Wojny dietetyczne: episode three
Nie tak dawno oburzeni eksperci odkryli, że szerzy się nowa bluźniercza idea zwątpienia. Jak można ścierpieć takie odstępstwo? W odległych laboratoriach wykuwano nową śmiertelną broń na rebeliantów. Ich zagłada wydawała się nieodwołalna…
(Nie)zbędny błonnik
Rozważania o wegetarianizmie prowadzą nas do kolejnej sprawy. Od kilku lat sporo uwagi poświęca się błonnikowi. Ileż to napisano artykułów, że jest on niezbędny. Wreszcie stał się tak niezbędny, że co poniektórzy ograniczyli swoje żywienie do błonnika. Idę sobie kiedyś przez hipermarket patrzę i widzę stoisko z błonnikiem. Wokół zaś całe stado anorektyczek…. Ach, przepraszam – bardzo szczupłych pań. Od razu nasunęły mi się w wyobraźni obrazy ze starych filmów o obozach koncentracyjnych.
Błonnik jak wiadomo jest nieprzyswajalny. Nie ma praktycznie żadnej wartości odżywczej. Skoro tak, to można go jeść bez ograniczeń i nie będzie się tyło. Taki wniosek przyświeca pewnie wszystkim amatorom takich produktów. Ja zaś nieskromnie odważę się zapytać, po co mamy zapychać sobie brzuch czymś co nas i tak nie nakarmi?
W tym miejscu zostanę zarzucony całą masą wyników badań naukowych wskazujących na ważną rolę błonnika w procesie trawienia. Podobno jest niezbędny dla prawidłowej pracy jelit. Czy na pewno? Istnieje też cała masa badań naukowych, tylko mniej rozpropagowanych, z których wynika, że błonnik jest nam niepotrzebny, a wręcz może być szkodliwy? Co Wy na to?
Nie jest to pierwszy taki przypadek, gdy wyniki badań wzajemnie się wykluczają. Więc co mamy zrobić? Chyba najrozsądniej będzie zgodzić się na te niewielkie ilości błonnika w warzywach, ale przypadkiem niepotrzebnie nie jeść go więcej tylko po to, by potwierdzić dogmat o tym, że jest zdrowy.
Obrona mięsa, czyli ostatnia walka wegetarian
Trzeba nam ostatecznie zająć się mięsem i nasyconymi kwasami tłuszczowymi. Jeszcze ciągle można znaleźć artykuły mądrali piszących, że to złe kwasy tłuszczowe (bo to złe tłuszcze były, jak mawiał Franz Mauer). Przecież trzeba też w coś wierzyć, jak śpiewali chłopcy z zespołu T.Love. Znowu jak widać mamy dogmaty przystrojone płaszczykiem nauki. Na mój gust trochę im nie do twarzy w tym odzieniu.
Szkodliwość tych kwasów tłuszczowych mają potwierdzać jak zawsze badania naukowe. Cóż z tego, że istnieją też inne wyniki badań nad nacjami żywiącymi się głównie mięsem. Według tych mniej znanych badań, są to zazwyczaj ludzie o wiele zdrowsi.
No dobrze, ale znamy przeceiż wyniki badań wegetarian mówiące o tym, ze są zdrowsi od swoich mięsożernych sąsiadów. Jak to więc jest? Na zdrowie wpływa nie tylko jedzenie. Zwykle ludzie przechodząc na wegetarianizm rzucają palenie i zaczynają uprawiać sport. W rzeczywistości właśnie to ratuje ich przed pogorszeniem się stanu zdrowia. Prawdopodobnie, gdyby jedli mięso, byliby jeszcze zdrowsi. Natomiast przeciętny zjadacz mięsa nie dba tak bardzo o komponowanie diety. Zwykle też po obiedzie napycha się słodyczami i to one są przyczyną problemów, a nie samo mięso.
Zastanówmy się przez chwilę. Wiadomo, że mięso jedzą drapieżniki, a rośliny zwierzęta roślinożerne. Gdzie mieści się człowiek w tej klasyfikacji? Mamy jelita nieco dłuższe niż drapieżniki, ale też o wiele krótsze od roślinożernych. Nie mamy kilku żołądków, jak roślinożercy. Co to oznacza? Człowiek jest makrofagiem, czyli zwierzęciem wszystkożernym. Nasi przodkowie przetrwali epokę lodowcową, bo żywili się mięsem. Możemy przeżyć też na roślinach, ale nie będzie to dla nas pożywienie optymalne. Tylko pożywienie pochodzenia zwierzęcego zawiera wszystkie potrzebne aminokwasy i witaminy.
To znowu moje własne wnioski, ale proszę je dobrze rozważyć. Tkanka tłuszczowa odkłada się zwykle pod wpływem nadmiaru kalorii. Co więcej najszybciej prowadzi do tego nadmiar węglowodanów. Wcale nie jestem zwolennikiem diety niskowęglowodanowej. Jednak nie wolno nam z tym makroskładnikiem przesadzać.
Potrzebujemy wszystkim rodzajów kwasów tłuszczowych. Zarówno nasyconych, jak i jednonienasyconych oraz wielonienasyconych. Bez nich nie ma mowy o dobrej gospodarce hormonalnej. Nie będzie ani testosteronu u mężczyzny ani estrogenów u kobiety. Nie będzie nocnej pulsacji hormonu wzrostu, a więc procesów regeneracji i odbudowy mięśni. Kwasów tłuszczowych pochodzenia zwierzęcego powinno być nawet więcej niż tych roślinnych. Bowiem wielonienasycone kwasy tłuszczowe szybko się utleniają i w nadmiarze mogą być szkodliwe.
Do takich wniosków doprowadziła mnie obserwacja własnego organizmu oraz niektórych osób, którym pomagałem w kształtowaniu swojego ciała i porównywanie sprzecznych wyników badań naukowych. Wydaje się, że jak zawsze najlepiej jest w tym wypadku zachować złoty środek i z niczym nie przesadzać. To jednak nie koniec naszej rebelii.
4,7_S
Related posts:
20 Comments to Wojny dietetyczne: episode three
mam rozumiec, ze kobietom rowniez zalecasz wieksze spozywanie tluszczu kosztem weglowodanow.. ? wlaczajac w to tluszcze nasycone of course.. ?
Oczywiście. Bez kwasów nasyconych nie ma cholesterolu, a bez cholesterolu nie ma hormonów płciowych. U faceta głownie testosteronu, a u kobiety estrogenów i progesteronu. Nawet witaminy D, która też jest zaliczana do hormonów lub prohormonów. Już dość dawno zauważono, że skutek współczesnych diet odchudzających to przede wszystkim poważne zaburzenia hormonalne. Nawet problemy z miesiączkowaniem. Mimo to nadal panuje moda na rzeczy odtłuszczone. Dziś byłem na zakupach i sporo się musiałem natrudzić, by znaleźć śmietany 30%. Co to za śmietana 12%? Pamiętam jeszcze jak śmietany miały powyżej 40%, a z otyłością ludzie mieli jakoś mniej problemów.
W świecie medycznym coraz głośniej mówi się o tym, że zdrowiej mieć podwyższony poziom cholesterolu niż zaniżony. Są też dość poważne głosy twierdzące, że większość powikłań zdrowotnych u osób o wysokim cholesterolu jest skutkiem nie tegoż cholesterolu, ale właśnie podawanych im leków na jego obniżenie. Nie jestem lekarzem i nie czuję się kompetentny sprawy rozstrzygać. Jedno wiem. Za mało kwasów nasyconych, spada libido – u obu płci. Czemu nagle w epoce ponoć wolności seksualnej i wszechobecnego erotyzmu tyle problemów z potencją? Czemu piersi same nie rosną i królują implanty?
masz cholerna racje
Ja zgłębiam powoli tajniki diety i widzę, że przede wszystkim w nowszych, ale jak widać również w starszych artykułach, polecasz rozsądek w spożywaniu węglowodanów na korzyść tłuszczy.
W tym artykule piszesz w ten sposób:
“Tkanka tłuszczowa odkłada się zwykle pod wpływem nadmiaru kalorii. Co więcej najszybciej prowadzi do tego nadmiar węglowodanów.”
Jak wiemy tłuszcz posiada znacznie więcej kalorii niż węglowodany, zatem to co napisałeś nie jest intuicyjne. Mógłbyś to Stefanie jakoś na chłopski rozum wytłumaczyć?
To chyba jest tak, ze,proporcjonalny do sytuacji, nadmiar kalorii to zawsze bedzie nadmiar kalorii, chociaz efekty nadmiaru weglowodwanow moga byc okrutniejsze niz nadmiaru tluszczy. A w ogole to, Stefan czesto o tym pisze, “czlowiek nie jest piecem”, wiec sprawa kalorii (calor – ciepło) nie jest tak prosta jak wydaje się redaktorkom Cosmpolitan.
Reasumując: kaloria kalori nierówna jest amen. (mimo, ze na papierze wyglada tak samo).
No właśnie. Dlatego w pewnym momencie odszedłem od pojęcia kalorii w dietetyce, bo ono tak naprawdę nic nam nie wyjaśnia. Jasne, że jeśli będzie się jadło cokolwiek w zbyt dużych ilościach to może się to odłożyć, czy spowodować jakieś dolegliwości. Jednak w przypadku białka czy tłuszczu są to ilości znacznie większe niż węglowodanów. No i kwestia ewolucyjnego przyzwyczajenia. Jesteśmy dziećmi epoki lodowcowej, niezależnie od tego co myślą wegetarianie. Tylko dlatego mogliśmy przetrwać. Podstawowym paliwem był dla człowieka tłuszcz. Dzięki odpowiedniej podaży białka i tłuszczu rozwinął się nasz mózg. Teraz mam wrażenie, że poprzez propagandę wegetarianizmu zaczyna dochodzić do zjawiska wstecznego w ewolucji.
Czym tak szczyci się wegetarianizm? To jest filozoficzno- religijny system z regionu, w którym panuje pogarda dla kast niższych, nędza i zupełna obojętność na wysoką śmiertelność. Tez mi wzorzec do naśladowania!
Kaloria to tylko nazwa, a dokładnie jest to pewna jednostka fizyczna, więc sama w sobie nic nie wnosi, to racja, dlatego trochę inaczej postawię pytanie:
załóżmy, że jakiś człowiek je dziennie powiedzmy 2g tłuszczy oraz 2g węglowodanów, organizm to trawi i w związku z tym wyzwala się pewna energia, co się teraz dzieje? Albo ta energia zostanie wykorzystana, czyli np. na ogrzanie organizmu bądź na wykonanie pewnej pracy, albo zostanie zmagazynowana w formie tłuszczu. Im więcej energii organizm otrzyma, a nie wykorzysta, to tym więcej się odłoży…
Czyli kontynuujac eksperyment myślowy: teraz ta sama osoba nie zmienia trybu życia, a jedynie zmienia proporcje w/w składników tj. zwiększy ilość tłuszczy, a zmniejszy węglowodanów, powiedzmy 1g tłuszczy oraz 3g węglowodanów, sumarycznie dostarczona energia będzie znacznie większa, przy ustalonych innych parametrach teoretycznie powinno się zatem pojawić więcej otłuszczenia… Nie mówię, że tak jest, bo moje doświadczenie pokazuje, że gdzieś przypuszczalnie leży haczyk, ale gdzie?
Jedyne wytłumaczenie jakie mi przychodzi do głowy, to że własnie, tak jak wspominasz Stefanie, z powodów ewolucyjnych organizm w jakiś magiczny sposób lepiej sobie radzi z tą energią z tłuszczy, ale wtedy pytanie jak sobie radzi i co z nią robi? Bo przecież energia z człowieka nie wyparuje…
Wybaczcie, że tak drążę ale mam duże opory w przyjmowaniu czegokolwiek na wiarę, lubię rozumieć otaczający świat.
Oczywiście zaprezentowane na portalu uzasadnienie empiryczne, nawet bez teoretycznego, jest bardzo wartościowe, i własnie z jego powodu sam postanowiłem zmienić dietę na wysokobiałkowo-tłuszczową.
Tutaj:
“…proporcje w/w składników tj. zwiększy ilość tłuszczy, a zmniejszy węglowodanów, powiedzmy 1g tłuszczy oraz 3g węglowodanów…”
oczywiście miało być:
“…proporcje w/w składników tj. zwiększy ilość tłuszczy, a zmniejszy węglowodanów, powiedzmy 3g tłuszczy oraz 1g węglowodanów…”
Właśnie dlatego wolę liczyć gramaturę niż kalorie, bo nie chodzi tylko o energię. Większość ludzi popełnia ten błąd, że pomija mnóstwo procesów zachodzących w organizmie, których po prostu nie da się wyjaśnić teorią energetyczną. Gdyby tak było, to faktycznie ważne byłoby tylko; wartość kaloryczna posiłków i spalanie, czyli podtrzymanie procesów życiowych oraz ruch. Haczyk tkwi w tych procesach życiowych. Wzory na wyliczanie diety zwykle podają jakąś wartość kaloryczną dla tych procesów.
Tymczasem inna będzie odpowiedź hormonalna na węglowodany, a inna na tłuszcze i to jeszcze zależy jakie. Również aminokwasy biorą udział w procesach powstawania hormonów, w naprawie tkanek itd. Tak samo białko roślinnym nie będzie dawało tego samego co zwierzęce z powodu ubóstwa aminokwasów siarkowych. Stawianie pomiędzy tym wszystkim znaku równości w postaci kalorii jest kompletnym nieporozumieniem.
Węglowodany łatwiej zmieniają się w tłuszcz, gdyż powodują silny wyrzut insuliny. Są szybciej trawione i organizm musi je gdzieś szybko upchać.
Przy większej ilości białka i tłuszczu (głównie nasyconego) wydziela się między innymi więcej testosteronu i hgh, a więc jest większa szansa, że ten nadmiar energii zostanie przekształcony w czyste mięśnie. Oczywiście nie sam z siebie.
Teraz jeszcze należy wspomnieć o różnicach w funkcjonowaniu organizmu na glukozie, a tej na ciałach ketonowych. Póki liczymy kalorie w diecie będą panowały choroby cywilizacyjne, a w sporcie sterydy.
Stwefan! Powyzszy wpis powininen pojsc jako osobny art. Swietna synteza tematu! Dzial FAQ potrzebny i to tasm wysoko przylepione!
kawa na ławe. Extra!
Teraz jestem intelektualnie usatysfakcjonowany: ) Wielkie dzięki za tak dokładne wyjaśnienie.
Pomysł Redy mi się podoba, tylko kto by zrobił takie FAQ…
Ja gdy obecnie czytam artykuły to zauważam, że to nie one zajmują mi najwięcej czasu, otóż chyba najwięcej czasu zajmuje czytanie komentarzy… Jednak nie chce ich omijać bo tam też można napotkać ciekawe rzeczy. Owszem, to trwa… ale kto powiedział że zdobycie wiedzy nie wymaga zainwestowania wysiłku i czasu? A tutaj i tak wiele jest podane na tacy…
Drogi Dzzrt, jesli potrzebujesz to, za zgoda Stefana, podesle Ci na mejla 90% bloga i komentarzy w jednym pliku rtf. POtem tylko “cntrl+f” i wynajdujesz cierpliwe slowa hasla. Co prawda nie ustrzega to przed bledami, ale daje wsparcie i jest mniej czasochlonne niz klikanie na kazdy art z nadzieja, ze akurat tam w komentarzach bedzie interesujaca nas sprawa
Spokojnie możesz posłać
Właśnie sam tak teraz robię: p Jadę po kolei działami, i po przeczytaniu artykułu zapisuję jego treść. Jeszcze muszę pomyśleć nad ostateczną formą, pewnie coś w stylu kompendium z hiperłączami. Kusi mnie jeszcze to wydrukować żeby oczu nie niszczyć przed komputerem…
To cieszy że wiedza Stefana jest odpowiednio dywersyfikowana, nawet zaburzenia pola magnetycznego jej nie zniszczą: )
Tylko… teraz trzeba znaleźć nazwisko, co nie bedzie łatwe: >
I wyraźnie napisać co by prawa autorskie były zachowane: )
w druku ponad 500 stron. pamietaj, zeby w pliku byly tez wszystkie komentarze spod artow! no i powodzenia
samo kopiuj wklej zajmuje troche czasu, ale moze warto zrobic to jeszcze raz ![]()
tylko uwazaj! Nie wszystkie arty znajdziesz w ‘dzialach” Artow jest wiecej niz dzialow. Gdybys chcial dostac moje kopiuj wklej i oszczedzic sobie kilka godzin zycia. Daj znac! ![]()
Aha jedyna metoda, aby przecytac wszystkie arty, to dojsc do pierwszej strony bloga i potem przejsc na druga itd. W dzialach nie ma wszystkich artow!
O to ostro… 500s! A mówią że w kraju ludzie nieczytaci, może po prostu autorzy niepisaci i ludzie rzadko kiedy mają coś wartościowego do przeczytania… To oczywiście piszę półżartem bo problem nieczytania jest poważny wg mnie.
Ja się waham z tymi komentarzami, ich chyba jednak nie umieszczę w zbiorze artykułów. Im mam większy procent przeczytanych artykułów to widzę, że wiele rzeczy z komentarzy się w nich pojawia, czasami nie bezpośrednio ale da się dostrzec.
Hmm, przyjrzę się kwestii brakujących artykułów…
W razie gdybym się poddał to dam znać, ale uparta ze mnie bestia więc sądzę, że dotrwam do końca; )
Wg mnie bez komentarzy pod artami takie kopiuj-wklej da Ci duzo mniej, bo i tak bedzies dopytywal, a inni juz dopytywali i nawet dostawiali odpowiedzi. Siedze tu od wrzesnia, przeczytalem wszystkie arty i wszystkie komentarze wiec wiem co mowie.
Np. wiosła Stefan tlumaczyl juz z 10 razy przynajmniej, ale tylko w komentarzach. Z innymi cwiczeniami i tematami jest podobnie. Bardzo czesto komenatarze Stefana sa warte, przynajmniej, tyle ile sam art wiec sam sobie odpowiedz czy warto byc ‘upartą bestią’ czy myślącą ![]()
Pozdrawiam!
Pomysł Redy z plikiem .rtf jest bardzo fajny
Ja robię jeszcze inaczej czyli wpisuję w google frazę np. hormonwzrostu.edu.pl ekspander. Wyskakuje strona z komentarzem jak użyć ekspandera gdy chcemy się podciągać chwytem neutralnym.
Tak, oczywiście zgadzam się, że jeśli robimy coś takiego w celu wyszukiwania to owszem lepiej dać tam komentarze. Natomiast ja w nieco innym celu.
Do wyszukiwania, podobnie jak Ruteq, używam googla.
Skoro już tak bardzo zaspamowaliśmy Stefanowi ten temat to chciałbym zapytać o ostatnią niemerytoryczną rzecz. Widzę, że piszesz artykuły w kilku miejscach w necie, w tym masz [przynajmniej] dwa całkowicie swoje portale, można spytać dlaczego wolisz mieć dwa portale niż jeden większy? I czy na każdym z nich treścią artykuły się znacznie różnią?
Tak, zgadza się, najlepiej przeczytać i samemu ocenić, jednak tutaj już tyle czasu spędzam, że szybko na pewno nie znajdę czasu na czytanie również tego co jest na hgh…
Pozdrawiam.
Obecnie już stricte o kulturystyce piszę tylko tutaj. Były różne wizje w przeszłości dyktowane różnymi względami. Ostatecznie stanęło na tym jednym. Na tamtym są inne artykuły niż tu, raczej nowe już tam się nie będą pojawiać. Natomiast stare raczej tam pozostaną, więc masz czas
Leave a comment
Szukaj na stronie
Partnerzy
Categories
- Akcesoria i sprzęt
- Dieta (bez mitów i ryżu)
- Dzienniki treningowe – od teorii do praktyki
- Endokrynologia stosowana
- Inne dyscypliny sportu
- kontakt
- Książki o treningu siłowym
- Metody treningu
- Opis ćwiczeń
- Przepisy low carb
- Przetrenowanie i kontuzje
- Psychologia sportu
- Recenzje: książki, suplementy, przyrządy
- Redukcja
- Rehabilitacja
- Suplementy
- Trening dla kobiet
- Trening dla początkujących
- Trening niepełnosprawnych
- Trening poszczególnych grup mięśniowych
- Trening zawansowanych
- Uncategorized
- Używki a kulturystyka
Recent Posts
Recent Comments
- Mariolka on Dziennik treningowy: Mariolka
- Piotrek on Dziennik treningowy: Piotrek
- Grzegorz on Dziennik treningowy: Grzegorz
- SirValeq on Dziennik treningowy: Tomek
- Oskar on Dziennik treningowy: Oskar
March 22, 2011