” więc nawet nie próbowałem ![]()
Tak chyba musiało być. Doświadczyć swojej głupoty, aby trochę zmądrzeć. I tak zajebiście, że wyleczyłem kręgosłup, wzmocniłem rotatory i ocaliłem trzustkę. Walka dopiero się rozpoczyna. Rodzyn walczy o zwycięstwo na zawodach a ja o brak wstydu przy zdejmowaniu koszuli. Coż każdy ma swoje konkurencje.
Ta rzecz to “karabińczyk”. W każdym sklepie alpinistycznym ( turysycznym) powinnen być.
Pozdrawiam
Reda,
Ja podobnie jak TY, przy treningach o mniejsczej intensywności zaczynam się zaokrąglać. Obecnie główne ćwicznia robię w rampie x 5. Kondycyjnie wogólę nie męczą mnie te serie. Siła “idzie” jednak powoli do góry. Podobnie miałem w okresie treningu trójbojowego kilka ładnych lat temu. Mniejszcze zakresy powtórzeń i brak aerobów spowodowały wzrost wagi.
Obecnie muszę się bardzo pilnować z jedzeniem. Mam tendencję do tycia i tzw. zalewania i każde pofolgowanie sobie z michą szybko daje o sobie znać.
Popatrz na to tak: masz wyleczony kręgosłup i ocaliłeś trzustkę
, jesteś na dobrej drodze jeśli chodzi o sposób trenowania i fachowe doradzcwo ( tutaj pozdrowienia dla Stefana); do tego masz TYLKO oponkę, którą stosunkowo szybko można stracić
.
Pozdrawiam i głowa do góry.
P.S. oklepane, ale” człowiek uczy się całe życie”.
Reda to co pisze Arek może mieć sens. Być może najbardziej tucząca w tym wszystkim jest laktoza z nabiału? Może tez być tak, że organizm nie najlepiej radzi sobie z kazeiną. Spróbować zawsze warto…
Biorąc wszystko pod uwagę, to ustalmy to tak. Ja się wbieganie i w inne takie aktywności nie będą wtrącał
Zawsze wychodzę z założenia, że każdy sam najlepiej powinien znać swój organizm. Zwykle sugeruje ludziom, by trochę ograniczyli, bo przez to nie rosną, ale to zawsze jest sprawa indywidualnego rozeznania. Więc tu sam musisz wiedzieć ile tego ruchu poza siłownią.
Zaś same treningi, to biorąc pod uwagę wszystkie Twoje sugestie najlepsze byłoby chyba coś z treningów objętościowych, czyli gdzieś w okolicach GVT lub Girondy. To można odpowiednio poukładać dla Ciebie. Pozdrawiam.
Dziękuję Marcinie!
“masz TYLKO oponkę, którą stosunkowo szybko można stracić” Dokładnie tak na to patrzę. Wiem, że zawsze mogłoby być gorzej. Moja wytrzymałość siłowa pozwala mi na trenowanie właściwie jak chcę, bez chorób i bólu, a są przecież tacy, którzy po jednym treningu muszą się regenerować przez tydzień. Ja nawet nie wiem co to są domsy.
“Mniejszcze zakresy powtórzeń i brak aerobów spowodowały wzrost wagi”
Niestety 100% prawda. Myślę, że poniżej 10 (minimum 7) powtórzeń w serii, bez areobów zaokrąglenie bardzo przyspiesza.
Trochę irytujące jest to, że będąc teraz na 4 powtórzeniach w serii jakiejś wyjątkowej siły nie zdobylem (porownujac do osiagow sprzed kilku miesięcy i i treningów na których wykonywałem rampę dla wszystkich złotych) to nawet trochę straciłem i nabudowałem brzucha.
Wg mnie 10 powtórzeń pozwala jeszcze zachować równowage pomiędzy masą, siłą i bf, poniżej już bez dodatkowego spalania (co ciekawe, to jest niezależne od długości przerw między seriami!) jest bf plus.
Dziękuję za wsparcie! Wiem, że na późną wiosne będzie ok, ale najważniejsze jest dla mnie ustabilizowanie formy. Nie chcę zawsze jesienią i zimą przeżywać takiej brzucho-emocjonalnej huśtawki.
No i przestrzegam wszystkich, skonstruowanych jak ja, przed naiwną i życzeniową wiarą, że tuczą tylko węglwoodany. Jutro wrzucę zdjęcia i chętni będą mogli skonfrontować moje słowa z obrazkami. ![]()
Pozdrawiam!
Zmiana zakresów to zmiana bodźca, który albo pomoże ( w większości przypdaków) albo nie. Ja tam na swoje postepy i sylwtkę patrzę teraz w perspektywie długoterminowej. Oczywiście nie chcę aby to i owo wymknęło mi się spod kątroli. Doskonale rozumiem, co masz na mysli pisząc :” ale najważniejsze jest dla mnie ustabilizowanie formy. Nie chcę zawsze jesienią i zimą przeżywać takiej brzucho-emocjonalnej huśtawki.”
Pozdrawiam.
“Reda to co pisze Arek może mieć sens. Być może najbardziej tucząca w tym wszystkim jest laktoza z nabiału? Może tez być tak, że organizm nie najlepiej radzi sobie z kazeiną. Spróbować zawsze warto…
Jasne, spróbuję tylko najpierw zjem to co mam. Ale ja zawsze jadłem nabiał (bez śmietany za to z jogurtem) i nic mi nie było, więc czemu nagle tak? To czego teraz jem więcej niż kiedykolwiek wczesniej to mięso i tłuszcz.
“Więc tu sam musisz wiedzieć ile tego ruchu poza siłownią.”
Ok. Na razie codziennie spaceruję około godziny. Gdy rozpocznę nowy plan ustawię do tego aktywności dodatkowe. Na razie do końca tego planu jest i nabiał i tylko spacery.
“Zaś same treningi, to biorąc pod uwagę wszystkie Twoje sugestie najlepsze byłoby chyba coś z treningów objętościowych, czyli gdzieś w okolicach GVT lub Girondy. To można odpowiednio poukładać dla Ciebie.”
Akecptuję wszystko co mnie zmęczy wg moich norm. Moje normy? Trening taki jak jutro czyli: mc upenadown + negatywy to 1/4 (max 1/2) objętości treningu do której przez 10 lat przywykłem.
Kiedy zaczynamy nowy plan? Czy możemy w nowym dodać też coś na barki? Mam teorię, że stawy, które byłu intensywnie uzywane przez wiele lat a teraz uzywane/obciążane są inaczej zaczynają się degradować gdy przestają być używane tak jak przywykły. Mówiąc o degradacji mam na mysli pykanie scieranie i zmiany w chrząstce. Tzn “tory”, które były a nie są przez ciało uzywane ‘zacierają się’. Pracuje nad pykaniem stawów i jem teraz glukozaminę, czosnek, cebulę, suplementuje wapń i jestem pełen nadziei, że to plus ruch rozwiąże problem. Dlatego potrzebuję czegoś na barki, bo tutaj strzelando jest najczęstsze a kiedys tak nie było. Nie wiem czy ta teoria ma jakiekowliek zaczepienie w swiecie realnej, ‘naukowej’ wiedzy.
Pozdrawiam!
Wpis po-spacerowy,
Przemyślałem sprawę jeszcze raz. Ciesze się, że pozwoliłem sobie na wyrażenie swojego niepokoju (tak mam od zawsze, że mówię co czuję i co myślę), bo teraz będę mógł mądrzej wykorzystywać możliwości kulturystyki.
Dziękuje wszystkim za wsparcie dla mojego zmagania się ze sobą!
Ciesze się z każdego wykonanego pod okiem Stefana treningu, bo wiem, że konsekwentnie buduję fundamenty. Tak silnego rdzenia nie miałem nigdy, a po wczorajszym treningu i spacerze nawet pojawiły się odczuwalne mikro-domsiki! ![]()
Ciesze się, że jest jak jest, bo gdybym musiał wybierać między byciem chudzielcem na kształt afrykańskich dzieci (nie wiem czy kojarzycie takiego chudego jak szczapa 15latka, nie z Afryki, ale Polski, który daje rady jak zrobić bica i ćwiczyc na youtubie. To jest naprawdę dobre
lub facetem, który ma masę, siłę, wytrzymałość i brzunio to, bez zastanawiania się wybieram opcję nr 2.
Reasumując, ciesze się i czuje bezpiecznie będąc w tutaj z Wami w tym elitarnym klubie stefanowej natualnej kulturystyki. Wiem też, że mój charakter i Wasze wsparcie pozwala ją mi na osiągnięcie wyznaczonych celów.
To jak ważne są dla mnie konkretne treningi i jak wiele satysfakcji mi dają, jest dla mnie szczególnie wyraźne w momencie gdy pomyślę, że mógłbym ich nie wykonywać. (no way!)
![]()
No i kupiłem magnezję! Jutro mc zobaczymy jak to działa. Duza pucha z białym proszkiem. Żebym tylko nie pomylił z odżywką ha-ha-ha. ![]()
A`propos jedzenia,
Dzisiejsze menu:
1. g. 9.00, nabiał 200g, śmietana 18% 100ml, 35g orzechów brazyliskich, 28g pestek dyni, cynamon
2. g.12, 5 jaj, 460g warzyw, 20g orzecha włoskiego
3. g. 15, tak jak 1
4. 19, 250g kurczaczej nogi, 400g warzyw
5. najpewniej około g.22, 200g mięsa, czosnek, musztarda
Pozdrawiam!
PS. Stefan, o temacie nieśmiertelności pamiętam i wykonałem dzisiaj troche druków w tym kierunku, m.in o teozofii. Teraz czas skoncentrowanej lektury. Podziele się wnioskami wkrótce.
Próbujcie z tą nieśmiertelnością, próbujcie. W Ameryce Północnej rosną sosny, które podobno nie wykazują oznak starzenia. Drzewa, które mają po dwa tysiące lat mają taką samą strukturę, jak pięćdziesięcioletnie. Tylko drwal albo jakaś katastrofa typu pożaru może je zabić. ![]()
Pozdrawiam
Hehe. Po tych lekturach to obowiązkowo Wahadło Foacaulta – Umberto Eco ![]()
Powoli wykluwa mi się coś w głowie, co mogłoby Ci się spodobać. Tylko w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że kłopot mamy inny. Zapewne masz tylko jedną sztangę do dyspozycji, jeśli do tego dodać kwestię zawieszania np. obciążenia do dipsów czy drążka, to raczej pomysł z seriami przeplatanymi upadnie z powodów technicznych. Chyba, że jednak dysponujesz dwoma gryfami? To wtedy można jakoś to poukładać. Pozdrawiam.
Jakieś tam badania, teraz nie pamiętam dokładnie, wykazały, że większość naszych struktur może dobrze funkcjonować przynajmniej kilkaset lat. Wiele zależy od tego na ile jesteśmy w stanie zadbać o własne ciało. Póki co same sprzeczności na temat żywienia stoją na przeszkodzie. O reszcie nie wspominając.
Witam potreningowo!
1. mc
UP 11.20 – 11.32
50, 60, 70, 80, 85, 90, 95, 100, 102.5 (hoho!) ![]()
DOWN 11.32 – 11.47
2. negatywy 11.47 – 12
5 serii po 3 powtórzenia
+rotatory +przedramiona
Mam teorię, że mój CUN potrzebuję dłużej ‘zostać’ na rampie na średnich ciężarach, aby lepiej przygotować się do następnych przystanków i prawdziwego wyzwania. To może oznaczać, że bardziej działa na mnie około 10 przystanków rampy. niż 6-8. Sprawdzę.
Pozdrawiam!
To akurat jest możliwe. Pisałem o tym nieraz, że niskie zakresy nie są dla każdego
Gratuluję poprawy wyniki w MC. Zaś skoro ostatnio było 4 x 70kg w przysiadach, to jak najbardziej trzeba spróbować 72kg. Pozdrawiam.
Aha, zapomniałbym! Magnezja naprawdę pomaga. W mc i drążku. Jest dużo większy komfort chwytu i można skoncentrować się na pzostałych sprawach. Sprawdziłem i poczułem zdecydowaną różnicę. Nie pamiętam kto pisał tutaj o swoich pozytywnych pro-magnezjowych doświadczeniach, ale chće mu niniejszym bardzo podziekować!
PS. Czy ta magnezja to ta sama magnezja co była uzywane przez fotografów i pirotechników do robienia bum!? Hmm?
W przysiadach bywało juz i 75kg. To 70 to wyraźny spadek. Co ciekawe domsy były ‘dużo’ bardziej odczuwalne niż kiedykolwiek wcześniej w tym planie. Przede wszystkim zginacze bioder, trochę czterogłowe i nieco piszczelowe. Robiąc przysiady zawsze pilnuję techniki, no i wiem, że niezależnie jak wysoko wejdę, będę musiał jeszcze zejść więc nie moge rozwinąć ambicji. No i magnezja tutaj nie pomoże. Chociaż kto wie ![]()
Dzieki za gratulacje
Kiedyś też tyle w mc było (i to x5), ale z gorszą techniką i szarpaniem. Teraz raczej spokojnie, także postęp nie tylko w sile.
Co do niskichch zakresów to nigdy nie ćwiczyłem na aż tak niskich jak ‘4′. To ciekawy bodziec, ale, z powodu mojej budowy, dla mnie dość ryzykowny chyba. Nie chcę wyjść na zaklinacza liczb, ale wydaje mi się, że dla mnie 5 to minimum, żeby się zmęczyć. Wydaje mi się także, że gdybym miał teraz 5 powtórzeń w serii to ciężar w bojach nie uległby zmianie. No, ale tak mi się może tylko wydawać
Jeśli tak jest, to oczywiście pójdziemy potem na 10. Ciężar siłą rzeczy będzie mniejszy, ale powinien zacząć rosnąć. Trudno też porównywać wynik z 4 z tym z 10.
“Po tych lekturach to obowiązkowo Wahadło Foacaulta – Umberto Eco”
Przeczytane kilka lat temu. Dzisiaj kupię sobie audiobooka (do spacerów i na sen) z “Cmętarzem w Pradze”. Fajne jest to, że Eco – 100% (to nie jest tajemnica, przy okazji warto zastanowaić się dlaczego nowy premier Włoch pasjonuje się egiptologią i dlaczego tak jak kilku innych premierów [patrz Marcinkiewicz, Belka] pracował dla Goldman Sachsa
hehe ) – Eco – bardzo fajnie bawi się przy okazji skutecznie dezinformując masy. Dobry zawodnik!
“Zapewne masz tylko jedną sztangę do dyspozycji”
Mam w sumie trzy. Długą, półsztangę i łamaną i chyba ze 4 komplety sztangielek.
A`propos magnezji, ciekawe czy Hydroksywęglan można zamienić w tlenek ![]()
Pozdrawiam!
Foty sprzed dwu dni. Tak wychodzą gdy się samemu w siebie celuje telefonem komórkowym ![]()
http://www.fileflyer.com/view/vWWZDCH
Zdaje się, że tam jakieś hasło trzeba, by ściągnąć.
moze tak sie ud http://fileslap.com/8zJ/DSC03403.JPG
wysylam tez na mejla.
No rzeczywiście coś tam się odkłada. Mięśni też sporo widać ![]()
Więc tak jak ustalone, spróbuj obciąć ten nabiał. No i z planem musisz coś zadecydować.
Dodam jeszcze, że skoro jest taka różnica pomiędzy MC i przysiadem, to znaczy, że dominuje tył ud nad czworogłowymi. Warto byłoby w nowym planie dorzucić przysiad przedni. Pozdrawiam.
Ok. Nabiał ciach. Jedna porcja dziennie, az zniknie to co mam. Czyli jeszcze przez weekeend.
Jakie mam mozliwości decyzji odnośnie planu? Tzn. z czego moge wybierać?
Najchętniej dalej budowałbym siłę i konsekwentnie masę, ale dynamizując trening i dodając mu objętości. Wtedy pod to zastanowie się jakie i co dołożyć poza siłownią.
Jestem ZA WSZYSTKIM co pomoże wyrównać balans siłowy. Przysiad przedni i wszystk inne ćwiczenia, które pozwolą osiągnąć cele i prz okazji mnie wymęczą są bardzo mile widziane.
Ciekawe czy są badania na temat odkładania się ‘rezerw’ u ludzi, bo przecież wiele zwierząt na zimę magazynuje tłuszcz w ciele, a niektóre wiewiórki (dzisiaj o tym czytałem, ale nie sprawdzałem źródła) wchodzą też w ostry stan anaboliczny i budują dużo mięśni. Może tutaj jest jakiś haczyk też?
Dziękuję za pomoc!
Pozdrawiam!
Objętość musimy zwiększyć na pewno
Natomiast nie wiem, czy ma sens atakować maksymalne ciężary nawet dla 10 powtórzeń. Im dłuższy staż tym lepiej się wychodzi na czasowym unikaniu upadków.
Przykład dla przysiadu. Teraz jest 70kg w 4 powtórzeniach. Ile w takim razie da się zrobić na 10? Różnica jest wielka, więc założyłbym połowę – 35kg. Bierzesz te n ciężar i robisz z 10 serii po 10. Przerwy około minuty. Jeśli się uda, to następnym razem dokładasz ok. 2,5kg może być 2 i znowu 10 serii po 10 itd. Jeśli się nie uda to za tydzień powtarzasz z tym samym ciężarem. Wówczas miarą postępu będzie, gdy np. w 5 serii już się nie udało 10 tylko 8, a po tygodniu było 9-10 powtórzeń.
To jedna z wersji treningu objętościowego. Szczegóły są do dopracowania, na razie chodzi mi o przykłady.
Inna możliwość – robisz dwa ćwiczenia na przemian po 5 ruchów w serii. Masz przygotowane stanowiska i przerwa to tylko czas na zmianę ćwiczenia. Tu siła pójdzie słabiej do góry, ale większa szansa, by popalić tłuszcz.
Optymalnie można przykładowo zastosować pierwszą zasadę do przysiadów i MC, a taki przekładaniec do drążka i dipsów. Plus trochę innych ćwiczeń.
Co do badań nad odkładaniem się to ciągle wszystko kręci się wokół tego, by nie jeść tłuszczu, bo z tego się tyje. Plus, że im więcej aerobów tym lepiej. W praktyce wszystko jest o wiele bardziej złożone. Na nowejdebacie sugeruje się, że ćwiczenie wcale nie mam nic wspólnego z utratą tkanki tłuszczowej i z tym akurat do końca nie mogę się zgodzić, choć też nie uważam, by było tak jak to głoszą źródła oficjalne. Prawda leży gdzieś pośrodku i nieco odmiennie to wygląda u poszczególnych ludzi. Ćwiczy się też głównie po to, by „dać organizmowi do zrozumienia”, że mięśnie są nam potrzebne, więc niech sobie czerpie z tkanki tłuszczowej ![]()
To o zwierzętach jest ciekawe. Ptaki zbierają tkankę tłuszczową na przelot do tzw. ciepłych krajów. Pod drodze przetwarzają ją na energię. Niestety nasz metabolizm tak nie działa.
Jeszcze ciekawiej jest z misiami. Budzą się na wiosnę i błyskawicznie zwiększają wagę i mięśnie – niemal o 1/3 wagi ciała. Wszystko dzięki specjalnemu hormonowi anabolicznemu, który wydzielają. Nam wykorzystaniem go u ludzi, o ile się orientuję, prowadzi się badania w NASA. Pozdrawiam.
“Objętość musimy zwiększyć na pewno ”
“Optymalnie można przykładowo zastosować pierwszą zasadę do przysiadów i MC, a taki przekładaniec do drążka i dipsów. Plus trochę innych ćwiczeń.”
Super! Tak tak tak! Czadowo!
—
Jeszcze update. Wczorajsze menu:
1. g.9, 215g kurczaczej nogi, 35g orzecha braz, 28g pestek dyni,
2. po treningu g.13.15 5 mega dużych jaj, 28g pestek dyni
3. 14.15 200g tłustego twarogu, 100ml śmietany, 35g orzecha braz, 28g pestek dyni, cynamon
4. g.16.30, 250g piersi, 65g boczku, musztarda, kilka rzodkiewek, sałata, cebula
5. g.19.30, 204g piersi, warzywa, standardowa ilość orzchów i pestek
Nocy job więc
6 i 7 -w sumie- około 200g piersi
—
Ok, w takim razie na dniach spróbuję poskładać plan. Ma być na trzy dni, czy może być na więcej?
Te 3 dni w przeciwieństwie do 10 lat z 4 dniami treningowymi robią mi jak na razie bardzo fajnie. Sprawnie się regeneruje, każdy trening jest radością (a nie tak jak kiedys, ze jutro ta partia… eh ok… i po dwu objętościowo gęstych dniach – zajechany)
To nie muszą być 3 dni, ale chciałbym zachować odstęp jednodniowy pomiędzy treningami i dwa dni przerwy po ostatnim treningu w tygodniu.
Prawdopodbnie pojawią się też dodatkowe aktywności poza siłownią więc wolę trenować z większą objętością niż częściej.
Wiem, że trening powinien być jak najkrótszy, ale przyzwyczaiłem swój metabolizm do dużej objętości.
Takie treningi jak ma/miał Rodzyn – że ćwiczy prawie codziennie i najkrócej jak się da nie są dla mnie. Potrzebuję poczuć, że się ‘przejechałem” (oczywiście bez upadków mięsniowych!), że uruchomiłem jak najwięcej jednostek motorycznych, i, że od razu po zakończeniu treningu organizm błaga o jedzenie.
Jeśli da radę 4 dni treningowe z zachowaniem wspomnianych przeze mnie powyżej preferencji to oczywiście tak. Jeśli natomiast miało by to trenigom odjąć poszczególnym treningom objętości to raczej nie.
Dziękuję za pomoc!
Pozdrawiam!
—
Update żywieniowy:
1. 10.15, 200g żołądków i serc + dynia +orzech brazylijski
2. 13, twaróg standard
3. 15, 200g piersi, boczek, warzywa, musztarda
4. 19. 250g serc i żolądków, warzywa i mała garść orzechów włoskich
5. 21.30, twaróg (poczułem potrzebę zjedzenia go), śmietana około 30ml, cynamon, orzechy, dynia
—
Po przemyśleniach wyszedł mi taki plan, jako propozycja dla Ciebie:
Dzień pierwszy:
Przysiady – 10 x 10 – tu (przerwa 1 minuta) tu musisz znacznie zmniejszyć ciężar na początek. Najlepiej byłoby, gdybyś zrobił wszystkie serie bez upadku mięśniowego, wówczas za tydzień dodajesz 2-3 kg i znowu to samo. Jeśli nie zrobisz to powtarzasz z tym samym ciężarem. Co jest ważne. Wszystkie serie na tym samym obciążeniu, ewentualnie 2 pierwsze lżej dla rozgrzania. Ważna jest też ta minuta przerwy. Pamiętaj, że siłę najlepiej buduje się bezupadkowo.
Push press 5 serii po 5 – (przerwa 1 minuta) na początek proponuję taką objętość w tym ćwiczeniu. Ma być dynamiczny wyrzut w górę. jeśli uda się zaliczyć wszystko, za tydzień nie zwiększasz ciężaru tylko robisz 5 serii po 6, potem 5 po 7 itd. aż do 10. Jak nie zaliczysz to powtarzasz.
High pull – 7 serii po 3 – (przerwa 40 sekund) ruch bardzo szybki i dynamiczny, podrywasz gryf całym ciałem i wyrzucasz na wysokość oczu. W fazie pozytywnej najważniejsza jest szybkość, negatywnej praktycznie nie ma, opuszczasz kontrolowanie. Więc i ciężar na początek niewielki, sam gryf.
Dzień drugi:
Przysiad przedni 10 x 3 (przerwy 1 minuta) wysoka dynamika, czyli najlepiej zacząć samym gryfem. W tym ćwiczeniu chodzi o uzyskanie maksymalnej szybkości, a nie o ciężar. Dlatego też tylko 3 powtórzenia, bo przy takiej ilości można uzyskać maksymalną dynamikę. Ciężar dodajesz wtedy, jak już będzie robił te serie naprawdę szybko.
Dipsy i drążek – 7 serii po 5 – przeplataniec praktycznie bez przerw, tyle tylko na zmianę stanowiska. Robisz 5 powtórzeń jednego ćwiczenia, od razu 5 drugiego i znowu powrót do pierwszego.
Dzień trzeci:
Martwy ciąg – 10 x 10 (przerwa 1 minuta) te same uwagi co odnośnie przysiadów w dniu pierwszym.
Wiosłowanie nachwytem wersja siłowa 10 x 10 (przerwa 1 minuta)
Gdyby coś nie pasowało to dopasujemy. Myślę, że taka objętość już powinna wystarczyć. Trening i tak jest dość ciężki, zwłaszcza dla nóg. Dochodzą też dwa ćwiczenia dynamiczne, to dodatkowy bodziec, który powinien sporo dać. Ciężary lepiej znacznie na początku zaniżyć niż przesadzić. Pewnie pierwszy tydzień będzie Ci się wydawało, że idzie kiepsko i jesteś słabszy. To normalna reakcja przy takiej zmianie planu.
Oczywiście przerwy miedzy dniami treningu, tak jak chciałeś. Pozdrawiam.
Ale super! Ciesze się tez, że będe miał okazje rozbudować połączenia neuronów w mózgu, bo połowy ćwiczeń nigdy nie wykonywałem i nauka techniki, oglądanie filmów (dobrze, ze net działa!) i cała wizualizacja techniki dobrze zrobi głowie i będe nie tylko silniejszy, ale i mądrzejszy/bystrzejszy
Oto kulturystyka – uprawa ducha, ciała i umysłu
Extra!
Od kiedy mam zacząć? Dzisiaj sobota i nastepny trening wypada po dwu dniach przerwy czyli we wtorek.
Ale super! Wygląda na solidne (bardzo solidne!) wyzwanie.
YEAH! Dziekuję dziękuję dziękuję!
No wiesz. Jeśli ćwiczysz wtorek – czwartek – sobota to możesz zacząć od wtorku
Dzisiejszy trening.
Przysiad x4
UP 11.09-11.22
40, 45, 50, 55, 60, 65, 67.50, 70, 72.50, 75
DOWN 11.23 – 11.41
Dipsy
UP 11.45 – 11.59
10, 15, 20, 25, 27.50, 30, 32.50, 33.50
DOWN 11.59 – 12.14
Bardzo ciekawie dziś. Przekroczyłem godzinę, ale wszystko w szybkim tempie, bez przerw.
Dobra rzeźnia!
Oczywiście omijam upadki mięśniowe.
W przysiadzie, w sytuacjach kryzysowych, lewa noga przestała już chcieć uciekać do środka, za to trochę mnie (szczególnie w DOWN, kiedy pierwotnej siły już mniej) pcha do przodu tzn pochyla. Co to oznacza? Która część jest słabsza? Czy to czterogłowy przerzuca pracę na dwugłowy i stąd to parcie do przodu? Oczywiście pilnuję sylwetki i tego, aby nie było upadków mięśniowych. Zresztą w przysiadach to w mojej wersji, bez racka, niemożliwe, bo zawsze muszę dać radę wstać i odłożyć sztangę na stojaki.
Raz jeszcze dziękuję za nowy plan. Koledzy z pozostałych dzienników będą mi zazdrościc
haha
Pozdrawiam!
W takim razie dwa dni na poszukiwania prawdy technicznej dla nowych ćwiczeń. Najpierw w poszukiwaniu opisów i filmów przejrzę Twoje oryginalne artykuły a potem dzienniki kolegów…
Ohohoho! Ciesze się aż mi szyszynka podskakuje!
Odwołując się do Twojego filmu z przysiadów, tam bardzo ładnie to u Ciebie wychodzi. Największa praca szła na nogi przy odciążeniu pleców. Tak powinno być. Z racji, że up and down jest taką metodą wybitnie zmęczeniową, to normalne, że jak już nogi zaczynają mieć dość to zaczyna się przerzucanie pracy na prostowniki grzbietu. Ciało poprzez pochylenie do przodu próbuje zdjąć ciężar z nóg i „ułatwić im życie”.
To nawet widać w życiu. Ludzie z silnymi nogami chcąc coś podnieść schodzą najpierw do przysiadu, ci ze słabymi pochylają się w przód przy okazji robiąc koci grzbiet. Niekiedy zależność jest odwrotna tzn. lata błędnych nawyków skutkują tym, że nogi są coraz słabsze. Pozdrawiam.
Zapomniałem jeszcze o jednym. Porozkładaj sobie rotatory i przedramiona na poszczególne dni. Na koniec każdego treningu. Może być tak:
Dzień pierwszy: prostowanie i uginanie nadgarstków
Dzień drugi: rotatory
Dzień trzeci: pronacja i supinacja.
Ok! Porozkładam. I wtedy też więcej serii każdego ćwiczenia zrobić? Wcześniej wychodziło po dwie – trzy. Czy teraz więcej? Czy jakoś zmodyfikować rotatory? Zawsze wykonywałem opisane przez Ciebie A i B.
Z nowego plany wynika, że będę miał ponad tygodniową przerwę w mc. Ostatnio robiłem w czwartek a następny wg nowego plany wypada w sobotę dopiero. ![]()
Nie za długa przerwa? Czy może byc?
Oh martwy ciągu tęsknie do Ciebie!
Update żywieniowy
—
1. 9, 230 żołądków i serc, 30g pestek dyni, 35 orzecha brazyliskiego
2. 13.15 235 żołądków i serc, dynia
3. 14.15 twaróg standard. śmietany tylko kilka kropel.
4. 17.15 łosoś 200g, warzywa
5. 20.30 łosoś, warzywa
6. 21.30 230g żołądków i serc, pestki dyni
—
I własnie a`propos pestek dyni i orzechów mam pytanie: Namaczać przed jedzeniem na kilka godzin czy nie? W internecie zdania są podzielone. Podobno łupiny strzegą środka i na ich trawienie żużywa się dużo energii i enzymów i w ten sposób przyswaja się tylko 40% a po ich -łupin- namoczeniu wchodzi w człowieka full opcja.
Kiedy jeszcze jadłem siemie lniane zawsze namaczałem wcześniej (kiedyś nawet w głupocie swojej prażyłem na patelni argh!) i teraz, jesli miałbym jeść siemię, to tylko namoczone wcześniej. Jak to jest z pestkami, orzechami i migdałami? (a`propos migdałów Don Rodzyn zrównał je kiedyś w swojej nieprzydatności z olejami roślinnymi, miałem go zapytać wtedy, co jest nie tak z tymi migdałami Mr Rodzyn? Anybody?)
No i jak z resztą: namaczać czy nie? Czy obiegowe opinie o niższej przyswajalności są prawidziwe? Jak to sprawdzić?
???
Pozdrawiam!
I w ogóle Stefan BARDZO DZIĘKUJĘ, za każdy wpis w moim i Panów Kolegów dziennikach treningowych!
Nektar wiedzy spijać mniam mniam!
Możesz dodać po jednej serii więcej na przedramiona. Co do rotatorów, to skoro pewnie już się trochę wzmocniły można spróbować dołożyć trochę ciężaru i robić 5 serii po 10, przy czym, by ciężar nie był za duży i z racji, że to małe mięśnie – przerwy bardzo krótkie. I tak całość treningu zajmie sporo czasu.
Taka dłuższa przerwa od martwego dobrze zrobi, jakby nie było to jest ćwiczenie najbardziej obciążające CUN, dlatego np. w trójboju robi się go rzadziej niż przysiady.
O namaczaniu siemienia dyskusje faktycznie widziałem, ale z odniesieniem do pestek dyni to się raczej nie spotkałem. Mogę jeszcze poszukać i poczytać, chyba, że masz jakieś linki pod ręką, to możemy spokojnie rozważyć argumenty za i przeciw. Sam podjadam pestki z dyni i jakoś do tej pory nie przyszło mi do głowy, by je namaczać. No ale zobaczymy.
Namaczanie orzechów to już całkiem wydaje mi się dziwaczne. To jakieś sprowadzanie wszystkie do papki.
Z migdałami to jest trochę skomplikowana historia. Sam byłem światkiem poprawy u osoby, która nie mogła za bardzo czerpać z innych źródeł witaminy B2 (kwestia alergii). Gdy dodała trochę migdałów do swojej diety doszło do radykalnej poprawy funkcjonowania pamięci. Jednak nie jest tak różowo. Sporo tam tym kwasów tłuszczowych nienasyconych, zwłaszcza jednonienasyconych. Po drugie jest amigdalina – nie zapominajmy, że z migdałów wyrabia się cyjanek. Więc można jeść ich trochę, ale większe ilości na pewno nie są wskazane.
Ogólnie za bardzo do mnie to namaczanie nie przemawia, ale spróbuję jeszcze to zbadać bliżej na tyle, na ile będę w stanie
Pozdrawiam.
Tez jestem bardzo ciekawy co znajdziecie na temat namaczania. Niby co ma to poprawić ? Bez przesady. Lepiej chyba się skupić na poważniejszych sprawach żywieniowych typu: pochodzenie mięsa, rodzaj jajek (czy wolny chów czy klatkowy), jakoś sera żółtego itp. Podobnie z pestkami dyni. Najważniejsze, żeby były polskie a nie chińskie z marketu. Te pierwsze ponoć znacznie bardziej wartościowe (podobnie polski czosnek w porównaniu z chińskim) a czy je zmielimy, czy namoczymy, czy pokroimy w plasterki to nie ma żadnego znaczenia. Podobnie z czosnkiem. Czy zjem z chlebem, czy sam, czy zmiażdżę czy zrobię nalewkę – bez różnicy. Jak się kupi w skliepie zmielony co wywietrzał przez miesiące stania na półce to pewnie jest różnica. No ale namaczanie ?
Jedno co już dawno stwierdziłem organoleptycznie. Cynamon mielony kupiony w sklepie to totalny syf nie nadający się do spożycia. Nijak mu to tego, który sobie sami potrzemy z lasek czy kory cynamonowej. Nigdy nie lubiłem cynamonu, dopóki się nie przekonałem, że ten sklepowy jest takim tylko z nazwy. To w mniejszym czy większym stopniu można odnieść do sporej gamy produktów. Z drugiej strony kupuję pestki z dyni w Tesco, bo jakoś nigdzie indziej ich nie widzę. Pozdrawiam.
w biedronce też są pestki z dyni, a jeśli chodzi o niełuskane to na bazarach można dostać (przynajmniej u mnie)
To chyba różnie jest, w poszczególnych regionach kraju. Także zawartość półek może sie różnić mimo sklepów tej samej sieci.
Cieszę się Arek, że sie wypowiedziałeś! Nie ukrywam, że liczyłem na Twój głos.
Zaraz powklejam linki, które znalazłem odnośnie namaczania, ale wczesniej, chcę Cię zapytać Stefan,
W sobotę robiłem upandown przysiady. Wyszło konkretnie, czuję, że to był dobry trening. Nie ma domsów (wg mnie to jest sprawa rozciągnięcia odpowiednich mięśni po treningu. Np. po poprzednich przysiadach nie rozciągnąłem zginaczy bioder i były tam domsy, wczoraj, jak zwykle, rozciągnąłem i, choć ciało zmęczone (większe ciężary, więcej serii), to domsów nie ma. Moja teza – rozciągasz = nie ma domsów.
Jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie?
Wracając do pytania i nowego planu – w sobotę było dużo przysiadów i na najbliższym wtorkowym treningu też będzie. Co prawda dwa dni przerwy to całkiem ok na regenerację (i w ogóle bardzo lubię przysiady!), ale czy ‘nie należałoby’ przedzielić tego marwtym i ostatnimi negatywami? (czyli ostatnim treningiem B starego planu) W nowym planie w trzecim dniu jest mc i wiosłowanie silowe (nigdy nie robiłem aaaa!) ale… zaczynać nowy plan od trzeciego dnia? Czy to ma sens?
Proszę Cię o radę Stefan. Zrobię jak uważasz.
Pozdrawiam!
Wiedzę to tak. Zacznij normalnie we wtorek nowy plan, ale weź stosunkowo mały ciężar, tak by nie było za ciężko. Potem już co tydzień dodawaj, o ile uda się zrobić wszystkie 10 serii po 10. lepiej zacząć bardzo nisko i móc przez wiele tygodni dodawać obciążenie niż szybko się wypalić.
Sam teraz porównuję wyniki u siebie w różnych ćwiczeniach i wniosek jest taki, tak gdzie jest w miarę lekko, czyli zostaje pewien zapas sił, postępy są większe. Tam gdzie trochę się przeliczyłem z siłami i obciążenia są nieco za duże, tam i postępy są dużo gorsze.
Z tym rozciąganiem jest sporo kontrowersji i jeszcze więcej szkół. Im dłużej się temu przypatruję, tym coraz bardziej odnoszę wrażenie, że to sprawa bardzo indywidualna. Jedno wiemy na pewno, bo i są badania na ten temat – nigdy nie wolno rozciągać się przed treningi. Następuje na pewien czas osłabienie mięśni i gorsza ochrona stawów.
Za to po treningu? Generalnie jeśli ktoś ma jakieś przykurcze, to zaleca się rozciąganie. To jednak nie zawsze jest wskazane. Bowiem zależy na jakim tle te przykurcze wystąpiły. Czy wynikają z wad kostnych, czy np. uszkodzenia nerwów i to jeszcze zależy jakich i którego układu. Tu znowu mógłbym pisać eseje na temat. Większość lekarzy i rehabilitantów nawet nie wie w czym problem i nie rozumie tego o czym teraz wspominam. To zaś jest dość ważne, bo sporo ludzi ma takie czy inne przykurcze i trzeba do tego mądrze podejść.
Co jednak z tymi, którzy nie mają? Tu też jest ciekawie, bo jedni – tak jak Ty – odnotowują mniejsze DOMSy po rozciąganiu, a inni wręcz przeciwnie. Trzeba też pamiętać, że są rozciągania ekstremalne, jak choćby te propagowane przez Dantego, ale i niektóre Poliqinowskie, które mogą człowiek zmasakrować niezgorzej niż ciężki trening i wtedy nawet potrzebny jest dłuższy czas na regenerację. Tak więc trzeba samemu ocenić co i kiedy służy. Jeśli u Ciebie przyspiesza regenerację to co robisz, to bym z tego nie rezygnował.
Te ekstrema też czasem się przydają, ale to inna bajka
Pozdrawiam.
Mnie większość linków nie przekona. Co chwile uniwersytet w yale publikuje takie badania a cambridge takie. Co uniwesytet to inne badania. Niestety większośc teorii naukowych z biegiem czasy zostaje obalonych. Większość ! Coś co 20 lat temu zalecane było dla zdrowia teraz jest wręcz zakazane. Weź np przykład z cholesterolem. Normy coraz bardziej się podwyższają a już niektórzy dochodzą do wniosku, że cholesterol jest tylko dobry. Przykładów jest mnóstwo. Dlatego też żadne badania naukowe w kwestii moczenia migdałów do mnie nie przemówią. Jeśli mam migdały uzdatniać do spożycia to w ogóle nie będę ich jeść. Ja już od dawna staram się jeść jak najprościej. Spożywam produkty nierafinowane, jak najmniej przetworzone. Kupując coś w sklepie zwracam uwagę aby nie miało chemicznych dodatków a za to jak najmniej składników użytych do produkcji. Jak najmniej ingerencji ludzi i maszyn do jego produkcji. Dlatego też nie lubię pasteryzacji, homogenizacji, sterylizacji
wędzenia itp itd.
PS. Polskie pesti dyni to nie taka prosta sprawa w zakupie. Trzeba poszukać. Na pewno nie ma ich w marketach.
Normy cholesterolu to chyba chodziło Ci, że są coraz bardziej zaniżane nie podwyższane
Kiedyś było 250, teraz już tylko 200.
Co masz do wędzenia? Ja właśnie kombinuję nad wędzeniem moich kiełbasek własnego wyrobu.
Co do wędzenia – dym, podobnie chyba jak spalenizna nie robi najlepiej na zdrowie. Tak mi się wydaje.
Arek! Pocytaj nowadebata.pl naprawdę warto dodać sobie wątpliowści.
I jeszcze ciekawostka techniczna – jak to właściwie działa? – zaklina grawitację czy co? ![]()
Tzn. ja takich nie chcę, ale ciekawostka to ciekawostka
http://www.youtube.com/watch?v=7CHk_8AuM6s&eurl=http%3A%2F%2Fwww.pakerzy.org%2F&feature=player_embedded
Chodzi mi o sposób wędzenia. Podobno smarują wędliny jakimś mazidłem co to smakuje i wygląda jak produkt wędzony a nie ma z tym nic wspólnego. Do typowego wędzenia chyba nic nie mam aczkolwiek gdzieś tam słyszałem, że wędzenie dymem może być niekorzystne dla zdrowia ze względu na związki zawarte w dymie. Dlatego na wszelki wypadek nie kupuję boczku wędzonego a surowy a soku nie kupuję w kartonie tylko wyciskam sam. Pasztet też lepiej jak zrobi mama albo babcia niż kupi się za 8 zł w markecie, prawda ? Ryby też wybieram takie, które zostałe pozyskane z ich naturalnych łowisk a nie np hodowlane karpie czy łososie.
Dym dymowi nierówny, zależy z czego się dymi, no i ja napisałem właśnie o własnych wyrobach. Soki to odrębny problem. Nie polecam nawet tych własnych, lepiej zjeść cały owoc. Natomiast aż tak się nie przejmuję, by nie kupić wędzonego boczku. We wszystkim można za bardzo popaść w skrajności.
Na filmiku sprzęt dla snobów i tyle. O ile dobrze zrozumiałem chodzi o dokładną regulację ciężaru.
Regulcja ciężaru jasne. Ale jak to działa? raz jest np sztangielka 10kg, prekręcasz i jest 20kg. Gdzie ukrywają się te dodatkowe nieaktywne kilogramy? A, że dla snobów gadżet to widać, chociaz mądry zawodnik zrobi nimi mądry trening.
Wędzenie:
http://www.niam.pl/pl/artykul/38-wedzenie
“Dym wędzarniczy swe konserwujące właściwości zawdzięcza związkom takim jak: fenole (np. krezole, ksylenol, tymol, naftol), kwasy organiczne (kwas octowy i mrówkowy) i związki karbonylowe (aldehyd mrówkowy, aceton, wanilina).”
“Składniki dymu wędzarniczego nie są obojętne dla zdrowia człowieka. Pomimo, że podkreślają walory smakowe, zawierają też związki rakotwórcze”
A tu o bizynie – najnowszym (?) środku konserwującym http://urodaizdrowie.pl/bizyna-naturalny-konserwant-zywnosci
Co da jakości dymu, nie wiem nic. Na pewno lepiej wędzić w dymie z drzewa niż plastykowych śmieci, ale jak na razie przekonuje mnie, że dym to jednak dym i chyba nie działa specjalnie pro-zdrowotnie.
Namaczanie cd.
Nie wiem co o tym mysleć. Czy jedzenie kiełkujących nasion (pestki dyni) jest zdrowe? Przydłby sie ekspert!
Cytaty:
http://www.surawka.republika.pl/ArtrawgN34.htm
“radycyjne ludy zawsze namaczały lub kiełkowały nasiona i orzechy przed spożyciem. Robiły tak, bo orzechy zawierają znaczną liczbę enzymatycznych inhibitorów, nadwerężająch system pokarmowy, o ile się je spożywa w nadmiarze. To samo dotyczy masła orzechowego i z ziaren. Takie masła mają te same enzymatyczne inhibitory i fityniany i dodatkowo są pelne tłuszczu i olejów. Dużo zdrowszym działaniem jest namoczenie orzechów czy ziaren, odwodnienie, a następnie zmielenie. Dzięki takiemu działaniu można przyrządzić swoje własne świeże masło orzechowe bez szkodliwych inhibotorów powodujących choroby, zatwardzenie czy zapalenie nerek.”
[mój komentarz: ???]
“Łatwiej się trawi orzechy jeśli się je namoczy na noc w wodzie a potem wysuszy. Ta metoda naśladuje działania Azteków, którzy najpierw moczyli np. pestki dyni a potem suszyli je na słońcu. Zjadali je potem w całości lub mielone.
Namaczanie orzechów i ziaren neutralizuje enzymatyczne inhibitory oraz phytaty i może też zwiększyć podaż witamin i minarałów.
Namaczenie orzechów i ziaren nie tylko zwiększa zawartość vit. C oraz vit. B ale także karotenów (prowitamina A). Najważniejsze jest tu jednak to, że moczenie neuatralizuje kwas phytowy, substancję zawartą w otrębach wszystkich zbóż i ziaren, który hamuje absorbcję wapnia, magnezu, żelaza, miedzi i cynku. Namaczanie rownież nautralizuje enzymatyczne inhibitory obecne we wszystkich ziarnach.
[mój dopisek, ok, ale przecież art miał być też o orzechch a to jest o ziarnach!] Te inhibitory mogą hamować nasze własne enzymy trawienne.
Cukry złożone odpowiedzialne za wzdęcia są rozkładane w procesie namaczania, a skrobia z ziaren jest przekształcana w cukry proste. Aflatoksyny (potężne kancerogeny) są dezaktywowane. Wiele enzymów, które wspomagają trawienie powstaje w czasie kiełkowania.
Wielką zaletą moczonych orzechów i ziaren jest ich działanie antyrakotwórcze. Wszystkie centra terapii naturalnych, które leczą ludzi chorych na raka, zawsze zakazują pacjentom jedzenia suszonych orzechów i i ziaren.”
[???]
Po ang to samo o Aztekach, którzy namaczali i inhibitorach:
http://www.smallfootprintfamily.com/2009/06/01/soaking-nuts-and-seeds/
“High in vitamins, minerals, protein and healthy fats, nuts and seeds are little powerhouses of nutrition. However, nuts and seeds also contain phytic acid and large amounts of enzyme inhibitors which protect them from sprouting until they have the rain and sun they need to grow. And unfortunately, these natural chemicals are quite hard on the stomach. So, if you’ve ever had tummy trouble after eating nuts and seeds, don’t give up on them yet!
In nature, a seed or nut normally gets enough moisture from rain to wash off the acids and enzyme inhibitors so it can germinate and produce a plant. By soaking nuts and seeds before you eat them, you imitate nature by neutralizing these toxic growth inhibitors, releasing the natural enzymes and vitality within them. These enzymes, in turn, increase the vitamin content of your nuts and seeds, especially the B vitamins. Soaking also makes them much easier to digest and the nutrients more easily absorbed by your body.
Soaking nuts and seeds is a long-lost, traditional method of preparation. For example the Aztecs (and Central American people today) would soak pumpkin or squash seeds in salty water and then sun-dry them. Using sea salt in your soak water helps de-activate the enzyme inhibitors and makes your nuts and seeds extra tasty.”
Kto i jak sprawdził, że ci aztekowie namaczali lub nie?
Osobiscie nigdy nie miałem problemów z trawieniem orzechów i pestek więc na razie, po przeprowadzeniu wstępnych poszukiwań, których wyniki wkleiłem, nie będę sobie zawracał głowy namaczaniem. Jesli ktoś ma jakieś dane lub kontakty to proszę o wsparcie dla mojej wiedzy.
Pozdrawiam!
Stefan, mógłbyś kiedyś coś więcej o tych przykurczach napisać? Ja w swoim czasie miałem straszne i do dzisiaj, jeżeli przestanę się rozciągać na dłużej niż dwa tygodnie, to wracają. Oczywiście nie takie jak kiedyś, ale mam na przykład problem z dotknięciem rękami ziemi przy wyprostowanych nogach. Zawsze mnie to wkurzało. A poza tym chętnie poznałbym Twoje zdanie na temat rozciągania. Na razie wspomniałeś o tym tylko w kilku komentarzach. ![]()
Pozdrawiam
Hej Reda! pytales o filmiki. Wiem, ze to link, ktory podam moze byc odebrane negatywnie, ale mimo wszystko w zakresie metodyki treningowej, autor jest dla mnie wielkim autorytetem. Poza tym nigdzie sie nie spotykam z tak dokladnym opisem cwiczen jak u Stefan i [...]. Najmniejsze detale opisane wytluszczone drukiem – to jest to.
Zostawiam do interpretacji :
[...]
PS Panowie nie wpadajmy w skrajności. Za chwile bedziemy organizowac wspolne treningi w lesie (polowanka) i wspolne wypady na ryby. Wg mnie i tak wiele jest uzaleznione od genetyki. Ktoś bedzie super paleo, a i tak odziedziczy po przodkach problemy z serduchem. Nikomu źle nie rzeczy, ale supermenow czy cyborgow z siebie nie zrobimy. I tak codziennie wychodzac z domu, zaciagasz sie smogiem i odbierasz sobie zdrowie chcac nie chcac. Tu mozna dlugo dyskutowac, ale nie chce zeby doszlo do takiego paradoksu – odzwiaj sie zdrowo, cwicz na silowni i napewno pozyjesz 100 lat. Moze bedziemy w lepszej kondycji niz ludzie o 10 lat mlodsi i moze dociagniemy w dobrym stanie do emerytury, ale pewnych rzeczy i tak nie przeskoczymy, takze dla mnie dyskusja czy pestki dyni ze sklepu czy z bazaru to tylko czcze gadanie.
Pozdrawiam
Sensowna odpowiedź powinna brzmieć: ja ci radze rób co chcesz !
Podejście Rodzyna jest zdrowe ale i to skrajnie inne – moje też ma swoje uzasadnienie. Skoro wokół nas tyle gówna (chemii w jedzeniu, zanieczyszczeń w powietrzu itp itd) to jeśli ktoś bez żadnych poświęceń i trudów jest w stanie jeść kurczaki ze wsi a nie te nafaszerowane chemią z fabryki to chyba lepiej, prawda ? Jeśli mogę sobie pozwolić na zakup jaj “zerówek” a i do tego sa w moim sklepie to chyba też lepiej niż “trójki” z chowu klatkowego ? Jeśli nic mnie nie kosztuje zakup lepszych pestek dyni to dlaczego mam ich nie kupić ? Jesli czesto jestem w górach i wracając mogę kupić jagnię i wrzucić je do wielkiek zamrażary to też nie widze w tym nic złego. Zero strat i poświęceń. W zamian ogromny komfort psychiczny, że wybieram produkty zdrowsze. Na zanieczyszczone powietrze wpływu raczej nie mam. Na niedoskonałości przekazywane w genach raczej również nie. A na wybór żarcia mam. Robię to bo czuje się przede wszystkim psychicznie lepiej, że dokonuję lepszych wyborów.
Jaki to naprawdę ma wpływ na zdrowie – nie wiem. Może jakiś naukowiec z Yale niedługo udowodni, że się mylę. Różnie może być. Komfortu psychicznego do tego czasu nikt mi nie odbierze.
Stefan, ja wczoraj powklejkałem linki o wędzeniu i namaczaniu, komentarze trafiły do moderacji, jeśli jednak uznasz je za aktualne, to możesz w mój dziennik wkleić.
Rodzyn, dziekuję za pomoc! Jutro robię pierwszy raz w życiu puish press i high pull, juz trochę obejrzałem w necie i troche zwizualizowałem. Bardzo mi zależy na wypracowaniu dobrych nawyków. Dlatego każda wskazówka jest bezcenna!
Respekt.
Marek – a propo rozciąganie, temat jest ogromy i w większości wypadków brak tak naprawdę badań i rzeczowej literatury, ale spróbuję to jakoś pozbierać i może za czas jakiś coś więcej napiszę.
Rodzyn – przykro mi, ale link usunąłem. Nie mam ochoty na kolejne nieprzyjemności…
Do tych wszystkich mądrości na temat namaczania odniosę się w sposób prosty i może mało naukowy, ale już pisanie o tym, że przez namoczenie cukry złożone rozkładają się do prostych świadczy o poziomie tych artykułów.
Nie wiem, ale mnie np. moczenie orzechów kojarzy się tylko i wyłącznie z psuciem jedzenia. Od razu mi przechodzi apetyt na nie. Pozdrawiam.
To psucie jedzenia skojarzyło mi się nieco ze słowami Golluma z trzeciej części Władcy Pierścieni, kiedy zwymyślał hobbitów, że psują dobre króliczki poprzez gotowanie. Co najlepsze miał wtedy rację! Ostatnio jadłem tatara i od tamtej pory to moja ulubiona potrawa. Nigdy chyba po żadnym posiłku nie czułem się tak dobrze, jak po surowym mięsie.
Co do rozciągania, to jest to mój odwieczny problem. Zresztą chyba nie tylko mój. W internecie można spotkać tylko i wyłącznie obiegowe opinie. Strasznie ciężko o cokolwiek usystematyzowanego i wolnego od półprawd. Dlatego po cichu liczę, że się tego podejmiesz, bo jak nie Ty to kto? ![]()
Tak a propos, o co chodzi z tym linkiem? Czyżby to jakieś waśnie z facebooka, z którego rzadko korzystam? Na blogu nie widziałem jeszcze żadnych takich kłótni. Przepraszam za wścibstwo ale z tego wynika, że gdzieś jeszcze się toczą dyskusje, a ja lubię wszystko czytać, bo z doświadczeń innych można się sporo nauczyć.
Pozdrawiam
tez nie wiem co sie stalo! gdzie doszlo do “wojenki” ?
pamietam, ze jak przybylem w lutym na blog to Stefan wlasnie sam mi polecil stronke, z ktora teraz jest “sklocony”.
ja rowniez przepraszam za dociekliwosc, ale widac, roznice zdan byly nie do przejscia, zapewne w kwestii weglowodanow.
Pozdrawiam
Stefan mam kilka pytań,
push pressa zaczynam biorąc sztangę ze stojaków, a w high pullu? Z podłogi?
Trochę się obawiam tych nowych ćwiczeń, nigdy tak ze sztangą ‘nie podskakiwałem’. Bardzo chce się tego nauczyć, aby umiec operować konkretnym ciężarem.
Jeśli mogę, chciałbym jutro nagrać i podesłać Ci moje wykonania pushpressowe i high pullowe, moge?
W dniu drugim:
przysiad przedni tak samo nisko jak tylni, tak? Głupie pytanie, możesz nie odpowiadać, ale wolę zadać ![]()
I jeszcze: ” wysoka dynamika, czyli najlepiej zacząć samym gryfem. W tym ćwiczeniu chodzi o uzyskanie maksymalnej szybkości”
jak najszybciej i w dół i do góry czy tylko do góry?
Czy sam gryf to nie za mało? Może chociaż 5kg?
“Dipsy i drążek – 7 serii po 5 – przeplataniec praktycznie bez przerw, tyle tylko na zmianę stanowiska. Robisz 5 powtórzeń jednego ćwiczenia, od razu 5 drugiego i znowu powrót do pierwszego.”
Jasne, ale jaki ciężar do dipsów i drążka? Cieżar ciała, szczególnie do dipsów, to może być za mało.
Pozdrawiam!
Najgorsze, że linka nie zdążyłem skopiować. Możesz mi Rodzyn na mejla podesłać? Cenzura aaaa! Trzeba być szybkim! ![]()
A przy okazji, ciekawe w ogóle, co prawo autorskie mówi o zamieszczaniu linków i kiedy to stanie się oficjalnym
przestępstwem?
1. W push pressie nie musisz zaczynac ze stojaków. Ja czesto zaczynam z ziemii i cwicze podrzut tym samym. Zawsze to jakies cwiczenie aktywujace (pilka lekarska tez bym chetnie porzucał
)
2. W high pullu ja bym zaczal od trzymania gryfu w opuszczonych rekach, korpus jest caly czas pionowo i wyrzucasz sile jakby z bioder wyskakujac do gory, ostatnia faza to mocny szrugs barkami. Widzialem tez calkiem eksplozywne wykonanie gdzie rzucalo sie sztange na ziemie po kazdym razie. w zasadzie do dzis nie wiem jak jest do konca poprawnie, czy poprostu jest kilka wersji. W ogole myslalem, ze Stefan juz zapomnial o tym cwiczeniu
bo nigdy mi go w planie nie dawał, moze dlatego, ze z barkami, kapturami i lydkami u mnie okey. Swoja drogą pan na litere P. pisze, ze musisz byc glupi jesli nie robisz HP ![]()
3. Przysiad przedni tak samo nisko, tylko tutaj jest ciezej rownowage utrzymac. Ja bym zaczal od ciezaru 30% z przysiadu tylniego. W dół schodzilbym raczej ostrozne wlasnie ze wzgledu na rownowage, moze dlatego Stefan kazal zaczac samym gryfem, ja uwazam, ze 30% wyzej opisane bedzie okey.
4. Dipsy robilbym bez ciezaru. Dlaczego ? Przy drazku mocno aktywuje sie triceps. Po takim tricepsowym hardcorze (dips+drazek), podejrzewam, ze bedziesz mial ciezko zrobic siódmą serie nawet bez jednej nogi
Pozdrawiam
Panowie, nigdzie indziej dyskusja się nie toczy. Sprawa mam nadzieję została zamknięta i bynajmniej nie chodziło tam o różnice merytoryczne w poglądach na żywienie czy coś podobnego. Zawsze jestem otwarty na dyskusje w takich sprawach i nie uważam, że każdy musi mieć poglądy takie jak ja. Chodziło o bezpodstawne oskarżenia i strasznie mnie, co temu panu zdarza się nie po raz pierwszy i nie tylko w stosunku do mnie. Sprawa naprawdę mnie wkurzyła i choćby dla własnego zdrowia nie mam ochoty do tego wracać i ciągle się denerwować. To tyle.
Tak do push pressa najlepiej ze stojaków. W HP można z podłogi i tak punktem startowym są opuszczone w dół ramiona. Jasne, filmy możesz podesłać.
Generalnie przysiad przedni z powodu nieco innego rozłożenia ciężaru wyjdzie minimalnie płytszy, ale ogólnie tak – powinien być w miarę głęboki.
W dynamicznych ćwiczeniach faza ekscentryczna powinna być kontrolowana ale nie przesadnie wolna, natomiast w górę maksymalne przyspieszenie. Sam gryf na początek to nie za mało. potrzeba opanować technikę no i postawić na szybkość. Często przy takich ćwiczeniach radzi się nawet zaczynać samym kijem ![]()
Dipsy i drążek – Ciężar podwieś sobie, taki, by udało się zrobić całość. Być może faktycznie za pierwszyzn razem spróbuj bez. Zobaczysz jak pójdzie. Pamiętaj, że na początku będziesz czuł, że jest lekko, ale pod koniec będzie już ciężko – jeśli na początku już będzie ciężko to do końca nie dotrwasz
– tam praktycznie nie ma przerw.
Rzuty piłką lekarską albo wypchaną czymś puszką po odżywkach są fajne. Jako pewna forma aktywacji czasem warto sobie wprowadzać.
O Hp nie zapomniałem, ale osobiście nie uważam, że każdy i zawsze musi je robić. Zależy od planu, czasem od stanu zdrowa itd. Przecież jak ktoś ma przykładowo problemy z kolanami czy kręgosłupem to ćwiczenia dynamiczne nie będą dla niego dobrym pomysłem. Ćwiczenie dobre, ale nie znaczy, że nie można bez niego żyć ![]()
Te 30% to jednak za dużo według mnie. Nawet panowie z WSB, którzy mają już sporą wprawę w takiej zabawie, do dnia Dynamic Effort używają zwykle 25% obciążenia z normalnego treningu. Pozdrawiam.
Cześć Stefan. Jeśli uważasz, że po prostu jestem totalnym amatorem i nie znam swoich potrzeb, i powienienem raczej pójśc do psychiatry to proszę napisz to wprost, ale ![]()
wczoraj, przed snem, napisałem posta, ale po przemyśleniu postanowiłem go nie wysyłać (uznałem, że przesadzam i, że pownienem Ci konsekwentnie ufać). Dzisiaj po wykonaniu treningu nr 1 z nowego planu jestem (piszę co czuje, jeśli to jest tutaj niemile widzane to napisz proszę wyraźnie)
-wkurwiony
-niezadowolony
-niezmeczony
-zawiedziony
Treść wczorajszego, nie wysłanego posta:
—
Trochę mnie niepokoi ten dzień drugi. Mieliśmy zwiększać objętość, a ten trening raczej ją zmniejsza. Kiedyś było upandown mc lub przysiady i to (choć w przypadku mc połączonego z drążkiem to było za mało!) dawały chociaż jedno konkretne ćwiczenie na treningu, a tutaj w dniu drugim jest chwila dynamiki z samym gryfem i ‘kilka’ (w sumie 35) dipsów – w upandown robiłem przecież prawie dwa razy więcej(!). Oczywiście jest też drążek i sama metoda wykonywania jest nowa, ale
ja SIE PO PROSTU BOJĘ TRENINGÓW ZE ZBYT MAŁĄ OBJĘTOŚCIĄ. Mam oponkę i nie chcę, żeby ona już rosła. “Miał być kulturysta, a wyszedł nam grubasek” to jest Twoje zdanie i bardzo bym nie chciał, aby pasowało akurat do mnie. Na razie pasuje.
Chyba, że to, nie do końca jasno, wyartykułowana sugestia, że powinienem z pól godziny – 45 minut po takim treningu (cały czas mówię o dniu drugim) biegać. Wtedy rozumiem. Stefan, Twoje treningi dały mi masę jakiej nigdy nie miałem, ale, nie da się ukryć, że brzucha też o takiej objętości nigdy nie miałem a nie jem więcej -może nawet mniej. Mięśnie brzucha są ważne, ale nie chciałbym ‘chodzić całe lato w bluzie’. Jem 5 niedużych posiłków, nie chce obcinać więcej kalorii, wolę ciężej trenować niż się głodzić.
Twoje wytyczne treningowe przynoszą u mnie efekty, ale brzunio też korzysta z tych efektów.
Wiem, że to co piszę może brzmieć głupio, bo jeszcze nie przetrenowałem nawet jednego tygodnia z tym planem, ale brzuch swój noszę ja a nie Ty. I tak jak kolegom bf spada, to mi, rośnie. Sytuacja jest dla mnie niewesoła.
Stąd bierze się moja ‘wysoka wrażliwość’ na objętość treningów.
Zresztą najpewniej przesadzam i po pierwszym tygodniu nowego planu będę dużo mądrzejszy. Nie da się jednak ukryc (let`s face the facts!
ważę chyba najwięcej ze wszystkich tutaj trenujących (mniej więcej tyle ile Rodzyn chyba) i mam największą oponke i nie cisnę proporcjonalnych do wagi ciężarów. To mnie niepokoi. Kiedyś ważyłem mniej, cisnąłem tez mniej, ale propocje były nieco mniej wstydliwe. Co prawda były to dość nieogarnięte treningi i doprowadziły do kontuzji to jednak miałem jakaś kontrolę nad sylwetką. Teraz sylwetka wymknęła mi się spod kontroli. Dlatego tak się o tym rozpisuje. Przepraszam, że tak się skarżę, ale taką wybrałem metode na życie, że mówie/piszę co myślę. Dzisiaj byłem w Teatrze Śląskim w Katowicach i rozmawiając z dyr teatru byłem po prostu sobą – bezczelnym, świadomym siebie typem – i jak zwykle wyszło mi to na dobre.
—
Update dzisiejszy – potreningowy.
No i niestety dzisiaj, po treningu muszę, ze smutkiem, potwierdzić swoje słowa.
Co więcej nie tylko dzień drugi mnie smuci, ale i pierwszy.
Wykonałem wszystko zgodnie z planem zajeło mi to około 25 minut. Bardziej męczę się na rozgrzewce lub na spacerze. Jest mi przykro, (tak skarże się, ale jak już zastrzegłem to JA noszę CODZIENNIE swój brzuch!) bo od samego początku mojego pobytu tutaj prosiłem Cię i sugerowałem, że potrzebuję dużej objętości treningów.
Spójrzmy na fakty:
Zacząłem ćwiczyc zgodnie z Twoja myśla we wrześniu. Po kontuzji, bez brzucha (!), jedząc owoce i płatki i inne ’syfy’. Przeszedłem na 3g białka i 3g tłuszczu…
Cały czas pisałem, że potrzebuję konkretnych treningów. W konsekwencji opieprzyłeś mnie, że zrobiłem dwie serie więcej, krytykowałeś bieganie, ignorowałeś moje prośby o wieksza objętość treningów.
Teraz – mamy grudzień – noszę brzuch taki jak nigdy wcześniej, cały czas DALEJ proszę o większą objętość treningów, wysyłam Ci zdjęcie mojej oponki, sam przyznajesz, że “coś tam się odkłada” i piszesz, że ‘objętość treningów na pewno zwiekszymy”.
I co mamy w efekcie?
Dzisiejszy trening to jest żart. Szkoda czasu nawet się przebierać na 25 minut. Napisałem Ci, że nie akceptuje zbyt krótkich treningów i w efekcie dostałem chyba najkrótsze treningi z możlwych. Przecież po zmniejszeniu objętości o kolejne 50% moja opona o tyle urośnie. Znam trochę siebie – ćwicze 10 lat.
Stefan, co Ty chcesz ze mnie zrobić? Pisałem Ci, że to, że objętośc jest za mała, że to nie działa i w efekcie zmniejszyłeś mi objetość o 70-80% (szczególnie jest to dotkliwie odczuwalne po metodzie up and down!) a te minuty przerwy powodują, że trening staje się po prostu niedynamiczny i nudny.
Jeśli Twoim celem (raczej nie, ale kto wie?) jest doprowadzenie mnie do sytuacji kryzysowej, to Ci się udało.
Coraz mniej widzę się na siłowni. Rozpisany przec Ciebie plan może być wyzwaniem (pisze co czuje!) [może!] dla Pani Mariolki, albo osoby w ogóle nietrenującej, ale dla mnie? Stefan, dlaczego? O co tu chodzi???
Czy Twoja metoda ma mnie wyleczyć ze złudzeń? Jeszcze nigdy tak bardzo nie przykładałem się do całościowego ogarniania swoich treningów i JESZCZE NIGDY NIE BYŁEEM PO TRENINGU TAK NIEZADOWOLONY I w ogóle TAK ŹLE NIE WYGLĄDAŁEM.
To, jak już pisałem, rozpierdala mnie psychicznie.
Nie widzę, w nowym planie, żadnych pozytywów.
Ten plan jest dla osoby, która je 1/6 tego co ja. Ja nie chcę (przepraszam, ale musze to napisać kurwa mać!) głodować. Na tym planie mam do wyboru: albo jeść 1/6 tego co jadłem (a nie było tego bardzo dużo), albo konsekwentnie tyć (co idzie mi znakomicie!)
Reasumując, napisz chociaż proszę dlaczego na moją prośbę o zwiekszenie objetości napisałeś “objętość na pewno zwiększymy’ i zmniejszyłeś ją o 80% ???
Wystarczy porównać np poprzedni plan (na który i tak narzekałem, że za mało!) Trening A – przysiady up and down i dipsy up and down (bez przerwy!) i nowy plan Trening A – 10×10 przysiady (z przerwą minutową, która się wlecze) oraz kilka (w sumie 25) push pressow i kilka (w sumie 21) high pullów z samą sztangą. To, o ile taki i taki trening mniej angażuje jednostki motoryczne, ile czasu mniej zajmuje, i o ile mniej mnie kosztuje widać gołym okiem.
Po prostu nie rozumiem. To co wyhoduję w ten sposób to jeszcze większy brzuch.
Jestem zły, niewyżyty, nie chce mi się jeść, nic mi sie nie chce, nie zrobiłem rotatorów, nie porozciągałem się, bo nie widzę żadnego sensu w nowym planie. Fajnie, że są nowe ćwiczenia, ale jesli trening ma byc o połowę lżejszy niz rozgrzewka to ja chromolę taki trening. Po co mi dzień przerwy jeśli dzisiaj nie zmęczyłem sie chociaż w 15% ?????
Proszę Cię Stefan teraz o okazanie, tego czego w Twojej ocenie po przeczytaniu tego wpisu na pewno MI BRAKUJE, czyli dojrzałośći i cierpliwośći – odpowiedz jasno i opierając się na faktach na moje pretensje.
Ogólnie, zrozumiałbym gdyby to miał być trenng w fazie roztrenowania, albo taki, po którym miałbym przez godzine biegać czy robić interwały, wtedy jeszcze, może bym zrozumiał, a tak czuje się chujowo po prostu. W ogóle się w tym planie nie widzę a najgorsze jest to, że w ogóle nie rozumiem dlaczego taki plan dla mnie (może to nie dla mnie???) wybrałeś.
Pozdrawiam
Ja się nie chcę dołować, a po dzisiejszym treningu, mimo, że wykonałem go precyzyjnie wg planu jest mi smutno. To chyba nie o to chodzi? Ćwicze już dekadę i tak nedznie sie po treningu jeszcze nigdy nie czułem. Po prostu.
Reda cóż mogę Ci napisać? Spróbujmy spojrzeć na rzecz spokojnie, zawsze ostatecznie możesz uznać, że się nie znam i próbować samemu inaczej.
Reagujesz całkowicie inaczej niż 99% populacji. Czemu tak? Nie wiem. Większość stwierdza, że brzuch im się zmniejsza na takiej diecie, Tobie rośnie. Tu proponuję pozostać przy tym, by zrezygnować z nabiału na kilka tygodni.
Kolejna sprawa, normalnie ludzie robią po 4-5 serii przysiadów odpoczywając kilka minut między seriami i mają dość. W GVT przy 10×10 uważne jest już za totalny hardcore. Ty twierdzisz, że było lżej niż na spacerze. Nie wiem ile w tym przesady.
Co w tej sytuacji? Możesz na własną odpowiedzialność zrobić tak, że w każdym ćwiczeniu ilość podanych serii x 2. Normalnie uważałbym to za szaleństwo, ale skoro indywidualizujemy i szukamy optimum dla każdego, to może tak?
Z jednej strony traktuję to jak wyzwanie, z drugiej po prostu nie wiem co myśleć. Pozdrawiam.
Dziękuję za odpowiedź. A teraz jeszcze ‘kilka kropel’ mojego niepoważnego (?) niedojrzałego (?) głupiego (?) żalu:
Tylko, że wciąż nie wszystko rozumiem:
“Kolejna sprawa, normalnie ludzie robią po 4-5 serii przysiadów odpoczywając kilka minut między seriami i mają dość”
To fajnie, ale ja nie jestem ‘ludzie’ co już wielokrotnie pisałem. I nie jestesmy w ‘normalnie’, ale w 6 Grudnia 2011 roku a ja mam na imię Reda.
” W GVT przy 10×10 uważne jest już za totalny hardcore”
??? Sam wczesniej dałeś mi w planie up and down na rampie a teraz piszesz, że 10×10 to totalny hc? Dla kogo? Przecież nie napisałeś planu dla ‘ludzi’ tylko dla mnie? Chyba?
To chyba oczywiste (??!!) ze 30 minut wykonywania przysiadów ze wzrastającym ciężarem to dużo więcej niż 13 minut z ciężaram stałym. Przecież to oczywiste i wiesz to lepiej ode mnie (!)
Dlaczego piszesz jakby to nie było tak oczywiste? Sam piszesz o gęstośći treningu i to chyba oczywiste, że mięsień obciążony prawie non stop przez 30 minut pracuje więcej niż obciążony przez 15 minut i do tego z minutowymi przerwami?
Dlaczego to ja muszę Ci o tym przypominać? Coś tu jest nie tak, chyba? Przecież to Ty napisałeś swoje artykuły!
“Ty twierdzisz, że było lżej niż na spacerze. Nie wiem ile w tym przesady.”
Po godzinnym dynamicznym spacerze jestem zmęczony, dotleniony i czuję prace mięsni piszczelowych. Po przysiadach 10×10 z 30kg na plecach jestem rozgrzany i gotowy do treningu a to już, właściwie, koniec!
Nie interesuje mnie co mówią ‘ludzie’ po to dokładnie i sumiennie prowadzę dziennik treningowy, aby nie byc ‘ludzie’, ale Reda (JA! – Jeden! Nie w liczbie mnogiej!).
Tak spacer męczy bardziej i daje przyjemność psychiczną, a ten obecny plan daje tylko wkurwienie.
Po prostu do takiego treningu nie warto się rozgrzewać. Można go robic prosto po wstaniu z łozka w piżamie. Z nieumytymi zębami. Po co jeść coś wcześniej jeśli taki trening nie wymaga zaangazowania siłowego i wolicjonalnego?
“Co w tej sytuacji? Możesz na własną odpowiedzialność zrobić tak, że w każdym ćwiczeniu ilość podanych serii x 2″
No tak, znakomicie, ale co to zmieni??? np dzień drugi początek: 14 zamiast 7×3 dynamicznych przysiadów przednich z samą sztanga? hohoho! Kogo ma to zmęczyć??? No przecież emeryci, którzy robią gimnastyke korekcyjną bardziej się zmęczą. Może jeszcze (wybacz ironię) dodać dziesięciominutowe przerwy pomiędzy?
Tak te minutowe przerwy to juz dla mnie totalna porażka. Cztery dni temu przerwy między przysiadem z 75kg = 0 dzisiaj z 30 kg = 1 minuta.
Extra pomysł.
To zdecydowanie zwiększa objętość – objętość przerw.
“Z jednej strony traktuję to jak wyzwanie, z drugiej po prostu nie wiem co myśleć.”
Może, po prostu, po czterech miesiącach zacząć uwzględniać moją indywidualność i nie rozpisywać mi planów na 25 minut szczególnie kiedy “zwiekszamy objętość” a wcześniej trening trwał godzinę ????????????????? [No nie rozumiem!]
Jeszcze jedno, wciąż nie rozumiem dlaczego nie odnosisz się do moich precyzyjnie napisanych zdań z prośbami o wyjaśnienia:
Mówilismy o objętości, prosiłem, aby ją zwiekszyć, napisałeś, że oczywiście zwiększymy i zmniejszyliśmy o 80%. Przecież planując trening POTRAFISZ MNIEj WIĘCEJ WYLICZYĆ ILE BĘDZIE TRWAŁ, dlatego wiedziałeś przecież, że zapisane przez Ciebie nowe treningi ZMNIEJSZAJĄ OBJETOŚĆ. Czy możesz się odnieść do swojej tak wyraźnej niekonsekwencji?
Nie chcę wykonywać dynamicznych ćwiczeń zanim nie będe naprawdę zmęczony poprzednimi POWAŻNYMI ćwiczeniami.
Przy okazji – wykonywanie high pulla z ciężarem sztangi aktywizuje tyle jednostek motorycznych ile machanie powiekami.
Co mam robić? Bo po takim treningu dzień przerwy nie jest mi do niczego potrzebny.
Może wykonywanie dnia 1+2 na jednym treningu + dołożenie czegoś do dnia 3 mogłoby ten plan trochę uratować.
Stefan zrezygnujmy z tego planu dla małych dziewczynek, albo po tygodniu, albo już teraz. Albo nanieśmuy jakieś LOGICZNE ZMIANY. (logiczne, czyli jak piszemy, ze zwiekszamy objetosc to zwiekszamy a nie zmniejszamy itp)
Wiesz zaczynając tutaj trenować rozpowiadałem wszem i wobec, że nie mam idoli, ale teraz już mam i w ogóle, bo ten gość Stefan, naczelny bloga ma taką wiedzę że hoho i hhahaa jaki jestem szczęśliwy bla bla bla i teraz – patrząc na efekty – jest mi podwójnie przykro (to nie Twoja a MOJA WINA!), że nie moge Ci ufać tak jak chciałbym.
Sam siebie okłamałem, pewnie nie pierwszy niei ostatni raz.
Wiem, że pozbywanie się złudzeń daje wiedzę, ale i tak smak takiej wiedzy jest gorzki.
Najbardziej nie rozumiem dlaczego, mimo moich wielkorotnych próśb, o aktywizację jak największej liczby jednostek motorycznych i WYRAŹNE ZWIĘKSZENIE OBJĘTOSĆI po prostu to ZIGNOROWAŁES i zmniejszyłeś mi objętośc o 80% + dodałeś ćwiczenia ‘na machanie powiekami”.
Nie rozumiem. Możesz mi to, proszę, wyjaśnić? Skleiłbym gdyby to był mój pierwszy dzien na siłowni, ale przecież to juz czwarty miesiąc tutaj. I co? No nie rozumiem. Dlaczego dałeś mi najlżejsze treningi w ciągu mojej obecności tutaj? Zajrzyj wyżej w moje wpisy. Zobacz jak wcześniej trenowałem. Dlaczego teraz taki bez sensu plan dostałem? Co ja mam tu rozwinąć? Brzuch i smutek? (dobre na tytuł autobiografii treningowej gdybym miał pisać ją dzisiaj)
” Spróbujmy spojrzeć na rzecz spokojnie, zawsze ostatecznie możesz uznać, że się nie znam i próbować samemu inaczej.”
No właśnie takich zdań wołabym nie czytać, stąd prośba w poprzednim poście o to czego brakuje w moich postach – dojrzałości.
To, że sobie mogę sam potrenować wiem dobrze i nie potrzebuję abyś mi o tym pisał.
Najbardziej wkurwia mnie [sorry za słowo, ale tak czuję, jeśli to razi Twoja wrażliwość językową to wybacz, albo kategorycznie zabroń], że wiadomo (!), ŻE SIĘ ZNASZ, i mimo to (!!!), JA JESTEM -szczególnie po dzisiejszym treningu- w GŁEBOKIEJ DUPIE ze swoim brzuchem i wizją przyszłych treningów. Właśnie to mnie wkurwia. Piszę ‘wkurwia’, bo “denerwuje czy irytuje” nie oddaje mojego stanu ducha.
Wiem, że wszystko do czegoś prowadzi, i każde nawet najchujowsze doświaczenie jest ważne,
ale nie rozumiem (no kurwa mać nie rozumiem!) Twojej niekonsekwencji w układaniu -mimo tylu moich próśb(!) – planu dla mnie.
Rozumiem, że nie płacę za Twoje rady, i że w każdym momencie możesz się po prostu obrazić i napisać, abym ’spadał’. To Twoje Prawo. Ale dopóki działamy tutaj na określonych zasadach mam, chyba, prawo domagać się, abyś uzględniał mnie jako ‘mnie’ a nie ‘ludzi”.
Mam powklejac wszystkie -od początku- wpisane tutaj moje zdania z prośbami i sugestiami o większą objętość treningów i Twoje reakcje?
Czy wystarczy jedna z Twoich ostatnich wypowiedzi: “Objetość na pewno zwiększymy” —-> patrz nowy plan i jej zmniejszenie o 80%.
Co się dzieje z przełożeniem Twoich własnych słów na rzeczywistość?
K MAĆ!
![]()
Pozdrawiam
Dziś już nie będę się wypowiadał, bo sam się muszę uspokoić ani nie mam teraz czasu. Jutro do tego wrócę. Pytanie tylko, czy komunikujemy się jak kulturalni ludzie i próbujemy wspólnie rozwiązać problem czy też ma to wyglądać tak jak w chwili obecnej.
Panowie,
To jedyne miejsce o kulturystyce w sieci, na jakie się natknąłem, prowadzone kulturalnie i na poziomie a nie tak jak wspominany przez was czasami P. Wodyn czy inni. Nie chcę tutaj negatywnie oceniać sposób wypowiedzi Redy (bo to jego sprawa) ale może warto ostatnie posty zklikwidować z dziennika aby nie pozostawić tak mało przyjemnych śladów po sobie ?
Widzę, że skomentowałeś mój poprzedni post, ale zanim go przeczytam, napiszę na -dosłownie- gorąco
Na gorąco, bo wziąłem ciepły prysznic. Widzę wyraźnie bezczelność swoich zdań. Ale jednak prawda chwili tam została przeze mnie zawarta.
Niektóry moje sformułowania z perspektywy ciepłej kąpieli nawet mnie trochę śmieszą.
Nie zmienia to jednak faktu, że gdy skończyłem zaplanowane przysiady i nie czułem zmęczenia, a całośc wysiłku trwała kilka minut, i gdy przede mną były już tylko lżejsze ćwiczenia to wprost nie mogłem uwierzyć jak bardzo ten trening rozminął się z moimi oczekiwaniami.
Najbardziej zirytowało mnie (o widzisz Stefan, po kąpieli już jest ‘zirytowało’ a wcześniej było ‘wkurwiło’.)
[Może powieninem brać kąpiel zamiast trenigu? hm. ]
że wykonałem wszystko jak należy i, że wcześniej byłem na tyle nieuważny, że nie podejrzewałem, że pójdzie tak szybko i łatwo i, że objętość tak znacząco się zmniejszy.
Patrząć z perspektywy pokapielowej Twoje zalecenie, aby
—————–>na własną odpowiedzialność<——
(to jasne.)
robić wszystko x2 wydaje mi się interesujące. 200 przysiadów z 30kg to nie 100. No i to na pewno zwiększy objętość treningu. To może być jakiś sposób na ten plan.
Wydaje mi się, że do push pressa, na początek przydałaby się rampa, bo nie wiem z jakim ciężarem mam właściwie wystartować. Piszesz, że lepiej ze zbyt małym niz dużym, ale jak to bez rampy sprawdzić? To musi byc celny wybór szczególnie, że potem mam nie dodawać cieżaru, ale powtórzenia. Dzisiejszy ciężar był zdecydowanie zbyt mały (drżałem o technikę) no i, chyba niepotrzebnie, oglądałem swoje wykonanie z profilu w lustrze, bo w tym ć wystający brzuch jest najbardziej widoczny i wku… irytujący.
Brzuch -jak już wielokrotnie pisałem-co i dla mnie jest juz nudne- jest chyba najbardziej demobilizującym aspektem mojego życia, poza tym wszystko jest [we wszystkich dziedzinach] tak jak chcę. Jednak brak kontroli nad sylwetką wkur….. irytuje mnie bardzo.
Nie moge się zgodzić na długość przerw w high pullu i przednim przysiadzie. 15-13 sec rozumiem, ale 40 sec i minuta to za dużo. Nie wiem czy z krótszymi przerwami te ć dalej mają sens, ale przecież długość przerw to także sprawa indywidualna.
Myślę, że dla mnie, przerwa pomiędzy seriami nie może trwac dłużej niż czas owej serii wykonywania.
Pozdrawiam
PS.
Idę zaraz na casting, tym razem potrzebują 'Nauczyciela hiszpańskiego z brzuszkiem" może moje obecne waruny zdarzyły się po to, aby pomóc mi przytulić gratyfikację za tę reklamę?
Kto wie?
Gdy wrócę przeczytam 'na spokojnie' co napisałeś i albo się zagotuję na nowo, albo będe bardziej pokorny. (A może po prostu powinienem nie wychodzić z wanny. ha-ha)
Proszę cie Stefab o ‘uwlonienie’ mojego ostatniego posta z modercji.
dziekuje!
Reda moze ja Ci ułoże trening ? Mam swoje przemyślenia, poza tym mamy podobne doswiadczenia z brzuchem. Moze moglbym pomoc ?
Dobrze by bylo tez przeprosic Stefana. Boss pol dnia nam poswieca, szanujmy go.
Peace chlopaki.
Panowie, powiedzmy to sobie wprost…
Arogancja, totalny brak kultury i dobrego wychowania oraz szacunku do osoby starszej wiekiem. Nie chcę tu przytaczać konkretnych stwierdzeń Redy, nie ma sensu, poza tym co napisałem wyżej dodam tylko, że jak ci chłopie nie pasuje trening układany przez Stefana to kulturalnie podziękuj i więcej się tu nie pojawiaj. Ty jednak wolałeś publicznie dokopać Stefanowi i to zdrowo. Piszesz, że w teatrze byłes bezczelnym typem i wyszło ci to na dobre. Zastanów się chłopie co będzie z tobą w przyszłości ! Dobrze się zastanów. Ja po przeczytaniu twoich ostatnich postów widzę dupka. Czytając teksty typu: koledzy będą mi zazdrościć takiego planu zastanawiam się o co mu chodzi ? A łącząc to wszystko do kupy rysuje mi się obraz gościa niezrównoważonego. Pajaca. Nie mogłem powstrzymać się od komentarza. Przepraszam. Nie mogłem również nie wyrazić swojego protestu. Jesli Reda pozostanie na tym blogu to ja więcej w jego dziennik nie zajrzę. Nie chcę mieć nic wspólnego z tym gościem.
Respect ! (częst twój tekst) Reda, spójrz w słownik i jeszcze wbij sobie do głowy definicję słowa – szacunek.
Chłopaki wyluzujcie trochę. Reda jeszcze nie zdążył nawet odpowiedzieć na te posty. Też mi się wydaje, że można kulturalniej ale nie wyzywajmy się tutaj od dupków, bo to niczemu nie służy.
Z mojej strony sprawa wygląda tak, że Reda nie poczekał nawet paru dni na jakieś efekty. Dla mnie plan wygląda wręcz morderczo i jeżeli dla Ciebie to plan dla małej dziewczynki, to znaczy, że coś musi być nie tak. Nie jestem Stefanem, ale on naprawdę dużo tutaj dla nas robi i nie wierzę, żeby Cię w jakiś sposób ignorował. Kiedy piszę, że plan wygląda morderczo naprawdę mam to na myśli. Nie wyobrażam sobie, żeby mnie to nie zmęczyło. Tak samo pomyśli 99,9% populacji, więc nie dziw się, że trzeba czasu, żeby to ogarnąć. Jeżeli kogoś nie męczy trening dla konia pociągowego, to nic dziwnego, że trzeba się nakombinować nad czymś mocniejszym. ![]()
Poza tym z mojego doświadczenia wynika, że otłuszczenie to w 90% kwestia diety. Jasne, że trening ma swój udział ale raczej jako wspomaganie. Jeszcze nawet dobrze nie odłożyłeś tego nabiału!
I naprawdę, można się obyć bez wulgaryzmów, bo atmosfera na blogu się psuje, nie mówiąc już o prostym szacunku dla kogoś, kto bezinteresownie pomaga obcym osobom.
Pozdrawiam
Marek, nie widzę nic złego w sformułowaniu – dupkowate zachowanie bo to miałem na myśli. Zachowywać się jak dupek to zachowaywać się ja Reda w ostatnim poście i nie wierzę, że myślicie inaczej. Atmosfera się nie psuje a została zepsuta przez Redę. Myślicie inaczej – macie do tego prawo. Dobrze chociaż, że zgadzacie się z tym, że gość taki jak Stefan zasługuje na szacunek. I to nie dlatego, że się nami zajmuje (bo to całkiem inna sprawa) a dlatego, że zachowuje się jak zachowuje – na poziomie między innymi i z szacnkiem do nas. W zamian otrzumuje kolejny post gnojący go po całości. I co teraz ? Wspólnie wszyscy napiszecie, żeby wyluzować i na spokojnie zastanowić się nad problemem Redy ? Nieporozumienie jakieś.
Jasne, że Reda przesadza i przynajmniej moim zdaniem pytanie o pozwolenie na publiczne klnięcie na blogu jest co najmniej dziwne. Dla mnie to dosyć oczywiste, że kultura jest potrzebna i wymagana. Ogólnie zresztą wychodzenie z założenia, że wszystkie emocje należy uzewnętrzniać jest śmieszne. Na tej zasadzie każdą bliską mi osobę musiałbym co najmniej raz na tydzień zwyzywać.
Co do szacunku do Stefana, wydaje mi się, że sam będzie potrafił odpowiedzieć Redzie i zrobi to, co uzna za słuszne. My go w każdym razie na pewno bronić nie musimy. Możemy co najwyżej sami dbać o to, żeby dyskusje z nami toczyły się na poziomie. Każdy sam musi o to zadbać we własnym interesie
Pozdrawiam
Po-castingowo.
Casting nie poszedł najlepiej. Brzunio za mały.
W swoich poprzednich postach, najwyraźniej chciałęm Cię -nieświadomie- sprowokować do wyraźnej reakcji.
Tak, nie da się ukryć, że jestem głupi, porywyczy i niepokorny. Jeśli, któraś z tych cech we mnei Cię uraziła – przepraszam.
Liczę, że jako mądry człowiek, potrafisz odczytac z mojego tonu, to co najważniejsze – zNie do końca Arek rozumiem, ja nie napisałem nic pod czym bym się i teraz nie podpisał. Jestem jaki jestem – slaby w kontrolowaniu emocji szczegolnie w sytuacji na której bardzo mi zalezy. Taka moja poetyka, że piszę co w danej chwili czuję i myśle. Czy uważasz Arek, że powinienem cenzurować swoje myśli? Dyskusja jest na poziomie, BARDZO MI ZALEŻY NA POSTĘPACH, i, że za osiągnięcie tego celu, jestem gotów odgryźć każdemu głowe.
Patrząc z perspektywy konczącego się dnia, wydaje mi się, że jest to raczej zaleta niż wada. Pasji i zaangażowania nie da się podrobić.
Jeżeli jednak Cię uraziłem, Stefan (to uraziłem też siebie) – przepraszam więc raz jeszcze.
Uprzedzałem kiedyś, że występują u mnie trzy fazy pozania planu (szok i odrzucenie, aktywacja, akceptacja i zrozumienie). Mimo to posypuję głowę popiołem. Myślę, że all 2 razy to będzie właściwa objętośc, aby nie wszczynać awantur o więcej.
Wkurw, z którego korzystałem pisząc, przydałby się w najważniejszych bojach. Może wymyślę jakieś przełożenie tej energii.
Nie wykluczam tez, że kiedys moja nieświadmość zmusi mnie do nędznego ataku i spowduje Twoja ostateczną reakcję wyrzucenia mnie z bloga. Ale… jako, że ostatecznym celem jest dla mnie treningowa samodzielność, to kto wie, może taki jest Wielki Plan Wielkiego Dzieła?
Wiem, że mogłem inaczej wykorzystać czas, który został mi po tym 25-30 minutowym treningu:
a) zrobić filmiki z nowych bojów
b) uczyć się dalej techniki ich wykonania
c) zrobić rotatory !
d) rozciągnąć się
zamiast tego wylałem cała dodtakową energię w żal skierowany w Twoim kierunku a tak naprawdę -oczywiście- był/jest to żal do samego siebie.
Po prostu okazałem się bezradny wobec własnej nieukojonej psychiki. Coż praca trwa.
Raz jeszcze przepraszam za wybuchowośc, ale ja jestem dosyć prymitywny, wbrew pozorom, chłopak i najwyraźniej nie potrafię udawać nikogo innego.
Pozdrawiam
Reda, cały widz polega właśnie na tym, że wszystko, co piszesz ostatnio można by streścić tak:
Drugi dzień treningowy mnie nie męczy. Potrzebuję większą objętość, bo nie czuję, że trening wchodzi.
Zamiast tego piszesz stronę A4 z przeglądem polskich przekleństw. Rozumiem, że można mieć kłopoty z opanowaniem w realu. Ale kiedy pisze się coś w sieci, w dodatku anonimowo, można chyba policzyć do dziesięciu i oszczędzić innym chamstwa (nie chciałem tego słowa używać, ale skoro sam tak o sobie mówisz…). Nie mówiąc już o tym, że to ułatwi komunikację jako taką.
Mam cichą nadzieję, że jak Stefan przyjdzie, to skasuje całą tę naszą dyskusję, bo ze sportem nie ma to nic wspólnego. Nie powinno być tak, że piętnaście postów pod rząd dotyczy braku kultury osobistej.
Pozdrawiam
ja też dodam swoje trzy grosze…. przypatrując się Twojemu planowi zgodzę sie ze Stefanem. Robiłem kiedyś trening 10×10 i wiem jaka to mordęga, zwłasza w siadach i w ciągach. Wiadomo, na początku jest łatwo bo ciężar jest stosunkowo mały, ale jak wejdzie się już na większe obiążenie to , uwież mi, po kilku seriach zaczyna się walka. Wspominany Wodyn w swoich planach 15/10/5 też zaleca na początku,aby tak dobrać ciężar, żeby m.in. zapewnić sobie długofalowy progres. Ok, trzeba poczekać nawet kilka tygodni,żeby się zmęczyć ale napewno dojdzie się do ostrego zmęczenia.
Jeśli objętośc jest mała i zależy mi na tym aby nie przytyć to ograniczam żarcie. Ważę około 87-88 kg i mam tendecję to tycia i wiem,że tyję wówczas ( zwłaszcza na brzuchu) kiedy folguję sobie z ilością jedzenia. Przed podjęciem treningów pod okiem Stefana mój tydzień treningowy wyglądał tak,że na siłowni ćwiczyłem 3 razy w tygodniu i 3 razy w tygodniu biegałem, przy czym w niedzielę biegałem po 18-20 km.
Trudno było mi przestawić się mentalnie na bardziej spokojny tryb życia. Obawiałem się zatłuszczenia. Przypilnowałem żarcie i jest ok. Wiem, myslisz ,że Reda to nie Marcin i,że masz inny organizm ( ależ to odkrywcze
) no ale w jakimś tam stopniu można wyciągnąć wspólny mianownik.
Co do porywczości- to co nas m.in. odróznia od zwierząt,to to że mamy rozum i mając świadomość naszych przywar i wad potrafimy się opanować.
Mówienie i pisanie tego co się myśli to bez wątpienia zaleta ( moja żona mi to uświadomiła
). Tylko że nie posuwajmy się przy tym do chamstwa.
Pisząc nie można oczekiwać,że adresat słów odczyta je tak jakbyśmy sobie tego życzyli, że odgadnie nasze intencje i że” odczyta z naszego tonu to, co najważniejsze” .
Pasja i determinacja w dążeniu do celu jest ok, ale… ale nie ” po trupach”.
Pozdrawiam.
Zastanawiam się na ile faktycznie wykasować część wcześniejszej ‘dyskusji” na razie zostawiam, bo już widziałem na niektórych stronach podobne cuda, nagle coś się pojawia, znika i znowu pojawia. Dobrze by było jednak w przyszłości zrezygnować z wulgaryzmów. Ostatecznie chodzi o to, by pokazać, że kulturystyka może wyglądać inaczej niż na poziomie dresiarstwa.
Widzisz Reda raz próbujesz ze mnie robić idola, a potem nagle zarzucasz czymś takim. Ja bynajmniej za nieomylnego się nie uważam, ale przejdźmy do rzeczy.
Plan sprowadzał się do dwóch założeń, wynikających z Twoich celów, a przy najmniej tak ja to zrozumiałem
cel pierwszy – zrzucenie brzucha
cel drugi – poprawa siły w przysiadach i martwym ciągu.
Przy czym kolejność nie wydawała się istotna. Czy można te cele połączyć? Do pewnego stopnia tak, ale to zawsze wymaga pewnych kompromisów. Napisałem Ci o 99% populacji na zasadzie pokazania, że temu 99% takiego planu bym nie polecił, bo on jest a przynajmniej z czasem będzie bardzo ciężki. Nie wiem, być może faktycznie masz kondycję nie do zdarcia, a ostatnie miesiące jeszcze ją poprawiły. Jednak mimo wszystko siłownia to nie tor wyścigowy.
Czemu minuta przerwy? Ano po to, by choć trochę ATP się regenerowało i z treningu na trening siła rosła. Miałeś w ostatniej serii 70kg x 4 teraz było 30kg po 10 razy. Miało być lekko, bo to daje możliwość długofalowego progresu – dokładnie to o czym pisał Marcin. Teraz idzie kolejny trening po tygodniu, jeśli było lekko to dodajesz 2,5kg i znowu spokojnie robisz 10 serii, jeśli było bardzo lekko dodajesz 5kg. I co się dzieje? Szybko ciężar zmienia się z tygodnia na tydzień na 40kg, 50kg, a może nawet dojdzie do tego, że tymi 70kg będziesz robił za czas jakiś te 10kg po 10×10. Gdyby od razu było bardzo ciężko, to nie będzie co dodać za tydzień nie dojdzie do adaptacji organizmu.
Ćwiczenia dynamiczne miałeś zacząć samym gryfem, by opanować technikę i wygenerować maksymalne przyspieszenie. Tu też z czasem będzie coraz ciężej. Możesz w push pressie czy wiosłach zacząć od rampy, ale pamiętaj, że rampa też powinna być stosowana czasowo a nie na okrągło.
Więc możesz robić po 20 serii, ale uwierz mi to już naprawdę będzie ekstremum. Trening pod triatlon? Widziałem Twoje filmy z przysiadu i technika była bardzo dobra – dlatego wierzę Ci, że wszystko zrobiłeś poprawnie, ale Ty musisz mi uwierzyć, że bynajmniej to nie był trening dla małych dziewczynek. Niejednemu dużemu chłopcu by na nim jaja urwało ![]()
Nie zawsze trening musi polegać na tym, by wypełzać z niego na czworakach. Wręcz zbyt często nie powinien tak wyglądać. Frustracja z powodu brzucha sprawia, że próbujesz podkręcić tempo i objętość do maksimum. Powtarzam, plan jest do pewnego stopnia kompromisowy.
Co do brzucha to pierwsze rzecz to odstawienie nabiału, ale tu też nie oczekuj efektów pierwszego dnia. To musi potrwać.
Co do planu, to chyba, że chcesz się skupić teraz tylko na paleniu tłuszczu, a powiedzmy za dwa miesiące zajmiesz się siłą. Wtedy potraktujemy to zupełnie inaczej, robiąc obwody, ale coś w systemie Girondy czy kompleksów sztangowych. Tylko wówczas poprawy siły raczej nie zyskasz. Twój wybór.
Tu naprawdę można wyrażać odmienne zdanie, ale warto robić to w odpowiedni sposób. Zawsze po treningu możesz napisać, że coś było nie tak i będziemy poprawiać, dodawać odejmować czy co tam będzie potrzebne. Byle w sposób normalny i stonowany. Pozdrawiam.
Witam!
“Zastanawiam się na ile faktycznie wykasować część wcześniejszej ‘dyskusji” na razie zostawiam, bo już widziałem na niektórych stronach podobne cuda, nagle coś się pojawia, znika i znowu pojawia. Dobrze by było jednak w przyszłości zrezygnować z wulgaryzmów. Ostatecznie chodzi o to, by pokazać, że kulturystyka może wyglądać inaczej niż na poziomie dresiarstwa.”
Jestem za zachowaniem wszystkich moich wypowiedzi. To ja napisałem, i nie wyrzekam się siebie. Wulgaryzmy są wszędzie i zawsze były, po co udawać, że kulturystyka to wyjątek? Przynajmniej ja nigdy swoich wulgaryzmów nie chowałem w skrytkach.
Rugby zaczynało jako dyscyplina gentelmanów, a na niemckich uniwersytetach królowała szermierka i niejeden student wyłupił drugiemu oko. Czy tam nie było przekleństw? Po co tworzyc sztuczne twory?
“Widzisz Reda raz próbujesz ze mnie robić idola, a potem nagle zarzucasz czymś takim.”
No taki dokładnie jest mechanizm dialektyki. W początku zawier się koniec, w miłości zawsze nienawiść. Życie = śmierć itd.
Dlatego droga stoicka jest ciekawa, choć dla mnie wciąż odległa.
” Napisałem Ci o 99% populacji na zasadzie pokazania, że temu 99% takiego planu bym nie polecił, bo on jest a przynajmniej z czasem będzie bardzo ciężki.”
No tak, czyli wynika z tego, że na razie jest lekki. Lżejszy trening mniej jedzenia, ciższy więcej, czy źle dedukuję?
“Jednak mimo wszystko siłownia to nie tor wyścigowy.”
Zgadzam się. Zauważ jednak, że pomiędzy ‘zero’ sekund przerwy a 60 sekund jest sześciedzięsiokrotna różnica. To jest dość odczuwalna zmiana. Sześcdziesięciokrotnie.
” Miało być lekko, bo to daje możliwość długofalowego progresu (…) ”
Tak, ale po pierwsze, nie wiem na ile tygodni planujemy nowy plan (bo jeśli np [żart] do końca życia to rzeczywiście za 5 lat będzie to trening śmierci [żart] a po drugie jeśli trening jest za lekki (patrz wczoraj) to progres będzie długofalowy, ale… Można przecież zacząć treningi [świadoma przesada], od jednej serii przysiadów bez obciążenia i miesiąca przerwy i powoli podnosić wszystkie parametry. i w wieku 52 lat nawet miec już 10kg na plecach i 5 serii raz na tydzień. To bardzo długofalowy progres, ale “długofalowość progresu” to chyba nie jedyna licząca się zmienna treningu siłowego. Jakie jest Twoje zdanie?
Kg w przsiadzie w przyszłym tyg dodam, ale, troche poznałem swój CUN, i zauważam, że mając do wykonania 10 serii cięzkie są 1-4 a potem juz coraz łatwiej. CUN rozgrzany i ma ochotę na więcej a to już koniec. Oczywiście mogę zrobić więcej serii rozgrzewkowych, ale wtedy znowu dochodzę do sytuacji, w której rozgrzewka trwa dwa razy dłużej niż trening właściwy.
Myslę, że na nastepnym treningu dodam 2.50kg i zrobię nie 10, nie 20, ale 15 serii.
Jakie jest Twoje zdanie?
“(…) pamiętaj, że rampa też powinna być stosowana czasowo a nie na okrągło.”
Jasne, jak każda metoda treningowa. Objętość, intensywność, gęstość, wszystkie parametry trzeba zmieniać, zależnie od potrzeb i sytuacji.
“wierzę Ci, że wszystko zrobiłeś poprawnie, ale Ty musisz mi uwierzyć, że bynajmniej to nie był trening dla małych dziewczynek. ”
Wierzę Ci, że nie był to trening dla małych dziewczynek,” małe dziewczynki “to była świadoma przesada. Wierzę jednak także mojemu CUN i jeżeli” on” wcześniej ćwiczył 2.5 godziny, potem godzinę a teraz 18 minut, to się CUN buntuje i ma do tego prawo a ja też muszę mu uwierzyć. Czy Ty wierzysz mojemu CUN?
” Frustracja z powodu brzucha sprawia, że próbujesz podkręcić tempo i objętość do maksimum”
Jestem po kilku tygodniach rampy i up and down, wcześniej treningi trwały godzinę (przez 10 lat 2.5 godziny), teraz 30 minut. Gdybym wcześniej nie trenował w ogóle, albo robił 5 minutowe przerwy, to jedna minuta pauzy była by wręcz ‘niewyobrażalna”, ale teraz, przy zmniejszeniu ciężaru minutowa przerwa jest bardzo odczuwalna.
Zgodzisz się racze, że nie istnieje obiektywna prawda. 100kg na Ziemi waży 100kg a w kosmosie już nie. Tak samo jest z odczuwaniem przerw pomiędzy seriami. Nie wiem czy wyrazam się jasno. To co ‘jest’, zawsze ‘jest’ pomiędzy i to ‘pomiedzy’ stwarza prawde tego co jest.
” Zawsze po treningu możesz napisać, że coś było nie tak i będziemy poprawiać, dodawać odejmować czy co tam będzie potrzebne. Byle w sposób normalny i stonowany”
Tak racja. Mój błąd polegał na tym, że zwykle pisałem od razu po wykonaniu treningu, a wtedy byłem jeszcze rozbudzony i zbyt jasno wyrażałem swoje teraźniejsze myśli i emocje. Myślę, że komentarze publikowane w odstepie dzień – tydzień będą już “stonowane i normalne”.
Vivat stonowanie i normalność! ![]()
Ciesze się, że osiągnęlismy consensus normatywny.
Pozdrawiam!
PS. A`propos nieśmiertelności, autor, znany kaliforniski mason, zgrabnie i niepodważalnie podsumowuje mój obecny stan wiedzy na ten temat: http://thelostsecretofwilliamshakespeare.com/ darmowy pdf. 270 stron. Preczytałem i wiem, że zawiera dużo światła. Jeśli coś warto czytać, to książka Richarda Allana Wagnera znajduje się w pierwszej trójce lektur najważniejszych.
Co do wulgaryzmów nie mogę się zgodzić. Nie chodzi o to, że jestem jakoś wyjątkowo wrażliwy. Czasem człowiek zaklnie w pewnych wyjątkowych sytuacjach, ale ostatnio społeczeństwo tak schamiało, że nie widzi już innych forma ekspresji. Chyba nie jest normalne, gdy matka ryczy na dziecko „ty k…”? Zresztą jakby nie było nadużywanie wulgaryzmów jest wyrazem braku szacunku i do siebie samego i do innych.
Wróćmy jednak do konkretów. Ok, może być 15 serii. Pewne rzeczy trzeba wypróbować na sobie i tyle. Natomiast co do przerw, to zależy od Ciebie, ale rzecz w tym, że manipulując poszczególnymi parametrami uzyskuje się też na wyjściu inny efekt. W trójboju czasem ta przerwa naprawdę trwa 5 minut. Czyli masz tak: im krótsze przerwy tym bardziej budujesz wytrzymałość, poniekąd palisz tłuszcz, ale siła rośnie wolniej. To musisz mieć na uwadze.
Jasne, że można zaczynać od samych przysiadów bez obciążenia, czasem nawet trzeba. Jednak to obciążenie dla Ciebie aż takie symboliczne nie było, może trochę za lekkie, ale za bardzo pewne stwierdzenia przesuwasz w kierunku skrajności. Ten plan jest pomyślany długofalowo, ale bez przesady. Za kilka tygodni ciężar będzie już niemal dwukrotnie większy.
Natomiast zgodzę się z tym, że lżejszy trening mniej jedzenia, cięższy więcej. Cały czas powtarzam, że ilość podana jest wyjściowa, potem pozostaje obserwacja. Sam jem mniej, bo mój organizm więcej i tak nie wykorzysta. Czasami trochę dokładam, czasem odejmuje, w zależności od tego czy zaczynam odczuwać niedobór czy raczej nadmiar jedzenia. Więc to nie jest jaka sztywna norma. Ludzie też różnią się szybkością przemiany materii i wrażliwością na określone pokarmy. Pozdrawiam.
Wszystko jasne. Dziękuję za wyrozumiałość.
Pozdrawiam!
Przepraszam, ze pisze od razu po treningu, ale mam problem. Odczuwam demotywacje do takiego treningu. Dzisiaj trening wlasciwy zajal mi 20 minut…
Pozwól mi polączyc dzien pierwszy z drugim i robic trening A B A (albo jakies inne C) bo naprawde nie wiem po co sie rozgrzewam.Dzisiejszy trening nie byl wyzwaniem. Oczywiscie podciaganie bylo slabe jak zwykle a dipsy za latwe.
Pani Mariolka, Zapas, inni odeszli bez pozegnania, nie walczyli o swoje zdanie, ja prosze Cię o uzglednienie moich próśb. Kazdy jest inny. Dla mnie 20 minutowe treningi są demotywujace. Źle się z tym czuję. Nie mam ochoty. Jedni tracą siłę i charakter kiedy są przertenowani a ja kiedy jestem niedotrenowany.
Nie chcę tak ćwiczyć. Męcze się. Trening nie daje mi radości. Wykonuję go z obowiązku, bez wiary i bez celu.
Jak mam to napisac, abys zrozumiał, że jest mi źle w nowym planie? Było mi źle w dniu a, było źle pomiędzy, jest mi, żle w dniu B. No jak mam Ci powiedzieć, abys uwzglednil moje uczucia?
Kiedy mam pójśc zmierzyyć bf, abyś uwierzył mi że takie treningi mi nie służa? Czy jak bf bedzie 30% to bede brzmial wiarygodniej?
Ludzie naokolo mówia, o brzuszek ci urósł. Co ja mam im odpowiadac? Tak to dlatego, ze trenuje na siłowni?
Tak sie przejmujesz wulgaryzmami, a to nie moje, nawet najbardziej wulgarne słowa, ale moja sylwetka i przede wszystkim PSYCHIKA jest antyreklamą kulturystyki.
Każdy potrzebuje endorfin. Ja kiedyś czerpałem je z treningu siłowego. Czy teraz mam ich szukac gdzie indziej? Wielkiego wyboru nie ma: alkohol, narkotyki, jedzenie, miłość.
Zauwaz, ze pierwsze 3 sa duzo latwiej dostepne.
Proszę o pomoc.
No tak, o miłość w życiu najtrudniej, a na alkohol zawsze parę groszy da się wygrzebać ![]()
Ok, więc poważnie. Możesz spróbować tak to robić. Czyli połączyć dzień pierwszy z drugim i robić A i B na przemian. Naprawdę przewidywałem nieco dłuższy czas na te treningi, jak widać Ciebie strasznie goni po siłowni ![]()
Z tym brzuchem rozumiem, tylko tu faktycznie 70% sukcesu to żywienie. Czegoś jest za dużo. Póki co stawiamy na nabiał.
Żeby nie było idźmy jeszcze dalej z poprawą planu. W dzień trzeci, czyli ten, który teraz będzie B, proponuję dorzucić snatcha jednorącz po MC i wiosłowaniu.
Z lekkiego opadu wyrzucasz ramię ze sztangielką w górę aż do wyprostu nad głową. Początek jest podobny do HP. Tyle, że idzie dalej i jedną ręką. Opuszczasz w sposób kontrolowany i znowu bach do góry. Co pewnie Cię ucieszy nie robisz przerw. Tylko na zmianę obciążenia, bo tu na początek rampa x 10. Jedna ręka, druga ręka. zmiana ciężaru i dalej.
Jak i to będzie za mało to jeszcze coś dorzucę. Pozdrawiam.
Uf. Dziękuję. Myślę, że trening B zrobię jutro, bez dnia przerwy, bo dzisiaj to wg moich kategorii nie byl trening. I potem już regularnie niedziela-wtorek-czwartek-niedziela
Trochę szkoda, że musieliśmy stracić kilka dni, aby to ustalić. Ale tak pewnie musiało być.
Wg mnie warto, pomysleć o tym, że jeżeli ktoś po treningu czuje się smutny, bez chęci do życia i kreatywnego działania, mówi to wprost i wyraźnie, to znaczy, że w jego przypadku, dany trening, po prostu nie działa i nie zmuszać go do samooszukiwania się, bo tak się nie da.
Współczesny świat wciska każdemu fałsz, że wszystko jest ok, aby tylko brał kiedyty, za dużo samodzielnie nie myślał (ważne też aby był miły i stonowany! ; ) i płacił podatki, ale wciąż jeszcze (niestety!)
nikt nie wymyślił sposobu na takie permanentne oszustwo. Na siłowni też. Dlatego cieszę, że rozumiesz moją sytuację. Licze, że jutro odzyskam apetyt i motywację. A dzisiaj? Dzisiaj kupię sobie dwa-trzy ciechany miodowe i w ten sposób ukoję swój nihilizm. Już kilka miesięcy nie piłem piwa. Monopolowy – here I come!
Pozdrawiam!
jak w filmie never back down.. ? fajne eksplozywne cwiczenie. sam bym chetnie porobił : )
[ Mowisz Rodzyn o piciu piwa
? ]
Dziękuję Ci Sir Rodzynie za złozoną mi propozycję.
Dopiero dziś przeczytałem porzednie wpisy (a przy okazji: Stefan już nie jest moim idolem, teraz jest to Arek!)
i zobaczyłem dopiero Twoj wpis. Dziękuję Ci za empatię i chęć pomocy. W sytuacjach kryzysyowych wyciągnięta dłoń jest bezcenna.
Reda, nie mam przyjemności obcowania z tobą w jakikolwiek sposób. Nigdy się nie zadawałem z takimi jak ty i dobrze na tym wyszedłem. Pełna izolacja. Nie zaglądaj w mój dziennik, nie dokonuj żadnych wpisów, nie pisz więcej o mnie.
cha cha tytułu szlacheckiego jeszcze nie dostałem.. ale coz.. ten blog to swoista izba lordów : )
Panowie spokojnie, bo to naprawdę zaczyna wyglądać jak na pewnych forach, a próbowałem tego uniknąć
Ok ok !
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=15429
” Królowa Zjednoczonego Królestwa nie zjawia się na obradach Parlamentu, ponieważ uszy jej więdną od przekleństw poszczególnych posłów Izbie Gmin. podobno nawet jeden z Ministrów w Gabinecie Cieni publicznie pokazał tyłek (i to w trakcie czasu antenowego).”
http://www.wykop.pl/link/295168/jak-dobitnie-kogos-obrazic-nie-uzywajac-przeklenstw/
np. “He has all the virtues I dislike and none of the vices I admire.
Ma wszystkie zalety, których nie lubię i żadnej z wad, które podziwiam.”
http://www.kulturaswiecka.pl/node/239
“Obrażanie się występuje bardzo często w codziennym życiu, gdyż jest zachowaniem słabszym niż agresja i pozwala na rezygnowanie z niego w sposób społecznie dobrze widziany.
Zwięzła definicja obrażania kogoś i obrażania się na kogoś brzmi:
są to procesy mentalne (i oczywiście zarazem osobowościowe) z dominacją negatywności (zwykle w stopniu małym lub średnim), przebiegające w sposób przykry przynajmniej dla jednej strony (…)”
“Następnie, nie mieć chęci kontynuowania komunikowania się z kimś lub nie mieć chęci podjęcia komunikowania się z kimś („nie odzywać się” do kogoś, „chodzić z naburmuszoną miną” itp.), czuć urazę i żal. Im ktoś silniej się z czymś identyfikuje, im ma sztywniejszą postawę wobec czegokolwiek,
im ma mniejsze poczucie własnego znaczenia, tym będzie bardziej skłonny obrażać się. Obrażanie się jest trudno oddzielić od takich zachowań jak unikanie kogoś bądź czegoś oraz bycie wzburzonym w sobie.”
Gratia vobis et pax !
O nie! Znowu trafiłem do moderacji. Tak jestem hultajem. Zasługuje na to.
PS. Domyslam sie dlaczego trafilem tam -jest siatka na posty z linkami, rajt?
Tak. Zwykle posty z linkami lub nowych użytkowników są zatrzymywane. Czasem też filtr postępuje według sobie tylko znanych reguł
cd. o obrażaniu się:
“W mocy tych, którzy się obrażają jest obrażać się lub nie, obrażać się bardziej lub mniej. Naturalnie, w mocy obrażających jest też obrażać lub nie, obrażać bardziej lub mniej, jednak procesy samokontrolne wydają się być u tych drugich mniejsze niż u pierwszych, ci drudzy są zwykle bardziej pobudliwi, mniej spokojni, często bardziej krótkowzroczni.”
“Obrażający się ma większą szansę pracować nad sobą i przy tym jeszcze pomagać w pracy nad sobą obrażającemu niż odwrotnie”
“Jeśli nie byłoby obrażających się, to obrażanie kogoś straciłoby rację bytu. Przykład daje Diogenes z Synopy: „Gdy ktoś zauważył: odpowiedział: ””
“Z jednej strony trzeba baczyć na to, jak używa się słów, z drugiej trzeba dawać sobie możliwość ich swobodnego, płynnego używania – połączenie tych dwóch stron jest rzeczą niełatwą.”
“Mówi się, że słowami można ranić. Jest to jednak mówienie w dużym stopniu przenośne. Słowa nie zranią kogoś, kto sam z siebie nie był podatny na zranienie, często też nadwrażliwy. Ktoś podatny na zranienie i nadwrażliwy poczuje się zraniony czymkolwiek, nawet samym milczeniem. Nie wolno zatracać obrazu priorytetów – rozstrzygające jest ranienie fizyczne. Pamiętali o tym starożytni, gdy ukuli powiedzenie: Verba nullo sunt verbera – słowa nie są uderzeniami ”
“Jeśli ktoś po obrażeniu słowem czuje się tak, jak gdyby ktoś go uderzył czy zranił w sensie ścisłym, to zatraca priorytety związane ze swoim trwaniem i przystosowaniem do życia. Powinien on zastanowić się nad swoją podatnością na ranienie psychicznie i nad swoją nadwrażliwością, a nie poprzestawać na obwinianiu innych osób i na żalu do nich. Zachowanie kogoś takiego jest często zachowaniem unikowym, często przydziela on całą winę innym i wybiela siebie.”
“Sądzę, że wielu ludzi skorych do obrażania się nie rozumie adekwatnie roli języka w ludzkim życiu i kulturze. Słowa są po to, by je produkować w dużej liczbie, by pozwalać sobie na twórcze ich używanie, by spośród wielu słów użytych próbnie wybrać te najtrafniejsze, najbliższe istoty rzeczy. W słowach trzeba „przebierać”, ale niekiedy można pozwalać sobie na „nieprzebieranie w słowach”, gdyż to drugie dopuszcza dużo spontaniczności, która bywa potrzebna nie tylko podczas komunikowania się z innymi.”
“Krytykowanie i bycie krytykowanym potrzebne są dość często, zaś obrażanie kogoś i obrażanie się zwykle są niepotrzebne. Jest różnica między tymi ludźmi, którzy odróżniają bycie krytykowanym od bycia obrażanym, wysłuchiwanie krytyki od obrażania się a tymi ludźmi, którzy tego nie odróżniają. Jednak nikomu nie jest łatwo te sytuacje uchwycić a tym bardziej je kontrolować. Jeszcze trudniej jest odróżniać sytuacje obrażania i prowokowania.”
“Drugim, obok krytyki, pojęciem blisko związanym z obrażaniem jest prowokowanie. Jest ono pożądanym zabiegiem, ale wymagającym twórczych i subtelnych umiejętności. Prowokowanie w sensie pozytywnym bądź neutralnym (a nie negatywnym) to:
a) dobitne zwracanie uwagi na coś; dokładniej: rzucająca się w oczy próba spowodowania, aby druga osoba zwróciła na coś uwagę; jest to następnie
b) brawurowe skłanianie kogoś, by zainicjował jakiś ciąg myślenia lub zmienił aktualny kierunek myślenia; jest to też
c) próba skłonienia kogoś, by podjął się rewizji zajmowanego przez niego stanowiska; i wreszcie
d) chęć spowodowania twórczego zamieszania. Prowokowanie, któremu przydaje się przymiotnik „twórcze”, często zawiera spontaniczny śmiech i żart, przemyślaną ironię, niekiedy karykaturę i sarkazm.”
“Prowokowanie kogoś dla pobudzenia jego myślenia lub po to, by ów ktoś przyjrzał się swojemu stanowisku jest potrzebne, z tym zgodzi się chyba każdy. Powstaje przy tym pytanie, czy niekiedy nie jest dopuszczalne umiarkowane obrażanie tych, którzy konsekwentnie stronią od pobudzania swojego myślenia lub niewzruszenie stoją na stanowisku sztywnym i dogmatycznym? Nie ma jasności w tym względzie.”
“Przytoczmy przykład cesarza Antoninusa zwanego Karakallą, który na początku III wieku n.e. miał dokonać egzekucji na obywatelach własnego państwa, mieszkańcach Aleksandrii, którzy wyśmiewali się z niego. Historyk rzymski Herodian pisze: Aleksandryjczycy „lubią powtarzać błyskotliwe opowieści i dowcipy, i w ten sposób obrzucają wybitne osobistości wieloma złośliwościami, które im samym wydają się zabawne, ale są przykre dla tych, co są przedmiotem oszczerstwa; bo z tego rodzaju powiedzeń najwięcej drażniące są te, które odnoszą się do rzeczywiście popełnionych przewinień. Dużo więc takich dowcipów krążyło między nimi [o cesarzu Antoninusie]”. Cesarz obmyślił zemstę. Przybył do Aleksandrii i zaprosił męską młodzież miasta do stworzenia doborowej falangi ku czci Aleksandra Wielkiego. Zaprosił miłymi słowami młodzież do centrum miasta. Ci „zawierzyli jego obietnicom i snując najlepsze nadzieje ze względu na łaski jakie dotąd świadczył miastu, zebrali się”. Wtedy kazał otoczyć młodzież wojskiem i wydał rozkaz ich wybicia. „Podczas, gdy jedni żołnierze zajęci byli mordowaniem, drudzy poza ich obrębem poczęli kopać olbrzymie doły, po czym wlekli i wrzucali do nich padających”.”
“Jeśli człowiek, zwłaszcza jego umysł, nie jest poddawany krytyce i twórczemu prowokowaniu, to bardzo łatwo zapada, by użyć zwrotu Kanta, w „dogmatyczną drzemkę”.
“Nie spotykamy ludzi z umysłami wyjściowo czystymi, w każdym jest jakoś zapisana historia jego życia.”
Res Humana nr 3-4/2007, s. 15-19 Analiza postawy obrażania się z powodów światopoglądowych, głównie religijnych
Autor: Lech Ostasz
Nie kieruję powyższych cytatów do nikogo poza sobą.
Dlatego wklejam je tutaj, bo uważam za ważne dla mnie.
Nie wiem do kogo kierujesz, a do kogo nie. Prosiłem, by to już zakończyć i nie podgrzewać niepotrzebnie atmosfery. Zaczynam mieć wrażenie, że sprawdzasz moją cierpliwość…
Stefan, wracając do treningów, czy mogę, jeśli juz przesunęlismy trochę nowy plan w moim kierunku, zmniejszyć przerwy minutowe do 30-45 sekund?
Potrzebuję jeszcze dodać, że nie chcę zyskiwać siły ani w mc ani w przysiadzie i jakimkolwiek innym ćwiczeniu kosztem zmniejszania dynamiki i objętości treningu. Nic mi po sile jeśli odbywa się to kosztem mojej emocjonalnej radości.
Teraz już to zrozumiałem, wcześniej tylko przeczuwałem.
Nigdy nie będę Herkulesem a satysfakcja z endorfin (dopaminy), kondycji, zdrowia (jesli jeszcze uda mi się przestać strzelać wszystkimi stawami!) i zachowania proporcji ciała jest w moim zasięgu.
Kondycja, zdrowie i proporcje to moja definicja kulturystyki.
Pozdrawiam!
Skoro tak, to skróć przerwy. Teraz przynajmniej wiadomo czego się trzymać.
Prosiłem wszystkich, by skończyć. Jak widać wyrozumiałość nie popłaca. Od tej pory wszystkie wpisy nie na temat lub obraźliwe będą usuwane.
By było jasne usunąłem nie tylko ostatni komentarz Redy. Tu też nie chodzi o to co ja biorę do siebie, a co nie. Nie uważam też bym musiał się tłumaczyć. Koniec kropka.
W takim razie w moim dzienniku już tylko o żelastwie. Koniec filozofowania. Ciesze sie, że już wszystko jasne.
Pozdrawiam!
Reda, tak mi właśnie przyszło do głowy, jak jest u Ciebie ze stresem? Pytam bo moja mama, która jest od paru miesięcy na “naszej” diecie cały czas nie mogła chudnąć, a zaczęła gdy zaczęła przyjmować magnez. Wydaje mi się, że w jej przypadku ten magnez przełożył się na lepsze samopoczucie i w efekcie dieta zaczęła działać.
Pozdrawiam
Jeśli tylko przeprowadzę udany trening, który wyprodukuje odpowiednią ilość endorfin, nie czuje się ‘zestresowany’. Natomiast kiedy jestem niedotrenowany, albo wykonuje trening wbrew swoim poglądom i oczekiwaniom i otrzymuję taki sam efekt potreningowy, jestem bardzo zawiedziony i bardzo zly. Nie wiem czy stres = zawiedzenie + zlość, ale magnez biore regularnie.
Pozdrawiam Ciebie i Twoją Mamę.
Czasami czynniki wywołujące nadprodukcję kortyzolu mogą namieszać i to bardzo. Pozdrawiam.
Witam,
Dzisiaj czuję się dobrze. Czuję radość z takiego treningu. Bardzo się cieszę, że trening nie trwał 20 minut tylko solidną godzinę. Nawet sie trochę zmęczyłem.
1. MC 50kgx10×10
Zaliczone.
Stefan co myślisz o tym, abym w tym ćwiczeniu ‘czekał’ z podniesieniem kg aż wyrównam dorównam do tego samego obciążenia w przysiadzie a na razie po prostu skracał przerwy?
Zależy mi na balansie siłowym cztero i dwu głowego. A zanosi się, że znowu będzie nierówno.
2. Wiosła 40kgx10×10
Zaliczone. Moge dodać obciążenie?
3. Snatch rampa
8 stacji. od 5kg do 20kg.
Bardzo ciekawe ćwiczenie.
Takie dynamiczne ćwiczenia z obciążeniem angażujące całe ciało daja mi najwięcej radośći i sensu z wykonywanego treningu.
Tak. Snatch i tego rodzaju ćwiczenia są super.
Zrobiłem tez rotatory i porozciągałem się.
Psychika podbudowana. Apetyt wrócił. Wreszcie wróciłem do normalnych treningów.
Ciesze się.
Pozdrawiam!
Zaczekać możesz, tylko, że w pewnym momencie może to stać się trochę nudne cały czas to samo i tym samym ciężarem. Skracanie przerw w MC? Możesz spróbować.
Oczywiście w wiosłowaniu dodaj obciążenia. Tu nie ma na co czekać.
Pozdrawiam.
Specjalnie mi na czekaniu nie zalezy. Myslalem, ze moze to jakos pomoze wyrownac balans silowy. Bo w przysiadzie bede we wtorek na 35 kg a mc w sobote na 55kg. Wolałbym dodać. Ale zależy mi na balansie siłowym. Da się tak?
Jeśli nic nie zaburzy całości, to powoli powinno się wyrównać. Tylko to wymaga czasu. Właśnie dlatego pojawił się w planie przysiad przedni. Tam z racji, że obciążenie jest bardziej z przodu przesuwają się akcenty pracy w mięśniach ud, czyli czteroglowy pracuje mocniej, a dwugłowy słabiej.
Stefan, pozwalam sobie podkreślić, że po wczorajszym treningu, mimo intensywnego dnia i całonocnej pracy czuje się bardzo dobrze. Psychicznie i fizycznie. Mówiąc wprost, wydaje mi się (bardzo mi się wydaje!),że – jestem uzależniony od odpowiedniej objętości i dynamiki treningu, bez tego mnie nie ma.
Na szczęście są gorsze uzależnienia.
Pozwolę sobie zadać kilka pytań:
1. W przysiadzie przednim mam dodawać kg kiedy będe już wykonywał fazę podnoszenia ‘naprawdę szybko”. Jak to właściwie ocenić? Czyli kiedy dodawać? Czym mierzyć ’szybkość’ ?
2. Widzę pewne ‘braki’ w środku i górze klatki, wiem, że push press będzie miał na to wpływ, ale może też zmienić/zmieniać jakoś ustawienie poręczy? Poliquin na zdjęciach do artów ma poręcze równoległe, ale skośnie, moje zawsze są równoległe. Mógłbym coś podłożyc (z troską o stabilność) i zmienić kąt poręczy. Czy takie zmiany i kombinacje mają, w mojej sytuacji, sens?
3. Obserwuje cały czas pykanie stawów. Od września zdecydowanie zmniejszyłem -nie planowałem tego, tak wyszło- spożycie ryb, cebuli (siarczany) i siemienia lnianego. Zastanawiam się skąd wzięła się ta nowa audio sytuacja. Wydaje mi się, że to moje spostrzeżenie nie jest spowodowane tylko większą koncentracją na wypełniającym ciszę dźwięku ‘pyk’.
Od dwóch tygodni suplementuję się glukozaminą, wapnem z d3, dzisiaj zjadłem trochę siemienia i myślę, że przywrócę siemię na stałe do mojego menu. Myślę też o sprawdzeniu suplementu ‘Joint-X Pack”.
Zależy mi na rozwiązaniu tego problemu, bo, ogólnie czuje się zadowolony ze swojego stanu zdrowia i wiem, że owe ‘pykanie’ wynika z braku mojej wiedzy o tym z czego ‘pykanie’ wynika. Najpewniej z braku, tylko braku czego?
Czy możesz skomentować moje myśli na ten temat?
4. A`propos progresji ciężaru. Czy lepiej w przysiadzie dodawać po 2.50kg na tydzień czy np. przez pierwszych kilka tygodni 5kg, a potem, kiedy ciężar stanie się mniej wygodny dodawać mniej? To jest też pytanie jak długo powinienem wykonywać nowy plan i stosować konsekwentną progresję. Wiadomo, że jeżeli dłużej, to zbyt szybka progresja nie będzie dobrym pomysłem.
Dziękuję za pomoc.
Pozdrawiam
Wtrącam się do tych stawów. Ja odkąd ćwiczę ze Stefanem nie mam zadnych pykań, wczesniej mialem w przeroznych miejsach – w kolanach masakryczne, nadgarstki, a nawet szyja.
Nie sadzisz, ze moze to byc spowodowane rozciaganiem i “gubieniem” naturalnej maści.. ?
Pozdrawiam serdecznie i czekam na odp Stefana razem z TOba ; )
Na pierwsze pytanie chyba najtrudniej mi odpowiedzieć. Faktycznie trudno samemu obiektywnie ocenić swoją szybkość. Nie każdy też ma predyspozycje ku temu, by robić takie ćwiczenia naprawdę szybko. Więc tu musisz kierować się wyczuciem. Jak uważasz, że jest wystarczająco szybko to dodaj ciężaru. Inaczej chyba tego nie ocenimy
Nad szybkością przynajmniej od czasu do czasu warto popracować, bo to się później też przekłada na siłę. Nieprzypadkowo robi się takie ćwiczenia w dwuboju czy trójboju.
Rzeczywiście środek i góra klatki rośnie często najpóźniej, a przynajmniej u wielu osób odstaje od reszty. Jak najbardziej możesz ustawić poręcze na skos, tak nawet powinno się robić, a przynajmniej wtedy, gdy już trochę siły przybędzie (chodzi o skos względem siebie, a nie w stosunku do podłoża). Jak chcesz spróbować i czujesz się już pewnie w dipsach, to możesz nawet zamienić zwykle na wersję Girondy, to przy okazji sprawi, że podwieszany ciężar będzie mniejszy i bardziej będzie od razu pasował do drążka.
Skoro tak Ci pasuje duża objętość to można także dodać wyciskanie gilotynowe, ale to myślę wtedy, gdy się trochę opanuje sprawę ze stawami.
Być może faktycznie czegoś brakuje. Siemię lniane można jeść jako dodatek, tyle tylko, że ja nie uważam, by ono wystarczyło jako źródło omega 3. Teraz nie pamiętam dokładnie, jak to przebiega, ale omega 3, bardziej ta pochodząca z ryb, ma wpływ na takie rzeczy, jak stan skóry, krążenie i właśnie stawy.
Glukozamina też się przyda, choć ciągle jest krytykowana, ale skoro tylu ludziom pomogła to coś w tym jest
Wapno i D3 też coś da.
Do tego możesz dodać żelatynę. Można robić sobie właśnie galaretki albo panakota, jak ze względów smakowych no i dla zabezpieczenia stawów dość często jem właśnie ten deser. Choć Ty miałeś odstawić nabiał, więc lepiej jakieś inne galaretki własnej roboty.
Cebulę niepotrzebnie zarzuciłeś. Przydaje się.
Odnośnie progresji to odwołam się do doświadczeń panów z trójboju, bo ten plan był trochę na tym wzorowany, choć nie do końca (zwykły trening trójbojowy uznałbyś za za lekki). Więc tam przyjmuje się, że jeśli jest lekko to dodajesz po 5kg, gdy już powoli zbliżasz się do górnej granicy, dodajesz po 2,5kg.
To też się wiąże z długością robienia tego planu. Zwykle rozpisuję plany na 3-4 tygodnie faza, ale takie objętościowe z zapasem na progres można robić znacznie dłużej. Niektórzy palny trójbojowe wykonują takie same przez cały rok. Wszystko zależy od dwóch rzeczy, od monotonii i od progresu. Jeśli w pewnym momencie plan po prostu będzie już za monotonny, to i tak trzeba go zmienić. Jeśli nie będzie, ale zatrzymasz się z ciężarami, to wówczas zwykle zaleca się zmniejszyć obciążenie o jakieś 10-20% w ćwiczeniu, w którym nie jesteś już w stanie dodawać i znowu zacząć z tygodnia na tydzień iść do góry z obciążeniem. To taki reset, po którym powinno się dojść wyżej niż poprzednio.
Więc jak długo to pociągniemy zależy i od Twojego organizmu i od Ciebie. Rozsądnie byłoby przynajmniej z dwa miesiące. Pozdrawiam.
Stefan,
w ramach wdrażania się w nowy plan treningowy mam kolejne pytania:
1. Ile właściwie dać kg do push pressa? Tak żeby w końcówce serii było: trudno, średnio trudno, pomiędzy, srednio łatwo czy bardzo łatwo? Nie wiem po prostu ile kg przyjąć za ciężar startowy.
2. Czy w superserii dipsy + drążek mogę zmienić kolejność? Na drążek + dipsy?
Dipsy wchodzą mi dużo łatwiej niż drążek. Czy nie lepiej bedzie więc trochę zmęczyć klate na drążku przed dipsami?
3. 5 podciągnięć na drążku to jest dla mnie konkretny wysiłek, 5 dipsów z cięzarem ciała wchodzi łatwo. Czy dipsy robić więc z ciężarem ciała, ale np. kombinować z podwójnym dnem albo tempem, żeby było ciężej czy dopiąć 10-20kg czy nic nie dokładać i tylko zmienić kolejność czy zostawić jak jest?
3. Na drążku nie zawsze wchodzi 5, bliżej końca jest to już x3. Czy wtedy lepiej zrobic x3 i basta czy po zrobionych trzech zrobić, krótką pauzę i dołożyc jeszcze dwa podciągnięcia?
—
Cały czas badam sprawę stawów. Potrzebuję wiedzieć co sie dzieję, bo zjawisko postepuje. Ostatnio zaczął mi klikać przy podciąganiu lewy bark. Jeszcze tydzień temu tego nie było.
Kupiłem dzisiaj “Flexit Drink” firmy Nutrend. Na opakowaniu jest napisane, że korzystają z tego czescy i słowaccy olimpijczycy. Hmm. W składzie: hydrolizat zelatyny, maltodekstryna, glukonian magnezu, glukonian wapnia, L-prolina (2500mg w 100g), metylosulfonylometan (MSM – 1500mg w 100g), siarczan glukozaminy (1500mg w 100g) , siarczan chondroityny (750g w 100g), vit C, kwas jabłkowy, barwnik beta karoten,, subs przeciwzbrylające – fosforan wapnia i tlenek krzemu, subst słodzące (no niestety), acesulfam K i sukraloza (boje się sprawdzać co to!), kwas hialuronowy (sól sodowa) (100mg), barwnik karmina, vit b6, vit d3.
bialka kolagenowe 50000mg
W puszce jest 400g, zalecają brac po 10g dziennie na czczo, a przy zwiększonych obciążeniach i kontuzjach raz dziennie 20g.
Planuje, że przez najbliższe dwa-trzy miesiące będe z tego suplementu korzystał. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?
I jeszcze jedna sprawa, dostałem propozycję zagrania koncertu u znajomych Brytoli w Hiszpanii. Wyjazd w drugiej połowie lutego. Myslisz, ze to się nawet dobrze składa, aby (wiadomo, że to zależy od kilku czynników, ale zakładam, że jest progres konsekwentny) jechać tym planem do czasu wyjazdu, tam zrobić konkretną – przemyslaną- regenerację i po 10 dniach(dwóch tygodniach?) wejść w nowy plan? Na tym wyjeździe chciałbym też rozpocząć rozsądną redukcję, chociaż, nie wiem czy to ma sens już wtedy. Hmm.
Dziekuję za pomoc.
Pozdrawiam!
No wiesz, sam dla siebie nie wiem ile dźwignę, zwłaszcza gdy ćwiczenie jest nowe. Dlatego i na razie tu rampa. Z racji, że barki dobrze jest solidnie rozgrzać, zacznij od 10kg, a potem już zobaczysz jak pójdzie. Jeśli bardzo lekko to dodaj z 5kg, jak już tak średnio, to dodawaj po ok. 2kg.
Możesz zmienić kolejność, jasne jeśli dipsy idą łatwiej to drążek może być pierwszy. Jednak z racji, że drążek też męczy triceps w dipsach może początkowo być nieco gorszy wynik.
A myślałeś o tej wersji Giorody w dipsach? Ewentualnie możesz robić z podwójnym dnem, to też powinno dać popalić klatce.
Pod koniec na drążku, jak się nie da to zrób pauzę – dwa szybkie wydechy i powinno pójść ![]()
Z suplementu nie korzystałem. Na pewno żelatyna, glukozamina, MSM hondroityna, to są substancje, która mają dobry wpływ na stawy. Mniej lub bardziej, ale działają. Tak, jak i kolagen. Reszta składników – trudno wyczuć. Ogólnie powinno to jednak pomóc.
Jeszcze co mi się nasunęło. Pilnuj pomieszczenia, w którym ćwiczysz. Stawy są bardzo czułe na zmianę temperatur przy większym wysiłku. Nie ćwicz przy otwartym oknie, przeciągu czy nawet wentylatorze. Może i bardzo tego nie odczujesz, ale niektórzy nawet z tego powodu ćwiczą w koszulkach zakrywających stawy barkowe.
Myślę, że spokojnie możesz do tego czasu jechać tym planem. Potem, no cóż spróbujemy na tę redukcję przygotować jakieś podrasowane kompleksy sztangowe
żeby znowu nie było, że za lekkie. Pozdrawiam.
Przepraszam, że się wtrącę, ale czy mógłbyś rozwinąć o tych stawach? Czy ćwicząc przy otwartym oknie albo na świeżym powietrzu ryzykuję jakieś urazy?
Pozdrawiam
Stefan,
kontynuując temat stawów, ćwiczę w dość -jak dla mnie- ciepłym pomieszczeniu tzn takim, w którym po dwóch minutach nie jest się już rozgrzanym.
Natomiast w pomieszczeniu, w którym śpię, a śpię na kocach na podłodze ciągnie po ziemi od niezbyt szczelnych drzwi balkonowych. Tutaj w ciągu dnia bez czapki w ogóle jest raczej chłodno.
Podłożyłem teraz jeszcze do spania kocyk na prąd (mam taki!) i wkrótce uszczelnię drzwi balkonowe. Zimno to może być ważna zmienna.
Gromadzę wszystkie mozliwości, aby potem, stosując Brzytwę Okhama znaleźć sedno problemu.
Trzy tezy
a) To co się dzieje ze stawami spowodowane jest brakiem substancji pro-kolagenowych itd. Czyli suplement +cebula, siemię, omega3 powinny pomóc
b) Jem za mało tłuszczu w stosunku do białka.
To wydaje mi się prawdopodbne, ale czy skutkiem niedojadania tłuszczu jest degradacja stawów?
c) Kwas moczowy – dużo mięsa, dużo podrobów i kawa = kwas moczowy i chorby idące za takiego kwasu nadmiarem w organizmie, który sobie nie radzi z jego usuwaniem.
Nigdy, chyba, nie rozmawialiśmy tutaj o kwasie moczowym. Może to jest ten moment.
W Newsweeku z tego tygodnia, (“przypadkowo” bo nie czytam w ogole tego pisma!) znalazlem tekst o trosce o kolanach i badaniu krwii (cos jak przy cukrzycy, nakłuwanie palca i wynik), które wskazuje poziom zagrożenia stawów kwasem moczowym.
Czuję, że te stawy to taki trzeci test.
Pierwszy – kontuzja rotatorów, zaliczony wzorowo: nie tylko nie odpuściełem, ale trafiłem tu i wzmocniłem.
Drugi – problemy z kręgosłupem, dwa spotkania z fizykoterapeuta i gigantyczna porcja niezbędnej wiedzy (zakupione i czytane książki itd) i teraz
TRZECI TEST – stawy.
Wiem, że wiedza jak rozwiązać problem jest w zasięgu ręki. Nie znam jeszcze odpowiedzi, ale potrzebuję więc znajdę. Moja Mama ma zdiagnowowane rzs i od kilku miesięcy endoprotezę kolana.
Nie ukrywam, że JA zamierzam świadomiej opowiadąć historię moich stawów i nigdy nie wpaść w ręce przemysłu farmaceutyczno-szpitalnego.
Dlatego, póki zdrowie dopisuje, proszę o pomoc w ‘okhamowywaniu’ problemu.
—
Plan kompkeksów sztangowych na redukcję brzmi obiecująco. Po powrocie z Hiszpanii, to będzie początek Marca i byłoby super fajnie wtedy mieć rozwiązan problem ze stawami i wyraźną, precyzyjną wizję treningowo – dietetyczną aż do jesieni 2012. Patrzeenie z takiej długiej perspektywy daje mi mądrzejrzy i spokojnieszy ogląd sytuacji. Nigdy wcześniej sobie takiej perspektywy nie stworzyłem. Jestem pewien, że patrząć i WIZUALIZUJĄC wyraźnie (szczegółowo!) do przodu można zobaczyć przyszłość.
Pozdrawiam!
PS. Rodzyn, wydaje mi się, że rozciąganie nie ma z moim obecnym czuciem stawów wiele wspólnego., Czuję coś na kształt suchości w stawach. Przy gwałtownych ruchach pyk pyk pyk pyk. Co ciekawe kolana naj mniej, ale on tez nie są raczej obciążane dynamicznie.
Piszesz, że u Ciebie strzelanie ustało gdy zacząłeś ćwiczyć ze Stefanem, ale zauważ, że zmieniłeś także miejsce treningu z wychłodzonego strychu na normalniejszą siłownię.
Quest For The Knowledge trwa.
Marek można ćwiczyć na świeżym powietrzu, byle ubranym odpowiednio do pogody i uważać na takie numery typu bardzo się rozgrzejesz i zaczynasz zrzucać wszystkie ciuchy. Głównie dotyczy to ochrony kolan i barków. Zwłaszcza, gdy są solidnie obciążone.
Natomiast nie popieram panującej u nas dzikiej mody na ciągłe wietrzenie, przeciągi itd. Pomieszczenia wietrzy się, jak nikogo w nich nie ma, a już na pewno nie w czasie treningu. Jak ktoś chce się dotlenić to lepiej wyjść na dwór, a nie siedzieć czy ćwiczyć przy otwartym oknem. Wystarczy czasem lekka cyrkulacja powietrza i rozgrzany staw wysiada. Gdzieś czytałem wypowiedź gościa, który złapał kontuzję barku siedząc między seriami przed wentylatorem.
Reda – tu faktycznie może coś być. Takie spanie, gdy ciągnie może dawać mocno po stawach. To na pewno bym zabezpieczył, bo w przyszłości może się też odbić na drogach oddechowych, zwłaszcza zatokach, a jak raz zajmą się zatoki to wyleczyć niemal się nie da mimo optymistycznych zapewnień lekarzy. Wiem coś o tym, a też zaczęło się od przeciągów.
W wersji A i B może być coś z prawdy. Oczywiście omega 3 z ryb nie w wersji ALA. Natomiast tezę C, by wykreślił. To dotyczy poważnej choroby metabolicznej i to wrodzonej. Niekiedy może być też nabyta, ale czynniki ryzyka to: napromieniowanie (musiałbym poszukać jakie), poważne nadużywanie alkoholu, diuretyków czy nadmiar niektórych witamin z grupy B. Może też towarzyszyć chorobom nerek czy białaczce.
Odnośnie endoprotez i problemów ze stawami w późniejszym wieku, to w moim przekonaniu, najbardziej związane to jest z wieloletnim niedoborem białka w diecie, a nadmiarem węglowodanów i przez to utratą minerałów. Jakby nie było to tak wygląda obecnie dieta większości ludzi. Im bardziej lansuje się wszelkie style wege itp. tym więcej ludzi ma problemy tego typu. Sama rehabilitacja też pozostawia wiele do życzenia. Znam kilka osób, który rehabilitacjom tylko pogorszono sprawę. Mimo to metoda jest nadal uważana za najwłaściwszą.
Inna rzecz, że na Zachodzie zastępuj się już endo specjalnymi włóknami, co daje dużo lepsze efekty, ale to już odmienny temat i ponad moje kompetencje. Pozdrawiam.
Potreningowo.
Przysiad 10×32.50kg (znając perspektywę czasową zdecydowałem się dokładać powolutku)
Przysiad przedni tylko z ciężarem sztangi 10×3powtórzenia. Chyba czas już dodać kg? Ile? 2.50? 5?
Drążek i dipsy superseria 7×5powtórzeń.
Zmeniłem kolejność na drążek dipsy. Dipsy robiłem z podwójnym dnem, ale to też za łatwe w porównaniu do wymagań drążka. Może 5 drążek i 10 dipsów z podwójnym dnem? Bo wicąż jest tak, że drązek to wysiłek a dipsy raczej rekreacja.
Ewentualnie moze bardzo zwolnic tempo opuszaczania w dipsach? Wydaje mi się, że klatka potrzebuje silniejszego impulsu. Wiem, zę dostaje go także na drążku, ale mimo to tak mi sie wydaje.
Push Press – pogubiłem się.
Napisałeś -w oryginalnym planie- że 5×5 i jesli zalicze to dodawac nie kg, ale serię. Wczoraj napisałeś, że tutaj na razie rampa, wieć (wiadomo )zrobiłem rampe. Doszedłem do 35kg.
High Pull – wiem, że to wina braku wiedzy, ale nie rozumiem tego ćwczenia. Do czego słuzy to “podrygiwanie z gryfem”? Domyślam sie, że rozwija eksplozywność, ale no nie rozumiem. —> nie widzę w szerokiej perspektywie.<— Potrzebuję informacji, aby stworzyc zrozumiałą dla siebie wizję. Trening twał około godziny.
No i rzeczywiście we wszystkich pomieszczenaich panuje u mnie chłod a od nieszczelnych okien ostro ciągnie zimnym powietrzem. Szczególnie czuję to kiedy jestem rozgrzany i wyczekuję pomiędzy seriami. Nie jest to przeciąg, ale ciepło nie jest.
Dzisiaj ubrałem się na trening nieco cieplej. Długie spodnie, podwójne nakrycie głowy, na następnym założe też skarpetki i buty. Chłód może być ważną zmienną w rozwiązywaniu problemu ze stawami. Badam sprawę dalej. No i po kąpieli zobaczyłem zdjęcie łososia na talerzu w gazecie i pobiegłem na bazar po wędzony brzuchy. Prawie, że odbyłó się to poza moją świadomością. Teraz mam kilogram łososiowych tłuściutkich brzuchów!
—
Jeszcze a`propos stawów, pamiętam, że pisałeś o fat gripie w kontekście stawów i wtedy nie zapytałem jaki jest własćiwie związek między grubszym uchwytem a stanem stawów, więc pytam o to teraz.
I mam jeszcze jedną tezę, kiedyś wstępnie o tym rozmawialismy, PH organizmu? Jem teraz nieco więcej mięsa, prawie zero owoców (tydzień temu i dzisiaj jabłko
no i mniej warzyw. Może w ten sposób przesunąłem PH w stronę zakwaszenia org? Chociaż z drugiej strony, wydaje mi się, że w poprzednich sezonach, robiąc duzo areobów raczej bardziej zakwaszałem organizm. Czułem to prawie od razu po zjedzeniu np. samego mięsa. Teraz takich 'zamkwaszających odczuć' nie mam.
No nic, szukam dalej. Suplement jest smaczny
cebulę, tłustą rybę, omegę 3 mam, inne witaminy i minerały też oraz elektryczny kocyk i ciepłe ciuchy na treningu, do tego uszczelnie okna, drzwi i zobaczymy co dalej. Traktuję to jako kolejne wyzwanie!
Dziękuję za pomoc.
Pozdrawiam!
PS. Artykul w Newsweeku naprawdę nie taki głupi, bo napisali nawet, bez zastrzeżeń, że najlepszy na stawy jest trening siłowy.
No tak, w push pressie zmodyfikowaliśmy nieco i odeszli od pierwotnego planu na rzecz ramy. Myślę, że jak wyszło tak jak teraz, to możesz rampę zaczynać od 15kg i dodawać po 5kg, a gdzieś w okolicach 30kg zmniejszyć skok do 2,5 kg.
W przysiadzie przednim spokojnie możesz dodać 2,5kg.
Tu coś duża różnica jest między przednimi a tylnymi łańcuchami kinematycznymi w dipsach i drążku. Możesz spróbować robić wolną fazę negatywną w dipsach, pewnie masy w klatce dzięki temu przybędzie ![]()
Z HP jest tak, że jedni nie widzą życia bez niego, i inni twierdzą, że im nic nie daje. Rzeczywiście tu liczy się dynamika, ale nie tylko zaangażowanie dużej ilości jednostek motorycznych. Począwszy od całych nóg, poprzez brzuch i plecy na barkach skończywszy. Więc jak już idzie lekko i dynamicznie to też można dodawać ciężaru. Opcjonalnie można byłoby zamienić to ćwiczenie na zarzut, choć niektórzy twierdzą, że najlepiej uczyć się tego na żywo bezpośrednio pod okiem trenera trójbojowego. Niby tak, ale zawsze istnieją pewne wyjątki ![]()
Z FatGripzem własnych doświadczeń nie mam, podsunąłem Ci rekomendacje Wodyna i Poliquina. W teorii to wygada tak, że im większa średnica do trzymania, tym i ciężar mniejszy. Mięśnie muszą się bardziej napracować, a stawy mnie cierpią. Być może też dochodzi nieco inny rozkład sił, musiałby sobie to jakoś dokładnie rozłożyć na części pierwsze, by zobaczyć, czy w tym jest jakiś sens.
No z tym PH nie doszliśmy do ostatecznej konkluzji, choć ja przychylałbym się do tezy dr Ellisa, że jedzeniem nie można go tak łatwo zaburzyć. Teraz zresztą tworzy się masę różnych takich pojęć, które coraz bardziej komplikują układanie diety, a według mnie nie są wiele warte. Według takich teorii powinniśmy chyba każdy mieć laboratorium w domu. Tu dołączam się do tezy Rodzyna – nie dajmy się zwariować
Jak znajdę trochę o tym, to też gdzieś opiszę.
Tu jeszcze porzucam artykuł Wodyna o stawach. Sporo kontrowersji wzbudził, ale myślę, że przeczytać warto. Pozdrawiam.
Bez butów, ale z nakryciem głowy ?! Paleo na maxa ![]()
“podrygiwanie z gryfem” – mocne
dla mnie to jest cwiczenie mistrzostwo. Juz kiedyś wspominalem tu słowa pana na P. “jesli nie robisz HP to jest glupcem”, moze nie w kazdym przypadku, ale skłaniałbym się nawet do podciągnięcia go pod “cwiczenia złote” – w koncu przenosi ciało w przestrzeni i aktywuje wszystkie miesnie.
O fat gripzie juz było mówione – mniejszy ciężar, ale większy wysiłek – mięśnie dostają mocno w kość, a stawy są oszczędzane (jeśli dobrze pamiętam).
Co do PH to ponoć istnieją reakcje organizmu, które mają je stabilizować na neutralnym poziomie, podobnie jak temperature ciała.
w tym samym momencie i prawie to samo – wysysam wiedze ze Stefana : D
Witam potreningowo!
mc 10×10 52.50kg
wiosłowanie 10×10 42.50kg
snatch rampa, 8 stacji, od 5 do 20kg
Snatch jest naprawdę super! Uwielbiam taki dynamiczno-siłowy wysiłek.
Poodkręcałek kaloryfery w domu, zaczynam łatać szpary w drzwiach i oknach, dodałem kilka warst kocy do swojego legowiska, no i nie jest już tak paleo, bo wróciło (przynajmniej do lata) obuwie na treningu.
Ciepło!
Pozdrawiam!
Witam!
1. Przysiad 10×10 x35kg
2. Przysiad przedni 7×3 x2.5kg
3. Poręcze + dipsy 7x 5+5
Wolna faza dipsów działa, skutecznie podnosi poziom trudności. Dzisiaj dipsy były juz nieco bardziej wymagające. Podciąganie też lepiej.
4. Push press rampax5 od 10 do 40kg.
5. High pull 7×3 x2.5kg
Stefan,
czy do ćwiczeń na przedramiona dodać kg? Robię po 2 serie każdego ćwiczenia x20 sztangielką z obciążeniem 2.5kg. Z treningu na trening jest łatwiej. dodać drugie 2.5kg? Czy jeszcze za wcześnie? Czuję, że przedramiona są wyraźnie mocniejsze.
Rekomendowane przez Ciebie ćwiczenia są bardzo skuteczne. Dziekuję.
Pozdrawiam!
PS. wciąz jestem pod wrażeniem snatcha. Czy kulturystyka kryje jeszcze kilka takich cwiczen, tak znakomicie anagazujacych cale cialo? Mam na mysli te, ktorych nie znam oczywiscie.
Nie wiem, czy liczysz samą sztangielkę, że waży 2,5kg, czy sztangielka + 2,5kg dodatkowego obciążenia. Niemniej taki skok procentowo wychodzi dużo. Bo nawet jak dajmy na to sama sztangielka też waży 2,5 to razem masz 5kg, dokładając kolejne 2,5 zwiększasz obciążenie o 50%. Tu by się przydały jakieś całkiem małe talerze po 0,5kg, ale nie każdy ma. Możesz zrobić inaczej. Dołóż po 2,5kg jeśli nie da się mniej i rób po 10 powtórzeń w serii. Co tydzień dokładaj 2-3 powtórzenia, jak znowu dojdziesz do 20 to kolejne dokładanie ciężaru.
Niby snatch nie jest typowym kulturystycznym ćwiczeniem, ale to błędny pogląd ![]()
Istnieje jeszcze sporo takich ćwiczeń. Niektóre dość hardcorowe
Pozdrawiam
Potreningowo
1. martwy ciąg 10×10 x 55kg
2. wiosłowanie 10×10 x 45kg
3. snatch 5,10,12.50,15,17.50,20,22.50kg
Do przedramion dodałem 2.50kg (zginanie i prostowanie) i 1.25kg (pronacja, supinacja). 2.50, bo po 1.25 na kazdy koniec sztangielki i 1.25 bo tylko jeden koniec jest obciązony w tym ćwiczeniu.
Wykonałem po 2 serie x10 każdego ćwiczenia (bedę dodawał 2-3 serie tak jak napisałeś) i rotatory też oczywiście. W tym tygodniu nie rozbijałem ćwiczeń rehabilitacyjnych na poszczególne treningi. Mogę czasami tak robić (czyli nie rozbijać) i czy lepiej, tak jak napisałes, rozdzielić rotatory,zginanie-prostowanie i pronację-supinację i zawsze się tego trzymać?
Zaczynam odczuwać w życiu pozatreningowym korzyści z push pressa i snatcha. Czuję jak aktywizują się i łączą ćwiczone tam łańcuchy kinetyczne (biodra–>łopaktki–>ramię) choćby przy wkładaniu ciężkiego pudła na szafe.
Czytam Bobera podręcznik do biomechaniki i mam też już jakiś skrypt o łańcuchach kinetycznych. Lubię ciepło i wiedzę.
Pozdrawiam!
Możesz łączyć rehabilitacyjne, jak tak wolisz.
Gratuluję zacięcia w pogłębianiu wiedzy ![]()
Pozdrawiam.
Bardzo dziękuję. Obecność tutaj, konsekwentne postepy i ogląd całości w szerokiej perspektywie bardzo do tego motywują. No i to także rozwija filozoficznie: czy naprawdę całe nasze ruchome istnienie zawiera się w przesunięciu aktyny względem miozyny?
Pozdrawiam
Ciekawe pytanie. Można je też inaczej postawić. Czy twierdząc, że jest coś więcej tylko się pocieszamy, bo nie potrafimy znieść, że nic więcej nie ma? ![]()
Takie prywatne studia nad pracą organizmu z jednej strony mogą dać poczucie, że to wszystko jest tak ciekawie skonstruowane itd., a z drugiej przerazić, ile tam jest rzeczy, które mogą się w nas w każdej chwili popsuć. Czytam na temat diagnozowania w neurologii i nie jest to przyjemna lektura.
Na nowejdebacie jest z boku link do pdfa z artykułem z Elsaviera na temat diety wysokobiałkowej. Sam muszę nad tym przysiąść, bo wygląda ciekawie. Tylko na razie nie wiem kiedy. Pozdrawiam.
Po treningu
1. przysiad 10×10 x37.50kg
2. przysiad przedni 3×7 x2.5kg
3. drążek+dipsy 7×5+5
4. push press rampa x 5 od 10kg do 42.50. Myslę, że trochę już poznałem technike tego ćwiczenia i mogę zacynać rampę z nieco większym obciążeniem.
5. high pull 7×3 x.2.5kg
Dipsy z wolną fazą negatywną i na lekkim skosie (postawiłem przód poręczy na dolnej części stojaków, na poczatku troche chybotliwie potem juz pelna kontrola.) Jaki skos bedzie optymalny?
Drążek coraz lepiej. Jest siła. Tylko w ostatniej serii potrzebowałem zatrzymać się i zrobić ostatnie powtórzenie.
High pull – Wciąz nieco śmieszy mnie to ćwiczenie, ale zaczynam czuć do niego sympatię. Troche przypomina mi start statku kosmicznego
Najpierw odrywają się nogi i potem rozpędzony tułów wyrzuca sztangę na wysokość oczu. Muszę to kiedyś wykonać w jakiejś siłowni publicznej, aby popatrzeć na miny innych trenujących ![]()
Lubie obserwować w lustrze ten moment kiedy całe ciało jest w powietrzu ![]()
Czy mogę dodać kolejne 2.5kg?
Po przeczytaniu Bobera (sporo popodkreślałem, zrozumiałem to co w tej chwili mogłem, cieszy mnie, że w każdej chwili mogę wrócić do odpowiednigo rozdziału i pogłębić -popodkreślaną- wiedzę).
Wracając do tematu nieśmiertelności, to po tej lekturze zaczynam rozumieć. Co by było gdyby zapewnić mięśniom nieskończony potencjał czynnościowy? Tu pojawia się problem dostepu do niewyczerpywalnego źródła energii, ale moze zimna fuzja albo odpowiednie magnesy mogłyby ułatwić sprawę?
Mam nadzieje, że niczego nie pokręciłem, bo piszę bez Bobera na kolanach.
Czyli dr Frankenstein nie był szalonym naukowcem, ale ambitnym biomechanikiem!
Pozdrawiam!
Za dużego skosu bym nie dawał. Jeśli zależy Ci na rozbudowie klatki, to możesz nogi trzymać bardziej z przodu. W sumie to nadal proponuję dipsy Girondy dla Ciebie ![]()
HP spokojnie możesz dokładać.
Przy tym co się dziś wyczynia w kulturystyce czy sporcie wyczynowym, pomysł Frankensteina zaczyna wyglądać całkiem niewinnie
Pozdrawiam.
Ha! Nie ma to jak trening przed wigilijnym spotkaniem ![]()
Zamierzam optymalnie wykorzystać xmasową wieczerzę
1. mc 10×10 x57.50kg
2. wiosłowanie 10×10 x47.50kg
3. snatch 8 stacji 5, 10, 12.50, 15, 17.50, 20, 22.50, 25kg
yeah!
Pozdrawiam Wszystkich świątecznie!
Trening. Cały czas konsekwentnie do przodu.
1. Przysiad 10×10 x40kg
2. Przysiad przedni 7×3 x.2.5 kg
3. Drązek + dipsy na lekkim skosie z wolnymi negatywami
7x 5+5
4. Push press rampax5 od 10 kg do 47.50
5. High pull 7×3 x5kg
Dobrze zaplanowałem – swiąteczna przerwa idealnie wkomponowała się w treningowy tydzień i dzisiaj było świeżo i silnie.
Pozdrawiam!
Trening.
1. mc 10×10 x60kg
2. wiosła 10×10 x50kg
3. snatch rampa x10 10, 15, 17.50, 20, 22.50kg
Podjąłem jeszcze próbe 25kg, ale przy 6 powtórzeniu nastąpiło załamanie poprawnego ruchu.
Stefan, mam dwa pytania:
1. Spędzam rozkosznie tę zime ćwicząc, dużo spacerując (dzięki za art inspirujący do spacerów, bo długie spacery są rzeczywiście po prostu bezcenne dla samopoczucia i regeneracji!) i dużo czytając (obecnie Tadeusz Kasperczyk “Wady postawy ciała” a kolejce Poliquin i Thib) stąd moje pytanie: Siedząc staram się zachowywać naturalne krzywizny kręgosłupa, mam poduszkę pod lędzwiami, ale cały czas czuję, że to nie do końca to. Przeszkadza mi np. ciągłe pochylenie szyji. Spacerując trzymam głowe wysoko, czytając raczej w dół. Czy masz może jakiś ergonomiczny i higieniczny dla kręgosłupa patent na siedzące czytanie? Szukam optymalnego rozwiązania i wiem, że jest niedaleko…
2. Jest mi w życiu codziennie dobrze i bardzo dobrze, jedyne czego, ewentualnie, mi brakuje to częstsze podróże. Grafik obowiązkowych zajęć pozwala mi na kilkudniowe wypady poza Warszawę/Polskę i tak się zastanawiam: czy istnieje możliwość, aby co pewien czas, zagęścić trening tak żeby wykonac wszystkie jednostki treningowe i miec np. 3 dni przerwy (i czwartego już trening) [czyli, że zamiast wtorek, czwartek, sobota zagęszczam trenując np. pon, wto, czw w pią wyjazd i potem juz normalnie wto, czw, sob)
albo mieć wyjazdowy plan treningowy A i B. A – z dostępem do siłowni i kontunuacją normalnego treningu albo B – bardziej rozruchowy, oparty na ćwiczeniach z ciężarem ciała.
Pamiętam, że pisałeś, że jesteś zwolennikiem wyraźnego podziału trening – przerwa wyjazdowa, ale mozliwość,co pewien czas, łączenia tych syutacji, dodałaby kolejną gwiazdkę jakości do mojego życia.
Reasumując: jestem uzależniony od treningu i wolę trenować niz wyjeżdzać,
jednakże możliwosć połączenia tych dwu spraw byłaby czystą radością (np. nigdy nie byłem Belfaście, przylatuję tam w piątek, mam wcześniej ogarnięty nocleg, robię spacer rozpoznawczy, zakupy żarcia, albo biorę swoje
) w sobotę robię (tak jakbym był w domu) zaplanowany trening (wcześniej namierzam siłownię przez internet) i potem mam całe dwa dni na spacer po mieście. Taki spacer – naładowany endorfinami i konsekwencją treningową – jest dużo przyjemniejszy niż spacer bez treningu. W poniedziałek wieczorem ląduję w Wwie i we wtorek normalnie robię trening. Oczywiście wymaga to kombinacji, ale łapanie wszystkich srok za ogony (z traktowanym priorytetowo treningiem OCZYWIŚCIE!) bardzo urozmaiciło by moje życie. Teraz też nie narzekam, ale np. trening w Mediolanie mógłby być ciekawym doświaczeniem ![]()
Ciekaw jestem Twojego zdania. Zalezy mi na mądrym połączeniu siłowni i podrózy. Teraz takze kazdy dzień jest radością, ale mozliwośc czestszego odwiedzania zagranicznych przyjaciół i kontynuacja treningu(!) da w efekcie, po powrocie, podwójną inspirację.
Ciekaw jestem Twojego zdania. Trening jest dla mnie najważniejszy
ale chciałbym także korzystać ze swojego statusu ‘wolnego człowieka’.
Oczywiście NIE KOSZTEM TRENINGU (dobrze, że takie uzależnienie wybrałem uf!)
Marzy mi się taki treningowy wypad na Kubę, to byłby dopiero lot – trening na kubańskiej siłowni
Pozdrawiam!
Odnośnie pierwszego pytania, to niestety nie ma dobrego rozwiązania. Nie jesteśmy przystosowani do długotrwałego bezruchu. Np. każdy średnio zorientowany lekarz powie Ci, że lepiej spacerować niż stać w miejscu. Nie wiem, jak to teraz jest w przepisach, ale kiedyś praca stojąca była uważana za dość uciążliwą. Kobiety w ciąży, osoby ze skrzywieniami kręgosłupa itd. lepiej jak chodzą niż stoją. Pośrednio dotyczy to każdego.
To samo jest z odcinkiem szyjnym. Gdy czytamy głowa idzie w dół i z czasem jest to męczące. Czytając z monitora jest jeszcze gorzej, kark podniesiony i dość szybko pojawia się ból. Optymalny chyba będzie układ taki, gdy książka jest pod lekkim skosem na jakimś pulpicie co zapobiega nadmiernemu pochyleniu głowy. Dokładnie ergonomicznie to trzeba ułożyć pod siebie na drodze prób i błędów. No i najlepiej byłoby robić częściej przerwy.
U mnie cały czas panuje napięcie pomiędzy zdobywaniem wiedzy a dbaniem o zdrowie, ciężko to do końca optymalnie połączyć.
Z tym treningiem to da się tak zrobić. Są nawet takie systemy, że ćwiczysz ciężko 3 dni, a potem kilka odpoczywasz. Nie wiem do końca, jak się sprawdzają, bo nie miałem okazji wypróbować, ale możesz spróbować. Nie sądzę, by to miało zahamować postępy. Można nawet być ciekawe ze względu na mniejszą monotonię. Pozdrawiam.
Trening
1. Przysiad 10×10 x42.50kg
2. Przysiad przedni 3×7 x.2.5kg
3. Drążek + dipsy na lekkim skosie z wolnymi negatywami 7x 5+5
4. Push press rampa x5 od 10 do 45kg
5. High pull 7.50kg
+rotatory,uginanie,prostowanie,supinacja,pronacja (14 powtórzeń) sztangielka + 2.50kg.
Stefan, bardzo mnie interesuje mozliwość treningu trzydniowego, dzień po dniu. Trenując wto, sro, czw mógłbym wyjeżdzać na pią, sob, niedz, pon i we wto wracać do treningui potem zaleznie od tego czy szyjuje sie kolejny wyjazd czy zostaję w bazie zwnou wto,sro,czw lub tradycyjnie wto, czw, sob. Fajnie byłoby mieć w treningowym arsenale takie alternatywne tygodnie treningowe. Na razie nie zaplanowałem opcji wyjazdowych, więc nie ma pospiechu, ale gdy będziesz miał chwilę, to mógłbyś, proszę, naszkicować taki alternatywny trzydniowy-dzień po dniu plan?
Cały czas pamiętam o dipsach Girondy, które mi polecasz. Obejrzałem kilka video na youtube i jeszcze nie ochłonąłem
Muszę się jeszcze temu poprzyglądać… Wygląda dziwnie. Czy Gironda byl ośmiornicą?
Link na nowejdebacie do artu Elsaviera sprawdzę wkrótce.
2012 VIVAT!
I jeszcze jedno, polecam swojej mamie Twój Blog, bo się ta biedna kobieta rozpada powoli (koszmarne diety, brak ruchu, rzs, endoproteza kolana, myślenie skoncentrowane na negatywnych sytuacjach, problemy z tarczyca oraz wstępne rozpoznanie (jeszcze chyba nie przebadane dostatecznie) zaniku mięśni dłoni, refluksy…
Jakie jest Twoje zdanie, czy warto mobilizować ją, aby zajrzała na Twoj blog i coś kombinowała w swoim życiu, czy raczej już pozostawić ją w rękach kartelu medyczno-farmaceutycznego i nie dyskutować w ogóle o sprawach zdrowia?
Wiem, że sprawa jest delikatna, ale sam nie wiem co jest mądrzejsze: mobilizowanie jej do pracy nad swoim zdrowiem (co równa się swoistemu drażnieniu i raczej napotkaniem niemiłej z jej stronny reakcji, nacechowanej zdecydowanie negatywnie) czy nie mówić nic? Przerabiałem podobną opcję ze swoją babcią, pół roku przed lekarzami zdiagnowałem jej googlem (ha!) stwardnienie zanikowe boczne, próbowałem coś tam podpowiadać, ale spotkałem się ze stanowczym brakiem zainteresowania i babcia konsekwentnie w ciągu dwóch lat zniknęła z tej planety.
Nie wiem co zrobic z matką.
Bo, wiesz, ona myśli, że to działa tak, że się idzie do lekarza i ten lekarz wszystko powinien wiedzieć i człowieka naprawić a jak nie naprawia to matka jest na niego zła i ooczywiście (!) nie robi nic, aby osobiście poznać swoją sytuację… i potem narzeka, że nie leczą jej na to czy na tamto a przecież nowy lekarz powiedział, że juz dawno to powinno byc leczone bla bla, i że ona ma pecha bo trafia tylko na złych lekarzy itd…
Szczerze mówiąc nie mam spodziewam sie, abym mial na nia jakis wpływ, ale moze cos jej podsunąć i może sie jej uda trochę podratować?
Pozdrawiam!
Reda odnośnie twojego niedawnego wpisu to ja w takim razie życzę ci treningu w Gold’s Gym na Venice Beach w Los Angeles
Pozdrawiam
hehe, dzięki, ale czy to nie jest mekka weiderowskiej kulturystyki? Nie żebym nie lubił morza, ale kubańskie metody treningowe wydają mi się bardziej warte rozpoznania ![]()
Pozdrawiam!
Gironda był perfekcjonistą i to do przesady. Jak ktoś nie robił dokładnie według wskazówek to był wyrzucany za drzwi i to niezależnie od pieniędzy, jakie zapłacić. Dlatego też nic nie zarobił na swojej wiedzy. Jak umarł to na koncie bankowym zostało 80 dolarów ![]()
Pomyślę niebawem na tą wersją planu.
Co do problemów Twojej mamy to niestety nie jest rzecz prosta. Choćby dlatego, że jakimś zrządzeniem losu ludzie bardziej słuchają kogoś obcego niż najbliższych. Może dlatego, że jak się jest z kimś w bliskiej relacji to trudno robić za autorytet? Sam coś wiem o tym…
Według mnie wyzdrowienie lub choćby poprawa zdrowia w dużym stopniu zależą od nastawienia pacjenta i od tego, czy sam próbuje coś robić. Niektórzy lekarze nie lubią takich pacjentów, ale ci mądrzejsi wiedzą, że zaangażowanie samego pacjenta jest istotne. Może najważniejsze. Nawet w szpitalach powinno się dbać o takie głupoty, by np. facet się ogolił dziennie, a kobieta zrobiła makijaż. Czemu? Bo to korzystnie wpływa na psychikę, daje jakiś zalążek poczucia kontroli nad swoim życiem. Jak tego zabraknie, to nawet najlepszy lekarz ma marne szanse.
Według statystyki, takie poczucie kontroli i ogólnie pozytywne nastawienie psychiczne, poprawiają zdrowie nawet o 30%!
Lekarz powinien być traktowany, jako ten który pomaga, ale to jest MOJE zdrowie i w pierwszym rzędzie to ja jestem za nie odpowiedzialny.
Tylko tak jak napisałem, gdy brakuje tego nastawienia trudno się przebić i przekonać. Ilu ja znajomym polecałem rehabilitacje i dalej nic nie robią. O najbliższych nawet nie mówię ![]()
Możesz delikatnie próbować naprowadzać, ale jak będzie silny opór to nic nie zrobić. W takim wypadku nie ma sensu zaogniać sytuacji, bo im bardziej będziesz naciskał tym będzie większy opór. Pozdrawiam.
Trening.
1. mc 10×10 x62.50kg
2. wiosłowanie 10×10 x52.50
3. snatch rampa x10 10, 15, 17.50, 20, 22.50
W wiosłach od następnego treningu zamierzam brać i odkładać sztangę na krzesła (krzesła z oparciem, więc sztanga nie spadnie), więc robiac wiosła i podnosząc sztangę z podłogi nie będę już wykonywał dodatkowych dziesięciu martwych ciągów. Mam nadzieję, że to pozwoli mi byc nieco świeższym w snatchu.
A`propos Twojej wypowiedzi w sprawie troski o zdrowie innych (bardzo za tę i inne odpiwiedzi dziekuję!) po prostu wkleiłem w mejla i wyslalem do adresatki. Dostałem taki komentarz:
“Niesamowity jest ten Pan!
Zgadzam się z nim całkowicie.
Dziękuję. Chyba nawiążę kontakt z tak mądrym człowiekiem.
P.s. On chyba troszkę słusznie obawia się, że nie można innych zmuszać do niczego.”
Pozdrawiam!
Jak krzesła się nie zarwą to jak najbardziej ![]()
Dziękuję za opinię Twojej mamy, choć oczywiście z tą mądrością to spora przesada. Raczej każdego dnia odkrywam ile nie wiem i jaki jestem głupi
Pozdrawiam.
Trening
1. przysiad 10×10 x45kg
2. przysiad przedni 7×3 x2.5kg
3. drążek + dipsy 5+5×7
4. push press rampa x5 od 20 do 47.50kg
5. high pull 7×3 x7.25kg
Pozdrawiam!
Trening
1. mc 10×10 x65kg
2. wiosła 10×10 x 55kg
3. snatch rampa x10 5, 10, 15, 17.50, 20, 22.50kg
W snatchu, pamiętając o Twoim wpisie, a`propos filmikow Zielonego, staram się robić snatcha dopóki ruch jest naprawdę dynamiczny i sztangielka prawie sama wzlatuje nad głowę. Czy tak jest ok? Czy w snatchu i w push pressie dynamika jest ważniejsza od ciężaru? Procentowo o ile ważniejsza? 30% ciężar, 70% dynamika czy bardziej 40-60 albo nawet 50-50? Posługuje się skrótem myslowy, mam nadzieję, że jestem w miare zrozumiały.
Drugie pytanie: To zapewne indywidualna mojej psychiki, ale zauważyłem, że kiedy suma kg na sztandze składa się z kilku mniejszych talerzy jest mi lżej niż z tym samym ciężarem ‘załatwionym’ przy pomocy mniejszej liczby cięższych talerzy. Wiem, że po prostu ich (duzych-małych talerzy) waga może być różna, ale zakładam, ze różnice w kg są niewielkie a w głowie zdecydowanie odczuwalne. Taka ciekawostka. Może się tylko wkręcam ![]()
Jeszcze jedno spostrzeżenie – teatralne – kiedy ćwiczę i gdzieś tam, czasami, w końcówce serii jest ciężej, staram sie pamiętać, że przede wszystkim jest przyjemnie i -prawie dosłownie- szczerzyć zęby w usmiechu i od razu jest łatwiej, przyjemniej, sensowniej dociągnąć serię do końca, niż gdy na twarzy widać ‘przejęcie się’ kryzysową sytuacją. Dla mnie mina jest ważna ![]()
I ostatnia sprawa – offtopic – jeśli ktoś jest z Olsztyna to, w ramach finału WOSP, zapraszam jutro na koncert mojego morcznego alter ego – Jego Wysokośći Skadyktatora z zespołem Skauci, a potem Marika i Vavamuffin. Wszystko ska, rocksteady, reggae! Polecam wszystkie wymienione zespoły i gatunki ![]()
Pozdrawiam!
Tak, w push pressie i snatchu bardziej ważna jest dynamika. Z czasem ta dynamika przekształca się na siłę lub bardziej dokładnie na moc. Wszak to są ćwiczenia asystujące pod dwubój. Końcowy efekt można sobie zobaczyć na zawodach, jak ci panowie wyrzucają dynamicznie w powietrze wielkie ciężary. Niekiedy i trzy razy większe niż ich własna masa ciała.
Z tą psychiką może i tak być, a może faktycznie jest różnica ciężaru. Masz fabryczne talerze? Niekiedy nawet najlepsze firmy mają spore różnice w tym zakresie.
Z tą mimiką, wiesz ludzie mają różne własne tricki, których się dorabiają poprzez lata treningu i to pomaga. Jeden się łapie za nos przed ciężką serią, inny ryczy jak ranny łoś itd. Ja ostatnio zaczynam od przekonywania się, że dziś będzie wyjątkowo lekki trening
Pozdrawiam.
Z tym uśmiechaniem to wcale nie takie teatralne. ![]()
Mózg działa w taki sposób, że kiedy się uśmiechasz, traktuje to jako oznakę dobrego humoru i automatycznie humor się poprawia. Inna sprawa, że przy złym humorze ciężko się uśmiechać. Tak samo (a właściwie dużo lepiej) poprawiają nastrój uśmiechnięte twarze innych ludzi. To efekt działania tzw. neuronów lustrzanych.
Pozdrawiam
Z tym uśmiechaniem to też tak własnie o tym słyszałem. Lustrzaność neuronów to ciekawe zagadnienie. I hiper-teatralne! ![]()
Ciekawe są też ‘triki’ treningowe. Piszesz Stefanie, że Twój trening jest lekki. Też stosuję ten patent. Pocieranie nosa
okrzyki co jeszcze? Ja np. przed każdą serią ściągam łopatki, stabilizuję sylwetkę i pamiętam, że czerpię energię z ziemii [cokolwiek miałoby to znaczyć
)
Przyznaję, że ćwiczę przy muzyce (nie bardzo głośnej) i lubie rozpocząć serię zgodnie z początkiem mobilizującego refrenu lub wyraźnego początku jakiegoś fragmentu muzycznego. To mi też pomaga w niezastanawianiu się za dużo kiedy mam rozpocząć serię. Jestem gotowy, krzywizny ustabilizowane, chwyt pewny, nadchodzi refren 1,2,3,4 – ciach! I po chwili jestem już prawie w połowie serii.
Wiem, że pejoratywnie wypowiadałeś się Stefan o treningu przy muzyce, ale, przy odpowiednim repertuarze, ta strategia zawsze fajnie mi się sprawdza.
Ciekawe jest to, że nie zawsze ostatni trening w tygodniu wydaje się najcięższy. Od dwóch-trzech dni siąpałem trochę nosem, rano budziłem się otoczony chusteczkami i musiałem się wykichać przez kilka minut. W czwartek, jak zwykle, nocny dżob, w piątek poczułęm, że potrzebuję regeneracji (i wielu chusteczek pod ręką, nawet zastanwiałem się czy zgodnie z filozofią artu “zwolnij zanim się zabijesz” nie przełożyć treningu
), chciałem odwołać wyjście z ziomami na koncert, ale koledzy byli konsekwentni i już wieczorem, między ludźmi katar zniknął, a dzisiaj czuje się przed i (jeszcze lepiej po!)treningu zdrowy, nosem niesiąpiący, a i na treningu była siła i dobra czasowa konsekwencja. Nie chcę popadać w obłęd i pisać, że trening siłowy jest dobry na wszystko, ale… czy ktoś mi udowodni, że jest inaczej?
Stefan, talerze mam fabryczne. Powinienem je jakoś zbadać, pokombinuje.
Jeszcze pytanie odnośnie push pressa, snatcha. Rozumiem więc, że na obecnym moim etapie ciężar w w.w. ćwiczeniach nie musi jakoś bardzo iść z treningu na trening do przodu, bo najważniejsze, żeby rosła dynamika. Dobrze rozumuję?
Kiedyś trenowałem przy muzyce, potem się przekonałem, że jednak traci się przy tym na koncentracji, więc obecnie sobie nie wyobrażam ćwiczenia przy muzyce. Tak jeszcze przy okazji podglądania panów na zawodach, np. z okazji olimpiady. Warto sobie popatrzeć, jak oni pomiędzy próbami grzecznie po cichu siedzą i się koncentrują ![]()
W trickach działa to w co wierzysz
Ogólnie tak dużo ich nie ma, bo większość ludzi na siłowniach nie ma pojęcia o takich rzeczach. Sam widziałem, że największe postępy roboli ci co przychodzili, spokojnie robili swoje i szli do domu. Natomiast spece od plotek kręcili się latami w kółko. Mnie już teraz chyba trudno byłoby ćwiczyć na jakieś publicznej siłowni. Na to co tam się dzieje też trzeba mieć jakąś wypracowaną odporność ![]()
Ten art o zwolnieniu pisałem po wielu własnych nieprzyjemnych doświadczeniach, zresztą nie tylko moich. Czasem można tak zajechać mięsień lub cały organizm, że potem trzeba się zbierać kilka miesięcy. Więc jak czujesz, że łapie Cię choroba, to może faktycznie warto sobie podarować odrobinę luksusu i zamiast treningu posiedzieć w łóżku z ciepłymi napojami ![]()
Talerze od biedy można poważyć wagą łazienkową. Najpierw ważysz siebie, a potem ważysz się z poszczególnymi talerzami.
Tak, najlepiej postawić na dynamikę, choć oczywiście ciężar też z czasem można powoli zwiększać. Pozdrawiam.
No własnie! Luksusem dzisiaj był trening! ![]()
Czuje się 4xlepiej niż wczoraj. Zupełnie zdrowy.
Trening
1. przysiad 10×10 x47.50kg
2. przysiad przedni 7×3 x5kg
3. drążek + dipsy 7x 5+5
4. push press rampa x5 od 10 do 45kg
5. high pull 7×3 x10kg
Stefan, mam kilka pytań:
1. Ciśniemy ten plan do failure czy zanim to się stanie (oczywiście nie wykluczam niekończącego się progresu, ale pytam na wszelki wypadek
) coś zmieniamy?
2. W jaki sposób, jak, kiedy, zacznie się wyrównywać siła cztero i dwugłowego uda?
3. Czuję potrzebę sfilmowania jak wykonuje ćwiczenia i obfotografowania się na koniec tego planu. Bądź gotowy na Redawood soon.
4. Zdobyłem kilka książek Poli, Thiba i Girondy. Na razie tylko przeglądałem, ale bardzo wiele pytań pojawia się w mojej głowie. Zaczynam od tego http://www.docstoc.com/docs/36517644/Gironda-Gems
Czy to naprawdę stanowisko Girondy? “nie ćwicz dołu i góry ciała na jednym treningu”, “nie rób pełnych przysiadów” i inne, dla mnie dziwne. Doczytam więcej i otworzę worek z pytaniami.
Pozdrawiam!
Więc tak:
Zależy, jak chcesz. jeśli plan wywołuje już znużenie, to powoli można myśleć o zmianach. Druga rzecz, to na ile czujesz, że jest jeszcze spora przestrzeń na progres, czy już raczej robi się ciężko?
Częściowo wyrównywać zaczęliśmy już przysiadem przednim, który bardziej angażuje czterogłowe, a trochę mniej dwugłowe. Z czasem będziemy coraz więcej robić w tym kierunku.
Gironda na pewno był swego rodzaju geniuszem. Warto więc od niego czerpać, ale nie znaczy to, że musimy się z nim zgadzać w 100%. Miał też swoiste pojęcie proporcji. Dlatego nie uznawał zwykłych przysiadów, bo uważał, że zbytnio rozbudowują pośladki. Stosował wiele izolacji, niektóre fenomenalne, do innych trzeba podejść ostrożnie. Np. jego przysiady są wg mnie tylko dla ludzi naprawdę bardzo silnych i sprawnych. Robienie ich bez odpowiedniego stażu normalnych przysiadów będzie kontuzjogenne.
Zwykle jego plany były oparte o układ góra-dół. trudno to też traktować, jako jedne sluszne rozwiązanie. Pozdrawiam.
Plan wciąż sprawia mi radość (nie doświadczam znużenia na siłowni!
) ale zauważam, że stopniowo wydłużają mi się przerwy między seriami. Na początku minuta przerwy wydawała mi się wiecznością, teraz stała się dość krótka. To chyba znak, że jest nieco ciężej. ![]()
Nie wiem jaka jest przestrzeń na progress, bo nie chce się deklarować psychicznie,
ale wydaje mi się, że na osi postępu w tym planie (przede wszystkim w przysiadzie) przekroczyłem 70% progressu.
Nie mam jeszcze biletów, ale wciąż planuje od 17 Lutego na tydzień wyjechać za granicę. Przed wyjazdem zrobię podstawowe badania, też tkankę tłuszczową pomierzę, sfilmuje itd, i po powrocie chiałbym dalej rozwijać swój stan anaboliczny, ale z nieco większym naciskiem (dietowotreningowym) na pozbywanie się bf. To sektor wiedzy,, którego jeszcze, na nowych warunkach i w nowej świadomości, jeszcze nie poznałem.
Pozdrawiam!
W takim razie wszystko przemawia za tym, że jeszcze możemy plan pociągnąć ![]()
Ciężary pewnie jeszcze też pójdą do przodu. Czy da radę jechać tak do połowy lutego to się zobaczy. W razie czego zawsze będzie można coś pozmieniać. Pozdrawiam
Możemy, tylko moze być tak, że w przysiadzie przed połową lutego zacznie mi szwankować technika. Tzn, że dam jeszcze radę zrobić, ale, w którymś momencie, może być to nieco “dożynkowe”.
Fajnie byłoby mięć, już, jakieś zaplanowane zmiany w arsenale. Np. jeśli w treningu A (z przysiadami) pojawi się failure, ale technika przestanie być w którejś serii nie ok, to robię jeszcze trening B (z mc itd) i w następnym A dajemy już zmodyfikowany trenig A. Równie ciężki, ale nieco inny dzięki czemu CUN odpali jakby na nowo akceptujać nowe jako lekkie. I proporcjonalnie do tego inny trening B i tym nowym albo do 16 lutego, albo jeszcze mikro zmiany. Potem tydzień przerwy i początek kolejnego etapu.
Co Ty na to Stefanie?
Pozdrawiam!
Ok, spróbuję coś przygotować na dniach na zapas
Trening
1. mc 10×10 x67.50kg
2. wiosłowania 10×10 x57.50
3. snatch rampa x10 5,10,15,17.50,20,22.50kg
Dziękuję!
Pozdrawiam!
PS. Stefan czy tę zasadę mozna stosowac jako test dla każdego lekarza, znachora, kręgarza, masazysty, kolegów, którzy wiedzą lepiej itd i wszystkich innych “mądrali”?
“Najpierw niech jeden z drugim pokaże jak sam się schyla.”
![]()
To naprawdę dobre zdanie!
Nie pomyślałem o tym, ale chyba faktycznie całkiem niezły test wiedzy z anatomii
Reda, tak sobie myślę, że skoro został miesiąc na ten plan, to jest proste rozwiązanie na wypadek, gdybyś w pewnym momencie nie zrobił już jakiegoś ćwiczenia w założonej ilości. Stary patent z planów trójbojowych. Jedziesz teraz po 10 razy, przychodzi moment, gdy w którejś serii nie zrobisz już 10. Wówczas za tydzień ciężar ten sam, ale robisz 10 serii po 7 powtórzeń. Na kolejnym znowu zaczynasz dodawać obciążenie i idziesz dalej do góry. Oni tak stopniowo zaniżają zakresy aż dochodzą do bardzo niskich i bardzo dużych obciążeń. U Ciebie oczywiście skończymy to wcześniej, bo potem chciałeś bardziej skupić się na zbiciu BF.
Co sądzisz o takim rozwiązaniu? Pozdrawiam.
Trening
1. Przysiad 10×10 x50kg
2. Przysiad przedni 7×3 x5kg
3. drążek + dipsy (negatywy wolno, przód poręczy na 5cm podwyższeniu) 7x 5+5
4. Push press rampa x5 od 10 do 45kg
5. High pull 7×3 x10kg
Stefan, nie do końca wiem od czego to zależy, ale dzisiejszy trening był właściwie dość lekki. Mimo dodanego 2.5kg do przysiadu, było lżej niż z 47.50kg. I znowu ostatni trening w tygodniu był bardzo przyjemnny i chyba najłatwiejszy z całego tygodnia. Pomimo, że po mc sprzed dwóch dni czułem jeszcze nieco nogi, to dzisiaj było łatwo i przyjemnie. Jak to działa?
Może to zależy od śniadania? Dzisiaj podroby+smalec+orzechy i pestki dyni, a kiedy indziej zwykła jajecznica? No chyba jednak nie.
Może motywująco działa perspektywa dwudniowej przerwy i satysfakcja z realizowanego planu?
Zauważyłem także, ze kiedy “robi się cięzej” (np bliżej końca serii) to tak naprawde wystarczy odrobina więcej cierpliowści i konsekwencji, bo sama seria wcale cięższa nie jest. Po prostu beztlenowy moment w danym momencie ruchu wymaga więcej cierpliwości i konsekwencji. Tak to sobie nazywam i dzisiaj to myślenie było owocne i myśli w każdej sytuacji sprzyjały skutecznemu działaniu.
Dziękuję za sugestię a`propos ewentualnych zmian w planie treningowym. Pochwale się (ha!), że moje intuicje również prowadziły w kierunku zmiany zakresów i kontynuacji planu.
Pozwól, że zapytam: dlaczego z 10 na 7 a nie np. na 8 czy dlatego, że 7 stwarza dłuższą perspektywę postępu niz 8?
Dobrze dedukuję?
Mam jeszcze pytanie o dipsy. Pamiętam, że ciało ma byc jak najbardziej w pionie, ale w rzeczywistośći treningowej nie udaje mi się stworzyć pionowości. Wydaje mi się, że sylwetka jest bardziej pionowa (wyprostowana) kiedy nogi mam zgięte w kolanach (tak jak np. w podciąganiu) z piętami z tyłu. Kombinowałem też z nogami jak najbardziej z przodu, tak żeby mieć kolana jak najwyżej, jak najbliżej brody, no ale wtedy sylwetka jest mniej pionowa niż z nogami z tyłu. Wersji girondy wciąż jeszcze nie zwizualizowałem w swoich warunkach treningowych, wiec, na razie, staram się perfekcyjnie opanować wersję podstawowową.
Aha, dzisiaj w drążku około 4 serii było już bardziej 4+1 i 3+2 niż po 5 powtórzeń w serii. Bez wątpienia kuleje mi tutaj technika, bo wciąż robie bardziej “chin upy” (wciąż to szyja a nie klatka dotyka drążka). W tym ćwiczeniu progress – jeśli jest – to najmniej odczuwalny.
Poza tym wszystko hula!
Dziękuję!
Pozdrawiam!
PS. Stefan, zakładam nowy ska band i perkusistka narzeka na ból w okolicach szyji, czy mogę jej podesłać link do tej anatomicznej strony, aby wskazała co dokładnie boli i czy moge Cię potem poprosić o pomoc w naprawie mojej nowej perkusistki? A w ogóle zastrzegłem na wczorajszej próbie, że bedziemy bendem bez wad postawy. Jest co naprawiać. Same dziewczyny w bendzie. Dużo pracy dla kogoś z korekcyjną pasją ;D (oczywiście stopniowo będę nalegał, aby się koleżanki zgłaszały na wizyty do ortopedy, bo mi się za 10 lat po prostu złamia w pół na scenie aaaa!)
PS2 Czytan “Gironda Gems” (pewnie znasz ten zbior jego tekstow z roznych kolorowych amerykanskich gazet) i on tam pisze, ze nie lubi przysiadów, bo ma w siłowni maszynę do leg press. Oczywiście umiem czytac z dystansem, ale to ciekawe jak bardzo indywidualnie trzeba czytać i stosować przekonania ekspertów.
Może tu grać rolę zarówno motywacja, jak i fakt, że nogi się adaptują do wysiłku i wzrosła ogólnie siła i kondycja siłowa. Tak działają plany objętościowe, choć oczywiście nie bez końca ![]()
Z tym zakresom 7 dokładnie tak jak myślisz. Przypuszczalnie da to długą perspektywę dalszego progresu. Zresztą z takimi planami można kombinować w obie strony, ale tu jak się chce mieć plan adaptacyjny nawet na kilka czy kilkanaście miesięcy. Kiedyś to może opiszę szerzej.
Z dipsami dokładnie tak. Jak masz kolana ugięte lekko przed sobą, a pięty za sobą, to zwykle wychodzi w miarę blisko pionu. To jest ta wersja ogólnorozwojowa. Bo wszelkie manipulacje nogami, jak choćby u Girondy, przesuwają nacisk na poszczególne mięśnie. W uproszczaniu, nogi z przodu pracuje bardziej klatka, nogi z tyły pracuje bardziej triceps.
Linki do strony możesz podesłać. Na tyle na ile będę potrafił to pomogę. Z doświadczenie wiem, że chyba łatwiej trafić na dobrego lekarza sportowego niż ortopedę. Więc jak jest szansa to przede wszystkim próbowałbym w tym kierunku z wadami postawy. Niestety widziałem już takie cyrki w wydaniu ortopedów. Diagnoza porażenia mózgowego w przypadku polineuropatii itd.
Gironda jakoś wybitnie bał się rozwijania pośladków
Tak, te wycinki czytałem. W sumie jedno z niewielu dostępnych obecnie źródeł na temat jego metodyki. Inne książki niemal nieosiągalne. Pozdrawiam.
Stefan,
po wczorajszym treningu i długim spacerze po oblodzonym chodniku w śliskich butach (czyli z z dodatkowym balansująco-stabilizacyjnym napięciem mięsni) oraz kilku godzinnej imprezie ska tanecznej czuje się znakomicie!
Raz jeszcze bardzo dziękują za Wiedzę, którą się dzielisz.
Wczorajszy trening był dla mnie bardzo ważny, pokazał mi, że więcej kg wcale nie oznacza cięższego treningu! Bardzo mi się ta opcja myślenia podoba. W tym planie bardzo się psychicznie wzmocniłem (jeszcze tylko poprawilbym to podciąganie argh!) i to jest super budujące!
Ska-testosteron, po odstawieniu nabiału, też unosi mnie wysoko!
Rewelacja! Porównując do poprzedniej zimy to czuje się jak nowo narodzony. ![]()
SUPER!
Dziękuję Ci także za motywację do ciągłego zdobywania wiedzy, bo naokoło koledzy i koleżanki (!) sie starzeją i poszerzają, a ja coraz młodszy! (hehe). Zaczynam otrzymywać od znajomych prośby o rady co jeśc, jak ćwiczyc. Będę sobie to stopniowo porządkował zaczynając od wskazywania standardów prawidłowej postawy, poprzez kilka słow na temat endokrynologii ćwiczeń i diety. Myślę, że uda mi się cos podpowiedzięc kilku osobom. Oczywiście bez presji, bo sam wciąż wiem niewiele. No, ale 600 razy więcej niż we wrześniu 2011 więc progress jest dość duży hehe. A jeszcze tyle przede mną! Aaaaa! Stefan! Co za opcja, że masz tego bloga! !!!
Dzięki!
Trening.
1. mc 10×10 x 70kg
2. wiosłowanie 10×10 x 60kg
3. snatch od 5 do 22.50kg
Stefan,
Przeczytałem “Gironda Gems” i “Poliquin Principles” mam sporo wniosków i pytań. So please be prepared
Dzisiaj zależało mi, aby trening właściwy nie przekroczył godziny. Zawsze będę trzymał się tej zasady. Niby o tym wiedziałem, ale teraz bedę uważniej zerkał na zegarek.
Zastanawia mnie, jak to się właściwie stało, że będąc delikatnie podziębionym prawie dwa tygodnie temu, i wykonując pomimo to trening spowodowałem wyzdrowienie. Myślę, że grożba przeziebienia była spowodowana zbyt długimi rampami na koniec treningu a co za tym idzie ponad godzinnym treningiem. Wydaje mi się, że zdecydowała głowa, która uznała, że nie jestem osłabiony a więc nie ma powodu do odkładania treningu czego konsekwencją był powrót na normalny tor zdrowia, po którym poruszam się zwyczajowo codziennie
Mam jeszcze pytanie, czy jeśli pojawi sie failure i, co za tym idzie, zmiana zakresów, to zmieniam zakres od razu także w treningu nr2 (czyli A lub B, bo zależy co po czym wypadnie)? czy, tam gdzie failure nie bylo, zostawiam poprzednią liczbę powtórzeń aż failure nastapi?
Przede mną lektura “Złotej Księgi” Saint – Germaina i “Body transformation” Thiba. Ale najpierw wnioski i pytania dotyczące Gironda Gems i Poliquin Principles…
Pozdrawiam!
Powiązanie pomiędzy psychiką, motywacją, a zdrowiem to ciągle temat otwarty. Na pewno związek istnieje. Może nawet większy niż myślimy. Ostatnio próbuję to nawet trochę bardziej zgłębić.
Zakres zmienisz tylko w tych ćwiczeniach, w których doszło do upadku. Resztę możesz dalej jechać bez zmian. Czyli np. w jednym tygodniu zmieniasz przysiady, a następnym okaże się, że trzeba także MC, a może i nie ![]()
Pytania, jak się domyślam, będą kłopotliwe
Stefan,
to właściwie nie są pytania. Raczej wypisy z VG. Jeśli miałbyś ochotę dodać swoje przemyślenia na poniższe tematy to uczyń to proszę ![]()
Sorry, za pseudo-tłumaczenie, ale zależało mi na zrozumiałości, a nie stylu.
GIRONDA GEMS
0. Gironda alchemik – “Transmutacja DNA jest kluczem”
1. Gironda nie poleca treningu gornej i dolnej partii ciala na jednym treningu. Wlasciwie dlaczego? Co przemawia za takim zamysleniem? Ja osobiscie nie lubie czuc potreningowej selektywnosci miesni. Preferuje i gore i dol doswiadczyc. (dlatego na rozgrz zawsze robie 2 obwody 4 złotych ćwiczen. Po prostu wtedy czuje się w pełni “połączony” i gotowy do wysiłku.
2. Gironda jest b. przeciwko nie dotykaniu drażka klatką. Poliquin także nazywa wersje dotykającą najlepszą. Czy moglibysmy tutaj na blogu przedyskutować w jaki sposób skutecznie wykonać takie debeściarskie podciągnięcie?
2a Rada Girondy: Użyj wyciągu i ciągnij do samej klatki, tak, że nadgarstki dotykają klatki. W ten sposób osiągniesz pełny ruch. Nie trać swojego czasu wykonując niepoprawne podciąganie.
Jakie jest Twoje zdanie Stefan o takie metodzie budowania poprawnej techniki ćwiczenia na drążku?
3. Gironda nazywa “niepołykanie enzymów do każdego posiłku” jako błąd. Co właściwie ma na mysli? Czytałem, że R. Piotrokowicz zjadał enzymy, bo tyle musiał pochłaniać jedzenia, że mu jego własnych brakło. Zresztą może coś pokręciłem. O co chodzi z tymi enzymami?
Dlaczego jadł je dodatkowo VG i je RP? ![]()
4. W dipsach, jeśli “not keeping chin on chest, feet under face (???), and elbows wide” to jest błąd.
Czyli jak nie mam brody na klatce w dipsach, stóp pod twarzą (co?) i łokci nie prowadze szeroko (jak szeroko? bo rozumiem, ze nie przy ciele, bo wtedy wersja dipsa na triceps jest) ale jak szeroko? ) i co z tą brodą?
5. Bardzo podoba mi się ten koncept, ze trening ma trwać precyzyjnie okreslony czas i ani chwili dłużej. To pozwala łatwiej dostrzegać postępy. TUT principle, right?
“Back in 1925, German scientists discovered that to acquire larger muscles you must increase the intensity of work done in a given amount of time”.
6. Gironda odpowiada na list, którego autor skarży sie na ‘prolapsis’ –
prolapsis – co to za wada postawy?
7. To jest świetne:
“Kreatywność i szeroka ekspresja mogą być realizowane tylko z sztangą i sztangielkami. Maszyny to zimne, nieczułe obiekty. Sztanga i sztangielki sa cudownymi i magicznymi narzędziami, które mogą czynić cuda. Sztangi to tak naprawdę nic innego niz magiczne różdżki, które zmieniaja każdego na jego polecenie. ![]()
8. Dobre pytanie Girondy: “Jak często osiągasz [czytelniku] ten stan, kiedy każdy twój ruch [na siłowni] jest dosłownie perfekcyjny?”.
Na pewno to właśnie charakteryzuje Mistrza, że osiaga ten stan częciej niż nie-mistrzowie. Koncentracja i dążenie do perfekcji ruchu ważna rzecz! “total alpha state” ![]()
Warto o tym sobie przypominać.
“Every Champion is doing something extra, even though they are doing the same exercises as you. That something extra is concentration and an absolute singeleness of purpose”.
“Comlete singelness of purpose is the key to concentration, and is engenered by burning desire to receive satisfaction form workout. Without this feeling of accomplishment, I cannot see how progress is made”
“Capablities are unlimited if you can achieve this mystical state”
In the alpha state the passage of time no longer exists and that your former imagined limitations no longer exist. You will discover a new reality.
“First make a mental blue print. This visualization and the faith you cannot fail, is the answer to the (sometimes illogical) miracles.
So if you don`t believe in miracles, you have never experienced one.
My life is full of miracles. There is not a day that passes that I do not experience one. So dont be afraid to ask, because you must, if you wish to receive.
9. “Solar plexus” = “second brain” – możesz Stefan coś więcej o solar plexusie i dlaczego to jest drugi mózg? To tez czakra jest, nie?
10. Gironda nieustannie poleca “liver tabs”. Co to jest? Jakies pastylki na wątrobę? ![]()
11. “Liver contains a growth factor as yet unnamed, but isolated” o jakiej substancji mowa?
I co to jest “Orchic” ?
i na czym właściwie polega “Vince`s multiple glandular system” ?
12. Poztywny bilans azotowy. O co właściwie chodzi z tym azotem?
Generalnie wiem o czym mowa, ale dlaczego azot?
13. “Oxygen loading” ?
14. ‘Pozytywnie nitrogenowa’ zasada wypijania co 3h 3 surowych jaj ze śmiateną lub/i mlekiem. Ciekawe. Ale jak to wliczać w bilans posiłków?
15. Dieta Girondy dla tych, którzy są już na low carb i jeszcze chcą zmniejszyc bf: bez mięsa, tylko warzywa i owoce oraz pełne ziarna i ryż. To trochę dziwny -przy moim obecnym stanie wiedzy- pomysł, nie?
16. “Ważne, aby pamiętać, aby, po każdym posiłku, pozwolić posiłkom trawić się poprzez leżenie (lying) lub siedzenie z nogami na wysokim stołku” ???
17. Co Gironda zaleca jako posiłkek do szkoły lub pracy: kanapki z pełnego ziarna, pumpernickkel, avocado, bekon, masło orzechowe lub kremowy ser. Hmm? Czyli bekon ‘załatwia” całe białko w tym pomysle?
18. “Dieta wysoko proteinowa uczni cię nerwowym, z powody zawartości fosforu w mięsie. Dlatego bierz dużo wapna.” Wapno warto brać, ale czy dzisiaj też grozi nam agresja po mięsnym obiedzie? ![]()
19. Tajemnica Girondy: “Używałem diety wysokotłuszczowej kiedy miałem 30-40 lat. Nie pisałem o tym i nie mówiłem nikomu z tego lub innego powodu. Potrzebowałem źródła energii, które jest wydajne dłużej niż 1.5h, tłuszcz daje energię przez 6 godzin.”
Dlaczego nie chciał o tym rozpowiadać. hmmm…? ![]()
20. Co to jest ‘lard’ ?
21. Pytanie z listu: Vince, potrzebuję więcej definincji: Odp VC: Nie używaj produktów mlecznych, bierz dziennie 300-500mg vit C, nie pij wody podczas treningu (hm??), unikaj soli.
Dodaj tłuszczy, ale zmniejsz ogólną ilość kalorii. Przeczytaj mój Biuletyn nr 5: “Sekrety definicji”
Ciekawe co tam, w biuletynie, można znaleźć. Gdy zacznie się nowy miesiąc i mój internet będzie normalny to się porozglądam.
22. “Kiedy trenowałem dla definicji, moja dieta zawierała dwa ugotowane jaja wymieszane z 1/3 kostki masła na śniadanie i 1/2 lb (nie wiem ile to kg) beef na obiad. Żyłem na tej diecie 9 miesięcy.”
Hm, dwa posiłki dziennie? Nie wiem ile to jest 1/2 lb of beef, ale dwa jaja i brak kolacji to jakos dziwnie, nie?
23. Kiedy VG był młody, chciał mieć większą klatkę, to dużo biegał, bo uznał, że głębokie wdechy powiększają klatkę piersiową.
24. Ciekawe – VG chwali się, że trenuje Erika Estradę i robią 6 różnych ćwiczeń na abs, bez przerwy, po 100 powtórzeń każde i wyniki są znakomite.
Ok, ale jak mo to się do tego, co sam wcześniej pisze, aby traktować abs jak każdy mięsień i nie katować brzucha setkami powtórzeń? ![]()
25. “Nie potrzebuję racków do przysiadów w mojej siłowni. Mam coś lepszego – “a press machine” ![]()
26. W liście: moja ręka nie rozwija się tak jak prawa. VC: Musisz bardziej koncentrować sie na lewej stronie ciała (concetraction is visualisation). Zacznij uzywać lewej ręki do otwierania drzwi, sięgania po rzeczy itd. Wybrukuj ścieżkę umysł – mięsień. Think left! Musisz najpierw wzmocnić ścieżkę nerwów, wtedy mięsień urośnie, zwiększasz koordynację i mięsien także to wykorzysta. I nigdy nie ćwicz słabszej ręki jednorącz. To tylko dodatkowo zmniejszy mięsień.
27. Q: Jak wiele jaj zjadasz dziennie?
VG: W ogóle ich nie jem. Nie staram się obecnie przybrać na masie mięśniowej. A jeśli masz wysoki cholesterol powinieneś keep your fat low. (nie wiadomo czy w diecie czy bf ).
To widać, że VG za wysokim cholesterlem nie przepadał. Był pod wpływem rodzących sie właśnie i promowanych teori anty-cholesterolowych?
28. “Alimentacja służy osiąganiu wyznaczonych celów.”
29. heeej! Gironda trenował Roddy Pipera do roli w filmie Carpentera “Oni żyją”.
Pamiętam ten film i Roddy Pipera wrestlera, a teraz wiem kto go trenował hehe ![]()
Film dobry!
30. Alpha state podczas i po treningu – ciało odpala mechanizmy wzrostu podczas snu. Dlatego powinieneś brać Argininę-Ornityne (amino acids). Gironda bierze to oraz wolne od fosforu (phosphorus) wapno. Tryptophan daje kopa serotoninie. VG poleca szczególnie drzemki po treningu. Jakie jest Twoje zdanie Stefan o tym akapicie? ![]()
31. “A guru is a fool in his own house” (a`propos zachęcania i radzenia osobom bliskim ![]()
32. To ciekawe! Widziałem facetów ćwiczących w siłowni 30 lat, którzy wyglądali, prawie, jakby nigdy nie dotknęli ciężarka. Ich koncept siebie musi być płaski. I nie mówię o ego-maniakach. Potrzebujesz “some healthy ego” ![]()
33. “Bodybuilidng jest tak samo sportem jak i medycyną terapeutyczną.”
34. Bieganie jest ok jesli robisz to dla czystej radości. Np na zakurzonej drodze ze skowronkami śpiewającymi po obu stronach drogi w piekny, słoneczny dzień. Biegam, ale nie po to, aby się zmęczyć.
Running is not a form of physcial exercise – it is a menal aberration. Sooner or later all runners are going to have to face themselves. Or their psychiatrists – or both.
Runners are running way from stress; they trying to. They are not mentally equipped to be bodybuilders.
Ci, którzy biegają, nie wiedzą po prostu jak wiele istnieje innych i lepszych sposóbów na pobudzenie cardio – vascular i zmniejszenie bf.
ALPHA STATE O TAK!
Więc spróbuję po kolei.
1.Wiadomo, metoda jedna z wielu. Niekoniecznie musi tak być, łączenie partii lub tez podział powinien bardziej wynikać ze względów neurologicznych, czasem by uniknąć przetrenowania lub przemęczenia lokalnego. Jednak tu akurat wizja Girondy nie wydaje mi się być jedna i obowiązująca.
2.Na pewno jest to najlepsza wersja podciągania. Nie znaczy to jednak, że niepełne podciąganie nic nie da. Wiadomo też, że wyciąg nie przekłada się bezpośrednio na podciąganie, choć może być traktowany jako ćwiczenie pomocnicze. Tak samo, jak niektóre wersje wiosłowania. Może faktycznie można by ułożyć coś łącząc te ćwiczenia, by ostatecznie poprawić drążek. Rzecz do przemyślenia. Jak nie zapomnę to może uda się wpleść to w Twój nowy plan po powrocie. Nie wiem, jak stoisz z dostępem do wyciągu. Natomiast z tych samych powodów nie zgadzam się z pomysłem, by zastąpić całkowicie podciąganie wyciągiem, gdy ktoś nie umie zrobić pełnego. To nic nie da. Wręcz może sprawę pogorszyć. Każdy kto potrafi choć trochę się podciągnąć powinien się przede wszystkim podciągać.
3.Teraz daje się enzymy do wielu suplementów. Mam wątpliwości, czy jest to konieczne. U niektórych osób może tak. Jednak jedzenie na siłę też wydaje mi się przesadą. Jak ktoś jest wyjątkowym niejadkiem i ma z tym problemy to tak, ale czy każdy? Według mnie nie. Warto jeszcze zwrócić uwagę na art Poliquina o kwasie żołądkowym. Jest tam ciekawa sprawa związana z tzw. nadkwasotą, ale inne treści są mocno kontrowersyjne.
Przyznam, że nigdy nie próbowałem z enzymami. więc nie wiem jaka jest realna różnica. Na pewno na pewnych ziołach wzrasta apetyt i hormony też idą w górę. Prócz enzymów Gironda mocno reklamował tabletki wątrobowe. Jest też w jego wypowiedziach pewna maniera – jak nie zrobisz dokładnie tak, to nie ma sensu. Był znany z apodyktyczności ![]()
4.To jest opis jego specyficznych dipsów mocno ukierunkowanych na klatkę. Łokcie szeroko oznacza niemal pod kątem prostym do korpusu. Nawet z odwrotnym chwytem, co też automatycznie wymusza takie ustawienie łokci. Broda na klatce, a nogi w przód. Całe ciało tworzy taki łuk. Na pewno nie jest to wersja dla początkujących. Nawet nie każdy zaawansowany powinien się za nią brać. Nie znaczy to, że innymi dipsami nie rozwiniesz klatki. To już raczej jest wersja niemal izolowana na klatkę.
5.Chodzi o poziom cukru we krwi i o hormony. Po ok. godzinie poziom testosteronu zaczyna gwałtownie spadać. Oczywiście są odstępstwa. Inaczej też będzie wygadał trening ukierunkowany na siłę z wykorzystaniem superkompresji przy długich przerwach wypoczynkowych. Jednak typowy trening kulturystyczny na pewno nie powinien trwać dłużej. No może jeszcze poza molochami na gęstość. Takich rzeczy Gironda nie uznawał. TUT jest raczej wskaźnikiem czasu napięcia w jednej serii a nie całego treningu.
6.Nie pamiętam tego. Na pewno chodziło o wadę postawy? Ja bym stawiał na TO.
7.Nic dodać ![]()
8.To też specyficzny stan umysłu, w którym po prostu pracują mięśnie, a Ty wchodzisz w takie „tu i teraz”. Wtedy ćwiczenie wychodzi idealnie. Nie potrafię tego opisać i przyznaję, że nie zawsze tak mam na treningu ![]()
9.W czakry za bardzo nie wierzę, ale niewątpliwie splot nerwów w tym miejscu jest kluczowy. Zwróć uwagę na to, że wielu ludzi w momentach silnego lęku właśnie tam odczuwa silne napięcie. To jest swego rodzaju przetwornik stresu. Dodaj do tego fakt, że przez te nerwy przechodzi siła z nóg do ramion.
10.Wtedy liver tabs były bardzo popularne. Na ile się orientuję to aminokwasy pozyskiwane z wątroby jakichś zwierząt. Teraz też jest coś takiego w sprzedaży z wątroby z bydła argentyńskiego hodowanego tylko na trawie. Tyle, że producent spartolił i dodał tam też soi. Gdyby nie to też bym je kupował.
11.”Liver contains a growth factor as yet unnamed, but isolated” – Przypuszczam, że miał na myśli IGF-1, orchic to jakiś hormon też nie wiem jaki. Ów „Vince`s multiple glandular system” to system regulacji enzymatyczno-hormonalnej bez użycia sterydów. Najpierw było oczyszczanie przez tydzień na samych warzywach – dla mnie kontrowersyjne – potem pobudzanie hormonalne między innymi poprze surowe jajka ze śmietaną. Gironda uważał, że surowe jajka działają równie mocno, jak dianabol, co też raczej budzi wątpliwości ![]()
12.Azot wchodzi w skład białek, dodatni bilans daje efekt anaboliczny, czyli dostarczasz więcej białka niż wydalasz i dzięki temu możliwa jest rozbudowa mięśni i kilka innych rzeczy. Ujemny oznacza straty. Dlatego azot, że ostatecznie na azot jest w wielu procesach przerabiane to białko. W tej postaci są też wydalane resztki, jako azotany.
13.To jest forma hiperwentylacji pomiędzy seriami ćwiczeń. Mam co do tej metody pewne wątpliwości. U niektórych ludzi może prowadzić do poważnych zaburzeń. Nie wiem, czy czytałeś coś na temat zespołu paniki pod wpływem hiperwentylacji. Są też różne zdania na temat wpływu na zdrowie.
14.Tu chyba normalnie. Traktujesz jako posiłek, ale to można robić na krótką metę, bo szybko dojdzie do uczulenia. Też byłbym ostrożny. Raczej od czasu do czasu niż co 3 godziny.
15.Tu już zupełnie się nie zgadzam z Girondą. W zasadzie zaprzecza sam sobie.
16.Pewnie chodzi o to, by od razu nie brać się do ciężkiej pracy, czy w ogóle pracy. Na tyle, na ile to możliwe. Jak ktoś ma szybki metabolizm to wystarczy 15 minut.
17.Ser też ma sporo białka, ale ogólnie te kanapki mi się nie widzą. Czemu nie wziąć samego boczku czy sera i ewentualnie do tego orzechów?
18.Bez przesady. Choć cóż, duże mięśnie i niski BF to charakterystyka drapieżnika, więc i trochę agresji się pojawi. To jak się nią rozdysponuje, czy przez większą energię do życia i pracy, czy też przez bicie ludzi na ulicy, to już sprawa osobowości.
19.To już był czas obsesji na punkcie tłuszczu. Niektórym za to odbierano doktoraty.
20.Smalec, słonina.
21.Raczej ciężko będzie znaleźć. Ogólnie rada ma sens. Ta woda na treningu. Wiesz, jak się robi serie co 10 sekund to można ją szybko zwrócić. Kiedyś piłem na treningach, w pewnym momencie musiałem przestać.
22.Lb to funt, czyli rzeczywiście mało. Dla mnie zbyt drastyczne.
23.No, spora przesada. Nie wiadomo, czy to na pewno jego własne poglądy, czy przypisane.
24.Też przesada, choć z drugiej strony czasem dla zaawansowanych może być. Wtedy byli tacy, co robili np. po 100 przysiadów, a i dziś masz choćby HSS-100 Thiba. Generalnie brzuch, jak każdy inny mięsień i raczej krótkie serie, ale w skrajnych wypadkach można i tak. Naprawdę skrajnych!
25.No comment ![]()
26.To ma sens.
27.Też dziwna wypowiedź. Zwłaszcza, ze tak naprawdę jajka obniżają poziom cholesterolu we krwi.
28.Ok.
29.:)
30.To, że arginina i ornityna zwiększają wydzielanie hormonu wzrostu to fakt. Najwięcej podczas snu, to też prawda. Jeśli ktoś może i jest w stanie zasnąć po treningu, to czemu nie, byle coś wcześniej zjeść. Wtedy też wydziela się tryptofan – podczas snu. Inna sprawa, że nie każdy może sobie pozwolić na taki luksus. Natomiast wapno brałbym z magnezem na noc.
31.:)
32.:)
33.Dokładnie.
34.Też prawda ![]()
Pewnie nie wszystkie odpowiedzi czy dopowiedzi są zadowalające, ale zawsze możemy próbować doprecyzować i szukać głębiej. Niemniej wykonałeś solidną pracę intelektualną. Pozdrawiam.
a co sądzisz Stefan zeby w moim przypadku zastosować sie do porad dotyczących lepszej definicji.. ? tylko nie wiem skąd po wyeliminowaniu masła i smietany wezme tłuszcz.. zostanie mi jedynie ten ze smazenia – smalec i słonina oraz boczek.
Musze to przemyśleć. Zbyt długo cwicze zeby dalej miec taki okropny BF.. przede wszystkim zbyt wiele wyrzeczeń kosztuje mnie ten sport.
PS dobra robota Reda! Kiedy robimy jakies seminarium ? : D
Heej Rooodzyn dzieki za wpis! Myslę, że do lata poznasz swój sposób na to, aby trzymać bf w ryzach. Ja się nieźle rozrosłem od września (w ciuchy sie nie mieszcze!) ale bf tez poczuł anabolizm ![]()
Jako jednak, że nauka i postępy idą w parze od września, to jestem pewien, że taką samą parę stworzy praktyka i wiedza o tym jak rosnąć bez bf.
Do wiosny/lata jeszcze trochę czasu więc (poza nielicznymi wpisami. patrz wyżej : ) ) Ciesze się, że nadejdzie konkretny moment kiedy będę mógł każdemu dac przykład jak bardzo skuteczna jest kulturystyczna alchemia. A na razie cierpliwie ćwiczę i czytam : D
No i pamiętaj Rodzyn, że ćwiczący patrzą na swoje ciało inaczej niż osoby na codzień raczej uzywające – z mięsni – mięśni pup.
Zauważ też, że pozbedziwsz sie bf, proporcjonalnie, latwiej niz osoby bez Twojej masy miesniowej!
Stefan, wielkie dzięki za Twoje przemyślenia na powyższe tematy. Dziękuję! Pozaaglądam jeszcze parę razu i dopytam. Dziękuję także za docenienie moich działań. Tak! Zamierzam stać się maszyną do skutecznego układania planów oraz uświadamiania jednostek co im grozi jeśli nie zaczą robic -przynajmniej- przysiadów. Zamierzam posiąśc Wiedzę o skutecznym treningu i ogólnie pojętym zdrowym prowadzeniu się. Oczywiście interesuje mnie najbardziej połączenie teorii z praktyką (z naciskiem na praktykę
)
Pozdrawiam
Rodzyn, poczekaj jeszcze z dwa miesiące z tą definicją. Potem się nią zajmiemy. Na pewno nie na ryżu
Teraz będzie ciężka specjalizacja na nogi, więc musisz jeść. Nawet myślę, czy nie zastosować tam dodatkowych technik regeneracyjnych. Zobaczymy, ale póki co jedzenia nie ograniczaj.
Oczywiście dla każdego ta droga do niskiego BF będzie trochę inna w szczegółach, ale da się zrobić
Niski bf stanie się najpewniej gorącym tematem na blogu już niedługo a na razie… Domyślam się, że na jakiś czas zostaniesz Rodzyn sprinterem
Może sobie pomierzymy czasy na 100 metrów ![]()
A co do seminarium, to daj mi Rodzyn jeszcze trochę więcej kg cisnąć i opanować wiedzę o zmniejszaniu bf i wtedy będę gotowy!
Trening.
1. Przysiad 10×10 x52.50kg
2. Przysiad przedni 7×3 x5kg
3. Drążek+Dipsy 7×5+5 (ostanie 3 serie na drążku 4+1 x2 + 3+2 x1)
4. Push press od 10kg do 45kg
5. High pull 7×3 x10kg
przekroczyłem godzinę o 3 minuty, ale tempo trenigu było dobre. Pomiędzy seriami przysiadów czułem się jakbym ćwiczył na dusznej, tropikalnej wyspie. Nawet ze dwa razy usiadłem pomiędzy seriami, bo nie moglem prawie chodzić. Gdybym kiedyś miał paść na siłowni to byłoby dzisiaj, no, ale stoję, więc pozostaje mi iść konsekwentnie do przodu hehe
Stefan,
na pewno będę przypominał o propozycjach Girondy na poprawienie drążka, bo -chociaż ogólnie siła w tym ćwiczeniu poszła do góry- to cały czas szyja a nie klatka dotyka drążka. Nie mogę przyszpanować
Do wypisów z VG odniosę się wkrótce, w kolejce do dyskusji czeka -na razie- raz przeczytany Poliquin no i zacząłem czytać Thibadeu – aaa! ale to jest freakowa lektura! Mam nadzieję, że będę mógł opowiedzieć obie lektury i podzielić się wątpliwościami w podobnym stylu jak z Gironda Gems? Nigdy nie spotkałem się z tak precyzyjnym wyłożeniem funkcji hormonów jak u T. Niebezpieczna lektura! ;D
Pozdrawiam!
2. Co do VG i jego metody – jasne. Co do mojego dostepu do wyciągu to mam -od września załonięty, aby się nie kurzył : ) atlas york i jest tam wyciąg górny i dolny tez. Gdy nasmaruję trybiki powinien działać ![]()
Zastąpic drążek wyciągiem? Nigdy!
3. O enzymach widziałem akapit u T więc jeszcze do tego wrócę.
5. Czyli TUT to miara jednej serii a Volume – gęstość to miara całego treningu. Jasne.
6. Hm, właściwie nie wiem dlaczego uznałem to za wadę postawy. Mam za wolny net, aby samemu poszukać. Jeśli nie o wadę kręgosłupa chodzi to wycofuje wątek.
9. O czakrach bym podsukutował, a przy okazji nieco się doedukował. Ten system ma tyle tysięcy lat, że jakaś prawda w systemie czakr być musi. Nie wiem czy rozbudowywac ten wątek, bo może nas skierować na nie do końca bezpośrednio kulturystyczne rejony…
Wydaje mi się jednak, że to nie jest kwestia wiary ![]()
11. Ciekawa była by rozmowa VG z Thib na temat endokrynologii. Chciałbym posłuchać.
13. To ja się raczej nie będę hiperwentylował. Po dobrze wykonanej serii po prostu chcę odzyskać normalnośc istnienia i nie mam wtedy głowy do dodatkowego kombinowania z techniką oddechu.
14. A moga być jajka gotowane + śmietana? A`propos dzisiaj byl art na gazecie o śmietanach… nie zachęca, ale wczoraj zjadłem kolację 5 jaj i śmietana i to było bardzo smaczne!
supermarket.blox.pl/2012/01/Co-jest-w-smietanie-Skrobia-kukurydziana-guma.html
hmmm….
16. Jasne, ja też po posiłku potrzebuję posiedzieć chwile pionowo.
Fajnie, też, ze -w innym fragmencie- Gironda zwraca uwagę na przyjemność czerpaną z
t r a w i e n i a a nie tylko jedzenia. Warto o tym pamiętac.
Tylko dlaczego nogi do góry i na wysokim stołku?
17. taki ser do smarowania (kiedys jadlem takie szity z białym chlebem aaaaa!) ma przede wszystkim weglowodany i max 7g bialka na 100g. philadelpha i inne niejadalne zlo.
a przy okazji ile bialka, tluszczu ma 100g boczku? Moze to wstyd nie wiedziec, ale zawsze wolalem go jesc niz analizować… hmm
27. To ciekawe. Pierwszy raz spotykam się z takim zdaniem. W jaki sposób działa mechanizm obniżania cholesterolu poprzez konsumcje jaj?
30. Wapno z magnezem na noc? A czy nie jest tak (Gironda lub Poliqin), że te pierwiastki walczą ze sobą, bo wykorzystują tę samą drogę przyswajalności przez organizm?
Pozdrawiam!
Wiesz, co do czakr to zgoda. Tzn. jeśli będziemy szukać w sferze racjonalizmu, to tak. Coś w tym jest. Tu się zgodzę. Interesują mnie też te różne chińskie metody uzdrawiania związane z chi. Jestem otwarty, tylko pewnie już zdążyłeś zauważyć, że ciężko znaleźć coś naprawdę rzeczowego na temat. Większość publikacji to bełkot. Ja szukam konkretów. Drażni mnie to, że wszyscy używają haseł typu energia, pozytywna energia itd. Niby co? Modna nowomowa.
Kiedyś dawno temu ćwiczyłem z pewnym gościem zaawansowanym w sztukach wali. Pokazał mi kilka sztuczek i do dziś mam mętlik w głowie. Bo to fascynuje, ale i budzi obawy. Chodzi o to, że widziałem wiele dziwnych zjawisk, a nie potrafię ich jednoznacznie określić. Nie chcę też wyjaśnień zbyt naiwnych. I nie chcę się bawić rzeczami, których nie rozumiem, by sobie i innym nie zrobić przypadkiem krzywdy. To na razie tyle tytułem czakr i pochodnych ![]()
Ta hiperwentylacja to temat otwarty. Warto poczytać co o tym piszą psychologowie, choćby Rachman – o ile dobrze pamiętam.
Tą śmietaną mnie dobiłeś. Danone zawsze unikałem, ale z Piątnicy piję 30%. Przy okazji zobaczę na jej skład, bo na obrazku jest 18%. Tylko co w takim razie mamy jeść? Paranoja też jest niebezpieczna.
Tych nóg do góry nie rozumiem. Zaleca się, by krew trochę odpłynęła, gdy są przemęczone. Niektórzy stosują przed treningiem nóg. Ja wolę, jak są wyprostowane pod lekkim skosem w dół, tak u mnie jest najlepiej.
Boczek ma według tabel ok. 10 gram białka na 100. W praktyce może mieć trochę mniej.
Im więcej jesz cholesterolu, tym organizm mniej go wytwarza. Robiono już takie doświadczenia. Chyba nawet Wodyn gdzieś opisywał przypadek z życia. Chłopak miał bardzo niski cholesterol, więc kazano mu jeść jajka, by go podwyższyć. Skutek? Jeszcze niższy cholesterol. od lat straszy się ludzi cholesterolem z jajek. Swego czasu jadłem po 7 dziennie i cholesterol miałem nawet trochę za niski, to był koronny argument dla mojej i wreszcie uwierzyła, że jajka nie szkodzą i można jeść więcej, jak 2 na tydzień ![]()
Z wapnem i magnezem tak do niedawna sądzono. Teraz wraca się do starej teorii, że należy brać je razem, bo wówczas najlepiej współpracują. W praktyce jest to jeszcze do sprawdzenia. Na pewno mam już dość suplementów magnezowych z B6. Nie wiem czemu ładuje się ja do wszystkiego. Będę o tym pisał niebawem, ale to dość niebezpieczna praktyka. Są nawet takie suplementy, gdzie magnezu jest niewiele, a B6 w cholerę. Pozdrawiam.
Trening
1. mc 10×10 x72.50
2. wiosłowanie 10×10 62.50
3. snatch rampa x10 od 5kg do 22.50kg
Zmieściłem się, w miarę łatwo, w godzinie.
Dzzisiaj trening przeprowadziłem w nieco innych warunkach niż zwykle i tę zmienną podyktowałem jako dodatkowo motywujące wyzwanie. ![]()
Jak co tydzień miałem djejskie granie w czwartek, ale dodatkowo, w piątek w południe rozpocząłem podróż do Torunia, tam zagrałem do 2.20 imprezę, o 2.45 byłem juz w autobusie do Wwy, o 6.30 w Wwie (w Toruniu zjadlem gulasz na dworcowym barze i pracę nad zamykaniem wszystkich zaworów ciała w drodze powrotnej porównałbym do wysiłku przy mc 10x 115kg (ale udałó się bez kompromitacji, choć były naprawdę ciężkie momenty
) Obudziłem się o 12 i wykonałem trening. Czuję, że wczesne godziny treningu lepiej wpływają na moją świeżość i treningową waleczność ale dzisiejszy trening i jego przebieg zaplanowałem już dwa tygodnie wcześniej więc wiedziałem, ze wszystko musi się udać. Potrzebowałem udowdnić sobie, że siła tkwi we mnie a nie w porze dnia, w ktorej wykonuje trening. Dodatkowymi utrudnieniami było to, że organizatorzy imprezy zgubili klucz do backstage`u z moimi osobistymi rzeczami (i udkami kurczaka!) – na szczęście klucz do domu miałem w kieszeniu noszonych spodni (!) no i… poczułem się jak Odys (zachowując wszelkie proporcje : ) ) wracający do Itaki, bo toruńskie Syreny z Venus -dosłownie- kusiły śpiewem do pozostania na tamtej karaibskiej wyspie i porzucenia planu powrotu…
No, ale, jak widać, uwolniłem się spod ich czaru, wykonałem trening i teraz piszę te słowa. Mam też nadzieje, że wkrótce uda mi się odzyskać mój plecak! ![]()
Ehhh Syreny z Venus… Pozdrawiam Was!
PS. wśród kolegów djów rzucały się w oczy wady postawy a kolega mc (nie” martwy ciąg”, ale “master of ceremnony”
) kiedys, prawie zawodowo, biegał (w jego szkole rekordy w chodzie nabijał R. Korzeniowski, a w biegach własnie kolega mc
) i teraz, kolega mc, wciaz biega, ale kilka razy w roku atakuje go radykalne przeziębienie. Rozmawiałem z nim o immunlogii i wpływie areobów, jest tego świadomy, ale mówi, że to raczej “sprawka” córki, która z przedszkola przynosi mocno zmiksowane virusy przed którymi nie da sie obronić. Wczoraj te pkasływał no i osłabienie nie najepiej robi gardłu. Nie wiem gdzie jest prawda, ale ja, niebiegając, immunologicznie czuje się o 50% lepiej. Jak w ogóle taka Justyna Kowalczyk daje radę. Wiem, że to inny poziom wytrenowania i opieki medycznej, ale gdy tylko gdzieś trafiam na opis jej treningów to zastanwiam sie ile ona musi zjadać vit C? Jedno całe opakowanie dziennie? Hmm.
Gulasz w barze dworcowym – hardcore
Pozostaje mieć nadzieje, że był robiony z bezdomnych piesków, a nie z otrębów sojowych.
Na układ odpornościowy duży wpływ ma dieta, więc pierwsze pytanie byłoby, jak kolega się odżywia na co dzień.
W przypadku sportowców klasy Kowalczyk, to już jest zupełnie inna bajka. Nie wiem, jak oni tam podchodzą do diety, obawiam się, że według starych mitów – wystarczy poczytać dyżurną dietetyk polskich kulturystów Katarzynę Matellę, by się przerazić ![]()
Natomiast często zapomina się, że tacy sportowcy mają jeszcze zapewnioną kompleksową odnowę biologiczną, a to również ma znaczenie. Poprawia wyniki treningowe i częściowo zabezpiecza przed chorobami. Pozdrawiam.
Trening
1. Przysiad 10×10 x55kg
2. Przysiad przedni 7×3 x5kg
3. drążek+dipsy 4×5+5 3×4+1+5
4. Push press rampa x 5 do 45kg
5. high pull 7×3 x 12.5kg
Stefan,
Przekroczyłem godzinę o 3 minuty. Najpewniej dlatego, że w drążku i dipsach wytraciłem impet. Nie udaje mi się robić 5+5/x7 bez pauz pomiędzy sriami Z pauzami też nie
Zeby to cwiczenie nie przypominało treningu pokraka ![]()
No i dodatkowo nowy sposób oddychania dzisiaj doszedł… Niestety nie zwiększyło to mojej krzepy w podciąganiu. To jest ćwiczenie, którego, w swoim wykonaniu, wolałbym nie pokazywać nikomu, bo z moim stażem to wstyd
wykonywać to tak kulawo.
Podklejam z innego wątku:
“Tak powoli kombinuję, nad tym zestawem na plecy dla Ciebie. To już chyba zrobimy po wyjeździe? Byłyby dwa dni w tygodniu poświęcone paleniu fatu, jakieś kompleksy sztangowe albo coś podobnego, a jeden poświęcony tylko plecom i drążkowi.”
No tak raczej po wyjeżdzie, mogę się jeszcze te 3 tygodnie pożenować swoim wykonaniem podciągania. Co prawda nie ma tu progresu, ale chociaż CUN nie zwariuje od nagłego postepu ![]()
Wczoraj wszedlem w posiadanie biletów, więc wyjazd jest już pewny. Od 17 Lutego (piątek), do 23 Lutego (czwartek). Z lotniska idę prosto do klubu, gram całonocną imprezę (jak zwykle w czwartek
) i potem, najchętniej, już w piątek, po przebudzeniu i sniadaniu
bym zaczął nowy plan, następny trening zrobił bym w niedzielę i potem już regularnie – wtorek – czwartek – sobota.
Myślę też o tym co wziąć ze sobą, bo organizatorzy na miejscu w Maladze zapewniają, że jest tam “wszystko czego potrzebuję”, ale oni, chociaż mają własną farmę z kurami i inne jedzenie hodują też
, nie wiedzą ile potrzebuję białka i tłuszczu, więc wole się zabezpieczyć. Do tego dochodzą różne mniej i bardziej dziwne przepisy lotnicze. Jak na razie wiem, że w podręcznym można mieć 12kg (płynów nie można) a w większym 23kg. Dlatego pomyślałem (może to głupie, ale bardzo nie lubię być żywieniowo zdany na kogoś niekompetentnego!), że do podręcznego wezmę ze 20 ugotowanych jaj i do większego też trochę tych jaj wrzucę, bo nie wiadomo co dostanę do jedzenia na miejscu i, jesli będzie trzeba, co uda mi sie i kiedy na miejscu kupić. Dlatego wydaje mi się, że najlepsze do transportu będą gotowane jajka (vivat!). Do dużego bagażu zamierzam też dołożyć puszkę odżywki białkowej. Nawet jeśli będą próbować zgubić mi bagaż (bo mam loty z przesiadkami) to i tak jakieś białko i tłuszcz zostanie w podręcznym.
Jeszcze poczytam przepisy lotnicze na ten temat, jestem otwarty na sugestie i doświadczenia w tej podrózniczej materii, bo częciej jeżdzę pksem niz air france.
Bardzo chętnie po powrocie 2 tyg na palenie fatu. Czy dwa tygodnie wystarczą? Ogólnie sylwetka z obecnym fatem (dobrze, że jest zima!) jeśli ściągam koszulkę nie wygląda jakoś super, ale widze duży potencjał, który ujawni się po obniżeniu bf. No i, oczywiście, pamiętam, że czym więcej mięśni, tym łatwiej się poźniej bf pozbyć.
Jeszcze jedno – przeczytałem “Poliquin Principles” po raz drugi (ha!) więc trochę sobię istotność: reps, sets, tempo, rest interval, periodization, volume, duration, frequency i metody kaizen uporządkowałem. Dużo wniosków i pytań. Pozwolę sobie w podobnej formie jak z “Gironda Gems” podyskutować tutaj, ok?
Następna uważna lektura to Thib (bo odzyskałem juz plecak z Torunia hurra!). Thiba to przeczytam przynajmniej ze 3 razy. I co czytać w dalszej kolejności?
Dziękuję!
Pozdrawiam!
PS. Stefan, kiedys grałem trochę na trąbce i teraz wracam do muzykowania na tym instrumencie. Gra się głownie przy pomocy mięsni ust (twarzy) oraz pełnego, luźnego wdechu i wydechu i- kondycja mięśni i jakość oddychania (swoboda, naturalność dają miękkość i ciepło tonu) pozwalają grać dłużej i poruszać się muzycznie w wyższych, oktawach, może rozpiszesz mi trening na mięśnie ust? haha
trochę żartuje, bo wiadomo, że to się raczej ćwiczy na wprawkach z nut, ale podobno jakieś patenty z ciężarkami na sznurku też są, więc może masz jakis pomysł?
Odnośnie transportu lotniczego to nie mam doświadczenia, to raczej moja trochę się włóczy po świecie. wiesz, jak będziesz miał ten tydzień przerwy nie ma sensu tyle jeść. Ograniczyłbym wtedy białko i tłuszcz o mniej więcej jedną trzecią.
Spokojnie możesz wrzucić pytania a propos Poliquina. Thib gównie koncertuje się na budowaniu siły, od czasu napisania książek chyba nawet jeszcze bardziej. Teraz głównie nacisk idzie na eksplozywność. Pomyślę, co dalej można czytać ![]()
Może – Krzysztof Gieremek, Lechosław Dec – Zmęczenie i regeneracja sił. Odnowa biologiczna – tylko rozdział o żywieniu jest raczej mało sensowny, a o dopingu nieco naiwny. Reszta może się przydać, jak wstęp do wiedzy o regeneracji.
Na mięśnie ust? To już chyba raczej jakieś ekstremum. Są np. ćwiczenia na mięśnie karku. Bardzo potrzebne w wyścigach samochodowych. Z racji, że to mięśnie mało używane rozwijają się niesamowicie szybko, więc trzeba uważać, bo potem wygląda to dość dziwnie i nieproporcjonalnie. Pozdrawiam.
Reda nie wiem czy w ogole mozna miec jedzenie w podrecznym. Ja ostatnio zjadlem przed lotem (był krotki takze ‘no problem’) a w podrecznym mialem aminokwasy. Mozna tez spakowac szejker z proszkiem bialkowym i zalac go wodą w samolocie.
Pozdrawiam i czekam na Twoje wiesci od Poliquina.
PS Moglbys mi opowiedziec why Loliquin.. ? i skad sie to wzielo .. ? ogolnie rozumiem charakter tekstu, ktory podsylales, ale moj ang jest zbyt ubogi aby dokladnie zrozumiec.
A! Stefan, dopiero teraz zrozumiałem, że napisałeś a`propos nowego planu: dwa dni palenia bf i jeden specjalizacja na drążek. Tak! Taki plan bardzo mnie interesuje.
Mam jeszcze pytanie, gdy się dzis obudzilem, mialem je na ustach: jak oddychac w wiosłach? To jest ćwiczenie typu pull, czyli tak jak w drążku oddychać? Będę musiał najpewniej na nowo skoordynować myślenie w tej sprawie?
Pozdrawiam!
Może to Loliquin to zwykła literówka, którą inni zaczęli kopiować?
Tak, oddychanie w wiosłach tak samo, jak w drążku. Ciągniesz do siebie wdech, opuszczasz wydech. Pozdrawiam.
Oh! No to się bede uczyl wlasciwego wykonywania wiosel. Lepiej pozno niz wcale ha-ha.
Co do Loliquina to, po lekturze tylko tamtej strony, wydaje mi sie, ze chodzi o to, ze Poliquin jest obecnie supermodny i wszyscy pisza ah! oh! ah! jaki ten Poliquin niesamowity i w ogole ah i oh! W internetowej nomenklaturze “LOL” to cos w rodzaju “WOW” i w Poliquin pisany jako Loliquin pokazuje nieco przesmiewczy stosunek autora tego okreslenia do Coacha Poliquina. Mozna miec do Poliquina dystans, ale wysmiewanie sie nie jest zbyt powazne biorac pod uwage jego wieloletnia skutecznosc widoczna chociazby w wynikach prowadzonych przez niego sportowcow. No i Poliquin chwali sie, ze podniosl liczbe wykonywanych podciagniec reprezentacji siatkarek Kanady z 0 do 12 w 11 tygodni. Po dwukrotnej lekturze “Poliquin Principles” jestem pro-Poliquinowszczykiem.
Dzisiaj postaram sie swoja lekture wypisać w punktach.
Pozdrawiam!
Też tak myślę. Facet ma wiedzę ogromną i przy okazji pieniądze. To też ważne, bo może na swoje potrzeby zlecać mnóstwo ukierunkowanych badań. Oczywiście nie traktuje go bezkrytycznie. Uważam, że z suplementacją i z żywieniem mocno przesadza. O suplementach pisałem niedawno. Co do żarcia, niby ok, ale w 5 gram białka bez sterydów to już tak średnio wierzę. Pozdrawiam.
Mnie się raczej wydaje, że to od Lolipop – lizaczka dla dzieci. Cały sens powstania ksywki zgadza się z opisem kolegi Reda.
czyli słodki, cukierkowy, kolorowy, dziecinny. Zniewieściały. Wyśmiewają się z niego, ot co.
Oczywiście ten trening pleców będzie wybitnie ukierunkowany na siłę, co oznacza dłuższe przerwy. To jest warunek nieodzowny. Trzeba znacznie zwiększyć siłę pleców. W pozostałe dwa dni będziesz mógł szaleć niemal bez przerw między seriami.
Trening
1. mc 10×10 x 75kg
2. wiosłowanie 10×10 x40kg
3. snatch rampa x10 do 20kg
Stefan,
w mc następnym razem zamierzam zejść do 7 powtórzeń w serii. Niewykluczam, że dałbym jeszcze radę dołożyć z 5kg, ale, chcąć mieć cały czas przekonanie, że to ja (a nie kg) decyduje o realizacji planu, wolę dalej zwyciężać robiąc 10×7 powtórzeń niż musieć ulec, wcześniej czy później, robiąć 10×10. Proponuję, że dodam kolejne 2.5kg, ale zmienię już zakres mc na x7.
Co Ty na to?
Wiosła – no, tutaj odjąłem 25kg, bo przy nowym systemie oddychania, to jest zupełnie nowe ćwiczenie i muszę się go powoli i pokornie nauczyć najpierw.
Nie mam nawyku brania powietrza w momencie mobilizowania organizmu do wysiłku, gdyby nie to, że napisałes to Ty (że w ćw typu pull w fazie pozytywnej bierzemy wdech) to bym powiedział, że to nienaturalne i bronił swojego stanowiska. (a z ciekawości zapytam: kto ustanowił taki dogmatyczny podział oddychania?)
Mam nadzieje, że za kolejnych 10 lat nie okaże się, że jakieś inne podstawowe ćwiczenie wykonywałem źle, bo to jednak trochę(!) irytuje, nie mówiąc już o poczuciu relatywnej bezradnosci i braku koordynacji… musze się nawet na nowo nauczyć liczenia powtórzeń w serii.
Na razie wiosła robię b. powoli, maiłym ciężarem, staram się przenieść ruch zaczynający się od łopatek itd na ten nowy -dla mnie- system oddychania no i nie działa to już u mnie automatycznie tak jak poprzednio. Zawsze mi się wydawało, że wysiłek organizmu wiąże się z użyciem powietrza w brzuchu jako sabilizatora i potem, po przekroczeniu punktu krytycznego, z wydechem a teraz okazuje się, że to prawda tylko w 50%. Może do tej specjalizacji na drążek dodamy też specjalizację na wiosła, bo już mam w planie dwa ćwiczenia, których nie umiem wykonywać , co? ![]()
No i pytania: czy snatch to push czy pull? I jak to wygląda w uginaniu, prostowaniu, pronacji i supinacji? Dobrze, że chociaż w przysiadze wstająć nie trzeba brać wdechu, bo tego to już bym się chyba nie nauczył. ![]()
Pozdrawiam!
Ok, zmniejsz zakres w MC.
Czy ja wiem, czy dogmatyczny. Taki układ wydaje się naturalny dla ćwiczeń pull.
Snatch potraktuj tak jak przysiad. Natomiast przy tak izolowanych ćwiczeniach jak na przedramiona to już nie ma co kombinować, po prostu normalne oddychanie tak jak Ci organizm podpowiada.
W nowym planie wiosła będą, ale raczej jakaś wersja jednorącz, by się to przełożyło na progres w podciąganiu. Pozdrawiam.
Trening
1. przysiad 10×10 x57kg
2. przysiad przedni 7×3 x 5kg
3. drążek+dipsy 7×5+5 powinno byc a
bylo: 4×5+5 i 3 x 3(+1+1)+5
4. push press rampa x5 do 45kg
5. high pull 7×3 x12.5kg
Stefan,
dziwny trening dzisiaj. Zjadlem sniadanie i kontynuowalem opracowywanie Poliquina i minęla godzina, zrobilem sie troche głodny, ale postanowilem (nieco glodem i zbyt duza pauza po posilku zdekoncentrowany) nie opoźniać treningu i zabralem sie do roboty.
Co trening staram sie podnosic poprzeczke od ktorej zaczynam swoja mini rampę przed ćwiczeniem głownym. Zawsze 4 serie po 4 powtorzenia i tak, zeby 5 etaop mini rampy (tego nr 5 juz nie wykonuje) to juz ciezar docelowy x 10 i poczatek treningu.
Kiedys, proporcjonalnie do ciezaru docelowego w przysiadzie) zaczynalem od 30kg, potem 40kg, a dzisiaj cos mi sie pomylilo (brak koncentracji) i wydawalo mi sie, ze ciezar docelowy do 67kg… więc zacząlem od 55kg…
Po rozgrzewce, zaczalem swoja mini rampę, no bylo dosc ciezko i nie czulem, ze miesnie kontroluja ciezar (cenna sytuacja, bo to dalo mi wiedze kiedy nie ma tej wlasciwej kontrakcji), pomyslalem, ze to wina tego prawie-glodu, braku koncentracji i moze wystarczajacej determinacji psychicznej. Coz, pomyslalem, trzeba bedzie i tu zejsc do 7 powtorzen w serii. No i tuz przed poczatkiem wlasciwego treningu zorientowalem sie, ze dzisiaj nie 67.50kg x10 ale 57.50kg x10 ! No i przysiady okazały się znowu łatwe i właściwie dość przyjemne (ze dwa tygodnie temu bylo ciezej!). Moze to jest jakis sposb na oszukiwanie przyzwyczajen mojego CUN? Bo, naprawde, po mini rampie ciezarem o 10kg wiekszym ,ciezar wlasciwy okazal sie prawie-igraszką. Moze to jest jakis patent? hmm?
Najwazniejsze – Steeeeeeeeeeeeeefaaaaaaaan (głos wołający w puszczy
) ten mój drążek to, nazywając sprawę po imieniu, “DRĄŻEK WSTYDU”. Moze jednak jeszcze przed wyjazdem cos zmienimy, bo, nie ma co ukrywac, nie ma tu progresu, a teraz to juz nawet nie szyja, ale broda lekko ‘maca’ drążek. To mnie psychicznie, mówiąc dyplomatycznie, nie wzmacnia… no i cały czas trwa nauka wciaz jeszcze dla mne nienaturalnych pull wdechow. “DRĄŻEK WSTYDU” – o to mnie bardzo mobilizuje
(do poprawy!)
Pytanie też o dipsy – ciało mam bardziej proste (zerkam w lustro po prawej) gdy kolana mam w lini z tułowiem, i stopy trzymane z tyłu. Gdy, zgodnie z opisem dipsow na klatke, trzymam kolana bardziej przed sobą sylwetka jest dużo bardziej pochylona niz pionowa niczym “I” bardziej wtedy jest “\”. Juz sie pogubilem. To jak to wreszcie w wersji na klatke wykonywac? Bo kolana do przodu i prosta sylwetka nie są ze soba skorelowane.
Opracowuje dalej Poliquina. Prawdziwym wyzwaniem bedzie jednak zrobienie notatek z Thibaudeau ! Kontrowersje, kontrowersje, kontrowersje, argh! ![]()
Pozdrawiam!
To co opisujesz to trochę podchodzi pod falę, tak się robi, by oszukać CUN, choć zwykle na niższych zakresach powtórzeń.
Trochę w tym układzie ciężko coś zmieniać bezpośrednio pod drążek. Może na razie spróbuj już na zakończenie treningu zrobić z 2-3 serie dodatkowych negatywów opuszczania. Raczej w niskim zakresie, ale od klatki. Korpus u góry przechyl bardziej w tył i opuszczaj wolno jak się da.
W dipsach musisz po prostu tak ustawić nogi, by mieć tę w miarę pionową pozycję. Chyba, że faktycznie bardziej akcentujesz klatkę. To już zależy od Ciebie. Pozdrawiam.
Co Reda wytyczal w ksiazce “Poliquin Principles”. Sorry, za tandetne tlumaczenie i brak polskich liter. Bedzie mi bardzo milo przeczytac Twoje Stefanie i Wasze o Drodzy Trenujący mysli i uwagi po przezytaniu ponizszych punktow.
Czytając trzeba być czujmym, bo dużo materiału a nadredaktora nie było.
“Poliquin Principles” by Charles Poliquin. Published by Dayton Writers Group 1997.
0. Charles Poliquin urodzil sie w Ottawie w Kanadzie 5 Marca 1961 roku. Trener karate wkreciłgo w siłownie. Charles ma BSc degree w kinesiology i MCc in exercise physiology.
(Cokolwiek to literki znaczą…) Poliquin nie używa tytulum naukowych, bo uwaza, ze edukacja uniwersytecka jest przereklamowana.
Zaczął szukac wiedzy o treningu siłowni w niemieckich czasopismach i metodach. np: Jurgen Weineck “Optimales Training”
Charles “otwiera a new age of intelligent bodybuilding” pisze Kim Goss we wstępniaku.
1. ‘reps’, ’sets’ ‘tempo’, ‘rest interval’, frequency, duration, volume. KAIZEN
podstawowe poliquinowskie pojecia konstruujace trening.
2. Poliquin pisze źle o Wiederze u ustawionych Mr Olimpia i, ze i to nawet uchodzilo Weiderowi na sucho. Mowi tez, ze to nie Wieder wymyslal, ale Bill Reynolds. Bardziej ufa tez europejskim badaniom niz amerykanskim.
3. “In fact, low reps are essential for achieving maximal growth”
4. “The Science of Reps”
“Nie ma magicznej liczby powtórzeń w serii. Protokoły powtórzeń w serii powinny zmieniać się podyktowane formą atlety i celem.”
Jednakże:
’strength researchers’ dowodzą, że
1-5 powtórzeń w serii najbardziej zwieksza sile, miej mase
6-15 – masę i siłę
Low reps to jedyna droga do budowy mięśni IIb – “fast twich fibbers” ktore maja najwiekszy potencjal do wzrostu. + low repsow, to tez to, ze zmieniajac rejestry na wyzsze uzywa sie tam wieciej kg co znowu ma wplyw na rosniecie masy. ‘higher tension’ = wiekszy TUT = silniejsza ‘growth response’.
5. “You must periodically force yourself to use maximal voluntary contractions to get results’.
“Attempt to recruit as many motor units as possible to develope force”.
Zasada overload.
6. Mięsien z wiekszym procentem slow-twitch-fibers lepiej odpowiadaja na wiecej powtorzen w serii. Slow, bo potrzebuja dluzszy TUT aby sie wlaczyc. Fast twitch fiber odwrotnie.
7. Śmieszne zdjęcie z Rayem Mentzerem i Naimem Suleymanoglu podziwiajacym jego biceps na stronie jedenastej. ![]()
8. Naley pamietac, ze najslabszy miesien w danym lancuchu kinetycznym meczy sie pierwszy i wplywa na technike wykonywanego cwiczenia “consider exercise complexity.”
9. Mozesz uczynic swoje cialo ‘more neurologically efficient’ (trenując siłowo) i ‘less neurologically efficient” (with areobic work).
10. Kiedy jest low reps powinno byc wiecej sets ‘for optimal volume for strength development”.
11. Nie ma sensu wykonywac serii bez wlasciwego TUT to są “garbage sets”.
12. 1h/45 minut max czas treningu.
13. “Maximal voluntary contractions improve the neural drive to the muscles”
14. “Only when volume is reduced can athletes show their true potential”.
15. Przywiązywanie się do tego co “mi pasuje” nie jest dobre. Moze byc tak, ze jako kulturysta masz wiecej slow twitch wiec robisz wiecej powtorzen i krotsze przerwy, ale moze o czego potrzebujesz teraz do dalszego rozwoju to ciezar, wiele powtórzeń i długie przerwy pomiędzy seriami.
16. Poliquin uzywa w pracy miary 6 tygodni, potem sprawdza bilansy silowe i wymysla droge do ich wyrownania. 6 tyg—>ocena–>development in balance.
17. Poli wspomina czasami o Benie Johnsonie, ze bral, ale kego rywale brali wiecej, a Ben mial przede wszystkim dobrego coacha – Charliego Francisa. Ciekawe co na to Thib ![]()
18. Speed – tempo – are extremly important.
19. Intensywności nie dyktuje obciażenie, ale przez ilość zaanagozwanych ‘muscle fibers’.
20. Jednym z podstawowych składników MOCY jest przyspieszenie ACCELERATION.
Maszyny nie pozwalają na jego kontrolę.
Nalezy robic cwiczenia z mala i duza predkoscia. Mala predkosc jest wazniejsza, ale nie moze byc jedyna prędkością w treningu.
—
21. Stefan, czy to działa troche tak, że najpierw buduje się fundament siłowo masowy, potem, ‘rozpedza sie’ te ciężary i potem dzieki wiekszej mocy (przyspieszeniu) wracajac do wolnego tempa mozna ‘pizgać’ więcej? itd?
—
22. Zrozumienie jak długosc przerw miedzy seriami wplywa na twoje osiagniecia pozwoli ci osiagnac wiecej.
-Czym wiecej powtorzen wykonujesz, tym krotszych przerw potrzebujesz.
-ATP-CP system – energy sytem involved in hight intensity muscular contractions.
-Jesli rest interval byl za krotki czyi twoj CUN jeszcze nie wrocil do siebie na tyle, aby aktywowac fast twoch fibers, nie ma sensu wykonywania kolejnej serii, bo fast fibersy odpowiedzialne za muscle growth nie zostana aktywowane.
-Czym dluzszy TUT tym krotszy rest interval potrzebny.
-Nadmierne przywiazanie do jednego wymiaru rest interval, bedzie limitowac twoje postepy teningowe.
-”Tolerance to short rest intervals with loads 60-80 range (6-20 reps) is a function of years of accumulated training.” Jednakze krotkie ret intervals powinny byc stosowane krotko, bo produkowany kwas mlekowy (‘lactate build up’) moze wplywac na poprawnosc wykonywanego cwiczenia. Dlatego tez Poli regularnie ‘alternate’ cwiczenia na gore i dol ciala.
-Czym trenujący wiekszy i silniejszy tym dłuzszy powinien byc rest interval. “There appears to be dircet linear relationship betwseen the length of the rest interval and the bodyweight of the trainee”
-Teoretycznie atleta, który jest ‘more areobically fit” powinien dawac rade z krotszymi rest interval, ale to tylko teoria. “The problem is that the areobically fit individual is normally weaker and usually has the physique of a prebescent tropical fish breeder”. Takie typy nie moga zrozumiec konceptu dluzszych rest interval, pomiedzy ciezszymi setami “to bring neural adaptation”. Niestety, “a high heart rate” nie prowadzi do maksynalnej siły i wzrostu masy mięsniowej.
—
O to powyżej to chyba o moim mysleniu sprzed kilku tygodni. Ahh
! ![]()
—
Metody rest interval
Metoda 1. Stały ciężar i 3 minutowe rest interval to recover. Pozwala na resyntezę prawie wszytkich energy stores. Poniewaz the rest is more complete pozwala to na uzwyanie wiekszych ciezarow i co za tym idzie ‘make more tensile demands of the contractile fibers” a to jest silniejszym bodzcem do myofibrllilar growth. Dluzsze przerwy sa takze powiazane z zwyzszym poziomem testosteronu (in experienced athletes performing large-muscle-group exercises.
Metoda 2 rest taki jak w m1, ale ciezar zmieniany w dol proporcjonalnie do zmeczenia.
Metoda 3
60sek przerwy pomiedzy.
W tej metodzie zmeczenie w cwiczeniu postepuje o około 10% po każdej serii.
Metody 1 i 2 tworze hipertrofie powodujac wrozst “contracile proteins”.
Metoda 3 tworzy hipertrofie poprez ‘energy substrate storage”.
[eeee?]
Wszystkie trzy powinny byc wykorzystywane dla optymalnej hipertrofii.
“For optimal progress to occur in bb, you need to vary the rest intervals”.
23. Ogólna zasada dobrego treningu ![]()
Time Under Tension z optymalnym ciężarem.
24. P mowi dobrze o HMB, co Ty na to Stefan? Moje wspomnienia z HMB tez sa mile. Moze na wiosne-lato wrocic? No i nigdy nie używałem konsekwentnie kreatyny. Jak w ogóle Panowie uzywacie kreatyny, jesli w ogole?
25. czy dobrze rozumiem, że P powoluje sie na teorie niektorych teoretykow, ze jesli “muscle soreness iterferes with performance during a subquent workout, the intensity of the training was too high and should be adjusted accordingly” ‘muscle soreness’=domsy czy cos innego?
26. Frequency – częstotliwość – jest zależna od tempa regeneracji. “Failure to this rule may cause overtraining” – tylko jak świadomie i precyyjnie korzystać z tej uwagi?
27. Przetrenowanie czyli wg P —> Tracisz siłę i masę mięśniową oraz pojawia się ‘letargiczność” i ‘recurrent colds”, przeziebienie
Przetrenowanie przy low reps wg Zatsiorskiego: bezsennosc, niepokoj, depresja, poranne zmeczenie, podwyzszone cisinienie krwii.
28. Poli poleca “twice per week, per muscle should work well”. jesli jestes bardziej doswiadczony bb to raz na pięć dni bedzie optynalna czestotliwością.
29. Miesnie z wieksza liczba slow twitch regeneruja sie szybciej.
30. Czestotliwosc jest mocno indywidualna – sa tacy mistrzowie, ktorzzy robia niektore cwiczenia co 5-7-10 dni, są tacy, którzy ćwiczą dwa razy dziennie 4 dni pod rząd z jednym dniem pauzy. sa tez tacy bb, ktorzy nie moga cwiczyc dwa dni pod rzad bo sie przetrenuja.
to zalezy tez od “ability to load nutriciens in the muscle cells” i zalezy od reakcji hormonalnych (isnulina, growth hormone, IGF-1.
P mowi tez, ze wg niego ci przewaga wlokien szybkich nie powinni cwiczyc dwa dni pod rzad.
Mniejsza czestotliwosc wskazana przy sesjach treningowych z low reps. (wiadomo CUN bardziej zajechany).
Róźnorodna częstotliwość jest ważnym bodźcem.
“If you are not improving, change your training frequency. First try experimenting with reduced frequency.”. Teza P, że wiekszosc bb cwiczy za duzo i wsytarczy, ze zmniejsza frequency i juz maja max przyrosty.
31.
Training duration
Czyli rama czasowa od poczatku do konca treningu. not including warm-up, streching or cool-down. (Stefan, pytanie czy cw rehabilitacyjne, rotatory itd tez wliczamy w 1h treningu?)
Treningi dłuzsze noz 1h są skorelowany z obnizaniem sie poziomu androgenow = wrzostem kortyzolu. Dlatego teraz wszyscy wspolczesni cwicza max 1h a kiedys w czasach Arnolda po 2h.
Najbardziej na MAXIMAL NEURAL ACTIVATION [ a to = SUKCES !] pozytywnie wplywa podzielenie treningu na multiply sessions w ciagu dnia. (pamiętacie zasadę “think left” Girondy?)
1h = max !
train hard but brief.
32. Volume = TUT = liczba serii
calkowita liczba powtorzen w okreslonym czasie.
33. Na 42 stronie zdjęcie Toma Platza (wspominam o nim, bo jego watek zaczal pojawiac sie na blogu
) robiącego pompki na podłodze. Fryzura też jak zwykle spoko ![]()
34. “Tension is a good thing.” ![]()
Zwiększanie TUT wymaga samodyscypliny ![]()
“The degree to which individual muscle fibers are volunatrily activated”
najważniejsza jakość a nie ilość TUT.
35. Pojawia sie watek amerykanskiego futbolisty O.J. Simpsona
(Przypominam, ze trenował go Gironda!) a Poliquin wspomina o nim jako podzynaczu gardel. (OJ gral w dwoch czesciach NAGIEJ BRONI” kojarzycie?) potem byla glosna sprawa czy to on czy nie zabil zone, ostatecznie, chyba, zostal uznany winnym. ale aktorem byl/jest pelnym uroku. Przypominam tez o Roddym Piperze w “Oni zyja” – tez Gironda
mnie tez zdarzylo sie troche podegrac haha.
36. KAIZEN PRINCIPLE
czyli nigdy niekończący się postęp. jedna z japońskich zasad życia społecznego.
Na kazdym treningu dodajesz odrobine i odrobine robisz postep i tak bez konca.
37. Stefan, kaizen – waves to ciekawa metoda treningu. Moze mi sie do czegos przydac juz niedlugo?
38. Bb zwieksza poziom bialych komorek krwii i “the heart adapts to this stress in a positive fashion by hypertrophing the left ventricle”adaptacje serca poprzez hypertofie lewej komory , rajt?
39. Poli poleca kreatyne, carbo powders, protein powders, duzo vit C (jedno cetebe jem na dzien), kompleksy vitaminowe, magnez,
40. Vivat przyiady. P udowadnia Girondzie, ze anatomicznie mylil sie sadzac, ze przysiady powoduja “wide hips” i jako przyklad daje sietna squaterke Marlene Ottey “powerful squatter with amazingly elegant proportions”. A przy okazji cekawe co u Marlene slychac?
Leg presses powoduja 3krotnie wiekszy skok cisnienia niz przysiady.
Squats daja “overall strenghth and power”.
Maszyny smitha to zło,
41. Czy ja dobrz rozumiem, ze w treningu harmstringow i rotatorow P poleca rozciaganie pomiedzy seriami?
42. The glutes, harmstrings and erector spinae form the posterior chain.
43. Sedziowe na konkursach zaczynaja ocene od łydek. true? P pisze, ze polscy studenci (byly badania) maja najwieksze statystycznie lydki.
43. Desire to endure pain ![]()
44. Co to jest ’soleus’?
45. P poleca wyciskanie na klatke na pilce szwedzkiej (jakby co to mam taką!
)
46. Ręce jak “bone-crushing pythons”. ![]()
47. “Always begin the set with the end in mind. Have a clear picture of the goal you want to achieve.”
P polca do lektury na temat goal setting i time managment: “The alladin Factor by Canfeld and Hansen, First Things First by Covey, mErril & Merril oraz Life 1010 by Peter McWilliams.
Zapewne warto zajrzeć ![]()
48. If you got problem feeling the an exercise, slow down the movement.
49. Brzuszki bezpieczniejsze na pilce.
50. Weight belts restrict the natural motion of the lumbar spinae.
END
“For optimal results you must do your homewrok and decide how commited you are to achieving your goals. It`s your choice!”
![]()
Dziękuję za lektruę!
Pozdrawiam!
Punkt 2. Zgadza się. Gdybym nawet olał całą resztę u Poliquina, to za to go lubię ![]()
Punkt 3 i 4. Zwykle tak, choć nie u każdego. Dużo zależy od układu nerwowego osobnika i tego, jak to sie ułoży w całym planie.
Punkt 5: Ok. Kluczem jest słówko – periodically
Punkt 6: Dokładnie, choć ja jeszcze do tego dodaję parametr wydolności OUN.
Punkt 8: Wiadomo – najsłabsze ogniwo.
Punkt 9, 10, 11, 12, 13: Tak.
Punkt 14: Wysoka objętość, potem nagle zredukowana powoduje duży skok siły.
Punkt 15, 16: Ok.
Punkt 17: To jest tak, że oni mają do tego dość niejasny stosunek. Niby są przeciw, ale… Jedna z książek Thiba (wycofana) to po prostu poradnik dla koksiarza. Hasło, że ktoś brał, ale miał dobrego trenera i palny treningowe jest przy całym szacunku – niepoważne. Skąd niby można wiedzieć co dałby ten plan i trener bez koksu?
Punkt 18: Wiadomo, ważny parametr.
Punkt 19: To jest to, o czym zwykle się zapomina.
Punkt 20, 21: Eksplozywność jest jednym z parametrów, choć u amatora nie powinno się z nią przesadzać. Mniej więcej tak jak piszesz. Okresowo ćwiczenia eksplozywności również zwiększą Twoją siłę i masę.
Punkt 22: No właśnie to probowałem Ci wytłumaczyć
Te metody – tam chodzi o zdobywanie masy funkcjonalnej i tzw. plastycznej, czyli „energy substrate storage” – przyrost głównie sarkoplazmy.
Punkt 23: Ok, choć to w zasadzie ogólnik.
Punkt 24: Poliquin ogólnie dobrze mówi o suplementach
Kreatyna okresowo – tak. HMB szkoda kasy. Obserwowałeś po nim jakieś pozytywy? Możesz coś więcej napisać?
Punkt 25: Chyba nie chodzi o DOMSy, ale raczej o ból w czasie samego treningu.
Punkt 26: Tu nie ma prostej odpowiedzi. Regeneracja to rzecz indywidualna. Zależy od intensywności treningu, od wypoczynku, dodatkowych zabiegów regeneracyjnych, diety. Wreszcie rodzaju wykonywanej pracy zawodowej. Czyli najprościej częstotliwość regulujesz na podstawie doświadczenia zdobytego z pracą z własnym ciałem. Niekiedy warto w tym względzie poeksperymentować.
Punkt 27: Dokładnie.
Punkt 28: Tu no cóż, magiczna liczba Poliquina. każdy jego plan ma 5 dni. Wg mnie sprawa indywidualna, nieraz o tym pisałem. Z tym się absolutnie nie zgadzam. Zobacz punkt 26.
Punkt 29: Zgadza się.
Punkt 30: No i właśnie, to czemu wszystkie plany pisze na 5 dni ![]()
Punkt 31: Ćwiczeń rehabilitacyjnych nie trzeba wliczać, zwłaszcza jak ktoś potrzebuje ich akurat więcej. Dwie sesje na dzień są dobre, choć dla większości amatorów to niewykonalne. Inna rzecz, że muszą być dobrze rozpisane.
Punkt 32: TUT to nie volume. TUT to czas napięcia mięśnia w czasie trwania serii. Jeśli jednak masz deadstart to TUT tak naprawdę trwa tylko jedno powtórzenie.
Punkt 36. No właśnie, kluczowe „odrobinę” i „cierpliwość” ![]()
Punkt 37. Myślę nad tymi Twoimi plecami. Tam pewnie pojawi się wersja fali, którą mało kto jeszcze widział ![]()
Punkt 38. Tak.
Punkt 39. Teraz już zmienił trochę poglądy. Raczej chyba już carbo nie poleca. reszty to on poleca aż za dużo – moim zdanie, o czym niedawno pisałem.
Punkt 40: Maszyna Smitha to nie leg press – suwnica. Fakt skok ciśnienia większy, bo nogi pracują w górze. Inna rzecz, że ostatnio tu poleciłem te ćwiczenie. Jest i u Rodzyna i u pani Sylwii. Z dwóch różnych powodów. U Rodzyna po to, by dodatkowo napompować nogi krwią bez mocnego angażu CUN. U pani Sylwii, bo przysiad póki co jest dla niej zbyt wymagającym ćwiczeniem. W takim wypadkach, gdy pewne względy zdrowotne nie pozwalają robić przysiadów, suwnica się przydaje.
Punkt 41: Tak ostatnio ma takie zapędy. Poza specjalnymi zestawami rehabilitacyjnymi, ja bym takich praktyk nie polecał.
Punkt 43: Zwykle tak, bo większość nie wie, jak je ćwiczyć ![]()
Punkt 44: Jeden z mięśni podudzia.
Punkt 45: To pewnie w ramach aktywacji propriocepcyjnej.
Punkt 49: Nie dla wszystkich. Generalnie wolę spięcia omijać szerokim łukiem.
Tyle ode mnie. Znowu sporo roboty wykonałeś
Mam nadzieję, że inni też poczytają przynajmniej Twoje wypiski, bo do książki nie każdy może się dostać. Pozdrawiam.
5. “You must periodically force yourself to use maximal voluntary contractions to get results’.
“Attempt to recruit as many motor units as possible to develope force”.
“Punkt 5: Ok. Kluczem jest słówko – periodically”
Tak tak!
“Punkt 17: To jest tak, że oni mają do tego dość niejasny stosunek. Niby są przeciw, ale… Jedna z książek Thiba (wycofana) to po prostu poradnik dla koksiarza. Hasło, że ktoś brał, ale miał dobrego trenera i palny treningowe jest przy całym szacunku – niepoważne. Skąd niby można wiedzieć co dałby ten plan i trener bez koksu?”
Punkt 17: To jest tak, że oni mają do tego dość niejasny stosunek. Niby są przeciw, ale… Jedna z książek Thiba (wycofana) to po prostu poradnik dla koksiarza. Hasło, że ktoś brał, ale miał dobrego trenera i palny treningowe jest przy całym szacunku – niepoważne. Skąd niby można wiedzieć co dałby ten plan i trener bez koksu?”
A`propos Thiba to ja chyba własnie te książkę przerobiłem?
Porady jak ćwiczyć, jak jeść i jak się szprycować. W swoim opracowaniu tę ostatnią częśc raczej odpuszczę ![]()
“Punkt 32: TUT to nie volume. TUT to czas napięcia mięśnia w czasie trwania serii. Jeśli jednak masz deadstart to TUT tak naprawdę trwa tylko jedno powtórzenie.”
Moj bląd. Powinno byc, że volume = TUT x liczna serii. Czy teraz ma to sens?
Punkt 37. Myślę nad tymi Twoimi plecami. Tam pewnie pojawi się wersja fali, którą mało kto jeszcze widział
Ooooo wielkie dzieki! I w ogóle, że napisałeś: “Twoje plecy”
Już czuję jak rosną! ![]()
Pozdrawiam
PS. next: Thib!
Trening
1. mc 10×7 x77.50kg
2. wiosła 10×10 x45kg
3. snatch rampa x10 do 20kg
Stefan, po zmianie zakresu na ‘7′ mc poszło bardzo łatwo. To ciekawe jak bardzo zmienia się perspektywa dla mojej psychiki gdy jestem w piątym powtórzeniu w serii i gdy mam do zrobienia jeszcze 5 powtórzeń, (a cięzar wymagający) to od razu jest trudniej (oh dopiero połowa!), a jak jestem w piatym powtórzeniu i mam do zrobienia jeszcze dwa powtórzenia, to jest bardzo łatwo (to już 5 powtórzenie? lekko było! jeszcze tylko dwa!) Jestem przekonany, że dałbym radę zrobić ten cieżar w mc 10×10, ale minutowe przerwy by mnie nieźle “zgwałciły”. I dlatego chociaż trening okazał się raczej lekki (bo w wioseł się dopiero uczę, więc szalenstwa z cięzarem tam też nie ma) zgodnie z tym co napisałeś: ” Lepiej się człowiek czuje, gdy wie, że wszystko zrobił i mógł więcej niż jak wytacza się wyjałowiony do granic możliwości z siłowni. Warto pamiętać, że wiele badań udowodniło, iż lepsze samopoczucie to więcej testosteronu.” Po dzisiejszym treningu wyjałowiony się nie czuję.
Czy takie obniżenie volume (bo 10×7 a nie x10) może już wpłynąć pozytywnie na moją siłę?
Mam jeszcze prośbę: zalezy mi na tym, aby poznać THE NEW PLAN kilka dobrych dni wcześniej przed wyjazdem, bo wracając chiałbym mieć już wszystko w makówce ułożone i zwizualizowane. Czułbym się wtedy bezpieczniejszy, nigdy nie wiadomo kto i kiedy wyłączy internet. Z góry bardzo dziękuję! (“thank you from the mountain hahaha
I jeszcze pytanie: jak rozłożyć treningi w tygodniu wyjazdowym? Normalnie ćwiczę wto – czw – sobota, a jako, że wyjeżdzam w piątek, to sobotni trening się nie odbędzie. Czy dwa treningi w ostatnim tygodniu tego planu wystarczą czy rozłożyć to jakoś specjalnie?
Dziękuję!
Pozdrawiam!
PS. Stefan, mam pomysł na komiks “Low Carbs Police!”, nie umiem rysować, ale coś wymyślę. Podeśle Ci próbkę hehe!
Tak, teraz z TUT pasuje. Poza wyjątkiem, o którym wspomniałem, czyli deadstartem. Zresztą trzeba pamiętać, że TUT wcale nie jest tak idealnym parametrem. Też trzeba brać na niego pewną poprawkę w praktyce.
Jak najbardziej – zmniejszasz zakresy w serii, siła idzie w górę. Tu już działa mechanizm superkompensacji. I dla psychiki też jest to solidny bodziec.
Nowy plan postaram się zrobić wcześniej. Na razie – jeden dzień mnie nie było i trudno już tu wszystko ogarnąć
Popularność kosztuje
Acha, treningi zrób normalnie przed wyjazdem. Nie ma sensu kombinować.
Trening
1. Przysiad 10×7 x 60kg
2. Przysiad przedni 7×3 x5kg
3. Drązek wstydu + dipsy (lekki skos, wolne negatywy) 4×5+5, 2×4(+1)+5, 1x 3(+1+1)+5
4. Push press rampa x5 do 45kg
5. High pull 7×3 x 10.50kg
Stefan,
zszedłem także w przysiadzie do 7 powtórzeń, bo postanowiłem w tym planie nie poczuć się słabym ani razu (tzn. podciągając się na drążku jestem regularnie sobą zażenowany, ale to już jakoś przetrawiłem). Te zaplanowane 10 powtórzeń pewnie dałbym radę, ale to mnie już przed treningiem myślowo obciąża (“dam jeszcze dzisiaj radę czy jednak już nie?”) dlatego zamiast siebie regularnie testować zszedłem do 7 powtórzeń no i poszło b. łatwo. Nie musiałem zastanawiać się czy dam radę. Zero niepokoju = spokojna realizacja zadania.
Mam pytanie, wracając do sprawy, czy powinienem się przejmować “podwjaniem ogona” czy nie? Bo to, że podwijam, to pewne. Nic mnie nie boli, na nic nie narzekam jakby co.
Zrobiłem tez filmiki z push pressa (oj coś krzywo!), drążka (wiadomo), high pull (hm), dipsów, oraz całą sylwetkę (dobrze, że zima!) gdzie to moge wrzucić? Bardzo zależy mi na Twojej bezlitośnie precyzyjnej ocenie.
Dziękuję!
Pozdrawiam!
Ok. Z tymi przysiadami to stary trick psychologiczny
Gdyby było więcej czasu to doszedłbyś do dużych ciężarów tą drogą.
To podwijanie ogona może być wynikiem braku rozciągnięcia, ale podobno regularnie się rozciągasz, więc niekoniecznie. Inna możliwość to zaburzenie koordynacji między czworogłowymi a pośladkami. Przyda się w nowym planie postawienie bardziej na wykroki. W razie, gdybym o tym zapomniał to mi przypomnij, bo już czasem się gubię co u kogo i dlaczego ![]()
Nowa skrzynka na filmy: hgh994@interia.pl
Hasła nie podaję to jej nikt nie przejmie ![]()
Pozdrawiam.
Hmm o rozciąganiu to ja wiem jeszcze mniej niż o treningu siłowym.
To co robię nazwałbym raczej potrenigową relaksacją z użyciem technik rozciągających hmm… nie ma w tym jakieś ambicji z mojej strony. No i moze byc tez tak, że akurat tej, odpowiedniej parti akurat wlasciwie albo w ogole nie rozciągam. ![]()
O wykrokach i o tym, że mam górny i dolny wyciąg (to a`propos poprawy drążka) przypominać będę.
Ciesze się, że dzisiaj nie wykonałem katorżniczego treningu, bo zamęczenie się o tej porze roku mogłoby skutkować przeziębieniem, a jest miło
No tak, na temat rozciągania też krążą różne mity, a mało można znaleźć konkretów. Sam jeszcze nie połapałem wszystkich szczegółów w tym temacie. Powiedzmy tak – jesteś w stanie bez większych problemów dotknąć piętą pośladka? Pozdrawiam.
Yo! Filmiki wyslę wieczorem, bo potrzebuję do każdego napisać jakis wstęp
A`propos rozciągania – w jakiej pozycji mam sprawdzic czy dotkne pieta posladka. Stojac czy leżąc na brzuchu?
Pozzzzdrawiam!
Dotarłem do końca: )
Widzę, że dzialo się oj działo. Reda całkiem emocjonalny osobnik.
Co do samych kwestii merytorycznych to ciekawie wygląda Twój plan, powodzenia w dalszych bojach bo myślę że siła przed Tobą: )
No no gratuluje ![]()
Moj dziennik przeczytany! Czuje się prawie jakbym to wydał ![]()
Dzięki Dzzrt! Dziękuję także za ciepłe słowa! Siła! ![]()
hehe emocje są ok!
Stefan,
część redawood films zostala wyslana. eh oh!
Na filmy zerknę niebawem. Nie wiem czy dziś zdążę.
Rozciąganie może być sprawdzone na stojąco. Pozdrawiam.
Obejrzałem filmy. Wcale nie jest tak źle. Coś mam wrażenie, że bardziej brakuje Ci cierpliwości do samego siebie niż techniki ![]()
Kilka szczegółów.
1.Przydałoby się lepiej zobaczyć pracę nóg, zwłaszcza w ćwiczeniach dynamicznych PP i HP. To co widać na filmach, jeśli chodzi o górę wygląda ok.
2.W wiosłach nie jestem pewny, bo perspektywa jest dziwna, więc najlepiej były rzut z boku.
3.W snathu – trochę nie tak. Najpierw schodzisz nogami w dół, wyrzucasz ramię do góry id dopiero prostujesz nogi w górę. Oczywiście wszystko w miarę płynnie.
4.Na przedramiona uciekło chyba jedno ćwiczenie. Tam coś jednak poplątaliśmy w opisach
Przedramię leży na ławce tak, że dłoń jest skierowana do góry i w tej pozycji trzymasz sztangielkę robiąc rotację od poziomu (sztangielki) do pionu.
5.Brzuch wcale tak źle nie wygląda. Fakt, że warto popalić BF i trochę odsłonić mięśnie, ale tym się zajmiemy już niebawem.
Tyle co mi się póki co nasuwa. Pozdrawiam.
Dzieki za wsparcie ![]()
1. Tak
2. Tak.
3. O! Wkelje linki do filmow, ktorymi sie kierowalem.
Ale zawsze rozumialem, ze to “wiekszy” staw wytrzarza akceleracje i potem poprzez biomechanikę z miednicy idzie na łopatki i stamtąd na ramiona, które wyrzucaja same sztangielkę do góry. Czyli to nie miednica, ale staw barkowy startuje?
Czyli nie, że to nogi (jak w push pressie) nadają dynamikę całości, ale ramię? hmm… ok. wezme to pod uwage ![]()
4. W sumie powinny byc 4 rozne cwiczenia na przedramiona. Moze ktorys plik został zakazany przez actazasady. Moze inny trener ma do niego copyrights
Ile efektownych kinowych hitów na przedramiona do Ciebie dotarło?
I jeszcze, Stefan, a co masz na mysli, ze brak mi cierpliwości do siebie? Na drązku sie cierpliwie podciągam, ale nie wykonałem jeszcze w życiu jednego w pełni poprawnego podciągnięcia… no ale cały czas się podciągam czyli jestem cierpliwy. Tak?
Trening
1. mc 10×7 x 80kg
2. wiosła 10×10 x47.50kg
3. snatch rampa x10 do 17.50kg
Dzisiaj poczułem wyraźnie, że siła wzrosła. Po krótkiej mc rampie (40, 50, 60, 70, 77.50) 80kgx7 było konkretne, ale nietrudne. No i to, że, jak juz wspominałem, będąc przy piątym powtórzeniu mam do zrobienia jeszcze tylko dwa a nie pięć zamienia wszystko w przyjemną igraszkę a nie ostateczny sprawdzian . Tak mi działa tutaj psychika.
Po mc podnosiłem sztangę z obciążeniem 40kg aby postawić ją na krzesła i wykonać wiosła, no i podnosząc aż ze zdzwienia powiedziałem wyrwało mi się “WOW”, bo sztanga z 40kg nie ważyłą nic! Nie ma to jak rozgrzany CUN!
Stefan, przywiązałem się do tego planu. Odczuwam jego liczne zalety. Będzie mi szkoda (jak zwykle!) go porzucać. Czy w nowym planie będziemy zajmować się ‘tylko” bf i plecami? A co siłą, którą wreszcie zacząłem odczuwać.
Mam pytanie a`propos pronacji (dobrze pamietam pronacja = nachwyt?) czuję, że tutaj akurat siła nie rośnie. Robie 2x 12 powtórzeń sztangielką +5kg i od kilku tygodni nie mogę dodać choćby jednego powtórzenia więcej. Wszystkie ćwiczenia rehab wykonuję po każdym treningu. Myślę, czy zmniejszyć ciężar i dojść jeszcze raz do 20 powtórzeń, czy ćwiczyć przedramiona raz lub dwa razy w tygodniu zamiast 3? W innych ćw na przedramiona jest dużo łatwiej.
I jeszcze pytanie: Czy podając ciężar uzywany w ćwiczeniu podajemy sumę kg razem z kg sztangi? Bo wtedy moj mc to bylby juz 90×7 haha
tzn ja najpewniej pozostanę przy swoim systemie, żeby nie mącić w swoim dzienniku i pokornie wspinać się bez ułatwień dla ego, ale, z ciekawosci, jak
robisz Ty, jak robią to inni? Same talerze czy talerze + sztanga (sztangielka).?
Pozdrawiam!
W snatchu faktycznie największa dynamika z bioder, tyle, że już w momencie gdy sztangielka leci w górę. Chodzi o to, że sama sztangielka to niewielkie obciążenie, ale już sztangielka + ciało to znacznie więcej więc wówczas akcent idzie na biodra.
Filmów na przedramiona mam chyba 4, tylko coś chyba jednak jest tam pomylone. Ciężko czasem opisać ćwiczenia samymi słowami.
Z tą cierpliwością chodzi mi o to, że w dobie gdy 90% ludzi boryka się z patologiami postawy, ograniczeniami ruchowymi itd., u Ciebie tych problemów praktycznie nie ma, albo są bardzo nieznaczne. Więc powinieneś się cieszyć i mniej negatywnie oceniać swoją sylwetkę ![]()
Pronacja to ruch (w tym wypadku dłoni) na zewnątrz, a supinacja do wewnątrz (do siebie). Obawiam się, że właśnie błąd tkwi w pomieszaniu ćwiczeń na przedramiona. Musimy to jakoś wyjaśnić i doprecyzować. Oczywiście póki co, jeśli nie idzie to cofnij trochę ciężar i spróbuj robić dłuższe serie.
Generalnie ciężar z gryfem, w końcu też coś waży ![]()
W nowym planie cele mniej więcej tak jak ustaliliśmy. oczywiście nie kosztem siły, ale na razie będzie raczej rosła wolniej. Poza plecami. Jak chcesz najpierw popalić BF, to nie da się tego pogodzić bezpośrednio z atakiem siłowym. Pozdrawiam.
Hmmm a może by poatakować siłowo jeszcze do kwietnia i potem konsekwentnie bf out, ale już z większą siłą CUN?
Bo juz sie do brzunia przyzwyczailem (ale nie na zawsze!) i dwa miesiace moge go jeszcze ponosic… hmm
No chciałoby sie wszystko pochytać na raz ![]()
Siła ciekawą sprawą jest a na mniejszy bf moge jeszcze poczekac, tak mi sie wydaje…
Jak wolisz. Im większa będzie siła to i masa, co potem pozwoli szybciej zmniejszyć BF. Tylko należałoby trochę zmodyfikować ten plan, z akcentem na grzbiet. Pomyślę, jak to zrobić.
Co do głównych bojów to po prostu jedziesz dalej. Jak wyczerpiesz zakres 7, schodzisz na 5 i dalej dokładasz ciężary
Pozdrawiam.
Reda, zacząłem modyfikować plan. Z racji, że Twój dziennik jest długi, dla porządku, teraz mamy tak:
Trening A
Przysiad 10×7
Przysiad przedni 7×3
Drążek + dipsy 7x 5+5
Push press rampaxx5
High pull 7×3
Trening B
mc 10×7
wiosłowanie 10×10
snatch rampa x 10
Daj mi znać, czy na pewno decydujesz się dalej pracować nad siłą. Jeśli tak, to zrobimy pewne modyfikacje, by dać bardziej w kość górnym plecom i poprawić drążek. W tym wypadku dzień A tylko zmienimy nieznacznie, natomiast w B zostaje MC, a potem będzie zestaw specjalny na plecy.
Przy okazji dwa pytania. Jak tam stawy? Poprawiło się coś? Druga sprawa to przedramiona? Jak często robisz każde z tych ćwiczeń? Jeszcze tam trzeba będzie to naprostować. Pozdrawiam.
Odpowiadam bezpośrednio na Twój powyższy post, a potem wkleję to co napisałem przed chwilą:
Tak chciałbym dalej pracować nad siłą.
Na stawy przestałem zwracać uwagę. Piję już drugi miesiąć ten proszek dla słowackich i czeskich sportowców, zjadam czosnek i cebulę, no i śpię wciąż na podłodze, ale już nie w pokoju gdzie jest cug. Tak, wydaje mi się, że jest lepiej. Czuje się bardziej naoliwiony. Nie wiem czym to zmierzyć (bo wtedy się przejmowałem tymi dźwiekami, a teraz po poprsostu się w to nie wsłuchuje, bo doszedłem do wniosku, że nie ma co się tym katować.)
Ogólnie ic mnie nie boli, śpię znakomicie, nie czuje się przetrenowany, testosteron wysoki, chęć do ćwiczeń nieodparta. Kreatywność jest. Morale wysokie. ![]()
Wszytstkie ćw rehablitacyjne wykonuje po każdym treingu czyli 3 x w tygodniu.
Pozdrawiam!
PS. Mam tez pytanie, pamiętasz moją walkę o zwiekszenie objętości planu, oczywiście nie wiadomo co byłoby gdybym realizował Twoj pierwotny pomysł, bardzo możliwe, że efekty były by ciekawe, ale, zgodzisz się ze mną (nie myslę o formie, ale o treści), że nie zrobiłem najgorzej “domagając się” swojej objętości? Oczywiście nie chcę podważać Twojego autorytetu, ale, biorąc pod uwagę jakieś tam postępy w tym planie, nie wyszło, chyba tak źle, że zawalczyłem?
w takim razie najchetniej kontynuowałbym ten plan, z nałożonymi przez Ciebie poprawkami.
Zastanawiam się tylko (takie tam niepokoje Redy) czy po 8 dniowej przerwie uda mi się skutecznie kontynuować plan be strat siły. Głupio byłoby wrócić i zacząc od swojego rodzaju porażki. Najchętniej, po powrcie, w sobotę wykonałbym trening tak jakbym w ogóle nie wyjeżdzał czyli ten, którego nie wykonam w porzednia sobotę powodowany wyjazdem. Tylko, ze nikt z nas nie wie jak na przerwę zareaguje mój CUN. Wiem, że jeden po tygodniu a inny po nawet 3 przerwy staje się Herkulesem… ja po dwóch dniach przerwy zawsze czuję się już zregenerowany i tęsknię do treningu. Jak więc podejść skutecznie i zwycięski do pierwszego treningu po powrocie? Może zrobić rampę ćwiczenia głownego dla naprowadzenia CUN na właściwą ścieżkę? Strat siły w drążku i dipsach się nie boję. W drążku u tak jej nie ma, a w dipsach przy 5 powtórzeniach zawsze dam radę. Pytania o przysiad i mc.
Chętnie nabiję jeszcze siłę i masę, potem będzie mi łatwiej zbijać bf no i lubię konsekwencje, więc łatwiej mi też pójdą dyscyplinarne zmiany w diecie (nie myślę o składnikach oczywiście, ale o ich ilości) – reasumując wszystko będzie wydajniejsze.
Sprawdziłem stojąc czy dotykam pięta pośladka. Pytanie czy pięta ma dotykać pośladka bez żadnej pomocy ? Tzn lewą reką opieram się o coś, a prawą dosuwam stopę do pośladka czy po prostu niektórzy tak mają, ze zginają nogę do tyłu stojąc i hop! ich pięta dotyka posladka bez pomocy ręki?
Jesli z pomocą ręki to dotykam spokojnie.
Linki do snatcha zamieszcze w odzielnym poscie, bo nie chce, aby ten post wpadl do moderacji.
Zastanwiam sie jak wyklarowac cw na przedramiona. Dobrze, ze z 4 chociaz 3 zrozumialem ![]()
PS. Z ciekawosci, dalej jest okolo 500 wejsci dziennie na bloga czy statystki wzrosly?
Zacznę od końca. Statystyki idą w górę, bywa od 700-1000 odsłon. Przyznam, że mnie to trochę niepokoi. Nadmiar popularności też ma swoje minusy ![]()
Skoro pięta dotyka pośladka, nawet z lekką pomocą, to raczej w tym wypadku przyczyną nie jest słabe rozciągnięcie czworogłowych. Bardziej już zaburzenie koordynacji czworogłowe – pośladki.
Skoro lubisz objętość, to może dołożymy rehabilitacyjnie do dnia A wykroki? Na początku lekko, potem ciężar powoli do góry.
Być może jednak przedramiona mają za dużo i stąd brak postępów? Przemyśl czasową redukcję do raz w tygodniu.
Po powrocie możesz zrobić taki dzień rozruchowy. Tak, jak piszesz. Trudno powiedzieć, czy po przerwie będziesz silniejszy czy słabszy
To super! Idealnie mi ten dzien rozruchowy wchodzi w plan. Lubie zaczynac od wtorku tydzien treningowy, więc akurat wracam w czwartek, w piatek regeneracja po locie i nocnej pracy, sobota – rampa w głownym ćwiczeniu (jeszcze nie wiem który trening wtedy wypada) i zwyczajnie w pozostałych i we wtorek podobnie tylko w treningu A lub B (zaleznie od tego co bylo w sobote). To mi pozwoli wiedzieć ile powinienem założyć na kolejny trening do ćwiczenia głownego i kontynuować kosmiczną podróż CUN ![]()
Taki zamiar, ok?
Nie jest to “dzien rozruchowy’ a raczej dwa “treningi wdrożeniowe” może tak być? Realizuję stary plan z naniesionymi przez Ciebie zmianami, tyle, że w głownym ćw zamiast ciężaru sprzed wyjazdu, robię rampę x7.
To mi pozwoli dopieścić mój CUN. Tak mi się wydaje
Co do przedramion to postępy były poza jednym ćwiczeniem i to mnie blokowalo przed wejsciem na wiecej powtorzen w innych. Moze to bylo wlasnie to cw, ktore zle wykonywalem i dlatego nie bylo postepow? To bardzo prawdopodobne.
Lubie objętość, ale mam już tak wypełnione treningi, że dodanie jakiegokolwiek ćwiczenia do programu głownego spowoduje, że trening przekroczy godzinę, a tego nie chcemy. Dlatego informuję o tym
Mierzę każdy trening zegarkiem i dodanie jeszcze czegoś zamieni moje zabawy w kulturystyczny sprint, a na to jeszcze jest czas
Pomoc przy dotykaniu pośladka piętą nie jest bardzo bardzo mała, ale też nie musze stosować do tego imadła. Może powinienem dodać, że od 16 do 21 roku życia regularnie ćwiczyłem piłkę nożną, grając na bramce, ale, co paradoskalne, jakoś konkretnie rozciągnięty nie byłem. Wykonywałem jednak regularnie okreslone strechingi piłkarskie. Ale jakies karate kopnięcia itp nigdy nie były możliwe
Reasumując, nie wiem czy jestem rozciągnięty odpowiednio czy nie. Hmm.
Gratuluje popularności, zdajesz sobie sprawę, że jeśli blog dalej będzie się tak dynamicznie rozwijał to za chwile bedzie 1000-1200, 1200-1500, do tego rosnąca liczba dzienników treningowych… aaaaaa! Będziesz musiał mieć chipa żeby to ogarnąć ![]()
Ale pewnie zakładając bloga, miałeś precyzyjny plan i nie jest to dla Ciebie niespodzianka. Może stwórz (niech Dzzzrt pomoże
) takie “Gadające Stefanem boty” wiesz o czym mysle:
Bot : Witaj franek77
Franek 77: Cześć Stefan!
Bot: Jak wygląda Twoj plan?
Franek: [Franek podaje przykładowy plan]
Bot: Przysiady rób w rampie raz w tygodniu
Franek: ale ja xxxxxxx
Bot: Przysiady rób w rampie raz w tygodniu
Franek: rampa?
Bot: [Bot daje linka]
itd. moze troche nieludzkie, ale to moze byc jedyne wyjscie, bo inaczej zaczną się pretensje: Panie Stefanie, pomogł Pan Karolowi 11 a dla mnie nie ma pan czasu
Pozdrawiam!
Pozdrawiam!
No ładnie ładnie! Chciałbyś niezastępowalnego Stefana zastąpić jakimś botem?: p
Gdy już będzie milion wejść na stronę i Stefan będzie bogaty to może wyznaczy kogoś na swojego asystenta: p Także bądź grzeczny i ucz się Reda: p
Reda ja czekam na Twój blog ! : )
od jakiegos czasu juz nie Stefana blog jest moja strona startowa, teraz jest to dziennik Redy : ) pelen chilout : )
Ha! Może jakies nagrody w rodzaju “blog miesiąca” zaczniemy wręczać
Stefan będzie podawał werdykt: w tym miesiącu najwięcej kliknięć miał blog treningowy X. Zwycięzca ma prawo do 2 minut mojego czasu”
za to ja, gdy będę wydawał swój dziennik treningowy i bedzie go mozna kupic za 80euro na amazon.pl (cena za wersję skróconą) i 120euro (full opcja) zamierzam zatytułować pierwsze wydanie “Kosmiczna podróż Twojego CUN”.
Tak widzę to. Może nawet jakiś film z tego powstanie? Kto zagra Ciebie Rodzyn, kto Arka, kto Stefana? No i czy kręcić od razu wersje 3D?
Pozdrawiam!
PS. Rodzyn jak tam regeneracja? Napisz na swoim blogu jak sie regenerujesz, moze uda nam sie na blogu przygotowac dobrą receptę na skuteczne, bezbolesne kuracje.
Stefan,
jeszcze a`propos nowego planu i wykroków. Wykróków poprawnych chyba nigdy nie robiłem za to wykonywałem długi i dużo wstępów ze sztangielkami i sztangą na krzesło (solidne drewniane). Oczywiscie nie jest tak, że nie chcę wykroków, sygnalizuję tylko, że lubię wstępy ![]()
Dziękuję!
Z pierwszego dnia zniknie drążek. Więc tam można w przerwach między dipsami wrzucić wykroki.
Plecy będą męczone na drugim treningu. Wstępy to jednak trochę inna praca mięśniowa, więc lepiej byłoby te wykroki wprowadzić. Przynajmniej na razie.
Jasne, mogą być dwa dni rozruchowe.
Reda Twój dziennik na amazon, jak najbardziej, ale obowiązkowo w formie audiobooka
Wszystko TAK! ![]()
A audiobooka można by poddramatyzować czytając na role
DD w dialogu
Pozdrawiam!
PS. No i co z tym StefanBot?
Chyba czegoś takiego jeszcze nie było w tej dziedzinie?
Tylko jak temu botowi przekazać męską intuicję, które obok wiedzy i doświadczenia jest nieodzowna?
Dzzzrt na pewno zna odpowiedź
Trening
1. Przysiady 10×7 x62.50
2. Przysiad przedni 7×3 x5kg
3. Drążek + dipsy 5×5+5 oraz 1×4(+1)+5 i 1×3(+1+1)+5
4. Push press rampa x5 do 42.50kg
5. High pull 7×3 x15kg
Przysiady dość łatwo. Kusi mnie, aby po powrocie, po prostu wydłuzyć rampę rozgrzewkową i zrealizować normalny trening w planie bez odejmowania ciężaru. Fajnie było by przezwyciężyć ten swój “strach przed przerwą”. ![]()
Myślę, że ostateczną decyzję podejmę po powrocie podczas rozgrzewki. Wtedy będę wiedział na ile treningowej krzepy się zanosi. A w ogóle ciekawe jest porównanie siebie kiedy zaczynam treningową rozgrzewkę i kiedy jestem już po ćwiczeniu głownym i CUN jest rozgrzany. Normalnie inny człowiek! Inna siła, koncentracja, inna dynamika myśli. Kiedy rano wstaję, jem śniadanie,ogarniam internet, pije kawę i za kilkadziesiąt minut mam zacząć trening to ten moment kiedy zaczynam juz trening właściwy zawsze wydaje mi się taki odległy i jakby nierealny (“ja ze sztangą? przysiady? a co tam na fb?”), a potem gdy już jem posiłek potreningowy wszystko, patrząc wstecz, wydaje się takie łatwie, naturalne i oczywiste. ![]()
Filmiki z push press i high pull z akcentem uwagi kamery na pracę nóg będą następnym razem, bo tym razem tel się wyładował.
W nastepnym poście wkleję te linki do filmików ze snatcha, którymi się kierowałem. Zalezy mi na doprecyzowaniu poprawnego wykonu tego ćwiczenia, bo już pojutrze zamierzam, wreszcie, wykonać pierwszą w życiu poprawną serię snatcha.
Pozdrawiam!
Przerwy się nie ma co bać. Czasami po niej nawet mocniejszy możesz wrócić. Tylko nie rób codziennie libacji i zobaczysz że będzie dobrze: )
No właśnie tak będzie! Kiedyś nie umiałem tak skutecznie rozgrzewać CUN a od kiedy wychodzi mi to już lepiej nie miałem jeszcze przerwy. Oczywiście jestem dobrej myśli. ![]()
Trening i konsekwentne postępy, bo to właściwie jedyna dziedzina, w której wszystko zależy ode mnie. Taka moja medytacja. ![]()
Co do libacji, to nie ma problemu, alkohol pijam tylko w czwartki (dwa piwa
) a z innych używek to… słucham reggae
ale to nie ma wpływu na trening. Papierosów nie palę
Hazard też niekoniecznie. Takze bez obaw
![]()
Zresztą tam gdzie jadę w okolicach do 30km nie ma nic tylko skaliste pustynie i góry więc imprez za dużo nie będzie.
Trening
1. mc 10×7 x82.50kg
2. wiosła 10×10 x50kg
3. snatch rampa x10 do 37.50 (end of time!)
rotatory 4×14 a+b (sztangielka + 2.50kg)
przedramiona wszzystkie ćwiczenia 2×12 xsztanielka+5kg
Stefan,
mam prośbe, czy możesz powiedzieć, które nowe ćwiczenia wejdą do mojego nowego planu? Pooglądałbym sobie wcześniej video i upewnił się, która wersja jest najbardziej poprawna. O ile się nie mylę, z nowości, pojawiają się wykroki i wiosłowanie jedną ręką. Co jeszcze sprawdzić?
Aha i mam pytanie o wiosła oburęczne, czy w momencie wdechu, kiedy sztanga zmierza do podbrusza tułow może się nieco wyprostować, czy powinienem trzymać te 45 stopni za wszelką cenę? Powinienem o to zapytać wcześniej, nie wiem czemu tego nie zrobiłem. Ah! Oh! Eh!
Pozdrawiam!
Jesteś już na początku kolejki z planami, więc jutro-pojutrze powinien być gotowy ten nowy plan dla Ciebie. ![]()
Wiosłowanie jednorącz będzie takie nieco inne, z repertuaru Thiba. Możesz już rzucić okiem na pierwsze ćwiczenie, z tego zestawu. To właśnie to co wykonuje ta pani.
W normalnym wiosłowaniu w wersji siłowej oburącz przy dużych ciężarach pracują też nogi i całe plecy, czyli następuje i lekkie wybicie z nóg i lekki wyprost pleców w momencie ciągnięcia gryfu. Pozdrawiam.
Ok, ale ona wykonuje to na wyciągu hmm, nie wiem jak to nazwać, środkowym. Ja mam górny i dolny, więc tego kąta, którego używa ta pani nie mam jak zrobić. Musiałbym wykopać dziurę w podłodze
Mój dolny wyciąg znajduje się przy samej podłodze. No i na atlasie mam 50kg obciążenia tylko.Chociaż tam jest jakaś przekładka i chyba można ten ciężar (ale to działa tylko dolny wyciąg) zwiększyć x2.
Reasumując, technicznie nie jestem w stanie wykonać tego ćwiczenia tak jak na załączonym obrazku.
![]()
Pozdrawiam!
Możesz ciągnąć nieco niżej. Ważniejsze pytanie o obciążenie, bo jeśli jest tylko 50kg, to faktycznie nic nam to nie da. Sprawdź to czy da się razy 2 i jaki jest możliwy skok ciężaru. Jeśli się nie da, to będzie trzeba zmienić ![]()
Acha, czyli na górnym też mamy jednie 50kg do dyspozycji?
Cześć Reda,
Na siłowni, do której kiedyś chodziłem, też nie było za dużo ciężaru na wyciągu. Nie dasz rady zawieszać talerz na tym bloczku(nie wiem jak to nazwać) dzięki któremu ustawiasz sobie jaki ciężar chcesz podnosić?
Pozdrawiam
Tak, potwierdzam. 50kg na górnym i 100 na dolnym (ale nikt tego nigdy nie ważył, więc to jednak wielka niewiadoma). Zmiana ciężaru minimum 5kg (lub jeśli z prętem mnożacym ciężar dolnego) co 10 kg. No wiem, że tandeta, ale kiedys tego nie wiedziałem…
Ok, więc trochę nam to utrudni sprawę. Chyba na górnym też by trzeba ciągnąć jedną ręką. Muszę pomyśleć, bo mi się koncepcja rozsypała przez ten ciężar.
Moja wina, powinienem uprzedzić Cię wcześniej. Sorry!
Reda, pierwszy dzień zmieniamy bez problemu. Tam wylatuje drążek i zamiast niego w przerwach między seriami dipsów robisz wykroki w miejscu po 7 powtórzeń na każdą nogę. Drugi dzień będzie bardziej skomplikowany.
Trening B:
A – Martwy ciąg 10 serii po 7 (wiadomo) minuta przerwy.
B1 – podciąganie na drążku 2 powtórzenia
B2 – wyciąg, chwyt neutralny wąski, dociągnięcie do dolnej części klatki i bardzo wolna faza ekscentryczna (10 sekund) 3 powtórzenia.
B1 i B2 stanowią jedną serię wykonywaną bez przerwy. Dopiero po obu robisz przerwę na 1 minutę. Pięć takich serii stałym ciężarem, przechodzisz do kolejnego ćwiczenia.
C – wiosłowanie jednorącz półsztangą. Stały ciężar we wszystkich seriach. Szybki ruch w górę, kontrolowany, ale nie za wolny w dół. Robisz jedną ręką odpoczywasz minutę, robisz drugą ręką, odpoczywasz minutę i kolejna seria pierwszą ręką. Ilość powtórzeń w seriach: 3,2,3,2,3,2, ostatnia seria do oporu. Jeśli w tej ostatniej serii zrobisz każdą ręką 10 lub więcej potworzeń, to na kolejnym treningu zwiększasz ciężar.
D – wiosłowanie plyometryczne oburącz. Pozycja wyjściowa jak do normalnych wioseł. Tylko nogi trochę bardziej proste w kolanach, by nie walnąć w nie ciężarem. Przyciągasz gryf do podbrzusza i puszczasz go. Po prostu otwierasz dłonie. Sztanga spada, a Ty masz ją złapać w dolnej pozycji i błyskawicznie znowu pociągnąć do siebie. Na początek 3 serie po 3 powtórzenia. Odpoczynek 30 sekund. Proponuję zacząć od samego gryfu, za każdym razem dodawaj jedną albo dwie serie. Jak dojdziesz do 7 zacznij zwiększać obciążenie.
Powinno zmieścić się w godzinie, ale jak trochę przekroczy to się nie przejmuj.
Przerwy są ważne. Tu nie chodzi o to, byś się zmęczył. Mamy konkretnie zwiększyć siłę pleców.
Ok, teraz możemy się konsultować i doprecyzować niejasności.
Pozdrawiam.
Cześć Stefan!
Bardzo dziekuję za nowy plan!
Dzień pierwszy A – Pooglądam sobie wykroki na youtube, chyba, że masz już w swojej bibliotece linki do wzorowej wersji wykonania tego ćwiczenia? ![]()
A! Jeszcze muszę zapytać o dipsy, czy też 7×5? I jeśli tak, to czy działać jakoś w dipsach z czasem fazy negatywnej i bycia na dole? Bo 7×5 zawsze dawałem zrobić nawet po serii drążków, więc bez drążka będzie jeszcze łatwiej. Stąd moje pytanie.
Czy moge tu zastosować np tempo 63X? A może podwódne dno? “Domagam się” tutaj nieco więcej wysiłku, bo dipsy dość dobrze mi wchodzą, a bez drążka będzie jeszcze łatwiej.
I, jak roumiem, potraktowac dipsy + wykroki jako hmm “serie łączoną” ? Wtedy, jak rozumiem, jest 7x 5(dipsy) + 7 (wykroki) czyli 7x 5+7 i wtedy właściwie bez przerw taki “obwód” x 7 ? Czy dobrze dedukuję?
Dzień drugi – “chwyt neutralny wąski” hmm tu może być problem, mam kilka drązków do wyciągu (długi, krótki, V, sznur, ale neutralnego nie mam
) Mam taki uchwyt plastikowy od ekspandera, ale ciężko to wygodnie trzymać dwiema rękami. Może więc to “V” albo sznur?
Mam za to wąski neutralny na drążku…
I pytanie o ciężar w części B2. Rozumiem, że faza ekscentryczna ma konkretna więc ciężar za mały być nie może, bo inaczej nici z fazy ekscentrycznej?
[o chyba sam sobie odpowiedziałem? Chwała!
]
C -Wiosłowanie półsztangą jednorącz – O! To nowość. Podobna prośba o wskazówki perfekcyjnego wykonania jak z wykrokami. Oczywiście poszukam i jeszcze dopytam.
Serii wiosłowania, jak rozumiem, w sumie, 7? Ta do oporu też ciekawe, będę mógł pisac: “ooooo jaka pompa” hehe, żartuje
D – wiosłowanie plyometryczne oburącz – oooo nowość! Ok! Tutaj widzę, że muszę zaplanować jak przy tym oddychać. 1. Sztanga jedzie do brzucha -wdech, 2. Sztanga leci w dół wydech, 3. Łapię sztangę i do siebie – wdech. Ok, raczej uda mi się to skoordynować. ![]()
Czyli na pierwszym treningu robię 3 serie po 3 powtórzenia tego ćwiczenia, a potem, (czy moge juz na następnym, czy zwiększać po jednej co trening?) dojść do 7×3 i wtedy subtelnie dodać kg. Wydaje mi się to (poza wątpliwośćią w nawiasie) jasne.
Czy możesz, proszę, Stefan dać mi tez angielskojęzyczne nazwy nowych ćwiczeń? Będzie mi łatwiej skonsultować się z informacjami w internecie.
Bardzo za wszystko dziękuję!!!
Az slinka cieknie na temat tego treningu : )
ja uwielbiam cwiczyc plecy! nie pogardzilbym takim planem : )
PS Reda! W sumie tak czytam Twoje watpliwosci i sam sobie na wszystkie odpowiedziales, wg mnie wszystko jest jasne : )
na widok*
skad mi sie “temat” wziął : )
Odnośnie do dipsów to tak. Możemy być wolna faza negatywna. I mają to być takie obwody. Jak dasz radę to praktycznie przerwy tylko na zmianę stanowiska.
Wykroki – powiedzmy, że to na tym filmie ujdzie
ang. Rear Lunge
Na drążku możesz też sprobować tym wąskim neutralnym. Na wyciągu w takim razie albo V, albo po prostu podchwyt i dłonie dość blisko siebie. Ciężar porządny musi być to fakt, ale pamiętaj, że po tej wolnej ekscentrycznej musi go znowu przyciągnąć do siebie ![]()
Wiosłowanie półsztangą – oprzyj jeden koniec o róg pokoju. Ewentualnie połóż na nim coś ciężkiego. Stajesz nad drugim łapiesz przy końcu, drugą ręką opierasz o udo. Mocno ciągniesz do brzucha, bo tu opad jest większy niż przy normalnych wiosłach. Jakieś 60 stopni. Lekka pomoc nogami i plecami może być. Najlepiej po każdym ruchu kładź sztangę na sekundę na podłodze. Filmów w necie jest sporo, ale póki co nie widzę nic na poziomie – ang. nazwa to pewnie Barbell Row One Arm.
Wioseł plyometrycznych chyba raczej w necie nie znajdziesz. Wzorowałem się trochę na pomysłach Thiba, ale u niego były inne ćwiczenia robione na tej zasadzie. Nie wiem, może coś w nowszych artykułach jest, bo dawno nie sprawdzałem. Zasada jest taka, że na moment dłoń traci kontakt z gryfem, a po złapaniu musi nastąpić gwałtowna kontra do siebie.
Jak dobrze pójdzie to dodawaj po 2 serie, jak kiepsko to po jednej. Pozdrawiam.
Sporo o różnych rodzajach wiosłowania było w artykule Wodyna.
Półsztangą chyba było, natomiast plyometryczne, czy jak wolicie balistyczne raczej tam nie było.
Mniej więcej chodzi o cos takiego przy tych plyo, tylko Ty masz robić sztangą, puszczać i łapać oboma rękami na raz.
Trening
1. Przysiad 10×7 x65kg
2. Przysiad przedni 7×3 x5kg
3. Drążek + dipsy 3×5+5, 3×4+1+5 i 1x 3+1+1+5
4. Push press rampa x5 do 42.50kg
5. High pull 7×3 x17.50kg
Stefan,
myślę, że wieczorem podeślę filmy z pracą nóg w pp i hp. Czy, jeśli wykonanie będzie ok, to wskazane jest, abym zwiększał ciężar już nieco konsekwentniej?
Bardzo dziękuję za linki do poprawnego wykonania nowych ćwiczeń. Mam jeszcze pytanie, jaki ciężar sztangielek wybrać do wykroków x7?
Aha dzisiaj przy pp, gdy opuszczałem regularnie pykał mi prawy bark (wcześniej tego nie było), ale nie chce mi się tym przejmować. Wydaje mi się, że jest to powiązane z temperaturą stawu. Noc była zimna, mieszkanie nieco bardziej wychłodzone i przerwa pomiędzy ćwiczeniami działała bardziej chłodząco i stąd pewnie ten efekt. Reasumując, dopóki nic nie boli, to się tym nie przejmuje.
Pozdrawiam
Jasne. Wszystko wskazuje na to, że ciężary należy zacząć zwiększać w tych ćwiczeniach ![]()
Jak widać Twoje stawy są dość czułe na niską temperaturę.
W wykrokach najtrudniejsze jest na początku utrzymanie równowagi i koordynacja. To wychodzi w praktyce. Spróbuj może z 5kg w każdej ręce. Jak pójdzie lekko i bezproblemowo, to zwiększaj. Pozdrawiam.
Stefan,
mam jeszcze pytanie a`propos wyjazdu.
Czy w tym tygodniu mógłbym zrobić treningi pon – sro – piątek ? (zamiast wto – czw – i brak tu soboty bo wyjazd)
Wtedy skraca mi się o jeden dzień przerwa między wczorajszym treningiem i następnym, ale mogę wykonać wszystkie 3 treningi w tym tygodniu i, co szczególnie fajne, na pokład samolotu (+ posiedzenie na lotnisku, bo przesiadka) trafiam chęcią do odpoczynku, co umili podróż. No i przerwa w treningu będzie krótsza (7 a nie 8 dni). Może taki mechanizm (tak to się chyba nazywa?) “hiperkompensacji” wykorzystać? Co Ty na to?
Normalnie po 3 treningu w tygodniu potrzebuję dwudniowej przerwy, aby wejść swobodnie w nowy tydzień, ale w sytuacji nadchodzącej przerwy, mógłbym to, chyba, wyjątkowo zmienić. Hmm?
Pozdrawiam!
A! (ciągle o tym myślę
) po powrocie, zrobię w piątek (z nowego planu) trening A tylko przysiady zrobię rampą x7 i tak samo trening B z mc x7 w niedzielę. I potem, od wtorku, już normalnie, mając też info z rampy i sprawdzona technikę nowych ćwiczeń, zacznę właściwy nowy plan. Tak to sobie ustawiam w głowie. Może tak być?
Myślę, że jak raz tak przesuniesz i to jeszcze i tak przed dłuższą przerwą to nic złego się nie stanie. Pozdrawiam.
Może być
Trening
1. mc 10×7 x85kg
2. wiosła 10×10 x52.50kg
3. snatch rampa x10 do 25kg
Stefan,
chciałem jeszcze zapytać o ćwiczenia na przedramiona. Na czym stanęło? Co robię źle i czego nie robię?
Pozdrawiam!
Trening
1. Przysiad 10×7 x 67.50kg
2. Przysiad przedni 7×3 x 7.50kg
3. drążek+dipsy 5×5+5, 1×3(+1+1)+5, 1×4(+1)+5
4. Push press rampa x5 do 50kg
5. High pull 7×3 x20kg
W dipsach sprawdziłem tempo 63X i uważam, że działa właściwie.
Podtrzymuje pytanie dotyczące ćwiczeń na przedramiona ![]()
Dziękuję za wszystko!
Pozdrawiam!
Reda, zacznijmy od początku z przedramionami. Krok po kroku. Ćwiczeń jest 4 – w dwu, jako punkt wyjścia dłoń jest skierowana do góry, w dwu w dół, czy strona grzbietowa jest u góry.
Uginanie nadgarstków i prostowanie ok, tu jest jasne. To samo przeciwieństwo przy skrętach. Jedne robisz z dłonią w górę, a drugie z dłonią w dół. U Ciebie oba rodzaje skrętów były, o ile dobrze pamiętam, częścią grzbietową do góry.
Stefan,
jeszcze pytanie a`propos wykroków: robic do przodu czy do tylu? Rozumiem, ze raczej do tylu, bo na jednym filmiku jest do przodu a na pierwszym do tylu.
Howg!
Rób do tyłu. Niby różnica niewielka, ale jednak jest.
Trening
1. mc 10×7 x87.50
2. wiosła 10×10 x57.50kg
3. snatch rampa x5 do 20kg
Następne kroki: prysznic, 13.30 taxi na lotnisko, 15.30 ziuuu,Paryż-lotnisko,ziuuuu, 23.30 Malaga Airport. Sobota w nocy koncert ze Ska Bottom Boat (skajazz z Majorki), niedziela do srody – chill i spacery
czwartek ziuuuuu przez Zurych do Warszawy, czwartkowa noca zabawo-praca, piątek 23.02 rampa przysiady i uczenie sie nowego planu, niedziela to samo z treningiem B i wtorek start nowy plan. Hops! Tak to widzę
Jaja gotowane i mięcho spakowane
Ciekawe czy przywiozę trochę spowrotem?
Pozdrawiam!
Hej! Chcialem tylko napisac. ze jest wysoko :*
Andaluzja i wiosna – to dziala! Ale i taK treningi sa najfajniejsze! hehe.
Pozdrawiam z Coin!
PS. Moj ziom gospodarz pracuje na budowie i… ma problemy z rotatorami. Jestem najlepszym gosciem jakiego mogl miec haha.
Reda czekamy na relacje wypadu : D
pozdrawiam!
Dwie cegły w łapy i niech macha na rotatory
Pozdrawiam.
Ah ah ah juz w piatek rano bede mogl poczynic kolejny wpis potreningowy aaaaa nie moge sie juz doczekac. Jutro transfer Malaga – Warszawa via Paris, nocny job i nastepnego dnia przysiady x7 rampa start aaaargh! YEAH!
Dzieki za wpisy! Postaram sie jakas atrakcyjna relacje zamiescic hehe.
Pozdrawiam serdecznie!
Trening
1. Przysiad przedni rampa x7 od 30kg do 67.50kg
2. Przysiad przedni 7×3 x10kg
3. Dipsy (lekki skos, tempo 63X) + wykroki 7x 5+7
4. Push press rampa x5 do 45kg
5. High pull 7×3 x20kg
YEAH! Mega fun i power! Włączyłem odpowiedni podkład muzyczny rozpocząłem rozgrzewkę i poczułem skondensowaną radość i ogromny entuzjazm. Właściwie przez cały trening uśmiech nie schodził mi z twarzy. Aaaaaa! Uwielbiam to! BOOMSHAKALAKA! ![]()
No i po rozgrzewce, gdy zakłądałem cięzar do rampy przysiadów po prostu aż podskakiwałem z radośći
Rampa to świetna sprawa po przerwie, bo człowiek nic nie musi, a wszystko może. Nie ma zagrożenia, że coś się nie uda ![]()
Sam jestem zaskoczony tym co piszę, ale po tygodniu przerwy nie odczułem, żadnych strat siły. Fajnie!
Stefan,
pytania dwa:
1. Od jakiego ciężaru zacząć przysiady w normalnym planie? Przed pauzą było 10×7 x67.50kg i do takiego ciężaru doszedłem dzisiaj w rampie. Czy cofnąć się np do 60kg i wspinać ponownie? Pamiętam, że przed wyjazdem to 67.50 wydawało mi sie dużo, i w głowie pojawiały mi sie juz myśli o zmianie zakresów, teraz było lżej, ale nie chcę się za bardzo “przypalić” i musieć juz przechodzić na niższy zakres powtórzeń. 60kg? 62.50?
2. Wykroki – no na razie nie jest to moje ulubione ćwiczenie… Do przodu jeszcze jako tako, ale do tyłu to juz raczej tego na razie nie ogarniam. Mam pytanie czy nie mógłbym zamiast wykroków robić -nie wiem jak to nazwac- takich jakby przysiadów z jedną nogą do przodu wystawioną? Czyli robię jeden wykrok i potem już tylko góra dół. Oczywiście to zmienia rozkład sił, ale może nie aż tak bardzo? Zrobię jak uważasz, ale na razie z wykrokami się nie polubilismy. ![]()
W niedzielę rampa mc i dużo nowych ćwiczeń, sam jestem ciekaw czego się po tym treningu dowiem o sobie.
Viva Espana!, ale także home sweet home!
Pozdrawiam!
Przy dobrze rozplanowanym treningu siłę tracimy dopiero gdzieś po ok. 30 dniach!
Możesz zacząć od 60kg przysiady.
Może na razie spróbuj po prostu wykroków w przód? Zamiast w tył.
Z tą muzyką na treningu ostrożnie. Pozdrawiam.
Ja bym troche muzyki bronił. Oczywiście trening wykonuje sie tak samo z i bez muzyki, ale, osobiscie, lubie rozpoczac rozgrzewke od motywujaco skorelowanego rytmu. Nie mowie o nakrotyzowaniu sie, ale świadomym wykorzystaniu rytmu i harmonii, które działają jak NLP-owska ‘kotwica’. Kiedyś już o tym pisałem, ale powtórzę, że lubię też rozpoczynac serię właściwą od tego samego momentu piosenki (np. refrenu lub początku zwrotki). To skutecznie wpływa na timimng treningu: słyszę, że za około 10 sekund będzie refren, przyjmuję pozycję… zbliża się refren, ćwiczenie start i po chwili seria wykonana. Pamiętam, że kiedyś, rozpoczęcie serii było dla mnie mniej automatyczne, a teraz po prostu zaczyna się refren i moje ciało i głowa robią swoje a ja pilnuje techniki i respektuję z radością TUT.
—
Relacja z wyjazdu.
17.02.2011 piątek
Dzień wcześniej ska-biba, powrót do domu o 4 rano, teraz wczesna pobudka, trening, sprawdzenie czy wszystko mam (przede wszystkim ugotowane jaja oraz uda kurczaka). Na lotnisku przez godzinę oglądam taniec walczących ze śniegiem mega duzych lotniskowych maszyn. Ciekawe ile taki dżwig ciśnie w mc (bo przysiadow raczej nie robia, chyba ze schodki do samolotow haha)?
W samolocie, na szczescie, nie proponowali nic do jedzenia wiec nie musialem robic wykładów na temat ![]()
Do Malaga Airport dotarłem około 2-3 w nocy, tam już czekał na mnie mój gospodarz Steve. Po 40 minutach drogi jego jeepem byliśmy gdzieś w górach. Posłuchalismy trochę reagge przed snem i wskazana została mmi droga do mojego pałacu – wolno stojącego vana turystycznego. Extra! Następnego dnia dopiero zobaczyłem jakie to super miejsce. Góry, szerokie widoki, nie kończący się horyzont, ćwierkające ptaki i sto procent wiosny ze słońcem i temperaturami do 30 stopni.
(latem musi tam być niezłe piekło!). Tego samego dnia wyjazd do Marbelli, spotkanie z zespołem Ska Bottom Boat z Majorki (12 osób + osoby towarzyszące). Moi gospodarze (brytyjskie małżeństwo z dziecmi) wrócili do domu, a ja trenowałem swój hiszpański, jadłem hiszpańskie tapas (wybrałem mięso, sos i warzywa oczywiscie) i przygotowywalismy sie do koncertu w mającym 25 letnią tradycję Locos Bar. Koncert rozpoczął się około 2 rano a ja wbiłem na scene po trzeciej. Było bardzo miło. Nawet jakaś laska ucałowała mnie gdy na chwile zszedłem ze sceny mówiąc “Que bueno chico”. Miło. Wrzucę video bo muzyki lepiej sluchac niz o niej mowic.
Nastepne dni, głownie dlatego, że nie prowadzę samochodu, a schodząc w dół do miasta musiałbym wejść pod góre, spędziłem głownie na niedzielnym grillu (kiedy przyszlo wiecej lokalnych brytyjskich osadnikow…) i nic nie robieniu (ok, jadłem pomarańcze) i wylegiwaniu się na szczycie góry w słońcu. Gospodarze mają małą farmę – krury, kaczki, 2 kozy, owca, 2 psy więc gdy oni byli w pracy, całe to towarzystwo chodziło za mną prawie jak za Pasterzem, ale oryginalny pasterz z beczacymi owcami i dzwoniaqcymi dzwoneczkami owieczkami pojawial sie na sasiednim wzgorzu więc ogólnie dosyc sielankowe obrazki ![]()
Starałem się jeść mniej, ale bez przesady, szczególnie, że familia tutejsza jadła właściwie jeden głowny posiłek wspólny wieczorem konsumwałem przywiezione i zakupione na miejscu jaja (gotowane i jajecznica) ser kozy (ze sklepu) oraz kapuste kiszpona i takie tez ogorki ktore przywiozlem ze soba. Brytyjczycy jedza malo refleksyjnie – supermarketowa “Original British Sausage” ma 46% mięsa, a jesli kupią w hiszpanskim supermarkecie parowki o zawartosci miesa 70% są naprawdę szczęśliwi. Starałem się edukować w tym temacie i przypominać wszystkim o ściąganiu łopatek ![]()
Ostatni wieczór to partia backgammona z gospodarzem (zapewne jakaś kontynuacja rozpoczętej przez inne nasze inkarnacje wiecznej gry), podziękowanie rozgwieżdżonemu niebu, pobudka nad ranem (ciemno i zimno!) podróż na lotnisko i konsumpcja (podzielonego na mniejsze porcje) giga omleta przygotowanego przez gospodarza (jaja, kurczak, pomidor).
W ogóle omlet francuski (tak sie chyba nazywa ta wersja bo nie ma tu ziemniakow) jest bardzo podreczny do podrozowania i do szkoly/pracy. Vivat omlet! Przybyłem do Warszawy wieczorem, zjadłęm baraninę i warzywa w lokalnym kebabie, zajrzałem na koncert znajomych, zobaczyłem radka sikorskiego z ochroniarzem i zapytalem na glos: czy to radek sikorski mi5 zdrajca? (jakos poczulem taka potrzebe
) i wrocilem do Indecksu gdzie rozpoczalem co czwartkowa bibę, potem dołaczyli koledzy z dęciakami ze wspomnianego koncertu i wreszcie okazalo sie, ze jest juz 3 rano a wiec czas do domu. Podróż wciąż trwa! Czytam “Black Book” Thiba i “Złotą księgę” Saint Germaina. Polecam ten zestaw! ![]()
Aha nie ma problemu w przewozeniu zarcia samolotem w bagazu podrecznym.
Pozdrawiam!
Dzięki za relację ![]()
Swego czasu byłem bardzo rozczarowany, jak dostałem oryginalne przywiezione z Hiszpanii chorizo i okazało się, że ma w składzie soję. Podłe czasy nastały!
Podobno teraz Anglicy wyszli na prowadzenie, jako najgrubsza nacja w Europie
Pozdrawiam
Trening
1. mc rampa x7
30,40,50,60,70,75,80,82.50,85,87.50
Stefan,
Dojechałem do ciężaru sprzed wyjazdu. Mogłem jeszcze iść dalej, ale nie zależało mi na tym. Czy i tutaj zejść i zacząć, analogicznie jak w przysiadzie, od 80kg?
2. drążek x2 + górny wyciąg x3 z ekscentryczną fazą 10 sec all x5
2+3×5
Wszystko wykonane. Zostały mi jeszcze dwie sztaby na atlasie i chyba na następnym treningu będę już na ostatniej, bo dzisiaj to był tylko test. Co dalej? Coś jakoś w tym cwiczeniu zmieniać czy cały czas to samo i ten sam ciężar? oże dodawać powtórzenia na drązku?
Pytanie: czy w ściąganiu wyciągu (wąski podchwyt) to dłonie mają dotykać dolnej częśći klatki czy drążęk? Na razie dotykam dłońmi. Nie wiem czy potrafie się tak dogiąć, aby to drążek dotykał. Tzn, moze mi sie uda, ale wtedy ciezar w fazie ekscentrycznej bede chyba musial sam popychac do góry. ![]()
Pytanie o oddychanie w fazie ekscentrycznej wyciągu – faza eksc trwa 10 sekund. Czy mogę oddychać normalnie, tak jak mi organizm podpowiada czy powinienem wypuszczać przez 10 sekund zgodnie z długościa fazy ekscentrycznej?
3. wiosło jednorącz półsztangą
Zgodnie z wytycznymi: 3,2,3, 2,3,2 i do oporu (x20) x25kg
Nie przepadam za ćwiczeniami “do oporu” więc w ostatniej serii zrobiłem tylko x20.
Nie wiem jaki tutaj ciężar wybrać. Dzisiaj zdecydowałem się na 25kg.
Przerwę 1 minutową robiłem dopiero po wykonaniu ćwiczenia przez obie strony. Wiem, ze napisales, ze przerwa ma byc co ręka, ale nie dam rady tak robić, bo to mnie demobilizuje, chyba, że jakimś konkretnym ciężarem. Pisząć wprost nie chcę robić przerwy minutowej co ręka dopóki ćwiczę niedużym ciężarem. Czy jest jakaś część ciała, na której powinienem koncentrować się podczas tego ćwiczenia? Czułem okolice łopatek i triceps hmm. Mam też prośbę, czy możemy zmienić ostatnią serię “do oporu” na jakiś określoną liczbę? Może być odpowiednio wysoka, ale określony 20, 30? Dzisiaj gdybym się nie zatrzymał to był robił pewnie z 15 minut na jedną ręke i to po prostu jest nudne.
4. Wiosła pylometryczne 3×3
No słaby ze mnie żongler. Oczywiście stłukłem nieco kolana i chyba muszę kupić nowy paznokieć do lewej stopy. Jeszcze nie oglądałem, ale chyba to będzie pierwszy paznokieć stracony na siłowni a nie podczas gry w piłkę. Trochę (bardzo) gubię się w tym ćwiczeniu,
szczególnie w oddychaniu. Jest dużo łatwiej jeśli mógłbym podciągać normalnie do podbrzusza, ale na tyle dynamicznie, ze w momencie kontaktu z podbrzuszem sztanga odbija sie od niego, ja lekko otwieram dłonie w tym momencie, i sztanga leci w dół, łapię ją, bum podbrzusze, sztanga leci w dół, wydech rece otworzone, łapię, podciągam wdychając, bum, leci w dół itd.
Co do przedramion to jestem wciąż zagubiony, bo zawsze robiłem zgodnie z tym co napisałeś, ale po wysłaniu filmów uznałeś, że to jednak nie to i napisałeś ponownie jak ma być i… to znowu pasuje dokładnie do tego co robiłem, więc nie wiem do końca na czym polega mój błąd.
W następnym poście spróbuje opisać WIZUALIZUJĄC PRECYZYJNIE wszystkie cztery wykonywane przeze mnie ćwiczenia na przedramiona.
Nie wiem też czy do końca nowe ćwiczenia wykonywałem poprawnie, bo dopiero w marcu będe miał normalny internet, a teraz to mi sie mejl i moj dziennik laduje 15 minut.
Pozdrawiam!
MC – myślę, że tak. Zacznij od 80kg.
Na wyciągu skoro zabraknie ciężaru to chyba faktycznie trzeba będzie zwiększać powtórzenia. Raczej początkowo na wyciągu, a dopiero później na drążku. To będziemy modyfikować na bieżąco.
Przy wąskim chwycie oczywiście dotykają dłonie, a nie drążek ![]()
Przy długich fazach ekscentrycznych zawsze oddychamy normalnie. Zbyt długie wstrzymywanie powietrza za dobrze nie służy sercu. Stary problem ciężarowców.
Wiosła jednorącz – tu zdecydowanie ciężar był za mały. Następnym razem przynajmniej z 10kg więcej, a może nawet spróbuj dodać z 20kg. Do oporu ustalmy na 10 powtórzeń. Więcej w tym wypadku nie ma sensu. Jak dasz radę zrobić te 10, to znak, że następnym razem trzeba więcej.
Wiosła plyometryczne – nie jestem pewien, czy rozumiem, ale chyba chodzi o to samo. Rób tak jak napisałeś.
Przedramiona – ok, opisz jeszcze raz na spokojnie i jakoś to ogarniemy. Na tyle, na ile widziałem na filmach to w obu ćwiczeniach z rotacją masz stronę grzbietową dłoni do góry, a powinno być raz do góry, a raz na dół.
Pozdrawiam.
Trening
1. Przysiad 10×7 x60kg
W trakcie pośniadaniowej kawy myslalem, aby jednak zacząc od 67.50, bo to przeciez nieduzy ciezar (euforia kofeinowa hehe), ale po rozgrzewce zdecydowałem nie kozaczyć i była to dobra decyzja. Uwielbiam przysiady!
2. Przysiad przedni 7×3 x12.50kg
Dodałem kolejne 2.5kg. Czy dodawać tutaj co trening te 2.5kg czy zatrzymywać się na ciężarze i upewniać na nastepnym trenigu, że szybciej wstawać juz nie mogę? (Zadając mi to ćwiczenie wspomniales, aby dodawac dopiero wtedy gdy “będziesz wstawał naprawdę szybko”. Trudno tę szybkość zmierzyć, ale cieżar raczej wciąż mnie nie przygniata, więc i dynamika raczej jest. Dodawać co trening 2.5?
3. dipsy (63X) + wykroki 5+7 x7
W wykrokach wciąż zostalem na sztangielkach 2.5kg. Wykroki to po wcześniejszych dzialaniach na tym treningu fajny nóg dobijacz ![]()
Pytanie: Jak daleki powinien byc wykrok? tzn raczej bliski czy raczej daleki? I czy kolano nogi zostającej z tyłu dotyka lekko podłoża czy to zbyt głęboki ruch? Czy wstając “wybijać” się z nogi z przodu, czy bardziej koncentrować się na biodrach?
4. Push press rampa x5, do 50kg.
Zrobiło się już, względnie, cieplej oraz dołozyłem rogrzewkę pushpressową barków (same dłonie, polsztanga, sztanga) oraz lekką rotatorów. Chwyt odrobinkę szerszy niz szerokość barków. Widać prawy bark to lubi, bo nic nie pykało, a nawet jeśli to dużo ciszej niż kiedykolwiek. Wygląda więc na to, że rozgrzewka danego łańcucha kinetycznego i dynamiczne serie rozgrzewkowe są skutecznym sposobem na wyciszenie pykania. Pisze “pykania”, bo nie jest to głośne “strzelanie”. Nie “trrraach!”, ale “pyk” hmm.
Udalo mi sie zgrać na cpu z tel filmiki z pracą nóg w pp i hp, więc gdy tylko transfer mi pozwoli podeślę z prośbą o ocenę.
5. High pull 7×3 x12.50kg
Dodałem 2.50kg coraz bardziej lubie to ćwiczenie. Mam pytanie o chwyt: szerokość taka jak w opisanym powyżej push pressie czy nieco szerzej? Wydaje mi się, że czym węziej tym jest trudniej, podrzucany
(wybijany z nóg) ciężar ma mniejsza dynamikę i to pewnie dlatego. Jaką szerokośc chwytu uznać za optymalną?
Aha, nie da się ukryć, że po wcześniejszych treningowych działaniach dynamika nóg w tym ostatnim ćwiczeniu nieco się obniżyła. Czy wciąż dodawać ciężar czy zostać i skupić się na bardziej eksplozywnej dynamice? Cudów takich, żebym wyleciał w górę i prawie głową w sufit to tutaj -jako, że to ostatnie ćwiczenie- raczej nie będzie
Ćwiczenia na przedramiona opiszę w następnym poście.
Mam jeszcze pytanie do wszystkich trenujących w siłowniach publicznych. Jak sobie teraz radzicie? Zauważyłem na mieście biegające tłumy, widać wszyscy z wyrzutami sumienia czekali na promyk wiosny, aby móc znów wybiegać swoje ego-kilometry.
Domyślam się, że podobny trend pojawił się obecnie w silowniach publicznych? A może nie? No i jak sobie radzicie? Podchodzi kolo i mówi: ile jeszcze robisz serii? a ty akurat robisz rampę i sam nie wiesz! Albo skonczyles cwiczenie, chcesz przejsc do nastepnego a tu stanowisko zajete przez jakiegos gadatliwego kolegę kolegi… starasz się być mily a czas leci…
Mam nadzieje, że nikogo z Was to nie spotyka. Osobiście iesze się, ze mam swój sprzęt i nie musze być biegającym lemmingiem
Pozdrawiam!
Myślę, że możesz dodać te 2,5 w przednim przysiadzie. Też nie ma sensu marnować czasu ![]()
Wykroki – najlepiej tak, by piszczel nogi z przodu był w miarę prostopadle w dolnej fazie do podłoża. Drugim kolanem dotykasz ziemi. Koncentracja bardziej na pracy bioder, jako tego silniejszego elementu.
HP – powiedzmy, że jak staniesz przed sztangą z opuszczonymi ramionami to chwyt nieco szerszy od tego, jak Ci to da. Tak ze 3-4 cm w każdą stronę. Tu może na razie bardziej bym postawił na dynamikę niż na ciężar. Staraj się przed powtórzeniem pomyśleć, że ta sztanga musi się jak najszybciej znaleźć w górze. Nawet jeśli miałbyś zrobić pomiędzy każdym powtórzeniem taką 2 sekundową pauzę motywacyjną.
O siłowniach publicznych się nie wypowiadam. Już nie pamiętam, jak tam jest
Pozdrawiam.
Zależy od siłowni. Na siłowni typu “fitness club” ze świecącymi maszynami i dwudziestoma bieżniami będzie więcej ludzi, niż na takiej typu “oldschool”. Znaczenie ma też pora dnia, bo tak do 14 to prawie na każdej siłowni jest względny luz.
Trening
1. mc 10×7 x80kg
2. drążek + atlas 2+3 x5
Na atlasie na następnym treningu wrzucę ostatnią sztabkę.
(“sztabka” zabawne słowo, nie? Ciekawe jakie ma pochodznie?
3. Wiosłowanie półsztangą 3,2,3,2,3,2,10 x40kg
Tyma razem ciężar był już nieco konkretniejszy. Dedukuję, że na nastepnym treningu dodaję 2.5? Mam też pytanie:
Czym więcej krążków na sztandze tym mniej powierzchni sztangi do chwytu. Co robi się gdy już się nie zmieści dłoń na gryfie? Na razie jeszcze nie jestem w tej sytuacji, ale…
4. Wiosła plyometryczne 4×3 jedna seria więcej.
Pozdrawiam!
PS. “W wyniku badań Wydziału Zdrowia i Polityki Społecznej z jastrzębskiego magistratu wśród dzieci szkół podstawowych tylko u 20 proc. stwierdzono prawidłową postawę.”
Wiadomo, że to tylko statystyki, ciekawe też jak podobne “badania” wyglądały by w innych województwach. Tez swoje wysiedziałem grając na komputerze (pierwszy komp 1987 Atari 65xe!) i w szkolnych ławach. Ciesze się, że nie zmieniłem swojego kręgosłupa w harmonijkę uf! No i raz jeszcze vivat google i moje rotatory, że mogłem znaleźć Twojego Bloga Stefan!
To trzymasz gryf za sam koniec? Ja zawsze trzymam za część chwytną tuż przed pierścieniem ograniczającym, czyli talerze są nakładane dopiero za dłonią.
hmm to ma sens!
sprawdzę już we wtorek. Coś pamiętam, że gdy kiedyś chwytałem tak jak piszesz, to nie mogłem zachować równowagi szangi, ale moze po prostu nie umiałem tego wykonać.
Dobrze, że zapytałem ![]()
Uf!
Stefan,
mam pytanie, mam propo wyjazdu z grupą teatru impro do Zielonej Góry w piątek 16.03 (powrót rano next day) i dlatego myślę nad tym, aby ponownie zastosowac manewr rezygnacji z dwudniowej przerwy po trzecim treningu w tygodniu, na rzecz przerwy jednodniowej. Czyli po czwartku 08.03, ćwiczę dopiero w niedzielę (to jest wtedy trzeci dzięń treningu w tygodniu) i zamiast dwu dni przerwy, kolejny tydzień zaczynam tradycyjnie we wtorek po jednym dniu pauzy. Mogę chyba tak co pewien czas robić, aby nieco uleastycznić swoje peregrynacje? Przed “Hiszpanią” wyszło bardzo fajnie.
Pozdrawiam! Dzięki za wszystko!
Myślę, że nie powinno być problemu. Możesz tak zrobić. Pozdrawiam.
Reda to Ty grasz w teatrze? Może dałoby radę jakieś bilety taniej opchnąć to bym z moją młodą się wybrał
Pozdrawiam.
Z wykształcenia jestem reżyserem teatralnym, ale zdarza mi sie także wystepować w roli aktora. Tym razem jednak będę sędzią w meczu teatru impro. To taki teatr bez przygotowanego tekstu. Wszystko dzieje się tu i teraz na zasadzie improwizacji. Czasami jest bardzo smiesznie i ciekawie! Zapraszam! Myślę, że spróbuję wpisać Ciebie na liste gości a na drugi bilet możecie się z Dziewczyną kupić.
Zresztą bilety, mam nadzieję, nie powinny być zbyt drogie. Pozdrawiam!
Trening
1. Przysiad przedni 10×7 x62.50kg
Przysiady weszły mi dzisiaj wręcz “ekstatycznie”.
Power to the people!
2. Przysiad przedni 7×3 x15kg
3. Dipsy+wykroki 5+7×5
Chyba zaczynam kumac powoli o co w wykrokiach chodzi.
4. Push press rampa x5 do 50kg. Skończyłem bo już mi dynamika siadła. Myślę, że zatrzymam się na chwilę na tym ciężarze, aby 50kg wyrzucać z odpowiednią dynamiką. Czyli nie będę się starał cisnąć tu więcej, ale dynamiczniej.
5. High pull 7×3 x20kg
Poprzednio napisałem 12.50kg a miało byc 22.50kg.
Teraz zszedłem tu na 20kg i pracuję nad dynamiką.
Pozdrawiam! Fajnie, że wiosna już (prawie)!
Uf! Musiałem to dzisiaj opracować, bo się troche lekturowo “zblokowałem”.
Oczywiście książka jest dużo bardziej złożona i wartościowa niż wynika to z mojego szczątkowego opracowania. Szczególnie rodział Robertsa o hormonach jest chyba najlepszym nam dostępnym bankiem danych o hormonach.
Teraz wreszcie mogę z wolną głową sięgnąć po “Black Book” Thiba.
Skończyłem także “Złotą ksiegę” Saint – Germain`a i także przyznaję, że wnioski z lektury bardzo inspirujące.
THIB TIME !
“Dr Jekkyl & Mr Hide” Christian Thibadeau & Anthony Roberts
Ileś late temu Thib pracował był trenerem personalnym i choć miał duże osiągi siłowe, nie imponował wyglądem. Tzn. nie był gruby, dość proporcjonalnie zbudowany, ale nie był to 100% macho body building look.
Zdecydował się poświęcić 3 miesiące na wyraźną, ambicjonalną zmianę sylwetki w kierunku kulturystycznym. O tej drodze jest ta książka. Dwóch autorów narratorów – Thib od spraw siłowni i Anthony Roberts – od spraw endokrynologiczno-chemicznych.
1. By poprawić swoją fizyczność powinieneś: budować mięśnie, tracić tłuszcz i poprawić postawę.
Poprzez: trening siłowy, alimentację, suplementację i energy system work.
Wszystkie koła tego samochodu są ważne.
2. Hormony!
Hormon to biochemiczny posłaniec (Hermes – Hormon nawet blisko brzmią)
Ich praca to informowaniu pewnych struktur, że mają rozpocząc określoną akcję.
Hormony – klucz do wszystkiego.
Growth Hormone (hGH), TSH, ACTH, Prolactin, FSH, LH, Endorfiny, ADH, Tyroksyna, T3, Kortyzol, Aldosteron, Catecholamines, Insulina, Glukagon, Estrogeny i Progesteron, Testosteron, Leptyna, IGF-1
W tabelce w książce opisane. Nie będę powielał, bo to złożona sprawa.
3. “The more fibers you can recruit; the more growth you can stimulate”
4. Explosive contrentic actions increase CNS activation i co za tym idzie więcej testoseronu, angażuje także więcej włókien mięśniowych, zmienia się także tonus mięsnia.
5. Z rozdziału alchemicznego: “Your body has within it a system of glands that secrete substances internally. This is known as your endocrine system.”
I znowu kulturystka spotyka się z alchemią wiecznośći.
6. Udowodniono wg Robertsa, że więcej testosteronu = mniej tłuszczu i odwrotnie, ale obserwując współczesnych chudych młodych metroseksualnych facetów na ulicy w Warszawie nie wydaje mi się to takie oczywiste.
7. Testosteron – pierwszy androgen (androgeny to substancje, które pozwalają rozwinąć i utrzymać male sexual characteristics) obok DHT – Dihydrotestosteron
(Di-hy-drote-sto-ster-one).
Testosteron zawsze jest syntetyzowany z cholesterolu.
(Roberts suważa, że za dużo cholesterolu to jednak źle. )
Cholesterol zmienia się w testosteron przy pomocy Komórek Leydiga – 2 enzymy (cytochrome P450 i 3 and 17-hydroxysteroid dehydrogenases) + cholesterol = testoseron.
Testosteron działa łącząc się z androgen receptor i zmierza do jądra komórki. tam zaczyna transkrypcję genu. to moze byc informacja roznego rodzaju – “buduj mięsień” albo “burn more fat” i potem androgen wraca spowrotem na membranę komórki.
—
8. Zmiana bilansu hormonalnego jest zmianą ciała (i umysłu też choć troche czyz nie?)
—
9. Wszyscy kochamy Growth Hormone!
10. Thy thyroid Gland and thyroid Hormones
T3 to dobra miara jak dobrze funckcjonuje twoj metabolizm. Jeśli jesz mniej T3 tez zwalnia.
Większość T3 pochodzi z konwersji T4.
Jeśli masz niski poziom T3 prawdopoodbnie bedziesz sie latwo meczyl i latwo gromadzil tluszcz.
High thyroid level porduces high body temperature, low the opposite.
11. “Jedna sprawa to mieć mięśnie, druga być gotowym pokazać je innym.
12. Thib opisuje jak dziala kardio i liczy kalorie.
13. The more muscle you have, the higher metabolism will be.
14. Kiedy masz bardzo niski bf, masz tendecję by czuc sie bardziej letargiczny i mniej energetyczny.
15. Thib poleca na spalanie bieg na 400m (czyli jedno kółko) oraz Interwały.
16. Część chemiczna o spalaczach. Roberts poleca także nikotynę, ale nie taką do palenia.
17. Nutrition is the key if you want to transform your body.
18. Thib cały czas jako kluczową substancję wskazuje IGF-1. Czyli mówiąc wprost, jesli dobrze rozumiem, promuje insulinę jako podstawowy hormon anaboliczny.
19. Thib pisze, że tłuszcz jako podstawa anabolicznej diety to nie najlepszy pomysł.
Hę? ![]()
A po treningu poleca ryż, ziemniaki, nalesniki z białej mąki…
20. Z drugiej strony pisze: “If insulin levels are kept elevated all day, it is hard to burn body fat”
21. Thib poleca przysiad z podwójnym dnem, z kierunkiem ruchu zmienianym przy kącie 90 stopni. Chyba nie najwybitniejszy pomysł?
22. EQI by Tony Schwartz. Czyli coś jakby streching siłowy.
Czy to jest tak dobre jak Thib o tym pisze?
23. Stefan, a przy okazji, czy domsy biorą się stąd (to jest wyrwane z kontekstu, ale) “blood cannot effectively travel into or out of the muscle due to the strenght of contraction, this results in a build-up of metabolic by-products that cannot effectively be clared from the muscle until the contraction stopped. One of these by-products is lactic acid. (?)
24. “A challenge it is to keep going when your body is telling you to stop”, “If you can relax while your body is “in pain” you will be able to push our body to its true limits.
25. More motivation = more gains.
26. Each time you eat you decrease cortisol level.
27. Big muscles give you the potential to be strong. However it is the nervous system that allows you to reach the potential.
28. Imponujący jest też przykład łyżwiarki Caroline, która ważąc 63kg przysiada i pizga w mc 2.5 raza ciężar swojego ciała.
Jeśli miałbyś Stefan ochote jakoś skomentować wypisane punkty, to byłoby ciekawie!
Pozdrawiam!
PS.
A Stefan! Znajdę potem gdzie, ale a`propos tej sytuacji, co niby Thib pisał, że jak jest mega determinacja psychiki to się samochody podnosi. Tak to Thib podaje ten przykład chociaż powołuje się na… Pawła Tsatsuline.
Thib powołuje się na Tsatsuline -w swojej “Black Book” na stronie 17.
Tsatsuline – “Your muscles already have the strenght to lift a car, they just don`t know it yet”
Thib komentuje: “I agree with that statement and feel that it`s a good image to help understand the potential improvement in force production developing the nervous system.”
Mnie także podoba sie ta informacja
Przedramiona – próba opisu.
Ławka prostopadle to znaczy bokiem do mnie.
Klęczę na wprost przed jej prawy bokiem.
Ćwiczenie nr 1 – sztangielka trzymana nachwytem, nadgarstek ze sztangielką trzymaną za jej środek poziomo wystawiony poza ławkę. Nadgarstek idzie ile się da w dół i tyle samo do gór.
Ćwiczenie nr 2 – to samo tylko, że trzymam sztangielkę podchwytem
Ćwiczenie nr 3 – sztangielka ma obciążenie tylko z jednej strony. Ja trzymam podchywtem za drugą, pustą część Trzymam podchytem i mam sztangielkę równolegle do ławki. Imaginujmy, że to prawa ręka. Przekręcam wysuniętym za ławkę nadgarstkiem w lewo tak, że sztangielka ponownie znajduje się równolegle boku ławki, ale tym razem już po drugiej stronie. Wracam do pozycji początkowej. To jest jedno pełne powtórzenie.
Ćwiczenie nr 4 – Tutaj zmieniłem, bo nie widziałem gdzie robie błąd, i poniższa sytuacja to jedyne co mi przyszło do głowy.
Siedzę do ławki tak jak wyżej. Sztgangielka też obciążona tylko z jednej strony. Tym razem trzymam nieobciązony koniec nachwytem. Wyprowadzam wysunięty nadgarstek za ławkę (wciąż prawa ręka), obciążenie z lewej strony sztangielki [—– <— sztangielka
Wysuniętą sztangielkę cieżar ciągnie w dół powodując także kontrolowany skręt nadgarstka trzymającego podchwytem w tę samą stronę, gdy nie ma już możliwoći ruchu podciągam – ruszając nadgarstkiem w drugą stronę tj. w prawo.
Ciekawe czy kiedyś uda się nam to ostatecznie wyjaśnić. Najważniejsze, że kiedyś odczuwałem dyskomfort w prawym przedramieniu, a teraz dzięki wykonywanym ćwiczeniom jest dobrze.
Aha! Rozumiem, że wiosłowanie jednorącz robimy mając półsztangę między nogami? Bo ja dotychczas robiłem tak, że miałem sztange z lewej lub prawej strony tułowia. To chyba nic dziwnego, że triceps (i lewy bark) czułem. Dzisiaj postaram się już niczego nie zaniedbać.
Pozdrawiam!
Trening
1. mc 10×7 x82.50kg
Po przysiadach, przez następne dwa dni czułem pewną “ciasność” w prostownikach, w niedzielę zrobiłem konkretny spacer, ale poniedziałek spędziłem głownie na tyłku. Dzisiaj podczas mc, moze bylem za malo skoncentrowany (tzn skoncentrowany tak jak zwykle, nie mniej!) ale parę razy podczas ruchu w dół prostowniki ostrzegły mnie, żebym podniósł jakość ruchu w dół. Może to z powodu wykonanego przyruchu, może przez to siedzenie na tyłku, w każdym razie nic się złego nie stało i nie zmieniłem i nie przerwałem treningu, jednakże przypomniało mi się uczucie kiedy po prostu kiedyś podczas mc prostowniki powiedziały pass i mnie rzuciło na ziemię. Tym razem obyło się bez tego “ostatecznego rozwiązania”, ale zdecydowanie muszę podnieść jakość fazy negatywnej. Moja faza negatywna jest raczej uważna i szczególnie na dole wolna, bo nie chcę odbijać i walić ciężarem w podłoge, tylko odkładam go dość delikatnie na ziemię. Nie jest to może najłatwiejsze, ale zwiększa TUT i mam nadzieje jest bezpieczne dla prostowników.
Reasumując, trochę się na zapas przestraszyłem, ale nic się ostatecznie złego nie wydarzyło. Uf!
2. Drążek + górny wyciąg 2+3 x5
Na wyciągu już ostatnia sztaba. Zostanę na niej, bo tak super mega lekko nie jest, ale za tydzień pewnie będzie już za mało. Kiedy dodać powtórzenie?
3. Wiosła jednorącz.
No tutaj hmm “porażka”. Nie umiem wykonać poprawnie tego ćwiczenia. Gdy trzymam przed pierścieniem ograniczającym podnosi mi sie cała sztanga a nie tylko jej obciążony koniec. Domyślam się, że powinienem znaleźc skutecznejszy sposób na obciążenie wciśniętego w kąt końca sztangi. Domyśliłem się też, że chodzi o to, aby załozyć jak najmniejsze talerze, bo duże ograniczają trajektorię ruchu? No, ale tych małych zmieści się mniej. Pewnie chodzi o jakiś złoty środek pomiędzy ciężarem i rozmiarem. Kolejna sprawa – sztangę mam pomiędzy nogami i zamierzam podnieść ją lewą stroną. Gdzie powinna być sztanga? Rowno pomiędzy nogami? Bardziej z lewej? Kolejne pytanie: Stoję nad sztangą, ile sztangi mam mieć przed sobą, a ile za sobą? I jeszcze jedno: czy wykonując to wiosłowanie opieram się o krzesło drugą ręką czy nie?
Jako, że podczas dzisiejszego wykonywania tego ćwiczenia pojawiło mi się więcej pytań niż odpowiedzi to po kilku seriach zaniechałem jego wykonania. Po prostu nie wiedziałem jak wykonać dobrz, więc nie wykonałem.
4. Wiosła plyometryczne 5 serii. Sama sztanga. Dochodzę do 7 i dodaję. Wykonuje to ćwiczenie w taki sposób, że dynamicznie podciągam, w końcówce ruchu do góry właściwie puszczam ciężar sztanga uderza w podbrzusze opada nietrzymana, łapię ją i znowu. No nie wiem czy to jest do końca poprawne.
Uf cieszę się, że mnie te prostowniki nie wyłączyły z gry.
Uf!
Pozdrawiam!
Jak widać Thib nie bierze pod uwagę badań nad szkodliwością zbóż itd. Zauważyłem, że w zasadzie większość trenerów jakby bała się wyciągnąć ostateczne wnioski dietetyczne z podobnych badań.
Do sprawy DOMSów dodałbym takie swoje przemyślenia. Jest to wynik dość gwałtowniej zmiany procesów metabolicznych w mięśniach, by mogły sprostać nowej formie pracy. Plus oczywiście naprawa uszkodzonych włókien.
Przykład z samochodem był tak jak podejrzewałem u Thiba, choć nie tylko. Wiem, że gdzieś w jakiejś książce z psychologii w kontekście omawiania wpływu adrenaliny na zachowanie. Tylko jest w tym mały haczyk. Po takiej mobilizacji dochodzi do silnego naruszenia równowagi w organizmie. Wydziela się w dużych ilościach hormon przeciwzapalny – kortyzol. Więc wcale nie jest pożądany, by na każdym treningu dźwigać samochody ![]()
EQI są dobre, ale tylko używane rzadko i ostrożnie. Zbyt dużo i od razu palisz i CUN i mięśnie. Na pewno nie jest to technika dla początkujących. Daje głównie większą siłę.
Co do przedramion, to teraz jeszcze bardziej się zgubiłem.
Bo niby jest dobrze. Proponuję ująć to tak, jeśli tak jak robisz pomogło, to rób tak dalej. Zmieniaj tylko zakresy, by uniknąć zastoju.
Tak, gryf powinien iść między nogami w wiosłowaniu.
Tor ruchu będzie szedł zawsze nieco w stronę ręki, którą ciągniesz. Z drugiej strony trzeba na gryfie położyć jakieś talerze, żeby nie latał. Im dłuższy gryf tym lepiej. Stajesz tak, by po zejściu w dół ręka była w tym miejscu, gdzie masz złapać. To powinno wyjść samo z siebie. Drugą ręką jak najbardziej należy się oprzeć. Albo o krzesło/ławkę, albo druga wersja o udo tuż nad kolanem po stronie ręki niećwiczonej.
To za tydzień dodaj powtórzenie na wyciągu. Nie ma na co czekać ![]()
Może warto te prostowniki przesmarować czymś profilaktycznie? Pozdrawiam.
Zdecydowałem się jednak opracować – przepisać do swojego dziennika tabelkę Thiba o hormonach:
1. Growth Hormone (hGH) – podnosi syntezę protein, zmniejsza katabolizm. Zwiększa lipolizę (using fat for fuel). poprawia metabolizm tłuszczy i węglowodanów.
2. Thyroid Stimulating Horone (TSH) – Stymuluje produkcję tyroksyny (T4)
3. Adrenocorticotropic hormone (ACTH) – stymuluje wydzielanie się kortyzolu, aldosteronu i TSH. Zwiększa uwolnienie fatty acids from the fat stores
4. Prolaktyna – Hamuje działanie testosteronu. ułatwia uwolnienie fatty acids from the at stores
5. Folicle Stimulating Hormone (FSH) – Stymuluje produkcję estrogenu i progesteronu.
6. Hormon Luteinizujący (LH) – Stymuluje produkcje testosteronu i estrogenów.
7. Endorfiny – zmniejszają ból, wywołują euforię, mniejsza napięcie i depresje.
8. Anti-diuretic Hormone (ADH) – zmniejsza pozbywania się wody i elektrolitów
9. Tyroksyna (T4) – jest konwertowany w bardziej metabolicznie aktywny T3
10. Glukagon – inhibits the uptake of glucose and amino acids, zwiększa produkcję ciał ketonowych, zwiększa lipolizę, zwiększa poziom cukru we krwii.
11. Estrogeny i progresteron – faworyzują “female sexual characteristics, prawdopodobnie zwiększają syntezę białka u kobiet, zwiększa magazynowanie tłuszczu.
12. Testosteron – Zwiększa syntezę protein, częściowo hamuje wydzielanie się kortyzolu, przyspiesza utratę bf, zwiększa ilość glukozy zmagazynowanej w mięśniach.
13. Leptyna – reguluje mechanizm głod/kontent, ma znaczący wpływ na kontrolę metabolizmu
14. Insuline-like growth factor 1 (IGF-1) – Zwiększa syntezę protein, może spowodować produkcję nowych komórek mięśniowych i nowych włokien. Zwiększa magazynowanie glukozy w mięśniach.
15. Triiodothyronine (T3) – Najnardziej aktywny metabolicznie thyroid hormones. Zwiększa metabolizm. Przyspiesza użycie glukozy przez mięśnie.
16. Kortyzol – Zwiększa wypuszczenie fatty acids from fat stores, zwiększa katabolizm = musice brakdown, zwiększa poziom cukru we krwii.
17. Aldosteron – przyspiesza re-asorbcję wody i sodu przez nerki, wstrzymuje retencję potasu
18. Catecholamines – podnosi tempo serca, ułatwia uzycie glukozy jako paliwa. Uruchamia lipolizę.
19. Insulina – zwiększa wejście składników energetycnych in “their respective reserves”, ułatwia syntezę protein.
—
THIBADEAU & ROBERTS “Dr Jekkyl & Mr Hyde” str 17-19
Drobne uwagi ode mnie.
Nie oznacza to, że np. mamy niektórym hormonom ukręcić łeb i będzie lepiej. Przykładowo, jeśli całkowicie zablokujemy estrogeny u faceta to spadnie libido. Taki mały paradoks.
Kortyzol też jest potrzebny, bo hamuje procesy zapalne, tylko trzeba go trzymać pod kontrolą.
Co do IGF-1 jakoby zwiększała ilość włókien mięśniowych to tu niestety nie jest to tak oczywiste. Od lat naukowcy pracują nad hiperplazją. Efekt jest taki, że jak nawet doświadczalnie uda się ją uzyskać w laboratorium u zwierzaków to kosztem masy mięśniowej, czyli włókien robi się więcej, ale mniejszych i słabszych. Te, które są też się w tym czasie zmniejszają. Pozdrawiam.
Thib jrdnak bardzo w tej ksiazce ( i w ogóle) wierzy w IGF-1 (i w ogóle węgle i anabolizm insuliny) i chyba nic nie zmieniło jego zdania? A wyniki chyba ma, więc może jednak IGF-1 trochę buduje? Dla mnie lektura Thibadeau po Twoich artukułach Stefan była troche zaskakująca, bo Thib jest raczej dość blisko kulturystyki i dietetyki kolorowo-gazetowej, poleca areoby, serie upadowe i pisze o kaloriach no i nie ma nic przeciwko wstrzykiwaniu i innym działaniom mającym prowadzić do ostatecznego celu. No i ta wiara w insulinę… Szanuję jego wyniki, ale wolałbym trenować pod okiem Poliquina niż Thiba gdyby ktoś pytał
—
Trening
1. Przysiad 10×7 x65kg
2. Przysiad przedni 7×3 x17.50kg
3. Dipsy (63X)+wykroki 5+7 x7
4. Push press rampa x5 do 50kg
5. High pull 7×3 x20kg
W dwóch ostatnich, pamiętając o tym, że najważniejsza dynamika nóg, więc nie nastawiłem się na bicie rampo-rekordów. W następnym treningu dodam do hp, a w pp zobaczę zależnie od dynamiki ostarnich serii.
Mam też teorię dlaczego prostowniki “narzekały”. Na poprzednim treningu przysiadów dosyć szybko zaczynałem iść w dół. Zawsze przed ropoczęciem serii staram się, zaczynając od spięcia łopatek, “spiąć” cały kręgosłup z pośladkami włącznie. Robię to tak, że dól, ogon troche się podwija i tworzy spójna konstrukcję z całym tułowiem. Przy szybszym rozpoczynaniu serii nie dopilnowywałem tego napięcia do samego dołu, tułowia i chociaż pozycja wykonywania przysiadów nie była inna to jednak brak usztywnienia dolnego odcinka pleców i pośladków spowodował, że prostowniki musiały znieść więcej. Tzn. niepodwinięte prostowniki to prostowniki nie zabezpieczone. Wg mnie. Mówię oczywiście o podwijaniu stojąc, przed rozpoczęciem serii przysiadów lub schylania się po sztangę w mc.
Pozdrawiam!
Thib kiedyś kierował się w stronę low carb, a potem nagle poszedł w kierunku carb cykling. Trudno też jest całkiem uciec od marketingu.
Zaletą Thiba jest niekonwencjonalność metod treningowych. Duża pomysłowość. Choć niekiedy faktycznie treningi są zabójcze dla zwykłych ludzi. Łepki biorą się za takie plany, a zapominają, że przy naprawdę dużych obciążeniach treningowych dieta nie wystarczy. Ani suple. I nie mam tu na myśli jedynie strzykawki, ale np. całą gamę zabiegów regeneracyjnych, na które my często nie mamy ani czasu ani pieniędzy. Nawet za bardzo nie ma gdzie.
Dlatego nie traktuję nikogo jak 100% autorytet. Czytam różne rzeczy, sprawdzam, porównuję, eksperymentuję i biorą co jest wartościowe, a resztę odrzucam.
Z prostownikami masz rację. Zresztą zbyt szybka faza ekscentryczna przysiadzie czy MC zawsze jest kontuzjogenna. Trzeba minimalnie zwalniać. Kiedyś była w trójboju moda na szybkie schodzenie w dół. Efekt był taki, że niejeden kończył karierę na wózku. Kolana też przy tym strasznie obrywają. Pozdrawiam.
“Dlatego nie traktuję nikogo jak 100% autorytet. Czytam różne rzeczy, sprawdzam, porównuję, eksperymentuję i biorą co jest wartościowe, a resztę odrzucam.”
Idealne podejście.
Drogi Stefanie,
mam pytanie, wczoraj debiutował mój nowy zespół – Śnieżynki (same laski grające ska i reggae) i wszystko pojechało bardzo właściwie, ale saksofonistkę muszę wzmocnić, bo dziewczyna prawie ciągle jest przeziębiona no i potrzebuje kilku wyraźnych dyrektyw, aby służyć muzyce ska przez lata.
Co/jak jej wytłumaczyć, aby skutecznie na nią wpłynąć? Pamiętam Twoją mądrą odpowiedź w podobnym temacie i tym razem także nie zamierzam nikogo zmuszać, ale kilka zastrzyków wiedzy bym wstrzyknął jakoś delikatnie. Oczywiście wszystkie dziewczyny mają także wady kręgosłupa, ale doktrynę ściągania łopatek już wprowadziłem więc na tym terenie rozumiemuy się już bez słow. ![]()
Help!
Thenkjufromdymountejn!
Tak, jak pisałem wcześniej trudno jest ludzi przekonać, zwłaszcza gdy masz przeciw sobie cały przemysł medialny, farmaceutyczny itd.
Czasem coś tłumaczę znajomym, zwykle tylko wtedy, gdy sami pytają, bo i tak jest to Syzyfowa praca. Kiwają głowami i dalej robią swoje, czyli nie robiąc nic. Był to na stronie Kristianolawa. Z opisów i zdjęć było widać, że facet jest na prostej drodze do cukrzycy, albo już ją ma. Zaproponowałem zmiany i co? Zniknął.
Ogólnie dla tych Twoich pań to proponowałbym rozciąganie z ręcznikiem, które niedawno dałem Arkowi. To z repertuary Wodyna. Może warto wprowadzić obowiązkowo przed próbami
Poprawia mobilność łopatek, wizualnie całą sylwetkę. U kobiet zwykle nawet piersi po kilku tygodniach takich ćwiczeń wydają się większe. Zawsze to jakiś argument ![]()
Co jeszcze można? Może jakiś art wydrukować i dać do ręki. Skoro mimowolnie zerkamy na reklamówki, które nam wpychają, to i większa szansa, że przeczyta niż jak tylko dostanie linka. Do tego trzeba sporo cierpliwości, by kogokolwiek przekonać. Pozdrawiam.
Trening
1. mc 10×7 x85kg
2. drążek + wyciąg górny 2+4 x5
3. wiosło jednorącz 3,2,3,2,3,2,8
Stefan przyznaję, że wciąż nie opanowałem tego ćwiczenia. Nie wiem czym przycisnąć nietrzymaną końcówkę sztangi. Wcisnąłem w róg atlasu i przycisnąłem talerzem 20kg, ale i tak lata mi to wszystko, a jak się nieużywany koniec uwolni to łubudu wszystko leci na ziemie. Nie bardzo “czuję” to ćwiczenie. Wykonuje je raczej bez przekonania. Wydaje mi się też, że trajektoria mojego ruchu jest za krótka. Jak daleko powinien dojechać łokieć w fazie koncentrycznej?
Niby mam to ćwicznie w planie i niby je wykonuję, ale wydaje mi się, że nie czerpię z niego tyle ile by należało. Może zamiast półsztangi robić to sztangielką? Bo jak na razie nie potrafię ustabilizować śztangi i, chyba, wykonać tego ćwiczenia poprawnie, a co za tym idzie nie wiem na czym się koncentrować i czy to co robie jest właściwe czy nie. Wiesz o co chodzi, brak satysfakcji i brak poczucia celowości działania.
4. wiosła plyometryczne
Odbiłem sztangę od brzucha 5×3 Zgodnie z tym co napisałeś, gdy dojdę do 7×3 to dodaje kg. Na razie nie znam jeszcze sensu tego ćwiczenia, ale pamiętam, że przy high pull bez obciążenia też nie rozumiałem po co to wykonuję, a teraz już jest to jasne, więc i tutaj liczę, że mnie jeszcze “oświeci”
Pytanie o przedramiona, pisałeś, aby zmieniać zakresy. Teraz robię (zarówno rotatory jak i przedramiona) tym samym zakresem czyli 17 powtórzeń w serii. Co tydzień dodaję jedno powtórzenie. Czy, pisząc o zmianach zakresów, miałeś na myśli takie stopniowe dodawanie czy większą zmianę np z 15 na 10 itd?
Aha powoli robi się ciężej w zakresie x7 w przysiadzie i mc. Postaram się dociągnąć w przysiadzie do 70kg (ostatnio było 65kg) i w mc do 90 (jest 85kg). I potem raczej już zmiana zakresów (na 5, a ewentualnie potem na ile?).
Jak zwykle załączam niskie ukłony i podziękowania za wszystko. ![]()
Pozdrawiam!
Postawiłem w wiosłach na półsztangę, bo wielu ludzi przy większym ciężarze ma problem właśnie ze stabilizacją na sztangielce – zaczyna się obracać w ręce. Jeśli wolisz sztangielką i wystarczy Ci na nią ciężaru to możesz spróbować. To ważny element, który ma zwiększyć siłę. Ruch do momentu, aż ramię znajdzie się równo z korpusem. Łokieć nie musi iść dalej.
Przedramiona – tak, myślę, że czas trochę bardziej pomanewrować zakresami. Poskakać z 15 na 10, czy nawet na 5. Tak co 3-4 treningi.
Przysiad, MC – ok, jak już pójdzie bardzo ciężko to schodź na 5
Pozdrawiam.
Witam wszystkich serdecznie!
Mam 38 lat. Przygodę z siłownią zacząłem 1,5 miesiąca temu. Mój trening opiera się na czterech ćwiczeniach złotych: przysiad, martwy ciąg, diosy i podciąganie na drążku. Dietę również staram się trzymać możliwie najbliższej low carb. Mo cel to: utrzymanie ciała w dobrej kondycji, zdobycie masy mięśniowej i pozbycie się tłuszczyku z okolic brzucha (co prawda zbyt wiele go nie ma, wzrost 182 cm, waga 83 kg, ale i tak wałeczki wiszą:)).
Mam pytanie do Stefana. Praktycznie od urodzenia mam niewielkie skrzywienie kręgosłupa w odcinku piersiowo – lędźwiowym. Skrzywienie to nie pogłębia się. Problem w tym, że nie wiem czy może to w jakiś sposób ograniczać moje ćwiczenia lub zagrażać mojemu zdrowiu. Nie wiem też czy nie jest za późno na ćwiczenia rehabilitacyjne?
Pozdrawiam
Trening
1. Przysiad 10×7 x67.50
W ostatniej serii poczułem, a w ostaniej “poprawiłem” prostowniki. Widać kiedy sił juz mniej to zawijanie ogona powoduje, że w sytuacjach trudnych obrywają prostowniki. Nic sie nie stało i nie boli, ale sztywność w lędźwiach to nie jest moje ulubione uczucie. Jest juz w przysiadzie dość ciężko. Robić 70kg x7 czy już, na spokojnie, x5? A może zacząć x7 i jakby co przejść na x5? Z drugiej strony z takim założeniem to “prawdopodobnie na pewno” to 70×7 wyda mi się za cięzkie na 10×7. Jakie jest Twoje zdanie Stefan?
2. Przysiad przedni 7×3 x20kg
3. dipsy (63X) + wykroki 7×5+7
Po treningu odczuwam/odczuwałem przy wyprostowanej w dół ręce lekkie kłucie w lewym łokciu. Będę obserwował.
4. Push press rampa x5 do 50kg
5. High pull 7×3 x20kg.
Tydzień miniony był dosyć intensywny, w czwartek koncert, w sobotę koncert, w niedzielę dj granie w Lublinie i w poniedziałek powrót. Czułem, że “coś” się do mnie dobiera, ale, jak zwykle, trening mnie wyzerował i już nawet małego kataru nie ma. Teraz regeneracja. Uf!
Pozdrawiam!
Po namyśle wydaje mi się, że głownym powodem sprawy łokcie, była zmiana zakresów, a co za tym idzie ciężaru, w ćwiczeniach na przedramiona. Dodałem 2.50 i to pewnie zdecydowało. Może jednak w przedramionach będę tradycyjnie dodawał jedno powtórzenie co tydzień zamiast skakać 15-10-5?
Pozdrawiam!
To zejdź na 5 w przysiadach.
Ok, skoro przedramiona tak zareagowały to rób po staremu. Pozdrawiam.
Witam Oshi. Jeśli to niewielkie skrzywienie to przy poprawnej technice nie powinno się dziać nic złego. Oczywiście rehabilitować i tak warto, choć nie oszukujmy się. Sam wiem po sobie, że w późniejszym wieku już trudno cokolwiek zrobić. O wiele trudniej niż u kogoś kto ma 10 czy 20 lat. Czas pracuje na naszą niekorzyść. Jakie to dokładnie jest skrzywienie, to coś spróbuję dobrać?
Tzw. boczki niestety najtrudniej spalić
, ale jeszcze czas, by jakoś specjalnie się nimi zająć. Na razie wystarczy dieta i złote ćwiczenia. Pozdrawiam.
Dziękuję stefan za odpowiedź.
Jest to boczne skrzywienie. Trudno mi określić w stopniach ile ono wynosi, ale wygląda to tak, że lewy bark jest trochę wyżej niż prawy, mam także bardziej wystające żebra z lewej strony. Nie odczuwam żadnego bólu podczas ćwiczeń, pojawiły się nawet przyrosty mięśni.
Boczki zeszły już ładnie, od kiedy porzuciłem dietę typu :ryż i piersi z kurczaka”.
Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.
Oshi – Tu do rehabilitacji przydałaby się piłka rehabilitacyjna, albo coś co może ją zastąpić. Cudów to nie działa, ale zawsze coś tam poprawi.
Hmm… Coś musiałbym skombinować… A jak miałyby wyglądać takie ćwiczenia i kiedy je wykonywać, tzn. w odniesieniu do treningu na siłowni?
Ćwiczenia rehabilitacyjne można robić częściej, z 3-6 razy w tygodniu. Małym ciężarem i w długich seriach 50-70 ruchów. Piłka potrzebna jest, by uzyskać niestabilne podłoże. W leżeniu z klęku na takiej piłce, jedna ręka przyciągnięta do ciała tak jak w wiosłowaniu, ale w górnej pozycji unieruchomiona, i wymachy drugą wolną. Potem zmiana.
Można też robić szrugsy jednorącz z mocnym akcentem na prowadzenie łopatki z dołu na górę z ruchem głowy w tył w szczytowej fazie. To już bez piłki ![]()
Do tego odwrotne szrugsy. Hantel uniesiony nad głowę {ramię niemal w pionie), druga ręka uniesiona w bok do poziomu. W tej pozycji lekki szrugs tą ręką nad głową.
Dzięki wielkie.
Nie do końca tylko rozumiem jak miałyby wyglądać te wymachy na piłce. Druga sprawa to kiedy wykonywać te ćwiczenia? W dni wolne od treningu czy przed, w trakcie lub po…?
Mój tydzień treningowy trwa więcej niż 7 dni. Wygląda to tak: trening-wolne-trening-wolne-trening-wolne-trening-wolne-trening-3 dni wolne, i tak dalej… Wszystkie ćwiczenia wykonuję na jednym treningu, 3 serie po 10 powtórzeń przez miesiąc, teraz jest 7, później będzie 5.
Jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas. przeczytałem prawie wszystkie twoje artykuły, nie tylko na “hormonwzrostu”, robisz wielką robotę dla innych ludzi – wielki szacunek.
Pozdrawiam.
Klęka się przed piłką. Z tej pozycji kładzie na piłce, tak, że klatka spoczywa na niej. Jedną ręką przyciąga sztangielkę jak w wiosłowaniu i zostaje w tej pozycji. Drugą wymachy w bok. Czyli tak jakby wymach na barki w opadzie.
W tym układzie wyjścia są dwa. Albo robić ćw. rehab. na koniec każdego treningu, albo po prostu w dni wolne. Pozdrawiam.
Dziękuję bardzo.
Ostatnie pytanie, no może trzy:) Czy we wszystkich ćwiczeniach hantle w obydwu rękach, jakie obciążenie i ile serii proponujesz?
Przepraszam za zawracanie głowy, ale lubię mieć wszystko dopięte na ostatni guzik.
Pozdrawiam.
We wszystkich ćwiczeniach hantel tylko w ręce, która aktualnie pracuje. Potem zmiana ręki. W tym na piłce dla odmiany ciężar w ręce utrzymującej napięcie statyczne. Z czasem w tej, którą ruszasz może być, ale niewielki. Mniejszy niż w tej drugiej. Ogólnie ciężary mają być małe, bo serie powinny być długie i nie powinny za bardzo męczyć czy też kończyć się upadkiem. Obciążenie, które przy 10 ruchach wydaje się małe, przy 50 już takie nie będzie.
Wielkie dzięki. Powodzenia życzę i dużo zdrowia!
Trening
1. mc 10×7 x87.50
na rozgrzewce bylo dosyc ciezko i bylem juz blisko zejscia do 5 powtorzen, ale cos mi sie pomylilo i zauwazylem, ze ostatnią serię rozgrzewkową wykonywałem już ciężarem właściwym, więc uznałem, ze jak na cięzar własciwy to wcale tak ciezko nie jest, wiec zrobilem 10×7, ale rzeczywiscie po 5 powtorzeniach w kazdej serii musialem juz poprawiac chwyt wiec tym razem ciesze się, ze sila woli i cialo pozwolily mi kwykonac plan, ale na nastepnym schodze juz pokornie do 5 powtórzen, bo przerwy mimo, ze niby minutowe, jak dla mnie trwały max 30 sekund (takie wrazenie psychiczne). Ciesze sie takze z tak szybkiej regeneracji dolnego odcinka tulowia i lokcia bo nic nie boli nic nie przeszkadza. Profilaktycznie odpuscilem dzisiaj cwiczenia na przedramiona.
2. drążek + wyciag górny (X110) 2+4×5
3. wiosła sztangielką jednorącz
3,2,3, 2,3,2, 10 sztangielka około (bo niektóe talerze mam niepodpisane) 20kg. Jak na pierwszy raz poszlo chyba nienajgorzej, ale musze sie przyjrzec technice, bo w tym cwiczeniu (polsztanga tez) czuje jakas dodatkową (?) pracę lewego barku. aha pytanie, czy odkładać za kazdym razem sztangielke na podloge i stamta startować ruch?
4. Wiosla plyometryczne
Jest 6 serii, a wiec nastepnym razem 7 i potem dodaje ciezar.
Lubię lubię, wszystko lubię! ![]()
Pozdrawiam!
Z racji, że tu chodzi przede wszystkim o zwiększenie siły grzbietu, to odkładaj na ziemię po każdym ruchu. Barki jak najbardziej pracują przy wiosłowaniu. Zwłaszcza tył. Pozdrawiam.
No, że tył pracuje to jasne, ale ja czuję przód barku bardziej a w prawym barku w ogóle odczucia tego nie ma.
Hej Stefan! Spotykam się z opiniami, że wyglądam “na sterydowca” hehe podoba mi się to
to chyba znaczy, ze trening i dieta działa hehe
Otrzymuję także bardzo pozytywne komentarze na temat mojej sylwetki i choć nie jest to w tym momencie najwazniejsze (masa roooosnie
) to miłe.
Jak zwykle jesteś bezbłędny!
Pozdraaaaaaaawiam!
Stereotypy pokutują, jak ktoś coraz lepiej wygląda to nie podziwia się go za włożoną w to ciężką pracę, tylko pyta co bierze. Pozdrawiam.
Ależ oni jak najbardziej podziwiają
i, co jest chyba najlepszym dowodem, pytają co i jak oraz, co rownie wazne, naprawde uważnie sluchają kiedy im mowie: “bla bla bla piers kurczaka i ryz? tak kiedys tez jadlem, potem mialem kontuzje i wpisalem w googla “kontuzja rotatorow” i znalazlem pewnego bloga, ktorego prowadzi niejaki Stefan itd” a oni hyc hyc notują w swoich telefonach, na kartkach i potakują. To pewnie jeszcze nie oznacza, że zaczną rozsądnie ćwiczyć i jeść, ale fama Twojego bloga Stefan rośnie. Mam nadzieje, że przyjdzie czas na książkę, tylko jak przekażesz swoją killer intuicję? Ukłony załączam
Trening
1. Przysiad 7×5 x70kg (+sztanga)
Ciekawe, chyba to jest ta zmiana zakresu kiedy (wiem, że to nie da się tak wyraźnie rozdzielić, ale…) czuję, że akcent przesuwa się z kondycji na siłę. Kondycyjnie było łatwo, siłowo musiałem użyć nieco ambicji. Zastanawiam się w jakim zakresie wykonywac moja rozgrzewkąwą “rampkę”. Wczesniej przy zakresie “7″ robilem po 4 powtorzenia dochodzilem prawie do ciezaru serii wlasciwej i potem juz serie robocze. teraz przy zakresie “5″ robilem rampkę po 3, ale nie poczulem takiej aktywizacji CUN jak sie spodziewalem. Czy robic “4″? ale to juz prawie bedzie zakres serii roboczych a i tak jest ich dużo.. hmmm tak po prostu głośno myślę, chyba jednak zostanę przy “3″. ok chyba sam sobie odpowiedzialem.
2. Przysiad przedni 7×3 x22.50kg
3. dipsy (63X) (lekki skos) + wykroki 7×5+7
Wciąż ćwiczę ze sztangielkami 2.50kg (+ciężar sztangielki) znowu nie mam jak nagrac więc nie wyslalem jeszcze do technicznej oceny poprawnosci. Dlatego na razie nie dodaję kg, czy może jednak dodać? Staram się całe to 7×5+7 wykonywać tylko z przerwą na zmiane stanowiska, ale nie jest to super łatwe hehe.
4. Push press rampa x5 do 50kg
Po wcześniejszych “zabawach” push press to duża, “niezobowiązująca” przyjemność.
5. High pull 7×3 x22.50
Tak przy okazji, wydaje mi się, że wysoko podniesiona głowa ułatwia stabilizację dolnego odcinka kręgosłupa a co za tym idzie zmmniejsza niebezpieczeństwo nieprzyjemnego obciążenia prostowników. Taką mam tezę. Wiadomo, że nie da się tego całkowicie utrzymac, trzeba patrzec gdzie zlapac, jak ustawione są stopy itd, ale stabilizacja calosci zaczynajaca sie od szyi, poprzez sciagniete lopatki i dalej w dol wydaje mi sie sprawa wazna
Myślę o tym, aby przedramiona robić tylko po treningu B (czyli mc itd) bo w A już i tak dużo się dzieje. Może tak być? Czy w takim razie dołożyć serii? Wszystko robię po dwie serie i co tydzien dodaje jedno powtorzenie. teraz bedzie 2×19 ![]()
z
Dzięki Stefan za wszystko, bo dzięki Tobie kiedy patrzę do góry, to zawsze widze gwiazdy
(i odczuwam tę kosmiczną koneksję, która daje MOC stwarzania)
Dzięki dzięki dzięki!
Przy przysiadach zdecydowanie te 3, by się nie zajechać przed właściwą pracą.
Jeśli wykroki idą dobrze to dodaj ciężar.
Wodyn kiedyś radził patrzeć w górę przy przysiadach, co niektórzy zrozumieli, że należy ją zadzierać. Lekkie uniesienie głowy do góry jak najbardziej.
Z przedramionami możesz tak zrobić. Nieco mniejsza częstotliwość im się teraz przyda. Dodaj po jednej serii do każdego ćwiczenia. Pozdrawiam.
Trening
1. mc 10×5 x90kg
2. drążek+wyciąg 2+4×5
3. wiosła jednorącz 3,2,3 2,3,2 10
ten sam ciężar co wcześniej. na następnym dodam. Bark lewy, w okolicy połączenia z obojczykiem, nieco boli, szczególnie kiedy sztangielka znajduje sie blizej ziemi, prawy ok.
4. wiosla plyometryczne 7 seriiiii.
Pozdrawiam!
1. Przysiaq 10×5 x72.50kg (+sztanga)
2. Przysiad przedni 7×3 x25kg
3. poręcze (63X),(lekki skos) + wykroki 5+7 x7
Do wykroków dodałem po 2.5kg do każdej sztangielki i myślę, że chwilę na tym ciężarze pozostanę szlifując technikę.
4. Push press rampa x5.
Koncentruje się na dynamice, a nie na ciężarze, ale postanowiłem dojść do 52.50kg, jednak wyszło tylko x4 więć rekordu nie wyśrubowałem ![]()
5. High pull 2×3 x20kg i 5×3 x22.50
Zacząłem od 20kg, bo myślałem, że będzie ciężej, ale wyszło, że, koncentrująć się na dynamice, mogę jednak dodać 2.5kg
Stefan,
zawsze kiedy zmienialiśmy zakresy na niższe to pierwsze treningi na niższych zakresach były dużo łatwiejsze, teraz po zmianie na x5 w przysiadach jakoś tej łatwośći nie odczułem. Tzn technika jeszcze mi się nie sypie, ale jest dosyć walczenie. Wygląda na to, że praca na niższych zakresach (od 5 w dół) przyda mi się bardzo dla oswojenia się z konkretniejszym ciężarem i podkecenia charakteru hehe.
Pozdrawiam!
Ciężar robi się coraz większy, więc coraz bardziej angażuje się bezpośrednio CUN. Jest to też siłą rzeczy bardziej obciążające psychicznie. Taka moja uwaga na marginesie. Tzw. kulturyści (szkoła weidersowsko-koksiarska) zwykle oscylują w zakresach 15-5, bo to jest najmniej wymagające. Duży ciężar, albo wysoki zakres o wiele bardziej wyczerpują psychicznie, choć na nieco innej zasadzie. Pozdrawiam.
Reda jak tam zycie bez nabialu ? Sa jakies odczuwalne/zauwazalne efekty.. ?
Trening
1. mc 10×5 x92.50kg
2. drążek + wyciąg (X110) 2+4 x5
3. wiosła jednorącz
3,2,3, 2,3,2 ,10 x(około) 22.50 – dodałem 2.50kg
4. wiosła plyometryczne 7 serii x2.5kg
Stefan,
niepokoję się o to niedogadane ćwiczenie na przedramiona, bo ja jednak coś tam robie zle. Dzisiaj nie boli, ale to jeden z tych ruchów powoduje zagrozenie. Najprawdopoodbniej ten nowy, ktoryego nie wykoywalem. Mysle, ze na razie wycofam ten dodatek, dopoki sprawy nie sfilmuje, bo nie chce nabawic sie kontuzji lokcia. Zabawne, ze nie potrafimy przy pomocy slowa pisanego porozumiec sie co do tego dzialania. ![]()
mam tez jeszcze pytanie, prosbe: 3×20 w cw na przedramiona to zajmuje duzo czasu i jest po orstu nudne. Zmienie zakresy na x10, ale odejme to nowe cwiczenie, ktore uwazam za ryzykowne, ok? Mam nadzieje, ze jakos uda mi sie to nagrac zanim nabawie sie ewentualnych zachwian w balansie silowym przedramion. haha ![]()
No i w rotatorach cos bym zmienil bo robie A+B x20 x2 i albo bym zmienil cwiczenia, albo dodal kg, bo serii nie chce dodawac bo za duzo serii na rehabilitacyjnych cwiczeniach i trace motywację i koncentrację. Prosze Cię o radę.
Dziękuję! Pozdrawiam!
Rodzyn – dieta bez nabiału lepiej, bo bo serze + śmietanie szybciej byłem głodny, wyrażnie wyższa ilosc wegli w serze i smietanie tak na mnie wplywala. Co do zmian w bf to raczej bez wachań za to waga w ubraniu to już 91 kg
To może zrobić na przedramiona i rotatory tak, że np 5 serii po 10, ale przerwy tylko 10 sekund?
Problem w takich ćwiczeniach to zawsze skok ciężaru, bo np. jak robisz jakieś ćwiczenie na małą grupę 3kg, to należałoby zwiększać o 0k. 0,5kg. Mało kto ma takie kółeczka. Warto coś pokombinować i znaleźć sobie coś o podobnej wadę przynajmniej w dwóch parach, tak by mieściło się na sztangielce. Jakieś metalowe pierścienie, dodatkowe zaciski czy coś w tym rodzaju. Pozdrawiam.
Drogi Stefanie,
czy jest jakiś sposob, aby wzmocnic lokcie? Bo po ostatniej “kuracji” cwiczeniami na przedramiona bol w lewym i dyskomfort w prawym powrocil niestety. Wydaje mi sie, ze tym nieokreślonym cwiczeniem na przedramiona zrobilem sobie jednak krzywde ![]()
Czy mozemy okreslic precyzyjnie, opierajac sie na filmach dostepnych w necie w jaki sposob powinieniem wykonywac cwiczenia na przedramiona, bo nie ukrywam, ze rozwalanie sobie lokcia albo strach przed cwiczeniem rehabilitacyjnym to nie jest moj duży wkręt. Prosze o pomoc, bo wiem, juz, ze jezeli nie jestem pewien sposobu wykonywania jakiegos cwiczenia to nie chce go wykonywac, bo to konczy sie kontuzja. Bardzo mnie irytuje łapanie kontuzji spowodowane swoją głupotą. Czy możemy cos na to poradzić? Tzn wybrac na przedramiona takie cwiczenie, ktore moge obejrzec w wersji poprawnej wykonywane przez kogos innego? Moja imaginacja prowadzi niestety czasami na manowce (co to są manowce hmm?)
Dzisiaj łokieć znowu lepiej, ale dwa dni kłucia po treningu przedramion (bo to powoduja na pewno cwiczenia (najpewniej to nowe czwarte dodane niedawno) to niepożądany przeze mnie stan
HELP!
Manowce to ze staropolskiego bezdroża. ![]()
Musimy więc zmienić koncepcje, bo tych moich ćwiczeń dokładnie w tej formie w necie nie znajdziemy. Prostowanie i uginanie nadgarstków jest jasne. Co do rotacji, proponuję więc te i te ćwiczenie. To chyba nawet podobne do tego co robiłeś.
Dodatkowo na łokcie warto ściskać gumową piłeczkę przy wyprostowanym ramieniu. Tak z 2-3 serie po 100 w ciągu dnia. Jedna seria co kilka godzin. Markowi pomogło na kontuzję łokcia. Zastanawiam się też nad rozciąganiem nadgarstków, bo często potem właśnie naprężenie przenoszą się na łokcie. Pozdrawiam.
Dziękuję! ![]()
Ale… hmm to “dum,bell seadted pronation” to wlasnie to to nowe, ktore dodalem i tu pojawil sie potrenigowy bol.
Wyglada na to, ze wykonywalem wszystkie cwiczenia poprawnie, tylko, ze w pronacji i supimnacji trzymam/lem za koniec sztangielki.
Czyli wyglada na to, ze wykonywalem ok, a jednak kiedys bolu nie bylo a teraz jest. Szczerze boje sie dumbell seated pronation.
Znowu nie wiem co robić/. Przepraszam, za smutny ton, ale sytuacja wciąż jest niejasna. Wykonywalem wszystko jak wczesniej tylko w supinacji robilem caly zakres z lewej na prawa startujac rownolegle do lawki. (moze to jest jednak winowajca?) No nic. Sprobuje zrobic dokladnie tak jak na obrazkach. Mam nadzieje, ze bol juz sie nie pojawi, chociaz robilem przeciez prez pol roku i nic nie bolalo. Dodalem pronacje i i pojawil sie bol. Kiedys nie bolalo, a teraz po dodaniu pronacji boli to pewnosc. Plan mam taki – kopiuję cwiczenia z obrazka i jesli boli (bo bol pojawia sie nastepnego kilka godzin po trening u i boli nastepnego dnia, pottem ustepuje, (to sa takie subtelne ukłucia w niektorych napieciach , obciżeniach łokcia) jesli bedzie bolec to alarmuje Cię Drogi Stefanie. Dzięki za pomoc!
Aha Stefan, moj blog ma juz tyle wpisow, ze wlasciwie bez super transferu nie da sie go zaladowac. Czy daloby rade dzielic blogi na kilka stron, bo tu jest juz tyle danych, ze prawie kazdy net sie zawiesza ![]()
Pozdrawiam!
Jak będzie nadal bolało, to na razie zrezygnuj z tych ćwiczeń. Wtedy głównie piłeczka.
Powstała druga część Twojego dziennika. Możesz już od teraz pisać tam
Leave a comment
Szukaj na stronie
Partnerzy
Categories
- Akcesoria i sprzęt
- Dieta (bez mitów i ryżu)
- Dzienniki treningowe – od teorii do praktyki
- Endokrynologia stosowana
- Inne dyscypliny sportu
- kontakt
- Książki o treningu siłowym
- Metody treningu
- Opis ćwiczeń
- Przepisy low carb
- Przetrenowanie i kontuzje
- Psychologia sportu
- Recenzje: książki, suplementy, przyrządy
- Redukcja
- Rehabilitacja
- Suplementy
- Trening dla kobiet
- Trening dla początkujących
- Trening niepełnosprawnych
- Trening poszczególnych grup mięśniowych
- Trening zawansowanych
- Uncategorized
- Używki a kulturystyka
Recent Posts
Recent Comments
- Mariolka on Dziennik treningowy: Mariolka
- Piotrek on Dziennik treningowy: Piotrek
- Grzegorz on Dziennik treningowy: Grzegorz
- SirValeq on Dziennik treningowy: Tomek
- Oskar on Dziennik treningowy: Oskar
August 31, 2011